a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Stoliki
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Stoliki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Stoliki   Sro Wrz 17, 2014 10:31 pm


Miejsce pełne stolików, krzeseł. Często zabałaganione, ponieważ własnie tutaj duża część uczniów odrabia swoje lekcje czy pobiera nauki od innych. Dodatkowo niektórzy mogą tutaj grać w popularne szachy czarodziejów czy po prostu posiedzieć i porozmawiać, a może napić się czegoś dobrego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stoliki   Sob Paź 18, 2014 8:24 pm

Zszedłszy do Pokoju Wspólnego najpierw rozejrzał się dokładnie dookoła, szukając wzrokiem czegoś, co choć odrobinę wyglądałoby podejrzanie. Odetchnął z ulgą, gdy w zasięgu wzroku i słuchu zastał jedynie pustkę i ciszę. Usiadł przy jednym ze stolików, zgarniając na bok całe morze zabazgranych jakimiś szlaczkami pergaminów, których zapewne nie chciało się posprzątać któremuś z czwartoklasistów. Przez moment wrócił wspomnieniami do czasów, gdy sam uczył się tych samych szlaczków, które nie wiadomo czemu potrzebne były na zajęcia ze starożytnych run.

Dla pewności rozejrzał się jeszcze raz, by po chwili wyjąć spod szaty niewielką książkę z płomiennie czerwoną okładką i zdobiącym ją zdjęciem przytulonej do siebie pary. Fotografia nie poruszała się, co od razu sugerowało mugolskie pochodzenie książki. Stuknął różdżką w okładkę, mamrocząc pod nosem jakieś słowa, a ta nagle zamieniła się w ciemnozieloną, do złudzenia przypominając teraz podręcznik do eliksirów. Mugolskie romanse, jego największa słabość, być może byłyby do zaakceptowania przez niesamowicie tolerancyjnych Gryfonów, ale chłopak miał przeczucie, że i tak musiałby się ze swojego małego fetyszu gęsto tłumaczyć.

Adam uśmiechnął się z zadowoleniem, przeczesał dłonią włosy i, otwierając książkę na jednej ze stron, zatopił się w lekturze. Wkrótce relacje ubogiej Singrid z margrabią Petersenem pochłonęły go na tyle, że kompletnie zapomniał o całym świecie.
Powrót do góry Go down
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Stoliki   Sob Paź 18, 2014 10:32 pm

Anarhold wracała właśnie z biblioteki z torbą pełną książek. Weszła pewnym siebie krokiem do Pokoju Wspólnego i jak się okazało był on prawie, że pusty. Spojrzała na zegarek... Pora nie była jakaś super późna wzruszyła ramionami i podeszła do chłopaka pochłoniętego lekturą.
Adam. Kojarzyła go oczywiście, w końcu był tylko rok młodszy, jednak często przesiadywał przy stoliku czy kominku wertując jakieś grube czy mniej obfite lektury. Uśmiechnęła się i podeszła do niego. Książka wydawała jej się znajoma... ale przecież nie miała jej w ręce więc jednoznacznie nie mogła stwierdzić.
-Hej. Co czytasz?-zapytała rozpoczynając rozmowę. Tym samym położyłą swoją ciężką torbę obok krzesła, na którym usiadła. Położyła dłonie na stoliku splatając je ze sobą. Jednak nie spuściła wzroku z chłopaka nawet na sekundę. Delikatnie się uśmiechała jak to ona. Przeważnie wesoła i pełna energii. Zresztą uczniowie raczej powinni ją znać, a jak nie to kojarzyć. W końcu od kilku lat gra w drużynie Quidditcha, a aktualnie piastuje również stanowisko prefekta naczelnego, więc w razie jakichś problemów uczniowie zgłaszali się właśnie do niej. Bywało to czasami dość kłopotliwe, jednak... lubiła to.
-Co tutaj tak pusto? Przecież nie ma środku nocy, czy wczesnego ranka. Normalna pora, a tłumów jakoś nie widać.-stwierdziła zdziwiona. W sumie co jej tam.. Miała okazje bliżej poznać nową osobę, a z takich okazji należy przecież korzystać. Postanowiła więc wyciągnąć do niego rękę i się po prostu przedstawić.
-Tak w ogóle chyba się nie przedstawiłam. Ana jestem.- przekrzywiła głowę w zaciekawieniu i czekała na jego reakcje. Ciekawe czy się wścieknie. A może da się poznać. Tego dziewczyna nie mogła do końca pewna. Jednak spojrzała mu w oczy... w końcu one są zwierciadłem duszy człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stoliki   Nie Paź 19, 2014 11:05 am

Przekładał kartki w absolutnej ciszy, a przynajmniej tak mu się wydawało, więc na niespodziewany dźwięk czyjegoś głosu prawie że podskoczył na krześle, wypuszczając książkę z ręki. W ostatniej chwili złapał ją przytomnym gestem, czując jak gorąca robi mu się twarz. Cudownie, pomyślał, podnosząc wzrok i napotykając wbijające się w niego spojrzenie. O rety, dziewczyna, jęknął w duchu, a płomień na jego twarzy natychmiast zamienił się w iście piekielny ogień.

Doskonale znał uczucie, które go teraz ogarnęło, połączenie nieśmiałości z paskudnym paraliżem, który blokował wszelkie procesy myślowe. Niepewnie skinął jej głową, zdobywając się póki co tylko na taki gest i mocniej ścisnął w dłoniach książkę. Dopiero upewniwszy się, że jego skarb jest bezpieczny i nie ma żadnej możliwości, aby dowiedzieć się, co naprawdę skrywa okładka, odpowiedział:
- Cze... - zaczął, ale głos okazał się wyjątkowo chrapliwy, odchrząknął więc i spróbował od nowa: - Cześć. Powtarzam wzory na eliksiry. Po ostatniej lekcji, która okazała się kompletną klapą, bo mało kto zdołał uwarzyć dobry eliksir, profesora trochę poniosło. Lepiej się przygotować zawczasu, więc korzystam ze sposobności, że nikogo nie ma, bo pewnie korzystają z ostatnich chwil dobrej pogody i rozleźli się po błoniach - mruknął na jednym wydechu, samemu się dziwiąc, że zdobył się na skonstruowanie tak długiej jak na niego wypowiedzi i nawet się nie zająknął. Ujrzał wyciągniętą w jego kierunku dłoń i mechanicznie ją uścisnął, po chwili dopiero orientując się, że nadal ma do czynienia z dziewczyną. Teraz jego twarz z pewnością przypominała jakieś pole lawy, a przynajmniej on właśnie tak się czuł.

- Mam na imię Adam. - Wbił się głębiej w krzesło, próbując wyobrazić sobie, jak zanurza się w lodowatym oceanie i znika pod powierzchnią wody z dala od całego świata. Przez ponad pięć lat udawało mu się niepostrzeżenie przemykać po zamkowych korytarzach, w większym lub mniejszym stopniu unikając konfrontacji z innymi uczniami. Tutaj jednak był właściwie na swoim terenie i jeśli sytuacja by go w jakimś stopniu przerosła, zawsze mógł przecież uciec do własnego dormitorium. Gdy tylko to sobie uświadomił, jego twarz się zaraz rozpogodziła i dodał: - Miło cię w końcu poznać tak oficjalnie - pozwolił sobie nawet na nieśmiały uśmiech w kierunku dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Stoliki   Nie Paź 19, 2014 12:19 pm

A więc eliksiry... rozumiała ból chłopaka doskonale. Choć w sumie była w starszej klasie, a dzięki swoim umiejętnością nawet w tamtym roku była zapraszana przez profesora Slughorna do Klubu Ślimaka. No sławna nie była, piękna i bogata również...w rodzinie również sami mugole...No prócz babci, ale to już inna sprawa. Westchnęłą tylko na to wspomnienie i zerknęła jeszcze raz na książkę.
-Pokażesz? Może będę w stanie ci jakoś pomóc. Co przerabiacie aktualnie?-zapytała zaciekawiona. W sumie całkiem dziwne jak na gryfona siedzenie w książkach. Ale może... to Remus Lupin w młodszej wersji. W końcu to był największy kujon rocznika, który już odszedł ze szkoły. Trochę smutno było bez niego, Syriusza... nie. Jego to jej nie mogło brakować. Nie, o nim nie zamierzała myśleć. Za to Potter był całkiem niezłym kapitanem drużyny, potrafił wszystkich zmotywować do działania. Po cichu liczyła, że przejmie władzę, ale ten zaszczyt przypadł Jessi. Rozumiała to...
Anarhold chyba była za mało odpowiedzialna i zbyt dużo wypadków miała za sobą. Przecież tamten rok to praktycznie, co mecz jakiś wypadek. Z jednego ledwo uszła z życiem.... Do tej pory zdarza jej się mieć koszmary. Śni jej się ten feralny upadek. Ale taka była własnie Tempest - CIAPA. Dokładnie.
-Teraz skoro się znamy nie musisz się niczym przejmować. Jak czegoś nie rozumiesz to po prostu przyjdź do mnie, a postaram się pomóc.- powiedziała wyciągając ze swojej torby butelkę wody. Odkręciła korek i się napiła. Nie wiedziała dlaczego nagle zrobiło jej się sucho w gardle. Kaca też nie miała...
O właśnie! Tak dawno nie było żadnej imprezy... Jessi miała niedługo urodziny. Kurcze trzeba będzie coś specjalnego przygotować. Jakiś prezent... Coś genialnego, w końcu to Anki najbliższa przyjaciółka. Musi porozmawiać na ten temat z Royem. On ma takie pomysły, a może...
-Masz szansę mi doradzić. Co byś zrobił, kupił na urodziny swojej przyjaciółce.- zapytała i uśmiechnęła się tak po swojemu. No cóż. Anka miała charakterystyczny uśmiech. To ją zdradzało. Mogła mieć maskę, przebranie, kilo tapety na twarzy, ale po tym każdy by ją chyba poznał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stoliki   Nie Paź 19, 2014 1:35 pm

Jęknął w duchu, gdy tylko usłyszał jej propozycję pomocy i zaczął panicznie szukać jakiegoś rozwiązania tej sytuacji. Zaklęcie niewerbalne nie wchodziło w grę, dopiero co o nim usłyszał, a pierwsze próby ich rzucania kończyły się raczej godnym pożałowania wynikiem. Poklepał więc grzbiet książki, odsuwając ją nieco dalej od siedzącej obok dziewczyny i przywołał na twarz jeszcze szerszy uśmiech, starając się odwrócić jej uwagę od felernego przedmiotu.
- Tak, hm... dzięki, ale wiesz, właśnie kończyłem, więc w sumie to em... może innym razem - podrapał się nerwowo po brodzie, uciekając gdzieś spojrzeniem w bok i natychmiast zmieniając temat. - A mojej przyjaciółce, to hm... - znów był zły na samego siebie, że się tak bezsensownie plącze w swoich wypowiedziach. - To wiesz, trudne pytanie, bo ja raczej hm... to znaczy wiesz, nie byłoby problemu, gdybyśmy mówili o przyjacielu, ale przyjaciółka to tak em... ja nie bardzo z dziewczynami mam do czynienia - dokończył nieco koślawo.

Westchnął głośno, jakby zrzucił z siebie jakiś niewyobrażalny ciężar, przeczesując przy okazji włosy i tuszując w ten sposób swoje zmieszanie. - Osobiście wolałbym dostać całą górę mugolskich słodyczy, szczególnie po tym, gdy dowiedziałem się, jak jednym zaklęciem można skutecznie chronić swoje zęby - na potwierdzenie tych słów wyszczerzył je w uśmiechu. - Ale dziewczyny to zupełnie inna bajka, wieczne diety i odmawiania sobie jedzeniowych przyjemności - machnął z rozdrażnieniem ręką - więc może twoja przyjaciółka wolałaby coś bardziej tradycyjnego, jak na przykład przelot smokiem wokół Hogwartu, czy takie tam różne - machnął ponownie, tym razem obrazując owe różności.
Powrót do góry Go down
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Stoliki   Nie Paź 19, 2014 4:14 pm

Miała ochotę się roześmiać. Chłopak przed nią był niesamowicie roztrzepany i wydawał się taki zagubiony. Przecież takie były pierwszaki... a może on był nieśmiały? Nie miała pojęcia. Jednak powstrzymywała się, w końcu stwierdziła, że jest uroczy i bardzo chętnie mu pomoże. Jednak Adam zachowywał się dość dziwnie, chował przed nią tą książkę, jakby przynajmniej miała w sobie największą tajemnicę tego świata i został przyłapany z nią na gorącym uczynku. A może on faktycznie coś ukrywał. Jakąś tajemnice, która mogłaby być niebezpieczna dla nich wszystkich. Wtedy też popatrzyła na jego uśmiech i po prostu.. stwierdziła, że to nie możliwe. On...
Taki sam, jeden siedzący przy stoliku z książką od eliksirów miałby być... kimś złym. Przecież to Gryfon. Autoamtycznie sprawia to, iż miała do niego dość duże zaufanie. W końcu podobno czerwoni byli szczerzy i odważni nieprawdaż?
-A kto powiedział, że będziesz dostawać łatwe pytania.- zaśmiała się widząc jego zakłopotanie i trudność w odpowiedzi. No nie wyglądał na chłopaka zabawiającego się panienkami, więc mu uwierzyła. No ale przecież na 100% miał jakieś koleżank i kiedyś musiał imprezować, prezenty robić. A rodzinie?
-A nie masz rodzeństwa? Siostrze co byś podarował?-zapytała już lekko zdesperowana, no bo w sumie nie miała żadnego pomysłu prócz tego lotu na smoku, ale to ... W sumie dosyć śmieszny pomysł, ale bardzo trudny do zrealizowania. Chyba jakby tu jakimś cudem sprowadziła to stworzenie zostałaby od razu wywalona ze szkoły, a przecież został jej cały rok. No, a potem egzaminy. Nie... o tym się teraz nie myśli.
-Widzisz problem polega na tym, że Jessi jest osobą niezwykle towarzyską, otwarą na ludzi, a przede wszystkim bardzo lubi adrenalinę. W sumie nie wiem, gdzie stoi granica? Chyba tam, gdzie może stać się krzywda jej, albo komuś z otoczenia. W ogóle to widziałabym ją już w roli matki. Ale jej tego nie mów, bo mnie zabije... jednak kupienie jej śpioszków, skoro nie jest w ciąży to chyba przesada.- stwierdziła ze śmiechem. W ogóle miała dzisiaj jakiś niesamowicie dobry humor. Śmiałaby się, rozmawiała z każdym, kogo spotka. Pomogła, zjadła... tak... może napiłaby się jakiego kakałka.
-Może wybierzemy się do kuchni? Napiłbyś się może gorącej czekolady, herbaty, kakałka?-proponowała dalej, Potem wlepiła w niego swoje błękitne oczy i z zadowoleniem czekała na odpowiedź. W sumie... nie brała odmowy pod uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Stoliki   Nie Paź 19, 2014 5:32 pm

- Jestem jedynakiem - odpowiedział automatycznie, zanim zdał sobie sprawę z wypowiedzianych słów. Nie należał zdecydowanie do osób, które chętnie o sobie opowiadają na prawo i lewo, szczególnie że jego praktycznie mugolskie pochodzenie niekoniecznie składania do chwalenia się tym naokoło. Och, oczywiście że był dumny z bycia czarodziejem, co zresztą babka mu nieustannie wpajała, ale nie mógł zaprzeczyć, że odczuwałby znacznie większy komfort, gdyby tak jak nieliczni znajomi mógł się pochwalić nieco bardziej czarodziejskimi korzeniami. Przez chwilę błądził myślami po gałęziach własnego drzewa genealogicznego i z rozmyślenia wyrwały go dopiero jej kolejne słowa, na które zareagował o wiele większym entuzjazmem.
- Ale wiesz... lewitujący w powietrzu dmuchany niemowlak wypchany całym morzem cukierków i żelek... - zamknął na chwilę oczy, wyobrażając sobie tę scenę. - No, w każdym razie polecam coś bardziej bezpiecznego od smoków, bo paskudnie wredne z nich stworzenia i potrafią boleśnie dziabnąć w miejsca, które absolutnie nie powinny być dziabane - wzdrygnął się na samo wspomnienie nieprzyjemnego incydentu. Dopiero po chwili zorientował się, że przez dłuższy czas przekłada rolki pergaminu, które wcześniej zgarnął na bok. Odsunął je od siebie i ponownie spojrzał na dziewczynę, uświadamiając sobie przy okazji, że właśnie odbywa jedną ze swoich najdłuższych rozmów od chwili, gdy przybył do Hogwartu, oczywiście wyłączając dyskusje na lekcjach.
- Właściwie to nie jestem gło... - zaczął, ale w tym samym momencie jak na złość jego żołądek postanowił zaburczeć. Wydął usta i uśmiechnął się rozbrajająco. - No dobra, jestem głodny, więc może faktycznie wizyta w kuchni nie zaszkodzi. Ale ostrzegam uczciwie, jedzenie to moja druga pasja.
Powrót do góry Go down
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Stoliki   Pon Paź 20, 2014 5:48 pm

Ah jedynak... W sumie,to nic nie zmienia. Mógł przecież robić prezenty jeszcze dla swjej mamy, cioci czy babci. Kobieta to kobieta. Nie chciała być też nietaktowna, tak więć nie pytała dalej. W końcu nie znali się dobrze. Ba... zobaczyła go, przysiadła się do stolika i tada.
Ten pomysł z tym dmuchanym niemowlakiem też jej się podobał. W sumie całkiem nie głupi pomysł. Tylko czy ujdzie z życiem... To byłoby ryzykowne zagranie, ale jednak...
Nie, nie zrobi tego...
Uśmiechnęła się szerzej, po odpowiedni chłopaka i zerwała automatycznie z miejsca. Podniosła torbę, która była stanowczo za ciężka, żeby ją nosić. Hmm... co by tu robić.
-Myślisz, że jak ją tutaj zostawię, to po powrocie znajdę ją tutaj spowrotem?- w sumie pytała czysto teoretynie, bo decyzje już podjęła. Nie miała zamiaru sie tym zamartwiać. W środku niej znajdowały się książki do nauki i tak w sumie tylko torby byłoby jejj szkoda. Ładna była... Taka szara z czarnym kotem. Niezwykle urocza. Dostała ją kiedyś na urodziny od babci. Nie, nie... babcia dalej żyje. Ale po prostu lubiła ją.
-No to idźmy.- stwierdziła wesoło wychodząc z dormitorium. Poczekała,aż chłopak do niej dołączy i razem skierowali się do kuchni.

/ pisz już w kuchni Smile
z/t Ana i Adam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Florence Lacroix

avatar

Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Stoliki   Czw Sty 08, 2015 6:00 pm

Florence na przerwę świąteczną postanowiła zostać w zamku. Nie chciała wracać do domu, więc było to idealnym rozwiązaniem tej kłopotliwej sytuacji. Nudziła się w domitorium, więc postanowiła zejść do pokoju wspólnego. Jej współlokatorki pojechały do domów, ale za to Roy został w Hogwarcie. Miała cichą nadzieję, że go tu zastanie lub po prostu natrafi na niego, gdy będzie wchodził do pomieszczenia. Była wcześniej w jego domitorium, chciała go z niego wyciągnąć i coś razem porobić, niestety nie zastała go tam. Więc udała się do kuchni po ciepłą herbatę, z którą właśnie tutaj siedziała. Upiła już większą zawartość kubka i zastanawiała się czyby nie udać się jeszcze raz do kuchni, może wzięłaby nawet coś jeszcze. Miała ze sobą książkę, którą z braku zajęć zamierzała przeczytać. Dostała ją w tym roku na urodziny od swojego brata, jednak nie miała jeszcze okazji, a tym bardziej czasu by móc ją przeczytać. Rozłożyła się wygodniej i spojrzała na książkę. Uśmiechnęła się, przypominając sobie słowa swojego starszego brata, który zawsze jej powtarzał by nie oceniała książek po okładce, a ona właśnie w tej chwili to robiła. To nie tak, że nie czytała tych, które nie zachęcały jej swoją szatą graficzną po prostu taki miała już zwyczaj. Musiała przyznać, że na pierwszy rzut oka, książka wcale nie zachęcała do tego by ją przeczytać. Mimo to otworzyła ją i zaczęła czytać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Florence Lacroix
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2936-florence-lacroix
Roy Hale

avatar

Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Stoliki   Czw Sty 08, 2015 6:52 pm

Wszedł właśnie do pokoju wspólnego gryffonów. Oczywiście nie był u siebie tylko.. jak okazało się z pierwszakami. Nielicznymi małymi ślizgonami. Niedawno wstał, a nie chciało mu się tak samemu leżeć w łóżku. Myślał, że Rose i Natalie zostaną, ale się mylił. Te chyba nigdy nie przepadały za sobą, ale jak się okazało często podejmują takie same decyzje. rozejrzał się po pokoju i zobaczył Florę. Chociaż ta go nie opuściła. Przyglądał jej się przez chwile. Nie no! Czy ona zamierzała na serio się uczyć?! To skandal! To w czasie świąt było zakazane. Podszedł bliżej i rzucił jej zabójcze spojrzenie. Zabrał książke i usiadł delikatnie na kolanach by jej nie zmiażdżyć.
- Chyba żartujesz cobie- burknął

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Roy
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić

©️CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Florence Lacroix

avatar

Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Stoliki   Czw Sty 15, 2015 5:06 pm

Przez jakąś chwilę zbierała się by zacząć czytać tę książkę, nie miała pojęcia skąd wziął się ten opór. Kilka minut bezmyślnie wpatrywała się w pierwszą stronę, zastanawiając się co w tej chwili robi jej rodzina i przyjaciele. Ciekawa była jak święta udają się jej bratu. W końcu nie przepada on za samotnością, a teraz był tam całkiem sam, chociaż była pewna, że już na pewno kogoś poznał, przychodziło mu to z taką łatwością. Ona sama była całkowitym jego przeciwieństwem i zauważał to każdy kto tylko ich znał. I mimo tych wszystkich różnic, które ich dzielą, dogadują się świetnie i nie wyobrażają sobie sytuacji, gdyby było inaczej. Przewróciła kartkę, przyjrzała się jej dokładnie. W końcu po coś wzięła ze sobą tą książkę, zaczęła czytać. Nie zajęło jej to jednak dużo czasu, już po chwili ktoś tak po prostu zabrał jej ją. Spojrzała oburzona na osobę, która śmiała to zrobić. Zobaczyła Roy'a i mimo to wyraz jej twarzy nie zmieniła się. Gryfon znajdował się już na jej kolanach. Oczywiście nie zauważyła go wcześniej, w końcu starała się skupić na książce. Spojrzała na niego, z wyrazu jej twarzy można było wyczytać, że nie rozumie o co chłopakowi chodzi. - No co? - zapytała - Czymś muszę się zająć - stwierdziła, delikatnie się uśmiechając.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Florence Lacroix
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2936-florence-lacroix
Roy Hale

avatar

Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Stoliki   Pon Sty 19, 2015 4:07 pm

Zamknął oczy i odczekał chwilę. Zszedł z jej kolan i oddał książkę. Przecież nie mógł jej tak po prostu karać. To było jej życie. Mogła robić z nim co chciała. Może po prostu nie trafił na odpowiedni moment? Wątpił, ale przecież pocieszyć mógł się. Usiadł na drugim krześle. Zaczął stukać palcami o stolik. A może się mylił i wcale nie byli "razem"? Jednak nie mógł tego zapytać tak wprost. Jak to by brzmiało? "Hej, tak sobie tylko myślę, ale wiesz.. Jesteśmy w końcu parą czy nie. Chcę mieć tylko pewność, wiesz jak to jest". Nie, on nawet sam tego dokładnie nie wiedział. Z resztą nie ważne, chciał przy niej trwać razem czy osobno. Uśmiechnął się do siebie. Może coś ważnego.
- coś się stało?- wypalił cicho, bo przecież nie chciał jej przeszkadzać. Sam wiedział jaki on czasami potrafi być. Namolny i chamski!
- jak coś to mówi, ja się zawsze mogę zająć swoimi sprawami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Roy
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić

©️CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Florence Lacroix

avatar

Liczba postów : 77

PisanieTemat: Re: Stoliki   Sro Sty 28, 2015 4:58 pm

Roześmiała się słysząc pytanie chłopaka, nie chciała by tak pomyślał, czy też tak ją odebrał, po prostu zachowywała się tak jak zawsze i nie zamierzała się zmieniać. Nawet nie przyszło jej na myśl, że chłopak mógłby pomyśleć, że ona chcę zakończyć ten związek. Bynajmniej tak nie myślała i miała nadzieję, że on również. Zaczynała się przyzwyczajać do ich związku i bardzo jej się to podobało. Nie wyobrażała sobie jakby to było, gdyby Gryfon nagle powiedział jej, że to koniec. Nawet nie chciała rozmyślać o takiej możliwości. Odłożyła książkę na stół, już wcześniej wiedziała, że raczej nic z tego nie wyjdzie i znajdzie mnóstwo innych rzeczy do zrobienia. Spojrzała na Roy'a, nawet nie wiedział jak bardzo cieszyła się z jego obecności.
- Nic się nie stało - uśmiechnęła się. - Po prostu nie miałam czym się zająć - powiedziała, wyjaśniając tym samym dlaczego akurat zajęła się czytaniem. - A ty co ciekawego dzisiaj porabiałeś? - zagadnęła.
Wstała z krzesła i usiadła mu na kolach. - Nawet nie myśl, że tak szybko Cię teraz puszczę - stwierdziła, uśmiechając się i rozczochrała mu włosy. - To co jakieś pomysły? - zapytała. Miała nadzieję, że chłopak ma ich mnóstwo, wiedziała, że nawet jakby było inaczej to raczej nudzić się nie będą.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Florence Lacroix
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2936-florence-lacroix
Jace Herondale

avatar

Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Stoliki   Czw Cze 18, 2015 8:46 pm

Blondyn westchnął ciężko i usiadł na jednym z drewnianych krzeseł. Właśnie miał zamiar planować kolejną imprezę, na którą będzie mogła przyjść cała szkoła. Tylko jak tego dokonać? Jako Bóg Imprez na pewno znajdzie jakiś sposób. Najlepierw jednak spotka się z Aylin. Ile jej nie widział? Przez dwa dni? To zdecydowanie za dużo. I ma coś specjalnie dla niej. Włożył rękę do kieszeni i wyjął z niej pudełko, w którym schowany był prezent dla niej. Bransoletka ze srebra, ale nie byle jaka. Jego ojciec dobrze zarabia, więc może sobie pozwolić na drobne prezenty dla swojej ukochanej. Jest jedyną dziewczyną, której w ogóle chciałby cokolwiek kupić. Chciał wziąć kwiaty, ale one i tak zwiędną! Niektórzy mówią, że liczy się gest, jednak on chce się dla niej naprawdę postarać, żeby udowodnić, że to ona jest centrum jego osobistego "wszechświata". Oby jej się spodobał, bo inaczej będzie ugotowany. To nie jego wina, że tamta dziewczyna przystawiała się do niego akurat w tym momencie, kiedy ona przechodziła akurat tamtędy! Nawet nie zna imienia tej dziewczyny. Do tego w porównaniu do jego Aniołka była po prostu brzydka. Dlatego właśnie jej nie widział. Przez jej irrancjonalną zazdrość. Poprawiłam fryzurę i rozsiadł się wygodniej na krześle. Pozostało mu czekać, aż przyjdzie. Uśmiechnął się pod nosem i schował pudełko do kieszeni.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aylin C. Devon

avatar

Liczba postów : 15

PisanieTemat: Re: Stoliki   Czw Cze 18, 2015 9:12 pm

Co on sobie myśli, kurza twarz? Że przyśle swojego braciszka, do którego mam wyjątkową słabość, i rzucę wszystko, aby się z nim spotkać? No dobra, może to zrobię, ale niech sobie nie myśli, że czynię to z wielką ochotą! A właściwie... to tak, bardzo się cieszę, bo czeka go wielki kopniak ode mnie! Wielki flirciarz się znalazł! Na co one leciały? Chyba nie na oczy... no dobra, oczy miał nieziemskie. Nie, Aylin, bądź na niego zła, co to ma znaczyć! Wcale się nie stroję na spotkanie z nim, nie zasługuje na to...
Tak właśnie wyglądały myśli Aylin w momencie, kiedy rozczesywała swoje ni to rude, ni brązowe włosy, by tuż za chwilę podkreślić swoje usta brzoskwiniową szminką. Choć zaprzeczała, rzeczywiście się dla niego stroiła. To nic dziwnego, że chciała wyglądać dobrze dla osoby, którą darzy się uczuciem. William, brat Jace'a zaczepił dzisiaj Aylin i powiadomił ją o oczekującym blondynie w dormitorium. Dziewczyna uśmiechnęła się ciepło do chłopaka, choć w środku toczyła zażartą walkę - iść czy nie iść. Z jednej strony chciała kobieciarzowi dać nauczkę, z drugiej jednak - tęskniła za chwilą sam na sam. Jak wygląda ich relacja? Można jedynie określić ją dwoma wyrazami - dość skomplikowana. No nic, założyła na siebie ulubioną koszulkę, rozpuściła włosy - jak Jace lubił i pognała do pokoju wspólnego przybierając dość obojętny wyraz twarzy, jaki ostatnio dość nieświadomie ćwiczyła. Odetchnęła i otworzyła drzwi do pomieszczenia. Szybko spostrzegła sylwetkę ukochanego. Dokładnie w momencie, kiedy poprawiał swoje włosy. Aylin miała to szczęście, że sama mogła sunąć palcami po jego włosach... były takie miękkie i na samą myśl przeszedł ją dreszcz. Stanęła przed nim z uniesioną brwią do góry.
- A gdzie wianuszek dziewcząt za Tobą? Niecodzienny widok. - rzuciła kąśliwie. Rzadko ktokolwiek usłyszałby od niej takie słowa, ale jednak Jace był osobą, która wzbudzała u Aylin skrajne emocje... od euforii, do okrutnej złości.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Aylin C. Devon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3624-aylin-c-devon?nid=1#6052
Jace Herondale

avatar

Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Stoliki   Czw Cze 18, 2015 9:39 pm

Odwrócił się w idealnym momencie. Uśmiechnął się do niej ciepło, z miłością, gdy do niego podchodziła. Wyglądała po prostu zjawiskowo, jak zwykle. Wstał i przytulił ją, bez względu na ryzyko i pocałował delikatnie w usta, po czym odsunął się na bezpieczną, lecz niezbyt daleką odległość. Zmarszczył brwi. Naprawdę ma zamiar o tym rozmawiać?
- Aniołku, po raz setny ci mówię, że one nic dla mnie nie znaczą. - Zaczął bawić się jej włosami. Tak bardzo za nią tęsknił. - Tamta dziewczyna się mnie przyczepiła, a kiedy ją odpędzałem, ty się pojawiłaś. Naprawdę masz dar do kiepskich wejść. Może powinenem dać ci kilka lekcji?
Przysunął ją do siebie i pogłaskał po policzku. Nie chciał, żeby się na niego gniewała, ale można było się do tego przyzwyczaić. Tak było zawsze i tak raczej pozostanie. Bycie przystojnym ma swoje ogromne minusy.
- No i powstrzymaj tą swoją świeżbiącą nogę, ponieważ kupiłem coś specjalnie dla ciebie. - Powiedział z uśmiechem, wyjmując jednocześnie czerwone pudełko z kieszeni, po czym je otworzył i podsunął dziewczynie pod nos. Bransoletka uwaga, uwaga... W kształcie smoka! Jego geniusz nie zna granic.
- Więc wybacz mi, o pani. - Ukłonił się nisko. - Jestem zwykłym śmiertelnikiem, który się w tobie zakochał.
Wyjął srebrną bransoletkę i założył na jej rękę. Pasowała idealnie. Wiedział, że kocha smoki, a on chciał dać jej coś, czego by nie wywaliła.
- Usiądźmy. - Zaproponował i mrugnął do niej. Oczywiście był gentelmanem i odsunął specjalnie dla niej krzesło. - Więc... W skali od 0 do 10, jak bardzo jesteś na mnie zła?
Uniósł swoją idealną brew. Wciąż nie przestawał uśmiechać się lekko złośliwie. Był lekko tym wszystkim rozbawiony. Wzruszył przepraszająco ramionami. Wiedziała, że on rzadko kiedy jest poważny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aylin C. Devon

avatar

Liczba postów : 15

PisanieTemat: Re: Stoliki   Pią Cze 19, 2015 8:10 am

Nienawidziła tej słabości, jaką był on. Ten jego ciepły uśmiech... i naprawdę mogłoby być już świetnie! Miękły jej nogi na sam widok. Dostrzegała w nim miłość, choć czasem nie do końca ją okazywał. Był trudny, ona zaś święta też nie była. Zazdrośnica, krótko mówiąc. Ale miała podstawy, prawda? Jace wstał i ją przytulił, a ona całą siłą woli powstrzymywała się przed odwzajemnieniem uścisku. Pachniał tak dobrze, pachniał sobą. Zaraz poczuła miękkość jego ust, zbyt krótko, ale oczywiście, że by się nie przyznała, że pragnie nieco dłuższego pocałunku. Poza tym nie mogła zapomnieć, że była na niego zła. Dla lepszego efektu Aylin oparła dłoń o biodro wciąż mając uniesioną prowokacyjnie brew. Nieco odchyliła głowę, ażeby puścił jej włosy... nie zasłużył sobie, o! Poprawiła je z nieco nadętą miną.
- Dość w dziwny sposób odpędzasz dziewczyny, Jace. - przyznała przez zaciśnięte wargi. Wszystko była w stanie zrozumieć, ale nie głupich wymówek. Przysunął ją do siebie. Nie było sensu się dłużej opierać. Przyjemne uczucie rozeszło się po jej ciele, kiedy pogłaskał jej policzek. Nie czuła tego... nie czuła, że Herondale jest jej. Może w jakimś stopniu. Ale należał do tej reszty dziewczyn, nawet może w większej mierze. Pieprzony flirciarz. Ups, nikt nie słyszał, prawda?
- Jeszcze słowo, a nic nie będzie w stanie mnie powstrzyma... - nie dokończyła swojej wypowiedzi, która była zabarwiona złością, której dotąd nie okazała. Czyżby się przesłyszała? Jace coś dla niej kupił? Śledziła z uwagą jego poczynania. Czerwone pudełeczko, o cholera! Co to? Oświadczyny? No, z reguły obrączki są w takich pudełeczkach, nie? Dobra, Aylin nieco spanikowała. - Ee.. ale... - poczuła, jak w jej policzki uderza gorąco. Pewnie wygląda jak burak, ale co tam! Dopiero jak zobaczyła bransoletkę, odetchnęła pełną piersią. Zaśmiała się nerwowo. No co ty głupia! Jace i zaręczyny? To tak, jakby zobaczyć schludnie ubranego, uczesanego Hagrida! Aylin miała wrażenie, że w całym pokoju słychać jej szybko bijące serce. Dopiero teraz przyjrzała się bransoletce. Oniemiała! Miała głowę smoka i... i była...
- Cudowna... - jej głos brzmiał kilka tonów niżej. - Skąd taką wziąłeś? - powiedziała cicho. Jęknęła, kiedy pomyślała, ile właściwie może kosztować. Mimo że Jace miał bogatych rodziców, nie lubiła, kiedy wydawał na nią pieniądze. Ale ta bransoletka podbiła jej serce! I wyznanie Jace'a. Jak tu za nim nie szaleć? Tym bardziej, że na jej nadgarstku biżuteria wyglądała jeszcze lepiej. Patrzcie, znalazła coś, co potrafiło odwrócić jej uwagę od Herondale! I dobrze, wpatrywała się w srebro z zauroczeniem. Może on też kiedyś poczuje się zazdrosny! Oboje usiedli. Po tym wszystkim... choćby dziewczyna chciała, nie potrafiła się na niego gniewać. Pokręciła głową, jakby z dezaprobatą. Zignorowała jego prowokujące zachowanie. Przysunęła się bliżej.
- Cicho bądź! - powiedziała stanowczo. Przyciągnęła go do siebie za fraki, kto powiedział, że to drobne dziewczę jest delikatne i wycisnęła na jego ustach soczysty pocałunek. - Dziękuję... - mruknęła miękko. Polecam, tak szybko zmieniać nastrój potrafi tylko Aylin Devon!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Aylin C. Devon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3624-aylin-c-devon?nid=1#6052
Jace Herondale

avatar

Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Stoliki   Pią Cze 19, 2015 6:27 pm

Westchnął ciężko i przeczesał włosy. Zawsze musi być tak beznadziejnie? Ich związek... Lub cokolwiek to było, jest tak skomplikowane, że gorzej już chyba być nie może. Momentami jest naprawde cudownie, kiedy ona nie jest taka zazdrosna. Ile razy już jej mówił, że zależy mu tylko na niej? Sto? Tysiąc? Może nawet kilka tysięcy?
- Nie moja wina, że kiedy cię zobaczyłem, po prostu zamarłem, a ona chyba nie rozumiała w naszym języku. One takie są. Zakładałą się, że zdobędą jakiegoś chłopaka. Jeszcze przed tobą by mi się to podobało, ale teraz jesteś moim najcenniejszym skarbem. I żadna dziewczyna nie powstrzyma mnie przed wykrzyknięciem całemu światu, jak bardzo cię kocham. - Zapewnił, a jego spojrzenie złagodniało. Kiedyś powiedziałby na nią "jakieś to irytujące babsko!". Teraz już się przyzwyczaił. Przerabiali to przynajmniej raz w tygodniu. Zdarza im się przerabiać to dwa razy w tygodniu, ale tylko przy "dobrych wiatrach" jak to by powiedziała jego matka, Amatis. Kocha ją jak prawdziwą. I dzięki niej ma cudownego starszego brata, na którego zawsze może liczyć. Nawet w sprawach sercowych. Jemu też powinien coś kupić. Widział jej zdenerwowanie, które nie potrwa długo. Dlatego nie przejmował się tym aż tak bardzo. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, kiedy zobaczyła pudełko i cała się spięła.
- Rozumiem, że jesteś wściekła, ale powstrzymaj swoją świeżbiącą rękę. W końcu podarowałem ci prezent. - Przechylił głowę i złapał ją za rękę. Była taka drobna, ale wiedział, że tak naprawdę jest silna. Jego odważna ukochana, która ciągle go terroryzuje. Ucałował jej rękę, a następnie bransoletkę i puścił ją.
- Wiesz. Mam swoje sposoby. Kupiłem ją już dawno, ale nie miałem kiedy ci jej podarować. To moja druga szansa. - Powiedział wzruszając ramionami w przepraszającym geście. - Szukałem czegoś idealnego, co na pewno ci się spodoba. Kiedy tylko ją zauważyłem, zobaczyłem cię przed sobą.
Zajął miejsce tuż obok niej. Dodatkowo przysunął krzesło trochę bliżej.
- Spałem z tym cholerstwem pod poduszką... - Mruknął i skrzywił się. - To nie było zbyt przyjemne, ale czego się nie robi dla miłości?
Jak dobrze wiedział, niektórzy dla niej nawet umierali. Nie wiedział, czy on byłby do tego zdolny, ale takich rzeczy nie należy oceniać. Kto wie? Może jej się znudzi i znajdzie sobie innego, a koleżankom powie, że wygrała jakiś zakład? Tak przynajmniej twierdzi William. On nie ma doświadczenia z kobietami. W życiu miał tylko jedną, Amber, którą spotkał, kiedy leżała na stole w dość... Intymnej sytuacji. Po tej akcji Will nie miał już żadnej dziewczyny. Pozwolił jej się przyciągnąć i z zapałem oddał pocałunek. Mmm... Jak zwykle go nie zawodziła.
- Cała przyjemność po mojej stronie.- Odpowiedział grzecznie blondyn i poprawił swoje włosy. - Chciałem dać ci kwiaty, ale po co dawać kobiecie coś, co i tak zostanie wyrzucone? Mam nadzieję, że będziesz nią nosić. Szczególnie w wakacje. Kto wie czy się zobaczymy?
Miał nadzieję, że nie usłyszała smutku w jego głosie. Ojciec powiedział, że prawdopodobnie polecą na wakacje na Majorkę. Albo...
- Może chciałabyś pojechać z nami? Mogłabyś wziąć swoich rodziców. Będziemy na Majorce, a później polecimy do Francji. Nie chcę się z tobą rozstawać. - Rozciągnął swoje usta w czymś na kształt uśmiechu i zaczął muskać palcami jej kark.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aylin C. Devon

avatar

Liczba postów : 15

PisanieTemat: Re: Stoliki   Wto Cze 23, 2015 10:22 am

- Mm... - mruknęła zadowolona, że Jace odwzajemnia pocałunek. Wtopiła się bardziej, pieszcząc swoimi jego usta. A kiedy odsunęli się od siebie, dziewczyna dość nieświadomie oblizała dolną wargę, by móc ją następnie przygryźć w prowokacyjny sposób.
Aylin uwielbiała kwiaty, ale w tej kwestii zgadzała się z Jace'em. Bransoletka będzie wciąż przy niej, no... chyba że akurat nie będzie pasowała jej do ubrania, ale to srebro z pewnością zawsze przypomni jej ukochanego. Kwiaty, cóż, będą pięknie wyglądać w wazonie... ale ile? 3 dni? Mimo to, Devon cieszyłaby się równie mocno z roślinki, naprawdę.
- Kwiaty są zdecydowanie tańsze. - zauważyła Devon. Uśmiechnęła się niewinnie, ale zaraz wsłuchała się w następne słowa blondyna. Aż ścisnęło ją w sercu na samą myśl o wakacjach. Tak, to był czas odpoczynku, ale Ay kojarzył się on z rozłąką. On z pewnością również odczuwał smutek, musiał... choć trochę. Pewnie normalnie by się zobaczyli, ale Gryfonka podejrzewała, że wraz z rodzicami wyjedzie na jakieś wyspy, no bo po co siedzieć w Londynie? Aylin poczuła zaskoczenie, słysząc słowa Herondale. Naprawdę by tego chciał? Devon nie była jednak do końca przekonana.
- Moi rodzice wciąż nie chcą zbytnio ze mną rozmawiać. Traktują mnie jak kogoś obcego, albo co gorsza... kogoś zmutowanego. To miła propozycja, naprawdę, ale jestem pewna, że dziadkowie za mną tęsknią... - zamrugała kilkakrotnie oczyma. Czy ona mu odmawia?! Sama nie wie, co robi... i czy to co mówi jest słuszne. Westchnęła cicho. - Ale też nie będę siedzieć z nimi całych dwóch miesięcy. Myślę, że nie mieliby nic przeciwko, jakbym zniknęła na tydzień... czy dwa.
Próbowała ukryć uśmiech, który cisnął się jej na ustach. Wspólne wakacje... to byłoby coś cudownego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Aylin C. Devon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3624-aylin-c-devon?nid=1#6052
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stoliki   

Powrót do góry Go down
 

Stoliki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Kawiarnia Solace
» Stoliki
» Stoliki w głębi sali
» Stoliki na pierwszym piętrze [SW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Pokój wspólny-