a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
British Museum
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 British Museum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: British Museum   Wto Wrz 16, 2014 12:17 pm


Muzeum Brytyjskie to jedno z największych na świecie muzeów historii starożytnej. Monumentalny budynek zaprasza w swoje progi by zabrać przybyszów w podróż w czasie. Nie, nie mają tu zmieniaczy czasu, pamiętajmy że jesteśmy w budynku do którego mają dostęp mugole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudolf Lestrange

avatar

Liczba postów : 38

PisanieTemat: Re: British Museum   Czw Lut 05, 2015 9:18 pm

Wnętrze budynku wyglądało naprawdę imponująco, nawet jak na dzieło mugoli. Oczywiście nie zadawał sobie trudu, by płacić za bilet, jedno małe zaklęcie wystarczyło, by bez problemu dostał się do środka. W pewnym sensie cała sytuacja wydawała mu się cholernie abstrakcyjna - dwoje ludzi nienawidzących mugoli spotyka się w miejscu, gdzie aż roi się od tego plugawego robactwa. Ale jednocześnie było w tym coś mrocznie zachwycającego; w tej świadomości, że jednym zaklęciem, jedną klątwą będzie można roznieść setki tych marnych istnień w pył...
Roześmiał się głośno na samą myśl o tej słodkiej przyjemności, ignorując zgorszone spojrzenie ochroniarza. Najwidoczniej nie wypadało się tu śmiać, ale go obchodziło zdanie jakiegoś mugola? Odwzajemnił spojrzenie, wkładając w nie całą swoją nienawiść do mugolskiej rasy i z satysfakcją stwierdził, że speszony ochroniarz zniknął za najbliższymi drzwiami z przytwierdzoną tabliczką "Dla personelu".
Przeszedł do sali poświęconej kulturze perskiej i przysiadł na jednej z wygodnych puf ustawionych na środku pomieszczenia, skąd można było obserwować całe wnętrze i podziwiać ogromne posągi zdobiące jedną ze ścian. Przywołał w pamięci swoją wiedzę na temat magii praktykowanej przez mieszkańców tamtego regionu, ale nie pamiętał nic, co mogłoby go na dłużej zainteresować. Rozejrzał się. Pomieszczenie zapełniało się gośćmi i pustoszało na przemian. W końcu gdy opuściła je jedna z hałaśliwych wycieczek, mógł odetchnąć z ulgą. Do spotkania pozostało jeszcze kilka minut, ale i tak czuł się zdenerwowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3269-rudolf-lestrange
Bellatrix Lestrange

avatar

Liczba postów : 234

PisanieTemat: Re: British Museum   Pią Lut 06, 2015 10:39 pm

Zaproszenie jakie otrzymała wywołało u Panny Black nie małe zainteresowanie a fakt w jakim miejscu mieli się spotkać sprawił że Bellatrix roześmiała się w głos, co zdarzało jej się niezmiernie rzadko. Czyżby Rudolf nawiązywał do ich wspólnego popołudnia spędzonego w jednej z chętnie odwiedzanych przez mugoli kawiarni? Nazwać można by to było swego rodzaju romantyzmem. Oczywiście jeśli w przypadku tych dwoje można było mówić o tego typu uczuciach.
Jako że słynęła wśród ludzi którzy ją znali z tego iż nie lubiła czekać w Brytyjskim muzeum znalazła się nie szybciej jak na pięć minut przed umówionym spotkaniem. Wchodząc do gmachu zwróciła uwagę na wyglądającego z pomieszczenia "dla personelu" ochroniarza, który widząc jej pełne pogardy spojrzenie skulił się tylko w sobie i zniknął ponownie za drzwiami, co świadczyło niewątpliwie o fakcie że Lestrange oczekuje już jej przybycia.
Była to jednak z tych cech które w nim sobie ceniła, punktualność.
Bez problemu odnalazła drogę do pomieszczenia które ją interesowało. Persowie, podobno ich naród upadł z powodu głupoty następcy tronu który to upodobał sobie zwykłą służącą jako swą oblubienicę.
Bellatrix nie potrafiła zrozumieć tego rodzaju fascynacji. Jak można poświęcić uwagę komuś w czyich żyłach płynie chociaż domieszka skażonej krwi? Na myśl o tym w jej głowie pojawiła się siostra którą uważała za zmarłą właśnie z powodu jej fascynacji plugawym mieszańcem i chociaż sama Andromeda wiele razy próbowała przekonać ją że to nie sprawka użycia miłosnej mikstury przez tego cholernego Tonksa jakoś nie wierzyła w te słowa.
Odgoniła od siebie tą natrętną myśl, pogodziła się już z tym że straciła siostrę i obiecała sobie że jej pożal się boże mąż zapłaci za to pewnego dnia.
Już z oddali go zauważyła, siedział pogrążony w myślach pośrodku sali w której znajdowało się obecnie niewielu zwiedzających.
Zbliżyła się nieśpiesznie siadając tuż obok.
- Witaj Rudolfie. - w tej chwili ich spojrzenia przez chwilę się połączyły a w powietrzu dało się poczuć pewnego rodzaju elektryczność.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Is it wrong wrong that I think it's kinda fun

When I hit you in the back of the head with a spell?


Diamonds on my wrist, whiskey on my tongue
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1297-bellatrix-black
Rudolf Lestrange

avatar

Liczba postów : 38

PisanieTemat: Re: British Museum   Sob Lut 07, 2015 11:53 pm

Był zajęty obserwacją pary mugoli, którzy zachwycali się właśnie kawałkiem jakiegoś kamienia, podpisanego jako pozostałość po perskiej figurce, gdy ktoś gwałtownie naruszył jego przestrzeń osobistą, siadając tuż obok. Zirytowany odwrócił głowę, by - w razie takiej konieczności - potraktować intruza odpowiednio, ale w tym samym momencie kobiecy głos dotarł do jego uszu i wszelkie złe zamiary uleciały jak za machnięciem różdżki. Kobieta wyglądała wspaniale, nie sposób było nie doceniać jej urody, w której czaiło się coś pociągającego i mrocznego zarazem. Ciemne włosy wyglądały teraz idealnie, starannie ułożone, ale Rudolf doskonale wiedział, że równie cudownie wyglądają wtedy, gdy są potargane tym fantastycznym magicznym szałem... i nie tylko.
Przywołał na twarz lekki uśmiech, ot taki, by pokazać, że jej przybycie go ucieszyło, ale jednocześnie by nie był on zbyt wylewny. Okazywanie emocji w miejscu publicznym było dobre dla mugoli, którzy oblepiali się wszystkimi odnóżami na każdym kroku. Czarodziej, a już na pewno czarodziej z czystokrwistego rodu powinien trzymać swoje emocje na wodzy w niemagicznym świecie. Zresztą nawet w tym magicznym pewnych rzeczy po prostu nie wypadało robić.
- Bellatrix - dźwięcznie wymówił jej imię, kładąc charakterystyczny akcent na podwójną samogłoskę. Odwrócił się w jej stronę, lecz zamiast odsunąć się i zrobić jej miejsce, przysunął się jeszcze bliżej, praktycznie stykając się z nią kolanem i zakładając dłoń na oparcie sofy tuż za jej placami. Dla zewnętrznego obserwatora mogło się to wydawać zwykłym spotkaniem dwójki znajomych. Dla nich było jednak czymś więcej: pośrodku mugolskiego świata, otoczeni mugolami i mugolskimi dziełami sztuki znajdowała się dwójka ludzi, którzy jednym zaklęciem mogliby obrócić wszystko w pył i czerpać z tego perwersyjną radość.
- Niesamowite miejsce, nieprawdaż? - powiedział, rzucając znudzone spojrzenie na kolejną grupkę zwiedzających i wypowiadając te słowa takim tonem, że ironię można byłoby mieszać łyżką. - Tyle osób zachwycających się tym... byle czym, kompletnie nieświadomych niebezpieczeństwa. - Wrócił wzrokiem do jej twarzy, przyglądając jej się z taką samą ciekawością, jak robił to zawsze, gdy tylko spotykał się z panną Black. - Wyglądasz na szczęśliwą, jakbyś dopiero co wróciła z małej... sesji - dodał znacząco. Och, może sam nie był miłośnikiem tortur, którym oddawałby się z taką przyjemnością jak Bella, wyszukując coraz to nowsze sposoby dręczenia ofiar, ale nie mógł odmówić młodej kobiecie kunsztu w tym, co robił. Chociaż sam wolał załatwić sprawę szybko, poprzedzoną czasem jakimś małym Crucio, to fascynacja, z jaką robiła to Bella, udzielała się z czasem i jemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3269-rudolf-lestrange
Bellatrix Lestrange

avatar

Liczba postów : 234

PisanieTemat: Re: British Museum   Pon Lut 09, 2015 8:56 pm

Kąciki jej ust drgnęły delikatnie słysząc pełną ironii uwagę - Deszcz potłuczonego szkła nadał by temu miejscu uroku- w oczach jak gdyby zapłonęły jej dwa płomienie pobudzone tą wizją wszak wszelkie szklane witryny oraz drogocenne witraże w strzelistych oknach potraktowane odpowiednim zaklęciem stworzyły by dla tej dwójki pejzaż wprost wymarzony na miejsce idealnego spotkania.
Black sięgnęła dłonią do ramienia Rudolfa strzepując z niego niewidzialny pyłek przy okazji muskając opuszkami palców zagłębienie jego szyi, niby zupełnie przypadkowo dla zwykłego obserwatora z pewnością zupełnie niezauważalnie a jednak w tym niepozornym geście była swego rodzaju wymowność zrozumiała tylko dla tej dwójki.
- Mugoli tak łatwo zadowolić, wprawić w zachwyt niczym, omamić, wykorzystać do własnych celów jednocześnie wmawiając że robią właśnie to na co sami mają ochotę.- głupota i krótkowzroczność mugoli były gwarantem pozostania świata czarodziei w ukryciu choć tak na prawdę był tuż obok, jednak to nie wystarczało bo czemuż czarodzieje posiadający tak wielką moc musieli pozostawać w ukryciu? Powinni rządzić niepodzielnie całym światem do tego właśnie dążył Czarny Pan a Bellatrix była jedną z osób która popierała tą idee całą sobą. Czystokrwiste rody powinny wyjść z ukrycia a wszelkiego rodzaju plugastwo powinno im służyć o ile zasłużą na tak wielką łaskę.
- Przed Tobą nic się nie ukryje prawda? - spojrzała mu w oczy jak gdyby chciała odczytać z nich co by powiedział wiedząc co też robiła dzisiejszego poranka. Była pewna że nie miał by nic przeciwko pozbyciu się kolejnego mieszańca ale nie po to się przecież spotkali by opowiadać o tego typu sprawach.
- Rozumiem że się za mną stęskniłeś. - w jej stwierdzeniu usłyszeć można było lekką nutkę zapytania połączonego z niewątpliwym zainteresowaniem ponieważ Rudolf w swej krótkiej wiadomości nie zdradził powodu swego zaproszenia, nie przeszkadzało by jej jednak nawet gdyby miało by to być zwykłe towarzyskie spotkanie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Is it wrong wrong that I think it's kinda fun

When I hit you in the back of the head with a spell?


Diamonds on my wrist, whiskey on my tongue
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1297-bellatrix-black
Rudolf Lestrange

avatar

Liczba postów : 38

PisanieTemat: Re: British Museum   Sro Lut 11, 2015 2:12 am

Mroczny uśmiech rozjaśnił jego twarzy, gdy niewidzącym wzrokiem przesunął po twarzach zebranych mugoli. Tyle marnych istnień. Z pewnym rozrzewnieniem pomyślał o tym, że grupka tych głupich istot mogłaby w całkiem przyjemny sposób uświetnić ceremonię ślubną, do której był przygotowywany właściwie od chwili, gdy wkroczył w nastoletni wiek. Kilka prostych zaklęć rzuconych na przygłupich mugoli mogłoby być fantastyczną rozrywką, zanim szczęśliwie poślubiona sobie para wyruszyłaby w swoją podróż poślubną. Z chęcią już teraz wypróbowałby kilka czarów, ale doskonale wiedział, że ryzyko było zbyt duże.
Ministerstwo węszyło coraz bardziej, a choć nie miało wystarczających sił i środków, by przedsięwziąć poważne kroki, lepiej było się jeszcze nie wychylać. Ich czas nadejdzie, a wtedy nic i nikt nie uchroni tych marnych robaków przed szeregiem zabaw, jakie przygotowali dla nich śmierciożercy.
- Ciebie za to zadowolić jest znacznie trudniej - mruknął jej do ucha, podejmując grę i pochylając się nad nią, jakby nagle zainteresowała go rzeźba znajdująca się za jej plecami. Prawie musnął ustami jej ucho i włosy opadające na policzek. - Ale to dobrze... lubię wyzwania - dodał, jeszcze bardziej zniżając głos i wracając po chwili do poprzedniej pozycji i jakby nigdy nic dopowiedział: - Bije od Ciebie ta szczególna aura jak zawsze, gdy spędzasz wesoło czas na zabawie z naszymi małymi mieszańcami. Zaczynam być zazdrosny, że spędzasz z nimi więcej czasu niż ze mną - cień uśmiechu przemknął mu po twarzy na potwierdzenie tego, że nie mówi poważnie.
Usiadł wygodniej, rzucając niedwuznaczne spojrzenie w stronę kobiety, która najwyraźniej chciała skorzystać z wolnego miejsca po drugiej stronie złączonych sof. Nie życzył sobie teraz obecności nikogo trzeciego, a już na pewno nie brudnych mugoli. Już wcześniej wiele razy się zastanawiał nad nieformalną stroną ich związku. Byli zaręczeni praktycznie od zawsze, mimo że do oficjalnych oświadczyn nigdy nie doszło. Po prostu oboje wiedzieli, komu przeznaczyły ich rodziny i musieli to zaakceptować. Można powiedzieć, że mieli szczęście, że wybór okazał się tak łaskawy i trafili na kogoś, kto podziela ich przekonania i ideę.
- Moi rodzice naciskają w kwestii ślubu. Uważają, że i tak za długo zwlekamy i należy przyśpieszyć całą sprawę, zwłaszcza że i tak cały czarodziejski świat, oczywiście ten ważniejszy, doskonale wie, jak stoją sprawy. Trzeba tylko... dopełnić formalności, jak to raczył ująć mój ojciec - powiedział w końcu, kierując spojrzenie na Bellatrix.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3269-rudolf-lestrange
Bellatrix Lestrange

avatar

Liczba postów : 234

PisanieTemat: Re: British Museum   Sro Lut 11, 2015 1:27 pm

Skinieniem głowy przyznała mu rację - Mnie nie zadowoli jakaś marna sterta kamieni. - kącik jej ust drgnął ku górze gdy poczuła ciepło jego oddechu na swojej skórze, te niby nic nieznaczące gesty, delikatne muśnięcia, przypadkowy obserwator nawet ich nie dostrzeże ale dla nich... Spojrzała ukradkiem na samotną kobietę ze szkicownikiem i zupełnie niezauważenie rzuciła niewerbalnie zaklęcie na jeden z posążków który przewrócił się nagle i z hukiem upadł na najbliższą szklaną gablotę, która rozsypała się w drobny mak przy akompaniamencie zduszonych okrzyków zwiedzających. Bellatrix zupełnie jak by sama się przestraszyła wykonała nagły zwrot na kanapie i "wpadła" w Rudolfa plecami, jej dłoń niby przypadkiem znalazła się na jego udzie a druga wylądowała na ustach jak gdyby kobieta chciała stłumić nią okrzyk przerażenia a tak na prawdę zakrywając szeroki uśmiech zadowolenia.
Po policzku mugolki która stała najbliżej gabloty spływał strumień krwi połączony ze słonymi łzami. Szkicownik leżał na podłodze pośród odłamków szkła. Momentalnie pojawiło się wokół niej mnóstwo osób, każdy coś mówił, pokrzykiwał, biegali jak poparzeni, wzywali pomocy, jedni oglądali gablotę dziwiąc się jak do tego doszło inni zajmowali się kobietą.
- Widzisz o czym mówię. Oni zupełnie nie potrafią się bawić.- szepnęła obserwując całą tą farsę i kreśląc maleńkie kółeczka po udzie swego towarzysza.
- A więc nasi rodzice musieli w ostatnim czasie spotkać się przy kolacji. Podobno Madame Malkin już szyje suknię ślubną, matka nalega bym jak najszybciej wybrała się na przymiarkę.- Odwróciła się i spojrzała Rudolfowi w twarz, czuła że właśnie ten temat wisi w powietrzu choć tak na prawdę miała nadzieję że odwleką to jeszcze odrobinę w czasie, ostatnio tak wiele zadań od Czarnego Pana zajmowało jej czas że nie umiała sobie wyobrazić przymiarek sukni, wybierania zaproszeń, menu i całej tej związanej z zamążpójściem szopki. Uśmiechnęła się jednak zalotnie - Nie sądzisz jednak, że lepiej było by mi bez sukni...- pytająco uniosła brew po czym delikatnie się odsunęła wracając do pozycji twarzą w twarz. - Wspominali jakiś konkretny termin? - Jeżeli od Bellatrix by to zależało w ramach oszczędnego gospodarowania czasem mogła by nawet teraz pochwycić jakiegoś pastora który udzielił by im ślubu, jednak tego rodzina by jej nie wybaczyła. Wesele było planowane już od wielu lat i miał to być wielki raut, spotkanie najznamienitszych tego świata.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Is it wrong wrong that I think it's kinda fun

When I hit you in the back of the head with a spell?


Diamonds on my wrist, whiskey on my tongue
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1297-bellatrix-black
Rudolf Lestrange

avatar

Liczba postów : 38

PisanieTemat: Re: British Museum   Sro Lut 11, 2015 10:13 pm

Nawet nie musiał rzucać w jej stronę pytającego spojrzenia, gdy gablota rozprysła się na milion kawałeczków, a szkło rozsypało dookoła, raniąc mugoli. Lekki uśmiech satysfakcji przemknął mu po twarzy, przytłumiony zaraz przez zduszony jęk zaskoczenia, gdy Bella zupełnie niespodziewanie znalazła się tak blisko niego. Spojrzał jej wyzywająco w oczy, zastanawiając się, do czego jest zdolna i jak daleko się posunie. Oboje nie byli święci, o nie, ale towarzystwo mugoli nie nastrajało do większych zabaw, mimo że było perwersyjnie i niebezpiecznie zachęcające.
Rozchylił nieco usta i wypuścił powoli powietrze, czując jak krew zaczyna mu coraz szybciej pulsować w żyłach. Starał się ignorować w swojej świadomości dłoń spoczywającą na jego udzie. Jeśli Bellatrix chciała go sprowokować, to powinna być świadoma tego, że spotkają ją za to konsekwencje. A może właśnie tego się spodziewała...?
- Bez sukni? To byłby prawdziwy skandal, którego czarodziejski świat tak szybko by nie zapomniał. Chociaż nie zaprzeczam, że to kusząca wizja - powiedział powoli, gdy wróciła do poprzedniej pozycji, a on mógł już normalnie oddychać. - Może nawet jako pan młody pozwolę ją sobie wcielić w życie... po weselnym bankiecie - dodał ciszej, wpatrując się bez mrugnięcia okiem w jej tęczówki i kładąc jej dłoń na kolanie.  Zupełnie tak, jakby było to najbardziej naturalne miejsce, w którym powinna teraz spoczywać.
Odetchnął głęboko, zanim uświadomił sobie, co ma zamiar jej powiedzieć. Miał nadzieję, że wiadomość nie sprawi, że Bellatrix podskoczy w miejscu albo zacznie się szaleńczo śmiać. Sam był zszokowany i zaskoczony, ale nie mógł za wiele zrobić i za wiele negocjować. Wydawało mu się nawet, że decyzja została podjęta za jego plecami i że narzeczona ma rację: ich rodzice musieli się niedawno spotkać i dogadać wszystkie szczegóły, stawiając ich przed faktem dokonanym. Odchrząknął i spojrzał gdzieś w sufit, jakby nagle misterne i kiczowate zdobienia okazały się wyjątkowo interesujące.
- Za tydzień. A konkretniej za sześć dni.
Odważył się w końcu na nią spojrzeć, bo ciekawość jej reakcji zwyciężyła z typowo męską postawą wycofania. W pewnym sensie rodzice mieli rację, nie było na co czekać, skoro i tak wszystko było wiadome od lat i czarodziejskie rody czystej krwi już dawno wyraziły aprobatę dla tego związku. Zwłaszcza że nadchodziły niespokojne czasy, gdy organizacja ślubu i późniejszego wesela byłaby całkowicie niemożliwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3269-rudolf-lestrange
Bellatrix Lestrange

avatar

Liczba postów : 234

PisanieTemat: Re: British Museum   Pią Lut 13, 2015 8:50 pm

Gdyby nie fakt że była na to zbyt poważna za pewne zachichotała by na widok jego reakcji. Ten zduszony jęk był do prawdy komiczny, i chociaż umiała powstrzymać się przed wybuchnięciem śmiechem lekki uśmiech przemknął jej przez twarz zatrzymując się na oczach.
Nie mogła nic poradzić na to że lubiła się bawić a okazja i miejsce były do prawdy zachęcające.
- Rudolfie nie wiedziałam, ze jesteś taki wrażliwy, wystraszyłeś się serce wali ci jak młotem. - i przesunęła dłoń nieśpiesznie z jego uda na klatkę piersiową zakreślając paznokciem kółko w tym miejscu.
- Jeden skandal w tą stronę czy w drugą, mieli byśmy ślub jakiego nikt jeszcze nie miał. - po takim wyczynie matka niewątpliwie wykreśliła by ją z rodziny i usunęła z drzewa genealogicznego. Ale czy aby na pewno? Była by to chyba jednak niewątpliwie mniejsza zbrodnia niż poślubienie jakiegoś nędznego robaka plugawej krwi.
Dłoń Rudolfa znalazła się w mgnieniu oka na jej kolanie lecz jego wzrok powędrował gdzieś w zupełnie innym kierunku. Wypielęgnowana brew powędrowała w górę a Panna Black spoglądała pytająco oczekując jakiegoś wyjaśnienia. Rudolf widocznie był zmieszany a jego myśli odległe od miejsca i czasu spotkania.
Sprawa wyjaśniła się natychmiast.
- Sześć dni. - powtórzyła jak gdyby warzyła ciężar tych słów. Spodziewała się miesięcznego terminu ale niecały tydzień?
- To jakiś żart? - sześć dni, nic dziwnego, że zrzucili odpowiedzialność przekazania tej informacji na Rudolfa. Matka w życiu nie odważyła by się oświadczyć jej tego w domu, zbyt bała się o swoje rodowe kryształy. Stąd też cała ta gadka o przymiarkach i innych tego typu sprawach. Jednak klamka już zapadła. Wiedziała że rodzina coś wymyśli ale do prawdy termin siedmiodniowy? Doprawdy aż tak długo zwlekali by teraz ślub był tak przyśpieszony?
Poczuła jego wzrok na swojej skórze, uświadamiając sobie jednocześnie że wpatruje się niewidzącym wzrokiem w jakieś bliżej nie określone malowidło.
- Mam tylko nadzieję, że nie zmuszą mnie do brania udziału w całej tej przedślubnej szopce. Mam... Sam wiesz. Swoje obowiązki. - pomyślała o zadaniu które Czarny Pan przydzielił jej w absolutnej tajemnicy. Czy wszystko musiało zbiegać się w tym samym czasie? Będzie musiała się śpieszyć. To może być nawet całkiem zabawne, z jednej strony biała suknia i smakowanie tortu a z drugiej...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Is it wrong wrong that I think it's kinda fun

When I hit you in the back of the head with a spell?


Diamonds on my wrist, whiskey on my tongue
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1297-bellatrix-black
Rudolf Lestrange

avatar

Liczba postów : 38

PisanieTemat: Re: British Museum   Sob Lut 14, 2015 2:53 pm

Odetchnął z ulgą, gdy po jego słowach nic więcej nie wybuchło, żadna gablota nie rozprysła się na kawałki i żaden mugol nie padł trupem, chociaż w tych okolicznościach nie zdziwiłby się, gdyby trupem został on sam. To doprawdy bardzo odpowiedzialne zachowanie ze strony jego rodziców, że to właśnie jego wysłali z prawie samobójczą misją podzielenia się tą wiadomością z narzeczoną. Na całe szczęście reakcja Belli była o wiele lepsza od tej, jakiej się spodziewał. Tak po prawdzie, to była wręcz diametralnie różna i aż spojrzał na nią zdziwiony.
- Z jednej strony chciałbym, żeby to był żart - wymruczał jej do ucha, gdy już upewnił się, że nie ma wobec niego morderczych zamiarów. Przysunął się wtedy bliżej i złapał za mały kosmyk jej włosów, zaplątując go sobie wokół palców. Biorąc pod uwagę fakt, że dookoła wciąż panowało niemałe zamieszane spowodowane niedawnym incydentem, siedząca na sofie we względnym spokoju para mogła wydawać się cokolwiek podejrzana. Na szczęście nikt nie zwracał na nich uwagi. Do pomieszczenia weszła już ekipa sprzątająca, a ochroniarz pilnował niewielkiego tłumu. Jak widać muzeum nawet nie zadało sobie trudu, by wyprosić gości i zająć się sprawą jak należy. Kolejna wada mugoli. - A z drugiej się cieszę, że postawiono nas przed faktem dokonanym. Zresztą, chyba nie wytrzymałbym dłużej - dodał, a oczy rozbłysły mu tym szczególnym blaskiem zarezerwowanym tylko na specjalne okazje. Do diabła, że też musiał wybrać właśnie takie mugolskie miejsce, jakby w Londynie nie było setek innych, bardziej eleganckich i mniej ostentacyjnych miejsc.
Może powinien ją zaprosić do swojej rezydencji albo bardziej bezczelnie wprosić się do niej i tam przekazać wiadomość bez zbędnego towarzystwa? Ale miał dziwne przeczucie, że ani jego, ani jej rodzice nie zapałaliby do tego pomysłu z entuzjazmem - inaczej nie zrzucaliby na niego tego ciężaru. Więc wybrał miejsce, które stanowiło zupełne przeciwieństwo zacisza własnego pokoju, mając nadzieję, że otoczenie mugoli i dziesiątek postronnych osób zrobi swoje. Ale jak się okazało, to wcale nie było konieczne.
- Jestem pewien, że ta uroczystość nie wpłynie na nasze plany... Zaś nasz miesiąc poślubny możemy urozmaicić, wplątując w niego nasze obowiązki, które swoją drogą również są niezwykle przyjemne - powiedział, wspominając przy tym, z jaką rozkoszą unosił różdżkę do kolejnego zaklęcia, zanim niebieskie światło ugodziło parszywego mieszańca prosto w klatkę piersiową, a jego ciało pokryło się parzącymi bąblami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3269-rudolf-lestrange
Bellatrix Lestrange

avatar

Liczba postów : 234

PisanieTemat: Re: British Museum   Pon Lut 16, 2015 10:01 pm

Spojrzała mu w oczy - To doprawdy niedorzeczne, tydzień czasu. Niech ja tylko wrócę do domu. Tak na prawdę to nie wiem czy Nasze rodziny nie są przypadkiem szalone. Nie obawiali się o Twoje życie mój drogi.- na jej ustach zagościł delikatny uśmieszek. Instynkt samozachowawczy w Rodzie Black jednak jeszcze nie zaginął. Wiadomo, że zanim Bellatrix wróci do domu odechce jej się już rzucania przedmiotami i wrzeszczenia na kogokolwiek.
Tym czasem jej myśli podążyły już w zupełnie innym kierunku, gdyż Rudolf począł bawić się kosmykiem jej włosów. Dziw brał, że jedna rozbita gablota potrafiła tak skutecznie odwrócić uwagę tych wszystkich mugoli a co gdyby...
- Nie wytrzymał byś mówisz. - w odpowiedzi na jego wzrok jej oczy również rozbłysły a w sali równolegle z pojawieniem się tego błysku w jej oczach dało się słyszeć trzeszczenie, mugole poczęli rozglądać się dookoła za źródłem owego dźwięku, nagle jeden z nich krzyknął coś wskazując palcem na jeden z witraży na którym pokazało się pęknięcie które z sekundy na sekundę robiło się coraz dłuższe.
- Bum.- mruknęła mu do ucha a witraż rozprysnął się w drobny mak, skorzystała z okazji i przybliżył się do niego jak gdyby chciała schować twarz w jego ramieniu a gdy była już wystarczająco blisko musnęła delikatnie jego usta przygryzając jednocześnie dolną wargę. Trwało to zaledwie sekundę.
- Te muzea są już tak stare, że się rozsypują. - stwierdziła jak by nigdy nic gdy ochrona zaczęła chodzić i sprawdzać czy nikomu nic się nie stało. Do sali weszli jacyś ludzie podający się za reporterów z lokalnej gazety, robili zdjęcia, zaczęli wypytywać ludzi.
- Nie sądzisz, że zrobiło się tu tłoczno?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Is it wrong wrong that I think it's kinda fun

When I hit you in the back of the head with a spell?


Diamonds on my wrist, whiskey on my tongue
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1297-bellatrix-black
Rudolf Lestrange

avatar

Liczba postów : 38

PisanieTemat: Re: British Museum   Czw Lut 19, 2015 11:02 pm

- Najwidoczniej moje życie nie jest aż tyle warte, by nie chcieli nim ryzykować - przyznał ponuro, gdy pierwsze zaskoczenie i przerażenie mugoli kolejnym dziwnym zjawiskiem nieco minęło, a w pomieszczeniu przestały się rozlegać przeszywające uszy krzyki. Wciąż było głośno, ale przynajmniej dało się zrozumieć drugą osobę. A już na pewno taką, której twarz znajdowała się centymetry od własnej twarzy.
Zaczęło go drażnić tak bliskie towarzystwo mugoli teraz, gdy jego szalona misja dobiegła końca. Najchętniej znalazłby się setki mil stąd, a już z pewnością chciałby trafić do jednej z ich rodowych rezydencji. Podejrzewał, że rodzice obojga z niecierpliwością czekają na wiadomość o tym, czy Rudolf jeszcze żyje po przekazaniu tej zaskakującej informacji. Spojrzał swojej jeszcze-nie-żonie-ale-prawie w oczy i po raz pierwszy tego dnia uśmiechnął się szeroko, jakby coś go nagle szalenie rozbawiło.
- A znasz jakieś mniej tłoczne miejsce, gdzie nie będzie mugoli, naszych rodziców i hm... nikogo? - zapytał, odsuwając się do tyłu i lustrując ją uważnym spojrzeniem od dołu do góry, kompletnie nie krępując się faktem swojej bezczelności. Może i ich małżeństwo miało być aranżowane, ale Lestrange nie widział powodu, dla którego miał grać rolę męża-męczennika. Ślub daje tak wiele wyzwań i możliwości, a on zamierzał z nich w pełni korzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3269-rudolf-lestrange
Bellatrix Lestrange

avatar

Liczba postów : 234

PisanieTemat: Re: British Museum   Sob Lut 21, 2015 7:19 pm

Pytanie Rudolfa sprawiło że uśmiechnęła się pod nosem - Znam takie miejsce ale nie wydaje mi się aby było to odpowiednie miejsce dla Naszej dwójki i z pewnością nie chcesz tam trafić, no chyba że masz dla mnie jakaś szlamę do zabawy. - zamrugała oczyma słodko niczym flirtująca dama z wachlarzem w dłoni. Nie mogła nic poradzić że miejsce w którym nie było w ogóle nikogo które znała było jej ulubionym miejscem do dręczenia i mordowania szlam prawda? No ten typ tak po prostu ma i co zrobić?
- Wiesz, mam propozycję. Chodźmy na spacer a po drodze wpadniemy może na pomysł jakiegoś lepszego miejsca. Przebywanie wśród tych histeryków już mnie zaczyna drażnić. - tak więc wstała ze swojego miejsca poprawiając niewidoczną fałdkę na sukience. Poczekała aż to samo uczynił jej przyszły mąż i złapała podane przezeń ramię.
Po czym razem opuścili British Museum zostawiając za sobą cały ten bałagan.

z/t Bellatrix i Rudolf.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Is it wrong wrong that I think it's kinda fun

When I hit you in the back of the head with a spell?


Diamonds on my wrist, whiskey on my tongue
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1297-bellatrix-black
Sponsored content




PisanieTemat: Re: British Museum   

Powrót do góry Go down
 

British Museum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» British Museum

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN-