a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Bufet
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Bufet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Mistrzów

avatar

Liczba postów : 1001

PisanieTemat: Bufet   Wto Lip 29, 2014 12:09 pm

Bardzo długi stół, na którym znajdują się w niesamowicie wielkich ilościach wręcz królewskie potrawy.
Masz ochotę na łososia? Kraba? Krewetki? Może jednak coś zwykłego jak ziemniaki?
Nie masz się o co martwić, wszystko czego pragniesz będzie tutaj. Dodatkowo znajdują się tutaj poncze, soki, woda, kawa, herbata...
Wszystko! Dosłownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Bufet   Wto Lip 29, 2014 12:38 pm

Nadszedł ten piękny, ciepły wieczór kiedy miał odbyć się bal charytatywny. Organizatorzy pracowali już od kilku tygodni aby cało wydarzenie odbyło się z wielkim rozmachem i mogli uzbierać całkiem niezłą kwotę.
Kelnerzy i kucharka już od jakiegoś czasu ustawiali wszystko idealnie, aby pasowało każdemu z gości. W końcu nim miał być każdy.
Niezależnie od wieku.
Już o 20 ludzie zaczęli się zbierać. Przy wejściu witała ich niezwykle elegancko ubrana kobieta. Wręczała każdemu ulotkę z historią całego zamku i godzinami zwiedzania oraz nakazała zaprowadzić każdą osobę do stolika.
Rozpoczynała się wielka, całonocna zabawa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexander Åkerman

avatar

Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Bufet   Wto Lip 29, 2014 9:17 pm

Zaproszenia były ogólnie dostępne. Pomimo tego, jego departament był mocno okrojony w rozdawaniu. Możliwe, że nie wszyscy Niewymowni stwarzali pozory socjalizacji. On je dostał, postanowił wykorzystać. Wydawałoby się, że miałby dość spory problem z doborem partnerki, zważywszy, że nie był ani w stałym związku, ani nikim poważniej się nie interesował, jednak pierwsza myśl padła na jedną kobietę. Wydarzenia sprzed kilku dni, nieco zawęziły domniemanie o kimś, kto mógłby mu towarzyszyć. Nie wiedząc skąd, domyslał się, że i owa kobieta też postanowi na taki układ, bądź przynajmniej... przybędzie sama. Tak też sam postanowił. Przybędzie sam, sprawdzając swoją teorię. Przywdział dopasowany garnitur z krawatem idealnie dopasowanym do jego wzoru i koloru i teleportował się na miejsce zdarzenia. Strzepał niewidzialny pył z materiału, przy tym poprawiając mankiety koszuli. Podał zaproszenie bodyguardowi i wszedł do środka. Zatrzymał się, przyglądając dookoła wszystkim gościom. Przy wejściu witała go niezwykle elegancko ubrana kobieta. Wręczała mu ulotkę z historią całego zamku i godzinami zwiedzania oraz nakazała zaprowadzić każdą osobę do stolika. Przeleciał wzorkiem po całej sali i nim skierował się do stolika, zauważył przy bufecie dobrze znaną mu kobietę, siedzącą przy barze i rozmawiającą z barmanem. Zdziwił się nieco, że tak poważnie i wysoko postawiona kobieta zamiast siedzieć na wyznaczonym przez zapewne samego Ministra miejscu, jest przy barze i nie przejmuje się harmonogramem wydarzenia. Skierował się w stronę bufetu i usiadł na wysokim krzesełku. Odchrząknął ostentacyjnie i uśmiechnął się kącikiem ust ledwie widocznie. - Troszkę jesteś buntowniczką. Pani przy wejściu mówiła że powinniśmy usiąść na wyznaczonych miejscach. Nieładnie. - odwrócił głowę w stronę Arii, unosząc brew.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2198-alexander-akerman
Aria de Foix

avatar

Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Bufet   Wto Lip 29, 2014 11:27 pm

Jako szefowa departamentu musiała świecić przykładem, musiała przyjść na bal, choć przecież wcale nie miała na niego czasu. Miała zbyt wiele pracy w departamencie, zbyt wiele rzeczy na głowie, by zaprzątać swoją uwagę balem... ale była kobietą. Gdy dostała jasno do zrozumienia, że musi się tam pojawić jakaś jej część się cieszyła zakupami, wyborem dodatków, tym że pójdzie gdzieś, gdzie będzie mogła pięknie wyglądać... choć nikt po za ministrem nie odważyłby się jej zaprosić do tańca, odkąd nie było Malfoya. Drażniło ją to, ale mimo to, wybrała się na bal. W końcu był w ministerstwie jeszcze jeden mężczyzna który wydawał się móc dotrzymać jej kroku... ale wyrzuciła go z głowy, pamiętając o tym że zbyt częste rozmyślanie powodowało przywiązywanie. Powinna teraz przespać się z kimś innym, to równowaga zostanie zachowana. Ale z drugiej strony na wspomnienie ostatnich zdarzeń nie miała ochoty na kogoś innego.
Zaklęła cicho, wsuwając palec do ust. Ukłuła się szpilką do włosów, którą od piętnastu minut próbowała umieścić we właściwym miejscu. Po chwili mocowania się z nią jedną ręką rzuciła ją na toaletkę i wyciągnęła pozostałe, najzwyczajniej rozpuszczając włosy. To miało się odbyć w pałacu, tam będzie chłodniej niż w jakiejś windzie, prawda?
Zapięła pończochy na zapięciach i wsunęła nogi w kremowe buty na obcasie. Dopiero po tym sięgnęła po lawendową sukienkę. Na szyi i w uszach pojawiła się złota biżuteria, a w kremowej torebce zatrzasnęła najważniejsze rzeczy. Po tym ledwie musnęła rzęsy tuszem, nie lubiła malowania się. Usta jednak zaznaczyła czerwoną szminką, zupełnie jakby miała podkreślić charakter kobiety. Zacisnęła palce zakończone pomalowanymi na fioletowo - pod kolor sukienki - paznokciami na różdżce i pojawiła się przed pałacem. Różdżka wylądowała na dnie magicznie powiększonej torebki, razem z ulotką i jakimiś innymi rzeczami które dostała przy wejściu. Miała zostać odprowadzona do stolika, ale już po paru krokach używając swojego daru poprosiła mężczyznę o odejście, a sama skierowała się do bufetu, gdzie obdarzając urokiem barmana poprosiła o kieliszek szampana. A co, trzeba było celebrować to że w końcu odważyła się tu pojawić, prawda?
Ten głos sprawił, że poczuła przyjemne mrowienie tuż przy ostatnim zapięciu gorsetu. Nie spojrzała na niego. Zakręciła kieliszkiem i upiła maleńki, pierwszy łyczek, za to że jednak przyszła.
- Długo każesz na siebie czekać, Akerman - odpowiedziała cicho, dopiero po chwili posyłając mu spojrzenie spod wachlarza rzęs. Na jej ustach mimo wszystko błąkał się delikatny uśmiech. - Dla tego pana również, mój drogi.
Oderwała magnetyczne spojrzenie od barmana, który naprędce postawił szampana przy wolnym miejscu i dopiero wtedy odcięła swój wpływ. Przestąpiła z nogi na nogę, z zadowoleniem stwierdzając, że prawie dosięgała Alexandrowi do ramienia. To był w miarę zadowalający wynik... w końcu nie należał on do niskich.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Never let me go
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1207-arianne-adele-de-foix-ca
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Bufet   Pon Sie 11, 2014 9:36 am

Wysoki mężczyzna stojący koło sceny  wyciągnął z małej kieszonki złoty zegarek na delikatnym łańcuszku, by po chwili kiwając z zadowoleniem głową schować go i wolnym, dumnym krokiem wejść na scenie. W chwili, gdy orkiestra ucichła, a zegar zaczął wybijać północ, stanął na środku sceny. Dzwony umilkły. Mężczyzna przyłożył sobie różdżkę do gardła.
-Witam państwa serdecznie na balu charytatywnym w Hampton Court. Nazywam się William Stinford i poprowadzę licytację, z której dochód zostanie przekazany na szczytne cele. W końcu jesteśmy tu by pomagać.-uśmiechnął się.
-Wszystkich zainteresowanych licytacją zapraszam na parkiet główny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexander Åkerman

avatar

Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Bufet   Czw Sie 14, 2014 10:22 pm

- Doprawdy? Starałem się jak tylko mogłem, by przybyć tutaj do Ciebie jak najprędzej. - skinął głową na kelnera który podał mu to samo zamówienie co i Arii, na jej życzenie. Wziął kieliszek w dłoń i zakręcił kilkakrotnie, wpatrując się w nóżkę szkła, która rozbłyskiwała światło sali w może i fizycznie magiczny sposób. Odwrócił wzrok na Arię i uniósł kącik ust. - Chyba nie będziemy siedzieć przy barze kiedy cała impreza, ku zacnemu celowi rozkręca się tuż za naszymi plecami? - odwrócił się z kieliszkiem na obrotowym krzesełku w stronę nijakiej sceny, na którą wstąpił mężczyzna i zaczął swoją przygotowaną kilkakrotnie zapewne przemowę, mimo że trwała ona zaledwie niecałe 10 sekund. Nachylił się w stronę Arii, nijako dotykając jej nogi dłonią, po której przesunął kilkakrotnie opuszkami palców- Więc ile jesteś gotowa oddać swoich oszczędności na piękne szpilki, w których z miłą chęcią bym Cię zobaczył, na zacny cel? - uniósł nieco drwiąco kąciki ust i zszedł z krzesełka, podając dłoń do kobiety.- Zapraszam do zabawy w licytację, bądź na typową zabawę z procentami. - schylił głowę, by sięgać nią nieco poniżej jej twarzy a potem lekko ją uniósł by móc uchwycić jej wzrok swoimi oczami. - Dobre uczynki podobno uszlachetniają. I się zwracają z procentem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2198-alexander-akerman
Aria de Foix

avatar

Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Bufet   Czw Sie 14, 2014 11:53 pm

Na prawdę się powstrzymywała... a przynajmniej próbowała powstrzymać. Prawdę mówiąc nie za bardzo jej wyszło, bo po jego słowach na jej twarzy pojawił się uśmiech, choć zupełnie kontrastujący z jej wcześniejszymi, pozornie szorstkimi i pewnymi siebie słowami. Uśmiechała się delikatnie, nieco nieśmiało, zupełnie jakby cieszyło ją to że podjął tę grę którą zaczęła, że zrozumiał, że... że nawet jeśli to nie do końca była prawda, powiedział że śpieszył się do niej.
Była zdecydowanie kobietą pełną sprzeczności.
Zaśmiała się, choć w tonie jej śmiechu było słychać politowanie.
-Zdecydowanie wolę zostać tu gdzie jestem, czy też przenieść się do stolika. Aukcja mnie nie specjalnie interesuje, jestem tu, bo muszę, tego się ode mnie wymaga.
Upiła łyk szampana pozostawiając na kieliszku czerwony odcisk jej warg, czując jego dotyk na nodze wciągnęła gwałtowniej powietrze do lekko rozchylonych ust, nie pewna własnych odczuć. Bardziej tego się spodziewała, czy pragnęła? Może jedno i drugie jednocześnie.
- Na zacny cel? - przeniosła powoli spojrzenie na Akermana - to zależy jak wiele byłbyś w stanie zrobić żeby mnie w nich zobaczyć.
Zupełnie nieświadomie czekając na odpowiedź czy reakcję przygryzła dolną wargę. Pozwoliła się ująć za dłoń, mierząc wzrokiem jego całą sylwetkę przyodzianą w ten cholerny, idealnie leżący garnitur.
- Dobre uczynki uszlachetniają... a co jeśli moje dobre uczynki prowadzą do niekoniecznie szlachetnych czynów?
Zacisnęła palce drobnej dłoni na jego, dużej, męskiej. Zabawne było to, że właściwie wszystko w tym mężczyźnie było pociągające, jego duże dłonie, ramiona, ten cholerny uśmiech... Miała wrażenie że oto ona trafiła na swojej drodze na wilę, a nie sama nią jest, pragnęła, prawdopodobnie nieco zbyt gorąco by ona działała na niego równie mocno, a jednocześnie perspektywa tego że mogła by oszukiwać w ten sposób znacznie ją stopowała tak że zaskakująco dobrze się kontrolowała. Oczywiście wilę można wyczuć na odległość, przez ten delikatny czar który skupia na niej spojrzenia, Arianna przecież kompletnie nie umiała kontrolować swoich aktywnych umiejętności. A jednak, on był bardziej czarujący niż ona kiedykolwiek podejrzewała o to siebie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Never let me go
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1207-arianne-adele-de-foix-ca
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bufet   

Powrót do góry Go down
 

Bufet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Bufet
» Bufet

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Cześć Pałacowa :: Sala Balowa :: Bal Charytatywny-