a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Ławeczka
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Ławeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Ławeczka   Czw Cze 12, 2014 10:46 am

Szczególnie okupowane miejsce podczas upałów. Studenci nie chcąc przesiedzieć w domu wychodzą do ogrodu i siadają w cieniu. Właśnie tutaj.
Mają ładny widok na cały teren. Mogą obserwować wchodzących i wychodzących nie cierpiąc z gorąca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Paź 13, 2014 5:22 pm

Remus postanowił przysiąść na ławeczce. Nie było zbyt gorąco, w końcu był październik i wiał przyjemny wiaterek. Uwielbiał obserwować ludzi. Rok dopiero się rozpoczął i nie wszystkich zdążył poznać. Liczył, że siedząc tutaj rozpozna wśród niektórych znajomych z Hogwartu i dzięki temu będzie mu tu raźniej. Póki co jednak mijały go same obce twarze bądź Ci, których kojarzył ze szkoły, ale z którymi nawet nie rozmawiał, bo zwyczajnie nie mieli nic wspólnego ze sobą. Książkę rozłożoną na środku, położył chwilowo obok siebie na ławce, ile można czytać?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Elladora Malfoy

avatar

Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Paź 13, 2014 5:56 pm

Ella wytrzymać już nie mogła w tym akademiku, no naprawdę. Chyba powinna przenieść się do Lucjusza, tylko na dobre by to wyszło i dla niej i da niego. W ogóle dla wszystkich. Jednak do czasu, aż będzie musiała się tutaj męczyć, postanowiła skorzystać z w miarę ładnej, jesiennej pogody i wyjść na zewnątrz. Wzięła ze sobą księgę z Historii Magii (ah, ten kierunek prawno-polityczny!) z zamiarem pouczenia się na świeżym powietrzu, na ulubionej ławce. Gdy wyszła z uczelni i skierowała swe kroki w stronę najukochańszego już miejsca do nauki, spostrzegła, że ktoś tam już siedzi. Ba, nie byle jaki ktoś, ale szlamowaty Lupin we własnej osobie. Elladora skrzywiła się na jego widok jakby zobaczyła robaka, stanęła przed nim w władczej pozie i spojrzała na niego z pogardą.
- Proszę, proszę. Więc to dlatego tak tu cuchnie szlamą.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Paź 13, 2014 6:30 pm

Remus rozpoznał ją od razu. Widział jak kroczy dumnym, niemal władczym krokiem w jego kierunku. Trzymała książkę w dłoniach. Doprawdy rzadki widok, ale jakże uroczy, szczególnie w jej wykonaniu, może na wakacjach dostała udaru słonecznego albo co, że postanowiła zacząć czytać. Remus nie wiedział, ale cieszył się, że nie będzie tak całkiem nudno na tej uczelni, gdy i ona tutaj była.
- No proszę, Elladora we własnej osobie. Widzę, że jednak udało Ci się zaliczyć egzaminy końcowe. Ba, nawet i zaczęłaś czytać. No chyba, że ta uczelnia to kolejna zasługa Twojego taty, hm? - powiedział ze złośliwym uśmieszkiem całkowicie puszczając uwagę o szlamach mimo uszu. Malfoy'owie nigdy się nie zmienią, a dyskusja na tym tle nie miała całkowitego sensu. Podejrzewał, że nie dostała się na uniwersytet z wiedzy, ale z wpływów tatusia, jak to w zwyczaju miała ta rodzina, że większość spraw, jeśli nie wszystkie załatwiali za pomocą pieniędzy i nazwiska.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Elladora Malfoy

avatar

Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Paź 13, 2014 6:40 pm

Elladora prychnęła pogardliwie, dumnie unosząc podbródek. Że też taki łamas zwraca się do niej w taki sposób. Czysta bezczelność, ot co. Kiedy tylko pomyślała, że musi dzielić z nim kuchnię w akademiku... ŻE MUSI SAMA SOBIE GOTOWAĆ! Nie, to stanowczo miejsce nie dla niej.
- Uważaj na słowa, kundlu - rzuciła Ellie kolejnym przezwiskiem, uśmiechając się z politowaniem. Oczywiście nie znała tajemnicy Remusa, gdyby tak było, chłopak już dawno miałby przerąbne. Była to jedynie manifestacja tego, jakie ma o nim mniemanie. Gdyby miała psa, pewnie bardziej by się dla niej liczył. - Mój tatuś umie świetnie zarządzać uczelnią. Wiesz, jeden uczeń w jedną, jeden w drugą. Fajnie mieć takie wpływy, nie? Oh, wybacz, przecież ty nie masz o czymś takim pojęcia.
Tak, to była aluzja. Tak, groźba też. Nie żeby Elladora dostała się na uczelnie ze względu na swojego ojca. Ba, była dość pracowitą osobą i uczyła się wręcz bardzo dobrze. Ale niech Lupin ma o niej takie zdanie, jak uważa. I tak ją nic a nic nie obchodzi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Paź 14, 2014 1:18 pm

Remus spojrzał na nią z żalem. A już miał nadzieję, że jednak ta blond głowa coś potrafi zaoferować poza własnym nazwiskiem. Po raz kolejny rozczarował się ludzkością. Był ciekaw jednak jak ta rozpieszczona pannica sobie poradzi w prawdziwym życiu, chociaż podejrzewał, że i tak wszystko będzie mieć podane na tacy.
- Wspaniałe epitety, Malfoy. Jednak i tak o wiele mniej wyrafinowane niż Lucjusza. Musisz się jeszcze wiele od niego nauczyć, moja droga - odparł. Kundel nie zrobił na nim jakiegoś wielkiego wrażenia. Był przyzwyczajony do o wiele gorszych słów, z czego sama szlama, to pieszczotliwe określenie z ust czarodzieja.
Remus westchnął kiedy zaczęła się przechwalać tym jaki to jej tatuś jest niezwykle wpływowy. Jakby kto o tym nie wiedział, no doprawdy. Założył nogę na nogę i położył splecione dłonie na kolanie, by całkowicie skupić swoją uwagę na dziewczynie. Skoro już zaczęli rozmawiać...
- Tak myślałem. Jednak wiesz... czasami też trzeba coś umieć, a nie tylko błyszczeć i rzucać kasą na lewo i prawo - zauważył. Sam niewiele miał, dlatego musiał starać się podwójnie. - Myślałem już, że porzucę brzydki stereotyp blondynek, ale niestety, Twój przykład mi na to nie pozwala - pokręcił głową ze smutkiem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Elladora Malfoy

avatar

Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Paź 14, 2014 3:38 pm

W miodowych oczach Elladory błysnęły iskierki gniewu, gdy ten... ta szlama, wspomniała o jej bracie. Mówienie o niej to półbiedy, ale czepianie się Lucjusza było prawdziwą wyprawą po niezwykle cienkim lodzie.
Kolejne słowa chłopaka weszły na jej wielką, wybujałą ambicję. Dziewczyna zmarszczyła początkowo brwi z gniewem, jednak zaraz uśmiechnęła się sztucznie i aż usiadła obok Lupina. Założyła nogę na nogę, położyła książkę obok siebie, odgradzając nią ją i Remusa jak murem, po czym rzuciła chłopakowi jeszcze jedno pogardliwe spojrzenie. Niech się cieszy, że może koło niej siedzieć.
- Wiesz, Lupin, stereotypy to brudna sprawa - stwierdziła chłodno, z nutą słodkości. - Najlepsze jest w nich to, że można je łamać. Mogę się więc założyć, że wiem więcej od ciebie, a i inteligencją znacznie cię przerastam. Chcesz sprawdzić? - Przy ostatnich słowach pochyliła się delikatnie w jego kierunku i uśmiechnęła niby uwodzicielsko. No to jak, Gryfonku, przyjmujesz wyzwanie? - pomyślała, z satysfakcją myśląc, że zaraz pokaże mu, gdzie jest jego miejsce.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Paź 15, 2014 1:43 pm

Remus miał sporą satysfakcję widząc jak dziewczyna się wkurza. Nie miał w zwyczaju rozpoczynać potyczek, czy to słownych czy fizycznych, ale w tym wypadku nie potrafił sobie odmówić tej przyjemności. Nienawidził rasistów, bo tylko tak mógł nazwać te szumowiny, które traktowały mugolaków jak kogoś trędowatego.
Nieznacznie się poprawił na tej ławce chcąc uniknąć przypadkowego dotknięcia. A nóż jeszcze zarazi go jakimś uprzedzeniem i on też przestanie lubić czarodziejów pochodzenia Lily? To byłoby straszne, nie chciał nawet myśleć o tym. Zerknął na nią kątem oka, słuchając piąte przez dziesiąte co też ona bredzi.
- Uuuu, powiało grozą wiesz? - zaśmiał się pogardliwie. Gotowy był przyjąć wyzwanie, choć to może niezbyt legalne i etyczne by było. Jednak jak już zdążyła zauważyć Panna-Jestem-Malfoy-Więc-Zadzieram-Nosa stereotypy można łamać. Skoro każdy uważał go za typowego kujona, pora zerwać z tą łatką. - Wątpię, ale dlaczego nie. Strasznie jestem ciekaw Twojej wiedzy - dodał z naciskiem na słowo wiedza.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Elladora Malfoy

avatar

Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Paź 26, 2014 6:58 pm

Ellie przewróciła oczami (tak - po raz kolejny! chyba zaraz dostanie przez to oczopląsu) i uśmiechnęła się pogardliwie. No, no, jej mimika pracowała dzisiaj na pełnych obrotach. Jeszcze trochę, a jej tak zostanie. I żadne zaklęcia odmładzające już nie pomogą. Jednak dziewczyna widząc jego pewność siebie, uniosła się na ławce i obrzuciła go kolejnym kpiącym spojrzeniem.
- Chociaż wiesz... Nie będę się mierzyć z naszym reprezentantem. Jeszcze mnie twoi poplecznicy zadźgają magicznymi badylami na śmierć - prychnęła, chwyciła swoją torebkę i oddaliła się dumnym krokiem.
No tak, prawdziwa z niej była zdzira.

//zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Nie Paź 26, 2014 7:10 pm

Tak jak Remus myślał. Nie miała żadnych specjalnych umiejętności jakie mogła mu zaprezentować, więc wolała odejść jak się jej wydawało, dumnym krokiem. Wzruszył tylko ramionami i nie skomentował nawet jej słów, bo nie było potrzeby ani najmniejszego sensu. Nie byłby jednak sobą, gdyby nie dodał do jej odchodzących pleców jednego słowa.
- Tchórz - stwierdził. Nie wiedział czy słyszała czy nie, ale gdy się oddaliła, posiedział jeszcze chwilę po czym również poszedł sobie z ławeczki, śmiejąc się z niej w duszy.

z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Lis 03, 2014 2:15 am

Syriusz wyszedł z akademika wczesnym rankiem, bowiem jakiś szatański gołąb stukał dziobem zarówno w szybę jak i parapet tak uparcie, jakby chciał mu zrobić na złość i celowo wybudzić z błogiego snu. Niestety w sypialni brakowało niezastąpionych baldachimów w Gryfońskich barwach rodem z Hogwarckiego dormitorium Huncwotów, którymi mógłby odgrodzić się od całego świata. Nie było gorąco, był już bowiem początek listopada, a na placu unosiła się orzeźwiająca mgła, która nie dawała jeszcze za wygraną, nie chcąc ustępować porze dnie. Syriusz przysiadł na ławeczce, bagatelizując to, że siedzisko jest mokre, dopiero po chwili pożałował swojej decyzji, przypominając sobie swój oszałamiający strój - skórzaną kurtkę, z którą się nie rozstawał i długie spodnie od piżamy. Rozparł się jednak na ławce, bowiem przywykł po chwili do warunków pogodowych. Miał stanowczo za wiele czasu wolnego po zakończeniu pracy w Dziurawym Kotle i nie miał za bardzo co z nim zrobić. Nie spodziewał się, że spotka tego ranka kogoś znajomego, jednak jakie było jego zdziwienie, kiedy z budynku wyszła Marika Nona. Uśmiechnął się na jej widok, zawsze się dobrze ze sobą dogadywali i pomachał do niej, żeby podeszła i posiedziała z nim na ławce. Bo co miała o tej porze do roboty?
- Cześć, Marika! - Zawołał, żeby go usłyszała, bo nie zapowiadało się, żeby dostrzegła to pijane dziecko we mgle. - W Dziurawym Kotle chyba traktują Cię zbyt ulgowo, skoro wstajesz wcześniej niż ranne ptaszki... - Rzekł z uśmiechem, kiedy się zbliżyła. - Za to nie wcześniej niż upierdliwe gołębie, pomyślał z przekąsem, przypominając sobie o tym małym piórzastym draniu, który miał czelność go obudzić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Marika Nona

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Lis 03, 2014 9:00 am

Życie w akademiku to bardzo skomplikowana sprawa. Marika odczuła to wlasnie na własnej skórze i gdyby miała komus dać jakaś radę apropo życia studenckiego, brzmiałaby ona: Nigdy, ale to nigdy nie mowicie swoim nowo poznanym współlokatorka, ze jesteście wegetariankami. Nigdy. Inaczej moze poskutkować to tym, ze bedą próbowały was "nawrócić" i wepchnąć wam żeberka w sosie własnym do gardła.
To prawdziwy dom wariatów.
Marika starała sie być miła dla swoich nowych koleżanek, wręcz sypała tęcza na lewo i prawo, a one robią jej cos takiego! Dlatego tez Nona była zmuszona uciec w cholerę. I tak wlasnie wyładowała tutaj. Szła przed siebie, kompletnie tracąc orientacje we mgle, kiedy usłyszała swoje imię. Prawie zeszła wtedy na zawał. Podskoczyła w miejscu i rozejrzała sie zdezorientowana.
C h o l e r a.
Marika spojrzała z autentycznym przerażeniem na Syriusza. Zaczerwieniła sie po same cebulki włosów, kląc w duchu na cały świat. Stała przez Syriuszen Blackiem w swojej pizdzamie w pandy i kapciami w kształcie różowych babeczek.
No niech to dunder świśnie. Gorzej być chyba nie moze.
- Syriusz, czeeesc - mruknęła nieco speszona, rozważając wszelkie drogi ucieczki. Rozejrzała sie na boki, po czym, nie widząc ratunku, usiadła obok Huncwota. Na miłość boska, wyglądał fantastycznie nawet w piżdżamie. - Przeceniasz mnie, skoro myślisz, że wstaje tak samowolnie - stwierdziła dziewczyna, uśmiechając sie delikatnie.
[i]Wyluzuj, No, wyluzuj.[/b]
- A co ciebie sprowadza tutaj w ten piękny poranek? - spytała Marika teatralnym tonem i wykonała rekami ruch, mający pokazać na mgle.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


The truth is so beautifull but also so frightening thing!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3060-marika-nona-budowa
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Lis 03, 2014 9:34 pm

Rozłożył dłonie na oparciu ławeczki i przyglądał się Marice z nonszalanckim uśmiechem na ustach. Prawą stopę oparł o lewe kolano, więc wyglądał na po dwakroć pewniejszego siebie. Jego uśmiech poszerzył się, kiedy zobaczył jej lekkie zażenowanie własnym strojem a raczej piżamką i rzucane na boki spojrzenie, szukające z pewnością drogi ucieczki. Ucieszył się jednak szczerze, kiedy postanowiła przezwyciężyć własne zakłopotanie i usiąść przy nim. On również miał niewyjściową piżamkę w reniferki, więc sytuacja była dosyć wyrównana. Usiadł prosto i zajrzał z uśmiechem głęboko w oczy Mariki, która zawsze wydawała mu się takim uroczym małym stworzonkiem.
- Nie wstałaś więc samowolnie? - Pytająco uniósł brew, czekając na więcej szczegółów. Jednak dziewczyna odbiła już pałeczkę i odpowiedziała pytaniem na pytanie, więc nie zostało mu nic innego jak zmrużyć oczy w typowo rozmarzonym uśmiechu i przeczesać z gracją wilgotne od rosy włosy. - Kocham szary szum o świcie...- Rzekł, przeciągając słowa, jakby był poetą. Rzucił spojrzenie Marice po czym dodał szczerząc zębiska w uśmiechu. - Ale za to jeszcze bardziej kocham pandy i babeczki z masą truskawkową. - Puścił dziewczynie oczko.
- Jak Ci leci tutaj? Opowiadaj! - Ponaglił dziewczynę z nieukrywaną ciekawością, a jedno ramie, które opierał wcześniej na ławce nadal się na niej znajdowało, tuż za plecami dziewczyny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Marika Nona

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pon Lis 03, 2014 11:14 pm

Na policzki Mariki wstąpiły delikatne rumieńce, kiedy Syriusz tak się do niej zbliżył. Fakt, on działał tak chyba na wszystkie kobiety. Chociaż oczywiście większość z nich znała sie na tych wszystkich damsko-męskich relacjach, w przeciwieństwie do Nony i, no nie wiem, udawały niedostępne czy cos. Niestety z Mariczki można było cyta jak z otwartej karty - do najlepszych aktorek to ona nie należała. Dlatego tez w jej oczach odmalował sie istny peszek - odwet na bliskość Blacka.
Kąciki ust Nony drgały niebezpiecznie, powstrzymując wybuch śmiechu na słowa Syriusza. Jednak po tekście o babeczkach i pandach nie wytrzymała i roześmiała sie, zaraz zasłaniając usta dłonią. Zawsze tak robiła, kiedy sie śmiała, mając kompleksy apropo swojego uśmiechu. Tak, sadziła, ze te całe dołeczki i w ogole są okropne. Because fuck logic!
- Tutaj... - Marika zawahała się chwile nad odpowiedzią. - Wspołlokatorki są bardzo... Em. Mile - stwierdziła optymistycznym tonem, jednak po chwili milczenia, spojrzala na Blacka z rozpacza. - Nie no, są przerażajace. Próbowały wcisnąć mi mięso! M i ę s o, czaisz? To niegodne zaufania istoty i teraz boje sie tam wrócić, zeby mnie nie zaatakowały kiełbasa. Dasz mi spać i siebie w szafie - spytała półżartem półserio, dramatycznym tonem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


The truth is so beautifull but also so frightening thing!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3060-marika-nona-budowa
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Lis 04, 2014 12:01 am

Syriusz zabrał rękę z oparcia ławki i usiadł odrobinę inaczej, przyglądając się, z uśmieszkiem błądzącym po twarzy, zachowaniu Mariki, z której niejednokrotnie mógł czytać jak z otwartej księgi. Nie wykorzystywał tego jednak w żaden sposób ani nie dawał do zrozumienia, że tak jest, w sensie, że czyta z jej mimiki, bowiem bardzo lubił tę jej naturalność i niewymuszoną niewinność. Czasem Marika sprawiała wrażenie jako łatwej do zmanipulowania, jednak Syriusz gardził manipulantami i miał nadzieję, że jednak myli się odnośnie tego osądu co do młodej dziewczyny. Uśmiechnął się kącikiem ust, widząc, że dziewczyna wstrzymuje śmiech, a kiedy buchnęła niepohamowanym śmiechem, on również się roześmiał. Miał ochotę chwycić jej dłoń i odciągnąć od twarzy, którą zwykła zasłaniać w podobnych sytuacjach, jednak nie mógł zdobyć się na taki gest wobec tego istnego dziecka natury. Uniósł brew, słysząc dosyć nieszczerzy wstępny ton Mariki i dopiero kiedy zaczęła mówić jak jest naprawdę pokiwał głową ze zrozumieniem i odparł z udawanym przerażeniem wymalowanym na twarzy.
- M i ę s o ? - Powtórzył jak echo, robiąc przerażone oczy, w których jednak błądziły ogniki rozbawienia. - K i e ł b a s a? - Dodał po chwili. - Niee, to już jest szczyt wszystkiego, ta zniewaga krwi wymaga! - Powiedział, kręcąc głową z dezaprobatą, uśmiechając się do koleżanki, dodał po chwili. - Nie możesz im po prostu powiedzieć, że nie jadasz mięsa, bo się wegetarianizujesz? Nie wiem jak można żyć, bez mięsa, ale skoro nie chcesz to nie mogą Cię zmuszać. - Na zakończenie swojego wywodu poczochrał włosy Mariki. - Chętnie bym Cię przenocował w szafie, ale dzielę pokój z Huncwotami i co oni by na to powiedzieli? A jakby się zgorszyli? - Uniósł dłoń, przykrywając usta ręką i zrobił pozornie duże oczy. - Jeśli chcesz to możemy się przenieść do salonu, tam są dwie sofy wygodne, naznosimy poduszek i prześpimy ranek, albo przegadamy, co Ty na to? - Spytał wstając z ławki i patrząc na dziewczynę nagląco. - Ewentualnie możemy pójść do kuchni i napić się czegoś ciepłego, w końcu mamy już praktycznie listopad, jaki jestem głupi, - pachnął się w czoło otwartą dłonią. - przecież mogłaś dostać wilka na tej ławce. Chodź!

/zt po poście Mariki


Ostatnio zmieniony przez Syriusz Black dnia Wto Lis 04, 2014 11:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Marika Nona

avatar

Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Lis 04, 2014 10:50 pm

Marika pokiwała z zaangażowaniem głowa, a w jej oczach widać było autentyczne przerażenie.
- MIESO! KIELBASA! - wykrzyknęła potwierdzająco z trwoga. Kiedy zauważyła, ze Syriusz sie z niej wyśmiewa, Marika zmaerszczyla czoło i próbowała sie nie uśmiechnąć, dalej manifestując swe oburzenie, jednak w końcu nie dała rady i wybuchnęła smiechem. - To nie jest śmieszne! - zbesztala Blacka, mimo wszystko dalej chichrając się jak dzika i zasłaniając dłonią usta, po czym szturchnęł go w ramie z wyrzutem. - Powiedzialam wlasnie! I to był błąd, to był absolutnie największy błąd jaki mogłam popełnić. Kojarzysz tych wszystkich religijnych fanatyków, którzy starają sie nawrócić cała resztę na "dobra drogę"? Ja padłam wlasnie ofiarą takież sytuacji! Mięsne fanatyczki!
Na propozycje Syriusza Marika ponownie zrobiła sie czerwona, chociaż teraz, na szczęście, mogła wytłumaczyć to wcześniejszym smiechem. Jej oczy zrobiły sie duże jak spodki na sama myśl leżenia z Blackiem na kanapie, wsród poduszek, popijając kakao. Na miłość boska, karma działa!
- Tak wiec chodźmy! - podekscytowana praktycznie weszła w słowo chłopakowi, jednak zaraz odchhrząknęła i powiedziała już spokojnym tonem - Salon to świetna opcja. Chodźmy! - i chwyciła Syriusza za rękę, ponownie sie rumieniąc (cóż za śmiały ruch, panno Nona!), po czym pociągnęła go w strone akademika.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


The truth is so beautifull but also so frightening thing!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3060-marika-nona-budowa
Mavis Snow

avatar

Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Wto Mar 24, 2015 3:04 pm

Dni w Kolegium mijały jej z zawrotną szybkością, a nawet ją nieco wyprzedziły. Czuła się jak na karuzeli. Zanim się spostrzegła, a całkiem przystała do akademickiej rutyny. Śniadanie, zajęcia, obiad, zajęcia, kolacja, wieczorek z książkami i sen. No, ale przecież życie to nie tylko książki! Trzeba wyjść do ludzi i pooddychać świeżym powietrzem!
Z tego pierwszego zrezygnowała, gdyż wszyscy gdzieś poznikali, albo byli zajęci swoimi sprawami, a Mavis nie chciała zawracać im głowy swoją osobą (choć, tak właściwie, nie pozwoliła jej na to wrodzona niepewność w zdobywaniu nowych kontaktów). Ale spacer nie wydawał się złym pomysłem.
Wobec tego opuściła akademik, zgarniając przy okazji z lodówki batona czekoladowego i skierowała swe kroki na wprost, przed siebie. Nogi prowadziły ją same i tak dotarła do ławki, a dokładnie mówiąc - wprost na nią. Potknęła się i runęła na ziemię, amortyzując upadek jedną ręką, bo w drugiej trzymała na wpół zjedzony batonik. Zdarła sobie przy tym nie tylko dłonie, ale i kolana i jeansy. Dziury w spodniach nie były problemem - w końcu były modne. Mavis nigdy dotąd nie miała takich dłużej niż dzień, gdyż ciotka Imogena uważała je za nieeleganckie i z uporem maniaka wszystkie zaszywała. Ale teraz była daleko stąd, w Londynie, a Mavis była dorosła i mogła nosić co chciała, nie martwiąc się, że jest to "nieeleganckie".
Podniosła się i nie mniej jednak obdarzyła ławkę piorunującym spojrzeniem. No naprawdę! Kto tu to postawił? To chyba jakiś żart architekta!
Całkowicie zignorowała myśl, że szła tuż przy krawężniku, a zamiast patrzeć przed siebie, utkwiła wzrok w promieniach słońca prześwitujących przez liście drzew.
W końcu zostawiła w spokoju Bogu winną ławkę i usiadła na niej, rozkoszując się lekkim powietrzem i widokiem ogrodów, a także słodyczą czekoladowego batona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3403-mavis-snow
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Mar 25, 2015 3:56 pm

Dziewczyna postanowiła się dzisiaj przewietrzyć. Miała ostatnimi czasy dość rutyny. Ciągle siedziała w książkach, a ze względu na swoją nieśmiałość omijała większość imprez, które były organizowane przez studentów.
Wzięła jednak ze sobą książkę, oczywiście nie naukową. Gabriella nie była, aż taką sadystką. Skierowała się w stronę swojej ulubionej ławki. Tam zawsze tak pięknie śpiewały ptaki, a w ładne dni jej twarz muskały promienie wiosennego słońca. Uśmiechając się pod nosem wyszła z kolegium wprost do ogrodu przynależącego do ich Akademika.
Bardzo dobrze, że ktoś pomyślał o ludziach, którzy cenią sobie otwartą przestrzeń. W końcu ile można siedzieć w zamknięciu nieprawdaż?
Przed nią szła Mavis. Dziewczyna kojarzyła ją głównie z zajęć łączonych z innymi kierunkami niż jej. W sumie na roku było ich niewielu, więc po twarzach Morton,co poniektórych kojarzyła. Miała ją właśnie zawołać i zaproponować wspólny spacer, kiedy ta runęła na ziemię. Kącik ust Gabi uniósł się lekko do góry, jednak powstrzymała chichot. Chciała w pierwszy odruchu podejść do niej i pomóc jej. Ta jednak była szybsza. Wstała z prędkością światła. Ciekawa była, czy panna Snow nie była czasem z kierunku sportowego,ewentualnie Bezpieczeństwa Magicznego. Pasowałaby tam znakomicie, w końcu wydawała się być raczej wysportowana.
-Nic ci nie jest?-zapytała dziewczynę przybliżając się. W końcu, co miała innego zrobić? I tak zaraz byłaby zauważona, a ukrywać się nie chciała. Westchnęła tylko patrząc, że Mavis patrzy na jej ulubioną ławkę z wyrzutem.
-Może teraz trochę tutaj ze mną posiedzisz. Gwarantuję bezpieczeństwo.- powiedziała siadając na miejscu. Położyła swoją torbę obok i zaczęła obserwować dziewczynę przed nią. Wydawała się raczej miła, ale to chyba miało się dopiero okazać.
Powrót do góry Go down
Mavis Snow

avatar

Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Mar 25, 2015 4:16 pm

Była pewna, że nikt nie zauważył jej upadku, ale cóż. Myliła się. Właśnie miała sprawdzić, czy czasem jej batonik nie ucierpiał, gdy posłyszała za sobą czyjś głos. Ech... Obejrzała się i ujrzała dziewczynę, którą słabo kojarzyła z niektórych zajęć, które miała łączone z innymi kierunkami. Nie mogła sobie przypomnieć jej imienia... Zmarszczyła brwi, wysilając mózgownicę, ale nie udało jej się to. Była prawie na pewno pewna, że była z Bezpieczeństwa Magicznego.
- Nie, w porządku - zapewniła, patrząc na swój obdarty nadgarstek i dziury w jeansach. - Trochę się otarłam i tyle... - mruknęła, przeczesując włosy. Dziewczyna wydawała się miłym i przyjacielskim stworzeniem, zrobiła na niej raczej dobre wrażenie.
- Jak się nazywasz? - spytała, siadając obok niej, po kolejnej marnej próbie przypomnienia sobie imienia dziewczyny. Tak, stanowczo powinna bardziej zwracać uwagę na ludzi, którzy ją otaczali...
Ugryzła batona i rzuciła okiem na książkę, którą trzymała jej towarzyszka.
- Co to? - spytała z zaciekawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3403-mavis-snow
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Mar 25, 2015 5:13 pm

Jak to zazwyczaj się zdarza... nasze wszystkie wpadki są zauważane przez kogoś, kogo nie chcemy. Mavis miała szczęście, że akurat trafiło na nią, a nie... np. na takiego Blacka. Życia by nie miała.
Dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało, wiedziała, że studentka nie pamięta jej imienia, ale to normalne. Gabriella nie wyróżnia się z tłumu, jednak w przeciwieństwie do większości ludzi miała dobrą pamięć. Inaczej nie wybierałaby swojego kierunku, nie dałaby rady.
-Gabriella Morton. Czasami mamy razem zajęcia.- powiedziała Morton przyglądając się kolanom koleżanki. Wyciągnęła różdżkę, po czym szybkim sprawnym ruchem wyleczyła jej obdarte nadgarstki i nogi. Zadowolona z siebie uśmiechnęła się szerzej, w końcu mogła wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce. Podobała jej się to, że już niedługo rozpoczynają działać w placówkach. Może trafi do Hogwartu, a może do św. Munga. Okaże się!
Potem zostanie dobrym specjalistą i będzie mogła pomóc każdemu choremu. Z myśli wyrwało ją pytanie koleżanki. Spojrzała wtedy na swoją książkę i lekko się zarumieniła.
-Romeo i Julia, taki tam mugolski dramat.-wyznała, w sumie bardzo lubiła tę historię. Romantyczna miłość to coś o czym Gabriella marzyła, ale przecież taka dzieje się tylko w książkach. Pokręciła głową chowając ją do torby. Wyciągnęła też paczkę landrynek i poczęstowała Mavis.
-Na jakim jesteś kierunku, bo skojarzyć nie mogę?-zapytała kierując wzrok na dziewczynę. Dalej obstawiała sportowy i BM. W końcu, co mogłoby być innego.
Powrót do góry Go down
Mavis Snow

avatar

Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Sro Mar 25, 2015 5:55 pm

Ładnie. Mogę skracać do Gabby? - spytała ostrożnie. W końcu nie wszyscy lubili jak im się skraca imiona, ona na przykład wolała, żeby ktoś nie wymyślał jakiś "Maiv", "Mai", czy innych dziwnych skrótów. Z resztą nie potrzebowała tego, bo jej imię i tak było już krótkie.
Dzięki. - Uśmiechnęła się do Gabrielli z wdzięcznością. Chyba jednak się pomyliła co do kierunku jej studiów, ale z drugiej strony zaklęcia na otarcia chyba nie są zbyt trudne... W każdym razie ona ich nigdy nie używała, a ciotka Imogena zawsze korzystała z cuchnącej maści z leszczyny, jadu tentakuli i Bóg wie co jeszcze, co to robiła sama. Przepis był z rodzinnego zielnika, a głównie z powodu zapachu, Mavis wolała, żeby takie rany zagoiły się same. A tu takie praktyczne zaklęcie... Może jak ładnie poprosi, to później Gabrielle ją go nauczy?
Moja mama bardzo lubiła tą książkę... - mruknęła, zanim zdążyła ugryźć się w język. Miała nadzieję, że Gabriella nie zwróci uwagi na czas przeszły. W końcu nie zamierzała mówić każdej napotkanej osobie o śmierci jej rodziców... Nie lubiła litości, nie chciała jej. Patrzyła jak książka ląduje w torbie i poczęstowała się landrynkami.
Na artystycznym. Moja ciotka uważa, że powinnam się zająć czymś poważniejszym, ale według mnie tam najbardziej pasuję. - Wzruszyła ramionami. Quidditchem się nie interesowała, uzdrawianie ją nie pociągało (a zwłaszcza mieszanie w czyiś wnętrznościach...), na Aurora się nie nadawała... Była na to zbyt zakręcona. Tak samo jak na pracę w Ministerstwie z resztą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3403-mavis-snow
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ławeczka   Czw Mar 26, 2015 2:41 pm

Dziewczyna zaakceptowała to zdrobnienie. Nie przeszkadzało jej, w sumie wiedziała, że ma długie imię, więc... Jest spoko, lepsze to niż GABSON prawda? Uśmiechnęła się do koleżanki, kiedy ta stwierdziła, że jej mama lubiła tę książkę. Nie zwróciła uwagi na czas przeszły, więc Mavis nie miała czym się przejmować. Zresztą Gabriella zazwyczaj nie wtrącała się w życie innych. Wolała zająć się swoimi problemami. Zresztą, przecież byłoby to odrobinę niegrzeczne.
-Co dokładnie na artystycznym cię interesuje? Wiem, że pełno tu muzyków, plastyków... może teatr? Wbrew pozorom jest tutaj duże pole do popisu.-powiedziała zastanawiając się, co ona by wybrała, gdyby znalazła się na kierunku koleżanki. Możliwe, że skupiłaby się na...
NIE. Ona by się nie nadawała. Kiedy zaśpiewa... wszyscy się śmieją, ewentualnie uciekają w miejsce, gdzie dźwięki nie dochodzą. Dalej plastyka... ona i rysowanie? Jej prace, można by porównać do rysunków dzieci w przedszkolu, raczej Picassem by jej nie nazwali. A teraz? Odpada!
Dziewczyna jest tak nieśmiała, że trema by ją mogła zabić. Nie wyszłaby nigdzie w życiu. Co innego, gdy jest się z kimś sam na sam. Wtedy potrafiła się przełamać i z kimś normalnie porozmawiać. W sumie wtedy nie ma świadków. Jej słowo przeciw słowu kogoś innego.
-Gdzie byś chciała iść na praktyki? W sumie u ciebie ciężej o jakieś propozycje konkretne.- zapytała zainteresowana tematem. Ona miała jasny wybór, a dziewczyna?
Powrót do góry Go down
Mavis Snow

avatar

Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Czw Mar 26, 2015 6:46 pm

Mavis, zanim się zorientowała, a jej baton całkiem zniknął. No, tak już z nią było. Jeśli coś słodkiego znajdowało się w jej zasięgu, za chwilę tego nie było. Musiała się specjalnie powstrzymywać przed wyjedzeniem Gabby wszystkich landrynek (a w każdym razie większości z nich), żeby czasem nie wyjść na łakomczucha.
- Ja jestem raczej typem plastyka - przyznała dość cicho, bo w jakiś niewytłumaczalny sposób nie lubiła o sobie rozprawiać. Gdyby tak było, mogłaby się wręcz rozpłynąć nad swoimi pasjami... Swój szkicownik wraz z nieodłączną paczką różnego rodzaju ołówków zawsze trzymała przy sobie, bo przecież nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie wena, prawda? Wszędzie może natrafić na coś wartego uwiecznienia.
- Hm... I jeśli chodzi o muzykę... Cóż, kiedyś chciałam grać na gitarze, ale jakoś tak... Nigdy nie miałam nawet tego instrumentu w rękach. Ale dosyć ładnie śpiewam. - "Dosyć ładnie" to nie było właściwe słowo. Jej ojciec, gdy jeszcze żył, mówił, że odziedziczyła talent po matce, a "gdy ona śpiewała, wszystkie ptaki milkły." Mavis uważała to za wyolbrzymienie.
- Właściwie to teatr nie jest moim konikiem na tym kierunku. - No bo jakby miała coś wygłosić na forum większej ilości osób, udając kogoś innego? Trema by ją zeżarła. - Nie czuję się dobrze, gdy mam stanąć na scenie i coś powiedzieć, kiedy patrzą się na mnie setki oczu... - Aż się skrzywiła. Okropne uczucie.
- Myślałam nad praktykami w jakimś instytucie sztuki albo do studia projektu... - Dobrze, tak naprawdę miała wielkie pstro w głowie i sama nie wiedziała, gdzie ma zamiar trafić z praktykami. Liczyła, że ktoś ją odpowiednio pokieruje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3403-mavis-snow
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Czw Mar 26, 2015 9:13 pm

Niektórzy mówią, że życie studenckie to najlepszy czas w życiu. Jest to czas nie tylko przeznaczony na swego rodzaju specyficzną naukę. Na studiach poznajemy wiele nowych znajomości, kosztujemy imprez studenckich, mieszkanie w akademiku i tego typu sprawy... Wydawać by się więc mogło, że ten cudowny okres w życiu jest usłany różami.
Studiowanie, studiowaniem, ale trzeba się też czasami liczyć z niecodziennymi zdarzeniami. Podczas gdy Mavis i Gabriella siedziały sobie na ławce i tak żywo dyskutowały między sobą, z daleka dało się słyszeć tętent kopyt. Dźwięk ten był słyszalny coraz bliżej. Co się miało zaraz wydarzyć? I kto był w to zamieszany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mavis Snow

avatar

Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Ławeczka   Pią Mar 27, 2015 5:05 pm

Mavis czuła, że znalazła sobie bratnią duszę w tej dziewczynie, która siedziała obok niej na ławce. Wydawała jej się sobie podobna, do tego całkiem miła. Mavis nigdy nie miała prawdziwej przyjaciółki, takiej od serca, bo i skąd miałaby taką znać? Nigdy nie chodziła do żadnej szkoły, a mieszkając w centrum Londynu nie utrzymywała jakiś stosunków z sąsiadami, którzy i tak nie mieli dzieci w jej wieku. Ale zawsze kogoś takiego pragnęła mieć. Żeby się jej/mu wygadać, spędzić czas, mieć u niego wsparcie. Takiego kogoś z kim mogłaby porozmawiać o wszystkim.
Gdy tak sobie miło rozmawiały o swoich zainteresowaniach i kierunkach, Mavis posłyszała gdzieś z daleka jakiś dźwięk. Miarowe stukanie czterech par nóg wyposażonych w kopyta, a przynajmniej tak jej się zdawało.
- Słyszysz to? - zwróciła się do Gabby i rozejrzała po okolicy, ale nigdzie nie widziała żadnego konia, czy innego zwierzęcia, a tymczasem dźwięk był coraz głośniejszy. Czyżby w Kolegium trzymali gdzieś jakieś konie? Właściwie to mogło być możliwe, zważywszy na to, że byli tu studenci na kierunku przyrodniczym. A wiec musiało być to jakieś magiczne zwierzę, nie zwykły koń. Może pegaz, jednorożec, testral? Może uciekł z zagrody i teraz pędzi prosto na nie? A może ktoś po prostu urządza sobie wycieczkę galopem przez ogród na koniu? Może studentów na kierunku sportowym uczą jazdy konnej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3403-mavis-snow
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ławeczka   

Powrót do góry Go down
 

Ławeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Ukryta ławeczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Tereny zielone-