a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Pobliskie Jezioro - Page 6
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Pobliskie Jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Sro Sty 07, 2015 6:36 pm

Uśmiechnęła się do Raiona słuchając jak opowiada. Gdy teraz tak o tym mówił ona sama miała wrażenie jak by to było zaledwie wczoraj.
- Sam wiesz jak to jest, czas płynie i nie patrzy na to czy nam się to podoba czy nie.- wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się szeroko słysząc jego gratulacje i szczere słowa na temat Remusa. Zrobiło jej się tak jakoś ciepło na sercu.
- Cieszę się że tak mówisz. Wiem że Remus mnie kocha i ja kocham jego ale jak ktoś tak patrząc z boku mówi coś takiego jak ty teraz to człowiek od razu jakoś lepiej się czuje. Wiesz takie potwierdzenie naszego osądu. Bo ja to mogę być zaślepiona miłością czy coś ale taka postronna osoba to najlepszy sędzia co nie? - nie zdążyła odpowiedzieć nic na temat kierunku studiów bo dostała ze śnieżki od nadchodzącej Lilki!
- Cześć Lilcia! - zawołała i pomachała w jej kierunku.
- Nieeee, Remus nie jest śpiochem on się boi koni.- zachichotała jak mała dziewczynka. Jeszcze rano gdy wspominali to jak Jessi wsadziła go na konia rok temu widziała strach w jego oczach.
Ciekawe czy jej narzeczony kiedykolwiek się przyzwyczai do tych zwierząt czy już zawsze będzie tylko przyglądał się z bezpiecznej odległości jak ona jeździ?
Ledwo o niem wspomniała pojawił się jak by z pod śniegu!
- Reeemus!! - krzyknęła z radością i poderwała się z sanek obdarzając narzeczonego pocałunkiem.
Minę miał nie tęgą. Widziała wyraźnie że on sam jest jakiś mało wyraźny. Na prawdę aż tak bardzo bał się koni że nawet gdy nie miał na nie wsiadać zaczynał zachowywać się jakoś nerwowo czy to może coś innego miało na niego taki wpływ? Przyjrzała mu się uważnie.
- Chyba nie bierze Cię żadne choróbsko co? - zapytała z troską w głosie a Skrzat jak by czytając w jej myślach pojawił się nagle przy jej boku z buteleczką eliksiru pieprzowego!
- Dzięki Chrapku! Remus wypij odrobinę dobrze? - podała mu butelkę. Wtedy też do akcji wkroczył Raion i zaczął o tym jaka to Jessi potrafi być groźna co wywołało u niej salwę śmiechu.
- Tak właśnie możecie się mnie bać! Jak będziecie niegrzeczni to nastrzelam Wam na te chude tyłki. - i pogroziła im paluszkiem jak typowa mamuśka!
W tym czasie Lilka wylądowała w zaspie jednak Jessi nie zdążyła przybyć z pomocą bo zrobił to nie kto inny jak Rogacz! Cóż ratunek nie trwał zbyt długo gdyż James już po chwili sam zaczął zakopywać Lilkę w śniegu.
- James nie zapominaj że jestem tutaj jeszcze ja! - zawołała i podbiegła do Pottera wrzucając mu nieco śniegu za kołnierz.
Gdy zaczął go wyciągać ona uciekła i schowała się za plecami Remusa by uniknąć zemsty.
- Lilka nie martw się łyżwy to świetna zabawa! - zawołała szczerząc się od ucha do ucha.
- Czy ktoś widział żeby Shira i Syriusz w ogóle wstali? Nie wiem może nie warto na nich czekać bo są "zajęci"? - popatrzyła po twarzach przyjaciół unosząc pytająco brew do góry.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Shira Lovegood



Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Sro Sty 07, 2015 7:29 pm

- Wstali, wstali - zawołała wesoło Shira, kiedy ich dwójka zbliżyła się do gromadki. Była bardzo rozbawiona po usłyszeniu słów Jessi. - Spokojnie, potrafimy rozplanować sobie czas i nasze zajęcia nie będą kolidowały ze wspólnymi - powiedziała utrzymując żartobliwy ton i spoglądając z łobuzerskim uśmiechem na Syriusza. Po prawdzie to po prostu Shira nie mogła ściągnąć Syriusza z łóżka, nie wiedziała dlaczego facetom zawsze tak trudno wstać, nawet jeśli czekał ich tak emocjonujący dzień! Ona z łózka wyskoczyła niemal od razu po przebudzeniu, martwiąc się, że wszyscy będą na nich czekać.
- Hej wszystkim! - przywitała się, kiedy podeszli bliżej. Nie mogła już doczekać się na dzisiejsze rozrywki, chociaż oni już chyba zaczęli, bo większośc była uwalana śniegiem.
- Jessi, zdradzisz nam plany na resztę dnia czy to będzie niespodzianka? - zapytała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Sro Sty 07, 2015 11:11 pm

-Kochanie ty i ten twój odwieczny problem że twoja fryzura musi być idealna-obrzuciła go uważnym spojrzeniem.
-To jakie byś wolał budzenie?-uśmiechnęła się łobuzersko, oblizując delikatnie swoje usta.
-Hej Hej!-zwróciła się do nowo przybyłych w radosnym nastroju.
-Przecież konie są urocze-podeszła do jednego i pogładziła czule jego pysk, a potem grzywę.
-Wolę by mój tyłek był bezpieczny, nie pozwolę sobie w niego strzelić choć pewnie obiję-już wyobraziła sobie mnóstwo wywrotek na lodzie.
Złapała drobne płatki śniegu co spadły z nieba, na szczęście nie było źle i pogoda dalej była sprzyjająca.
-Uwierz mi Jessi to będzie mój pierwszy raz na łyżwach, zanim poszłam do Hogwartu rzadko kiedy robiła coś wspólnie zimą z rodziną-mimo wszystko wydało się jej to przyjemniejsze, niż latanie na miotle z której groził zawsze upadek.
-Syriusz, Shira! już myślałam że cały dzień będziecie cię boczyć w łóżku, fajnie że przyszliście będzie ekstra-potem zwróciła się do Mall.
-Więc co jeszcze przygotowałaś oprócz sanek i łyżew?-ach ta ciekawość rudej. Zjadała już ją, w momencie gdy przybyła do sanek. Wzięła kolejną śnieżkę i tym razem rzuciła w Syriusza.
-Zrobimy Igloo? lub większego Bałwana Kochani?-zaproponowała czekając na to, czy się wszyscy zgodzą na jej propozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Czw Sty 08, 2015 9:10 pm

Mało nie skoczył mu do gardła jak tylko popchnął Lily w śnieg. Nie może jednak tak zwyczajnie rzucać się na ludzi.
Łypnął podejrzliwym okiem na Raiona. Najwidoczniej chciał mu zamydlić oczy. Remus więc podjął tą gierkę z milutkim, przebiegłym uśmieszkiem na twarzy. Prędzej czy później i tak się wyda, że ma ochotę na jego Jessi.
- W to nie wątpię, Raion. Będę dbał o nią najlepiej jak potrafię - zapewnił sumiennie uśmiechając się do niego najpiękniej jak umiał. Nagle o mało się nie przewrócił, gdy został przez niego wyściskany. Akurat usłyszał Jamesa więc szybko wyswobodził się z jego uścisku i stwierdził, że musi mieć na oku pana Novembre.
- Wreszcie jesteś. Podobno sufit niemal spadł Lily na głowę, tak niemiłosiernie chrapałeś - zaśmiał się. On już miał swoisty plan zemsty na Raionie. Spojrzał na Jamesa mrugnął do niego porozumiewawczo wskazując na śnieg, siebie, jego i Raiona, mają na myśli natarcie jego pięknej francusko-japońskiej buźki.
- Lily, wychodzi na to, że umysły ścisłe są gorsze w zajęciach fizycznych. Zobacz, Jessi nie lubi się uczyć, tak samo jak James i Syriusz, a śmigają na miotłach niezawodnie, my z kolei kochamy książki i jesteśmy beztalenciami jeśli chodzi o quidditch czy choćby głupie łyżwy. Już o jeździe konnej nie wspominając - zakończył i spojrzał na swoją ukochaną. Już na zawsze w pamięci pozostanie mu jeżdżenie na koniu, a raczej usiłowanie tego.
Nareszcie też został należycie przywitany przez swoją narzeczoną. Odwzajemnił pocałunek.
- Nie. To nie przez chorobę - odparł wymijająco. Przyjął od niej eliksir pieprzowy i napił się jak kazała.
- O wilkach mowa - stwierdził Remus, uśmiechając się figlarnie. Ulepił kulkę ze śniegu i rzucił ją w kierunku Lily, trafiając ją w kark. Kulka się rozpadła, a śnieg wpadł jej za kurtkę.
- Byle nie jazdę konną - mruknął pod nosem Remus.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Czw Sty 08, 2015 11:19 pm

Ledwo się odezwała usłyszała za swoimi plecami głos Shiry.
- No proszę, proszę kogo my tu mamy.- wyszczerzyła się szeroko. Widziała że humorki dopisują, co bardzo ją cieszyło.
- Lilka nie panikuj James świetnie jeździ trenujemy na tym jeziorze już od lat. - puściła oczko do Lilki i Jamesa.
- Ej.... no wiesz!- skomentowała stwierdzenie Remusa robiąc zbulwersowaną minę i trącając go łokciem w bok.
- Chciałeś przez to powiedzieć że jestem głupia? - zapytała gromiąc narzeczonego spojrzeniem. W tej jednej chwili było widać jej nieprawdopodobne podobieństwo do matki!
Szybko jednak się uśmiechnęła przypominając znów siebie.
- No dziewczyny nie jest żadną tajemnicą że na początek kulig! Dojedziemy sankami do jeziora a tam czeka na nas ognisko i jedzonko. Mamy łyżwy więc pewnie pojeździmy. Możemy zrobić bitwę na śnieżki, ulepić bałwana czy cokolwiek chcecie robić wiecie że jestem otwarta na propozycje. - złapała Remusa za rękę i poprowadziła tak by mógł zajrzeć do dużych sani w których oprócz kartonu z łyżwami leżało też siodło!
- Jak chcesz to możemy pojeździć konno. - powiedziała z diabelskimi iskierkami w oczach. Nie żeby chciała być złośliwa, ale po prostu nie mogła się powstrzymać by nie odgryźć się na Remusie za jego niezbyt pochlebną uwagę. Widząc jednak jego minę zrobiło jej się głupio i wspięła się na palce kradnąc mu buziaka.
- Żartowałam tylko.- westchnęła nie rozumiejąc jego dziwnego zachowania. Jeszcze rano wszystko było w porządku!
- Czy to konie czy moja mama wytrąciły cię z równowagi hm?- zapytała tak by tylko on mógł usłyszeć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Pią Sty 09, 2015 11:57 pm

Syriusz miał problem ze zwleczeniem się z łóżka, jednak Shirze wreszcie udało się go z niego wyciągnąć. Swoją drogą nawet nie spodziewał się, że tegoroczne święta u Jessi będą takie przyjemne i że zostanie mu przydzielona taka miła lokatorka. Która była również powodem tego iż zasnęli późno w nocy i takie teraz były tego skutki. Zignorował uwagę Jessi, którą zdążył usłyszeć, kiedy z Shirą zjawili się w umówionym miejscu. Wymienili z Shirą porozumiewawcze spojrzenia, a kiedy dziewczyna rzuciła uwagę o ich zajęciach, oparł rękę na jej ramionach, nie mogąc powstrzymać uśmiechu rozbawienia.
- Ale wspólne zajęcia też nie mogą kolidować z naszymi. – Odparł ze śmiechem, witając się przy okazji z Jamesem i Remusem uściskiem dłoni. Odwrócił się do Jessi, czekając na jej odpowiedź na pytanie Shiry. Poczuł uderzenie śnieżką i zmrużył oczy w pozornie groźnej minie. Nieskończenie powoli odwrócił się, w poszukiwaniu tego nikczemnika, który ośmielił się celować w samego Syriusza Blacka. Przy okazji nabrał już sporą garść śniegu, formując z niej pokaźną kulę. Jego spojrzenie padło na Evans, a na twarzy zagościł przebiegły uśmiech. Gdyby to był któryś z chłopaków, pewnie w swoim rzucie zawarłby więcej siły. W potyczkach z dziewczętami nie wykorzystywał całego potencjału, zwłaszcza, że Rogacz stał tuż obok. Nie przeszkodziło mu to jednak w trafieniu Lily śnieżką w ramię, a białe grudki śniegu wkomponowały się jej w szalik. Dopiero teraz odpowiedział na jej wcześniejsze słowa.
- Jakbyś wczoraj poszła spać tak późno jak ja, to też byś się boczyła w łóżku. – Wyszczerzył zęby w uśmiechu i odwrócił się do pozostałych. Zerknął na Remusa, który nie spuszczał Raiona z oka. Syriusz sam zwrócił uwagę na młodego Gryfona, jednak do tej pory nie zawarli jeszcze jakiejś bliższej znajomości. Z tego co wiedział to głównie Jessi się z nim przyjaźniła. Syriusz uniósł brwi na szeroki uśmiech Remusa, który zagościł na jego twarzy. Miał ochotę poklepać go po ramieniu, ale się powstrzymał. Jeśli Remus miał jakiś plan odnośnie utarcia mu nosa, to Syriusz chętnie by się do niego przyłączył. W końcu Huncwoci zawsze stawali za sobą murem. Wyszczerzył zęby w uśmiechu, stając tuż przy Jessi, która właśnie zadała poważne pytanie Remusowi na temat swojej głupoty.
- Tak, Remus dokładnie to miał na myśli. Ale nie martw się, nie jesteś w tym sama. Ja i James zostaliśmy wrzuceni do tego samego worka. – Rzekł ze śmiechem. – Chyba tylko Shira łączy te dwa światy, bo potrafi pogodzić dobre wyniki w nauce i w Quidditchu. – Uśmiechnął się i mimowolnie zbliżył się do Krukonki. Doprawdy, jakby kiedykolwiek od kiedy się tu pojawili odstępował ją na krok. Skierował swoje spojrzenie na przygotowane sanie.

/Jak to wygląda z tymi saniami? Są jedne czy rząd kilku? Bo jakoś tego nie wyłapałem w waszych postach xD

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Sob Sty 10, 2015 4:39 pm

Usłyszeli szelest skrzydeł i na sankach przed Raionem wylądowała sowa która usłużnie wyciągnęła nóżkę z listem w jego stronę. Chłopak prześledził tekst wzrokiem i westchnął głęboko.
- Jessi niestety ale muszę podziękować już za gościnę i zabawę. Wzywają mnie... ważne sprawy. - uśmiechnął się przepraszająco.
Jessi posłała skrzata który błyskawicznie dostarczył na miejsce kufer chłopaka.
- No to bawcie się dobrze! Do zobaczenia. - Novembre pomachał wszystkim obecnym osobom na pożegnanie i machnięciem różdżki przywołał Błędnego Rycerza. Wsiadł do magicznego autobusu który znikł tak szybko jak się pojawił...


/Syriusz jak byś czytał pierwszy post od Jessi w którym było wprowadzenie to tam jest napisane że do dużych sani jest dołączony rząd małych sanek Wink /
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Sob Sty 10, 2015 8:56 pm

Tak, pomysł z kuligiem nawet był całkiem, całkiem, chociaż tak naprawdę nigdy w czymś takim nie brał udziału. Uważał tę czynność za uwłaczającą czci czarodziejom czystej krwi, gdyż tego typu rozrywki to raczej były dla mugoli. On wolał natomiast w ramach zabawy nauczyć się kiedyś czarnej magii. Niestety jak na razie jeszcze nie znalazł odpowiedniego nauczyciela, ale miał nadzieję, że taka chwila kiedyś nastąpi. Ufał, że takie coś będzie miało miejsce w niedługim czasie. Ileż w końcu można czekać na chwilę tak podniosłą i patetyczną?
No ale skoro już taki był plan dnia to nie mógł odmówić i wyszedł ze wszystkimi aby uczestniczyć w tym całym przedsięwzięciu. Co prawda nie spodziewał się, że siądzie na sanki i w ogóle. Ciekawe czy znajdzie się jakaś osoba, która go do tego namówi? A jak nie namówi go nikt, to co wtedy? Siłą go wrzuca na sanki?
- No dobra... To zaczynacie tę całą... Zabawę? – zaczął sobie z lekka kpić z tego wszystkiego. No cóż, ten typ tak ma. Miał tylko nadzieję, że będzie mógł obserwować to wszystko z boku i nie będzie musiał w tym uczestniczyć.
Powrót do góry Go down
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Sob Sty 10, 2015 10:09 pm

- Nie. Wcale nie powiedziałem, że jesteś głupia. Chodziło mi o to, że unikasz książek jakby co najmniej pożerały żywcem. Ciebie też się to tyczy, Syriuszu - powiedział, gdy napotkał jego wzrok. Wyczytał z niego, że jest gotowy na wszelkie propozycje odnośnie francuskiego przyjaciela Jessi.
Spodobała mu się perspektywa kuligu. Uwielbiał to jeszcze z czasów, gdy był dzieciakiem, nie chodził do Hogwartu i w ogóle nie wiedział, że jest czarodziejem. Tata wtedy woził Remusa i dzieciaki sąsiadów ciągnąc ich samochodem. Potem się dziwił, że w ogóle będąc czarodziejem zrobił coś takiego jak mugolskie prawo jazdy. Wyjaśnił mu potem, że nie zawsze wszędzie można się tak po prostu teleportować, szczególnie jeżdżąc na zakupy.
- Świetny pomysł z tym kuligiem. Można się znowu poczuć jak małe dziecko, zapomnieć o wszystkich problemach i oddać chwili wsród przyjaciół - skomentował z uśmiechem, zajmując miejsce razem z Jessi na sankach.
- Żadnych koni. Toleruję je tylko do ciągnięcia sań. Nie mam zamiaru ich dotykać ani tym bardziej dosiadać - jak tylko zaproponowała jazdę konną, zbladł. Raz przez to przechodził i nie miał zamiaru więcej tego robić. Zaraz jednak się roześmiała i pocałowała go. Odetchnął z ulgą, bo tylko żartowała. - Masz szczęście, inaczej uciekłbym gdzie pieprz rośnie - dodał.
Nie chciał jej skłamać, bo konie owszem, nie były przyjemną rzeczą, tak samo jak nakrycie ich przez matkę Jessi, ale jednak to nie to wytrąciło go z równowagi tylko widok miziającego się Raiona i Jessi. To go gryzło. Zaraz jednak jego domniemany konkurent dostał sowę, po czym stwierdził, że musi iść. Remus w głębi serce się ucieszył, ale miał także nadzieję, że nic złego się nie stało.
- Już nic - odpowiedział promiennie się uśmiechając, gdy Novembre odjechał czarodziejskim autobusem.
- Tak, Shira jest wyjątkiem od reguły. Musi być, skoro dostrzegła w Tobie jakiekolwiek inne cechy poza lenistwem, lekkomyślnością i urokiem osobistym - puścił przyjacielowi oko. Zerknął też na Wiktora, który dołączył do grupy i tak jakby zaczął kpić z ich kuligu.
- Cóż, zaczynamy. Obawiam się jednak, że nie masz pary i podróż spędzisz sam na sankach. Uprzedzamy, trzymaj się mocno, nie zatrzymujemy się w razie upadku - odpowiedział jakże uroczym tonem do Ślizgona. Tutaj nie było mamy Jessi, nie musiał być dla niego miły.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Nie Sty 11, 2015 8:21 am

Wiktor prychnął w duchu, bo nie chciał robić tego na głos a żeby potem Jessi na niego jakichś rzeczy dziwnych nie gadała. Jeszcze by powiedziała, że Wiktor Estrin jest niekulturalny i nie warto się z nim trzymać. Poza tym też nie chciał sobie zszargać opinii u państwa Mall, którzy ewidentnie stali po jego stronie. Zaryzykowałby nawet stwierdzeniem, że woleliby Ślizgona na narzeczonego swojej córki niż Remusa. No ale skoro nie ma co się lubi to się lubi co się ma i trzeba zaakceptować wybór swojej latorośli.
Kiwnął tylko głową i ostatecznie wsiadł do sanek, mimo tego że tak jak wspomniał przedmówca sam siedział w sankach. Czekał aż ta cala „zabawa” się zacznie i modlił się aby to jak najszybciej się skończyło. Z drugiej jednak strony dochodziła do niego taka myśl, że może to być szansa na to aby sprawić, że Remus zrobi coś, z czego Jessi nie będzie zadowolona. Wtedy na scenę wkroczy Wiktor Estrin i zrobi swoje. A może lepiej mimo wszystko pozostawić to własnemu losowi i życzyć im szczęścia? Czyżby Wiktor Estrin powoli przekonywał się do związku Jessi Mall i Wiktora Estrina? Jak to wszystko się między nimi ułoży?
Powrót do góry Go down
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Nie Sty 11, 2015 7:33 pm

Spojrzała na Wiktora. - Zaczniemy jak raczysz usadzić swoje szanowne cztery litery na sankach. - puściła mu oczko i zajęła z Remusem swoje ostatnie sanki. Zostawiła już temat nauki i koni chciała się teraz bawić i śmiać i nie mogła już się doczekać! Nie było czasu na gadanie! Więc gdy tylko wszyscy zajęli swoje sanki zawołała do skrzata który miał powozić.
- Chrapku ruszamy! - polecenie zostało wykonane niemal natychmiast zanim jeszcze na dobre wybrzmiał głos Jessi. Sanie ruszyły a za nimi z wolna zaczęły przesuwać się kolejne sanki.
Przez pierwsze metry konie biegły prostą drogą nabierając prędkości tak że sankami zbytnie nie trzęsło Jessi wykorzystała więc okazję i zaczęła zgarniać śnieg i formować z niego kolejne śnieżne piguły które trafiały wszystkich po kolei bez litości! Lilkę, Jamesa, Shirę, Syriusza oraz Wiktora! Każdy dostał w inną części ciała co Jessi witała tylko kolejnymi salwami śmiechu.
W końcu jednak musiała zaprzestać rzutów nie miała zamiaru spaść z sanek a konie właśnie przeszły od stępu do kłusu. Jessi nie mogąc się powstrzymać zaczęła bujać swoimi sankami przez co wprawiła też i resztę w lekkie kołysanie skrzat bezbłędnie odczytał jej zamiary i konie momentalnie biegły już galopem a ich zaprzęgiem rzucało już po całej szerokości ośnieżonej drogi prowadzącej do jeziora! W zakręt weszli już cwałem! I właśnie wtedy Jessi bardzo mocno wychyliła się w tym samym kierunku w którym skręcali! Każdy może się już domyślić czym to skutkowało prawda?
Siła pędu wraz z kołysaniem Jessi sprawił że cały rząd sanek jak w zwolnionym filmie przechylił się, przez kilka sekund jechał na jednaj płozie po czym po prostu wszystkie sanki wylądowały na boku!
Cała ekipa wpadła w gigantyczną pryzmę śniegu.
James który trzymał Lilkę wylądował w śniegu na tyłku a jego ukochana prosto na nim.
Syriusz z Shirą leżeli bokiem zwijając się ze śmiechu. Wiktor leżał w zaspie na brzuchu, coś mówił ale głośny śmiech Jessi go skutecznie zagłuszał. Zdziwiony Remus leżał w śniegu patrząc w niebo i nagle zdając sobie sprawę że słyszy Jessi ale jej nie widzi! Podniósł się gwałtownie i rozejrzał dookoła i parsknął śmiechem na widok jaki zastał.
Z zaspy wystawały tylko wesoło wierzgające nogi Jessi, która zdawało się że za chwilę udusi się własnym śmiechem.
Sama z pewnością się nie wydostanie, nie było takiej opcji.
Skrzat zatrzymał sanie kilka metrów od nich a na jego twarzy było widać rozbawienie. Wydawał się od samego początku wiedzieć co dziewczyna planuje. Cała Jessi przecież nie odpuściła by sobie okazji wrzucenia wszystkich do zaspy, prawda?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Pon Sty 12, 2015 1:16 pm

Cała Jessi… Potrafi niekiedy swoją uwagą sprowadzić człowieka na ziemię. Nie miał jej tego za złe, bo w końcu to jest jedna z jego najlepszych kumpeli jakie kiedykolwiek spotkał. Usiadł więc spokojnie w sankach i czekał na rozwój wydarzeń. Nie miał pojęcia co planowała panna Mall i liczył na to, że to będzie raczej spokojna przejażdżka. Z drugiej jednak strony zbyt dobrze ją znał żeby spokojnie przesiedzieć na czterech literach. Złapał się mocno sanek, bo w końcu zaraz ta cała zabawa miała ruszyć. I się zaczęło.
W duchu dziękował Merlinowi, że miał nad nimi piecze, a cała drużyna ruszyła powoli. Nie było nawet tak źle, więc spokojnie mógł odetchnąć z ulgą. Jednakże to rozluźnienie nie trwało wiecznie gdyż konie biegnąc po prostej drodze rozpędzały się coraz bardziej. Dodatkowo dostał kulką śnieżną w pewnym momencie i zacenzurowaną przez jakiś moment trasę. Kiedy już się ogarnął i chciał oddać temu kto w niego rzucał nie było możliwości. Konie przeszły do kłusu, co zwiększyło jeszcze bardziej tempo całej parady. Teraz skupiał się tylko na tym by trzymać się jak najmocniej i nie wypaść, bo będzie siara. Zgubi się jeszcze gdzieś, nie wróci do domu i będzie prawdziwe nieszczęście.
Z minuty na minutę było coraz gorzej, choć pozytywnie. Bujało nimi na boki, a konie poczęły galopować tak, że prawie nic nie widział na oczy. Jednak to co się działo w następnych kilku sekundach przeszło jego najśmielsze oczekiwania.
- Shlyukha!* – przeklął Rosjanin, co pewnie mogło wprawić w osłupienie każdego kto go znał. Raczej nie używał tego typu bluźnierczych wyrazów. Jednakże sytuacja chyba tego wymagała. Chwilę potem sanki się wywróciły i wszyscy wpadli w zaspę śniegu. Wiktor leżał na brzuchu, przeklinał, ale śmiech panny Mall go ewidentnie zagłuszał. Przez kilka pierwszych sekund nie próbował się nawet podnieść mając to wszystko gdzieś. Potem jednak uznał, że taka poza nie przystoi czarodziejowi czystej krwi i musi się ogarnąć. Wstał powoli, otrzepał się z naprzykrzającej się warstwy białego pucho i spojrzał w kierunku Jessi. No tak, wierzga nogami jak oszalały prosiaczek.
- Porosenok!** – krzyknął do niej żartobliwie choć był prawie pewien, że Jessi nie zna rosyjskiego. Następnie się roześmiał i upadł tyłkiem w zaspę śnieżną. Rozejrzał się dookoła i patrzył w jakich dziwnych pozach wylądowali inni. Cóż, wyglądało na to, że nikt nie ominął wspaniałej zaspy.
- Czyżby to koniec kuligu? – zapytał sam siebie lepiąc jednocześnie kulkę, którą miał zamiar poczęstować losowo wybraną osobę, która mu się nawinie na cel. Może to będzie właśnie Jessi jak się wykaraska z tego wszystkiego? A może kto inny się okaże jego ofiara?

* Kurwa (po rosyjsku)
** Prosiaczek (po rosyjsku)
Powrót do góry Go down
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Wto Sty 13, 2015 6:39 pm

Kulig w końcu ruszył i Lily wtulała się mocno w ukochanego. Minęło trochę czasu i przyspieszył przez co ruda zaczęła się bać. Niechybny zwrot akcji spowodował że cała grupka wylądowała w zaspie. Evans wybuchła śmiechem gdy upadła na ukochanego, tak że jej czapka zleciała z głowy i rude loki okryły jej twarz niczym aureola. Zerknęła nie wieżgającą radośnie Jessi nogami i podniosła się z Pottera.
-James nic ci nie jest?-spytała troskliwie odgarniając mu biały puch z twarzy tak żeby odsłonić jego orzechowe oczy. Westchnęła cicho i zerknęła do koszyka z łyżwami.
-Pomogę Jess-podniosła się z Jamesa i ruszyła w stronę przyjaciółki.
-Hah już jestem ale chyba sama cię nie wykopie-kucnęła i zaczęła odgarniać śnieg za siebie. By uwolnić z tej zaspy przyjaciółkę.
-Remus,James, Syriusz ewentualnie Shira lub Wiktor, pomożecie mi wykopać ją?-spytała wszystkich i wróciła do zajęcia.
-Czy jesteśmy już na miejscu, i kulig ponownie nie ruszy?-zerknęła na skrzata przyjaciółki, po czym wróciła do odgarniania śniegu z Jessi. Nie chciała by ta się jej udusiła lub przeziębiła. Włożyła ręce pod śnieg kopiąc dalej, tak że część puchu leciała w stronę ślizgona ale nie robiła tego specjalnie. Po prostu po przespanej nocy miała sporo siły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Sro Sty 14, 2015 12:38 am

- Bo pożerają! Przynajmniej te do Opieki nad magicznymi stworzeniami z trzeciego roku! Do dzisiaj mam blizny po ugryzieniach! – Odparł z udawaną grozą w głosie, odwijając rękaw czarnego płaszcza, wskazując na kilka blizn na przedramieniu. Chciał dodać, że to równie dobrze mogła być pamiątka po jednej z pełni księżyca spędzonych na aktywnych zabawach z Lunatykiem, jednak w towarzystwie Raiona i Wiktora, ugryzł się w język. Nie zwrócił uwagi na dalszą wymianę zdań pomiędzy zakochanymi gołąbkami Jessi i Remusem, bo wrzucanie śniegu za kołnierz Shiry było o wiele ciekawszym zajęciem. Nic sobie nie robił z jej pisków i protestów, a kiedy ona zaczęła odwdzięczać mu się pięknym za nadobne, skończyło się na tym, że wylądowali w zaspie śniegu, zanim zdołali usiąść do kuligu. Gdy wreszcie uniósł głowę i wydostał się z rudowłosej pułapki włosów, które wchodziły mu do oczu, nosa i ust, zdążył zarejestrować, że Raion się pożegnał i tak szybko jak się pojawił tak też odjechał. Syriusz pomachał ręką, kiedy chłopak stał już we wnętrzu Błędnego Rycerza, który natychmiast się ulotnił i tyle by było po Raionie. Syriusz wstał, skutkiem czego Shira potoczyła się w zaspę śniegu. Łapa zrobił to specjalnie, jednak po chwili ulitował się i pomógł dziewczynie wstać. Gdy chwycił jej dłoń i pomógł się podnieść, wcale na tym nie poprzestał. Przyciągnął ją do siebie i zrobił ruch, jakby chciał ją pocałować, jednak po chwili na jego twarz wpełzł zuchwały uśmiech, ponieważ wiedział, że mają publiczność. Spojrzał na Remusa, niechętnie odrywając wzrok z twarzy Shiry. Uśmiechnął się zawadiacko na jego słowa.
- A czy ja kiedykolwiek twierdziłem, że mam jakiekolwiek inne cechy poza tymi trzema? – Spytał, przenosząc spojrzenie z Remusa na Shirę, a następnie znów z Shiry na Remusa. Zerknął przez ramię na Ślizgona, z którym przyjaźniła się Jessi i zaprosiła go na święta, jakby nie miał własnego towarzystwa w Domu Węża. No cóż, skoro nawet Ślizgoni go odtrącili, to kimże on był, by zabraniać temu samotnemu chłopcu zabawy w kulig? Zwłaszcza, że wydawał się na całkiem nieszkodliwego. Według Syriusza należał bardziej do kategorii Ślizgonów, którzy więcej szczekają niż coś robią. Uśmiechnął się, ubawiony słowami Remusa skierowanymi do Wiktora i poklepał przyjaciela po ramieniu, śmiejąc się pod nosem. Usadowił się na mniejszych sankach, sadzając sobie Shirę przed sobą, po czym objął ją ciasno ramionami przytulając policzek do jej włosów. Kulig ruszył i niewiele zdążyli zajechać, kiedy poczuł, że śnieżka trafiła go prosto w głowę. Od razu zarejestrował atakującą ich Jessi, odchylił się niebezpiecznie, pozwalając by śnieg zbierający się na drodze sam wtaczał mu się na dłoń. Ulepił szybko sporych rozmiarów kulę i rzucił prosto w pannę Mall. Nie zdążył zobaczyć czy jego rzut był celny, bowiem pewna Huncwotka zaczęła kołysać całym kuligiem, a Syriusz, kiedy zdał sobie sprawę z tego co dziewczyna robi, jeszcze jej w tym pomógł. Konie przyspieszały, jednak długo nie dane było im się tym nacieszyć. Wpadli wszyscy jak jeden mąż w zaspę śniegu, zwijając się przy tym ze śmiechu. Podniósł się dopiero, gdy usłyszał, że Lily ma problem z odkopaniem Jessi ze śniegu.
- Przesuń się, Lily! Kopanie to moja działka! – Spojrzał znacząco na ukochaną Rogacza, dając jej do zrozumienia, że gdyby nie Wiktor to zmieniłby się po prostu w psa i wyciągnął Jessi za nogi. Chociaż nie, wolał tego nie powtarzać po feralnej pełni księżyca i nie pokazywać się przyjaciółce w futrzanej odsłonie, co mogło skutkować przetrzepanie mu tyłka Prorokiem Codziennym, albo kapciem Remusa. Złapał ją więc za nogi i zawołał.
- Trzymaj się Jessi, Black przybywa z odsieczą! – Po czym szarpnął mocniej, wyciągając dziewczynę z zaspy śniegu. – No witamy, witamy! – Wyszczerzył białe zęby, nachylając się wprost nad narzeczoną Luniaczka. – Do sypania śniegu w majtki w towarzystwie Remusa i Shiry raczej nie będę się uciekać, ale co powiesz na małą przejażdżkę po śniegu bez sanek? – Wyszczerzył ponownie zęby w uśmiechu i zaczął ciągać Jessi, trzymając mocno jej buty, nie zważając na jej piski, ani nawoływania. Kiedy próbowała wyswobodzić jedną nogę z jego uścisku, but dziewczyny został w dłoni Łapy. – No i na co Ci to było? – Spytał z niewinnym uśmiechem na ustach, automatycznie chowając kozaka za plecami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Sro Sty 14, 2015 1:47 pm

Remusowi stanowczo nie spodobała się mina Wiktora. Już na samym początku, jak tylko go poznał, nie przypadł mu do gustu. Wydawał się niezwykle zarozumiały, a przede wszystkim mama Jessi najwyraźniej go lubiła i to stanowczo za bardzo. Najwidoczniej Remus stał jej ością w gardle, ale była twardą babką i nie mówiła nic.
Zajął miejsce za Jessi na sankach i ostentacyjnie objął j w talii, tak dla jasności. Zmrużył oczy i spoglądał na Wiktora spod byka. Oddałby by wszystko, by wiedzieć co mu teraz łazi po głowie. Wreszcie jednak ruszyli. Nie pasowało mu, że są ciągnięci przez konia... a jeśli poniosą?| Przecież to nieujarzmione bydle może ich pozabijać! Nie wpadał jednak w panikę, bo nie było tak najgorzej, jeszcze mu wnętrzności nie wytrzęsło. Śmiał się pod nosem, kiedy Jessi zaczęła formować kulki i rzucać nimi w osoby jadące na sankach przed nimi. Konie za to zaczęły bieg coraz szybciej i Remus kurczowo trzymał się sanek. Na dodatek siedzieli na samym końcu więc tym bardziej nimi trzęsło i wywijało na boki, a dołożyć jeszcze trzeba wygibasy jego ukochanej. Był blady jak ściana kiedy konie przeszły w galop a potem w cwał i miał ochotę zrezygnować z tego kuligu. Jego życzenie chyba się spełniło, bo zdążył zarejestrować niebezpieczny przechył w lewo, a potem wszyscy leżeli w zaspie. Leżał plecami na śniegu i obserwował płynące chmury. Lily leżała na Jamesie, Syriusz ze Shirą wydawać by się mogło zaraz uduszą się ze śmiechu, Wiktor z kolei leżał twarzą do śniegu... Jessi! Gdzie jest Jessi. Wyraźnie słyszał jej śmiech, ale nie mógł znaleźć wzrokiem, zerwał się na równe nogi i zwyczajnie wybuchnął śmiechem.Nie potrafił się ruszyć, stał tylko, zwinął się i śmiał się do rozpuku. Słyszał tylko Wiktora mówiącego coś w niezrozumiałym dla niego języku. Dopiero pytanie Lily sprawiło, że nieco się uspokoił, ale nadal jeszcze chichotał. Podszedł do Rudej i zaczął powoli ją odkopywać, nie wiadomo jak głęboko się wbiła w ten śnieg. Syriusz przyszedł z odsieczą i wyciągnął ją po prostu za nogi. Mina jego ukochanej jak ciągnął ją po śniegu była bezcenna i znowu zaczął się śmiać.
- Mówiłem od początku, że koniom nie można ufać - odezwał się, gdy już nieco się wyśmiał.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Czw Sty 15, 2015 9:04 pm

Słyszała głosy i śmiechu swoich bliskich ale śnieg który otaczał całą górną część jej ciała oraz jej własny śmiech  skutecznie zagłuszał te głosy w taki sposób że oprócz tego że coś mówią nie miała zielonego pojęcia co, bo słowa były niezrozumiałe.
Pierwsza przy dziurze znalazła się Lilka.
- Na Ciebie zawsze można liczyć Rudasku.- powiedziała pieszczotliwie między salwami śmiechu gdy przyjaciółka zaczęła z wolna ją odkopywać. Pomyślała że takie kopanie może strasznie długo trwać! Jednak z odsieczą przybył Syriusz!
- Nieee ty lepiej odejdź! - zaprotestowała głośno bo wiedziała doskonale że gdy Syriusz ją ratuje to zazwyczaj wpada z deszczu pod rynnę! I nagle czuła jak unosi się do góry i już siedziała na brzegu zaspy!
- Żyję.- powiedziała z uśmiechem na twarzy patrząc na Syriusza który widocznie coś kombinował!
- Witam, wit... Aaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!! Puszczaj mnie Łapa! Puuuuszczaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Syyyyyyyriuszzzzzzzzzzzzzzzzzzz!- piszczała i krzyczała czując jak śnieg wchodzi jej nie tylko pod kurtkę i sweterek ale również i za pasek spodni! Zaczęła się wyrywać i wierzgać nogami aż w końcu uwolniła jedną nogę, chciała skorzystać z okazji i oswobodzić i drugą jednak Syriusz był na tyle przytomny że mocniej ją chwycił, ona pociągnęła i... była już bez buta!
-Rozumiem że masz fetysz ale buty Shiry Ci nie wystarczają? - zapytała leżąc na śniegu. Wykorzystała okazję i zwinnym ruchem rzuciła się na przyjaciela tak że razem wylądowali na śniegu! Jedno na drugim. Jess doskonale wiedziała gdzie przyjaciel ma łaskotki więc wsadziła mu zimne dłonie pod ubranie i zaczęła łaskotać po bokach! Syriusz szybko zaczął walczyć by zrzucić ją z siebie i uwolnić się od łaskotek co skutkowało tym że po prostu zaczęli kulać się po śniegu. W końcu Jessi spadła obok Blacka na plecy i leżeli tak razem przez kilka sekund śmiejąc się na całe gardło zupełnie jak by znowu mieli po 12 lat! Nie uśpiło to jednak czujności dziewczyny. Szybko ogarnęła wzrokiem okolicę i zauważyła swój kozak w miejscu gdzie pierwotnie upadli i rzuciła się na czworaka po buta którego niezwłocznie założyła na nogę.
-Dobra koniec tych wygłupów chciałam jeszcze wrzucić Syriusza do przerębla a w tym tempie nie dotrzemy do jeziora przed zmrokiem- uśmiechnęła się szeroko i zarządziła powrót na sanki. Po jakiś czterech minutach jazdy byli już przy jeziorze. Ognisko wesoło się paliło i można było się przy nim ogrzać. Jednak Jessi nie w głowie miała odpoczynek.  Dopadła do sani i każdemu wręczyła łyżwy w jego rozmiarze po czym zaczęła biec w stronę zmrożonej tafli wody.
- Kto ostatni stawia wszystkim kremowe piwo! - zawołała na odchodne. W ciągu zaledwie paru sekund była już na pomoście a przyjaciele mogli zobaczyć jak w powietrze wystrzeliwują najpierw jeden a później drugi kozak gdy zrzucała je z nóg by wskoczyć w łyżwy! Zanim reszta dotarła dziewczyna robiła już zgrabny piruet na środku jeziora.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Pią Sty 16, 2015 8:35 am

W końcu jednak po tej całej przygodzie z kontrolowaną, bądź nie, wywrotką całego kuligu i lądowaniu w zaspie śniegu, Jessi Mall zarządziła powrót. Sanki ponownie ruszyły i po jakichś kilku minutach, może czterech znaleźli się przy jeziorze, co Wiktor przyjął z niezwykłą ulgą. Rozpalono ogniska, którego widok naprawdę przyprawiał o pozytywne uczucia. Nawet taki cham i gbur jak Estrin musiał przyznać, że coś w tym niezwykłym zjawisku jest. Skłamałby, gdyby powiedział, że takie coś mu się nie podobało.
Kiedy tak sobie spokojnie wszyscy siedzieli, bądź stali jak to było w przypadku Ślizgona, przy ognisku, Jessi zarządziła wyścig. Wiktor początkowo był zdezorientowany, ale kiedy usłyszał, że ostatni ma stawiać piwo kremowe to zerwał się na równe nogi i pobiegł za Gryfonką. Nie był pierwszy, bo panna Mall miała lepszy start. Ostatecznie jednak dobiegł na pomost w chwilę po tym jak znalazła się na nim jego kumpela. Niemalże natychmiastowo ubrał łyżwy i zaczął powoli sunąć na tafli zamarzniętego jeziora.
Musiał przyznać, że dawno „wyczynowo” nie uprawiał tego jakże pięknego sportu. Kiedyś umiał to robić nawet w bardzo zaawansowanym stopniu. Czy jednak technika nie została zapomniana po latach?
Zaczął jechać coraz szybciej nie zwracając uwagi na to co się dzieje wokół niego. Nagle zamarzyła mu się jazda tyłem. Tak go ta jazda podjarała, że nie zauważył iż sunie prosto na Jessi. Pech chciał, że wpadł na nią. Naturalnie, nie zrobił tego specjalnie.
- Sorry… – powiedział kiedy oboje leżeli twardo na tyłkach. - To nie było zamierzone. – tłumaczył się Ślizgon.
Powrót do góry Go down
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Sob Sty 17, 2015 5:24 pm

Remus ciągle się z niej śmiał, a gdy Syriusz wrzucił jej za koszulkę śnieg, szybko ulepił kulkę i posłał ją w kierunku przyjaciela. Nie chciał, żeby mu się jeszcze rozchorowała, mimo tego, że miała ojca uzdrowiciela. Żywo zaprotestował, kiedy znowu miał wsiąść na sanki ciągnięte przez konie. O mało ich nie pozabijały, a oni znowu mieli dać się pozwolić prowadzić? W końcu jednak w ostateczności usiadł, ale niezadowolony, gdy Jessi powiedziała, że nie dotrą w takim tempie przez zmrokiem, z dwojga złego, konie wydały się rozsądnym środkiem transportu niż własne nogi. Podróż nie trwała długo, bo oto dotarli na wielkie, skute lodem jezioro. Jako dzieciak jeździł kiedyś na rolkach, więc jeśli na łyżwach jeździ się w podobny sposób, to nie pogubi zębów. Jessi rozdała im łyżwy. Wziął swoje i ruszył w kierunku lodowiska. Jessi już śmigała, a za ni ą Wiktor. Remus siadł na pomoście, ściągnął ocieplane buty i włożył łyżwy, po czym ostrożnie postawił stopy na ziemi. Stał. Nie wywrócił się. Ślizgnął nogą do przodu, potem drugą i ujechał kawałek, po czym zdrowo pacnął tyłkiem w lód, boleśnie obijając sobie kość w pośladku. Jęknął. Rolki wydawały się przy łyżwach dziecinnie proste. Podniósł się i rozmasował bolący tyłek. Zerknął w kierunku, gdzie pojechała jego narzeczona i Wiktor. Zamarł. Leżeli na śniegu. Jessi na lodzie, a Wiktor tuż obok niej zwrócony plecami do Remusa i zasłaniający ją. Wyobraźnia podsunęła chłopakowi własny obraz. Na pewno się całowali. W tym momencie Lupin zapomniał o tym, że jest czarodziejem, że ma różdżkę w kieszeni. Mugolska natura odziedziczona po matce wzięła nad nim górę. Ruszył ku nim, kilka razy po drodze się wywracając, ale dotarł do nich. Złapał Wiktora za kurtkę na plecach i chwiejąc się podniósł go do góry.
- Ty bezczelny gnojku - powiedział do niego z wściekłością i nim ktokolwiek zdążył krzyknąć czy zaprotestować, zaciśnięta pięść wylądowała z impetem na nosie Ślizgona.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Nie Sty 18, 2015 11:04 am

Ten upadek zapamięta chyba na całe życie. Nie było to przyjemne. Dupa go bolała i trochę ręce, ale najbardziej obawiał się, że coś się stało Jessi. Tego by sobie nie wybaczył, że miałaby z jego powodu jakiś uszczerbek na zdrowiu, że już nie wspomniałby o psychice.
- Jessi? – zapytał niepewnie pochylając się nad nią. Nie odzywała się i nie wiedział czy robi sobie z niego jakieś żarty, czy serio coś się stało. Na razie brak było oznak życia.
Niestety nie zauważył, że gdzieś tam za nim ku niemu i Jessi zmierza narzeczony panny Mall. Remus Lupin wkurzony na maksa sunął z lepszym bądź gorszym skutkiem z zamiarem zemsty. Nagle poczuł, że ktoś unosi go do góry. To był właśnie Remus Lupin. Otrzymał potężny cios pięścią w nos i odleciał jakieś 4 metry dalej. Leżał tak przez jakieś 3 sekundy, ale w końcu ogarnął się i wstał na równe nogi. Krew leciał z jego nosa i ból doskwierał, ale chęć oddania Remusowi była znacznie silniejsza.
- Jesteś czarodziejem, a zachowujesz się jak typowa szlama. – powiedział ocierając rękawem nos. - Typowe zachowanie niewychowanego zdrajcy krwi. – ponownie otarł ponownie nos rękawem i wiedział już, że tak łatwo gnojkowi nie odpuści. Wyjął szybko różdżkę i skierował nią w stronę narzeczonego Jessi.
- Expulso! – krzyknął zaklęcie skupiając się maksymalnie na celu.
Powrót do góry Go down
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Nie Sty 18, 2015 6:50 pm

Krew zawrzała w jego żyłach kiedy nazwał go szlamą, a potem zdrajcą krwi. Nie tolerował takich przezwisk, było to niezwykle obleśne i obrzydliwe zachowanie każdego czarodzieja, który nazywa tak drugiego. Był półkrwi i był z tego dumny. Był dumny ze swojej mugolskiej rodziny, a oni dumni byli z niego. Nie wyrzekli się go, gdy dowiedzieli się o jego magii. Hope Lupin nie zostawiła Lyalla Lupina, kiedy wyznał jej prawdę o tym, że jest czarodziejem. Miała żal, że nie powiedział jej wcześniej, ale poznała. zaakceptowała i pokochała jego świat równie mocno. Dlatego gardził takimi ludźmi, którzy czystość krwi stawiali na pierwszym miejscu, mając w nosie wszystkich z domieszką niemagicznej krwi.
Poczuł jak odpycha go zaklęciem, Remus nie utrzymał równowagi i wywrócił się na lodzie uderzając biodrem o twardą powierzchnię jeziora. Wiedział też, że ma do czynienia z kolejnym przyszłym Śmierciożercą, pieskiem Voldemorta, bo tylko oni używają tego plugawego języka. Szybko wyjął różdżkę z kieszeni kurtki i wycelował w Ślizgona.
- Levicorpus! - rzucił w jego kierunku, chcąc, by wisiał do góry nogami. - Wiem już jak będzie wyglądał kundelek Voldemorta - cedził przez zaciśnięte zęby.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Nie Sty 18, 2015 7:53 pm

Na początku myślała ze kulig się skończył, i będą musieli iść na piechotę. Jednak gdy wszyscy znów wsiedli na sanki bezpiecznie dojechali potem do ogniska. Ogrzała się przy nim. Rozejrzała się szybko i przyjęła łyżwy od Jessi. Nie była pewna czy to dobry pomysł, jedyne co zrobiła to tylko je ubrała i usiadła na pomości. Bo niestety Panna evans nie umiała na nich jeździć. Uniosła wzrok i usłyszała gdzieś kłótnie. Podniosła się i straciła równowagę upadając na tyłek. Jej przyjaciel pojedynkował się z tym ślizgonem. Żyłka pękła więc ruda krzyknęła głośno sfrustrowana zachowaniem Remusa. Był w domu narzeczonej a bił się ze ślizgonem jak by znów byli w Hogwarcie.
-REMUS DO CHOLERY USPOKÓJ SIĘ!! NIE MARNUJ NERWÓW NA TEGO ŚLIZGONA I NIE WYPOWIADAJ IMIENIA SAM-WIESZ-KOGO!!-wrzasnęła prawie zdzierając swoje struny głosowe.
-OGARNIJCIE SIĘ SĄ ŚWIĘTA A WY JAK SIĘ ZACHOWUJECIE?, JAKBY TO BYŁ ZNÓW HOGWART I POJEDYNKI ŚLIZGONÓW I GRYFONÓW NA KORYTARZU, LUB CO GORSZA GNĘBIENIE NA BŁONIACH!!-krzyknęła znów wściekła i na lupina i estrina
-CO WY SOBIE MYŚLICIE JESTEŚMY U JESSI, WIESZ ŻE JEŚLI WRÓCIMY DO DOMU I MATKA JEJ ZOBACZY W JAKIM TY I WIKTOR JESTEŚCIE STANIE, WSZYSCY BĘDZIEMY MIELI PRZECHLAPANE, SZCZEGÓLNIE TY!-pokręciła głową zażenowana.
-WIESZ ŻE TWOJA UKOCHANA NA TO PATRZY, OBOJE MOŻECIE SKRZYWDZIĆ NIE TYLKO SIEBIE A JĄ! JAKBYŚCIE NIE ZAUWAŻYLI, ONA TEŻ JEST NA LODOWISKU-zakasłała i ostatnie słowa rzekła już zachrypniętym głosem.
-USPOKÓJCIE SIĘ PROSZĘ! ALE TO JUŻ!!-umilkła i wróciła na swoje miejsce obserwując skrząca się taflę jeziora, licząc że i ślizgon i były gryfon zaraz się ogarną. Rozmasowała krtań bo poczuła nieprzyjemny ból i swędzenie w niej, jakby coś utknęło i zdzierało jej struny głosowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Pon Sty 19, 2015 7:05 pm

Jechała sobie spokojnie rozkoszując się chwilą gdy nagle poczuła silne uderzenie. Kto śmiał ją przewrócić?! poczuła ostry ból łokcia i kości ogonowej. Leżała jak długa na lodzi który jednocześnie odrobinę łagodził ból. Oczy miała zamknięte i wtedy usłyszała że to Wiktor był tym śmiałkiem! Gdy zapytał czy wszystko w porządku wcale się nie odezwała. Miała zamiar trochę poudawać by w newralgicznym momencie pokazać ślizgonowi co to znaczy mieć śnieg za kołnierzem!
A niech się trochę pomartwi skoro nie patrzy gdzie jedzie.
Cóż plany zazwyczaj biorą w łeb gdy za dużo planujemy. I tak było też w tej chwili. Usłyszał głos Remus i dźwięk łamanej kości!
Zerwała się na równe nogi.
- Co do...- urwała. Patrzyła tylko szeroko otwartymi oczyma na całe te przedstawienie! Słowa którymi zwracali się do siebie Panowie dalekie były od powszechnie uważanych za przyzwoite. Usłyszała krzyki Lilki. Wtedy też wróciła do siebie. Nie odezwała się ani słowem, a to był zły znak. Zamiast tego skierowała różdżkę najpierw na jednego potem drugiego chłopaka.
-Finite. Impedimento. - rzucone zaklęcia straciły swą moc a panowie zatrzymali się raptownie na skutek drugiego zaklęcia.
- Czy mózgi Wam zamarzły? - wycedziła przez zaciśnięte zęby. Trzęsła się na całym ciele i wcale nie dla tego że było jej zimno. Zgromiła Remusa spojrzeniem. Nie mogła uwierzyć że rozpoczął bójkę.
- Jak mogłeś zniszczyć Wszystkim święta? Co Cię napadło?! - zapytała kręcąc głową z niedowierzaniem. Przeniosła spojrzenie na Wiktora. Ze złamanego nosa leciała krew.
-Episkey- rzuciła bez uprzedzenia. Wiedziała że nastawienie nosa szczególnie jeśli Estrin nie był na to przygotowany musiało nie być zbyt przyjemne jednak krwawienie ustało a nos znów był cały.
Ustała pomiędzy tą dwójką i gdy zatrzymujące zaklęcie przestało działać i mogli ponownie się poruszać jej obecność w tym miejscu skutecznie uniemożliwiała atak jednemu na drugiego bez wyrządzenia szkody jej samej. Czuła jak krew wrze jej w żyłach i sama miała ochotę miotnąć w nich jakimś paskudnym zaklęciem.
- Bardzo dziękuję za udaną przerwę świąteczną, za miłą zabawę, za wspaniałe prezenty... - mówiła wolno i niezbyt głośno z wyczuwalnym sarkazmem.
- Wiedziałam że można na Was liczyć, że chcecie dla mnie jak najlepiej....- ciągnęła już trochę głośniej.
- Bardzo Wam dziękuję że zachowaliście się jak ostatnie dzieciaki które widzą tylko czubek swojego nosa i interesują się tylko tym aby to im było dobrze! A resztę mają gdzieś ! - teraz już krzyczała, dłonie zawinięte miała w pięści. Gdy zamilkła oddychała głęboko a przez jej ciało przeszedł spazm.
- Mam tego dosyć...- odepchnęła się od lodu zostawiając tą dwójkę samą sobie.
- Na moje to możecie się teraz nawet pozabijać! - zawołała jeszcze na odchodne zakładając buty na pomoście.
Nie interesowało jej to że ktoś złapał ją za ramię chcąc zatrzymać. Strząsnęła tą dłoń i poszła do sań.
Szybkim ruchem odwiązała jednego z koni. Siodło którym straszyła Remusa przed domem wylądowało na grzbiecie wierzchowca. Noga w strzemieniu, przerzut i Jessi siedziała na koniu.
Wołanie swoich bliskich puściła mimo uszu.
Ruszyła. Koń biegł tak szybko jak mógł. Widać było tylko śnieżną chmurę i burzę rozwianych czarnych włosów.

z/t Jessi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Pon Sty 19, 2015 7:52 pm

Zdjęła łyżwy i ubrała swoje buty, Popatrzyła na Remusa spojrzeniem pełnym zawodu, a wiktora obrzuciła złośliwym uśmiechem. Najwidoczniej był po to by zepsuć wszystkim Święta.  Westchnęła ciężko i ruszyła w stronę drugiego konia. Odwiązała go od sań i wspięła się bez problemu, oczywiście uprzednio go obrządziła. Nie miała ochoty jechać bez siodła.
-Wio Jedź za Jessi-powiedziała cicho zachrypniętym głosem. Pogładziła go pieszczotliwie i koń ruszył za tymi śladami. Teraz przyjaciółka była ważniejsza niż James i pozostali. Puściła oczko swojego chłopakowi i zniknęła przyspieszając jazdę.
W czasie drogi Kilka razy złapał ją kaszel, by potem już relaksującym kłusem dojechać do posiadłości Jessi. Musiała ją znaleźć ale pierw konia odstawiła do stajni.

z/t Lily
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Wto Sty 20, 2015 8:14 am

Wiktora nie obchodziło w tej chwili nic dookoła, a jedyną rzeczą, która się dla niego liczyła, było uszkodzenie narzeczonego Jessi. Nie chciał go zabić, bo wtedy spędziłby pewnie resztę życia w Azkabanie, o ile wcześniej by go nie „pocałował” jakiś Dementor. Taka wizja przyszłości raczej mu się nie marzyła. Dlatego postawił na takie zaklęcie jakie rzucił przed sekundą dosłownie i liczył na to, że choć trochę draśnie Remusa Lupina. Jeszcze tam w jadalni, jak siedzieli przy stole, chłopak wydawał mu się w miarę spoko. Nie wadził, nie unosił się pychą jak to bywa w przypadku większości byłych i teraźniejszych mieszkańców domu węża. Jednakże zabawa w kulig, a raczej to co po nim nastąpiło, zmieniło jego wyobrażenie o narzeczonym swojej kumpeli Gryfonki.
Zaklęcie Expulso rzucone przez Ślizgona odepchnęło Lunatyka, co Wiktor przywitał z dzikim i satysfakcjonującym uśmiechem. Ta pewność siebie jednak go zgubiła, bo umiejętność rzucania czarów przez panicza Lupina sprawiła, że szesnastolatek zawisł w powietrzu przez chwilę. Miotał się i szarpał, lecz nie było rady na zaklęcie Remusa. I wówczas do akcji wkroczyła Jessi Mall.
Również rzuciła czar, jednakże taki, który zatrzymał ich magiczne uroki. Spowolniła też ich działania, co mogło z drugiej strony wyglądać nieco komicznie. Kolejnym czarem „uzdrowiła” nos Wiktora i wszystko wróciło do normy. Prawie…
Zaczęła „przemawiać”, bo wcale przemówieniem tego nazwać nie można było. Była wściekła, ale trudno jej się nie dziwić. Nie miało to wszystko tak wyglądać jak to wyszło teraz. A wkrótce po swoim wywodzie Jessi zniknęła. Zaraz za nią potem poszła Lily Evans. Czyżby to koniec dzisiejszego pięknego dnia?
Wiktor spojrzał wściekle na Remusa.
- Jeszcze się spotkamy, zdrajco krwi. – powiedział, a następnie sunął ku odległemu brzegowi jeziora i zniknął im wszystkim z oczy. Gdzie powędrował? Tego pewnie i sam Wiktor nie wiedział…


z/t Wiktor
Powrót do góry Go down
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Czw Sty 22, 2015 12:57 pm

Słyszał jak Lily na niego wrzeszczy. Jak oskarża go o zepsucie świąt, o to, że będą mieli przechlapane u matki Jessi. Szczególnie on, Remus. Wiktorek na pewno zostanie przytulony i wycałowany niczym biedne, skaleczone dzieciątko, to jeszcze bardziej zdenerwowało Lupina. Miał ochotę wrócić do domu. Zabrać matkę i sobie pójśc, zostawiając te rodzinkę w spokoju.
- Mam to gdzieś, Evans![b/] - krzyknął do niej, celowo po nazwisku. Nie będzie go pouczała co ma robić. Ona ma szczęście, bo jej James jest wierny jak pies, nie obściskuje się na lodowisku z przyjaciółkami. I wtedy naskoczyła na nich Jessi. I oskarżyła o wszystko Jego. Nie Wiktora. Remusa. Poczuł się jakby ktoś uderzył go pięścią w brzuch. Wszystko było jasne. Etap Lupina dobiegł końca. Nie był nikomu już tutaj potrzebny. Z pokorą wysłuchał jej słów, boleśnie przyjmując na swoje serce gorzkie zdania.
- [b]Życzę szczęścia
- rzucił tylko kiedy odchodziła. Wsiadła na konia i pojechała nie wiadomo gdzie. Lily pojechała za nią. Lupin został na lodzie z Wiktorem. Patrzył na niego z nieukrywaną nienawiścią w oczach. Oto człowiek, który ukradł mu dziewczynę.
- Spadaj - odparł i nie uraczył go odprowadzającym spojrzeniem. Wrócił do domu, by się spakować i zakomunikować powrót do siebie, na wieś.
z/t Remus

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pobliskie Jezioro    Today at 9:52 pm

Powrót do góry Go down
 

Pobliskie Jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Zwykłe Jezioro
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Jezioro Zmian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dworek Rodowy Państwa Mall-