a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Salon - Page 3
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Sty 07, 2015 11:29 pm

Nie spodziewał się, że w ogóle zostanie tutaj wpuszczony, bo w końcu to całe tałatajstwo z Gryffindoru miało się tam zebrać. Oni na pewno nie będą specjalnie zadowoleni z towarzystwa jednego ze szkolnych wrogów. Ogólnie nic do nich nie miał, lecz z drugiej strony to chyba tak już mocna ta wrogość gryfońsko-ślizgońska jest zakorzeniona, że weszło mu to w nawyk. A może warto by spróbować się do nich przekonać? Nie, jego druga połowa, która była iście typowo wężowata, nie pozwalała mu na taki niechybny gest.
- Też Cię miło widzieć. – powiedział spokojnie, a następnie dosłownie się na jedną sekundę uśmiechnął. Jessi, ta kochan Jessi, na szczęście wpuściła go do środka, choć nadal miał pewne obawy co do tej wspaniałej imprezy.
- Towarzysze już są? – zapytał niczym jakiś rosyjski komunista lub ktoś w tym stylu. Patrzył cały czas na Gryfonkę. Niektótrzy obserwatorzy postronni mogliby pomyśleć, że zwraca się do niej dość chłodno. Nic z tych rzeczy. Ten typ już tak po prostu ma.
- Masz w razie co bandaże, plastry, i inne tego typu rzeczy? – zapytał, choć zaraz potem się zreflektował. - Fakt, zapomniałem. Jesteś czarodziejką. – i znów mrugnął okiem przyjaźnie.
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Sty 08, 2015 10:29 pm

Uśmiechnęła się blado w odpowiedzi na jego uśmiech.
- Są już od dawna. To ty jesteś tym wielkim spóźnionym.- wzruszyła ramionami spoglądając na chłopaka.
- Jesteś pewny że chcesz w tym uczestniczyć?- zapytała unosząc pytająco brew ku górze, nie wyglądał na przekonanego i pewnego że chce tu być, więc dała mu szansę by się jeszcze rozmyślił.
- Zapomniałeś że mój tata jest uzdrowicielem? - zapytała z przekąsem chociaż uśmiechnęła się przy tym, nie wierzyła że mogło by dojść do rękoczynów. W tym momencie usłyszała kroki z korytarza i pojawiła się jej matka.
- Wydawało mi się czy słyszałam że ktoś puka? - zapytała i rozpromieniła na widok nowego gościa.
- Wiktor! Jak miło. Dawno Cię u nas nie było co u rodziców? - zapytała witając chłopaka.
- Jessi dla czego nie prowadzisz gościa do jadalni? - i nie czekając na ich odpowiedzi złapała jedno z jednej a drugie z drugiej swojej strony i poprowadziła do jadalni!

z/t Jessi i Wiktor!

Piszemy już w jadalni kontynuując!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Chris Whitman

avatar

Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Kwi 09, 2015 10:21 pm

W końcu przyszedł czas, na który tak długo czekał..Stresował się, nawet bardzo się stresował. Przez jego głowę przez moment przemknęła myśl, że może lepiej by było, gdyby tam się w ogóle nie pojawiał..Ale przecież obiecał jej, ona na niego liczyła, dlatego też..kupując po drodze jakieś typowoo wielkanocne ciasto teleportował się pod sam jej dom - wiedział doskonale, gdzie on jest.
Stanął pod drzwiami i wyciągnął papierosa, rozpalając go za pomocą zapalniczki. Musiał zapalić, zmniejszyć trochę nerwy, uspokoić się...Był ubrany elegancko, w jeansy, koszulę, oraz marynarkę. Akurat ubrać to jeszcze się potrafił. Wypalił szluga rozmyślając nad wszystkim co może się wydarzyć, gdy w końcu tam wejdzie. A jeśli jej rodzice (czy kto tam mieszka) go nie polubią, jeśli wyda im się dość...dziwny? Miał nadzieję, że Jessi rozmawiała z nimi, poinformowała ich, iż Chris nie jest taki jak wszyscy jej przyjaciele, którzy pewnie gościli już w tym domu. W końcu podszedł do drzwi i zapukał. Czekał, aż mu otworzy.
*-Odwagi Chris, odwagi..* - mruknął sam do siebie w myślach. Co będzie dlej? Oby było dobrze.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Kwi 09, 2015 10:31 pm

Jessi krążyła po domu nie mogąc się już doczekać swojego gościa, właśnie zawijała wielkiego czekoladowego zająca którego chciała Chrisowi podarować w przezroczystą dekoracyjną folię gdy rozległo się pukanie do drzwi!
Mall jak by na wyścigi z domowym skrzatem rzuciła się do drzwi prawie ze równocześnie z nim.
- Panienka sobie nie przerywa...- zaskrzeczał poczciwy Chrapek ale Jessi tylko pokręciła głową - Osobiście chce powitać mojego gościa. - puściła skrzatkowi oczko i ruszyła już spokojniej. Przy samych drzwiach zatrzymała się na moment by poprawić nieistniejącą fałdę na sukience - wszystko miało być idealnie - w końcu Chris sam wyznał że nie spędzał już takich normalnych świąt od dawna więc te musiały mu wszystkie te lata wynagrodzić.
Otworzyła mu z szerokim uśmiechem i natychmiast przytulił na powitanie - Miło Cię widzieć, zapraszam do środka. - i nie czekając na nic ciągnąc chłopaka za nadgarstek zaprowadziła go do salonu.
- Później pokażę Ci gdzie jest sypialnia dla gości Twoje rzeczy już tam będą czekać. Może się czegoś napijesz? - zapytała jednocześnie sadzając go z całą stanowczością na fotel i przysiadając na jego oparciu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Chris Whitman

avatar

Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Kwi 09, 2015 10:37 pm

Drzwi otworzyły się niemalże natychmiast, na co zareagował lekkim zdziwieniem, chociaż..znał ją na tyle..mógł się domyślić, że dziewczyna czekała na niego już sporo czasu. W końcu ujrzał ją, wyglądała cudownie. Uśmiechnął się leciutko na jej widok, i przytulił ją, gdy pierwsza rzuciła mu się na szyję. Nie miał już teraz wyboru, ale na tą chwilą wszystko wydawało się mniej dramatyczne, niż układał sobie w myślach. Wszedł za nią, a raczej...został wciągnięty do środka i usadzony na fotelu. Zapytany o to, czy czegoś się napiję, odparł:
-Czegoś z procentami, jeśli macie.. - no cóż, postanowił sobie dodać odwagi czymś, co zawierało alkohol. W zasadzie ostatnio bardzo często pił. Być może nawet za często jak twierdziło wiele osób...Jeszcze, żeby go to coś obchodziło. Spojrzał na Jess zanim odeszła po jakiś napój dla niego i znowu się uśmiechnął wręczając jej ciasto.
-Proszę i...pięknie dzisiaj wyglądasz. - naprawdę, jego przyjaciółka wyglądała świetnie, wręcz zniewalająco. Co w sumie nie było takie dziwne. Zawsze była piękną kobietą, potrafiącą zakręcić mężczyznom w głowie. Tylko, żeby Ci mężczyźni nie przesadzali, bo wtedy będzie musiał się nimi zająć - pozycja najlepszego przyjaciela, oraz partnera zobowiązuje, nie?
Rozejrzał się po mieszkaniu, było ładne, duże...jak dla niegp nawet do przesady, sam nigdy nie potrafił by mieszkać w takim miejscu. Jemu wystarczyła mała klitka, ale dawno dało się zauważyć, że mieli kompletnie różne charaktery.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Kwi 09, 2015 10:55 pm

Jessi chciała zachichotać "Czegoś z procentami - jeśli macie" to on chyba jeszcze nie widział piwniczki państwa Mall!
No cóż Jessi nie chętnie wchodziła do piwnicy bo była siedliskiem pająków ale przecież skrzaty zawsze dbały by trunków w barku było pełno.
- Wino? Gin? Ognista? - uniosła brew patrząc na przyjaciela i przesuwając się odrobinę na bok tak by mógł zajrzeć do barku i sam coś wybrać.
W tym czasie nalała dla siebie odrobinę ulubionego wina do kieliszka tak by chłopak nie pił sam.
Przyjęła ciasto z uśmiechem - Sam piekłeś? - uhum już to widziała ale przecież można się zapytać prawda?
Machnęła tylko ręką na jego komplement - Wież że kultura nie pozwala Ci mówić inaczej i nawet jak bym była ubrana w worek to byś powiedział tak samo. - roześmiała się podając mu trunek który sobie wybrał.
- No to na zdrowie i... na co masz ochotę? - zapytała przekrzywiając głowę i przyglądając się chłopakowi uważnie, ciekawe o czym teraz myślał. Podejrzewała że chętnie by czmychnął gdzie pieprz rośnie. No niestety tak łatwo nie będzie skoro już jest to się trochę pomęczy z Jessi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Chris Whitman

avatar

Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Kwi 10, 2015 8:01 am

No oczywiście, że nie widział - bo kiedy? Pierwszy raz go chyba zaprosiła, ale dobrze, że ten pierwszy raz zdarzył się, gdy już przeszedł pewną przemianę. Znalazł w sobie chociaż odrobinę człowieczeństwa, a obecność przyjaciółki na pewno działała na niego dobrze, pomagając mu wyjść z tego cholernego dołka w którym się znalazł już dawno.
-Em..ognista. - mruknął, czekając aż napełni jego puste naczynie, musiał się napić - oj tak, to na pewno doda mu trochę odwagi, mocy, by siedzieć tutaj. Nie czuł się źle, wręcz przeciwnie, aczkolwiek...był trochę zagubiony. Uśmiechnęła się, gdy wręczył jej wypiek...oczywiście, że sam nie piekł, nie potrafił tego robić - a szkoda. Jego ojciec był piekarzem, cholera, mógł coś podpatrzeć. Chociaż...może chleb potrafił by zrobić. To wbrew pozorom nie było takie trudne, ale to nie ważne.
-Emm..nie. Kupiłem po drodze.. - odpowiedział przez moment robiąc minę, jakby...było mu przykro, że nie upiekł tego sam. Może był taki zwyczaj? Może trzeba było upiec ciasto przychodząc do kogoś na święta, a on tego nie zrobił niszcząc jakąś tradycję?
Oby nie. Wygonił te myśli ze swojej głowy potrząsając nią i upił łyka, rozpalając swój przełyk. Och..mocne, dawno nie pił whisky. Ostatnim czasem popijał tylko piwo w barach - najczęściej gdy podsłuchiwał kogoś, kto mógł mieć znaczące informacje, które były mu akurat potrzebne...Ale uwielbiał czuć to ciepło rozlewające się po całym ciele. Oby nie został alkoholikiem.
-Gdybyś nie wyglądała pięknie, powiedział bym. Przecież mnie znasz. - odparł. Fakycznie, powinna go znać na tyle by wiedzieć, że mówi to co myśli. Zawsze.
-Sam nie wiem...a co się robi podczas takich..imprez? - spytał, rozglądając się po mieszkaniu. Nikogo tutaj nie widział, właściwie nie miał pojęcia, czy ktoś jeszcze tu jest..
-Emm..mieszkasz tu sama? - spytał, a potem zrzucił z siebie marynarkę, kładąc ją sobie na kolanach. Został w samej koszuli, tak było wygodniej, czuł się...lepiej, a poza tym zrobiło mu się gorąco.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Kwi 16, 2015 7:51 pm

Uśmiechnęła się pocieszająco dając mu tym samym do zrozumienia że nic nie szkodzi że ciasto było kupione w końcu który facet piekł ciasta własnoręcznie? Nie znała takich zbyt wielu a już sam fakt że pomyślał o tym żeby pojawić się z jakimś drobiazgiem w jej domu był do prawdy bardzo miły.
- No wiesz, podczas wielkanocy to głównie... maluje się jajka, piecze ciasta, można oblewać się wodą a przede wszystkim to siedzi się i objada smakołykami. No i świetnie się bawi. - wzruszyła ramionami. Wielkanoc była na prawdę świętem umiejscowionym w takiej porze roku w której ciężko było zorganizować coś ciekawego. Było już zbyt ciepło na sanki, łyżwy i kulanie po śniegu a jednocześnie zbyt zimno by pływać w jeziorze.
Zaśmiała się krótko - Oszalałeś? Wiem że dom wygląda na pustawy ale oprócz mnie mieszkają tu jeszcze moi rodzice- są wiecznie w pracy no i babcia która odkąd urosłam na tyle bym mogła zostawać w domu sama ciągle wyjeżdża do swoich koleżanek i nie wiadomo gdzie jeszcze - nie wnikam. - usiadła sobie wygodnie zastanawiając się co też mogli by robić ciekawego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Chris Whitman

avatar

Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Kwi 17, 2015 6:34 pm

Naprawdę świetnie, że tak uważała. W końcu..starał się, by wszystko wyszło najlepiej, by było tak dobrze jak to tylko możliwe.
-Yhm, jajka, ciasta...to co chcesz zrobić najpierw? - zapytał podnosząc się ze swojego miejsca. Uśmiechnął się do niej delikatnie i podszedł do niej wyciągając dłoń w jej kierunku, by pomóc jej wstać. Następnie po prostu mocno ją przytuli i ucałuje w czoło.
-Cieszę się, że tu jestem..że tu jesteśmy. - szepnął cicho prosto w jej ucho, nie wypuszczając szklanki z rąk. Następnie odsunął się kawałek i upił kolejnego porządnego łyka, być może dla kurażu.
Faktycznie, raczej było jeszcze za zimno, żeby popływać, chociaż...dla chcącego nic trudnego, ale wcześniej musiał by wypić kilka takich szklanek, zanim by wszedł do wody. Co do sanek, czy jazdy na łyżwach...Uhm, nigdy tego specjalnie nie lubił, dlatego też spokojnie mogło by się obejść bez takich atrakcji.
-Uhm..Twoi rodzice...to gdzie oni są? Nie chcieli by poznać osoby, która właśnie opija ich barek i siedzi sobie na ich fotelu..? - zapytał trochę nieśmiało. Bał się w sumie rozmowy z nimi, stresował się, ale...dla tej dziewczyny mógł zrobić wiele i jeszcze więcej. Właściwie...wszystko mógł by dla niej zrobić, tak jak ona dla niego. Była dla niego oparciem, podporą w najtrudniejszych chwilach jego życia i postacią, którą chciałby zawsze mieć za swoimi plecami.
-Może powinienem się..przedstawić, czy coś..? - zapytał jeszcze, dalej trochę nieśmiało.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Pią Kwi 17, 2015 7:24 pm

Wzruszyła ramionami - W sumie bez różnicy, możemy zacząć od pomalowania jajek. - uśmiechnęła się szeroko, serio rozmawiali o pieczeniu ciasta i malowaniu jajek? To chyba jakoś słabo pasowało do Chrisa.
- Wiesz jak nie masz na to ochoty to możemy po prostu porobić coś innego. - przecież nie będzie zmuszać dorosłego faceta do takich odrobinę dziecinnych rozrywek.
Podała Chrisowi dłoń i zanim się obejrzała już stała na prostych nogach a do tego była w jego objęciach czego całkowicie się nie spodziewała.
- Też się cieszę i mam nadzieję że będziesz się dobrze bawił. - w końcu skoro były to jego pierwsze prawdziwe święta od dłuższego czasu to dobrze by było aby miło je wspominał.
Temat zszedł na wiecznie nieobecnych rodziców... Jessi sama była ciekawa czy któreś się w ogóle pojawi w domu podczas świąt.
- Sam wiesz oboje cierpią na chroniczny brak czasu i a do tego na nadmiar obowiązków służbowych. - zrobiła przepraszającą minę, nie miała pojęcia że Chris będzie chciał poznać jej rodziców.
-Wiesz ale nie czuj się zbyt pewny siebie. Moi rodzice potrafią się pojawiać całkiem niespodziewanie. - zaśmiała się widząc minę Whitmana.
- Czy mi się wydaje czy ty się stresujesz? - odsunęła się od niego delikatnie i zlustrowała wzrokiem. On jeszcze nie znał jej mamy a już się denerwował a co tu dalej! Zupełnie nie rozumiała czemu wszyscy Panowie w jej otoczeniu obawiali się szanownej rodzicielki Jessi ale było to urocze i odrobinę komiczne.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sob Kwi 18, 2015 5:14 pm

Znacie powiedzenie "o wilku mowa, a wilk tu"? Powiedzenie to powinno być nieco przekształcone. Ponieważ to wilczyce zwykle przeczuwając co planują (lub nie planują) robić ich szczeniaki, pojawiają się w najmniej odpowiednim momencie.
Otóż życie miało w poważnym stopniu zredukować wolność Jessi i Chrisa niemalże do minimum. I miało to zrobić całkowicie przypadkowo, ponieważ ani pani Holmes, ani tym bardziej jej mąż, który ratował kolejne przypadki świątecznych wypadków z eliksirami i zaklęciami nie mieli się pojawić wcześniej niż na szybkim wielkanocnym obiedzie z seniorką rodu i swoją córką.
Niestety... Joanne, ta obowiązkowa i poukładana Joanne, raz w życiu zapomniała swoich dokumentów. Te leżały sobie niewinnie w jej domowym gabinecie, w którym niestety... kominek sprawiał problemy transportowe i został wyłączony z sieci fiuu, aż do końca świąt.
Dlatego też właśnie w salonowym, marmurowym kominku błysnęły jadowicie zielone płomienie i pani Holmes pojawiła się w ułamku sekundy, cały czas dyktując do swojego samopiszącego pióra.
- Spotkanie wielkanocne z Ministrem Magii jutro o wpół do piątej. Zapamiętaj: Kupić mu jakiś prezent. Może nową papeterię? Albo jakieś pudełko na wizytówki? Dzień dobry Jessico. Sprawdzić dokumenty Avery'ego, przygotować wszystko do rozprawy sędziowskiej, jeszcze dzisiaj. Już wróciłaś do domu? Wydawało mi się, że pociąg jest dopiero jutro. Jeśli wszystko dobrze pójdzie egzekucja odbędzie się jeszcze przed niedzielą. Nie wiedziałam, że Remus też przyjeż...
Kobieta zamilkła podnosząc wzrok na chłopaka stojącego obok jej córki. To nie był z trudem tolerowany pan Lupin.
- Jessico...?- Zacisnęła usta w wąską kreskę całkowicie porzucając swój kalendarz. Opuszczone pióro rozchlapało trochę tuszu i zatrzasnęło skórzany zeszyt wpadając razem z nim wprost do eleganckiej torebki pani Holmes.
Powrót do góry Go down
Chris Whitman

avatar

Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Kwi 23, 2015 11:47 am

-Jak uważasz.. - odparł dalej nie wypuszczając jej ze swoich ramion, może i faktycznie nie wiedział nawet jak zabrać się za to całe malowanie, czy inne tego rodzaju rzeczy, ale jakoś przecież sobie poradzi...To nie mogło być przecież aż takie trudne..Chyba.
I faktycznie, to było dość...dziwne. Akurat rozmawiali o jej rodzicach, dopiero co poruszyli ten temat, gdy dało się usłyszeć to ciche charakterystyczne pyknięcie w kominku, zwiastujące pojawienie się kogoś. Przeniósł wzrok w tamtym kierunku, a gdy pojawiła się kobieta przez ułamek sekundy zastanowił się kto to może być...Ale po chwili zrozumiał, że to matka Jessi. A on właśnie stał sobie u niej w domu, przytulał jej córkę i wypijał zawartość jej barku...Ymm..Poczuł się trochę niezręcznie, więc odsunął się odrobinę od dziewczyny, a potem podrapał się po głowie. Co to za dziwne uczucie? Wstyd? Zażenowanie...? Och, przebywanie w towarzystwie Panny Mall uczyło go tak wielu nowych uczuć, z których przecież dawno został już wyprany...
-Ee..dzień dobry Pani.. - mruknął cicho, przenosząc wzrok na Joanne, po jej zachowaniu mógł domyśleć się, że chyba nie za bardzo podoba jej się to, co zobaczyła...Mimo wszystko jego mina była obojętna jak zwykle.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Kwi 23, 2015 12:11 pm

Już chciała zaproponować że może lepiej będzie jeśli wybiorą się polatać na miotłach chociaż z drugiej strony...
Piłeś nie leć!
Ale kto by się tam tym przejmował, w końcu to tylko jedna lampka wina, do tego nie cała prawda?
A wracając do tematu nie zdążyła się odezwać gdy kominek zaczął szaleć, szanowny tatuś oderwał się od szpitalnych łóżek?
Coś nieprawdopodobnego! No ale może chociaż podpowie jakieś męskie zajęcie świąteczne, ewentualnie wypije szklaneczkę ognistej do towarzystwa.
Jakież było zdziwienie Jessi gdy w obłokach zielonych płomieni z kominka wyłoniła się jej MAMA! Panna Mall aż zamrugała oczyma jeszcze bardziej zdezorientowana poczuła się gdy poczuła jak Chris gwałtownie się od niej odsuwa i uświadomiła sobie że nagle została sama na środku salony stojąc z zapewne niezbyt mądrą miną.
Znacie takie uczucie gdy wydaje się Wam jak byście byli nadzy pośrodku tłumu? To tak właśnie Jessi czuła się w tej chwili!
- H-hej Mamo. Myślałam że masz na dziś zaplanowane...- próbowała sobie przypomnieć co też jej matka napisała w tym krótkim liściku do niej który znalazła na swoim biurku ale było tam tyle informacji że całkiem pomieszało się dziewczynie co kiedy miało być.
-... dopięcie na ostatni guzik wszystkich spraw w pracy przed świętami. - wybrnęła jakoś i wygładziła niewidoczną fałdkę na sukience.
- Nie mamo Remus musiał zostać na święta w kolegium, przygotowuje się do praktyk. - o może to odwróci uwagę jej matki? Nieee, raczej wątpliwa sprawa ale może chociaż jakiś dodatkowy punkt dla Remusa. No i przecież nie mogła powiedzieć "Nie mamo Remus nie mógł przyjechać bo akurat w święta przypada pełnia a on nie chciał by przypadkiem zjeść ciebie albo taty a do tego nie chciał ryzykować że dowiecie się że jestem animagiem".
Mina rodzicielki nie nastrajała pozytywnie ale Jesis postanowiła wyjść z tego w miarę obronną ręką (hahahahahaha...)
Spojrzała na Chrisa pocieszająco.
- Mamo to jest Chris Whitman - mój przyjaciel, zaprosiłam go do nas na święta żeby nie musiał ich spędzać samotnie - no tak pokrótce chyba ujdzie.
- Chris poznaj proszę moją mamę. - część oficjalna została uznana za zakończoną - chyba...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Salon    Sro Maj 06, 2015 12:56 pm

Pani Holmes zmarszczyła brwi. A kiedy pani Holmes marszczyła brwi wtedy uciekały wszelkie diabły, a demony chowały się po kątach.
- Miałam zaplanowane wiele spraw... Ale mam wrażenie, że nie są one aż tak ważne.- Powiedziała spokojnie odkładając torebkę na stolik i krzyżując ręce na piersi.- Witam panie Whitman. Pozwoli pan, że zabiorę na chwilę moją córkę.
Złapała Jessi za ramię odciągając ją nieco na bok.
- Nie mam pojęcia co strzeliło ci do głowy moja droga. Rozumiem. Młodość, chcesz się wyszaleć, ale na Boga czemu w tym domu? Pomyślałaś, że może przyjechać twoja babka? Co by na to powiedziała? Nie sądzę, żeby była zachwycona, że prowadzasz się wciąż z nowymi mężczyznami. To nieodpowiedzialne.- Jej głos był cichy i całkowicie spokojny.- Czy on jest chociaż czystej krwi? Kim są jego rodzice?
Brew jej drgnęła, ale nie pokazała po sobie złości. No cóż... Pozory trzeba było zachować.
- Jak długo ten młodzieniec u nas zostanie? Będzie na świętach? Mogłaś mnie o tym poinformować...
Powrót do góry Go down
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon    Sro Maj 06, 2015 1:21 pm

Jessi wpatrywała się w matkę i już wiedziała że nic dobrego z tego nie będzie szczególnie gdy została zabrana przez nią na stronę. Słuchała jej słów i zaczynało się jej robić gorąco, no jasne czemu jej własna mama niczego nie rozumiała!
Chętnie zaprosiła by Remusa ale przecież święta wypadały akurat w czasie pełni! Nie miała na to wpływu a rodzicielce też o tym fakcie powiedzieć nie mogła.
- Mamo ale ja się z nim nie prowadzam. - powstrzymała się by nie wysyczeć tych słów przez zaciśnięte zęby i wypowiedziała je ze spokojem godnym panny z dobrego domu.
- Wysyłałam do domu sowę z informacją że będziemy mieć gościa kilka dni temu, byłaś w ogóle w domu w tym tygodniu? - zapytała z lekką nutą pretensji w głosie. Podejrzewała że odpowiedź będzie negatywna.
- Powtarzam Ci że to tylko mój przyjaciel, nikt więcej. Całkiem nie jest w moim typie. - po co wszystkie te pytania? W tej chwili Jessi miała ochotę tupnąć nogą i krzyknąć "Nic o mnie nie wiesz! Gdyby było inaczej nie pytała byś o to wszystko!"
Czemu tego nie robiła? Była przecież Panną z dobrego domu nie wypadało jej tego zrobić, nie w stosunku do matki, nie we własnym domu, nie przy świadku.
- Mamo nie wiążę z tym chłopakiem swojej przyszłości więc status jego krwi chyba nie jest ważny prawda? A jego rodzice nie żyją jeśli to dla Ciebie aż tak ważne. - jej głos nie był głośniejszy niż szept, spojrzała w stronę Chrisa ponad ramieniem matki.
Idealny początek świąt! A mieli po prostu zjeść coś dobrego, polatać na miotłach i pośmiać się ze starych kawałów czy to aż tak wiele? Czemu w ostatnim czasie nawet najprostsze sprawy tak się jej komplikowały?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Chris Whitman

avatar

Liczba postów : 537

PisanieTemat: Re: Salon    Czw Maj 07, 2015 6:42 pm

Cóż, od razu dało się zauważyć, że mama Jessi jest raczej...niezbyt zadowolona z jego pojawienia się tutaj i jak można było się domyślić od razu poczuł się tutaj...źle. Niechciany, niepotrzebny, nie spodziewał się, że tak to wyniknie, a jednak..
-Bardzo mi miło.. - wydukał w końcu drapiąc się nieco zakłopotany po głowie.
-Tak, tak..jasne.. - mruknął równie cicho, gdy Pani Holmes powiedziała, że na chwilę musi zabrać swoją córkę.
Nie miał pojęcia o czym rozmawiają, ale chyba nietrudno było się domyślić, że o nim prawda? Te spojrzenia, które rzucała mu Jessi zza ramienia matki, ściszone głosy..Cóż, chyba wystarczy mu już tych świąt spędzonych w jej towarzystwie...Może innym razem, teraz niestety już tego nie wytrzyma. To nie na jego nerwy, oj nie.
-E..przepraszam, ale...muszę chyba już wracać do domu. Dziękuję za gościnę. - mruknął przerywając im i po prostu skierował się w kierunku drzwi. Po drodze zdjął swoją marynarkę z krzesła i po prostu wyszedł. Poczekał tam na Jessi wiedząc, że raczej zechcę z nim zamienić jeszcze kilka słów.
z.t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Chris Whitman
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon    

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dworek Rodowy Państwa Mall-