a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Kominek - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Kominek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kominek   Pią Mar 27, 2015 4:01 pm

Wcale nie powstrzymywał tego śmiechu tak dobrze jak mu się wydawało, widziała to za każdym razem kiedy na niego spojrzała. Irytowało ja to, ale nic nie mogła zrobić a nie chciała się kłócić. Spojrzała jedynie na niego z chęcią mordu, ale zapewne tego nawet nie dostrzegł. Nie zasługiwała na żądną karę, przecież to nie jej wina, że stanął sobie na środku schodów i nawet nie zapalił światła.
Nie miała pojęcia czemu przyspieszył, ale musiała prawie za nim biec, może uważał że sprowadza na ten świat same złe zdarzenia i chciał się jak najszybciej jej pozbyć, ale nie pójdzie mu tak łatwo, nie da się tak szybko spławić.
-Nie licz na to.-Krzyknęła zanim weszła do dormitorium, nie miała zamiaru się stroić, było jej zimno i miała ochotę włożyć dres czy coś takiego. Powinien docenić jej poświęcenie, w końcu wcisnęła się w jeansy, ale pozostała przy wygodnej bluzie. Wysuszyła włosy i zbiegła z powrotem na dół rozglądając się po pomieszczeniu. Zobaczyła go na jednej z kanap przy kominku, siedział tyłem do niej, więc mogła podejść, tak aby jej nie zauważył. Widziała, że obraca coś w palcach i bardzo chciała wiedzieć co to jest. Nie przejmując się czymś takim jak prywatność, oparła się od tyłu o oparcie kanapy i wyrwała mu z dłoni przedmiot.
-Co masz!?- Zapytała przyglądając się ptakowi.-Ładne. Nie spodziewałam się, że ktoś taki jak ty lubi biżuterię.- Dodała szczerząc się jak głupia.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kominek   Pią Mar 27, 2015 4:11 pm

Och, no ale dlaczego? Przecież mogła zrobić się na bóstwo, specjalnie dla niego! No przecież zasłużył na to, chociażby za tą czekoladę (tak, dalej nie miał zamiaru jej tego zapomnieć!). Siedział tak pogrążony w swoich myślach, tak strasznie błądził nimi po swojej przeszłości, że kompletnie nie zauważył, nie usłyszał, że ktoś się zbliża. Ktoś? To mogła być tylko Rosemarie, ale stracił czujność i dał się zajść od tyłu. Gdy ktoś wyrwał mu jego amulet z dłoni ciało zareagowało instyktownie i podniósł się natychmiast do góry odwracając się do niej z różdżką w jednej dłoni, która wycelowana była wprost w jej krtań.
W końcu zobaczył z kim ma do czynienia i powoli opuścił różdżkę, oddychając ciężko.
-Ja...przepraszam. Zaskoczyłaś mnie..Sam nie wiem czemu to się stało, jestem aż do przesady wyczulony na zagrożenia czychające z każdej strony, zamyśliłem się i...Przyszłaś nagle...nie chciałem tego. - powiedział opadając na kanapę, było mu wstyd za ten wybuch, za to, że mógł jej zrobić krzywdę, czego naprawdę nie chciał. Westchnął ponownie przenosząc wzrok na płomienie i postanowił jej odpowiedzieć pytanie.
-Masz rację, niezbyt lubię biżuterię, ale ten naszyjnik dostałem od matki. To jastrząb. Kochała je, nawet miała własnego. Zawsze mówiła, że gdyby urodziła się jako zwierzę, była by właśnie jastrzębiem. Marzyła, żeby wznieść się w niebiosa. To jest mój szczęśliwy amulet, jej część dalej we mnie żyje, a za każdym razem, gdy czuję zimny dotyk złota na klatce piersiowej przypominam sobie o wszystkich chwilach, które razem spędziliśmy. - opowiedział, nie wiedząc, czy nie weźmie go za jakiegoś psychola po tym co właśnie zrobił, czy będzie chciała z nim dalej rozmawiać. Zamilkł i przymrużył oczy, nie odrywając wzroku od ognia, tańczącego w kominku, cóż za piękny żywioł. Jednocześnie piękny, ale siejący zniszczenie. Pozornie spokojny, ale gdy wpadnie w furię niszczy wszystko na swojej drodze. Zupełnie jak Bryan. Tak, można go było porównać do ognia.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kominek   Pią Mar 27, 2015 6:14 pm

Nie miała zamiaru stroić się dla nowo poznanego chłopaka. Nawet sobie na to nie zasłużył, najpierw udaje ścianę, a później jeszcze bezczelnie śmieje się z jej cierpienia. No pewnie, już biegła robić się na bóstwo, a ciekawe co by później zrobiła gdyby umówiła się z kimś na randkę... może od razu miała suknię ślubną wkładać? Zaśmiała się w myślach, ale nie było dane jej się długo cieszyć. W momencie kiedy jej krtań wyczuła twardy materiał różdżki skończyła się jej wesołość. Od razu wyprostowała się i zamarła w przerażeniu . Otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć, ale zaraz je zamknęła nie mogąc nic z siebie wykrztusić, a jej oczy się zaszkliły. Nie miała przy sobie różdżki, nie podejrzewała, że będzie jej potrzebna, nie spodziewała się po chłopaku takiego zachowania i choć znali się niedługo, to mu ufała, zostawiła więc ją kiedy się przebierała, ale jak widać to był ogromny błąd. Z resztą i tak nie wiedziała czy zdołałaby się po nią ruszyć.
Kiedy tylko gryfon przestał do niej mierzyć zaczęła się bezwiednie cofać, nadal nie wiedziała co go skłoniło do takiego zachowania, przecież nie zrobiła nic złego. Przecież nie zabrałaby mu tego naszyjnika, chciała go tylko zobaczyć. Teraz jednak wyciągnęła rękę z ozdobą jak najdalej do przodu, aby go oddać, nie chciała mieć go już w dłoniach. Przygryzła wargę słuchając niezbyt składnych tłumaczeń Bryana, niewiele brakowało, a uciekłaby jak najdalej się dało, ale jakimś cudem tego nie zrobiła.
-Okej... by nigdy nie robić ci przyjęcia niespodzianki!- Cała Rose, nie ważne, że panicznie się bała... najlepiej było zażartować. Usiadła na drugim końcu kanapy, przeciągnęła nogi do klatki piersiowej, przytulając je i zaczęła wpatrywać się w płomienie jednocześnie słuchając tego co Gryfon ma do powiedzenia.
No tak, to wszystko wyjaśniało, zabrała mu naszyjnik, który dostał od zmarłej matki, gorzej chyba zrobić nie mogła. W tym momencie rozumiała, dlaczego mogło mu się to nie spodobać, ale nadal nie tłumaczyło to jego tak gwałtownej reakcji. W tym momencie nie była już spanikowana, ale pozostała w niej jakaś doza lęku i nie była pewna czy kiedykolwiek ona zniknie, skąd miała pewność, że coś innego nie wywoła u niego podobnej reakcji?
Musiała zmienić temat, by uwolnić swój umysł od rozmyślania na temat tego co zdarzyło się niecałe pięć minut temu i wybrała pytanie, które miała zadać zanim w kuchni pojawił się Irytek, tylko teraz musiała wybrać coś neutralnego, wcześniej miała zamiar zapytać o powód przeprowadzki z Hiszpanii, ale w tym momencie może to wywołać w jakiś sposób nieoczekiwaną reakcję.
-Twoja mam miała jastrzębia... a ty? Miałeś jakieś zwierzę?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kominek   Pią Mar 27, 2015 10:44 pm

Zaczynając od pierwszych myśli zawartych wyżej - mogła by! Na pewno Bryan nie pogniewał by się gdyby zeszła do niego w jakiejś sukience, szpilkach i takich tam głupotach, ale skoro nie...no dobra, jakoś to przeżyje. Ale to przeszłość, a to co wydarzyło się przed chwilą...Nie powinno mieć nigdy miejsca. Było mu wstyd, naprawdę nie chciał, żeby zaczęła się go bać. Nie potrafił jej nawet spojrzeć w oczy, a najgorsze było to, że teraz musiał jej opowiedzieć tą historię, bo nie zrozumiała by jego zachowania. Nie chciał tego robić - ufał jej, bo ufał - wiedział. że może. Miała takie usposobienie, taki charakter i przede wszystkim dobre serce. Ale...Nie mówił tego nikomu tak po prostu i bądź co bądź...To było dla niego trudne, ale miała prawo wiedzieć.
Wziął od niej naszyjnik obracając dalej złotego ptaka w dłoniach, bez słowa a potem ponownie założył go na szyję, na swoje miejsce. Przeniósł na nią wzrok, jego spojrzenie było łagodne, a w jej oczach widział po prostu strach, co go zasmuciło. Ale sam do tego doprowadził.
-Taa, przyjęcie niespodzianka nie było by najlepszym pomysłem.. - powiedział dalej nieco żartobliwie, ale zrozumiał po chwili, że wcale nie miał ochoty na żarty. Już nie. Pierwszy raz odkąd się poznali nie uśmiechał się. Mogło być to dla niej dziwne.
-Nie, nie miałem. Mój wuj zmienia się w kruka, a ja...mniejsza. W każdym razie...Wyskoczyłem tak na Ciebie, z tego względu, że...Ojciec był aurorem. Pojechał do Hiszpanii z misją odnalezienia tam kontaktów Sama-Wiesz-Kogo. Poznał tak matkę, tam powstałem, ale potem...on zniknął. Strasznie to przeżyłem, postanowiłem go odnaleźć, nie skończyłem pierwszej klasy szkoły magii w Hiszpanii, a potem postanowiłem pojechać do wuja do Londynu by się czegoś dowiedzieć...Gdy tylko dotarłem, nawet dobrze nie pożegnałem się z matką, dostaliśmy wiadomość, że...Ktoś ją zamordował, brutalnie, zadźgali ją. Nie wiadomo czemu, najpierw on, potem ona, ten naszyjnik...tylko to mi zostało, a gdy poszłaś na górę pogrążyłem się w myślach, widziałem tego mordercę oczyma wyobraźni i nagle mnie dotknęłaś, po prostu...zrobiłem to bezwiednie, to się nie powtórzy, tak strasznie nie chcę, żebyś się mnie bała, żeby ktokolwiek się mnie bał Rose...Widzę jak na mnie patrzysz. Przepraszam. - wyrzucił z siebie nie odrywając wzroku od płomieni, aż w końcu przeniósł skruszone spojrzenie na nią.
-Naprawdę przepraszam. - położył jej jedną dłoń na nodze, którą podkuliła pod klatkę.
-Wybacz. To się nie powtórzy. - dodał jeszcze patrząc na jej reakcję. Czy zrozumie? Okaże się.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kominek   Sob Mar 28, 2015 9:18 am

Atmosfera między nimi stała się bardzo napięta, wręcz przytłaczająca. Rose bacznie obserwowała otoczenie nie dałaby się zaskoczyć drug i raz, z resztą to doświadczenie uświadomiło jej jak bardzo bezbronna jest w takich sytuacjach i jak wiele musiała jeszcze ćwiczyć. Jednak teraz odrzuciła tę myśl, później powścieka się na siebie za brak umiejętności, i zaczęła słuchać. Na początku nie rozumiała dlaczego on jej to opowiada, co ma jedno wspólnego z drugim, ale długo nie musiała czekać na to, aby zrozumieć. W ciągu roku stracić oboje rodziców... nawet sobie tego nie wyobrażała. Ona mimo, że nie zgadzała się ze swoimi i tak drastycznie odczułaby ich stratę, a w jego przypadku było gorzej. Z resztą jedenastolatek, który szuka ojca w świecie śmierciożerców... nie mogło to być zbyt przyjemne doświadczenie. Po jej policzku popłynęła łza, którą szybko otarła, nie lubiła kiedy ktoś widział ją kiedy płacze, ale w tym momencie to chyba nie miało znaczenia.
-Przepraszam.- Wyszeptała, nie chciała go zaskoczyć, wywołać takiej reakcji, żałowała, że nie podeszła do niego jak normalna osoba, tylko musiał jak zwykle wydziwiać. Jednak w jej przeprosinach było coś więcej... jakby przepraszała go za to co się stało z jego rodzicami, a przecież nie miała z tym zupełnie nic wspólnego.
Wzdrygnęła się i zamarła kiedy tylko poczuła jego dłoń, jej ręka od razu powędrowała do szyi gdzie chwilę temu miała przytkniętą różdżkę. Nie chciała tak reagować, nie chciała się go bać, ale jej podświadomość nie pozwalała na to.
-Ja... ci wierzę i wybaczam, ale nie potrafię się nie bać... choć bym nie wiem jak bardzo się starała...- Powiedziała jakby wstydziła się swojej reakcji.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kominek   Sob Mar 28, 2015 2:06 pm

Taa, napięta to mało powiedziane. Zaskakujące, jak w tak krótkim czasie wszytko potrafi się zepsuć. Skończyły się ich beztroskie rozmowy, żartowanie...W ogóle już nie było wesoło, a wręcz przeciwnie. Nie chciał tego zrobić, ale wiedział, że nie naprawi tego teraz, dopiero z czasem...Cóż.
-Rozumiem. - odparł tylko zabierając natychmiast dłoń, nie dał jednak po sobie poznać, że zrobiło mu się przykro - akurat ukrywanie wszelkich emocji było jego mocną stroną.
-Strach nie jest niczym złym, to ludzkie. Z resztą zachowałem się jak potwór, nic dziwnego. - stwierdził po prostu fakt. W końcu postanowił się delikatnie uśmiechnąć...
-Ale ze mnie idiota.. - nawet zdobył się na krótki śmiech, a potem znów spojrzał jej w oczy.
-Pytanie za pytanie, tak? Więc pytaj. O co chcesz. - powiedział przypominając sobie o ich poprzedniej rozmowie. Poczuł, że może jej powiedzieć wszystko, sam nie wiedział czemu. I tak też zamierzał zrobić, nie chciał nic przed nią ukrywać.
Zdecydowanie zasłużyła na to, żeby wiedzieć wszystko co chciała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kominek   Sob Mar 28, 2015 6:55 pm

Nie była pewna czy teraz będzie potrafiła przejść z powrotem do swobodnej i luźnej rozmowy chociaż po części. Chociaż jakiś rok temu cudem przeżyła tortury u śmierciożercy, więc dziwiła się sama sobie, że aż tak bardzo się przestraszyła. Może to dlatego, że wtedy spodziewała się tego co ją czeka, w tym przypadku nie podejrzewała, że Bryan jest zdolny do czegoś takiego.
-Jest zły. Hamuje nasze reakcje, przez co stajemy się bezbronni, a do tego pobudza w nas to, co najgorsze.- Nienawidziła tego uczucia i raczej nie miała zamiaru się z nim oswajać.
-Byłam traktowana gorzej... do potwora jeszcze dużo ci brakuje.- Wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się, jednak uśmiech ten nie sięgnął jej oczu.
-Tego nie zaprzeczę... w końcu nikt normalny nie staje na środku schodów nawet nie zapalając światła.- Odwzajemniła śmiech, ale jak szybko się pojawił, tak szybko znikł.
-No dobra, to opowiedz mi o swoim wuju... jak on z tobą wytrzymuje?- W sumie nie wiedziała o co może zapytać, a o co nie. Nie chciała naruszać jego prywatności, co najwyżej stwierdzi, że nie chce o tym gadać czy coś. Miała jedynie nadzieję, że na jednym wybuchu się przynajmniej dzisiaj skończy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kominek   Sob Mar 28, 2015 7:17 pm

Bryan też nie był pewny, czy uda im się dzisiaj jeszcze poprowadzić normalną konwersację, ale z całych sił chciał sprawić, żeby tak było. Jedno było pewne - o tym też będzie pamiętał, a uczucie wstydu za ten bezsensowny wybuch jeszcze długo mu nie przejdzie.
Miał nadzieję, że Rose mu wybaczy, na tym mu zależało. Najlepiej by było, jakby w cholerę o tym zapomniała, ale przecież doskonale każdy wie, że kobiety są bardzo pamiętliwe i to nie jest takie hop siup. I taki właśnie był gryfon, potrafił w sekundę wpaść w furię, zaskakując kompletnie wszystkich swoim zachowaniem. Nienawidził u siebie tej cechy, ale już tego nie potrafił zmienić. Bo co, miał zacząć pić melisę? Idzie się przyzwyczaić, a osoby, które są dla niego ważne doskonale wiedzą, że nigdy by ich nie skrzywdził i nie pozwolił zrobić im krzywdy komuś innemu. Ale...ona tego jeszcze nie wiedziała, na razie widziała tylko jego wybuch przeciwko niej.
-To nie jest prawda. Tylko głupi ludzie twierdzą, że niczego się nie boją. Są rzeczy, których trzeba się bać, momenty w których zdrowy rozsądek karze się wycofać. Niestety widzisz, ja takiego rozsądku nie posiadam i nawet jeśli się boję, to i tak idę dalej w zaparte i to jest głupota. Ale ja się nie zmienię. - odparł na jej twierdzenie na temat strachu, z którym kompletnie w żadnej części się nie zgadzał.
-Gorzej? W jaki sposób i przez kogo? - powiedział wyraźnie zaciekawiony, ale też nieco zdenerwowany faktem, że ktoś śmiał jej wyrządzić wcześniej krzywdę. Tak się nie traktuje kobiet. To wpoiła mu matka. Szacunek przede wszystkim.
Znowu spojrzał w kominek, a gdy znów wspomniała sytuację ze schodów, która wydarzyła się nie tak dawno.
Zareagował uśmiechem pełnym nadzieji, że uda się jednak przywrócić tamten klimat, który panował wcześniej, tą beztroską i miłą rozmową, poznawaniem siebie. Ile by dał by znowu ujrzeć jej rumieńce, gdy mu się dokładnie przyjrzała - doskonale wiedział, że jej się spodobał - ale urodę odziedziczył po matce, która była piękna - już nie raz widział, jak dziewczyny się zanim oglądały, lub go podrywały. Och, jakie były niepocieszone, gdy je zbywał. Nie był zdecydowanie kobieciarzem, chociaż może miał taki styl bycia i na takiego wyglądał.
-Masz rację, powinienem był zapalić światło, lub chociaż coś powiedzieć. Biorę winę na siebie, oczyszczam Cię z zarzutów. Oskarżona o wylanie na mnie czekolady zostaje uniewinniona! - rzucił nieco weselej, uśmiechając się, a gdy padło pytanie na temat jego wuja - uśmiech nie zniknął z jego twarzy.
-To cudowny człowiek, mimo, że wcale się u nas nie przelewa. Zarabia jakieś grosze w ministerstwie, jesteśmy biedni jak mysze kościelne. W wakacje łapię się każdej roboty jakiej tylko się da, żeby mu pomóc. Jakoś wytrzymuje, traktuje mnie jak syna, a ja po części jego jak drugiego ojca. Kocham tego człowieka. Jest wspaniały. Pomagam mu ile mogę. - opowiedział krótko. Następnie zrozumiał, że przyszła kolej na jego pytanie.
-Więc..hmm... - jakoś nie mógł znaleźć odpowiedniego..Aż w końcu wpadł na pomysł.
-Dobra, chcę wiedzieć wszystko co możesz mi powiedzieć. Co lubisz robić, a czego nie, jakieś hobby? Rodzina? Idealny typ faceta, czy tam kobiety jak wolisz (zaśmiał się), masz wielu przyjaciół? W czym jesteś naprawdę dobra, a w czym sobie nie radzisz? - zasypał ją potokiem pytań, teraz czekając na odpowiedź ponownie przeniósł wzrok na jej tęczówki, a jego spojrzenie, było łagodne, ciepłe.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kominek   Sob Mar 28, 2015 10:04 pm

Dziewczyna już mu wybaczyła, w sumie nawet to powiedziała, ale nie powinien liczyć, że zapomni, co najwyżej wspomnieni wyblaknie z czasem.
-Nie ma człowieka, który nie boi się niczego, ale strach jest słabością, tylko nieliczni potrafią zamienić go w swoją siłę.- Wzruszyła ramionami kończąc temat, była niemal pewna, że gdyby się w niego zagłębili jak nic wynikłaby z tego kłótnia, a nie miała no to ochoty.
-Stare czasy... Jedna ze śmierciożerczyń mnie nie polubiła... spędziłam kilka dni w jej piwnicy, ale chyba nie chcesz słuchać co tam się działo.- Nie przeszkadzało jej już rozmawianie o tym. NA początku w ogóle nie chciała o tym wspominać, nawet myśleć, ale teraz, mówiła o tym jak o każdym innym gorszym wspomnieniu.
Ucieszyła się słysząc, że została oczyszczona z zarzutów, mówiła to już od samego początku, ale jak zawsze nikt jej nie chce słuchać.
-W końcu zrozumiałeś, że ja nigdy nie popełniam błędów!- Powiedziała z uśmiechem.-Za to ciebie uznaję za winnego i skazuję na zrekompensowanie mi strat w postaci dwóch kubków gorącej czekolady raz w tygodniu przez miesiąc.- Może w ten sposób zaoszczędzi sobie chociaż chodzenia po schodach do kuchni i z powrotem.
-Pieniądze to nie wszystko, ważne, że możecie na siebie liczyć.- Wiedziała to sama po sobie, co z tego, że miała kasy prawie jak lodu, skoro nawet nie miała ochoty spotkać się z własną rodziną... z przyjemnością, by się z nim zamieniła, wolała już pracować.
-Łoooo. Może po kolei... uwielbiam oczywiście jeść i wszystko co słodkie, lubię tez biegać i chodzić na zakupy, a i jeszcze kocham latać, w powietrzu zawsze czuję się wolna. Hmmm... czego nie lubię? Nie lubię się nudzić, a co za tym idzie Historia Magi to mój wróg nr. 1. Jestem wyjątkowo uczulona na głupotę, nienawidzę jak ktoś w moim towarzystwie pali... jest jeszcze kila rzeczy, ale może wspomnę to tym innym razem.- Nie chciała zdradzać tak wszystkiego od razu... pozostawi mu coś do odkrycia samemu.-Stanowczo wolę facetów, ale nie mam ideału w głowie, zawsze uważałam, że jeżeli kogoś takiego spotkam to będę wiedzieć, ale na pewno.- Już prędzej mogła mu powiedzieć jaki nie był jej ideał, na pewno nie mógł być idiotą dającym sobą pomiatać, albo jakimś nudziarzem, ale przecież o to nie pytał, więc co się będzie wychylać...
-Yyym... Nie wiem co to znaczy dużo w stosunku do przyjaciół, ale wolę mieć niewielu, ale prawdziwych, niż wielu, którzy po kątach będą obrabiać mi tyłek przy pierwszej lepszej okazji.- Odpowiadając na to pytanie uświadomiła sobie jak bardzo zaniedbała nawet tych kilku przyjaciół których miała.
-Wydaje mi się, że nie źle radzę sobie z zaklęciami i na pewno z zagadywaniem ludzi na śmierć, ale to tylko moja subiektywna ocena, więc raczej sam powinieneś się przekonać, a bym prawie zapomniała... najlepiej na świecie potrafię wszystko zepsuć!.- Przy tym ostatnim wyszczerzyła się szeroko jakby była z tego dumna.
-Jest trochę więcej rzeczy, z którymi sobie nie radzę... na przykład z nauką, a dokładniej ze skupieniem swojej uwagi na czymś dłużej niż przez pięć minut, albo z wytrzymaniem bez jedzenia od śniadania do obiadu, eliksiry to dla mnie jakaś kompletna abstrakcja, za każdym razem kiedy siadam do ławki nikogo w koło nie ma, bo każdy już wie, że na pewno mój kociołek wybuchnie.- W tym momencie już nic dla niej nie istniało, za bardzo wczuła się w to co mówi, równocześnie mocno gestykulując, z daleka musiało wyglądać to bardzo komicznie.-Ale chyba powinnam już skończyć mówić na ten temat, bo za moment ode mnie uciekniesz...- Musiała szybko zmienić temat żeby nie wyciągnął od niej więcej informacji na ten temat.
-No to teraz moja kolej! Jakie są pozytywne strony twojej przeprowadzki? Ulubione danie?- Życie tej dziewczyny stanowczo za bardzo kręciło się wśród jedzenia, ale w tym wieku chyba już nic nie mogła z tym zrobić.-Jaka twoim zdaniem dziewczyna być nie powinna? Czego chciałbyś się nauczyć? Czego nigdy w życiu byś nie zrobił? Co robisz w wolnym czasie? NO i chyba na razie tyle...- Miała jeszcze wiele pytań, ale wolała nie wykorzystywać wszystkiego na raz. Teraz czekała zniecierpliwiona na odpowiedzi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kominek   Sob Mar 28, 2015 11:03 pm

Co prawda faktycznie powiedziała, że zostało wybaczone, ale dalej Carell był przekonany, że wcale tak nie jest. Może to całkowita głupota i w ogóle tak nie było, ale tak sobie aktualnie ubzdurał i siedziało mu to w głowie. Potrząsnął nią lekko jakby z zamiarem wyrzucenia tej myśli, ale nie uzyskał oczekiwanego efektu, to dalej siedziało w jego myślach i wcale nie chciało się stamtąd wydostać!
-Moglibyśmy jeszcze sporo czasu dyskutować na ten temat, ale to chyba nie ma najmniejszego sensu. Ja mam swoją rację a Ty masz swoją i tyle. Chociaż jakbym chciał pewnie bym Cię przegadał...no dobra, co ja w ogóle wygaduję. Ciebie się nie da chyba przegadać. - zaśmiał się - oczywiście żartował, chociaż było w tym ziarenko prawdy. Odwrócił się do niej siadając na kanapie po turecku i zajrzał jej znowu prosto w oczy. Och, jak on uwielbiał patrzeć ludziom w oczy, można z nich było wiele odczytać! A Rose na szczęście nie należała do tych dziewcząt, które miękły pod jego spojrzeniem - aktualnie łagodnym, połączonym z ciepłym uśmiechem.
Wysłuchał jej słów na temat kobiety należącej do szeregów Voldemorta, która ją uprowadziła i aż pokręcił głową z chwilowego gniewu.
-Oni myślą, że na wszystko mogą sobie pozwolić...ale to wszystko się skończy, Voldemort zginie. Są osoby, które jeszcze chcą walczyć o to co dobre i słuszne na tym świecie, w końcu pokonają tego cholernego kretyna.. - odparł na to wszystko, a potem westchnął. Jak bardzo chciałby stanąć już do walki z nimi, i tak zamierzał zrobić, ale to nie był temat, który chciał teraz poruszać, były o wiele ciekawsze, dlatego nic więcej nie powiedział. Ale obserwował jej reakcję na wszystko co mówił, każdy najmniejszy ruch, gest, uśmiech...Mowa ciała była bardzo ważna.
A, i zrozumiał, że nieco się wkopał odpuszczając jej wszystkie winy, bo teraz skazała go na przynoszenie jej co tydzień czekolady..A, że podobał mu się jej sposób bycia, uśmiech, oczy i to kim była..nie mógł odmówić.
-Dobrze. Tak zrobię, dokładnie co tydzień będę Ci przynosił czekoladę. Będę mógł dotrzymać Ci wtedy towarzystwa, gdy będziesz ją konsumować? - zapytał z tak uroczym uśmiechem na jaki tylko potrafił się zdobyć.
Wysłuchał jej litanii odpowiedzi, których było naprawdę dużo i to całkiem szczegółowych. O to właśnie mu chodziło, powoli oczyma wyobraźni widział coraz wyraźniejszy jej obraz, powoli potrafił zrozumieć jakim jest człowiekiem - ale powoli. Bo by ją dobrze poznał trzeba było jeszcze trochę czasu chociaż przy takim tempie wyjawiania faktów ze swojego życia...może będzie to krótszy czas niż na początku przypuszczał. Ale nabierał zaufania do tej dziewczyny z każdą następną chwilą.
-Uhm...widzę, że lubimy całkiem podobne rzeczy. Też kocham latać, oraz jeść. O bieganiu nie wspomnę, bo uwielbiam ćwiczyć, pracować nad swoim ciałem w każdy możliwy sposób. Nie wyjdę z dormitorium póki nie zrobię odpowiedniej ilości pompek, brzuszków, przysiadów. Biegam niemalże codziennie, podnoszę ciężary, podciągam się, uwielbiam to. Kiedy się czymś zamartwiam po prostu...Ćwiczę, pozwalam, by złe myśli, wspomnienia wypłynęły ze mnie razem z potem. Taki jest mój sposób na samotność, na wszystko co złe. - skomentował pierwszą wypowiedź na temat tego co lubi, oraz tego, czego nie trawi.
-I em...pewnie nie spodoba Ci się to, że palę. - dodał jeszcze już nieco ciszej, jakby trochę się bał, że zruga go za to, że niszczy swoje zdrowie. Spadła mu przez to kondycja, co prawda nie bardzo, ale zawsze.
-Podoba mi się Twoje podejście do mężczyzn. Cieszę się, że nie powiedziałaś 'wysoki blondyn o niebieskich oczach', jak powiedziało by wiele kobiet. To fajne. - skwitował następną wypowiedź, tą dotyczącą przyjaciół...postanowił nic nie mówić, bo uważał dokładnie tak samo i myślał, że ona o tym wiedziała. Chyba zdążyła go na tyle poznać.
-Ja z zaklęciami radzę sobie całkiem nieźle, szczególnie z tymi ofensywnymi. Obrona przed czarną magią to zdecydowanie mój ulubiony przedmiot, nie cierpię eliksirów i wróżbiarstwa. To drugie to bzdury.
I w końcu, gdy już skończyła mówić, a on wszystko skomentował...A, jeszcze nie wszystko.
-Wręcz przeciwnie. Z każdym Twoim słowem odnoszę wrażenie, że chcę z Tobą zostać jak najdłużej. - uśmiechnął się ponownie, jak on często wyginał usta w uśmiechu w jej obecności!
-Teraz ja, tak..? Hmm. Pozytywne strony przeprowadzki...pokochałem Londyn. Znam go bardzo dobrze, mam kilku znajomych, nie koniecznie...grzecznych chłopców, ale mają zasady. I lubię ich. Podoba mi się to miasto, tu wszystko żyje. Co prawda nie jest tak ciepło jak w Sewilli, ale idzie przeżyć. Nie narzekam. Ulubione danie...hmm...Sam lubię gotować i robię to całkiem nieźle, gdy jestem w domu chętnie gotuje obiady, jeśli...yhm...oczywiście starczy na to pieniędzy. - ostatnie zdanie wypowiedział nieco ciszej, odwracając na moment wzrok, a potem ponownie przeniósł go na nią. Wyglądało to jakby się trochę wstydził, ale postanowił kontynuować.
-Moim zdaniem dziewczyna nie powinna być...łatwiej będzie mi powiedzieć jaka powinna być. Powinna mieć dobre serce, stać zawsze za mną, pomagać mi zdobyć wszystko o czym marzę i być wierna. Nie powinna chcieć być ze mną bo mam wszystko, tylko pomóc mi to wszystko zdobyć. I chyba tyle, a na pewno odpłacę się jej tym samym... - odparł na kolejne pytanie, a potem podrapał się po głowie zastanawiając się nad odpowiedzią na następne. Sporo tego było!
-Czego bym nigdy w życiu nie zrobił? Nigdy w życiu nie zdradził bym. Czy to przyjaciela, czy kobietę. Zdrada to najgorsze co może być, nie toleruje tego. - zakończył ten temat. To była jego zasada numer jeden. Wierność przede wszystkim.
-A w wolnym czasie...Czytam książki, czy jak już mówiłem - ćwiczę. Często spaceruję i rozmyślam sobie o wszystkim... - odpowiedział na wszystko, a potem odetchnął głęboko, jakby z ulgą, że to już koniec.
-No dobra..sporo tego było, co? Ale jesteś ciekawska, ale nie przejmuj się ja też. - zaśmiał się i uderzył ją żartobliwie delikatnie w nogę, bo tam miał najbliżej. No bo skuliła się tak na końcu, jakby nie wiem co. Nie było jej za wygodnie?
-Ty, a Tobie to nie za wygodnie? Połóż się na suficie! - znowu się zaśmiał, nie rozumiał jak można skulić tak nogi. Sam by tak nie mógł, ale to może z powodu rozmiarów jego klatki piersiowej, oraz samych nóg..? No nic, nie ważne.
-No dobra, to teraz Ty...skąd pochodzisz? Najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiłaś? Z czego jesteś dumna w swoim życiu i...na tą chwilę co Ci się we mnie podoba, jaki jestem według Ciebie z tego co na razie wiesz? - i czekał na odpowiedź patrząc na nią...Usiadł normalnie na kanapie, bo zrobiło mu się nie wygodnie, głowę położył na oparciu, a twarz miał zwróconą w jej stronę. Zachęcił ją delikatnym uśmiechem, by zaczęła teraz mówić.
Nikogo tu nie było. Byli sami, było przyjemnie...Mógł by tak spędzać każdy wieczór. Teraz przydała by się ta czekolada, albo coś...mocniejszego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Mar 29, 2015 12:36 am

-NIe chyba, a na pewno! nie ma osoby w tej szkole, która gadałaby więcej.- Czasami aż żałowała, że nie ma żadnego konkursu w tej dziedzinie. Zostałaby mistrzynią i nigdy nie pozbyła się tego tytułu. Byłaby to jedyna pewna wygrana w jej życiu, ale na jej nieszczęście coś takiego nie istnieje.
Tez miała dosyć tej samowolki popleczników Voldemorta, ale nic nie mogli zrobić, z Zakonu żadnych wiadomości, nie miała pojęcia na co oni w ogóle czekają, aż śmierciożercy staną się jeszcze silniejsi? Całkowicie bez sensu.
-Nie ma co się denerwować, w pojedynkę nic się nie zrobi, z resztą nic im nie dają te tortury... dzięki nim jestem tyko silniejsza, więc w sumie powinnam im podziękować. A tak o zostaje nam tylko czekać, aż wszyscy się zbiorą do kupy.- Miała nadzieję, że nie zajmie im to zbyt długo.
Nie spodziewała się, że tak szybko pogodzi się ze swoim marnym losem, ale nie miała zamiaru protestować.
-No nie wiem... nic nie mogę obiecać... wszystko będzie zależeć od mojego nastroju.- A to była chyba najmniej pewna rzecz na świecie. Z resztą na pewno sobie zdawał sprawę z ich zmienności , więc jego plany na te wieczory raczej będą nieznane do ostatniej chwili.
Bieganie nie było dla dziewczyny sposobem na poprawę sylwetki, dobrze się czuła w swoim ciele i nie widziała potrzeby aby nad nim ćwiczyć. Dla niej była to metoda na pozbycie się negatywnych emocji, których w niej nie brakowało. W sumie zdziwił ją fakt, że w takim razie nigdy nie zauważyła go na błoniach biegającego czy coś, ale może po prostu nie jest zbyt spostrzegawczą osobą.
Palił!? Właśnie przy jego imieniu na jej liście pojawił się ogromny minus. Jak można tak po prostu niszczyć swoje własne zdrowie i przy okazji tych którzy mu towarzyszyli. pomijając fakt, że to najnormalniej w świecie śmierdzi. Na jej twarzy pojawił ogromny grymas.
-Co!? O nie! Jedyne co cię uratuje w moich oczach to to, że nigdy cię nie widziałam z papierosem i lepiej niech tak zostanie.- Dopóki tego nie zobaczy, będzie mogła po prostu wyrzucić to z pamięci.
-Niebieskoocy blondyni wcale nie są tak atrakcyjni jak się wszystkim wydaje..- Stanowczo nie rozumiała co te wszystkie dziewczyny widzą w tym typie chłopaka, ale nigdy nie twierdziła, że jest normalna.
Dziewczyna przyzwyczaiła się do życia z ludźmi, którzy nie mają zbyt wiele pieniędzy, potrafiła docenić ich za to jacy są, a nie co mają, nie odnajdywała w tym powodu do wstydu.
-W takim razie na pewno jesteś mistrzem w gotowaniu czegoś z niczego... w sumie to też jest jakiś rodzaj magii.- Starała się odnaleźć w tym jakiś pozytywny aspekt i pokazać, że jednak się da.
Mogła się zgodzić, że zdrada jest jedną z najgorszych rzeczy i nigdy w życiu nie potrafiłaby wybaczyć osobie, przez którą została zdradzona.
-Nigdy nie ukrywałam mojej ciekawości i jakoś źle się z nią nie czuję... dzięki temu wiem więcej niż inni... nawet więcej niż powinnam...- Oczywiście, że było jej tak wygodnie, aż do momentu kiedy zaczęły protestować, bo zbyt długo pozostawały zgięte, ale uświadomiła sobie to w mniej więcej tym samym momencie co chłopak zwrócił na to uwagę i nie było mowy, aby teraz zmieniła pozycję, trudno będzie musiała jeszcze trochę pocierpieć.
-Ta pozycja jest całkowicie dobra, powinieneś kiedyś tego spróbować.- Nowa seria pytań ją zgniotła i rozłożyła na łopatki. O ile pierwsze było proste, tak od odpowiedzi na kolejne chciała uciec.
-Pochodzę z Seaton, znajduje się nad kanałem La Manche. Bardzo ładne, ale niestety jest typowym wypoczynkowym miastem i na wakacje jest nieznośnie dużo turystów.- Nie przepadała za tłumami, ale musiała je znosić w każde wakacje jeżeli chciała spędzić czas w mieście rodzinnym.
Popatrzyła na niego jakby przesyłała niemą prośbę o zmianę pytań, ale chyba nie mogła na to liczyć.
-Najgłupsza rzecz jaką zrobiłam? To chyba w tamtym roku... Zrobiłyśmy sobie imprezę z dziewczynami w dormitorium i po odpowiedniej ilości alkoholu wydało mi się całkowicie normalne pójście do praktykanta od starożytnych run i przyznanie, że jest całkiem przystojny, zdążył mi otworzyć, ale na szczęście dziewczyny mnie powstrzymały przed otworzeniem ust, mimo wszystko i tak nie pokazałam się na dwóch kolejnych zajęciach.- Do tej pory czerwieniła się na samą myśl. W sumie mogła kiedyś zrobić coś jeszcze głupszego, ale w tej chwili nic nie przychodziło jej do głowy.
-W sumie najbardziej jestem chyba dumna z tego, że przeżyłam... wiesz te tortury, w każdej chwili mogłam znaleźć sposób żeby się zabić, ale dałam radę, wytrzymałam.- Nigdy wcześniej tak na to nie patrzyła, dopiero to pytanie skłoniło ją do myślenia.
-Wiesz co!? Ty mnie wykorzystujesz żeby się dowartościować.- Oburzyła się, ale tak na prawdę grała na zwłokę, jednak wiecznie nie może odkładać odpowiedzi.
-Podoba mi się twoja szczerość i to, że nikogo nie próbujesz udawać, jesteś sobą, a to chyba jest najważniejsze.- Na tym skończyła. Nie miała zamiaru bardziej pompować jego ego, było z nim jak z balonem... w każdej chwili mogło pęknąć.
-No to teraz opowiedz mi swoją najgłupszą sytuację związaną ze swoją dziewczyną, jaka część ciała ci się w sobie najbardziej podoba i jaka cecha charakteru no i na koniec... co ci się we mnie nie podoba.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Mar 29, 2015 1:08 am

Mógł się z nią zgodzić, była wygadana, nawet bardzo, ale jemu to nie przeszkadzało. Takie osoby były wręcz pożądane, uwielbiał ludzi, którzy mieli dużo do powiedzenia. A ona oprócz tego, że mówiła dużo, to na dodatek gadała całkiem z sensem i to było super.
-Uhm...masz rację, gadasz najwięcej ze znanych mi osób, ale to dobrze. - Stwierdził z uśmiechem. Przeczesał dłonią włosy, zastanawiając się nad następnymi jej słowami.
-Hmm...racja, od takich rzeczy na pewno rośnie się w siłę, ale to było kompletnie nie potrzebne. Torturować dziecko? W ich oczach przecież musisz być dzieckiem, śmierciożercami nie zostają małolaty...To po prostu nieludzkie, oni nie mają żadnych zasad, honoru...po trupach do celu, taa? - zakończył znowu wzdychając, wyciągnął nogi krzyżując je w kostkach, oparł prawą na lewej, żeby było mu jeszcze wygodniej, właściwie rozwalił się na tej kanapie, ale cały czas miał odwróconą głowę w jej stronę.
Następny temat postanowił zakończyć, bo nie wyszło by z tego nic dobrego...a raczej same złe rzeczy.
-Dobrzee..postaram się, żebyś nie zobaczyła mnie nigdy z papierosem. O matko, co Ty ze mną robisz, czemu ja w ogóle się Ciebie słucham, co!? - wykrzyknął wręcz, ale dalej żartobliwym tonem. Pan Carell nagle stał się strasznie uległy przy tej nowo poznanej dziewczynie..To było aż po prostu dziwne.
-Masz rację. Lubię bardzo spaghetti, mógłbym jeść to non stop. Ale takie, które robię sam. Uwielbiam ostre potrawy, tak na marginesie, jeśli kiedyś będziesz chciała mnie zaprosić na kolację to już wiesz co zrobić. Może uda Ci się przyrządzić tak dobre danie, jak mi. Może kiedyś. - och, oczywiście żartował. Nie miał tak rozbuchanego ego jak mogło by się wydawać. W zasadzie...Miał się za dość skromną osobę. Znał swoją wartość, ale nie był Narcyzem.
-Zawsze można normalnie usiąść, albo możesz sobie położyć tutaj nogi (wskazał na swoje kolana), ale skoro pasuje Ci bycie wygiętym w chińskie osiem..to nie będę tego kwestionował. - roześmiał się znów. Zwrócił uwagę, że dziewczyna nie śmieje się tak często jak on. A przecież śmiech to zdrowie!
Kiwnął głową słysząc jej dwa wyznania, pierwsze o miejscu jej pochodzenia, drugim była historia z praktykantem, gdy to usłyszał tylko zaśmiał się przez chwilę.
-Nie prawda. Nie chcę się dowartościować, znam swoją wartość, po prostu byłem ciekaw...Ale miło mi to słyszeć. Zawsze byłem sobą, nie ma sensu nikogo udawać. No dobra w takim razie teraz ja.. - zastanawiał się dłuższą chwilę...
-Nie przypominam sobie głupich sytuacji ze swoimi kobietami, chociaż...jedna miała siostrę bliźniaczkę i pomyliłem je kiedyś, zrobiła mi straszną awanturę...ale niczego innego głupiego nie pamiętam. Najbardziej podoba mi się we mnie...mój mózg. A tak poważnie, jeśli chodzi o ciało...lubię swój brzuch. Długo nad nim pracowałem. - podwinął na moment bluzkę pokazując go jej. Faktycznie, widać było, że dużo czasu zajęło mu wyrzeźbienie tak zwanego 'kaloryfera', ale nie chciał się chwalić, więc mogła go zobaczyć tylko przez chwilę, bo zaraz opuścił koszulkę. Oczywiście nie zapominał obserwować jej reakcji podczas tego co zrobił.
-Co mi się w Tobie nie podoba...? Nie umiem Ci na to odpowiedzieć, bo...jak do tej pory właśnie podoba mi się w Tobie wszystko, co jest wręcz przerażające. - wyznał po chwili milczenia. Taka była prawda i nic nie mógł na to poradzić.
Może zabrzmiało to jak tani podryw, ale nie dała mu poznać jeszcze żadnej swojej negatywnej cechy, a nawet jeśli jakąś pokazała - jemu wydawała się pozytywna.
-Ym, no tak, jeszcze moja cecha charakteru...Chyba szczerość. Może też po części spryt, ale to raczej wyuczone, dużo czasu spędzałem na ulicach Sewilli, czy Londynu i tam się sporo nauczyłem...A co do Ciebie..Gdybyś miała określić swoją osobę w 3 słowach jakie by to były? A potem określ mnie w ten sam sposób, z tego co do tej pory wiesz. - zakończył, a teraz czekał.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Mar 29, 2015 1:54 am

-Nie jestem dzieckiem!- Oburzyła się wyraźnie urażona, ale oczywiście zaraz jej przeszło.-No nie wiem... w sumie nie zdziwiłabym się gdyby piętnastolatkowie już byli pionkami Voldemorta, takimi najłatwiej manipulować.- Nie chciała już dłużej o tym rozmawiać, psuło jej to humor, a wolała zaliczyć ten dzień do tych udanych.
-To zapewne mój urok osobisty tak na ciebie wpływa.- Stwierdziła śmiejąc się w sumie sama nie wiedziała dlaczego miała na niego taki wpływ, ale jakoś nie specjalnie jej to przeszkadzało, chociaż w żadnym stopniu nie miała zamiaru nim manipulować.
-Nie chciałbyś jeść niczego co wyszłoby spod moich rąk. W ogóle nie radzę sobie w kuchni. Poza tym co to za pomysł, abym to ja cię zapraszała.- Jeżeli tak wspaniale gotował nie miała nic przeciwko, aby to udowodnił, z wielką chęcią zjadłby coś dobrego.
-Co jest nienormalnego w takim siedzeniu?- Zapytała zdziwiona i zdeterminowana do tego, aby całymi wiekami przekonywać go do swojego zdania.
-Tiaaaa, pewnie! Nigdy byś się do tego nie przyznał, nawet jeżeli to prawda.- Zaśmiała się, nie odnajdowała w tym innego motywu jak chęć dowartościowania się.
-Biedna dziewczyna. Nie dość, że podrywałeś inną to jeszcze jej siostrę! Powinieneś się wstydzić.- Kończąc zdanie sięgnęła po poduszkę i rzuciła nią w niego niczym wymierzając karę za takie okropne traktowanie dziewczyny, wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że Rose wszystko to mówiła z szerokim uśmiechem.
Faktycznie jego brzuch wyglądał na zadbany i miał się czym pochwalić, w porównaniu do niego poczuła się jakby całe jej ciało pokrywała galaretka tłuszczu, która okropnie faluje przy każdym ruchu. Na jej twarzy pojawiła się doza podziwu, zazdrości, a może nawet pewnego rodzaju rozmarzenia...
-Rozumiem, że mogę być ideałem, ale mam nadzieję, że nie zaczniesz mnie prześladować.- W jej głosie bardzo wyraźnie było słychać udawane przerażenie, po czym parsknęła śmiechem.
-W trzech słowach...- Zamyśliła się na chwilę.-Na pewno uparta, gadatliwa i może złośliwa. A ciebie... pracowity, pewny siebie i jak już wcześniej wspominałam szczery.- Zastanowiła się nad tym o co mogłaby go zapytać, w tym momencie zaczynała mieć już trudności z wymyśleniem czegoś na co odpowiedź jeszcze nie padła.
-Jak wyobrażasz sobie swój idealny dzień?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Mar 29, 2015 2:18 am

-Och...wiesz, że nie o to mi chodziło. W ich oczach nimi jesteśmy, ja również, podejrzewam, że ta...kobieta...była dorosła. Dlatego w jej oczach prawdopodbnie jesteś dzieckiem, ale nieważne. - odparł na jej pierwsze zdanie jakby chciał się wytłumaczyć. Nie uważał jej za dzieciaka, zdecydowanie nie. Mówiła jak dorosła osoba, myślała właśnie jak kobieta. I to mu się podobało. Sam czuł się na starszego niż w rzeczywistości był, często myślał innymi kryteriami niż jego rówieśnicy.
Pominął stwierdzenie o pionkach Voldemorta..
-Nie chcę o tym rozmawiać. Pionki tego śmiecia prawdopodobnie zamordowały mi matkę i uprowadziły ojca, dlatego skończmy. - powiedział, ale nie ze złością. Po prostu urwał temat, nie było ani krzty gniewu w jego słowach i miał nadzieję, że to rozumie.
Faktycznie jej urok osobisty odgrywał tutaj jakąś rolę, być może nawet znaczącą. Tak, na pewno znaczącą to grało tutaj pierwsze skrzypce. Ale przecież nie mógł tego powiedzieć, więc tylko mruknął coś w rodzaju 'mhmm', odwracając na moment wzrok, żeby nie wyczytała tego z jego oczu. To był jego problem - w tych niemalże czarnych oczętach było wszystko widać.
-No w sumie..to głupi pomysł, żebyś mnie gdzieś zapraszała, zwłaszcza, że nie potrafisz gotować. Idź Ty. - zaśmiał się, a potem westchnął słysząc, że dalej walczy z nim o ten swój nienaturalny sposób siedzenia. No nie no, ona jest niemożliwa przecież.
-No...nie wiem, to nie jest wygodne! Nogi bolą i w ogóle, ja bym tak nie potrafił! - przyznał zgodnie z prawdą, nie widział się w takiej pozycji. Co prawda był całkiem wygimnastykowany, ale to nie jest normalne, żeby nogi znalazły się tak blisko klatki piersiowej jak u niej. A może...była człowiekiem gumą!?
-Wcale nie biedna... - zdążył tylko rzucić cichutko, zanim oberwał poduszką. Oddał by jej, ale nie był samobójcą.
-One były naprawdę takie same, jak dwie krople wody, skąd miałem wiedzieć...! - dodał jeszcze, ale potem machnął ręką wiedząc, że nie warto już o to walczyć. I tak był na przegranej pozycji...Ech, kobiety!
-Może nie zacznę...no chyba, że chcesz! - zaśmiał się ponownie serdecznie, a potem zastanowił się nad odpowiedzią na kolejne - już nie tak wyczerpujące pytanie.
-Hmm..Idealny dzień...Wstał bym wcześnie, zjadł śniadanie, zrobił trochę brzuszków i pompek, a następnie wyszedł pobiegać. Wrócił bym, wykąpał się, a potem poszedł na długi spacer, gdzieś...w góry. Wysoko. Wrócił bym akurat na obiad, a potem spotkał bym się z przyjaciółmi. Popilibyśmy trochę, pośmiali się, pogadali, a gdy przyszedł by wieczór chciałbym spotkać się z ukochaną kobietą, zabrał ją gdzieś daleko, tylko we dwójkę. Na kolację, do teatru, gdzie tylko by chciała. Zabrał bym ją na jakąś łąkę czy gdzieś, rozłożylibyśmy koc, do rana pilibyśmy wino, rozmawiali, śmiali się...po prostu byśmy byli tylko dla siebie. Ale niestety nie mam takich możliwości, ani takiej osoby. Może kiedyś.. - powiedział w sumie nieco rozmarzony. Tak widział swoje dalsze życie.
-A teraz moja kolej...ja mam tylko jedno pytanie. Dasz mi się gdzieś zaprosić? - zapytał całkiem poważnie, nie odrywając od niej wzroku i ponownie siląc się na tak uroczy uśmiech jaki potrafił. I nie, to nie był żart.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Mar 29, 2015 10:51 am

To jego mruknięcie było podejrzane, odwrócenie wzroku... Ha! Czyli jednak coś w tym było, punkt dla niej. Właśnie dlatego, że była tym usatysfakcjonowana, nie drążyła tego tematu, tylko skwitowała to szerokim uśmiechem.
-No i bardzo dobrze, jednak brak umiejętności kulinarnych się na coś przydaje...- Już nawet ludzie przestali chcieć być przez nią zapraszani, mniej roboty dla niej, a do tego ma szansę załapać się na zaproszenie. Czy to nie idealne rozwiązanie? Chociaż z drugiej strony w ogóle w nią nie wierzy, będzie musiała chyba się czegoś nauczyć, aby pokazać, że jednak coś potrafi.
-Jest wygodniej niż ci się wydaje i wcale nie trzeba być jakoś bardzo wygimnastykowanym...-Jednak w końcu skapitulowała i rozprostowała nogi, ale w końcu nie można wiecznie siedzieć w żadnej pozycji. - ale to może dlatego, że jestem trochę mniejsza.- Zastanowiła się, ale zostawiła temat w spokoju.
-Musiały się czymś różnić, w końcu nie ma dwóch takich samych istot... poza tym powinieneś je odróżnić mentalnie, twoja podświadomość powinna to wiedzieć!- W sumie sama nie wiedziała jak, ale jakoś powinien to wiedzieć. Jak można pomylić własną dziewczynę z jej siostrą!? Może faktycznie rozróżnianie takich rzeczy jest uwarunkowane płcią.
-To kusząca propozycja... ale chyba jednak nie skorzystam- Jakoś nie specjalnie miała ochotę być prześladowana, z resztą Bryan nie wyglądał na stalkera... chociaż w sumie po nim można się wszystkiego spodziewać.
-Brzmi całkiem przyjemnie.- Wyobrażała sobie każdą z tych rzeczy, rozmarzając się i nawet nie zwróciła uwagi kiedy zaczął mówić ponownie... kiedy dotarła do niej treść pytania zaśmiała się nieco nerwowo. Zaskoczył ją... znają się może godzinę, a on już chciał się z nią umówić. Na jej policzkach od razu pojawiły się rumieńce, a wzrok błądził jak najdalej od niego.
-Myślę, że chyba tak... - Odpowiedziała cicho delikatnie się uśmiechając.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Mar 29, 2015 2:05 pm

Podejrzane...No nie do końca, można było chyba łatwo wyczytać o co mu chodziło i prawdopodobnie dziewczynie się udało, a on o tym doskonale wiedział...I to nie było wcale fajne, że tak go rozszyfrowała. No dobra, racja - punkt dla niej. Niech będzie, że jej się udało, ale tylko raz! Więcej nie zamierzał na to pozwolić..chociaż nie wiadomo jak wyjdzie. Jej uśmiech mówił sam za nią.
-Nie wiem czy się przydaje, ja naprawdę lubię robić przy jedzeniu. Ale nienawidzę, gdy ktoś mi się na przykład wtrąca, lub gdy coś mi nie wychodzi. Wszystko musi być perfekcyjne, lubię jeść, ale jeść dobrze, nie jakieś śmieciowe jedzenie. - podjął temat ich umiejętności kulinarnych, czy też samego jedzenia. Ale jak było powszechnie wiadomo...to był temat rzeka, można było gadaać i gadać. Ale akurat z nią mógł gadać i gadać na każdy temat.
W każdym razie..po co ona dalej walczyła o jej dziwny sposób siedzenia!? Burknął coś tylko, ale zauważył zadowolony, że w końcu wyszło na jego i rozprostowała nogi. Odsunął się odrobinkę, by zrobić jej miejsce - w końcu Pańcia musi mieć sporo miejsca, prawda?
Zaśmiał się w duchu do swoich myśli, postanowił dalej się bronić w kwestii jego byłej, no...
-Ale...nie byłem z nią wtedy jeszcze długo, a tamta stała tyłem i...no tak tylko podszedłem i ją przytuliłem od tyłu, miały takie same włosy, były niemalże tak samo ubrane każdemu zdarza się pomylić, no.. - tłumaczył się dalej z delikatnym uśmiechem, oraz udawaną skruchą wymalowaną na twarzy, niestety te rozbawienie wszystko psuło...I raczej mu nie wyszło. Dalej był winny, za to pewnie też poniesie karę. To co, czekolada co tydzień już jest, to jaką teraz dla niego wymyśli pokutę..? Oby żadną.
Skomentowała jego idealny dzień, faktycznie, to było przyjemne...
-No...fajnie, nie? - odparł, też lekko rozmarzony.
A potem przyszedł czas na najważniejszą odpowiedź, tą na którą czekał. Przyglądał się jej reakcji, która go rozbawiła.
Lekki uśmiech, przeszedł po chwili w O WIELE SZERSZY.
-A Ty co się tak rumienisz maluchu? To chyba, czy tak..? Bo wiesz, jeśli nie chcesz.. - tu już ewidentnie zaczął się z nią droczyć. Po prostu chciał, żeby przyznała, że tego chcę tak jak i on, a co!
-I zapomniałaś o pytaniu.. - przypomniał jej, czekając na to, co teraz wymyśli.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Mar 29, 2015 2:43 pm

-Perfekcyjność jest nudna!- Zarzuciła mu, chociaż nie miała zamiaru wpływać na niego w żaden sposób by to zmieniał, takie było jej zdanie, chociaż może wykreowała je tylko dlatego, że w bardzo nielicznych przypadkach osiągała perfekcjonizm.-Od czasu do czasu śmieciowe jedzenie też jest dobre.- Miała czasami takie chwile, że jadłaby tylko to co tłuste, niezdrowe i tuczące, wtedy mugolskie fast foody były dla niej zbawieniem.
-Już się tak nie tłumacz... jestem odporna na takie wymówki!- Nie miała ochoty drążyć dłużej tematu jego byłej, tak czy inaczej uznała go za winnego, ale bez ponoszenia odpowiedzialności. Tym razem ma szczęście.
Parsknęła śmiechem widząc jego poszerzający się uśmiech, który niestety dla niej się jej spodobał i z czasem może stać się jego tajną bronią, miała nadzieję, że jednak nie domyśli się jak ten niewielki gest na nią działa.
Ukryła twarz w poduszkę... musiał ją tak zawstydzać? Mało mu jeszcze było? Nienawidziła reakcji swojego ciała i nie tylko w tym przypadku, ono zawsze ją zdradzało w szczególności w tych najmniej odpowiednich momentach.
-No tak... ale zaczynam tego żałować... Jesteś okropny!- Nienawidziła jak ktoś się z nią droczył, poza tym, maluchu!? Co to w ogóle miało znaczyć?
-No to gdzie mnie zaprosisz? -Zapytała w ramach swojego pytania. Nie miała już za bardzo pomysłu, w szczególności, że robiło się już późno i jej mózg przestał pracować, nawet nie zauważyła kiedy pokój wspólny całkowicie opustoszał.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Mar 29, 2015 3:13 pm

-Nie prawda. Nie ma w tym nic nudnego, kiedy trzeba być perfekcjonistą, wtedy należy nim być. Cierpliwość, wytrwałość i perfekcja pomagają zdobyć to, nad czym się pracuje. No dobra, może czasami staje się to nudne, ale zazwyczaj warto w tym trwać. Nie uważasz? - powiedział wyjątkowo mądrze jak na niego, aż sam się zdziwił. Nie no, dobra, on dosyć często mówił mądrze, tak przynajmniej uważał. Miał swoje poglądy, wypracowane i nie do podważenia. Był raczej dziwnym typem, niereformowalnym wręcz.
-Nie prawdę, wolę sam sobie zrobić pizzę, niż na przykład kupić ją w jakiejś marnej knajpie w Londynie, bo wiem, że zrobię ją tak jak lubię, że będzie dobra. Nie wiem, w ogóle lubię dużo rzeczy robić sam. Już taki jestem. - ludzie z jego otoczenia doskonale wiedzieli, że bywa z nim ciężko, nawet bardzo ciężko, szczególnie, gdy miewał jeden z gorszych dni, które na szczęście ostatnio zdarzały się coraz rzadziej. Być może już nauczył wszystko głęboko w sobie ukrywać, tak głęboko, by się nie wydostawało.
-No dobrze, już nie będę. - ziewnął wyciągając ręcę do góry, aby trochę rozciągnąć swoje zdrętwiałe już od tego ciągłego siedzenia ciało i rozejrzał się po pokoju wspólnym.
-Zaczynasz żałować? Uwierz mi, że nie pożałujesz. Na pewno nie, a wręcz przeciwnie. -powiedział dość tajemniczo, puszczając jej oczko. Wiedział, że jej się spodoba. Musiało się spodobać..
Podniósł się z kanapy, podając jej dłoń, by również wstała. Stał dość blisko niej, być może nawet za blisko, obdarzając ją nieco uwodzicielskim uśmiechem.
-Dowiesz się w swoim czasie, a teraz..dobranoc. - powiedział o wiele ciszej, a następnie zbliżył się powoli i pocałował ją delikatnie w policzek. Zaśmiał się cicho, odwracając od niej i po prostu poszedł, celowo zostawiając ją z pewnym niedosytem..Oj, ciekawe jak długo będzie myślała o tym wszystkim co dzisiaj się wydarzyło.
~z/t


Ostatnio zmieniony przez Bryan Carell dnia Nie Mar 29, 2015 3:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Mar 29, 2015 3:43 pm

-Za to kreatywność i wychodzenie z wyznaczonych ram pozwalają nam osiągnąć coś innego i oryginalnego. Perfekcja cały czas dąży do osiągnięcie jednej i tej samej rzeczy, moim zadaniem ona nas ogranicza.- Oboje byli ogromnymi indywidualnościami i ciężko będzie przekonać jedno do drugiego, więc albo będą musieli nauczyć się iść na kompromis, albo będą towarzyszyć im nieustannie kłótnie.
-Ja tam wolę sama sobie nie robić jedzenia... zaoszczędzę trochę czasu i zdrowia, nauczyłam się już lubić to co ktoś mi proponuje...-Zapewne gdyby potrafiła przyrządzić coś co jest choć w minimalnym stopniu zjadliwe zmieniłaby zdanie w tej kwestii, ale w tym momencie jest to raczej niewykonalne.
-Nie jestem tego taka pewna... wolę się sama przekonać.- Raczej nie znał jej jeszcze na tyle by wiedzieć co na pewno jej się spodoba czy co polubi. Przynajmniej miała taką nadzieję, nie lubiła być przewidywalna, wolała zaskakiwać.
Nie odpowiedział na jej pytanie, a wstał, po czym pomógł jej zrobić to samo, nie do końca wiedziała co się dzieje, ale to, że stał tak blisko niej stanowczo utrudniało jej logiczne myślenie, a nie miała się gdzie cofnąć. Jeszcze ten uśmiech... coraz bardziej chciała aby już sobie poszedł.
Nawet nie dostała odpowiedzi na swoje pytanie, a co gorsze nie zdenerwowało to jej i coraz mniej podobało jej się to, co odczuwała. Była idiotką, Przestań myśleć Rose! No już! krzyczała sama na siebie. Jego cichy śmiech to potwierdził w sumie ucieszyła się, że już poszedł, mogła w spokoju przeżywać swoją kompromitację, bo dokładnie tak odbierała swoje zachowanie. Posiedziała jeszcze chwilę z dłonią na policzku, po czym zrezygnowana ruszyła w stronę dormitorium.

[z/t]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Kominek   Czw Kwi 02, 2015 4:44 pm

Zbliżał się mecz z Krukonami. Pierwszy w którym Verónica miała brać udział jako członek drużyny Gryffindoru. Nie mogła powiedzieć, że się stresowała, ale nie była też najbardziej spokojna ze wszystkich. Co z tego, że na pierwszym treningu jej się udały wszystkie akcje, jak każde kolejne próby nie były już tak kolorowe. Najdziwniej czuła się z myślą, że będzie musiała stanąć przeciwko Shirze, która notabene grała od dawna na tej samej pozycji. Verónica wróciła z kolejnego treningu, zmarznięta i lekko przemoczona. Tego dnia wyjątkowo nie miała ochoty poświęcać na naukę i pisanie kolejnych esejów na zajęcia. Żyła już nadchodzącą przerwą świąteczną, podczas której miała zamiar trochę odpocząć. Nie wybierała się do domu, ale to nie zmieniało faktu, że chciała oderwać się wreszcie od nauki, w której się odrobinę opuściła, a zasypianie na lekcjach było jej ulubionym zajęciem. Rozejrzała się po dziwnie pustym Pokoju Wspólnym. Miejsca przy kominku były wolne, więc od razu poszła w tamtym kierunku, siadając na najbliższym fotelu i kładąc nogi na stoliku. Zerknęła na dolną półkę stolika, gdzie leżał jakiś opuszczony egzemplarz "O czym jęczy Marta?", który otworzyła na przypadkowej stronie i zagłębiła się w lekturze.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Emily Rhodes

avatar

Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Kominek   Czw Kwi 02, 2015 5:00 pm

Dziewczyna odkąd już nie robi zdjęć w zamku, to nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Chodzić po dachu zamku? Nie da rady. Po Zakazanym Lesie? Tam jest dla niej teraz niebezpiecznie. Pogadać z innymi duchami? Dla nich ona jest niczym noworodek! Chciała sobie poćwiczyć opętywanie innych ludzi, ale wie, że chętnych to nie znajdzie. Także pozostało jej wałęsanie się po całej szkole. Trochę podokuczała kotce Norris bawiąc się jej ogonem, a potem zmoczyła cały schowek Filcha wodą. Widok wściekłego Filcha był bezcenny.
Po tej akcji Milka wróciła na 7 piętro, by trochę zabawić się z obrazem, a następnie ruszyła do swego dawnego dormitorium. Jak ona tęskniła za tym miejscem. Szkoda, że jest martwa, naprawdę. Ale z drugiej strony może sobie podglądać chłopaków, gdy się ubierają bądź rozbierają. Chociaż to jest pozytywne.
Podała hasło Grubej Damie, po czym przyfrunęła do środka. Lekko się zdziwiła tak małą ilością osób w salonie. Ujrzała dziewczynę, która sama siedziała pryz kominku i czytała jakąś gazetkę. Czyżby to była O czym jęczy Marta? Andre coś wspominał, że była wspominania w którymś artykule. Ale pewnie to nie jest ten numer. Podfrunęła do niej zaciekawiona.
- Cześć... Vera? - przywitała się niepewnie. Fakt, obie były razem na roku, miały tyle samo lat... Gdyby nie umarła nadal chodziłaby z nią na zajęcia. A tak to jest jak jest... Czasu się nie cofnie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Kominek   Czw Kwi 02, 2015 5:19 pm

Verónica tak się zaczytała w jakimś artykule, że zapomniała, że wcale nie musiała znajdować się w tym pomieszczeniu sama. Być może to właśnie sprawiło, że na dźwięk swojego imienia podskoczyła, jakby ktoś włożył jej pod siedzenie poduszkę pierdzącą ze sklepu Zonka. Zabrała nogi ze stolika i spojrzała w górę, na unoszącą się obok zjawę Gryfonki. Uśmiechnęła się równie niepewnie, odkładając gazetę na bok. Poklepała miejsce obok siebie, zastanawiając się czy nie postępuje czasem głupio, ale pamiętała ją przecież jako normalną uczennicę.
- Cześć Emily. Co słychać?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Emily Rhodes

avatar

Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Kominek   Czw Kwi 02, 2015 5:40 pm

Nie była ani zła ani urażona widząc, jak Vera reaguje. Nawet uśmiechnęła się szerzej, po czym usiadła koło dziewczyny. Tak, nawet duchy mogą siedzieć, choć Milka bardziej lewitowała, niżeli siedziała.
- Duchowiście. Tylko ... aparatu mi brakuje.- westchnęła pokazując swe puste dłonie. Bez aparatu nie było takiej zabawy. Czuła się naga bez tego sprzętu. Szkoda, że nie ma takiego aparatu specjalnego dla duchów, naprawdę!
Zerknęła na gazetę, którą Vera przeglądała. Za świeża. Dobrze zgadywała. Nic z niego ciekawego nie wyciągnie. Nie ma co przeglądać ostatnie artykuły.
- Słyszałam, że niedługo gracie. Nadal jesteś ścigającą?- spytała się, by zacząć jakoś ich rozmowę. Ostatnio coraz mniej rozmawia, chyba przed duchy szkolne. Ciągle ją uczą tych dobrych manier i etyki. Przymykają oko na jej wybryki, lecz nie na wszystkie. Przez to robi się coraz mniej Milkowata. Wcześniej to była rozgadana, roześmiana, wszędzie jej było pełno, szczególnie w jakichś kątach z aparatem przy oku. A teraz? Snuła się po korytarzach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verónica Vargas

avatar

Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Kominek   Czw Kwi 02, 2015 11:17 pm

Usta dziewczyny zadrgały w powstrzymywanym uśmiechu. Jednak nie trwało to długo, ponieważ kiedy rozchyliła wargi by zaczerpnąć powietrza, czego nie mogła zrobić przez nos, ponieważ miała zatkany od kilku godzin spędzonych w powietrzu na miotle, nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem.
- Jesteś wspaniała! Przepraszam, że się śmieję, nie chciałabym Cię urazić, ale wydaje się, że masz dystans do siebie. – Odezwała się, gdy mogła już normalnie oddychać, a wtedy zbladła, zdając sobie sprawę co powiedziała. – Merlinie, co ja plotę. Nie gniewaj się na mnie, proszę. – Dodała pospiesznie. – Tak, aparat to był zawsze Twój nierozłączny rekwizyt. Chociaż to trochę dziwne, ponieważ Szara Dama bardzo często ukazuje się z książką w ręce. Może to była rzecz jaką miała w chwili śmierci przy sobie? – Zastanowiła się, nie zdając sobie sprawy, że mówi na głos i to w dodatku sama do siebie. Verónica całkowicie zapomniała o gazecie, kiedy Emily zadała kolejne pytanie.
- Tak, to znaczy nie. To znaczy tak, jestem ścigającą jakoś od grudnia. Na pierwszym treningu udało mi się dostać do drużyny. Zbliża się nasz pierwszy mecz i trochę się stresuję. – Wzruszyła ramionami z uśmiechem na ustach. – No a jak Tobie się współistnieje z innymi duchami? Mam nadzieję, że Irytek albo Krwawy Baron Ci się nie naprzykrzają?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Emily Rhodes

avatar

Liczba postów : 745

PisanieTemat: Re: Kominek   Pią Kwi 03, 2015 9:53 am

Milka spojrzała na Verę nie wiedząc, co powiedzieć. Po chwili jednak parsknęła wesoło śmiechem. Czy ją obraziła? No gdzie tam. Emilii było bardzo miło, że chociaż ona rozluźniła się w jej towarzystwie. Przynajmniej teraz.
-Co ty, nic się nie stało.- machnęła ręką uśmiechając się do gryfonki. - Wiesz, gdyby to była prawda, to bym miała aparat przy sobie, bo w wakacje praktycznie się z nim nie rozstawałam.- powiedziała. Nie chciała zbytnio rozmawiać o tamtym wydarzeniu. Co prawda, rozumie ból tego Malfoy'a, lecz nie upoważniało to jego do zabicia biednej dziewczyny. Przecież miała pełne prawo śledzić jego no! Romans dorosłego czarodzieja z uczennicą. Przecież to jest absurdalne.
- To gratuluję. Bym Cię uściskała, ale no wiesz... - uśmiechnęła się bezradnie do Very. Jedynie, to Milka może wstąpić w jej ciało, bo duchy nie umieją przytulać ludzi. Oboje i tak nic prócz dziwnego uczucia nie poczują. także lepiej tego na razie nie próbować.
-A z kim będziecie grać? Może wpadnę na mecz.- nie była pewna, czy grają z Krukonami, czy z Puchonami. Ale tak czy siak, zamierza wpaść na mecz. W jaki sposób? To Milka jeszcze zobaczy. W końcu za życia wiedziała, jak się dostać do danych rzeczy, więc jako duch nie powinna nagle być w tym gorsza. Może opęta ciało któregoś biednego ucznia?
- Wiesz co, wolę Krwawego Barona od Sir Nicholasa. Ten to się uwziął, aby mnie traktować niczym szkło. Już wymyśla, żeby mnie nazwać Lady Emily ... jak to szło? O, lady Emily Elisabeth Rhodes pierwsza. Jeszcze trochę, a zamknie mnie w wieży i wyśle mi jakiegoś rycerza, by mnie uwolnił stamtąd.- zaśmiała się. Fakt, czasem Nicholas przesadzał, co wkurzało Milkę, lecz czasem nie było tak źle. Gdyby był konkurs na najlepszy duchowy spektakl rycerski, to Gryffindor z pewnością by zwyciężył.
-Całe szczęście, że nie umarłam w jedenastym wieku. Przynajmniej nie muszę jeszcze nosić tych sukni balowych.- suknie? Okropność. Milka nienawidziła chodzić w sukienkach. To przypominało jej ojca i jego upodobania. Mimo że z nim się pogodziła i zgodziła się działać z nim, to nigdy mu nie wybaczy tego, co jej zrobił.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

I want ...

klik  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kominek   

Powrót do góry Go down
 

Kominek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Inara Nott

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Pokój wspólny-