a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Gabinet Robin Blishwitsh
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Gabinet Robin Blishwitsh

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Gabinet Robin Blishwitsh   Sro Cze 04, 2014 7:44 pm

Gabinet jakich wiele- znajduje się tu leżanka, biurko zawalone stosem pergaminu i półki z eliksirami. Można tu też zauważyć regały wypełnione po brzegi jakimiś aktami, czy innymi papierami. Na stoliku przy leżance leży kilka niezbyt przyjaźnie wyglądających narzędzi. Na ścianie prostopadłej do biurka wisi magiczny kalendarz z ruszającymi się fotografiami zespołów. Duże okna oświetlają pomieszczenie utrzymane w kolorze kości słoniowej, zupełnie innej od szpitalnej, rażącej bieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Robin Blishwitsh   Czw Cze 05, 2014 4:16 pm

Na schodach stracił równowagę dwukrotnie, ale na szczęście nie wywrócili się i żadne z nich nie straciło zębów oraz nie połamało kończyn. Nie zaczął też śpiewać czy recytować Szekspira, a to także powód do zadowolenia.  Z trudem, potykając się o własne nogi, ale dotarli do gabinetu magomedyka. Lucjusz klapnął na łóżko, tuż po tym jak dziewczyna zrzuciła go ze swoich ramion. Na pewno musiało być jej ciężko, Lucjusz był wysoki i do chudzielców nie należał. Prawie się położył, z nogami zwisającymi z leżanki, ale utrzymał się w pionie. Oparł się o ścianę i ziewnął, a spojrzenie wciąż miał zamglone.
- Co tu robisz? – spytał, totalnie nieogarnięty. Prędzej powinien był spytać co on tam robi.
Rozglądał się wokół maślanym wzrokiem, pochłaniając każdy szczegół. Gorzej, że raczej ich nie zapamiętywał.  Wciąż czuł te maliny, ale tym razem zmieszane z aromatem kawy. Przetarł oczy, po czym jednak zdecydował się położyć. Najpierw jednak ściągnął z siebie długą, wierzchnią szatę i położył ją na skraju materaca. Różdżka nie wypadła, ale wystawała z kieszeni. Czarną koszulę rozpiął pod szyją, by nie ściskał go kołnierz, potem mankiety, choć to nie było już aż tak proste, i położył się na plecach, mimo że nogami wciąż dotykał podłogi. Czy było mu wygodnie? Raczej nie. Aczkolwiek nie przywiązywał do tego większej wagi, sufit wydawał się być ciekawszym. Chwilę potem obrócił się na bok i wpatrywał w Robin.
– Możesz mi zdradzić co to za miejsce? Widziałem tu króliki, takie z dużymi uszami. Złapałaś kiedyś jakiegoś? Mój kot poluje na króliki. Myślisz, że mógłbym go tu przyprowadzić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Robin Blishwitsh

avatar

Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Gabinet Robin Blishwitsh   Czw Cze 05, 2014 4:50 pm

Robin prawie że wciągnęła Lucjusza po tych schodach, z kosmykami lecącymi na twarz i ramionami przygniecionymi jego ciężarem. Prawie poślizgnęła się po drodze, w międzyczasie gubiąc spinkę do włosów. Kilka razy ktoś ich potrącił, przez co znowu równowaga Rob została zachwiana, ale w końcu dotarli w całości do gabinetu.
Dziewczyna zrzuciła Malfoya na łóżko z cichym sapnięciem. Odgarnęła włosy z twarzy i westchnęła. Na jego pytanie tylko zaśmiała się z ulgą, że raczej nie będzie musiała go nosić. Podsunęła sobie krzesło do leżanki i rozparła się na nim wygodnie, odchylając głowę delikatnie do tyłu. Po chwili jednak spojrzała znowu na niego i postanowiła z nim pogadać, żeby zająć go rozmową i odwieść od ewentualnych głupich pomysłów.
- Kto wie. Jeśli twój kot upoluje dużego królika, to być może. Ja ostatnio widzę ich pełno, są naprawdę wszędzie. To istna plaga -odpowiedziała, patrząc na mężczyznę z rozbawieniem. Oczywiście nie było tu żadnych królików, jednak jego reakcje i zachowania były bardzo zabawne. Ignorowała jednak pytanie o miejsce ich pobytu. I tak by zaraz zapomniał.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



I can't drown my demons

they know how to swim.







.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Robin Blishwitsh   Pią Cze 06, 2014 7:43 pm

O królikach zapomniał tak szybko jak je sobie wymyślił. Chyba w pewnej chwili miał zamiar usiąść, ale zmienił zdanie. Nie odezwał się słowem, mruczał tylko coś sobie pod nosem. Po paru minutach faktycznie usiadł, ale tylko po to, by rozsznurować swoje eleganckie buty, które spadły na podłogę. Dzięki temu nie odczuwał już żadnego skrępowania, by całkowicie położyć się na kozetce, razem z nogami i ręką podłożoną pod głowę.
- Nie lubię barszczu, a kazali mi go jeść.
Pogwizdał sobie, zdradził jej jeszcze parę sekretów dotyczących tego co lubi a czego nie. Porozglądał się jeszcze raz, jakby znów czuł się w nowym miejscu. Dostrzegł Robin i zainteresował się w końcu jej obecnością. Wstał z łóżka, po czym chwiejnym krokiem zbliżył się do niej. Zajrzał w papiery, które miała na biurku, a potem odsunął je na tyle, by nie pognieść żadnego dokumentu kiedy opierał się swoimi szlachetnymi pośladkami o krawędź blatu.
– Wydaje mi się, że powinniśmy się bliżej poznać, panienko. Ty się nie zgubiłaś przypadkiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Robin Blishwitsh

avatar

Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Gabinet Robin Blishwitsh   Sob Cze 07, 2014 3:23 pm

Robin kompletnie nie nadążała za aktualnym tokiem myślenia Lucjusza, więc tylko kiwała głową w odpowiednich momentach, lub mruczała coś z zainteresowaniem, ledwie powstrzymując się od histerycznego wybuchu śmiechu. Teraz to już nie miała pojęcia, co mu dali, bo z czymś takim spotkała się chyba po raz pierwszy. No a na pewno po raz pierwszy miała robić za niańkę szanowanego faceta, który jest w takim stanie.
Dziewczyna z niepokojem obserwowała kolejne poczynania Malfoya. Już miała wstać i go przytrzymać, żeby przypadkiem nie wylądował na podłodze, ale na szczęście utrzymanie równowagi nie było już dla niego takim problemem. Wyciągnęła rękę po dokumenty, broniąc je przed zgnieceniem i wcisnęła szybko w najbliższą szufladę. Nie do końca wiedziała, jak ma mu odpowiedzieć, przede wszystkim, że stał nad nią jak ci wszyscy profesorowie w szkołach, gdy pytają o coś ucznia.
Dlatego wstała niepewnie i znowu chwyciła blondyna za ramiona, sadzając go na swoim krześle.
- Wydaje ci się -mruknęła, wzdychając. Byłaby bardzo wdzięczna, gdyby pan Malfoy ograniczył trochę swoją ruchliwość.- Proszę, siedź spokojnie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



I can't drown my demons

they know how to swim.







.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Robin Blishwitsh   Nie Cze 08, 2014 4:09 pm

Zapomniał już o wydarzeniach z izolatki, zapomniał spojrzenia ludzi z poczekalni. Zapomniał nawet o królikach. Jego myśli zmieniały się w tempie natychmiastowym, w przeciwieństwie do chwil, gdy był jeszcze z Takawą. Tam, pomimo oszołomienia, był w stanie połączyć fakty w logiczną całość. Tutaj natomiast nie wiedział nic. Nie wiedział z kim jest, gdzie jest, pewnie nawet nie pamiętał swojego imienia. Usiadł, tak jak prosiła go ciemnowłosa dziewczyna. Nie zawahał się wziąć kubek z zimną już, niedopitą czarną kawą i umoczyć w niej usta. Nawet nie przeszkadzało mu to, że nie zawierała w sobie ani kropli śmietanki. Odstawił naczynie, nie rozumiejąc zdziwienia na twarzy towarzyszki.
– To… Jak masz na imię? Chyba nie mówiłaś.
Tym razem wyglądał na zainteresowanego i zaciekawionego, a jego spojrzenie przestawało być mętne. Być może trzeźwiał, a leki, które mu podano, przestawały działać. Ale równie dobrze mógł to być tylko chwilowy przejaw świadomości, jako że leki podawane ‘szaleńcom’ raczej miały dłuższe działanie niż dwie czy trzy godziny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Robin Blishwitsh

avatar

Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Gabinet Robin Blishwitsh   Nie Cze 08, 2014 8:56 pm

Robin odetchnęła z ulgą, kiedy okazało się, że Lucjusz nie ma zamiaru zrobić czegoś głupiego, typu striptiz na blacie, co w tym stanie nie było takie nieprawdopodobne. Nie żeby się obraziła, ale byłoby to bardzo nieprofesjonalne.
Dziewczyna i tak nie spuszczała z blondyna ostrożnego wzroku, obserwując każdy jego ruch. Sama usiadła na leżance, żeby nie stać nad nim, niczym profesor nad jakimś dzieciakiem. Chociaż w sumie tak się czuła- jak połączenie niańki i urzędnika państwowego. Z jednej strony musiała wisieć nad Malfoyem, a z drugiej zachowywać się w określony sposób, jakiego od niej wymagano. Powinna zaproponować coś do picia, najlepiej jeszcze dać gazetę i spytać, czy to krzesło jest wystarczająco miękkie na jego szanowany tyłek. Ale to tak formalnie, oczywiście. Nie zrobiła przecież żadnej z tych rzeczy, jednie miała na uwadze, żeby Lucjusz nie odwalił jakieś głupiej akcji.
Zdziwiła się lekko, kiedy chwycił jej kawę. Zostawiła ją tam już jakiś czas temu i pewnie sama jej by nie tknęła, ale jemu to najwyraźniej nie przeszkadzało. Cóż, pewnie do czasu.
Przed odpowiedzeniem na jego pytanie, wbiła w niego ponownie uważne spojrzenie, chcąc sprawdzić jego stan i czy odpowiadanie na nie ma jakikolwiek sens. Wyglądał w miarę dobrze, ale postanowiła to sprawdzić jednym, dość istotnym pytaniem, które powinno rozwiać jej wątpliwości.
- Robin. A ty? -Oczywiście pamiętała jego imię, no bo bez jaj- Lucjusz Malfoy! Kto by go tam nie znał? Ale taki test świadomości wyjdzie mu na dobre, a przynajmniej nakreśli lekarce sytuację.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



I can't drown my demons

they know how to swim.







.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy

avatar

Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Gabinet Robin Blishwitsh   Sro Cze 18, 2014 8:18 pm

- Robin, jakie ładne imię. Chyba nie znam nikogo innego o tym imieniu. Ja jestem Lucjusz – spojrzał jeszcze raz na kubek, ale nie zdecydował się na kolejny łyk. Wstał i otworzył okno, po czym skierował się w stronę Robin. Na leżance wciąż znajdowała się jego szata, skąd wyciągnął paczkę z papierosami, po czym zapalił, wychylając się przez okno, żeby nie nadymić wewnątrz. Przez chwilę pomyślał o Andre, chociaż spotkanie z nim wydawało mu się być snem. Zreflektował się dopiero po chwili, oferując jej również papierosa.
– Powinienem był spytać od razu. Palisz? Paskudny nałóg, naprawdę. Ale ciężko rzucić po tych kilku latach regularnego palenia. – i kiedy już by się wydawało, że zaczął mówić do rzeczy… – Jak myślisz, jak długo bym stąd spadał? To tylko pierwsze piętro, prawda? Trzy sekundy? Połamałbym się tylko, czy mógłbym nawet skręcić kark?
Obrócił się nagle, chwycił kubek i cisnął nim przez okno. Dźwięk tłuczonej o chodnik ceramiki odbił się echem po dziedzińcu szpitala.
[b] – Zawsze chciałem nauczyć się latać –
dodał cichym, rozmarzonym tonem, niebezpiecznie wychylając się za krawędź parapetu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Robin Blishwitsh   

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Robin Blishwitsh

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Szpital Św. Munga :: I piętro-