a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
London Eye
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 London Eye

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: London Eye   Wto Wrz 16, 2014 12:00 pm


Znajdujesz się w dzielnicy Lambeth w Londynie? Nie możesz nie odwiedzić tego miejsca! Na południowym brzegu Tamizy, między mostami Westminster i Hungerford góruje Oko Londynu! Koło ma wysokość 135 metrów, a jego pełny obrót trwa około 30 minut. Tak więc możemy nacieszyć się przepięknym widokiem miasta! Może toidealne miejsce na pierwszą randkę ? Niewielka prędkość liniowa koła pozwala na zabieranie i wysadzenie pasażerów bez zatrzymywania koła - ot taka tam magia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: London Eye   Sob Kwi 11, 2015 7:01 pm

W końcu przyszła na nią kolej, ona organizowała dzisiejszy dzień, a przynajmniej początek, później miała zamiar improwizować... w końcu wtedy było najciekawiej, przynajmniej jak dla niej. Z resztą przy gryfonie nigdy nie była niczego pewna, oboje byli tak nieprzewidywalnymi ludźmi, że mimo jakichkolwiek planów wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej.
Niestety musiała się przyznać, że mimo iż robiła to dla Bryana, to planowała to bardzo egoistycznie, bo mimo, że zawsze bardzo chciała spróbować tej atrakcji, to nigdy nie miała do tego okazji, ale niech pozostanie przy tym, że to chłopak był tu na pierwszym miejscu.
Przybyła tu pierwsza, nie wiedziała dlaczego, ale wolała poczekać na niego już na miejscu, może w ten sposób nie spóźni się i to on nie będzie musiał na nią czekaj, do czego zmuszona jest większość osób umawiająca się z nią. Od razu po dotarciu wysłała do niego sowę, mając nadzieję, że jednak uda jej się niespodzianka i do tej pory nie spodziewał się na dzisiejszy dzień nic poza czasem spędzonym w domu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: London Eye   Sob Kwi 11, 2015 8:26 pm

Och, to bardzo miło z jej strony, że chciała coś zorganizować. Naprawdę. A Bryan serio kompletnie się tego nie spodziewał, więc...gdy przeczytał list, który mu napisała, a raczej przestudiował tą mapę...zaśmiał się i szybko ubrał. Postanowił nie pozwolić jej długo czekać, z resztą..sam nie mógł się już doczekać kiedy ją zobaczy. Wyszedł z domu, zamykając drzwi na klucz, a potem skierował swoje kroki do miejsca, gdzie powinna na niego czekać Rose. Powinna.
W końcu tam dotarł, uśmiechnął się widząc ją stojącą nieopodal tego ogromnego koła i podszedł do niej, od razu obejmując ją w pasie, a następnie ją pocałował nie ściągając z ust tego uśmiechu. Ojej, naprawdę się cieszył na jej widok.
-Cześć.. - mruknął cicho, zerkając jej w oczy. Zupełnie jak na jakichś komediach romantycznych, albo tanich romansach, które zdarzyło mu się czytać. Jak ona go zmieniała, naprawdę zrobił się jakoś bardziej...uczuciowy? To chyba dobre określenie.
-Zdążyłem już za Tobą zatęsknić.. - dodał po chwili, a potem przeniósł swój wzrok na to ogromne cudo techniki. Właściwie..sam nigdy nie zafundował sobie przyjemności zobaczenia Londynu z takiej wysokości.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: London Eye   Sob Kwi 11, 2015 11:01 pm

Widziała go już z daleka, zmierzającego w jej stronę. Na jej twarzy od razu pojawił się uśmiech i choć chciała go powstrzymać to nie potrafiła. Zarzuciła mu ręce na szyję gdy tylko stanął na tyle blisko, aby mogła to zrobić i oddała pocałunek nadmiernie go chyba przeciągając... Ona cieszyła się chyba bardziej.
-Hej!- Odpowiedziała przytulając się do niego przez moment.-Trafiłeś! To znak, że mogę już hurtowo produkować mapy!- Zauważyła śmiejąc się z tego pomysłu. Mogła się założyć, że gdyby otworzyła taki interes odnotowano by rekordową liczbę zaginięć a tego by chyba nie chciała.
Najwyższa pora była na atrakcję dnia, nie mogli przecież się tak witać w nieskończoność, chociaż wcale by jej to nie przeszkadzało, ale jedyną rzeczą jaka ją zmotywowała to fakt, że jak już dotrą na samą górę, to będą mogli się "witać" ile będą chcieli i to bez świadków, bo udało jej się nawet wynająć cały wagonik.
-Ja za tobą też.- Przyznała z grymasem na twarzy na wspomnienie chwil samotności, ale po chwili wrócił na na jej twarz szeroki uśmiech.
-Chodź!- Zarządziła łapiąc go za rękę.-Bo zaraz zabraknie dla nas miejsc czy coś.- Mówiąc to pomachała mu jeszcze biletami niemal przed nosem i pociągnęła w stronę koła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: London Eye   Sob Kwi 11, 2015 11:17 pm

Halo halo, a niby z jakiej racji miała by powstrzymywać przepiękny uśmiech, który pojawiał się na jej buzi, gdy tylko go widziała? To był znak, że naprawdę jego pojawienie się sprawia jej radość, poza tym uwielbiał, gdy była taka szczęśliwa. Mógł by ją widzieć taką zawsze, codziennie, ale wiadomo, że tak się nie da. Każdy ma gorsze i lepsze dni...A ostatnio każdy spędzony z nią był tym lepszym.
-Nie wiem czy to najlepszy pomysł, żebyś robiła mapy...ehmm...Chociaż nie mówię, że nie masz talentu! Ta mapa była cudowna, ta dokładność...ależ z Ciebie perfekcjonistka, nie wiem czy bym tu dotarł, gdyby nie ta kreseczka i krzyżyk... - powiedział oczywiście żartobliwym tonem, a potem się zaśmiał. I w ogóle niby dlaczego mieli by nie witać się ciągle? On naprawdę uwielbiał przywitania w ich wydaniu, mógłby tak cały czas i nigdy by mu się to nie znudziło! Ale faktycznie, gdy będą tam wysoko będą mogli się tak witać i witać w nieskończoność...no a przynajmniej przez 30 minut, bo tyle podobno trwa pełny obrót oka.
Dał jej się poprowadzić w kierunku tego diabelskiego młynu, bo tak to chyba można było nazwać...nie? W każdym razie zdziwił się trochę, gdy zobaczył w jej dłoni już zakupione bilety. Och, co za niespodzianka...miła niespodzianka.
Każdego dnia go pozytywnie zaskakiwała tym, jak cieszyła się z życia. Potrafiła docenić małe rzeczy, a on to w niej uwielbiał. Oczywiście nie tylko to, było mnóstwo tych cech, które w niej po prostu kochał, ale gdybym miał to teraz wyliczać...pewnie nie skończył, by przed wieczorem. Była cudowną kobietą, tyle wystarczy.
Na szczęście - wbrew jej obawom - miejsca nie zabrakło i udało im się wejść do jednego z wagoników - oczywiście po okazaniu biletów. Ciekawe było to, że gdy wchodzili, koło się nie zatrzymało. Zajął miejsce przy samej szybie, by podziwiać widoki, a ją przytulił do siebie.
-Uwielbiam Cię, wiesz? Dziękuję za miłą niespodziankę... - szepnął jej, a potem ucałował w czoło.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: London Eye   Nie Kwi 12, 2015 5:31 pm

-Cieszę się, że doceniasz moje starania... wiedziałam, że nie byłbyś w stanie tu inaczej dotrzeć... widzisz jak o ciebie dbam!?- Perfekcjonizm stanowczo nie był jej mocną stroną, była zbyt narwana, chciała mieć wszystko od razu, już, a to skutkowało często marnymi efektami.
Oczywiście, że jak dla niej to powitanie mogło trwać wiecznie, ale współczuła ludziom naokoło nich. Wiedziała to samo po sobie, kiedy widywała takie pary w zamku, miała ochotę wylać im na głowę wodę czy coś, dobra... rozumiała miłość i te sprawy, ale niech sobie to okazują choćby nawet w kantorku woźnego, ale nie publicznie!
Nie interesował ją jak długo obraca się koło... pół godziny!? Co tam, jak będzie za krótko, to mogą przejechać się jeszcze raz!? I jeszcze jeden... i tak do wieczora... Nie widziała tu problemu, mogli przedłużyć tę swoją "nieskończoność".
Uwielbiała cieszyć się małymi rzeczami... w końcu z nich składały się te większe. Większość ludzi uważało ją przez to za wariatkę, ale jeżeli ma ochotę w środku nocy wykąpać się w jeziorze, to czemu miałaby tego nie zrobić!? Miała zamiar nauczyć chłopaka cieszyć się życiem, bo właśnie na nie składały się te pojedyncze rzeczy.
Usiadła sobie obok niego, wtulając się i przyklejając twarz do szyby. Chłonęła każdy widok, ale również i dotyk... cieszyła się tym po prostu. Uśmiechnęła się więc kiedy z zamyślenia wyrwał ją komplement.
-Wiem, ale ja ciebie bardziej!- Przyznała, łapiąc go za rękę i ściskając ją.-Nie ma za co dziękować...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: London Eye   Nie Kwi 12, 2015 5:44 pm

Oczywiście, że doceniał jej starania. Ten mały gest z mapą, niby nic, a sprawił mu wiele radości. Sprawił, że uśmiechnął się, gdy tylko otworzył kopertę. A to właśnie były te małe rzeczy, o których była przed chwilą mowa. Chciała go nauczyć cieszyć się z takowych, tak? Ona to robiła każdego dnia, bo z każdą chwilą cieszył się bardziej. Gdy była piękna pogoda - mógł z nią posiedzieć na dworzu, co już sprawiało, że się uśmiechał. Gdy na przykład wcześniej wstał, mógł zrobić jej śniadanie, wtedy zobaczy jej uśmiech i znów będzie szczęśliwy. Czy to właśnie nie jest umiejętność doceniania małych rzeczy?
Może faktycznie czasami przesadzali z okazywaniem uczuć publicznie, ale co mogli zrobić...widocznie oboje tak bardzo tęsknili za sobą za każdym razem, gdy rozstawali się chociaż na 10 minut, że nie mogli powstrzymać się od tego 'witania się' przy wszystkich. Jakoś Bryan'owi nigdy to nie przeszkadzało, gdy widział właśnie pary w Hogwarcie, czy gdziekolwiek indziej...Ale faktycznie, co za dużo to nie zdrowo.
Odruchowo jego dłoń powędrowała do jej włosów delikatnie zakręcając je wokół palcy, a drugą odwzajemnił uścisk. Zaczynali wznosić się coraz wyżej, a on zdał sobie sprawę, że to będzie bardzo przyjemna podróż, mimo, że taka krótka. Ale chyba nie chciał by robić dwóch takich kółek, ten pierwszy raz na pewno jest bardziej magiczny i ten właśnie pierwszy chciał zapamiętać. Wszystko przestaje być takie przyjemne, gdy robi się to za dużo razy.
-Wiesz...te ferie świąteczne są najcudowniejszym okresem w moim życiu...Tak się cieszę, że tutaj ze mną przyjechałaś. Naprawdę, chciałbym, żeby trwały jak najdłużej, ale mamy jeszcze trochę czasu, więc...na pewno go doskonale wykorzystamy. Następnym razem moja kolej na niespodziankę, nie? - powiedział szczerząc się wesoło. Jeszcze nie wiedział czym ją następnym razem zaskoczy, ale wiedział, że przebije to kolację nad brzegiem jeziora na błoniach. Odwrócił twarz w jej stronę i ucałował ją znowu w głowę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: London Eye   Nie Kwi 12, 2015 8:23 pm

Cieszyła się, że zaczyna dostrzegać takie chwile i się nimi cieszyć, ale wolała by nie wiązały się tylko z nią, mimo że było to niewątpliwie miłe i satysfakcjonujące. Na przykład teraz, powinien się cieszyć przejażdżką, a ją traktować jedynie jako współtowarzyszkę tej wspaniałej "przygody".
Tęsknota była okropna, a co gorsza od jakiegoś czasu dziewczyna odczuwała, że chce się z nią zaprzyjaźnić, bo coraz częściej odbierała jej obecność. Wystarczyła tylko chwila, jakby czekała za rogiem, aż chłopak zostawi ją na chwilę, aby zająć jego miejsce.
Faktycznie może niech ten ich pierwszy taki raz pozostanie jedyny i magiczny, który będą mogli wspominać jeszcze długo z uśmiechem na ustach, w końcu dzień nie musi się kończyć w chwili opuszczenia tej atrakcji i na pewno tak się nie skończy.
-Ja też się cieszę, że tu jestem. To dużo lepsze niż święta w u mnie w domu, albo samotnie spędzone w zamku.- Dziewczyna nie zamieniłaby tego na nic innego w świecie. Chciała, aby potrwały trochę dłużej, ale się nie dało, przynajmniej później będzie na co czekać... na kolejne takie.
-Jeżeli chcesz, to ja nie będę cię przed niczym powstrzymywać.-Powiedziała z uśmiechem zachodząc w głowę co też chłopak nowego i niesamowitego wymyśli i chyba jej wyobraźnia nie była na tyle dobra, aby na to wpaść. Miała nadzieję, że te niespodzianki nie staną się rutyną i nie powstanie jakaś kolejka, że jak jedno takową wymyśliło, to kolej drugiego, bo przestaną nimi był, jak zawsze dla gryfonki liczyła się spontaniczność.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: London Eye   Nie Kwi 12, 2015 8:36 pm

Akurat mało ważne było to, czy ona chciała by cieszył się tylko z drobnych rzeczy, których doświadczał dzięki niej. Po prostu tak było i na razie tak pewnie zostanie, nie mogła nic na to poradzić. I faktycznie, tęsknota była czymś okropnym, ale zawsze lepiej, kiedy tęskni się za osobą, która żyję. Gorzej, jeśli osoba której tak bardzo brak niestety już zniknęła z tego świata i jest gdzieś indziej. Być może w niebie? Jeśli coś takiego w ogóle istnieje, bo akurat Bryan nie był przekonany do końca. Nigdy nie wierzył w żadne bóstwa. Możliwe, że coś nad nimi było, ale nie potrafił w to uwierzyć, a tymbardziej czcić to, czego nikt nigdy nie widział.
A ten pierwszy raz na pewno zapamięta dokładnie tak samo jak kiedy pierwszy raz ją zobaczył, czy pierwszy raz pocałował. Takie rzeczy wpisują się w naszą pamięć na bardzo długo, właściwie często na zawsze. A on chciałby zawsze móc to wspominać..
A co do dalszej części dnia? Carell też wątpił, żeby po prostu się teraz rozeszli, poszli zająć swoimi sprawami...Przecież to był ich czas, ta krótka przerwa świąteczna była okresem, w którym spędzali ze sobą każdą chwilę. Rzadko bywało, że się rozdzielali, chyba tylko kiedy musieli załatwić jakieś swoje sprawy na mieście - a Bryan miał kilka takich niedokończonych. Zastanawiał się właśnie gdzie mogli by się potem wybrać...hmm. Może coś zjeść? Cóż, prawdopodobnie podczas całej tej podróży wagonikiem na coś wpadnie.
-Właściwie...dlaczego lepsze niż u Ciebie w domu? Twoi rodzice...kim oni są? Jacy są..? Jeśli mogę spytać. - powiedział ostrożnie wiedząc, że mógł wejść na drażliwy temat. Jeśli nie będzie chciała mu powiedzieć, cóż...to zrozumiałe, na pewno się nie obrazi, ale chyba jeszcze niczego się nie dowiedział o jej rodzinie. Właściwie dalej wydawało mu się, że bardzo mało o niej wie. Jakby odkrył zaledwie plażę ogromnej wyspy, którą była. Takie...porównanie.
-Ale tu pięknie..Londyn to cudowne miasto, zakochałem się w nim, gdy tylko tu przyjechałem. - powiedział patrząc na widok, który się przed nimi roztaczał. Faktycznie, doskonale było wszystko widzieć. Twórcy Londyńdskiego oka (bo chyba tak to się tłumaczy) doskonale wiedzieli co robią. Jaki musieli mieć na tym zarobek, przejażdżka tym cudem to było niezapomniane wrażenie. I ona mu to wszystko zapewniła, sam jakoś nigdy nie miał ochoty za to płacić...A teraz okazuje się, że było warto. Patrzył jak urzeczony na Londyn, a oni wznosili się jeszcze wyżej, z każdym metrem widać było więcej..
-Coś cudownego.. - szepnął, a potem uśmiechnął się szeroko.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: London Eye   Nie Kwi 12, 2015 10:34 pm

No tak, ona to chcieć sobie mogła wiele rzeczy, ale co on zrobi to już jego wybór. Dziewczyna miała to do siebie, że lubiła wpływać na innych, a to często się nie podobało. Będzie teraz musiała zacząć wpływać na samą siebie, a nie na kogoś innego, choć zapewne ciężko jej będzie się zmienić, ale musi dać radę.
Pierwsze razy są zawsze najważniejsze i pamięta się je do końca życia. Nie ważne czy są to te większe jak pierwszy pocałunek, pierwsza wspólna noc, pierwszy ślub, a później pierwszy rozwód, ale też te najmniejsze jak pierwsza rozmowa, a nawet pierwszy dotyk. Nie mniej jednak wszystko co pierwsze jest ważne.
Ta przerwa świąteczna powinna sprawić, że będą mieli siebie dosyć, bo w końcu spędzali ze sobą tyle czasu, że dla większości normalnych ludzi byłoby to już aż chore, jakaś forma uzależnienia, ale z punktu widzenia gryfonki nie zapowiadało się, by miała zamiar się znudzić czy odczuć przesyt jego obecnością, to było prędzej jak niemożliwy do zaspokojenia głód. A propos głodu, to chyba pójście czegoś zjeść było dobrym pomysłem, dziewczyna rano była tak podekscytowana, że zapomniała o śniadaniu, więc jeszcze trochę, a jej pusty żołądek zacznie o sobie przypominać.
-Moja rodzina, hmm… Mój ojciec jest aurorem, więc prawie go nie ma, często nawet na święta, brat jest leniem i zamiast zabrać się do jakiejkolwiek roboty, to albo chodzi na imprezy, albo leczy kaca, a matka… jest urzędniczką w ministerstwie, liczy się dla niej jedynie reputacja i pieniądze, a że mam ogromną rzeszę wujów i ciotek, ściga się z nimi o to kto jest lepszy… czyli na wszystkie święta muszę udawać idealną córeczkę z idealnego, bogatego domu, aby moja matka miała się czym pochwalić, a bardzo daleko nam do ideału.- Zakończyła przewracając oczami na samo wspomnienie, chwil kiedy to matka olewała ją i jej problemy, tylko dlatego, że musiała zorganizować kolejne durne przyjęcie.- Chyba więcej tłumaczyć nie muszę…
Nie widziała powodu, aby o tym nie mówić, nigdy tego nie ukrywała, w jej dom był jednym wielkim teatrem, gdzie wszyscy odgrywali swoje role, miała tego dosyć i nie miała zamiaru robić tego również przed swoimi znajomymi, ukrywając coś, czego nie musiała, aby tylko zabłysnąć w czyichś oczach.
Przeniosła swój wzrok na widoki rozciągające się za oknem, Nawet nie zauważyła, że są już ponad budynkami. „Dalej Rose! Skup się, bo przegapisz najlepsze!” Upominała sama siebie zmuszając się do zwrócenia większej uwagi na tym co się działo dookoła, niż na chłopaku.
-Jest po prostu magiczne.- Wyraziła własną opinię na temat miasta. Coś się w nim kryło i nie chodziło jej o to, że była dosłownie bramą do magicznego świata, coś się w nim kryło, tylko nie wiedziała jeszcze co, ale miała nadzieję, że uda jej się to kiedyś odkryć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: London Eye   Nie Kwi 12, 2015 10:51 pm

Wszystko co go dotyczyło zawsze będzie jego wyborem, tak samo jak jej życie jest tylko i wyłącznie zbiorem jej decyzji. Ale...nie można było powiedzieć, by nie wpływali nawzajem od jakiegoś czasu na swoje decyzję, w ogóle na swoje życie..Przynajmniej w żywocie Pana Carella bardzo dużo się zmieniło, odkąd ona się w nim pojawiła. I..jeśli dziewczyna nie zacznie wpływać sama na siebie, to on na pewno jej w tym pomoże. Właściwie na pewno pomoże jej we wszystkim, w czym będzie chciała. Zależy też do których sfer swojego życia go dopuści, a które przed nim ukryje...Bo na pewno nie zostawi jej już samej.
I nie wiem jak Rose, ale Bryan na pewno nie miał jej dosyć i też nie zapowiadało się na to, żeby w ogóle miał. Być może to dlatego, że niedawno się poznali i każdego dnia w sumie to robili, a być może oni już zawsze będą korzystać z każdej chwili, by spędzić ją razem? Tego nikt nie wiedział, to dopiero miało się okazać, miało wyjść w praniu - czy jak to się tam mówi.
A co do śniadania...zjadł je, ale był typem człowieka, który miał osiem żołądków i ciągle był głodny, mimo, że pochłaniał ogromne ilości jedzenia i spożywał je dość regularnie. Śniadanie, drugie śniadanie, obiad, drugi obiad, trzeci obiad, podwieczorek, kolacja, późna kolacja, późniejsza kolacja...i tak dalej i tak dalej...Dlatego też bardzo chętnie by coś przekąsił. Już dawno pojawiło się to w jego głowie i zamierzał ją zabrać do jakiegoś miłego miejsca, gdzieś na mieście.
Wsłuchał się dokładnie w każde jej słowo, gdy opowiadała o swojej rodzinie, ale też nie odrywał wzroku od miasta. W końcu byli już bardzo wysoko, a on miał podzielną uwagę. Zrozumiał, dlaczego dziewczyna jest kompletnym przeciwieństwem swojej rodziny - jeśli faktycznie było tak jak mówiła. Znając życie po prostu obiecała sobie, że nie będzie jak oni, dlatego nic przed nikim nie udawała - była sobą, a ludzie ją za to po prostu cenili. Mało tego niektórzy ludzie ją uwielbiali. No dobra, nie niektórzy. Bryan ją uwielbiał.
-Nie musisz. Rozumiem doskonale...mimo, że moja rodzina nie była raczej taka too...potrafię to sobie wyobrazić. Dlatego wolałaś przyjechać tu ze mną...To bardzo miłe, że wolisz spędzić czas ze mną niż z rodzicami, bo jacy by nie byli to w końcu...Twoi najbliżsi, a mimo wszystko jesteś tu ze mną. Możesz wierzyć lub nie, ale Ty już jesteś mi bardzo bliska. Cieszę się, że tu jesteś. - odparł na to wszystko, dalej wbijając spojrzenie w szybę, a raczej obserwując to co było za nią.
Faktycznie - magiczne miasto..doskonale się tu czuł, przechadzając się tymi małymi uliczkami, czy przesiadując w okolicznych barach. Wiedział, że pewnie spędzi tu resztę życia...jeśli los pozwoli.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: London Eye   Pon Kwi 13, 2015 10:19 pm

Wcale nie miałaby nic przeciwko, gdyby chłopak pomógł jej wpływać na nią jeszcze bardziej niż aktualnie, czasami bardzo brakowało jej jakiejś rady. Dziewczyna nie miała zamiaru nic ukrywać w szczególności przed nim, więc będzie miał ogromne pole do popisu.
Wiedziała, że początki zawsze są takie, nie będą mogli najpierw się sobą nacieszyć, a później wróci wszystko do normy, chociaż jak dla niej niech trwa on sobie jak długo będzie chciał… oby jak najdłużej. W końcu komu mogłoby się to znudzić!?
Chyba i ta kwestia ich połączyła. Jedzenie było bardzo ważnym aspektem życia gryfonki. Uwielbiała jeść ogromne ilości dosłownie wszystkiego, chociaż na pierwszym miejscu zawsze stały słodycze! Ale nie odmówiłaby niczego co chociaż przyswoicie pachnie czy wygląda. Przynajmniej nie będą musieli za długo wybierać lokalu do, którego mogliby się wybrać, powinno nadać się niemal wszystko, przynajmniej jak dla niej.
Przeciwieństwo to jak dla niej trochę za małe słowo, to była drastyczna różnica, czasami nawet zastanawiała się czy czasami nie została adoptowana, ale raczej było to mało prawdopodobne. Dobrze, że ją uwielbiał, ale miała po cichu nadzieję, że nie był on jedyną taką osobą…
-Z rodzicami spędziłam wystarczająco wiele świąt, aby mieć pewność, że te spędzone z tobą będą o wiele lepsze, nawet nie do końca wiedząc co tak naprawdę mnie czeka.- Odpowiedziała śmiejąc się i całkowicie nie przejmując, owszem, fakt że nie przepada za czasem spędzonym z własną rodziną nie był normalny, ale ona przyzwyczaiła się już do tej myśli i stało się to dla niej normalne.
Właśnie dotarli do najwyższego punktu ich podróży, widok był nieziemski, wprawiał ją w zachwyt ale nie dało się tego od tak po prostu wytłumaczyć, to trzeba było zobaczyć na własne oczy i polecała każdemu kto miał tylko na to ochotę. Ona nawet mogła porobić za przewodnika, nie przeszkadzałaby jej kolejna taka przejażdżka, ale to za jakiś czas…
Dla niej te uliczki były jak jeden wielki labirynt, gotowy aby ona mogła go poznać, każdy zakamarek koszmarnie długimi spacerami, w których miała nadzieję, że będzie towarzyszył jej Bryan, ale gdyby nie chciał to zawsze poradzi sobie sama. Nagle wstała całując go najpierw w policzek i przeszła się po całej kabinie wagonika, już teraz powoli zmierzającej ku dołowi. Jak ten czas szybko leciał…

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: London Eye   Sro Kwi 15, 2015 10:08 am

Akurat trzeba przyznać, że Bryan był człowiekiem, który potrafił znaleźć wyjście z wielu trudnych sytuacji, a także dobrze doradzić innym. Cóż...nie można natomiast powiedzieć, żeby szczególnie często sam stosował się do tych rad, których udziela innym. Łatwiej mu było pomóc komuś, niż samemu wziąć się za swoje życie i go nie niszczyć.
Dlatego też mogła być pewna, że wywrze jakiś wpływ na jej życie, jeśli będzie potrzebowała pomocy, rady, pocieszenia, czy jego ręki...na pewno to wszystko otrzyma.
Faktycznie, dobrze znaleźć bratnią duszę - jeśli jedzenie miało być kolejną rzeczą która ich połączy - to świetnie! I tak nie było raczej opcji, żeby przebiła go w ilości pochłanianego pokarmu, ale..może spróbować! Najważniejsze było to, że była inna niż wszystkie dziewczyny, te dbające o linie, żyjące o liściu sałaty. Z nią przynajmniej można iść na normalną kolację i nie martwić się, że wróci głodna. Super, dlatego właśnie z każdym dniem coraz bardziej zakochiwał się w jej charakterze. Oczywiście była dla niego równie piękna fizycznie, co duchowo, bo nie można powiedzieć, że wygląd nie ma znaczenia, ale...To za to kim jest w środku tak bardzo ją uwielbiał.
-W sumie chyba mogłaś być pewna, że na pewno spędzimy je miło, hmm? - odpowiedział tylko krótko. To były jedne z lepszych świąt w jego życiu i z całego serca chciał sprawić, by ona tak samo wspominała ten czas spędzony razem poza szkołą. Piękne było to, że mogli tutaj cieszyć się sobą, nie wymykali się wieczorem z zamku - jeśli chcieli, to wychodzili, jeśli nie, siedzieli w domu. Tak po prostu.
Faktycznie, gdy znaleźli się u szczytu koła widok był niesamowity, Bryan uśmiechnął się pod nosem, a potem przeniósł na nią wzrok. Uśmiech poszerzył się, gdy ujrzał wymalowany wręcz na jej twarzy zachwyt. Miała świetny pomysł, żeby zafundować im taką atrakcję.
-Wszystko co dobre kiedyś się kończy, co? - rzucił, gdy mniej więcej byli już prawie na samym dole. Pół godziny, ach..niby tak dużo czasu, a jednak tak mało. W jej towarzystwie każda minuta mijała jak sekunda, ale bez niej minuty były godzinami..To dopiero dziwna sprawa.
-To co...gdzie teraz? Na co masz ochotę? - spytał gdy w końcu wysiedli z wagonika. Po raz kolejny dziś miał zdać się na jej pomysł.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: London Eye   Pią Kwi 17, 2015 3:31 pm

Czasami dużo łatwiej jest pomóc i doradzić komuś innemu niż zmienić coś w swoim własnym życiu. Dziewczyna znała to z własnego doświadczenia, bo chodź nie brakowało jej empatii i nie mało razy udzielała rad, to ciężko było jej zmienić cokolwiek w sobie, więc w takim wypadku przyda jej się miała… lub trochę większa pomoc.
Sama nie wierzyła, że mogłaby go pokonać w jedzeniu. Spójrzmy prawdzie w oczy, jeżeli mielibyśmy wybierać pomiędzy wysokim, dobrze zbudowanym chłopakiem, a niską i drobną dziewczyną, wybór był chyba oczywisty. Zawsze ją bawiły te wszystkie dziewczyny, które niby żywiły się na sałatkach w większości przypadków tylko na pokaz, a później po kątach zjadały niezliczone ilości słodyczy, a raczej nie o to w tym powinno chodzić.
-Pewnie, że byłam pewna! Nie dopuszczałam do siebie innej opcji i nie zawiodłam się!- Powiedziała wliczając w to każdą sekundę spędzoną z nim, nie ważne co robili, w tym wypadku ciekawy dla niej byłby nawet dzień spędzony na kanapie.
Wpatrywała się tak urzeczona w przestrzeń, aż do momentu kiedy znaleźli się na tyle nisko, że nie było już nic ciekawego do oglądania. Usiadła nieco niezadowolona, ale po chwili uśmiechnęła się delikatnie, była pewna, że kiedyś tu wróci.
-Niestety- Przyznała, nie chcąc wychodzić, ale jak mus to mus. Ostatnio czas jej tak szybko mijał… wolałaby aby się zatrzymał w tym czasie kiedy było wolne, kiedy mieli siebie nawzajem niemal na wy łączność.
-Teraz… idźmy coś zjeść!- Zaproponowała wychodząc z wagonika, w sumie z propozycją to nie miało nic wspólnego, jej słowa przypominały prędzej stwierdzenie. Zaczęli iść sobie wzdłuż ulic Londynu, poszukując czegoś gdzie można dobrze zjeść.



[z/t x2]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Sponsored content




PisanieTemat: Re: London Eye   

Powrót do góry Go down
 

London Eye

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» London Eye
» London Lunapark
» Peron 9 i 3/4
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN-