a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Grand Royal Hotel
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Grand Royal Hotel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Grand Royal Hotel   Wto Wrz 16, 2014 11:54 am



Elegancki Londyński czterogwiazdkowy hotel położony w niedalekim sąsiedztwie Hydre Parku. Obsługa i standard pokoi i wyżywienia klasyfikuje się na wysokim poziomie , tak samo jak i ceny za nocleg więc jest to przyjemność tylko dla zamożnych osób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Paź 28, 2014 12:14 pm

Dowiedział się w jakim pokoju aktualnie przebywała. Był zły, wściekły nawet. Pojawił się nieopodal za pomocą teleportacji i ruszył ku hotelowi. Wszedł do środka, elegancko ubrany, by nie wzbudzać niczyich podejrzeń i zachowywał się tak, jakby był gościem tego miejsca, kierując się prosto do wind. Gardził większością mugolskich wynalazków, ale akurat winda była wygodna, wchodzenie po schodach, zwłaszcza, gdy musi jak najszybciej z nią pogadać nie uśmiechało mu się ani trochę. Wjechał na jedenaste piętro i ruszył do pokoju, w którym miała się znajdywać Sofie. Nie pukał. Nie musiał i nie widział potrzeby. Po prostu wszedł.
Siedziała na łóżku niemal nieruchomo, jak manekin. Bez zbędnych ceregieli podszedł do niej, wziął rozmach i z całej siły uderzył ją w twarz. Może rozciął jej wargę może nie, gwizdał na to. Ona musi znać swoje miejsce, status i właśnie ma zamiar jej to pokazać.
- Jakim prawem to zrobiłaś?! Jak mogłaś mu odmówić?! - krzyczał prosto w jej twarz i dla podtrzymania ich wagi, uderzył ją drugi raz.
Powrót do góry Go down
Sofia Winchester

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Paź 28, 2014 12:30 pm

Sofia po raz pierwszy przyszła do pracy owladnięta charakterem wrednej zdzirowatej i mówiącej nie kobiety. Chyba nawet się nie przejmowała tym że Jej "alfons" może przyjść do Grand Hotelu i sie na niej zemścić. Ale kurde... No jak można wziąć i oddać się jakiemuś obleśnemu facetowi, który ni w kij ni w oko nie jest przystojny a do tego miał kilka innych dziwek niedaleko a wybrał właśnie ją. Przecież każda normalna kobieta by mu odmowiła. Gdy zobaczyła Briana nawet się nie przestraszyła. Uderzył ją, często to robił bo za często zdarzało się jej odmawiać. Gdy skończył swoj wywód na temat tego jak mogła odmówić swojemu klientowi usługi i oberwała po raz drugi.
- Gdybyś ty wiedział jak on wyglądał i jak się zachowywał to sam byś mu odmówił- powiedziała wrednie. Wiedział że ma 3 różne charaktery i teraz raczej się tym nie powinien przejmować. Każdy jej charakter był zupełnie inny.- A ty po jakiego grzyba mi podsyłasz takich ludzi? Co to Kurwa ma być? Nie jestem pierwszą lepszą dziwką byś mi takich idiotów sprowadzał!
Ostatnie słowa prawie krzyczała. Ale nie bała się tego, że może znowu oberwać. A nawet jeśli była przyzwyczajona.
- Masz nas kurwa pod opieką w chuj a mi wysyłasz tych najgorszych klientów... Ogarnij się- może i miał ich dużo ale raczej żadna z innych dziwek by mu się nie postawiła i tylko Sofia miała tę czelność..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Paź 28, 2014 12:44 pm

Gdy tylko wydusiła pierwsze kilka zdań z siebie wiedział, że trafił na dzień ,,bycia Sofie''. Wiedział więc już dlaczego odmówiła, ale mimo wszystko to nie zwalnia jej z tego obowiązku. Ma dawać dupy każdemu, kogo on jej podeśle niezależnie od jego wyglądu czy zapachu!
- Na szczęście ja nie muszę ich przyjmować w ten sposób co wy - odpowiedział równie złośliwie. Gówno go to tak naprawdę obchodziło. Gość zapłacił za panienkę, a ona odstawia taki cyrk?! Wyszedł w jego oczach na totalnego idiotę i musiał oddać mu pieniądze. Nie chodziło tu o sam fakt utraty gotówki, ale o to, KIM był ten klient. - Pierwszą lepszą może nie, ale jednak dziwką i tak naprawdę mam w dupie to, kto cię pieprzy. Nie mam natomiast w dupie tego, że odmawiasz klientom! Oni za ciebie, kurwa płacą! Nie rozumiesz tego?! - podniósł głos i odepchnął ją od siebie. Nie miał już energii (a może ochoty?) na to, by ją bić.
- Najważniejszych klientów, a to różnica. Przez ciebie i Twoje pierdolone widzimisię straciłem dość ważny kontakt... - spojrzał na nią dość surowym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Sofia Winchester

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Paź 28, 2014 12:54 pm

Sofia spojrzała na Briana i zaczęła się szyderczo śmiać. Masakra, jaki on był czasami głupi. Na prawdę. Bywały dni kiedy był dla niej miły ale to były dni charakterów Rose i Ann. Wtedy była cicha i potulna jak zawsze powinna. Ale jak się wstanie lewą nogą z łóżka to wiadomo, że musi być coś nie tak.
- A spróbuj raz przyjąć ich jak My i pogadamy sobie w ten sam sposób... Poczuj się jak my a potem pierdol trzy po trzy jakie to kurwa jest miłe uczucie jak jakiś oblech przychodzi do Ciebie i pierdoli że chce Cię wziąć na ostro bo ma taki jebany kaprys- warknęła cicho. Gdy ją odepchnął po prostu upadła na łóżko za sobą. Ładnie tak podnosić rękę na kobietę. Dobrze, że siniaki jej tak szybko nie wychodzą. Całe jej szczęście, bo inaczej żaden klient by do niej nie przyszedł.
- A co mnie to obchodzi kurwa... Weź pomyśl, że mimo pracy my też mamy uczucia a ja się "gwałcić" jakiemuś bogatemu idiocie nie dam... Wystarczy, że ty podnosisz na mnie rękę.- była zła. Częściej sie martwił, że coś moze się jej stać. A teraz? Co to kurwa miało być?- Niech sobie kurwa płacą... Nie obchodzi mnie to i tak dajesz mi ledwie 10 % z tego co zarobię a jestem najlepsza z nich wszystkich
Taka była prawda. Sofia była najlepszą ze wszystkich dziwek, które Brian doglądał. On może tego nie zauważał ale ona nie da sobie w kasze dmuchać.
- Kontakt jeden kurwa straciłeś i się przypierdalasz- Nigdy nie przeklinała tak dużo jak dziś. Może dlatego, że widział ja pod tym charakterem tylko kilka razy. Siedziała na kanapię oddychając nierówno bo była zła. Patrzyła na mężczyznę spod byka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Paź 28, 2014 1:53 pm

Obrzucił ją nieciekawym spojrzeniem. Żadna z jego dziewczyn nie była taka arogancka w stosunku do niego i żadna też nie odważyła mu się nigdy wcześniej sprzeciwić. Przyznać musiał przed samym sobą, że strasznie mu się to podobało, ta cała gra w kotka i myszkę. Zdecydowanie wolał tą wersję jej charakteru niż głupiutką i potulną Ann bądź Rose.
- Życzenia klientów powinnaś spełniać, bez względu na to, jakie dziwaczne będą. Skoro miał ochotę wziąć się na ostro, to bez gadania miałaś robić co kazał. Myślałem, że dość jasno przekazałem Ci swoje zasady - tłumaczył niczym cierpliwy aczkolwiek jednak surowy ojciec. Uwielbiał karać. Wszystkie dziewczyny karał, gdy były nieposłuszne, a mugolki nawet bardziej niż chętnie. Tyle, że potem musiał kasować im pamięć. Ze Sofie było inaczej. Sama była czarownicą, więc doskonale wiedziała o magii i nie musi wymazywać jej wspomnień. Na szczęście, bo każdą lekcję trzeba zapamiętać, inaczej nie ma ona najmniejszego sensu.
- Uczucia? Wy macie uczucia? A w ogóle wiesz co to znaczy? Czuć? Nie... mylisz się. Nie macie żadnych uczuć, jesteście poddane i oddajecie się chętnie za byle grosz, dlatego właśnie zwą was dziwkami, kurwami, prostytutkami czy jak głosi ostatnio nowe, modne określenie ,,kobietami wyzwolonymi'' - zadrwił z niej i wyśmiał jej zdanie. Znowu go zdenerwowała. Chwycił ją za twarz, mocno ściskając i wbijając palce w jej żuchwę i niemal podniósł za głowę. Przysunął ją do siebie na odległość niemal centymetra, że czuł na swoich ustach jej gorący oddech.
- I widzisz? Odezwała się natura dziwek. Kasa. Wiecznie wam mało. Cieszcie się, że cokolwiek ode mnie otrzymujecie... A wracając do mojego, a raczej NASZEGO klienta. Zadzwonię do niego, oddam Ci słuchawkę, a Ty grzecznie powiesz, że go przepraszasz. Miałaś zły dzień, nie byłaś sobą, czy cokolwiek, ale teraz już będziesz posłuszna i spełnisz każde jego życzenie, jasne? Wiem, że to zrobisz. Z dobrej woli lub nie. Znasz chyba takie słowa jak Imperius czy Cruciatus, prawda? - niemal wyszeptał jej to i uśmiechnął sie obleśnie i aby lepiej zrozumiała, delikatnie przejechał jej swoją różdżką po jej policzku. Uwielbiał ją. Jej upór, złość. Słowa pełne jadu. To jak walczy i próbuje być lepsza od niego. Miał w niej wspaniałą zabawkę.
Powrót do góry Go down
Sofia Winchester

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Paź 28, 2014 2:24 pm

Jego nieciekawe spojrzenie sprawiło że miała lekkie dreszcze niepokoju. Stawiała mu się. Grała z nim w kotka i myszkę ale sama nie wiedziała jak długo będzie miał do niej cierpliwość. Nadal jednak uśmiechała się szyderczo. Nie dało się jej zastraszyć. Może dlatego, że sama wiedziała, ze ma odczucia i uczucia.
- "Myślałem że dość jasno przekazałem Ci moje zasady" - Zaczęła go przedrzeźniać.- Twoje instrukcje są dla mnie tak samo nie zrozumiałe jak Twoje zachowanie co do mnie i innych dziewczyn. To, że jesteś naszym szefem nie upoważnia Cię do bicia nas wtedy gdy Ci się to podoba.
I kolejne postawienie się temu jakze przystojnemu alfonsowi. Wiedziała że teraz może co najwyżej znów jej przywalić albo ją odepchnąć. Chyba była jedyną z dziwek, które jednak trochę sobie cenił. A do tego miał do niej swoją słabość. Tak samo jak ona do niego. Każdy miał jakieś uczucia do siebie.
- Gdyby nie to, że moja matka była prostytutką ja bym nią pewnie nie była. Więc po pierwsze nie obrażaj mnie bo wcale taki lepszy nie jesteś. Czystokrwisty czarodziej a zajmuje się znajdowaniem mugolek, które zostaną jego dziwkami. Uważaj więc co mówisz bo ja sobie nie pozwolę Kurwa byś mnie obrażał - Warknęła już trzymana przez niego za żuchwę. Czuła jego oddech na swojej twarzy ale się tym nie przejmowała. Stwierdziła tylko że musi uderzyć w jakiś czuły punkt chłopaka czy tam jak kto woli mężczyzny. Większość dziewczyn by mu się nie postawiła, bałyby się go. Ale nie ona. Nie miałaby czemu.
- Nie widzę... Zatrzymaj sobie tę kasę ale ja tego klienta nie obsłużę i nie przeproszę... Wybacz ale Cruciatusami i Imperiusami to ty mnie nie strasz bo się Ciebie kurwa mać nie boję. Nie zauważyłeś tego jeszcze? A jak stwierdziłeś NASZ klient to go kurwa obsłuż. - Wiedziała że traktował ją jak zabawkę. Widziała to w jego oczach i jego zachowaniu. I coraz bardziej widziała to, że jej słowa i zachowanie go bawią i może nawet kręcą. Ale gróźb sobie nie pozwoli wmawiać. Wyrwała mu się mimo że czuła ból na żuchwie. Spojrzala na niego spod byka i wycelowała w niego różdżkę.
- A co powiesz na to że Cię teraz obezwładnię i po prostu wyjdę i spotkamy sie innym razem jak kurwa ochłoniesz i zaczniesz do mnie przysyłać normalnych ludzi bo tak to co najwyzej możemy sobie grozić nawzajem.- warknęła i stanęła przy oknie niedaleko drzwi od pokoju. Była na niego zła. Bardzo zła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Paź 28, 2014 8:36 pm

Spodziewał się, rzecz jasna, że być może jego słowa nie wzbudzą w niej żadnego lęku, ale przynajmniej miał nadzieję, że zasieją jakieś małe ziarno niepokoju. Wszak to jednak ciągle on dyktował warunki, ona mogła się z nimi zgadzać lub nie.
- Widocznie jesteś za głupia, by je zrozumieć. To, że jestem waszym szefem upoważnia mnie do wszystkiego, co mogę z wami robić. Kiedy mi się podoba - odparł bez zbędnych ceregieli. ON był szefem i mógł robić co chciał. Wszak były tylko zwykłymi dziwkami, niczym więcej. Skoro same dawały dupy to trzeba je traktować po prostu jak towar. Tyle w temacie.
Roześmiał się jej prosto w twarz. Oj Sofie, nawet nie wiedziała jak bardzo miał do niej słabość, której jednak nie miał zamiaru teraz okazywać, przynajmniej na razie.
- Cieszę się, że kontynuujesz rodzinną tradycję, to się chwali. Po pierwsze nie obrażam cię tylko nazywam rzeczy po imieniu. A co do mugolek, to wyświadczam im przysługę, gdyż do niczego innego się nie nadają - skomentował tylko. Nie ruszało go to w ogóle. - Nie pozwolisz? A co zrobisz? - zadrwił z niej. Doprawdy czasem nawet i go rozśmieszała tymi swoimi nerwami i tym na co ma uważać w stosunku do jej osoby.
Teraz zdenerwowała go naprawdę. Zmrużył oczy i przez moment wpatrywał się w jej ciemne, gniewne oczy. Pochylił się i mocno wpił się w jej usta nim zdążyła mu się wyrwać.
- Jeszcze zobaczymy - mruknął tylko i puścił ją. Słabość do niej wzięła nad nim górę, pokonała go. Nie potrafił jej bić czy choćby sprawiać ból. Nie tak dotkliwy jakim był Cruciatus.
Gdy odeszła do okna uśmiechnął się pod nosem. Złożył ręce na piersiach i czekał na jej ruch. Jakby zezwalał jej na atak.
- No dalej, zrób to.
Powrót do góry Go down
Sofia Winchester

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Paź 28, 2014 9:42 pm

Ona z tym charakterkiem była po prostu buntowniczką. Denerwował ją bardziej niż zawsze. Boże... On jest szefem ok, ale niech nie przegina. To nie jest tak, że ona bedzie ciągle słodka i miła i się będzie zgadza.c z jego słowami. To byłoby bez sensu.
- Nie upoważnia Cię do tego byś podnosił na mnie rekę. Zrób to jeszcze raz a oddam a znasz mnie, wiesz że jestem zdolna do tego by Cię uderzyć. Wystarczy charakter, który mam teraz - Warknęła. Nie pozwoli się bić. Ma swoją dumę i uczucia jak już było powiedziane. Żaden facet nie podniesie na nia ręki, nawet jej klienci. Wiedziała, ze oni wiedzą, iż nie mogą jej tknąć.
Podobał się jej jednak taki władczy i grożący. Chyba większość kobiet by na takiego poleciała. Cóz przyciąganie mieli niemałe trzeba było przyznać. Im gorszy z zachowania tym więcej kobiet kręciło się w okół niego. Widziała to i nawet czasami brała ją lekka zazdrość o to, że inne na niego lecialy a on traktował je lepiej niż ją. Jednak nigdy mu o tym nie powie. Wiadomo. Wstydzi się
- Podziękuj mojej matce bo gdyby nie ona nie zarabiałbyś tyle co teraz-Warknęła patrząc wprost w jego oczy. Wiedziała, że tylko to go na trochę zbije z tropu. Włączyła sobie nienawiść w oczach - W końcu się zemszczę.- Nie żartowała. Było to widać i to cholernie widać po niej. Miała nadzieję że zauważy.
To, że wpił się w jej usta zdenerwowało ją jeszcze bardziej. Miał nie ukazywać słabości. Widziała że bierze nad nim górę. Denerwowało ją to.
- Nie zobaczymy tylko się przekonasz. W końcu któraś nie wytrzyma i odejdzie. I uwierz mogę to być ja.- Wiedziała, że już nieco go złamała. że teraz już nie podniesie na nią ręki. Za duża słabość. A Cruciatus? Prędzej pozwoli by ona użyła go na nim niż on na niej ją użyje.
A to że stanął jakby pozwalał na atak zbiło ją z tropu. Wiedziała że go nie zaatakuje. Nie wiedziała czemu opuściła różdżkę. Ale nie przyzna się, że również ma do niego słabość.
- Kolejny rozkaz co masz zrobić moja dziwko?- Zadrwiła z niego i to bardzo poważnie. Miała nadzieje że go rozwścieczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Czw Paź 30, 2014 6:03 pm

Zdawał sobie sprawę z tego, że może i przesadza, ale zasłużyła sobie na to. Nie powinna odmawiać klientom, w końcu sama wybrała dla siebie takie, a nie inne zajęcie do cholery. Zerknął okiem na jej twarz i ucieszył się, że nie pozostawił żadnych śladów na jej buźce, mogłoby to popsuć nieco jego interesy. Nikt przecież nie chce poobijanej prostytutki chociaż i tak przecież to głównie nie na twarzy mężczyźni się skupiają...
- Nie boję się żadnego z twoich charakterów. Takie przypadki jak Ty powinno się leczyć, ale nie będę AŻ taki niemiły i nie zgłoszę cię pod pretekstem zbadania psychiatrycznego - zachichotał. - Poza tym szkoda, gdybyś straciła nieco urody, byłabyś bezużyteczna, a jak wiesz, zbędne towary się wyrzuca bez żadnych wyższych skrupułów - dodał.
Imponowało mu, że mu się stawia. Był dziwnym facetem. Wbrew pozorom wcale nie kręciły go słodkie idiotki, skłonne robić wszystko co im kazał bez kręcenia nosem. Był niczym wilk, który cieszy się ze zwierzyny, którą musiał usilnie upolować.
- Dobrze. Złożę wielki bukiet kwiatów na jej grobie, jakie lubiła? Muszę wiedzieć, żeby nie zrobić gafy. Gdybym ja był trupem i ktoś położyłby na moim pomniku kwiaty, których nie lubię, wściekłbym się - odpowiedział pokrótce i otrzepał ubranie z niewidzialnego kurzu. - Zemścisz się? - zachichotał. - Jak? Odmówisz kolejnemu klientowi? Proszę cię... Nie do mnie tego typu groźby, nie ruszają mnie ani trochę.
Kiedy zagroziła, że odejdzie, nieco się przeraził. Wiedział, że jest do tego zdolna będąc Sofią, ale nie dał tego po sobie poznać, że go to ruszyło. Niech sobie nie myśli, że jest tutaj nie zastąpiona. Ma przecież wiele innych dziewczyn, które bez gadania i fikania robią co im powie.
- Droga wolna - odparł beznamiętnie. Jednak kiedy tylko by ruszyła, zatrzymałby ją siłą. Nie pozwoli jej odejść. Nigdy.
Zmrużył oczy, zaczął szybciej oddychać, a żyłka na jego karku zaczęła niebezpiecznie pulsować z wściekłości. Dlatego kiedy tylko opuściła różdżkę, on podniósł swoją i rzucił na nią Cruciatusa. Nie chciał tego robić. Naprawdę. Jednak nie miał wyboru i to było silniejsze od niego.
Powrót do góry Go down
Sofia Winchester

avatar

Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Czw Paź 30, 2014 6:29 pm

Cóż, szczerze w ogóle nie interesowało jej to o czym myślał Brian i co według niego ma robić. Ona sama wiedziała, których klientów przyjąć a których nie za bardzo. To była jej praca on tylko dostawał za nią pieniądze i nic więcej. Nie żeby coś ale nie podobało jej się często zachowanie jej alfonsa.
- To się zacznij bać a po drugie badanie tu nic nie da... W końcu wiesz że najwiecej zarabiam właśnie z powodu 3 innych charakterów, - warknęła. - Poza tym szkoda by było jakbyś stracił jaja bo już żadnej byś się nie przysłużył zresztą chyba nie masz jaj sorry tu nie będzie nic szkoda- Powiedziała z Ironią
Kolejne zdania ją rozwścieczyły. Rzuciła się na niego z rękoma a po chwili się odsunęła. Obrażał jej matkę a ona sobie nie pozwoli. Do jasnej cholery mógłby się chociaż nie naśmiewać ze zmarłej. Zginęła oczywiście ale nie była taką zdzirą by od razu ją obrażać.
- To powiedz mi jakich nie lubisz to na złość Tobie Ci je przyniosę. Będziesz mógł się wściekać do woli- Warknęła przyglądając się mu z jeszcze bardziej zdenerwowanymi oczyma..
Była zła. Odwróciła się do okna by nie zobaczył tego że z jednej strony ją wkurwiał a z drugiej przyprawiał o dreszcze zadowolenia iż tak bardzo kręci go ten charakter. Czy była gotowa odejść? Nawet jakby nie miała gdzie mieszkać a chciałaby się od niego uwolnić w końcu by to zrobila/ Odwróciła się znów do niego
- Zatem żegnam - Warknęła i do końca opuściła różdżkę. Nie spodziewała się że ten użyje na niej Cruciatusa.
Ból jaki poczuła z jednej strony był nie do wytrzymania a z drugiej chyba była na niego przygotowana. Wiła się przez dłuzszy czas pod jego zaklęciem a gdy w końcu je cofnął ledwo stanęła na nogach. Spojrzala na niego nienawistnym spojrzeniem i ruszyła ku drzwiom.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Sofia Winchester dnia Czw Paź 30, 2014 7:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Czw Paź 30, 2014 7:13 pm

Nie skomentował jej słów, bo zwyczajnie miała rację. A za nic w świecie głośno jej tego nie przyzna, prędzej już umówiłby się ze szlamą niż to zrobił.
- Och, tu cie zaskoczę. Lubię wszystkie kwiaty, więc ucieszę się z każdych - odpowiedział z wrednym uśmiechem. Miała pecha, bo on naprawdę lubił wszystkie kwiaty. Zresztą lubił to zbyt mocne określenie. Obojętne mu były i jakiekolwiek by ktoś postawił z każdych byłby ucieszony, taki typ.
Nie chciał tego, ale musiał ją jakoś zatrzymać. Było mu przykro, że akurat rzucił to zaklęcie na nią. Ann czy Rose lubił karać, ale jeśli chodziło o Sofię było inaczej. No ale skoro już to zrobił. Nie mógł pozwolić by odeszła. Przez około minutę ją karał, dopiero po upływie tego czasu przerwał zaklęcie.
- Tyle ode mnie. Na dzisiaj - powiedział krótko widząc jej spojrzenie pełne nienawiści. Wiedział też, że nie odejdzie. Nie była w stanie. Mówiła dużo, ale działała mało. I to było takie cudowne. Pozwolił jej teraz odejść, zająć się sobą. Dać czas na przemyślenie swojego zachowania... Chwilę po niej sam wyszedł i opuścił hotel.

z/t
Powrót do góry Go down
Rick Whites

avatar

Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Mar 10, 2015 8:54 pm

Co prawda przyprowadzenie jej do hotelu może nie było najlepszym pomysłem (zwłaszcza, jeśli chodzi o cenę - ale takie kobiety zasługują na takie 'luksusy'), ale nie miał kompletnie pojęcia gdzie ją zabrać. W jego mieszkaniu aktualnie trwał remont, więc zdecydowanie nie był to najlepszy pomysł. To nie były na pewno warunki dla niej. Rozmowa z recepcjonistką była prosta.
-Poprosimy jakiś ładny pokoik. Tylko ze śniadaniem, żona musi coś zjeść rano. Tak, na nazwisko Whites. - podając jej dokumenty wręczył jej również banknot, by pokój na pewno był ładny. Numer 324, wysoko, podobno z widokiem na cały Londyn. Zobaczymy. Rick pomagał całą drogę Elizabeth dotrzeć do punktu docelowego, co nie zawsze było łatwym zadaniem, ale w końcu udało mu się, gdy już uporał się z zamkiem do drzwi zamknął za sobą drzwi. Faktycznie. Było tu pięknie. Wygodne łóżko - ale tylko jedno. Trudno, będzie musiał spać z nią. Nie zamierzał spać na podłodze, na pewno nie.
Zamówił jeszcze szampana, którego zaraz przyniosła obsługa i usiadł przy stole.
-No więc, Elizabeth...opowiesz mi coś o sobie? - przygotował dwa kieliszki i otworzył szampana z hukiem rozlewając go - tak słaby alkohol już nie powinien jej zaszkodzić.
Było w niej coś, co sprawiało, że chciał z nią spędzić ten wieczór. A był stosunkowo trzeźwy, więc to nie alkohol wymuszał na nim takie zachowanie. Może jakieś zauroczenie? Kto wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell

avatar

Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Mar 10, 2015 9:18 pm

Mało co zastanawiała się nad tym, że właściwie dość obcy mężczyzna prowadzi ją w nieznane. Nie chciała chyba myśleć o tym, że miał zdecydowanie nad nią przewagę. Wierzyła, że miał dobre zamiary... chociaż cholera, ona w tym momencie całkowicie straciła rozum. Chciała się czegoś napić, albo porządnie uwalić się na łóżku i zasnąć głęboko. Mało co łączyła fakty, może dlatego też sądziła, że prowadzi ją do domu. Elizabeth oparła niemal cały ciężar ciała na Jego osobie pozwalając, by ciągnął ją za sobą. Uporczywie patrzyła się na ziemię walcząc z czkawką. W końcu zmienili położenie, dlatego też Russell uniosła głowę i ze zdziwieniem zaczęła pojmować, że po pierwsze - nie podała mu adresu, po drugie - zabrał ich do hotelu. Nie miała siły się sprzeciwiać. Trochę przykre, że w tak opłakanym stanie było jej wszystko obojętne. Jutro zaś będzie z pewnością żałować do końca życia. Elizabeth przysłuchała się rozmowie recepcjonistki z mężczyzną jednocześnie opierając się dość żałośnie o blat. Udało jej się uchwycić imię. A więc Rick... przynajmniej tyle wiedziała, nie było tak źle! Nagle zmrużyła oczy.
- Żona? Ach... tak, tak. - kiwnęła głową. W prawdzie nie wiedziała co knuje Rick, ale nie chciała psuć jego planów, w końcu równie dobrze mógł ją porzucić gdzieś w krzakach, a tak to prześpi się w prawdziwym łóżku. Później jakoś filmik odtworzył jej się, kiedy znajdowali się w dość przestronnym i schludnym pokoju. Elizabeth już leżała w łóżku. Owinęła się bardziej pościelą i ziewnęła zgarniając z twarzy blond włosy. Wyglądała zdecydowanie lepiej, jak w pierwszych fazach upojenia. Patrząc na szampana poczuła ścisk żołądka. Jej organizm stanowczo odradzał alkoholu, choć ona chętnie jeszcze by się napiła. Nagle otworzyła szerzej oczy, coś do niej dotarło:
- Dlaczego tu jest jedno łóżko, panie... Rick! - poprawiła się szybko i zniosła ręce, które gwałtownie opuściła. Nie miała takiej władzy w ciele, niestety. Ziewnęła i oparła się o poduszki. No cóż, jak będzie trzeba, to wstanie i wyjdzie... nawet ona parsknęła śmiechem na samą myśl. - Śpisz na kanapie...
Ale ucichła zadowolona faktem, że Rick przygotował dwa kieliszki. Poczekała, aż on jej poda, nie chciała ponownie wzbudzić w nim takiego rozbawienia, co w barze. Zdziwiła się chęcią "bliższego" poznania ze strony mężczyzny.
- Jestem Elizabeth Russell. - zaczęła niepewnie. Dopiero teraz zaczęła dostrzegać jego prawdziwe męskie rysy twarzy, tajemnicze spojrzenie i błąkający się uśmiech. O Merlinie, aż wstyd, tak się ukazać na pierwszym spotkaniu! - Aurorka z piekła rodem. - parsknęła cicho. Tak ją nazywali znajomi. Spuściła wzrok uśmiechając się delikatnie... trwało to zaledwie chwile, bo wraz z zawrotami głowy pojawił się grymas niezadowolenia. - A ty, Rick?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Rick Whites

avatar

Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Mar 10, 2015 9:33 pm

Rozbawiony całą tą sytuacją nie pozwalał temu pięknemu powalającemu uśmieszkowi schodzić z jego twarzy. Rozlał szampana do dwóch kielichów, a zaraz potem niczym prawdziwy kelner podniósł się i wręczył jej naczynie z odpowiednio schłodzonym wspaniałym szampanem. Och, finansowo ucierpiał na tym, ale nie żałował. Chyba było warto.
-Proszę uprzejmie. - zaśmiał się, a potem usiadł na łóżku obok niej.
-Chyba żartujesz, nie będę spał na kanapie. Będziesz musiała przeboleć moją obecność. Nie odpuszczę sobie tak wygodnego spania. - znów się zaśmiał ukazując swoje dołeczki. Głupie dołeczki. Nigdy ich nie lubił.
Podszedł do okna wyglądając przez nie. Piękny widok. Przymknął oczy, przez głowę przemknęło mu kilka wspomnień, kilka myśli...Uchylił je i wyciągnął papierosa. Co prawda nie powinno się palić w hotelach, ale miał to w głębokim poważaniu. Chciał zapalić i właśnie to zamierzał zrobić. Rozpalił papierocha zaciągając się potężnie i wypuścił dym w kierunku uchylonego okna.
-Elizabeth Russell. Ładnie, piękne imię dla pięknej kobiety. I do tego aurorka...heh, niebezpieczna jesteś chyba, co? - mówił, stojąc do niej odwrócony. Gdy zdał sobie sprawę, że to niegrzeczne odwrócił się do niej. Zdjął kurtkę zostając w samej koszulce - dość opiętej, która uwydatniała budowę jego ciała - a okrycie wierzchnie rzucił na krzesło.
-Ja jestem Rick Whites. Jestem...nikim szczególnym. Pracuje w sklepie z eliksirami, jestem po studiach, w trakcie tego całego stażu czy jak to tam zwą na aurora. W trakcie testów. Nauczyciele mówią, że mam zadatki, może mają rację. Na razie jestem zwykłym szarym facetem z londynu próbującym jakoś wyżyć za średnią krajową. Co robiłaś w takim miejscu jak Perła? To chyba nie miejsce dla takich kobiet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell

avatar

Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Wto Mar 10, 2015 9:55 pm

Dziewczyna chyba naprawdę powracała do żywych, bo w końcu zaczęły nawiedzać ją uporczywe myśli - czy to nie dość szalone, by siedzieć z facetem w jednym pokoju hotelowym, z facetem, którego cholera znało się zaledwie godzinę, może dwie? Elizabeth zagryzła dolną wargę, co było jej charakterystyczną czynnością, kiedy się denerwowała. Próbowała wraz ze swoją niezbyt współpracującą przepitą głową wykombinować, jak się uwolnić. No bo cholerka, gościu wyglądał dość sympatycznie, ale kto wie... a poza tym, co o niej świadczy fakt, że dała się zaciągnąć do hotelu? Jeszcze sobie pomyśle, że to jakiś bilet do jej ramion. Chociaż... nie było co ukrywać, Rick musiał należeć do tego grona mężczyzn, który nie mógł odpędzić się od kobiet i wiedział jak z nimi postępować. Myśli te powoli onieśmielały Elizabeth. Na Merlina, po raz pierwszy czuję się taka bezbronna...przyznała przed samą sobą i bardziej wtuliła się do pościeli, jakby ona miała stanowić jej barierę ochronną. Co innego jakby była trzeźwa! Już by pokazała temu chłoptasiowi, kto ma prawdziwy temperament. Tymczasem obracała w dłoni lampkę szampana podziwiając, jak trunek obmywa ścianki szkła. Uniosła spojrzenie, choć na marne. Rick stał tyłem do okna... wykorzystała chwilę by przyjrzeć się jego posturze. Rick natomiast, jakby czytając jej w myślach, zdjął kurtkę. Ponownie zagryzła wargę, tym razem zupełnie nieświadomie. Koszulka opinała się na Jego mięśniach, jego rysy wręcz się odznaczały... wypuściła ze świstem powietrze. Cudownie, w jednym pomieszczeniu z zabójczo przystojnym facetem! Że nie mogłaś podejść do jakiejś babeczki! Przeklnęła się w myślach. Jednym tchem wypiła całą zawartość lampki, bo raptem zaschło jej w ustach. I w tym momencie doszły do niej wszystkie jego słowa.
- Myślę, że mi miło, panie Whites. - uśmiechnęła się z zamglonym alkoholem wzrokiem. Nie można było zapomnieć, że jeszcze była w wielkim stanie upojenia. Może nieco odzyskała zdolność myślenia, ale to o niczym nie świadczyło... no poza tym, że w końcu mogła się wykazać jako rozmówca. Choć charyzmę przepiła, potrafiła odpowiedzieć na jego pytanie. Nie należało do specjalnie skomplikowanych. - Startujesz na Aurora? Tak więc nie możesz być nikim, Whites. My jesteśmy kimś w tym świecie. - kiwnęła głową parskając śmiechem. Zdała sobie sprawę, jak źle mógł potraktować jej słowa chociażby ze względu na jej stan świadomości. - Skoro odbywasz staż, nadajesz się do tego. Ale to zależy od Ciebie, od zaangażowania... - mruknęła i podała mu kieliszek z niewinnym uśmiechem, zarazem wyraziła chęć kolejnej porcji szampana. Teraz nie miała sobie nic do zarzucenia zbytnio, jutro się o wszystko będzie martwić. Tak? Tak! - Hm.. w tym rzecz. To nie miejsce dla takich... jakich kobiet, panie Whites?! - uniosła prowokacyjnie brew. - Wszędzie sobie poradzę, proszę się o to nie martwić. Można uznać, że... przepijałam pewne problemy. Osobiste.
Podkreśliła zarazem dając mu znać, by nie brnął w to dalej. Ziewnęła po raz kolejny
.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Rick Whites

avatar

Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Sro Mar 11, 2015 1:26 am

-Nie denerwuj się tak. - mruknął, gdy zauważył, że dziewczyna ciągle przygryza wargę. Skąd wiedział, że to oznaka zdenerwowania? Z tego względu, że sam właśnie tak miał. Już od dzieciństwa wszyscy zauważali, że tak robi. Być może dopiero poznana kobieta ma dokładnie takie samo przyzwyczajenie jak on?
Czy powrót do trzeźwości był taki prosty? Obserwował jej zachowanie momentami zauważając, że dziewczyna powoli trzeźwiała. Teraz dopiero zastanowił się, czy podanie jej szampana było aby na pewno dobrym pomysłem...Ale nie powinno jej to zaszkodzić. Ewentualnie po tak lekkim alkoholu pójdzie spać.
-O to chodzi, by było miło, prawda? - powiedział rozbawiony po raz kolejny unosząc papierosa do ust. Oparty o parapet czuł ciągle na karku powiew wiatru zza okna. Było mu przyjemnie. Upił łyka szampana...właściwie dlaczego szampana? Taki napój wydał mu się odpowiedni, ale teraz żałował, że nie może napić się dobrej whisky z lodem. Cóż, Panie Whites. Nie zawsze można mieć wszystko na co ma się ochotę. A to, że miał ochotę teraz na Pannę Russell to już inna kwestia. Miał ochotę, ale nie dotknie jej. Nie był takim typem mężczyzny, by robić cokolwiek bez zgody kobiety, lub jeśli nie myśli do końca trzeźwo.
Pewnie Elizabeth pomyślała, że ma nad nim jakąś przewagę, bo już jest aurorką, a on jeszcze nie. Prawda była taka, że specjalnie się do tego nie przykładał. Mógł by być aurorem z powodu znajomości, ale wolał zdecydowanie na wszystko zapracować samemu, a teraz..praca, staż, to wszystko...Po prostu mu się nie chciało.
Demony przeszłości skutecznie odwracały jego uwagę od tego, co było ważne, jeśli chodzi o zapewnienie sobie przyszłości.
-Tak, tak...być może masz rację. - ominął ten temat zręcznie (przynajmniej tak mu się wydawało).
Zaśmiał się na następne słowa wypowiedziane przez nią.
-Jak to jakich? Kobiet z klasą. Nie miałem na myśli, że sobie nie poradzisz. Aurorki muszą sobie radzić w każdej sytuacji, ocena sytuacji a następnie odnalezienie się w niej. Czyż nie tego nas uczą? Chodzi o fakt, że powinna Pani znajdować się w jakimś...doborowym towarzystwie, a nie w marnym barze. Przynajmniej takie sprawiasz pierwsze wrażenie. - upił kolejnego łyka szampana, a następnie zaciągnął się ostatni raz i wyrzucił papierosa za okno. Podszedł do niej po drodze zabierając butelkę ze stołu i dolał jej szampana. Usiadł na łóżku po jej stronie, tuż obok kobiety i spojrzał prosto w te piękne oczy, w których od razu zatonął. Zatonął, ale wydostał się po chwili z tych głębin. Nie mógł jej pokazać, że jest nią zauroczony, a akurat ukrywanie emocji wychodziło mu całkiem nieźle. Obdarzył ją ponownie radosnym uśmiechem.
-Nie jesteś głodna? Z przyjemnością załatwię wszystko na co tylko masz ochotę, księżniczko. - zaśmiał się znów. Och, jak przyjemnie było się tak wyrwać od tego wszystkiego, pośmiać...poflirtować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell

avatar

Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Sro Mar 11, 2015 4:40 pm

Elizabeth niezupełnie zdawała sobie sprawę z tego, że przygryza wargę. Puściła ją z objęć zębów unosząc zarazem zdziwione spojrzenie na Rick'a. Skąd mógł wiedzieć, że panna Russell się denerwuje? Zadawała sobie pytanie zupełnie nieświadoma, jaki przed chwilą wykonała czyn. Poczuła się nieco zagrożona... przecież zawsze doskonale skrywała emocje, a teraz miała wrażenie, że kiedy tylko mężczyzna na nią spojrzy - wszystko wyczyta z jej twarzy. Onieśmielał ją , choć nie bardzo miała dziś poukładane w głowie by móc o tym rozmyślać. Kolejne jego słowa wybudziły Elizabeth z chmary niepoukładanych myśli. Jego ton głosu wskazywał na to, że jest rozbawiony. Kobiecie nie bardzo się to spodobało, bo dalej twierdziła, że to ona jest powodem jego śmiechu. Przechyliła też wtedy szampana ignorując jego słowa. "O to chodzi by było miło, prawda?" Głos odbijał się w jej głowie. Będzie miło, jak jednak  zdecydujesz się spać na kanapie... dopowiedziała sobie w myślach. W końcu ośmieliła się przenieść spojrzenie na niego, zresztą dość śmiałe i pewne siebie, bo to zawsze wyrażała w swoim spojrzeniu, nie wiadomo jakby pijana była bądź zawstydzona. Tym razem poczuła dziwne ciepło kumulujące się na polikach. To alkohol, alkohol, oczywiście. No ale patrzył na nią z jakąś pasją, mogła jedynie domyślać się, gdzie wędrują jego myśli. Zapomniała o tym szybko próbując wygramolić się z pościeli, co dzisiaj było wyjątkowo ciężkie. Chciała wstać i skorzystać z toalety, na co jej oczywiście mógł pozwolić. Niemniej jednak zatrzymała się, kiedy jego słowa ją zainteresowały. Uniosła brew.
- Dobrze, że takie sprawiam wrażenie. - zastanowiła się przez chwilę. - Tylko tam mogłam uchlać się jak świnia... widzisz mnie w ekskluzywnej restauracji, gdzie padam jak długa i dla dopełnienia wszystkiego dostaję pijackiej czkawki? - zaśmiała się cicho. To był śmiech połączony z jękiem. Zaczynało robić się jej niedobrze. Miała pusty żołądek, a coraz częściej zbierało jej się na odruchy wymiotne.
- Dobrze, że jutro nie będę wiele pamiętać... - mruknęła pod nosem. I w końcu wstała. Skierowała dłoń wskazując na łazienkę. - Tu idę... spokojnie, kochasiu. - powtórzyła ten zwrot tym razem z dostrzegalnym radosnym zabarwieniem.
- Dam sobie radę. Chyba, że znowu mam Cię przezwać od zboczeńca. Wszystko na co mam ochotę... hm...- dodała zaraz ale jakby nie do siebie. Dziwne, że jej myśli sprowadziły się zupełnie do czegoś innego niż jedzenie. Ach, te uroki upojenia alkoholowego. - Już dość na mnie wydałeś. Ale w porządku, mam pusty żołądek. Jak tylko... się ogarnę, zwrócę Ci za nocleg. - machnęła ręką i zniknęła w łazience. Od razu zwróciła się do lustra... o matko, zmokła pijana kura!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Rick Whites

avatar

Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Sro Mar 11, 2015 5:17 pm

Och, brązowooki doskonale zdawał sobie sprawę, iż dziewczyna myśli, że zaciągnął ją do tego hotelu tylko i wyłącznie z jednego powodu. Nie zamierzał wyprowadzać jej z błędu - i tak by nie uwierzyła. Ta, przecież kobiety myślą, że wszyscy mężczyźni są dokładnie tacy sami i na nic tutaj teksty typu 'ja jestem inny'. Może czas pozwoli jej się o tym przekonać. Ale tylko może.
-No tak, racja, damie nie przystoi przewracanie się w eleganckich lokalach. Tam wszystko jest takie sztywne. Widzisz, a my faceci mamy akurat głęboko w poważaniu takie rzeczy..No, oczywiście mówię o facetach - normalnych facetach, nie facetach snobach. - ponownie się zaśmiał wbijając swoje spojrzenie na moment w kieliszek.
Przeniósł na nią od razu wzrok gdy się podniosła - faktycznie, przez moment pomyślał, że zamierza się gdzieś wybrać. A tu taka niespodzianka. Uśmiechnął się.
-Ja akurat będę wszystko doskonale pamiętał i bardzo mnie to cieszy. Szkoda by było zapomnieć o tak fascynującym spotkaniu. - rzekł dalej przez ten uśmieszek, a potem upił łyka szampana.
-Tak tak...jasne, zwrócisz. - mruknął od niechcenia doskonale wiedząc, że nie przyjmie od niej ani grosza za ten nocleg i może sobie tylko tak pogadać. Następnie wstał i wyszedł, udał się do recepcji by ogarnąć coś do jedzenia.
Po chwili wrócił bez słowa siadając na swoim miejscu.
W niedalekim czasie do pokoju przywędrowała obsługa wnosząc im dwie sałatki. To powinno być okej, tego nie powinna zwrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell

avatar

Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Pią Mar 13, 2015 5:37 pm

Elizabeth niestety nie wyróżniała się zbytnio z tłumu kobiet i miała prawo pomyśleć, że mężczyzna zaaranżował to wszystko, by na koniec "czerpać" z tego korzyści w postaci... przelotnego romansu. Mimo że Rick był naprawdę przystojną i dość interesującą osobą, to i tak panna Russell nie wylądowałaby z nim w łóżku i w razie potrzeby z pewnością by go o tym poinformowała... boleśnie czy nie, zrobiłaby to. Nie chodziło o fakt, że była kimś w rodzaju cnotki... z przekonaniem, że seks dopiero po ślubie, bo inaczej samo sumienie może nazwać Cię "dziwką". Wierzyła w wielki wybuch namiętności pomiędzy dwoma kochankami, ale nigdy nie potrafiłaby nazwać mężczyznę swoim kochankiem znając go niespełna kilka godzin. To było więcej niż skomplikowane. Aurorka miała pojęcie o swojej wartości, dlatego nie zdecydowałaby się na "szybki numerek z facetem z pubu", o może tak!
Nie można było zapomnieć, że Elizabeth była lekko mówiąc... podchmielona. Choć głęboko w sobie wiedziała, że pomiędzy nimi do niczego nie dojdzie, to i tak miała chęć go nieco... podrażnić, wręcz pokusić. Zaśmiała się z własnych myśli i pokręciła głową, wiedząc że to wręcz igranie z ogniem... i przede wszystkim niezbyt w porządku zachowanie, ale alkohol zupełnie przyćmił te dwa ostatnie stwierdzenia. Rozebrała się do naga i dla upewnienia zamknęła drzwiczki na klucz. Przecież nie znała go tak dobrze, ba! W ogóle go nie znała. Wskoczyła pod gorącą wodę. Przymknęła oczy czując jak powoli jej ciało się odpręża. Sięgnęła po żel i starannie umyła ciało. Alkohol znacznie mącił jej w głowie, ale sama kąpiel wystarczyła, by panna Russell nieco otrzeźwiała. Po niespełna kilku minutach wyszła spod prysznica, owinęła się ręcznikiem i przeczesała mokre włosy, które spłynęły kaskadą po ramionach. Na twarzy kobiety pojawił się niemały grymas, kiedy stwierdziła, że ręcznik ten jest dość krótki... ledwie zakrywał jej pupę! To już przesada, aż tak nie zamierzała igrać na męskim testosteronie. Spojrzała przelotnie w lustro, lecz zatrzymała się na chwilę. Spotkała się z dużymi niebieskimi oczyma i lekkim igrającym uśmieszkiem. Oj, Elizo, Elizo, jesteś diabłem wcielonym!Pokręciła głową i wyszła z łazienki. Coś tam pomrukiwała przed nosem, całkowicie ignorując obecność Rick'a. W duchu jednak perfidnie się śmiała, a zarazem druga część jej umysłu, gdzieś tam, gdzie mieściło się sumienie... mówiło, że ten ręcznik jest zbyt krótki! Zbyt króciutki! A mimo to wyszła i wyciągnęła dłoń po swoją torebkę. Oczywiście się nie schylała, bo to już byłaby skrajna przesada. Sięgnęła do torebki, na którą rzuciła zaklęcie zmniejszająco-zwiększające. Miała tam ubrania do przebrania. Sięgnęła po bieliznę i jakąś luźną bluzę, potem odwróciła się i udała zdumienie.
- Och, Rick... myślałam, że poszedłeś. - i wtem spojrzała na jedzenie. - Ach, kąpałam się zbyt długo, kto by pomyślał! Ahm, pozwolisz, że wrócę i się.. przebiorę! - wskazała palcem na otwarte drzwi od łazienki, uśmiechnęła się przy tym niewinnie i już skierowała się w ich stronę. Zarazem wręcz nie mogła opanować napadu śmiechu. Ale jej się humorek włączył!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Rick Whites

avatar

Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Pią Mar 13, 2015 5:49 pm

Och, faktycznie oczekiwanie na nią nieco mu się dłużyło. Postanowił nie ruszać nic swojej sałatki, dopóki ona nie wyjdzie - tak nakazywała kultura. No proszę, a podobno gentlemani to wymarły gatunek. No a czy on do nich w sumie należał to już nie jemu decydować.
W końcu wyszła, akurat gdy on znowu stał przy oknie paląc papierosa. Zauważył kątem oka jej krótki ręcznik. Och, była cholernie seksowną kobietą, ale zamierzał jej w tej chwili pokazać, że w ogóle go nie interesuje jej..piękne, bo piękne ciało. Spojrzał tylko na nią przelotnie z obojętnym wyrazem twarzy i mruknął coś w odpowiedzi.
-Tak, jasne. - a niech idzie się przebierać. Może w końcu będą mogli spokojnie usiąść i zjeść. Jakie szczęście, że niedawno był dziesiąty i jest świeżo po wypłacie.
Nie jadł, ale polać sobie więcej szampana nie zapomniał. Jeden kieliszek więcej nikomu nie zaszkodził. Ech, natura obdarzyła go mocniejszą głową niż większość jego znajomych. Niestety, bo często bywało tak, że gdy wszyscy byli już pijani on dopiero zaczynał. Ale takie już życie. Palił powoli, jakby pozwalając by z każdą następną chmurą dymu uchodziły z niego wszystkie złe myśli. W ogóle nie chciał się przejmować, chciał żyć chwilą, tym co jest teraz. A co jest teraz? Siedzi w eksluzywnym (poniekąd) hotelu, popija szampana z piękną kobietą w jednym pokoju. Chyba nieźle, prawda?
*Ah, czy ja się w końcu doczekam jej wyjścia?* - zadał sam sobie pytanie w myślach. Minuty mijały wolno, niczym godziny. Ciekawe jak się rozwinie ta cała noc, co będzie dalej...tego już nie mógł przewidzieć.
Wszystko może się wydarzyć, a na razie jedyne co mu przemknęło sensownego przez głowę to...W czasie gdy ona była w łazience (JESZCZE!) poszukał jakichś świeczek i rozstawił je na stole, rozpalając zapalniczką. Ułożył obok talerzy w odpowiedni sposób sztućce, rozlał wina do dwóch lampek i przygasił światło w pokoju.
Romantico, a jak? Wspaniała kolacja dla wspaniałej kobiety. Jeśli sałatkę można nazwać kolacją...
Usiadł przy stole czekając na nią. A po co to wszystko?
Uwielbiał sprawiać radość innym, w szczególności sprawiać, by kobiety czuły się...wyjątkowe. Czy to były przyjaciółki, czy jego kobiety...Czy też przypadkowo poznane kobiety w barach, które odprowadza się pijane do hotelu nie koniecznie w celach jednorazowej przygody. Uhm...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell

avatar

Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Sob Mar 14, 2015 10:17 am

Nie można było jednoznacznie stwierdzić, czy Elizabeth była zadowolona ze swojego małego występku. Mężczyzna zdawał sobie nie brać do serca, że miał przed sobą piękną kobietę z krwi i kości, ba. Rzucił zdawkową odpowiedź patrząc z charakterystyczną obojętnością. To nie mogło zaboleć Elizabeth z prostej przyczyny - dotąd nie zależało jej, aby akurat jemu się przypodobać. Niemniej jednak zastanowiło ją to... czyżby był gejem? Zagryzła nerwowo wargę czując się teraz nieco winna. Jak mogła? Jej duma jednak nie pozwoliła na to, aby wyrazić skruchę. Nałożyła na siebie bieliznę, a następnie bluzę, która sięgała jej do kolan. Była za duża i dość workowata, co Russel przyjęła za odpowiednią ochronę. Poprzednia sukienka była przesiąknięta dymem papierosowym, alkoholem i zapachem lokalu, w którym to się poznała z Rickiem. Nie miała ochoty zakładać jej na swoje czyste i odprężone od ciepłej wody ciało. Wyszła w końcu z łazienki już z nieco łagodniejszym uśmiechem. Nie mógł się długo utrzymać na jej ustach, zdumienie przeważyło wszystko dotychczas. Świeczki stopniowo budujące atmosferę, przygaszone światło, pięknie okryty stół. Mogłaby strzelać, że to przez obsługę, która pomyślała, że pozornie są parą, ale coś jej podpowiadało, że to robota Rick'a. Utkwiła w nim nieodgadnione spojrzenie, a zarazem znacząco przeniosła je na stół.
- Och... - nie umiała nic więcej z siebie wykrzesać. Wyglądało to romantycznie... co burzyło całą teorię, którą stworzyła - Rick był gejem! - Myślałam, że jesteś gejem...
Wypaliła bezmyślnie. Momentalnie zagryzła wargę z nerwów... co cię podkusiło idiotko, aby tak powiedzieć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Rick Whites

avatar

Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Sob Mar 14, 2015 10:52 am

Nie można było na pewno stwierdzić, iż kobieta ta mu się nie podobała. Ba, wręcz przeciwnie, ale blondyn doskonale znał zagrywki kobiet. A co na nie (według stereotypów) najlepiej działa? Jeśli się je olewa. I to też praktykował, chociaż nie do końca, bo nie chciał jej też olać do końca. Ach, on również miał po prostu poprzewracane w głowie i to konkretnie, ale to już inna sprawa. Nie ma sensu teraz nad tym rozprawiać.
W każdym razie kobiecie (dzięki Ci boże!) udało się nareszcie wyjść z tej przeklętej łazienki. Uśmiechnął się na sam jej widok, a gdy uświadczył jej reakcję na to wszystko co przygotował, uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej.
Zanim kobieta usiadła oczywiście podniósł się pierwszy i odsunął jej krzesło, a dopiero gdy ona usiadła sam zajął swoje miejsce. Niczym prawdziwy gentleman. Naprawdę chciał by poczuła się wyjątkowo i dobrze w jego towarzystwie, aż tu nagle..
*JESTEŚ GEJEM* - to pytanie odbiło się echem w jego głowie kilka razy. Oniemiały patrzył na nią wielkimi oczami, bez słowa. Zapadła grobowa cisza...
Aż nagle wybuchnął śmiechem, głośnyym, długim i w ogóle radosnym. Heh, aż mu pociekły łzy.
-Nie, Elizabeth. Nie jestem gejem. Jestem całkowicie heteroseksualny. Jeśli chodzi Ci o to, czy mi się podobasz - to tak, cholernie mi się podobasz, ale...nie jestem typem faceta, któremu cieknie ślina na sam widok kobiety w ręczniku. - przestał się śmiać i stwierdził dalej z radosnym uśmiechem.
-Skoro już wyjaśniliśmy kwestię mojej orientacji seksualnej chyba możemy zacząć jeść...To znaczy...o ile nie masz jeszcze jakichś ciekawych pytań. - powiedział rozbawiony i znów sięgnął po butelkę szampana - w której nie zostało wiele i polał do dwóch kieliszków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell

avatar

Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Sob Mar 14, 2015 2:12 pm

Elizabeth była uprzejma. Niezbyt miła, ale zawsze odznaczała się uprzejmością, dlatego usiadła na krześle wcześniej odsuniętym przez Rick'a i kiwnęła w podziękowaniu. Widok sałatki, zresztą dość apetycznej sprawił, że panna Russell zrozumiała, jak bardzo jest głodna. Skrzywiła się czując, jak jej żołądek zamienia się w supeł. No i właśnie przed chwyceniem widelca palnęła to dość bezmyślnie zdanie. Może nie bała się reakcji mężczyzny, ale tego, że zachowuje się dość niegrzecznie, kiedy on naprawdę się stara. Mało co rozumiała jego zamiary, w końcu nie znał tak samo panny Russell, co ona jego, a jednak widziała w jego zachowaniu pewnego rodzaju zaangażowanie. Przykładem idealnym mogłaby być sama kolacja. Świeczki ją onieśmielały, chyba jeszcze w takiej sytuacji się nie znalazła. Nie spotkała się nigdy z mężczyznami, którym w głowie serduszka i kwiatki, kto wie, może pan Whites to niepoprawny romantyk. Wokół zaraz rozbrzmiał jego głośny śmiech. Natomiast w Aurorce zaczęła narastać złość. Znowu się ze mnie śmieje! Już miała rzucić w jego stronę kąśliwą uwagę, rzucić sałatką, albo położyć się spać, kiedy on zaczął się tłumaczyć. Z uniesionymi brwiami słuchała jego słów, komentując je na koniec kobiecym chichotem.
- Z reguły ciężko jest się opanować mężczyznom w moim towarzystwie. - ach, tu się właśnie odezwała skromność panny Russell. - Miałam prawo pomyśleć, że jesteś gejem. Ach... - przestała się raptem śmiać i rzuciła mu złośliwe spojrzenie. - Mam mnóstwo pytań, panie Whites! Na przykład, gdzie pan w końcu będzie spał... bo nie zamierzam dzielić się łóżkiem.
Śledziła, jak mężczyzna nalewa resztkę szampana do kieliszków. Sama wbiła na widelec sałatę i inne warzywa, ciesząc się, że może nacieszyć żołądek czymś lekkim. Z każdym kęsem zaczęła czuć senność... Może Rick nieco ją ożywi!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Rick Whites

avatar

Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   Sob Mar 14, 2015 4:34 pm

No tak, przecież każdy facet czuję niepokojące stwardnienie w okolicach kroku, gdy tylko jakaś dziewczyna wyjdzie mokra z pod prysznica i założy na siebie króciutki ręcznik, prawda?
Jak widać, Pan Whites był nieco bardziej złożonym mechanizmem. Cóż, zdarzały się i takie wyjątki. A on za wyjątek się uważał, przynajmniej pod jakimś tam względem. Dobra, wcale nie. Czuł się zwykłym szarym człowieczkiem pracującym aktualnie dla systemu, jak zegarmistrz nakręcający mechanizm by chodził w odpowiedni sposób, żeby nic nie zgrzytało.
Ale mało ważna kwestia w tej chwili, jak ktoś gdzieś mądrze zauważył - ta chwila była zbyt piękna, żeby zaśmiecać głowę niepotrzebnymi pesymistycznymi myślami.
-Widzisz, masz tutaj wyjątek od reguły. A każdy wyjątek ją potwierdza, czyż nie? - mruknął wbijając spojrzenie w talerz, gdy sięgnął po widelec. Pochłaniał dość szybko sałatkę, bo akurat był tym typem faceta, którego natura obdarzyła ośmioma żołądkami - jak krowę. Taka sałateczka to była dla niego marna przekąska przed obiadem.
-Mało ciekawe pytanie, bo moja decyzja dalej się nie zmieniła. Będę spał razem z Tobą w łóżku, rzadko mi się zdarza spać w tak wygodnym miejscu, dlatego chętnie skorzystam. Nie martw się, nie rzucę się na Ciebie jak głodny na chleb. Zamierzam się wyspać. - chociaż w sumie...
-..w sumie planowałem jeszcze jakiś spacerek, jeśli łaskawa Pani pozwoli. - wykonał teatralny ukłon nad stołem z uśmiechem na ustach i nabitym kawałkiem pomidora na widelcu przy ustach. Wyglądał bardziej jak błazen, niż jakiś hrabia, ale to nic. Grunt to być sobą..nie żeby był błaznem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Grand Royal Hotel   

Powrót do góry Go down
 

Grand Royal Hotel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Tor wyścigów konnych Royal Ascot
» Empire State Building
» Royal Cathedral
» New York-New York Hotel & Casino
» Hotel La Plaza

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN-