a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Pearl - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Pearl

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Elizabeth Russell



Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Pearl   Wto Mar 10, 2015 3:55 pm

Panna Russell musiała przytrzymać się blatu, aby nie wywinąć orła na oczach wszystkich. Oczywiście, dla zachowania pozorów uśmiechnęła się zjawiskowo, jakby to miało rzeczywiście odwrócić uwagę od jej dość nieudolnych prób ustania na nogach. Zachichotała jak dziewczynka, kiedy mężczyzna powtórzył jej zwrot. Naprawdę tak powiedziała? Spoważniała momentalnie kiedy z natłoku tych myśli szczególnie zaznaczyła się ta domagająca się alkoholu. Jeszcze nie było jej mało... nawet jeśli stopniowo po prostu zaczęło jej się robić niedobrze. Zmrużyła oczy widząc jak ten ktoś zaciąga się papierosem. Pomachała palcem przed jego twarzą wyrażając swoją dezaprobatę.
Niedobre uzależnienie... — coś tam mruknęła pod nosem, ale dodała z nową siłą, zupełnie bezmyślnie... ale w końcu była pijana, wszystko jej wolno! — Zdrowiej by było, gdybym ja nim była.
Podrapała się po głowie zastanawiając się czy to aby nie brzmiało jak podryw. Zmrużyła jeszcze bardziej swoje powieki dostrzegając, że facet ma z niej ubaw. Wszystko zaczęło się w niej gotować, ułożyła dłonie na biodrach i lekko chwiejąc się w tę i w tamtą naprawdę miała nadzieję, że wygląda groźnie.
Czy pan się ze mnie śmieje? Może i jestem pijana, ale... — no właśnie. Ale co? Kolejna wpadka. Elizabeth wydęła wargi szukając jakiejś ciętej riposty. Szkoda, że będąc trzeźwa miała ich w zanadrzu kilka, jednak odurzona nie mogła zdobyć się nawet na jakieś logiczne zdanie. — Ja chyba wiem, kiedy mi starczy! Chcę się napić, chociaż raz dobrze się chce napić... jak nie pan, to kto inny. — już miała się odwrócić (akurat by się udało!), kiedy usłyszała jego słowa. Prychnęła pod nosem.
Zboczeniec... — pokręciła głową i wymierzyła krok, dość niefortunny zresztą. Ale chyba wszyscy się spodziewali... zaliczyła glebę. Mmm, jaka miła podłoga. Może na niej usnę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Rick Whites



Liczba postów : 53

PisanieTemat: Re: Pearl   Wto Mar 10, 2015 4:07 pm

Rick oczywiście wszystkie jej kąśliwe uwagi wpuszczał jednym uchem, a wypuszczał drugim. Doskonale wiedział, że pijani ludzie nie zawsze myślą co mówą, a gdyby brać to wszystko do siebie...ech, a niby skąd się biorą afery na weselach, czy w klubach. Wszystko przez ten alkohol. Kto wymyślił taki napój jak wódka? Smak niby zawsze ten sam, ale ciągle nowe przygody.
-Prawda, niezbyt zdrowy nałóg. - powiedział dalej wesoło, chociaż ciągle ostrożnie. Nie chciał, by pomyślała sobie, że nabija się z niej bo jest pijana, czy coś takiego. No dobra, to co mówiła, nie do końca trzymało się kupy, ale okeej.
Zaciągnął się po raz kolejny.
Wysłuchał tego, co ma do powiedzenia po raz kolejny siląc się by cokolwiek zrozumieć i odparł:
-Zdecydowanie Pani już wystarczy. Rozumiem, można mieć ciężki dzień, czy cokolwiek, ale niestety nie mogę pozwolić, żeby ktokolwiek w tym lokalu postawił Pani drinka. W innych okolicznościach - bardzo chętnie sam bym to zrobił, ale bez przesady. - Powiedział już nieco bardziej poważnie. Może zabrzmiał jak sztywniak, ale nie mógł pozwolić, żeby doprowadziła się do nieprzytomności. Albo, żeby zaczęła się...
Przewracać? Nawet nie zdążył jeszcze o tym pomyśleć, a dziewczyna już leżała jak długa na podłodze. Zerwał się z krzesła i z westchnięciem przykucnął przy niej.
-Nie jestem zboczeńcem. Pewnie i tak będzie Pani miała problem z zapamiętaniem tego, ale jestem Rick. Nic się nie stało? - zerknął na nią badawczo patrząc czy nie rozbiła sobie głowy, lub nie zrobiła sobie krzywdy.
Wyciągnął do niej dłoń. Chciał pomóc jej wstać, ale kto wie jak odbierze to tak pijana kobieta. W dodatku nieco zadziorna, bo to mógł stwierdzić od razu. Taki prototyp zołzy, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Zniewalająco piękny prototyp pijanej zołzy.
Zaśmiał się w duchu czekając aż poda mu dłoń, lub znowu nazwie go zboczeńcem. W końcu będzie musiał wyprowadzić ją pewnie stąd siłą. Trudno, kiedyś mu podziękuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell



Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Pearl   Wto Mar 10, 2015 4:35 pm

Niespecjalnie przejmowała się tym, że może być właśnie obiektem zainteresowań. Nagle właśnie podłoga stała się przyjemnie chłodna... i sen ogarnął tak Elizabeth, że ledwie irytujący głos niejakiego Rick'a Whites'a zbudził ją z pierwszej fazy snu. Jęknęła coś w odpowiedzi i uniosła dłoń robiąc lekceważący ruch, jakby właśnie odgarniała muchę. Mimo to powoli w najmniejszym stopniu zaczęła wracać jej świadomość. Przecież nie będę spała w samym środku lokalu...Westchnęła głęboko odrzucając włosy gdzieś na bok i resztkami sił uniosła się, by zaledwie spotkać się z Jego spojrzeniem.  Nadal była upojona, ale nagle odeszły jej chęci na kolejnego drinka, albo na kąśliwe uwagi względem niego. Usłyszała jakieś tam imię... Ronald albo Ryan, z pewnością coś na R.
Ee... — przeciągnęła literę i odpowiedziała dość cicho. — Elizabeth. — skierowała wzrok na jego dłoń. Jej duma w środku bardzo ucierpiała, ale jednak chwyciła ją i jakoś podparła się, by wstać. Z rozczarowaniem stwierdziła, że zawroty głowy nie minęły.
Hm... — rozejrzała się niemrawo po ciekawskich twarzach. Momentalnie zapragnęła zapaść się pod ziemię. — Zabie... kwik...rzesz  mnie stąd? — i jeszcze dostała pijackiej czkawki! Kto by pomyślał! Dobrze, że jutro nie będzie niczego pamiętać.
Niejaki Rick pociągnął ją w stronę wyjścia. Próbowała zignorować rozbawione wyrazy twarzy. Marzyła by spotkać się z prawdziwym świeżym powietrzem... albo znowu napić się drinka! Nienienienienie, coś powtarzało jej w głowie. Właściwie, gdzie oni idą? Z każdym krokiem z powrotem nabierała dystansu. Ale cholera, przecież sama spytała, czy ją stąd zabierze. Ach, ta Russell!


[zt kochasiu]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Regulus Black



Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Pearl   Czw Kwi 16, 2015 12:03 am

Święta i spotkania z rodzinką i ich znajomymi wreszcie się skończyły, więc Regulus mógł wyjść z domu bez narażania się na komentarze, że jak to on tak może, przecież zaraz przyjdzie ktoś tam i ktoś tam (ogólnie - bardzo wpływowy ktoś) i nie może przegapić okazji, żeby chociaż chwili z nim nie porozmawiać. Posłusznie siedział więc przy stole i starał się być grzeczny i błyskotliwy, pokazując się od jak najlepszej strony, kiedy przychodziły jakieś szychy z Ministerstwa, zazwyczaj bliscy znajomi jego ojca. Rodzice chyba wyobrażali sobie, że on zrobi podobną karierę. A Reg jeszcze nie wiedział. Na razie do jego najbliższych planów należało dołączenie do szeregów Czarnego Pana, o czym ani ojciec, ani matka nie mieli pojęcia. Może się domyślali. Na pewno byliby dumni, jednak z jakiegoś powodu nie miał ochoty dzielić się z nim tym, co ostatnio się wydarzyło.
Wyszedł więc wreszcie, z ulgą uwalniając się od domowej atmosfery. Przebrał się w mniej eleganckie szaty, a na wierzch zarzucił czarną pelerynę z kapturem. Teraz, wieczorem nie było jeszcze dostatecznie ciepło, poza tym nie chciał rzucać się w oczy spacerując mugolską dzielnicą. Wreszcie dotarł do Pearl i zajął miejsce w części przeznaczonej dla czarodziejów. Zamówił ognistą (ha, to był pierwszy raz kiedy jako pełnoletni mógł w barze legalnie dostać alkohol) i obserwował ludzi. Zrzucił też z głowy kaptur. Jego policzki zdobiły nieładne zadrapania, pamiątka po spotkaniu z panią Norris. Nie odważył się pójść do skrzydła szpitalnego, a i sam był beznadziejny w zaklęciach leczniczych. Rigel na pewno by temu zaradziła... ale ostatnio chyba się rozmijali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Pearl   Czw Kwi 16, 2015 2:24 am

Święta. Jakie Święta? To były jakieś święta? Bynajmniej Syriusz takich nie obchodził. Raczej włóczył się jak bezpański pies z kąta w kąt. Po wspomnieniach z grudnia nawet się nie kwapił by Wielkanocne obchodzić w sposób jakiś bardziej szczególny. Jedyna szczególna rzecz, jaka ostatnim razem była jego udziałem to urodziny Pottera. Wreszcie mogli spotkać się całą grupą przyjaciół i wspólnie posiedzieć, bez kłótni, bez koleżków Jessi pokroju Erstina i temu podobnych. Czasem właściwie się zastanawiał, czy dziewczyna nie jest przyjaciółką całego świata. Zwłaszcza wtedy, gdy na spotkanie Zakonu Feniksa przyszła z niejakim Chrisem. Na szczęście Syriusz nie miał w tym głębszego interesu, dlatego też się w to nie zagłębiał, chociaż ciekawość to też ludzka rzecz.
Całe szczęście, że święta minęły szybciej niż nadeszły, a za nimi przyszły praktyki. Taaak, poważe praktyki w jeszcze poważniejszym Ministerstwie Magii, które mogły doprowadzić jedynie do tego, że Syriusz zachowa się najmniej poważnie w swojej karierze. Tak było i tym razem, gdy po wygranym wykładzie wysłał Fawley’a do Biura Aurorów, gdzie sam powinien się stawić, a udał się natomiast do Departamentu Tajemnic. Przez jakiś czas udawało mu się wrabiać przełożonego, jednak do czasu. W razie gdyby Syriusz miał zbyt mało nauki w Kolegium to Zakon Feniksa postanowił zredukować jego nudę do minimum, zapraszając na zebranie członków. Że też nie mogli wybrać sobie innego dnia, tylko dokładnie po pełni, podczas której nie spał całą noc – ale za to cały ranek i popołudnie - towarzysząc Remusowi Lupinowi w przeczesywaniu lasów należących do Kolegium i sąsiadujących w zasadzie z Zakazanym Lasem. Po nocnych eskapadach zazwyczaj nie był zbyt rozmowny, dlatego członkowie Zakonu Feniksa nie mieli szans by wysłuchać jego jakże błyskotliwych wypowiedzi, bowiem najzwyczajniej w świecie, w pewnym momencie ukrył się za ramieniem Evans i uciął sobie smaczną drzemkę.
Nic dziwnego więc, że wszystkie te jakże emocjonujące zdarzenia doprowadziły do tego, że Syriusz postanowił wyrwać się z Hogsmeade. Może i wioska była piękna i interesująca, ale to w czasach gdy Black był trzecioroczniakiem, ba i to zanim odkryli z Huncwotami tajne przejścia, które umożliwiły im odwiedzanie wioski prawie każdego dnia. Teraz, gdy od dwóch lat z nawiązką(z listopada 1959) był dorosłym czarodziejem w świetle prawa Ministerstwa Magii, nie miał ochoty przebywać bez przerwy w jednym miejscu narzuconym przez dyrekcję lubującą się w dziwacznych maskach weneckich. Właśnie przemierzał zanieczyszczone uliczki mugolskiego Londynu, wdychając powietrze niczym ryba wodę. Całe szczęście, że wracając z lasu podczas pełni księżyca udało mu się odnaleźć w krzakach jego niezastąpioną kurtkę skórzaną, prezent od Rogacza na najhuczniejsze urodziny w historii Kolegium im. Hugona Rockwilld’a. Właściwie nigdy się z nią nie rozstawał, tylko ten jedyny raz, kiedy przerażony faktem, że Remus poczyna sobie sam w lesie - pod postacią wielkiego kudłatego stwora – zrzucił ją, by nie rozerwać podczas animagicznej przemiany.
Zatrzymał się przed tabliczką z napisem „Pearl” i nagle przed oczami stanęły mu wspomnienia z jesieni, gdy był tam po raz ostatni. Nie wahając się, ani nie zastanawiając dłużej nad tym co robi, wszedł do baru i rozejrzał się po pomieszczeniu. Nic się nie zmieniło. Podszedł do baru i zamówił kolejkę Ognistej Whisky. Rozejrzał się czujnym wzrokiem po zgromadzonych w półmroku lokalu czarodziejach. Przeczesał spojrzeniem ponownie pomieszczenie, a jego wzrok spoczął na chłopaku w drugim końcu Sali. Zmrużył oczy, bowiem z początku odniósł wrażenie, że to skutek zamroczenia alkoholowego. To jednak nie mogła być prawda, dopiero co przyłożył szklankę do ust. Na twarzy Syriusza wymalował się kpiarski uśmiech, gdy domówił u szefa lokalu całą butelkę trunku i ruszył w kierunku delikwenta. Zatrzymał się, mierząc Regulusa oceniającym spojrzeniem. Było to wywołane jedynie faktem, że Syriusz dawno już go nie widział, a więc musiał dostrzec w nim jakieś znaczące zmiany.
- Proszę, proszę. – Odezwał się po chwili milczenia, stawiając na blacie stolika flaszkę, którą dopiero co nabył. Nie zapytał czy może się dosiąść. Po prostu usiadł, wciąż mierząc Regulusa bacznym spojrzeniem. – A więc postanowiłeś zasmakować dorosłości, wyrywając się z domu do Pearl? – Spytał, jednak zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie faktu. Po chwili kontynuował, rozglądając się po pomieszczeniu. – W zasadzie, to nie dziwię się, że akurat tutaj Cię przygnało. W końcu to miejsce dla prawdziwych szych ze świata magii. – Wrócił spojrzeniem na Regulusa, a jego oczy zabłysły dziko w ciemności. – Takich jak „my”. – Urwał, cedząc przez zęby ostatnie słowo. Do jego oczu powrócił automatycznie uśmiech, tak, bo tylko jego oczy się śmiały, gdy odkorkował butelkę i dolał bratu alkoholu do szklanki.
- To co, za spotkanie? A może za mamusie? – Spytał i przechylił swoją szklankę, wlewając do gardła prawie całą zawartość. Alkohol przyjemnie zapiekł go w gardle.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Regulus Black



Liczba postów : 569

PisanieTemat: Re: Pearl   Pią Kwi 17, 2015 12:00 am

Wciśnięty w kąt, gdzieś na miękkiej kanapie, siedział i obserwował ludzi. Wydawało mu się, że widzi stąd wszystkich, podczas gdy na niego niespecjalnie ktokolwiek zwraca uwagę. No i pił. Nie szybko, nie przyszedł tu w końcu zatapiać smutki w alkoholu. Rozmyślał o zielonych migdałach, zgadując którzy z wchodzących ludzi to czarodzieje, aż pojawił się Syriusz. Wytrąciło go to z równowagi na chwilę. Przez chwilę jeszcze wierzył, że jego miejsce jest kryjówką w której go nie zauważy. Jakże się mylił... Czy to możliwe, żeby jego brat przyszedł tu sam, tak samo jak i on? A gdzie się podziali jego przyjaciele?
Zastanawiał się czy wie o Remusie. Chociaż (naiwnie) wierzył w skuteczność swojego zaklęcia zapomnienia, to nadal przychodziła do jego głowy niepokojąca myśl, że wszyscy już wiedzą co zaszło. Mógł więc czekać na jego reakcję... która sugerował, że o niczym nie ma pojęcia. Trochę się rozluźnił. Pozwolił sobie nawet na grymas, który nieco przypominał uśmiech.
- Miło cię widzieć, Syriuszu - powiedział zupełnie nieszczerze. Nie miał ochoty się z nim spotykać. Nie widzieli się już prawie rok, a jeszcze dłużej normalnie nie rozmawiali i Regulusowi wcale nie było z tym źle. Przez tyle lat przyzwyczaił się już do ich zimnych stosunków. W zimowe święta Syriusz do niego pisał i chciał się spotkać, i chociaż Regulus początkowo przystał na ten pomysł, to ostatecznie do żadnego spotkania nie doszło. Ani trochę się nie postarał, żeby było inaczej.
Puścił mimo uszu większość jego gadaniny.
- Ja natomiast jestem zaskoczony widząc cię samego, bez twojej bandy. Czyżbyś dowiedział się o mojej obecności tutaj i zechciał spędził czas sam na sam z braciszkiem? - Jego oczy natomiast pozostawały całkiem zimne. Nie miał pojęcia dlaczego Syriusz wydaje się być wciąż taki wesoły. Może taki już był? Radosny albo zły. Pasowałoby to do temperamentu większości gryfonów.
- Za spotkanie - odparł lekko, biorąc swoją znowu pełną szklankę i przechylając ją do ust. Nie mógł być gorszy od brata w ilości wypitego alkoholu. Jeśli już mieli tutaj razem siedzieć, na pewno będzie łatwiej nie być specjalnie trzeźwym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2265-reglus-black#43185
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pearl   Today at 2:48 am

Powrót do góry Go down
 

Pearl

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN-