a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Salon
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Kavka



Liczba postów : 10

PisanieTemat: Salon   Sob Cze 14, 2014 10:46 pm

Gdyby można było opisać salon, to nie wystarczy tylko jedno słowo. Jest ono ogromne, zadbane, klasyczne ... itp. Ciąg dalszy nastąpi ... kiedyś.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kavka



Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Cze 14, 2014 10:54 pm

PSTRYK! Nagle panienka Montressor z Kavką zjawili się na Dworze Malfoy'a, a dokładnie w salonie. Kavka był zawsze posłusznym skrzatem i starał się ze wszystkich sił nie zawieść swego Pana. Pstryknął znów i umieścił panienkę wygodnie na fotelu. Nic nie mówił, że ma nie być związana, wiec w razie czego utrzymywał ją w tym stanie, jakim była przed chwilą. Niech sobie posiedzi, ale chwila chwila. Różdżka! Kavka wyciągnął rękę poruszając tylko jednym palcem. Widać, że jest zdolnym skrzatem, gdyż różdżka niewiasty wylądowała na jego dłoni. Ona z pewnością nie zna tych sztuczek. Biedna będzie musiała cierpieć. 
Dobra, czas opisać, co tu w ogóle jest. Są tu chyba z cztery duże i wygodne fotele, dwa stoły, kominek, regały z różnymi rzeczami i coś tam jeszcze. Kavka postanowił postać, gdyż jemu nie pozwalano siedzieć.
-Paaaanie! Wróciłem!- zawołał głośno. wie, że jego pan czeka tylko na tego gościa. Normalnie by poszedł po niego, ale bał się mimo wszystko zostawić tutaj tej panienki. Lepiej ją mieć na oku, zanim zacznie coś planować, prawda? Wtedy nei dostanie kary za to, że nie upilnował tej dziewczyny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Salon   Sob Cze 14, 2014 11:13 pm

Nastia nie za bardzo wiedziała co się dzieje, gdy się uniosła, za to miała już pewność, gdy wylądowała w więzach. Skrzat ją gdzieś zabierał i to w brew jej woli. Czy to nie podpadało pod porwanie? Wściekła przez chwilę nie wiedziała co zrobić, a później... cóż, na pewno nie było jej w Zakazanym Lesie. I masz, mogła tam nie iść, mogła głupia zostać na błoniach a nie egzaltować z powodu jej obecnej sytuacji w samotności, w lesie, cholera, zakazanym.
Kavka, jak się dowiedziała jeszcze, umieścił ją na fotelu. Jej palce musnęły różdżkę, raz, drugi, już miała użyć zaklęcia, gdy ta mała cholera wygrzebała jej różdżkę. Nastia popatrzyła na skrzata z taką wściekłością, że gdyby mogła zabijać wzrokiem... albo miała jakieś promienie laserowe w oczach... W każdym razie biedny skrzat był właśnie poddawany wyjątkowo bolesnym i nieuśmiercającym torturą w jej głowie.
- Wypuść mnie - wycedziła w końcu, tuż przed tym jak skrzat zawył do swojego 'pana'. Okej, nie miała zielonego pojęcia kto ją mógł porwać. Była związana, bez różdżki i pod maską wściekłości była delikatnie rzecz ujmując, spanikowana. Ostatnie porwanie nie skończyło się dla niej zbyt dobrze i miała nie małą traumę po tamtym zdarzeniu. Próbowała logicznie myśleć i rozejrzeć się po pomieszczeniu, ale choć salon kojarzył się jej z jakimś miejscem, nie przywoływał żadnych wspomnień, więc dziewczyna powoli traciła na hardości... Co prawda był rok szkolny, jeszcze w poniedziałek ktoś się zorientuje, co się stało, zaczną jej szukać, ale było sobotnie popołudnie. To dawało... dużo czasu. Spokojnie, na pewno to jakieś nieporozumienie...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Cze 17, 2014 8:58 pm

– Kavka, oszalałeś?! – niemal krzyknął, widząc w jakim stanie skrzat przyprowadził panienkę Montressor do jego domu.
Lucjusz dostał list. Przeczytał go, nawet niejednokrotnie. Nie odpisał, bo nie mógł się do tego zabrać. Próbował parę razy, ale za każdym podejściem pergamin lądował w koszu, a przytłoczony pracą, obowiązkami nie potrafił się zmobilizować, by poświęcić paręnaście minut i odpisać na list. Z drugiej strony wiedział, że Anastazja się pewnie niepokoi, a później doszła do wniosku, że widocznie nie jest wystarczająco ważna dla Malfoy’a, by ten poświęcił jej swą uwagę. Opracował zatem plan, by wynagrodzić jej ten nietakt. Wysłał swojego skrzata, by ten zlokalizował Anastazję i przyprowadził ją do Malfoy Manor. Ale na Slytherina, czemu ona była związana? Aż tak stawała opór, a Kavka za wszelką cenę wykonał powierzone mu zadanie?
Lucjusz zobaczył ją siedzącą w fotelu już w chwili gdy schodził po schodach, na przedostatnim stopniu, skąd mógł dostrzec to, co się działo w salonie. Przyklęknął przy niej od razu i rozplątał więzy.
– Mocno cię związał? – spytał, nie ukrywając drobnego uśmiechu - Miał cię tu przyprowadzić, a nie porwać! Wybacz mi i jemu ten incydent. Ach, no i witaj w moim domu, Anastazjo. Herbaty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Kavka



Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Cze 17, 2014 9:12 pm

Skrzat nie odezwał się do dziewczyny. I tak jej nie uwolni. Przynajmniej póki nie dostanie innego polecenia. Miał ją tu sprowadzić, więc swe zadanie wykonał. Nic nie mówił o sposobie sprowadzenia jej tutaj. Następnym razem trzeba dokładnie mu powiedzieć, co i jak.
Czy miał prawo odezwać się teraz do niego i wytłumaczyć ze swego zachowania? No niby tak.
- Ale Panie, ona chciała mi uciec.- zaczął mówić, lecz gdy zjawił się przy dziewczynie i odwiązał ją, to milczał. Wolał się nie narażać, bo pewnie za to mu się oberwie niedługo. A on chciał tylko wykonać dobrze powierzone mu zadanie. Przystanął z jednej nogi na drugą trzymając w dłoni różdżkę dziewoi. Niby prawo zakazuje posiadania mu różdżki, ale kto tam teraz będzie jego ciągnąc po tych różnych wokandach. Przecież jej nie używa.
W razie czego był gotów do zrobienia innych zadań. Ale póki co to biernie się przysłuchiwał i przyglądał ich spotkaniu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Cze 17, 2014 11:06 pm

Uznanie, że zamarła bez ruchu było by lekkim niedopowiedzeniem. Okej, pomińmy całą pompatyczność i w ogóle, po prostu Nastia rzeczywiście uznała, że Lucjusz ją... olał. Bo czyż to nie tak można było odczytać? Biedne nastoletnie dziewczę napracowało się, napociło, nakreśliło, a on nie odpisał. Więc uznała to co oczywiste, że nie jest dłużej zainteresowany. A tu proszę, Lucjusz Malfoy we własnej, niezmienionej, seksownej odsłonie, pozbawiający ją więzów, jak się okazało, swojego własnego skrzata.
- Lucjusz - była tak zaskoczona, że potrafiła tylko i wyłącznie wyartykułować jego imię. Rozejrzała się ponad jego ramieniem, by znaleźć coś znajomego... ale była tu ostatnim razem bardzo dawno temu i pamięć niemal się zatarła. Po pozbyciu się sznurów pomasowała sobie nadgarstki, ale pokręciła przecząco głową, gdy zapytał czy było mocno. Może inaczej, bywało gorzej.
- Gdybym wiedziała gdzie idę, może i bym nie uciekała. A przyjście do mnie i powiedzenie, że mi pomożesz, po czym oczekiwanie że pójdę za tobą, było lekkim idiotyzmem. Moją różdżkę poproszę, Kavko - dziewczyna wyciągnęła rękę do skrzata, wciąż zła i zbita z tropu. Nie była pewna, czy bardziej ma ochotę wziąć jedną z rodowych tarcz Malfoya i w niego cisnąć, czy bardziej rzucić mu się na szyję, że jednak jej nie zignorował. Nastolatki...
- Earl Gray'a, jeśli można... Lucjuszu - przeniosła na niego wzrok, przygryzając dolną wargę, wciąż nie mając zielonego pojęcia, co robi w dworku Malfoya i czy się z tego bardziej cieszyć, czy bardziej nie cieszyć. Przestąpiła z nogi na nogę, zdając sobie sprawę, że w mundurku szkolnym nie mogła prezentować się zbyt dobrze, co nagle stało się czymś niesamowicie ważnym. Westchnęła do własnych idiotycznych myśli. - Jeśli wybaczysz...
Obróciła się do niego plecami, podciągnęła równiutko zakolanówki, wyprostowała spódniczkę, poprawiła koszulę, zaraz po tym ułożyła kołnierzyk i schowała pod nim krawat... wszystko w kolorach swojego domu. Nie wiedziała nawet, czy Lucjusz wiedział o tym w jakim była domu, nie żeby miało to specjalnie jakieś znaczenie. Po tym znów się obróciła, decydując, że jednak nie jest zła i z pełnym impetem rzuciła się mężczyźnie na szyję, przytulając się doń. Trochę niezdarnie, trochę na palcach, ale z już opanowanymi nastoletnimi emocjami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lip 06, 2014 10:07 am

Skinął na skrzata, by wypełnił prośbę panienki Montressor i przyniósł im po filiżance herbaty.
To chyba całkiem normalne, że jego wzrok podążył w dół, gdy przychyliła się i poprawiała swój strój. Wyglądała dość… apetycznie w zakolanówkach i nieco-krótszej-niż-standartowo spódniczce. A może tylko mu się zdawało? Może to jego wyobraźnia i męska natura nasuwała mu te myśli. Zamrugał parokrotnie, nawilżając wyschnięte od wpatrywania się w nią śluzówki tych onieśmielających szarych oczu. Powrócił myślami do żywych. Dostrzegł niebieskie lamówki i inne elementy sugerujące do jakiego domu przynależała. To nie to co Slytherin… ale wciąż dobrze. Rywalizacja rywalizacją, każdy dom chciał wygrać puchar, ale mimo to sojusze były od zawsze. Lwy z Borsukami, Węże z Orłami. Nie krył swego rodzaju zadowolenia czy zwykłej, szczerej radości, kiedy pomimo rozłąki, a przede wszystkim sprawionego jej zawodu, objęła go za szyję i wtuliła się, wyzbywając się nagle całej tęsknoty, złości czy żalu. Była taka prawdziwa, oddana, a jego uwagę znów przykuł zapach jej włosów, tak samo jak tamtego wieczora w ogrodzie. Oplótł ją ramionami w talii, pochylił się, by nie czuła się niekomfortowo. Był wyższy, sporo wyższy. Ta nagła myśl pchnęła go do czegoś mniej oczekiwanego – ugiął nogi w kolanach, ręce zsunął pod jej pośladki i uniósł ją w górę, by mogła bez problemu oprzeć ręce na jego barkach i nie musiała zadzierać głowy w górę. Ich twarze były na tyle blisko, że nie dałaby rady się odsunąć. Zachęcony jej pocałunkiem przy ich poprzednim spotkaniu zaledwie musnął wargami kącik jej ust, ale mimo wszystko to wyglądało jak coś więcej niż tylko przyjacielski całus w policzek.
- Powiedziałem mu, żeby cię przyprowadził, a nie porywał. Wyszło jak wyszło, ale najważniejsze, że cię mam. Muszę ci wynagrodzić stracony czas, ale przede wszystkim to, że zapewne czułaś się zawiedziona moim postępowaniem, a właściwie jego brakiem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Lip 06, 2014 12:17 pm

Przytulona do niego czuła tylko jego zapach, przyjemny, męski, który kojarzył się jej z latem, z wolnością i czymś jeszcze, czego nie potrafiła nazwać w żaden sposób. Uśmiechnęła się do siebie, lekko z radością która wypełniła jej serce, gdy poczuła jego ramiona wokół siebie. Tak bardzo się bała, że się wygłupiła, że Lucjusz... cóż, najzwyczajniej w świecie znudził się nią, że więcej go nie zobaczy, chyba że przy okazji jakiegoś idiotycznego spotkania ich rodzin, gdzie będzie musiała udawać miłą, a w rzeczywistości będzie jej przykro jak cholera. Miała wrażenie, że ten wielki balon z czystej radości, że jednak się myliła, zaraz ją uniesie do góry... i wydała z siebie zdumiony okrzyk, gdy zdała sobie sprawę, że rzeczywiście się uniosła, z tym że za sprawą Malfoya właśnie. Kompletnie nie spodziewała się tego, że ją uniesie, więc zarumieniła się, zaskoczona. Rumieńce pogłębiły się gdy otrzymała całusa, a ona sama zamarła, kompletnie nie wiedząc co dalej zrobić. Była stosunkowo nieśmiała i spuściła wzrok, patrząc na pierwszy guzik w jego koszuli, jednak na jej ustach był delikatny uśmiech, wskazujący na to, że absolutnie nie była zła... raczej onieśmielona.
Zaskakujące jak szybko przestała się gniewać za to całe "porwanie", za to że się nie odzywał i już miała powiedzieć, że nic nie szkodzi, gdy zmieniła zdanie. Nie chodziło o to, że miała zamiar chować urazę.
- Zezwalam na wynagrodzenie - powiedziała powoli, w końcu ośmielając się na niego spojrzeć, wciąż z tym delikatnym uśmiechem, który mówił zbyt otwarcie, zbyt prosto, że była po prostu szczęśliwa. Przesunęła rękę z jego ramienia i dłonią dotknęła jego policzka, nagle poważniejąc. - Ale proszę, nie rób tak więcej. Było mi na prawdę przykro.
Było. No tak, było. Oczywiście że wystarczyło parę minut które spędzała w jego towarzystwie, by już się nie gniewać. Nie szkodzi, że kompletnie nie wiedziała jak się zachować, że była okropnie onieśmielona i zawstydzona. Uśmiech na jej twarzy pojawił się znów, a dłoń przy jego policzku poruszyła się nieco; dziewczyna była zaskoczona szorstkością pod jej palcami. Nie było to jednak złe, przypominało jednak, że przecież ona nie dotykała ani chłopców, ani mężczyzn, a teraz nie dość że to robiła, to jeszcze dosyć ściśle przylegała do Lucjusza, który przecież by złapać ją tak, jak złapał dotykał nagiej skóry dziewczyny pod spódniczką, a przed zakolanówkami. Serce zabiło jej dziesięć razy szybciej, a rumieniec, który zdążył lekko zbladnąć pojawił się ponownie, a ona jeszcze raz spuściła głowę. Jej dłoń zsunęła się z policzka mężczyzny na szyję, lekko jej dotykając.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lip 07, 2014 11:57 am

Rumieniła się, zupełnie niepotrzebnie, ale w uroczy sposób. Absolutnie nie chciał, by Anastazja czuła się przy nim nieswojo i niekomfortowo, a już na pewno by nie była w jego towarzystwie zawstydzona. Pytanie brzmiało czy zachowywała się tak wobec wszystkich, czy może to tylko on tak na nią działał. Nie chciała spojrzeć mu w oczy, uciekała wzrokiem w dół, starając się ukryć uśmiech. A przecież był taki śliczny.
Powoli zbliżył swój nos do jej nosa, aż dotknęły się w minimalnym stopniu, tak że prawie tego nie czuła. Jednocześnie chciał zatrzymać jej spojrzenie, skupić je raczej na swoich oczach zamiast na fragmencie ściany czy zabytkowej drewnianej podłodze. Pocałował ją jeszcze raz, choć to wciąż był raczej całus niż namiętny pocałunek. Ot, muśnięcie warg, ale za to jak słodkie, przepełnione samymi pozytywnymi emocjami. I znów ciężko było wyczytać z jej twarzy, czy jej się to podoba, ale jest zawstydzona, czy po prostu nie ucieka od niego jedynie z grzeczności.
– Wynagrodzę ci każdą sekundę, którą spędziłaś na rozmyślaniu o mnie i o tym dlaczego się nie odzywam. Wynagrodzę ci każdą chwilę smutku, a może nawet… tęsknoty.
Wyślizgiwała mu się z rąk. Podrzucił ją niczym dziecko, tak by pewniej ją uchwycić. Byłoby mu o wiele łatwiej gdyby oplotła nogami jego biodra… ale może nie wszystko na raz. I tak już znaleźli się w dość intymnym położeniu jak na ich status znajomości.
– Wystarczyłoby jedno twoje słowo, Anastazjo. Zawiodłem, wiem, przyznaję się do tego, jestem świadom. Przepraszam.
Oho. To nie było słowo, którego pan Malfoy używa na co dzień. Lucjusz potrafił być wyrachowany i na tyle pewny siebie, że nie uważał, by słowa typu ‘przepraszam’ czy ‘dziękuję’ były potrzebne. Nigdy nie był ‘miły’, a co najwyżej uprzejmy wobec osób wyżej od niego postawionych w hierarchii, aczkolwiek zapewne nie były to słowa szczere. Tego nauczył go ojciec, by znać własną wartość, by wiedział kim jest i by jego arystokratyczna natura była zawsze na wierzchu. Ale tym razem właśnie tę szczerość widać było w całym wyrazie jego twarzy, szczególnie w nie tak całkiem zimnych oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lip 07, 2014 1:55 pm

Oczywiście, że tylko Lucjusz na nią tak działał. Brat nigdy nie sprawiał że się rumieniła, Chris podobnie jak Caine byli tylko przyjaciółmi, a Lucjusz... był przystojnym, starszym kolegą, w którym była przecież zauroczona. Kompletnie zauroczona. Gdy zbliżył do niej twarz, poczuła falę gorąca, zupełnie irracjonalnie się denerwując, choć obiecywała sobie że przecież nie będzie. Podniosła spojrzenie i w końcu odważyła się spojrzeć mu w oczy; jej własne błyszczały, była szczęśliwa. Przymknęły się zupełnie odruchowo, gdy otrzymała kolejnego buziaka. W myślach, odliczyła do dziesięciu westchęła trzy razy i tym razem sama pochyliła się w jego stronę, składając na jego ustach pocałunek zabarwiony uśmiechem jej ust.
- Prawdę mówiąc... - odsunęła się lekko zwilżając usta językiem i odwróciła wzrok - To uznałam, że... że ... - nabrała powietrza, wracając do niego spojrzeniem i następne słowa powiedziała już szybko, tak jakby chciała jak najszybciej mieć to za sobą - że mnie nie chcesz znać.
Podrzucił ją. Było mu nie wygodnie. Ale nie umiała się jeszcze zmusić, by opleść go nogami... bogowie, przecież miała spódniczkę, przecież to był Lucjusz Malfoy, przecież... Zerknęła na niego spod wachlarza rzęs i powoli, objęła go nogami w biodrach. Przecież miała się więcej nie przejmować, prawda? I zaraz po tym, przeprosił ją.
Wydała z siebie głośne westchnienie i... pocałowała go. Słodko, z zamkniętymi oczami, wkładając w to całe swoje uczucie, jakim już zdążyła zacząć darzyć Malfoya.
- Nie gniewam się już, Lucjuszu. Nie gniewam się odkąd cię zobaczyłam.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Kavka



Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lip 07, 2014 2:23 pm

Kavka nie zamierzał wdawać się w dyskusje z panienką. W końcu kto mu uwierzy. No i też nie chce stracić pracy przez niewyparzony język. Spojrzał na swego pana i skłonił się widząc, że kiwnął. Oddał panience różdżkę do ręki, po czym zniknął do kuchni.
Herbatka Earl Grey ... ona tu musi być. ... O tak....- spojrzał na jedną półkę, gdzie była kawa, a zaraz koło niej herbata. Czy była ta, którą chcieli? Oczywiście że tak. Zagotował wodę w czajniku przyśpieszając trochę magią, by nie czekać. Wyczyścił dwie filiżanki z kurzu i postawił je na tacce koło torebek do herbaty. Gdy woda się zagotowała, Kavka wlał ją do małego czajniczka. W końcu nie wie, czy będą chcieli jedną herbatę wypić, czy więcej. A tak z tym czajniczkiem może wyglądać elegancko. Z resztą taki styl lubi jego Pan. Czystość i elegancja. W końcu nie jest z byle jakiego rodu, więc też to musi jakoś wyglądać.
Załadował czajniczek z wrzącą wodą i ruszył z tacą do salonu. Żeby było jemu łatwiej, to zaczął lewitować tackę, by w razie czego nie opuścił jej. Gdy znalazł się przy stoliku, pstryknął, a tacka łagodnie wylądowała na stoliku. Czajniczek podniósł się i nalał wrzącej wody do każdej z filiżanek. pozostawił tylko torebki do ich własności, by mogli zdecydować, jak mocną chcą wypić herbatę.
Herbata gotowa panie.- obrócił się w stronę swego pana nie komentując jego zachowania. W końcu chyba im wszystko wolno, no nie? A Kavka mógł tylko czekać na kolejne polecenia od swego pana.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lip 07, 2014 3:16 pm

Pocałunek przerwało im człapanie wielkich płaskich stóp Kavki. Lucjusz machnął tylko na niego ręką, by odszedł, zajął się sprzątaniem i więcej im nie przeszkadzał. Gdy skrzat wyszedł, Lucjusz poprawił ten przerwany pocałunek kolejnym, śmielszym, zmuszającym ją do przymknięcia powiek i objęcia go mocniej za szyję. Czuł jak przywierała do niego całym ciałem, piersiami, brzuchem, nogami wokół jego bioder. Już prawie jakby byli jednością. Ale czy to nie za wcześnie na takie myśli, Lucjuszu? Skarcił sam siebie, nie chciał na nią naciskać, przyspieszać, nie na tym mu zależało. Zrobił dwa, trzy kroki w tył u powoli usiadł w dużym fotelu, wciąż trzymając ją przy sobie, by znalazła miejsce na jego kolanach. Drogi Slytherinie, jaka ona była piękna. ‘I siedem lat młodsza, Lucjuszu’ dodał nieprzyjemny głos w jego głowie. Czy to ważne?
– Nie zrobiłem tego specjalnie, uwierz. Miałem dużo pracy, tę w Ministerstwie, ale też… Sama wiesz u Kogo. No i miałem epizod w Mungu, ale to była pomyłka, nic ważnego. Nic mi się nie stało, nie patrz tak – zaśmiał się, widząc jej przerażoną minę –Naćpali mnie tylko trochę, po tym jak zgarnęli mnie z ulicy. Potem przeprosili i wszystko zostało zatuszowane, nikt nic nie widział. Co nie zmienia faktu, że przesiedziałem parę godzin w izolatce, dali mi jakieś leki po których nie miałem pojęcia jak się nazywam i wszystko pachniało dojrzałymi malinami. Więcej nie pamiętam.
Duże dłonie zwinnie prześlizgnęły się z jej ud na talię, kiedy sadzał ją na swoich kolanach. Siedzieli twarzą w twarz, wciąż blisko siebie, związani ze sobą. Pochylił się ponad jej ramieniem i poluźnił uścisk ramion, gdy sięgnął do stolika by wrzucić herbatę do filiżanek z wrzątkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Salon   Pon Lip 07, 2014 3:59 pm

Anastazja nie zwróciła uwagi na to, że ktoś się pojawił, obróciła więc nieprzytomne spojrzenie w stronę skrzata który postawił imbryczek z herbatą. To było takie... takie normalne, takie zwykłe, takie kompletnie nie pasujące jej do obecnej chwili, że zapragnęła się roześmiać. Obróciła głowę z powrotem w stronę mężczyzny, który obserwował skrzata wykorzystując sytuację by się mu przyjrzeć. I tak w głowie, gdy najbardziej nie mogła się pogodzić z decyzją, którą jak sądziła, podjął, odtwarzała jego twarz, przypominając sobie jak wyglądał. Teraz jednak mogła patrzeć bez ograniczeń i karciła samą siebie za każdym razem, gdy miała się zawstydzić. Jej dłoń znów dotknęła delikatnie jego policzka, gładząc ostrożnie, zupełnie jakby się bała, że może mu się to nie spodobać.
Po chwili znów się pocałowali, a Anastazja zupełnie nie panując nad tym, przysunęła się bliżej, oddychając odrobinę szybciej. To było zdecydowanie zbyt śmiałe, jak na nią, ale nie umiała tego przerwać. Odsunęła się od niego dopiero, gdy zaczął siadać, a ona irracjonalnie wystraszyła się że się przewracają. Zaśmiała się z własnego strachu i skradła mu jeszcze jeden krótki pocałunek zanim się odezwał.
Słuchała uważnie, gładząc go po policzku i zamierając, gdy usłyszała nazwę szpitala.
- W Mungu? - powtórzyła wystraszona, ale już wyjaśniał. Skrzywiła się wyraźnie niezadowolona z takiego traktowania. Przeprosiny, też mi coś, przecież coś mu się mogło stać od tych leków! Nie miała zielonego pojęcia jak działały jakiekolwiek substancje na organizm ludzki, sama nie próbowała nawet alkoholu, ale zdawała sobie sprawę że w niektórych przypadkach mogło by się to źle skończyć.
- Czarny Pan... chyba o mnie zapomniał - powiedziała nagle, odwracając głowę i patrząc gdzieś w bok. Niewiele z tego rozumiała, ale i szybko wyrzuciła to z głowy. Nie zapytała również o to, co miał zrobić Lucjusz, wiedziała że nie powinno jej to interesować.- Jak w ogóle trafiłeś do Munga? To znaczy... co masz na myśli mówiąc że zgarnęli cię z ulicy?
Przesunęła się odrobinę, by mógł wrzucić herbatę i zaraz wróciła do wcześniejszej pozycji, nieświadomie poprawiając spódniczkę która rozłożyła się wokół niej. Już prawie zapomniała że była przecież w mundurku szkolnym, a nie w spodniach. I całe szczęście, po pewnie by się zawstydziła jeszcze bardziej i znów skończyło by się na rumieńcach i spuszczonym wzroku.
- A w ministerstwie... jak ci idzie?
Teraz to ona się obróciła, zmieniając nieco pozycję tak, że mogła operować przy stoliku. Minęły cztery i pół minuty od wrzucenia, a ona zawsze tyle parzyła herbatę. Sprawnie wyciągnęła torebkę i odstawiła ją na przygotowany spodeczek nie mocząc niczego po drodze. Przy takich drobnych, pozornie nieważnych sprawach można było zauważyć, że miała odpowiednie wychowanie, które powinna mieć każda czysto krwista panienka.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Salon   Wto Lip 08, 2014 11:43 pm

– No po prostu, z ulicy. Dwóch takich wyższych, a na pewno dwa razy szerszych osiłków mnie zabrało z ulicy i wprowadzili do szpitala tylnym wejściem, tak żeby nikt nas nie widział. Wsadzili mnie do izolatki z jakimś wątłym chłopaczkiem, który mnie poprosił żeby mu wyczyścić pamięć. Więcej za bardzo sam nie pamiętam, świadomość mi wróciła w gabinecie jakiejś młodej pielęgniarki. Mówiła, że kazali jej mnie pilnować, żebym sobie przypadkiem krzywdy nie zrobił, nie wyskoczył z okna, nie napił się wrzątku czy coś.
Powoli się obróciła na jego kolanach. Chyba czuła się już pewniej w jego towarzystwie, śmielej. Obserwował całą jej sylwetkę, od pukli złotych włosów, smukłe plecy, łagodne wcięcie w talii i biodra, które mu się tak podobały. Mimo to postanowił zachować jeszcze pewien dystans, nie przyspieszał niepotrzebnie całego tego procesu. Opuścił ręce, i chociaż naprawdę miał ochotę brnąć dalej, dotykać jej ciała, odkrywać kolejne fragmenty, choćby nawet gdyby miały pozostać okryte ubraniem, to Lucjusz wciąż pozostawał dżentelmenem i nie dał po sobie poznać, jak bardzo szarpią nim te dylematy. ‘Jeszcze nie, Lucjuszu, jeszcze nie’ mruczał sam do siebie w myślach, wiedząc, że najpierw musi zbudować z nią odpowiednią więź. Naprawdę nie traktował Anastazji jak pierwszej lepszej dziewczyny z ulicy, z którą nie bawiłby się w uprzejmości, a otwarcie by powiedział na czym mu zależy, a po fakcie więcej by się nie zobaczyli. Uderzyła w niego czystość i niewinność, która od niej biła, kiedy znalazł ją ranną i poturbowaną. Szanował ją, po prostu.
– Nie wiem, czy zapomniał o tobie. Możliwe, że wcale nie jesteś mu już potrzebna. Otrzymałaś… ehm, karę… Widocznie nie jesteś już potrzebna. Ale tym akurat się nie martwimy. W Ministerstwie natomiast… – urwał, nagle chwytając prawą dłonią za lewe przedramię.
Bolało. Bolało jak cholera. Jego twarz wykrzywił grymas cierpienia, złości i niemocy. Już wiedział, że lekko wyblakły znak przybrał kolor wściekłej czerni, a samo znamię wyglądało jakby się ruszało, jakby krawędzie zamazywały się od gorąca.
– Najwyraźniej nie zapomniał o mnie. Wybacz, Anastazjo, ale muszę wyjść. To chyba pilne.
Nie chciał jej znowu zostawiać. Tak bardzo nie chciał jej znów zawieść, tym bardziej, że sam kazał ją tu sprowadzić, i to na dodatek siłą. Ale wiedział, że zrozumie, że wie, że blondyn nie ma wyboru. Jego twarz znów przybrała nieciekawy wyraz, jakby przypalali go żywym ogniem.
– Wyślę po ciebie Kavkę, gdy tylko będę mógł. Proszę, czuj się jak u siebie. Wypij herbatę, możesz się tu rozejrzeć. Przepraszam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lip 09, 2014 12:23 am

Patrzyła na niego z lekko uchylonymi ustami, nie wiele z tego rozumiejąc. Jej usta poruszały się powoli, wypowiadając bezgłośnie jakieś słowa, a wzrok skierowała gdzieś w bok, gdzieś dalej i nagle podniosła spojrzenie na Lucjusza. Wyglądała na niesamowicie zaskoczoną, tak zaskoczoną, jak to było tylko możliwe, gdy łączyła fakty.
- Chłopaczka? Ciemnowłosy, w moim wzroście, odrobinę zniewieściały? - jej błękitne oczy wbijały się w jego szare, czekając na odpowiedzi. - To ty usunąłeś pamieć Andre? Z resztą, nie ważne.
Obróciła się tak, by móc go obserwować, ale wciąż mieć w zasięgu stolik, upiła parę łyków gorącej herbaty, uśmiechając się do niego delikatnie. Lucjusz był... nie umiała ubrać tego w słowa. Znacznie łatwiej było jej ubrać w słowa to jak ona się czuła, a czuła się na prawdę wyjątkowo, jak dama, jak piękne, wartościowe dziewczę... a nie jak rzecz. Bo tak się czuła przy bracie. Wyrzuciła go z głowy. Teraz była dużo bardziej szczęśliwa, mimo tego że ostanie tygodnie przeżywała okropnie sądząc że Lucjusz postanowił ją zignorować. Zupełnie jakby te tygodnie nigdy nie miały miejsca. Upiła jeszcze łyk herbaty i odstawiła ją na stoliczek. Jej palce, gorące od filiżanki, musnęły jeszcze raz jego policzek, zupełnie jakby niezależnie od dziewczyny były zafascynowane szorstkością którą czuły.
I jak za zaklęciem, uśmiech zniknął z jej ust, a oczy gwałtownie zmatowiały. Ona nie miała znaku, jednak wielokrotnie widziała jak ojciec reagował podobnie. Wstała, poprawiając spódniczkę. Była wyraźnie zmartwiona.
- Dziękuję - wymamrotała patrząc na filiżankę. Gdy tylko Lucjusz wstał, oparła się dłońmi o jego klatkę piersiową i wspinając się na palce pocałowała go w usta.
- Uważaj na siebie, dobrze? - miała go już puścić, gdy jej palce zacisnęły się jeszcze na jego dłoni, ledwie na ułamek sekundy, ale zaraz zniknęły, a ona odwróciła głowę, by nie patrzeć jak znika.
Usiadła w tym samym fotelu w którym on siedział i dopiła herbatę, a z tej jego, wyciągnęla jedynie torebkę, zostawiając resztę jak była. Pewnie i tak Kavka to sprzątnie, ale jakoś... jakoś... Było jej źle, wiedziała że teraz będzie się martwić. Wiedziała, że znów dostała nadzieję i nie chciała by to skończyło się jak ostatnio.
Nie płakała jednak, ona już nie płakała od dawna. Znalazła Kavkę i wyjaśniwszy mu sytuację udało się jej przekonać skrzata by ją przetransportował do zamku.

/zt wszyscy

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Kavka



Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lip 09, 2014 11:45 am

Kavka pojawił się z panienką ponownie w salonie dworu Malfoy'ów. Tylko że tym razem panienka nie był związana, tylko ubrana w majtki oraz owinięta prześcieradłem. No w końcu lepsze to niż nic, prawda? Chociaż czy powinien swemu panu powiedzieć, w jakiej sytuacji ją znalazł? No zobaczymy, jeśli tego zażąda, to Kavka mu powie.
Zostawił samą panienkę w salonie i podszedł do gabinetu swego pana. Tam zapukał, po czym wszedł po wcześniejszym sygnale.
- Panie, panienka czeka na pana w salonie.- oznajmił grzecznie, po czym za swym panem wrócił do salonu stojąc z boku i obserwując tą komiczną sytuację. Co prawda będzie teraz milczeć, ale naprawdę jemu chciało się śmiać. Lecz jako że w tym uczestniczy jego pan, powstrzymuje się od śmiechu i zachowuje się tak jak na co dzień. Poważnie, kulturalnie i grzecznie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lip 09, 2014 4:22 pm

Anastazja okryła się szczelniej prześcieradłem, przestępując z nogi na nogę na ciemnych deskach salonu. Włosy wciąż miała mokre od kąpieli w oceanie, podobnie jak miała od sobie dół od bikini. Wyglądała jakby przerwano jej właśnie powrót do domu. Patrzyła jednak tępo w jeden punkt czując się źle, bardzo źle. Anastazja nie płakała, więc i teraz, choć było jej ciężko, była twarda, choć mina wyraźnie wskazywała że nie jest ani odrobinę szczęśliwa. Nie wiedziała co robić, co myśleć, nic nie wiedziała. Jeszcze przed chwilą była z Olivierem, kompletnie wyłączając myślenie, a tu nagle jej cały, hm, nastrój zniknął, a jej włączało się myślenie. To był jej brat. BRAT. To nie było normalne, nie powinno mieć miejsca, nie powinna kochać brata.
Patrzyła niewidzącym wzrokiem na Kavkę, patrząc na skrzata który wrócił po tym jak zapewne poszedł powiadomić Malfoya.
Bała się. Bała się tak mocno, że jej żołądek ścisnął się w kulkę i nie mogła go rozluźnić. Nie wiedziała co zrobić, co powinna powiedzieć Lucjuszowi, ale zdawała sobie sprawę że powinna mu powiedzieć prawdę. Zależało jej przecież na tym mężczyźnie, prawda? Na Olivierze też ci zależy, szepnął jej głosik w głowie. Problem polegał na tym, że nie wiedziała, co teraz. Kavka zabrał ją od brata, w dodatku zabrał ją do Lucjusza o którego przecież częściowo się pokłócili, prawda? Jak ona miała teraz spojrzeć Olivierowi w oczy? A Lucjuszowi?
Wpieprzyła się. Wpieprzyła się sama i to na własne życzenie. Była zbyt pochłonięta własnymi myślami, by zauważyć, że prześcieradło które założyła niczym pelerynę opadło jej z ramion, odsłaniając je. Wciąż trzymała jednak rogi materiału ściągnięte na wysokości piersi, a palce zaciskała tak mocno, że jej zbladły kostki. Nie zauważyła, gdy Malfoy się pojawił w salonie, choć nie wiedziała czy po prostu pojawił się bezszelestnie, czy to jej myśli tak wszystko zagłuszyły.
Podniosła wzrok na mężczyznę i mimo zmęczenia, mimo tak wyraźnie beznadziejnego humoru, na jej ustach zajaśniał delikatny uśmiech. Jak mogła się nie ucieszyć na jego widok? No jak? Nie ruszyła się jednak ni o cal, zaciskając jeszcze mocniej palce na prześcieradle. Gdy się odezwała, jej głos był zachrypnięty, ale wciąż nie wyglądało na to, by miała się zaraz rozkleić.
- Cześć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lip 09, 2014 6:33 pm

Zaczęły się wakacje, w końcu zrobiło się ciepło i nawet deszczowe chmury dały Anglikom od siebie odpocząć. Był wściekły, że udało mu się zaaranżować spotkanie z Nastią, po czym zostało tak brutalnie przerwane. Ale musiał. Wiedziała, bardzo dobrze wiedziała, że musiał iść. Drobna część jego samego miała nadzieję, że może dziewczyna będzie na niego czekała. Ale jej ojciec też był Śmierciożercą. Na pewno była świadkiem jego powrotów do domu po spotkaniach, które raz trwały dwadzieścia minut, a w innych przypadkach narady trwały po parę długich godzin. Gdy wrócił, nie było po niej nawet śladu. Ale z drugiej strony, wtedy jeszcze była w Hogwarcie, tuż przed egzaminami. Obiecał, że znów wyśle po nią Kavkę, że znów zabierze ją do jego domu, by mieli szansę spędzić ze sobą czas.
I stała w jego salonie, w tym samym miejscu w którym się żegnali. Był zszokowany, chyba jeszcze bardziej niż w chwili, gdy zobaczył ją związaną sznurami. Wydedukował, że musiała być prawie, a może nawet całkiem naga, skoro tak kurczowo trzymała kawałek materiału, którym była owinięta. To trwało dosłownie sekundy, kiedy głowę Lucjusza bombardowały tysiące myśli. Spała? Nie, przecież ma mokre włosy. Może dopiero co wyszła spod prysznica? Ale dlaczego w takim razie Kavka nie poczekał, aż dziewczyna się ubierze? To wszystko nie miało sensu. Po chwili blondyn zorientował się, że jego twarz chyba nie ma zbyt ciekawej miny – lekko zmarszczone brwi, uchylone ze zdziwienia usta i nieruchoma postawa nie wskazywała na to, by był zachwycony.
– Cześć.
Nie pytał. Burknął do Kavki, by ten natychmiast wyszedł, a potem poprosił Anastazję o jeszcze chwilę cierpliwości. Wrócił po dosłownie trzech minutach z naręczem własnych ubrań, tak by mogła wybrać te najlepiej pasujące, w tym trzy koszule i trzy pary spodni oraz… bieliznę, w postaci bokserek. Napomknął tylko, odnośnie tych ostatnich, że są nowe i nigdy ich nie nosił. Sam poszedł do kuchni znajdującej się po drugiej stronie korytarza, czekając aż sama otworzy drzwi do salonu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lip 09, 2014 8:33 pm

Nastia spuściła wzrok widząc jego spojrzenie. Był zły, widziała to i nie wiedziała jak to naprawić. Ta dziewczyna wszystko zawsze chciała naprawiać i poprawiać, zupełnie jakby wszystko było jej winą... co nie zmienia faktu, że w tę sytuację przecież sama się wpieprzyła, prawda? Miała co chciała. Jednak widok Lucjusza, który zapewne myślał co się wydarzyło, że była owinięta tylko w to cholerne białe prześcieradło. Nie zapytał jednak, wyszedł tylko prosząc o chwilę. Gdy wrócił, miał w rękach ubrania, które położył niedaleko. Wspomniał coś o bokserkach i dziewczyna niemal się uśmiechnęła. Miała majtki, ale jakoś nie miała ochoty nic na ten temat mówić. Gdy wyszedł, natychmiast odłożyła bieliznę na bok, nie miała zamiaru w ogóle zakładać jego majtek. Miała swoje, już prawie suche, po za tym... były męskie.
Po tym sięgnęła po spodnie i teraz już się zaśmiała. Nie dość, że były na pewno za duże na długość to i na szerokość, je również odłożyła. Dalej zostały koszule. Tu już kierowała się tylko swoją fanaberią. Wybrała tę największą, białą. Założyła ją i zapięła wszystkie guziki. Odrobinę niefortunnie, bo kompletnie nie zdawała sobie sprawy że przez materiał było widać zarys jej piersi. Na szczęście, tylko zarys. Nie chciała wyglądać seksownie, właściwie, to nie chciała w ogóle obecnie o czymś takim myśleć. Otrząsnęła rękawy tak, by mieć wolne ręce i nieśmiało uchyliła drzwi, wyglądając na korytarz. Stał tam. Nie śmiała się odezwać, przestąpiła więc z nogi na nogę, czekając aż ją zauważy. Gdy to już zrobił, wycofała się do pokoju. Wróciła nawet na swoje miejsce, te w którym wcześniej stała, z tą różnicą, że teraz miała na sobie sięgającą połowy uda jego koszulę, którą skubała nerwowo.
- Lucjuszu... - nie miała siły na konfrontację. Była psychicznie wycieńczona, miała ochotę zapaść się pod ziemię, a najlepiej zniknąć gdzieś, byle szybko i to tak zniknąć, by nie musiała przebywać sam na sam ze sobą. -... jestem trochę zmęczona, pływałam.
Nawet nie zdawała sobie sprawy, że mówiła coraz ciszej, zdawała sobie za to sprawę, że zaraz będzie płakać i wcale nie chciała tego robić przy mężczyźnie. Chciała odpocząć. Jakkolwiek, położyć się na chwilę... może jak się prześpi problemy magicznie znikną, albo cokolwiek innego się z nimi stanie. Wiedziała, że właśnie próbowała uciec, ale albo to zrobi, albo zaraz się rozpłacze, tutaj w salonie Lucjusza Malfoya, rozpłacze pierwszy raz od paru dobrych lat.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lip 10, 2014 12:37 am

– Pytanie o to, czy masz coś pod spodem, byłoby raczej nietaktowne, prawda? – krótko skomentował fakt, że większości z przyniesionych jej ubrań nawet nie tknęła – Pomyślałem, że możesz potrzebować wszystkiego. Poradziłaś sobie.
Nie chciał być wobec niej oschły czy niemiły. Zaparzył dla nich herbatę, zapamiętał dokładnie barwę tej sprzed parunastu dni, wiedząc, że taka będzie jej smakować. Wszedł do salonu, kiedy Anastazja dała mu znak, że się przebrała. Wyglądała na zmęczoną, przytłoczoną tą sytuacją i po prostu smutną. Lucjusz postawił na stoliku dwie filiżanki i wskazał dziewczynie miejsce, by spoczęła.
– Chyba znów wysłałem Kavkę w nieodpowiednim momencie. Nie ukrywam, nie wyglądasz zbyt dobrze, jakby stało się coś naprawdę poważnego. Ale nie będę naciskał, jeśli nie chcesz się tym ze mną dzielić.
Starannie dobierał słowa, by dodatkowo jej nie urazić. Pilnował się, by nie odczuła braku zaufania, bezpieczeństwa. Nie mieli szansy na to, by się bliżej poznać, a w tamtej chwili tak bardzo pragnął, by mogła nazwać go przyjacielem, powiernikiem, żeby czuła się swobodnie i wiedziała, że on jej pomoże w każdej sytuacji, że wyciągnie ją z najgorszego bagna, w jakie tylko mogłaby się wpakować. Machnął ręką, a niewykorzystane ubrania przelewitowały na swoje miejsce w jego szafie. Usiadł obok niej, ale jednocześnie zachował jej przestrzeń osobistą. Rozumiał doskonale, że być może nie życzyła sobie zbyt bliskiego kontaktu. Stwierdził, że da jej na razie spokój. Najwyraźniej musiała się otrząsnąć, uspokoić, a na pewno odpocząć. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Lucjusz miał nadzieję na kolację, niby jako jeszcze-nawet-nie-przyjaciele, ale z nutą romantyzmu. Wiedział, że to by jej się spodobało, gdyby stworzyli razem nastrojową atmosferę. Nie dzisiaj.
– Miałem co prawda pewne plany… Ale chyba powinnaś odpocząć. Nie będę cię męczył pytaniami. Tu jesteś bezpieczna, Anastazjo. Nic ci nie grozi. Zaraz powiem skrzatowi, żeby przygotował dla ciebie pokój. Jeśli jesteś głodna czy czegoś potrzebujesz, to nie krępuj się. Już raz cię uratowałem i z chęcią zrobię to po raz kolejny, mimo że tak naprawdę wolałbym nie mieć ku temu powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lip 10, 2014 4:15 pm

Pokrecila głową, że rzeczywiście będzie to nie na miejscu, jednak zupełnie wbrew sobie, czując potrzebę wyjaśnienia odezwała się.
- nie jestem zupełnie naga - jej głos brzmiał dziwnie, zupełnie jakby nie należał do niej. - Większość twoich rzeczy jest sporo za duża, nie miałam zbyt dużego wyboru.
Usiadła na wskazanym miejscu, poprawiając koszule, która przylgnela do jej ciała. Nie chciała czuć się ładnie, nie chciała by było zbyt wiele widać, gdy czuła się tak źle sama ze sobą. Herbatę zaczęła pić jeszcze gdy była gorąca, zupełnie jakby nie czuła temperatury.
Gdy się odezwał, z drzacymi rękami odstawila herbatę na stolik.
- Nieodpowiednim? - pisnela patrząc na swoje bose stopy - To był doskonały moment.
Nie wiedziała co bardziej chce zrobić, czy podejść do
Nie była pewna czy bardziej chce się do Malfoya przytulic, czy nie, biorąc pod uwagę to, że czuła się we własnym ciele tak źle. Nie odezwała się więcej i patrzyła tylko przed siebie, dopóki nie odezwał się po raz drugi. Jego słowa tylko pogarszaly jej samopoczucie, czuła się jeszcze gorszą osobą, jeszcze bardziej beznadziejna.
- Jeśli można, chciałabym się położyć - na prawdę starała się być spokojna, ale ta cała sytuacja... miała po prostu dość. Lucjusz był dla niej zbyt dobry, a ona nie umiała nic powiedzieć na temat tego co się wydarzyło zanim pojawił się Kavka. Może jutro, jak już się uspokoi... Wiedziała że nie będzie umiała się do niczego nie przyznać, że będzie to ja zbyt bardzo meczylo. Jego zachowanie było zbyt idealne, zbyt perfekcyjne, a wzmianka o ratunku sprawiła ze miała ochotę zniknąć. Więc do tego doszło? Ze chciała ratunku przed własnym bratem? Nie umiała sobie odpowiedzieć na to pytanie. Umiała za to odpowiedzieć sobie na pytanie, jak spojrzy bratu w oczy - nie spojrzy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Salon   Sro Lip 16, 2014 9:59 pm

– Oczywiście – odpowiedział jej cicho, gdy poprosiła o miejsce do spania. W Malfoy Manor było ich dostatek, a sam jej to najpierw zaproponował. Na pewno nie pozwoliłby jej wyjść w takim stanie. Ktoś ją skrzywdził. Raczej w sposób psychiczny, mentalny, bo nie dostrzegł żadnych obrażeń na jej ciele, żadnych siniaków, zadrapań. Wszystko działo się w jej umyśle, do którego nie chciał się włamywać. Jeśli będzie chciała, jeśli mu ufa i będzie odczuwała potrzebę zwierzenia się, to sama mu o wszystkim powie. Utwierdziła go w tym przekonaniu mówiąc, że Kavka zabrał ją w odpowiednim momencie, gdziekolwiek wtedy była. Mógłby wymóc zdradzenia tych informacji na skrzacie, ale nie czułby się w porządku wobec dziewczyny. W każdym innym przypadku zrobiłby to bez wahania, choćby miał torturować swojego sługę, by tylko dociec prawdy.
Zreflektował się, że się zamyślił. Co gorsza, jego spojrzenie zjechało trochę niżej niż do tej pory, kiedy patrzył jej w oczy, choć ona unikała kontaktu wzrokowego. I mimo że nie skupił się na obszarze jej ciała, w który się wpatrywał, wyglądało to dziwnie. Pogrążony w myślach nie dostrzegł tego drobnego faux pas. Potrząsnął lekko głową, po czym zawołał skrzata, a potem wydał mu polecenie, by przygotował panience Montressor pokój gościnny, w miarę możliwości jak najbliżej jego własnej sypialni.
Poprowadził Anastazję po marmurowych schodach, które mogły być zimne. Wtedy pomyślał o tym, że właściwie mógł jej dać także skarpetki. Przyziemna sprawa, a stopy by jej nie zmarzły. Przeszli korytarzem na piętrze, gdzie odstępy między drzwiami do kolejnych komnat były co najmniej kilkunastometrowe. Zatrzymał się przy drzwiach, przy których, jako jedynych, stała stara, wyraźnie zabytkowa zbroja.
– Ja śpię tutaj – odezwał się, przerywając tę bolesną ciszę – Zapamiętasz właśnie dzięki temu oto dzielnemu rycerzowi. Możesz do mnie przyjść w każdej chwili, jeśli się czegoś wystraszysz, albo zwyczajnie nie będziesz mogła spać. Kavka przygotuje ci pokój, łóżko, zostawi ci ręczniki i wszystko co będziesz potrzebować i co sobie zażyczysz. Wiesz którędy do kuchni, nie krępuj się, jeśli zgłodniejesz. Albo po prostu zawołaj skrzata. Jest do twojej dyspozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Salon   Czw Lip 17, 2014 12:23 pm

Kiwnęła krótko głową i więcej się nie odzywała. Patrzyła w swoje palce ułożone na kolanach, zupełnie jakby w idealnie wyciętych i wypiłowanych półksiężycach było coś fascynującego. Fakt, były długie, ładne i zadbane, potraktowane bezbarwnym lakierem, bo nad oceanem i tak nie opłacało się malować paznokci. Sól bardzo niszczyła każdy lakier, choć Nastia wzięła ich trochę ze sobą do dworku. Teraz, wyłączyła kompletnie myślenie. Tak było prościej, tak było zdecydowanie lepiej, niż gdy miała wspominać to co się wydarzyło jeszcze niedawno między nią a bratem. Łatwiej było nie myśleć o niczym. Pozwolić by jej myśli płynęły nie skupiając się na niczym dłużej niż przez parę sekund... Pozornie. W głębi jej umysłu, w jednym z zakamarków wciąż rodziło się pytanie, jak to wszystko wyjaśni Lucjuszowi.
Podniosła głowę widząc znów Kavkę. A więc miała dostać swój pokój. Miło. Odpocznie. Zaśnie. Miała ochotę zasnąć na parę miesięcy. Nawet nie zauważyła, jak Malfoy zaczął ją gdzieś prowadzić. Jej małe stópki bez dźwięcznie pojawiały się na zimnych marmurowych schodach i dalej, wyżej. Przechodzili koło jakichś pokoi, zamkniętych drzwi. Z rozmyślań wyrwał ją głos mężczyzny. Podniosła głowę patrząc na zbroję i gdy Lucjusz powiedział że może przyjść w każdej, dowolnej chwili, zupełnie po staremu zarumieniła się.
Już sobie to wyobrażała, jak śpi, a ona przychodzi się przytulić zupełnie jak do przerośniętego, żywego misia. Jasne. Mimo lekkich rumieńców, w końcu się uśmiechnęła. W końcu nie wyglądała na tak strasznie przybitą. Patrzcie no, wystarczyło że Malfoy oświadczył jej że może przyjść do jego sypialni, żeby się rozpogodziła.
- Dziękuję - odruchowo dygnęła. To było jedyne na co się zdobyła. Patrzyła wciąż na zbroję, a zaraz później na drzwi i rozejrzała się po korytarzu, jakby chciała zapamiętać jak tu trafić. - Myślę że sobie odpuszczę i po prostu pójdę spać. Nie jest mi zbyt wiele chwilowo potrzebne.
Zamilkła nagle i znów opuściła głowę. Kołysała się chwilę na piętach.
- Przepraszam Lucjuszu. Jutro postaram ci się wszystko wyjaśnić - powiedziała cicho.
Dokładnie w tym momencie pojawił się Kavka, by zaprowadzić ją do kolejnych drzwi, gdzie mieściła się jej tymczasowa kwatera. Lucjusz nie zdążył jej odpowiedzieć, ona też nie czekała. Gdy tylko skrzat zostawił ją samą, poszła pod prysznic, a po nim od razu spać.

/zt wszyscy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Elladora Malfoy



Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Paź 12, 2014 6:26 pm

Elladora była wyjątkowo niezadowolona z akademickich standardów. Niby uczelnia na tak wysokim poziomie, a jednak strefie mieszkalnej daleko było do szczytu elegancji. Panował tam ogólny rozgardiasz, a w niektórych miejscach wręcz chlew. Trzeba było sobie samemu gotować, do czego Ella nie była przyzwyczajona i wcale nie miała zamiaru tego zmieniać. W związku z tym wszystkim, świeżo upieczona studentka zaledwie kilka dni po rozpoczęciu roku, napisała do Lucjusza z prośbą o spotkanie. Chciała chociaż na chwilę wrócić do domu, popławić się chwilę w luksusach, a potem wrócić na nieszczęsną uczelnię. A poza tym stęskniła się już za swoim braciszkiem.
W dzień wolny od zajęć, Elladora zebrała się nieco wcześniej i przeteleportowała do Dworu Malfoyów. Na wejściu nakazała Smarkowi zrobić sobie kawy (czarnej, bez cukru), rzuciła mu swój płacz i skierowała się prosto do salonu, stukocąc szpilkami.Tam natomiast wyciągnęła się na kanapie i czekała na brata.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Paź 12, 2014 7:17 pm

– Cześć Malutka! – przywitał ją, tak jak zawsze zawadiackim tonem i szelmowskim uśmiechem. Podszedł, pochylił się i dał jej całusa w policzek, a potem wręczył wysoką szklankę z sokiem pomarańczowym.
Byli wyjątkowo zgranym rodzeństwem. Lucjusz opiekował się nią odkąd tylko się urodziła, a nawet już wcześniej, gdy jako czterolatek głaskał okrągły brzuch ich matki. Potem zaglądał do kołyski, chciał spać w tym samym pokoju, nawet jeśli płacz niemowlęcia budził go niejednokrotnie w środku nocy. Nawet oddał siostrzyczce swojego ulubionego misia. I zamęczał matkę i ojca pytaniami, kiedy i kiedy i kiedy, kiedy Ellie będzie mogła się z nim bawić. Najczęściej był rycerzem z drewnianym mieczem i w tekturowej, ale starannie pomalowanej i wykończonej zbroi, który chronił dziewczynkę przed smokami i złymi czarownikami.
Tak szybko urosła. Pilnował jej w Hogwarcie. Slytherin, a jakże. Bardzo dobrze, było mu łatwiej mieć na nią oko. A teraz? On już pracował, ona studiowała. I była Śmierciożercą. Nie posłuchała go. A tak bardzo prosił, by nie wplątywała się w te sprawy. Bał się o nią.
– Dajesz radę? – spytał, po czym zsunął jej nogi z kanapy i usiadł obok niej – Sądziłem, że będziesz wolała cieszyć się wolnością, a nie wrócisz do domu przy pierwszej nadarzającej się okazji. Skoro już wybrałaś mieszkanie tam… I tak uważam, że jesteś odważna. Równie dobrze mogłabyś się teleportować tu sprzed bramy zamiast z akademika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Salon   Today at 2:47 am

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dwór Malfoy'ów-