a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Trafalgar Square
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Trafalgar Square

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Trafalgar Square   Wto Wrz 16, 2014 12:11 pm


Sporej wielkości plac w centralnym Londynie położony w dawnym miejscu stajni królewskich, upamiętniający zwycięstwo brytyjskiej Royal Navy w morskiej bitwie pod Trafalgarem. Plac ma swoich czterech opiekunów wielkie odlane z brązu Lwy któe na pewno przypadną do gustu Gryfonom - uprasza się tylko o nie ożywianie lwów w obecności mugoli !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elladora Malfoy

avatar

Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Pon Paź 27, 2014 6:41 pm

Elladora miała naprawdę okropny dzień. Szła wraz z tym całym szarym tłumem przez Tcośtam Square(autorka tak leniwa, nie chce się pisać nazwy, wow), z niezadowoloną miną. Wszystko to było oczywiście winą Severusa i tych jego dziwnych gierek. Ej, serio, był gorszy niż niejedna baba. BYŁ GORSZY NIŻ ONA, a to się nie zdarza za często.
Tak więc Ellie szła przez ten głupi plac, otoczona przez tych głupich ludzi, a głupie słońce przyświecało, kiedy dziewczyna wpadła na coś wyjątkowo głupiego. Wpadła albowiem na jakiegoś wysokiego, dziwnego...
- Syriusz? - wyrwało jej się z zaskoczeniem, gdy uniosła wzrok i napotkała nim znajomą twarz. Od razu jednak zamaskowała zdziwienie (bo to takie dziwne, że mieszkaniec Londynu chodzi po Londynie) uśmiechem pełnym wyższości, tak to dla niej charakterystycznym. Właściwie nie był on nawiązaniem do czegokolwiek, ot, po prostu był.

// ten post jest tak chaotyczny i dziwny, że aż straszny, nie patrz na niego ;-;

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Pon Paź 27, 2014 7:13 pm

Black spacerował ulicami Trafalgar Square pogrążony we własnych myślach. Mimo, że otoczony był tłumem ludzi, zdawał się zachowywać tak, jakby był tam sam. Zatrzymał się przed jednym z odlanych z brązu lwów i przyglądał mu się dosłownie przez ułamek sekundy, kiedy poczuł, że wpadło na niego coś małego o chudych kończynach. Nie zdziwiło go to zbytnio, albowiem zatrzymał się dosłownie w przejściu, tak jak wcześniej było mówione, nie zaprzątał sobie głowy takimi błahostkami jak obecność innych. Odwrócił się jednak powoli a jego twarz przybrała minę pt. "Och, God... Why?", kiedy usłyszał za sobą głos Malfoy'ówny. Spojrzał na nią z góry, dodatkowo wyprostował ramiona, aby jeszcze pogłębić różnicę wzrostu między nimi i uniósł brew, przyglądając się dalekiej kuzynce.
- Nie, Hugon Rockwilld. Dlaczego ze wszystkich moich bliższych lub dalszych znajomych miałem niefart trafić akurat na Ciebie? - Spytał, zdając sobie sprawę, że jest to pytanie czysto retoryczne. Uśmiechnął się z wyższością, a jego twarz była w tym momencie lustrzanym odbiciem jej buzi, jeśli chodzi o uśmiechy pełne wyższości. - No witaj, Malfoy. - Powiedział cicho, jednak jego głos zabrzmiał, jakby ktoś w dosłownej ciszy nadepnął na zeschniętą gałąź.

//Mój też jest dziwny i straszny, odpisz, ale nie patrz na niego ;p//

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Elladora Malfoy

avatar

Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Wto Paź 28, 2014 6:22 pm

Elladora uniosła głowę, by móc spojrzeć Syriuszowi w twarz, chociaż jej godność bardzo na tym cierpiała. Boziuniu, ileż on tego mleka w dzieciństwie pił, że taka bestia teraz z niego wyrosła?! To wręcz niedopuszczalne i niepoprawne społecznie. Wprawia innych w kompleksy.
- W sumie tak idiotyczne imię jak "Hugo" pasowałoby do ciebie dużo bardziej - mruknęła dziewczyna, patrząc na Syriusza krytycznie. Jak zwykle - wyglądał jak Chewbacca. Wielka, owłosiona paczka testosteronu i ADHD. Ellie, nie dość, że cała masa ludzi ściskała ją ze wszystkich stron, w dodatku została zablokowana przez tego nadpobudliwego zdrajcę krwi. Super. - Black, mógłbyś się przesunąć? - spytała, w miarę spokojnie. Pomyślała, że jeśli jej nie przepuści, będzie musiała albo:
a) teleportować się wśród całej zgrai mugoli
b) przepłynąć przez fontannę, by dostać się na drugą stronę placu
Żadna z tych opcji nie wydawała się być zbyt optymistyczna.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Wto Paź 28, 2014 6:34 pm

Gdyby Syriusz użył legilimencji, którą kiedyś próbował zgłębiać dla własnej zabawy, jednak nigdy nie stał się w tej dziedzinie na tyle biegły co w animagii, z pewnością uśmiechnąłby się szyderczo, gdyby dowiedział się co chodzi po głowie młodej Elladorze. Jednak jego twarz miała tego typu wyraz i bez potrzeby stosowania żadnych sztuczek magicznych. Wpadł na pomysł, że gdyby ugiął kolana, żeby zniżyć się do jej poziomu wysokości zarówno fizycznej jak i intelektualnej(dodał w myślach) byłoby to dla niej jeszcze bardziej upokarzające.
- Dziękuję za komplement, kochana, Ty masz za to do tego stopnia idiotyczne imię, że każde inne byłoby dla Ciebie za dobre. - Mruknął, uśmiechając się zadziornie, przejeżdżając palcem po nieogolonym policzku, na którym nosił trzydniowy zarost, jak na paczkę testosteronu i ADHD przystało. Nie ruszył się z miejsca.
- Równie dobrze mogłaś mnie obejść, jednak jak mniemam spadnie Ci z tego powodu korona z głowy? - Zmrużył jednak oczy i kiedy Ell zrobiła ruch jakby miała zamiar go ominąć, nie bardzo zastanawiając się nad tym co robi, chwycił ją za ramię i zatrzymał, przyglądając się jej badawczo. Oczywiście zachował pełny prawie, że metr odstępu od siebie. - Wiem, że jesteśmy wrogami i pewnie nie masz zamiaru mówić mi o swoich sprawach, ale czy coś się dzieje...- Zmarszczył brwi, sam zdziwiony tym co mówi. - Masz jakieś problemy? - Zakończył dosyć ostrym głosem i zabrał rękę z jej ramienia, które przez chwilę ściskał dosyć mocno. Cała jego postać wyrażała bardziej zainteresowanie tym co gryzie Ell niż nią samą, na Merlina, przecież to Malfoy'ówna, z którą darł koty większą część czasu w Hogwarcie.


Ostatnio zmieniony przez Syriusz Black dnia Wto Paź 28, 2014 7:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Elladora Malfoy

avatar

Liczba postów : 122

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Wto Paź 28, 2014 7:02 pm

Elladora nie przejęła się zbytnio uwagą na temat swojego imienia. Faktycznie, jej rodzice byli w cholerę kreatywni i jak była mała, miała z tym problem, ale aktualnie niezbyt ją to ruszało. Chociaż tak czy siak wolałaby się nazywać w miarę normalnie. No bo sorry, ale jej imię brzmi jak jakiś produkt Knorra.
Ellie jednak nie odpowiedziała, a jedynie przewróciła oczyma. Naprawdę, taki ktoś jak Black nie był godny kłótni z nią. Dlatego miała go tylko olać i ominąć, po drodze obrzuciwszy go pogardliwym, kpiącym spojrzeniem, kiedy... BUM! I PAF! I PIF! A przynajmniej tak słowa Syriusza wyglądały z perspektywy Elladory. No bo co to tak... Ten. No? W ogóle nie umiała się wysłowić, nawet w myślach. Nikt nigdy nie pytał o jej problemy i d o b r z e, bo nie miała zamiaru się nimi dzielić. Była typem osoby, który odsuwa problemy na bok i udaje, że zwyczajnie nie istnieją. Ellie funkcjonowała w takim trybie już od dawna i nie miała ochoty nic zmieniać. Co prawda Severus strasznie się o to wkurzał, ale trudno. Nie będzie się dostosowywała do jakiegoś tam chłopaka.
- Skąd w ogóle takie podejrzenia? Masz zamiar napisać je później na sloganie i rozwiesić nad uczelnią? - spytała z irytacją, a jej policzki przybrały kolor barszczu (damn it, zawsze staram się jakoś opisać ten cholerny rumieniec i zawsze wychodzi on tak samo żałośnie!).

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

ElladoraIsabelMalfoy
"There are many questions hiding behind the simple world “real”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2938-elladora-isabel-malfoy
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Wto Paź 28, 2014 7:18 pm

Syriusz splótł dłonie na ramionach i ze znudzoną miną czekał na odpowiedź dziewczyny, z której twarzy mógł czytać jak z otwartej księgi Historii Magii. Takie porównanie nasunęło mu się jako pierwsze, gdyż poziom "interesującej" książki musiał odpowiadać osobie, a Syriusz akurat ten przedmiot uważał w Hogwarcie za najmniej potrzebny i najmniej interesujący. Jednak jeśli już się powiedziało A, trzeba było powiedzieć B, więc czekał na to co powie sama zainteresowana. Uśmiechnął się chłodno, widząc, w jaką konsternację wpadła Elladora.
- Skąd takie podejrzenia? - Spytał, unosząc brwi.
-Może stąd, że częściej Cię widzę niż w Hogwarcie i wcześniej nie wyglądałaś jak smutny korniszonek. - Rzucił dosyć drwiąco.
- Twoje zwierzenia jakiekolwiek by one nie były nie nadają się na rozwieszanie nad uczelnią, a dowodem na to jest Twoje zdziwienie, tak jakby nikt wcześniej nie pytał Cię o takie rzeczy. - Prawda była taka, że Syriusz nie miał w nawyku zdradzać czyichś sekretów, nawet sekretów swoich wrogów (nie licząc Smarkerusa), jednak nie chciał pokazywać jaki to on nie jest szlachetny i kulturalny. Z drugiej jednak strony doszedł do wniosku, że rozmowy o problemach mogłyby ocieplić ich relacje, a do tego zbytnio się nie kwapił, więc powoli i ostrożnie wycofywał się od swoich wcześniejszych słów, zwłaszcza kiedy na twarzy dziewczyny pojawił się rumieniec o barwach buraczków czerwonych przy niedzielnym obiedzie. Och, Syriuszu, niekonsekwencja to Twoje drugie imię, ale cóż zrobić, skoro bycie konsekwentnym jest takie nudne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Sro Paź 29, 2014 7:01 pm

Czuł się parszywie w tym typowo mugolskim miejscu, gdzie na każdym kroku wpadał i ocierał się o kogoś, kto w normalnym, czarodziejskim świecie nie miałby racji bytu. Przeklinał teraz sam siebie, że postanowił się przejść na Pokątną, zamiast od razu się teleportować. Skusiła go idiotycznie piękna pogoda, która aż kusiła do spaceru, bo była tak niezwykła jak na Londyn o tej porze roku. Ostatni raz uległem kaprysowi chwili, przeklinał w duchu sam siebie, omijając kolejną grupę mugoli, zapatrzoną w jakieś śmieszne urządzonka, które miały im zastąpić magię.

Prychnął ze zniecierpliwieniem, bo dostrzegł przez sobą małe zamieszanie. Najwidoczniej ktoś blokował przejście, a banda głupich mugoli nie potrafiła przejść kilku kroków i ominąć maruderów. Wznosząc oczy ku niebu przesunął się do przodu i miał już rzucić jakąś kąśliwą uwagę o inteligencji takich osób, gdy usłyszał znajomy głos. Zatrzymał się gwałtownie i skupił na dobiegającej z przodu rozmowie, wychwytując tylko pojedyncze wyrazy, ale i to mu wystarczyło, by się upewnić, że doskonale rozpoznał ten głos.

Zamknął oczy i przywołał obraz chłopaka, którego mijał na korytarzach Hogwartu jeszcze nie tak dawno temu. Spodziewał się spotkania z nim prędzej czy później, bo w końcu oboje wybrali taką samą uczelnię, ale za nic w świecie nie przypuszczał, że nastąpi to w samym centrum mugolskiego Londynu. Wyglądało jednak na to, że Syriusz Black miał w tej chwili co innego na głowie, niż zamartwianie się swoją studencką przyszłością. Bardziej był skupiony na niskiego wzrostu dziewczynie, która wpatrywała się w niego z zadartą do góry głową i bynajmniej nie wydawała się zauroczona byłym Gryfonem, co dało się wielokrotnie zaobserwować na zamkowych korytarzach.

Wycofał się ostrożnie do tyłu i udał ogromne zainteresowanie samą fontanną, starając się jednak nie uronić żadnego ze słów, które padały z ust napotkanej dwójki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Czw Paź 30, 2014 3:11 am

Widząc, że Elladora zwleka z odpowiedzią na jego słowa, oderwał od niej wzrok, wszak Malfoy'ówna nie była pępkiem świata. Wrócił na chwilę do oglądania fontanny i lwów, które strzegły Trafalgar Square. Nagle w tłumie ludzi mignęła mu jakaś znana z widzenia postać. To nie mógł być zwyczajny mugol. Syriusz potrafił rozpoznać jak w tłumie mugoli zachowują się czarodzieje, teraz jednak widział na własne oczy, że dobrze zna tę aparycję. Zerknął kątem oka na Elladorę, sprawdzając czy ona też widzi niejakiego Fawley'a, który zwał się bodajże Christer... NIEEE!... Christoffer. Tak, właśnie, Christoffer. A może Christian? Nie ważne, bez względu jak miał na imię, Elladora musiała go znać bardzo dobrze. Oboje byli Ślizgonami. Odszedł od Elladory i podszedł do chłopaka stukając go w ramię.
- Widzę, że ktoś tu ma praktyki z transmutacji w dziedzinie testowania uszu dalekiego zasięgu? - Rzekł z rozbrajającą szczerością. Po chwili jego usta rozciągnęły się w uśmiechu. - Cześć, Fawley! Umówiłeś się z Malfoy'ówną pod fontanną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Czw Paź 30, 2014 4:54 pm

Westchnął głęboko i teatralnie, zadzierając nieco głowę, by spojrzeć na byłego Gryfona.
- Syriusz Black we własnej osobie. Czyżby znudziło cię towarzystwo gryfońskich czarodziejów i postanowiłeś przewietrzyć się na mugolskim powietrzu? - zapytał spokojnym głosem. Wsadził jedną dłoń do kieszeni spodni, a drugą zatoczył dookoła, obrazując owe mugolskie towarzystwo. Dopiero teraz bliżej przyjrzał się dziewczynie, z którą Syriusz tak namiętnie dyskutował i mimowolnie się uśmiechnął. O tak, teraz już doskonale wiedział, czemu ich wymiana zdań była tak burzliwa i gwałtowna.

- Chyba wam się coś rozmowa nie klei - zauważył ze śmiechem i zwrócił się w kierunku dziewczyny: - Witaj, moja droga. Czy ten świętoszkowaty troglodyta - mrugnął do Syriusza, łagodząc znaczenie swoich słów - ci się naprzykrza i mam z nim zrobić porządek?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Wto Lis 04, 2014 11:59 pm

Założył dłonie na ramiona splatając je na piersi i uśmiechnął się złośliwie rejestrując z równie złośliwą satysfakcją, że Fawley, aby spojrzeć na byłego Gryfona musi zadzierać głowę. Kiedy byli skazani na siebie podczas ważenia jednego eliksiru na zajęciach u Slughorna, który dobierał sobie uczniów w pary według własnego widzimisię, wydawało mu się, że są równi wzrostem. Teraz zmieniło się to na jego korzyść, pomyślał śmiejąc się w duchu.
- Christian Fawley we własnej osobie. To pytanie mógłbym zadać przede wszystkim Tobie, no!, i może jeszcze Malfoy'ównie, - Machnął lekceważąco ręką na dziewczynę stojącą za nim. Kontynuował nie zważając na jej minę. - bo ja w przeciwieństwie do was nie wybrzydzam i mugolskie powietrze jest mi tak samo bliskie jak to czarodziejskie. - Odparł równie spokojnym głosem. Spojrzał na lekko teatralne ruchy chłopaka, a potem za jego przykładem zerknął przez ramię na Elladorę obrzucając ją beznamiętnym spojrzeniem. Skrzywił się na dźwięk śmiechu byłego Ślizgona. O nie, będą sobie teraz spijać z dziubków, pomyślał wywracając przy tym oczami.
- To Twoja droga Malfoy'ówna naprzykrza się troglodycie od kiedy na niego wpadła, - naśladując ruch chłopaka, mrugnął do niego w taki sam sposób. - Ciekaw jestem w jaki sposób zrobisz z nią porządek? - Rzekł, przeciągając słowa i zmrużył oczy prowokująco spoglądając na Christiana. - Szczerze mówiąc wolałbym już iść na kremowe piwo z takim Ślizgonem jak Ty, niż żeby kleiła mi się rozmowa z taką Ślizgonką jak ona. - Dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Sro Lis 05, 2014 2:10 pm

Matka Natura mu nie poskąpiła wzrostu, ale inteligencji i bystrości to jednak pożałowała, pomyślał z westchnieniem Christian, przyglądając się prężącemu przed nim Syriuszowi. Przez kilka tygodni ten gryfoński obiekt zauroczenia wielu dziewczyn zdawał się urosnąć jeszcze o kilka cali. Niedługo nie będzie się mieścił w drzwiach, jeśli wraz ze wzrostem powiększać mu się będzie własne ego.
- To widać - mruknął z przekąsem, wciągając powietrze nosem i udając, że się krztusi. Z niesmakiem rzucił okiem na jego ubrania, których on sam w życiu by nie założył i na drwiący uśmieszek na twarzy. Założył ręce do tyłu, wsuwając palce za pasek spodni  i odchylił nieco głowę, wpatrując się przez chwilę w niebo. Zaledwie kilka chmur zdobiło niebieskie tło, co zapowiadało jeszcze długo piękną pogodę. Żal ją marnować na siedzenie w barach.

- Raczej śmiem powątpiewać, by Malfoy'owie uganiali się za Blackami - prychnął, solidarnie broniąc koleżanki. - Byłbym skłonny przypuszczać, że to Blackowie polują na Malfoy'ów - wzruszył ramionami, uważając temat za skończony. Ich gryfońsko-ślizgońskie potyczki były zabawne w Hogwarcie, ale na Merlina, najwyższa pora chyba dorosnąć. Chociaż w ich wypadku to mało prawdopodobne, pomyślał, obrzucając oboje spojrzeniem i znów wzdychając w duchu. Zapowiada się ciekawy rok akademicki.

- Drogi Syriuszu - zaczął przymilnym tonem, wpatrując się centralnie w jego oczy i zastanawiając, jakim cudem jeszcze się z byłą Ślizgonką nie pozabijali. - Doszły mnie słuchy, że ostatnio przesadzasz z alkoholem w każdej możliwej postaci, więc może lepiej sobie odpuść i wybierz na jakiś spacer. Wiesz, pooddychać trochę mugolskim powietrzem - podkreślił sarkastycznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Czw Lis 06, 2014 3:46 pm

Syriusz zignorował teatr odgrywany przez Christiana i jego krztuszenie mugolskim powietrzem. Widział jak Christian obrzuca spojrzeniem jego ubiór, a kiedy już nasycił się widokiem młodego Blacka i ich spojrzenia znów się skrzyżowały, uśmiech Syriusza stał się jeszcze bardziej drwiący, o ile to w ogóle możliwe. Podążył za wzrokiem Fawleya i spojrzał w niebo. Niebo jak niebo, niczego ciekawego tam nie ujrzał. Wywrócił oczami, po raz setny tego dnia zastanawiając się po jaką cholerę przyszedł w to miejsce. Odnotował w pamięci, że znajduje się tu skupisko najbardziej upierdliwych czarodziejów i na przyszłość będzie je omijał szerokim łukiem. To, że akurat Fawley będzie bronić Malfoy'ówny było do przewidzenia, sposób jednak w jaki to robił, wzbudził w Blacku lekką irytację.
- W takim razie ja nie jestem Blackiem. - Wycedził przez zęby, tym samym kończąc definitywnie ten temat. Nie miał w planach kontynuowania Ślizgońsko-Gryfońskich potyczek, które w samym centrum Londynu, z dala od Hogwartu, nie miały już miejsca bytu. Jednak niechęć do Malfoyów i innych napuszonych czarodziejów, wytykających mu zdradę krwi była zakorzeniona w nim bardzo mocno i nie miało to zbytniego związku z tym, że w czasach szkolnych należeli do domu Węża. Syriusz skrycie uważał Slytherin za dom całkiem prestiżowy. Cytując pewnego mugolskiego marszałka z czasów I wojny światowej, przekształcał go sobie na swój sposób (cytat, nie marszałka) - "Dom wspaniały, tylko ludzie kurwy". Syriusz zaśmiał się w odpowiedzi na swoje myśli a Christian i Elladora spojrzeli na niego dziwnym wzrokiem. Wtedy Fawley powiedział coś, co go bardzo zainteresowało.
- Doszły Cię słuchy? - Roześmiał się, mimo, że w jego oczach nie było ani krzty radości. - Niby skąd? Blackowie polują na Malfoy'ów, natomiast Fawley'owie polują na plotki i sensację. - Wycedził przez zęby, nawiązując do jego poprzedniej wypowiedzi. - Do tej pory oddychałem sobie mugolskim powietrzem, dopóki ona - Prawa dłoń wyskoczyła w powietrze, wskazujący palec celując w Elladorę. - na mnie nie wpadła, a potem Ty nie stanąłeś pod fontanną, żeby nas podsłuchiwać i nie zbrukaliście go swoją magiczną i plugawą obecnością. - Rzucił, odwracając się na pięcie i ruszając przed siebie w kierunku wyjścia z placu Trafalgar Square.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Czw Lis 06, 2014 8:16 pm

Blackowie, taki czysty ród, a niektórzy jego przedstawiciele są tacy tępi, pomyślał Christian, przyglądając się temu, jak Syriusz się praktycznie napowietrzył i sprawiał wrażenie, że wystarczy mu wbić igłę w cztery litery, a całe powietrze zeszłoby z niego w jednej chwili. Roześmiał się w duchu na samą wizję wbijania Blackowi wielkiej igły w tyłek, ale zachował kamienną twarz, obserwując napuszonego Gryfona, stającego okoniem na każdą zmiankę o mugolach. O, Merlinie, czemu takie czarne owce trafiają się właśnie w tym szlachetnym rodzie?

Opanował się na tyle, by być pewnym, że głos nie będzie mu drżał ze śmiechu przy wypowiadaniu słów i powiedział:
- No wiesz, mój potencjał nie może się zmarnować z powodu jakiejś wakacyjnej przerwy po skończeniu Hogwartu - wzruszył ramionami, jakby było to coś oczywistego. - Siedzę więc sobie w dworku ojca i odbieram dziesiątki sów dziennie z doniesieniami na temat tego, co się dzieje w Hogwarcie... i poza nim - dodał znacząco, zniżając przy tym głos. - Na przykład o tym, gdzie pan minister spędził ostatnią noc i dlaczego był to apartament pewnej szacownej damy. - Kąciki ust mu zadrgały na widok powątpiewającej miny Syriusza. No tak, pan szlachetny Gryfon pewnie nigdy w życiu nie splamił się czymś takim jak plotkowanie. - Studia studiami, plotki plotkami, ale z czegoś trzeba wyżyć. A że mi się akurat marzy plotkarska kolumna w Proroku - ponownie wzruszył ramionami. Problem jego przyszłości, która została właściwie już od dawna ustalona przez jego ojca, był wiecznie poruszany na rodzinnych spotkaniach i zawsze ucinał się w jednym punkcie. Christian przymknął na moment oczy, starając się wyciszyć negatywne uczucia, które się pojawiły na samą myśl o ojcu i jego planach wobec osoby syna. Gdy je otworzył, zobaczył jedynie plecy Blacka oddalające się w powolnym tempie. Westchnął głośno, mrucząc coś o braku kultury i ruszył za byłym Gryfonem, doganiając go po paru krokach, zanim zdążył opuścić plac.

- I doprawdy, skąd wiedziałeś, że mam w zwyczaju wychodzić na Trafalgar Square, wypatrując młodych Blacków i podkradać się do nich za każdym razem, by usłyszeć o czym tak zawzięcie dyskutują? - rzucił, ignorując mordercze spojrzenie Syriusza, jakie posłał mu przez ramię. Christian zakrył sobie usta ręką i otworzył szeroko oczy, komicznie naśladując ogromne przerażenie. - Czyżbyś czytał w myślach wszelkim niewinnym istotom?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Czw Lis 06, 2014 10:58 pm

Syriusz słyszał każde słowo, które Christian do niego wypowiadał i nagle zdał sobie sprawę, że on serio żartuje, a Black zacietrzewił się tak, jakby nie miał za grosz poczucia humoru. Stłumił uśmiech jaki próbował wypełznąć mu na twarz, jednak szedł dalej, starając się nie wypadać z roli i robiąc co i raz groźne lub też niedowierzające miny. W końcu nie wytrzymał i rzucił przez ramię.
- Skoro marzy Ci się plotkarska kolumna w Proroku to z chęcią dam Ci tematy, na które będziesz mógł pisać. Pierwszy nagłówek "Syriusz Black na spotkaniu klubu AA. Co się dzieje z młodym Blackiem? Czy to nieporadność życiowa po opuszczeniu Hogwartu czy też cała banda znana jako "Huncwoci" jest grupą anonimowych alkoholików urządzających od lat zakrapiane imprezy pod czujnym okiem dyrektora szkoły?" - Ponownie stłumił uśmiech rozbawienia, przywołując na twarz groźną minę. W przeciwieństwie do swojego rozmówcy, swoją przyszłość ustalał sam i trzeba było mu przyznać, że do końca to jej jeszcze nie ustalił. Studia w Kolegium były rocznym punktem zaczepienia, jednak co będzie dalej, to się okaże. Słyszał tupczące stopy Christiana, który musiał się nimi naprzebierać, aby dogonić Blacka, który stawiał kroki jak yeti. Odwrócił się do znajomego i z początku nie odpowiedział, obrzucając go jedynie morderczym spojrzeniem.
- Niee... No jak mogłeś się domyślić? Owszem, używam legilimencji na takich bezbronnych duszyczkach jak Twoja. - Rzekł, po czym nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Christian Fawley

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Wto Lis 11, 2014 1:11 am

Wyciągnął z kieszeni batonika Floriana Burblontona o smaku grylażowym i zaczął go pałaszować, wpatrując się w plecy Blacka. Przez chwilę przemknęło mu przez głowę, że może wypadałoby się podzielić, ale batonik za bardzo kusił. Poza tym w promieniu mili nie było żadnego magicznego baru, w którym mógłby zaspokoić rosnący głód. Spojrzał na batonik z miłością i ugryzł kolejny kawałek, odzywając się do pleców byłego Gryfona z nieco zniekształconym czekoladą głosem.
- Alkoholizm jest passé, mało który czytelnik by się tym zainteresował, zwłaszcza gdy chodzi o jakiegoś mało znanego uczniaka z Hogwartu - przełknął kawałek batonika, rzucając baczne spojrzenie dookoła, ale nikt w najbliższej okolicy nie przejmował się dwojgiem młodych ludzi. - Poza tym ostatnio hitem są doniesienia z romansu pewnego Bardzo Ważnego Urzędnika z Bardzo Ważną Panią Ambasador, więc obawiam się, że anonimowi alkoholicy w Hogwarcie by nie przeszli.

Ponownie zrównał się z Syriuszem, wycierając ubrudzone czekoladą palce w chusteczkę i chowając papierek do kieszeni. Z Żalem pomyślał, że mógł wziąć ze sobą jeszcze ze dwa, ale nie przypuszczał, że londyńska wyprawa zajmie mu tyle czasu. Przypomniał sobie zamkowe uczty w Hogwarcie; miał nadzieje, że na studiach będą karmić równie dobrze.
- Mógłbyś spróbować w hogwarckim pisemku wydawanym potajemnie przez grupę uczniów, tam twoje alkoholowe doniesienia znalazłyby z pewnością samych entuzjastycznych odbiorców. Chociaż to też nie jest pewne - dodał po chwili, wspominając kilka ostatnich sów, jakie otrzymał - bo tam również opinia publiczna bardziej jest zainteresowana nocnymi eskapadami pomiędzy pokojami wspólnymi. - Wzruszył ramionami, pokazując, że akurat jego te wyprawy niespecjalnie interesują. Nie, żeby sam kiedyś nie wymykał się nocą z dormitorium, ale zazwyczaj były to wyprawy w kierunku kuchni, nie do Pokoju Życzeń, gdzie jedynym życzeniem okazywało się wygodne łóżko. Jęknął w duchu na samą myśl o hogwarckiej rozpuście pod okiem Dumbledore'a.

- A moja duszyczka jest bezbronna i się tego nie wstydzę - mruknął pod nosem, patrząc z irytacją na Blacka. Gryfońska buła, jeszcze mu będzie wypominał jego niewinność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Sro Lis 12, 2014 2:07 am

Obrzucił podejrzliwym spojrzeniem batonika Christiana, bowiem ten przez chwilę wyglądał jakby chciał mu go podetknąć pod nos, jednak szybko się rozmyślił, co Black przyjął z ulgą, starając się przy tym nie wywracać oczami. Po chwili ten zaczął coś do niego bełkotać, jakby do końca nie przełknął słodyczy. Syriusz mimowolnie zwolnił kroku, tak, że szli teraz ramię w ramię, zachowywał jednak pewną odległość. Chciał rzucić jakąś kąśliwą uwagę, ale na chwilę obecną nie był w stanie żadnej skonstruować.
- Ty też jesteś mało znanym uczniakiem z Hogwartu - Zauważył, unosząc brew. - Myślisz, że ktokolwiek będzie brał Twoje domniemane artykuły na serio? - Spytał, również rzucając spojrzenia na boki. Nie widząc jednak żadnych alarmujących symboli na horyzoncie, ruszył dalej, a uszy zaczynały mu więdnąć, przynajmniej takie miał wrażenie.
- Widzę, że zaczynasz od grubej rury... ale nie swojej, tylko pana Ministra. - Odparł, zastanawiając się czy Christian chwyci jego aluzję. - Jeśli chodzi o mnie, to nie przeszliby ani anonimowi alkoholicy ani domniemane romanse urzędasków z Ministerstwa Magii. Wolałbym już poczytać o odkryciu jakiegoś nowego stworzenia magicznego, wiem, jestem nudziarzem. - Wsadził ręce do kieszeni i przeszedł przez ulicę, ponieważ oddalali się od placu.
Christan zrównał się z nim, wycierał brudne paluchy w chusteczkę, a Syriusz odwrócił wzrok, ponieważ napawało go to obrzydzeniem. Wywrócił oczami, kiedy Fawley dalej ciągnął temat alkoholizmu.
- Mógłbym, ale tego nie zrobię, ponieważ tamtejszy target nie musi znać szczegółów z mojego życia, po tym jak opuściłem zamek. - Odpowiedział, sam nie wiedząc po co, ponieważ Fawley był tak pogrążony we własnych myślach, że zdawał się w ogóle go nie słuchać. Oto człowiek, który uwielbia słuchać własnego głosu, pomyślał z przekąsem, zerkając z ukosa na Christiana.
- Co Ty mówisz? - Spojrzał na Christiana udając wielkie zaskoczenie, akurat zatrzymali się na światłach. - Nie wydaje mi się, żeby Hogwart był do tego stopnia zdemoralizowany. Ale każdy mierzy swoją miarą, Fawley. Ty byłeś Ślizgonem, ja Gryfonem, w moim pokoju wspólnym grało się w eksplodującego durnia. Nawet jeśli zdarzały się inne sytuacje, to nigdy nie wychodziło to poza Pokój Wspólny Gryfonów. - Odparł, patrząc na znajomego z satysfakcją w oczach. Pominął temat jego duszyczki, ponieważ był to żarcik, który stracił na ważności piętnaście minut temu. Spojrzał na niego pytająco.
- Zmierzasz w jakieś konkretne miejsce, czy idziesz tak bez celu za mną? - Spytał z rozbawieniem, bo on kierował się w konkretne miejsce. Właśnie zbliżali się do Dziurawego Kotła. Wskazał na bar, którego szyld widoczny był tylko dla czarodziejów. - Poznajesz?

/zt 2x (idziesz ze mną Fawley czy Ci się to podoba czy nie, odpisz w Dziurawym Kotle Razz )

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Pon Gru 01, 2014 8:33 pm

Była ciemna noc. Lord Voldemort przechadzał się spokojnie, obserwując martwą ulice. Dokładnie martwą...
Nie było tutaj żywej duszy....
Dokładnie, każda osoba, która wkraczała na plac zostawała zabijana... Liczebnosć ofiar do tej pory : 2. Ale co będzie dalej.
W tym momencie dało się usłyszeć charakterystyczne pstryknięcie. Tak to Alecto Carrow. Wezwana do swojego pana, klęknęła przed nim. Czekała na zadania...
A może to ona miała mu coś do powiedzenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alecto Carrow

avatar

Liczba postów : 56

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Pon Gru 01, 2014 10:53 pm

Alecto zawsze z niecierpliwością czekała na znajomy, promieniujący ból w przedramieniu. Oznaczał on tylko jedno: była w z y w a n a. Nigdy go nie lekceważyła i zawsze stawiała się na czas. Można powiedzieć, że podchodzi to pod masochizm, jednak nie o to w tym chodziło. Przecież Czarny Pan nie mógł czekać. Alecto od zawsze chciała zostać jego ulubienicą, nie mogła popełnić choćby najmniejszego błędu. Była gotowa wypełnić każde powierzone zadanie. Tak na prawdę nie liczyło się dla niej nic innego. Tylko służba Czarnemu Panu, tylko to miało znaczenie. Tak została wychowana, nie znała innego życia. Jej rodzice oddali życie za Voldemorta i dziewczyna uważała, że byłaby w stanie zrobić to samo. Bo nie ma większego dowodu lojalności jak własne życie, prawda? Nawet jeśli nie wszyscy się do tego przyznawali, nie było osoby, która nie ceniła by żywota. Oczywiście nie licząc samobójców, których Alcia uważała za zwyczajnie chorych umysłowo.
I tym razem dziewczyna zjawiła się punktualnie. Teleportowała się na Trafalgar Square. Wokół panował mrok i przejmująca cisza. Tak jak lubiła. Nie czekając na nic podeszła szybkim krokiem do Czarnego Pana. Spokój na placu przerywał tylko stukot jej obcasów na równych marmurowych płytach. Było to dziwne miejsce do spotkania, bardzo na widoku, jednak kto by się tym przejmował? Na pewno nie najpotężniejszy czarnoksiężnik wszech czasów! Dla niego nie było rzeczy niemożliwych i właśnie przy nim Alecto czuła się tak samo. Niezwyciężona. 3, 4, 5 kroków później znalazła się blisko czarnej postaci. Przyklęknęła spuszczając głowę nisko, tak że blond pukle opadły jej na czoło.
- Mój Panie.
Wyszeptała cicho. Voldemort był jedyną osobą, przed którą czuła taki respekty. Jedynie przed nim potrafiła się uniżyć. Imponowała jej jego siła, władczość i chęć mordu. Był dla niej wzorem do naśladowania. To za jego słowem wstąpiłą do Brygady Uderzeniowej Ministerstwa Magii. Była informatorem. Miała jak na tacy wszystkie najważniejsze sprawy ministerstwa odnośnie Śmierciożerców. Idealna praca dla szpiega.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3608-alecto-carrow
Andromeda Tonks

avatar

Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Wto Sty 13, 2015 3:57 pm

Andromeda wybrała się z córką na spacer. Miała dość samotnego siedzenia w domu i gadania do ruchomych obrazów czy dziwnych pytań córki, dlaczego nie może sobie poczarować jak mama, skoro też jest czarownicą albo dlaczego ciągle ma inne włosy czy nos. Wyjaśniała jej to setki razy. Może gdy wyrwą się z domu, nieco spuści i zajmie się czymś innym. Aktualnie zajęta była topieniem lalki we fontannie. Wiedziała jednak, że będzie dość niebezpiecznie biorąc nieopanowaną magicznie sześciolatkę w centrum Londynu pełnego mugoli. Uważnie obserwowała jej zachowanie, by w razie nagłego ataku magii, powstrzymać ją.
Zastanawiała się, co by to było, gdyby była taka jak jej teściowie. Nie miałaby świadomości istnienia magii, żyłaby sobie z dnia na dzień, a jedynym zmartwieniem byłyby pieniądze. Nie bałaby się budzić każdego dnia z myślą, czy wszyscy w domu jeszcze żyją, mogłaby pokazać wnuczkę swoim rodzicom, którzy by ją kochali i rozpieszczali. Kiedyś żałowała, że urodziła się czarownicą, przez magię straciła rodzeństwo i rodziców. Potem jednak przestała, bo gdyby właśnie nie ona, nigdy nie poznałaby Teda, nie miałaby Nimfadory. W gruncie rzeczy więc jednak była szczęśliwa...
__
dziwny post -.-

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Andromeda Tonks
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3471-andromeda-tonks
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Wto Sty 13, 2015 6:29 pm

Dzisiaj rano Amberly obiecała sobie, iż zacznie ćwiczyć. Mimo regularnych bólów pleców i tego, że w gruncie rzeczy była zima, postanowiła nabrać trochę siły i kondycji. Oczywiście Dominic by tego nie poparł. Minął niecały miesiąc od tego, kiedy jej się oświadczył. Nigdy w życiu nie była taka szczęśliwa. Trochę przeszkadzało jej to, że był nadopiekuńczy, ale w sumie było to urocze. Przynajmniej ktoś się nią przejmuje. Z jej myśli wyrwał ją widok jej drogiej przyjaciółki, Andromedy i jej małej córeczki, Nimfadory, którą tak uwielbiała. Uśmiechnęła się i podeszła do niej.
- Witaj, moja droga. - powitała ją wesoło i pomachała do Nimfadory. - Powinnam coś zrobić. Może się przeziębić, a w najgorszym wypadku zdadzić kim jest. Chcesz mieć na głowie Ministerstwo Magii? Rodzina tym bardziej Cię znienawidzi... - pokiwała głową i westchnęła ciężko. Traktowała Andromedę nie tylko jak przyjaciółkę. Była dla niej niczym siostra. Nie byłaby szczęśliwa, gdyby coś się stało jej, czy jej rodzinie. No i wprost przepadała za jej córeczką, którą nazywa Dorcią i wysyła jej prezenty bez okazji. Dromeda pewnie wolałaby, aby jej tak nie rozpieszczała, lecz skoro ona sama jeszcze nie miała dzieci, to uszczęśliwi dziecko bliskiej jej osoby. Na pewno będzie męczyła Dominica, kiedy wreszcie wyjdzie za mąż.
- Wiesz... - zaczęła powoli. - Jestem zaręczona. - spojrzała na swoją towarzyszkę, czekając na jej reakcję.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Andromeda Tonks

avatar

Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Sro Sty 14, 2015 2:31 pm

Siedziała pogrążona we własnych myślach, kiedy do rzeczywistości przywrócił ją doskonale znany sobie głos. Cóż za wspaniały zbieg okoliczności, że się tutaj spotkały. Już dawno miała do niej pójść i porozmawiać. Jak tylko ją zobaczyła, od razu na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a oczy rozbłysły radością.
- Witaj, kochana - odparła radośnie. - Na przeziębienie są lekarstwa, na szczęście. A co do ujawnienia kim jest. Jasne, że o tym myślę, nie mogłam jednak usiedzieć w domu. Ted znowu został wezwany w jakiejś pilnej sprawie... sama wiesz jakiej - westchnęła. Jej przyjaciółka miara rację, mogła mieć problemy z Ministerstwem, ale nie mogła tez kisić dziecka w domu. - Dora, ciocia ma rację, nie powinnaś teraz przy tej porze roku taplać się w wodzie - powiedziała i pociągnęła ją za rękę, by siadła spokojnie obok niej. Jak się spodziewała, jej włosy natychmiast zrobiły się czerwone. Szybko się rozejrzała i schowała je pod jej czapkę. Westchnęła. Nie powinna tu przychodzić Naraża nie tylko siebie, ale i przede wszystkim córkę. Co jednak miała robić w pustym domu?
Przez moment wpatrywała się w Amberly z otwartymi ustami. Długo czekała na te wiadomość i cudownie było wiedzieć, ze pośród tragedii jakie dzieją się wokół są także i szczęśliwe wiadomości.
- Dominic się oświadczył? - powtórzyła i zaraz roześmiała się i wyściskała przyjaciółkę, ciesząc się razem z nią. - To cudownie. Gratuluję! - dodała wesoło.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Andromeda Tonks
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3471-andromeda-tonks
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Czw Sty 15, 2015 2:00 pm

Bardzo ulżyło jej, gdy Andromeda wyciągnęła Dorę z tej fontanny. Było mroźno i mimo, że na świecie są lekarstwa, to szkoda by było, gdyby tak małe dziecko musiało męczyć się z chorobą.
- Fakt, mu... - zacięła się i odchrząknęła. - Ludzie mają całkiem sporo lekarstw na wiele chorób, ale szkoda by było, gdyby nabawiła się zapalenia płuc.
Powiedziała spokojnie i pogłaskała Nimfadorę wesoło po głowie. Było jej przykro, że nie Andromeda znowu została sama w domu z dzieckiem, ale musieli zdobywać pieniądzę na utrzymanie. Rodzina jej przecież w żaden sposób nie pomoże.
- Jeżeli chcesz, mogę wpaść od czasu do czasu i pomóc ci przy czymś. Wystarczy tylko powiedzieć. Potrzebujesz czasu dla siebie... - powiedziała i spojrzała na nią mocnym wzrokiem, aby ta nie protestowała. - Odpocznij sobie gdzieś. Ja zajmę się twoim dzieckiem. Może nie wiesz, ale dzieci wprost mnie uwielbiają. - powiedziała i roześmiała się cicho.
Było jej trochę głupio, kiedy tak czekała na odpowiedź na tak ważną dla niej wiadomość. Nie chwaliła się jeszcze nikomu. Ulżyło jej, kiedy przyjaciółka odebrała tę wiadomość tak entuzjastycznie.
- Owszem. W święta podczas spotkania rodzinnego. - ściągnęła czarną rękawiczkę i pokazała jej pierścionek zaręczynowy. - Jestem taka szczęśliwa. W końcu znalazłam kogoś, kto mnie pokochał. Łącznie z tymi moimi dziwactwami. Wiesz, jaka czasami potrafię być szalona i uparta. - też się roześmiała. - Na pewno będziesz pierwszą osobą na mojej liście gości! Oczywiście ty będziesz moją druhną... Zgodziłabyś się? - spytała już trochę mniej pewnie. Miała mnóstwo pracy i zrozumiałaby, gdyby odmówiła. Jednak nie wyobraża sobie swojego ślubu bez najlepszej przyjaciółki. Były razem od chwili, gdy się poznały. W te złe i dobre dni. Niczym siostry.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Andromeda Tonks

avatar

Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Czw Sty 15, 2015 2:28 pm

Pogłaskała obrażoną córkę po głowie. Starała się jak mogła, by dobrze ją wychować. Nie chciała by chorowała.
- Powiem Ci, że Dora jest niezwykle odporna. Jak na dziecko w jej wieku prawie wcale nie choruje. Miała tylko lekki katar, ale przeszło jej szybko. Czasem się zastanawiam jak ona to robi - zaśmiała się. Dobrze wiedziała, co Amberly chciała powiedzieć. Mugole. Czasem naprawdę trudno mówić jak zwykli ludzie. Ona sama miała z tym problemy. Edward często wychodził do pracy, a ostatnio nawet za często. Ze wszystkim zostawała sama, a i ona musiała chodzić do swojej, była przecież pielęgniarką w Mungu. Dobrze, że miała chociaż Syriusza, Lucy i Amberly. Na innych członków swojej pozostałej rodziny nie mogła w żaden sposób liczyć.
- Skorzystałabym bardzo chętnie. Nie wiem jednak czy dostanę teraz kilka dni dla siebie. Do Munga co chwilę ktoś trafia. Wiem, że nie jestem jedyną pielęgniarką w szpitalu, ale każde ręce się przydają, poza tym lubię pomagać - odparła jej. Cieszyła się z jej oferty pomocy. - Widzę, że masz trochę za mało obowiązków. Może warto porozmawiać z Dominiciem na temat zasilenia naszego świata małym czarodziejem? Skoro i tak macie się pobrać... - puściła do niej oczko. Amberly już od dawna marzyła o swoim własnym dzieciątku. Teraz miała okazję spełnić swoje marzenie.
Ujęła dłoń przyjaciółki i uważnie obejrzała pierścionek zaręczynowy. Był piękny. Tak samo piękny jak szczęśliwa twarz jego właścicielki.
- Przepiękny pierścionek. Oświadczyny przy rodzinie. To wspaniale. Jak zareagowała jego rodzina? Mam nadzieję, ze się cieszyli? - mówiła z przejęciem. Dobrze by było, gdyby chociaż jej przyszła rodzina zaakceptowała ją. By Dominic nie musiał przechodzić tego co ona. - Cieszę się razem z Tobą. I jasne, że będę Twoją druhną. Nawet nie wyobrażałam sobie, że mogłabym nią nie być - rzekła uśmiechnięta. Oczami wyobraźni już widziała siebie i Amberly jak biegają od sklepu do sklepu i szukają odpowiedniej sukienki i innych drobiazgów na ślub.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Andromeda Tonks
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3471-andromeda-tonks
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Czw Lut 12, 2015 9:29 pm

Objęła obie postaci opiekuńczym spojrzeniem. Oczywiście Andromeda miała rację. Tylko Amberly była zawsze tą, która przejmuje się na zapas. Cóż poradzić? Taka już jej natura. Czy ona jednak to rozumiała?
- Zobaczysz, że przerośnie nas wszystkich swoim talentem! - powiedziała radośnie i pogłaskała małą po główce tak, by czapka nie spadła jej z głowy.
- Rozumiem... Tylko nie przepracowuj się, dobrze? Pamiętaj, że też jesteś człowiekiem. Musisz odpoczywać. - pouczyła ją łagodnie. Wiedziała jednak, że pewnie nie posłucha jej rady. Roześmiała się cicho. - Na wszystko przyjdzie czas. W tym również na dzieci.
Nigdy nie była bardziej szczęśliwa. Chociaż trudno było ją zauważyć nieszczęśliwą... Szczególnie odkąd znalazła swoje szczęście w postaci Dominica.
- Od razu zaczęli gratulować. Wiesz, że nie lubię być w centrum uwagi, więc uciekłam do ogrodu. - odpowiedziała na pytanie i wzruszyła lekko ramionami. Cieszyła się, że to zgodziła się na bycie jej druhną. To było dla niej ogromnie ważne. - Opowiedz mi lepiej, co tam u was? Potrzebujecie czegoś?
To było jej ulubione pytanie! Starała się pomagać rodzinie Andromedy we wszystkim. Chciała się do czegoś przydać. Chociaż tyle może zrobić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   

Powrót do góry Go down
 

Trafalgar Square

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Trafalgar Square
» Trafalgar Law

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN-