a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Biuro Szefa Aurorów
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Biuro Szefa Aurorów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Biuro Szefa Aurorów   Pią Maj 30, 2014 3:26 pm

Duże, przestronne pomieszczenie, z dwoma dużymi oknami, które wpuszczają mnóstwo światła do pomieszczenia. Biurko jest ustawione tak, że gdy James przy nim siedzi, światło słoneczne bije mu w plecy, oświetlając dokumenty, którymi akurat się znajduje. Drzwi są dokładnie na przeciwko biurka, tak, że szef biura aurorów natychmiast zwraca uwagę na osobę wchodzącą do jego gabinetu. Przy blacie są dwa krzesło, jedno dla James'a, drugie natomiast dla ewentualnego interesanta. Po lewej stronie od biurka znajduje się duża półka z wieloma szufladami, w których znajdują się najróżniejsze dokumenty, akta i różne tego typu rzeczy. Gdy spojrzeć przez okno widać całą ulicę, tak, że Nick może obserwować ten codzienny zgiełk. Na parapecie stoi popielniczka, a okna są zazwyczaj uchylone, także jest tu dość rześko. Co wrażliwsza osoba wyczuje zapach dymu tytoniowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nicholas James Sharker

avatar

Liczba postów : 273

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Pią Lip 18, 2014 8:43 pm

Minęło niewiele czasu. A może właśnie zbyt dużo? Tydzień...okrągły tydzień od tego przeklętego dnia, w którym wszystko stało się inne. To co przydarzyło się jego bratu...Nie mógł przestać się obwiniać, każdej nocy o tym myślał nie mogąc spać (zwykle pomagała tu butelka whisky). Dzisiaj jednak musiał już przyjść do pracy, gdyż mógł narazić się na stratę posady, na stratę pracy bez której by się załamał. Ale było coś jeszcze o co musiał zawalczyć. A raczej ktoś. Bo kim dziś był by Nick, gdyby nie poznał kobiety swojego życia? Tak cholernie za nią tęsknił, a gdy dowiedział się, iż musi przekazać jej pewne wieści, czysto na tle służbowym...Cholera jasna, doskonale wiedział, że ta rozmowa będzie jedną z trudniejszych, jeśli nie najtrudniejszą w jego życiu. Posłał po nią jednego z pracowników, a teraz stał przy parapecie paląc papierosa, czekał na nią. Nigdy by się nie przyznał, ale bał się tej rozmowy, gdy unosił papierosa do ust złapał się na tym, że trzęsie mu się dłoń...
-Cholera... - mruknął cicho sam do siebie. Westchnął, poprawiając kołnierzyk koszuli. Marynarka wisiała na krześle, szczerze przestało go obchodzić jak wygląda..jeśli nie było jej, to było nieważne.
*Co ja jej powiem, czy będę miał odwagę by powiedzieć jej co czuje?*

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Nicholas James Sharker

A gentleman is a man
who has respect for those
who can be of no possible service to him


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Pią Lip 18, 2014 9:44 pm

Lilly od tygodnia nie widziała Nicholasa i choć starała się o tym nie myśleć blondyn uparcie krążył po jej myślach. Zabolały ją jego słowa. Bardzo. Wiedziała jednak, że Stephen był dla Nicka kimś więcej niż przyjacielem, więc nie była zła. Wypełniała sobie czas opiekując się Stephenem, jednak za każdym razem czuła się jakoś winna, gdy patrzyła na spokojną, łagodną twarz Lawn'a i unoszącą się i opadającą klatkę piersiową przy każdym oddechu. Minął tydzień, a Stephen się nie obudził.
Kobieta niemal każdą wolną chwilę spędzała w pracowni lub bibliotece. Zasięgnęła rady Daniela, który poradził jej kilka książek, sam obiecał się tym zająć i rzeczywiście, kilka wskazówek znalazł. Amelia pisywała do niej regularnie, niestety musiały zrezygnować z jej przyjazdu - Crew nie miała teraz głowy do gości. Po tygodniowej przerwie siedziała w pomieszczeniu dla pracowniku, pustym ze względu na w miarę wczesną porę. Wypełniała papiery dla ministra, kiedy do pomieszczenia wszedł niewysoki chłopaczek, mówiąc, że szef chce ją widzieć. Westchnęła cicho, zebrała papiery i wrzuciła jako tako do teczki, byle się nie pogniotły, po czym w miarę szybkim tempie ruszyła w stronę gabinetu Nicholasa. Zapukała z przyzwyczajenia i weszła do środka, po czym oparła się o drzwi. Przekrzywiła delikatnie głowę i uśmiechnęła się. Jak zawsze nienagannie ubrany, uczesany...
- James. Chciałeś mnie widzieć?
Odgarnęła ciemną grzywkę i odepchnęła się lekko od drzwi, poprawiając teczkę pod ramieniem, która niebezpiecznie zaczęła się wysuwać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Nicholas James Sharker

avatar

Liczba postów : 273

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Pią Lip 18, 2014 11:22 pm

Tak bał się tej rozmowy, jak dawno niczego. Nie czuł strachu...nie, inaczej, tylko głupcy się niczego nie boją. Nauczył się z nim walczyć, pokonywać go lecz tym razem było inaczej. Co miał jej powiedzieć, jak ubrać w słowa to co czuł? A może pozostawić te sprawy, odłożyć je a teraz zająć się sprawami służbowymi? Zaraz... Jakimi służbowymi? Nie było takich, po prostu za nią tęsknił, chciał ją zobaczyć...więc wymyślił, że musi jej koniecznie coś przekazać. Wypuścił kolejną chmurę dymu z ust, obserwując jak miesza się z powietrzem, obserwował ludzi niżej, na ulicy. Och, cholera, wszyscy się gdzieś spieszyli nie mając pojęcia jak bardzo jest to bez sensu oraz jak mało wiedzą. I nagle usłyszał dźwięk otwieranych drzwi, a serce podskoczyło mu do gardła. Nie odwrócił się, poczuł jak miękną mu nogi, gdy tylko usłyszał jej głos. Tak miękko wypowiadała jego imię, jakby było przeznaczone do wypowiadania przez nią..
-Lilly... - szepnął cicho, a potem wyrzucił papierosa przez okno. Odwrócił się, tak, udało mu się to zrobić. Ujrzał ją, tak samo piękną jak zwykle. Po raz kolejny zobaczył swojego anioła, swoją jedyną i niezastąpioną...Ale czy dalej była jego?
Rozmyślając tak nie odezwał się, tylko patrzył na nią aż zdał sobie sprawę, że to spojrzenie trwa za długo. Podszedł do biurka i nerwowo spojrzał na leżące na nim papiery, udając że je przeszukuje, aż w końcu podniósł jedną kartkę - nic na niej nie było, ale on udawał że czyta coś, jakieś informację.
Na biegu wymyślił cokolwiek, co może jej powiedzieć - przecież nie wezwał jej po to by na nią popatrzeć.
-Chciałbym byś zebrała informacje na temat śmierci Oliviera Montressora, a następnie podzieliła się nimi z brygadą uderzeniową, oraz w miarę możliwości...wspólnie z nimi zadziałała.. - wpatrywał się bezmyślnie w kartkę, nawet gdy skończył mówić. czekał na jej reakcję, czy..na cokolwiek.
*Kocham Cię... Powiedz to, idioto, powiedz jej jak bardzo jej potrzebujesz..* - krzyczał do siebie w myślach, ale nie potrafił...nie potrafił tego wykrztusić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Nicholas James Sharker

A gentleman is a man
who has respect for those
who can be of no possible service to him


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Sob Lip 19, 2014 12:42 am

Westchnęła cicho. Doskonale znała Nicholasa. Naprawdę. Podeszła do niego, gdy stał prze biurku i pokręciła głową, patrząc na niego z dołu. Jak zawsze, przecież nawet w obcasach była niższa. Delikatnie przekrzywiła głowę i stwierdziła sucho.
- Zachowujesz się jak idiota.
Podsumowała krótko i wysłuchała go po czym pokiwała głową. Czyli to co zawsze. Łazić, pytać, powtykać nos w nieswoje sprawy. Ponownie skinęła głową.
- Tak jest, Szefuńciu.
Niezbyt wiedziała, czy ma już sobie iść, zostać, czy co? Mimo wszystko sięgnęła dłonią do jego policzka i pogładziła go delikatnie. Spojrzała nieco niżej i uśmiechnęła się rozbawiona. ZNów źle zawiązał krawat. Aż pokręciła głową i delikatnie poprawiła skrawek materiału. Od razu lepiej.
Tysięc myśli kotłowało się w jej głowie. Szef szefem, ale przecież Nicholas... W sumie stop, w Ministerstwie był jej szefem i tyle. Ale dlaczego ona miała się poswtrzymywać, skoro on mógł się zachowywać jak ostatni kretyn, z całym szacunkiem? No właśnie, ten wieczny dylemat. W sumie ciężko było zachowywać się normalnie w pracy, skoro pan Szefuńcio takie maniany odwalał.
- Czy też może mi powiesz o co Ci chodzi, hm?
Przekrzywiła głowę ponownie, ZNÓW patrząc na niego z dołu. Zaczynała ją boleć szyja. Bardzo. O, może stanie na krześle. Ha! Dobra. Czas się ogarnąć. W sumie ze stołu tak się miło na niego patrzyło, w końcu z góry.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Nicholas James Sharker

avatar

Liczba postów : 273

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Sob Lip 19, 2014 12:33 pm

Przez moment miał wrażenie że wszystko znowu jest takie jak dawniej, że ma sens. Jej obecność tak na niego działała, tak cholernie za nią tęsknił...Ale nie powinien, przecież jeśli tamci zrobią jej krzywdę...? Co prawda wiedział już jak ich dorwać, ale...
Zostawił ją. Tamtego dnia po prostu ją zostawił, teraz potrafił dostrzec że zrobił bardzo źle, powinien być przy niej, a ona pozostała by wtedy przy nim, dalej była by dla niego oparciem - tak jak była zawsze.
Już miał coś powiedzieć, wymyślić coś by zatrzymać ją na jeszcze chwilę dłużej, ale tym razem ona się odezwała.
I niestety miała rację - zachowywał się jak kompletny kretyn...Odjęło mu mowę gdy jej dłoń, ciepła, miękka dotknęła jego skóry...na moment przymknął oczy, ale szybko się otrząsnął, ponownie wlepiając spojrzenie w kawałek kartki który dalej dzierżył w dłoni.
-Yhh...tak, mam powody by sądzić, iż pożar w wyniku którego Montressor zginął nie był do końca przypadkiem. Być może ktoś go odwiedził..Tak..więc no.. - dodał jeszcze, nie odrywając wzroku od kartki, udawał że coś czyta. Aż w końcu zdobył się na odwagę i szepnął cicho, niemalże niesłyszalnie dla niej - jeśli w ogóle usłyszała:
-Tęsknię za Tobą Lilly...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Nicholas James Sharker

A gentleman is a man
who has respect for those
who can be of no possible service to him


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Sob Lip 19, 2014 7:16 pm

Przekrzywiła delikatnie głowę, patrząc na niego i opierając się o biurko.
- James, naprawdę jesteś beznadziejnym aktorem. Dane i materiały na temat śmierci Montressora już dawno zostały zebrane, jedyne co można teraz zrobić to dowiedzieć się więcej, co mam zrobić ja.
Tak jest, Lilly będzie go cisnąć, aż Sharker się Nie zacznie zachowywać jak na dorosłego faceta przystało. Cholera jasna no! Potarła lekko nasadę nosa, jak to miała w zwyczaju. Ponownie przeniosła na niego jasnobłękitne tęczówki. I znowu pachniał tytoniem. Nie, żeby bała się tej rozmowy. Dobra, obawiała się tego, co mogła usłyszeć, nie spodziewała się jednak usłyszeć cegokolwiek, czego Nicholas już by jej nie powiedział. Uniosła dłoń do włosów i przeczesała palcami czarną grzywkę. Nie spuszczała z niego wzroku, a kiedy usłyszała szept mężczyzny uśmiechnęła się delikatnie. Wyjęła mu kartkę z dłoni i położyła ją na biurku, by po chwili wspiąć się na palce i złożyć na ustach Nicholasa delikatny pocałunek, zaledwie muśnięcie warg.
- Myślisz, że ja za Tobą nie?
Uśmiechnęła się i ponownie stanęła na całych stopach. Dzieliły ich dwadzieścia trzy centymetry, więc nawet w szpilkach była niższa.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Nicholas James Sharker

avatar

Liczba postów : 273

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Sob Lip 19, 2014 7:30 pm

Zdecydowanie miała rację, był cholernie kiepskim aktorem, ale tylko przy niej. Miała w sobie coś takiego co sprawiało, że nie potrafił ukrywać przy niej tego co czuł naprawdę, a uczucie prędzej czy później samo się z niego wydostawało - tak jak w tym momencie. Bał się jej reakcji, ale z drugiej strony...pragnął jej dotyku, jej obecności jak niczego innego, by go przytuliła, powiedziała że jest obok co by się nie działo.
Rozmyślał tak, a następną rzeczą która się zdarzyła był pocałunek którym go obdarzyła. Nawet nie zdążył go odwzajemnić, gdyż trwał tak krótko. Ale czy nie tak właśnie skonstruowane jest życie? Wszystkie najpiękniejsze chwile trwają za krótko by się nimi nacieszyć, by móc je docenić, a ludzi docenia się dopiero gdy się ich traci. I przedsmak tego właśnie miał Nicholas, gdy zabrakło jej na głupi tydzień, niby siedem dni, ale dla niego siedem ciężkich dób przepełnionych bólem. Czy to możliwe by w tak krótkim czasie tak mocno kogoś pokochać?
Odważył się do niej zbliżyć, a jego dłoń spoczęła na jej plecach, tym samym objął ją jedną ręką...
-Ja..przepraszam Cię za tamto, tak strasznie Cię kocham... - wyszeptał nie odrywając od niej wzroku.
Odzyskiwał szczęście, tak się czuł.
-Zdobywasz moje serce po raz kolejny..Wiesz? - wyszeptał cichutko, a na jego usta wkradł się delikatny uśmiech. Uśmiech prawdziwego szczęścia..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Nicholas James Sharker

A gentleman is a man
who has respect for those
who can be of no possible service to him


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Sob Lip 19, 2014 11:04 pm

Uśmiechnęła się lekko, opierając brodę o jego klatkę piersiową i patrząc na niego z dołu. Uśmiechnęła się, przeczesując dłonią jego włosy i zjechała dłonią do jego karku.
- Powinieneś się częściej uśmiechać.
Uwielbiała go. Mogła by przebywać z nim cały czas, sama jego obecność dodawała jej otuchy, sprawiała, ze chciało jej się uśmiechać. Ponownie poprawiła jego krawat i zrobiła rozbawioną minę.
- Wybaczam Ci wszystko, naprawdę, nawet Cię nauczę krawat wiązać.
Nie chciała wracać do tego tematu. Wystarczył jej codzienny widok nieprzytomnego Stephena w gościnnej sypialni. Zdmuchnęła włosy z czoła i uśmiechnęła się ponownie, wspinając się na palce. Jak zawsze z resztą. Wpatrzyła się w jego tęczówki z czystą troską wypisaną na twarzy.
- Martwiłam się o Ciebie, James. Bardzo. Zawsze będę o Ciebie walczyć.
Przyciągnęła go za krawat bliżej i ponownie pocałowała, tym razem dłużej. Czuła dreszcze za każdym razem kiedy czuła na sobie jego dłonie, nie inaczej było teraz, kiedy objął ją, wtuliła się w niego, wdychając zapach nikotyny i perfum. Westchnęła cicho i oplotła go rękoma, splatając palce dłoni.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Nicholas James Sharker

avatar

Liczba postów : 273

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Nie Lip 20, 2014 12:01 am

Nie minęło wiele czasu, a wszystko znów było zupełnie jak dawniej, jego ukochana ponownie była w jego ramionach - tam gdzie chciał by była zawsze. Czy wystarczyło tak niewiele, by naprawić głupie błędy? To świadczyło tylko o tym jak wielkie jest uczucie którym go darzy, oraz jak wiele jest mu w stanie wybaczyć. Ale na pewno nie znaczy to, że teraz przestanie się starać. O nie, zdecydowanie dostał cenną lekcję, nauczkę, która wryje mu się w pamięć na długi jeszcze czas. Oj tak. Na pewno tak. Przycisnął jej ciało mocniej do siebie, pragnął jej bliskości, chciał ją czuć przy sobie - tak mocno jak tylko mógł - w końcu tydzień, przez długi tydzień był tego pozbawiony. Zarówno psychicznie jak i fizycznie. I wszystko to na własne życzenie.
-Jakoś nie miałem ostatnio powodów by to robić, ale...chyba znowu jest ktoś dla kogo warto się uśmiechać. - jakby na potwierdzenie swoich słów jego buzię rozjaśnił wielki uśmiech, który po chwili zmienił się raczej w minę okazującą cholerną radość z powodu jej obecności. Następnie jedna z jego dłoni, konkretnie lewa powędrowała do jej policzka, który delikatnie pogładził.
-Ale ja umiem wiązać...a z resztą, nieważne. Od czegoś Cię mam, nie? - zaśmiał się krótko, a następnie spojrzał jej w oczy nie ustępując jej spojrzeniu.
-Nawet nie masz pojęcia jak puste były bez Ciebie dni, a noce bolesne. Nie miałem ochoty zasypiać wiedząc, że gdy się obudzę, pierwszym co zobaczę nie będzie twoja zaspana twarz, że nie obudzi mnie pocałunek, czy Twój dotyk, a po raz kolejny zobaczę puste miejsce obok siebie. Stałaś się sensem mojego życia, a bez Ciebie...nie mam chyba już nic. - niektórzy mogli by stwierdzić, że to ckliwe gadki, ale ważne, że ona znała prawdę, wiedziała że każde jego słowo jest jak najbardziej prawdziwe.
A potem?
Potem po raz kolejny zatracił się w tym cudownym pocałunku. Nie było nic, tylko ich złączone wargi, oraz tańczące języki.
Kochał ją jak nikogo na świecie.
Po prostu kochał.




_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Nicholas James Sharker

A gentleman is a man
who has respect for those
who can be of no possible service to him


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Nie Lip 20, 2014 12:58 am

Co tam, że niemal na czubkach palcy stała, by sięgnąć do jego twarzy. Makijaż maskował cienie pod oczami, w życiu by mu się nie przyznała, że prawie tydzień nie spała. Dostałaby ochrzan, potem ochrzan, znów ochrzan i jeszcze jeden opierdziel. Westchnęła w jego usta, jednak nie mogła wspiąć się wyżej. Jak by to z resztą wyglądało? Nicholas z prawie wiszącym krawatem od jej wiecznego poprawiania, a ona jeszcze by na nim wisiała. Nie, żeby szczególnie ją to obchodziło, ale wolała nie mieć pro...a zresztą, trudno się mówi. Okręciła sobie jego krawat wokół ręki i przyciągnęła go bliżej, niemal nie potykając się jednocześnie o biurko i jego kajak, bo rozmiar 43. Bogowie, skąd ona wiedziała jaki jej szef miał rozmiar buta? Obsesja, ludzie, obsesja. Proszę bardzo, jakie tu się rzeczy działy.
- Oczywiście, jesteś ze mną, żebym Ci krawat wiązała. Ty i te Twoje niecne cele, Sharker.
WYmamrotała, gdy już się od niego odkleiła. Jeszcze jej tu seksów w biurze brakuje, taaa. Mimo to uśmiechnęła się lekko i ponownie udało jej się opuścić na stopy i spojrzała na niego - jak zwykła to robić - z dołu. No przecie kurwica mogła człowieka trafić. Co to ma być, dwadzieścia trzy centyetry różnicy. Odezwała się po chwili.
- Nie ma sensu, żebym powtarzała po Tobie, skoro i tak chciałam powiedzieć to samo.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Nicholas James Sharker

avatar

Liczba postów : 273

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Wto Lip 22, 2014 6:05 pm

Och zdecydowanie, nie miał pojęcia jak by miała się sprawa z jego krawatem, gdyby nie było jej obok. Nie każdy facet miał tyle szczęścia do kobiet, ale to powinno brzmieć inaczej: nie było drugiej takiej na świecie. Ale dość o tym. Brutalnie przyciągnięty do niej Sharker uśmiechnął się łobuzersko, a potem sięgnął do kieszeni i używając standardowo magii niewerbalnej, zamknął drzwi od gabinetu. Co jak co, ale nie potrzeba im było widowni, prawda? Ludzie lubili dużo gadać, czasem za dużo. I nie chodziło mu o to, że się jej wstydził, ale nie chciał by ktokolwiek pomyślał, że jest z szefem by uzyskać jakieś dodatkowe względy w pracy, czy by było jej łatwiej. Prawda była taka, że to w sumie nic nie zmieniało, że był jej. W sumie jeszcze bardziej zwracał uwagę na jej poczynania i gdyby kiedykolwiek przestała się przykładać, robić to co do niej należy - straciła by pracę, a on wiedział, że w takim wypadku nie miała by mu tego za złe.
Za dobrze się znali, to trzeba było przyznać. Może dlatego związek ten był tak udany? Wiedzieli o sobie cholernie dużo, a czasu który ze sobą spędzili nie warto nawet liczyć, bo można się pogubić w tych rachunkach. Uśmiechnął się delikatnie, gdy dziewczyna się trochę odsunęła.
Szczerze? Pragnął jej tu i teraz. Zarówno psychicznie jak i fizycznie. Jak to możliwe by kobieta budziła jednocześnie tak wielką miłość, jak i pożądanie? I właśnie dlatego była jedyną taką. I był jej tak oddany jak tylko można. Trzeba przyznać, że zapracowali sobie na tak dobry związek, chociaż zdecydowanie ona bardziej. Schował za jej ucho kolejny kosmyk jej cudownych kruczoczarnych włosów, a następnie ujął ją za policzki i ucałował w czoło.
-Wiem, że ostro zjebałem. Ale naprawię to wszystko. I...hmm. Wiedziałaś, że wrócę, prawda? Że będę prosił byś wróciła? Byłem gotów błagać cię o to, trzeba mi przyznać, że jestem wierny jak pies. A nawet bardziej. - zaśmiał się, zjeżdżając dłonią z jej buzi, przez ramię i całą rękę, wodził dwoma palcami po jej skórze, aż złapał ją za dłoń.
Zmarkotniał nieco. Wróciły wspomnienia tamtego dnia, ale musiał zapytać. Proste, że musiał.
-Lil..? Co ze Stephenem? - wyszeptał patrząc jej w oczka. W jej tęczówkach szukał ukojenia..


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Nicholas James Sharker

A gentleman is a man
who has respect for those
who can be of no possible service to him


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Sro Lip 23, 2014 3:45 pm

Uśmiechnęła się smutno. No tak, dużo rzeczy chciała mu powiedzieć, ale napewno nie tutaj, zdecydowanie nie. Wolała z nim spokojnie porozmawiać w domu, przed kominkiem. Z drugiej stronie dziwnie by się jej siedziało, wiedząc, że w pokoju na górze leży jego nieprzytomny brat. Właśnie. Stephen dalej nie dawał choćby znaku, że się obudzi, Lilly jednak twardo siedziała przy nim, podając mu coraz to inne specyfiki i czując narastającą desperację. Wtuliła się w pierś mężczyzny i westchnęła cicho, pogłaskała delikatnie jego ramię.
- Prawdę mówiąc... nie wiedziałam. Ostatnio jestem... - tu zaczęła wyłamywać palce - średnio o czymkolwiek myślę. Dopiero kiedy kładłam się spać, miałam wrażenie, że jest tak... pusto. I że jeżeli nie wrócisz to zawsze tak będzie. A i tak nie mogłam spać.
Zagryzła lekko wargę i westchnęła zrezygnowana. Tym razem kosmyki jej włosów zalśniły na zielono. Zależnie od kąta spojrzenia czy padania światła końcówki jej włosów miały inny kolor. Gdy Nicholas spytał o Stephena kobieta zmarkotniała jeszcze bardziej.
- Nic. Zero reakcji. Żyje, wszystko jest z nim w porządku, z tym, że zupełnie nie reaguje na bodźce.
Ja nie wiem, czy on się obudzi, James.

Spuściła wzrok, nie będąc w stanie spojrzeć mu w oczy. Powinna być w stanie obudzić Stephena, a tymczasem... Szkoda słów. Zżerało ją poczucie winy i wzrok Jamesa kłuł ją w sumienie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Nicholas James Sharker

avatar

Liczba postów : 273

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Sro Lip 23, 2014 7:49 pm

Blondyn odpowiedział uśmiechem na uśmiech, oboje na pewno mieli jedno w głowie. Rozumieli się bez słów, zaczął się temat Stephena...więc to on zaprzątał ich głowę. I ta dobijająca świadomość, że jest możliwość...że Stephen może się nie obudzić.
A to już by Sharkera zniszczyło. Niestety, taka była smutna prawda - nie potrafił sobie wyobrazić życia bez niego, bez człowieka, który zawsze go wysłucha, pomoże...oj, cholera jasna! Potrząsnął głową, chcąc w ten sposób wyrzucić takie myśli ze swojej głowy.
-Obudzi się. Na pewno. Jest silny, cholernie silny. Nie podda się, musi się wybudzić. Jeśli on by..odszedł...nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Zagrałem sobie z ludźmi z którymi nie powinienem. To był ich ruch, a teraz czas na mój. Przekroczyli cienką linię, granicę której się nie przekracza. Zrobi się bardzo nie przyjemnie. - z każdym następnym słowem, Zdaniem, jego zachowanie całkowicie się zmieniało. Na początku był smutny, ale smutek przeszedł w..nadzieję, chwycił ją za dłoń, gdy zapewniał, że Steph się obudzi. Nie wiedział tylko czy chce dodać otuchy jej, czy sobie, wiedział tylko, że naprawdę wierzył, że będzie dobrze. Musiało być. Następnie przyszła złość, gdy mówił o tych którzy odważyli się zranić jego bliskich. Nawet nie zauważył, że jego palce zacisnęły się mocniej na jej ręce, odwrócił wzrok..
-Chyba ich pozabijam skurwysynów.. - szepnął nie patrząc na nią. Chwilowo był w innym świecie, w świecie, gdzie teraz jedynym słusznym wyjściem była zemsta.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Nicholas James Sharker

A gentleman is a man
who has respect for those
who can be of no possible service to him


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Czw Lip 24, 2014 1:04 am

Ponownie spojrzała w górę i zmarszczyła lekko brwi. No pewnie. Jasne, typowo.
- Nie rób niczego głupiego, James. Mówię całkiem serio.
Czuła się winna. Bardzo, bardzo winna. Jeśli Stephen się nie obudzi, Nick się załamie, to było pewne. Odwróciła na chwilę wzrok, jednak po chwili znów przeniosła jasnobłękitne spojrzenie na Nicholasa. Nie patrzył na nią. Przekrzywiła lekko głowę i sięgnęła dłonią, do jego twarzy, delikatnie zmuszając, by na nią spojrzał.
-Martwię się o Ciebie.
Przejechała kciukiem po jego dolnej wardze i ponownie go przytuliła. Wdychała jego zapach, wtulając się w chłodny materiał koszuli. Jak zawsze, idealnie wyprasowana. Miała wrażenie, znów miała to cholerne wrażenie, że się rozpada, a jedyne co trzyma ją w całości to Nicholas. Dla inego Stephen był jak dla niej Daniel, ostoja, przyłbica, ktoś, na kim zawsze mógł polegać. A ona nie potrafiła mu pomóc. Czuła się jak w pułapce, wiedziała, że im bardziej się stara, tym większy przeżyje zawód, wiedziała jednak też, że Jeśli się podda to będzie koniec. James jej nie wybaczy. Ponownie zaciągnęła się zapachem papierosów i ciała Jamesa po czym odsunęła się nieco. Westchnęła ponownie, spuszczając wzrok.
- Będziesz dziś w domu, prawda?
Spojrzała na niego z nadzieją i zamrugała kilkakrotnie jak mała dziewczynka, która właśnie zobaczyła upragnioną lalkę na wystawie sklepu.
- Nie zostawiaj mnie więcej...
Wyszeptała, bardziej do siebie niż do niego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Nicholas James Sharker

avatar

Liczba postów : 273

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Sob Lip 26, 2014 9:33 am

Serio? Niczego głupiego? Przecież nie znali się od dziś. Doskonale wiedzieli, że Nicholas nie robi głupich rzeczy... No dobra. Być może czasem mu się zdarzało. Częściej niż czasem...
-Znasz mnie przecież.. Nie odpuszczę dopóki nie spotka ich kara. Nie mieli prawa się do was zbliżyć. A jeśli nie ja was będę chronił to Kto? Co ze mnie za mężczyzna, skoro nie potrafię nawet ochronić swoich bliskich? - zadał to pytanie właściwie sobie, ale nie chodziło tu o jakąś jego męską dumę. Raczej poważnie myślał o związku z Lilly, zawsze był zdania, iż facet powinien czuwać nad swoją kobietą, być jak jej anioł stróż..
A teraz? Wszystko było nie tak jak być powinno..
-Wiem, że się martwisz, ale kiedyś rozmawialiśmy i tym, pamiętasz? W każdej chwili któreś z nas może nie wrócić... - ponownie odwrócił Wzrok, wzdychając ciężko.
-Dzisiaj...będę. Nie zostawię..już nie. - uśmiechnął się tylko...jego dom był tam gdzie była ona..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Nicholas James Sharker

A gentleman is a man
who has respect for those
who can be of no possible service to him


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilly Crew

avatar

Liczba postów : 156

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Sob Lip 26, 2014 8:48 pm

Musiała przewrócić oczyma. Musiała. Przecież nie była by sobą.
- Masz skłonności do niskiej samooceny. Bardzo niskiej.
Nie, żebym ja takiej nie miała, dodała w myślach, po czym ponownie wspięła się na palce i ucałowała jego policzek. Praca to praca, swoje obowiązki znała, więc nie mogła ich zlekceważyć... bo tak. Czas więc chyba się ogarnąć i wrócić do pracy, jak Szefuńcio przykazał.
- Wybacz złotko, ale muszę iść. Raporty same się nie wypełnią. Cholerny Craig...
Zmarszczyła lekko brwi na samo wspomnienie ironicznego tonu głosu Ministra. Nie, żeby go nie lubiła czy coś... Delikatny uśmiech przebiegł jej po ustach, kiedy pogłaskała Nicholasa po włosach.
- Do zobaczenia w domu, James.
Odruchowo podciągnęła lekko rękawy koszulki, po czym zdjęła ciemne bolerko i uśmiechając się promiennie do Nicholasa, wyszła z gabinetu, zamykając delikatnie drzwi. Teraz jedynym problemem był Stephen... Wróciła do swoich papierów, zamykając się w swoim raportowym świecie, przy okazji zbierając i robiąc swoje notatki na temat śmierci Montressora.

z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1754-lilly-crew
Nicholas James Sharker

avatar

Liczba postów : 273

PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   Sob Lip 26, 2014 9:12 pm

-Niskiej samooceny? Niee...Mówię co czuję, jak myślę. Tak po prostu jest, ale nie ważne, są sprawy o wiele ważniejsze, hmm? - zapytał uśmiechając się i raz jeszcze pogładził ją po policzku, gdy go pocałowała, a następnie odwrócił się do okna.
-No pewnie leć, leć. Raporty same się nie zrobią, też mam trochę do zrobienia, więc będę...troszkę później. - Mruknął patrząc przez okno, a gdy dziewczyna już opuszczała pomieszczenie, dodał jeszcze - już nieco ciszej:
-I o ile się nie mylę to nie Craig jest Twoim szefem.. - Dało się tu wyczuć nutkę zazdrości...Ale małą. No dobra, nie taką małą, ale próbował nieudolnie to ukryć.
ŻE JA JESTEM ZAZDROSNY? Niee...
A potem dziewczyna wyszła, a on po wypaleniu kolejnego papierosa znów zabrał się za robotę.
A potem? Potem wróci..do domu.
z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Nicholas James Sharker

A gentleman is a man
who has respect for those
who can be of no possible service to him


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Biuro Szefa Aurorów   

Powrót do góry Go down
 

Biuro Szefa Aurorów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Biuro i mieszkanie Gwen
» Gabinet Szefa Biura Aurorów
» Biuro szeryfa i areszt
» Parowanie - Biuro Matrymonialne
» Biuro koronera i laboratorium

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: V poziom-