a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
park z ławeczkami
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 park z ławeczkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: park z ławeczkami   Pon Mar 10, 2014 4:13 pm

Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Pon Mar 10, 2014 9:04 pm

Ze sceny zaczął roznościć się głos jednego blondyna. Śpiewał on "Song Of The Lonely Mountain".
W sumie całkiem nieźle mu wychodziło...
W tym samym czasie ludzie chodzili po parku, spacerowali. Jedli pyszne wypieki i zakupowali pamiątki. Był to czas dla przyjaciół i rodzin...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Miller

avatar

Liczba postów : 87

PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Pon Mar 10, 2014 10:30 pm

Anastasia krążyła niedaleko Sceny, na której występował jakiś chłopak. W sumie... całkiem nieźle mu idzie. pomyślała Ana. Usiadła na jednej z ławek i zaczęła przypatrywać się fontannie. Ana bardzo doceniała piękno, a ten widok był całkiem ładny. Kilka ławek dalej siedziała dziewczyna, której rude włosy powiewały na lekkim wietrze. Ana zerknęła na nią z ukosa i zmierzyła ją od stóp do głów. Kojarzyła ją z widzenia, ale nigdy nie miały okazji porozmawiać. W sumie, okazja może i była, ale Ana nigdy nie była zbyt towarzyska. Ignorowała ją przez chwilę, ale zauważyła, że ona też na nią zerka. Wyciągnęła różdżkę i zaczęła bawić się zaklęciami.
-Avis. - szepnęła, po czym pojawiły się małe ptaszki, które latały na około jej głowy i ćwierkały. Anastasia jako dziecko chciała być ptakiem, chciała czuć tę wolność podczas lotu. Ale niestety, musi wystarczyć jej miotła. Kiedyś może nauczy się(jakimś cudem) latać, a wtedy jej marzenie z dzieciństwa się spełni. Czyż to nie cudne? Zerknęła ponownie na rudowłosą. Coś w niej było. Coś, czego nie da się opisać.
Ana wstała powoli z ławki, wygładziła swoją czarną sukienkę i odgarnęła włosy do tyłu, by opadały jej kaskadami na plecy.
-Można? - spytała Ana wskazując ręką na miejsce obok dziewczyny. Dopiero teraz zauważyła, że większość jej twarzy pokryta jest piegami. Piegi są urocze, tak uważa Ana. Całkowicie nie rozumie tej niechęci do piegów. Spojrzała oczekująco na dziewczynę i odgoniła jednego ptaszka, który latał jej centralnie przy twarzy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

For every sorrow there is a light from our St. James.


Ostatnio zmieniony przez Anastasia Miller dnia Pon Mar 10, 2014 11:02 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Pon Mar 10, 2014 11:01 pm

Od dłuższego czasu krążyła po całym festynie i nie wiedziała, co z sobą zrobić. W końcu skierowała się w stronę parku. Od zawsze doceniała naturę, może dlatego też dogadywała się zawsze z artystami. Na przykład można dać Marcela.
Usiadła na ławeczce i zaczęła się rozglądać po ludziach. W oddali widziała szczęśliwą rodzinkę. Ojciec bawił się ze swoim synem, a obok nich była kobieta... U Lancasterów nigdy tak nie było. Tam liczyły się pieniądze, sława i władza oczywiście. Rudowłosa zamknęła na chwilę oczy i próbowała o tym nie myśleć. Nerwowo bawiła się małym, złotym pierścionkiem na swoim palcu, który dostała od babci. Wtem zauważyła pewną dziewczynę, zaczęła się bawić zaklęciami. Uśmiechnęła się na ten widok..
Nie spodziewała się jednak, że ta do niej podejdzie. Powitała ją uśmiechem i pokazała na puste miejsce obok.
-Pewnie, że można. Zawsze to dobrze mieć towarzystwo.- powiedziała pewnie. Ostatnio czuła się dość samotna. Nie miała z kim porozmawiać o nurtujących ją sprawach. Przyjaciele niby byli, ale tak jakby w ogóle nie istnieli. Taka szara i trudna rzeczywistość.
-Elizabeth jestem, ale przyjaciele mówią mi Lizzy...- powiedziała,wyciągając do niej rękę. W sumie przyjaciół nigdy za wielu. A nawet jeśli wróg, czyż nie mowa jest aby nieprzyjaciół trzymać jeszcze bliżej. Rudzielec wyciągnęła z torby paczuszkę z czekoladowymi żabami i poczęstowała nimi nową koleżankę.
-I jak ci się podoba cała impreza?-zapytała...
Powrót do góry Go down
Anastasia Miller

avatar

Liczba postów : 87

PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Pon Mar 10, 2014 11:25 pm

Dziewczyna wdawała się całkiem sympatyczna. Ana usiadła obok niej.
- Niby dobrze, ale jednak czasem potrzebne są chwile samotności. - powiedziała cicho.-Ana, miło mi. Masz ładne imię. - stwierdziła Anastasia pewnym siebie głosem. Lubiła dawać komplementy, szczere komplementy. Dziewczyna o płomiennych włosach całkiem spodobała się blondynce. Ona nie jest lesbijką, po prostu interesują ją ludzie. Lizzy poczęstowała Anę czekoladową żabą, które blond włosa uwielbiała. W końcu każda kobieta ma słabość do czekolady, czyż nie?
-Impreza... no wiesz... nie przepadam za tego typu zdarzeniami, wolę posiedzieć w pokoju wspólnym...Widziałam Cię parę razy przy kominku, siedziałaś sama. - dodałam.
-Z tego co pamiętam, to chodzimy razem na eliksiry, tak? - spytałam dla upewnienia. Dziewczyna przypatrywała się fontannie nieco nieobecnym wzrokiem. Chyba też jej się podoba. Cóż, trzeba jej przyznać, że ma piękne oczy. Delikatna cera. Pełne, różowe usta. Jest... śliczna.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

For every sorrow there is a light from our St. James.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Wto Mar 11, 2014 12:49 pm

Skoro miał tyle wolnego to zdecydował się właśnie, że zobaczy tutaj i ówdzie co i jak się tutaj odbywa. Festiwał był chyba nawet dobrze zorganizowany i nawet dałoby radę się tutaj gdzieś przyczepić na jakiś nocleg. On jednak miał już swoją dziuplę, o której nikt nie wiedział, więc po co mu było ryzykować?
Dotarł do jakiegoś parku, gdzie było kilka ławeczek. Było to miejsce zaiste piękne i aż chciałoby się tutaj zatrzymać na dłużej.
Usiał na jednej z wolnych ławeczek i odetchnął świeżym powietrzem. Wciągnął je nosem, a potem bardzo powoli wypuścił z ust. Tak, wiedział, że to miejsce będzie na pewno przez niebo bardzo dobrze wspominane.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Wto Mar 11, 2014 1:13 pm

Ivonne nie miała swojego miejsca w Londynie. Szczerze wolała stamtąd uciec i tak też zrobiła. Pojechała do Doliny Godryka by zobaczyć jak wygląda festiwal piosenki magicznej. Znalazła się w jakimś parku z ławeczkami. I zobaczyła znajoma twarz. Czyżby Jacob?? Chyba tak. Ruszyła żwawo w jego stronę i usiadła koło niego.
- Cześć- powiedziała patrząc na niego- będziesz śpiewał??
Spytała wciąż patrząc na chłopaka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Wto Mar 11, 2014 7:27 pm

Samotność.
Właśnie, czym ona była w dzisiejszym świecie,w którym ludzie tak naprawdę nie chcieli się porozumiewać. Było im dobrze z samym sobą. Czy to było egoistyczne? Nie wiadomo, pewnie z jednej stronu tak. Nie dzielili się oni sobą z innymi, zachowywali to, co mieli w sobie najlepsze dla siebie. Elizabeth taka nie była, nie lubiła być sama, dlatego też z radością powitała obok siebie koleżankę.
Była to ślizgonka, którą kojarzyła ze wspólnych lekcji. Ten sam rocznik, jednak nie to samo dormitorium, wiec...
automatycznie dziewczyny nie złapały jakiegoś lepszego kontaktu, w momencie przybycia do Szkoły Magii i Czarodziejstwa- Hogwartu. Uśmiechnęła się do niej...
-Czasami się uczę, wtedy spokój jest wskazany. Nic nie zapamiętam kiedy ktoś mi przeszkadza.- powiedziała wesoło przypominając sobie swoich znajomych. Mogłaby wymienić Sofie, Rebekę, Regulusa... było ich całkiem sporo, choć dziewczyna nie uważała się za jakąś super popularną.
-Zgadza się. Co porabiasz na wolnym? Mieszkasz w Londynie?-zapytała zaciekawiona, po czym wyciągnęła kolejną czekoladową żabę, która w bardzo szybkim tempie zniknęła w jej buzi. Była przepyszna...
Powrót do góry Go down
Anastasia Miller

avatar

Liczba postów : 87

PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Wto Mar 11, 2014 9:59 pm

Anastasia raczej nie była fanką takich festynów, nie przepadała za chodzeniem na nie. Choć dziewczyna, która teraz śpiewała nadawała całkiem przyjemny klimat, a to podobało się Anie.
Muzyka dla dziewczyny była bardzo ważna, dawała jej ukojenie. Czasem musiała się odstresować, a wtedy muzyka była dla niej jak zimny prysznic w środku upalnego lata. Kojący. Lizzy miała śliczny uśmiech, niewinny.
- Ja też muszę mieć spokój i ciszę, żeby się uczyć. - odpowiedziałam zgadzając się z dziewczyną. Może z tego wyjść całkiem niezła znajomość.
- Hmm. Jeżdżę do rodziców. Mama jest w ciąży, więc zaglądam tam i wiesz. Poza tym, czasem zdarzy mi się za nimi zatęsknić. Jak to córce. - odparłam.- Tak, mieszkam w Londynie, ale urodziłam się w Chelsea. A Ty gdzie mieszkasz? - zapytałam rudowłosą.
- Grasz na czymś? Albo tworzysz coś? - jeśli na czymś gra, to może mogłybyśmy kiedyś coś razem stworzyć. Albo jeśli coś rysuje... Ptaki zaczęły denerwować Anę, więc postanowiła, że muszą zniknąć, po czym wymówiła odpowiednie zaklęcie. Lizzy spojrzała się na znikające ptaki i wydęła usta w sztucznym smutku, na co Anastasia parsknęła śmiechem. Kręgosłup nieco ją bolał, więc wstała i przeciągnęła się, po czym powolutku spacerowała wokół ławki słuchając towarzyszki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

For every sorrow there is a light from our St. James.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Sro Mar 12, 2014 11:16 am

-Pochodzę z północno-zachodniej Anglii. Miasto Lancaster, moja rodzina mieszka tam... od zawsze.- powiedziała dumna z tego, że ma tak bardzo znaczącą rodzinę. W sumie nigdy się nie chwaliła, ani nie wywyższała z tego powodu. W końcu nie jest taka jedyna, dla niej było to normalne. A teraz siedziała tutaj, odpoczywając od szkoły i wszystkich problemów, które miała. Wsłuchała się w piosenkę Sofie, w sumie dziewczyna miała talent. Od razu Ruda przypomniała sobie ostatnią imprezę Ślizgonów i to jak ją zmusili do śpiewania. Ha..
Lancaster i śpiewanie? Nie dziękuje. Lizzy wolała nie śpiewać, w końcu ceniła sobie słuch innych ludzi i nie chciała go skrzywdzić. Powinni to doceniać, a nie.
-Jestem kompletnym, artystycznym beztalenciem.- powiedziała wesoło, stwierdzając fakt, który towarzyszył jej od zawsze. Lubiła sztukę , w każdej postaci, jednak sama tworzyć nie potrafiła. Z tego właśnie powodu zajęła się tym, co jej wychodziło i się do tego nadawała.
-Zajmuje się uzdrowicielstwem. W szkole nawet pomagam pani Pomfrey. Potem akademia i pewnie zostanę jakimś magomedykiem.- powiedziała dumna z siebie. uwielbiała o tym gadać, bo w końcu było to to... co ją kręciło.
-A ty co planujesz po skończeniu szkoły?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Sro Mar 12, 2014 7:13 pm

Zszedł ze sceny po wykonanej piosence przepełniony radością i ulgą, graniczącymi z euforią. Trochę adrenaliny i od razu widzi się świat w żywych barwach. Chodził po terenie rozgardiaszu, jakim był festyn, obdarzając każdego napotkanego radosnym uśmiechem. Gdy skierował swe kroki do parku, by usiąść lub poszukać znajomej twarzy, zobaczył rudowłose siedzące na ławeczce w towarzystwie. Obdarzył obie dziewczyny swym najszczęśliwszym uśmiechem. W końcu teraz był gwiazdą! Na własnym nieboskłonie, ale ćśś.
- Witam dziewczęta! - skłonił się ostentacyjnie - Elizabeth, promieniejesz dzisiaj bardziej niż zwykle! Często na siebie wpadamy a ty za każdym razem piękniejsza! - Spokojnie proszę pani, to efekt uboczny, za dużo słońca. Minie mu - Przedstawisz mnie swojej przepięknej znajomej? Jam jest Dannyl z Vengerbergu, do usług. - wyimaginowanym kapeluszem zamiótł podłogę w skłonie godnym średniowiecznego dworu. Nic mu nie zepsuje dzisiaj humoru i tego się będziemy trzymać.
Powrót do góry Go down
Anastasia Miller

avatar

Liczba postów : 87

PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Sro Mar 12, 2014 7:58 pm

Widać, że dziewczyna nie wstydziła się tego, skąd pochodziła. To dobrze, trzeba być dumnym z pochodzenia. Rodzina Any też jest tego warta. Jest dumna z tego, kim jest i ,, z kogo'' jest.
- Musisz mieć jakiś talent, każdy ma. Ja chyba całkiem nieźle rysuję. Przynajmniej tak niektórzy mówią. - powiedziała Anastasia wzruszając ramionami. Dziewczyna kochała rysować i malować, cieszyła się wolnością tego, że może narysować wszystko. Nawet coś, czego nie ma. I w tym chyba był cały pies pogrzebany. Wyobraźnia. Kreatywność.
Poprawiła swoje włosy przerzucając je na lewe ramię.
- Magomedykiem? Ciekawy zawód, powodzenia. - powiedziałam z przelotnym uśmiechem. ,, No właśnie, co ja planuję po skończeniu szkoły?...''
- Nie zastanawiałam się jeszcze dokładniej... Ale na pewno dołączę do szeregów Czarnego Pana i wrócę na parę miesięcy do domu. Chcę nacieszyć się rodzeństwem. Nie wiem dokładnie, nie wiem. - powiedziała zgodnie z prawdą Ana. Nie mogła się doczekać, aż jej matka, Estera, urodzi dziecko. Anastasia miała cichą nadzieję na siostrzyczkę, bo mogłaby ją uczyć jak się malować i resztę podobnych rzeczy. No, ale zobaczymy. Może wyjdą 8-raczki i co będzie?
Rozejrzała się i zauważyła chłopaka zmierzającego w ich stronę. Ukłonił się ostentacyjnie i przedstawił. Jak prawdziwy dżentelmen! Anastasia wstała i dygnęła żartobliwie w odpowiedzi na ruchy chłopaka.
- Anastasia Miller. - przedstawiła się i uśmiechnęła pod nosem. Chłopak to chyba Ślizgon, kojarzyła go z pokoju wspólnego. Kilka razy zerkała na niego, tak jak na każdego. Lubiła analizować każdy szczegół w człowieku.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

For every sorrow there is a light from our St. James.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Sro Mar 12, 2014 8:26 pm

Elizabeth i talent? Chyba grania na nerwach. Dziewczyna dobitnie potrafiła zirytować ludzi, na których w jakiś sposób jej zależało. I w tym momencie usłyszała bardzo znajomy głos. To zwykły zbieg okoliczności czy po prostu zaczynał ją prześladować. Wzięła głęboki wdech i skierowała wzrok w kierunku sceny, ale oczywiście była za daleko. No nic... uśmiechnęła się do swojej towarzyszki.
-Może pokażesz mi jakieś swoje rysunki?-zaproponowała. W końcu miała, co do nich niezłe oko. No i Marcel jej dużo o nich opowiada, więc coś się na nich znała. Kiedy usłyszała, że dziewczyna chce przyłączyć się do Czarnego Pana pokręciła tylko głową...
-Nie powinnaś o tym mówić tak głośno...- powiedziała Rudowłosa znacząco rozglądając się na boki. W końcu każdy mógł je usłyszeć, a to nie był dobry temat na taki dzień, a szczególnie takie miejsce. Lancaster osobiście odsuwała się od tej całej wojny. Przecież jako medyk nie mogła wybierać, komu będzie pomagać a komu nie. Życie ludzkie było dla niej najważniejsze. Tego nauczyła ją pani Pomfrey i pan Bronte.
I...serio?
W tym momencie z szerokim uśmiechem zmierzał do nich Dannyl. Uśmiechnęła się do niego...
-No nie komplementuj już tak, bo się zarumienię.- powiedziała wesoło, po czym jej towarzyszka sama się przedstawiła. Ciekawa była, czy dzisiaj dojdzie do jakiejś kłótni miedzy nią a Danem... Miała nadzieję, że to będzie dobry dzień.
-Dobrze ci poszło na konkursie...- oceniła szczerze robiąc mu miejsce na ławce. Tak, żeby siedział na brzegu, a ona znajdowała się w środku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Sro Mar 12, 2014 9:01 pm

Zgrabnie przysiadł na oferowanym mu skrawku ławki. Najwyraźniej dzisiaj topór wojenny został zakopany, Dan miał nadzieję, że na długo. Długo się zastanawiał jak zaklasyfikować urodę Anastasii. Niby była ładna, jednak było w niej coś, co sprawiało, że Dan czuł się nieswojo, wręcz go to odrzucało. Wydawało mu się, że widział błysk okrucieństwa w jej szeroko otwartych oczach, ale co on tam wie o ludziach!
- Anastasio, jesteś Ślizgonką, czyż nie? Kojarzę tę twarz skądś! - nie tylko mówi dziwne rzeczy ale jeszcze składnia mu się przestawiła na jakąś przeszłościową. - Klasa szósta? Powiedz mi, czyżbym się mylił?
- Elizabeth, nie ma nic piękniejszego od twego rumieńca! - no to już było czyste kłamstwo, ale nikt nie musiał o tym wiedzieć. - Dziękuję. Aż tu mnie było słychać? - trochę się speszył. - Czemu nie występowałaś? - zaśmiał się troszkę wrednie. Wokalny talent Lancaster był rzeczą conajmniej wątpliwą, ale uroczo się irytowała.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Sro Mar 12, 2014 9:25 pm

Po kilkunastu minutach na scenie pojawił się ten sam prezenter. Uśmiechał się do wszystkich...
-Czas na ogłoszenie wyników...
III miejsce otrzymuje ->Sofie
II miejsce otrzymuje -> Aric
I miejsce otrzymuje ->Jessi

reszta za udział otrzymuje 10 galeonów!

Prezenter stanął zadowolony z ogłoszenia wyników...
-To jeszcze nie koniec atrakcji... ogłaszamy konkurencję niespodziankę. Jednak tutaj potrzebne są pary... chłopiec z dziewczyną. Chętnych zapraszamy na scenę!.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastasia Miller

avatar

Liczba postów : 87

PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Czw Mar 13, 2014 5:43 pm

Ana na początku wyczuła dziwne swego rodzaju napięcie między Lizzy i Danem, ale nie minęło dużo czasu, by to się zniwelowało. Anastasia dopatrzyła się w spojrzeniu chłopaka niejakiej animozji skierowanej w stosunku do niej. Wyglądał jakby analizował każdy ruch dziewczyny i co lepsze chyba myślał, że ona tego nie zauważa.
- Nie mylisz się. Ślizgonka, klasa szósta. - odparła patrząc się cały czas na fontannę znajdującą się kilkanaście metrów od nich.  - A Ty siódma. Mylę się? - zapytała Ana w rewanżu powoli uśmiechając się w dość niemiłym uśmiechu. Ciągle patrzył się na nią tym dziwnym wzrokiem. Dannyl zaczął drwić z Elizabeth, a to nieco zirytowało dziewczynę. Zmrużyła oczy i uniosła brew. ,,Może sobie pójdę i nie będę im przeszkadzać? Po co on tu przyszedł? Na Merlina... '' Ok, trzeba przyznać, że śpiewał całkiem nieźle. Ale to nie zmienia faktu, że Ana darzyła  go dziwnymi, niemiłymi uczuciami, mimo że znają się od może dziesięciu minut.

Zabawne. Widać, że Dan czuł niechęć do jasnowłosej dziewczyny,a mimo to był milutki. Fałszywość jest w świecie Any bardzo niedopuszczalna, karygodna. Tak samo jak kłamstwo.

Anastasia jeszcze nie miała okazji usłyszeć jak Elizabeth śpiewa i pewnie nie będzie miała okazji, sądząc po zirytowaniu się po pytaniu Dana. Ale panna Miller postanowiła się nie denerwować i zwyczajnie postanowiła ignorować chłopaka, odzywając się do niego tylko w razie konieczności.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

For every sorrow there is a light from our St. James.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Czw Mar 13, 2014 6:33 pm

Nie wiedziała, czy ma się śmiać czy płakać słysząc komentarz na temat swoich rumieńców. Jednak dalej, po komentarzu na temat jej wokalu miała ochotę palnąć go mało delikatnie w ten jego łebek. Uśmiechnęła się lekko...
-Oszczędziłam tym wszystkim ludziom słuchania mojego głosu. Ty i w tej kwestii wystarczysz.-stwierdziła wesoło przysłuchując się wynikom. Ups, chyba Dannyś nie wygrał... nie doceniono jego genialnego głosu. Pokręciła głową, po czym zrobiła wielce, nieszczęśliwą minę.
-Jakże współczuje... przegranej.- powiedziała dźgając go lekko w bok. Po czym spojrzała na Anę. W sumie chyba nie przypadli sobie do gustu. Obydwoje zdawali się być różnymi osobowościami, ceniącymi sobie różne rzeczy. No... przecież nie każdy może się lubić.
-Nie mylisz się... to taaaki staruch...- powiedziała żartobliwym tonem, po czym poczęstowała chłopaka czekoladową żabą. Następnie schowała paczuszkę do swojej torby, a wyciągnęła gumkę do włosów, dzięki której po chwili na jej głowie pojawił się mały koczek. Oczywiście jak to na szybkiego pojedyncze włosy wysunęły się z fryzury.
-Poza tym wiesz, jak bym zaśpiewała... to już w ogóle konkurencja by padła. Nie zrobiłabym ci tego...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Pią Mar 14, 2014 12:03 pm

Uśmiech blondynki był... przerażający. Tak, to dobre określenie. Nie wiedział co Lancaster robiła z tą Ślizgonką. On nie zamierzał się wtrącać, każdy w swoim świecie, nie wchodźmy sobie w drogę a wszyscy będą szczęśliwi. Prawda?
- Owszem, siódma. - uśmiechnął się - Zaraz mnie w Hogwarcie nie będzie i świat stanie się lepszy. - spojrzał na Lizzy, wysłuchał magicznie wzmocnionego werdyktu konkursu piosenki. Przegrał. Cóż, bardzo nie lubił przegrywać, ale tutaj sprawa była tak błaha, że nie przywiązał do tego większej wagi.
- Po prostu jury było głuche na me wysokie D. - wzruszył ramionami. Było minęło, może następnym razem sie uda, może następnego razu nie będzie. - Gdybyś ty wyszła na scenę, nie byłoby konkurencji. Może mogłabyś zaśpiewać jako gwiazda wieczoru. - zaproponował, dalej nabijając się z Liz.
Przypomniał sobie o dziewczynie siedzącej obok, która sprawiała wrażenie wściekłej, pod maską obojętności. Uprzejmość przezwycięża wszystkie granice, czyż nie? - Przepraszam, że tak się wtrąciłem, Anastasio, nie chciałem przerywać wam rozmowy. Zobaczyłem znajomą twarz i coś mnie podkusiło, by się powydurniać. - Nie, to nie uprzejmość. To jednak bomba atomowa. Tak, bomba atomowa przezwycięża granice. Tłumaczył się blondynce, chcąc uniknąć niepotrzebnych spięć w tak piękny dzień. Vengerberg to w końcu osoba bezkonfliktowa, która garnie się do ludzi jak niedźwiedź do miodu. Co na to poradzić.
Powrót do góry Go down
Anastasia Miller

avatar

Liczba postów : 87

PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Pią Mar 14, 2014 1:33 pm

Komentarz Lizzy rozbawił Anę, na co ta parsknęła cicho śmiechem. Wyniki nie były zadowalające, co można było poznać też po wyrazie twarzy Dana, nie tylko po werdykcie. ,, Staruch, nie staruch... i tak nie przypadliśmy sobie do gustu.''
Elizabeth opróżniła kolejne opakowanie z czekoladową żabą, na co Anastasia jedynie się uśmiechnęła. ,,Widać, że lubi czekoladę, nie ma co. Może jest przed okresem? Albo w ciąży!'' - pomyślała blondwłosa. ,, A może po prostu lubi czekoladę?'' - skarciło ją jej alter ego. Ana zaczęła czuć dyskomfort w okolicach biodra, miała tam nieco świeżą ranę. Kiedy była u rodziców w ferie była na spacerze, a jako, że był śnieg i było ślisko, to upadła na dosyć ostry kawałek jakiegoś metalu. Szrama nie była płytka, była można by rzec, że nawet głęboka. Jako, że jej mama przeszła kiedyś coś w rodzaj kursu w Szpitalu świętego Munga to nie musieli jej tam zabierać, Estera sama się nią zajęła.

,,Świat stanie się lepszy? Skoro wyjdzie z Hogwartu na świat...Nieważne.'' Ana nie planowała zaśmiecać sobie umysłu niepotrzebnymi rzeczami, które do niczego by jej się nigdy nie przydały.

Co najlepsze, Dannyl kontynuował kpiny z Lizzy, a to podsycało wewnętrzny ogień w Anastasii. ,, Lepiej przestań... '' No nieważne, ignorowała to dalej. Przynajmniej się starała. Nie chciała psuć sobie tak ładnego dnia, w tak ładnym otoczeniu.
- Wiesz, już nawet nie chodzi mi o przerwanie nam, po prostu mnie irytujesz, Vengerberg. - odparła z kamiennym wyrazem twarzy. Tak, szczerość zawsze była najważniejszą cechą u panny Miller, tak samo jak u wszystkich w jej rodzinie. ,,Pewnie nowy, mały Miller też taki będzie. A, właśnie, trzeba się dowiedzieć, czy może rodzice zmienili zdanie i poznali płeć dziecka...''
Anę bardzo rozbawiła ta sytuacja, całe to tłumaczenie. Od razu przypomniało jej się powiedzenie ,, Tłumaczy się winny'', ale tak szczerze to ona go nie rozumiała. Pojmowała o co w nim chodzi, ale nie widziała sensu w tym, jeśli ktoś się tłumaczy szczerze, no to może i jest winny, ale nie zawsze. Kłamstwo jest nie do przyjęcia.
Miller starała się spojrzeć z innej perspektywy na chłopaka, polubić go. Zobaczymy co wyjdzie później. Na razie jej to nie wychodziło, ale życie jest zaskakujące, może to się zmieni?
Zaczęła od nieco cieplejszego uśmiechu w stronę Dana. Nie przepadała za posiadaniem wrogów, bo za każdym razem kiedy ich spotykała - denerwowała się. A złość urodzie szkodzi, czyż nie?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

For every sorrow there is a light from our St. James.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   Pią Mar 14, 2014 11:30 pm

Świat bez Dana wydawał jej się na początku pusty. Teraz... zmieniła co do tego podejście. Przynajmniej się starała, więc jedynie na jego komentarz uśmiechnęła się...
-Zaraz powiecie, że będę gruba... ale kocham czekoladę.- powiedziała radośnie. W końcu był piękny dzień, słoneczko świeciło. Była w całkiem niezłym towarzystwie. Czego chcieć więcej.
-I nie patrzcie tak na mnie...- powiedziała widząc ich spojrzenia. No, co poradzi, że miała do słodkości słabość.
No nic...
-Wybaczcie, ale muszę się zbierać. Mama czeka z obiadem...- po tych słowach dała buziaka w policzek Danowi, a potem Anie i zniknęła w tłumie...

/zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: park z ławeczkami   

Powrót do góry Go down
 

park z ławeczkami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Festiwal piosenki magicznej-