a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Poczekalnia
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Poczekalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Poczekalnia   Pią Maj 30, 2014 3:37 pm


Długi korytarz z rzędem wygodnych krzeseł. Tutaj gromadzą się oczekujący na przyjęcie przez uzdrowicieli natychmiastowych oraz chcący się zarejestrować na badanie lub zapytać o najbliższych, którzy są pacjentami. Rejestratorka z chęcią udzieli ci odpowiedzi na interesujące cię pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Pon Cze 02, 2014 12:34 am

W końcu ta cała pomyłka została wyjaśniona. W końcu! I w końcu pan Malfoy mógł spokojnie wyjść ze szpitala. Teraz jedynie miał czekać na swoją różdżkę, którą miała mu dostarczyć jedna z magomedyków szpitala. Poczekalnia może i była dobrze utrzymana, jednak jakoś niespecjalnie była miłym miejscem. Chorzy, zdrowi, magomedycy, ciągle ktoś wchodził i wychodził, ściszone głosy potrafiły przyprawić o schizofrenię. Słońce jednak wlewając się przez okno, poprawiało jako tako atmosferę w pomieszczeniu, pomimo, iż dalej czuć było napięcie. Jak chyba w każdym szpitalu. Nie widać było tu uśmiechów, jedynie leniwe, zmartwione lub załzawione spojrzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Robin Blishwitsh

avatar

Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Pon Cze 02, 2014 1:11 am

Najbardziej nielubianym przez Robin pomieszczeniem w szpitalu była właśnie poczekalnia. Panowała tu atmosfera podobna do tej w kostnicy, tyle że często dochodziły do tego widoki i zapachy gorsze niż w tamtym miejscu. Cóż, uroki zawodu magomedyka. A kolejnym z tychże uroków była ciągła bieganina i ani chwili wytchnienia.
Robin siedziała właśnie w swoim gabinecie, zajmując się jakimiś okropnymi papierami, kiedy dowiedziała się, że musi oddać jakiemuś facetowi różdżkę. Świetnie, kolejna rzecz do załatwienia.
Czarnowłosa zapisała jeszcze kilka zdań w raporcie, drugą ręką wciskając sobie do buzi czekoladowe ciastko (to pożywne śniadanie!), wzięła różdżkę i udała się niechętnie do poczekalni. W końcu zauważyła odpowiednią osobę, a zaraz stała przed panem Malfoyem, z niezbyt skupionym spojrzeniem; myślami była już w swoich cholernych papierkach. Eh, miała jeszcze tyle do roboty! Ale na razie to musi poczekać.
- Proszę, pana różdżka -powiedziała rzeczowym tonem, podając facetowi wyżej wymieniony przedmiot. W końcu skupiła na nim swój wzrok, uśmiechając się uprzejmie, tym swoim wytrenowanym uniesieniem kącików ust. Tym przeznaczonym dla pacjentów, którym również obdarowuje się dzieci, zgubione wśród wielkiego tłumu dorosłych.
Nie mogła jednak powstrzymać delikatnej irytacji, kiedy zobaczyła, w jakim koleś jest stanie. Miała już naprawdę serdecznie dość ćpunów, którzy ostatnio sypali się jak z rękawa. Jednak pozostawienie tak tutaj mężczyzny, który, jak wiedziała, był wysoko postawiony i dość wpływowy, byłoby co najmniej niewłaściwe i dość głupie. Dlatego też postanowiła poczekać, aż pan Malfoy przejdzie z aktualnego stanu w bardziej użytkowy i usiadła na krześle obok, obserwując go uważnie. Machnęła różdżką, przywołując do siebie bardzo-ważne-i-nudne-papiery, obrzuciła blondyna jeszcze jednym skupionym spojrzeniem i zaczęła znowu skrobać po pergaminie, raz po raz upewniając się, że mężczyzna jest na swoim miejscu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



I can't drown my demons

they know how to swim.







.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Pon Cze 02, 2014 11:29 am

Wyciągnęli go w równie niedelikatny sposób w jaki go wtrącili do izolatki. Ledwo zdążył spełnić prośbę Andre i usunąć  mu pamięć, wyrwać go z rzeczywistości, dać mu nowe życie i upuścić różdżkę, która poturlała się pod biurko, rzucić mu jego własny notes, a drzwi,  które wcześniej tak uparcie chciał staranować, otworzyły się i, prawdopodobnie, raz na zawsze opuścił izolatkę. Ciągnęli go za sobą. Wyglądali jak trolle górscy, wielcy i szerocy, przynajmniej tak mu się wydawało, gdy spoglądał w górę, a jego nogi dosłownie ciągnęły się po podłodze. Ktoś go przepraszał, jakaś kobieta wymawiała jego nazwisko, ubolewając nad pomyłką. Przy kolejnym przebłysku świadomości siedział w korytarzu, pośród nieznanych mu osób. Ktoś na niego patrzył, ktoś coś szeptał.
– Cześć – odezwał się nagle, widząc obok siebie ciemnowłosą dziewczynę wypełniającą jakieś formularze. Zorientował się, że trzyma w ręku swoją różdżkę, która pojawiła się znikąd. Włożył ją w bezpieczne miejsce, do wewnętrznej kieszeni swojej szaty i od razu o tym zapomniał. Ona była taka ładna, w przeciwieństwie do jego zapewne głupawego i mało pociągającego uśmiechu. Bujnęło nim i niemal oparł się o jej ramię, ale zdołał wrócić do pozycji niemal pionowej. Dostrzegł, że miała na sobie fartuch i chyba dotarło do niego, że dziewczyna musi tam pracować, choć nie do końca też wiedział, gdzie się znajduje. I cały czas czuł ten intensywny zapach malin.
– Chodźmy stąd. Nie wiem, ale chodźmy stąd – wymamrotał, po czym przeczesał włosy dłonią. Pochylił się i siedział przez chwilę z głową w dół, łokciami opierając się o uda. Nie wyglądał, jakby go coś bolało, ale zamilkł znów na paręnaście sekund. Gdy się podniósł, uśmiechał się od ucha do ucha, pełen euforii.
–  Ładna jesteś. Zabierz mnie stąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Robin Blishwitsh

avatar

Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Poczekalnia   Pon Cze 02, 2014 6:22 pm

Robin ostrożnie uniosła wzrok znad papierów, zwracając go znowu na Malfoya. Mimowolnie uśmiechnęła się z rozbawieniem, zupełnie nieprofesjonalnie, obserwując poczynania blondyna. Z jednej strony było to wyjątkowo zabawne, a z drugiej prawie że tragiczne. Nie sądziła, że ktoś taki mógłby się doprowadzić do podobnego stanu. Chociaż arystokracji wszystko wolno, prawda?
Westchnęła, zastanawiając się, co wziął. Przez jej umysł przeleciało kilka możliwych substancji i preparatów. Jednak nie było na to sposobu innego, niż przeczekać to otępienie w jakimś bezpiecznym miejscu. A poczekalnia do takich miejsc na pewno nie należała. Dlatego Robin wstała, odsyłając papiery do gabinetu. Rozejrzała się po pomieszczeniu, zauważając spojrzenia pełne dezaprobaty rzucane w stronę mężczyzny. Cóż, w sumie nic dziwnego.
- Dziękuję. -Uśmiechnęła się niepewnie, sama nie wiedząc, czy to majaki, czy faktycznie komplement. Ale teraz to nieistotne. Chwyciła więc Malfoya za ramię, pilnując, żeby nie runął jak długi i starając się chronić jego reputację. W końcu ploteczki rozchodzą się jak burza, a w tym przypadku zapewne jak huragan.
Sapnęła cicho, kiedy oparł na niej swój ciężar ciała. Na Merlina, ile on ważył?
- Proszę za mną. -Pociągnęła blondyna w stronę swojego gabinetu, odprowadzana zniesmaczonymi spojrzeniami. Oby tylko udało im się przeprawić przez schody.

//zt x2 klik

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



I can't drown my demons

they know how to swim.







.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Poczekalnia   

Powrót do góry Go down
 

Poczekalnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Poczekalnia rydwanów
» Poczekalnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Szpital Św. Munga :: Parter-