a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Paradise
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Paradise

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Paradise   Wto Wrz 16, 2014 3:23 pm



Najdroższa i jednocześnie najbardziej elegancka restauracja w Londynie. Jej właścicielkom jest mugolka imieniem Renat która jest żoną pewnego czarodzieja czystej krwi który sprzeciwił się rodzinie i pojął za żonę zwykłą kobietę. Niestety decyzję tą przypłacił życiem. Żona odziedziczyła jego majątek i rozległe kontakty z czarodziejskim światem. Cały personel restauracji to czarodzieje tak jak i większa część odwiedzających restaurację gości. Jakość potraw jest po prostu "niebiańska", szerokie i urozmaicone menu składa się z potraw z każdego zakątka świata! Państw Europy, Azji, Afryki i obu Ameryk a czystość i elegancja tego miejsca zachwycą każdego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucrezia Peverell

avatar

Liczba postów : 3

PisanieTemat: Re: Paradise   Czw Wrz 25, 2014 2:25 pm

Był to jeden z tych dni, gdy człowiekowi zbierało się na lenistwo. Od samego ranka w okna Londyńskich domów uderzały uporczywe krople deszczu, które doskonale komponowały się wraz ze sławną na całym świecie, angielską mgłą, powoli zalewającą ulice oraz uliczki pogrążonego w letargu miasta. Ogromne wskazówki Big Bena flegmatycznie przesuwały się do przodu, wskazując w końcu godzinę piątą trzydzieści po południ. Powoli aczkolwiek zdecydowania stawiała swe kroki Panienka Peverell błądząca myślami daleko od miejsca, do którego akutalnie zmierzała się udać.  Wraz z wybiciem godziny czwartej, przekroczyła drzwii lokalu, gdzie umówiona była na wywiad z Panem Gallowey'em.  
Przez całą noc nie potrafiła zmrużyć oka, a nie trzeba było być wyszkolonym psychoterapeutą, aby dostrzec w jej zachowaniu pewne istotne zmiany. Nerwowe ruchy, krótkie, urwane zdania, nieobecne spojrzenie. Była wyraźnie zdenerwowana, i jakby na to nie spojrzeć, miała do tego pełne prawo. Po wczorajszej, listownej odpowiedzi Mycrofta  przestała udawać, iż wszystko z nią w porządku. Mogła zignorować parę mniej istotnych faktów, aczkolwiek pchającej się ze swymi buciorami w jej obecne życie przeszłości nie sposób wiecznie unikać. Dlatego, zamiast smacznie spać oraz leniwie przewracać się na swój drugi bok, śniąc o niebieskich migdałach, sterczała puntktulnie o szóstej w jednej z eleganckich restauracji tego miasta, walcząc ze swoim ponurym nastrojem i spoglądając co jakiś czas na zegarek. Miała prace do wykonania i tylko trzymało ją  w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2890-lucrezia-peverell
Mycroft Galloway

avatar

Liczba postów : 38

PisanieTemat: Re: Paradise   Czw Wrz 25, 2014 2:39 pm

Nikt nie był zdziwiony, że tego dnia Mycroft zerwał się wcześniej z pracy na rzecz spotkania się z jednym z pracowników gazet. Po prostu trzeba było zrobić dobry wizerunek dla banku Gringotta, ale także dla własnych korzyści. Im więcej osób dowie się o Mycrofcie tym bardziej nasilą się jego zlecenia o pomoc w dobrym wytargowaniu majątku czy nawet wygraniu dobrej transakcji firmowej. Dlatego postanowił napisać 2 dni przed spotkaniem do Lucrezii Peverell, pracownika Proroka Codziennego. Dlaczego Mycroft wybrał akurat restaurację Paradise? W tym miejscu podobało mu się jedzenie oraz dobra atmosfera na rozmowy. Nikt nie przeszkadza, nie próbuje zniszczyć sytuacji, po prostu idealny lokal. Dodatkowo prowadzony przez miłą mugolkę, której Mycroft także pomógł w wygraniu transakcji. Ale wracając do obecnej sytuacji. Mycroft wszedł do budynku restauracji Paradise patrząc na czarownicę-dziennikarkę z którą był umówiony.
- Witam, pozwoli pani, że przejdziemy już do naszego przyszykowanego stolika.
A stolik do którego Mycroft miał rezerwację nie był ubogi. Stolik był duży, starczył na dwie osoby lub nawet cztery i wypełniony był pysznymi potrawami - oczywiście wszystkimi z 2 i 3 kategorii czyli tej przeciętnej i bogatej. Mycroft pomógł usiąść kobiecie, sam zajmując swoje.
- Więc skoro już mamy wszystko podane, czy zanim zaczniemy mogę zapytać o jedno: Czy ten wywiad będzie przeprowadzany w standardowej formie czy jednak pani będzie chciała go potraktować jako wywiad połączony z obiadem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Paradise   Nie Gru 21, 2014 3:05 pm

Ubrana w elegancką małą czarną Narcyza ruszyła ku zarezerwowanemu wcześniej stolikowi. Dźwięk postukiwania jej pantofelków odbijał się od ścian restauracji. Nigdy wcześniej tutaj nie była, jednak pierwsze wrażenie okazało się być pozytywne. Miała nadzieję, iż jedzenie jest równie dobre, co sam wystrój. Nie mogła nawalić. Dzisiaj miał jej towarzyszyć gość specjalny. Nie spotkała go tak naprawdę nigdy w życiu. Wiedziała jedynie, że jego bratem jest jej najlepszy przyjaciel, którego zna jeszcze z Hogwartu. Możliwe, że kiedyś się gdzieś spotkali, lecz kto by to pamiętał? Usiadła starając się, aby sukienka się nie pogniotła. Na zewnątrz było strasznie mroźno, więc w pewnym momencie kobieta pomyślała, iż mężczyzna się nie zjawi. Uspokój się, Cyziu! Czekasz od minuty, nie więcej, a już zaczynasz dramatyzować! Weź się w garść. Nie miała przecież powodów do zmartwień. To tylko takie małe spotkanko. Jeśli do czegoś dojdzie, nie będzie to zbytnio istotne. Kiedy podszedł do niej kelner zamówiła jedynie małą kawę. Jakże niemądrym byłoby zamówić coś do jedzenia. Rozglądała się po sali w oczekiwaniu na przybysza. Kilka stolików było zajętych, ale nikt nowy się nie zjawił. Zaczęła nawet z nerwów tupać nogą. W takich sytuacjach nie grzeszyła cierpliwością. Sięgnęła po gazetę i zagłębiła się w lekturze.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Paradise   Nie Gru 21, 2014 3:37 pm

Szalejący na zewnątrz spory wiatr nie przeszkodził mu w dotarciu pod drzwi Paradise, restauracji, która nawet w świecie czarodziejów cieszyła się ogromną renomą, mimo że jej właścicielką była mugolka. Nolan jeszcze w domu sprawdził, gdy zasób jego bankowej skrytki jest wystarczający, by pokryć koszt chociażby zwykłego ciasteczka, ale nie było tak źle. Stał więc przed wejściem i strzepując biały puch ze swojego płaszcza zastanawiał się, czy na pewno dobrze robi. Umówienie spotkania było bajecznie proste, a Nolan doskonale wiedział, że brat lubi niespodzianki, ale ta wydawała się dość ryzykowna. Zaprosić jego bliską przyjaciółkę na święta poza jego plecami? Westchnął głęboko i pchnął drzwi, wchodząc do środka. Panujące wewnątrz ciepło od razu poprawiło mu humor. Rozejrzał się uważnie, omiatając wzrokiem zebranych gości, ale żaden nie przyciągnął jego uwagi na dłużej. Dopiero gdy przy jednym ze stolików dojrzał siedzącą samotnie kobietę, która wydawała się zaabsorbowana lekturą gazety, na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Teraz albo nigdy, Riordan, może kobiety z rodu Blacków nie są aż takie straszne, pomyślał z rozbawieniem, patrząc jak Narcyza przerzuca akurat kolejną stronę gazety.

Wstrzymał ręką kelnera, który podchodził do niego, by zaproponować mu stolik i szybkim krokiem skierował się w stronę kobiety, podchodząc do niej niepostrzeżenie. Dopiero gdy stanął między nią a oknem, zasłaniając przedostające się przez nie światło, Narcyza podniosła głowę i spojrzała na niego, zauważając obecność gościa.
- Czekasz na mnie? - zapytał z czarującym uśmiechem, którego wyuczył się od brata, podglądając jego próby przed lustrem. Zdjął od razu płaszcz, przewieszając go na oparciu krzesła i wzbudzając tym rozpacz kelnera, nieprzywykłego chyba do takiego zachowania, ponieważ wierzchnimi ubraniami gości zajmowała się obsługa. Nolan jednak nic sobie z tego nie robił i chwilę potem zajął miejsce naprzeciwko Narcyzy, rzucając szybkie spojrzenie na filiżankę z kawą. - Może zamówimy coś do jedzenia? Lepiej się rozmawia z pełnymi żołądkami - dodał, nie czekając na odpowiedź i sięgając po kartę z menu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Paradise   Nie Gru 21, 2014 4:16 pm

Kobieta siedziała spokojnie na swoim miejscu, kojąc swoje nerwy z każdym słowem, które przeczytała. Zwykle rzadko czytała gazety, ponieważ nie przepada za wyssanymi z palca historyjkami. Każdy, kto miał odrobinę rozumu domyśliłby się, jak działa prasa. Jednak kiedy usłyszała czyjeś pośpieszne kroki, uznała, że coś jest nie tak. Podniosła głowę w porę, aby zauważyć, że stoi nad nią mężczyzna. Tak bardzo podobny do człowieka, którego już zna. Uśmiechnęła się i skinęła głową, gdy zapytał, czy to na niego właśnie czekała. Widziała doskonale, że uśmiech był sztuczny. Potrafiła rozpoznać takie drobne rzeczy.
- Owszem, to na Ciebie czekam. Trochę się pan spóźnił. - powiedziała to w taki sposób, jakby kazał jej czekać wieczność, a każda minuta była dla niej jak wyrok. - Jak pewnie wiesz, jestem Narcyza Black. A ty pewnie jesteś bratem bliźniakiem mojego najlepszego przyjaciela, Mairtina. Bardzo miło mi Cię poznać, panie... - urwała gwałtownie. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że nie zna jego imienia. Co za wpadka. Kiedyś ktoś, pewnie Mairtin jej o nim coś wspominał, ale nie miała wtedy głowy do takich rzeczy. Były sprawy bardziej istotne od pamiętania czyjegoś imienia. Poczuła, że policzki ją pieką, a to oznaczało tylko i wyłącznie to, że niedługo zamieni się w dorodnego pomidora. Odchrznąknęła.
- Bardzo Cię przepraszam... Nie mam pamięci do imion osób, których nie znam. - starała się zachowywać, jakby nic się nie wydarzyło. Obserwowała, jak ten siada i spogląda na jej jeszcze pełną filiżankę. No cóż. Zapomniała też pewnie, że przynieśli jej kawę. Gdzie ja mam głowę?
- Masz rację. Lepiej będzie, jeśli coś zamówimy, zanim któreś z nas zapewnie padnie z głodu.
Uśmiechnęła się delikatnie. Podniosła rękę dając kelnerowi do zrozumienia, że nikt nie podał im jeszcze menu. Natychmiast pojawił się przy nich i przeprosił za swoją nieuwagę. Narcyza odpowiedziała mu jedynie krótkie "dziękuję" i wróciła do swojego towarzysza.
- Tak więc zamawiaj, na co masz ochotę. Dzisiaj to ja stawiam. I nie przyjmuję żadnych sprzeciwów. - jej spojrzenie stało się mocniejsze. Chciała podkreślić wagę swoich słów. Następnie otworzyła kartę i zaczęła intenstywnie myśleć. Miała ochotę na coś, co zaspokoi jej głód. Czyli innymi słowy na coś, co nie jest miniaturowych rozmiarów.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Paradise   Nie Gru 21, 2014 4:42 pm

Teoretycznie mógł się poczuć urażony faktem, że Mairtin najwyraźniej nie zadawał sobie trudu częstego wspominania o swoim ukochanym bracie. Teoretycznie powinien być też zniesmaczony faktem, że Narcyza wybrała się na spotkanie kompletnie do niego nieprzygotowana. W praktyce był jednak tak głodny, że w tym momencie nie zaprzątał sobie głowy wpadką swojej rozmówczyni. Zamiast tego uśmiechnął się szeroko, przywołując tym razem na twarz szczery uśmiech i gdy odbierała od kelnera swoją kartę z menu, wypowiedział swoje imię.
- Nolan, przystojniejszy z braci - brew zadrgała mu lekko, gdy powstrzymywał się, by nie wybuchnąć śmiechem, ale przeczuwał, że w tak eleganckiej restauracji, w której jadała sama magiczna burżuazja, byłoby to cokolwiek nie na miejscu. Miło było jednak przypatrywać się, jak siedząca przez nim kobieta zmienia kolor swojej twarzy na prześliczny czerwony odcień. To tylko utwierdziło go w przekonaniu, że ma przed sobą osobę z krwi i kości, a nie kobietę z opowieści swojego brata, która do tej pory jawiła mu się wyłącznie jako wytwór wyobrażeń.

Przejrzał kartę, ale nazwy serwowanych dań niewiele mu mówiły. Zastanowił się, czy ma udawać swoje obeznanie w tutejszych specjałach i zaryzykować zamówienie jakichś bydlęcych móżdżków, czy może od razu powinien się przyznać do swojej niewiedzy. Po chwili wahania wybrał drugą opcję i niepewnie spojrzał na Narcyzę.
- Gdzieżbym śmiał się sprzeciwiać tak czarującej kobiecie - przekrzywił lekko głowę, poprawiając się na krześle i siadając wygodniej. - Z chęcią przyjmę zaproszenie, jednak muszę przyznać, że jestem tu po raz pierwszy i nie mam bladego pojęcia, którą pozycję z menu warto wybrać. Jeśli twoja oferta obejmuje również pomoc w wyborze czegoś smacznego i sycącego... - nie dokończył zdania, zamiast tego odłożył kartę z menu na bok i spojrzał na Narcyzę wyczekująco.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Paradise   Nie Gru 21, 2014 5:18 pm

Blondynka sięgnęła po cukiernicę i wsypała sobie 3 czubate łyżeczki cukru. Tyle wystarczy, aby kawa nie była taka obrzydliwa. Chociaż wolałaby do niej dolać odrobinę śmietany, to powstrzymała się. Sam cukier też jej w zupełności wystarczy. Roześmiała się cicho do chłopaka.
- Ależ oczywiście. Trudno nie zauważyć. - zakryła usta palcami, żeby nie wybuchnąć jeszcze większym śmiechem. Mógł być z siebie dumny. Żart mu się udał. Upiła łyk. Sama kawa była idealna. To dawało jej nadzieję na to, że jedzenie nie będzie takie złe. Zastanawiała się, czy nie wybrać homarów. Wolała jednak nie ryzykować. Szczerze nie miała pojęcia, co ma wybrać. Jednak jak się okazało, nie tylko ona miała ten problem.
- Jestem tutaj pierwszy raz... - zaczęła niepewnie. Nie chciała odmówić mu pomocy. - Z tego co tutaj widzę, mają tutaj coś takiego jak "potrawa dnia". Myślę, że to ją powinniśmy wybrać. Będziemy mieli pewność, że nasz wybór będzie dobry.
Spojrzała na niego spod długich rzęs. Widać było, że jest zagubiony. O wiele bardziej okazywał oczucia, niż ona.
- A później weźmiemy lody na deser. Co o tym sądzisz? - miała nadzieję, że to wystarczy. Był z nią szczery i to sprawiło, że chciała, aby czuł się jak najbardziej swobodnie w jej towarzystwie.
- Czym się tak w ogóle zajmujesz? Taki przystojniak jak ty pewnie musi mieć bardzo dużo roboty. Zgaduję, że kobiety ustawiają się do Ciebie gromadami? - roześmiała się pod nosem. Mimo tego nie mogła tego wykluczyć. Skłamałaby, gdyby powiedziała, że jest nieatrakcyjny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Paradise   Nie Gru 21, 2014 5:52 pm

Zaskoczyła go swoim wyznaniem, że też pierwszy raz przyszła do Paradise. Nolan do tej pory był pewien, że osoby jej pokroju, pochodzące z arystokratycznych czarodziejskich rodów, mają w takich restauracjach własne stoliki, jeśli nie własną salę. Tymczasem panna Black okazała się być nieco inna, niż sobie wyobrażał, ale w żadnym stopniu mu to nie przeszkadzało. Zaczynał nawet rozumieć, co Mairtin w niej widział.
- Danie dnia brzmi zachęcająco, chociaż cały czas mam przeczucie, że to będzie potrawa, o jakiej do tej pory nawet nie śniłem. A lodów nigdy nie odmówię - przywołał gestem kelnera i szybko złożył u niego zamówienie. Właściwie był zdziwiony, że w przeciwieństwie do wielu innych czarodziejskich restauracji obsługa nie składa się z jakichś magicznych stworzeń, ale najwyraźniej renoma Paradise brała się tez z tego, że kelnerami byli wyłącznie czarodzieje.

Wykorzystał chwilę, gdy mówiła, na dokładniejsze przyjrzenie się jej sylwetce, chociaż zza stolika mógł dostrzec jedynie jej część. Zresztą to wystarczyło, by skupił na niej uwagę na dłużej, bo czarna sukienka, którą miała na sobie, niezmiernie kusiła jego wzrok. W pewnej chwili poczuł się jak jakiś nastolatek, który jest pierwszy raz na randce i to skojarzenie od razu pozwoliło mu się otrząsnąć. Odetchnął głęboko, położył prawą dłoń na stoliku i, bębniąc lekko palcami o śnieżnobiały obrus, odpowiedział na jej pytania.
- Widzę, że Mairtin nie zadał sobie zbyt wiele trudu, by wspomnieć o swoim braciszku - zaczął z udawanym żalem, ale na pewno musiała dostrzec, że cała sytuacja go jedynie bawi. - Pracuję w tym samym miejscu co on, tyle że wykładam prawo magiczne, a nie macham bez celu różdżką, próbując transmutować słonia w poduszkę - zmarszczył lekko brwi na wspomnienie Martina, który zamienił jego ulubionego chomika w stolik do kawy i podarował mu go na urodziny.

Zamilkł nagle, zastanawiając się nad odpowiedzią na jej kolejne pytanie i znów wrócił do niej wzrokiem, nie mogąc się powstrzymać. Opanowanie ciekawości nie było chyba rodzinną cechą Riordanów. Dopiero gdy cisza się przedłużała, Nolan dorzucił:
- Wiesz, jak jest: spotkam kogoś, zaczynamy się poznawać bliżej i puff... Nagle okazuje się, że ojciec zawarł jakąś śmieszną umowę z innym czarodziejskim rodem i mam już narzeczoną, której nawet nie znasz. - Uśmiechnął się blado, ale tym razem wcale nie było mu do śmiechu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Paradise   Nie Gru 21, 2014 6:42 pm

Ucieszyła się, że jej pomysł z daniem dnia i lodami okazał się trafny. Założyła nogę na nogę i rozsiadła się wygodniej na swoim siedzeniu. Patrzyła na zbliżającego się ponownie kelnera. Dała Nolanowi mówić za nią. Z doświadczenia wie, że mężczyźni lubią mieć kontrolę nad sytuacją, więc nie miała nic przeciwko temu.
- Na szczęście kwestie jedzenia mamy już za sobą. I jeśli chodzi o lody, to również sobie ich nie odmawiam. - podobało jej się to, że atmosfera przestawała być taka napięta i powoli zaczynało się coś dziać. Może wreszcie przestanie narzekać na nudę. Zauważyła, że stara jej się dokładnie przyjrzeć i była tym lekko zakłopotana. Jednak czy nie po to są kobiety? Żeby mężczyźni je podziwiali? Odgarnęła włosy do tyłu i starała się udawać, że niczego nie zauważyła.
- Fakt. Mairtin nie opowiadał mi zbyt wiele. Oboje jesteśmy strasznie zajęci i nie mamy czasu rozmawiać o swoim prywatnym życiu. - wyjaśniła spokojnie. W końcu nie mogła gniewać się, że jej przyjaciel powiedział jej jedynie o fakcie, że jego brat bliźniak istnieje. Nie mógł przewidzieć, że Nolan i Narcyza kiedyś się spotkają, a ona nie będzie niczego o nim wiedziała. - Nie mam mu tego za złe. W końcu teraz ty masz szansę mi o sobie opowiedzieć. Możesz naopowiadać mi bajeczkę o księciu na białym koniu. Prawdopodobnie gdyby Twój brat wcześniej mi coś o Tobie powiedział, to nie miałbyś teraz tak dużego pola do popisu.
Przez moment bawiła się łyżeczką, kiedy wreszcie kelner przyniósł tacę z zamówieniem i oznajmił, że niedługo podadzą deser. Podziękowała skinieniem głowy. Okazało się, że ich głównym daniem były polędwiczki wołowe polane śmietankowym sosem. Wszystko do było ułożone bardzo schuldnie na talerzu. Kiedy ona podała mu jego talerz tak, aby nie naruszyć konstrukcji tego wykwintnego dania, on odpowiadał jej na żartobliwie zadane przez nią pytanie. W sumie nie chciała zbytnio uzyskiwać na nie odpowiedzi. Żałowała, że to powiedziała... Pochyliła głowę nad swoim daniem.
- Przepraszam... Nie wiedziałam, że... - nie wiedziała co ma powiedzieć. Przełknęła głośno ślinę. - Nie powinnam była się wtrącać.
Zaczęła niechętnie kroić polędwicę, byle tylko zająć czymś ręce. Jednak zżerała ją ciekawość, co może czuć mężczyzna w takiej sytuacji.
- Domyślam się, że nie jesteś tym zachwycony? Ja nie chciałabym wyjść za kogoś, kogo nie znam i nie kocham. Chociaż jeżeli nie znajdę faceta, który okaże się być tym jedynym, to wystarczyć mi będzie ktoś z czystą krwią. Chyba sam rozumiesz. - spojrzała w jego oczy szukając jakiegoś potwierdzenia. Przez głowę przeszła jej myśl, że może posunęła się za daleko, więc starała się wymyślić, coś co odciągnie jego uwagę od tego pytania. Jedzenie!
- Chyba powinniśmy zająć się naszymi talerzami. - oznajmiła i wymusiła uśmiech na swojej twarzy. - Smacznego.
Włożyła niewielką porcję do swoich ust, a danie zaczęło rozpływać jej się ustach. Nic dziwnego, że to miejsce było takie popularne. Piękny wystrój, dobra herbata i wyśmienite jedzenie. Chyba zacznie przychodzić tutaj częściej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Paradise   Nie Gru 21, 2014 7:15 pm

Przyjrzał się dokładnie zawartości swojego talerza, zyskując czas na jakąś sensową odpowiedź. Tak właściwie to była pierwszą osobą, poza jego najbliższą rodziną, której powiedział o absurdalnej umowie swojego ojca. Poczuł jakąś dziwną ulgę, że mógł komuś się z tego zwierzyć i nie dusić w sobie niechęci, jaką odczuwał na samą myśl o aranżowanym małżeństwie.
- Bajka o księciu na białym koniu zaczyna się w Hogwarcie i kończy w Kolegium, gdzie wykładam. Nie mam nic na sumieniu, a przynajmniej niczego mi nie udowodniono - nie mógł się nie uśmiechnąć, wypowiadając te słowa. - Podjąłem studia prawnicze, bo takie było życzenie ojca, ale na szczęście i mnie ten kierunek interesował, a po zdaniu egzaminów zaproponowano mi posadę wykładowcy. A jeśli chodzi o dziewczyny - spojrzał na nią znad swojego talerza, bo wyglądało na to, że właśnie ten temat najbardziej ją interesuje - to byłem zbyt zajęty nauką, by się przejmować pięknymi niewiastami, które drzwiami i oknami waliły do mojego dormitorium i pokoju w akademiku. Chociaż podejrzewam, że lwia część tych wszystkich dziewczyn miała raczej na oku Mairtina.
Ukroił kawałek mięsa, które wyglądało naprawdę idealnie i zapewne również w smaku warte było swojej ceny. Skosztował i przyznał, że faktycznie kucharz się postarał; szczególnie jeśli potrawa nie była magicznie podrasowana. Docenił kunszt kucharza także z innego powodu: sam zajmował się małymi eksperymentami w kuchni i smakowanie pysznych potraw było jednym z jego ulubionych zajęć. Paradoksalnie jednak był bardzo wybredny i nie wszystkiego zgodziłby się spróbować.

Przez chwilę jedli w milczeniu, zajęci bardziej swoimi talerzami niż drugą osobą, a Nolan zaczął odczuwać coś na kształt zazdrości z powodu Narcyzy. Jej nikt nie narzucał jakiegoś głupiego małżeńskiego eksperymentu i mogła swobodnie pokazywać się na mieście z obcym mężczyzną, nie martwiąc się, że zostanie przyłapana przez przyszłych teściów. Z drugiej strony Nolan zbyt dobrze znał magiczny świat, by nie przeczuwać, że czarownica z arystokratycznego rodu Blacków raczej nie będzie mogła sama wybrać sobie męża. Był nawet zaskoczony, że w tym wieku nie ma żadnego narzeczonego, ale nie wypadło, by teraz tak obcesowo o to zapytał. Zamiast tego powrócił do swojej polędwicy i dokończył:
- Oczywiście że nie jestem zachwycony, bo choć moja wybranka - ostatnie słowo wypowiedział jakimś dziwnym tonem, jakby ledwo co przeszło mu przez usta - prezentuje się naprawdę wspaniale i wydaje się nawet miłą osobą, to jednak mam żal, że to wszystko odbywa się nie tak, jak powinno w normalnym świecie. Gdyby dano nam szansę poznać się wcześniej i przeprowadzić wszystko po ludzku, na spokojnie a nie na siłę - wzruszył ramionami, krojąc kolejny kawałek mięsa ze znacznie większą zaciętością. Nawet nie zauważył, gdy potrawa zniknęła z jego talerza, zaspokajając na szczęście jego apetyt w stu procentach.
- Możemy ominąć ten wątpliwej przyjemności temat i przejść do meritum, zanim kelner zapakuje w nas wielką porcję lodów, po której podniesienie się z krzeseł będzie chyba niemożliwością - powiedział, patrząc na nią pytająco i wracając do bębnienia palcami w stolik.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Paradise   Pon Gru 22, 2014 3:28 pm

Ukradkiem spoglądała na niego, kiedy ten patrzył na swój talerz, jakby miała stamtąd wyskoczyć jakaś bestia, zostawiając ją bez odpowiedzi. Chciała już zaproponować jakiś inny temat, kiedy ten ponownie wywołał jej szeroki uśmiech. Traktowała go bardziej jak przyjaciela, którego rozłączyły z nią obowiązki.
- To nie brzmi zbyt ciekawie. Liczyłam na opowieść o playboyu, który nie może się odpędzić od kobiet... - przewróciła oczami. Oczywiście, że żartowała. - I fakt. Twój brat potrafi być czarujący, kiedy tylko tego chce.
Bardzo szybko wróciła do jedzenia. Nie zbierało się na to, że ktokolwiek z nich coś powie, ale nie chciała mu przerywać posiłku. Musiał być bardzo głodny. W końcu je się po to, aby ten głód zaspokoić. Wyglądało na to, że intenstywnie się nad czymś zastanawiał. Na jego twarzy widziała zarys zazdrośni i udręczenia. Uczono ją, aby nie mieszać nosa w nie swoje sprawy, dlatego zostawiła go ze swoimi problemami. Widocznie nie był jedną z tych bardziej skytych ludzi. Nie przerywała jedzenia, kiedy ten mówił. Była jego cichym słuchaczem.
- Moim zdaniem, skoro macie oboje wystarczająco dużo rozumu, poradzicie sobie razem i dotrwacie do końca. Są sytuacje, w których miłość przychodzi po ślubie. Nie możesz tracić nadziei. To ona umiera ostatnia. - nie wiedziała, czy to mu wystarczy, jednak co innego mogła powiedzieć? Żeby liczyć na to, że ktoś ją uśmierci przed ślubem? To byłoby niesmaczne. Coraz bardziej zaczął ją ciekawić. Co takiego ma jej do powiedzenia?
- W takim razie mów... - przysunęła krzesło bliżej i oparła łokcie o stół. Nie było to stosowne, jednak tak było jej wygodniej i łatwiej słuchać. Odsunęła od siebie talerz. Pewnie wyglądała jak małe dziecko słuchające bajki, ale kogo to obchodziło? Skoro było to na tyle ważne, że tutaj przyszedł, to musi się dowiedzieć, o co chodzi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Paradise   Pon Gru 22, 2014 4:19 pm

Odkładając talerz i sztućce na bok zastanawiał się po raz setny, czy na pewno postępuje właściwie. Podświadomie zdawał sobie jednak sprawę z tego, że decyzję podjął już w chwili, gdy pchnął drzwi restauracji i wszedł do środka. Teraz tylko należało doprowadzić sprawę do końca i liczyć, że jego misterny plan wypali w stu procentach. Wytarł usta chusteczką i przesunął drugą dłonią po swoim zaroście, zastanawiając się, jak najprościej wyjaśnić, o co mu chodzi.
- Planujemy z Mairtinem mały wypad w czasie świąt - zaczął w końcu, postanawiając powiedzieć wszystko bez żadnego ubarwiania. - My i kilkoro znajomych, taki mały przyjacielski wyjazd, aby odpocząć od zajęć i Londynu. Lecimy na Hawaje - dodał, nie mogąc przy tym opanować uśmiechu. Hawaje w środku zimy wydawały się absurdalnym pomysłem, ale bracia Riordanowie niewiele sobie robili z absurdów. - Chciałbym, żebyś wybrała się z nami, Mairtin na pewno by się ucieszył, szczególnie że był pewien, że masz już na święta jakieś plany.

Odchylił się lekko na krześle, czując jak zjedzony obiad zaczyna w nim ciążyć. Najchętniej rozłożyłby się na wygodnym łóżku i uciął sobie drzemkę, zwłaszcza że na wspomnienie swojej narzeczonej zaczynał wpadać w jakiś dziwny melancholijny nastrój. Pewnie Elizabeth siedzi teraz w innej londyńskiej restauracji i je obiad w towarzystwie jakiegoś aurora, który nie jest jej narzeczonym. Prychnął w myślach i otrząsnął się z nich, z powrotem skupiając się na siedzącej naprzeciwko kobiecie.
- A poza tym potrzebuję kogoś rozsądnego, kto doskonale zna Mairtina i będzie w stanie go przypilnować, by nie zrobił jakiegoś głupstwa w czasie, gdy ja je będę robił - uśmiechnął się przy tym rozbrajająco. Czuł się o wiele swobodniej, niż myślał jeszcze godzinę temu, gdy teleportował się do Londynu. Do tej pory uważał przyjaciół brata za osoby niespecjalnie interesujące, no poza kilkoma wyjątkami i miał niemiłe przeczucie, że znów na taką trafi. Zwłaszcza że Narcyza miała korzenie w rodzie Blacków, który od dawna słynął z burżuazyjnego pochodzenia i traktowania innych czarodziejów, a już na pewno tych, którzy nie mogli się pochwalić czystą krwią. Nolan spodziewał się więc spotkania z osobą wyniosłą, zwracającą uwagę na szczegóły i maniery, a tymczasem jego wyobrażenia okazały się mało trafne.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Paradise   Wto Gru 23, 2014 8:57 pm

Przyglądała się każdemu jemu ruchowi w nadziei, że będzie mogła cokolwiek z nich wyczytać. Serce jej waliło jak oszalałe. Tak to już w końcu jest. Czarodzieje to też ludzie. Mają swoje uczucia i zżera ich ogromna ciekawość. Nie mogła się za to winić. Naturze nie da się zaprzeczyć. Dosyć jasno przedstawił jej obecną sytuację. Mruknęła, kiedy zaczęła zastanawiać się nad propozycją. Była bardzo kusząca. Wyjazd na Hawaje. Ale kim byli Ci znajomi? Tego mogła się obawiać. W końcu najprawdopodobniej ich nie zna. Czy dobrze będzie się czuła w ich towarzystwie? Nie dowie się, dopóki nie zobaczy tego na oczy.
- Zgadzam się. - powiedziała z entuzjazmem, uderzając przy tym pięścią w kolano. - To może być niezła przygoda, a również i mnie przyda się odrobina rozrywki. Kto wie co się tam wydarzy? I w sumie nie miałam żadnych specjalnych planów na tegoroczne święta. Rodzina ma ważniejsze rzeczy na głowie.
Mrugnęła do niego zadowolona, że spotka tam już nie jedną, lecz dwie znajome twarze. To już coś. Jednak musiała zadać istotne dla niej pytanie.
- I jeśli mówisz o kilku znajomych... - zaczęła przeciągle. - To ilu konkretnie masz na myśli?
Uniosła jedną brew. Musi wiedzieć, czego ma się spodziewać, a mogła naprawdę wszystkiego. Różni ludzie, odmienne charaktery. Być może ją to przerośnie. Szczególnie, że uchodzi za bardzo chłodną i surową osobę. Kiedy chłopak odchylił się na krześle, nie wiedziała, czy uznać to za dobry znak. Może tego właśnie potrzebował? Chyba o czymś sobie przypominał, albo starał się przewidzieć skutek. Pewnie tego, że ją zaprosił. Przekręciła głowę na bok i słuchała, jak mówi o tym, że potrzebuje kogoś rozsądnego. Roześmiała się cicho. Pochlebiał jej, co ogromnie jej się podobało.
- Dziękuję za komplement, zaproszenie i oczywiście za pamięć. - tutaj ukłoniła się lekko, aby to nie wyglądało na suche słowa. Zauważyła w oddali, że ich deser się zbliża.
- Wygląda na to, że nasze żołądki nie odpoczną. Oto nadchodzi ich zagłada. - wskazała na niską kelnerkę niosącą tacę z ogromnymi półmiskami wypełnionymi po brzegi lodami, które położyła przed nimi. Zabrała ich pierwsze danie i skłoniła im się nisko. Trzeba było przyznać, że nauczono ich dobrych manier. Powinna zacząć jadać tutaj częściej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Paradise   Wto Gru 23, 2014 9:46 pm

Chociaż chciał jej odpowiedzieć, kto jeszcze jedzie z nimi na Hawaje, to mimo najszczerszych chęci nie mógł, bo zwyczajnie nie miał zielonego pojęcia. Całą organizacją zajmował się Mairtin, spraszając swoich przyjaciół i znajomych, a Nolan pełnił rolę przyzwoitki, która miała taszczyć ich zachlane cielska z powrotem do pokojów. Nie chciał jej jednak zniechęcać, postanowił więc w miarę możliwości wybrnąć z tej nieco kłopotliwej sytuacji.
- Cóż, nie chcę psuć ci zabawy i oczekiwania, więc pozwolisz, że przemilczę - przywołał na twarz jeszcze jeden uśmiech, tym razem mający wyrażać coś na kształt uspokojenia. Zaufaj mi, jestem Riordanem. - Gwarantuję jednak, że nie będzie to wielka grupa, wszystko będzie w takiej typowo kameralnej atmosferze i nic nie wyjdzie na zewnątrz. Wiesz... co się dzieje na Hawajach, zostaje na Hawajach - dokończył nieco dwuznacznym tonem, przekrzywiając głowę w przekornym geście. Wyjazd z Jeszcze-Panną-Black zapowiadał się naprawdę obiecująco. Może nawet powinien postarać się o to, aby jej pokój sąsiadował z jego pokojem? To byłoby nawet praktyczne. Poza tym posiadanie w grupie znajomych kogoś z rodu Blacków gwarantowało doskonałą zabawę na najwyższym poziomie, a nie jakieś mugolskie popijawy kończące się zwykle rozbitymi głowami i wizytami na izbie wytrzeźwień. Zaczął nawet zazdrościć bratu, że zna Narcyzę już tyle czasu i tak skrzętnie ją ukrywał przed swoim starszym bratem. Na szczęście nadal mógł odrobić zaległości i taki też miał plan na najbliższy świąteczny wyjazd.

- Ale to wspaniale, że się zgadzasz. Bałem się, że uznasz to za jakiś głupi żart, szczególnie że nie wiedziałem, ile opowiadał ci o mnie Mairtin. Jak jednak widzę, jego opowieści nie były szczególnie wylewne, dlatego mam nadzieję, że w czasie wyjazdu dam ci się poznać z jak najlepszej strony - dodał już nieco poważniejszym tonem, sugerującym wyraźnie, że bardzo mu zależy na tym, aby faktycznie tak było. Nie mógł zaprzeczyć, że był tym z braci, którego można było określić jako cichszego i nieco spokojniejszego. Ponad wyjście ze znajomymi czy spotkania w Londynie bardziej cenił sobie właśnie ciszę i spokój, stąd miał niewielkie grono znajomych, a i tak najwięcej czasu przebywał z własnymi studentami w czasie wykładów.
Kątem oka dostrzegł zbliżającą się kelnerkę i odsunął talerz na brzeg stolika, skąd zaraz został zabrany. Zamiast tego na obrusie wylądowały olbrzymie porcje lodów. Nolan był pewien, że we dwójkę nie daliby rady nawet jednej porcji, a co dopiero dwóm, ale bez wahania sięgnął po łyżeczkę.
- Poradzimy sobie jakoś - mrugnął do Narcyzy i zatopił łyżeczkę w swoich lodach, nabierając na nią małą porcję i wsuwając ją do ust. Przyjemny czekoladowy smak drażnił jego kubki smakowe.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Paradise   Sro Gru 24, 2014 10:51 am

Nie była zachwycona odpowiedzią. Liczyła na jakieś konkretne informacje. Pocieszył ją jednak fakt, że nie będzie ich zbyt dużo.
- To na razie będzie musiało mi wystarczyć. - w jej głosie brzmiała pewna nieznana jej nuta smutku. - Dziękuję mimo wszystko.
Była ogromnie podekscytowana na ten wyjazd. W końcu będzie mogła zrobić coś pożytecznego w święta i nie zanudzać się na śmierć. Przy okazji może pozna kogoś ciekawego? Nie mogła tego wykluczyć. Dało jej to jeszcze większą motywację.
- Dlaczego niby miałabym się nie zgodzić? - spytała zaskoczona. Oczy jej się rozszerzyły. - Nawet, jeśli Twój brat naopowiadałby mi o Tobie niewiadomo jakich bajeczek, to i tak bym się zgodziła. Wolę ten wyjazd, niż siedzenie cały dzień przed kominkiem i zastanawie się nad tym, co robią najbliżsi. Chociaż i tak wiadomo, że mają swoje obowiązki.
Wzruszyła ramionami. Tak co roku wyglądały jej święta. Wieczorem wszyscy zbierali się, aby zjeść podobno kolację świąteczną, a potem rozchodzili się, jakby nic nie miało tam miejsca. Dobrze będzie zrobić coś odmiennego. Była już dorosła i nikt nie będzie jej robił wyrzutów. Spojrzała na swoją porcję. Jej żołądek kategorycznie odmawiał zjedzenia czegokolwiek, jednak wyszłaby na nieuprzejmą, gdyby nie zjadła przynajmniej odrobiny. Jadła powoli, pozwalając lodom rozpłynąć jej się ustach. Były równie dobre, co polędwica.
- Mogę wiedzieć, w jaki sposób nigdy nie spotkaliśmy się wcześniej? - spytała, jakby ją ten fakt uraził. Byłi w Hogwarcie tyle lat i prawdopodobnie nie zamienili ze sobą żadnego słowa. Chyba, że kiedyś pomyliła go z jego bratem i powiedziała krótkie "hej". Mimo to chciała wiedzieć. Wydawał jej się bardzo porządnym i przyjaznym mężczyzną, którego warto było poznać bliżej. Wyjazd był dobrą okazją ku temu. Jednak byli teraz sami, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zadać mu kilka pytań.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Paradise   Czw Gru 25, 2014 10:51 am

- No wiesz, nie tak łatwo zgodzić się na świąteczny wypad - mruknął nieco zmieszany. Miał przyznać się, że był zdziwiony faktem, że przez tyle czasu się nie spotkali, a te przelotne, nieświadome mijanie się na schodach czy w szkolnych korytarzach trudno było uznać za jakąkolwiek znajomość? Skoro Narcyza przez te wszystkie lata nie zainteresowała się bratem bliźniakiem Mairtina, to Nolan miał wszelkie podstawy przypuszczać, że jest obiektem na tyle nieciekawym, że wspólny wyjazd świąteczny w jego towarzystwie byłby dla panny Black mało atrakcyjny. Poza tym Riordanowie wiedzieli z doświadczenia, że w wielkich czarodziejskich rodach tradycja świąteczna jest - co opiewa na pewien paradoks - prawie że świętością i opuszczenie rodzinnego spotkania, by wybrać się gdzieś ze swoimi znajomymi, jest niemalże pogwałceniem czarodziejskiego prawa. Nolan był właściwie przygotowany na odmowę i niezmiernie się zdziwił, gdy Narcyza przystała na jego pomysł z takim entuzjazmem. - A mój brat jest na tyle specyficzny, że czasem sam dowiaduję się o sobie rzeczy, które nigdy nie miały miejsca, ale które jego barwne opowieści czynią praktycznie rzeczywistymi. I wtedy muszę dementować plotki, jakoby śpię w trumnie - kąciki ust zadrgały mu lekko.

Po jej ostatnim pytaniu wstał gwałtownie, wzbudzając tym zainteresowanie kelnera przechodzącego obok, przesunął swoje krzesło bliżej Narcyzy i - opierając się w mało elegancki sposób ramieniem o blat stolika - spojrzał na nią bez najmniejszego skrępowania. Kosmyk jasnych włosów opadał jej twarz i w pierwszej chwili Nolan, w odruchu jakiegoś dziwnego perfekcjonizmu, chciał go machinalnie poprawić, ale szybko się opanował. Topniejące lody odstawił dalej, by nie wpakować w nie łokcia.
- No właśnie, Narcyzo, czemu nie wyraziłaś zainteresowania niesfornym braciszkiem swojego przyjaciela? - odpowiedział pytaniem na pytanie, wędrując zaciekawionym wzrokiem po jej twarzy. Schowana w bocznej kieszeni marynarki różdżka zaczęła go uciskać, ale za nic nie zmieniłby teraz swojej pozycji. Do tej pory rozdzielający ich stolik był strażnikiem oficjalności całego spotkania. Teraz, gdy ta dzieląca ich przeszkoda zniknęła, charakter rozmowy siłą rzeczy stał się mniej oficjalny a bardziej osobisty. - Zresztą nie ma co rozpamiętywać przyszłości, jesteśmy piękni i młodzi, szybko możemy nadrobić stracony czas - dodał natychmiast, by nie czuła się skrępowania jego żartobliwym oskarżeniem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Paradise   Pią Sty 09, 2015 9:33 pm

Nie miała bladego pojęcia, dlaczego miałaby odmówić sobie tego wyjazdu. Było milion powodów, dla których chciała wyrwać się ze swojego bezpiecznego schronienia w świat i zaczerpnąć czegoś nowego. Jej rodzina jest okropnie staroświecka, a świat czarodziejów rusza już naprzód. Zrobiło jej się okropnie żal biednego Nolana. Nie znała Mairtina od tej strony.
- Tak mi przykro... - powiedziała cicho. Wiedziała, że to nic nie da. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Jednak musiał czuć się głupio, kiedy musiał rozwiewać te wstrętne plotki. Nie chciała nawet myśleć, co mógł opowiadać Mairtin o tak miłym mężczyźnie, którego przed nią ukrywał. I to z niewiadomych powodów. - Na pocieszenie możesz wiedzieć, że u mnie masz czystą kartę.
Zapewniła ruchem rąk, że naprawdę tak jest. Dopiero go poznawała. Nawet, jeżeli ktoś naopowiadałby o nim czegoś złego, to nie miała podstawy do wiary w te pogłoski, jeżeli się z tym kimś nie porozmawia. Niektórzy potrafią opowiadać masę wstrętnych rzeczy, jeżeli się na kogoś obrażą. Wszędzie szerzy się chamstwo, tak bardzo prymitywne. Patrzyła jak zmienia pozycję na bardziej poufną i to już był dla niej znak, iż chce poruszyć jakiś bardzo istotny dla niego temat. Uniosła brwi i przerwała jedzenie. To było bardzo ciekawe pytanie. Szkoda, że tak szybko z niego zrezygnował. Ona nie miała takiego zamiaru.
- Myślę, że byłam zbyt zajęta innymi sprawami i po prostu mijając Cię na korytarzach myliłam Cię z Mairtinem. Może kiedyś nawet powiedziałam Ci "dzień dobry". - wzruszyła ramionami. Kto by pamiętał takie rzeczy?
Odsunęła od siebie lody.
- Nie wiem jak ty, ale ja nie wcisnę ani kęsa więcej. - powiedziała patrząc z obrzydzeniem na w połowie pełne naczynie. - Pewnie masz jeszcze coś do roboty. Taki człowiek jak ty musi być niezwykle zapracowany.
Chciała koniecznie dowiedzieć się o nim czegoś. Czas, aby odrobić zaległą pracę domową.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Paradise   Pon Sty 12, 2015 8:43 pm

- Obdarzenie kogoś czystą kartą to bardzo odważna deklaracja - powiedział, nagle zmieniając ton na całkowicie poważny. - Ryzykujesz wtedy popełnieniem ogromnego błędu, gdy przyznajesz ją osobie o nie do końca jasnej przeszłości... która może mieć też nie do końca jasne zamiary względem Ciebie... - Uśmiechnął nagle, tracąc całą powagę, na jaką się zdobył. Oczywiście, nie mógł sobie darować odrobiny moralizatorskiego tonu, jakby przemawiał do swoich studentów. Pewnych nawyków się chyba nie wypleni. Zresztą Narcyza chyba nie należała do osób, które tak łatwo dałyby się wyprowadzić w pole i szastają czystymi kartami na prawo i lewo.
- W każdym razie gwarantuję, że moja przeszłość jest niewinna i nieskalana żadnym złym uczynkiem. A przynajmniej żadnym takim, o którym bym wiedział i miał świadomość jego popełnienia. No i pomijając wieszanie Mairtina za kamizelkę na szczycie dachu - ściągnął brwi na wspomnienie bury, jaką dostał wtedy od ojca, ale i tak nie żałował. Było warto zobaczyć, jak brat szamocze się w panice, zanim ojciec ściągnął go zaklęciem na dół.
Zerknął kątem oka, jak odsuwa od siebie lody i powstrzymał westchnięcie. Kobiety zawsze jedzą jak ptaki, podziubią, podłubią w jedzeniu, przełkną kilka kęsów i czują się w pełni najedzone. On sam mógłby praktycznie nie wychodzić z kuchni, a w jego pokoju co chwila zbierała się sterta brudnych naczyń po jedzeniu, których nie chciało mu się znosić.
- Zapracowany? - przeniósł spojrzenie z lodów na twarz kobiety i udał zastanowienie. Cóż, teoretycznie mógł trochę podkoloryzować i powiedzieć, że natłok obowiązków w kolegium jest ogromny... co tylko w połowie mijałoby się z prawdą. Mógł też powiedzieć samą prawdę, że owszem, ma sporo do roboty, ale dzięki idealnej organizacji nie jest to aż tak dokuczliwe. Wtedy jednak mógłby wyjść na zbyt pewnego siebie chwalipiętę, a tego wolał uniknąć. W końcu nie po to dała mu czystą kartę, by teraz zapełnił ją opowiadaniem o swoich zaletach. Zdecydował się więc na rozwiązanie pośrednie.
- To zależy kiedy. Jeśli nie prowadzę zajęć i nie muszę się do nich przygotowywać, to często całymi dniami włóczę się po terenie kolegium i nie mam czego ze sobą zrobić. Ale gdy już muszę opracować zajęcia, to zdarza mi się nie spać przez całą noc, by przygotować coś ciekawego. Poza tym wiele czasu spędzam w swojej rodowej posiadłości, a tam nie ma za wiele pracy. Większością zajmują się skrzaty albo proste machnięcie różdżką - wzruszył ramionami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Narcyza Malfoy

avatar

Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Paradise   Czw Sty 15, 2015 2:42 pm

Otworzyła usta ze zdziwienia. Jakie znowu "nie do końca jasne zamiary?". Chyba powinna zacząć bardziej uważać. Przynajmniej obudził jej czujność. Zbyt bardzo ufała mu i to na samym początku znajomości. To niezbyt mądre. Skąd mogła wiedzieć, że jej nie oszukuje? Będzie miała na niego oko. Najlepiej parę, jeżeli drugie również pozostanie zdrowe. Uśmiechnęła się niepewnie.
- No cóż... Powinnam w sumie coś ci zrobić za wieszanie mojego najlepszego przyjaciela na szczycie jakiegoś dachu, ale odpuszczę ci to. - powiedziała całkiem poważnie. Zawsze broniła swoich bliskich, również przyjaciół, ale uznała, że skoro oboje są braćmi, to jest to zrozumiałe. W końcu zazwyczaj dwaj "samce" walczą o to, aby mieć większą władzę. Tak samo jest między braćmi w rodzinie.
Czekała trochę na odpowiedź na swoje pytanie. Powstrzymał się od bezpośredniej odpowiedzi. Liczyła na coś więcej, lecz postanowiła udawać, że jej nie to w zupełności wystarcza.
- Rozumiem... Wiem jak to jest, kiedy ktoś cię wyręcza. Skrzaty są bardzo przydatne. - powiedziała lekko znudzona. Może nie tyle znudzona, co zmęczona. - Myślę, że powinniśmy się gdzieś przejść. Pogoda zdecydowanie się polepszyła, a mnie potrzebne jest świeże powietrze. Co ty na to? - spytała już nieco bardziej entuzjastycznie. Dała znać, że chce zapłacić. Nie lubiła, gdy ktoś płacić za nią. Szybko podniosła się, gdy tylko zapłaciła rachunek.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Nolan Riordan

avatar

Liczba postów : 71

PisanieTemat: Re: Paradise   Nie Sty 18, 2015 6:39 pm

- Moja droga Narcyzo, z Mairtinem robiliśmy sobie wzajemnie tyle kawałów i dowcipów, że nie sądzę, aby w najbliższej przyszłości ktoś nas przebił. Przeżyliśmy razem te słodkie kilkanaście lat - uśmiechnął się lekko, świadomie się odmładzając - ale jesteśmy rodziną i to jest najważniejsze. Może nie od razu wskoczyłby za nim w ogień, ale jestem pewien, że przynajmniej próbowałbym go ugasić. Chociaż jest pewnie mnóstwo kobiet, które jeszcze dorzuciłyby do tego Mairtinowego ogniska jakieś drwa - roześmiał się cicho, by nie zwracać za bardzo uwagi kelnera. Kręcił się niedaleko, chyba już nieco zirytowany przedłużającą się rozmową dwójki nowych znajomych. W restauracji robiło się coraz tłoczniej i pusty stolik był na wagę złota.
Nolan zerknął na lody, które już dawno przestały być lodami i zamieniły się w jakąś płynną maź. Z chęcią przystał na propozycję Narcyzy, w końcu równie dobrze mogli rozmawiać na zewnątrz podczas spaceru, gdzie na dodatek nie krępowałoby ich czujne spojrzenie kelnera.
- Wiesz, podobno gdy kobieta płaci na pierwszym spotkaniu, to sygnalizuje tym swoją niezależność. A jeśli facet się na to zgadza, to sygnalizuje swoje pantoflarstwo - podrapał się po brodzie, wpatrując się uważnie w młodą kobietę, gdy kładła na stole brzęczące monety. Cóż, jej małżonek będzie miał ciężki orzech do zgryzienia. A jeśli okaże się słaby psychicznie, to panna Black od razu wejdzie mu na głowę. Nolan miał złośliwą nadzieję, że tym nieszczęsnym narzeczonym zostanie ktoś, kogo nie darzył szczególną sympatią.
Założył swój płaszcz, pomagając się potem ubrać Narcyzie i wyszedł na zewnątrz, przytrzymując jej drzwi. Wciągnął w płuca chłodnawe powietrze i odetchnął głęboko. Faktycznie, spacer nie wydawał się taką złą opcją.

[z/t]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I'm sorry. I can't be perfect
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3188-nolan-riordan
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Paradise   Wto Cze 02, 2015 7:10 pm

Niska brunetka zajęła stolik w samym rogu restauracji, zasłaniając twarz w taki sposób, by nikt jej nie rozpoznał. Spotykanie się z kimkolwiek bez wkroczenia paparazzich to coś rzadkiego. Miała nadzieję, że i tym razem im się uda. Nikt w sumie nie wiedział o tym, że ma narzeczonego. Nie chciała wprowadzać Dominica w świat fałszywych plotek i ludzi, którzy tylko czekają z apratami na moment, w którym się potknie, albo będą mogli sfotografować jej majtki. Tak, media to uwielbiają. Wolała mu tego oszczęścić. Po ślubie i tak wszyscy się dowiedzą. Do tego czasu chciała, aby wszystko przebiegało normalnie. Zdążyła już zamówić całą kolację i wino, które będzie pasowało do każdego dania. Naprawdę zależało jej na tym mężczyźnie. Kiedyś obiecała sobie, że się nie zakocha. Nie chciała, by ktoś złamał jej serce. Okazuje się jednak, że tak się po prostu nie da. Miłość uderza nas jak piorun w jednym momencie. Nie możemy się przed nim uchronić. W końcu go zauważyła. Trudno było go pominąć. Być zdecydowanie zbyt wysoki. Nie traktowała tego jako wadę, ale on musiał strasznie się garbić lub podnosić ją, by móc pocałował tak "małą" kobietą jak ona. Wiele osób mówiło jej to, że jest drobna, szczupła, niska i delikatna, co oczywiście jest prawdą. Pomachała do niego, ponieważ dokładnie wiedział, w którym kierunku powinien się udać. Znał ją na wylot. Wstała, by go uściskać, a wysokie kozaki umożliwyły jej ucałowanie go w policzek.
- Witaj, Ukochany. - powitała go z uśmiechem. Na sam jego widok serce biło jej szybciej. Pokazała mu gestem ręki, by usiadł na miejscu naprzeciwko niej, podczas gdy kelnerka przyniosła zamówienia.
- Mam nadzieję, że lubisz ostrygi. Jeśli nie, możemy zamówić coś innego. - złapała go za rękę. - Co tylko zapragniesz. No i musimy ustalić datę ślubu...
Wzięłam jedną z ostryg, wycisnęła na nią trochę soku z cytryny, po czym zjadła ze smakiem.
- Przy okazji przepraszam za to, że nie mogłam pojawić się na tamtym obiedzie. Zrobiłam wszystko, co mogłam. Czasami wolałabym być po prostu zwykłą czarownicą... Po prostu być przy tobie.
Uśmiechnęła się smutno. Fajnie byłoby nie być popularną. Każdą chwilę musiała poświęcać pracy. Dużo osób zatrzymywało się, by z nią porozmawiać. Nie zbywała nikogo. I to było jej największym przekleństwem. Nie miała przez to czasu dla siebie, a co dopiero na spotkania z Dominiciem, który i tak sam rzadko miał czas, by się z nią spotkać. Było jej strasznie ciężko. Tęskniła za nim. Za jego dotykiem, zapachem, ciepłem i czułością.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Paradise   Pią Cze 05, 2015 1:31 pm

Odbiło mu prawda? Musiało mu odbić na punkcie tej dziewczyny bo jak inaczej wytłumaczyć to że umówił się z nią na spotkanie właśnie teraz? Teraz kiedy ma najwięcej obowiązków w szkolnych murach Hogwartu. Teraz gdy uczniowie walą drzwiami, oknami i kominkami by udzielił im ostatnich rad przed egzamianami i sprawdził kolejne prace jaki mu dostarczali.
Jednak nie mógł inaczej.
Nie mógł znieść już ani chwili dłużej bez niej, bez jej oczu i widoku jej uśmiechu.
Stracił głowę, kto by pomyślał.
Pojawił się w lokalu a ich spojrzenia od razu się spotkały.
Na jego ustach pojawił się uśmiech, gdy znalazł się już wystarczająco blisko przyciągnął ją do siebie. Pozwolił by obdarzyła go pocałunkiem po czym on sam uczynił to samo.
- Kochana mam coś dla ciebie. - szepnął opierając się brodą o czubek jej głowy i podstawiając jej pod nos przepiękną, długą, purpurową różę która roztaczała wokół przyjemną dla nosa woń.
Usiadł na miejscu i przez stolik uchwycił jej dłoń i zamknął w swojej.
- Ostrygi pasują jak najbardziej. Wiesz że to wspaniały afrodyzjak? - uśmiechnął się pod nosem, niech wakacje już się rozpoczną, te krótkie kradzione wręcz spotkania z nią nie dawały mu satysfakcji.
- Myślę że powinno to być przed zakończeniem wakacji, sama wiesz że w ciągu roku szkolnego tak ciężko wygospodarować mi więcej czasu a nie chce zostawić cię samej z całym tym przedślubnym bałaganem. - pokręcił głową - Przestań, masz swoją pracę i w pełni to rozumiem. Po za tym ta farsa która miała tam miejsce...- machnął dłonią - Ciotka przedstawiła rodzinie narzeczonego którego wybrali dla mojej kuzynki. Średniowiecze. Ona jeszcze nawet nie skończyła szkoły! - nie uważał by ślub w wieku 18 lat do tego z chłopakiem którego nie kochała i który był o rok młodszy był dobrym pomysłem!
- A właśnie. - nagle jak by spoważniał, wyciągnął coś z kieszeni, kawałek papieru. Jak szybko dziewczyna rozpozna że to wycinek z proroka codziennego?
Nagłówek mówił: Przyjaźń czy kochanie? Poniżej znajdowało się zdjęcie Amberly z jakimś rudowłosym chłopakiem którego nos otaczała wianek piegów. W artykule jednoznacznie rozpisywano się o miłości tej parki i ich wspólnych planach małżeńskich, mało tego redaktorka twierdziła nawet że tych dwoje spodziewa się swojego pierwszego potomka.
Podał wycinek swojej ukochanej.
- Widzę że w Londynie ludziom bardzo się nudzi.
Powrót do góry Go down
Amberly Caligo

avatar

Liczba postów : 59

PisanieTemat: Re: Paradise   Pią Cze 05, 2015 3:03 pm

Czuła się tak, jakby jej serce przez cały czas było przy nim, a on magicznym pocałunkiem oddał je jej z powrotem. Jeszcze nigdy w życiu nie czuła czegoś takiego. To przywracało jej życie. Przynajmniej przez krótką chwilę nie będzie musiała usychać z tęsknoty. Róża była przepiękna. Nie mogło być inaczej, w końcu dostała ją od Dominica. I w dodatku jej ulubiona. Cała się rozpromieniła. Posłała mu szeroki uśmiech i ucałowała jeko prawy policzek.
- Bardzo ci dziękuję. - powiedziała kiwając głową. Usiadła i oparła się ostrożnie o oparcie krzesła, ale w taki sposób, by nie domyślił się, że od kilku dni bolą ją plecy. Potrafiła to świetnie ukrywać. Tylko jemu o tym powiedziała. Lekarz powiedział, że zostanie jej tak do końca życia, dlatego już dawno temu się do tego przyzwyczaiła.
- Ja nigdy nie potrzebowałam przy tobie żadnych afrodyzjaków. - powiedziała unosząc brew. - A ty?
Kiedy nalano im wina, natychmiast upiła łyk. Pinot Grigio. Jedno z jej ulubionych.
- Przynajmniej ty masz w wakacje wolne. Ja będę miała wręcz jeszcze więcej do roboty. Mam kilka koncertów, ale w miarę blisko, więc będę mogła zająć się przygotowaniami. Jestem już po trasie, więc na razie mam spokój.
Wzruszyła ramionami. To nic ciekawego. Wszystko co robiła było nudne. Cała ta popularność, pochwały, to była gra. Trzeba była nią wygrać. I ona była zwyciężczynią.
- Wpółczuję jej. Bardzo ją polubiłam. - przyznała Amberly. Opuściła wzrok. Biedaczka. Na szczęście ona nie musiała tego przeżywać. Była z mężczyzną, którego kocha. To prawdziwe błogosławieństwo. Spojrzała na gazetę i przeczytała nagłówek. Roześmiała się.
- Dominic, naprawdę się tym przejmujesz? Zrobili nam przypadkowo zdjęcie razem, a on to wykorzystał, żeby się wybić. Trzeba mu przyznać, że nieźle to zaplanował. Dlatego trzymam cię z daleka od tego całego gówna. - wyjaśniła. - Nie chcę, żeby media próbowały dosłownie pożreć mojego narzeczonego. Dlatego też są tutaj osoby, które mnie pilnują. I tego, żeby żadne nasze zdjęcie nie trafiło jutro do gazet. Uwierz mi, że kiedy już się dowiedzą, nie dadzą ci spokoju. W dniu ślubu na pewno wszystko się wyda, ale do tego czasu mój agent, Magnus z pewnością da ci milion lekcji, żebyś "nie zepsuł mojej kariery".
Roześmiała się kręcać głową. Magnus zawsze był nadopiekuńczy. Nie tylko dla jej kariery, ale również dla niej. Na pewno polubi też Dominica.
- Mam jeszcze jedną wiadomość... - odchrząknęła i wyprostowała się. - Mam zamiar założyć firmę. Zawsze o tym marzyłam. Czy... Uważasz, że to dobry pomysł?
Spojrzała na niego z nadzieją. Bardzo zależało jej na jego zdaniu. Był najważniejszą osobą w jej życiu. Wszystko co powie, ma dla niej znaczenie.
- Myślę, że sobie nie poradzę. To bardzo ważne. Moja firma zapewni pracę ponad 10-ciu tysiącom bezrobotnych. To ważne posunięcie.
Wiedziała, że Dominic zrozumie. Zawsze rozumiał. To jedna z rzeczy, za które go pokochała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3218-amberly-caligo
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Paradise   Sro Cze 10, 2015 9:58 am

Zaśmiał się krótko - Jedno spojrzenie w Twoje oczy zastępuje wszelkie afrodyzjaki tego świata. - mógł by jej pokazać co ma na myśli ale przecież nie mógł tego zrobić w tym lokalu pełnym ludzi którzy tylko czyhali by zrobić zdjęcie jego ukochanej w niedwuznacznej sytuacji. Czy kiedykolwiek będą mogli udać się gdzieś bez obawy o to że ktoś ich śledzi? Podejrzewał że słodkie sam na sam pozostanie im tylko w przypadku gdy pozostawią sobie kolację na wieczór w domu. Nawet i taka perspektywa wydawała mu się kusząca.
- No tak wolne ale sama wiesz że będę na każde wezwanie dyrektora, ostatnio wprowadzili specjalne zabezpieczenia. Nie dość że po zamku cały czas krążą aurorzy to jeszcze te okropne dementory. Słyszałaś że porwano dwójkę uczniów? Dziewczyna jest przyjaciółką Sofie, czystokrwista. Jeśli już nawet dzieciaki z dobrych domów są porywane to chyba zaczyna się dziać coś nie dobrego. - nie wiedział gdzie dyrektor ma głowę wprowadzając te straszydła na teren zamku i niby te stwory miały zapewnić bezpieczeństwo? Miał na ten temat zupełnie odmienne zdanie ale w końcu podobno Dumbledore wiedział co robi prawda? Cała ta sprawa niezbyt mu się podobała dla tego miał ogromną nadzieję że po ślubie wyjadą w daleką podróż poślubną z dala od tego całego szamba.
- No przestań, po prostu nie chce mi się wierzyć w to że ktoś nie ma własnego życia i wymyśla bajki na temat cudzego, na prawdę nie da się nic z tym zrobić? Przecież te gryzipiórki powinni jakoś odpowiadać za to co wypisują nie sądzisz? - gdyby tak dorwał autora tego tekstu i tego chłystka ze zdjęcia, poznali by co to gorzka prawda na własnej skórze tak że odechciało by im się choćby spojrzeć na gazetę przez dłuższy czas a co dopiero kombinować tak jak do tej pory.
- Przestań staną bym im ością w gardle. - złapał ją za dłoń ponad stolikiem i zaczął zataczać kółka po delikatnej skórze jej nadgarstka. Uniósł brew ku górze słysząc o jej planach, pozwolił swojej ukochanej się wygadać do końca.
- A czym ma zajmować się ta firma? - zapytał jak zawsze rzeczowo, nie miał zamiaru wypowiadać się na ten temat do póki nie pozna jakichkolwiek szczegółów tego przedsięwzięcia w końcu jak wypowiadać się na temat czegoś o czym nic się nie wie? Firm mogło być tysiące ale to od faktu czym miała by się ta firma zajmować zależeć będzie jego zdanie, czy biznes się opłaci?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Paradise   

Powrót do góry Go down
 

Paradise

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Old Paradise Street

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: LONDYN-