a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Hyde Park
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Hyde Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Hyde Park   Wto Wrz 16, 2014 11:43 am



Jeden z kilku królewskich parków w Londynie, jeśli szukasz ustronnego, pięknego miejsca na rozmowę , piknik czy cokolwiek innego tutaj na pewno znajdziesz dla siebie miejsce w końcu park zajmuje  390 akrów powierzchni więc na pewno jest z czego wybierać! Do tego urokliwe jezioro Serpentine dzielące park na dwie połowy przyjemnie zachęca do wypoczynku. Może popływasz łódką ? Nie masz się czego obawiać trytonów tutaj nie spotkasz...  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lily Evans



Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Sro Wrz 24, 2014 1:06 pm

Dziwne uczucie, być poza Hogwartem w czasie roku szkolnego. Nadal trudno było Lily uświadomić sobie, że jest już absolwentką owej szkoły. Przywiązała się do tamtego miejsca i nie bardzo umiała wyobrazić sobie dnia bez spaceru po błoniach. Tak jednak już życie wygląda i musiała do tego przywyknąć. Poznała tylu fantastycznych ludzi, nie ma nad czym płakać. Liczyło się teraz... no właśnie! Studia, kolejny rozdział, który stał przed nią otworem. Nikogo pewnie nie zdziwi fakt, że już od początku semestru zabrała się za naukę. Dlatego też nawet na tym spacerku po Londynie w jej dłoniach znajdowało się grube tomiszcze związane z obroną przed czarną magią. W którymś momencie się zatrzymała i po prostu rozejrzała. Dawno nie odwiedzała tego parku, a jego widok cieszył oko. Tym bardziej, jeśli pokolorowany był pięknymi jesiennymi barwami. Poprawiła ciemny brązowy komin, który osłaniał jej szyję. Brakowało tylko do szczęścia by się rozchorowała!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
James Potter



Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Sro Wrz 24, 2014 1:32 pm

W Hyde Parku pojawił się James Potter. Ubrany w cienką, rozpiętą kurtkę szedł przed siebie, trzymając ręce w kieszeniach i gwiżdżąc coś pod nosem. Niesforne, czarne włosy rozwiewał lekki wiatr. Czuł dziwną mieszankę uczuć, w której przeważało uczucie zdezorientowania na myśl, że nie siedzi właśnie w pociągu do Hogwartu, nie pogryza czekoladowych żab w przedziale z przyjaciółmi. Remus nie wychodzi co i raz do przedziału prefektów, uspokajając po drodze niesfornych uczniów. Syriusz nie siedzi rozwalony na fotelach, wpatrując się ze znudzeniem w okno. Nie widzi Petera, który od samego początku podróży wyjmuje swój prowiant. I.. nie widzi też Lily, którą od razu sadza sobie na kolanach. No właśnie, Lily.. Własnie po to się tu zjawił. Nie interesowało go piękne jesienne otoczenie, zresztą nigdy jakoś nie zachwycał się takimi bzdetami. Wzrokiem wypatrywał tylko rudowłosej osóbki, którą zaraz ma zamiar zamknąć w mocnym uścisku. Chłopak usmiechnął się pod nosem. Otoczenie, szkoła, to się zmieniło, ale przyjaciele zostali i zostaną na zawsze.
W końcu dostrzegł przed sobą drobną postać, odwróconą do niego tyłem. Wyciągnął rękę z kieszeni, a ta mimowolnie powędrowała do włosów, wzburzając je lekko, jak na Jamesa Pottera przystało. Podszedł cichutko do dziewczyny i objął ją nagle ramionami, a jego dłonie zatrzymały się na jej oczach.
- Witam panią - odezwał się z wesołością w głosie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Chloé Ollivander



Liczba postów : 76

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Pon Lis 03, 2014 11:46 pm

Chloé zjawiła się w Hyde Parku. Było wczesne popołudnie, ale i tak niedługo słońce zacznie zachodzic. To było najgorsze jesienią i zima. Dzień trwał tak rozpaczliwie krótko. Otuliła sie nieco dłuższym beżowym płaszczykiem i ukryła częśc twarzy w chustce, którą miała na szyi, bo wiatr wiał mocniej od czasu do czasu. Usiadła na jakiejś ławce, czekając cierpliwie na Ricka, z którym umówiła się właśnie w tym miejscu. Jak zwykle była nieco wcześniej, więc nie denerwowała się, że jej przyjaciel się spóźnia. Zawsze wolała być wcześniej niż za późno.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Chloé Ollivander


Różdżka sama sobie wybiera czarodzieja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1816-chloe-ollivander
Rick Whites



Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Wto Lis 04, 2014 10:56 pm

Och, zdecydowanie Rick nie powinien urywać się z roboty, ale cóż..Chloe zdecydowanie była ważniejsza niż sprzedawanie jakichś cholernych eliksirów. Zjawił się w Hyde Parku nieco spóźniony, jakieś...20 minut? Zerknął na zegarek. Ponad 20 minut. Cholera jasna. Szybszym krokiem..ba, prawie biegiem zaczął przemierzać alejki tego parku, by jak najszybciej dotrzeć do swojej przyjaciółki. Raczej nie lubiła gdy się spóźniał, ale znała go. On się raczej nie zmieniał. W końcu ujrzał ją, siedząca na ławce.. Ale ona go nie zauważyła, znalazł się za ławką na której Spoczęła. Rozejrzał się w poszukiwaniu ludzi, a że nikogo nie znalazł wyciągnął z kieszeni różdżkę i wyczarował jej różę. Jedną czerwoną różę, a następnie podszedł do niej i szepnął jej znienacka do ucha:
-Księżniczka raczy wybaczyć spóźnienie, to się nie powtórzy..no dobra, może kiedyś powtórzy, ale mimo wszystko przepraszam! - uśmiechnął się i wręczył jej różę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chloé Ollivander



Liczba postów : 76

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Sro Lis 05, 2014 12:03 am

Spojrzała raz na zegarek i uśmiechnęła się, kiwając głową, kiedy zobaczyła, że godzina spotkania została przekroczona. To było w stylu Ricka, ale nie zwykła gniewać się na takie rzeczy od razu tłumacząc sobie, że zawsze komuś może coś wypaść. Nie wiedziała też, że musiał urwac się z pracy, aby się z nią spotkać, w końcu nie miał nic przeciwko wspólnej rozmowie. Gdyby wiedziała na pewno miałaby wyrzuty sumienia, że przez nią mógł zawalić jakieś obowiązki!
Zatopiła się w myślach, błądząc nimi w różnych obszarach, nic konkretnego. Wtedy czas mijał szybciej. Odwróciła się więc zaskoczona, kiedy nagle usłyszała obok ucha znajomy głos. Odwróciła się, a jej twarz znalazła się tuż przy twarzy przyjaciela. Uśmiechnęła się promiennie, gdy usłyszała jego słowa, ale potem zmieniła uśmiech na bardziej dostojny i wyrozumiały. Przyjęła rózę i odezwała się:
- Przeprosiny przyjęte, panie Whites, zwłaszcza, że towarzyszy im tak piękny prezent - powiedziała i przyciągnęła róże do twarzy, aby poczuć delikatny kwiatowy zapach. Kiedy dostaje się kwiaty można wybaczyć niemal wszystko! Przynajmniej Chloé je uwielbiała, a już szczególnie róże były bliskie jej sercu. Powróciła do zwyczajnego tonu:
- Co u Ciebie? - zapytała. - Cos godnego uwagi, jakieś plotki? - zaśmiała się. Nie widywali się rzadko, więc nowe informacje porcjowały im się na kolejne spotkania, ale i tak lubili czasem spotkać się i porozmawiać na jakieś błahe tematy, nawet jeśli miałby być to temat o pogodzie!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Chloé Ollivander


Różdżka sama sobie wybiera czarodzieja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1816-chloe-ollivander
Rick Whites



Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Sro Lis 05, 2014 7:38 am

Och, a więc jednak jego niecne występki zostały mu wybaczone. Ale czemu się dziwić, w końcu każdy mężczyzna doskonale wiedział jak kwiaty działają na kobiety, to lepsze niż jakiekolwiek zaklęcia. Opadł ciężko na ławce obok swojej przyjaciółki lustrując ją wzrokiem. Szukał zmian w jej wyglądzie, a gdy ich nie dostrzegł ucieszył się w duchu. Nie chciał, by się w jakikolwiek sposób zmieniała, chciał by na zawsze była taka jaka jest. Zarówno jej wygląd jak i charakter. Podrapał się po (standardowo) nieogolonym kilkudniowym zaroście i sięgnął lewą dłonią do kieszeni grzebiąc w niej. Po krótkich poszukiwaniach nareszcie wyjął paczkę papierosów, a z niej jedną fajkę. Następnie w jego dłoni pojawiła się zapalniczka i już po chwili nad ich głowami unosily się chmury dymu mieszając zapach jego perfum z zapachem dymu tytoniowego. Celowo nie dmuchał w jej kierunku.
-Widzisz, czasem jednak potrafię się postarać, nie wybaczył bym sobie chyba gdybyś się na mnie gniewała. - zaśmiał się krótko, oboje wiedzieli, że nie była by w stanie być na niego zła za tak drobne przewinienie, a przynajmniej nie długo.
Zastanowił się nad jej następnym pytaniem. Smutnym faktem było to, że w jego życiu ostatnio nic się nie zmieniało, praca, bar, dom. Nic więcej. Co prawda zdarzało mu się poznać jakąś kobietę, usłyszeć (nie ładnie mówiąc), że jest "ch*jem, ale nie było chyba potrzeby by o tym rozprawiać.
-Nie, raczej nie..nic się nie zmieniło, ciągle ta sama szara codzienność, rutyna. No oprócz tego, że urwałem się z roboty, mój szef myśli, że jestem teraz u jakiegoś lekarza, ale cóż..stesknilem się za tobą. Miałem odpuścić okazję zobaczenia Cię? - zaśmiał się, a następnie zaciągnął po raz kolejny papierosem.
-A u Ciebie? - zwrócił twarz w jej stronę obdarowując ją promiennym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chloé Ollivander



Liczba postów : 76

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Nie Lis 09, 2014 12:05 pm

Patrzyła spokojnie jak wyjmuje papierosa i zapala go. Uśmiechnęła się, widząc, że specjalnie stara się, aby dym nie leciał na jej twarz. Sama nie paliła, ale, co dziwne, nie przeszkadzało jej, gdy ktoś robił to obok, nawet jeśli znajdowała się w oparach dymu. To dobrze, ponieważ sporo osób, które znała miało ten nawyk. Tak jak i on spojrzał na nią, szukając jakichś zmian tak samo ona przyglądała mu się przez chwilę. Wyglądał świetnie, a ten kilkudniowy zarost tylko dodawał uroku. Lubiła zarosty dopóki ktoś nie wyglądał jak święty Mikołaj.
- Wiesz, że nie potrafię się na Ciebie gniewac, możesz być o to spokojny i niecnie to wykorzystywać! - zaśmiała się. Zresztą Rick nigdy nie zrobił nic takiego o co mogłaby się pogniewać dużo bardziej. Był dobrym przyjacielem. Poza tym Chloé musiała mieć bardzo dobry powód, żeby gniewać się na kogokolwiek. Takiej pokojowej osoby chyba ze świecą szukać, nawet w kimś jawnie złośliwym szukała dobrych stron i starała się wytłumaczyć swoje zachowanie.
Spojrzała na niego ze zgrozą i poczuciem winy w oczach.
- Trzeba było powiedzieć, że jesteś w pracy, umówilibyśmy się na inny dzień! Nie chciałabym, żebyś miał przeze mnie kłopoty - powiedziała, patrząc na niego niepewnie. - Mam nadzieję, że szef się nie dowie i nie będzie zły - spojrzała na niego pytająco, szukając potwierdzenia, aby zmniejszyć wyrzuty sumienia. - Najwyżej powiesz, że to ja Cię zmusiłam pod groźbą zerwania przyjaźni - uśmiechnęła się lekko, starając się przekonać samą siebie.
- U mnie? - powtórzyła, dając sobie tym czas do chwilowego namysłu. - W zasadzie wszystko jest dobrze. Też rutyna, to samo co zwykle, ale mi to odpowiada. Lubię swoje życie i co najważniejsze pracę, więc można powwiedzieć, że w jakimś sensie jestem spełnionym człowiekiem - uśmiechnęła się. Może brakowało jej tylko jednej rzeczy, ale ona może przyjdzie prędzej czy później.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Chloé Ollivander


Różdżka sama sobie wybiera czarodzieja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1816-chloe-ollivander
Rick Whites



Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Nie Lis 09, 2014 12:23 pm

-Dobrze wiedzieć, na pewno kiedyś to wykorzystam! - rzucił śmiejąc się, a następnie po raz kolejny zaciągnął się papierosem. Następna chmura dymu uniosła się w powietrze, a Rick'owi od początku ich rozmowy praktycznie nie schodził uśmiech z twarzy. To obecność tej dziewczyny tak na niego działała, tak jak kiedyś bardzo pomogła mu podnieść się po śmierci siostry, tak teraz sprawiała, że wszystkie troski odchodziły jakoś gdzieś na bok i nie miały najmniejszego znaczenia.
-Nie przejmuj się, nie będę miał żadnych problemów, i na pewno nie z powodu spotkania się z Tobą. A nawet jeśli..zdecydowanie warto ryzykować dla zobaczenia Cię. - w geście jakby.. potwierdzenia swoich słów złapał ją za dłoń.
Następnie zamilkł, porażając się w swoich rozmyślaniach, utonął w myślach, gdy stwierdziła, że jest w jakimś tam sensie spełniona..masował kciukiem wierzch jej dłoni, a spojrzenie wbił przed siebie, gdzieś między drzewa jakby nagle dostrzegł tam coś mega ciekawego. Zaciągnął się ostatni raz i wyrzucił papierosa sobie pod nogi pomagając mu zakończyć żywot swoim butem.
-Widzisz, Twoja praca to szczyt Twoich marzeń, natomiast ja...hmm. Mam wrażenie, że kompletnie nic dobrego w swoim życiu nie zrobiłem, nie osiągnąłem. Mało tego dużo stracilem, sam nie wiem.. - westchnął, a potem Potrząsnął głową jakby chciał wyrzucić z niej tamte słowa które przed chwilą wypowiedział. Spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się delikatnie.
-Cieszę się, że jesteś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chloé Ollivander



Liczba postów : 76

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Nie Lis 09, 2014 1:19 pm

Chloé roześmiała się, uderzając się lekko w czoło.
- Ach, po co to mówiłam! Teraz muszę się mieć na baczności, żebyś nie wykorzystywał tego za często - powiedziała z błyskiem w oku. Jakie to przyjemne, że ich rozmowa była taka swobodna, to jest cudowne wśród przyjaciół, że można nawet pomilczeć razem i to wcale nie będzie niezręczne. Gdyby nawet obcy sobie albo nowopoznani ludzie doceniali tę cisze, która może być między nimi, nie jako krępujący moment, ale kolejną rzecz, którą można robić razem byłoby im o wiele łatwej nawiązywac nowe kontakty. Ale niestety w większości tak się nie dzieje, ludzie w takich sytuacjach są coraz bardziej skrępowani zaczynając sztuczne tematy, a w konsekwencji cała rozmowa jest sztuczna, a znajomośc niemal spisana na straty, kiedy nie ma duzych chęci na jej zachowanie.
Uśmiechnęła się szczęśliwie, słysząc jego słowa. Cieszyła się, że jest osoba, która ma w stosunku do niej takie odczucie, że może się nawet zerwać z pracy, aby się z nią spotkać. Uścisnęła jego dłoń, kiedy złapał ją za rękę. Milczeli przez chwilę, panowała ta cisza, która nie jest niezręczna, jest chwilą reflekcji. W końcu spojrzała na niego.
- Rick ile masz lat? Pięćdziesiąt? A może jeszcze więcej? Życie Ci się kończy? Nie - powiedziała, zmuszając go, aby na nią spojrzał. Uśmiechnęła się. - Masz zaledwie dwadzieścia lat, możesz zrobić jeszcze.. milion rzeczy! - wyrzuciła dłoń w powietrze, chcąc ukazać ogrom tych rzeczy, - Na razie pracujesz w sklepie z eliksirami, prawda? Ale chcesz zostać aurorem, więc.. dążyj do tego! Jesteś nawet po odpowiednich studiach, więc wystarczy trochę dobrej woli i trochę więcej ciężkiej pracy, bo to trudny zawód. Nie wszystko przychodzi łatwo, ale musisz się postarać. Nie zmarnowałeś życia, masz je całe przed sobą, więc walcz - uśmiechnęła się pokrzepiająco, biorąc jego dłoń między swoje. Ach, ile młodych ludzi ma takie myśli! Wydaje im się, że dwadzieścia lat to już schyłek życia. Nieprawda! To dopiero początek, trudny, ale początek.
- I ja też się cieszę, że jesteś - przytuliła go przyjacielsko.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Chloé Ollivander


Różdżka sama sobie wybiera czarodzieja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1816-chloe-ollivander
Rick Whites



Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Nie Lis 09, 2014 1:54 pm

Dkładnie tak było, wielu ludzi uważa, że przyjaźń damsko-męska jest niemożliwa, natomiast oni łamali ten schemat. Nieważnym było czy rozmawiali, czy po prostu siedzieli bez słowa - oboje świetnie czuli się w swoim towarzystwie. A przynajmniej Rick tak właśnie czuł, gdy dziewczyna siedziała obok wszystko wydawało się jakby prostsze. Być może to po prostu jej optymizm przechodził na niego, kto wie..
Zacisnął palce na jej dłoni słuchając tego co miała do powiedzenia, nie przerywał jej. A gdy na końcu dziewczyna go przytuliła mocno przycisnął jej ciało do swojego, a kąciki ust uniosły się w górę tworząc promienny uśmiech na jego buzi.
-Może i masz rację ale..nuży mnie już to wszystko, ta rutyna..nic się nie zmienia, mój dzień jest taki sam..wstaje o 6:30, lecę na cmentarz. Po drodze kupuje białą różę, na pamięć odnajduję grób Judith. Rozmawiam z nią, mniej więcej do 7:30, zostawiam kwiatek, żegnam się z nią i obiecuję że przyjdę jutro. Lecę do pracy, przychodzą klienci, a ja sprzedaje im bezmyślnie eliksiry, mam wyuczone na pamięć kwestię które mam mówić by naciągnąć ich na zakup najróżniejszych płynów..Wychodzę z roboty, zamykając sklep, i spaceruje po mieście. Idę kupić papierosy, zwykle po pracy mi się kończą. Czasem wpadam jeszcze do Judith, ale zwykle idę do jakiegoś baru schlać się jak świnia, a potem znów kładę się spać późno, śpię kilka godzin i znowu od rana koło się powtarza.. - wymamrotał uwalniając się z jej uścisku, ale objął ją jednym ramieniem. Chciał mimo wszystko czuć, że jest. Mina mu zrzedła, wyglądał na obojętnego, na niewzruszonego, ale tak naprawdę bolało go. W środku. Samo wspomnienie siostry sprawiało niewyobrażalny ból.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chloé Ollivander



Liczba postów : 76

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Pon Lis 10, 2014 1:49 pm

Wysłuchała jego słów w milczeniu. To co mówił było naprawdę dość smutne. W końcu rutyna nie jest dobrym dla człowieka zjawiskiem, może go zmęczyć, zniszczyć, aż w końcu nagle budzisz się za kilkadziesiąt lat zastanawiając się co zrobiłeś ze swoim życiem i dlaczego nie zmieniłeś tego, kiedy jeszcze był czas. Można popaść w taki jakiś letarg, hipnozę.. Wszystko robić machinalnie, już bez zastanowienia, nie wyobrażając sobie, że życie mogłoby wyglądać inaczej. Milczała jeszcze jakiś czas po tym jak skończył mówić.
- Wiesz - odezwała się w końcu - wszystko możesz zmienić. Jeśli nie ranek i częśc dnia to dlaczego nie wieczór? Gdybyś skończył z chodzeniem po barach, a robił coś innego? Coś co by Cię "obudziło"? - zapytała, używając swojej metafory ze swoich myśli. - Robił coś co sprawia Ci przyjemność, zaplanować każdy wieczór tak, żeby był inny. Zresztą - dodała - dzień też możesz zmienić. Skoro nuży Cię siedzenie w sklepie, kiedy każdy dzień wygląda tak samo, może powinienieś to po prostu rzucić i zająć się dążeniem do tego co tak naprawdę chcesz robić? Próbować, starać się.. Wyznaczyć sobie jakiś cel, bo wiem, że masz inne aspiracje - uśmiechnęła się i poklepała go po ręce, którą ją obejmował. Przykro jej było w jego imieniu i żałowała, że nie wszyscy mają tak jak ona, która cieszy się ze swojej pracy i każdy, nawet nie wiadomo jak podobny do poprzedniego dzień jest dla niej radością. - Jeśli jednak się nie uda zacznij zauważać jakiś pozytyw w każdej czynności, którą robisz, zobacz, że każdy klient w sklepie jest inny, więc mimo wszystko każdy dzień czymś się różni!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Chloé Ollivander


Różdżka sama sobie wybiera czarodzieja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1816-chloe-ollivander
Rick Whites



Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Wto Lis 11, 2014 11:19 pm

Kąciki jego ust zadrżały delikatnie, jakby na jego buzi ponownie miał pokazać się uśmiech, ale jednak nie potrafił tak po prostu olać wszystkich smutków, które gnieździły się w jego głowie. Sięgnął po kolejnego papierosa - tak, raczej palił dużo..za dużo. Ale co tam, jemu to nie przeszkadzało. Rozpalił tego nowego fajka i zaciągnął się wypuszczając w eter gęstą chmurę dymu.
-Widzisz, to nie jest takie proste do cholery. Kiedy pije po prostu zapominam..w sumie twoja obecność działa podobnie, ale Ty nie możesz być zawsze obok mnie. Nie mogę zrezygnować z chodzenia rano na cmentarz. Musze rozmawiać z siostrą, a picie sprawia mi przyjemność. Jeśli odejdę ze sklepu..za co będę żył? - zaciągnął się znowu, a potem przesunął do niej i oparł głowę na jej piersiach, przymykając oczy przytulił się do niej.
-Mogę tak spędzić resztę życia? Przytulony do Ciebie z papierosem w ręce? - zaśmiał się, w sumie to było by raczej łatwiejsze i na pewno przyjemniejsze. Z drugiej strony..bał się poczuć do tej dziewczyny coś wiecej. Cholera, czy wszystko musiało być takie pogmatwane?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chloé Ollivander



Liczba postów : 76

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Sro Lis 12, 2014 12:13 am

Nie lubiła alkoholu. Po pierwsze nie smakował jej, a po drugie czynił ludziom papkę z mózgu.
- Zapijanie problemów nic nie da - odezwała się w końcu. - Kiedy obudzisz się rano powracają ze zdwojoną siła, a Ty wiesz, że i tak ich nie rozwiązałeś. Alkohol to żadne rozwiązanie, a zapominanie o nich na jakiś czas nic nie zdziała - westchnęła. - Dlatego też nie wspominałam o zrezygnowaniu z chodzenia na cmentarz. To piękny rytuał, dzięki temu możesz uczcić pamięć siostry i tego nie zmieniał. Zmień resztą, zmierz się z problemami, a nie tłum ich na krótki czas, bo tak czy siak wrócą - poklepała go po ramieniu. Zastanowiła się nad jego pytaniem. - Też prawda.. Naprawdę już nie wiem, może własnie ten czas po pracy spożytkuj na przygotowanie się i szukanie nowego zawodu? Auror, tak? To trudny zawód i potrzeba przygotowania, czemu tego nie robisz, tylko upijasz się w barach? Tym nic nie zdziałasz i nic nie osiągniesz - powiedziała. Twarde słowa, ale starała sie je wypowiedzieć jak najbardziej delikatnie. Objęła go, gdy się do niej przytulił i uśmiechnęła lekko, słysząc jego słowa.
- Gdyby tak się dało.. Ale czas płynie, a Twój szef chyba nie będzie zadowolony - zażartowała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Chloé Ollivander


Różdżka sama sobie wybiera czarodzieja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1816-chloe-ollivander
Rick Whites



Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Czw Lis 13, 2014 11:40 pm

Blondyn przymknął oczy rozmyślając nad wszystkim co przed chwilą usłyszał. Na pewno po części miała rację, w sumie powinien jej posłuchać, ale to nie było takie proste. Wydawało się mało skomplikowane, a w praktyce było ciężej.
Wsłuchał się w jej bicie serca, nie odzywajac się ani słowem. Ciszę przerwało wreszcie jego westchnięcie.
-Jest Pani taka mądra, Panno Ollivander. Dzięki po raz kolejny. Chyba nigdy się nie odwdzięczę. - uśmiechnął się pod nosem i wreszcie od niej odkleił zerkając na jej twarz. Uniósł papierosa do ust, wciągając do płuc dym.
-Wiesz, momentami przypominasz mi ją. Miała...podobny styl bycia, miała serce jak planeta. Można sobie tłumaczyć, że musiała odejść, żeby w moim życiu mógł pojawić się ktoś taki jak Ty. Łatwiej jest mi tak na to patrzeć. - dodał jeszcze, zerkając na przechodzące nieopodal dwie kobiety. Jedna z nich rzuciła mu spojrzenie, bardzo badawcze, być może też trochę uwodzicielskie, ale mało go to w tej chwili interesowało. Może wyglądał na kobieciarza, ale pozory mogą mylić.
-Wracając do tematu..wiem, że to nie jest najprostszy zawód, ale myślę że mógłbym się w tym sprawdzić. Za czasów gdy chodziliśmy do szkoły miałem świetne oceny z obrony przed czarną magią, studia skończyłem bez żadnych problemów, bycie aurorem to jest jakiś pomysł na przyszłość. - odwrócił spojrzenie gdzieś w bok, a potem nagle zaśmiał się cicho, jakby coś sobie przypomniał - bo rzeczywiście tak było.
Znów spojrzał jej prosto w oczy.
-Tak na marginesie, gdy opuściłaś Hogwart było tam jakoś dziwnie pusto przez następne lata. Jak śmiałaś mnie zostawić? - znów się zaśmiał. Hmm. W sumie poprawił mu się trochę humor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chloé Ollivander



Liczba postów : 76

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Nie Lis 16, 2014 7:54 pm

Chloé uśmiechnęła się leciutko.
- Dziękuję, choć to jest właściwie oczywiste, tylko będąc w takiej sytuacji trudno to samemu dostrzec. Mimo, że wydaje Ci się, że wiesz co powinieneś zrobić - nie robisz tego, bojąc się zmieniać to, co jest do tej pory. To też jest normalne. Czasem można się tak zaplątać, że potem trzeba przez chwilę przystanąć i zastanawić się na spokojnie. Ja też nie wiem jak się odwdzięczysz, ale coś wymyślę - zaśmiała się. - Oczywiście żartuję. To nic takiego, wiesz, że zawsze możesz do mnie przyjść i porozmawiać - zapewniła go. Chloé lubiła pomagać, poradzić wszystkim, naprawdę, a gdy przychodził przyjaciel stawiała sobie za cel dać dobrą radę czy zwyczajnie pocieszyć.
Spojrzała na niego z lekkim współczującym uśmiechem. Dobrze, że tak to sobie tłumaczył, że dzięki temu było mu łatwiej. Nie nie powiedziała, w końcu nie było w tym temacie nic do powiedzenia. Cieszyła się, że swoją obecnością zapełnia mu w malutkiej częsci brak siostry. Musiało mu być bardzo ciężko, wiedziała, że do tej pory wypomina sobie to, co się stało, nie mogąc do końca uporać się ze wspomnieniami i poczuciem winy. Ona starała się mu pomóc i złagodzić samą obecnością i rozmową. Było jej lepiej na myśl, że jej to wychodzi.
- Na pewno mógłbyś! - powiedziała stanowczo. - Więc zrób to. Zostań autorem. Obiecaj, że niedługo zgłosisz się do odpowiednich isntytucji! Skoro nie widzisz siebie w sklepie z eliksirami, więc szkoda by było zmarnować na to życie! - powiedziała z zapałem. Widziała, że już trochę bardziej jest do tego przekonany i miała nadzieję, że zmieni coś w swoim życiu, w któym było mu tak ciężko i po prostu się męczył.
Roześmiała się na jego słowa.
- Przepraszam, rzeczywiście mogłam oblać egzaminy, specjalnie dla Ciebie - uśmiechnęła się szeroko, trącając go łokciem w bok.

Pogadali jeszcze chwilę i Rick musiał wracać do pracy, więc pożegnali się i rozeszli każde w swoją stronę.

/zt x 2

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Chloé Ollivander


Różdżka sama sobie wybiera czarodzieja...


Ostatnio zmieniony przez Chloé Ollivander dnia Nie Gru 21, 2014 4:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1816-chloe-ollivander
Elladora Malfoy



Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Pią Lis 28, 2014 10:58 pm

Ellie szła przez park z dłońmi wciśniętymi w kieszenie płaszcza. Miała na sobie dość cienki trencz, przez co trzęsła się cała z zimna jak osika. No ale cóż, dla urody trzeba cierpieć. Nawet wielki, cieplutki szalik, którym owinęła się jak polem obronnym, nic nie pomagał. Znad niego wystawał jej zadarty, zaczerwieniony teraz nosek, a błękitne oczy wodziły po okolicy zupełnie bez celu. Jej aktualny nastrój bliski był depresji, chociaż oczywiście takie stwierdzenie to nie lada przesada. Ale ona czuła się, jakby cały jej świat się zawalał. Wszystko działo się nie tak, jak powinno. Wszystko szło w innym kierunku, niż ona chciała, a najgorsze było to, że nic nie mogła zrobić. Mogła tylko stać i patrzeć na te całe przedstawienie. Świetnie.
Z cichym westchnieniem, ledwie słyszalnym przez materiał szalika, opadła na ławkę. Spojrzała zamyślonym wzrokiem na ludzi, przechadzających się tam i z powrotem. I, swoim zwyczajem, pomyślała: Cóż za marne istoty...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hyde Park   Pią Lis 28, 2014 11:15 pm

Severus szedł szybko przez ulice Londynu. Był zirytowany i zmęczony nauką. Wkuwał ile się dało, bo nie opuścił kilka zajęć. Był na siebie za to zły. Nie dość, że miał tą całą sprawę z Ell i Sof to jeszcze ciągle nie budził się o czasie. Zresztą wszystko było winą alkoholizmu, które powoli zaczynało kiełkować u pana Snape. Ale cóż...
-Ell - zatrzymał się gwałtownie, gdy zauważył niedaleko siebie blondynkę. Nawet nie zauważył, jak wszedł do parku i szedł po jego uliczkach. Niemrawo podreptał w stronę dziewczyny. Zatrzymał się przed nią i spojrzał na nią chłodno. Walić to. Miał dosyć dziewczyn, dosyć ludzi i nauki. I aktualni miał ochotę na kimś się trochę wyżyć. W bardziej lub mniej udany sposób. Oby zmienił swój tok myślenia.
Powrót do góry Go down
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Nie Gru 21, 2014 8:54 pm

Ze wszystkim miejsc, do których mogli udać się na spacer, ten park wydał jej się najlepszym pomysłem. Było bardzo mroźno. Zaczęła żałować, że nie ubrała czegoś grubszego. Palce zaczęły jej powoli zamarzać, a każdemu wydechowi towarzyszyły obłoczki zimnego powietrza. Spoglądała na Lucjusza, maszerując w stronę jednej z ławek. Sama nie wiedziała kiedy złapała go za ręke. Wydawało jej się to takie zwyczajne, że wcale nie widziała w tym nic złego.
- Więc... - westchnęła ciężko, siadając powoli. - Nie wiem, o czym będziemy rozmawiać, ale raczej nie o pogodzie.
Spojrzała na niego swoim badawczym wzrokiem, jakby szukała w nim prawdy. Zdawała sobie sprawę z tego, że jest cała zaróżowiona, ale ciężko byłoby wyglądać teraz jak Miss Świata. To wcale nie było tak, że uważała się za nieatrakcyjną. Po prostu zdawała sobie sprawę z tego, że na świecie są różne piękniejsze z wyglądu czarownice. Trudno było jej znaleźć jakiś temat do rozmowy. Tak dlugo się nie widzieli, a gdy wreszcie są tutaj razem i nikt im nie przeszkadza, ona nie wie, co ma zrobić, powiedzieć. Zmarszczyła brwi i spojrzała na buty, jakby było w nich coś intrygującego.
- Nie będę ukrywała, że wiem co będzie jutro, ale... Cieszę się, że tutaj jesteś. Ciągle uważam, że wszystko może się posypać, kiedy wreszcie wypowiem na głos te dwa słowa, które są w życiu tak bardzo dla mnie ważne. - pokręciła głową. Miała nadzieję, że domyśli się, o co jej chodzi. Jest na tyle inteligentny, że mogła być tego spokojnie pewna. Patrzyła, jak pojedyńcze płatki śniegu spadają z nieba prosto na ziemię.
- Jestem mistrzynią zaczynania trudnych rozmów. - stwierdziła, odgarniając włosy, które spadły jej na czoło. - Zapomnij o tamtym. Pewnie znowu dramatyzuję.
Rozsiadła się wygodniej. Zdecydowanie potrzebowała, aby się zrelaksować. Możliwe, że to stąd wziął się tak nagły podły humor i ciężar na sercu, kiedy wszystko zaczynało się układać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Nie Gru 21, 2014 10:14 pm

– Zawsze możemy razem pomilczeć – odpowiedział tuż po tym, jak usiedli na ławce.
Faktycznie, było już zimno. Nawet się nie zawahał, kiedy wyjmował z kieszeni płaszcza czarne, skórzane rękawiczki. Na pewno były na nią za duże, ale to najmniej istotne.
Chciała coś powiedzieć, więc jej nie przerywał. Powoli ubierała myśli w słowa, czuł, że była zdenerwowana, może lekko zawstydzona, onieśmielona. Tak trudno było mówić o uczuciach, zdradzać to, co czaiło się w głowie, duszy i sercu.
– A co będzie jutro? Już nie będzie tak jak kiedyś, Narcyzo. Nie wiem dlaczego to zrobiłem. Nie wiem dlaczego cię zostawiłem. Ale wiem, że to był błąd. Chyba się wystraszyłem powagi sytuacji, bycia w związku na tak zaawansowanym etapie, który prowadzi to zalegalizowania i bycia rodziną, choć tak naprawdę wtedy żadne z nas chyba nie było jeszcze na to gotowe.
Wydawało mu się, że aż trzęsła się z zimna. Otoczył ją ramieniem, ale naraz zmienił zdanie. Wziął jej dłoń w rękę i pociągnął lekko w swoją stronę, dając jej znak, żeby usiadła mu na kolanach i nie odmrażała sobie tyłka, a kiedy już się przytuliła, mógł oddać jej więcej ciepła.
– A ja jestem tchórzem – podsumował, spoglądając jej prosto w oczy – Ale może nie jest jeszcze za późno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Nie Gru 21, 2014 11:40 pm

Sama nie wiedziała, czy ma to traktować jak dobry żart, czy może jednak wziąć na poważnie. Postanowiła stworzyć z tego mieszankę. Może okażę się ona wybuchowa, ale nie dowie się tego, dopóki nie spróbuje.
- Uważasz, że milczenie jest złotem? Nawet jeśli chodzi o Twoje uczucia? - była bardzo ciekawa jego odpowiedzi. Chciała wiedzieć, czy będzie w stanie jej "to" powiedzieć. "To" może zmienić ich całe życie na lepsze lub na gorsze. I w sumie... Miała zamiar mu to wreszcie powiedzieć. Miała po dziurki w nosie zabawy w podchody. Jeśli ją rzuci, to będzie to oznaczała tylko i wyłącznie, że nie byli dla siebie stworzeni. Jednak czuła, że są i skoro jest na tyle odważna, by wyznać swoje uczucia, to przyjmie na siebie tego konsekwencje. Musi to tylko ubrać w słowa tak, aby nie przytłoczyły Lucjusza... Mogło to wywołać zbędny chaos. Dała mu jednak dokończyć. I wcale nie była zachwycona tym, co usłyszała.
- Rozumiem... Ale czy teraz byłbyś gotowy? Jesteśmy dorośli, więc podejmujmy takie decyzje, jak na nasz wiek przystało. Mijamy się z prawdą, co do niczego nie prowadzi. Albo mnie kochasz, tak jak ja kocham Ciebie, albo to po prostu nie ma sensu. - powiedziała to tak szybko, że sama była tym zaskoczona. Jednak rozpierała ją duma. W końcu to powiedziała. Gdzieś tam jednak w sercu budził się niepokój. Co będzie jeśli mnie odrzuci? Jak powie, że nie jest na to jeszcze gotowy i zostawi samą na tym świecie? Nawet nie wiedziała kiedy znalazła się na jego kolanach i skąd te rękawiczki. To pewnie przez te emocje nie potrafiła się na niczym skupić. Usadowiła się wygodniej w ramionach jedynej osoby, z którą miała nadzieję znaleźć pociechę, szczęście i ukojenie.
- W życiu na nic nie jest za późno. Tego, co już było może i nie zmienimy. Nie naprawimy przecież błędów, które już popełniliśmy. Jednak jestem tego pewna i wierzę, że damy sobie radę. Jesteśmy wciąż młodzi i możemy nadal wybrać drogę, którą podążymy.
Jej spojrzenie stało się mocniejsze. 'Lecz czy ty wierzysz?', to właśnie chciała powiedzieć.
- Decyzja należy do Ciebie... W końcu bez Ciebie niczego nie zrobię. - nerwowo przygryzła wargi, szukając kolejnych słów. - Wiem, że to może być przytłaczające i pewnie wolałbyś uniknąć odpowiedzi, ale nie możesz uciekać przed tym wiecznie. Nie na tym polega życia. Dni beztroski się zakończyły. - wypowiadała te słowa już nie łagodnie, lecz twardo i stanowczo. Wiedziała, że przekaz musi być jasny do zrozumienia.
- Jeśli nie chcesz mi tego powiedzieć teraz, to lepiej będzie, jak pójdę... Przemyślisz to sobie na spokojnie.
Zdjęła rękawiczki i położyła mu na kolanach, po czym wstała i zaczęła odchodzić. Nie zdołała zrobić nawet trzech kroków. Obejrzała się za siebie. Była udręczona. Niech to się wreszcie skończy. Zepsuła spacer już na samym wstępie, bo chciała uslyszeć jedynie "kocham Cię".

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Pon Gru 22, 2014 2:01 pm

A co, jeśli rodzice mieli rację? Co będzie dalej, jeśli odrzuci ją jeszcze raz? Kolejnej szansy może już nie być. Co, jeśli ich spotkanie wcale nie było przypadkowe, a po prostu tak miało być?
Znów miał ją w ramionach, jedną z wielu, którym w przeszłości wyznawał ‘kocham’. Ale ona była jedyną, której mówił to szczerze. Uczucie nie umarło. Przygasło, ale wciąż się tliło. Zakurzone, przykryte kilkoma warstwami czasu, nakładającymi się na siebie dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, żyło i miało żyć wiecznie. I doskonale wiedział, że nigdy nie pokocha innej kobiety tak, jak kochał ją.
Mówiła, a on jej nie przerywał. Gubiła się w myślach, może troszkę niefortunnie ubierając je w słowa, plątała się, potem to prostowała.
Skończyła dość ostro, pozostawiając go tam w głębokiej zadumie. Rozmyślał o tym tyle razy, spędził tyle wieczorów tępo patrząc przez okno, ciałem pozostając we własnej sypialni, duchem zaś będąc przy niej. Układał w głowie scenariusze, co miałby zrobić, co miałby jej powiedzieć, gdyby się znów spotkali. Nic nie pasowało. Analizował jej słowa, a jego twarz owiał zimny podmuch wiatru. Zanim zdążył się zorientować, ona wstała i odeszła na niezbyt długi dystans.
Czekał na to przez całe życie.
Co jest okrutniejsze, prawda czy kłamstwo? Nie skłamałby mówiąc, że kocha. Ale prawdą było to, że nie był pewien, czy w obecnej sytuacji wydusiłby to sam z siebie. Mówił jej to tyle razy, kiedy jeszcze byli w Hogwarcie i sądził, że jest taki dorosły, taki dojrzały. A kiedy faktycznie powinien zachowywać się poważnie… Przecież nie był ani skryty, ani nieśmiały, nic z tego nie leżało w jego naturze.
Skrzywdził ją już tyle razy, płakała przez niego, cierpiała. Nie mógł jej zawieść.
Wstał, zrobił kilka kroków i objął ją, przytulając się do jej pleców. Pochylił głowę i pocałował jej policzek, a potem wyszeptał te trzy słowa tak, jak robił to kiedyś.
– Kocham Cię, Black.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Wto Gru 23, 2014 12:04 am

Dobrze, że nie miała ze sobą zegarka, ponieważ prawdopodobnie liczyłaby każdą sekundę, kiedy musiała tam stać, zmuszona do czekania na odpowiedź. Nie chciała go popędzać. Wiele osób na jego miejscu pewnie wolało w tej sytuacji uciec, więc doceniała to, że jeszcze tam siedzi. Czuła ciepło bijące na kilometr z jego ciała. Wyrok niedługo zapadnie. Przełknęła nerwowo ślinę, zapewniając się w myślach, że wszystko będzie dobrze. Po jej ciele przebiegł dreszcz, kiedy otoczył ją ramionami, zamykając w uścisku. Nie broniła się ani trochę. Napięte ze stresu mięśnie teraz zaczynały się stopniowo rozluśniać. Ponownie odnalazła spokój i harmonię, której tak bardzo jej ostatnio brakowało. Ledwo docierło do niej, co przed chwilą powiedział. I kiedy już sobie o tym uświadomiła, ku swojemu zdziwieniu, była zaskoczona. I to mocno. Chociaż właśnie na to liczyła, nie była w stanie nic teraz powiedzieć. Zbierała się przez chwilę.
- Ja Ciebie też, Lucjuszu... - drżał jej głos, co oznaczało, że wzruszenie przezwyciężyło jej dość silny charakter. Powinna teraz coż zrobić, dać jakiś gest. Mimo, że nogi odmawiały posłuszeństwa, odwróciła się predko w jego stronę. Objęła go zmarzniętymi ramionami i wplotła swoje czerwone już od mrozu palce w jego cudne włosy i ani się obejrzał, ona już całowała jego delikatne wargi. Żeby tak szybko się nie znudził, robiła to powoli i delikatne, z lekką, jednak wciąż wyczuwalną nutą namiętności. Chłodny wiatr drażnił jej skórę i rozwiewał włosy na wszystkie strony. Pragnęła go. Nawet potrzebowała, jak ryba wody. Nie był jej całym światem, lecz wszystkim, co sprawiało, że jest on piękniejszy. Jego usta były takie ciepłe i miękkie, że kompletnie się w tym pocałunku zatraciła. Tak ogromnie uwielbiała jego zapach, smak i dotyk na jej skórze. Teraz było już inaczej... Pocałunek był głębszy i pełen pożądania. Zapaliła iskrę, więc teraz będzie miała płomień. Odrywała się od ziemi i przechodziła w cudowny stan nieważkości. Nikt nie mógł jej skraść tej chwili. I to było w tym najpiękniejsze. Było jej ogromnie ciężko to zrobić, lecz odsunęła się od niego. W głowie jeszcze wszystko jej wirowało.
- Wygląda na to, że nie było źle. - wzruszyła lekko ramionami, jakby nic się przed chwilą nie wydarzyło. A przynajmniej udawała, żeby sprawić takie wrażenie. Jednak potem znowu się uśmiechnęła i wtuliła się w jego potężne ciało.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo. - wyszeptała uroczo. Nie była pewna, czy to usłyszał, ale nie zastanawiała się w tej chwili nad tym. Była po prostu szczęśliwa.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Lucjusz Malfoy



Liczba postów : 290

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Wto Gru 23, 2014 10:31 pm

Czyli nie żartowała. To nie była pułapka, z krzaków nie wyskoczyli wszyscy ich znajomi, śmiejąc się w głos, że Malfoy dał się nabrać. Nie, to był szczery, gorący pocałunek, w którym wyzbyła się wszelkiej tęsknoty, żalu, smutku, wszystkich łez. Potem przytuliła się, mocno ściskając poły jego płaszcza w swoich drobnych piąstkach.
– Nie sądziłem, że tak łatwo mi to wybaczysz, że w ogóle wybaczysz.
On też ją pocałował. Wiedział, że tego chciała. Potrzebowała. Pragnęła. Doprowadził do złączenia ich warg, dając jej swoiste zapewnienie, że to, co powiedział, jest prawdą. Wciskała swoje ciało w jego tors, toteż uważnie i bardzo subtelnie ją od siebie odsunął, tak by nie czuła się odtrącana. Dopiero wtedy pochylił głowę, a ona instynktownie wyciągnęła szyję. Uzupełniali się perfekcyjnie i nawet różnica we wzroście nie przeszkadzała aż tak bardzo. Absolutnie nic się nie liczyło, ani przeszywający mróz, silny wiatr ani zapadający zmrok.
Dał jej te rękawiczki drugi raz.
Rozmyślał wielokrotnie i za każdym dochodził do wniosku, że to Narcyza Black powinna być u jego boku. Piękna, inteligentna, czystokrwista, a to też było bardzo ważne. Tak cudowna, wyrozumiała, wspierała go zawsze, kiedy jej potrzebował. Doskonale pamiętał, że siedziała pod drzwiami Wielkiej Sali, kiedy on pisał egzaminy. Denerwowała się bardziej niż on sam. Spędzali razem walentynki, szczęśliwi, pośród zawistnych spojrzeń innych dziewcząt i tęsknym łkaniem jej adoratorów, robili sobie niespodzianki na święta, przebywali ze sobą przez całe wakacje. Ile by dał, by wrócić do tamtych czasów. Ale święta… zbliżały się święta. To dobra okazja.
– Zimno ci, co? Może jednak ten spacer to nie był aż taki wspaniały pomysł. Ale przynajmniej uzgodniliśmy pewną ważną kwestię. Pozostaje jeszcze jedna, ale to omówimy zaraz.
Jeszcze jeden całus, po którym rozwinął swój szalik i zawiązał go na szyi Narcyzy. Na pewno poczuła zapach jego perfum, którym szalik był przesiąknięty. Oddałby wszystko, by tylko jej zrobiło się choć troszkę cieplej.
– Dokąd teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1118-lucjusz-malfoy
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Hyde Park   Czw Gru 25, 2014 11:10 am

Nareszcie zaczęła czuć, że naprawdę żyje. Był tym jedynym i nic nie mogła temu zaprzeczyć. Była mu w pełni oddana, a w tej chwili patrzyła na niego z ogromnym uwielbieniem. Rozgrzał ją lepiej niż gorąca czekolada. Znowu podał jej rękawiczki. Nie były jej tak bardzo potrzebne. Już nie. Mimo tego posłusznie je założyła. Oczywiście były za duże na jej drobne dłonie. Podziękowała mu skinieniem głowy, tak jak nakazywały jej maniery.
- Nie jest mi już ani trochę zimno. Czuje się, jakby mnie ktoś wrzucił do rozpalonego pieca, a spacer był bardzo przyjemny. Dziękuję. I bardzo mnie ciekawi, jaka to ważna sprawa, o której nie możesz mi już teraz powiedzieć.
Jej ciekawość została pobudzona, co oznaczało, że już mu tego nie odpuści. Uśmiechnęła się szeroko, kiedy złożył na jej ustach kolejny, jednak krótki i przelotny pocałunek. Przyglądała się, jak owija ją swoim szalikiem. Był miękki i przyjemny w dotyku. Prawie zakrztusiła się jego zapachem. Chociaż pachniał przyjemnie, to było go aż w nadmiarze. Aż rozbolała ją od tego głowa. Nie miała wątpliwości, co do jego właściciela. Udawała, że wszystko jest w porządku. Chciał być uprzejmy i bardzo się dla niej starał. Doceniała to, dlatego nie chciała go czymś urazić.
- Miałeś mnie zabrać na obiad. Tym razem to ty wybierasz miejsce. Padam z głodu. - przewróciła oczami i złapała go wesoło pod ramię. - Pójdę nawet na koniec świata za tobą.
Była ogromnie podekscytowana na myśl, co jeszcze może przynieść jej ten dzień.

Z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hyde Park   Today at 2:49 am

Powrót do góry Go down
 

Hyde Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN-