a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Trafalgar Square - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Trafalgar Square

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Andromeda Tonks



Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Sro Lut 25, 2015 6:58 pm

Uśmiechnęła się do niej. Amberly zawsze wybiegała daleko w przyszłość planując wszystko na zapas. Andromeda była spokojna i opanowana zawsze, bez względu na to co działo się wokół niej. Wiedziała, że jeśli zacznie panikować i trzymać Dorę pod kloszem będzie tylko gorzej. Gdy pozwalała jej wychodzić dziewczynka była o wiele bardziej wyciszona, spokojna niż podczas zakazywania.
- To nie ode mnie zależy. Chcę wszytkim pomóc - powiedziała bezradnie rozkładajac ręce. Wybierając ten zawód liczyła się z brakiem czasu i napiętym grafikiem. - Tak racja. Najważniejsze przecież że się kochanie. Dzieci zdążycie mieć - potwierdziła. Sama Andromeda zaszła w ciążę dopiero rok po ślubie, wcześniej o tym nawet nie myśleli.
Wzruszyla się gdy przyjaciółka opowiedziała jej o tym, że przyjęli ją ciepło, zaczęli gratulowac i cieszyć się jej szczęściem. Łzy radości pojawiły się w kącikach jej oczu. Pojawiła się także i zazdrość, że jej rodzina ją akceptuje. Będzie mieć wszystko, ukochanego i rodzinę. Nie to co ona.
- To wspaniale, że cieszyli się razem z Tobą. To bardzo ważne - powiedziała opanowanym głosem, bez cienia najmniejszego drżenia.
- W sumie to ja potrzebuję towarzystwa. Powinnaś zdecydowanie częściej wpadać - odparła zgodnie z prawdą.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Andromeda Tonks
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3471-andromeda-tonks
Helen de Villiers



Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Pon Kwi 13, 2015 1:37 am

Helen ostatnimi czasy nie była w najlepszym nastroju. A raczej, można by powiedzieć, że była w fazie, którą można by nazwać „bez kija nie podchodź”. Wszystko spowodowane było niczym innym jak praktykami. Powodowana ambicją, którą odziedziczyła głównie po ojcu, jak również wygląd. W końcu jej matka i siostra były zwiewnymi, kruchymi blondynkami, które swą urodę zawdzięczały przodkini, jaką była półwila. Niestety, Helen musiała obejść się smakiem i jeśli chodzi o geny, została obdarzona grubymi, brązowymi włosami, które spływały jej aż do pasa i które nijak nie miały się do tego, jakoby ona również miałaby w swojej krwi domieszkę tej „wilowatości”. Nie żywiła jednak zazdrości pod adresem kobiet ze swojej rodziny, co to, to nie. Helen nie była osobą zazdrosną. Miała przeczucie, że zazdrość powoduje iż jest się w tyle za obiektami swojej zazdrości.
To nie zmieniało jednak faktu, że była niezwykle poirytowana, gdy tylko ujrzała rozpiskę praktyk. Wykładowcy wspaniałomyślnie rozdali im ankiety, w których sami mieli „podobno” zdecydować, w jakiej placówce odbędą praktyki. To chyba nijak się jednak miało do rzeczywistości. Bo co wspólnego miała „Nauka latania w Hogwarcie” z „Biurem Magicznych Gier i Sportów” w Ministerstwie Magii, to Helen nie potrafiła określić. Ostatnią rzeczą, jakiej by sobie życzyła była nauka rozwrzeszczanych dzieciaków utrzymywania się na miotle. To nadawało się dla Pottera, a nie dla niej. Ona celowała wyżej, miała nadzieję współpracować ze sławnymi drużynami. Jak widać, musiała obejść się smakiem i zaczynać od zera, a nie od wyżyn swoich ambicji.
Gdy tylko nastał wieczór, wyszła z Akademika w Hogsmeade i teleportowała się do Londynu. Kolegium zaczynało ją dusić, stałe mieszkanie w Hogsmeade z tyloma znajomymi twarzami bywało męczące i przede wszystkim nudzące. Skoro już miała odbyć niechciane praktyki, to wolała się do nich stosunkowo przygotować. Pierwsze więc co zrobiła to udała się do Sklepu z Markowym sprzętem do Quidditcha, gdzie nabyła kilka specyfików, które pomogłyby jej doprowadzić do porządku jej miotłę. Ostatnimi czasy jej Świetlista Smuga była bardzo biedna, zwłaszcza wtedy gdy zaraz po świętach Bożonarodzeniowych uległa idiotycznemu wypadkowi, po którym przez kilka tygodni musiała zrobić sobie przerwę w treningach. Całe szczęście, to było już dawno.
Wiatr mocniej zawiał i Helen naciągnęła mocno ciemną wzorzystą chustę, zasłaniając w niej swoje zmarznięte policzki. Mimo, że wieczory nie były już mroźne, to wciąż chłodne, w przeciwieństwie do dni, które stawały się cieplejsze i dłuższe. Poprawiła skórzaną torebkę i zapięła skórzaną kurtkę, chroniąc się przed zimnem. Nie zastanawiała się nad tym po co z magicznej najpopularniejszej ulicy Pokątnej przeszła pieszo aż do Trafalgar Square. Nie miała ochoty wracać jeszcze do Hogsmeade, a Londyn nocą wydawał się o wiele ciekawszą perspektywą. Do momentu, gdy zdała sobie sprawę, że ktoś ją obserwuje.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Mean Girls:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3252-helen-de-villiers
Ryan Lyns



Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Pon Kwi 13, 2015 7:41 am

/LOOK
Coś musiało być w tej pogodzie, bo Ryan podczas ostatnich kilku dni też nie mógł pochwalić się najlepszym humorem. Umm...szczerze mówiąc kij wie czym to było spowodowane, bo przecież miał wspaniałe życie. Codziennie niemal uchlewał się po pracy w pobliskich barach, rano często zdarzało mu się obudzić obok jakiejś kobiety...Dobrze jeśli jeszcze jakoś wyglądała, gorzej jeśli po zerknięciu na nią śpiącą na jego ręcę, miał ochotę prędzej sobie odgryźć kończynę niż ją obudzić...A i tak bywało, w końcu po alkoholu wszyscy wydają się bardziej..ponętni? Ale nie ważne. Najgorsze było to, że miał chyba po prostu dość takiego życia...Mimo wszystko takie 'atrakcje' pomagały zapomnieć o wszystkim co się działo, o wszystkim co złe, nie dobre i w ogóle fuj. Praca, która zawsze złapała mu przyjemność - bo czy może być coś lepszego niż skopanie tyłków śmierciożercom z samego rana, teraz nagle zaczęła robić się monotonna....Był dobry w swoim fachu, ale jakoś nagle wszystko ucichło. A Zakon, którego kiedyś był głową? Teraz, gdy ponownie szanowny Pan Dumbledore ponownie objął nad nim pieczę sytuacja się uspokoiła. Czuł, że nic nie robią, nie idą w ogóle do przodu, nie pracują nad tym by naprawić ten świat. Wierzył w to, że dyrektor Hogwartu wie co robi - w końcu on zawsze wiedział, ale...bądź co bądź powinni wziąć się do roboty, zacząć szukać wskazówek, działać! No cóż...na własną rękę dowiedział się kilku rzeczy, być może okażą się one przydatne. Być może posłuchają go na zebraniu, gdy wyrazi swoją opinię na temat tego wszystkiego...Miał taką szczerą nadzieję.
Ale może przejdźmy do teraźniejszości. Był już wieczór - nie późny, ale słońce już zaszło trochę czasu temu. Ryan był już dawno po pracy, więc gdzie mógł iść? Do baru znajdującego się nieopodal. Jak zwykle siedział pijąc whisky z lodem i rozglądając się za jakąś towarzyszką do rozmowy. Na jego ustach błądził delikatny uśmiech, większość ludzi już go tam znała i niekoniecznie miał dobrą opinię, aczkolwiek...kobiety przychodzące tutaj nie były zbyt mądre. Albo kochały seks. Albo jedno i drugie, bo dosiadając się do niego w pewnym sensie popełniały błąd. Co nie zmienia faktu, że gdyby trafił na jakąś dziewczynę, na taką jaka była Sarah...nie był zły do szpiku kości, gdzieś tam w głębi duszy wiedział co to znaczą uczucia, prawdziwe uniesienia miłosne i inne tego rodzaju bzdety. W każdym razie...po dłuższym czasie, gdy pękło już sporo dobrego alkoholu, a nic ciekawego się nie działo postanowił wyjść by zaczerpnąć świeżego powietrza. Coś sprawiło, że był najzwyczajniej w świecie smutny. Rodzice - gdyby go nie porzucili dawno temu - pewnie nie byli by dumni z poczynań synka, ale to nie o to chodziło. Brakowało mu po prostu ludzi, na których mógłby zawsze liczyć, prawdziwych przyjaciół, a nie fałszywych sępów czekających tylko na jego porażkę. Być może chodziło też o to, że miał dość wracania do wiecznie pustego domu? To mogło by wyjaśnić jego przepijanie zarobionych pieniędzy.
Doszedł do Trafalgar Square, nie było tutaj wiele osób, chociaż za dnia to miejsce tętniło życiem. Poprawił krawat, a po krótkiej chwili dostrzegł kobietę - jego pierwsza myśl? "Hmm...nie brzydka", ale postanowił chociaż raz opanować swoje podejście, zachować się inaczej. Nie koniecznie zagrać kogoś innego, a po prostu...nie traktować jej jak kolejny obiekt do zaliczenia...
Podszedł wolno nie spuszczając z niej wzroku i sięgnął do kieszeni po paczkę papierosów, z której wyciągnął jednego. Już po chwili ciszę przerwał dźwięk odpalanej zapalniczki, a dym zaczął leniwie unosić się w powietrze. Zaciągnął się kilka razy, a potem odezwał się stając na tyle blisko, by mogła go dobrze usłyszeć, ale nie na tyle by naruszyć jej przestrzeń osobistą.
-Cześć..? - rzucił, kto by go nie znał mógł by uwierzyć, że było to trochę nieśmiałe. W rzeczywistości po prostu nie wiedział jak zacząć rozmowę. No, ale w końcu jakoś pójdzie samo, nie?
-Co tutaj robisz..? - zapytał, mimo, że chyba nie powinno go to interesować. Nie znała go, nie musiała mu się tłumaczyć, ani w ogóle odpowiadać, mimo wszystko liczył jednak, że nawiążą jakiś kontakt. Chociażby przez chwilę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Helen de Villiers



Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Wto Kwi 14, 2015 3:10 am

Zwolniła kroku, mrużąc oczy. Cóż, dopóki intruz zachowywał zadawalającą ją odległość, nie zdawała się raczej zwracać na niego uwagi. Dopiero gdy usłyszała za sobą ciężkie kroki, odbijające się echem po kostce brukowej, wzmożyła czujność i zacisnęła palce na różdżce, którą miała ukrytą w wewnętrznej specjalnej kieszonce w kurtce. Nie mogła jednak tak od razu wymachiwać tym przedmiotem i ciskać zaklęciami w akcie pożal się Slytherinie – samoobrony. Tym bardziej, że znajdowała się na typowo mugolskiej dzielnicy Londynu. Co z tego, że w pobliżu nie było widać żywej duszy. Intruz, bo tak Helen go w myślach nazywała, mógł również być mugolem, a czarowanie w towarzystwie mugoli nie wróżyło świetlanej przyszłości, jeśli nie chciało się mieć do czynienia z Wizengamotem. Miała już podobne akcje na koncie i ledwo co zdołała się z nich wywinąć. Usłyszała za plecami dźwięk odpalanej zapalniczki, a sekundę później zapach papierosowego dymu. No nie, szedł za nią a nie zaproponował nawet papierosa? I tak by nie przyjęła, ponieważ dopiero co udało jej się rzucić zły nawyk, bo nałogiem tego nie mogła nazwać. Intruz znalazł się już na tyle blisko, że nie warte było już udawanie, że niby go nie zauważyła. Odwróciła się niespiesznie i obrzuciła mężczyznę przenikliwym, oceniającym spojrzeniem od stóp do głów. Trzeba było mu przyznać, że nie wyglądał najgorzej, a jego elegancki garnitur mocno kontrastował z jej ciemnymi ubraniami, które raczej miały tuszować jej obecność w tłumie niż ją eksponować. No może dodatkowo miały na celu wyeksponować jej zadziwiająco długie nogi.
- Dobry wieczór. – Odpowiedziała, pewnym siebie głosem. Podniosła wyżej głowę i mimowolnie wyprostowała się, stając mocno na obu nogach. Jej postawa z sekundy na sekundę zupełnie się zmieniła.
- Zmierzam do celu, którego nie ujawnię, ponieważ cenię sobie prywatność. – Odparła automatycznie, co jednak było łgarstwem, ponieważ szła przed siebie tylko po to by iść. Nie miała ochoty się zatrzymywać. Powiedziała to jednak czysto i bez zająknięcia. Po chwili się zreflektowała, ponieważ nieznajomy wzbudził w niej iskierkę zainteresowania. – Ale możesz iść ze mną, może wtedy zechcesz mi wtedy zdradzić, co Cię podkusiło, by mnie zatrzymać na środku placu?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Mean Girls:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3252-helen-de-villiers
Ryan Lyns



Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   Sro Kwi 15, 2015 9:58 am

Na nic były jej starania nie zwrócenia na niego uwagi. Ryan należał do takich osób, które raczej nie pozwalały się ignorować. Ku jego zadowoleniu mimo wszystko kobieta się odwróciła. W końcu ujrzał jej twarz i uśmiechnął się delikatnie pod nosem. Obrzucił ją dokładnie takim samym spojrzeniem, jak ona jego - zbadał wzrokiem każdy centymetr jej ciała, od stóp do głów, zatrzymując się wreszcie na twarzy i zaglądając jej prosto w oczy. Musiał w duchu przyznać, że kobieta stojąca na przeciwko niego również prezentowała się świetnie - faktycznie, jeśli chciała wyeksponować swoje nogi - to jej się to udało, bo przyciągały uwagę. Był przekonany, że wielu mężczyzn odwracało się za nią, gdy przechodziła obok nich na ulicy.
Spodobała mu się jej pewność siebie, można było stwierdzić, że na pewno nie jest nieśmiałą szarą myszką, bo taka dalej udawała by, że go tu nie ma.
-Hmm. Rozumiem, skoro jesteś taka tajemnicza to uznajmy, że pytania nie było. - odpowiedział spokojnie, ponownie unosząc papierosa do ust i zaciągając się po raz kolejny. Uśmiech na jego twarzy zdecydowanie się poszerzył, właściwie stał się nawet trochę...bezczelny, gdy stwierdziła, że może iść z nią.
-Och, dziękuję za pozwolenie. Z radością pójdę z Tobą w kierunku tego celu, a co mnie podkusiło, żeby Cię zatrzymać..? Dowiesz się po drodze. Może. - odpowiedział, a potem podszedł do niej bliżej, następnie robiąc kilka kroków w tym kierunku, w którym wcześniej podążała kobieta.
-Idziemy? - zapytał, czekając aż ruszy razem z nim.
-Zdradzisz mi swoje imię, czy to też poufna informacja? - dodał po chwili.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Trafalgar Square   

Powrót do góry Go down
 

Trafalgar Square

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Trafalgar Square
» Trafalgar Law

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN-