a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Sypialnia Jessi
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Sypialnia Jessi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Sypialnia Jessi   Pią Mar 07, 2014 5:41 pm



Największa ze wszystkich sypialni w posiadłości, bardzo przestronna i jasna Jessi samodzielnie przemalowała meble na czarno. Oczywiście na pierwszy rzut oka widać że to królestwo Jessi na podłodze przy biurku walają się kartki z nutami, stare struny od gitary i inne pierdoły, na szczycie łóżka wisi krawat gryffindoru, na bocznej ścianie szafy wisi powiększony herb jej domu a nad oknem proporczyki. Na nocnym stoliku stoi rząd fotografii na pierwszej była mała Jessi z miotłą w dłoni, na kolejnym Jessi grająca na gitarze ale na prawdę ciekawe było trzecie ze zdjęć wykonane gdy dziewczyna była na V roku w Hogwarcie uśmiechała się na nim wesoło Jessi której włosy wesoło rozwiewał wiatr stojąca w otoczeniu Huncwotów, James targał włosy Syriusza który próbował wyciągnąć Peterowi coś z kieszeni w czasie kiedy Luniek mierzył się aby połaskotać dziewczynę. Na kolejnym Jessi obejmowała Anę i Lydkę, było też zdjęcie z Roy'em i kolejne z Andrewem oraz cała masa mniejszych i większych ramek z różnymi innymi fotografiami. Ciekawym elementem wystroju był też złoty znicz złapany przez Jessi podczas jej pierwszego meczu który przy pomocy przyjaciół dziewczyna sobie "pożyczyła" latał teraz leniwie po pomieszczeniu bo zaklęcie którym był zaczarowany straciło już swoją moc. Na jednej ze ścian wisiało duże prostokątne lustro które tak na prawdę było drzwiami do przestronnej łazienki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Samael Quincy

avatar

Liczba postów : 208

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pią Lip 18, 2014 10:18 pm

Kiedy Samael skończył już bawić się w piwnicy poszedł w konkretnym celu do konkretnego miejsca. Nie. Nie poszedł on do kibla. Swe kroki skierował ku sypialni a broń panie Bulzebubie, że do swojej! Oczywiście cały dom jak i rozmieszczenie przeróżnych pomieszczeń znał już na pamięć, chociaż był tu, zaledwie pierwszy dzień. Musiał poznać dobrze ów dom, jeśli miał sobie zagwarantować w razie niebezpieczeństwa drogę ucieczki. Niby zabezpieczony, ale, kto wie? Strzeżonego kamień strzeże!
Tak, więc chłopak zabrał ze sobą dwie butelki Burbona, dwie szklanki i skierował się do sypialni Jessi. Nie zadbał o to aby się przebrać czy umyć. Był dosyć nie swój po tym wszystkim. Dlaczego? Dopadły go wątpliwości a do tego nie poczuł spodziewanej ulgi jaką miał nadzieję poczuć. Całe jego życie było napędzane zemstą, całe jego życie było kierowane właśnie ku temu dniu a teraz? Nic. Po drodze coś się w, nim wypaliło, umarło. Wcześniej pozwoliło mu to nie odczuwać wyrzutów sumienia względem osób, które zabijał. Pozwoliło iść naprzód i nie oglądać się w tył. Lecz teraz? Ostatnio dużo w jego życiu się zmieniło. Niby nic wielkiego, ale jednak. Jest z Emily. Ona go kocha bezgranicznie i ślepo miłością tak wielką, że pozwala wybaczać mu nawet te najgorsze błędy i trwać przy, nim. Kocha go i jest tego pewien. A on sam? Czy ją kocha? Chyba tak. Mówię chyba, bo to nie jest takie proste, przynajmniej nie u niego. Ale czy u niego cokolwiek bywa proste? Kocha ją i jest tego pewien a przynajmniej zawsze, gdy jest przy, nim. Lecz, gdy jej nie ma dopadają go wątpliwości. Czy na pewno go kocha? Nie drwi z niego? Czy na nią zasługuje? Czy nie byłoby lepiej, gdyby układała swoje życie z kimś innym? Taki tok myślenia jest bardzo krzywdzący dla samej Emily, ale co zrobić z tym małym, irytującym głosikiem, który atakuje gdzieś tam z tyłu głowy siejąc ziarno chaosu i zwątpienia, by później zebrać swe obfite, krwawe żniwa? Wszystko ma swą cenę a, gdzie jest miłość tam istnieje ryzyko nienawiści.
Kolejną sprawą, czy też zmianą w jego życiu była Jessi. Sam nie widział co dokładnie o niej czy tez o ich relacjach, uczuciach myśleć. Powinien odpuścić i wiedział to, bo ich znajomość jest nader niebezpieczna. Jednak nie potrafił tego zrobić, nie potrafił się pogodzić z faktem, że miałby ją stracić, że ona miałaby go przez to znienawidzić. Tak po raz pierwszy naprawdę nie potrafił odpuścić. Lecz czy aby na pewno po raz pierwszy? Może nie, ale i ta tych przypadków, kiedy Samael nie potrafił sobie dać spokój jest, tyle że na palach u jednorękiego bandyty zliczę. Okrutna prawda bywa… Okrutna?
Tak, więc Samael wszedł do sypialni. Poprzez drzwi balkonowe spojrzał na nocne, gołe niebo. Niezliczone liczby jaśniejących gwiazd i księżyc w pełni oświetlały widok na tego chłopaka. Był to widok dziwny, fascynujący można rzecz, że nawet mistyczny. Skąpany w poświecie księżyca chłopak o dziwnej jakby nie naturalnej dla niego minie wyrażającej przygnębienie, smutek i głębokie zastanowienie naznaczony na swej twarzy jak i białej koszuli krwią niewinnych ofiar. Niewinnych? Tak kobieta jak i dzieci były niewinny zaś sam winowajca? Być może. Czy człowiek może odpowiadać za czyny jakie popełnia, gdy nadchodzi pełnia? Kwestia sporna zależna od punktu widzenia oraz od miejsca siedzenia w danym stanowisku.
Chłopak odłożył wszystko na pobliskiej półeczce, która znajdowała się nieopodal łóżka zaś sam usiadł na krześle. W swym zastanowieniu spojrzał na śpiąca Jessi. Wydawała się spać spokojnym, płynnym snem. Chłopak przekrzywił lekko głowę, by móc odgadnąć wyraz jej twarzy. Przez chwilę przyglądał jej się tak w skupieniu, by w końcu nalać do jednej jak i do drugiej szklanki po połowie Burbona i rozsiąść się wygodniej na krześle. Nogi położył na łóżku i oparł się bardziej o poręcz krzesła nie przestając obserwować dziewczyny.
Po pewnym czasie odchylił do tyłu głowę i przymknął oczy.

Jesii. Taka spokojna. Bezpieczna w ramionach nocy zupełnie nieświadoma czyhającego ją niebezpieczeństwa. Śpi tak słodko, niewinnie. Czy ja jestem tym, który godzien jest ją uchronić przed złem czy może jestem owym złem? Kim dla niej jestem teraz… Niebezpieczeństwem czy azylem?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Komu zależy ten umiera
Zmieniam się i ewoluuję w mężczyznę zdolnego do wielkich czynów. Lepiej miej się na baczności, bo może sam strzelę sobie fryzurę bohatera i zajmę twoje miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2079-samael-prawie-anielski
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pią Lip 18, 2014 11:02 pm

Tego wieczora ciskała się po całym domu, była niespokojna tak jak by miało wydarzyć się coś niedobrego, zwalała całą winę na pełnię, która nie dawała jej spokoju. Martwiła się, bo dla czego Remus musiał być tak uparty ? Czemu nie chciał aby towarzyszył mu choćby James ? I czemu ona się na to zgodziła ? Dodatkowo Ingrid gdzieś wybyła, rodzice jak zawsze w pracy i była w tym wielkim domu zupełnie sama. Nie umiała usiedzieć w miejscu, o czym świadczyły porozrzucane na łóżku i w jego okolicy nuty, kawałki pergaminu i inne drobiazgi.
Tak długo kręciła się w tą i z powrotem aż w końcu zasnęła...
Nie śniło jej się nic specjalnego, nic godnego uwagi, była tak wymęczona że nie było mowy o żadnym śnie, a przynajmniej tak jej się wydawało.
Przekręcając się na drugi bok zrzuciła kołdrę na podłogę co skutkowało tym że już po kilku minutach zrobiło jej się przeraźliwie zimno, no cóż otwarte wyjście na balkon jest wyjątkowo dobrym rodzajem nocnej wentylacji, swoją drogą czy rozważne było pozostawianie otwartego okna podczas pełni ?
Tak czy inaczej zimny podmuch wiatru który wtargnął go sypialni wytrącił ją z objęć Morfeusza, walczyła sama ze sobą by nie wybudzić się zupełnie jednak bez skutku...
Wtedy też na pograniczu jawy i snu wyczuła coś dziwnego, poczuła się zupełnie tak jak by ktoś był w jej sypialni.
Zerwała się z łóżka i rozejrzała po ciemnym pokoju oświetlanym tylko przez poświatę tarczy księżyca, od razu spostrzegła swojego "gościa" i rozpoznała go mimo panującej ciemności, przecież jak mogła by nie rozpoznać kogoś kogo znała tak długi czas?
- Co tu robisz ? - zapytała zachrypniętym jeszcze od snu głosem, dopiero po chwili uświadamiając sobie że siedzi na łóżku w samej tylko koszulce nocnej.
Szybko zlokalizowała kołdrę leżącą na podłodze i sięgnęła po nią.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Samael Quincy

avatar

Liczba postów : 208

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pią Lip 18, 2014 11:38 pm

Czy chciałbym zbyt wiele aby nie być sam?
Czarny i biały to nie tylko ja
Zaraz przyjdzie noc po nas
Zaraz upłynie czas
Takie same sny masz ty i ja
Nie chcę wiele, choć wszystko chce brać


Samael wciąż siedział w tej samej pozycji a o fakcje, iż jeszcze żył świadczyła unoszące się raz w górę raz w dół minimalnie klatka piersiowa pod wpływem wciągania świeżego powietrza jak i ruch ręki, która obracała w dłoniach szklanka z Burbonem.
Na chwilę obecna ten chłopak się kompletnie wyłączył zatopiony w mrocznej ciszy i w swych własnych myślach, odczuciach. Był zawiedziony, rozczarowany nie wiedział co ze sobą teraz począć, czego chce a czego powinien chcieć. Jak zagubione dziecko rozdarte w swych niemocach gdzieś pomiędzy tym czego chce a czego powinien chcieć, czego od niego wymagają czego tak naprawdę sam przed sobą wymaga. Zrozumienie jego obecnej sytuacji, jego uczuć jak i całego świata nie należy do najprostszych rzeczy. Trzeba zrozumieć, że ten chłopak w bardzo młodym wieku odczuł na własnej skórze, co to jest nienawiść, co to oznacza zabić. Powiadają ze morderstwo jest najgorszą, najbardziej ohydna rzeczą jaką można zrobić a przynajmniej jedną z najgorszych. On poznał smak śmierci już w bardzo, ale to bardzo młodym wieku. Jak się z tym poczuł? Z początku był przerażony, nie wiedział, nie rozumiał co się z, nim dzieje. Później poczuł się dobrze, potężnie. Nie wiadomo czy fakt, że zabił, dlaczego to zrobił czy właśnie dla tego, że tak, a nie, inaczej się poczuł zaczęły go niszczyć. Chociaż nawet nie to. Niszczony był już wcześniej właściwie od lat przez swojego ojca. To morderstwo było po prostu ostatecznym podmuchem zimnego wiatru, które ostatecznie zgasiły dopalające się świece jego człowieczeństwa. A mimo wszystko gdzieś tam w środku zostały w, nim iskry w popiele, które były objawieniem jego wyższych uczuć. Tych dobrych, które sprawiają, że poświęcamy się dla innych bez względu na siebie. Możecie w to wątpić, ale taka jest prawda, inaczej nie było, by tu z nami Jessi. Samael zawsze mówił jej jak i zresztą sobie, że po prostu miał taki kaprys spowodowany nuda, ale wcale tak nie było po prostu nie chciał się przyznać ze jest w, nim coś, co sprawia, że on także czuje, że ma serce to samo serce co mają inni, że tak samo potrafi cierpieć jak i kochać. Ba! Potrafi to nawet mocniej, wszystko odczuwa mocniej. Radość zmienia się w palącą od środka, destrukcyjną, dziką furię podniecenia, zwykły smutek w rozpacz gniew w morderczy szał nienawiści. Wszystko jest wzmocniony i nic nie jest takie jakie powinno być.
A teraz? Co odczuwał? Ciężko powiedzieć, wszystko się ze sobą zlało. Przede wszystkim rozczarowanie. Gonił resztkami sił za zemsta, która miała go uwolnić od demonów z przeszłości. Spełnienie obietnicy nad grobem ukochanej osoby, przyrzeczenie zemsty i realizowanie jej krok po kroku. To ta paląca potrzeba zemsty go niejednokrotnie trzymała przy życiu, gdy miał już wszystkiego dosyć. A teraz? Nic. Tylko uczucie zawodu i to dziwne uczucie, że to już koniec. Nie pozostało mu nic więcej co, by go tu trzymało wśród żywych. W dniu swego ostatecznego zwycięstwa okazał się przegranym.
Kiedy Jessi zaczęła się rzucać ten spojrzał na nią czekając na zwrot wydarzeń. Przyglądał jej się w nienaturalnym jak na niego skupieniu z emanującym od niego smutkiem niczym woda z odkręconego kranu.
- Siędze – Stwierdził rzeczowo jakimś odmienionym tonem głosu. Pozbawionym żartownego tonu, lekkiej drwiny oraz szczypty cynizmu. Nic z tego, nie dzisiaj. Dzisiaj po prostu był jak skorupa a wszystko w, nim przypominało jakiś smutny, marmurowy posąg z wydobywającym się gdzieś od środka głosu ducha minionego przed wiekami jakby był tutaj uwięziony i prosił o ratunek,. O wieczny spokój. – I piję – Dokończył przechylają na jeden raz swój trunek. Przez chwilę tak trwał z uniesioną szklanką pozwalając, by alkohol rozpalił w, nim to, co zdawało się umierać. Zupełnie, jakby to było lekarstwo, jakby pozwalało to uleczyć jego dusze. Złoty lek na wszystko. Niestety, tak nie było i on dobrze wiedział. Problemy zawsze wracają to, co siedzi głęboko w nas niezależnie od tego jak dobrze zabezpieczone w końcu do nas wróci jeszcze silniejsze, przerażające i destrukcyjne. Jednak, póki nie ma się nic do stracenie to nie ma się czego bać. Przecież niczym nie ryzykujemy prawda? Jednakże, gdy mamy coś, czy też kogoś do stracenia. W, tedy zaczynamy się bać a strach jest pokarmem dla naszych własnych demonów.
- Dołączysz się? – Zapytał po chwili podając jej drugą szklankę, która pierwotnie była przeznaczona dla niego zaś samemu także sobie nalał. Z kieszeni wyjął papierosy oraz zapalniczkę. Gdy zapalił przez chwilę rozkoszował się słodkością trującej nikotyny. Papierosy i zapalniczkę położył na łóżku zaś sam w ciemności obserwował trunek w szklance. Nie wiele mówił, jak widać nie był dzisiaj zbyt rozmowny tak naprawdę chciał się tylko upić i podświadomie szukał towarzystwa kogoś, kto mógłby go zrozumieć a przynajmniej starać się to zrobić. Inaczej przecież nie przyszedł, by właśnie tu, do niej prawda?

To jest jak cień, wypełnia mnie
Wątpliwości jad, powoduje, że
Czuję się dziś sam, coś omija mnie
Widzę to wyraźnie, chociaż często jak przez mgłę
Mimo, że jestem tu sam wiem jedno
Że to, na co czekam jest tu wciąż z ze mną
Inni potrafią to zdobyć, inni biegną
Ciągle przed siebie, nocą ciemną
A ja tam wciąż widzę gwiazdy, gdzie inni widzą puste niebo
Widzę twoją twarz, gdzie nie powinno być niczego
Jest we mnie coś niekoniecznie coś dobrego
Mimo, to jest przed de mną coś ważnego
Tak pięknego
Tak nieuniknionego
Czy to zbyt wiele, że ciągle chce tego?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Komu zależy ten umiera
Zmieniam się i ewoluuję w mężczyznę zdolnego do wielkich czynów. Lepiej miej się na baczności, bo może sam strzelę sobie fryzurę bohatera i zajmę twoje miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2079-samael-prawie-anielski
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Sob Lip 19, 2014 12:05 am

Jessi zmierzyła chłopaka spojrzeniem, było w nim coś dziwnego. Nie trudno było to dostrzec, szczególnie że przecież nic nie umknie bystremu spojrzeniu Jessi, ona sama była nie spokojna ale on wyglądał na głęboko czyś dotkniętego.
Jessi przesunęła się do krawędzi łózka i opuściła bose stopy na podłogę nie spuszczając nawet na moment Samaela z oka.
- Co się stało ? - zapytała rzeczowo, z tej pozycji widziała go dużo lepiej a z każdą sekundą jego widok napawał ją grozą. Co się z nim działo w ciągu ostatnich godzin?
Zerwała się z łóżka i w jednym susie doskoczyła do niego, nie zwracała już uwagi na to jak jest ubrana czy jak wygląda w tej chwili niepokoił ją jego wygląd !
- Czy to krew? Jesteś ranny ? - denerwowała ją jego obojętność, złapała go za ramię i lekko potrząsnęła jak by chcąc się upewnić że chłopak jest cały, słyszała wręcz jak serce szybko bije w jej piersi, czyżby jej złe przeczucia okazały się znowu słuszne ?
Popatrzyła na szklankę a później na to jak zapala papierosa i usiadła na podłodze obok krzesła na którym siedział on, nic z tego nie rozumiała!
Podniosła wzrok który wyrażał jej strach i zagubienie.
- Co tu się znowu dzieje ? - wyszeptała bardziej do samej siebie niż do niego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Samael Quincy

avatar

Liczba postów : 208

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Sob Lip 19, 2014 12:28 am

I, kiedy świat się będzie walił
I, kiedy każdy będzie mógł się uratować
Ja nigdzie się nie ruszam
Ponieważ zasługuje na potępienie


Samael, który tonął czy tez raczej pływał na oceanie walcząc o przetrwanie aby właśnie w, nim nie utonąć. W oceanie pogrążenia się, zapomnienie kim jest, kim się stał, czy też raczej czym się stał, bo czy może mówić o sobie, jak o kimś? Raczej jak o czymś jak narzędzie, bestia nie znająca litości, ale także nie zaznając nigdzie spokoju. Tak, więc raz tonął raz się wynurzał chwytając się koła ratunkowego lub jak wolał kotwicy którą w tym przypadku była Jessi. Czasem w jego spojrzeniu można było ondaleźść zagubienie innym razem po prostu nic, pustkę. Jego nastrój, odczucia to, co było w, nim starał się stłumić, zamordować je, bo, jeżeli one wezmą w, nim górę, jeśli straci kontrolę, panowanie nad sobą… Nie będzie to przyjemny widok. Jak to mówią każdy czasem pęka, a nie wiedzieć czemu Samael był dzisiaj bliżej krawędzi niż kiedykolwiek indziej. Może to dla tego, że po części żałował swego czynu tylko nie wiedział czego żałował bardziej. Tego, że nie zdał mu większego cierpienia, że mimo wszystko zakończył to tak szybko czy może tego, że mimo wszystko właśnie to zrobił. Zakończył zemstę, ale ulgi nie odczuł. Wręcz przeciwnie.
Przez dłuższą chwilę nie reagował pozwalając aby papieros samoistnie się wypalał. Dopiero, gdy dziewczyna się zerwała przeniósł swoje otępiałe spojrzenie na nią patrząc na nią nic nie rozumiejącym spojrzeniem.
- Ah tak krew… - Mruknął spoglądając na koszulę – Byłem w barze, mała awantura nic wielkiego – Stwierdził bez najmniejszego zająkniecie nie dając tym samym żadnych powodów, by mu nie wierzyć, chociaż, kto wie? Jessi od zawsze miała ten nie spotykany dar, czy też umiejętność, przekleństwo zarazem aby go rozszyfrować. – Nic się nie dzieje. Siedzę i piję. Jesteś przewrażliwiona kochanie – Stwierdził przekręcając głowę powodując trzask kości niczym u szkieletów, którzy sami sobie nastawia skręcony kark. Dziwne porównanie, chociaż może nie aż tak jak na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać.
- Widzę, że się obudziłaś, więc napij się ze mną. Mam ochotę nachlać się do nieprzytomności i potrzebuje kogoś, kto dotrzyma mi kroku w tym destrukcyjnym tańcu dookoła dogaszającego się ogniska nadziei i sensu wiary. – Powiedział patrząc na nią i nawet siląc się na delikatny uśmiech. Uniósł do góry dłoń ze szklanką w geście toastu – Za życiowe cele i ich powodzenia, za marzenia i ich realizację a przede wszystkim, za to wszystko czego niestety dostaliśmy od życia – Stwierdził ponownie wychylając wszystko do dna.
- Zycie jest wspaniałe – Stwierdził z kpiącym uśmiechem i zaciągnął się papierosem – Właściwie jestem zdziwiony ze jesteś tu sama. Sadziłem, iż zrobimy pijacki trójkącik – Stwierdził ponownie na nią patrząc. Może nie było właściwym przypominanie jej, że bądź co bądź jest tu sama z, nim, ale cóż, stało się.

I, kiedy nadzieje przyjdzie do każdego
I, kiedy wszyscy ją wpuszczą do serca swego
Ja tego nie zrobię
Ponieważ zasługuje na potępienie

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Komu zależy ten umiera
Zmieniam się i ewoluuję w mężczyznę zdolnego do wielkich czynów. Lepiej miej się na baczności, bo może sam strzelę sobie fryzurę bohatera i zajmę twoje miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2079-samael-prawie-anielski
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Sob Lip 19, 2014 12:47 am

Westchnęła przeciągle i pokręciła głową w geście rezygnacji, cóż nie pasowało jej zupełnie to że odparł właśnie w ten sposób, bez zająknięcia, bez zastanowienia się, on nigdy nie zwracał się do niej w ten sposób raczej ważył słowa, bo nigdy nie chciał jej martwić, poza tym ilość tej krwi zupełnie nie pasowała do pijackiej bijatyki w barze, jednak Jessi nie miała siły by drążyć ten temat.
- Skoro tak mówisz... - rzuciła wstając z podłogi i po drodze na swoje łózko zabrała szklankę przeznaczoną dla niej.
- Kim ja jestem aby mi mówić prawdę. - wyrzekła kąśliwie upijając łyk ze swojej szklanki.
Bo przecież czy mogła wymagać prawdy ? Ale czy też zasługiwała tylko na kłamstwo ? Nie chciała się teraz nad tym zastanawiać. Nie chciała się zastanawiać nad wieloma rzeczami które teraz kłębiły się w jej głowie, ta jedna najsilniejsza myśl którą tak skrzętnie od siebie odpychała została w brutalny sposób przywołana w tej własnie chwili. Odruchowo jej dłoń powędrowała do łańcuszka na szyi, wbiła wzrok w szklankę z alkoholem.
- Nie każdej nocy jest nam dane być razem. - przecież nie mogła powiedzieć mu prawdy, nie zrozumiał by, nikt by tego nie zrozumiał, czasem nawet ona sama tego nie umiała pojąć że coś takiego spotkało akurat Remusa.
- Chciałeś pić we trójkę a przyniosłeś tylko dwie szklanki a to ciekawe. - czy kiedykolwiek umknął jej jakiś szczegół nawet ten najmniejszy jak ten ?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Samael Quincy

avatar

Liczba postów : 208

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Sob Lip 19, 2014 1:05 am

I, kiedy sąd ostateczny nadejdzie
I, kiedy będę mógł uratować siebie
Ja nigdzie się nie ruszam
Ponieważ zasługuje na potępienie


Samael wstał ze swego miejsca i podszedł od balkonu. Tam przez chwilę stał wpatrzony w księżyc i powoli paląc papierosa. Dzięki dziewczynie jego świadomość powracała, powracało to wszystko, co gdzieś w jej piwnicy zagubił a przede wszystkim zdołał złapać równowagę. Była teraz niczym kotwica, która mu pomaga ustabilizować się na morzu niepewności.
Kiedy wypalił i wyrzucił peta gdzieś przed siebie podszedł ponownie do stolika nalewając sobie już trzecią szklankę owego a jego zdanie złotego trunku.
- Skoro tak mówisz – Odrzekł na jej słowa o swym wybranku serca – Kim ja jestem, by mówić mi prawdę? – Zapytał i spojrzał na nią, prosto w jej oczy. Spojrzał tak jakby chciał powiedzieć „Jeśli chcesz mnie czegoś nauczyć sama przestrzegaj zasad. Nie wymagaj prawdy, gdy sama kłamiesz” Tak można było zrozumieć ów spojrzenie a, skoro Jessi potrafiła go przejrzeć tak perfekcyjnie na wylot z całą pewnością odczytała to spojrzenie.
- Zamierzałem pić wprost z butelki – Powiedział ponownie siadając na krześle – W ten sposób mielibyśmy równe szanse co do stopnia upicia – Stwierdził pokazując swe białe ząbki i po raz kolejny za jednym razem wypijając całą swą zawartość.

Zdecydowanie pije dzisiaj za dużo. Za mocno a jutro będę musiał się ocknąć. Problemy wrócą, ale to nic, bo za chwilę znów będzie dobrze, będę chciał śpiewać i tańczyć. Być może będę chcieć być poważnym, odważnym, a nawet zechce walczyć.

Samael popatrzył na Jessi i zmarszczył swoje brwi. Po prostu jej się przyglądał bez słowa obracając w dłoniach pusta szklankę. Dlaczego życie musi tak z nimi igrać? Prawdopodobnie oni staną po przeciwnych stronach barykady być może kiedyś nawet staną naprzeciw siebie z wyciągniętymi różdżkami. On pójdzie w ślad za Emily ona pewnie będzie po drugiej stronie. Nie chciałby jej spotkać na polu walki, ale, z drugiej strony nie chciałby zginąć z niczyjej ręki, chyba że tą ręka będzie należała do Jessi. Ciężka sytuacja, ale rozmyślając nad nią i tak jej nie zmieni. Zresztą więcej niż pewne, że jej i tak zmienić się nie da. Musiałby odpuścić sobie z Emily a tego nie zrobi, chyba że ona sama zechce od niego odejść w, tedy na siłę trzymać nie będzie.
- Więc co u ciebie nowego? – Powiedział już bardziej normalnym tonem głosu budząc się ze swych wcześniejszych myśli. Jego wzrok począł na butelce już niemalże do połowy opróżnionej jakby się zastanawiał czy powinien wypić jeszcze trochę. Zresztą chciał się przecież uchlać do nieprzytomności, więc co go powstrzymuję?

I, kiedy koniec wszystkiego nastanie
I, kiedy każdy ze szczęścia swego będzie się radował
Ja stanę z boku
Ponieważ zasługuję na potępienie

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Komu zależy ten umiera
Zmieniam się i ewoluuję w mężczyznę zdolnego do wielkich czynów. Lepiej miej się na baczności, bo może sam strzelę sobie fryzurę bohatera i zajmę twoje miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2079-samael-prawie-anielski
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Sob Lip 19, 2014 8:26 pm

Obserwowała uważnie każdy jego krok siedząc na łóżku z podkulonymi nogami, wzięła kolejny łyk ze swojej szklanki czując jak przyjemne ciepło rozchodzi się po jej ciele...
Gdy poczuła na sobie jego spojrzenie pełne zarzutu poczuła ciepło w policzkach i płatkach uszu i nie miało to nic wspólnego z wypitym alkoholem, wiedziała że on ma rację, wiedziała że on wie że nie była z nim do końca szczera ale przecież nie mogła. Tak samo jak i on nie mógł powiedzieć jej całej prawdy.
Tak, oszukiwali siebie nawzajem żeby siebie chronić, było to tak naiwne i krzywdzące dla nich obojga, takie destrukcyjne myślenie że wybierają mniejsze zło a w rzeczywistości tak nie było.
- Cóż może i Remus ma słabą głowę ale ja pić to nadal potrafię. - nawet nie wiedziała kiedy jej szklanka stała się pustym naczyniem, podała mu ją bez słowa, nie spuszczając jednak z niego wzroku.
Gdy usłyszała jego pytanie pomyślała o tak wielu rzeczach o których chciała by mu powiedzieć, pomyślała też by po prostu skłamać i powiedzieć że nic nowego , ale jaki by to miało sens? Nie chciała kłamać , nie umiała tego robić, on i tak by wiedział że to zrobiła.
Westchnęła głośno postanawiając że to koniec kłamstw, musiała się z tym pogodzić, sama przed sobą się przyznać do obecnej sytuacji a najprościej będzie jej zmierzyć się z tym wyzwaniem dzieląc się nim z kimś, więc czemu by nie z nim? Zawsze mogła na niego liczyć, zawsze zjawiał się wtedy kiedy był jej potrzebny, cóż nie dało się ukryć że i tym razem tak było. Sięgnęła pod poduszkę i wyciągnęła spod niej zmiętą kartkę, poznaczoną łzami, podała mu ją tak że mógł zobaczyć równo skreślone kilka słów, słów które wszystko zmieniły, słów które obróciły w proch wszystkie plany i marzenia.

Kochana, muszę odejść.
Tak będzie lepiej sama o tym wiesz...
Jest mi tak samo ciężko jak tobie, ale robię to dla twojego dobra.
Zawsze będę cię kochał.
R.


Jej twarz nie zdradzała niczego, spuściła wzrok na swoje kolana a później na wielką tarczę księżyca za oknem walcząc z falą wspomnień, nie chcąc dopuścić jej do siebie, bo wiedziała że jeśli pozwoli by ta fala ją poniosła, pociągnie ją ze sobą na dno.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Samael Quincy

avatar

Liczba postów : 208

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Sob Lip 19, 2014 8:58 pm

Bo choć staram się żyć jak najlepiej jak umiem.
Bo choć sta­ram się in­nym pomagać w ich troskach.
Niegod­ny jes­tem wal­ki o moją duszę.
Po­nieważ zasługuję na potępienie.



Okłamywali siebie aby tez chronić? Być może. Jednak ja to widzę, inaczej. Jak dla mnie po prostu traktowali to jako tanią wymówkę, by po prostu nie mówić sobie wzajemnie ciężkiej, niewygodnej prawdy, która byłaby nie stabilizacją w ich znajomością. Kierował nimi strach, który nie miał nic wspólnego z chęcią ochrony drugiej osoby. Boją się, że wraz z powiedzeniem prawdy coś się skończy, krucha granica zostanie zerwana, a to co jest tak nikłe, ta krucha więź po prostu się złamie i to będzie koniec. Właśnie tego się boją, końca. W jego przypadku jest to strach, że gdy Jessi się dowie jakich zbrodni się dopuścił po prostu go nie zrozumie, oceni go i zostawi. Owszem, jest to krzywdząca myśl dla niej samej, ale jest to myśl powodowana strachem przed utratą. Ona zaś boi mu się powiedzieć, bo boi się, że jego nienawiść do wilkołaków okaże się silniejsza niż zdrowy rozsądek po za tym to nie jest jej tajemnica aby mogła ją rozpowiadać, komu uzna za słuszne. Tak to widzę. Czy się mylę?
- Przekonamy się? – Zapytał z lekka się uśmiechając i zamiast napełnić jej jak i swoją szklankę podał jej butelkę. Jej połowę sobie całą, w chwile po tym uniósł ją w geście toastu i przechylił wypijając trochę z jej zawartości mniej więcej równość połowy szklanki. Przez chwilę wpatrywał się w sufit, by odzyskać siebie w chwili, gdy podała mu jakiś kawałek pergaminu. Spojrzał na niego i wziął go do ręki. Przeczytał tekst kilka razy, chociaż sens słów zrozumiał wciąż to czytał, analizował.

Idiota. Wybrał łatwiejszą drogę sądząc, że tak jest lepiej a tak naprawdę pomylił się między tym co łatwiejsze a lepsze. Mimo to rozumiem go, sam przecież tak postępowałem. Sadziłem, że odsuwając się od innych tych, na których mi zależy w ten sam sposób ich chronię. Pomyliłem się i on pewnie zrozumie swój błąd, ale czy nie będzie wówczas za późno? Biedna Jessi nie powinna tak cierpieć, zasługuje na ciepło, miłość, szczęście, opiekę i troskę. Nie na to, co jej się przytrafia. Dlaczego życie karze dobrych ludzi a złych ochrania?

Tego wszystkiego jednak jej nie powiedział. Nie był dobrym mówca w kwestii pocieszania zresztą takie słowa mogły, by ją tylko dobić. Właściwie słowa były teraz zbędne. Zamiast tego odstawił swoją butelkę i przeniósł się na łóżko tuż za nią, delikatnie złapał ją za biodra i równie delikatnie przytulił, swymi wargami musnął jej szyje i wsparł się brodą o jej bark. Nie było w tym wszystkim podtekstu erotycznego była to po prostu troska. Zastanawiające, że zjawiał się zawsze, gdy dziewczyna go potrzebowała można, by rzec, że to przekleństwo, chociaż on to widzi jako dar.
- Co, by nie było masz mnie. Raczej marne pocieszenie ale… - Samael się zawahał przymykając oczy i przez chwilę się zastanawiając – Już raz cię zostawiłem, chociaż nie z własnej woli. Nie mówiłem ci tego, ale nie raz marzyłem, wyobrażałem sobie, jakby to było dostać jeszcze jedną szanse, jakby to było móc zdecydować i nie odejść. Teraz mam te szanse i nie odejdę jesteś moim zakotwiczeniem I, chociaż przyprawiam o ból głowy, przynoszę wiele trosk, zmartwień i złości to zawsze będę dla ciebie po, to by cię wspierać, nie bój się przyjść do mnie, gdy masz problem, gdy czujesz się źle. To był jego wybór być może słuszny nie znam powodów jego odejścia, ale wiem, że tego pożałuje i mam nadzieje, że, wtedy już będzie za późno, że do tego czasu znajdziesz kogoś lepszego niż on. – No długa wypowiedź jak na niego, ale on wcale nie skończył. Spojrzał się na księżyc i uśmiechnął gorzko.
- Wiem ze to gorzka, ciężka pigułka do przełknięcia. Wiem jak to jest pozwolić odejść komuś kogo kochasz lub zdaje ci się, że go kochasz. Wiem co znaczy strata. To mój świat i nie pozwolę ci zagrzać tu miejsca, bo widzisz aż do samego końca jestem egoistą i po prostu nie mogę cię stracić, nie możesz dać się złamać. Wiem jak to jest, gdy patrzysz nocą na spadające gwiazdy myślisz, że one jednak życzeń nie spełniają. Wiem jak to jest próbować uwierzyć w anioły nad nami, możemy w nie uwierzyć, ale wciąż pozostajemy sami. Wiem jak to bać się ponownie zbliżyć, bać się sparzenia. Ale wiem też, że bojąc się sparzyć nigdy się nie ogrzejesz, czeka cię nowe życie. Nowe plany, nowa przyszłość kiedyś dziecko, lecz z kimś innym niż mówiły to obietnicę ale… - No, no trzeba było powiedzieć, że on naprawdę się rozkręca. Może to przez alkohol? A może po prostu Jessi uaktywniła w, nim coś, co siedziało od bardzo dawna, tą troskę i więź którą starał się zamaskować przed całym światem. Ciężko powiedzieć – Ludzie odchodzą, zostawiają nas samych z niedotrzymanymi obietnicami i gorzko-słodkimi wspomnieniami, ale ty nie jesteś sama i nigdy nie będziesz. Nie zależnie od tego czy żyje czy nie, śmierć nas nie pokona nic i nikt nie rozerwie naszej więzi słyszysz? Po prostu zamknij oczy, wsłuchaj się w bicie serca, pozwól sobie uwierzyć, że ja naprawdę jestem, bo jutro wzejdzie słońce, będzie nowy dzień i to będzie pierwszy dzień nowego życia. Gdzieś tam czeka na ciebie ktoś, kto a ci to wszystko, na co zasługujesz, ten dzień jest coraz bliżej, więc nie bój się marzyć, nie płacz nad przeszłością, lecz uśmiechnij się do przyszłości – No trzeba powiedzieć, że niezła przemowa jak na kogoś takiego jak on. Ja jestem w szoku a wy?

Tracę wszys­tko na włas­ne życze­nie.
Bo głuchy jes­tem na Anioły w niebie.
Nie chce byście o mnie wal­czy­li.
I jak nikt na tym świecie zasługuję na potępienie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Komu zależy ten umiera
Zmieniam się i ewoluuję w mężczyznę zdolnego do wielkich czynów. Lepiej miej się na baczności, bo może sam strzelę sobie fryzurę bohatera i zajmę twoje miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2079-samael-prawie-anielski
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Sob Lip 19, 2014 9:56 pm

No tak masz sporo racji bo nie jej jest dane komu może zdradzić ten sekret, ona tylko chroni aby pozostał on sekretem, nie umiała by go zdradzić i nigdy by tego nie zrobiła. W końcu od tego sekret jest sekretem by nim pozostał bez względu na wszystko.
Wzięła do ręki butelkę i spojrzała na jej zawartość, nie była pewna czy tak na prawdę ma chęć na picie, przecież powiedziała sobie że nie jest to żadne wyjście z sytuacji, że nie odnajdzie ukojenia a tylko nocne koszmary wrócą silniejsze niż kiedykolwiek, nie chciała ich podsycać, nie chciała dać szansy.
Tak samo jak nie chciała w tej chwili patrzeć na jego reakcję, już żałowała że wyjawiła mu prawdę, bo przez to stało się prawdą że została teraz już sama, że straciła wszystko co było w jej życiu ważne.
Nie zorientowała się nawet że wstał aż do momentu w którym poczuła jego ciepłe dłonie na swojej skórze. Nie sprzeciwiła się, nie miała nawet siły by to zrobić, ba uświadomiła sobie nawet że tego potrzebuje, że w tej konkretnej chwili mieć kogoś tak blisko siebie jest dla niej błogosławieństwem.Darem od niebios które tak brutalnie zabrały jej wszystko i uświadomiły sobie że jeśli nie ofiarują jej tego małego promyka nadziei nic już jej nie pozostanie.
Wtuliła się w niego lekko,przytulając policzek do jego policzka, sama nie wiedziała kiedy zaczęły płynąć łzy. Podobno łzy to tak na prawdę coś dobrego, dopiero ich brak jest niepokojący, łzy oznaczają działanie a to bierność jest naszym wrogiem.
Słuchała jego słów, rozumiała ich sens ale pokręciła tylko głową.
- Nie składaj obietnic których nie jesteś w stanie spełnić, nie zawsze będziesz mógł być przy mnie gdy będę tego potrzebować, masz swoje życie. - jej słowa były gorzkie ale czy przez to mniej prawdziwe ? Przecież on nie mógł być przy niej zawsze, miał swoje zobowiązania, miał o kogo się troszczyć.
Nagle poczuła się taka samotna, choć miała przecież tylu przyjaciół poczuła że jest zupełnie sama w tym wszystkim.
Zamknęła oczy i przetarła twarz drżącą dłonią.
- Chciała bym umieć uwierzyć w to wszystko co mi mówisz, ale boję się kolejnego rozczarowania, boję się bólu, boję się że jeśli odejdziesz zabierzesz jeszcze i te resztki mnie które mi zostały, boję się że o ile jeszcze to nie nastąpiło wtedy zostanie już ze mnie tylko pusta,nic nie znacząca powłoka. - Ukryła twarz w dłoniach po czym odgarnęła do tyłu włosy przenosząc ręce na kark.
- Jak mam żyć bez serca ? Jak mam oddychać gdy ktoś odebrał mi powietrze ? Jak mam wierzyć w nadejście nowego dnia skoro noc jest tak straszna... - czuła spadające na jej kolana kropelki łez, cóż ten straszliwy gaduła był w tej chwili jedyną rzeczą która trzymała ją w całości i sprawiała ze jeszcze nie rozsypała się , nie obróciła w pył.

Bo kiedy nie ma miłości co dalej ?
Co dalej?
Tak mało mi zostaje prawie nic...
Bo kiedy nie ma miłości co dalej ?
Dłużej złudzeń nie ocalę, więc co dalej ?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Samael Quincy

avatar

Liczba postów : 208

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Sob Lip 19, 2014 10:40 pm

Miłość to ból
Przed nią nie uciekniesz,
chociaż byś mógł.
Miłość to cierpienie
Sprawi Ci takie,
że błagać kata będziesz o śmierć
Miłość to jednak cud,
dzięki niej wszystko byś mógł
, gdyby Cię nie opuściła.


Darem od niebios… A to dopiero ciekawe stwierdzenie. Dobrze, że on nie wie, iż tak na niego brzydko przeklinasz! Tak czy inaczej, jest to bardziej dar z piekła rodem, on ulubiony demon szatana a jednak Jessi jak widać nie opuszcza żadnej pomocy. Przynajmniej nie teraz. Kiedyś pewnego dnia ona się ustabilizuję i ponownie będzie szczęśliwa jemu szczęście jest obce, nie jemu przeznaczone znów zostanie zepchnięty gdzieś w otchłań zapomnienia znów pozostanie sam. Nie mówię, że przez was, że to wasza wina. Sadze, że to będzie jego wina, bo w końcu odrzuca od siebie wszystkich, których w jakiś dziwny, skomplikowany sposób pokochał.ie zostawia samej ze swym losem, lecz czeka aż sytuacja się ustabilizuje aż nie będzie go potrzebować, wtedy zniknie. A może nie? Może tym razem zechce pozostać?
Łzy… Chcesz wiedzieć czym są łzy? Chcesz wiedzieć czym jest płacz? Powiem ci to samo co Samael kiedyś powiedział mi: „Nie mogę płakać. Łzy to porażka ciała pokonanego przez serce. Albowiem dla mnie to, co nazywane jest sercem może stać się dowodem na to, że moje istnienie jest zbyteczne” Coś takiego usłyszałem po za tym Łzy nie tylko są ostatecznym dowodem porażki są także krwią dla naszej duszy. Widzisz, gdy zatniesz się przy goleniu krwawisz, gdy toś złamie ci serce, twoja dusza pęknie w pół w, tedy płaczesz. Tak, to jest, że łzy same w sobie są krwią dla duszy.
Tak to prawda miał o kogo się troszczyć i właśnie jedną z tych dwóch osób była Jessi, ale ona najwyraźniej tego nie rozumiała, nie chciała lub nie umiała przyjąć tego do wiadomości. Może też się tego bała, nie wiem ciężko mi to zrozumieć.
- A ty jesteś jego częścią. Już mówiłem jesteś moją kotwicą, nie wyobrażasz sobie nawet w pełni sensu tego znaczenia. Nie masz pojęcia co, by się mogło dzisiaj z ze mną stać, gdyby nie świadomość, że mam ciebie i Emily. Mam tylko was rozumiesz to? Po za tym ja nigdy nie składam obietnic, jeśli coś mówię to tak jest lub tak będzie to nie była obietnica głupia, to było stwierdzenie faktu – Wciąż patrzył na księżyc uśmiechając się delikatnie, chociaż jakby sceptycznie. Był to dziwny uśmiech, którego nie w sposób teraz rozszyfrować. Co chodziło mu po głowie? Ciężko mi teraz to wyjaśnić.. – Wiem o tym. Wiem co czujesz możesz mi wierzyć. Mieszkam w tym świecie, w którym ty teraz gościsz. I wiem, że masz teraz dwa wyjścia. Pozwolić mi zostać teraz i na zawsze albo kazać wyjść. Nie proszę cię o to byś uwierzyła w to wszystko już teraz, natychmiast. To nie jest wykonalne. To przyjdzie z czasem a ja przez ten czas chcę być przy tobie czy proszę o zbyt wiele? – Wiedział doskonale co czuję i wiedział co mówi. I nie kłamał. On naprawdę przez to przechodził. Stracił w swoim życiu już wiele osób, które kochał, zbyt wiele od niego odeszły a jemu pozostało tylko na to patrzeć ze świadomością, że nic nie może zrobić. Zadręczał siebie pytaniami co zrobił źle, gdzie popełnił błąd. Więc tak znał to doskonale, ale, o ile on był, wtedy sam ona sama nie będzie, o ile da sobie oraz jemu taką szansę.
Głęboko zastanowił się nad tym co powiedziała. Właściwie to nie wiedział co jej ma powiedzieć. Nie da się teraz przekonać, że tak można, z czasem to zrozumie, ale nie teraz.
- Nie powiem ci jak, lecz mogę ci pokazać, udowodnić. – Wyszeptał i zaczął ją delikatnie głaskać po ramionach wpatrzony w jej plecy. Wiedział aż nadto co przeżywa zupełnie jakby widział siebie z tym, że on nie był w tamtych chwilach zdolny do łez. Jemu nikt nie pomógł, więc jak na belzebuba on miałby pomóc? Cóż nie miał pojęcia jak, ale jakoś tego dokona. Musiał. Dla niej.

Porwano gdzieś sny drżące jak motyle,
Skrępowano kajdanami radości nikłe chwile.
Wyhaftowano smutki na białej chusteczce,
Żelazną łzą przeszyte -, choć tak bardzo nie chcę.
Strwożone serce zamarło zranione ostrzem milczenia,
Za ścianą ciszy nie dosłyszało dźwięku ukojenia.
To Wieczna Pieśń bez słów, która i kamień poruszy...
Nadzieja ma skrzydła - przysiadła dziś w duszy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Komu zależy ten umiera
Zmieniam się i ewoluuję w mężczyznę zdolnego do wielkich czynów. Lepiej miej się na baczności, bo może sam strzelę sobie fryzurę bohatera i zajmę twoje miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2079-samael-prawie-anielski
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Sob Lip 19, 2014 11:25 pm

Darem niebios, darem szatana jak zwał tak zwał ale jakieś wyższe siły maczały w tym swoje długie, brudne paluchy i pokąplikowały to tak mocno że nawet ha sama nie umiem tego rozplątać ! A gdzie dopiero Jessi miało by się to udać i to w takim stanie w jakim ona teraz się znajdowała ? Nie raczej nie widzę możliwości by było to zadanie wykonalne !
Pewnego dnia to jest prawidłowe stwierdzenie ale kiedy ten dzień nastąpi ? Czy na prawdę przyjdzie ?
W tej chwili Jessi wątpiła by mogło być to możliwe ale skoro ty tak mówisz to pozostaje mieć tylko nadzieję...
Święte słowa, bo ona właśnie tak się teraz czuła - pokonana! Jak by ktoś rozłożył ją na łopatki i wyciągnął z niej serce, pozostawiając w jego miejscu wielką, krwawiącą dziurę.
Dziurę którą może z czasem uda się czymś wypełnić ? Kto wie jak potoczą się losy, wszak wszystko co nas spotyka jest tak bardzo nieprzewidywalne.
W jednej chwili jesteśmy szczęśliwi a w kolejnej smutek nas przygniata, pogrąża nas i pochłania.
- Nie możesz teraz wyjść... - wyraźnie było słychać strach i panikę w jej głosie, nie wyobrażała sobie nawet co mogło by się stać gdyby teraz została sama, odnalazła jego dłoń i splotła swe palce z jego.
- Nie możesz teraz mnie zostawić bo nie wiem jak dotrwam do rana. - czy nie było to na zbyt egoistyczne ? Ale czy właśnie w takiej chwili nie mogła być egoistką ? Jeśli nie teraz to kiedy ? Czy raz nie mogła by zrobić czegoś tylko dla siebie ? Z myślą o tym by to jej było dobrze ? To teraz potrzebowała zatrzymać go przy sobie by poczuci się lepiej, choć przez kilka chwil, by mieć świadomość że jednak jest obok ktoś kto... kto jest, po prostu jest blisko właśnie wtedy gdy ona tego potrzebuje.
- Czas jest jedyną rzeczą której mam teraz w nadmiarze. Zaczynam żałować że są wakacje w szkole miała bym przy najmniej czym się zająć a w tym przeklętym pustym domu... - ścisnęła mocniej jego palce i pozwoliła swemu ciału zjechać w dół tak że leżała teraz z głową na jego kolanach trzymając go za dłoń.
- Chciała bym aby to był tylko zwykły sen, bym mogła obudzić się rano i odkryć że żadnej kartki nie było. - pobożna życzenia nie prawda?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Samael Quincy

avatar

Liczba postów : 208

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Sob Lip 19, 2014 11:55 pm

Poprzez tysiące igieł.
Łez
zabarwionych krwią.
Wołam.
Odbijam się od ścian.
Ląduję
Z kulą żelazną pomiędzy żebrami.
Oddycham
Ciernie na mym czole.
Głęboko.
Dokładnie.
Krzyczę.
Nieme westchnienie przebitej piersi.
Serce naznaczone przepaścią.
Czarna plama losu.
Otchłań.
Rozszarpane życie.
Zaginione szczęście.
Poprzez białe ściany
wbijam szklany wzrok.
Zamglony łzami.
Na piersi rana wydrapana
ostrym mieczem przeznaczenia.
Wokół czarne pręty. Moi strażnicy.
Uwięziona.
Ignorując ból z uśmiechem na twarzy twierdzę:
Ja też kiedyś ujrzę mojego anioła.


Och, to przecież jest zasadnicza różnica! Anioły, dary niebios przychodzą tylko do dobrych ludzi, takich co na to zasłużyli, czyli takich jak Jessi prawda? Ano, prawda z tym, że za pozwoleniem gówno prawda. Bo widzisz dary niebios to bujda wymyślona przez jakiś wyższych urzędników, którzy sterują państwami czy tez polityką państwa za pomocą religii no, ale to już inna bajka. Tak czy inaczej, nawet, jeśli jakiś tam sobie istnieje – nie to żebym coś do niego miał – to ma nas w głębokim tyłku. Skazuje dobrych ludzi na cierpienie robiąc z nich męczenników a później, gdy już zdechniesz zapomniana uczynią cię świętą tylko po co? Tobie i tak to nie pomoże. Jednak są na szczęście takie osoby jak wcielenie zła zwane demonami, które skradną ci dusze, wykupią ją za swą cenę, której nie poznasz, ale pomogą ci. Czy taką osoba jest Samael? Powiedziałbym ze jest skrajnością pomiędzy jednym a drugim. Nie zaprzeczę, że pomaganie Jessi leży w jego własnym zakresie potrzeby, bo potrzebuje jej on o tym wie i ona o tym wie, ale czy właśnie nie na tym polega przyjaźń? Na obustronnym wspieraniu siebie nawzajem, gdy jest źle? Nie tylko braniu, ale i dawaniu. Sadze, że tak właśnie jest ona potrzebuje ejgo zaś on jej, to jest idealna wymiana, idealna przyjaźń tylko czy… To jest przyjaźń? To już inne pytanie, ale, jeśli mam być szczery to…. Pozostawię to dla siebie.
Oczywiście ze święte, a co ważniejsze całkowicie trafne i prawdziwe słowa! Przecież to jego, więc jak mogłoby być inaczej? Tak czy inaczej, Jessi nie mogła trafić na kogoś lepszego. Właściwie teoretycznie mogła, ale wątpliwe aby chciała słuchać bzdur typu „czas leczy rany” albo „Po każdej burzy przychodzi słońce” , „Przez ciernie do gwiazd” I inne takie frazesy wyjęte z książki. On po prostu wiedział jak ona się czuje, nie pocieszał ją pustymi słowami nie wiedząc o czym mówi po prostu mówi jej szczera prawdę i zachowuje się dokładnie tak jak sam kiedyś pragnęłaby ktoś się zachował względem niego. On nie miał wówczas tego daru, ale Jessi to nie on, więc czemu miałaby tak samo cierpieć?
- Więc zostanę – Powiedział spokojnie przyglądając jej się. Jej uspokojenie się było dobrym znakiem. Akceptowała swoją sytuacje, chociaż nie do końca to przecież nie da się wyleczyć choroby miłosnej za pomocą jednej godziny. Ba! Nie da się tego zrobić czasem przez lata. Złamane serce może wyleczyć tylko inna miłość. – Jakoś wykorzystamy ten czas. Po za tym masz kogo odwiedzać prawda? Przyjaciół, znajomych i takie tam inne – Powiedział, a gdy się położyła spojrzał jej w oczy zaś wolną ręką poprawił kosmyk jej włosów. Przez dłuższa chwilę jego ręka delikatnie rysowała samotną łzę na jej policzku a on patrzył jej w oczy jakby w skupieniu, w zachwycie i milczeniu, acz z delikatnym uśmiechem. – Chciałbym móc powiedzieć to samo, ale nie jestem co do tego pewien. Bo niezależnie od tego, czy to sen czy jawa boję się pogodzić z myślą, że popełnił bym swój czyn drugi. – Stwierdził w zamyśleniu i sięgnął ręką po Burbona. Na całe szczęście szufladka nie była za daleko, więc nie musiał się za, nadto wysilać. Gdy już miał alkohol w dłoni, upił z niego spory łyk jakby chciał wypłukać tą gorycz porażki, która go pali od wewnątrz.
- Jednak rozumiem cię. Przez pierwsze miesiące też o to błagałem los. O to i o wiele innych rzeczy, ale cóż, im szybciej się pogodzisz z owym faktem tym lepiej. – Może i brutalna, ale szczera prawda. – Gdy umarła moja siostra zastanawiałem się dlaczego ci, których kochamy od nas odchodzą. Nie poznałem odpowiedzi bardziej dokładnej niż inni. Sądzę, że każdy rozumie ja na swój sposób. Jednak zrozumiałem ze miłość jest długa, bolesna i przereklamowana a jednak pragniemy ją mimo wszystko tego uskrzydlenia i poczucia tej niewiarygodnej siły. Pragniemy cierpieć z jej braku tacy jesteśmy. Ludzie to wstrętne stworzenia. Rozkochują i porzucają. Poddajemy swoje serca komuś na tacy po to tylko aby ukochana osoba pokroiła je tępym narzędziem i za każdym razem, gdy odchodzi coś w nas pęka, umiera i już nigdy nie wraca, ale nauczyłem się także czegoś jeszcze, dopiero teraz to zrozumiałem… - Samael spojrzał się na księżyc długo się nad tym zastanawiając. Faktycznie dopiero teraz to do niego dotarło, a może wiedział od dawna tylko nie chciał sobie uświadamiać, nie chciał się z tą myślą utożsamiać.
- Dla każdego z nas zawsze istnieje nadzieja. Moją nadzieją jesteś ty i Emily. Wiele osób było mi bliskich, ale każda zdołałem odepchnąć od siebie, nie powiem, że tego nie żałuję, ale kierował mną strach, przez co byłem samotny. Byłem właśnie w tym samym miejscu co ty i musiałem zaakceptować to, gdzie jestem, musiałem przyjąć ból i samotność, pogodzić się z tym. Popadłem w obłęd i nikt nie pojawił się na czas aby mnie z niego wyciągnąć. Jednak i nadzieja przyszła do mnie, chociaż długa była jej droga. Widzisz chodzi mi o to, że znam konsekwencje następnych działań. Nie mówię, że skończysz jak ja teraz. Jesteś na to za silna, zbyt dobra aby tak polec, ale każdy może pęknąć tak czy inaczej… - Samael znów przechylił butelkę i uśmiechnął się tym razem szerzej i spojrzał się na nią – Każdy się potyka i upada. Ty także, lecz będę obok, a gdy się potkniesz ja podtrzymam cię abyś nie upadła. Obiecałem ci to lata temu i jestem tu może to nie wiele, ale zdecydowanie więcej niż nic – Stwierdził zdejmując z jej policzka swa rękę. No proszę jaki się zrobił…. Nie wiem nawet jak to nazwać, ale jak na niego było to dosyć dziwne. Jednak istnieją w tym człowieku jakieś ludzie uczucia. Nie przypuszczałem…


A może mnie wcale nie ma?
może to tylko
jakieś odbicie w zwierciadle?
takim normalnym
co z lewego robi prawe -
bezprawnie!
może mnie nigdy nie było?
może się wszystko przyśniło?...
...tylko skąd ta miłość?
najprawdziwsza -
, choć jej ani zobaczyć
ani dotknąć
ani usłyszeć
fizycznie -
nie waży nic
i jest bezkształtna
chemicznie -
bezwonna
i bezbarwna...
...tylko boli naprawdę!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Komu zależy ten umiera
Zmieniam się i ewoluuję w mężczyznę zdolnego do wielkich czynów. Lepiej miej się na baczności, bo może sam strzelę sobie fryzurę bohatera i zajmę twoje miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2079-samael-prawie-anielski
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Nie Lip 20, 2014 11:44 am

Każdy jakieś ma problemy dnia
mówię o tym Ci
jeden dzisiaj mam na przykład ja
czy Ty masz wystarczająco dużo sił,
by dalej ze mną iść?

Jak zwać tak zwać ale jedno jest pewne że w jakimś tam stopniu w tej chwili to on jest jedyna osoba którą ona che widzieć, jest jedyną osobą którą wybrała by pomógł jej się z tym zmierzyć i z pewnością zrobiła to właśnie dla tego że wiedziała o tym iż nie będzie próbował pocieszać jej na siłę, nie zaleje jej łzawymi tekstami i tęczy, słońcu i jednorożcach. Wiedziała że jeśli będzie histeryzować to właśnie on obleje ją wiadrem zimnej wody czy wepchnie do rzeki by ochłonęła. Wiedziała że złapie ją za ramiona i mocno potrząśnie tym samym sprowadzając ją do świata żywych. Była też pewna że będzie wiedział kiedy ma ją przytulić i w jaki sposób to zrobić by dać jej oparcie i nie zarobić w twarz za nachalność.
Bo kto mógł wiedzieć lepiej niż on jak trzeba się zachować w takiej sytuacji ? Chyba nikt z tych których Jessi znała nie umiał by jej teraz pomóc tak jak on.
- Nawet nie wiesz ile te słowa dla mnie znaczą. - wyszeptała wbijając wzrok gdzieś w ciemność nocy. Może i akceptowała ten stan ale tylko i wyłącznie dla tego że nie miała innego wyjścia, bo przecież to nie ona tak zadecydowała, to nie był jej wybór, nie mogła zrobić nic oprócz zaakceptowania kart które rzucił jej ten przewrotny los. Ale akceptacja nie równa się z pogodzenie ze stanem rzeczy o nie wręcz przeciwnie. Do wyleczenia jeszcze daleka droga kto wie czy kiedykolwiek zakończona sukcesem ?
- W tym całym tłumie ludzi i tak czuję się strasznie samotna, choć sama nie wiem dla czego. - właśnie i tu był ten problem, nie miała siły ani odwagi by wybrać się gdziekolwiek bo to oznaczało by że musiała by tłumaczyć skąd u niej te ciemne cienie pod oczami, skąd te przekrwione białka i ślady łez na policzkach ? Czy miała by dosyć siły by kolejny raz się z tym zmierzyć i tłumaczyć wszystkim co się wydarzyło ? Z pewnością nie w tej chwili, z pewnością nie w każdej najbliższej.
- Nie chcę już niczego od losu bo on zawsze daje nam to co uważa za słuszne a nie to czego potrzebujemy lub pragniemy. - tak już dawno nauczyła się o nic nie prosić losu bo on jest złośliwy i zawsze nam daje akurat coś odwrotnego niż to o co prosimy.
- Nauczyłeś się tak wielu rzeczy i teraz próbujesz nauczyć ich mnie ale nie zdradziłeś mi największego sekretu... Jak poradzić sobie z tym bólem i pustką ? Co zrobić by tego nie czuć ? - tak to ci największa tajemnica, wszak miłości nie można mierzyć żadną miarą a jednak jej brak i ból który się wtedy pojawia już i owszem. WIęc jak to właściwie jest ? Może miłość to właśnie ten ból który czujemy po jej utracie ?
- Nadzieja... - powtórzyła ważąc te słowo, może i miał rację, może istniała dla niej gdzieś tam nadzieja? Może to nie był koniec wszystkiego a właśnie był to wszystkiego początek ? Westchnęła głęboko wdychając woń chłodnego powietrza letniej nocy, która mogła by się wydawać tak piękna i idealna, gdyby nie te ruiny serca Jessi które niszczyły ten przepiękny, bajkowy wręcz krajobraz.
- nigdy nie uda mi się odwdzięczyć za to co teraz dla mnie robisz...- jej słowa nie były głośniejsze od szeptu choć miała ochotę wykrzyczeć tak wiele rzeczy w tej chwili...


Mam tysiąc złotych myśli o tym, co nam było
Ile dałabym, żeby to się nie skończyło
10 minut z Tobą zapomnienia
9, 8, nie ma efektu znudzenia
7 - i ciągle nic się nie zmienia
6 - a Ty dalej nie masz nic do powiedzenia
5 to element Twojego dopełnienia
4 to za dużo więc mam tylko 3 życzenia
2 to ja i Ty, a nas chwilowo nie ma
1 tylko Ty i taki temat
I nim się w tym wszystkim sama nie zagubię
słuchaj no bo do ciebie mówię...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Samael Quincy

avatar

Liczba postów : 208

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Nie Lip 20, 2014 4:23 pm


Czasami myśl się z myślą mija,
a słowo nie ogrzewa dłoni,
czasem zdarzy się taka chwila,
co niepotrzebnie trochę boli.
Czasami idziesz inną drogą,
wcześniej się kładziesz,
później wstajesz.
Czasem chcesz pobyć
tylko z sobą, podążać tropem
własnych marzeń.
Czasami coś jest bez znaczenia,
choć wcześniej było najważniejsze,
Czasem potrzeba smugi cienia,
by jutro pragnąć jeszcze więcej...


Dla tysiąca jego twarzy jedna nazwa, jedna nazwa dla jego tysiąc twarzy i pytanie, która jest prawdziwa… Ja bym powiedział, że właśnie ta. Dlaczego? Bo nigdy jej nie widziałem, szczerej nie przeniknionej i czystej jak tafla jeziora. Naprawdę mu zależało na Jessi, naprawdę chciał jej pomóc i to było pewne. Nie wiem jak i dlaczego, ale ta pewność jest jak napływająca lawa z wybuchającego wulkanu. Gorąca w swej sile destrukcyjna, nieunikniona i pewna w swym marszu. Być może przyjdzie mu tego pożałować, bo, kto wie, co się stanie jutro czy za rok? Ale to nie istotne, bo doskonale zna konsekwencje zaangażowania się, kto się angażuje ten umiera. Może nie dosłownie, ale śmierć bywa okrutna na tysiące sposobów. Jak już było powiedziane za każdym razem, gdy ktoś ważny dla nas odchodzi coś w nas umiera aż w końcu dochodzi do granicy, kiedy już po prostu nie ma co w nas umrzeć i stoimy na krawędzi, robimy krok naprzód, lecimy, upadamy…

Spadam w dół
Bez zabezpieczenia
Tu nikt nie czeka
Nie widzę swego cienia
Nie wiem więcej niż kiedyś wiedziałem
Odpowiedzi na pytania nigdy nie dostałem
Dlaczego samotność tak blisko
Tak bardzo blisko
Gdy upadam tak nisko
Ciągły sygnał jest początkiem końca
Człowiek roślina – Myśl konająca
To głos ostatni – Ja tak się czuję
To adresowane do ciebie – Nie wytrzymuję
Bez znieczulenia sam siebie zszywam
Tracę siły, czuje, że przegrywam


Tak, więc jakby nie patrzeć faktycznie, to nie jest istotne, kto przysłał Samaela jaka siła wyższa zakładając oczywiście, że jakaś siła wyższa maczała w tym swoje brudne palce. Jednak, czy to on jest tą osobą, która, by chciała mieć akurat przy sobie Jessi? Tą odpowiednią? Być może, ale, gdyby miała wybór kogo mogłaby wybrać. Zakładając, że takowy, by miała i z pośród całego tłumu jej bliskich wybrałaby akurat jego? Nie wątpię w jej szczerą przyjaźń do niego, jednakże ciężko mi sobie wyobrazić, by akurat jego, by chciała mieć w tejże chwili. Jednak nie miała wyboru i postanowiła mu zaufać, odsłonić się i wpuścić do swego świata tak jak on wpuścił ją. Czy zrobiła dobrze to już czas pokaże.
Zawsze mamy wybór. Zawsze. Nie koniecznie jest to dobry wybór, ten odpowiedni, ale jest, istnieje to tylko nasza sprawa czy chcemy, nim podążać czy tez wolimy sobie wmawiać, że nie miało się innego wyjścia. Prawda jest taka, że wyjścia zawsze są dwa. Wygrywasz lub przegrywasz trzeciej możliwość nie ma.
- Potrafię się domyślić – Stwierdził z lekkim uśmiechem przyglądając się jej twarzy. Odpowiadając na pytanie czy ta droga zakończy się sukcesem odpowiadam śmiało ze tak. Z skąd moja pewność? Bo Samael zwyczajnie nie pozwoli jej utonąć w oceanie smutku, pogrążyć się w rozpaczy. Jest po to, aby ją z tego wyciągnąć i dokona tego niezależnie od ceny jaką miałby, za to zapłacić nawet, jeśli miałby użyć drastycznych kroków pod tytułem terapii wstrząsowej. Zrobi wszystko, by jej pomóc aby nie poczuła ten gorzki smak, który on czuł. Nie pozwoli jej utonąć w morzy swych łez, wspomnieniach i nie dopowiedzeniach. Nie jej. – Otaczać się ludźmi nie oznacza być z nimi związanym. Wiem coś o tym. Jednak wiem też, że masz więcej przyjaciół niż przypuszczasz. Wielu ludzi bez zastanowienia oddałoby za ciebie swe życie ja to wiem i ty także to wiesz. Wiem też, że jesteś tego warta a twoje poczucie samotności bierze się z obecnej sytuacji. Jednak wspólnie poradzimy sobie z tym – Stwierdził lekko ją głaszcząc po głowie wolną ręką i wciąż się jej przyglądając. Zdecydowanie zmierzyć się teraz z tą sytuacją nie będzie jej łatwo, ale Samael jej pomoże a tak czy, inaczej, prędzej czy później będzie musiała się z tym zmierzyć i odpowiadać na te same, bolesne pytania. Niestety, nie ucieknie od tego i w najbliższym czasie temat Lupina będzie wracał bardzo często a tak zwani „przyjaciele” w trosce o twe dobre samopoczucie będą niejednokrotnie przypominać ci o ukochanym. Cóż los bywa okrutny, zwłaszcza gdy chodzi o dobór przyjaciół. Zdecydowanie trudny okres ją czekał, ale nie była w tym sama. O, ile zechce przyjąć dłoń Samaela i pozwolić się poprowadzić ku wyjściu z tego ciemnego tunelu. Chciał jej pomóc, naprawdę tego pragnął, ale tez musiał zachować granicę aby do niczego jej nie zmuszać, bo, jeśli ona sama tego nie zechce to efekt może być odwrotny od zamierzonego i zamiast zawrócić ją z krawędzi, popchnie ją. Znał ryzyko, znał grunt i wiedział jak postępować aby wszystko dobrze się skończyła. Zdecydowanie Jessi miała szczęście, że to akurat Samael, a nie ktoś inny z tekstami typu „Nie martw się wszystko będzie dobrze” Jasne. Jak się niby nie martwić? Jak zapomnieć? Jak można od tak przestać kochać? Nie da się. Niestety, ludzie tego nie rozumieją. Pewnie dla tego, że sami nie kochali lub miłości nie stracili. Nie życzę, im tego, ale wiatr dotknie każdego, każdy kwiat zostanie złamany.
- Nie mów tak. Nigdy nie wiesz co ci los przyniesie. Niekoniecznie musi być to coś złego – Stwierdził wciąż ją opiekuńczą głaszcząc i cały czas ją obserwując – Jestem żywym dowodem na to, że nie zawsze los bywa okrutny. Jestem żywym przykładem na to, że nadzieję można odzyskać, znaleźć ją wszędzie. Wiem jak to brzmi i wiem jaki wstręt to teraz u ciebie wywołuje, ale możesz mi wierzyć, że jeśli mnie spotkało coś dobrego to i ciebie spotka – Tak był tego pewien. Sam nie rozumiał dlaczego i z skąd się ta pewność brała, ale czuł, że ktoś tam na Jessi czeka, by dać jej to wszystko, na co zasługuje, by być powodem jej uśmiechu i uśmiechem, który wymarzę wszystkie łzy. To była zaskakująca pewność, ale czasem tak bywa. Nie wiemy z skąd ani dlaczego, ale nagle ogarnia nas to dziwne uczucie pewności… Znacie to?
Jej następne słowa sprawiły, że jego ruch dłoni się zatrzymał. Sam przymknął oczy a z jego ust zniknął gdzieś uśmiech.
- Nie mam pojęcia. Nigdy sobie z tym nie poradziłem. Ból stal się moim bratem bliźniakiem, samotność pokochała bardziej od rodzonej matki. Pustka stała się moim światem. Nie wiem jak sobie z tym poradzić, ale wiem jak temu zapobiec i zapobiegnę temu w twoim przypadku. Wpuściłaś mnie do swego świata, zaufałaś mi. Na mych barkach spoczywa wielka odpowiedzialność a ja… - Samael na chwilę się zawiesił. Na jego ustach znów pojawił się ten uśmiech a sam chłopak schylił się i złożył na jej czole delikatny pocałunek. – Nie zawiodę cię – Wyszeptał jej delikatnie i odsunął się na tak zwaną bezpieczną odległość.
- Już to zrobiłaś- Powiedział poszerzając swój uśmiech – Samym tym, że mi ufasz, że jesteś dla mnie tym kim jesteś. Że wierzysz we mnie i trzymasz z dala od krawędzi szaleństwa. Nie masz pojęcia, ile dla mnie robisz. To jaj spłacam dług wobec ciebie, a nie odwrotnie – Stwierdził znów przenosząc swoje spojrzenie na księżyc. Przestając ją głaskać sięgnął po butelkę i wypił jej zawartość do dnia, po czym pustą butelkę odstawił gdzieś obok.
Noc pełna może być rozkoszy jednak tej nocy chyba to nie dotyczy…

Przyjaźń to więź nierozerwalna,
która trwa do końca życia
nic jej z niszczyć nie może
, bo jest nie do przebicia!
Dla niej zrobimy wszystko
, bo człowiek sam żyć nie umie
chce mieć osobę,
która go wysłucha i zrozumie!
W przyjaźni najważniejsze jest
zaufanie, szczerość,
troska o siebie
i miłość!
Przyjaciel Cię wysłucha,
pomoże w trudnej chwili,
nie zawiedzie, nie zostawi w potrzebie
i jak trzeba czas umili!
Przyjaciel to Skarb,
o, który trzeba dbać,
to bliska sercu nam osoba
i bardzo cenny dar!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Komu zależy ten umiera
Zmieniam się i ewoluuję w mężczyznę zdolnego do wielkich czynów. Lepiej miej się na baczności, bo może sam strzelę sobie fryzurę bohatera i zajmę twoje miejsce.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2079-samael-prawie-anielski
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Wto Lip 22, 2014 8:42 pm

Pokiwała głową, tak wszystko co mówił było racją wiedziała o tym ale w tej chwili nie umiała się do tego jakoś dostosować, ból który czuła był zbyt silny, zagłuszał wszystko inne, wszystko co ważne i piękne, wszystko co dobre, zagłuszał każdą rzecz w jej sercu, a przy najmniej w tym miejscu w którym powinno się ono znajdować.
- Jestem już zmęczona. - wyszeptała, w końcu ile sił mogła mieć jedna osoba?
gdzieś w głębi serca cieszyła się że mu powiedziała, bo w końcu utwierdziła i przyznała się sama przed sobą że to wszystko jest prawda, a uświadamiając sobie to mogła w końcu rozpocząć walkę, walkę z bólem, wspomnieniami, samą sobą, walkę w której stawka była wielka i musiała zrobić wszystko by nie przegrać tej walki,ale czy starczy jej sił ?
czas miał pokazać, co też stanie się z tą dziewczyną, gdzie ją zawiedzie to wszystko, jak sobie z tym poradzi, co zrobić pozostaje nam tylko czekać i obserwować to wszystko biernie z boku.
Tym czasem splątała palce z palcami Sama i przymknęła oczy czekając na sen...

z/t x2.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pon Sty 05, 2015 12:17 am

Promienie słońca zaglądały do pokoju. Świat opruszony był śniegiem jak gdyby jakiś wielki olbrzym wziął sito i posypał całą okolicę cukrem pudrem! Promienie wesoło tańczyły w białym puchu przez co poranek wydawał się być jeszcze jaśniejszy niż zwykle.
Jessi otworzyła oczy, czuła się tak błogo. Była w domu szczelnie wypełnionym po brzegi przyjaciółmi a obok niej spał snem sprawiedliwego jej ukochany mężczyzna.
Zsunęła delikatnie jego dłoń ze swojej tali i przekręciła się na brzuch spoglądając na jego spokojną i zrelaksowaną twarz.
Uśmiechnęła się pod nosem. W głowie malowała jej się wizja przyszłości w której każdy poranek miał tak wyglądać.
Miała budzić się rano i patrzeć jak Remus śpi była to piękna wizja.
Miała ochotę wyjść z łóżka i iść pobiegać ale wiedziała że jeśli wystawi choć czubek dużego palca od stopy za łóżko to Remus się obudzi. tak samo jak w nocy gdy zachciało jej się pić i chciała zejść do kuchni. Nie zdążyła nawet usiąść na łóżku gdy usłyszała za sobą A ty gdzie się wybierasz sama?
No i co zrobić? Planowała na ten dzień kulig więc stwierdziła że spokojnie może odpuścić sobie bieganie tego jednego dnia, dosyć będzie miała jeszcze aktywności fizycznej na ten dzień.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pon Sty 05, 2015 12:45 am

Święta z ukochaną. Narzeczona, którą została w dość nieoczekiwany i szalony sposób, ale jednak. Remus długo nie potrafił uwierzyć, że dzieje się to naprawdę. Każdego dnia myślał, że zaraz się obudzi i wszystko okaże się snem. Jej ciało, pocałunki, uśmiech, że wszystko zniknie. Wreszcie poczuł spokój, był tutaj, razem ze wszystkimi przyjaciółmi, spał u jej boku. Długo nie mógł zasnąć, wpatrując się w jej twarz, gdy spała. Jej pięknie wykrojone usta, rzęsy rzucające długie cienie na policzki, spokojny oddech, aż sam wreszcie zasnął.
Poczuł ruch i powoli zaczął się wybudzać. Przeciągnął się raz i drugi, aż wreszcie otworzył oczy i spojrzał na nią. Uśmiechnął się promiennie.
- Przepiękny widok - skomentował mając na myśli jej osobę, a nie krajobraz za oknem, chociaż ten drugi też był równie ładny. Nagle coś sobie przypomniał i wybuchnął śmiechem, uspokoił się dopiero gdy Jessi zrobiła minę jakby brakowało mu piątej klepki.
- Pamiętasz mój pierwszy pobyt tutaj? Wtedy jednak nie spaliśmy razem. Też obudził mnie Twój ruch na pościeli, a Ty przyniosłaś mi śniadanie. Myślałem wtedy, że jestem w raju - odpowiedział, gdy nie rozumiała co go tak rozbawiło.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pon Sty 05, 2015 1:08 am

Nie trwało długo a Remus również się przebudził.
- Ty masz chyba jakiś radar co? Ledwie otworzyłam oczy. - ucałowała go w czoło a ten ryknął śmiechem, nie rozumiała co było tak zabawnego w całusie w czoło i zrobiła minę która świadczyła że przez głowę przemknęła jej myśl o tym że może zjadł coś co mu zaszkodziło i to są tego objawy?
W końcu jednak się uspokoił i zaczął opowiadać.
- Ach tak. Nie dziwię się że cię to rozśmieszyło. Musiałam wtedy wyglądać jak nie wiem co.- uśmiechnęła się tylko.
- Raju? Chyba u bram piekła.- roześmiała się już teraz na prawdę.
- Pamiętam że wróciłam z biegania, wyskoczyłam spod prysznica i założyłam pierwszą lepszą sukienkę z szafy. Chyba nawet włosy miałam jeszcze mokre i byłam bez butów. Taki widok na przebudzenie? Dobrze że nie dostałeś wtedy zawału. - odrzuciła do tyłu włosy i pokręciła głową.
- Ale za to pamiętam jak żołądek mi się ścisnął gdy nasze dłonie przypadkiem spotkały się na tacy ze śniadaniem. - spojrzała mu w oczy, gdyby ktoś jej wtedy powiedział jak to się skończy chyba by go wyśmiała.
- Mówiłam sobie " To twój przyjaciel, to twój przyjaciel ogarnij się Jessi" - patrząc teraz na to na prawdę było to zabawne.
Takie pierwsze początki, nie dziwiła się teraz wcale że James i Syriusz mieli taki z nich polew gdy się dowiedzieli że "w końcu" jak to James określił są razem. Wiedziałem że tak będzie Remus ciągle o tobie gadał! I to nie tak jak zawsze tylko jak o dziewczynie! Wyobrażasz sobie? Mówić o tobie inaczej niż o Huncwocie. Mógł bym powiedzieć "a nie mówiłem" ale ci tego oszczędzę. Chociaż... A nie mówiłem!
W głowie słyszała słowa Jamesa które jej powiedział następnego dnia po tym jak przyłapali ich w dormitorium gdy niby się "uczyli" i ogłosili w końcu że są parą.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pon Sty 05, 2015 1:18 am

- Nazwijmy to samczym instynktem - puścił jej oko. Nie przypuszczał przecież, że Jessi dopiero co się zbudziła, skąd mógł wiedzieć, jak spał? Ech, te kobiety.
- Wyglądałaś cudownie. Pamiętam jak nie mogłem oderwać od ciebie oczu, a przecież widywałem cię już w Hogwarcie. Wstyd przyznać, ale wtedy tak naprawdę dotarło, że jesteś dziewczyną - powiedział z miną niewiniątka.
Słuchał jej jak mówiła, że czuła zupełnie to samo co on, gdy ich dłonie niechcący się spotkały. Oczy mu błyszczały.
- Ja miałem odczucie, jakby ktoś mnie przypalił gorącym żarem. Znowu się roześmiał. - [b]Nie gadaj! Ja znowu zakazywałem sobie myślenia o tobie w innych kategoriach niż przyjaciółka - dodał. Że tez mu się przypomniało.
James ze Syriuszem raczej od dawna się spodziewali tego co między nimi się rodziło, czekali tylko na moment kiedy sami się o tym przekonają.
- To był ten dzień, kiedy zmusiłaś mnie do wejścia na konia - zmarszczył czoło. Robił to pierwszy raz. Nie dość, że nigdy konia nie głaskał, nie jechał na nim, to ona tak po prostu kazała mu siąść na grzbiecie tego zwierzaka. Najdziwniejsze było to, ze po prostu jej posłuchał, jak gdyby nigdy nic, potem tylko długo czas przytulał się do końskiej szyi żeby nie spaść, bo trzepotało nim na lewo i prawo, a on nie potrafił połączyć swoich ruchów z ruchami wierzchowca.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pon Sty 05, 2015 2:30 am

Złapała poduszkę za róg i trzepnęła narzeczonego swym orężem.
- Dzięki to przedtem za kogo mnie miałeś? Że niby jestem taka mało kobieca tak? - niby ton przybrała ostry ale rozbawienie zdradzały jej oczy w których wesoło szalały frywolne iskierki.
- Nic nie mów! Ty miałeś żar a ja ciarki jak mnie dotknąłeś w udo! Prawie spadłam z łóżka! Zbiła bym sobie mój zgrabny tyłeczek i co wtedy? - zaczęła się śmiać. Ach jak wspaniale było sobie powspominać.
- Pamiętam! Umierałeś ze strachu a jednak się zgodziłeś do dziś nie wiem czemu. - trąciła go palcem w ramię.
- A tak właściwie to miałeś mi od tamtego dnia codziennie nosić śniadanie do łóżka! Możesz zacząć od teraz. - wytknęła mu język. Kto by pomyślał że z tej mąki wyjdzie taki ładny bochenek chleba.
Znać kogoś tyle lat i uświadomić sobie nagle że ten ktoś jest miłością twojego życia.
- A teraz? Jak jest teraz? Co czujesz gdy robię tak...- przybliżyła się i zatoczyła kółeczko językiem wokół płata jego ucha by następnie chwycić je delikatnie zębami i znacząc pocałunkami trasę wzdłuż jego kości policzkowej dotarła do ust.
By po chwili odsunąć się i położyć głowę na jego klatce piersiowej.
Uwielbiała się z nim drażnić to była tak ogromna pokusa że nie umiała się powstrzymać by tego nie robić!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pon Sty 05, 2015 3:02 am

Nim się spostrzegł, oberwał w łeb poduszką. O nie! Nie będzie pozwalał, by biła go kobieta! Wyrwał jej poduszkę, rzucił w kąt i złapał ją za nadgarstki przygniatając jej dłonie do łóżka.
- No też cię miałem za dziewczynę, ale... inną - wyjaśnił z figlarnym uśmiechem, jakkolwiek to brzmiało.
- Może to zabrzmi wulgarnie, ale wiem, że już wtedy miałaś ochotę iść ze mną do łóżka, przyznaj! - zachichotał. - A gdybyś zbiła to, no cóż, musiałbym go chyba wymasować, prawda? - znowu zachichotał jak niespełna rozumu.
- Zrobiłem to dla ciebie, głuptasie - odparł zupełnie szczerze. Niby żadna siła go na konia nie wciągała, tylko spojrzenie miskowatych oczu Jessi.
Spojrzał na nią niewinnie. Śniadanie do łózka, no tak. Obiecał.
- Wiesz... no... jakoś... kiedyś ci przyniosę - zaczął tłumaczyć, aż dał spokój na widok jej rozbawionej miny.
Jak tylko poczuł jej ciepły i wilgotny język przy swoim uchu, przeszył go jakby prąd. Uwielbiał kiedy to robiła, niemal tracił przy tym zmysły.
- Tracę rozum wtedy - odparł, zataczając małe kółka końcem języka na jej szyi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pon Sty 05, 2015 6:59 pm

Zaczęła się śmiać gdy Remus zabrał jej poduszkę i złapał w taki sposób.
- Wrrrr jaki groźny... Chyba mam na Ciebie zły wpływ.- przygryzła wargę i przejechała figlarnie stopą po jego łydce, cóż chciała zrobić coś innego ale gdy Remus trzymał jej ręce miała słabe pole do popisu.
- No jasne że tak. Przyszłam tu tego poranka czyhając na Twoją cnotę ale tak się ślicznie rumieniłeś że wyrzuty sumienia mnie dopadły. - zaśmiała się tylko.
- Ale wiesz teraz nie muszę się martwić że cię zgorszę bo już za późno. - i bezceremonialnie wbiła się ustami w jego usta, przygryzła mu wargę uśmiechając się przy tym jak mały aniołek z maleńkimi różkami.
- Oj już wtedy robiłeś coś "dla mnie"? Przecież jeszcze nie wiedziałeś co do mnie czujesz. - uniosła pytająco brew. A może już wiedział tylko się nie przyznawał a ona po prostu była jakaś ślepa?
- To już wiem, gdybyś nie stracił to by Cię tu nie było. - zaśmiała się i spróbowała uwolnić od natrętnego języka który właśnie harcował wesoło po jej szyi. Wzdłuż kręgosłupa biegły jej ciarki.
Nie będą się bawić w ten sposób!
Uwolniła ręce z uścisku narzeczonego i przesunęła je na jego plecy by po sekundzie ściągnąć z niego koszulkę. Jej smukłe palce podążały z wolna wzdłuż kręgosłupa chłopaka.
- Panie Lupin mam dla Pana propozycję nie do odrzucenia...- szepnęła mu do ucha.
- Dzieciaczki wstaliście już??? - doszło do uszu Jessi na początek słowa wypowiadane przez zamknięte drzwi a po sekundzie słychać było nacisk na klamkę i jak w zwolnionym filmie drzwi zaczęły się otwierać!
Wtedy też film przyśpieszył! Momentalnie Remus skoczył jak oparzony lub trafiony jakimś odrzucającym zaklęciem co spowodowało że Jessi znalazła się na samej krawędzi łóżka i straciła równowagę, próbowała się ratować chwytając za kołdrę ale ślizga satynowa pościel tylko pogorszyła sytuację i dziewczyna zjechała na podłogę z impetem razem z kołdrą która niestety nie zamortyzowała upadku a po prostu spadła sobie na Jessi jak nagła lawina materiału!
Jak by tego było mało ledwo spadła kołdra poczuła dodatkowe uderzenie prosto w brzuch. Pewnie poduszka postanowiła nie zostawać ostatnią rzeczą leżącą na łóżku samotnie.
Film znowu zwolnił, a raczej wrócił do normalnej prędkości. W pokoju panowała cisza. Jessi znieruchomiała na podłodze wytężyła słuch. Przy drzwiach słyszała dwie osoby które coś do siebie szeptały. Cholera! - zaklęła w duszy.
Głos który słyszała należał do jej matki a ta druga osoba to bez wątpienia była mama Remusa.
Po drugiej stronie łóżka słyszała przyśpieszony oddech swojego narzeczonego.
Nagle zaczęła błogosławić kołdrę z satyny która okrywała ją od stóp do głów. Skoro nie było jej widać to może mogła by udawać że jej tam nie ma?
Choć na co dzień cieszyła się że umie zmieniać się w wilka teraz żałowała że nie może być małą myszką. Zmieniła by się pod kołdrą i niezauważona czmychnęła do łazienki z której natychmiast by wyprysnęła z ogłupiałą miną i udawała że była tam cały czas i wybawił ją nagły hałas. Mogli by powiedzieć że Remus spał i coś mu się śniło i tak się wystraszył że spadł nagle z łóżka. A teraz? Nie było opcji by wilk przeszedł niezauważony do łazienki.
- Może wkulam się pod łóżko?- pomyślała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   Pon Sty 05, 2015 11:51 pm

Roześmiał się na jej słowa.
- Jesteś groźny niczym krwiożerczy wilkołak i cie zjem! - powiedział całując ją prościutko w usta. Z nią wszystko było inne, nawet jego przypadłość dało się lubić.
- Od razu wiedziałem. Moje rumieńce mówiły same za siebie. ,,Przyszła ta dziewczyna, która Cię omami''. No i omamiła - powiedział z uśmiechem.
Przez dłuższą chwile się całowali, jak wpiła się w jego usta i Remus chciał całe święta spędzić w łóżku. Udają, że są chorzy i nie będą  z niego wychodzić do końca przerwy świątecznej!
- Skąd wiesz? - zapytał i uśmiechnął się tajemniczo. Wiedział czy nie wiedział, ale możliwe, że się domyślał albo nie chciał nazwać po imieniu.
-  Dobrze, że już go odzyskałem - potwierdził. Nigdy nie zapomni tego okropnego dnia, kiedy z nią zerwał. Strasznie wtedy zranił i siebie i ją. Myśl, że z nią nie jest, gryzła go od środka niczym wredny kornik, wysuszała go. Całe szczęście, że wszystko dobrze się użyło, że on odzyskał rozsądek, ona mu wybaczyła, żyć nie umierać.
Specjalnie poluzował uścisk, by wyswobodziła swoje dłonie, które od razu gdy zakosztowały wolności zaczęły go rozbierać, od razu oczy błysnęły mu figlarnie.
- Panno Mall, zgadzam się na wszystko cokolwiek powiesz... - zamruczał cicho, zamierzając pocałować ją w szyję.
I w tym momencie usłyszał głos matki Jessi. Nie zastanawiając się nad niczym skoczył niczym kot wrzucony do wody, przy okazji zwalając dziewczynę na ziemię. Chciał ją złapać, by ocalić jej bezcenny tyłek przed zderzeniem z twardą podłogą, ale nie zdążył i zjechała razem z kołdrą. On za to został ne dość, że bez koszulki która zaplątała się w kołdrę, to na dodatek w samych tylko gaciach, w śnieżynki. Miotał się po pokoju jak zamknięty ptak w klatce. Nie chciał by obie rodzicielki przyłapały swoje dzieci razem w  dość jednoznacznej sytuacji. Logiczny pan Remus czmychnął szybko i wskoczył do szafy w momencie, gdy otworzyły się drzwi od sypialni.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sypialnia Jessi   

Powrót do góry Go down
 

Sypialnia Jessi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Jessica "Jessi" Mall
» Pamiętnik Jessi
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dworek Rodowy Państwa Mall-