a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Fontanna
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Fontanna   Czw Cze 12, 2014 10:50 am

Duża, ozdobna fontanna. Obok niej znajdują się jeszcze dwie ławeczku. Po prawej stronie mieszczą się dwie, duże rabatki pięknych kwiatów.
Jeśli masz ochotę wrzucić swoją koleżankę bądź kolegę do zbiornika z wodą. To jest odpowiednie miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Pettigrew

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lut 07, 2015 4:48 pm

Po w miarę udanych zajęciach dnia dzisiejszego Peter postanowił, że przejdzie się po całym Kolegium, bo tak naprawdę jeszcze nie miał do końca okazji spenetrowania jego obszarów. Wiedział mniej więcej gdzie i co się znajduje, ale nie wszystkie parcele zostały przez niego odkryte. W sumie był niemalże pewny iż teren kolegium był jeszcze większy, lub przynajmniej podobny, do terenów Hogwartu i okolic. A skoro przez siedem lat nauki nie udało mu się, jak mniemał, odkryć sekretów szkoły to tym bardziej nie uda mu się tego zrobić w tym miejscu. No ale ostatecznie nie to było celem podjęcia przez niego studiów. Miały one otworzyć mu szerszą perspektywę na otrzymanie lepszej i bardziej płatnej pracy gdziekolwiek. Nie chciał skończyć jako uliczny grajek czy podrzędny sklepikarz na Pokątnej. Wbrew pozorom miał duże ambicje, choć w Hogwarcie raczej się z tym nie obnosił. A może to po prostu była wina jego stałych towarzyszy, która sprawiała iż Glizdogon żył ukryty w cieniu?
Peter podszedł do jednej z ławek przy fontannie i zaczął obserwować owo cudo. Nawet najbardziej znerwicowany człowiek mógł się uspokoić patrząc na tę fontannę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
Mia Dewan

avatar

Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lut 07, 2015 8:00 pm

Mia skrycie tęskniła za zamkiem, sercem Hogwartu, profesorami, a nawet... za uczniami. Tutaj wszystko wydawało się być inne, mniej beztroskie. Panna Dewan nie chciała jeszcze dorosnąć. Wolała ubrać swoją szatę, wybrać się na błonie i w zakątku dokańczać jedno ze swoich dzieł. Dziewczyna była podobna do wielkiego wszechstronnego artysty Leonardo da Vinci. Oboje nie potrafili skupić się na jednym dziele. Zaczynali je, a w trakcie olśnił ich inny pomysł, za który natychmiast się brali, zapominając o tym pierwszym. Niestety, Mia to dość złożona osóbka. Tylko praca przy smokach pochłaniała ją na tyle, że nawet na myśl nie przyszło jej wykonanie innej czynności. Przy tych stworzeniach akurat trzeba było zachować siłę umysłu. Ha, jedno różniło ją od da Vinci. Nie jedno odkrył, nie jedno doświadczył, ale z pewnością na oczy smoka nie wiedział. I to skrycie napawało dumą pannę Dewan.
Z głębokich zamyśleń, gdzie główną rolę odgrywał Hogwart i renesansowy artysta, wyrwał ją dźwięk kroków. Dziewczyna przeciągnęła się jak kotka. Węgielek wypadł jej z dłoni, choć to było nieistotne. Jakim cudem wśród tej chmary myśli udało jej się naszkicować tę twarz? Mia nie miała najmniejszego pojęcia, do kogo należy, ale z pewnością kiedyś musiała ją spotkać. Pomimo zimowej pory dziewczyna siedziała na ziemi, oparta o fontannę. Nie była sama, a myśl ta sprawiała jej nie lada udrękę. Ale nie mogła być też tak wyobcowana, prawda? Uniosła się grzecznie i stanęła prawie oko w oko z Peterem Pettigrew. Znała go, to jasne! To ten chłopak, który latał ciągle za Huncwotami. Wątpiła jednak, żeby on znał ją.
- Peter. - odezwała się dość pewnym głosem trzymając mocno w dłoni szkicownik. - Gdzie Twoi przyjaciele? Miałam wrażenie, że bez nich po prostu nie funkcjonujesz... och, zapewne mnie nie znasz. Mia Dewan, ta szajbuska od smoków.
Grunt to mieć dystans do siebie, prawda? No niekoniecznie. Niedawno usłyszała tę kąśliwą uwagę. I teraz chodziła, jakby ją osa ugryzła. I rzucała sarkazmami na prawo i lewo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3281-mia-dewan
Peter Pettigrew

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lut 07, 2015 11:03 pm

Glizdogon poderwał się na równe nogi, kiedy tylko usłyszał swoje imię. Właściwie to po imieniu zwracali się do niego albo wykładowcy, albo jego najbliżsi przyjaciele. Był jednak też pewien w tym momencie, że ani jedna, ani druga opcja nie mogła się teraz znajdować tutaj obok niego. Huncwoci byli pewnie zajęci na tyle swoimi sprawami, że o Pettigrew zapomnieli już dawno, a wykładowcy na pewno mieli o wiele ważniejsze sprawy niż przejmowanie się jakimś Peterem. Zresztą głos należał ewidentnie do przedstawicielki płci przeciwnej, więc ani James, ani Syriusz czy Remus nie mogli być jego właścicielami. Poza tym nikt inny nie przychodził mu do głowy. Odwrócił się w kierunku, z którego dobiegał ten dźwięk i zorientował się, że tak jakby skądś kojarzył tę dziewczynę.
- Taak? – zapytał nieco przerażony były Gryfon. Wydawało mu się, że kojarzy te panienkę gdzieś z widzenia, ale do końca nie mógł sobie przypomnieć gdzie ją widział po raz pierwszy lub ostatnio.
- Miło mi. Peter, ale to już wiesz. A nazwisko… Pettigrew. – rzekł Glizdogon przyglądając się swojej rozmówczyni. Kątem ucha usłyszał o swoich przyjaciołach, więc można było śmiało stwierdzić, że jest raczej znaną osobistością wśród studentów. A może to po raz kolejny jest sława zawdzięczana dzięki jego kumplom?
- Mówisz o Remusie, Jamesie i Syriuszu? – zapytał dla pewności. - Oni pewnie mają swoje sprawy do załatwienia, więc to raczej logiczne, że tu ich nie ma. – wzruszył ramionami i spojrzał na swoją rozmówczynię. - A tak w ogóle to skąd mnie niby znasz? Nie jestem osobą, która rzuca się w oczy. Nie szukam kłopotów, ani też towarzystwa. Zwykle to te rzeczy znajdują mnie. – powiedział i bacznie obserwował jej każdy ruch. Starał się też wsłuchać dobrze w każde jej słowo aby nic mu ważnego nie umknęło.
- Od smoków powiadasz? Ale że .. latasz na nich? Badasz je? – czuł, że w tym momencie robił z siebie głupka, lecz nie potrafił tego sprostować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
Mia Dewan

avatar

Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lut 08, 2015 3:55 pm

Mia nie miała w zwyczaju odzywać się do kogoś po nazwisku, może dlatego, że swojego niezbyt lubiła. Kiedyś miała manię na zwracanie się "towarzyszu", skąd jej się to wzięło, nikt nie wiedział. Zachowanie tego młodego mężczyzny nieco zdziwiło naszą... dość specyficzną osobistość, dlatego z pewnością coś w nim było nie tak. Przerażony małą drobną ciemnowłosą miłośniczką smoków? Bez przesady! Niektórzy twierdzili, że wygląda tak rozkosznie, że można byłoby się do niej tulić. Z reguły to ona przybierała wtedy podobną minę, którą przywitał ją Pettigrew. Peter po chwili chyba wyluzował, ponieważ zmienił swój wyraz z nieme zaciekawienie. Dewan ze swoim cichym ADHD nie potrafiła ustać w miejscu, przeskakiwała z nogi na nogę mierząc świdrującym wzrokiem jednego z Huncwotów. Wcześniej nie miała okazji mu się przyjrzeć, ponieważ chodził gdzieś w cieniu Jamesa, Syriusza... i... Remusa. Remusa, tak? Mia zmrużyła swoje powieki wyglądając przy tym o wiele młodziej, policzki wypełniła powietrzem i można byłoby się wydawać, że Peter rozmawia z małą niesforną dziewczynką.
- Logiczne... - powtórzyła cicho i wróciła na szczęście do swojej pierwszej miny. Ach, jakże musiała mu się dziwna wydawać. Ale musimy przyznać, że sam Pettigrew miał w sobie część dziwactwa, którą się odznaczała panna Dewan. - Znam Cię, ponieważ jesteś w tej jakże znanej paczce. Właściwie to jesteś najmniej charakterystyczną osobą tam... dlaczego się z nimi kumplujesz? Moim zdaniem nie pasujesz do nich. - no i włączył się Mii długi jęzor. Nie miała za grosz poczucia sumienia, zawsze mówiła co myślała i niekoniecznie zdawała sobie sprawę, że mogłoby to zaboleć Petera. A kto wie... akurat dla niej był wielką niewiadomą. Nie umiała jednocześnie stwierdzić, czy te słowa go urażą.
Chłopak o dziwnym, nieco przerażonym wyrazem twarzy obserwował ją uważnie. Jakimś sposobem to Mii nie przeszkadzało. Ale po tych dziwnych przechodzeniach z nogi na nogę, zmęczyła się i postanowiła przysiąść przy jednej z ławek. Ponadto Peter pociągnął bardzo ważny temat. Och, teraz się zacznie gadka...
- Och, oczywiście, że na nich latam! Wszyscy powinni zazdrościć mi tego uczucia. Trzeba poczuć więź do zwierzaka, czego nie potrafi każdy. Pielęgnować, dbać, a jednocześnie pilnować, by nie zamienić się w pieczeń. Osobiście mam małą bliznę po poparzeniu. Rogogony są wyjątkowo niesforne, wiedziałeś? Chętnie Ci pokażę. - chwyciła w dłonie materiał koszulki, ale w porę zaprzestała. Przecież nie będzie mu się obnażać, a widząc jego dość... dziwne bojaźliwe podejście, z pewnością ucieknie gdzie pieprz rośnie. Dlatego usiadła z powrotem kontynuując swoją opowieść.- Bada je mój ojciec. Mnie to mało interesuje, choć lubię słuchać jego mini "wykładów". Ja jestem od tej towarzyskiej formy. Tęsknię za tymi stworzeniami... wciąż pamiętam, jakie to uczucie czuć pod dłonią ich łuski.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3281-mia-dewan
Peter Pettigrew

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Lut 09, 2015 8:25 am

// Przepraszam za poślizg! Nie zauważyłem posta Sad( //

Był zaskoczony, że ona go zna, choć był raczej szarą myszką pośród swoich bardziej znanych przyjaciół. Cieszył się jednak, że ktokolwiek go kojarzy, bo to oznaczało, że jednak jego życie nie jest jakąś swego rodzaju iluzją. Nie mniej jednak to był powód do rozważań co zrobić i w jaki sposób sprawić by był nieco bardziej rozpoznawalną postacią. W każdym razie nie chciał być tylko i wyłącznie kojarzony z tego powodu, że ktoś zna Jamesa, Syriusza i Remusa. Wiedział, że musiał coś z tym zrobić, bo inaczej świat o nim szybko zapomni.
- Aha… – powiedział krótko zbity z tropu. - To że jestem najmniej rozpoznawalnym człekiem z tejże czwórki to nie oznacza, że do nich nie pasuję. – zaperzył się młody student. W końcu musiał być w jakiś sposób „cool”, skoro pozostali Huncwoci chcieli się z nim trzymać. Jako jedni z niewielu w szkole musieli uznawać Petera za kogoś wartościowego. No w każdym razie wolał się trzymać tej myśl. Dla niego było to wygodne.
- Uważam ich za spoko gości i oni mnie też. Nie wyróżniam się… To fakt… Ale może to dlatego, że oni starają się być za wszelką cenę sławni? – w jego pytaniu zabrzmiała taka nuta zazdrości zmieszanej z.. odrazą? Z jednej strony bardzo chciał być takim jak oni, ale z drugiej strony uważał, że miejscami przesadzają.
- No nie powiem, zazdroszczę Tobie tego trochę. Ale nie wiem czy jestem dość odważny żeby podejść do takiego.. stwora. Toć to niebezpieczne! – niemalże wykrzyczał ostatnie swoje zdanie. Podziwiał ją, że ma tyle odwagi. Sam by taki chciał być, ale chyba jeszcze do tego nie dorósł. Wątpił nawet czy któryś z Huncwotów podjąłby się takiego niebezpiecznego zadania.
- Pokazać..? – zapytał niepewnie. - Niby kiedy i gdzie? – zapytał dość niepewnym tonem Peter. Czuł, że coś łatwo nie przyjdzie mu się z tego wyplątać. Faktem jest, że się jeszcze tak naprawdę na nic nie zdeklarował, ale Mia mogła to zrozumieć inaczej.
- Czyli można powiedzieć, że mimo wszystko trochę zaszczepił Ci bakcyla do tych stworzeń, co? – starał się kontynuować swoją wypowiedź Pettigrew. Mia nie wyglądała na osobę, która smokami się nie interesowała, zwłaszcza, że mówiła o nich z taką pasją. A może ta jej wypowiedź to była pewnego rodzaju zagrywka?
- Chyba mnie trochę bujasz. – stwierdził student. - Z tego co wiem to hodowla smoków jest nielegalna. Poza tym taki smok to wielkie zwierzę. Na pewno ktoś by je zauważył. A jakby to byli mugole… Mogłabyś mieć wtedy problemy ze strony Ministerstwa Magii. – kontynuował swój wywód Peter. Wciąż nie do końca dowierzał w to co mówiła jego koleżanka. - Jesteś trochę szalona. – zachichotał. - Ale przynajmniej nie nudna. – zaraz dodał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
Mia Dewan

avatar

Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sob Lut 28, 2015 2:11 pm

Mia wzruszyła ramionami na słowa Petera. Ona i tak miała swoje głęboko zakorzenione zdanie i nie wiadomo co by powiedział, ona i tak będzie trzymała się tego, że Pettigrew po prostu nie pasuje do Huncwotów. Zdmuchnęła z twarzy włosy, które nachodziły jej między innymi na oczy. Grzywka uniosła się do góry i z powrotem opadła na czoło zakrywając to, co miała najbardziej interesującego w wyglądzie — oczy. Ale Mia właśnie nie chciała być interesująca. Chciała jedynie od czasu do czasu wrzucić swoje trzy grosze i trzymać się na uboczu, podążając śladami smoków.
To że do nich nie pasujesz, Peterze, nie oznacza, że jesteś nudny. — przyznała szczerze Dewan. Właściwie, nie miała nic głębokiego do Jamesa, Remusa... i? Jak on do cholery miał?! Syriusza! Ale zbyt często ich widywała, zbyt często o nich szeptami i zbyt... dużą miała ochotę czasami z nimi coś popsocić. Z kolei na Petergrew'a nie zwracała dużej uwagi. Rzeczywiście, trzymał się na uboczu, gdzie stała ona... a ona patrzyła na tych, którzy nie byli osiągalni. Po tej jakże krótkiej, ale fascynującej rozmowie, Mia pomyślała, że Peter to w sumie równy gość. Co nie oznaczało, że miała ochoty go straszyć. Uwielbiała przerażone miny ludzi, kiedy wspominała, że jej matka...
Moja matka została pożarta przez Rogogona. — powiedziała to całkiem normalnie tłumiąc jednak w sobie przypływ smutku. Uniosła swoje błyszczące oczy na Niego i roześmiała się, kiedy Peter pomyślał, że studentka po prostu blefuje.
Och, tak bardzo chciałabym Ci je pokazać! — Mia chyba zaczynała go lubić z takiego względu, że wierzył w jej słowa, jak jeszcze nikt. Że był tym dość przestraszony, a zarazem zafascynowany. A ona... strasznie chciała podzielić się z kimś swoją pasją. Odchyliła bluzkę ukazując bliznę biegnącą po jej brzuchu. Niewielka, na kilka centymetrów, ale wyglądała dość strasznie. Skoro się nie wystraszył tak bardzo informacji o matce, chyba nie ucieknie, jak Mia pokaże mu kawałek swojego ciała, co? Przyglądała się Jego reakcji, a potem zaczęła paplać, co było do niej więcej, niż podobne.
Zbiorę Cię tam! Teraz... albo nie! Wywalą nas ze szkoły, a ojciec powiedział, że jak nie ukończę studiów to nie powierzy mi hodowli... nielegalna? O ile nie jest zabezpieczona barierą dla ludzi... owszem, ojciec ma takie upoważnienie. To nic wielkiego... chociaż, wielkiego, jak Węgierski. — zaśmiała się i zeskoczyła z ławki, by stanąć przed nim.
W wakacje... co ty na to? W wakacje do mnie wpadniesz. Polatamy... chociaż, jeśli Cię zeżre, to będę mieć Ciebie na sumieniu... — na jej twarzy pojawił się grymas, potem zaduma, a następnie promienny nieco szaleńczy uśmiech. — E tam, do odważnych świat należy, prawda? Biorę przykład z wujka, który nie przestał latać na smokach, nawet kiedy stracił rękę. No cóż, czasem trzeba mieć wyczucie do tych cholerstw. — wzruszyła ramionami i odetchnęła napawając się pierwszymi promieniami słońca. Wyglądała dość dziwnie w swojej nietypowej czarnej kreacji, ciężkich buciorach, odwrócona do słońca i chłonąca każdy jej promień. Zaśmiała się cicho. — Dzięki, szczurku, ty też mnie nie zanudziłeś. — nie wiadomo czemu nazwała go szczurkiem. Tak trochę jej przypominał.. no co, Mia jest bezpośrednia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3281-mia-dewan
Peter Pettigrew

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Mar 08, 2015 9:22 am

// Pardon za taki czas oczekiwania... //


W momencie kiedy Mia wypowiadała swoje słowa to ten złapał buraka, którego miał nadzieję, że zakrył poprzez chwilowe odwrócenie się od niej. Nie chciał bowiem wyjść przed jej obliczem na jakąś ciotę. Za to to już uważali go w Hogwarcie, kiedy jeszcze był uczniem tamtej szkoły, i kiedy trzymał się tak fest z pozostałymi Huncwotami. Zawsze był tym ostatnim i tym, z którego się najbardziej śmieli. Dlatego po części cieszył się, że te lata ma już za sobą i rozpoczął studia, z których jest w miarę zadowolony.
- Że.. co? – przełknął ślinę Pettigrew i próbował sobie ułożyć w głowie słowa, które przed chwilą do niego wypowiedziała miłośniczka smoków. Miał nadzieję, że się przesłyszał, albo że to jakiś żart, ale dziewczyna nie wyglądała na typową dowcipnisię.
- Powiedz, że żartujesz... – niemalże błagał ją Glizdogon. Nie wiedział do końca co o tym sądzić, bo trochę to było dziwne, że tak naprawdę dopiero co się poznali, a ona mu takie „kąski” życia opowiada. On by się nie mógł zdobyć na tego typu odwagę. Ale w sumie też tak naprawdę nie miał czym takim się pochwalić.
- To tatuaż? – zażartował sobie Peter oglądając bliznę, którą mu pokazała studentka. Czyli jednak to co ona mówi jest prawdą...
- Jesteś szalona. – zaśmiał się Peter próbując słuchać panny Dewan. W jego ocenie była wariatką, ale tą pozytywną wariatką. Dzieliła się swoimi wrażeniami i hobby, a to było nawet fajne. Nawet powiedziałby, że go trochę zaciekawiła tym, co mówiła.
- Nie chciałbym wpaść. – powiedział i wtedy nastała taka niezręczna cisza. Obserwował jej minę i miał nadzieję, że osiągnął zamierzony cel. - Nie chciałbym wpaść, ale mogę Cię odwiedzić. – zarechotał się tak jak za dawnych, szkolnych, Hogwarckich czasów. Miał nadzieję, że ów żart także i Mia zrozumiała. Nie spalił go, a ona jak jest kumata, to na pewno będzie wiedziała o co chodzi. W przeciwnym razie Peter będzie zmuszony do wytłumaczenia temu biednemu dziewczęciu „co autor miał na myśli.”
- Ja pierdziu... Jesteście trochę porąbani. Ja jakbym stracił rękę to na pewno nie wsiadłbym już na smoka. Prawdę mówiąc to ja nawet na koniu nie siedziałem. Ale nie chodzi mi o jednorożca... Chodzi mi o zwykłego konia. Wiesz o co mi chodzi? – w sumie w tym momencie mogła uznać, że rozmawia z nią jak z głupią, ale w rzeczywistości nie miał takich zamiarów. Po prostu się z nią w pewien sposób droczył.
- Szczurku? – powtórzył zaskoczony. - Wiesz, że tak naprawdę to nazywali mnie w ten sposób James, Syriusz i Remus? Jesteś czwartą osobą, która w ten sposób do mnie mówi oficjalnie. – dodał dalej zaskoczony tą sytuacją. - A może Ty jesteś piątym Huncwotem, o którym nikt i nigdy nie słyszał? – zapytał dalej kontynuując konwersację. W sumie James i spółka nie wspominali mu o żadnym dodatkowym Huncwocie. Zresztą by o tym wiedział. I najpewniej nie byłaby to Mia tylko Lily Evans. W końcu to ona najbardziej trzymała się z nimi jeszcze za czasów bycia w Hogwarcie. Że też mu się zebrało na takie rozmyślania...
- Mia Dewan – Smoczy Jeździec. – powiedział lekko się uśmiechając. Chciał jej trochę dogryźć, a trochę zobaczyć jej reakcję czy ktoś nie nadał jej takiej samej ksywki. Kapitanem Hakiem być nie mogła, bo ręce ma obie i to co najśmieszniejsze całe.
- A jak Ci smok odgryzie głowę to możesz być Mia Dewan – Jeździec bez głowy. – trochę zapachniało teraz tutaj czarnym humorem, ale jednak mimo wszystko Peter się lekko zaśmiał.
- Mam nadzieję, że nie jesteś załamana takimi ksywkami? – zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
Mia Dewan

avatar

Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Fontanna   Sro Kwi 01, 2015 12:41 pm

Peter pokrył się rumieńcem, który w pewnym stopniu rozbawił pannę Dewan. Przyglądała mu się z pełną uwagą i dość poważnie ważyła każde swoje słowo, które z drugiej strony brzmiało dość... śmiesznie, nieprawdopodobnie, szaleńczo. Kiedy Pettigrew wskazał palcem na jej bliznę komentując „Czy to jest tatuaż?” przez chwilę przyglądała mu się dziwnie. Rozumiała, że ludzie w ten sposób ukazują swoje poczucie humoru. No cóż, Mia była dość dziwna, nadal należała do gatunku ludzkiego, ale zdecydowanie od Niego odbiegała. Szła własnymi ścieżkami, jak smok! Och, z nimi to się dopiero dogadywała. Studentka wierzyła, że w drugim wcieleniu będzie Rogogonem.
Och, nie... ale tatuaż również mam. Czego to Ci mugole nie wymyślą! Zobacz! — podciągnęła swój rękaw, pokazując w na ramieniu piękne czarne pociągnięcia tworzące wyłapywacz snów. Zapewne Peter spodziewał się smoka, ale bez przesady... aż tak bziknięta nie była. Ale czy na pewno? Peter wciąż miał na swojej twarzy tego uroczego buraka, w pewnym momencie Mia zapragnęła uwiecznić na kartce to zjawisko.
Onieśmielam Cię, Peterze? Jeśli tak, to jestem śmiała robić to dalej, bo mam chęć namalować Ciebie! — znowu wydała się ożywiona. Parsknęła śmiechem, kiedy szczurek przyznał chyba po raz setny już, że Mia jest szalona. Ona doskonale o tym wiedziała... no, nie aż tak, ale zdecydowanie zadawała sobie sprawę, że ma więcej energii w sobie, niż większość ludzi. Patrzyła na siebie jednak pozytywnie. Nagle zapadła dziwna cisza. „Nie chciałbym wpaść.”. Chyba głupek by nie zrozumiał. Tym razem to Mia oblała się rumieńcem, choć zdarzało się to niezwykle rzadko. Właściwie kto chciałby wpaść z panną Dewan? Istniała opcja, że wyjdą z tego małe smoczki! Kto wie? Kiedy dokończył uśmiechnęła się, ponieważ on zaczął się śmiać. Dopiero teraz dotarło do niej, że to był żart. Kiwnęła głową i sprzedała mu kuksańca.
Jednak masz coś po tych Huncwotach, szczurku! — zaczęła kręcić się w około wprost twarzą do słońca. Kto nie doceniał słońca, był głąbem! Następnie zwróciła się do Niego. — Och, widziałam kiedyś jednorożca... — ugryzła się jednak w język. Zaczęła pojmować, że zbyt dużo papla i w niektórych moment potrafiła się opanować. — To czas najwyższy się nauczyć, Peter! Wpadni... odwiedzisz mnie i ja Ci wszystko pokażę! Mam nadzieję, że masz ubezpieczenie? Nie możemy być pewni, czy wrócisz ze wszystkimi kończynami.
Mówiła to tak normalnie, jakby właśnie rozmawiali o herbacie. To właśnie między innymi przerażało ludzi. Mia zdecydowanie budziła w niektórych lęk. Dziwne, że ona jeszcze stała na własnych nogach.
Zdziwiła się, że nikt wcześniej nie nazywał Pettigrew'a „szczurku”. Był jakoś w dziwny pokręcony sposób do nich podobny. Uśmiechnęła się całkowicie usatysfakcjonowana, kiedy nazwał ją piątym Huncwotem. Oczy jej zabłysły kiedy Peter nazwał ją Smoczym Jeźdźcem.
Mój przodek był Smoczym Jeźdźcem. Nie ma powodów do chwały, a to jedynie zwykłe legendy, ale siedząc na grzbiecie smoka obrabowywał biedne, wiejskie wioski. My z ojcem jednak w to nie wierzymy. Albo nie chcemy wierzyć... — zamyśliła się na chwilę. Zaśmiała się cicho słysząc kolejne „ksywy”.
Kto wie, może sir Nicholas również został pozbawiony głowy przez smoka? Nie martw się, smoki mnie uwielbiają! Gorzej z Tobą! — brzmiało jak groźba, ale zupełnie nic sobie z tego nie zrobiła. Pokręciła głową, ponieważ te ksywki zupełnie jej nie przeszkadzały. W końcu wyjęła swój notatnik i węgielek przyglądając mu się bacznie.
Pokaż prawy profil!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3281-mia-dewan
Peter Pettigrew

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pon Kwi 13, 2015 9:19 pm

Peter spoglądał na jej tatuaż i aż był w szoku kiedy podciągnęła swój rękaw ukazując mu to co się znajdowało pod rękawem. Był w szoku, że tak skalała się tym czymś, bo on osobiście czegoś takiego nie preferował. Wolał aby nie miała czegoś takiego na sobie, no chyba że to byłby Mroczny Znak, którego możliwe, że nawet mógłby kiedyś zapragnąć. Niestety na razie tego jeszcze nie otrzymał, zresztą jak miał to zrobić skoro się w takim kręgu nie kręcił?
- Ty chcesz mnie namalować? – zapytał zaskoczony. - No dobra. Tylko kiedy i gdzie? – zapytał wzruszając ramionami. Dziewczyna była miła, choć lekko szalona, ale ostatecznie to przebolał. Czuł, że to po części jego bratnia dusza.
- Jak ja kocham jak tak do mnie mówisz... – powiedział, choć tak naprawdę tego nie uważał. Aczkolwiek nie chciał jej tego powiedzieć żeby jej do siebie czasami nie zniechęcić. Przysłuchiwał się jej z uwagą kiedy mówiła o tym, że widziała jednorożca. - Serio? – zapytał, choć tak naprawdę do końca jej nie dowierzał. Jednorożce są raczej rzadko spotykane, więc miał prawo mieć pewne wątpliwości, co do jej słów.
- Wpaść to bym nie chciał. Ale odwiedzić.. czemu nie? – powiedział w żarcie Peter Pettigrew i miał nadzieję, że Mia ten żart odbierze rzeczywiście jako dowcip, a nie jako głupią docinkę.
- Wiesz.. a może.. masz świadomość, że czasami myślisz nie do końca poprawnie? – uśmiechnął się i przez chwilę zachichotał licząc na to, że dziewczyna nie odbierze tego źle. Nie chciał bowiem żeby ta ich znajomość zakończyła się w niezbyt przyjemny sposób zanim tak naprawdę dobrze się zaczęła.
- Ale mówisz ciekawie, więc da się Ciebie słuchać. – i lekko w tym momencie skinął głową na znak szacunku wobec tejże przesympatycznej kobiety. Bo dziewczyną to już jej nie można było nazwać, choć ten niepoprawny optymizm ewidentnie od niej bił.
- Bardzo śmieszne... Zobaczymy jak je spotkam. – uśmiechnął się szyderczo, a następnie ustawił się prawym profilem do przedstawicielki płci przeciwnej. - Tak dobrze? – zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
Mia Dewan

avatar

Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Fontanna   Wto Kwi 21, 2015 5:33 pm

Tymczasem ona nie miała nic przeciwko tatuażom... właściwie w przyszłości chciała, aby każdy fragment jej ciała coś oznaczał. Jakąś złotą myśl, podobiznę czegoś, co miałoby sentymentalną wartość. Z miny Petera widać było, że nie podoba mu się to. Mia jedynie wzruszyła ramionami i poprawiła bluzkę, by ktoś przypadkiem nie wpadł na pomysł, by w tym momencie przyjść na fontannę.... zabawne w sumie by to było. Przestraszony chłopak i częściowo rozebrana dziewczyna. Aż Mia parsknęła śmiechem, a on oczywiście po raz kolejny nie wiedział czemu.
- Oczywiście, moim zdaniem jesteś ciekawy.... mógłbyś się stać dziełem sztuki!- tym razem oceniała go badawczo. Pewnie mógł się poczuć nieco skrępowany, ale Mia nie przejmowała się zupełnie. W tym momencie rzeczywiście oceniała, czy nadaje się on na jej cenną kartkę ze szkicownika.
Nagle ni z tego ni z owego studentka wyjęła ze swojej torby ślimaki-gumiaki. Wsunęła jednego do buzi i zaczęła przygryzać, jak to z żelkami bywało. No i oczywiście poczęstowała Petera, na łakomczuszka też troszkę wyglądał! Panna Dewan przez chwilę zastanowiła się nad jego pytaniem, które wprawdzie brzmiało jak stwierdzenie. Czy myślała poprawnie? Nic takiego wcześniej nie przyszło jej do głowy, tak więc energicznie pokręciła głową.
- Ależ skąd. - uśmiechnęła się promiennie, a potem dodała z ostrożnością. - A ty poprawnie myślisz?
Ostatecznie skupiła się na twarzy Pettigrew'a., Ułożyła starannie szkicownik na kolanach, wyjęła węgielek, naostrzyła go i zaczęła kreślić pierwsze rysy, wciąż utrzymując przenikliwy, badawczy i bardzo skupiony wzrok na studencie... to wyglądało zupełnie jak nie MIA. Ale w końcu zapanowała przyjemna cisza, bo ileż można gadać, co?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3281-mia-dewan
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fontanna   

Powrót do góry Go down
 

Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Tereny zielone-