a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Mieszkanko. - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Mieszkanko.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Nie Kwi 20, 2014 6:55 pm

Blondyn podrapał się ponownie w tył głowy trochę zakłopotany. Ech, chyba nie powinna zobaczyć go w takim stanie, chociaż...w sumie co to za różnica. Zdecydowanie polubił tą dziewczynę, była chyba jego ulubioną podopieczną, bo kilkoro już kiedyś miał. Przynajmniej nie zachowywała się jak rozpuszczona gówniara, a raczej jak dorosła osoba, co tylko jeszcze bardziej udowadniało mu, że nadaje się na członka zakonu. Popatrzył na nią jeszcze raz ziewając, a potem ruszył do łazienki by przemyć twarz.
-Mi...jakoś tam się spało. Nawet udało mi się wyspać, zazwyczaj śpię tylko cztery, czasem może pięć godzin. Przyzwyczaiłem się do takiego trybu życia, a teraz spałem zdecydowanie za długo! - wykrzyknął z łazienki, będąc pewnym, że i tak go usłyszy. 
-Muszę Cię na chwilę przeprosić. - rzucił, a potem zamknął drzwi. Zaraz dało się słyszeć dźwięk puszczanej w prysznicu wody. Minęło może dziesięć minut, nawet trochę mniej i z łazienki wyszedł Ryan, jeszcze z mokrą głową i w samych białych bokserkach, kompletnie nie przejmując się jej obecnością przeszedł obok i ruszył w kierunku swojego pokoju, z którego zaraz wyszedł już ubrany (tak jak na avku). Wszedł ponownie do łazienki i wypsikał się perfumami, które były wręcz dla niego idealne. Mocne, ale nie za bardzo. Pasował do niego ten zapach.
-No dobra...jadłaś coś? Chyba powinnaś niedługo wracać do szkoły, hm? - zadał jej pytanie, przejeżdżając dłonią po swoim zaroście. Ah, mógłby się ogolić, ale pooo co...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Nie Kwi 20, 2014 8:01 pm

Siadła na blacie w jego kuchni i w spokoju, wymachując nogami i wsłuchując się w jego słowa. Ona osobiście nie potrafiłaby spać tak krótko, przynajmniej raz w tygodniu zasypiała na lekcje, a potrafiła zasnąć w każdej chwili i o każdej porze. 
-Odbiłeś sobie niewygodę kanapy w godzinach i tyle.- Spróbowała wytłumaczyć jego nadmiar snu, bo raczej wątpiła, by to ona go tak wymęczyła. 
Nie wiedziała co robić kiedy ten zniknął. Czas jej się dłużył, więc podeszła do lodówki i wzięła sobie jogurt, nie wiedziała czy może, ale co tam, w jej zwyczaju było zajadanie wolnego czasu, ale dopóki nie odbijało się to na jej wadze, mogła sobie na to pozwolić. 
Odwróciła się w stronę drzwi od łazienki kiedy usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Ryana stanął w progu w samych bokserkach. Zaczęła wpatrywać się w niego, a na jej policzkach pojawił się róż, na swoje szczęście udało jej się odwrócić wzrok, ale zaczerwieniła się jeszcze bardziej. Modliła się, by ten tego nie zauważył. Zniknął w czeluściach swojego pokoju, a ona miała czas by się otrząsnąć. Dlaczego on musiał być taki przystojny? Będzie musiała się do tego przyzwyczaić i była nawet pewna, że tak się stanie. 
-No własnie skończyłam.-Oświadczyła wyrzucając kubeczek po jogurcie do kosza.-Niestety chyba powinnam.- Stwierdziła z grymasem niezadowolenia na twarzy, w sumie tylko od niego zależało kiedy wrróci do szkoły.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Pon Kwi 21, 2014 9:03 pm

Oparł się o framugę drzwi do kuchni, mrużąc delikatnie oczy, gdy przywitał go ten panujący tutaj jak zwykle półmrok. Zdecydowanie, kuchnia była tutaj najprzyjemniejszym i najprzytulniejszym pomieszczeniem, siedzenie tutaj to czysta przyjemność, dlatego też często Ryan (oczywiście jeśli miał czas) siedział tutaj z butelką whisky i paczką fajek i...po prostu myślał. Tak, mógł tutaj przesiadywać godzinami, ukryty w cieniu, to było jedno z jego ulubionych miejsc. Właśnie po to ta kuchnia była tak urządzona, by się tutaj dobrze czuć. Uśmiechnięty jak zwykle przeciągnął się znowu jak kot, chyba nie do końca jeszcze się obudził. Poprawił różdżkę, która znajdowała się w prawej kieszeni.
-Wiesz, kwestia przyzwyczajenia. Mojemu organizmowi wystarczy już te kilka godzin, żeby się zregenerować. Poza tym sen to marnowanie czasu, więc nie lubię spać więcej, niż to potrzebne. Od rana można zrobić tyle rzeczy, załatwić tyle spraw...Aż mi dziwnie, że tyle spałem! - zaśmiał się cicho i podszedł do lodówki. Westchnął i wyciągnął piwo w puszce, które od razu otworzył i napił się potężnego łyka. Nie od dziś wiadomo, że na kaca najlepszy jest alkohol.
'Czym się trujesz, tym się lecz', czyż nie tak brzmi to znane powiedzenie? Odetchnął głębiej.
-Wiesz, jeśli chcesz możesz zostać w Londynie jeszcze...hmm...do jutra, bo dłuższej nieobecności już nie będę miał jak usprawiedliwić. Zostawię Ci najwyżej klucze, bo sam mam kilka spraw na mieście. - dodał drapiąc się po brodzie, zastanawiał się od czego powinien zacząć, a na czym dzisiaj skończyć. 
-Przydało by się odwalić wreszcie tą papierkową robotę...eh.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Pon Kwi 21, 2014 9:30 pm

Znowu alkohol? I to jeszcze od samego rana. Teraz to już tym bardziej nie dziwiła się, że auror był wieczorem w takim stanie, jeżeli poprzedni dzień też tak zaczął. Wątpiła by taka dieta sprzyjała jego diecie, ale w sumie to jego sprawa i chyba nie miała prawa zwracać mu uwagi. 
Nie chciała wracać do szkoły, ale tak na prawdę nie miała co robić. Ryan miał swoje zajęcia i nie chciała ani sprawiać problemów, ani siedzieć dłużej na głowie. W sumie byłoby jej głupio gdyby odrywała go na jeszcze jeden dzień od swoich zajęć. 
-Chyba powinnam już wracać.-Stwierdziła wzruszając ramionami. Sprawdziła czy zabrała wszystkie swoje rzeczy, nie było tego dużo, w sumie tylko różdżka i zaczęła się kierować w stronę drzwi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Nie Maj 04, 2014 11:51 pm

Och, oczywiście, że musiała! Przecież i tak będzie mu ciężko wytłumaczyć tyle dni nieobecności przed dyrektorem...Chociaż w sumie Ryan jak to Ryan. Akurat mało go to obchodziło i wiedział, że na pewno znajdzie sensowny powód, dla którego musiał z nią siedzieć tyle dni. Cóż.
-Jasne, nie ma sprawy, chodźmy. - powiedział i wyszedł z nią przed dom, a stamtąd już po prostu się teleportowali. Gdzie? Oczywiste. W kierunku szkoły.
-Odezwę się do Ciebie jeszcze w sprawie Twojego dołączenia do nas. - rzucił na odchodne już pod bramami Hogwartu. Z dyrektorem porozmawia innym razem.
z/t x2

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins

avatar

Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Pon Maj 05, 2014 12:09 am

Sarah siłą woli i błaganiem zmusiła Ryana, by przeniósł ich do swojego mieszkania. Gdy w końcu - cudem - udało im się teleportować przed drzwi, przyjrzała się mu dokładnie. Był zbyt... nieużywalny, by cokolwiek zrobić, więc po prostu bezczelnie wcisnęła mu ręce do kieszeni i przeszukała je dokładnie. Znalazła oczywiście fajki i jakąś tam zapalniczkę, lecz przede wszystkim dotarła do celu - klucz. Znów zmierzyła wzrokiem mężczyznę, a gdy upewniła się, że przez najbliższe pięć sekund nie stanie mu się krzywda, wcisnęła do zamka drzwi klucz i przekręciła szybko. Następnie nacisnęła klamkę, która ustąpiła pod jej dotykiem i pchnęła wrota. Chwyciła Ryana za rękę i wprowadziła do domu. Nie miała pojęcia gdzie znajduje się cokolwiek w tym nowym miejscu, więc na początek zamknęła drzwi i zaprowadziła go do pierwszego miejsca, które zobaczyła - kanapa. Usadziła go na niej i oparła dłonie na biodrach. Zmarszczyła brwi.
- Przydałby Ci się prysznic... - powiedziała i przygryzła wargę. Rozejrzała się dookoła i na chwilę zostawiła go samego ze samym sobą. Zaczęła wędrować po mieszkaniu. Pierwszym pomieszczenie do którego trafiła była niewielka kuchnia. Nie rozglądała się szczególnie, tylko po prostu chciała się zorientować gdzie jest jaki pokój. Potem znalazła sypialnię i łazienkę. Genialnie.
Wróciła do Ryana. Chwyciła go za rękę i usiadła obok. Przyjrzała się mu dokładnie i zmierzwiła delikatnie włosy.
- Musisz wziąć prysznic. - powtórzyła swoje wcześniejsze słowa i odetchnęła głęboko, starając się pozbierać myśli.
- Czy... Ty dasz sobie radę... Sam? - zapytała niepewnie, będąc zaskoczona śmiałością swojego pytania. Czy powinna mówić takie rzeczy? Czy jeśli nie będzie w stanie, czy powinna mu pomóc? Zdając sobie z tego sprawę, na jej twarzy mimowolnie pojawił się rumieniec.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Pon Maj 05, 2014 12:58 am

Dał się oczywiście usadzić na kanapie, ale zanim tam dotarł wyrwał się jej i podszedł do drzwi, męcząc się przez moment, by je zamknąć. Nawet w takim stanie był obsesyjnie czujny, ostrożny...Wreszcie usiadł na kanapie z drobną pomocą i rozejrzał się po okolicy. Obserwował jak dziewczyna chodzi po mieszkaniu, nawet coś do niego mówi, ale...średnio kontaktował.
-Nie...nie wchodź do kuchni... - zdążył tylko wyrzucić z siebie, odzyskał resztki człowieczeństwa i było mu po prostu wstyd. A co by tam zobaczyła? Porozwalane butelki po piwach, po whisky, pozalewana podłoga, a na stole...Mnóstwo białego proszku, a obok zwinięty banknot, który nie mógł służyć niczemu innemu, niż wciąganiu. Cóż...Cholera jasna, jak mu było teraz za to wstyd, gdyby...gdyby tylko miał siłę wstać i to wszystko uprzątnąć, nie chciał by znała go z tej strony, z tej...bądź co bądź - złej strony.
-Myślę, że...dam radę, ale zaraz... - rzucił, rozwalając się wygodniej na kanapie i drżącymi rękoma wyciągnął papierosa. Nie dał rady go odpalić zapalniczką, więc użył do tego różdżki. Papieros się dymił, a on nie wiele myśląc zaczął zrzucać popiół na podłogę.
-Przepraszam Cię S...Sarah... - dodał jeszcze, patrząc nieprzytomnym wzrokiem na ścianę, czy gdzieś tam przed siebie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins

avatar

Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Pon Maj 05, 2014 1:11 am

Nie słuchała go, kiedy prosił ją by nie wchodziła do kuchni, jednak nie miała takiego zamiaru - jeszcze. W tej chwili chciała zająć się nim i tym, by jakoś... ogarnąć go. Żeby chociaż trochę poczuł się lepiej. Prawdę mówiąc, nie miała pojęcia jak funkcjonują ludzie naćpani. Nie wiedziała co czują, czego potrzebują, czego oczekują... Dlatego też obserwowała dokładnie Ryana i starała się wybadać jego zachowanie, by potrafić się dostosować.
Przyglądała mu się, jak jego drżące dłonie sięgają do kieszeni po papierosy, jak go podpala, zaciąga się. Stłumiła kaszel i zmarszczenie nosa, kiedy nieprzyjemny zapach dotarł do jej nozdrzy. Rozejrzała się dookoła poznając niewielki salonik, lecz koniec końców wróciła do niego spojrzeniem. Gdy zaczął ją przepraszać, uśmiechnęła się smutno.
- Nie przepraszaj mnie... Nie teraz. Musisz po prostu... Wrócić do siebie. Nie wiem jak długo to wszystko się trzyma... - Mruknęła i przygryzła dolną wargę, kładąc dłoń na jego kolanie. Westchnęła głęboko i przełknęła ślinę, przyglądając się dokładnie jego twarzy. Był taki... Zagubiony i roztrzęsiony. Znów w jej oczach pojawiły się łzy, lecz szybko zamrugała powiekami i już ich nie było. To nie czas i miejsce na rozklejanie się. Na pewno nie teraz, gdy Ryan był w takim, a nie innym stanie. Musiała być czujna i o niego zadbać.
- Chodź, weźmiesz ten prysznic. Myślę, że trochę Cię orzeźwi... A przynajmniej mam taką nadzieję. - powiedziała wstając w końcu z kanapy i chwytając go za dłoń. Pociągnęła go delikatnie dając znak, że tym razem naprawdę oczekuje reakcji na swoje słowa.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Pon Maj 05, 2014 1:19 am

Na całe szczęście tam nie weszła, wiedział doskonale, że gdyby to zobaczyła...Cóż, to byłby dla niej na pewno spory cios, że zrobił nawet z własnego mieszkania pieprzoną ćpalnię...Nie myślał o tym teraz, słuchał co do niego mówi, ale jakby nie słyszał. Patrzył na nią, ale jakby go nie było...kiwał tylko niemrawo głową, czując gorzki smak, gdy narkotyki spływały mu do gardła. A to oznaczało tylko jedno - powolne zejście, teraz czeka go dobre kilkanaście, jeśli nie więcej godzin cierpienia. W każdym razie...Przygasił papierosa palcem nie zważając na to, że się poparzy i po prostu wstał, odkładając go na stół. Spojrzał na nią i skierował się do łazienki...
-Poradzę sobie.. - rzucił, a potem zostawiając otwarte drzwi zaczął się powoli rozbierać. Powoli, wręcz bardzo powoli...Zrzucił z siebie wszystko nie przejmując się, że Sarah mogła by patrzeć - nie krępował się jej obecności, a na pewno nie w tym stanie. Puścił wodę i wszedł pod prysznic, ale nie mógł tam wystać długo, cały czas się miotał, obijał o ściany...
To był najgorszy stan jaki mógł być - nosiło go, ale już nie miał siły...Więc było źle. Wykąpał się szybko i wyszedł z pod prysznica, wytarł się i owinięty ręcznikiem wyszedł z łazienki, zamykając za sobą drzwi. Usiadł znowu na kanapie, zerkając na nią wręcz błagalnym wzrokiem...
-Mogę się...napić? - zapytał cicho, a potem zakasłał. Powoli zaczynało go boleć gardło, jedyne o czym teraz myślał - to znieczulić się i iść spać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins

avatar

Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Pon Maj 05, 2014 1:39 am

Gdy zgasił papierosa palcem, zmarszczyła brwi i syknęła cicho, jakby ją to zabolało. Tak czy inaczej, podążyła za nim wzrokiem i patrzyła... Patrzyła, gdy zaczął się rozbierać... i odwróciła wzrok dopiero wtedy, gdy zaczynał zdejmować bieliznę. Poczuła się dość skrępowana, więc wstała i podeszła do okna. Wyjrzała na ulicę, zdając sobie sprawę z tego, że ciemność pochłonęła miasto. Wpatrywała się w przestrzeń pogrążona w zamyśleniu aż do czasu, gdy Ryan opuścił toaletę. Wtedy odwróciła się i zmierzyła go wzrokiem. Nie przywiązywała szczególnej uwagi do jego skąpego "stroju", jedynie podeszła do niego i znów usiadła obok. Chwyciła go za dłoń i ścisnęła delikatnie, przyglądając się przy tym jego twarzy. Wciąż nie wyglądął najlepiej. Właśnie miała zapytać o to, czy może chciałby coś zjeść... Lecz uprzedził ją, pytając o coś do picia. W pierwszej chwili chciała przynieść mu szklankę wody, lecz potem zrozumiała, że wcale nie chodzi o zwykły napój. Na jej twarzy zagościła zbolała mina, lecz skinęła głową ze zrozumieniem i wstała.
- Zaraz Ci coś przyniosę. - powiedziała i nachyliła się nad nim, muskając jego czoło swoimi wargami. Wstała i powędrowała do kuchni.
Zapaliła światło i dopiero wtedy rozejrzała się po pomieszczeniu. Stanęła jak wryta, gdy zobaczyła co się tam działo. Przypomniała sobie, jak Ryan prosił ja o nie wchodzenie do kuchni. Już wiedziała czemu. Zatrzymała wzrok na stole i coś w niej pękło. Łzy popłyneły po bladych policzkach a dłonie zacisnęły się w piąstki. Jej serce przeszył niewyobrażalny ból a ona oparła się o ścianę i wzięła głęboki wdech. Minęło trochę czasu, zanim się uspokoiła... ale jednak to zrobiła. Osuszyła twarz dłońmi i pociągnęła nosem. Podeszła do jednej z szafek i wyciągnęła jakąś szklankę. Oh, o dziwo znajdowały się tam czyste, bo najwyraźniej Auror nie trudził się z kulturalnym popijaniem alkoholu.
Rozejrzała się dookoła natrafiając wzrokiem na półpełną butelkę whiskey. Chwyciła ją i otworzyła, nalewając trunku do szklaneczki. Zawahała się chwilę i wzięła drugą szklankę, do której również nalała whiskey - do niej zdecydowanie mniej. Wróciła do salonu i podała pełną szklankę Ryanowi, a tę półpełną zostawiła sobie. Upiła łyk krzywiąc się po wpływem palącego uczucia w gardle i odstawiła naczynie na stolik. Tego chyba było jej trzeba. Wbiła spojrzenie w swoje dłonie i zaczęła bawić się kciukami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Wto Maj 06, 2014 10:00 pm

Dziewczyna powędrowała do kuchni prawdopodobnie po napój o który prosił. Znała go doskonale, wiedziała przecież, że zapewne chodzi mu o...alkohol. Było mu przed nią wstyd, kontaktował jeszcze na tyle, by to poczuć...Wiedział doskonale co zobaczy, gdy wejdzie do pomieszczenia, gdzie do cholery jasnej powinno znajdować się jedzenie, powinno być czysto, schludnie, a co tam zobaczy? Pieprzoną ćpalnię, posypane na stole krechy, porozlewany alkohol, banknoty przygotowane do wciągania, zwinięte w ruloniki...
*Nie takiego człowieka pokochałaś...* - rzucił sam do siebie w myślach, oblizując po raz kolejny suche i popękane usta, w oczekiwaniu na dziewczynę wyciągnął z kieszeni kartkę, zmiętą, poskładaną kilka razy...
List, w którym poinformowano go o śmierci siostry. Otworzył go i przeczytał po raz kolejny i kolejny i kolejny...Długo jej nie było, miał na to czas. Patrzył w te litery i znowu nie dowierzał, och cholera, przecież to nie może być prawdą! Warknął, a raczej...był to krzyk pomieszany z warknięciem, jak jakieś zdenerwowane zwierzę, a potem zmiął ponownie kartkę w kulkę i rzucił nią w ścianę na przeciwko, od której kuleczka odbiła się i upadła na podłogę. Jego kobieta wróciła chwilę po tym zdarzeniu, odebrał od niej szklankę whisky i upił kilka malutkich łyków...Trudno mu było teraz cokolwiek przełknąć...
-Sarah... - zaczął, ale głos uwiązł mu w gardle. Sam nie wiedział co powinien jej powiedzieć, co teraz czuł...?
-Nie ma słów... - próbował dokończyć zaczętą wcześniej wypowiedź, ale nie wiedział jak...
-Pomóż... - szepnął ledwo słyszalnie. A potem zamilkł, ostatnie słowo które wypowiedział wręcz błagalnym tonem...
Tego potrzebował...
*Pomóż mi bo oszaleję...* - mruknął w myślach czując, że zaczyna go boleć głowa, a zmęczenie powoli się odzywa zwalając z nóg.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins

avatar

Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Wto Maj 06, 2014 10:12 pm

Siedziała w milczeniu bawiąc się swoimi palcami, wpatrując się w nie z wypisanym na twarzy zainteresowaniem i skupieniem, jakby to była najważniejsza chwila w jej życiu. Dopiero cichy głos Ryana wyrwał ją z transu, a ona zastygła w bezruchu i wstrzymała oddech. Jej serce z każdą sekundą pękało na coraz mniejsze kawałeczki...
Tu już nawet nie chodziło o to, że znów brał. Bardziej martwiła się chwilą obecną, bo nie miała pojęcia co zrobić. Gdy usłyszała jego "pomóż", wyrwał się z jej gardła cichy szloch, ale przełknęła ślinę przez bolące gardło i wzięła głęboki wdech. Zamkneła oczy i zacisnęła wargi w wąską linię, a po kilku, długich chwilach podniosła głowę i spojrzała na niego. Zbliżyła rękę do jego włosów i pogłaskała go delikatnie, niemal uspokajająco... Kogo uspokajała? Siebie, czy jego?
- Chodź, położysz się. Widzę, że jesteś zmęczony. Może uda Ci się zasnąć. - powiedziała cicho i wstała. Wzięła jego wciąż nieopróżnioną szklankę i chwyciła go za dłoń, pomagają wstać.
Rozejrzała się dookoła orientując, gdzie są drzwi do sypialni i powoli, nawet mimo sprzeciwów - zaprowadziła go tam. Usadziła go na łóżku i oddała szklankę, drżące ręce wciskając do kieszeni szortów.
- W... - zaczęła, ale słowa ugrzęzły jej w gardle. Wzięła szybki, głęboki wdech i spróbowała jeszcze raz. - Wypij... Wypij to i połóż się. - w końcu wyrzuciła z siebie i patrzyła na niego z góry, z niemal załamanym wyrazem twarzy. Po chwili odwróciła wzrok, wbijając jasnoniebieskie tęczówki w okno, za którym i tak niewiele udało się jej zobaczyć. Jedynie gęstniejącą czerń, która już dawno pochłonęła miasto.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Wto Maj 06, 2014 10:37 pm

Blondyn dalej rozmyślał o tym wszystkim, odczuwał wszystko podwójnie...Cóż, tak jak to zwykle po spożyciu takiej ilości tego cholernego białego proszku, odczuwał cholerną pustkę, niewypowiedziany żal, smutek...Dał jej się zaprowadzić do łóżka, nie miał siły protestować. Gdy tylko znaleźli się w sypialni w której - o dziwo panował porządek wziął w dłoń swoją szklankę i upił kolejne kilka małych łyków, a potem spojrzał na nią...Była taka cudowna, nawet w takiej chwili przy nim została. Nie odwróciła się tak jak zrobiło by to pewnie większość kobiet...Cóż. Była chyba jego aniołem stróżem. Złapał ją delikatnie za dłoń i pociągnął tak, by usiadła na łóżku, a gdy to zrobiła ułożył się w ten sposób, że jego głowa znajdowała się teraz na jej kolanach. Patrzył na nią z dołu półprzymkniętymi oczami z miną...Po prostu zbitego psa, kundla, który już miał nigdy nie zaufać nikomu.
-Tak bardzo Cię przepraszam... - mruknął unosząc na moment głowę by napić się znowu, a potem odłożył szklankę, mimo, że znajdowało się w niej jeszcze trochę whisky. Nie ważne, nic nie było ważne...Ujął ją ponownie za rękę zbliżając ją do swoich warg, złożył na niej pocałunek...A potem przytulił twarz właśnie do jej dłoni. Czuł, że łzy napływają mu do oczu, ale nie miał siły. Był zmęczony, po prostu zmęczony...Wszystkim. Po całkiem nie długim czasie po prostu...odpłynął. Co ciekawe - cały czas trzymał ją za rękę. Mimo, że uścisk stał się luźniejszy nie puścił jej...Jakby była ostatnią deską ratunku, której może się teraz chwycić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins

avatar

Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Wto Maj 06, 2014 11:26 pm

Gdy tak na nią patrzył, czuła się trochę skrępowana... Tak, jakby była obnażona, wystawiona na urazy i całkiem naga, w towarzystwie miliona ludzi. Zawsze się tak czuła, gdy ktoś zbyt długo zatrzymywał na niej wzrok. Nie poruszyła się jednak. Zrobiła do dopiero wtedy, gdy chwycił ją za rękę i zachęcił do zajęcia miejsca obok niego.
Czy Sarah miała ochotę odwrócić się i odejść? W pierwszej chwili na pewno. Jej pierwszym odczuciem była złość i chęć zostawienia go samego... Ale potem, gdy się tak załamał... Coś w niej pękło. Wiedziała już, że nie może go porzucić. Musi trwać przy nim i chronić go tak, jak zawsze on chronił ją. W tej chwili przyszła pora na jej rolę, gdzie musi pokazać, jak radzi sobie w trudnych sytuacjach. Faktem jest, że nigdy się w takowej nie znalazła... Jednak zawsze musi być ten pierwszy raz, czyż nie?
Usiadła obok niego i trochę zaskoczył ją, gdy ułożył swoją głowę na jej kolanach. Nie odsunęła się jednak. Nie zaprotestowała, nie wykrzywiła twarzy w grymasie. Wręcz przeciwnie, uśmiechnęła się przelotnie, niemal niezauważalnie. Ułożyła jedną dłoń na jego klatce piersiowej a drugą zaczęła uspokajająco głaskać jego włosy. Wpatrywała się w jego twarz z zamyśleniem i skupieniem... Słysząc jego słowa, uśmiechnęła się trochę szerzej. Był to smutny uśmiech.
- Śpij, skarbie... - powiedziała bardzo cicho, ale w pomieszczeniu słychać było nawet ich oddechy, więc chłopak nie powinien mieć problemu z rozszyfrowaniem zdania. Pocałował jej dłoń i przytulił do niej twarz, a ona zagryzła wargi aby tylko łzy, które wstrzymywała nie popłynęły po jej policzkach. Odetchnęła cicho i podniosła wzrok. Dosłownie na chwilę, ale gdy znów na niego spojrzała - miał zamknięte oczy. Chyba zasnął. Wciąż trzymał ja za rękę, a ona w tej chwili nie wytrzymała. Wstrząsnął nią kolejny szloch, a łzy znalazły ujście. Oddychała płytko, głęboko... Nie mogąc się opanować. Miała nadzieję, że nie obudzi się i nie zastanie jej w takim stanie.
Nie zrobił tego. Siedziała dość długo z jego głową na kolanach i głaskała po włosach, jakby był niewinnym, całkowicie zagubionym chłopcem. Taki był. W tej chwili to zobaczyła, w tej postaci... Był taki kruchy. Odetchnęła głęboko i osuszyła twarzy, gdy łzy już nie chciały płynąć. Powoli i bardzo delikatnie uniosła jego głowę, swoje kolana zastępując poduszką. Okryła go kołdrą i wyszła z sypialni zamykając drzwi.
Ale burdel. Przydałoby się tu posprzątać. Naprawdę. Zawahała się chwilę chwytając za różdżkę, lecz po chwili stwierdziła, że sama to posprząta. Musi się czymś zająć, zanim chłopak wróci do świata żywych. Weszła do kuchni. Zmarszczyła brwi widząc ten bałagan i odetchnęła głęboko. Czas wziąć się do roboty.
Nie będziemy się zagłębiać we wszystkie szczegóły jej szorowania kuchni, zgarniania ze stołu białego proszku i wrzucania butelek do czarnego worka na śmieci, choć na pewno zajęło jej to dość dużo czasu. Wysprzątała całe jego mieszkanie, łącznie z łazienką oczywiście. Potem usiadła na kanapie i patrzyła w ścianę. Nie robiła kompletnie nic, po za wpatrywaniem się w nią i rozmyślaniem nad wszystkim. Nad tym co zobaczyła, nad tym co się stało, nad tym co sprzątnęła. Przez jej ciało przebiegł dreszcz. Trwała w takim zamyśleniu chyba naprawdę długo, bo zrobiło się jasno. Spojrzała w okno i zorientowała się, że gdy Ryan wstanie, prawdopodobnie będzie głodny.
Wiedziała, że blondyn bardzo długo pozostanie w stanie snu. Pamiętała, jak w dzieciństwie starała się wybudzić matkę z letargu, lecz nic to nie pomagało i spała po zejściu praktycznie całymi dni. Podobnie pewnie będzie z Aurorem, a prawdopodobnie jeszcze gorzej... W końcu nie wiedziała co działo się z nim przez ostatnie kilka dni, ale z pewnością nie było kolorowo. Tak czy inaczej, wstała w końcu rozciągając się i rozprostowując kości, po czym wyszła z mieszkania zamykając za sobą drzwi. Nie miała pojęcia gdzie jest sklep, ale z pewnością powinna go znaleźć.
Wróciła do domu z zakupami po jakimś czasie, choć ona sama nie wiedziała ile to wszystko jej zajęło. Wypakowała jedzenie do lodówki i szafek, po czym oparła o blat stołu. Przez chwilę myślała nad tym co teraz ze sobą zrobić, lecz w końcu powędrowała do salonu zgarniając z kanapy swoją torbę i włażąc do łazienki. Uwielbiała swoją nieodłączną część ekwipunku, w której zawsze miała to, czego potrzebowała. Kobieta zawsze jest ubezpieczona na każdą okazję, tak samo było z bibliotekarką. Zawsze nosiła ze sobą przede wszystkim zapasowy strój w razie, gdyby np. została brutalnie pobrudzona, bądź - znienacka zostałaby gdzieś na dłużej.
Wlazła pod prysznic. Pozwoliła, by gorąca woda zmyła z niej brud, ciężar i presję ostatnich godzin, po czym przebrała się w czyste ubranie oraz zaczęła delikatnie suszyć ręcznikiem mokre włosy. Spojrzała na swoje odbicie w lustrze a jej wyraz twarzy wykrzywił grymas. Wyglądała na strasznie zmęczoną… I musiała przyznać sama przed sobą, że to tak było. Była cholernie zmęczona, dlatego też wyszła z łazienki, wcześniej sprzątając po sobie dokładnie i odłożyła torbę na kanapę, sama wchodząc do pokoju Ryana.
Wciąż spał. Uśmiechnęła się do siebie, gdy znów uderzyła ją bijąca od niego niewinność i wślizgnęła się pod kołdrę obok niego. Wcisnęła dłonie pod policzek i wbiła spojrzenie w twarz mężczyzny, który akurat był odwrócony w jej stronę. Długo, oj długo na niego patrzyła, dopóki nie zmorzył jej sen i nie odpłynęła do krainy Morfeusza.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Czw Maj 08, 2014 2:10 pm

Ile mogło minąć...? Godzina, dwie? A może dwie doby? Nie miał pojęcia...nie wiedział ile czasu temu zasnął. Dalej miał zamknięte oczy, czy miał odwagę je otworzyć? Ale co ujrzy...? Usłyszał oddech, ba...poczuł czyjś gorący oddech na swojej skórze, czy ktoś obok śpi? A jeśli nie jest to osoba, którą chciałby tutaj ujrzeć? W końcu...Odważył się otworzyć oczy. Odetchnął z ulgą widząc, że obok leży właśnie ta kobieta, którą chciałby tutaj zobaczyć.
*Czyli jednak zostałaś...* - mruknął do siebie w myślach. Pociągnął nosem, na szczęście nie miał już aż tak wielkiego kataru, widocznie sporo przespał. Czuł, że boli go trochę gardło, głowa, nogi (od trzech dni ciągłego latania po mieście, chodzenia), ale szło to przeżyć...No bo zdecydowanie Ryan był człowiekiem, który przeżył zbyt dużo by dać się pokonać głupiej zejściówie po cholernych narkotykach.
Była taka delikatna, taka niewinna gdy spała...A jej twarz wydawała się uśmiechnięta nawet teraz, uśmiechnięta w ten sposób...Zarezerwowany tylko dla niego, gdy patrzyła mu w oczy. Zbliżył swoją twarz do niej i delikatnie złożył pocałunek na jej policzku. Nie śmiał wstawać, dopóki ona się nie obudzi...
To miały do siebie ranki. Mimo, że męczył kac moralny, to wszystko wydawało się mniej straszne, było w tym mniej dramatyzmu, niż w nocy...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins

avatar

Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Czw Maj 08, 2014 3:44 pm

Sarah spała kilka, dobrych godzin otulona zapachem Ryana, który unosił się dookoła. Na jej wargach faktycznie widniał delikatny uśmiech z którym zasnęła obserwując mężczyznę. Śniła..

Siedzę na werandzie czytając po raz kolejny swoją ulubioną powieść, gdy słyszę charakterystyczny dźwięk teleportacji. Podrywam się do góry, gdy zauważam przed sobą wysokiego mężczyznę z aktówką w dłoni. Spoglądam na jego twarz i jak zawsze doświadczam tego ścisku w żołądku, gdy go widzę. Podrywam się do góry i rzucam w jego ramiona. Na powitanie, czuje całuję jego usta a on odpowiada mi tym samym, obejmując w pasie.
- Witaj, kochanie... - mówię cicho, spoglądając w jego cudownie niebieskie oczy. Chyba ma zamiar mi odpowiedzieć, lecz nagle przez drzwi wejściowe wbiega dwójka dzieci. Spoglądam na nie z zachwytem, zauważając ich podobieństwo. Dziewczynka - Annabelle, odziedziczyła po mnie ognistorude włosy a intensywny kolor niebieskich oczu po ojcu. Różowa sukieneczka tańczy wokół niej, gdy przytula się do ojca i krzyczy wesoło. Chłopiec robi to samo, tyle, że jego uroda jest odmienna od siostry. Logan odziedziczył kolor włosów po Ryanie, więc złocisty odcień iskrzył się na jego głowie, gdy Ann wrednie pozbawiła brata czapki z daszkiem.
- No już, do domu! Za chwilę kolacja! - krzyknęłam wesoło i jeszcze raz, krótko musnęłam usta Ryana. Pociągnęłam go za dłoń, wprowadzając do domu.


Drgnęła, czując dotyk na swoim policzku. Zawsze miała bardzo delikatny sen, co teraz było wzmożone nagłą czujnością. Jej marchewkowe kosmyki porozrzucace były na poduszce a dłonie trwały w tej samej pozycji - pod swoim policzkiem. Powoli otworzyła oczy i pierwsze, co napotkała, to oczy Ryana. Poczuła to same, znajome uczucie w żołądku, takie samo jak w śnie i uśmiechnęła się delikatnie.
- Hej... - powiedziała cichutko, nie spuszczając z niego wzroku. Był taki zaspany, jego rozczochrane włosy wyginały się w każdą możliwą stronę... ale wyglądał zdecydowanie lepiej, niż wcześniej. Nie poruszyła się, tylko obserwowała go czujnie.
- Jak się czujesz? - zapytała z troską, nagle unoszą się na łokciu i przybliżając do niego na kilka centymertów. Zmierzyła wzrokiem jego twarz, szukając oznak upojenia alkoholowego, czy też narkotykowego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Czw Maj 15, 2014 9:18 pm

Blondyn odchrząknął, nie odrywając od niej spojrzenia, a jego dłoń spoczęła na tym policzku, na którym przed chwilą złożył pocałunek. Nic nie mówił, milczał...patrzył tylko prosto w jej oczy, a jego ręka gładziła jej twarz. Była taka delikatna, a na samo wspomnienie ostatnich dni robiło mu się nie dobrze. Szczególnie tego ostatniego, kiedy się z nią zobaczył, kiedy tak bardzo ją skrzywdził. Nie potrafił powiedzieć nic, po pierwsze było mu wstyd, a poza tym...Tak bardzo bolało go gardło, miał również nadwyrężony język od ciągłego oblizywania ust, które teraz były spuchnięte i całe czerwone i cholernie bolała go szczęka...Nic dziwnego, jeśli akurat nie machał językiem, to zaciskał zęby. 
-Cześć... - wychrypiał, nie odrywając ani dłoni ani wzroku, ale kiedyś musiał to zrobić, prawda? Więc po następnej chwili, a może dwóch chwilach zabrał łapkę i westchnął, przeciągając się...
-Nie najlepiej..którą mamy godzinę, dzień? Długo spałem... - powiedział, rozglądając się w pomieszczeniu.
-Gdzie jest moja różdżka? - wychrypiał jeszcze, nieco przewrażliwionym głosem. No tak, obsesyjna czujność zawsze przy nim będzie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins

avatar

Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Czw Maj 15, 2014 11:26 pm

Czuła się odrobinę skrępowana, kiedy tak na nią patrzył. Jak każda kobieta w takich chwilach, myślała o rzeczach całkowicie szczegółowych. Czy dobrze wyglądam? Czy moje włosy nie wyglądają jak siano? Nie ośliniłam poduszki? Uśmiechnęła się do siebie w myślach, słysząc ten cichy, głupiutki głosik i przymknęła na chwilę powieki, czując jego dłoń na swoim policzku.
Mogła tak trwać wieczność... Przy jego boku, leżąc w łóżku i po prostu czując jego obecność obok. Zapach jego ciała, to bijące od niego ciepło. Bezpieczeństwo. Może gdyby dzień wcześniej nie było tyle napięcia, stresu i zmartwienia, to dzisiaj wszystko byłoby piękniejsze? A może właśnie przez to teraz odczuwają to wszystko inaczej, lepiej, mocniej? Kto wie...
Słysząc jego pytanie, otworzyła oczy i powoli usiadła na łóżku, splatając ze sobą nogi w tak zwanym "siedzeniu po turecku". Ułożyła dłonie na kostkach i zerknęła w okno za którym zachodziło słońce, następnie na niewielki, kobiecy zegarek leżący obok jej poduszki.
- Dwudziesta. - odparła spokojnie, wbijając w niego zatroskane spojrzenie. Przygryzła wargę i odgarnęła z policzków rude kosmyki. Uśmiechnęła się słysząc kolejne pytanie dotyczące różdżki i zrobiła ruch palcem, nakazujący odwrócenie głowy. Leżała po przeciwnej stronie obok poduszki. Doskonale zdawała sobie sprawę z jego wiecznej czujności i domyśliła się, że o to zapyta.
- Może... jesteś głodny? - zapytała nieśmiało, wiercąc się chwilę na łóżku. Szczerze mówiąc nie chciała, by wstawał i rozglądał się dookoła. Nie chciał, by zauważył tej czystości i jej rozgoszczenia się w jego domu, jakby była u siebie. A może uzna ją za wariatkę i zbyt pewną siebie? Nie miała pojęcia co Auror może sobie pomyśleć. Spuściła wzrok na swoje dłonie i zaczęła niezręcznie bawić się kciukami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Nie Cze 15, 2014 9:40 pm

Być może była skrępowana, ale nie miała się czego wstydzić, była dla niego najpiękniejszą kobietą na świecie, co można było dojrzeć teraz na jego twarzy, ten delikatny uśmiech który wypłynął na jego usta...Nawet, gdy było mu najgorzej - ona potrafiła sprawić, że się uśmiechał. Milczał przez chwilę, wpatrując się w nią jak w jakiś obraz, a raczej rzeźbę stworzoną przez jakiegoś wybitnego artystę. Obserwował, jak dziewczyna się podnosi do góry, a jeśli się podniosła to automatycznie jego ręka opadła na poduszkę, na której przed chwilą spoczywała jej głowa. 
*Cholera jasna, już dwudziesta..?* - mruknął do siebie w myślach, czyli po raz kolejny nie poszedł do pracy, a stos papierków na jego biurku wciąż rósł i wcale nie robiło się ich mniej!
Dobra, powie, że był gdzieś..na patrolu, sprawdzał pogłoski, czy coś...Przecież zawsze to robił i każdy się już przyzwyczaił, że rzadko widać go w ministerstwie.
Postanowił zrobić jeszcze jedną rzecz, a mianowicie przetransportować się na łóżku w ten sposób, że teraz leżał na boku, a jego głowa spoczywała na jej nogach. Złożył pocałunek na jej udzie, a potem przekręcił się tak, że leżał na plecach i patrzył na nią z dołu. 
-Kocham Cię, wiesz? - powiedział tylko, kompletnie olewając jej pytanie. Kochał ją, kochał, kochał, kochał! I mógł to powtarzać bez przerwy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins

avatar

Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Nie Cze 15, 2014 9:51 pm

Przytłaczała ją trochę ciążąca nad nimi cisza i czuła się dziwnie, czując na sobie jego wzrok. Miała wrażenie, że coś zrobiła źle, nieodpowiednio, a blondyn za chwilę skarci ją za swoje zachowanie. Czy miał ku temu powody? Naturalnie, że nie! Ale cóż poradzić, na zgubne myśli ognistowłosej?
Oh Sarah, uspokój się wreszcie! Warknął do niej racjonalny głos w jej głowie, a ona przełknęła ślinę. Poczuła na swojej nodze głowę Ryana i pocałunek złożony na nodze. Po jej plecach przebiegł dziwny dreszcz, nad którym nie potrafiła zapanować i założę się, że nawet Auror zdał sobie sprawę z jej reakcji. Spojrzała na niego, a na dźwięk jego słów uśmiechnęła się delikatnie i poczuła, jak jej serce podskakuje do gardła. Wciąż nie mogła się przyzwyczaić do takiego ciepła, takiej czułości... takich słów! Niby każdy mówi, że to tylko puste wyrazy, całkiem bez znaczenia i pokrycia... Ale Sarah wcale tak nie uważała. Były dla niej bardzo ważne i nie potrafiła zignorować tego ciepła rozchodzącego się po całym jej ciele.
- Ja też Cię kocham... - wyszeptała cicho i pogłaskała go po włosach. Nachyliła się nad nim i zatrzymała kilka milimetrów nad jego twarzą. Uśmiechnęła się do niego delikatnie i złożyła na jego wargach delikatny pocałunek. Był tak lekki, że prawie nieodczuwalny... Ale czuły i przepełniony miłością. Prawdą. Naprawdę czuła do niego coś więcej. Dużo, dużo więcej, niż kiedykolwiek spodziewała się czuć do drugiej osoby. Kochała go. Całą sobą. Była w stanie zrobić dla niego wszystko i oddać mu się w całości.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Nie Cze 15, 2014 10:00 pm

Och, oczywiście, że poczuł jak zadrżała i oczywiście doskonale wiedział z jakiego powodu jej ciało tak zareagowało. Uśmiechnął się tylko delikatnie sam do siebie, ale gdy ponownie utonął w jej oczach ten uśmiech zniknął. Cholera, czuł się teraz lepiej niż na jakimś haju, jakby patrzył w swoje prywatne niebo, na którym były tylko dwie gwiazdy - te cudowne oczy. 
Nie musiała nawet odpowiadać, wiedział doskonale, że to uczucie jest w stu procentach odwzajemnione, ale gdy to powiedziała, cóż...mimo, że większość ludzi znających go uważała, że nie ma serca (nie, żeby mu to przeszkadzało, niech tak myślą), to teraz sam siebie utwierdził w przekonaniu, że jednak posiada taki organ. Poczuł jak zaczyna bić szybciej, jak robi mu się ciepło.
Czemu ta kobieta tak na niego działała, tego nigdy nie odgadnie, ale nie musiał. Wystarczyło mu to, że była dla niego, a on dla niej.
Poczuł jej gorące wargi na swoich, ale nie spodobało mu się to, że pocałunek ten był taki krótki...
Sam uniósł się do góry, układając dłoń na jej karku by ją do siebie nieco przyciągnąć i tym razem on ją pocałował - obejmując swoimi ustami jej dolną wargę, zachłannie, z uczuciem - jeśli uczucie można pokazać pocałunkiem..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins

avatar

Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Nie Cze 15, 2014 10:13 pm

Zauważyła jego uśmiech, który znała... Znała, ale dawno nie widziała. Wróciła na chwilę do dnia, kiedy zobaczyła go po raz pierwszy. Wtedy, w parku. Uśmiechnął się tak samo, jakby pożądliwie, uwodząco... Wtedy był on dla niej odrażający. W tej chwili patrzyła na to zupełnie inaczej, bo poznała go. Poznała go lepiej i kochała całym sercem.
Odsunęła się na chwilę od Ryana, na kilka milimetrów, ale za chwilę poczuła jego dłoń na swoim karku i była niemal zmuszona do powrotu. Poczuła na swoich wargach jego własne i dosłownie zatonęła w pocałunku. Był taki namiętny, taki gorący i pełen miłości! Odetchnęła głęboko, gdy jej serce zabiło jakieś sto razy szybciej i odwzajemniła jego gest z zadowoleniem i cichym, niemal niesłyszalnym mruknięciem.
Z niezadowoleniem poczuła, jak w wyniku nachylenia zaczynają boleć ją plecy. Odsunęła się od blondyna i wyprostowała z ulgą. Jej serce wciąż biło szybciej, a myśli krążyły tylko wokół jego ust. Chciała więcej... Po raz piewszy czuła coś takiego. Taką nieopanowaną chęć.
Zsunęła go ze swoich kolan i przez chwilę zawahała się. Były to dłuższe sekundy i jej twarzy wykrzywił wyraz strachu przed odrzuceniem...
No ale on mnie kocha, prawda? Zapytała sama siebie i zmieniła swoją pozycję, siadając na jego brzuchu.Uśmiechnęła się nieśmiało i oparła dłonie o jego klatkę piersiową czując, jak na jej policzki wpełza rumieniec. Nachyliła się nad nim i spojrzała w jego oczy. W jej własnych, błękitnych była czysta miłość... No i może jeszcze jakieś psotliwe iskierki...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Ryan Lyns

avatar

Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Pon Cze 16, 2014 10:34 pm

Blondyn uśmiechnął się delikatnie, gdy ujrzał jak dziewczyna przenosi się na o wiele wygodniejsze miejsce, którym był jego brzuch. No dobra, może był trochę twardy, ale na pewno było jej tam lepiej, a przynajmniej taką miał nadzieję.
No ale haaalooo, w końcu siedzi na brzuchu RYANA LYNSA, starego kobieciarza, która by tego nie chciała? Zaśmiał się w duchu do swoich myśli, a na jego twarz wypłynął jeszcze szerszy uśmiech. Och, była cudowna w każdym calu, a na dodatek tak cholernie go podniecała, uwielbiał zarówno jej duszę jak i jej ciało i z niezadowoleniem (a może z zadowoleniem?) musiał stwierdzić, że nie patrzy już na żadną inną kobietę, nie myśli o żadnej innej. I jeszcze przed chwilą nie miał siły, ale teraz jakoś...wstąpiła w niego ponownie, odżył. Czyżby za jej sprawą?
Ułożył dłonie na jej bokach, nie odrywając wzroku od jej oczu. Nie musiał mówić chyba nic? 
Jeśli czegoś chcę, to niech sobie weźmie. Pociągnął nosem powietrze i skrzywił się lekko gdy poczuł ból, a poza tym...był zatkany, wiadomo od czego. Ale zignorował to, to nie było teraz ważne.
Ważna była ona.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sarah Collins

avatar

Liczba postów : 129

PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   Pon Cze 16, 2014 10:49 pm

Sarah zupełnie nie miała pojęcia co nią kierowało. Skąd w ogóle u niej takie myśli?! Ale widać było od razu, że wciąż jest niepewna i cholernie nieśmiała. Cholernie ostrożna. Rumieńce na jej policzkach z każdą chwilą były coraz intensywniejsze, kiedy nie miała pojęcia co zrobić. Jak się zachować... A może posunęła się za daleko? Na zbyt wiele sobie pozwala? Zawahała się i już chciała zejść z jego brzucha, ale właśnie w tej chwili poczuła na swoich biodrach jego dłonie. Wtedy zdała sobie sprawę, że Ryan wcale nie czuje się źle, z powodu miejsca jej położenia.
Uśmiechnęła się delikatnie i wcisnęła ognisty kosmyk włosów za ucho, nachylając się nad nim jeszcze bardziej. Bez przerwy wpatrywała się w oczy chłopaka, a gdy zatrzymała się kilka milimetrów nad jego twarzą, zerknęła na jego wargi. Rozchyliła swoje i odetchnęła głęboko, czując jakieś dziwne, narastające wgłębi uczucie.
O co chodzi? Zapytała sama siebie dość zdezorientowana i przełknęła ślinę, zerkając w jego tęczówki. Można było wyczytać w tym geście jakby... zapytanie o pozwolenie?
Tak blisko, tak gorąco, tak nowo...
Znów musnęła swoimi ustami jego własne, chociaż w bardzo niepewnym pocałunku. Było to niewinne i delikatne, zupełnie jakby Sarah bała się jego reakcji. Oh, mimo, że głębi duszy była stuprocentowo pewna, iż nie ma się czego obawiać, to tak naprawdę wciąż nie mogła pozbyć się idiotycznego uczucia, że Ryan niespodziewanie ją od siebie odsunie.
{zt}

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sarah Collins
Ona jest tak mądra w swej niewinności, tak niewin­na w swej mądrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1392-sarah-collins
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanko.   

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanko.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Mieszkanie Ryana Lynsa-