a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Sypialnia Lucjusza
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Sypialnia Lucjusza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Sypialnia Lucjusza   Czw Lip 17, 2014 2:34 pm



Ostatnio zmieniony przez Lucjusz Malfoy dnia Czw Lip 17, 2014 10:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Czw Lip 17, 2014 3:02 pm

Pościel była cudownie miękka, a słabe światło padające na twarz wskazywało na to, że nie jest jeszcze zbyt późno. Otworzyła oczy, z delikatnym uśmiechem gładząc pościel obok siebie. Miała wakacje, zaraz ubierze się w strój i pójdzie popływać.
Zaraz po tym spostrzegła że z całą pewnością nie jest u siebie. Usiadła na łóżku a fala wspomnień uderzyła w nią i zniszczyła idyllyczne wyobrażenia o świecie i wszystkim wokół. Właściwie, to wpadła znów w zły humor, znów pamiętając brata, jego usta, nagłe pojawienie się Kavki, Lucjusza, tak bardzo nie pewnego co robić. On też przecież musiał się położyć w złym humorze, podobnie jak jej brat.
Jak mogła sobie tak mocno skomplikować życie? Do tego trzeba było mieć chyba jakiś cholerny talent, choć nie była pewna po kim mogłaby go odziedziczyć. Rodzice przecież nigdy nie mieli tego problemu.
Wykopała się spod pościeli i sięgnęła po tę samą koszulę, którą dostała wczoraj. Wczoraj coś obiecała, zarówno sobie jak i jemu. Znów znalazła się w łazience, tylko po to, by się odświeżyć i ukoić nerwy. A zaraz po tym podreptała wprost do sypialni koło zbroi. Zapukała cicho i nie słysząc odpowiedzi, mimo wszystko nacisnęła klamkę, wsuwając się cicho do pomieszczenia.
Ogarniając pomieszczenie wzrokiem zdała sobie sprawę z dwóch rzeczy. Było boleśnie wcześnie, zbyt wcześnie na wizytę i to była pierwsza rzecz. Drugą rzeczą, z jakiej zdała sobie sprawę było to, że Lucjusz był zdecydowanie dorosłym mężczyzną, starszym od niej o całe siedem lat i nagle, stojąc przy drzwiach, w jego koszuli, poczuła się bardzo malutka, kompletnie niedorosła, widząc jego nagą skórę, umięśnione ramię i twarz, która wydawała się być kompletnie rozluźniona.
Ciemne, ciężkie zasłony były szczelnie zasłonięte, ale szykował się piękny, słoneczny dzień i mimo wszystko półmrok w sypialni był skutecznie rozpraszany przez uparte promienie słońca.
Przestąpiła z nogi na nogę, nie wiedząc co dalej zrobić. Zrobiła dwa kroki i zamarła, gdy się poruszył, niepewna czy bardziej zależy jej na tym, żeby już nie spał, czy na tym, żeby jej tu nie zauważył. Kolejny krok do przodu. Gdyby chciała żeby jej nie zauważył, bezsensem było by przychodzenie tutaj. Powinna się wycofać. Przeczesała palcami włosy, wciąż wilgotne po wczorajszym prysznicu, które przez brak opieki nad nimi były lekko potargane i grubymi puklami opadały jej na ramiona. Jeszcze raz dotknęła włosów, zupełnie jakby się miała uspokoić. Nie czuła się jakby miała właśnie wszystko opowiedzieć Lucjuszowi, właściwie, to coś ciepłego, nieprzyjemnie-przyjemnego siedziało jej w dole brzucha i nie chciało sobie pójść, gdy w końcu, niewiele myśląc wsunęła się na łóżko i położyła obok niego, przytulając się do jego pleców. Zacisnęła oczy i przylgnęła do niego całego, mimo że dzieliła ich kołdra. Przez głowę przeszło jej pytanie, czy spał nago, ale chyba nie chciała w obecnej sytuacji wnikać. Chyba że się nie obudzi, to zerknie. Odrobinkę. Mimo wszystko uśmiechnęła się lekko do jego pleców, rozbawiona własną głupotą. Powinna się ogarnąć i zastanowić, po co ona tu właściwie przyszła, bo analizując własne myśli doszła do wniosku że nie jest to koniecznie to, co sobie zamierzała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Pią Lip 18, 2014 12:30 pm

Pokój przygotowany dla niej był na końcu korytarza, zaledwie paręnaście kroków od drzwi, które strzegł żelazny rycerz. Dostała chyba wszystko, czego mogłaby potrzebować. Lucjusz upewnił się, że będzie jej tam wygodnie i pozwolił jej odpoczywać. Sam natomiast udał się do swojej pracowni, gdzie spędził jeszcze kilka godzin. Spał, kiedy przyszła do jego sypialni. Zazwyczaj spał snem głębokim, że należałoby nim dobrze potrząsnąć, by się obudził. Tamtego dnia był poddenerwowany, podświadomie czuwał, by chronić Anastazję.
Śniło mu się coś dziwnego. Był w teatrze, a aktor po spektaklu dał mu trzy gwoździe. Skąd? Nie miał pojęcia. Szedł ciemną, wąziutką uliczką, potem pokonał długie schody, na których końcu nie było nic. Kwadratowy plac, nie za duży, schody zniknęły. Był w pułapce, a co więcej, na skraju wyrosły wielkie, kilkunastometrowe, kamienne ściany. Rozejrzał się, na placu wyrosła trawa, znalazł okno piwniczne. Uratował się. Potem były jakieś dzieci, jego biuro i fontanna w Ministerstwie.
Martwił się o nią. Nie wiedział co się stało i czemu to się stało. Spał, wtulony w poduszkę, z jedną ręką wsuniętą pod nią, drugą na kołdrze. Specjalnie zmienił sobie pokój na ten raczej od północnej strony, ale światło i ciepło i tak dostawało się do środka. Zasłony pomagały, ale nie eliminowały problemu. Sypiał bez koszulki, ale bez przesady, bieliznę posiadał. Tym bardziej, że miał gościa, więc wybrał bezpieczną opcję.
Nie słyszał jak wchodziła, ale w pewnym stopniu poczuł, że kładła się obok niego. Nie obudziła go, ale w pewnym stopniu dotarło do niego, że ktoś jest obok, że ktoś go dotyka. Część jasnych włosów opadała na jego twarz. Odetchnął głęboko, leniwie poruszając się w posłaniu, ale nie uchylił powieki ani na sekundę, od razu pogrążając się we śnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Pią Lip 18, 2014 3:00 pm

Nastia przez jeszcze dłuższą chwilę przytulała się jeszcze do niego uspokajając oddech i serce, które waliło jej jak oszalałe. Boże, przytulała się do Lucjusza, śpiącego Lucjusza, w jego łóżku. Jak tu nie zwariować? Ustami musnęła jego plecy, a dłonią pogładziła jego odsłonięte ramię. Po tym odetchnęła i uniosła się na ręce żeby na niego zerknąć.
Zamarła. Spał dalej. A miała taką nadzieję, że się obudzi jak przyjdzie! Może mogła poczekać w pokoju? Może powinna położyć się i podrzemać jeszcze troszkę? Nie wiedziała co począć. Musiała z nim porozmawiać, ale obudzenie go w tak błahym celu wydawało się jej nagle kompletnie egoistyczne. Ale co miała zrobić? Była już wystarczająco zawstydzona całą tą sytuacją, a to, że mężczyzna wciąż spał...
Wolną dłonią odgarnęła jego długie, jasne włosy z twarzy, uważając żeby zbyt delikatny dotyk go nie połaskotał i znów zamarła, niepewna co dalej.
- Lucjuszu? - zbyt cicho, żeby go to obudziło, ale po nieudanej próbie, wiedziała że się nie zdobędzie na to by odezwać się głośniej. Była tak bardzo zdezorientowana, tak bardzo nie wiedziała co począć, że było jej samej siebie żal, jednocześnie chciało się jej z samej siebie śmiać. Nigdy nie miewała zbyt dużych kontaktów z płcią przeciwną. A już tym bardziej nie miała kontaktów z dużo starszą, niesamowicie przystojną płcią przeciwną leżąc w ich łóżku. Przygryzła wargę i kompletnie nie myśląc, pochyliła się nad nim składając na jego policzku pocałunek.
- Lucjuszu..? - mimo, że nie odezwała się ni odrobinę głośniej, zawisła tuż obok jego ucha, tak, że mówiła wystarczająco głośno by go obudzić i wystarczająco cicho by go nie wystraszyć. Jej wolna dłonią delikatnie gładziła jego ramię.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Pią Lip 18, 2014 5:33 pm

Czuł, jak go dotykała. Docierała do niego świadomość jej obecności, wiedział, że ktoś przy nim jest. Rozbudzał się powoli, a z półsnu wyrwał go jej głos. Powtórzyła jego imię, pochylała się przy nim. Pocałowała go w policzek, a on się delikatnie uśmiechnął. Na tyle niezauważalnie, że mogła tego nie dostrzec. Zaśmiałyby się jego oczy, ale… powieki wciąż miał zamknięte. Jej ciepły oddech smagał jego szyję, już wiedział, że to ona przy nim siedzi. Że też nie zorientował się wcześniej. Przez chwilę zastanowił się jak długo mogła się w niego wpatrywać. Fakt, powiedział jej, że może przyjść kiedy tylko miałaby na to ochotę, aczkolwiek nie podejrzewał wcześniej, że naprawdę odważyłaby się tam wejść gdy on wciąż spał. Dzielna dziewczyna. Nie otworzył oczu, by zrobić jej niewielką niespodziankę, raczej pozytywną, by ją zaskoczyć, ale uszczęśliwić. Równie dobrze mógłby dalej udawać, że śpi i sprawdzić jak by się zachowała w takiej sytuacji. Za duże ryzyko, że zrezygnuje i wyjdzie. Za duże. Wciąż z przymkniętymi powiekami uniósł do góry głowę, trafiając ustami w jej wargi. Zaledwie musnął je swoimi, po czym jego głowa opadła z powrotem na poduszkę i w końcu na nią popatrzył.
– Dzień dobry – powiedział cichym, aksamitnym niskim tonem, witając ją tego gorącego poranka. Ukojenie dawały zimne ściany, które pod ozdobnymi tapetami czy boazeriami były kamienne i nie nagrzewały się zbyt szybko. Północna strona także miała swoje pozytywy, po drugiej stronie domu na pewno było jeszcze cieplej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Pią Lip 18, 2014 8:46 pm

Zaskoczona buziakiem którego otrzymała zamrugała parę razy. Szybko jednak się opanowała
i poprawiła się tak, że siedziała obok, z podkurczonymi nogami, wciąż w jego koszuli. Na jej ustach błąkał się delikatny uśmiech, a jego głos za wibrował jej w klatce piersiowej.
- Dzień dobry – odpowiedziała automatycznie wracając z rękami na swoje kolana, zupełnie jakby czuła się lekko niestosownie. Lekko! Cóż za eufemizm, biorąc pod uwagę całą tą sytuację
i nieszczęsne, ciągłe zawstydzenie dziewczyny, która czuła się jakby stąpała wszędzie po omacku. Tyle szczęścia, że Lucjusz nie spał jakoś bardzo mocno, bo nie miała pojęcia co robić żeby go obudzić. Potrząsanie kimś w jego własnym łóżku o tak skandalicznej porze wydawało się jej już kompletnie nie na miejscu.
Serce zaczęło jej szybciej bić, gdy przypomniało się jej co miała zrobić po obudzeniu mężczyzny i prawdę mówiąc, była przerażona tym, co ją czekało. Nigdy nie była specjalnie odważna,
z reguły kierowała się rozumem, nie emocjami, a to co ją czekało, wymagało całych jej wątłych zasobów odwagi. Bardzo wątłych.
- Obiecałam ci coś wczoraj... - zaczęła powoli, zbyt bardzo bojąc się tego co miała zamiar powiedzieć, żeby przejmować się takimi rzeczami, jak to że ledwie się obudził i że zaraz zniszczy jego dobry humor, a przynajmniej wyglądało na to, że nie obudził się w złym humorze.
Palce zacisnęła na krańcu materiału, zupełnie jakby próbowała go przebić palcami. Co dalej, co teraz? Mówić dalej, czy dać mu się obudzić?
- Powinnam dać ci chwilę, żebyś się obudził – jej uśmiech zmienił się w nieco smutny – ale obawiam się że później już tego z siebie nie wyduszę. Albo mam nadzieję, że jesteś jeszcze tak śpiący, że nie zrozumiesz ani słowa z tego co powiem.
Odsunęła się nieco od niego, tak by dać mu więcej wolnego miejsca i wciąż nie odrywała wzroku od materiału jego koszuli. Jak bardzo zawiedziony nią będzie? Każe jej wyjść, ubrać się, cokolwiek? Wyrzuciła te myśli.
- Mój brat wrócił niedawno do Anglii, podjął pracę w Hogwarcie. Widzisz... Olivier wyjechał ze względu na mnie. Nasze kontakty nigdy nie były normalne i jedyne co umiem powiedzieć na swoją obronę to to, że nie znałam innych. Oli jest ode mnie starszy, kochał mnie zawsze i zawsze się mną opiekował. Nie rozumiałam dlaczego wyjechał trzy lata temu. Gdy wrócił... tak jakby wszystko z nim związanego wróciło. Z tym, że jestem starsza i w końcu zorientowałam się że … - nabrała powietrza, zerknęła na Lucjusza szybko i znów wbiła wzrok w swoje dłonie. Jej głos zdawał się teraz cichnąć z każdym słowem – że całowanie się z własnym bratem w ten sposób jest złe. Już jak wrócił jeszcze to do mnie nie docierało, że tak nie powinno być, że tak całują się... tak nie może być między rodzeństwem. A później, na balu na koniec roku zaczął mnie dotykać, a ja wciąż nie rozumiałam że to nie tak powinno być. Dopiero później, gdy poszłam do dormitorium i po drodze mijałam różne pary zorientowałam się, że to złe. Następnego dnia wyjeżdżaliśmy, więc posłałam szybką sowę do rodziców, że nie wracam do domu, tylko wyjeżdżam na całe wakacje do naszego dworku na południu... Wystraszyłam się, Lucjuszu, to tak nie powinno być. Ale brat mnie znalazł, domyślił się gdzie mogłam się schować i przyszedł do mnie. Chyba trochę wypił, gdy robił mi awanturę, a później... - głos się jej urwał. Nawet nie zorientowała się, że zaczęła płakać, choć wielkie łzy kapały jej prosto na dłonie i materiał koszuli. Zebrała się jeszcze jeden ostatni raz by dokończyć -  Nie chciałam z nim tego zrobić, Lucjuszu, ale gdybyś nie wysłał Kavki... Nie mógł mnie przecież rozdziewiczyć własny brat!
I po tych słowach rozpłakała się już na dobre, ukrywając twarz w dłoniach. Było jej wstyd, było jej głupio, czuła że zawiodła Malfoya, że zawiodła samą siebie i że jeszcze dostanie karę za to wszystko co się wydarzyło ostatnio.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sob Lip 19, 2014 12:20 am

Nie wyglądał na niezadowolonego faktem, że został obudzony. Gdyby to był ktoś inny, to pewnie przykryłby się po same uszy i kazał się smażyć nieszczęśnikom w piekle. Ale nie jej. Ona była taka urocza w całej swojej niewinności, tym, że wciąż czuła lekki wstyd i zażenowanie, że ona, młodsza dziewczyna, wyraźnie nim zauroczona, siedzi sobie na jego łóżku i się w niego wpatruje. Usiadła na swoich nogach, co Lucjusz wykorzystał, by unieść się trochę. Odwrócił się w jej stronę, oparł na łokciu, po czym zachęcił ją do mówienia.
Z chwili na chwilę mina mu rzedła. Mało brakowało, a przy końcu opowieści miałby otwarte usta. Szczęka mu nie opadła, nie dosłownie, ale w przenośni jak najbardziej. To dlatego powiedziała, że wysłał Kavkę w idealnym momencie. Gdyby zrobił to parę minut później, byłoby pozamiatane. Dlatego była w samym prześcieradle, wystraszona, obnażona fizycznie, ale też mentalnie. Nie dość, że się z własnym bratem całowała, to jeszcze… nie, tego już za wiele. Milczał przez cały czas, kiedy ona mówiła. Nie przerywał jej, nie przeszkadzał. Myślał o tym, starał się jej nie osądzać zbyt pochopnie. Jest wrażliwa, łatwo na nią wpłynąć, zmanipulować. Być może także zaszantażować.
– Chwila… Mówisz, że wyjechał trzy lata temu…? Wyjechał, bo sądził, że to co czuje do ciebie jest niewłaściwe? Czy chcesz przez to powiedzieć, że twój brat dobierał się do ciebie, gdy miałaś trzynaście lat? – rosła w nim wściekłość. Nie na nią, na niego. Jak mógł być tak nieodpowiedzialnym dupkiem? Jak mógł czuć jakikolwiek pociąg do własnej siostry i to o tyle młodszej? To nienormalne.
Rozpłakała się jeszcze bardziej. Może to i dobrze. Niech płacze, niech wyleje negatywne emocje, oczyści się z tego piętna. Doskonale rozumiał, jak wiele trudu kosztowało ją podzielenie się z nim swoimi przeżyciami i wspomnieniami, niekoniecznie dobrymi. Usiadł, otarł jej policzki z łez i rozciągnął ramiona, oferując jej uścisk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sob Lip 19, 2014 12:48 am

Słysząc jego głos dwa razy kiwnęła głową, choć wyraźnie się wzdrygnęła słysząc że jest zły. Zasługiwała na to, by był zły, ale mimo wszystko musiała wytłumaczyć, musiała coś powiedzieć, przecież to wszystko była jej wina.
- Nie! Nie wiem... całowaliśmy się... ja kocham mojego brata, Lucjuszu. Ja po prostu...
I urwała, nie wiedząc co dalej powiedzieć. Czuła że wycierał jej policzki, choć nie dało to zbyt wiele, bo zaraz pojawiły się na nich nowe łzy. Bez wahania przytuliła się do niego, kuląc się w sobie zupełnie jakby chciała zająć jeszcze mniej miejsca niż zajmowała.
- Przepraszam, ja nie chciałam zrobić nic złego... dopóki nie wrócił, naprawdę sądziłam że to w porządku, ja przecież nigdy z nikim nic... Przepraszam, Lucjuszu, przepraszam.
Wszystkie te słowa wypowiadała wprost w jego tors, w myślach dziękując bogom że stworzyli ją jako płaczącą tylko łzami, a nie smarkająca dookoła jak to robiły jej koleżanki. To by było obrzydliwe. Rękawami jego koszuli jeszcze raz wytarła sobie sama oczy, choć łzy nie przestawały lecieć, i objęła go mocno, bojąc się że ją zostawi. Czuła się z tym wszystkim tak źle... Była przecież mądrą dziewczyną, nigdy nie uważała się za idiotkę, nie była by w Ravenclawie, gdyby była głupia... a jednak, tyle czasu nie widziała nic złego w pocałunkach z bratem, zachowując się jak kompletna idiotka. Przecież z jakiegoś powodu Olivier chciał to utrzymywać w sekrecie, prawda? Z jakiegoś powodu, nie wiedzieli nawet rodzice... nikt nie wiedział, nikt nie mógł wiedzieć. Była na siebie taka zła, jak mogła być tak głupia? A jednak, kochała brata. Był w końcu jej braciszkiem, zawsze się nią opiekował, a ona nie była w stanie mu niczego odmówić.
Jej szloch się urwał, gdy zdała sobie z tego sprawę. Na prawdę była tak głupia, tak mocno kochała brata żeby zrobić dla niego wszystko, dać mu wszystko? Skradł jej pierwsze pocałunki, a teraz prawie oddała mu cnotę. Z miłości. To... to nie taka miłość powinna być. To powinno być bardziej jak...
- Bogowie, byłam taka głupia... - szepnęła nagle zupełnie jakby coś ją zaczynało oświecać i... znów ukryła twarz w dłoniach.
Nic z tego już nie rozumiała, nie wiedziała na kogo być zła, czy na siebie, czy na brata, czy bardziej na siebie, nie wiedziała, czy była głupia, czy po prostu ślepa, czy rzeczywiście blond zaczął rzutować na jej mózg, a najbardziej dekoncentrującą rzeczą w tym wszystkim był Lucjusz, przytulający ją, pachnący tą specyficzną mieszanką, z nagą, umięśnioną klatką piersiową... Miała ochotę porządnie przywalić sobie w głowę, za to że tak łatwo potrafił ją wybić z tego śmietnika uczuć i emocji który czuła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sob Lip 19, 2014 12:16 pm

Dawno nie był tak zszokowany. Ostatni raz chyba wtedy, kiedy widział młodego Blacka w Tiarze Przydziału, a stary kapelusz wyznaczył mu Gryffindor jako jego dom na kolejne siedem lat. Całowała się z bratem, a potem… z nim samym. Kocha swojego brata. Kocha w sposób, w który nie powinno się kochać rodzeństwa. Dotykali się, całowali się. Jego dłonie na jej nieskażonej skórze, jego pocałunki na jej słodkim ciele. To obrzydliwe. To nienormalne, tylko dlatego, że łączyły ich więzy krwi, pochodzili z tego samego łona. Lucjusz wzdrygnął się, analizując własne myśli. Jednocześnie tulił ją we własnych ramionach, chcąc ją uspokoić, zatrzymać potok łez. Głaskał jej plecy, ramiona, okryte jego białą koszulą. Poza zapłakanymi, czerwonymi, lekko podpuchniętymi oczami, wyglądała ślicznie, z roztrzepanymi włosami, bez makijażu, taka nieporadna, zagubiona. A on tam był, by jej pomóc, wesprzeć, postawić na nogi. I obronić, jak zawsze obronić.
– Myślisz, że żałowałabyś, gdyby to się naprawdę stało? – spytał cicho, kiedy wtulała się w jego nagą klatkę piersiową. Cienka kołdra przykrywała jego biodra i nogi, a ramionami otulał jej wąską sylwetkę. Opanowało go złudne uczucie, jakby to właśnie on był starszym bratem, przytulającym siostrzyczkę, skrzywdzoną przez chłopaka, nastoletnią miłość. Co za paradoks.
Co teraz? Co powinien zrobić? Jak się zachować wobec niej? Niby coś się rodziło między nimi, jakieś uczucia, przyjaźń podszyta czymś więcej. Ale w tej sytuacji… Wyraźnie ją zawstydzał swoją obecnością, wcześniej i teraz, a to co mu wyznała było jakby przekreśleniem tego, co sobie wyobrażał. Kocha brata jak mężczyznę, nie jak brata. To dlaczego całowała jego? Ona go pocałowała pierwsza tego dnia, kiedy się spotkali w Hogsmeade. Czemu to zrobiła, skoro jednocześnie całą sobą chciała być przy nim?
Nie mógłby jej odtrącić. Była zbyt zdruzgotana. Cierpiała. Potrzebowała go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sob Lip 19, 2014 1:13 pm

Oddychać. Najważniejsze to by oddychać. Skupiła się na tej jednej czynności, choć coraz ciężej jej to wychodziło, bo wszystko ją rozpraszało. Miał duże dłonie. Czuła to, gdy gładził jej ciało, właściwie to ledwie oparła się pokusie, żeby porównać ich dłonie. Gdy jednak zadał jej to pytanie, zapomniała o oddychaniu, a po chwili, bardzo powoli się odsunęła.
- Żartujesz sobie? - rozzłościła się. Policzki jej się zarumieniły, gdy patrzyła na niego tymi zapłakanymi oczami. - Oczywiście, że bym żałowała. Kocham Oliviera, ale zawsze kochałam go jako brata. Może i mam lekko spaczone pojęcie o miłości, Lucjuszu, ale to przez to co czuję do ciebie zdałam sobie sprawę że to...
Zamilkła i zamknęła sobie usta dłonią. Świetnie. Tylko spokojnie, Anastazjo, spokojnie. Wdech, wydech, wdeeech, wyyydech. Przecież nic takiego nie powiedziałaś, nie powiedziałaś że go kochasz, zresztą przecież w tym przypadku doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że o coś takiego wcale nie tak łatwo. A jednak, przyznała się że coś czuła. Coś więcej. Doprawy, co się z nią ostatnio działo.
Powoli opuściła dłonie i uciekła gdzieś wzrokiem. Czuła się... cóż, zbyt odsłonięta. Mimo wszystko starała się wrócić do wcześniejszego tematu jakby nigdy nic.
- Nie jestem głupia, nigdy się za taką nie uważałam. Właściwie, to sądziłam że jestem inteligentniejsza niż większość. Jednak w sprawach damsko-męskich nie miałam i dalej nie mam żadnego doświadczenia. Olivier... zawsze kochał mnie bardziej niż standardowy brat. Godziłam się na to, nawet w tym uczestniczyłam, bo nie znałam niczego innego, Lucjuszu. To idiotyczne wytłumaczenie, ale innego nie znajduję – zerknęła na niego, tylko po to by unieść wzrok do góry. Wyglądało na to, że podejmuje jakąś decyzję, która nie była ani trochę łatwa. Po tym nie patrzyła na niego, tylko oglądała jego sypialnię, zupełnie jakby to ona była najbardziej fascynującą rzeczą na ziemi. - Olivier wiedział, że to nie tak powinno być, był już w szkole, dziewczęta się nim interesowały. Wyjechał, bo wiedział że to było złe, choć mi tego nie raczył wyjaśnić. Gdy spotkałam się z tobą po raz pierwszy... i kolejny... Spójrz na siebie, Lucjuszu... A gdy Olivier wrócił, zaczęłam zdawać sobie sprawę, że to jest nie w porządku, że... że wolałabym ciebie na jego miejscu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sob Lip 19, 2014 3:47 pm

Mało brakowało do poważnego wyznania. ‘Przez to, co czuję do ciebie…’, no ładnie. Nie powiedziała więcej, chociaż on i tak zdawał sobie sprawę ze stanu rzeczy. Podobał jej się, po prostu. To nie była najlepsza chwila na ocenianie swoich szans.
– Nie jesteś głupia, nigdy nie uważałem cię za taką. Spotkałem w swoim życiu wiele, wiele osób, i ty na pewno nie jesteś… nie wiem, ułomna czy niedoinformowana, mało inteligentna. Mimo to, nie czułaś, że to niewłaściwie? Jesteście rodzeństwem i wasze stosunki powinny zostać czysto bratersko-siostrzane. A kiedy Kavka cię przyprowadził byłaś, jak przypuszczam, w samych majtkach. To szokujące, ale dobrze, że chociaż udało ci się chwycić prześcieradło. Chciałabyś, żebym był na jego miejscu, ale zapewne nie jako brat… – zironizował, chociaż tuż po wypowiedzeniu tych słów zreflektował się, że to nie było potrzebne, a już na pewno nie chciał jej sprawiać dodatkowej przykrości – W każdym razie, dobrze, że do tego nie doszło. Już pewnie i tak będziesz odczuwać traumę. Nie wiem tylko, co ja mam teraz zrobić. Widzę, że ci z tym źle. Zagrał na twoich uczuciach. Kierował się swoimi, być może, ale powinien wiedzieć, że to nieetyczne. On był w Gryffindorze, prawda? Rok młodszy ode mnie. Parę razy zdarzyło mi się gonić go do dormitorium z korytarza, długo po określonej godzinie. Ciemne włosy, w przeciwieństwie do twoich jasnych. Pamiętam go. Gdybym wtedy wiedział… Zutylizowałbym go od razu. Tak nie może być, Anastazjo. Powiedz mi, co mam zrobić. Najchętniej spowodowałbym bliskie spotkanie mojej pięści z jego nosem – uśmiechnął się lekko, mając nadzieję, że jej twarz również się lekko rozświetli – Nie wiem. Wiem, że możesz tymczasowo u mnie zamieszkać. Niczego nie insynuuje, po prostu udostępniam ci schronienie, jakkolwiek patetycznie czy sucho to brzmi. Możesz tu mieszkać, jeśli chcesz. Nie zostawię cię samej. Przydałoby ci się tylko trochę ubrań, ale mogę ci towarzyszyć w wyprawie, bo pewnie nie chciałabyś go spotkać sam na sam. Będę cię ubezpieczał.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sob Lip 19, 2014 5:43 pm

Mało brakowało do tego by odetchnęła wyraźnie, gdy nie usłyszała żadnego konkretnego pytania, żadnego ciągnięcia tematu... Zupełnie jakby to puscił mimo uszu. Prawie. Skrzywiła się nieznacznie, mamrocząc ciche „Nie chcę żebyś był moim bratem w żadnych sprawach”. A później zastanowiła się przez chwilę, mimo woli, czy miałaby jakiekolwiek opory przed Lucjuszem, poza oczywistością że pewnie wstydziła by się niemiłosiernie i bała, że się mu nie podoba. A po tym, czy rzeczywiście nie będzie miała... traumy? Nie była pewna na czym taka trauma mogłaby polegać. Prawdę mówiąc nie zdawała sobie sprawy, że miała traumę po porwaniu, dopóki ktoś nie robił się przy niej agresywny. Nigdy nie umiała się pozbierać, gdy ludzie zaczynali podnosić głos, albo nie daj boże pięści. Słysząc jego opisy kiwnęła parę razy, później nagle zdała sobie sprawę z jednej rzeczy. Olivier był starszy od niej o sześć lat i to było okej, i jak teraz pocałunki z Lucjuszem, starszym o jeszcze jeden roczek nie wydawały się jej takie złe, tak...
- O bogowie – oddech jej przyspieszył, rozchyliła usta, których lekko dotknęła palcami ręki. - Ja miałam... Ja miałam osiem...
Urwała, nagle i zacisnęła oczy. Przez chwilę się nie odzywała, próbując wyrzucić z głowy te myśli. Tak, jeśli miała dostawać ataków paniki przez to co się wydarzyło, to zdecydowanie miała traumę. Uświadamianie nie było dla niej zbyt dobre. Nie zareagowała na lekki żart Lucjusza, który był przecież zabawny, mimo wszystko. Właściwie to wyglądała jakby było jej... niedobrze. Za dużo myślała, za dużo.
Po chwili milczenia i ciszy, która nastała po jego słowach odważyła się na niego spojrzeć, wyciągnęła do niego rękę, zaraz po tym drugą, czekając na ewentualne pozwolenie by się znów przytulić. Pozwolenie... bo powiedziała za dużo, bo nie była pewna czy mimo wszystko jeszcze zechce i chyba było po niej widać to, że się obawiała teraz odmowy. Jednocześnie zaczęła mówić:
- nie miałam jeszcze egzaminu na teleportację, więc tak czy tak nie miałabym jak tam sama dotrzeć... Tylko teraz nie chcę ani wracać do rodziców, ani do dworku. Mogłabym wywołać Rammira, nasz stary skrzat niestety zawsze mnie lubił.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Czw Lip 24, 2014 7:07 pm

– Osiem… ? – dopytał, wyraźnie zainteresowany ale i zaniepokojony tym, co Anastazja chciała powiedzieć. Siedziała w milczeniu, zaciskała powieki, wyglądała jakby miała zaraz dostać drgawek. Oczywiście, że ją przytulił. Obejmował ją, kiedy wczepiła się w jego klatkę piersiową, szukając schronienia, poczucia bezpieczeństwa, ciepła. Głaskał jej plecy, chcąc ją uspokoić. Cokolwiek się wydarzyło, było już przeszłością. Oparł policzek o czubek jej głowy, oddychał spokojnie, dał jej czas by doszła do siebie. A wyraźnie coś ją zabolało, coś nie pasowało, coś ją bolało, o czym wcześniej nie myślała.
To byłoby dobre wyjście. Zabrałby ją przed dom, przypilnował, by jej brat nie wyskoczył z pretensjami i własnymi frustracjami, skrzat spakowałby jej wszystko co potrzebuje i wróciliby od razu do domu Lucjusza. Bezpiecznie, szybko, bez problemów. A nawet jeśli wystąpiłyby problemy, to był pewien, że spokojnie by sobie z nimi poradził, nawet gdyby problemem miał być Olivier we własnej osobie. Już więcej jej nie skrzywdzi, nie sprawi jej przykrości, nie przekroczy granicy. Gdyby tylko spróbował… Blondyn nie zawahałby się go zabić. Toksyczny człowiek, który, być może nieświadomie, ale zatruł i zniszczył życie swojej młodszej siostry. To wbrew zasadom, wbrew moralności, etyce. Ta myśl znów uderzyła go niczym piorun. Otrząsnął się, musiał pozostać odporny psychicznie. Dla niej. Wszystko dla niej.
– Możemy się tam teleportować kiedy tylko będziesz gotowa na to. Załatwimy to szybko, jak dobrze pójdzie to nawet nie będziesz musiała go oglądać. Cały czas będę z tobą, nie martw się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Anastazja Montressor



Liczba postów : 268

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sob Lip 26, 2014 11:08 am

Nie odzywała się, zastanawiając się jak to powiedzieć. Albo i nie powiedzieć. Jeśli dobrze liczyła, a liczyła raczej dobrze... miała osiem lat, gdy Olivier miał czternaście. To był wiek, w którym chłopcom zaczynały wariować hormony i to właściwie wtedy zaczęło się to wszystko, to całe gówno związane z ich piękną relacją. Oczywiście kochając brata wciąż zasypiała przy nim, choć przestawało to być powoli... niewinne. Choć nie pamiętała pierwszej sytuacji, w której jego zachowanie zaczynało być dwuznaczne, pamiętała że swój pierwszy prawdziwy pocałunek przeżyła jeszcze przed Hogwartem. O ile prawdziwym można było nazwać całowanie się z bratem. Otworzyła powoli oczy, patrząc w jakiś skrawek jego ciała zbyt zajęta, by zastanawiać się co to, a na jej ustach mimo wszystko pojawił się uśmiech i wspomnienie ostatniej wizyty u Lucjusza. To z nim miała wszystkie prawdziwe pierwsze pocałunki.
Była głupia. Zdawała sobie sprawę że zauroczenie w starszym od siebie o siedem lat mężczyźnie było na prawdę głupie, ale jakoś nie starała się z tym walczyć. Właściwie, wręcz przeciwnie, chciała poczuć coś... coś prawdziwego, coś co nie było złe. Bo przecież w świecie czysto krwistych czarodziei nie raz zdarzały się małżeństwa z dwa razy młodszymi od siebie... A On aż tyle starszy nie był.
Niewiele myśląc, dłonią pogładziła jego klatkę piersiową, tuż obok swojej głowy, raz, a zaraz po tym ponownie, przymykając oczy.
- Jesteś dla mnie zbyt dobry, Lucjuszu - westchnęła rozluźniając się w końcu. - I choć nie mam kompletnie ochoty nigdzie się wybierać, powinniśmy jak najszybciej się wybrać. Jakkolwiek uroczo i ponętnie nie wyglądam w samej twojej koszuli - zaśmiała się z własnego żartu - tak powinnam ubrać chyba coś bardziej stosownego... Ale zdecydowanie, jak ty się ubierzesz, mnie już bardziej się nie da.
Jej palce jeszcze raz musnęły jego klatkę piersiową, przypominając mu że zanim pójdą "kiedy sobie zażyczy", powinien się ubrać. Z ich dwojga, to on by wzbudził większą sensację w kimkolwiek w okolicy... Choć gdyby wylądowali tak na ganku i Olivier by ich zobaczył, w stu procentach by sądził że uciekła mu z łóżka wprost do łóżka Lucjusza. Teoretycznie tak było. W praktyce, dostała ledwie jedno małe buzi na dzień dobry.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Don't give it up, don't you give it up It's glorious

But I can't help it
Don't wanna stay - I'll run away
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t732-anastazja-montressor
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sro Sty 14, 2015 11:41 pm

– Nie idź… - wymruczał prosto w jej szyję, będąc na wpół śpiącym – Jeszcze za wcześnie na wstawanie.
Obejmował ją ramieniem, ale gdy się poruszyła, upewnił się, że trzyma ją blisko siebie, a ona nie oddali się zbyt mocno. Leżeli w jego łóżku, w jego sypialni, w jego domu. Przez całą noc wtulał się w jej plecy, zupełnie nie zważając na jej włosy, które chwilami okropnie łaskotały jego twarz.
Od czasu tego przypadkowego spotkania byli niemal nierozłączni. Dostali szansę od losu i wykorzystali ją w stu procentach. Spędzili razem święta i bal noworoczny. Wszyscy już wiedzieli, że Black i Malfoy znowu są razem. Panie rozpaczały, panowie zaś najchętniej dosyć energicznym ruchem przyłożyliby pięść do nosa blondyna. Żadna siła nie była w stanie ich rozdzielić. Narcyza uwierzyła, że gdy mówił ‘kocham’, to mówił to szczerze, gdy całował - była dla niego najważniejsza. Nie liczył się nikt, nie liczyło się nic innego. Byli sobie przeznaczeni.
Rodzice Lucjusza wyjechali. Zawsze wyjeżdżali w styczniu, tuż po tym gdy ich syn udawał się do Hogwartu. Tradycję utrzymali nawet po tym, kiedy ich syn stał się dorosły, tym samym zostawiając go samego zimą na niemal miesiąc. Co więcej, mogłoby się palić i walić, a i tak nie wróciliby wcześniej. We wcześniejszych latach oznaczało to nieustającą imprezę w Malfoy Manor. Tego roku zaś… Nie było ani głośnej muzyki, ani alkoholu lejącego się hektolitrami, żadnych przypalonych papierosami zasłon czy stłuczonego szkła. Młodzi poniekąd obawiali się, być może nie złości, ale dezaprobaty pani Black, ale z drugiej strony czy to nie ona sama wraz z trójką pozostałych rodziców wydała wyrok, by ich dzieci spędziły razem resztę życia? Powinna być szczęśliwa, że nie przymusza córki siłą, a szczęśliwym zbiegiem okoliczności była z Lucjuszem z własnej woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Czw Sty 15, 2015 10:52 pm

Czuła się w pełni wypoczęta i miała nadzieję, że uda się w jakiś sposób wyślizgnąć z łóżka. Najwidoczniej się przeliczyła. Lucjusz powoli zaczynał się budzić i nawet nie śmiał myśleć o tym, że ona może "od tak" sobie uciec. Nie chciało jej się czekać, aż łaskawie da jej pozwolenie, ale była szczęśliwa, że ma go przy sobie. Przewróciła się na drugi bok, aby widzieć twarz swojego ukochanego.
- Przykro mi, Kochanie. Ja zwykle wstaję o tejże godzinie. - powiedziała i pocałowała go czule, po czym wtuliła się mocno do jego torsu. - Straszny z ciebie śpioch.
Tak naprawdę w ogóle jej to nie przeszkadzało. W nocy spała bardzo krótko. Mimo tego czuła się, jakby przespała pełne dziesięć godzin. Czuwała cały czas nad jego snem i nie ważyła się drgnąć, aż do teraz. Była pewna, że spałby nawet, gdyby dom zaczął się palić. Całę szczęście, że do tego nie doszło. Chyba sama odebrałaby sobie życie, gdyby jemu coś się stało. Zaczęła kreślić palcem kółka na jego klatce piersiowej. Miała tyle pytań na temat ich przyszłości. Wolała jedna poczekać, aż będzie bardziej trzeźwy do przeprowadzenia poważnej rozmowy. Kiedy myślała, że dała mu już wszystko, poznała kolejne opowieści o tym, co robił, kiedy nie mieli ze sobą kontaktu i jej uczucie do niego wciąż rozkwitało. Nie sądziła, że to będzie możliwe, ale sprawiało, że czuła się, jakby latała na skrzydłach. Był jej słońcem, które nigdy nie zachodzi, a ona chciała być jego wszechświatem, w którym zawsze znajdzie ukojenie, gdy życie da mu w kość. W pełni poświęci się temu, aby dla niego dojść do doskonałości. Uśmiechnęła się pod nosem. Tak, była gotowa nawet na to, aby dać się oswoić. Szczególnie, że był tutaj pewien osobnik, który wart był poświęcenia. Powinna dziękować losowi za taki dar. Mógł mieć każdą kobietę na zawołania, a jednak jest z nią. Nie potrzebuje już nikogo innego do szczęścia, gdyż to właśnie on był jej całym szczęściem. Nie zdawała sobie sprawy z tego, z jakim uwielbieniem właśnie na niego patrzy, lecz zupełnie dała ponieść się swoim myślom i nie zwracała uwagi na to, co działo się dookoła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Pią Sty 16, 2015 11:19 pm

Przerabiali to niemal codziennie, odkąd tymczasowo zamieszkała u niego. Zaledwie kilka dni i kilka nocy, kilka wspólnych wieczorów i poranków. Za każdym razem to on zasypiał wcześniej, a ona wpatrywała się w niego, zanim odpłynęła. Za każdym razem to ona budziła się i wstawała wcześniej, a jemu ciężko było zwlec się z łóżka. Uśmiechnął się, kiedy przylgnęła do niego, gdy dostał całusa na dzień dobry, gdy go dotykała, wykazując się spokojem i cierpliwością, kiedy on kolejny raz chciał postawić na swoim. Nie mógł się nią nacieszyć, nie potrafił przywyknąć do myśli, że ona naprawdę jest tuż obok, realna, prawdziwa, że to nie żart, nie okrutny wkręt.
- Królewny nie wstają o tak wczesnej porze – wymruczał  i przesunął się bardziej w jej stronę, taranując jej drobne ciało.
Wspiął się, niemal się na niej położył, aczkolwiek był już całkiem świadomy i absolutnie nie chciał jej przygnieść. Wsparł się na własnym łokciu, umiejscowionym po jej zewnętrznej stronie. Wtulił nos w jej szyję, pocałował delikatną skórę, łaskotał oddechem, mruczał.
– Nie, nie, nie – mruczał, powoli przesuwając dłonią po jej boku – Niech skrzaty przyniosą kawę i śniadanie. Mógłbym tu leżeć z tobą do końca świata, a nawet jeszcze dłużej. Tylko ty i ja.
Otworzył w końcu oczy, a te nie były, jak zazwyczaj, zimne i pozbawione duszy. Przy niej był innym człowiekiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Nie Sty 18, 2015 10:51 pm

Kobieta jęknęła głośno, kiedy poczuła na sobie jego ciało. Uwielbiała to. Wtedy naprawdę czuła, że idealnie do siebie pasują i nie chciałaby być nigdzie indziej. Z każdą minutą coraz bardziej się od niego uzależniała i bała się, że gdy stąd wyjdziecie, zacznie tęsknić mocniej, niż przedtem. Nie przetrwałaby tego. Uwielbiała, kiedy całował ją po szyi. Zabierał jej tym oddech. Ostatnio robił tak codziennie, jakby jej nierówny oddech sprawiał mu większą przyjemność, niż to, że mógł ją przytulić i trwać tak w nieskończoność.
- Kochanie... - wyszeptała cicho. - Wiesz, że niedługo będę musiała wrócić do domu.
Zrobiło jej się smutno na tę myśl. Nie chciała wracać. Chciała być przy nim i wspierać go we wszystkim, co robi. Nawet, jeżeli by tego nie popierała. Spojrzała w jego cudowne oczy. Nigdy w życiu nie widziała tak przystojnego czarodzieja, jak on i prawdopodobnie nie będzie dane. Teraz już wiedziała, jak to jest mieć tego 'Jedynego', za którego poszłoby się nawet w ogień. Wiedziała jednak, że nie dała mu jeszcze wszystkiego. To nastąpi dopiero, kiedy powiedzą sobie "tak" przy ołtarzu. Jednak na to przyjdzie jeszcze pora. W końcu mają jeszcze mnóstwo czasu. Nie ma po co się tak spieszyć. Pamiętała, jak kiedyś marzyła o tym, że ubrana w piękną białą suknię sunąć będzie ku swojemu ukochanemu. Istnieje nadzieja, że marzenia z dzieciństwa się spełnią.
- Przykro mi, ale potrzebuję trochę świeżego powietrza. - powiedziała żywo i pocałowała go szybko w usta, po czym wyślizgnęła się z łatwością, ocierając się przy tym o niego. Jej bose stopy wesoło stąpały po panelach, kiedy szła w kierunku balkonu. Otworzyła drzwi, a poranny wiatr rozwiał jej koszulę nocną. Tego jej brakowało. Zamknęła oczy i odetchnęła głęboko, relaksując się w promieniach słońca. Czuła się tutaj jak w domu. Dla niej dom był tam, gdzie był Lucjusz. Tylko przy nim mogła znaleźć spokój.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Pon Sty 19, 2015 12:27 am

– Pójdę z tobą – odrzekł, a tuż po tym otrzymał słodkiego całusa.
Skorzystała z sekundy nieuwagi, gdy Lucjusz skoncentrował się na pocałunku. Wymknęła się, a on opadł z powrotem na poduszki. Z tej perspektywy wydawała mu się być jeszcze piękniejsza, o ile to w ogóle było możliwe. Smukła, zwinna, smukłe nogi, bogini w jego sypialni.
Styczeń nie był łaskawy, a ona otworzyła drzwi balkonowe. Śniegu po kolana, na zewnątrz pewnie z minus dwadzieścia stopni, a ona jakby nigdy nic otwiera balkon. Zimny wiatr zatańczył w jej włosach, szarpnął materiałem nocnego odzienia, a w parę sekund dotarł do wylegującego się w łóżku blondyna. Na jego skórze od razu pojawiły się ciarki, gdy mroźne powietrze owiało jego nagie ramiona. Szalona dziewczyna.
– Ale aż tak? Kotuś, przeziębisz się! Twoja matka obarczy mnie winą i znienawidzi. Nie pozwoli nam się spotykać, zerwie umowę, nie dopuści do jakichkolwiek zobowiązań, będziemy skazani na wieczne cierpienie! I to wszystko przez otwarte okno… – nie histeryzował, żartował, choć próbował przyjąć poważną minę – Co z naszymi planami? Ślub, gromadka dzieci, wakacje w tropikach, hodowla jelenio-łosi? Musimy działać rozsądnie!
Nie posłuchała. Rzucił się na nią – swoją drogą, chyba nigdy wcześniej nie opuścił łóżka w tak ekspresowym tempie – wyskoczył z pościeli, chwycił ją na ręce, zakręcił się i, będąc absolutnie pewnym jej miękkiego lądowania, upuścił kobietę na łóżko. Ale to jeszcze nie koniec. Zamknął drzwi balkonowe, to fakt, jednakże tuż przed tym zanurzył dłoń w puchatym śniegu. Zaledwie sekundę później zbitek zmarzniętej wody znalazł się w dekolcie jego ukochanej.
– Chciałabyś tu zamieszkać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sro Sty 28, 2015 10:54 pm

Chociaż zimne powietrze wypełniło jej płuca, ani trochę nie odczuwała zimna. Tego właśnie jej brakowało. Od kilku miesięcy bardzo często wychodziła z domu, więc stała się na to odporna. Nie odwracała się w jego kierunku. Niech robi sobie żarty. W końcu nie ma powodu, aby się na niego gniewać. Prawdę mówiąc możliwie, że nie byłaby zdolna do gniewania się na tak przystojnego i romantycznego człowieka. Zaśmiała się tylko cichutko. Poczuła ucisk w żołądku i nagle znalazła się nad ziemią.
- Lucjusz! Pójść mnie! - rozkazała wiercąc się, po czym wylądowała na łóżku. On jest szalony, zawołał jej rozum. Poczuła, jak woda ze stopionego śniegu spływa po jej ciele. Aż dostała ciarkek! - Mówi to mężczyzna, który właśnie mnie zmoczył... - rzuciła mu prosto w twarz, ale uśmiechała się drwiąco. - Oczywiście, że chce z tobą zamieszkać... Jednak...
Westchnęła ciężko. Właśnie! Jednak co? Czuła się tutaj jak w najpiękniejszej bajce. Ale czy mogła?
- Może jednak powinieneś to przemyśleć? - spytała niepewnie. Być może zmieni zdanie. - To niezwykle poważna propozycja.

/Przepraszam. Brak czasu i weny robi swoje...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Pią Lut 13, 2015 10:03 pm

Drgnął na słowo ‘propozycja’. Chciał się przy niej z powrotem położyć, zatrzymać czas, zatrzymać ją. Klęczał na łóżku, tuż przy jej nogach, przez chwilę nie wiedząc co jej odpowiedzieć. Nie spodziewał się, że Narcyza odbierze jego wypowiedź w ten sposób. Zadał teoretyczne pytanie, dotyczące tego czy jej się tu podoba, czy chciałaby, by ewentualnie ten dom stał się jej domem. Aczkolwiek… czy jedno nie wiązało się z drugim? Pytanie zostało jasno postawione, ale interpretacja najwyraźniej lekko zboczyła z toru.
– Jestem pewny – odrzekł po chwili milczenia – Oczywiście, że jestem pewny tej decyzji. Już to przemyślałem. Spędziłem kilka ostatnich miesięcy myśląc o tobie i o mojej przyszłości, naszej przyszłości. Rozmawialiśmy już na ten temat, ale powtórzę to jeszcze raz i będę powtarzał w kółko aż mi uwierzysz. Jestem z tobą, bo chcę być z tobą. Nie dlatego, że ktoś mi kazał. Nie dlatego, że twój ojciec zawarł umowę z moim ojcem, żeby dbać o honor i czystość.
Mimowolnie pogłaskał ją po nodze. Sunął dłonią po jej łydce, a dopiero po kilku kursach w górę i w dół zorientował się, że w ogóle ją dotyka. To było już tak naturalne, tak normalne. Przeczołgał się w jej stronę, a silne ramię przerzucił przez jej filigranową sylwetkę.
– Moi rodzice się stąd wyprowadzą. Całkowicie. Słyszałem ich rozmowę; stwierdzili, że kiedy będę miał założyć własną rodzinę, to zostawią mi cały dwór. Cały ten dom będzie tylko nasz. Będziesz mogła zmienić wszystko, co ci się nie podoba albo zaprojektować naszą sypialnię, pokoje dla naszych dzieci. Co tylko będziesz chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sob Kwi 18, 2015 9:33 pm

Zaraz zwymiotuję! Nienawidzę teleportacji. Owszem, jest bardzo przydatna, jednak można by powiedzieć, że również szkodliwa. Przysiadła na łóżku i po paru sekundach doszła już do siebie.
- Pewnie mam tutaj jakieś ubrania, które zostawiłam, gdy byłam u ciebie ostatnim razem. - powiedziała z uśmiechem i ruszyła na poszukiwania. Zawsze zostawiała u niego jakieś ubrania na zmianę, tak na wszelki wypadek. Zajęło jej to dłuższą chwilę, lecz ostatecznie odnalazła swoje szorty i bardzo cienką białą bluzkę bez ramiączek. Pędem pobiegła do łazienki, by po niecałych dwóch godzinach wrócić odświeżona i to z zabójczym makijażem, bo przecież zawsze trzeba nosić przy sobie kredkę do oczu, tusz do rzęs i błyszczyk. Każda kobieta o tym wie. Jej wygląd podsuwał na myśl bardziej lato, niż zmienną wiosnę.
- Od razu lepiej wyglądam... - stwierdziła poprawiając kucyk. Tylko to mogła aktualnie zrobić ze swoimi włosami. Rozłożyła się wygodnie na jego łóżku. - Dawno mnie już tutaj nie było. Mimo to czuję się, jakbym już była w swoim domu.
Oczywiście nie chciała zbytnio się tutaj rozgrościć. Prawdopodobnie rano wróci do domu.
- Zajmę sypialnię gościnną, jeżeli to nie problem. Jestem potwornie zmęczona. - zatkała dłonią usta, żeby ziewnąć, co miało dać mu do zrozumienia, iż ma nie protestować w tej kwestii. Usiadła i przeciągnęła się. - Interesujący dzień. Dziękuję ci za wszystko, kochanie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Sob Kwi 18, 2015 10:16 pm

Lucjusz nigdy nie miał problemów z chorobami typowo lokomocyjnymi, w tym także z teleportacją. Przenieśli się wprost do sypialni blondyna, jako że nie chciał narazić Narcyzy na ewentualne spotkanie z jej przyszłymi teściami. Wiedział, że mogłaby się zawstydzić i czuć raczej niekomfortowo, gdyby musiała z nimi zamienić choć kilka słów o tak późnej porze, tym bardziej, że miała spędzić tam noc.
W oczekiwaniu na swą ukochaną, która okupowała łazienkę bezpośrednio sąsiadującą z jego sypialnią, na wpół leżał na łóżku, bez koszuli, czytał książkę. Zdążył już nawet na chwilę przysnąć, ale był to sen lekki, czujny. Przebudził się natychmiast, kiedy tylko usłyszał szczęknięcie zamka w drzwiach.
– Nie było i nigdy nie będzie dnia, kiedy byś źle wyglądała – odłożył książkę na szafkę stojącą tuż przy łóżku – Jesteś naturalnie piękna. I to już prawie jest twój dom. Jeszcze nieformalnie, ale masz prawo czuć się jak u siebie.
Usiadła, a on od razu przeciągnął całe jej ciało bliżej siebie. Zmusił ją, by zajęła wygodną pozycję na jego biodrach i opcjonalnie mogła położyć się na jego torsie. Dłonie mężczyzny natomiast całkiem umyślnie i specjalnie spoczęły w okolicy pośladków Narcyzy.
– Chyba się… przesłyszałem? – zadał krótkie retoryczne pytanie – Nawiązując do powyższego - to jest już także twoja sypialnia, więc absolutnie nie widzę powodu, dla którego miałabyś spać gdzieś indziej. Obok swojego chłopaka już spałaś niejednokrotnie, ale obok narzeczonego jeszcze nie. Nie możesz tak tego zostawić.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Czw Kwi 23, 2015 6:00 pm

Oczywiście, że Lucjusz brał ją za Afrodytę. Pochlebiało jej to. Dzięki temu czuła się wyjątkowa. To nie tak, że nikt przed nim jej tego nie mówił. Również miała swoich adoratorów, ale kto zwracałby na nich uwagę, skoro i tak jej ukochany przyćmiewał ich wszystkich?
- Już się tutaj rozgrościłam... - powiedziała wzruszając ramionami. - Mój dom jest wszędzie tam, gdzie ty.
Mówiła to szczerze, tak jej mówiło serce. Nie zawsze go słuchała, jednak zauważyła, że czasami jego rady są bardzo przydatne. Kiedy tak pociągnął ją w swoim kierunku całkowicie przypadkiem usiadła na nim okrakiem. Uśmiechnęła się nieśmiało. Zaplanował to. Wcześniej nie zwróciła uwagi na brak koszuli, a przynajmniej starała się jej nie zwracać. Musiała przyznać, iż łatwo jej nie było. Pocałowała go lekko w kącik ust.
- Ohh... Masz absolutną rację. - starała się zachować absolutną powagę. - Co z tym zrobimy, panie Malfoy?
Przesunęła leniwie dłonią po jego policzku i przygryzła wargę. Wyglądał tak przystojnie i już niebawem będzie należał do niej, a ona do niego.
- Już teraz chciałabym zostać twoją żoną. - mruknęła. - Nie zniosę tego czekania.
Po tych słowach przypuściła namiętny atak na jego usta. Kompletnie się tego nie spodziewał, co ją zadowoliło. Uwielbiała zaskakiwać. Jęknęła z uznaniem. Miała ochotę trochę się pobawić. Spać będą później. Nie miała już na to ochoty. Szczególnie teraz, kiedy zalała ją ogromna fala porządania. Wiedziała, czego chciała, pragnęła, czego potrzebowała. Jego. Powoli zaczęła ściągać mu spodnie i rzuciła je niedbale na podłogę.
- Nie uważasz, że mam na sobie zdecydowanie zbyt wiele ubrań? - spytała z nutką rozbawienia w głosie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Czw Kwi 23, 2015 8:43 pm

– Myślę, że w ogóle niepotrzebnie je na siebie zakładałaś, panienko Black – zaśmiał się przekornie, po czym uniósł tułowie, chwycił delikatnie zębami jej dolną wargę i ściągnął ją ze sobą z powrotem do tyłu, by przylgnęła do jego klatki piersiowej i położyła się na nim – Aczkolwiek z wielką przyjemnością je z ciebie zdejmę. A co do ślubu, możemy zacząć przygotowania choćby jutro, a za dwa tygodnie czy za miesiąc… - uśmiech na jego twarzy stał się jeszcze szerszy – możemy być już w podróży poślubnej i grzać się na gorącej plaży jako państwo Malfoy.
Nie przerywając pocałunków wsunął dłonie pod cienką koszulkę, którą miała na sobie. Nie zdjął jej jeszcze, a jedynie uniósł lekko w górę, odsłaniając brzuch Narcyzy. Wodził silnymi, dużymi dłońmi od talii w górę, niby mimowolnie zahaczając o jej biust. Wystawiał własną cierpliwość na próbę. Chciał mieć ją od razu, tu i teraz, ale z drugiej strony pragnął napawać się bliskością, delektować się jej ciałem i fizycznością, którą sprawiali sobie nawzajem jako najwspanialszy prezent.
Była tak fascynująco piękna, że nie potrafił oderwać od niej wzroku. Słodka, urocza, subtelna, a jednocześnie tak pociągająca, że nie był w stanie jej się oprzeć. Za każdym razem, kiedy tylko na chwilę się od siebie odsuwali, przygryzała usta w tak seksowny sposób, że po prostu musiał znów ich posmakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sypialnia Lucjusza   Today at 9:28 am

Powrót do góry Go down
 

Sypialnia Lucjusza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4
» Sypialnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: MIEJSCA ZAMIESZKANIA :: Dwór Malfoy'ów-