a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Salon - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Gru 28, 2014 12:13 am

Remus, gdy dotarł już do domu, został wyściskany, wycałowany i wyduszony przez Hope Lupin. Nie widziała syna niemal cały rok, a i teraz okazało się, że nie spędzi świat w domu, tylko u swojej dziewczyny. Kiedy dostała list od niego, myślała, że chłopak stroi sobie z niej żarty. Ona, człowiek bez magii, w ich języku mugol, miała iść do domu pełnego czarodziejów i to sama?! Z początku nie uważała tego za dobry pomysł, ale ciekawość nad tym, jak wygląda jego dziewczyna wzięła górę.
Lunatyk wraz z matką, zjawił się przed domem Jessi. Musieli dojechać tutaj taksówką, bo za nic w świecie nie potrafił jej przekonać do teleportacji. Nie i już, powiedziała. Więc nie pozostało mu nic innego jak zapakować się do samochodu i przybyć. Oczywiście, zanim doszło do jakiegokolwiek wyjazdu, matka przebierała się o chyba z miliard razy, wcześniej wzorując się na strojach domniemanych czarodziejów ze średniowiecza. Chciała się do nich upodobnić. Z trudem przekonał ją, żeby ubrała się ,,zwyczajnie''.
- Dom wygląda normalnie - stwierdziła, gdy tylko wylazła z auta i spojrzała na posiadłość Mallów.
- A jak niby miałby wyglądać? - zapytał Remus swojej matki, gdy stali już przed drzwiami i czekali, aż ktoś ich wpuści.
- Nie wiem. Myślałam, że będzie stał na kurzej nodze czy coś - wzruszyła ramionami jego wspaniała rodzicielka.
Chłopak westchnął i w tym momencie doszedł ich tupot, a raczej plask stóp i Lupin wiedział, że zaraz będzie katastrofa, gdyż zapomniał wspomnieć matce o skrzatach. Drzwi otworzyły się i pierwsze co rzuciło się im w oczy, to wielki nos skrzata, a po chwili wrzask pani Lupin.
- Aaaaaa - krzyknęła cofając się o krok. Za chwilę się jednak opanowała i wyciągnęła rękę. - Cóż. Miłość nie wybiera, wiem to po sobie, ale... miło mi Cię poznać. Jessi, tak? - jazgotała, usiłując się uśmiechać w miarę przyjaźnie, a skrzat patrzył na kobietę, jakby spadła nie wiadomo skąd.
Remus otworzył szeroko oczy ze zdziwienia, po czym wybuchnął śmiechem. Dosłownie. Zgiął się w pół i śmiał, aż do upływu łez. Siła woli tylko zdołał się pohamować. Odchrząknął, wciąż jednak cicho chichocząc.
- Nie, mamo. To... nie jest Jessi. To jej skrzat domowy. Inaczej lokaj. On gotuje, sprząta i tak dalej. Robi to z przyjemnością i nie musisz mu za nic płacić - wytłumaczył jej spokojnie, widząc jednak niebezpieczną fascynację matki owym stworzeniem szybko pociągnął ją do wnętrza domu. Co rusz musiał ją siłą ciągnąć, bo się zatrzymywała i wszystkiego chciała dotykać. Weszli do salonu. Remus był pod ogromnym wrażeniem dekoracji jakie ujrzał. Poczuł się niemal jak w Hogwarcie i nieznacznie zaszkliły mu się oczy. Hope Lupin wcale nie była lepsza, łaziła od kąta w kąt i oglądała, dotykała, co tylko popadło. Zatrzymała się dopiero na widok grającej na gitarze i śpiewającej dziewczyny. Nie odzywała się tylko słuchała, podobnie jak Remus, oczarowany jej pięknym głosem...
___________
ukosem pisane dialogi to słowa matki Remusa

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Gru 28, 2014 12:37 am

Grała licząc na to że kiedy tylko któryś z gości się pojawi skrzaty zaraz ją poinformują, cóż nie usłyszała więc całego zamieszania przy drzwiach pochłonięta muzyką. Najzwyczajniej w świecie nie spodziewała się nikogo z gości tak wcześnie liczyła na jakąś godzinę czy dwie wolnego czasu.
Była już prawie przy końcówce piosenki gdy do jej uszu dotarł jakiś dziwny brzdęk zupełnie jak by ktoś potrącił jedną z figurek stojących na gzymsie kominka podniosła więc wzrok i...
Słowa piosenki utkwiły jej w gardle a palce znieruchomiały na strunach gitary...
W dosyć niedalekiej odległości od niej stała nieznana jej kobieta! Chociaż nie zupełnie...
Te oczy znała te oczy tak dobrze, do tego kształt nosa no i... no i te usta wykrojone zupełnie tak samo...
Przesunęła wzrok z kobiety na drzwi w których stał jej narzeczony i uśmiechnęła się tylko. Pani Lupin nie mogła by się wyprzeć syna i odwrotnie.
Jessi przełknęła ślinę próbując w ten sposób zmusić struny głosowe do współpracy. Podniosła się i odstawiła gitarę pod ścianę, poprawiając czarną prostą sukienkę w którą była ubrana.
- W-witam Panią w Naszym domu. - słychać było że głos jej drży, przez cały czas miała tyle na głowie że zapomniała o nerwach które teraz postanowiły dać jej popalić za to zaniedbanie.
Rzuciła Remusowi spojrzenie które krzyczało Pomocy! - czy on nagle zapomniał języka czy jak?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Gru 28, 2014 1:00 am

Hope Lupin musiała przyznać, że ta dziewczyna miała talent. Śpiewała ładnie, grała ładnie i ładnie wyglądała. Nic dodać nic ując, no ale ładne prezentowanie się na fotografii to nie wszystko, trzeba jeszcze cokolwiek sobą reprezentować.
- Hope Lupin, kochaniutka - rzekła lustrując ją od stóp do głów. Nie miała nic do czarodziejów, w końcu miała w domu dwójkę, syna i męża, ale obcy to co innego. Synowe bywają różne, a w dodatku synowa czarownica! - I już? Koniec? - zapytała, gdy dziewczyna przestała śpiewać. - Witam. Nie boisz się tych pomarszczonych paskudztw? W nocy, gdy są pogaszone światła i wpadniesz na takiego to można zejść na zawał - powiedziała na mając na myśli skrzaty. - No wiesz, atak serca... - dodała, w razie, gdyby dziewczyna jej syna nie wiedziała co to znaczy.
Remus za to bał się wcale nie mniej niż Jessi. Jak zareaguje jego matka? Czy nie powie nic głupiego co go zawstydzi? Była mugolką, wiedziała co nieco o świecie, ale nie wszystko. Widział błagalne spojrzenie ukochanej wołające o pomoc, ale nie był w stanie nic zrobić, sama chciała ją zaprosić na święta, musiała znieść jej nietypowe zachowanie.
- Mamo, Jessi wie to co jest zawał... - odpowiedział szybko, by jego dziewczyna, nie poczuła się urażona tym, że jego matka uważa, iż nie wie nic o świecie mugoli.
- No co, tak tylko mówię - westchnęła kobieta. - Jezusie! A na co wam taki wielki kominek! Cały dom można nim ogrzać! - krzyknęła i nim Remus zdążył zareagować, już poszła w jego kierunku i zaczęła oglądać. Znalazła w dodatku wielki słoik z proszkiem sieci Fiuu i ewidentnie się jej spodobał. Remus podbiegł do niej i niemal wyrwał jej przedmiot z dłoni umieszczając z powrotem na miejscu, z którego go wzięła.
- Prosiłem Cię, żebyś niczego nie dotykała... to nie jest, nasz dom i nie wszystko jest takie jak u nas - wyjaśnił jej cierpliwie, jednocześnie rzucając Jessi przepraszające spojrzenie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Gru 28, 2014 1:31 am

Jessi uśmiechnęła się leciutko.
- Jessi Mall, miło mi Panią poznać. - przyglądała się kobiecie która do prawdy każdym gestem ją zadziwiała, wiedziała że to mugolka ale ze świadomością że ma w domu dwóch czarodziei Jessi spodziewała się raczej że nie będzie tak się wszystkiemu dziwić.
- Skrzatów? One są bardzo miłe i uczynne. Nie trzeba się ich bać.- miała nadzieję że skrzaty nie słyszały słów Pani Lupin bo mogło by być im przykro, może i nie były piękne ale na pewno miały poczciwy i dobry charakter.
- Tak wiem co to jest zawał, czarodzieje też je miewają a mój tata jest uzdrowicielem, więc trochę się w tym orientuję.- może i była czarownicą ale przecież wielu jej przyjaciół wychowywało się w mugolskich rodzinach i tak jak ona pomagała im się odnaleźć w sprawach czarodziei tak oni pomagali Jessi poznać świat mugoli.
Oby tylko Hope Lupin nie chciała rozmawiać o olimpiadzie! Bo z tłumaczeń Remusa co to jest pamiętała tylko że to jakieś zawody sportowe.
Jessi zaśmiała się lekko widząc zdziwione spojrzenie matki Remusa i na widok kominka, ba na patrzeniu się nie skończyło ciekawska kobieta zaraz popędziła do kominka i już sięgała po proszek fiuu! Dziewczyna szybko się jednak uspokoiła to mogło skończyć się niezbyt dobrze.
- Remus spokojnie, nie denerwuj się. Nie przeszkadza mi że twoja mama wszystko ogląda ale...- podeszła do kominka i zabrała słoik z proszkiem fiuu po czym zamknęła go w jednej z szafek. - ... to zabiorę tak dla bezpieczeństwa, nie chcemy by Pani wylądowała gdzieś w Londynie.- zdawała sobie sprawę z tego że kobieta nie miała pojęcia co to właściwie jest i jakie może być dla niej niebezpieczne! Gdyby się gdzieś przez przypadek przeniosła? Na gacie Merlina! Jak oni by ją później znaleźli!
- Może zechce Pani usiąść i się czegoś napić?- wskazała jedną z wygodnych kanap a ledwo wypowiedziała te słowa pojawiła się skrzatka z tacą na której znajdowały się filiżanki oraz dwa czajniczki jeden z kawą drugi z herbatą a do tego cukierniczka, dzbanuszek z mlekiem i łyżeczki oraz talerz pełen pysznych ciast i ciasteczek. Zupełnie jak by skrzaty warowały pod drzwiami i czekały aż Jessi zaproponuje coś do picia.
- Dziękuję Chrapko.- zwróciła się do skrzata i dała mu znać by się oddalił.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Gru 28, 2014 2:01 am

- W dzień może i nie, ale w nocy to co innego, skoro jednak jest się przyzwyczajonym. Remus, zapomniał mi chyba o nich wspomnieć - spojrzała na syna karcąco, a Luniak nieco poczerwieniał, gdyż miała rację.
- Uzdrowiciel, znaczy lekarz, tak? - upewniła się. - A w jakiej dziedzinie? - była szczerze zainteresowana. Bardzo chciałaby poznać jej ojca lekarza, może leczyłby ją za darmo, w końcu będą w rodzinie, powinni się wspierać.
- Wcale się nie denerwują, sama wiesz o co mi chodzi - powiedział. Nie chciał by jego mama znalazła się nagle nie wiadomo w jakim zakątku Anglii. Dobrze, że Jessi zrozumiała co ma na myśli.
- Przecież tego nie zjem - zdenerwowała się, gdy Remus wyjął słoik z rak, a dziewczyna schowała do szafki. Westchnęła. To, że była mugolką, nie znaczyło od razu, że wszystko popsuje. Może i nie mieli w domu różnych magicznych cudów, więc czemu bronili jej podziwiać? Czemu ją w ogóle zapraszali skoro wszystkiego chcieli jej zabronić? Nie miała na to siły. - W Londynie? A, to jest ten wasz cudowny proszek, tak? Mówi się, gdzie chce się udać, wsypuje do kominka i już? No tak - olśniło ją.
Rozsiadła się na wyjątkowo miękkiej kanapie i uśmiechnęła się do niej. Za wiele o niej nie wiedziała, a że była bezpośrednia, nie miała zamiaru wstydzić się pytać.
- Może być herbata - odparła czekając aż jej syn lub Jessi naleją, w końcu była gościem i czekała na obsłużenie, a gdy już popijała parujący płyn z filiżanki spojrzała na wybrankę Remusa.
- Rozumiem, że jeszcze chodzisz do szkoły? A co później? - zapytała. Ze swojego syna była dumna, że chce osiągnąć wykształcenie i dalej się uczy, ciekawa była jak z nią będzie.
- Mamo, proszę... - chciał jej przerwać, ale uciszyła go gestem. No pięknie, pomyślał. Mógł zostawic ją w domu, nie byłoby problemu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Nie Gru 28, 2014 5:45 pm

Każda podróż pociągiem była długa, nudna oraz męcząca. Rówieśnicy już na peronie dobierali się w małe grupki, aby później w "odpowiednich przedziałach" przegadać większość czasu. Natomiast Raion zawsze przesypiał najważniejsze momenty czy najświeższe ploteczki. Tak naprawdę gdyby Jessi zapomniała go zaprosić, to chętnie spędziłby święta wewnątrz opustoszałego zamku. Jednak chłopak miał ogromny dług wdzięczności wobec dziewczyny i poniekąd traktował ją jak kolejną młodszą siostrę. Właśnie między innymi dlatego dzisiaj pozna jej rodzinę oraz najbliższych przyjaciół. Niestety... W przeciwieństwie do pozostałych zaproszonych Gryfon mieszkał całkiem daleko. Stąd wpadł na pomysł zwiedzenia niewielkiej części Londynu, jak również zakupu prezentu dla gospodyni imprezy.
Kiedy minęło kilka godzin, a Gryfon zdążył zjeść frytki, wypić puszkę gazowanego napoju oraz znaleźć idealną niespodziankę, skierował swe kroki prosto pod dom Jessi. Początkowo myślał, że najwyraźniej pomylił domy, bo ilość ozdób świątecznych dorównywała niektórym mugolskim wyobrażeniom. Jednakże tabliczka z adresem i nazwiskiem rodowym rozwiała wszelkie wątpliwości nastolatka. Zanim Raion zdążył zapukać albo zadzwonić dzwonkiem, drzwi otworzył mu domowy skrzat. Brunet dosłownie przez krótką chwilę przyglądał się stworzeniu. W Japonii szanowane rody zatrudniały innych pomocników. Mimo wszystko chłopak został zaproszony do środka. Jak nakazywał angielski zwyczaj zostawił kurtkę, szalik, rękawiczki w przedpokoju, a potem grzecznie podążył za skrzatem. Uprzejma istota zaprowadziła go prosto do ogromnego, śnieżnobiałego salonu. Cóż... Tutejsza architektura znacznie różniła się od tego co znał Raion. Koniec końców jako "nieproszony intruz" przeszkodził paru osobom w ich rozmowie. Pierwszą rozpoznał Jessi, a druga sylwetka świadczyła o męskiej budowie.  
-Konbanwa... To znaczy dobry wieczór! Nazywam się Raion Novembre i jestem przyjacielem Jessi... Oczywiście Gryfon momentami mówił łamaną angielszczyzną, ale większość osób rozumiała sens przekazu. Zupełnie odruchowo skłonił się lekko, a później wyprostował dostrzegając tajemniczą kobietę siedzącą na kanapie. Czyżby Jessi zaprosiła również swoją mamę? Policzki chłopaka lekko zarumieniły się, ponieważ nigdy nie pomyślałby o takiej niezręcznej sytuacji... Co zrobić? O czym rozmawiać? Ostatecznie brunet odetchnął cicho, jednocześnie wręczając gospodyni zapakowany prezent. Kupił Jessi ręcznie zdobiony album fotograficzny, aby miała gdzie kolekcjonować kompromitujące zdjęcia. Następnie zgodnie ze swoim zwyczajem stanął za plecami "siostry" Gryfonki!
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Gru 29, 2014 8:07 pm

Jessi uśmiechnęła się do Remusa już widziała jak mówi mamie " Aha Jessi ma w domu dwa skrzaty domowe nie wystrasz się ich..." Uhum na pewno, dla niej skrzaty w domu były czymś tak oczywistym że sama by nie pamiętała żeby kogokolwiek o ich obecności informować.
Najwyraźniej zawód ojca Jessi był interesujący choć gdyby usłyszał że nazwano go "lekarzem" z pewnością nie był by zadowolony z tego faktu. Pamiętała jak pewnego razu gdy czytał jedno ze swoich medycznych pism w którym znajdowało się porównanie magomedyków z mugolskimi lekarzami bardzo niepochlebnie się o nich wyrażał.
Śmieszyło go wręcz jak po tylu latach studiów i praktyk można być specjalistą tylko w jednej dziedzinie zdrowia!
- Mugolscy lekarze to jednak idioci! W tym samym czasie gdy my uczymy się kompleksowo ratować zdrowie i życie oni co najwyżej robią dwie specjalizacje! Pamiętajcie nigdy, przenigdy nie chce słyszeć w tym domu nic o tych pseudo uzdrowicielach! - swoją drogą ciekawe kiedy rodzice Jessi się w końcu zjawią...
- No tak coś jak lekarz, mój tata pracuje jako koordynator oddziału psychiatrycznego, jednak nasi uzdrowiciele niezależnie na jakim oddziale pracują potrafią wyleczyć każdą chorobę. - wzruszyła ramionami, było to przecież dosyć oczywiste.
Gdy tylko mama Remusa w końcu zechciała usiąść dziewczyna wzięła do rąk dzbanuszek z herbatą i filiżanki po czym nalała ciepłego napoju dla kobiety, Remusa i na koniec dla siebie.
Panna Mall czuła się chwilowo jak na przesłuchaniu i widziała że Remus zaczyna się coraz to bardziej denerwować. Nie miała jednak nic do ukrycia, przecież jej dalsza edukacja nie była okryta tajemnicą.
- Tak, jestem na ostatnim roku a po egzaminach mam zamiar iść na studia....- urwała, co miała więcej powiedzieć? Sama się jeszcze nie zdecydowała który kierunek ma wybrać jednak by nie wyszła na niezdecydowaną szybko dodała.
- Interesuje mnie kierunek Bezpieczeństwa Magicznego. - nie było to kłamstwo a jeżeli ostatecznie wybierze coś innego będzie mogła powiedzieć że się rozmyśliła.
Ledwo to powiedziała usłyszała kroki i zwróciła spojrzenie w kierunku drzwi. Pierwszy pojawił się skrzat kłaniając się nisko a za nim...
- Hej Raion! - zerwała się ze swojego miejsca by przywitać przyjaciela, widziała że się zawstydził, przez te dwa lata w czasie których się nim opiekowała zdążyła doskonale poznać jego zachowania. Teraz widocznie się krępował. Po krótkim przywitaniu i wręczeniu jej prezentu który Jessi włożyła pod choinkę z zamiarem rozpakowania go wraz ze wszystkimi staną za jej plecami.
- Poznajcie to Raion Novembre. Z mojego rocznika. Remus nie wiem czy pamiętasz. Dołączył do Hogwartu gdy byłam na V roku. Wtedy gdy dyrektor wezwał mnie do swojego gabinetu i myśleliśmy że... - urwała. No tak mama Remusa. Nie mogła dokończyć, powiedzieć, że gdy dyrektor wezwał ją tamtego dnia myśleli że wydało się kto rzucił łajnobombe do szatni ślizgonów.
- Myśleliśmy że chodzi o coś innego a on dał mi pod skrzydła opiekę nad nowym, zagubionym uczniakiem. W końcu kto lepiej zna Hogwart niż ja. - puściła oczko w stronę azjaty. Minęły już dwa lata ale w dalszym ciągu czuła się odrobinę odpowiedzialna, dla tego też nie chciała by zostawał w zamku na święta sam.
- Raion kojarzysz Remusa prawda? A to jest jego mama.- miała nadzieję że takie krótkie przedstawienie wystarczy. Chwyciła swojego gościa za nadgarstek jak miała w zwyczaju robić gdy chciała by gdzieś za nią poszedł i posadziła go na jednym z foteli po czym wręczyła filiżankę z gorącą herbatą.
- Na pewno zmarzłeś po drodze prawda? jak podróż? - uśmiechnęła się. Przybycie przyjaciela było dla niej zbawienne. Przez chwilkę mogła zając się czymś a raczej kimś innym i nie myśleć o tym co powiedzieć czy zrobić żeby się nie skompromitować w oczach przyszłej teściowej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Gru 29, 2014 8:29 pm

Dostała zaproszenie od Jess, więc czemu miałaby nie skorzystać? W końcu to dużo lepsze niż siedzenie z uciążliwą rodziną. Nawet nic nikomu nie mówiła, zostawiła jedynie list w pokoju brata, zaraz po tym jak się spakowała... jakimś cudem wyszły jej trzy walizki, które z cudem zapięła, ale nie przejmowała się, tylko zmniejszyła zaklęciem. Kiedy już tylko była gotowa, porwała babeczkę na drogę i z pomocą skrzata przeteleportowała się pod same drzwi gryfonki, które były uchylone. Widocznie w przedświątecznym pośpiechu nawet zapominają drzwi zamknąć, nie widziała sensu w takim razie pukać ani dzwonić, w końcu dom sam chce ją wpuścić. Weszła więc rozglądając się i po odgłosach jak po sznurku doszła do pomieszczenia wyglądającego jak salon, parę osób już było, a Jesi oczywiście musiała romansować z Remusem, chyba pora się do tego przyzwyczaić, ale zdziwiła ja obecność jakiejś starszej kobiety i gryfona... jak widać ta para poszerza swoje horyzonty.
- Wesołych Świąt!- Powiedziała nieco sztucznie ze zbyt szerokim uśmiechem, tak żeby zwrócić na siebie ich uwagę.
- Jak leci? - Zapytała nie chcąc stać tam jak jakaś idiotka nie robiąc nic.-A Jessi na przyszłość zamykaj drzwi... Następnym razem się sklonuję, a dwóch takich jak ja to nie zniesiesz.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Gru 29, 2014 9:31 pm

Usłyszała za plecami "Wesołych świąt" i aż podskoczyła.
- Roooska! - uścisnęła dziewczynę na powitanie.
- Pewnie skrzat zapomniał zamknąć. Siadaj. - przywołała stworzonko które niezwłocznie się pojawiło i zabrało od Rosmarie bagaże.
- Fajnie że jesteś. Poznaj to mama Remusa. A to Raion. Nie wiem czy mieliście okazję się poznać.  - szybko przedstawiła kobietę dając jednocześnie Ros znać żeby nie palnęła zaraz czegoś co by postawiło Jessi w złym świetle. w końcu mamuśka zaraz może się zdenerwować że taka dziewczyna jej bałamuci jej przykładnego syneczka! Co do znajomości Rose i Raiona nie była przekonana, może i znali się z widzenia ale czy kiedykolwiek rozmawiali?
- Jak będzie cię dwie to nie będę się musiała martwić o tłuczki podczas meczów.- wzruszyła ramionami.
- Napijesz się czegoś? - zapytała unosząc brew pytająco.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Wto Gru 30, 2014 11:49 pm

Remus naprawdę chciał zapaść się pod ziemię. Inaczej sobie to wszystko wyobrażał. Liczył, że skoro jego mama znajdzie się w obcym miejscu, w otoczeniu, które niby zna, ale nie całkiem, będzie spokojna, a tu proszę, zaczyna przeprowadzać wywiady! Miał tylko nadzieję, że nie zacznie przepytywać wszystkich ich znajomych, bo będzie zmuszony odprowadzić ją gdzieś.
- Czyli jest psychiatrą - stwierdziła bystro Hope Lupin. Zawsze uważała ten rodzaj pracy, za nieco przerażający, ci wszyscy wariaci mogli być przecież nieobliczalni! - Każdą? - błysnęły jej oczy. Gdyby tylko wiedziała o tym wcześniej, może udałoby się uratować jej ukochanego kota, co cierpiał na raka wątroby.
Czekała, aż Jessi naleje jej herbaty, wsypała łyżeczkę cukru i zamieszała, po czym się napiła. Pokiwała głową na znak, że herbata jej smakuje i nie ma się do czego przyczepić.
- To samo co mój Remus. Będziecie walczyć ze złem, z tym tam waszym Lordem - skomentowała dumnie. Musiała przyznać, że była zadowolona z dziewczyny syna. Błyszczała inteligencją i gościnnością, nie miała większych uwag. Ciekawa tylko była, czy Remus powiedział jej o swojej chorobie, ale na pewno powiedział. Uczciwszego od swojego syna nie znała. Wtedy znowu ktoś przyszedł, więc siłą rzeczy mamuśka spojrzała na gościa. Od razu na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Na Boga! Nigdy w życiu nie widziałam na własne oczy Chińczyka! - zawołała nie przejmując się brakiem taktu.
Remus pijący herbatę i słuchający rozmowy ukochanej z rodzicielką o mało się nie udusił na jej ostatnie zdanie i spłonął rakiem.
- Mamo!- krzyknął zdegustowany jej brakiem zachowania. - Tak, pamiętam. Hej, Raion - przywitał się. Jeśli kiedykolwiek nie był zazdrosny o Jessi to właśnie zaczął. Nie żeby go nie lubił, ale nie wierzył w przyjaźń damsko-męską. Sam był tego żywym przykładem, gdy zakochał się w Jessi.
Hope za to bez wstydu przyglądała się nowemu gościowi. Raion. Nie brzmiało jak z Azji, ale teraz wszyscy są tacy nowocześni!
- Nie macie szkół w Chinach, że przeprowadziłeś się do Anglii? - spytała z uśmiechem częstując się ciasteczkiem, skoro już stały... przy okazji skinęła głową na powitanie dziewczynie, która właśnie przyszła i zaraz zwróciła swoją uwagę na Raiona, oczekując odpowiedzi.
- Hej, Rosemarie - przywitał się z Gryfonką Remus.- Witaj w cyrku, który się właśnie zaczął - skomentował mając na myśli swoją matkę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Salon    Sro Gru 31, 2014 5:41 pm

Verónica zdążyła tylko odstawić pusty kubek po gorącej czekoladzie na nocny stolik przy jednym z rozklekotanych łóżek, kiedy do autobusu wskoczyła Lucy Black. Wydała z siebie nieartykułowany pisk radości na widok przyjaciółki, mimo, że niedawno co się widziały. Uściskała dziewczynę serdecznie, szczerząc zęby w szerokim uśmiechu.
- Taak, dzisiaj nie mogłam znaleźć sobie miejsca w domu, tak czekałam na tę chwilę i wreszcie jedziemy! – Zapiszczała radośnie, jakby jej głos przebył jakąś transmutacje spowodaną jej radością. Mknęły przez zaśnieżone ulice Anglii, często obijały się o siebie, ponieważ Błędny Rycerz nie wiedział co to przepisy ruchu drogowego, poza tym był niewidzialny dla oczu mugoli, więc nie musiał ich przestrzegać. Wreszcie zatrzymał się przed domem Jessi, w hrabstwie, które Verónica miała zapisane na karteczce, ale gdzieś tę karteczkę posiała. Wyskoczyły z autobusu, niosąc swoje torby i już po chwili stały na ganku państwa Mall, dzwoniąc do dzwonka. Po chwili gdy ktoś im otworzył i zaprosił do środka wyciągnęły ręce w stronę Jessi, ściskając dziewczynę na powitanie. Verónica odsunęła się wreszcie, kiedy wyściskała organizatorkę i przywitała się z Roską i z Remusem w podobny sposób. Spojrzała na kobietę, która była chyba czyjąś mamą.
- Dzień dobry. - Powiedziała z uśmiechem na ustach i rozejrzała się ciekawskim spojrzeniem po salonie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Salon    Sro Gru 31, 2014 6:07 pm

Chwila minęła i znajdowali się już na podwórku Jessi Mall. Podeszli do drzwi i zaczekali aż ktoś im otworzy. Skrzaty domowe miały pewnie pełne ręce roboty przed swiętami. Syriusz przepuścił Shirę pierwszą. Zostawili płaszcze i torby pod opieką skrzata. Weszli do salonu, gdzie zebrała się całkiem niezła ekipa.
- Czeeeść Jessi, upiekłaś mój ulubiony serniczek? – Spytał, szczerząc zęby w uśmiechu i uściskał mocno przyjaciółkę. Podszedł do mamy Remusa i ucałował jej dłoń, jak przystało na prawdziwego dżentelmena. – Dzień dobry, pani Lupin. – Rzekł z galanterią i skierował swoją uwagę na Remusa, który stał najbliżej. Uściskał go po bratersku i spytał ze zdziwieniem.
- A to Rogacza jeszcze nie ma? Czy siedzi w łazience? – Spytał ze śmiechem. Poczuł nagle, że uwiesiło się na nim same młyńskie koło, jednak to była tylko Lucy Black, która napastowała go od tyłu.
- Czeeeść Lucy, hej Ver! – Zaśmiał się, witając dziewczyny. – Jak tam przejażdżka Błędnym Rycerzem? - Podniósł wzrok na Raiona i Roskę, których również zaraz przywitał.

/psst, kocham minę Remusa na gifie z lewej xD

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black


Ostatnio zmieniony przez Syriusz Black dnia Czw Sty 01, 2015 9:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Sty 01, 2015 6:27 pm

Jessi zaśmiała się tylko pod nosem słyszą jak Remus wita Roskę. Cyrk. Daleko do niego było bo brakowało małp! Jaki to cyrk bez małp?
- Pani Lupin Raion nie jest Chińczykiem...- zaczęła jednak wtedy usłyszała kolejnych gości i to na nich skupiła się uwaga dziewczyny.Ciężko było nie skupić uwagi na kimś kto próbuje okazać ci swą przyjaźń próbą uduszenia! Oczywiście Ver i Lucy jak zawsze były nierozłączne.
- Cześć Dziewczyny. Nie wytrzęsło was w Błędnym Rycerzu? - wyglądały na całe i zdrowe ale była przekonana że mogły się pochwalić nowymi pięknymi siniakami na łokciach i kolanach!
Gdy tylko wypuściły Jessi z objęć zajęły się resztą zgromadzonych w pokoju, jednak nie oznaczało to wcale że Panna Mall mogła w końcu zająć się czymś innym niż witanie kolejnych osób, co to, to nie.
Skrzat przyprowadził Syriusza i Shirę!
- Syriuszu, sernik oczywiście jest. Specjalnie dla ciebie! - zaśmiała się ściskając przyjaciela i obcałowując w oba policzki Shirę.
- Dobrze że już jesteście. - cieszyła się że prawie wszyscy są już obecni.
- Nieee łazienka wolna specjalnie dla ciebie, Rogacz jeszcze nie dotarł. Chcecie coś pić? - zapytała i zamarła na moment. Poczuła na swych plecach zimne spojrzenie i automatycznie odwróciła się na pięcie zanim ktokolwiek inny zdał sobie sprawę z tego co robi.
Mama i taata...
Uśmiechnęła się w stronę swoich rodziców stojących w drzwiach. Oboje uśmiechali się szeroko. Ojciec wyraźnie uradowany ale mama jak zwykle z rezerwą, to jej chłodne spojrzenie wbite było prosto w córkę. Uśmiechała się szeroko tak że nikt po za Jessi nie mógł wiedzieć że w tym uśmiechu nie ma nic szczerego.
- Witamy w Naszych progach. Mieliśmy nadzieję że zdążymy zanim przyjedziecie ale sami wiecie jak to jest. - rzucił ojciec Jessi na powitanie przerywając niemą wymianę zdań między matką a córką sprawiając jednocześnie że reszta zgromadzonych zauważyła przybycie kolejnych osób. Podszedł do córki i uściskał ją ciepło.
- No to przedstaw nas Kochanie, nie wszystkich znamy.- powiedział poklepując Jessi zachęcająco po plecach i podchodząc kolejno do Remusa i Syriusza powitać ich uściskiem dłoni
Jej matka w tym czasie zbliżyła się i ucałowała córkę w oba policzki.
- Tata ma rację oprócz Paniczów Lupina i Blacka oraz Panienki Cleverny nikogo nie znamy. A James Potter nie przyjechał? To przecież też twój przyjaciel prawda? - Jessi wywróciła oczyma. A Remus narzekał na swoją mamę. Czemu Gryfonka się nie dziwiła że oprócz jej chłopaka rodzice kojarzyli tylko jej przyjaciół z czystokrwistych rodów?
- Na początek poznajcie proszę mamę Remusa. - wskazała na kobietę na sofie uśmiechając się delikatnie gdy ojciec podszedł do niej i ucałował jej dłoń a matka skinęła głową i pochwaliła jej strój.
- No a to Verónica Vargas, Lucy Black, Shira Lovegood i Raion Novembre.- wskazała po kolei na wymieniane osoby.
- Raion to ten chłopak którego Dyrektor dał Ci w opiekę dobrze pamiętam? - wyskoczył ojciec Jessi idąc już w stronę chłopaka z wyciągniętą dłonią.
- Tak tato. - pamięć to on miał, musiała to przyznać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Pią Sty 02, 2015 7:18 pm

Atmosfera w pokoju ulegała zmianie z każdą kolejną minutą. Jednak trudno powiedzieć czy na lepsze... Zanim Raion udzielił porządnej odpowiedzi mamie Remusa, to zdążyli wejść następni goście. Wśród tłumu roześmianych osób Gryfon rozpoznał jedynie Verónicę. Cóż... Raczej nie powinien być zdziwiony, ponieważ dziewczyny ogólnie szybciej nawiązywały "nowe" znajomości. Tymczasem Novembre znalazł wreszcie odwagę, aby rozwiać wątpliwości kobiety oraz znajomych. W końcu Jessi publicznie zaprzeczyła jego chińskim korzeniom, jednakże więcej od siebie nie zdążyła dodać.
-Właściwie Jessi chyba sama nie wie gdzie naprawdę się urodziłem Pani Lupin. Najlepiej zacząć od początku. Mój ojciec jest Francuzem, a dokładniej mugolskim biznesmen'em. Przyszedłem na świat we Francji, więc ja również z pochodzenia jestem Francuzem. Jednak moja mama jest Japonką, czystokrwistą czarownicą... Można powiedzieć, że czarodziejska krew odgrywa dużą rolę, ponieważ w większości odziedziczyłem wygląd po niej. Natomiast wychowano mnie według tradycji Japońskiej. Trochę skomplikowane... Zawsze chętnie odpowiem na Pani pytania.- Nastolatkowi przybywało pewności siebie z każdym następnym słowem. Przynajmniej wyrzucił z siebie część niewidzialnego ciężaru. Kiedy skończył "przemowę" podniósł dumnie głowę i spojrzał w kierunku Remusa. Tak! Chciał pokazać "towarzyszowi życia" Jessi, że szanuje jego rodzinę. Choć Lupin mógł odebrać przekaz zupełnie inaczej. Po prostu Raion wiedział ile "pan student" znaczył dla gryfońskiej siostry, dlatego próbował znaleźć wspólny język. Sytuację pogorszył fakt pojawienia się państwa Mall. Oczywiście gospodarze przywitali wszystkich, a nawet JEGO. Toteż jako prawdziwy przyjaciel Jessi, Novembre pragnął wypaść jak najlepiej.
-Dobry wieczór... Jestem ogromnie wdzięczny Jessi za to, że mi pomogła przez pierwszy rok... Wychowali Państwo córkę na bardzo odpowiedzialną kobietę. Dziękuję, że Państwo nie odmówili...- Tym razem chłopak okazywał względny spokój. Według japońskiej tradycji wstał, zanim uścisnął dłoń Pana Mall, a później wykonał lekki skłon w jego stronę. Dziwne? Zależy dla kogo. Wreszcie Gryfon zdecydował, iż zostawi dorosłych samych sobie i podejdzie do Remusa, Verónicy, Syriusza itp. Może Gryfonka go rozpozna, może Lupin powie szczerze co leży mu na sercu...
Powrót do góry Go down
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Sty 02, 2015 7:36 pm

Skupiła uwagę na chłopaku, którym opiekowała się Jessi i uśmiechała się delikatnie do niego. Trochę to było pogmatwane i za moment pewnie rozboli ją głowa od tego rozmyślania nad jego dokładnymi korzeniami. Jego mama była Japonką, ojciec Francuzem, dlatego był jakby to powiedzieć...
- Można więc powiedzieć, że jesteś japońskim Francuzem - odparła i zaśmiała się. - Ach, więc Twój tata jest taki jak ja? Cudownie! Więc wiesz dużo o naszym świecie. Strasznie się cieszę, bo nie będę sama i będziemy mogli wyjaśniać wspólnie różne rzeczy, bo Remus pewnie będzie zajęty... skomentowała wesoło. Od tego momentu strasznie go polubiła. Był czarodziejem, ale miał mugolskiego ojca, cudownie.
Im więcej czarodziei przybywało, tym pani Lupin czuła się mniej zręcznie. Już nie była taka rozgadana i ciekawa wszystkiego. Bądź co bądź, ale jednak nie wiadomo jak oni zareagują na wieść, że jest wśród nich mugol. Zaraz jednak jej twarz rozjaśnił promienny uśmiech na widok panicza Blacka i zachichotała niemal jak nastolatka, gdy pocałował ją w dłoń na dzień dobry.
- Syriusz! Złotko, z roku na rok coraz piękniejszy. Doprawdy, uwierz, gdybym była kilkanaście lat młodsza i nie była zaobrączkowana, starałabym się Ciebie poderwać - puściła mu lubieżnie oczko. Od razu nastrój się jej poprawił, bo wreszcie pojawił się ktoś kogo znała i strasznie lubiła. Sama była ciekawa gdzie jest James, bo jego także lubiła. - Właśnie, kiedy będzie James? Mam nadzieję, że wreszcie poznam tą jego Lily, za którą tak szalał od pierwszej klasy. Swoją drogą, cierpliwy człowiek - zauważyła z uśmiechem.
Salon zaczął się powoli zapełniać. Remus już przestał stresować się tym, co powie jego matka, bo w sumie nawet spodobała mu się jej riposta na temat Raiona. Został wyściskany przez Veronicę, a chwilę potem wtargnął do salonu Syriusz w nieodłącznym towarzystwie swojej Shiry. Usta rozszerzyły mu się w uśmiechu na ich widok. Słynny Black nareszcie usidlony! Ciekawe na jak długo?
- Syriuszu, jak Ty to robisz, że nawet matki z dziećmi uważają, że jesteś przystojny i uroczy? - zaśmiał się, gdy już ci co mieli przyjść, usiedli. Brakowało jeszcze Rogacza i kilku osób, ale pewnie dotrą spóźnieni. - Sernik? Dla Syriusza? A dla mnie co upiekłaś? - udał urażonego, że to niby jemu nigdy nic nie upiekła, mina od razu mu stężała, gdy tylko w drzwiach stanęli rodzice Jessi. Przełknął głośno ślinę przygotowany na najgorsze. Zerknął na swoją matkę, jej mina również nie była za wesoła, ale akurat ją to rozumiał. Na szczęście póki co nie było źle.
- Witam państwa ponownie - powiedział z uśmiechem i uścisnął uprzejmie dłoń ojcu narzeczonej, a sam ucałował dłoń jej matce. Oni także nie wszystkich znali. Liczył tylko, że przynajmniej w towarzystwie rodziców Jessi, jego mama zdoła zachować powagę dorosłej kobiety.
- Hope Lupin - przedstawiła się z godnością, pozwalając ucałować dłoń czarodziejowi, a następnie swoją podała matce dziewczyny Remusa. Cały jej wigor nieco opadł. Postanowiła zachować się przyzwoicie, żeby jej syn nie żałował przyjście z nią tutaj.
___________
Mnie też ta mina rozwala, ale jest tak świetna i urocza godna przemądrzałego Remusa, że musiała tu trafić Smile

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Sob Sty 03, 2015 11:27 pm

Gdy wszelkie uprzejmości zostały już wykonane ojciec Jessi umieścił pod choinką stos prezentów. Były to bogate, wypełnione po brzegi wszelkimi pysznościami paczuszki prosto z Miodowego Królestwa. Ciężko jest kupić cokolwiek dla tak licznej gromadki młodzieży a taki zapas słodkości z pewnością przypadnie do gusty każdemu.
- Raion chcesz się przypodobać nam czy naszej córce? [/i- zaśmiał się tata Jessi co dziewczyna przywitała gromiącym ojca spojrzeniem! Z odległości pół kilometra można było wyczuć że Remus mimo wszystko jest zazdrosny a kochany ojczulek tylko dolewa oliwy do ognia. Tylko tego brakowało żeby Remus zaczął myśleć że Novembre może myśleć o próbach "przypodobania" się Pannie Mall.
-[i] Miło mi Panią poznać. Wydaje mi się że możemy spokojnie zostawić nasze dzieci w swoim własnym towarzystwie i iść napić się kawy. Zapraszam.
- zwróciła się do Hope Lupin mama Jessi i wskazała na wyjście z salonu.
- Moja żona jak zawsze ma świetne pomysły! Napijemy się kawy, może jakiegoś winka, mamy na prawdę świetnie zaopatrzoną piwniczkę! - wypalił Pan Mall i już stał przy rodzicielce Remusa użyczając jej swego ramienia jak na dżentelmena przystało. Wkrótce dorośli opuścili salon co Jessi uczciła głębokim odetchnięciem.
- Myślałam że przesłuchanie będzie trwać cały wieczór! - Zanim ktokolwiek się obejrzał była już przy swoim narzeczonym i uściskała go mocno.
- Ty nie lubisz przecież sernika. - zaśmiała się i przywołała skrzatkę która przyniosła do salonu tacę z kieliszkami oraz butelką wina.
- Cóż nie ma jeszcze wszystkich którzy mieli być ale... to już ich strata. - rozlała wino do kieliszków podając trunek każdej osobie nie przyjmując sprzeciwów!
- No to za udane święta! - wzniosła toast.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Lily Evans

avatar

Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 04, 2015 2:43 pm

Wiedziała że ma pojawić się w tym roku na święta u Jessi z Jamesem. Panna Evans wychowana w mugolskim świecie, nie bardzo wiedziała co podarować jej w prezencie.Więc większość dni przed wyjazdem spędziła na poszukiwaniu prezentu dla przyjaciółki.W końcu postawiła na skromną bransoletkę z lwem.Oczywiście użyła trochę magii by był w Gryfońskich kolorach złoty król dżungli z czerwoną grzywą wokół głowy.Wszystko uwieszone na misternym srebrnym łańcuszku z jej domowej biżuterii.Umówiła się z Jamesem w dolinie Godryka przy jego posiadłości.Gdy tylko się pojawiła oboje spokojnie skierowali się w stronę domu Mall.Błedny rycerz się strasznie wlókł przez co byli już sporo spóźnieni.Gdy tylko dotarli na miejsce, wzięła swojego chłopaka pod ramię i zapukała do drzwi.Otworzył im skrzat i od razu zaprowadził na zbiegowisko, w salonie-Cześć wszystkim coś nas ominęło?-uśmiechnęła się szczerze ubrana w kremową sukienkę. Zimowy płaszcz zostawiła w przedpokoju na wieszaku. Po czym podeszła do gospodyni i uściskała wręczając malutką paczuszkę -Może skromne ale dla ciebie Wesołych Świąt i hmm przepraszamy za spóźnienie.-odgarnęła za ucho włosy i czubkiem patyka tchnęła w życie lwa, co zmienił kolory na normalniejsze. -Taka tam mała sztuczka, na wspomnienie że byłam Gryfonką-rzekła i stanęła u boku Pottera, rozglądając się po twarzach przybyłych już gości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
James Potter

avatar

Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 04, 2015 10:13 pm

Po rozstaniu z Syriuszem, który poleciał na spotkanie Shirze James spotkał się z Lily. Nie widzieli się zaledwie kilka dni, a już zdążył za nią zatęsknić, więc kiedy tylko pojawiła się na horyzoncie przyciągnął ją do siebie i obejmując w pasie uniósł do góry, zakręcając kilka razy w miejscu. Kilka minut wcześniej zaczął padać gęsty śnieg i James uśmiechnął się szeroko, spoglądając w górę.
- Romantycznie, co? - błysnął białymi jak ten śnieg zębami i obdarzył ją buziakiem w policzek. Potem złapał dziewczynę za rękę i razem odbyli podróż do Jessi. James również zaopatrzył się w kilka prezentów dla najważniejszych osób, ale miał zamiar położyc je pod choinka, aby każdy znalazł coś dla siebie.
Weszli do dworku witani przez domowe skrzaty, które od razu zaprowadziły ich do salonu, gdzie James ujrzał już sporą grupkę ludzi w tym również rodziców Jessi i Remusa, którzy właśnie wychodzili z salonu, więc James stwierdził, że przywita się później. A tak, przyjaciel wspominał coś, że chciał zaprosić Jessi do siebie, ale z racji tego, że Mall organizowała w tym roku wielkie święta to on i jego rodzice przybyli tutaj. James strzepnął śnieg z włosów i poprawił fryzurę. Uśmiechnął się szeroko do znajomych. Podszedł do Jessi razem z Lily i jako, że była tutaj gospodynią zamknął swoją przybraną siostrę w niedźwiedzim uścisku.
- Jess, jak cudownie, że postanowiłaś przyjąć nas tutaj wszystkich na te piękne święta! Jestem Ci ogromnie wdzięczny! - zawołał żartobliwie. Potem stanął obok Syriusza i Shiry.
- Myslałem, że dłużej Wam się zejdzie... podróż - mruknął znacząco do Łapy, uśmiechając się przy tym szeroko. Przyjął od Jessi kieliszek i wzniósł toast. Upił łyk i ponownie zwrócił do gospodyni.
- Mam nadzieję, że to tylko taki początek, bo rodzice obecni. No bo Jessi... Wino? - zapytał porozumiewawczo. Na uczczenie lepsza byłaby ognista whisky! Ale chociaż na wstepie trzeba zachować jakieś pozory grzeczności.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 04, 2015 10:28 pm

Kiedy w końcu podróż Błędnym Rycerzem się zakończyła Lucy trochę zmarkotniała, bo niestety podróż ta trwała dośc krótko. Jednak przypomniawszy sobie jej cel, aż podskoczyła z radości, kiedy stanenęły na zaśnieżonym chodniku. Z niecierpliwością oczekiwała, aż ktoś otworzy im drzwi i kiedy to się stało szeroki uśmiech nie schodził jej z twarzy. Uściskała Jessi, życząc jej od razu wesołych świąt. Razem przeszły do salonu, gdzie był już Raion, Rosemarie i oczywiście Remus. Poza tym byli rodzice Jessi i chyba Remusa. Lucy przywitała ich uprzejmie, choć miała ochotę wyściskać wszystkich tu obecnych.
Lucy machnęła ręką na słowa Jessi.
- Wytrzęsło i to jak! Ale było cudownie! Uwielbiam podróżować Błędnym Rycerzem, jest kupa śmiechu, prawda? - trąciła Verę łokciem śmiejąc się. W końcu pojawił się Syriusz i Shira. Lucy zamachała do nich energicznie. Zgadzała się też ze słowami pani Lupin, która zastanawiała się gdzie też podziewa się Potter. Kiedy dorośli zniknęli za drzwiami w końcu pojawiła się owa wcześniej wspomniana para. Było już sporo osób, więc Jessi postanowiła wznieść toast. Mimo, że Lucy nie piła za dużo to takie toasty wznosiła zawsze. Porwała swój kieliszek i uniosła go, powtarzając za Jessi jej słowa. Rozejrzała się jeszcze po salonie, chłonąc każdy najmniejszy szczegół, mając zamiar cieszyć się każdą sekundą tych świąt i ferii spędzonych w domu Jessi wśród przyjaciół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 04, 2015 10:54 pm

Shira była tego dnia rozpromieniona i szczęśliwa. Zresztą pewnie jak większośc osób, które już znajdowały się lub będą znajdować w dworku Jessi. Podobało jej się, że przybyła tu razem z Syriuszem i razem wkroczą do środka. Drzwi zostały im otworzone, kiedy przybyli przed drzwi okazałego domu. Weszli do salonu, gdzie Shira zobaczyła już kilka osób, w tym kilkoro dorosłych ludzi. Przywitała się i przedstawiła, bo tak podpowiadało jej dobre wychowanie. Jessi powitała buziakiem w policzek i stanęła obok Very i Lucy uśmiechając się do nich szeroko. Lucy uwiesiła się na szyi Syriuszowi, co Shira skomentowała cichym śmiechem. Bardzo lubiła tę dziewczynę, była taka spontaniczna i naturalna. Czuła się nieco skrępowana, kiedy rodzice stali tuż obok zadając pytania. Zgadzała się ze słowami Jessi, kiedy ta nazwała ową rozmowę przesłuchaniem tuż po wyjściu dorosłych z salonu. Nawet nie chciała sobie wyobrażać jak czuła się Jessi i remus, których to przecież rodzice dopiero poznawali ich drugie połówki i siebie nawzajem.
Za chwilę zjawili się jeszcze James i Lily i Jessi mogła w końcu wznieść swój toast, z którym czekała na przybycie reszty gości. Shira zobaczyła jeszcze, że Lily wręcza gospodyni prezent. Ona też miała kilka paczuszek, ale były zawinięte starannie w torbie i postanowiła wyjąć je później. Przysunęła się bliżej Syriusza, czując się trochę niepewnie, a Syriusz wyglądał na swobodnego. W końcu na pewno bywał już w tym domu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Nie Sty 04, 2015 11:35 pm

- Lily! James! - Ryknęła przygarniając tą parkę do siebie. - To Wam długo zeszło gołąbki!Nie chce wiedzieć czemu! - zaśmiała się tylko.
Gdy tylko wypili swój toast Jessi wyszczerzyła się szeroko w uśmiechu.
- Ciekawe czy gdyby twoja mama siedziała za ścianą wyskoczył byś z ognistą. - mruknęła i dźgnęła braciszka palcem pod żebro.
- No dobra chyba jesteśmy już wszyscy. Peter pewnie gdzieś zaginął w akcji. Pokaże Wam gdzie będziecie spać! - i ruszyła ku drzwiom przepuszczając w nich wszystkich swoich gości.

z/t wszyscy!


/ Tak więc przywitanie uważam za zakończone! Gdyby ktoś spóźnialski jeszcze przybył to Jessi go znajdzie;)
Wszystkich zapraszam na kolację świąteczną.
Chętnych na kulig. Będzie tam też ognisko i łyżwy!
Reszta może pisać gdzie tylko ma ochotę między sobą z Jessi bez Jessi w dwójkę, trójkę... jak chcecie. Czas akcji ustalacie sami czy to przed kuligiem po kuligu przed kolacją po kolacji itp, itd...
Wszystkie lokalizacje do waszej dyspozycji! Salon też bo przecież w innym czasie możecie tu się zjawić. Rozumiemy się prawda?
Jak komuś brakuje jakiegoś pomieszczenia czy lokalizacji to pisać chętnie wam stworzę!
Miłego pisania!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Sty 05, 2015 1:53 am

(Spóźniony post, umrę jak tu nie odpiszę, więc wybacz:P)
Verónica spojrzała z uśmiechem na Jessi, którą dopiero co wypuściła z uścisku. Na jej pytanie od razu parsknęła śmiechem.
- I to jeszcze jak! Żałuję, że zamówiłam sobie gorącą czekoladę, bo prawie ją… – Urwała, zakrywając usta dłonią. Z jednej strony musiała stłumić odruch bezwarunkowy, który właśnie demonstrowała, a z drugiej strony powstrzymała się z powodu obecności dorosłej kobiety w salonie. Wyszczerzyła zęby w uśmiechu do Lucy, która właśnie szturchnęła ją w bok, więc skinęła głową na potwierdzenie jej słów. Owszem, siniaków na kolanach i przedramieniu też się z pewnością nabawiła. Taka przejażdżka to jednak nie przelewki. Po chwili zjawili się nowi goście, którymi Jessi się zajęła. Opowiedziała Syriuszowi i Shirze prawie to samo co Jessi, dodając jeszcze wersję o siniakach. Usiadła obok Roski i zajęły się jakąś niezobowiązującą rozmową, gdy do salonu wkroczyli rodzice Jessi. A więc pani w salonie musiała być mamą Remusa! No tak! Przecież niedawno się zaręczyli. To dopiero będzie impreza, pomyślała z rozbawieniem. Jednak zmarszczyła czoło, widząc, że Jessi stała się na chwilę jakaś nieswoja. Kiedy usłyszała, że została wywołana przez Jessi, przywitała oboje rodziców z ciepłym uśmiechem. Nie mogła jednak zaprzeczyć, że odrobinkę ją przerażali, zwłaszcza pan Mall, jednak nie dała tego po sobie poznać. Zwróciła swoją uwagę na Raiona, który właśnie zaczął opowiadać o swoim pochodzeniu, więc słuchała z zainteresowaniem, ponieważ tej informacji nigdy nie udało jej się z niego wyciągnąć. Trzymała się jak najbliżej Shiry, Lucy i Roski, czyli osób które najlepiej znała. Syriusz przez chwilę był jak rodzynek otoczony wianuszkiem dziewczyn. Zjawili się spóźnialscy James nierozłączny ze swoją Lily i Vera przywitała ich szerokim uśmiechem. Dorośli wyszli z salonu, aby napić się czegoś tylko w swoim towarzystwie i Verónica mimowolnie się rozluźniła. Z uśmiechem przyjęła kieliszek od Jessi, wznosząc toast.
/zt definitywne XD

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Salon    Pon Sty 05, 2015 2:39 am

- No to masz szczęście! – Wyszczerzył zęby w uśmiechu, obejmując Jessi w iście niedźwiedzim uścisku powitalnym i przyglądał się po chwili z uśmiechem, jak dziewczyny obcałowywują się w policzki.
- Jeszcze nie przyszedł? – Spytał zdziwiony, drapiąc się po głowie. – Widocznie musiał skoczyć po Lily. – Wyszczerzył zęby w uśmiechu na samą myśl. Niby wyszli z domu razem, ale tak czy siak dotrą osobno, każdy ze swoją dziewczyną. Spojrzał kątem oka na Shirę, zastanawiając się czy w ogóle chciałaby być tak nazywana. Mimo, że zaczynali się powoli zachowywać jak para, to nie przeprowadzili jeszcze „tej” rozmowy. Nie odpowiedział na pytanie Jessi, ponieważ pospieszył przywitać matkę Remusa i chwilę im to zajęło. Młodzież z Gryffindoru uraczył wesołym uśmiechem i skupił się na słowach matki przyjaciela, słuchając uważnie jej słów.
- Pani również pięknie wygląda, gdyby nie Remus, dałbym pani dwadzieścia pięć lat. – Rzekł z nonszalancją uśmiechając się do kobiety. Wiedział, że większość kobiet zatrzymuje się mentalnie na danym wieku i później już „nie liczą” kolejnych lat. Spuścił wzrok na jej słowa o podrywie, śmiejąc się pod nosem. Nie, do tego to by się jednak nie posunął. Nie wychodził jednak z roli. – Obawiam się, że mnie się już nie da poderwać, bo na chwilę obecną jestem niczym – wyrwany z korzeniami. – Rzekł, spoglądając na Shirę, która zagłębiła się w rozmowie z Lucy i Verónicą. Spojrzał na Lunatyka z rozbawieniem.
- Nieodparty urok osobisty robi swoje, mój drogi Remusie! – Odpowiedział ze śmiechem. Odwrócił się, ponieważ właśnie do salonu wkroczyli państwo Mall. Przywitał ojca Jessi mocnym uściskiem dłoni.
- Witam, panie Mall. – Rzekł z uśmiechem. Ucałował w dłoń panią Mall. Nie wtrącał się w rozmowy starszych, którzy po chwili skierowali swoje zainteresowanie na Raiona. Kiedy w końcu go przemaglowali, przywitał chłopaka uśmiechem, który postanowił dołączyć się do ich małej gromadki z boku, składającej się z Remusa, Veroniki, Lucy, Shiry i jego samego. Przez jakiś czas nie napływał nikt nowy, gdy wreszcie zjawili się James i Lily. Syriusz wyszczerzył zęby do przyjaciela, który po chwili znalazł się tuż obok.
- A widzisz? Za to wam całkiem nieźle zeszło. - Mruknął znacząco do Rogacza, nie ukrywając przy tym uśmiechu rozbawienia. Wziął od Jessi kieliszek i również wzniósł toast. Spojrzał ze zgrozą na Lucy, która wzięła do ręki kieliszek.
- Lucy! Ty i alkohol! Odstaw w tej chwili ten kieliszek! – Rzekł rozkazująco, nauczycielskim głosem. Po chwili roześmiał się i stuknął się z kuzynką kieliszkiem, mrugając porozumiewawczo. Jak te młodzieży szybko dorastają, pomyślał z rozbawieniem. Przyglądał się co i raz jak niektórzy wręczają sobie prezenty. On miał swoje pakunki w torbie, którą wręczył jednemu ze skrzatów domowych. Miał zamiar podłożyć je pod choinkę jak nikt nie będzie patrzył. W końcu to Święty Mikołaj miał roznosić prezenty! Kto to widział takie jawne podkładanie prezentów pod choinką i to przy wszystkich! Zauważył, że Shira przysunęła się bliżej niego i z uśmiechem na ustach przyciągnął ją do siebie, oplatając dziewczynę dłońmi w pasie.
/zt definitywna definitywność xD

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Wto Sty 06, 2015 10:51 pm

// Mam nadzieję, że ktoś mi otworzy drzwi:P //


Wiktor nie był do końca pewny czy chce tam się wybrać. Miała się tam pojawić cała zgraja tych pożal się zdrajców krwi, których on szczerze nie lubił. Z drugiej jednak strony nie chciał zawieść swojej kumpeli, więc wypadałoby się pojawić u niej w domu. Poza tym chciał też zaobserwować jak też jej „cudowna paczka” się zachowuje i starałby się wyłapać jak najmniejszy błąd, tak aby Jessi w końcu przejrzała na oczy. Próbował jej przemówić do rozsądku ostatnim razem, lecz niestety widocznie coś za słabo się starał. Impreza u Gryfonki zdawała się więc być dobrą okazją na częściową obserwacje „wrogiego” otoczenia.
Tak więc udał się do dworku państwa Mall i stanął przed wejściem. Długo jeszcze się zastanawiał czy aby na pewno jest to odpowiednie to co robi. Ostatecznie jednak zapukał do drzwi. Miał nadzieję, że ujrzy w nich Jessi Mall i będzie mógł wejść do środka. No chyba że dziewczyna zapomniała całkiem o nim, albo jest na niego zła. Co wtedy? Czekał na to aż drzwi zostaną mu otworzone.
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 07, 2015 6:42 pm

/biegnie otworzyć


Nagle przy stole w jadalni pojawił się skrzat i poprosił Jessi na słówko poinformował ją że przy drzwiach czeka kolejny gość i że powinna iść zobaczyć kto to taki.
Wzruszyła tylko ramionami i ruszyła otworzyć drzwi.
Gdy tylko zobaczyła kto stoi za nimi zrozumiała czemu skrzat chciał by sama otworzyła. Był to Wiktor!
Chrapek doskonale zdawał sobie sprawę że młody Estrin jest nie tylko synem przyjaciół państwa Mall ale i ślizgonem a większość gości Jessi to gryfoni! Nic więc dziwnego że nie chciał wprowadzać gościa osobiście do "paszczy lwa" i wolał by dziewczyna sama zajęła się tym problemem.
Jessi oczywiście uśmiechnęła się do Wiktora.
- Jednak jesteś. -stwierdziła wpuszczając go do środka. NIe spodziewała się że jednak się pojawi. Ciekawe co wyniknie z pojawienia się tego gościa.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon    

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dworek Rodowy Państwa Mall-