a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Tower Bridge
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Tower Bridge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Tower Bridge   Wto Wrz 16, 2014 1:57 pm



Zwodzony most łączący przeciwległe brzegi Tamizy w pobliżu Tower of London. Zbudowany w stylu Wiktoriańskim zachwyca swą monumentalnością. Charakterystycznym elementem mostu są dwie wieże główne, połączone u góry dwoma pomostami - kładkami dla pieszych - zawieszonymi 34 m nad jezdnią. To może przyprawić o zawrót głowy lub rozstrój żołądka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell

avatar

Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   Sob Kwi 04, 2015 10:08 pm

Czy Elizabeth zapomniała? Ależ skąd... do dzisiaj czuła na sobie przyjemny powiew jego oddechu, dokładnie w tym momencie, kiedy zamierzał całować jej rozpalone ciało. Uważała to za słabość, wielką słabość. A ona nie była słaba! Nie chciała być słaba. Nie potrzebowała mężczyzn, nie potrzebowała zobowiązań. A Rick zdecydowanie dążył do czegoś więcej. Zawsze się kończy więcej, a ona nigdy nie jest zainteresowana. Powinna być nazywana Łamaczką Męskich Serc. Ale taka prawda. Starała się za wszelką cenę poświęcić swojej pracy. Nowej... rodzinie? Jej praca sama w sobie była niebezpieczna, ale wizja związku... to dopiero przyprawiało ją o dreszcze!
Szła akurat przez Tower Bridge rozmyślając o tym wszystkim i o niczym. Uśmiechnęła się sama do siebie jakby wspominała coś naprawdę przyjemnego. Weszła na pomost, który znajdował się 34 metry nad jezdnią. Nie miała lęku wysokości, toteż nie męczyły ją żadne mdłości. Wzięła garść londyńskiego powietrza i przymknęła oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Rick Whites

avatar

Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   Sob Kwi 04, 2015 10:40 pm

Oczywistym było, że nie mogła tego zapomnieć, bo on odczuwał dokładnie to samo. Gdy tak nagle zniknęła, wyszła z hotelu czuł jakby...Coś uciekło z jego życia, zniknęło bezpowrotnie, a to uczucie było wręcz nie do zniesienia. Cóż, starał się wyrzucić to z pamięci, ale to naprawdę nie było takie proste..Dlatego też wybrał się na spacer - to był jego zwyczaj, tak po prostu się odprężyć, posłuchać odgłosów miejskiego życia...A gdzie skierował swoje kroki? Dla nikogo chyba nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że zupełnym (serio!) przypadkiem znalazł się dokładnie tam gdzie ona. Na początku dostrzegał tylko sylwetkę, ale, że jej obraz w jego pamięci był jeszcze świeży niemalże od razu zdał sobie sprawę kto tam stoi. Podszedł wolnym krokiem, uśmiechając się sam do siebie. Papieros - do połowy już wypalony tlił się wolno, a on podchodząc do niej uniósł go do ust.
-Piękny widok, co? - powiedział tylko, opierając się o barierkę i wbijając spojrzenie dokładnie tam, gdzie ona patrzyła, na ruch 34 metry niżej. Uśmiechnął się po chwili delikatnie i ponownie się zaciągnął, nie patrząc na niej.
-To przeznaczenie, że Cię tutaj spotkałem? - dodał jeszcze wiedząc, że prawdopodobnie nie uwierzy w szczęśliwy (przynajmniej dla niego) przypadek, pewnie pomyśli, że ją śledził, czy coś, chociaż była to nie prawda...
Badź co bądź...bardzo chciał ją zobaczyć i stało się. Oto była koło niego.
-Tym razem też mi uciekniesz, czy uda nam się jeszcze chwilę porozmawiać? - zapytał w końcu odwracając do niej twarz. Był beztroski, szczęśliwy, jak zwykle..pozornie, a ten jego uśmiech był dość..bezczelny. Przynajmniej tak mogło się wydawać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell

avatar

Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   Czw Kwi 09, 2015 8:57 pm

Przymknęła na moment powieki rozkoszując się zimnym podmuchom wiatru. Czuła się rześko i miała wrażenie, jakby oddychała innym powietrzem - bardziej lekkim. Wspomnienia o nim wróciły, dlatego znów poczuła okropny ciężar na duszy. Ba, nawet go widziała w każdym przechodniu. Za nic w świecie nie przyznałaby przed nikim, że jest zauroczona mężczyzną, przede wszystkim nie przed samą sobą. Toteż postanowiła zignorować zbliżającą się męską sylwetkę, która cholernie przypominała jej Rick'a.
- Popadasz w paranoję, dziewczyno. - mruknęła jedynie i oparła się o barierki patrząc na dół. Z pierwszym dźwiękiem jego głosu miała wrażenie, jakby ktoś obmywał ją strumieniem gorącej woduy. Na Merlina! Tak więc, panna Russell wcale nie zgłupiała - rzeczywiście mężczyzną okazał się niepożądany Rick Whites. Miała uwierzyć, że to przeznaczenie? Nie wierzyła w igraszki losu, życie tkwiło w jej rękach i to ona decydowała, jak ono przebiegnie. Nie chcąc pokazać, że jego obecność robi na niej jakiekolwiek wrażenie, przymknęła ponownie oczy walcząc z dziwnym uczuciem wewnątrz.
- Niemądre uzależnienie... - powiedziała podobnie, jak wtedy, kiedy zaczepiła go w barze. Nieznacznie się uśmiechnęła, nie mogła zapanować nad tym odruchem. Przechyliła głowę! Wow, panna Russell uraczyła go wreszcie spojrzeniem. Włosy latały jej na wszystkie strony z powodu wiatru. Okiełznała je, zakładając za ucho i odezwała się, o dziwo dosyć ciepłym głosem.
- Jest różnica, panie Whites, pomiędzy uwielbieniem, a prześladowaniem. - nie tkwiło w tej wypowiedzi za wiele złości, no może trochę, ale to już wielki postęp Elizy. Bardziej to wyglądało, jakby mu dogryzała z samej zabawy. Potem westchnęła, jakby się poddając... tyle ze ona nigdy się nie poddawała. - Nie wiem, czy jest sens...
Umilkła.
- Myślę o Tobie. - wypowiedziała niemal bezgłośnie, jednym tchem, jakby uwolnienie tych ciążących słów było dla niej zbawienne. Pozbyła się ich, poczuła lekkość... ale cholera, w ten sposób... znowu się otworzyła, a ten cholernik może to sprawnie wykorzystać! Nie, nienawidziła go za to, jaki wpływ na niej wywierał.
I ten bezczelny uśmiech. Wydrapałaby go z jego twarzy.


Ostatnio zmieniony przez Elizabeth Russell dnia Nie Maj 03, 2015 5:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Rick Whites

avatar

Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   Pią Kwi 10, 2015 7:44 am

Faktycznie, wiatr na pewno orzeźwiał, zupełnie tak jakby przeszywał całe ciało wydmuchując z niego wszystkie obawy oraz troski. Tak przynajmniej wydawało się chłopakowi, który zaciągnął się po raz kolejny papierosem, trochę zanieczyszczając powietrze.
Cóż za niesamowita sytuacja, tyle czasu o niej myślał, a ona...po prostu teraz koło niego stoi, nie mógł uwierzyć. Już przyzwyczaił się do myśli, że jej nigdy nie spotka, nie spodziewał się, że ją jeszcze zobaczy. Ale to dobrze, naprawdę go to cieszyło.
-Już to gdzieś chyba słyszałem...Ale Ty też jesteś niemądrym uzależnieniem. - odpowiedział znowu zerkając w dół. Zamyślił się, przez dłuższą chwilę nic nie mówił...A gdy wypalił po prostu wypuścił fajkę z rąk, obserwując jak spada na dół niesiona przez wiatr.
-Jakie prześladowanie, jestem tutaj zupełnym przypadkiem.. - mruknął tylko kręcąc głową zrezygnowany. Faktycznie wyglądało to tak, jakby nie znalazł się tutaj bez powodu, jakby ją bo ja wiem...śledził?
Dało się zauważyć zmianę w jej tonie, jakby trochę...złagodniała? Nie, to raczej nie możliwe. Była taka arogancka, złośliwa...ale już przestało mu to przeszkadzać, być może się przyzwyczaił i nie robiło to już na nim wrażenia? Mógł by jej w sumie nawet o tym powiedzieć, ale wtedy jej celem numer jeden pewnie stało by się dogryzanie mu tak długo, aż w końcu go zaboli. Przynajmniej miał takie wrażenie, dlatego to przemilczał. Dziewczyna wyrzuciła z siebie słowa, które na pewno bardzo długo pozostaną w jego pamięci.
Milczał, bardzo długo milczał. Nie wiedział sam co powiedzieć, czy w ogóle powinien coś mówić...Również przymknął na moment oczy, a potem odwrócił całe ciało w jej kierunku, ustawiając się bokiem do barierki i podpierając o nią łokciem.
-No to mamy problem..bo ja o Tobie też. Cały czas. Mówiłem Ci przecież, że jesteś niemądrym uzależnieniem.. - odparł cicho, patrząc na jej twarz, próbując sprawić, by ich spojrzenia się spotkały. Tak bardzo pragnął by była tylko jego, czuł ogień w sercu, gdy tylko ją widział, mimo, że nie powinno tak się dziać po ledwie jednej nocy w hotelu. Jakaś część jego duszy naprawdę jej potrzebowała, chciała, żeby właśnie ta kobieta - Elizabeth Russell przy nim została, być może chciał nawet wygrzebać z niej tą wrażliwą część - która na pewno gdzieś tam jest. Ona nie była złą kobietą, tylko taką grała - był po prostu peiwen, że w tej kwestii się nie myli, po prostu to wiedział.
Jeśli ona go nienawidziła, to on nienawidził siebie za to, że właśnie ona zakręciła mu w głowie, wszystko było by inaczej, gdyby wtedy nie pomógł jej w tym cholernym pubie. Ale..nie żałował tego i nigdy nie będzie żałował, czas spędzony z nią stał się...najlepszym czasem w jego życiu.
-I co z tym zrobimy..? - zapytał jeszcze wiedząc, że może powiedzieć po raz kolejny, że 'było miło, ale się skończyło', czy coś w tym rodzaju - właściwie był na to przygotowany. Tylko był taki problem...On już nie potrafił jej zostawić. I nie chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell

avatar

Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   Nie Maj 03, 2015 5:26 pm

Słońce zaczęło powoli chylić się ku horyzontowi. Po niebie rozlała się purpura. Wyglądało to na tyle pięknie, że panna Russell pozwoliła sobie westchnąć głęboko, jak gdyby nie do końca zdawała sobie sprawę z obecności Ricka Whites'a. Tego Rick'a, który dość niedawno był powodem jej westchnień... całkowicie innych, które teraz z siebie wydała. Problem tkwił w tym, że dokładnie czuła go przy sobie. Zapamiętała zapach Jego ciała, któremu towarzyszył, niestety, nieustannie dym papierosowy. Biło od niego ciepło... a może po prostu pojawiło się u nich niewidzialne przyciąganie, które, rzecz jasna, panna Russell nie pożądała. I... no cholera, mógł powiedzieć, że o niej nie myślał! Kiedy wyznał jej, że robi właściwie to samo. Myślą o sobie. A niech to! To komplikowało niecny plan Elizy... o ile w ogóle go miała. Wstrzymała kolejne westchnienie, bo to już mogłoby wyglądać dziwne, nie sądzicie? Zmusiła się do skierowania twarzy w Jego stronę. Musiał być tak przystojny, tak cholernie trafny w jej guście? Jego oczy mieniły się od zachodzącego słońca. Gdyby nie jej ciężki charakter, chwyciłaby go i wycisnęła na Jego ustach długi pocałunek. I skończyłoby się happy endem... ale cholera, znacie Elizkę! Ona zdecydowanie uwielbiała komplikować sobie życie.
- Musimy coś z tym robić? - w jej głowie brzmiało to dość błagalnie, w rzeczywistości jej głos znowu został ubarwiony jadem. Choć na chwilę zdjęła maskę, by móc momentalnie ją na siebie nałożyć. Dlaczego Rick nie czuł się wystarczająco zniechęcony, by odejść? Tego właśnie chciała... no, niekoniecznie, ale oczywiście do niczego by się nie przyznała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Rick Whites

avatar

Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Tower Bridge   Nie Maj 03, 2015 6:17 pm

Co za romantyczna sceneria, prawda? Zachodzące słońce, dwójka ludzi stojących na moście i obserwujących jak słońce powoli schodzi w dół znikając im z oczu..Dwójka dorosłych ludzi - mężczyzna bez perspektyw na życie, dla którego wszystko jest bez sensu, oraz kobieta, która nie chciała do siebie nikogo dopuścić, zakładająca na siebie maskę aroganckiej osoby.
No dobra, po tych ostatnich zdaniach to przestało być już chyba takie romantyczne, a może dzięki temu, że oboje mieli cholernie trudne charatery to wszystko stawało się jeszcze piękniejsze? Teraz to był bardziej melodramat niż zwykłe romansidło, ale może jednak kiedyś dojdą do porozumienia i będzie happy end, którego tak pragnął pan Whites?
Zobaczymy.
Och tak, gdy spojrzała mu w twarz zapragnął właśnie tego, by ich usta teraz złączyły się, by po prostu...Było dobrze, żeby tutaj z nim została - zabawne, bo ona też o tym pomyślała - no chociaż przez chwilę, na pewno...nie?
-Nie musimy, wszystko zależy od tego czy chcemy coś z tym robić..Czy Ty chcesz. - odparł, oczywiście dostrzegł delikatną złośliwość w tym zdaniu, cóż...Odpowiedział na to uśmiechem, po prostu. Jakby to była zbroja, gdy ona atakowała po raz kolejny tym swoim jadem, który przelewała w swoje słowa, on po prostu był..miły, nie przejmował się tym. Hmm.
-A jeśli to przeznaczenie? Spotykamy się po raz kolejny, może jesteśmy sobie pisani? - powiedział pół-żartem, a pół-poważnie. No cóż..pewnie nie spodoba jej się to zdanie, ale nie ważne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tower Bridge   

Powrót do góry Go down
 

Tower Bridge

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Battle Tower - Nikotynka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN-