a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Łazienka na piętrze
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Łazienka na piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Emily Rhodes



Liczba postów : 745

PisanieTemat: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 2:13 pm


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Rhodes



Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 2:26 pm

Milka przybyła tu z wujkiem. A raczej on ją tu przeniósł, by mogła spakować swe rzeczy, a potem miała wrócić Błędnym Rycerzem do niego. W końcu miała okazję na spakowanie swych rzeczy i zabranie ich do Nicka, skoro przez wakacje będzie u niego spać. A co dalej zrobi? Tego sama nie wie. Domu ojca nie sprzeda, bo to przecież jest jej dziedzictwo.
Na samym początku ruszyła do swego pokoju, skąd wzięła dużą walizkę i otworzyła swą szafę. Wyciągnęła stamtąd większość spodni i bluzek na ramiączka. Ach, bym zapomniała. Sama była ubrana w coś takiego plus krótkie niebieskie spodenki. Jedna z niewielu rzeczy, która nie była sukienkami i Nicka. Tak więc koniecznie jest przeniesienie swej garderoby do niego.
Gdy spakowała swe ciuchy, ruszyła do łazienki. Za dużo nie miała co pakować, ale parę rzeczy się znalazło. Nie zwracała uwagi na hałas, który robiła przez ten czas, bo tylko ona tu może być, prawda? Nie ma nikogo innego z rodziny.
Przynajmniej tak myśli w tym momencie.
Podeszła do lustra trzymając w ręku krem nawilżający. Wzięła go trochę na palec i zaczęła nim smarować swe popękane usta. Tak ciepło jest, że skóra normalnie nie wytrzymuje. Co prawda, myła się dziś rano, ale co to da, gdy jest taka słoneczna pogoda.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryan Rhodes



Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 3:30 pm

Ryan wszedł do domu po powrocie z odwiedzin u takiego jednego nie zbyt ogarniętego chłopaka. No cóż nie skończyło się to dobrze dla niego. Ryan zdążył się już uspokoić a teraz stał w progu swych drzwi i wsłuchiwał się w hałas. Jakimś dziwnym trafem od razu wiedział, kto może robić tyle hałasu.
Skierował swe kroki w źródło ów hałasu, by po chwili stanąć w progu drzwi. Jeszcze go nie zauważyła a on typowym spojrzeniem lustrował jej sylwetkę jak i każdy ruch.
- Faktycznie widzę pewne podobieństwo – powiedział przekrzywiając delikatnie głowę, by móc ją lepiej widzieć. Tak niezaprzeczalnie była jego bratanicą. Widział te podobne gesty, które niezmiernie go irytowały przypominając mu o jego starszym bracie. – A, więc to ty jesteś ta plamą na nazwisku Rhodes. – Stwierdził opierając się o framugę drzwi a na następną myśl aż się uśmiechnął. Niestety, nie był to miły uśmiech a okrutny jak u zwierzęcia, który właśnie odgryzł drugiemu gardło.
- Ah tak przecież ty mnie nie znasz. Nazywam się Ryan Rhodes jestem młodszym bratem twego ojca. – Powiedział skinając delikatnie głową. A wiec tą dziewczyną miał się opiekować? No cóż oby nie utrudniała mu tego zadania, bo, inaczej sam zatroszczy się aby nie dożyła swych siedemnastych urodzin. Może i nie byłoby to po myśli jego starszego brata, ale prawdę mówiąc co go to kurde interesowało?
- Gdzie się wybierasz? – Zapytał patrząc na walizki. Prawdę mówiąc, nie tego się spodziewał, ale, jeśli chce się wyprowadzić to droga wolna. Właściwie to lepiej dla niego przynajmniej będzie miał dom tylko dla siebie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

To będzie szybkie... może nawet bezbolesne... nie wiem... nigdy nie umierałem....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Rhodes



Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 7:54 pm

Milka zbytnio nie zwracała uwagi na to, czy ktoś tu wchodzi. Przecież nikt tu prócz niej nie mieszka, więc gdy usłyszała czyjś głos, natychmiast się odwróciła i spojrzała zdziwiona na przybysza. Że co? O czym on mówi?
-Słucham?- spytała się stanowczo odkładając krem na blat i założyła swe ręce na swych biodrach będąc blisko kieszeni, w której miała różdżkę. Kim ten człowiek do cholery jasnej jest?
Plama Rhodesów Kim on jest, że takie rzeczy mówi. Wściekła spojrzała na niego, lecz gdy ujrzała jego spojrzenie, to zrobiła neutralną minę. Trochę tym przypominał jej ojca, jak i częściowo swym wyglądem ... ale czy to może być jej krewny?
- Przecież mój ojciec był jedynakiem. Coś ci się chyba pomyliło.- brat ojca, serio? Może i jest podobny do niego z wyglądu, ale to nie oznacza, że od razu jemu uwierzy. Szczególnie, że tak tu nagle wpadł i się przedstawił mówiąc przy tym złośliwe komentarze.
- Daleko stąd. Nie powinno Cię to interesować. A teraz wyjdź stąd łaskawie.- powiedziała chłodnym tonem, po czym poszła schować krem nawilżający do walizki. Zzzzip. Zapięła walizkę i spojrzała na intruza. Zamierzała go wywalić stąd, zanim pójdzie do domu Nicholasa. Co z tego, ze on jest starszy. Milka mu nie wierzy w jego słowa i sio.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryan Rhodes



Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 8:05 pm

Ryan obserwował ją spokojnie i właściwie bawiło go nawet zachowanie dziewczyny. Oczywiście jego rozbawiony uśmiech nie miał nic wspólnego z wesołością a wręcz przeciwnie, ale cóż.
- A, więc jesteś tak głupia, jak wyglądasz – Powiedział niezwykle jak na siebie spokojnym tonem głosu jakby nawet żałował dziewczyny za jej kretynizm. No cóż nie każdy rodzi się piękny i inteligentny prawda? No dobra! Fakt był uprzedzony do dziewczyny z dwóch względów. Po pierwsze miała zbyt wiele wspólnego z osobą, której szczerze nienawidził gesty jak i nawet w wyglądzie go przypominała! No i była powodem, który zakłócił jego spokojny tryb życia. No nic. Nie jej wina… Co nie oznacza, że za to nie zapłaci.
Na jej słowa o tym, iż Tosiek miałby być jedynakiem, Viper się roześmiał swym brutalnym i okrutnym śmiechem.
- Nie wątpię, że tak właśnie opowiadał – Powiedział zakładając ręce na pierś. Prawdę mówiąc, trochę, inaczej widział ich pierwsze spotkanie, ale cóż. Jak się nie ma co się lubi… Wiadomo. – Niestety, interesuję mnie to. Jestem za ciebie odpowiedzialny czy ci się to podoba czy nie. Jasne chcesz wyprowadź się nic mi do tego. Ale będziesz głupsza niż wyglądasz, jeśli uważasz, że nie dowiem się dokąd się wyprowadzasz. – Przez chwilę Ryan milczał analizując obecną sytuację. No cóż trzeba było zagrać w dosyć otwarte karty aby jego bratanica zbyt sobie dużo nie wyobraziła.
- Zacznę od początku i wytłumaczę no tak aby nawet ktoś taki jak ty to zrozumiał – Powiedział nie wiedząc z skąd bierze się ta jego cierpliwość. Jednak lepiej nie wystawiać go na próby. Nie chciał jej przecież zabić przy pierwszym spotkaniu! Miał ją ochraniać nie? – Jestem młodszym bratem twojego ojca. Zjawiłem się tutaj na jego prośbę i wierz mi mnie też się to nie podoba, ale mam pewien dług wdzięczności wobec niego. Jestem za ciebie odpowiedzialny czy tego chcesz czy nie i mam bardzo ograniczone zasoby cierpliwości, więc nie wystawiaj mnie na próby – No tak, to by było na tyle. Ten dzień i tak dostatecznie wystawił go na próby co zakończyło się śmiercią jednego z praktykantów Hogwardu. No nic poradzą sobie jakoś bez niego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

To będzie szybkie... może nawet bezbolesne... nie wiem... nigdy nie umierałem....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Rhodes



Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 8:29 pm

To że jest podobna do ojca z wyglądu, to jest wiadome. Ale z charakteru to jest kilka różnic między nimi. Lecz wcześniej było ich jeszcze więcej. Co do gestów ... ma jakie ma. Przecież jak wychowywała się tylko z ojcem, to tylko jego miała jako przykład. I teraz też przyjęła ostatnio kila cech. Stanowczość, zimny wyraz twarzy i jeszcze coś.
- Nie głupia, tylko jak już to rozważna.- powiedziała stanowczym tonem. No cóż, spotykają się własnie dwa tornada. Które będzie silniejsze i wygra? Przekonamy się zaraz.
Słysząc jego słowa, Milka zacisnęła wąsko usta w prostą linię. Niech próbuje ją przekonać, bo na razie Milka jemu nie wierzy. Choć te jego zdanie dawały jej wątpliwości. Czy aby na pewno był jedynakiem? Przecież i on także mógł coś przede mną ukrywać. zadawała sobie pytanie w myślach bacznie obserwując ... Ryana.
- No świetnie. Jeszcze powiedz, że mnie tu zamkniesz i nie wypuścisz. - powiedziała obojętnym tonem. Powie mu, kiedy się upewni co do jego słów, a na razie może sobie o tym tylko pomarzyć.
Słuchając jego słów, dopiero wtedy zaczęła się zastanawiać nad tym wszystkim. Wcześniej nie chciała jego słuchać, ale teraz, gdy mówił ... Cholera, czemu ciągle ojciec kogoś jej daje do opieki czy nauki? Wpierw Swen, teraz on, i kto jeszcze? Doceniała jego troskę, ale Milka już sobie załatwiła lokum.
- No świetnie. Szkoda, że tego mi w liście nie napisał.- powiedziała bardziej do siebie niż do Ryana. Przecież dostała od niego list, ale nie wspominał nic o swym bracie. Tylko żeby uważała na siebie i tyle. Chyba że to częściowo właśnie jego dotyczy.
- Powiedzmy, że ci wierzę. Gdzie ty do tej pory byłeś? Co robiłeś?- puściła dwa pytania w jego stronę nie hamując języka. Słysząc, co wypowiedziała, starała się nadal mieć na sobie maskę obojętności, ale nie wie, czy Ryanowi się spodoba, że szesnastolatka go wypytuje. A ma przecież prawo wiedzieć!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryan Rhodes



Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 8:45 pm

Ryan cały czasz ją obserwował swym niezmiennym spojrzeniem. Och, dwa tornada powiadasz? Można i tak to określić, chociaż, które wygra jest raczej widomą kwestią. Może kiedyś na łożu śmierci mogłaby mieć jakieś szanse z Viperem. Jednak teraz? Bez urazy, ale jego poziom był po za zasięgiem jej marzeń. A może nie? Może się mylił i wcale nie była taka na jaką wyglądała? Może to były tylko pozory? No cóż przekonamy się o tym.
- Możesz sobie tak tłumaczyć chociaż, jak dla mnie jesteś po prostu głupia – Stwierdził oschle krótko i na temat. Czeka go dużo tłumaczenia, bo jak widać dziewczyna bardzo powoli pojmuję fakty jak i słowa a przynajmniej na taką wygląda i tak się zachowuje. A może celowo stara się go wyprowadzić z równowagi? Ja na jej miejscu bym tego nie robił. Chociaż, z drugiej strony może nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia tak samo, jak tamten chłopak? Oby nie skończyła jak on. Szkoda domu. – Nie słuchasz mnie. Udajesz albo jesteś głupia. Jak już mówiłem chcesz to się wyprowadzaj nic mi do tego, ale nie zmienisz faktu, że jesteś moją bratanicą. Że to aj jestem za ciebie odpowiedzialny i koniec końców na nazwisko masz Rhodes nie Sharker, więc nie przywiązuj się do tamtej gałęzi jakże plugawej rodziny. – Och, czyżby wiedział? Oczywiście, że wiedział. Nie był ignorantem aby nie zbadać terenu pod jakim musiał działać. Po za tym Tosiek zostawił mu bardzo cenne informację.
- Jak przypuszczam mój brat nie zdążył ci nic przekazać o naszym kochanym rodzie ani też o tradycji, która trwa jakby nie patrzeć sto trzydzieści lat. Nie na pewno tego nie uczynił, bo, inaczej nie martwiłby się o ciebie i nie pisał do mnie. Wbrew pozorom nie jestem związany z tradycją i nie jestem chorobliwy na temat czystości krwi i tak dalej, jak twój ojciec. Co zabawne to akurat jemu noga się podwinęła. Jednak zgadzam się z, nim i też uważam, iż masz prawo, a nawet obowiązek wiedzieć. – Cały czas mówił tym samym tonem głosu i cały czas ją obserwował. – Dla tego nie widzę sensu trzymania cię tu na siłę. Sama do mnie przyjdziesz po wiedze którą tylko prawdziwy Rhodes może ci przekazać. Niestety, twój ojciec już tego nie zrobi, więc pozostałem ci tylko ja – Och, tak czysta prawda zero manipulacji. Chociaż świadomość, że mimo wszystko jest od niego w jakiś sposób uzależniona musiał wykurzać to cóż poradzić? Wbrew pozorom nie chciał źle dla tej dziewczyny. Była na pograniczu obojętności a miała predyspozycje aby ją polubił nie za bardzo, ale jednak! To naprawdę coś i nie zdarzało się zbyt często. Oczywiście on nie żywił żadnych większych uczuć, ale zdarzały się osoby, które tak jakby „szanował” różnica była taka, że gdy zabijał osoby, które w jakiś sposób szanował robił to szybciej, mniej boleśnie niż te, które miał gdzieś. Nie wielka, ale jednak różnica.
- Gdy skończyłem szkołę wyjechałem. Po pierwsze musiałem po drugie i tak nie było to miejsce dla mnie. Widzisz mam problemu ze swym gniewem. Jestem bardzo niebezpiecznym osobnikiem, który łatwo wpada w furię. Ministerstwo magii stanęło w płomieniach. Możesz mi wierzyć był to piękny widok. – Powiedział przypominając sobie tamten dzień. Tak to był zdecydowanie bardzo piękny widok. – Dużo podróżowałem, uczyłem się. W końcu osiedliłem się na stałe i zostałem nauczycielem w wyższej szkolę magii i czarodziejstwa Dumstrang. Tam uczyłem czarnej magii przez pięć pięknych lat. Aż do dnia, w którym mój brat do mnie napisał. I tak jestem tutaj – Powiedział na zakończenie. Nie widział sensu zagłębiania się w jego przeszłość, bo i po co? Powiedział tyle, ile ona miała wiedzieć i nic więcej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

To będzie szybkie... może nawet bezbolesne... nie wiem... nigdy nie umierałem....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Rhodes



Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 9:42 pm

Niekiedy pozory mogą mylić. Przecież nawet Nich nie domyślał się, że ona zdążyła zabić już dwie osoby. Szkoda, że mu to powiedziała, bo mogłaby się jeszcze trochę poukrywać, a potem z czasem odkryć jedną kartę. Ale co się stało, to się nie odstanie. A tornady ... owszem, mogą nimi być. Tylko muszą się lepiej poznać, by to ujrzeć. Ale no Milka widzi w nim takie małe tornado, tylko nie wie, z jaką mocą wieje.
Nie zamierzała kłócić się z nim. Oboje mają własną opinię i tyle. I niech tak będzie. Bo przecież nie powinni jednakowo myśleć. Nie w tej kwestii. Bo i tak Milka wie, że to ona ma tu rację. Tylko wiadomo, że Ryan może tego nie pojąć, więc nie ma co na siłę mu wpychać.
- No widzisz, sam wiesz, gdzie będę. - nie była zadowolona tym faktem, że wie, gdzie nocuje, ale co zrobić. Lecz też i trochę zaczynała się go bać. Czemu? Bo nie wiedziała, co on jeszcze wie i co chce zrobić. Poza tym jego mowa ciała i słowa mówiły za swoje. Lecz starała się jemu nie ukazywać swych uczuć. Co innego ojciec, a co innego on. Ale czy na pewno?
Lecz gdy zaczął mówić o rodzie Rhodesów i tych wszystkich sekretach, Milka zamyśliła się. Nie podobała jej się perspektywa, że ma kolejną osobę w rodzinie, i to od strony jej ojca. Naprawdę jej to się nie podobało. Za co została tak ukarana? No za co?
- Więc czy tego chcę czy nie, to jestem na Ciebie skazana. No świetnie.- powiedziała niezbyt zadowolonym tonem. Więc raz. Będzie musiała być dla niego miła. Dwa. On ma stały kontakt z ojcem. Trzy. Może wszystko wyśledzić, co robi. To się Milce nie podobało, ale czy miała tu coś do powiedzenia? Przecież już wcześniej było za jej plecami ugadane i musiała się dostosować. Jak ona tego nie lubi.
- I teraz pewnie będziesz też jak On uczyć w Hogwarcie? - chyba jej marzenie dotyczące wolności nie spełni się. A już miała nadzieję, ze uwolni się od rodziny Rhodesów w szkole, ale nie. Los musiał ją zaskoczyć i wepchnąć takiego Ryana, by się nie nudziła.
- Więc tak. ojciec mi Ciebie przysłał, byś się mną zaopiekował, tak? Lecz jak sam wiesz, jak też umiem zadbać o swój tyłek. Więc może pozwolisz mi pójść i spać u Shakerów, a w razie czego byśmy pisali do siebie przez sowy.- zaproponowała mu spokojnie. Milka nie chce spać z Ryanem w jednym domu. Ona już ma wszystko obgadane.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryan Rhodes



Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 10:04 pm

Och, bardzo często a wręcz niemalże zawsze te pozory są zgubne i mylą. Przecież wystarczyło popatrzeć na Ryana aby nie szukać daleko. Od taki umięśniony typ z niezliczoną ilością tatuaży i z groźną miną. Ktoś, by powiedział ze to taki typ co więcej szczeka niż faktycznie potrafi. No i idąc tym tropem bardzo, by się pomylił tak samo sprawy przestawiały się z nią. Przecież patrząc na nią, kto, by powiedział ze ona zabiła? I to nie raz? No ja bym tak nie powiedział, bo wcale na taką nie wygląda. Więc tak pozory bywają zgubne i potrafią mylić.
- Wiem o tobie więcej niż ci się wydaję. Za każdym razem wiem, co i, z kim robisz. Miej tą świadomość – Powiedział swym szeptem, którego stosował na swych wykładach. Niby nic. Zwykły szept, ale nasączony jadem, który pomimo cichej tonacji głosu wbijaj się krwawymi linijkami w głowę i nie pozwalał o sobie zapomnieć. Milak wszystko widziała w złym świetle. Nie dziwie jej się. Miała wszystko odgórnie narzucone i nie pozwalało jej to dostrzec tych lepszych stron całej sytuacji. Ale to nic. Ryan pozwoli jej samej zrozumieć a, jeżeli nie zrozumiem lub uczyni to nazbyt późno to będzie jej pech nie jego. On tak naprawdę miał to wszystko gdzieś. – Nie , nie jesteś – Powiedział wchodząc do łazienki i siadając na skraju półokrągłej wanny.
- Jak rozumiem w ostatnim czasie byłaś w epicentrum u wszystkich a wszystko zostało ci narzucone siłą. Jak przypuszczam nawet twój ojciec tak czynił. Od góry narzucił ci, z kim masz być oraz jaka masz być. Do kogo masz się dołączyć. To typowe dla tej rodziny. – Powiedział podwijając swe rękawy jak zawsze bardzo powolnym ruchem i odsłaniając niektóre ze swych tatuaży.
- Mnie to nie interesuję. Droga wolna. Bądź, z kim chcesz i jaka chcesz. Prędzej czy później sama zrozumiesz i do mnie przyjdziesz. Możliwe, że będzie już za późno. O, ile rzecz jasna przeżyjesz. – powiedział kończąc swa „pracę” i przyglądając się dziewczynie z lekko przekrzywioną głową. – Widzisz moje zadanie polega na tym abym zdradził ci rodzinne sekrety, jeśli to możliwe pomógł ci i oczywiście zadbał abyś przeżyła. Ale tak naprawdę nic mnie nie interesuję latanie za gówniarom, która ma siano w głowię i nie potrafi zrozumieć co się wokół niej dzieje. Nic mi po tym, jeżeli zdechniesz trochę wcześniej, mój świat na tym nie ucierpi – No cóż chyba lepiej było pozbawić ją od razu złudzeń niż ma sobie wmawiać, iż posiada kolejnego opiekuna prawda? Po za tym oboje dobrze wiemy, iż Ryan nie nadaje się do takowej roli.
- Owszem, będę, ale nie ze względu na ciebie. Jak już mówiłem nie masz pojęcia co się wokół ciebie dzieje. I pewnego dnia to zrozumiesz. A przynajmniej tak sądzę, mogę się mylić – Powiedział wzruszając ramionami jak, gdyby nigdy nic i stanął na nogi. Stał na przeciw niej o kilka kroków i przyglądał jej się tym swoim spojrzeniem. – Widzę, że Anthony nauczył cię tego i owego. Chociaż dosyć nieudolnie, ale nie tylko on cię nauczał prawda? A przynajmniej nie wydaje mi się aby zmienił metody. – Stwierdził jakby sam do siebie przyglądając się dziewczynie jakby w transie. O czym dokładnie teraz myślał? To już wie tylko on sam.
Ryan wystawił rękę wskazując jej wyjście
- Droga wolna – Powiedział spokojnie, chociaż zabrzmiało to jakby chciał powiedzieć „I tak tego pożałujesz” – Przecież nie zatrzymam cię tu na siłę i naprawdę nie zamierzam tego czynić. Zrobisz co uznasz za stosowne nie jestem twoim ojcem i nie będę się wcielał w te role, a to czy przeżyjesz czy nie szczerze mnie nie interesuję. Nie powiem, że nie byłoby to trochę smutne dowiedzieć się, że jedyna spadkobierczyni umarła, ale chyba to przeżyje – Powiedział opierając się o ścianę i czekając na jej decyzję. Zostanie to dobrze chętnie z nią porozmawia. Pójdzie sobie to też dobrze więcej czasu dla niego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

To będzie szybkie... może nawet bezbolesne... nie wiem... nigdy nie umierałem....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Rhodes



Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 10:42 pm

Milka słysząc jego szept, zesztywniała na moment. W tym momencie przypominał on jej ojca. Nie! Przecież powinno istnieć coś takiego jak prywatność. I Ryan jest kolejną osobą, która właśnie chce ją kontrolować na każdym kroku. Co prawda nie narzuca czystości krwi, lecz nadal będzie szpiegowana, kontrolowana. Czy ona nie zasłużyła na choćby cień zaufania/ No fakt, gdyby wiedzieli o tych morderstwach, to inaczej by rozmawiali. Ale tak to pewnie będzie traktowana jak mała dziewczynka.
Widząc, jak siada na brzegu ławki i zaczyna mówić, Milka z obojętną miną zaczęła go wysłuchiwać. Fakt, wszystko widziała w czarnym tle, lecz też i siebie trochę krytykowała. Bo jednak gdyby słuchała się wcześniej ojca, to kto wie, co by teraz robiła.
Ona sama stała trzymając ręce na swych biodrach. Co prawda, nie powinna stać w takiej pozie, gdy rozmawia z nim, gdyż on jest starszy od niej. Ale no działa instynktownie. Widząc jego tatuaże, zamyśliła się, co mogą one oznaczać. Wolność wyboru? Czy może coś innego? I tak było dobrze, że nie widziała tam mrocznego znaku. Chociaż on nie będzie ją ciągnąć do tego. Już o tych sprawach kochany ojczulek pewnie zdążył pomyśleć i niedługo się sama dowie, co ją czeka.
- To może wyjaśnij owej gówniarze, co się mniej więcej wokół niej dzieje? Przecież nikogo nie obchodzi to, ze ta gówniara ma nie tylko sprawy rodzinne na głowie, ale też i inne.- powiedziała oschłym tonem widząc, jak się do niej zbliża. Płytko zaczęła oddychać, a jej wzrok był obojętny, lecz widok jego mięśni i tatuaży teraz ją przytłaczał. Ale starała się być twarda. Musiała mu pokazać, że nie wszystkie nauki ojca poszły na marne. I żeby ją docenił, bo chyba właśnie tego w życiu nie zaznała. Ni była ani razu szczerze doceniona przez ojca. Zawsze coś mu nie pasowało i karał ją za to.
Słysząc jego kolejne zdania wypowiedziane przez Ryana, Milka przymknęła oczy i wzięła jeden z głębszych wdechów. Jak ten facet ją irytuje, serio.Idź, bo i tak mnie nie interesujesz, bo robię to ze względu na twego ojca. No świetne podejście, gratuluję!
- Wiec nawet nie interesuje cię to, aby ród Rhodesów przetrwał? Co z ciebie za Rhodes.- powiedziała z lekkim wyrzutem gryząc się na samym końcu w język. Przecież mimo wszystko powinien dbać o to, by ich rodzinny ród przetrwał i przekazywał z pokolenia na pokolenie rodzinne pamiątki i sekrety. A tu Ryanowi Milka jest obojętna. Lecz gdy Milka będzie martwa, to przypadkiem nie zawiedzie ojca Milki?
Trzymała jedną dłoń na walizce, ale nie wiedziała, czy ruszyć. Coś jej podpowiadało w umyśle, by uciekała, ale wtedy wyjdzie na to, że jest tchórzem. A nim nie jest, więc tak czy siak, teraz musiała zostać. Gdyby coś innego powiedziała, to może by poszła, ale po tych słowach teraz nie wie, co zrobi wujek. Przez to Milka intensywnie wpatrywała się w niego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryan Rhodes



Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Czw Lip 10, 2014 11:15 pm

Ryan wciąż ją obserwował swym jakże niezmienny, acz na pewno krępującym i denerwującym spojrzeniem. Nie chodziło o to aby czuła się mniej komfortowo przez niego, chociaż tak to mogła odebrać. On nie będzie latał za nią i ingerował we wszystko, co ona zrobi lub jaką drogę sobie obierze. To ze wie miało raczej na znaczeniu abym darowała sobie próby oszukiwania go. Jeśli coś mówi to tak ma być, ma to zostać wykonane nic więcej w zamian da jej tyle wolności na, ile sobie zasłuży. Bądź co bądź to uczciwa wymiana nie sądzisz? Przecież może jej zniszczyć życie już teraz. Uwięzić ją tutaj w tym domu, zniszczyć, czy też uprzykrzyć życie w szkolę. Mógłby to. A jej drugi wujaszek? Miałby tyle co nic do gadania, jako że Ryan jest jej prawnym opiekunem. W szkole też, by nikt jej nie uratował na ucznia zawsze znajdzie się coś za co można go ukarać szlabanem. Wszyscy wiemy jak to działa. Mimo wszystko nie robi tego, więc warto to docenić.
- Jak widzę błędy mojego nieudolnego braciszka znajdują swe wyjście. To nie twoja wina ze o niczym nie wiesz. – Powiedział i machnął ręką a już po chwili znalazły się obok niego dwie szklanki oraz sok pomarańczowy. Niestety, Ryan nie był zwolennikiem alkoholu. Nalał do oby dwóch szklanek i jedną puścił do dziewczyny zaś drugą sam obracał w dłoniach. – Wyobrażam sobie, jak to mogło wyglądać. Jedyna córka do tego spłodzona ze szlamą. Przypuszczam, że cię nienawidził. Chciał cię mieć, kontrolować i narzucać swą wolę. Nienawidziłaś go, ale w końcu zrozumiałaś. Mimo wszystko nie powiedział ci wszystkiego, przez co nie wiesz co się dzieje zamiast tego wciąż się dowiadujesz o nowych rzeczach i faktach. Wciąż wszystko ustalone przez niego a ty chciałabyś się z tego wyrwać, ale jednocześnie nie możesz, bo się go wciąż boisz. Uważasz, że drogę jaką ci wybrał jest tą jedyną, słuszną. Tak cię zaprojektował. Zawsze był odzwierciedleniem naszego ojca – Powiedział upijając łyk i patrząc gdzieś w sufit. Podejście jak i czysta prawda. Chociaż może nie do końca. Może tak mówił, bo chciał aby tak było? Ciężko powiedzieć. Z reguły już, by wpadł w dziką furię a tu wciąż pozostaje niezmienny, a po jego dzikiej furii ani śladu. Sam jestem w szoku! Może jest to spowodowane faktem, że chwile wcześniej przed chwilą zabił jakiegoś tam praktykanta, a może po prostu miał jakieś większe zasoby cierpliwości dla tej dziewczyny, które pozostawały wcześniej ukryte? Może ona sama przypomina mu jego? Ciężko teraz powiedzieć.
- Ja jestem czarną owcą w tej rodzinie. – powiedział i wybuch okrutnym śmiechem przypominając sobie fakty z przeszłości – Pewnie nie wiesz, ale nasz ród nie może mieć więcej niż jedno dziecko. Wtedy mogą się uaktywnić bardzo złe geny, które we mnie wprost wybuchły. Z tobą i twoimi dziećmi może być, inaczej, jesteś zmieszana. Ale ja i twój ojciec byliśmy związani z rodziną. To złe geny, które po części pokazały się u niego, natomiast u mnie wybuchły z niezwykłą siłą. Wciąż słyszałem to samo… - Ryan na chwilę zamilkł a na jego twarzy odmalował się gniew, nienawiść, która powoli zamieniała się w furię. Na twarzy pojawił się bardzo sadystyczny uśmiech odsłaniający jego białe kły. Przypominał teraz żmije, która do tej pory otaczała i kąsała swa ofiarę a teraz szykowała się do rozerwania jej gardła.
- Rhodes powinien to Rhodes powinien tamto. Przewiązanie do tradycji, przywiązanie do rodziny, przywiązanie do nazwiska…. To ohydne rzeczy, które cię ograniczają, wyznaczają ci twoją wielkość… Głupota, która każe ci bać się i nienawidzić tego co nieznane! – Na sam koniec niemal warknął niczym rozjuszony zwierz i spojrzał ostro na dziewczynę. Po chwili jednak jakby się opamiętał i znów powrócił do swej dawnej pozycji, czy też wyglądu. – Przewiązanie jest ograniczeniem samego siebie, ale tego nigdy nie usłyszysz z ust innego Rhodesa. Oni dbają o następne pokolenia traktując je jako swoje narzędzie tak aby wszystko przetrwało. Jesteśmy bardzo głęboko zakorzenieni w tradycji. W tradycji czystej krwi, w tradycji tego nam wolno a czego nie, jacy mamy być i po czyjej stronie stanąć. Od urodzenia słyszałem tylko tradycji i tym co mi wolno a czego nie. Kim mam zostać. Wiecznie mi powtarzano abym brał przykład z brata i ojca. Ale ty i ja jesteśmy inną generacją, powiewem świeżości dla tego rodu, jesteśmy drogą do wolności od tej ohydnej tradycji. Dla tego się nas boją, dla tego pragną nas kontrolować. – Ryna znów zaczął spokojnie pić swój sok przyglądając się Emily. Powiedział więcej niż zamierzała le cóż, chciała wiedzieć to jej powie a, ile z tego zrozumie to już inna kwestia.
- Jeśli się wyróżniasz to cię znienawidzą. Tak było z ze mną. Przejawiałem talent jaki w tej rodzinie prawdopodobnie nigdy się nie pojawił. Przewyższałem twego ojca na każdym polu, więc byłem znienawidzony. Ale jak każdy mam swoje wady u mnie jest to niekontrolowany gniew, chaos i destrukcja wszystkiego co tylko wejdzie mi w drogę. Jednak musisz zdać sobie sprawę tylko z jednego na ten czas – Powiedział i podszedł do niej tak, iż stał o dwa kroki przed nią. – Ludzie żyją otoczeni przez top co uznali za prawidłowe i prawdziwe. Tak właśnie określają „rzeczywistość” To wszystko jednak może być zwykła iluzja. Generalnie można założyć, że ludzie żyją w świecie swoich własnych przekonań – Mówił tym samym szeptem co wcześniej, a gdy skończył odsunął się od niej i powrócił do swego dawnego miejsca.
- Więc biorąc pod uwagę to wszystko sama widzisz jak bardzo nie istotne jest dla mnie to nazwisko. Twój ojciec napisał do mnie licząc, że zechce spłacić dług sprzed lat. Miał świadomość, że nikt nie ochroni cię bardziej od de mnie przed niebezpieczeństwem, którego jak przypuszczam był świadom. A ja postaram się to uczynić jednak nie będę działał wbrew twej woli. Jeśli sama wpakujesz się w paszczę śmierci to nie przybiegnę ci z ratunkiem. Nie jestem osobą, która uśmiechnie się i powie, że nie pozwoli ci umrzeć. Mogę pomóc ci stać się silniejszej, bardziej świadomej na zagrożenie i gotową na obronę, ale nie mogę obiecać, że przeżyjesz. Jeśli ktoś ci to obiecał a ty uwierzyłaś to jesteś głupia – Stwierdził chowając ręce do kieszeni i znów na nią patrząc. – Wybór jest twój – Stwierdził krótko. Miał świadomość tego, że dziewczyna prawdopodobnie nic a nic nie zrozumiała z jego gadki, ale to tak naprawdę nie miało żadnego znaczenia. Ona po prostu miała wiedzieć, a nie musiała tego rozumieć. Możliwe, że przyjdzie dzień, w którym to zrozumie istnieje nawet jakaś malutka szansa, że teraz to rozumie. Kto wie? Głupotą byłoby skreślać ją tak z miejsca.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

To będzie szybkie... może nawet bezbolesne... nie wiem... nigdy nie umierałem....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Rhodes



Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Pią Lip 11, 2014 4:40 pm

Milka widząc jego wzrok, czuła, jak małe ciarki przechodzą jej po plecach. Czy on musi takim wzrokiem na nią spoglądać? Trochę ją to denerwowało, serio, ale on chyba dokładnie o tym wie.
Jeśli daje jej rękę wolną, to nawet jest to dla niej lepiej. Będzie mogła nadal robić, to co zaplanowała, tylko dojdzie jedna sprawa. Rodzinna dokładnie. Oby to nie było zbyt skomplikowane, bo na razie jakoś to wszystko wytrzymuje. Dobrze, że są teraz wakacje. Będzie mogła w końcu wyjść na dwór, odpocząć od nauki. Ale za to czeka ją wiele misji z obu ugrupowań. Oby tylko terminowo na siebie nie nachodziły.
No dobra, dostosuje się do tej umowy, jeśli to czego będzie od niej wymagał nie będzie czymś dramatycznym. I też żeby jej ciągle w szkole nie wołał jak jej ojciec. Wtedy taki układ ma sens bycia.
Milka widząc, jak nagle szklanki przyleciały, zaczęła szukać różdżki w dłoni Ryana. Lecz nie widziała jej nigdzie. Czyżby on umiał władać magią bez różdżki? No tak, teraz rozumie jego słowa, które powiedział na samym początku. Jest taki potężny i silny oraz niebezpieczny, bo potrafi czarować bez różdżki. Z dwojga złego chyba woli swego ojca. On przynajmniej jak nie miał różdżki, to był mniej niebezpieczny niżeli Ryan. A tu musiała pilnować się przez cały czas.
Lekko uśmiechnęła się biorąc szklankę do ręki. Sok pomarańczowy nie jest zły. milce przyda się coś innego niż alkohol, serio. Co za dużo, to nie zdrowo, a że Milka nie jadała słodyczy, więc tym sokiem z pewnością się zadowoli. Wypiła dwa łyki, po czym trzymała szklankę w drugiej dłoni trochę opierając się plecami i fragment zlewa.
Słysząc jego słowa, Milka była zdumiona. Trochę opuściła swą maskę obojętności, gdyż nie wiedziała, co powiedzieć w obronie swego ojca. Czemu? Bo to co Ryan mówi było niewiarygodne. Ale jeśli tak by się do tego przysiadło, to nawet można część faktów z tym połączyć. A więc Milka jest lalką swego ojca i on nią steruje. Nawet tak czasem odczuwała, że jest on jest jej panem i powinna się jego słuchać. Bo za niesłuchanie była kara.
Lecz słysząc, że ród Rhodesów może mieć jedno dziecko, Milka zdziwiła się. Faktycznie, nigdy o tym nie słyszała. O tym ani o innych rzeczach, o których teraz tu Ryan mówi. Nawet jeśli chciałaby mieć dzieci, to chciałaby mieć jednego, czy dwójkę. Nie chce mieć ich więcej, gdyż mogłaby nie dać sobie z nimi wtedy rady.
Widząc jego zęby i mimikę twarzy, jaką przyjął, Milka trochę cofnęła się czując, jak wbija plecami w zlew, lecz gdy to minęło, powróciła do poprzedniej pozycji pijąc kolejne dwa łyki soku. Tak dla uspokojenia. Co zrozumiałą z jego słów? Że mimo tego, iż była i jest marionetką swego ojca, może sama zadecydować o swym życiu, bo już nikt z jej czystokrwistego rodu nie może ją powstrzymać, ale za to może porządnie zapłacić nie tylko życiem. Więc nawet jeśli zignoruje część rodzinnej tradycji, to i tak jej niewiele da, bo już część rzeczy ma wpojone przez swego ojca.
Gdy się zbliżył, to cicho przełknęła swą ślinę. Cicho, bo nie chciała pokazać, jak mocno się jego ruchem zaniepokoiła. Nie ważne, że to było na moment. Jego szept jak i podejście do niej sprawiły, że te jego słowa zapamięta. I że chyba zacznie go trochę słuchać, bo jednak nie chce mieć w nim swego wroga. Nie będzie głupia, jak wtedy.
No cóż, to co powiedział było mnóstwem informacji, które Milka musi na spokojnie przetrawić. Ale to nie oznacza, że nic z jego słów nie zrozumiała. Ona jest bardziej pojętna, niż mu się zdaje. W końcu ma parę cech od swej matki, które częściowo są dobre, a częściowo negatywne.
Wypiła w milczeniu kolejne łyki soku. To od niej teraz zależy, czy przyjmie jego rękę, czyli poniekąd rękę jej ojca. Jeśli się nie zgodzi, to na pewno napisze zarówno do niej jak i do jej drugiego mentora.
- Czyli nawet jeśli będziesz mnie uczył, to i tak masz mnie w dupie, jeśli dojdzie do kryzysowych sytuacji.- powiedziała. Tak zrozumiałą z jego ostatnich słów. Czy powinna się w to pakować? Niby nie powinna odtrącać pomocy od swej rodziny, ale tutaj nie miała nic pewnego. Tu jej przyszłość wisiała na cienkim włosku, które trzyma trochę grubsza lina, na której jest oparta jej przeszłość i ostatnie wybory. Czyżby zaczęła sobie tkać pajęczynę? Pajęczynę, która po ukończeniu pokaże, jaką osobą stała się naprawdę? No na to wygląda. Tylko ciekawe jest to, jak duża ona będzie i w którym miejscu będzie ten najcieńszy punkt do zerwania jej.
- A potrafisz nauczyć zablokować sumienie?- spytała się cicho. Czemu o to pyta. Aby przy kolejnych jej działaniach mogła myśleć rozsądnie, zamiast słuchać głosu sumienia, który mówi przede wszystkim o uczuciach wobec drugiej osoby. Co do wroga to nie ma zbyt wiele wątpliwości, ale znajomy? Przecież jak ostatnio zabiła tego Gryfona, to przez chwilę miała wątpliwości, ale one zostały zgniecione przez jej wściekłość. Dopiero potem gwałtownie wraz z poczuciem winy przyszło sumienie i zaczęło ją trochę gnębić. Teraz to już trochę minęło, lecz się boi kolejnego razu. Wypiła łyk soku, po czym wpoiła swe spojrzenie w Ryana oczekując od niego jakiejś odpowiedzi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryan Rhodes



Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Pon Lip 21, 2014 5:57 pm

Nie wiem czy musi takim wzrokiem patrzeć. To zależy co w tym wzroku widzi. Przeszywające uczucie, niebezpieczeństwo, szaleństwo złość i głód zabijania? W takim wypadku tak musi tak patrzeć, bo innego wzroku on nie posiada. Jak już powtarzałem kilkakrotnie Ryan jest prosty jak budowa cepa. Niczego nie udaję tylko po prostu taki jest. To wszystko, co w, nim widać od cały Ryan. Nic dodać nic ująć.
Nie no poważnie. Żmija biegająca za Emily jak poparzeniec i pilnujący ją na każdym kroku? Nie to nie jego sposób bycia. Dziewczyna już powinna to wiedzieć, że on tak nie działa. Wręcz przeciwnie. Na każdym kroku pokazuje jak bardzo mu nie zależy, więc śmiem twierdzić, że gryffonka jeszcze zatęskni za ta rodzinną opieką. No, bo, kto nie tęskni za rodziną? Za ojcem? Chyba, że jest się kimś takim jak Ryan to dobra ja nic nie mówię.
No widzisz? Nie okłamał jej! Punkt dla niego! Tak Ryan jest niebezpieczeństwem wszędzie tam, gdzie się pojawi, ale było tak jeszcze za, nim nauczył się owej nie za często widzianej sztuki magicznej. Jeszcze za, nim tego się nauczył sial pogrom i strach, chociaż z całą pewnością teraz jest jeszcze bardziej niebezpieczny. To tak samo jakby Bazyliszkowi dodać kilka głów z jego morderczymi oczyma. Jakby jedna nie wystarczyła. Jednak przecież nie zamierzał krzywdzić Emily! No a przynajmniej nie zamierzał, chociaż tyle, bo, kto wie, co się stanie za kilka minut? Może ją wkurzy a on ją zabiję? Musi zdać sobie sprawę, że za każdym razem jak go widzi grunty pod stopami jest niczym wciągające bagno i nie wiadomo jakie słowo wywoła u niego wściekłość. Znając go od tej strony mogę powiedzieć, że zwykłe słowo „przepraszam” może być powodem jego furii. Tak, zdecydowanie ciężka z, nim sprawa. A znajomość! Współczuje… Naprawdę.
Ryan obserwował ją swym niezmiennym spojrzeniem czekając na jakąś reakcję. Na coś, co da mu punkt zaczepiania aby wiedzieć jak ma z nią działać. Nie zamierzał nią manipulować. Nic z tych rzeczy. Nie był manipulatorem. Nie bawiły go takie gierki a wiedział ze, jeśli, by chciał mógłby kierować ludźmi. Potrafił tak prowadzić sprawy aby dostać to czego chcę, manipulować ludźmi. Jednak, jak już mówiłem jego to po prostu nie bawi, nie widzi w tym czegoś wspaniałego. To co mówił było sprawa otwartą nie było w tym podtekstów czy dwuznaczności. A co ważniejsze wszystko było prawdą. I to nie jest tak, że ich ród może mieć tylko jedno dziecko. Nie. Ich ród powinien mieć tylko jedno dziecko. Jednak tak naprawdę, co to da? Ich łańcuch DNA i tak jest już spaczony i kiedyś wybuchnie. To było pewne. Mogą jedynie przedłużać wybuch. Kto wie może to będzie jej dziecko, wnuk, a może ktoś za sto czy dwieście lat? Pewnie nawet jasnowidz, by tego nie wiedział.
W każdym bądź razie już wie, co ją czeka u niego na lekcjach. A przynajmniej po części. On właśnie takiego tonu głosu używa i chyba może zrozumieć czemu w klasie zawsze u niego panowała cisza i nienaganna dyscyplina. No może nie zawsze na samym początku raz czy dwa ktoś się zbuntował. Jednak nie zrobił tego już nigdy więcej. No i za każdym razem jakieś pierwszoroczniak coś próbował. Właściwie trzech zabił… Trochę go, wtedy poniosło. Jednak obyło się bez większych konsekwencji nie było tego nawet w papierach. Przypomniałem sobie właśnie, że ktoś taki jak Hope stwierdziła, że mogłaby dowiedzieć się o Ryanie wszystkie z samych dokumentów. Zabawne.
- Nie przejmę się twoją śmiercią. Jeśli to oznacza, że mam cię w dupie to tak. – Stwierdził upijając kolejny łyk soku – Mogę cię nauczać. Mogę zrobić wszystko byś była silniejsza, świadoma zagrożenia i była na nie gotowa. Byś nauczyła się bronić i atakować w każdej sytuacji. Jednak jaki sens miałaby moje nauki gdybyś żyła ze świadomością, że i tak cię będę ochraniać? Jaki sens ma życie kogoś, kto jest za słaby aby przetrwać? Tacy ludzie tylko marnują nam tlen. Zabij albo zostaniesz zabita to prosta zasada a ja nie będę płakać po twej śmierci. Inna kwestia, że wierzę, iż pod moim okiem mogłabyś stać się łowcą, który nie polegnie. – Stwierdził wciąż jej się przyglądając. Długo się zastanawiał nad odpowiedzią na jej pytanie. W końcu jednak wzruszył tylko ramionami.
- Zabiłaś już? – Zapytał i wciągnął powietrze nosem – Ja nie wiem czym jest sumienie, więc nie wiem czy zdołałbym je zablokować. Brzmisz tak jakbyś chciała kochać, ale także zabijać z zimną krwią. Nie jestem przekonany czy tak się da. Gdy zabijesz twoja dusza pęka, to zbrodnia a ty sama jesteś naznaczona śmiercią, krwią. Im bardziej niewinna była twoja ofiara tym głębsze będę w tobie ślady jego śmierci. Nie wiem czy można zablokować sumienie, ale wiem, że można je zagłuszyć. Musisz uświadomić sobie co czułaś, gdy zabijałaś. Zdać sobie sprawę z tej siły, satysfakcji i potęgi niech to cię wypełnia za każdym razem, gdy zabijasz, a nie powinnaś mieć problemów z sumieniem. Oczywiście nie uda ci się to za pierwszym razem, ale kiedyś… No i zależy dlaczego to robisz. W konkretnym celu? Ktoś ci kazał? Czy może z nienaturalnego gniewu? Powód niezależnie od tego jaki jest musi być silniejszy od głosy w twej głowie. Sumienie jest jak kamień w bucie. Jeśli kamień staje się wkurzający i nie pozwala iść dalej naprzód, wyrzuć go z buta – Stwierdził znów biorąc łyk soku. Czyżby to oznaczało, że chce się u niego uczyć? Radziłbym się zdecydować, bo on drugi raz oferty nie powtórzy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

To będzie szybkie... może nawet bezbolesne... nie wiem... nigdy nie umierałem....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily Rhodes



Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   Wto Lip 29, 2014 12:33 pm

No cóż, Ryan jest zarówno podobny do swego brata, jak i widać różnice między innymi. Milka nie do końca to wszystko dostrzegała, lecz dziwić się czemu? Przecież od niecałych 10 minut się znają i parę rzeczy zdołała wychwycić. Żeby go lepiej poznać, musiałaby z nim zamieszkać, a na razie nie zrobi tego kroku. Wpierw chce sprawdzić, jak w szkole stosuje swe metody i myśli. A skoro nie będzie się nią zbytnio przejmował, to Milka będzie mogła sobie szaleć i uniknie tych wszystkich raportów. Jaka ulga.
Słysząc jego pochwałę, Milka wpadła w pewne zakłopotanie. ojciec nigdy jej nie chwalił, tylko wydawał jej rozkazy. I wie jak w takich sytuacjach się zachować, lecz nie w tej. Bo w końcu chciała paru osobom odpłacić za zabranie jej ojca, którego nadal kocha oraz pójść ścieżką, którą sama częściowo obrała. Tyle że potrzebuje porządnego szkolenia, a Ryan jakby był idealnym instruktorem. Może jednak nie będzie tak źle? Może uda się Milce dzięki niemu coś osiągnąć.
Milka przemilczała jego kolejne pytanie. czy zabiła? Owszem, ale nie jest jeszcze pewna, czy może mu ufać. Wie, że popełniła błąd pijąc tamtego dnia i mówiąc to wszystko swemu kuzynowi. No cóż, co się stało, to się nie odstanie i musi dalej kombinować, by tym razem chce, aby pewne rzeczy nie zostały przez niego odkryte teraz.
Milka uważnie jego słuchała starając się zapamiętać większość jego wypowiedzianych słów. Potem i tak to wszystko na spokojnie przemyśli, ale trzeba przyznać, że nie mówił głupio. Sumienie ... będzie musiała nauczyć się je poskramiać na pewne sytuacje. Bo nie chciałaby się zawahać w jednej chwili, gdzie albo go zabije, albo wyląduje w Azkabanie.
Dopiła resztę soku trzymając jeszcze ostatni łyk na swym języku, po czym połknęła napój i odłożyła szklankę za siebie na dno zlewu, po czym spojrzała na swego wujka. Czyli co, szkoła, Black i on będą jej nauczycielami? No cóż, raz się żyje, nieprawdaż?
- Zgadzam się, byś mnie uczył. - powiedziała cicho. Gdyby odmówiła, to nie wiadomo, czy dałaby sobie radę ze swoją misją. A tak z Ryanem ma szansę podszkolić się trochę, by być silniejsza i odporniejsza. By być twardą niczym skała. Oddychała spokojnie poprzez nos czekając na reakcję Ryana. Czy jeszcze będzie miał coś do powiedzenia, czy już to będzie wszystko jak na pierwsze ich spotkanie.


Gdy skończyli rozmawiać, Milka wziąwszy swoje rzeczy wróciła do Londynu, a Ryan zajął się swoimi sprawami.

z.t oboje

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Łazienka na piętrze   

Powrót do góry Go down
 

Łazienka na piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Łazienka Chłopców
» Łazienka Prefektów
» Łazienka Jęczącej Marty
» Duża Łazienka
» Serce zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dwór Rhodesów-