a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Salon
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Salon   Sro Cze 11, 2014 11:55 pm

Przestronny salon z wielkimi oknami prowadzącymi na ogród. To tutaj znajdowały się bardzo wygodne dwie sofy oraz cztery fotele przy kominku. Między nimi stała dość spora ława. Na około można było zauważyć studenckie puchary oraz medale starych mieszkańców tego przybytku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lis 04, 2014 11:19 pm

Black śmiał się z Mariki i kiedy dziewczyna to dostrzegła, roześmiał się jeszcze głośniej. Pokręcił głową i spuścił ją, starając uspokoić rozbawienie, a przydługie włosy opadły mu na twarz. Strząsnął je energicznym ruchem głowy, który dla dokładniejszego obserwatora mógł przypominać merdanie uszami jak u czarnego psa, nie trwało to jednak długo.
- Jak nie jest śmieszne, jak jest! - Zarechotał, nic sobie nie robiąc z tego, że dziewczyna właśnie go zbeształa.
- Mięsne fanatyczki, mówisz? A co, jeśli ułożą Ci mięsnego jeża na talerzu i będą nim straszyć biedną Marikę? - Parsknął kolejną salwą śmiechu na sam ten pomysł, kiedy tylko ochłonął, kontynuował. - Wiesz, mógłbym z nimi porozmawiać, żeby zostawiły Cię w spokoju, ale co jeśli one mnie przekabacą i zostanę mięsnym fanatykiem? - Spytał z przerażeniem w oczach, szturchając za chwilę dziewczynę lekko w bok. - Chyba byś tego nie przeżyła, co?
Podniósł się z zadowoleniem z ławki, bowiem zaczęło mu już odmarzać nie powiem co i dał się pociągnąć Marice do salonu w Akademiku. Wypuścił jej rękę dopiero w chwili, kiedy znaleźli się w środku i Syriusz wyciągnął różdżkę, żeby ustawić fotele i sofy według własnego widzimisię. Przysunął dwa fotele do sofy pod oknem tak, że mogli się na niej usadowić wyciągając nogi na fotelach. Wyszedł na chwilę do kuchni, a po chwili wrócił z dwoma gorącymi kubkami kakao, które przygotował za pomocą zaklęcia grzejąc mleko. Usadowił się po jednej stronie sofy wyciągając nogi na fotelu po wcześniejszym odstawieniu kubków na ławę znajdującą się w salonie. Na sofie znajdowały się dwie poduszki, jedną wetknął sobie za głowę, a drugą rzucił w Marikę, trafiając ją lekko w głowę, roześmiał się widząc minę dziewczyny.
- Siadaj, co tak stoisz? Wyglądasz jakbyś połknęła gumochłona. - Powiedział z szerokim uśmiechem. - Dokończ mi opowieść o tych mięsnych fanatyczkach. Nie podkładały Ci pieczonych karczków do torebki na drugie śniadanie?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Marika Nona

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lis 04, 2014 11:48 pm

Marika czuła sie, jakby wlasnie trafiła do nieba. I nawet przestała sie robić aż tak czerwona! I nawet, nawet uwaga Syriusza o nim po stronie tych złych dziewczyn nie wprawiła jej w oburzenie absolutne. Achivment unlocked!
Dziewczyna najchętniej nie puszczałby dłoni Blacka, ale niestety kakao ma swoja cenę. Tak wiec Marika tylko stała na środku salonu jak ta ciota, nie do końca wiedząc, co robić, do czasu aż Syriusz wszystkiego nie ogarnął. Nawet wtedy Marika nie potrafiła ruszyć sie z miejsca, a jedynie wpatrywała sie w chłopaka niczym w Boga (w spodniach w reniferki, ale kij z tym - on zawsze wyglada fantastycznie!). Zaraz jednak bardzo nieromantycznie oberwała poduchą w łepetynę, zachwiała sie niczym po uderzeniu granatu i podniosła poduszkę z podłogi. Mało nie walnęła przy tym czymś w stylu tekstu ze "Zmierzchu" (Jesteś... Piękny D:), ale nawet zalosnosc Mariki ma swoje granice. Tak wiec studentka w końcu usadowiła sie wygodnie ja kanapie i położyła głowę na poduszcze, nie odrywając wzroku od chłopaka. Na jego słowa parsknęła smiechem.
- Do tego etapu jeszcze nie doszłyśmy. Ale chyba w mojej aktualnej sytuacji będę zmuszona mieszka tutaj - stwierdziła, obrzucając salon krytycznym spojrzeniem. Zaraz znowu uśmiechnęła sie delikatnie i pstryknęła Blacka w nos. - No ale skończmy już z tymi wyznawczyniami mięsnamu - sucharek - jest - i powiedz mi co tam u c i e b i e?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


The truth is so beautifull but also so frightening thing!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3060-marika-nona-budowa
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lis 05, 2014 2:12 am

Gdyby Syriusz chociaż w połowie domyślał się jakie emocje wzbudza swoimi drobnymi gestami w dziewczynie, pewnie by się chłopak zmieszał. Jednak niedomyślność w pewnych kwestiach damsko-męskich to jego drugie imię. Czekał aż dziewczyna usadowi się na jego konstrukcji z foteli i sofy i wykorzystał okazję, aby napić się kakaa, które ostatni poza Hogwartem pił chyba w dzieciństwie i to tylko wtedy jak sam sobie je przygotował, bowiem Stworek wcale nie wyrażał chęci słuchania młodego panicza, a ten również nie miał ochoty, żeby skrzat mu usługiwał. Kiedy jednak Stworek biegał za Regulusem jak za s*aczką, Syriusz przeważnie robił odruchy wymiotne i skrywał się w swoim pokoju, w którym miał spokój, swój świat i swoje plakaty. Zerknął na dziewczynę, wybijając się ze wspomnień wczesnego dzieciństwa i uśmiechnął łobuzersko widząc jak jej spojrzenie obiegło na ułamek sekundy jego spodnie od piżamy.
- No co?- Spytał, wzruszając ramionami. - Co raz bliżej święta!
Kiedy Marika w końcu opadła na swoją poduszkę, Syriusz odstawił swój kubek po czym sięgnął po ten należący dla niej i podał jej parujący napój. Powiódł spojrzeniem po salonie, kiedy zobaczył jej krytyczny wzrok i zmarszczył brwi.
- Mieszkanie tutaj wcale nie byłoby złą opcją, no chyba, że zwalą się tu rzesze studenciaków, ale zawsze lepsze takie mieszkanie niż mój rodzinny dom, możesz mi wierzyć. - Mrugnął do przyjaciółki porozumiewawczo, a kiedy dostał pstryczka w nos, uśmiechnął się łobuzersko i odpowiedział jej tym samym. - Co u m n i e? - Powtórzył, modulując głos identycznie jak Marika.
- Zakończyłem pracę w Dziurawym Kotle, rozpocząłem studia na wydziale Bezpieczeństwa magicznego, niedawno byłem dwukrotnie w Hogwarcie, najpierw na urodzinach Jessi, - wyliczał na palcach - jak zawsze zrobiła świetną imprezę, przekradliśmy się z Rogaczem przez jedno z naszych tajnych przejść, Luniaczek zrobił prawdziwe wejście smoka, szkoda, że tego nie widziałaś!, natomiast na Bal Halloweenowy z okazji Nocy Duchów wjechaliśmy jak cywilizowani ludzie moim motorem prosto do Wieliej Sali. Na Balu jak to na Balu, tłum ludzi, muzyka, taniec i nie obyło się bez awantur w wykonaniu wrogich sobie uczennic. Byłem osobą towarzyszącą Shiry, znasz ją może? Ostatnio na moich samotnych spacerach po Londynie spotkałem masę znajomych, chociaż Elladora Malfoy i Christian Fawley nie zaliczają się do tych najlepszych. - Skrzywił się i zaraz dodał. - Ale za to w barze "Pearl" spotkałem Mię i jej znajomego Ricka, całkiem sympatyczny gość. - Urwał, zaczerpując oddechu. - To chyba na tyle. - Uśmiechnął się szelmowsko i upił łyk kakaa, które prawie mu wystygło, bo się rozgadał.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Marika Nona

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lis 05, 2014 8:56 pm

Chwała Bogu, ze Syriusz był taki niedomyślny w relacjach damsko męskich, bo gdyby skąpnął sie, jak na nią działa, Marika by tego nie przeżyła. Padłaby niczym ustrzeloną kaczka, ze wstydu i upokorzenia. I pewnie po drodze, znając jej szczęście, zdążyłaby zrobic cos jeszcze bardziej żenującego, typu walnięcie głowa o kant stołu. Wcale by sie nie zdziwiła!
Marika roześmiała sie apropo jego pizamy. Była seryjnie urocza, jeśli w ogole można tak powiedzieć! Co prawda to oksymoron, ale Syriusz sam w sobie był żywym oksymoronem.
- No, nie jest taka fajna jak moje pandy, ale klimatyczna przynajmniej. - Kolejny sucharek - done! Jeżu, Marika, jak zaraz nie przestaniesz, to ususzysz chłopa ja śmierci. Na mumie.
- Jakby co, to zawsze możesz na wakacje do mnie wbić - zaproponowała dość śmiało, chociaż nie zrobiła sie przy tym aż tak czerwona, jak przy innych tego typu słowach. Wiedziała, ze to wyjatkowo nieprawdopodobne, wiec nie peszyło jej to aż tak bardzo. Black u niej w domu? Chyba w snach!
Marika popijała kakao, słuchając wywodu Blacka (i martwiąc sie, żeby sie chłopak nie zapowietrzył!), a jej oczy robiły sie coraz większe. Kiedy skończył, patrzyła na niego jeszcze chwile, prawie ze z podziwem, po czym mruknęła:
- Kurka, ty to masz ciekawe życie. Szczytem moich zaskakujących przeżyć był kiełbasiany atak.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


The truth is so beautifull but also so frightening thing!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3060-marika-nona-budowa
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lis 05, 2014 9:12 pm

Syriusz lekko się zdziwił, kiedy usłyszał propozycję koleżanki, jednak stwierdził, że to nie jest wcale taki zły pomysł. Uśmiechnął się i odpowiedział po chwili.
- Czemu nie? Chętnie odwiedzę Cię w wakacje, rozbiję sobie magiczny namiot w Twoim ogrodzie, a nocą będę obserwować swoją gwiazdę przez przenośny teleskop. - Zrobił ruch dłońmi w przestrzeni, jakby chciał coś ogarnąć ramionami. Szczęście, że kakao stało na stoliku, bowiem z pewnością w tym momencie by się oblał. Obrzucił spojrzeniem spodnie swojej piżamy i zerknął z ukosa na Marikę, uśmiechając się przy tym szelmowsko.
- To jest taki ukryty przekaz, piżama w Rogacze, sama rozumiesz. - Mruknął jej porozumiewawczo na ucho, a jego brwi uniosły się falą w górę i w dół. Kiedy się odsunął, zauważył dziwne spojrzenie Mariki, która zdawała się być wciąż pod wpływem jego poprzedniego wywodu. Wywrócił oczami i rozparł się wygodniej na poduszce, zakładając dłonie za głowę i splatając je na włosach. Pod szarą koszulką, w której spał odmalowały się kontury mięśni, do których od pewnego czasu przywiązywał uwagę i pracował nad nimi kilka miesięcy.
- Nie wierzę w ani jedno Twoje słowo, - zaperzył się. - pewnie znasz już z imienia i nazwiska wszystkich profesorów i już zaczęłaś czytać materiały na drugi semestr. - Zachichotał złośliwie, nie podejrzewając nawet jak blisko jest prawdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Marika Nona

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 06, 2014 9:36 pm

Marika otworzyła szeroko oczy, gapiąc sie na chłopaka z zachwytem, do którego pewnie już był przyzwyczajony. Black. U niej w domu. No, właściwie to w ogródku, ale to prawie to samo. To wręcz niesamowite.
Kiedy Syriusz sie tak nad nią nachylił, zrobiła sie ponownie czerwona, ale zaraz zamaskowała to wybuchem śmiechu na jego słowa.
- Czyzbys ty i Rogacz mieli ze sobą jeszcze wiecej wspólnych spraw niż reszta tego szarego społeczeństw myśli? - szepnęła konspiracyjnie, dalej z absolutnym rozbawieniem w głosie. Rownież starała sie wykonać taka fale brwi, ale skończyło to sie jedynie na nieudanych próbach i kolejnej salwie śmiechów. Aż musiała odłożyć kakao na stolik.
- Wcaaaaleeee nieeee! - zaprotestowała gwałtownie Marika z okropnym oburzeniem wymalowanym na twarzy, chociaż po jej speszonym tonie spokojnie mozna było spostrzec, ze Black trafił w sedno. - A nawet, ekhem, jeśli, to wcale nie jest nic ciekawego. Weź, na podstawie twojego życiorysu mozna by napisać ksiazke. Albo chociaż wplątać cie jako postac drugoplanowa w mojej biografii - dodała na koniec ze smiechem, po czym efektownie uniosła głowę, mimowolnie myśląc, ze nie miałaby nic przeciwko, zeby był postacią pierwszoplanowa w jej życiu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


The truth is so beautifull but also so frightening thing!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3060-marika-nona-budowa
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 06, 2014 10:37 pm

Syriusz, owszem, był przyzwyczajony do takich spojrzeń i zarumienionych policzków, jakich Marika dawała mimiczny koncert. W takich jednak sytuacjach Łapa traktował rozmówczynię z jeszcze większą życzliwością, jednak starał się nie robić nadziei każdej, która w ten sposób na niego nie reagowała. Syriusz nie szukał stałych związków, nie wdawał się też w romanse, po których miałby porzucić nieszczęsną dziewczynę. To by było nie do pomyślenia i Łapa brzydził się czymś takim. Jednak zdał sobie sprawę, że się zagalopował, Marika bowiem zawsze tak reagowała i uważał, że to część jej natury. Musiał przyznać, że nawet mu się to podobało. Och, Syriuszu, jak Ty mało wiesz o tych sprawach.
- Nawet gdyby, to musi zostać tajemnicą, nie wiem co bym zrobił, gdyby dowiedziała się o tym taka Evans. - Rzekł, konspiracyjnie gestykulując i mówiąc tonem, jakby ktoś miał ich podsłuchać.  
Kiedy zobaczył jak dziewczyna zareagowała na jego kolejne słowa, odstawił trzymany właśnie kubek na oparcie sofy.
- Wcaleeeeee taaaaaaaaaaaaaaaak! - Zaintonował takim tonem jak Marika tuż przed nim i ku swojej wielkiej rozpaczy trącił łokciem kubek, który spowodował, że reszta napoju wsiąknęła w oparcie fotela. - Moje kakałko. - Mruknął, robiąc smutną minę, a po chwili niewerbalnym zaklęciem wyczyścił materiał i znów odwrócił się do Mariki. Uniósł brwi i starał się stłumić uśmiech, jednak na nie za wiele mu się to zdało.
- Cicha woda brzegi rwie, a tą cichą wodą jest Nona Marikaaa! - Zaintonował, fałszując okrutnie. - Na podstawie mojego życiorysu można mnie zakwaterować w klubie AA, bo Christian mi ostatnio powiedział, że chodzą słuchy, że jestem z alkoholem za pan brat. - Wywrócił oczami, robiąc skonsternowaną minę. Po czym znów spojrzał z ożywieniem na przyjaciółke. - Żeby mieć prawo umieścić mnie jako postać drugoplanową w swojej książkowej biografii, musisz mi najpierw zdradzić wątek pierwszoplanowy! - Rzekł tonem, jakby właśnie mówił do Rogacza "Szach mat!" podczas partii szachów czarodziejów. Zaklaskał w dłonie i splątał je na brzuchu spoglądając na dziewczynę z uśmiechem zwycięstwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 20, 2014 7:28 pm



Minął już jakiś czas od kiedy Syriusz i Marika przesiadywali na kanapie, popijając błogo kakałko. Nadszedł dzień, w którym Syriusz wpadł na pomysł, żeby zorganizować największą imprezę jaką widział Akademik znajdujący się (jeszcze!) przy Kolegium im. Hugona Rockwilld'a. Cała sytuacja zaczynała się w salonie, w którym z każdą chwilą przybywało balonów, wypełnionych helem. Wznosiły się ku sufitowi wyżej i wyżej. Wznosiły się pod sufit chmarą kolorowych "obłoków". To jeszcze nie wszystko. Stół został również przyozdobiony i przeniesiony z jadalni na środek salonu. Pełen smakołyków z Miodowego Królestwa oraz Trzech Mioteł. Od mnogości jedzenia i balonów, gościom miało prawo pomieszać się w głowach. Na stole czekał już na gości szampan oraz różne inne trunki, w tym ognista whisky.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Budowy dnia Czw Lis 20, 2014 9:20 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nora Fairbairn

avatar

Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 20, 2014 8:00 pm

Kimże by była, gdyby się nie spóźniła prawda? Zresztą, co jak co, ale na imprezę wypada się wręcz spóźnić. Kiedyś tam utarta prawda, która bardzo się spodobała Norze, zwłaszcza, jeżeli makijaż i układanie włosów zajmowało bardzo dużo czasu. Ostatnie przesunięcie czerwoną szminką po ustach, strzepanie z dopasowanej idealnie sukienki niewidzialnego kurzu i powoli skierowała się do salonu. Wzrokiem zdążyła ogarnąć pomieszczenie. Zaśmiała się cicho w sobie. "No tak, a ty narzekałaś, że jesteś spóźnialską, Nora. Mniej samokrytyki. " pokręciła głową i jakby nigdy nic, nie oczekując że jakikolwiek żywy duch się pojawi, podeszła do stolika z winem, napełniając sobie kieliszek do pełna. Wzięła go do ręki, jednak nie zasmakowała trunku. Mimochodem na jej twarzy pojawił się uśmiech, kiedy zobaczyła te wszystkie dekoracje i fikuśne balony wiszące pod sufitem. Podeszła do jednego, tego który miał dłuuugi sznureczek i podskoczyła na szpilkach by go złapać. Jednak nie udało jej się to. Powtórzyła czynność i tym razem wysiłek zaowocował sukcesem. Zadowolona z siebie z balonikiem i kieliszkiem wina, rozejrzała się, bo usłyszała jakiś szelest przy drzwiach przylegających do salonu - Syriusz, słyszałam Cię. Nie udawaj że Cię nie ma. - Podparła się ręką z balonikiem o biodro.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _











Greatness dies, unsung and lost, invisible to history.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3115-nora-fairbairn
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lis 21, 2014 1:39 pm

Remus wiedział, że się spóźni na przyjęcie Syriusza. Ba, co gorsza, bał się, że jego przyjaciel pomyśli iż go wystawił i zostawił z tym całym dmuchaniem balonów. Nawet jeśli używał do tego magii to przecież spodziewał się, że nie będzie ich tylko pięć, ale zapewne ze setka. Czy jakoś tak. Dlatego coraz bardziej się denerwował, gdy obszedł już kolejny magiczny sklep i nie znalazł nic odpowiedniego, by podarować go kumplowi. Chciał, aby to było zarówno śmieszne jak i przydatne. I nagle wpadł na pomysł. Przecież niedaleko jego starej dzielnicy mieszkalnej był TAKI sklep! Mugolski co prawda, ale z pewnością znajdzie tam idealny ,,prezent’’. Syriusz był czystej krwi czarodziejem i nie miał nic do mugoli, dlatego postanowił, że właśnie powinien dostać coś pochodzenia mugolskiego, bo magii też czasem można mieć dosyć. Znalazł więc to czego szukał, zapłacił dość słono, bo właścicielka uznała, że jest nieletni, ale w końcu udało mu się kupić to co chciał. Wrócił do akademika i w swoim pokoju to przygotował. Potem wrócił do salonu i z miną pełnią niewiniątka zszedł do salonu. Na sam widok tych wszystkich słodkości i kolorowych balonów zrobiło mu się słabo i mdło. Spostrzegł, że przyjaciel siedzi na kanapie i bajeruje jakąś laskę. Cały Syriusz! Nie ukrywał już niespodzianki za plecami. Bezceremonialnie wręczył jubilatowi… dmuchaną lalę, prosto z sex-shopu, uśmiechając się przy tym niczym niewinny, mały chłopiec, który dopiero co podpalił dywan.
- Przedstawiam Ci Amandę. Amando, to Syriusz, Twój nowy… hm, pan. Amanda jak widzisz, nie ma chłopaka, Ty bracie, nie masz dziewczyny. Duet idealny, prawda? Mało tego, Amanda nie jest typem zazdrośnicy – tutaj mrugnął do niego porozumiewawczo okiem.I jest posłuszna w każdym calu. Wiem, że nie lubisz tego typu dziewczyn, które są uległe, ale czyż ona nie jest urocza? Będzie Ci zawsze wierna i zawsze gotowa, by spełnić Twoje zachcianki. Możesz też wybrać dla niej inne imię, jeśli to obecne Ci nie odpowiada. Jednak uważam, że to, które ma teraz, pasuje do niej idealnie. Więc, wszystkiego najlepszego, stary druhu! – powiedział na koniec z uśmiechem. – Żebyś szybko nie wyłysiał, nie wyszczerbaciał, nie okulawiał, nie zbiedniał i takie tam – dodał wesoło.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Isolde Weston

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Lis 22, 2014 9:32 pm

Powiedzieć, ze była zdziwiona gdy dostała zaproszenie na imprezę samego Syriusza Blacka, to mało powiedziane. Nigdy za bliskich kontaktów nie mieli, ledwie nazwać ich można było znajomymi, ot dwójka osób która od siedmiu lat ma kilka zajęć razem, a tak na prawdę ledwie się kojarzą, a raczej on mógł ledwie kojarzyć ją, bo nie znać Huncwotów było wręcz niewykonalnym.
Niemniej jednak zjawiła się na przyjęciu w miarę punktualnie ubrana w krótką błękitną sukienkę z ozdobnym paskiem przewiązanym w tali. Włosy związała w luźny kok z którego wymknęło się kilka niesfornych kosmyków naddając fryzurze nieco romantycznego wyglądu.Aż westchnęła uśmiechając się szeroko na widok mnóstwa kolorowych baloników unoszących się pod sufitem. Na środku stał stół pełen jedzenia i... alkoholu. No tak, przecież gospodarz zapewnia procenty a resztę goście. Postawiła więc trzymany przez siebie talerz pełen słonych przekąsek idealnie pasujących do ognistej, na stole i rozejrzała się szukając znajomych twarzy.
Wybuchnęła śmiechem widząc Remusa... trzymającego dmuchaną lalkę. Była bliska uduszenia się ze śmiechu. gdy podeszła do kanapy.
Witaj Syriusz. Proszę- ledwo powstrzymywała śmiech, a oczy jej już łzawiły, gdy wręczała chłopkowi małą paczuszkę z prezentem, którym był magiczny krawat, który sam dopasowywał się do ubioru zarówno krojem jak i kolorem. Nie wiedziała co może kupić, a to wydawało się całkiem dobrym prezentem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Isolde Weston

(c)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1412-isolde-weston
The author of this message was banned from the forum - See the message
Amelia Mary Fern

avatar

Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lis 23, 2014 2:44 am

Od samego rana medytowała, zwyczajowo już szczelnie okryta lisimi ogonami i odcięta całkowicie od świata zewnętrznego. Na początku była bliska szaleństwa, gdy Lis kazał jej się kompletnie wyciszyć . Barak jakichkolwiek bodźców zwyczajnie napawała ja strachem spowodowanym dezorientacją, jednak z czasem się przyzwyczajała. Teraz potrafiła wyciszyć się na tyle by nie wariować, aczkolwiek zaklęcie wciąż nie wychodziło jej za dobrze. Ale jak to mówią " praktyka czyni mistrza".
Dzisiaj jednak jej medytacja trwała odrobinę krócej niż zwykle. W pewnym momencie bowiem Lis uwolnił ją z kokonu ogonów i wskazał na siedzącego obok ptaka.
Hej. Mogę?- zwróciła się do dobrze jej juz znanego orła, który choć dziki zwyczajnie usiadł na jej wyciągniętej ręce wystawiając posłusznie nogę, od której odwiązała kartkę i przeczytała ją na głos. Było to zaproszenie na przyjęcie Syriusza, takie samo jakie sama dostała rano.
-Też takie dostałam, ale ... skąd ty znasz Syriusza?- spytała patrząc podejrzliwie na Lisa. Zdążyła poznać go już na tyle, by wiedzieć, ze okoliczności poznania Syriusza muszą być bardzo ciekawe.
Oczywiście zgodziła się iść na przyjęcie z półbogiem i nie zdziwiła się, zę na typowy damski tekst pt" nie mam się w co ubrać" Lis wyczarował jej piękną kreację. Jej osobista, chodząca garderoba. Tak więc ubrana w zwiewną zieloną sukienkę nad kolano z ozdobnym paskiem i nietypowym dość dekoltem odkrywającym ramiona i plecy usiadła na grzbiecie Kitsune i w taki oto sposób wkroczyli na imprezę.
Ich przybycie musiało wywołać nie małą sensacje. Raz ponad półtora metrowy Lis z dziewięcioma ogonami wchodzi sobie jak gdyby nigdy nic do akademika a na jego grzbiecie spokojnie siedzi sobie uśmiechnięta Amelia. Niecodzienny widok. Dwa, dy tylko weszli wszędzie rozniosła się specyficzna aura Lisa i rozbrzmiały dźwięki nocy.
- Niemal każdy dzień jest dobry by się radować. Ale tak ten wydaje sie wyjątkowo odpowiedni-Wyszeptała mu do ucha.
Zaraz po tym jak przekroczyli próg zeskoczyła zgrabnie z lisiego grzbietu i podeszła do Syriusza.
-Wszystkiego naj ... no i wspaniałe przyjęcie- ucałowała Huncowota w policzek. Gdy się odsunęła Lis podał Syriuszowi prezent od nich dwojga, choć jej wkładem był jedynie pomysł.
-To będzie bardzo.. wesoła impreza. Będzie trzeba coś wymyślić na później- zaśmiała się rzucając aluzje pod adresem kielicha, patrząc wymownie na Lisa.
Odeszła na bok by inni także mogli podejść i złożyć Łapie życzenia. Podeszła do stołu i wzięła z niego talerz napełniwszy go różnymi smakołykami. Wyciągnęła przed siebie dłoń z kawałkiem jakiegoś mięsa a potem różnego rodzaju owocami i tak karmiła Lisa nic nie robiąc sobie ze zdziwionych spojrzeń rzucanych jej przez niektórych.




****
Wykorzystanie pozwolenia na jednorazowe wyjście

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Amelia Mary Fern


Ostatnio zmieniony przez Amelia Mary Fern dnia Nie Lis 23, 2014 9:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lis 23, 2014 2:52 am

Syriusz przepuścił Shirę w drzwiach do budynku, jak na dżentelmena przystało. Starał się zachowywać tak jak zwykle, jednak kiedy Shira nie widziała, przyglądał się jej błyszczącymi oczami. Zarówno z powodu tego co się wydarzyło na stacji Hogsmeade, jak i z ciekawości, co powie na jego organizację imprezy. Weszli po schodach do skrzydła sypialni, Syriusz otworzył na chwilę pokój, który dzielił z większością Huncwotów, żeby zostawić tam zbędne okrycia wierzchnie Shiry i swoje. Co prawda w korytarzy były wieszaki, ale dla pewności wolał zamknąć je pod kluczem. Kiedy już pozbyli się płaszczy i zamknęli za sobą pokój, Syriusz poprowadził dziewczynę do salonu. Z racji tego, że nie wydobywał się stamtąd żaden dźwięk, Łapa sądził, że jest jeszcze pusty. Co prawda, było już po 17, ale nie spodziewał się, żeby ktokolwiek przyszedł na czas, zwłaszcza, że wśród zaproszonych przeważała płeć piękna, której wyszykowanie się na wyjście zajmowało sporo czasu. Nic bardziej mylnego. Jeszcze zanim otworzył drzwi usłyszał ze środka czyjś głos. Wszedł do salonu, a Shira razem z nim, gdzie zastali elegancką i bardzo ładnie wyglądającą Norę Fairbairn. Syriusz musiał powoli wejść w rolę gospodarza, co przychodziło mu z łatwością.
- Czailiśmy się za drzwiami, bo myśleliśmy, że to domowe skrzaty przyszły dołożyć coś od siebie. - Rzekł z szelmowskim uśmiechem i przywitał Norę. A więc jego wiadomości jednak do kogokolwiek dotarły. Z Kryspinem nigdy nie było wiadomo, komu dostarczy list i czy w ogóle to zrobi, ponieważ nikt nie miał takich problemów z nawigacją jak ten mały ptaszek. Rzekł znów do Nory.
- Widzę, że już się rozgościłaś, to dobrze. - Rzekł, wymownie spoglądając na napełniony kieliszek wina. Przynajmniej nie musiał robić za skrzata domowego. Zwrócił się do Shiry, która stała tuż obok.
- Napijesz się czegoś? - Spytał i podszedł do stołu, wziął dwie butelki kremowego piwa, ponieważ usychał z pragnienia i wręczył jej jedną z nich. Upił duży łyk i z rozmarzoną minął opadł na najbliższą kanapę. Zerknął na balony, które rzeczywiście były słodkie do porzygu, ale miały odgrywać swoją funkcję, a że impreza miała być wesoła, to nie widział przeszkód, żeby było na niej też kolorowo. Poklepał miejsca obok siebie i spojrzał wyczekująco na dziewczęta.
- Usiądziecie koło mnie w oczekiwaniu na resztę gości? Zróbcie mi tę przyjemność, w końcu jestem solenizantem. - Wyszczerzył zęby w Hollywoodzkim uśmiechu, rozparł się wygodnie na sofie, a lewą stopę oparł o prawe kolano. Wtedy do pokoju wszedł L U N A T Y K. Syriuszowi wystarczyło tylko jedno spojrzenie na przyjaciela. Zakrył oczy dłonią, nie wierząc w to co widzi i wybuchnął niepohamowanym śmiechem. Wstał z fotela i przyjął dmuchaną lalę, chciał coś powiedzieć, ale nie mógł, ponieważ nie mógł zachować należytej powagi, żeby wykrzesać z siebie chociaż słowo. Spoglądał to na Remusa to na Amandę to znów na Remusa. W końcu przywołał na twarz kulturalną minę i pierwsze co zrobił to rzekł do lalki.
- Bardzo miło mi Cię poznać, Amando, pozwól, że odprowadzę Cię do stołu. Pewnie bardzo utrudziłaś się przybywając na miejsce z tym wariatem. - Zaniósł lalkę do stołu i posadził ją na honorowym miejscu, po czym wrócił do Remusa, szczerząc zęby w uśmiechu.
- Luniak, Ty to jednak jesteś człowiek niemożliwość! Nigdy nie wątpiłem w Twoje huncwockie zagrywki, ale dzisiaj przeszedłeś sam siebie! - Wybuchnął śmiechem, słysząc kolejne życzenia Lunatyka. Podziękował i uściskał po bratersku Remusa i wręczył mu butelkę kremowego piwa nie zadając zbędnych pytań czy w ogóle ma ochotę na ten właśnie napój. Remus zawsze miał ochotę na kremowe piwo, nawet jeśli się do tego nie przyznawał, a tak przynajmniej Syriusz uważał. W tym momencie zauważył wchodzącą do salonu Isolde. Mimo, że znali się z widzenia, to Syriusz i tak ją zaprosił, ponieważ w większej mierze była to impreza po prostu ogólna niż jego urodziny, które notabene miał dzień wcześniej. Podszedł do dziewczyny i przywitał przyjacielskim uściskiem, zadowolony, że przyszła. Z rozbawieniem stwierdził, że wzięła sobie do serca żeby przynieść jakąś przekąskę. Twarz mimowolnie rozjaśniła mu się w uśmiechu, kiedy zobaczył, że przygotowała nawet dla niego prezent.
- Witaj Isolde. Dziękuję, nie trzeba było! - Rzekł z uśmiechem, zaglądając ciekawsko do paczuszki. W środku znajdował się jakiś materiał, elegancko złożony. Zaciekawiony pociągnął za koniec i z paczki wysunął się magiczny krawat. Wyszczerzył zęby w uśmiechu, dając znak, że prezent bardzo mu się podoba. Podszedł do lustra i zaczął przymierzać krawat(ubrany był tak jak w avku), który mimowolnie dopasował się kolorystycznie a na środku (nie wiedzieć czemu!) pojawiły się jeleniopodobne motywy. Syriusz wpadł na genialny pomysł i rzucił spojrzenie Shirze, Norze i Isolde.
- No, dziewczęta! Która z was ma ochotę zawiązać mi krawat? - Spytał, uśmiechając się szelmowsko do ich odbić, ponieważ znów odwrócił się do lustra. Co prawda, sam równie dobrze mógł to zrobić. Hogwart był dobrym miejscem na naukę wiązania krawatu, tam każdy musiał mieć go przy mundurku. Był jednak solenizantem, więc postanowił to wykorzystać od początku do końca. Nie powiedział jeszcze nikomu, że przyjęcie nie zakończy się na nudnym salonie akademickim, ponieważ czekał na resztę gości.
Wtedy do sali weszła Amelia Mary Fern oraz jej towarzysz nie kto inny jak sam Kitsune. Syriuszowi obiło się o uszy, że Ci dwoje są w dosyć bliskich relacjach, więc nie zawahał się zaprosić ich oboje. Wyszczerzył usta w uśmiechu, widząc w jaki sposób wkroczyli do salonu i zarejestrował od razu, że lis ma na sobie muszkę. Sam zastanowił się, czy nie dotrzymać Lisowi towarzystwa i zmienić się w psa i potem dopiero przywdziać krawat. Nie podjął się tego jednak, mimo, że sama wizja wydawała mu się genialna. Wtedy w głowie każdego gościa zabrzmiały słowa bóstwa, które bardzo przypadły Łapie do gustu. Przywitał dziewczynę, przyjacielskim uściskiem, dziękując za życzenia i prezent, szybko jednak ją puścił widząc spojrzenie lisa. Zwrócił się teraz ku niemu, ponieważ Kitsune ponownie zabrał głos. Łapa nie dowierzał własnym uszom, albo inaczej, myślom, które rejestrowały słowa stworzenia.
- Dziękuję! Muszę przyznać, że to prezent bardzo dla mnie odpowiedni, jak ten od Luniaczka. - Roześmiał się i przyjął puchar, oglądając go z zainteresowaniem ze wszystkich stron. Nie mógł się doczekać, kiedy go wypróbuje. Jeszcze raz podziękował lisowi oraz Amelii i zaprosił ich gestem do gości, którzy nie kwapili się jak dotąd by zasiąść do stołu, no może prócz Amandy, która biesiadowała w samotności. Amelia wzięła trochę przekąsek i zaczęła karmić swojego towarzysza, co Syriusz przyjął z nie małym rozbawieniem.
- Ależ jesteś udomowionym bóstwem, Kitsune. - Rzekł, śmiejąc się. Rozglądał się przy okazji za jakimś napojem, coby wlać go do nowo otrzymanego pucharu. Chciał go jak najszybciej wypróbować.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Dorcas Meadowes

avatar

Liczba postów : 368

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lis 23, 2014 12:56 pm

Nie mogła nie zjawić się na imprezie u starzejącego się Syriuszka. Zobaczyć jego pierwszy siwy włos... to by było coś. Nie zostało jej już dużo czasu, a musiała sobie zorganizować coś do ubrania i prezent. Nie było innej opcji jak udać się do Hogsmeade na zakupy. Odwiedziła Miodowe królestwo i kilka innych. Wróciła już kiedy zaczęło się przyjęcie, więc musiała się spieszyć. Musiała stworzyć jeszcze prezent dla solenizanta! Miała zamiar zrobić tort, ale jedynym podobieństwem będzie jedynie kształt, dolną warstwę tworzyły różnego rodzaju alkohole, a górną słodycze, wsadziła to w pudełko i zawiązał wstążkę, nie była do końca zadowolona, bo mogła się bardziej postarać, ale nie miała już czasu. Włożyła jeszcze swoją nowa sukienkę, ogarnęła fryzurę i mogła już wychodzić.
Znalazła się w salonie mocno spóźniona, ale z tego co zdążyła zauważyć nie ona jedyna. Za dużych tłumów to nie było, czyżby nasz Syriusz stracił swoją popularność z hogwartu... a może dziewczęta przestały się za nim oglądać, w końcu starość nie radość. Podeszła do solenizanta wciskając mu dość spore pudełko zawierające prezent.
-Wszystkiego najlepszego!- Niemal wykrzyknęła z szerokim uśmiechem, po czym przytuliła go,ucałowała policzek i szybko się odsunęła. W sumie wszystko działo się dość szybko, że chłopak nie specjalnie miał czas by w jakikolwiek sposób zareagować czy odpowiedzieć.
-Co to tu tak mało ludzi?-Nie mogła powstrzymać się od zadania tego pytania.-Bardziej to wygląda na stypę niż na urodziny, chyba, że w twoim wieku to już normalne...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


She is beauty, She is grace, She will punch you in the face.


Mean Girls:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3639-dorcas-meadowes
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lis 23, 2014 1:11 pm

Uśmiech z twarzy Shiry jakoś nie mógł zniknąć. No, ale co się dziwić, skoro przed chwilą stało się to co się stało i teraz wchodzi do Akademika w towrzystwie Syriusza Blacka! Shira rozglądała się wokół z zaciekawieniem, w końcu sama tutaj będzie częściej, ewentualnie, dopiero za rok. Spojrzała wgłąb ich pokoju, kiedy Syriusz otworzył drzwi, aby zostawić płaszcze. Kiedyś zastanawiała się jak wygląda ich pokój w Akademiku i teraz miała odpowiedź! Ruszyli do salonu, wydawało się, że jeszcze nikogo nie ma, w końcu była zaledwie 17, a mało kto przychodzi punktualnie, ale.. niespodzianka! W środku była już jedna dziewczyna, której Shira nawet nie kojarzyła z Hogwartu. Przedstawiła się więc uprzejmie, czekając, aż dziewczyna złoży Syriuszowi życzenia. Kiwnęła głową i podziękowała, kiedy chłopak podał jej kremowe piwo.
- Wow, Syriuszu.. Sam to tak urządziłeś? Wygląda świetnie! - powiedziała z podziwem, rozglądając się po salonie.
Usiadła z nim na sofie, ale nie zdążyła nawet nic powiedzieć, kiedy do pomieszczenia wszedł w końcu kolejny z Huncwotów. Shira zakryła twarz rękami, chichocząc cicho. Na Merlina, Remus wydawał jej się raczej bardziej poprawnym człowiekiem, ale z niego jak widać też niezłe ziółko. W końcu wybuchnęła śmiechem, widząc jak Syriusz wita się z Amandą. Wstała i podeszła do Syriusza, spoglądając z rozbawieniem na lalkę.
- Miła koleżanka. Mam nadzieję, że nie będziesz musiał poznawać jej bliżej - szepnęła mu na ucho z łobuzerskim uśmiechem. Stanęła sobie, oparta o ścianę, popijając kremowe piwo w trakcie kiedy Syriusz witał się z Isolde. Oderwała się od ściany i sama przywitała się z dziewczyną. W końcu była zaledwie rok starsza, a należała do Ravenclawu, musiały się więc znać.
- Trafny prezent - pochwaliła jej wybór. - Rączek nie masz? Myślisz, że jak masz urodziny to Ci wszystko wolno? - powiedziała z błyskiem w oku do Syriusza. - Okej, masz rację - roześmiała się i podeszła do niego, błyskawicznie tworząc idealny splot. No tak, praktyka w Hohwarcie czyniła mistrza. Odwróciła się, kiedy weszli kolejni goście. Uśmiechnęła się szeroko na widok Amelii, ale na jej towarzysza spojrzała z niemałym zainteresowaniem. Nie wiedziała, że takie stworzenia znajdują się tak niedaleko. Poczekała, aż Syriusz przyjmie zyczenia i podeszła do przyjaciółki.
- Cześć! - zawołała, przytulając dziewczynę na przywitanie. - Cieszę się, że Cię widzę! - powiedziała i przeniosła wzrok na Lisa. - Przedstawisz mi swojego towarzysza, bo chyba nie miałam jeszcze przyjemności?
Spojrzała na chwilę na Syriusza.
- Widzę, że prezent się spodobał. Sądzisz, że alkohol się skończy? - powiedziała z rozbawieniem, spoglądając znacząco na góry alkoholu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Lucy Black

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lis 23, 2014 3:34 pm

Lucy przez kilka dni zastanawiała się jak przedostać się do Kolegium i Akademika na imprezę Syriusza. Próbowała wymyslać najróżniejsze sposoby, ewentualnie zapytać o pozowlnienie, ale wiedziała, że raczej takiego nie uzyska. Cóz, musiała chyba to zrobić nielegalnie. Miała co do tego mieszane uczucia, ale krew Blacków dała o sobie znać i pomysała "Raz się żyje". Kiedyś James napisał jej o przejściu pod Wierzbą Bijącą, prosto do Hosgemade. A że Kolegium znajdowało się niedaleko stwierdziła, że to dobry pomysł. Dodatkowo dostała na urodziny od rodziców pelerynę-niewidkę. Nie tę prawdziwą, o której krążą legendy, tylko jakąś zwycajna. Była nowa więc działała bez zarzutu, z biegiem lat tylko zblednie, ale do tego czasu zdąży jej trochę poużywać. Zabierała ze sobą Verónicę. Syriusz pisał, że można brać osoby towarzyszące, a że poznali się na balu, więc Lucy nie widziała przeszkód. Wyszykowały się obydwie i Lucy nałożyła na nie pelerynę-niewidkę. Było przed 17, ale Lucy wolała już teraz się ukryć. Udało im się wyjść z zamku i choć Lucy obawiała się, że dostaną od Wierzby udało im się unieruchomić drzewo i wejść w tunel. Dotarły do Wrzeszczącej Chaty i wyszły do Hogsmeade. Lucy zachwyciła się, że są jeszcze takie rzeczy, o których nie miała pojęcia! Do salonu Akademika trwafiły bez problemu, w końcu słychać już było gwar ludzi. Wpadły do środka, zdejmując pelerynę i Lucy od razu wyhaczyła wzrokiem Syriusza.
- Czy to mój ulubiony kuzyn obchodzi dzis swoje urodziny?! - zawołała wesoło. - Aaaaaaaale, jesteś stary! - roześmiała się i podbiegła do Syriusza rzucając mu się na szyję. Potem wyjęła paczuszkę.
- Prosze bardzo, to dla Ciebie! Ode mnie i od rodziców - podała mu prezent, w którym był zegarek, na którego cyferblacie widniał pies. - Wszystkiego najlepszego, Łapo! - zawołała i rzuciłą mu jeszcze podłużną paczuszkę, w którym była gumowa kośc. - A to już mój pomysł! - uśmiechnęła się szeroko. Rozejrzała się wokół zachwyconym wzrokiem.
- Ale tu super! Och, pamiętasz Verónicę? Na pewno! Poznaliście się na balu! - powiedziała, wskazując na przyjaciółkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3008-lucy-black
The author of this message was banned from the forum - See the message
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lis 25, 2014 12:03 am

Verónica nie kryła radości, kiedy Lucy pewnego dnia zaprosiła ją na urodziny Syriusza Blacka jako swoją "osobę towarzyszącą". Z początku miała trochę wątpliwości, czy przyjść, kiedy jednak Blackówna pokazała jej zaproszenie, na którym jak byk napisane było, że goście mogą przyprowadzać znajomych i to nie tylko jednego, nie miała więcej kłopotów z podjęciem decyzji. Większym kłopotem jednak było wyjście do Hogsmeade, do którego żadna z nich nie miała legalnego wstępu. Na szczęście Lucy znała tajne przejścia oraz miała pelerynę - niewidkę! Verónica była pod wrażeniem, kiedy gotowe do wyjścia, ubrane w ładne sukienki i ciepłe płaszcze, ponieważ jesień była dość sroga, zarzuciły na siebie magiczną pelerynę i cichaczem podreptały w stronę Wierzby Bijącej. Tunel od drzewa do Wrzeszczącej Chaty nie należał do hoteli czterogwiazdkowych, ale udało im się wyjść w miarę nieubrudzonym. Verónica również zachwyciła się tym, że istnieją przejścia, o których dotąd nie miała pojęcia! Podreptały do salonu Akademika, z którego zaczynała dobiegać muzyka, a raczej z jakiegoś wnętrza, ponieważ dźwięki były jeszcze dosyć przytłumione. Wpadły do środka i zerwały z siebie pelerynę, a włosy mimowolnie uniosły im się do góry. Lucy pierwsza rzuciła się na Syriusza składając mu żartobliwe ale szczere życzenia. Verónica nie kryła uśmiechu widząc tych dwoje zachowujących się raczej jak bliźniaki niż kuzynostwo. Dostrzegła Shirę i pomachała jej z radością, widząc dużo więcej znajomych twarzy. Oderwała wzrok od Krukonki, ponieważ Lucy właśnie wymieniła jej imię i mimowolnie zaczerwieniła się, przypominając sobie o odważnym prezencie, który miała dla solenizanta. Pod pachą trzymała sporej wielkości skrzynkę, z której dobiegały dziwne skrobania. Lucy od samego początku była zaintrygowana, jednak Verónica milczała jak grób i postanowiła dochować tajemnicy do końca.
- Najserdeczniejsze życzenia, Syriuszu! Mam nadzieję, że mój prezent umili Ci wolny czas i będziesz się o niego troszczył, ponieważ traktuję go jak moje dziecko, wykarmiłam go z buteleczki, kiedy tylko się urodził i udało mi się przemycić go do Hogwartu. Niestety w zamku nie wolno mi zatrzymaćfretki. Możesz go nazwać jak Ci się podoba, reaguje zawsze, kiedy trzymasz w dłoni smakołyk. - Uśmiechnęła się i wyciągnęła ze skrzynki zwierzątko, które wyszło na jej ramię i spojrzało na salon zza ciekawieniem. Verónica podała Syriuszowi fretkę, która była samczykiem. Syriusz zaniemówił, wziął zwierzątko na ręce i pomiział delikatnie palcem po główce, wtedy można było zauważyć, że obaj przypadli sobie do gustu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lis 25, 2014 12:20 am

Przypadkiem, a może całkiem celowo znalazł się tuż obok Shiry, a dokładniej tuż za jej plecami. Nawet jeśli rozmawiał z napływającymi gośćmi czy też wydawał się całkowicie zajęty to obserwował Krukonkę kątem oka, od czasu do czasu. Właśnie nadarzyła się okazja, że nikt nowy nie przychodził.
- Cieszę się, że Ci się podoba. – Rzekł uśmiechając się zdawkowo. Chciał zacząć rozmowę, jednak akurat wtedy przerwał im Remus i jego koleżanka, a może raczej nowa koleżanka Syriusza – Amanda. Wszyscy prawie płakali ze śmiechu kiedy Syriusz przyjmował ekstrawagancki i iście Huncwocki prezent od przyjaciela. Kiedy stał z lalką w ręce poczuł, że tym razem Shira do niego podeszła. Uśmiechnął się pod nosem i zerknął na dziewczynę kątem oka, kiedy wypowiadała swoje zdanie na temat jego prezentu. Nachylił się i szepnął Shirze na ucho słowa, których nikt prócz niej nie mógł usłyszeć.
- Mam nadzieję, że kiedyś Ciebie będę mógł poznawać bliżej. Podejrzewam, że Kryspin szybko poradzi sobie z Amandą, przedziurawiając ją dziobem. To jest dopiero pies na baby. – Wzruszył brwiami w górę i w dół, nie zważając na to, że sowę nazwał psem. Niestety temat się urwał, ponieważ pojawiła się Isolde, która wręczyła Syriuszowi bardzo interesujący krawat, którego nie omieszkał się przymierzyć.
- Tak właśnie myślę! – Odpowiedział na słowa Shiry, którymi próbowała mu wytknąć urodzinową niesamodzielność. Wyszczerzył zęby w uśmiechu kiedy podeszła i zawiązywała nowy krawat w idealny splot. Miał okazję przyglądać jej się bezkarnie i robił to z niemałą przyjemnością, szczególnie często zerkał na jej usta. Podniósł niechętnie wzrok, a wtedy do salonu weszła właśnie Amelia i Kitsune. Przywitał ich i zaprosił do stołu, sam zajęty swoim prezentem. [tak jak w poście wyżej [xD], cofam się w czasie bez konieczności używania ogonów!] Spojrzał znów na Shirę, która skończyła witać się z przyjaciółką z Hufflepuffu.
- Oczywiście, że się nie skończy! Solennie o to zadbałem, po prostu chciałbym zobaczyć jak to w rzeczywistości działa, intryguje mnie ten kielich!
Wrócił wzrokiem na swój prezent jednak na razie odłożył go na stół tuż przed nosem lalki Amandy. Trzeba było przyznać, że szczęście do prezentów to Syriusz miał. Zerknął na Kitsune, który zdawało się, że zaczynał robić swoje abra kadabra. W tym momencie lis przemalował rzeczywistość w taki sposób, aby nieznaniu mu dotąd członkowie imprezy po tym wszystkim nie mogli pamiętać, że spotkali w tym miejscu kogoś podobnego. Skinął tylko głową na słowa Kitsune, w końcu każdego zaprosił na ten wieczór w tym właśnie celu. Nie odpowiedział, ponieważ na chwilę zapomniał języka w gębie i tylko obserwował jak Kitsune otwiera okno, demoluje pazurami podłogę salonu, kreśląc na niej jakieś magiczne pieczęci, którym nie zdążył się lepiej przyjrzeć. Nie był do końca w stanie odpowiedzieć na to, co się właśnie dzieje, ponieważ zaczął widzieć jakieś astralne formy i domyślił się, że Kitsune zaczął coś mieszać swoimi ogonami, jak to Kitsune. Lis zniknął, wyskakując przez okno. Trwało to bardzo krótko, ponieważ już zaraz wrócił, w zupełnie innej formie a może raczej postaci. Rozejrzał się po salonie, ale nikt zdawał się go nie widzieć oprócz Syriusza, no i oczywiście Amelii, która od razu rozpromieniła się na jego widok, a Syriusz zastanowił się ponownie, co też tych dwoje łączy. Wzruszył ramionami, zdając sobie sprawę, że konsekwencją zaproszenia bóstwa na imprezę były właśnie tego typu akcje. Uśmiechnął się do niebieskawej energii, którą teraz właśnie Kitsune był. Wyglądał trochę jak wyczarowany patronus. Goście schodzili się i schodzili, a Syriusz konsekwentnie zapraszał wszystkich do stołu, wyrwany z zamyślenia, kiedy zapatrzył się na lisa. Część z biesiadników  już siedziała, albo po prostu podjadała na stojąco, kolejną osobą, która postanowiła nawiedzić imprezę była Dorcas Meadowes, jak zwykle spóźniona! Syriusz widząc jednak co dla niego przyszykowała, wybaczył koleżance. Przyjrzał się uważnie tortowi, który przypominał go tylko kształtem, ponieważ dolną warstwę tworzyły różnego rodzaju alkohole, a górną słodycze. Oczywiście najpierw rozpakował zaciekawiony co też Dorcas dla niego przydźwigała.
- Dzięki, Dorcas! – Wyszczerzył zęby w uśmiechu kiedy dziewczyna uścisnęła go mocno i odbiła mu na policzku szminkę, błyszczyk, pomadkę, czy czym to te baby się malują. Wytarł twarz ze śmiechem. Kiedy Dorcas skomentowała jego zorganizowane przyjęcie, zmarszczył brwi udając groźną minę.
- Nie mów hop, Meadowes, jeszcze się zdziwisz! – Powiedział groźnie, ale po chwili dodał ze śmiechem. – Rozgryzłaś mnie, małpo jedna! To moja ostatnia impreza przed dokonaniem żywota w domu samotnej starości. – Dodał ze śmiechem i poprowadził blondynkę do stolika. Syriusz właśnie wyciągnął różdżkę i otworzył wejście do Pokoju Życzeń, z którego dobywała się głośna muzyka. Zaprosił gości do przejścia w tamto miejsce, żeby impreza mogła się w końcu zacząć. On miał zostać jeszcze chwilę w salonie, a później również przenieść się do podziemi. Nie zrobił tego do tej pory z tego względu, że w korytarzu usłyszał głos swojej ulubionej kuzynki Lucy i mimowolnie na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Wiedział, że to ona i słyszał jeszcze inny głos, którego od razu nie rozpoznał. Po chwili jego przeczucia potwierdziły się, a spod peleryny niewidki wyskoczyły dwie Gryfonki, szczerząc usta w szerokim uśmiechu. Syriusz zrobił dokładnie to samo i zdążył wyciągnąć ręce, pochwyciwszy młodszą kuzynkę, która od razu zawiesiła się na jego szyi.
- No cześć, dwa siusiumajtki! – Odparł ze śmiechem, w odpowiedzi na jej słowa. Kręcąc głową i śmiejąc się w najlepsze, rozpakował prezenty od Lucy. Zegarek bardzo przypadł mu do gustu, założył go czym prędzej na nadgarstek, szczerząc zęby na widok psa znajdującego się na tarczy. Kolejny prezent – gumowa kość – rozbawił Syriusza do łez. Zerknął na kuzynkę, machając jej przed oczami zabawką.
- Szkoda, że nie dałaś mi tego, kiedy wyrastały mi ósemki, wtedy rzeczywiście gryzłbym ją jak wściekły pies. – Rzekł ze śmiechem i skierował swoje spojrzenie na drugą Gryfonkę. Wywrócił oczami na słowa Lucy Black.
- Oczywiście, że pamiętam Verónicę i to wcale nie z balu! Przecież jej dziadkowie są sąsiadami Rogacza! – Dodał, uśmiechając się do Very i dziękując za przybycie i prezent, który wywołał nie małą sensację. Syriusz wziął na ręce fretkę, która od razu ułożyła mu się wygodnie na ramieniu i wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Oooo już wiem kto będzie mi dotrzymywał towarzystwa w samotne wieczory śpiąc mi na ramieniu! – Zachichotał, głaskając zwierzątko po główce. – Mam tylko nadzieję, że Peter nie zacznie go dokarmiać słodyczami, bo wtedy Fred będzie szerszy niż dłuższy. – Dodał żartobliwie, automatycznie nadając fretce imię. Widząc jednak, że fretka obawia się głośnej muzyki, zaniósł więc go do pokoju i położył na łóżku. Mimowolnie nasypał mu trochę chrupków i nalał wody, zostawiając wszystko w dostępnym dla zwierzątka miejscu. Ułożył go na swoim łóżku a ten dosłownie opadł na pościel. Łapa zachichotał i wrócił do salonu. Część gości zeszła już do Pokoju Życzeń ku uciesze Blacka, a tych, którzy jeszcze się ociągali, ponaglił ruchem ręki, szczerząc zęby w uśmiechu. Zanim zszedł, machnął różdżką podgłaśniając i miksując trochę muzykę. Przyłożył sobie różdżkę do gardła, a jego głos stał się donośny jak komentatora na boisku Quidditcha.
- Witam was na największej akademickiej imprezie roku, mam nadzieję, że humory dopisują i będziecie się świetnie bawić! Zaczynamy!

/ Ci co już się pojawili, niech piszą tutaj, spóźnialscy w salonie, a ja po nich wyjdę Razz zt dla wszystkich tu obecnych
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lis 25, 2014 12:12 pm

Tak jak myślała Jessi gdy tylko podsunęła Syriuszowi (choć zrobiła to raczej nieświadomie w strachu o to że będą pić bez jej udziału a później przy najbliższej okazji zaleją serią karniaków) pomysł na zorganizowanie imprezy ten nie szczędził sił i środków. Oczywiście Syriusz nie był by Syriuszem i po fakcie gdy ona sama dostała zaproszenie w szkole pojawiła się pielgrzymka sów z zaproszeniami do całej reszty osób które Black znał bliżej bądź dalej lub też wcale ich nie znał... Tak czy inaczej część osób zaczęła kombinować jak by się tutaj wyrwać z zamku niezauważonym, liczne osóbki po prostu były zbyt przerażone wizją złamania regulaminu szkolnego więc nawet nie śniły by iść na imprezę płacząc w poduszkę że taka okazja przejdzie im koło nosa. Ci którzy się zdecydowali nie myśleli nawet że będzie to tak proste. A wszystko przez nieoczekiwane przejęcia zaproszenia Jessi przez ukochaną Minewrę McGonagall ! Czy Jessi się poddała ? Och nie, wcale nie wręcz przeciwnie! W głowie Panny Mall pojawił się iście szatański pomysł.
Około godziny 17 Jessi zbiegła po schodach dormitorium do pokoju wspólnego ubrana w jeansy i zwykły top z pękiem baloników w dłoni. Jak się spodziewała w salonie spotkała nie kogo innego jak opiekunkę jej domu pokazującą pierwszoroczniakom jakieś tak zaklęcia która spojrzała na Mall znaczącym spojrzeniem. Cóż póki co wszystko szło zupełnie po jej myśli. Jessi usiadła się na swojej ulubionej kanapie. Mijały kolejne minuty. Minewra co i rusz spoglądała na Mall która to udawała coraz bardziej znudzoną czekaniem. Na początek wzięła do ręki książkę, później zaczęła trenować zaklęcia, przywołała sobie z kuchni kanapki i kubek kakao, kręciła się po salonie coraz to bardziej zdesperowana i zniecierpliwiona... W końcu w pokoju wspólnym Gryfonów pojawiła się Hogata której Jessi wręczyła list i pęk balonów a sama Mall machnięciem różdżki zmieniła swój strój na zwykły dres po czym rozłożyła się przed kominkiem powracając do książki zupełnie jak by dała już za wygraną. Stara kocica była jednak sprytna i to nie sprawiło że się wyniosła jednak i to Mall przewidziała. Tak więc po minięciu około trzech kwadransów leżała już pogrążona w głębokim śnie a tak przynajmniej wyglądała...
Wtedy też poczuła że ktoś trasnportuje ją przy użyciu zaklęcia do sypialni i układa w łóżku. Przykrywa kocem, kładzie dłoń na jej ramieniu i pochylając się nad nią mówi cichutko.
- Kiedyś mi za to podziękujesz. Nie chciałam zrobić ci przykrości ale nie mogłam cię puścić. - Jessi przez moment poczuła wręcz wyrzuty sumienia że tak bardzo pograła ale musiała przecież być na tej imprezie!
Gdy tylko drzwi się zamknęły a kroki na schodach umilkły Jessi wyskoczyła z łóżka, chwyciła swoją miotłę i przez otwarte okno wyfrunęła w stronę akademika.
Lot zajął jej kilka minut i już była na miejscu. Bez większych problemów znalazła się w salonie który ku jej zdziwieniu był pusty!
- Syyyyyyriuuuuusz!!! - zawołała rozglądając się dookoła.
- I to ma być impreza roku ??? - zaśmiała się krótko, czuła tu jakiś podstęp już łapa na pewno coś wymyślił, tego była pewna. Postanowiła wykorzystać czas który miała i przy pomocy zaklęcia "przebrała" się z dresu w sukienkę i szpilki. (tak jak na avku)

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lis 27, 2014 5:39 pm

Remus wyszczerzył zęby na widok jaki wywołał u gości jego prezent dla Syriusza. Ucieszył się, że zrobił na wszystkich duże wrażenie i sam nie mógł pohamować się ze śmiechu, jednak zgodnie życzył przyjacielowi jeszcze raz wszystkiego najlepszego. Nie wytrzymał natomiast i zaczął się śmiać, gdy Syriusz, powtarzając za nim również rozmawiał z Amandą i posadził ją na honorowym miejscu przy sobie.
- Nie na darmo to własnie JA miałem najlepsze pomysły, a wy, moim skromnym zdaniem, je tylko ulepszaliście i realizowaliście - powiedział z rozbawieniem i nutką skromności. Każdy wiedział, że Remus wcale nie był takim niewiniątkiem za jakiego usiłował uchodzić i za jakiego mieli go wszyscy nauczyciele w Hogwarcie z wyjątkiem Dumbledore'a i McGonagall, którzy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że to właśnie on, Lunatyk, kusi do złego swoich przyjaciół. Nic jednak z tym nie robili, bo inaczej w szkole byłoby nudno. Sam Remus był ciekaw, kto teraz przejął ich rolę w zamku i realizowanie psot. Musi przy najbliższej okazji zapytać o to swoją dziewczynę. - Nie nudziła się tak bardzo. Pokazywała mi kilka mugolskich sztuczek, które, swoją drogą, są niezwykle ciekawe i eskcytujące - puścił mu oko chichocząc gdy Syriusz posadził lalkę przy stole i wrócił do niego. Wziął od niego piwo bardziej niż chętnie i od razu wziósł toast i wypił za jego zdrowie. Usiadł na podparciu kanapy i obserwował kolejnych przybyłych na przyjęcie gości. Isolde, Lucy i wreszcie Shira, która swoją drogą za pewne bujała się w Łapie tylko nie chciała tego głośno powiedzieć. Stwierdził jednak, że wszystkie prezenty jakie otrzymał Syri, były ładne, ale żaden nie dorastał do pięt Amandzie. Nie mówił jednak niczego głośno, bo w końcu nie było jeszcze Rogacza, a ten nie wiadomo nigdy co wymyśli. Zaśmiewał się razem ze znajomymi, ale ciągle zerkał w kierunku drzwi, by nie przegapić momentu wejścia Jessi. I czy w ogóle uda się jej przyjść? Miał nadzieję, że tak. Musi jej coś zaproponować. Bał się tylko, że się nie zgodzi...
Wreszcie pojawiła się! Zerwał się na równe nogi oblewając się przy tym piwem prosto... w kroku, wyglądając jakby dopiero co posikał się w gacie! Zaklął pod nosem i szybko wysuszył się różdżką. Porwał Jessi w objęcia i pocałował. Zwyczajnie, przy wszystkich, już nie wstydząc się swoich uczuć do tej dziewczyny.
- Też myślałem, że to będzie coś wielkie, a tu, jak widzisz, wieje nuuuudą - zażartował z przyjaciela. Wiedział, że na pewno trzyma coś w zanadrzu specjalnego, coś co sprawi, że wszystkim buty spadną z wrażenia. Na razie jednak trzymał fason i udawał, że ma być tak jak jest. - Muszę z Tobą później pogadać. W moim pokoju najlepiej - szepnął Jessi na ucho, przy okazji muskając jego płatek ustami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Lily Evans

avatar

Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lis 28, 2014 10:41 pm

Syriusz, ty starcu! - a to ty wstęp przemowy, jaką to Lily szykowała w swojej głowie przemierzając korytarz Akademika i wraz z James'em kierując się do salonu. Potter trzymał paczuszkę w dłoniach, Evans za to nie musiała nic dźwigać. A dobrze, niech się stara chłopak! Dziewczyna pełna entuzjazmu co rusz musiała się zatrzymywać, bo niemal biegła na spotkanie z przyjaciółmi. James chyba był tak samo podekscytowany, ale w zupełnie inny sposób to okazywał. Po niespełna kilku minutach dotarliśmy do salonu. Lily z hukiem otworzyła drzwi i wyjęła momentalnie urodzinowy gwizdek. Nabrała pełno powietrza i zaczęła nim gwizdać, a rulonik kolorowego papieru odwinął się wydając z siebie charakterystyczny dźwięk. Być może to było już zbyt błahe, niemniej jednak dalej bawiło pannę Evans. Ze śmiechem podbiegła do Syriusza i zawiesiła mu dłonie na szyi sprzedając jakże urodzinowego buziaka w policzek. Lily odsunęła się udając mały grymas.
- Zarosłeś... - i chciała coś dodać, gdyby nie wtrącił się James. Lily obejrzała się po sali i natrafiła na Jessi i Remusa w dość intymnej sytuacji. Rudowłosa zaśmiała się pod nosem i z powrotem przeznaczyła całą swoją uwagę Syriuszowi. - Kobiety, która Ciebie okiełzna. Pieniędzy, które będziesz przeznaczał na moje zachcianki. Dużo zdrowia, abyś przy mnie wytrwał w najbardziej ekstremalnych warunkach. Szczęścia, którym będziesz mnie zarażał... Hej? czy to Twoja dziewczyna? - wskazałam całkiem poważnie na dmuchaną lalkę. Może nie całkiem, bo w oczach dość sprytnie czaiły się iskry rozbawienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Dawn Fairbairn

avatar

Liczba postów : 35

PisanieTemat: Re: Salon   Pią Lis 28, 2014 11:29 pm

Po długich poszukiwaniach znalazła odpowiednią sukienkę. Oczywiście pomagała jej Nora. Obie panie mogły godzinami chodzić po sklepach, uznając to nie tylko za wypełnianie wolnego czasu, hobby czy formę rozrywki, ale także sposób na przyjemne spalanie nadwyżki kalorii. Impreza urodzinowa Syriusza miała być jednocześnie tą pierwszą dla studentów na terenie ich uczelni. Fakt, byli na balu w Hogwarcie, ale zabawa razem z dzieciakami to nie to samo. Co więcej, skoro organizatorem był sam Syriusz Black, to na pewno nie będzie nudno. Mimo to Dawn wahała się czy powinna tam pójść. Kilka dni wcześniej nie najlepiej się czuła, ale zły humor szybko jej przeszedł. Zdecydowała, że się pojawi i nie zawiedzie jubilata.
Jej siostra miała być wcześniej. To Dawn była odpowiedzialna za zapakowanie prezentu, ale ociągała się, zwlekała aż do ostatniej chwili, chcąc jeszcze przekonać jej nowego znajomego, Louisa, by wybrał się razem z nią. Początkowo był ku temu niechętny, ale ostatecznie zgodził się jej towarzyszyć. Wyglądał jej na odludka, może przydałoby mu się ruszyć trochę do ludzi. Ona przywdziała buty na obcasie, on marynarkę i byli gotowi.
Salon wyglądał na opustoszały. Czyżby już było po imprezie, czy jeszcze nikt nie przyszedł? Zobaczyła Remusa i, najwidoczniej, jego partnerkę. Była także Lily. Dawn pomachała im już z daleka. Być może nie żyli w zbyt zażyłych stosunkach. Oni byli Gryfonami, ona zaś Ślizgonką. Ale może byli już na tyle dorośli, że czas najwyższy zatrzeć te różnice.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Dawn Fairbairn

And if you don't need my love I'll give it all away
And if you refuse I prostitute My heart for sale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3064-dawn-fairbairn
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Strefa mieszkalna-