a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Przedział VI - Page 4
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Przedział VI

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Przedział VI   Sro Sty 14, 2015 12:35 pm

Wsłuchując się w to co mówi jego koleżanka z domu Slytherina raczej był pewny, że nie znajdzie w niej kompana do zmiany systemu edukacji w Hogwarcie jeśli obejmie tekę Ministra Magii. Szkoda, bo kto lepiej nie zrozumie Ślizgona niż oni sami? Tutaj widać ewidentnie, że Scarlett ma inne poglądy niż on. Nie przeszkadzało mu to jednak w prowadzeniu dalszej konwersacji, bo może to był akurat jedyny wyjątek?
- Dumbledore, Dumbledore… – powtórzył z niedowierzaniem. - Stary, poczciwy Albus nie jest nieomylny ani krystalicznie idealny. Myślę, że on się za bardzo boi wprowadzać jakiekolwiek innowacje. Nie mówię, że jest kiepski w tym co robi, ale przydałoby mu się więcej odwagi. No i wiary w to, że coś można zmienić. – skwitował jej dość długą wypowiedź. Bo rzeczywiście nie miał nic do starego Albusa Dumbledore’a. Był nieco świrniętą osobą, ale ostatecznie cieszył się dużym poważaniem nie tylko wśród uczniów, ale i nauczycieli. No i w kręgu dorosłego świata czarodziejów też był jedną z najważniejszych osobistości, jeśli nie najważniejszą. Każdy znał jego nazwisko i go szanował. Nawet rodzice Wiktora nie byli wrogo nastawieni do Albusa. Szanowali go.
I usłyszał wówczas magiczne słowo. Szlama! A więc jednak można było znaleźć jeszcze porządnych czarodziejów na tym świecie, którzy nie zbrukali się mugolami.
- Widzę, że również jak ja nienawidzisz szlam. – powtórzył oczywiście rejestrując całą jej wypowiedź. - Za dużo tego tałatajstwa się pałęta po świecie. Trzeba by to wyeliminować, albo przynajmniej ograniczyć. W Hogwarcie mają poza tym o niebo lepiej od czystokrwistych czarodziejów, takich jak ja. To niedorzeczne! – oburzył się Wiktor. Nakręcił się jak jasna cholera. Szlamy to coś czego nienawidził tak samo jak innego rodzaju mieszańców. A mowa tutaj chociażby o wilkołakach, wampirach czy nawet wilach. To nie byli prawdziwi czarodzieje w ocenie Wiktora. Ale w sumie nigdy się nie nosił ze swoimi poglądami tak głośno jak teraz. Może znalazł sprzymierzeńca odpowiedniego w osobie Scarlett?
- Mi się marzy stanowisko Ministra Magii. Może nie jestem idealny jeśli chodzi o wygląd, ale za to mógłbym wprowadzić wiele nowości, które na pewno usprawniłyby czarodziejom życie w tym świecie. W końcu chyba od tego jest Ministerstwo żeby usprawniać nam żywot, prawda? – prawił swój wywód szesnastolatek. Jak na swój wiek to miał dość brutalne podejście do wielu spraw. Sprawiał wrażenie niepozornego, ale z drugiej strony niebezpiecznie jest mieć go sobie za wroga. Scarlett jednak nie miała się czego obawiać.
- Ale to wszystko dopiero za półtora roku. W każdym razie dopiero po skończeniu szkoły będą mógł realizować swoje wielkie plany. – powiedział i spojrzał się na koleżankę, która pewnie miała go za niepoprawnego marzyciela. Czyżby się wygłupił przed nią?
- Mam nadzieje, że się nie wygłupiłem? – zapytał jej, a potem dalej począł słuchać jak na kulturalnego człowieka przystało. To co mówiła było ciekawe i warto by się nad tym zastanowić. Jak na razie zgadzał się z nią w stu procentach.
- O tak, masz zupełną rację. Chociaż nie można powiedzieć, że oceny z poprzednich lat nie pomagają nam w tych końcowych Owutemach. To znaczy mi dopiero pewnie pomogą za rok. – zorientował się, że mówi dziwnie i chyba nie składniowo. Zrobił głupią minę uśmiechając się do niej. Może nie uzna go za jakiegoś idiotę?
- Ja? O mnie? Co lubię? – pytał jakby ktoś wyrwał go z mocnego snu. Potrząsnął głową z niedowierzaniem, że dziewczyna choć w pewnym procencie zainteresowała się jego osobą.
- Na razie uczę się w Hogwarcie, ale to przecież wiesz, bo jesteś bystrą osobą. – zaczął, o dziwo, niepewnie nasz ukochany Ślizgonek. - Ostatnimi jednak czasy można powiedzieć, że zajmuję się szukaniem wzmianek o czarnej magii. Pasjonuje mnie ta dziedzina czarów. Wielkie możliwości, potężna moc… Czuję, że chciałbym też związać się z tym mocno w przyszłości. To znaczy chodzi mi o badanie tej dziedziny. – od razu zakomunikował. Nie chciał bowiem otwarcie mówić o tym, że popiera Śmierciożerców i że marzy mu się wstąpić w ich szeregi. Nawet wśród zaufanych osób lepiej było na ten temat nie rozmawiać. Nigdy nie wiadomo, kto się czai za rogiem i nie podsłuchuje aby potem donieść co niektórym służbom.
- W wolnych chwilach lubię ćwiczyć zaklęcia ofensywne w domu. W Hogwarcie raczej nie mam takich możliwości. Za to kiedy zjeżdżam na wakacje albo ferie to w piwnicy się zamykam i na manekinach się „szkolę”. Niestety nie są to zaklęcia, które chciałbym umieć, ale zawsze coś. Może kiedyś zacznę nawet tworzyć zaklęcia? – zastanawiał się na głos nad swoim przyszłym losem. W sumie można powiedzieć, że miał sprecyzowane marzenia, ale do końca chyba nie wiedział jak się za ich realizację zabrać. Chciałby mocno aby się one ziściły. Pokazałby wtedy wszystkim, że potrafi i może znacznie więcej niż na takiego wygląda.
- Moim takim drugim marzeniem jest właśnie stworzenie kilku autorskich zaklęć. Albo chociaż jednego, przydatnego. Może byłbym wtedy sławny z tego powodu? – zastanawiał się po raz kolejny na głos Wiktor. Marzenia fajne, ale czy nie są zbytnio nierealne? W końcu do tworzenia zaklęć trzeba mieć talent i upartość, a także cierpliwość.
- Czy ja wiem, czy takie moje życie jest ciekawe? – spekulował Ślizgon. - Jest jakie jest i nic na to nie poradzę. Najważniejsze, że jestem sobą. – skwitował to Wiktor. - Na zabawę z przyjaciółmi zawsze znajdę czas. Musze tylko też pamiętać aby go rozgraniczyć na inne ważne rzeczy. Prawda? – dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Przedział VI   Sro Sty 14, 2015 4:06 pm

Westchnęła ciężko.
- Jestem czarownicą czystej krwi... To mówi samo za siebie, prawda? - popatrzyła na niego swoim przeszywającym wzrokiem. Ocieniała go. Robiła tak z każdym. To, że bardzo chętnie zawierała nowe znajomości nie oznaczało, że od razu zacznie mu ufać. Nie jest głupia. Do tego zwykle nie zadawała się z młodszymi od siebie. Nie uważała się za lepszą od nich, ale po prostu nie zwracała na nich uwagi. - Nauczyciele są dla nich łagodniejsi, bo wiadomo, że nie mają tak wielkich umiejętności magicznych jak my. Dziwie się, że w ogóle jakieś mają...
Tryskała spokojem, opanowaniem i niezwykłą powagą. Tego spodziewał się po niej jej ojciec. W końcu ona tylko czeka, aż przyjdzie do niej z jakimś zadaniem. Była jego największą dumą. Zawsze obowiązkowa i z powagą podchodząca do swojej pracy. Jej ojciec zdziwił się bardzo, że nie jest prefektem, ale ją to zbytnio nie interesuje. Musiałaby rozwiązywać problemy pierwszoroczniaków, co byłoby strasznie męczące i denerwujące. Odłożyła książkę i uśmiechnęła się do niego.
- Chcesz zostać Ministrem Magii, bo sądzisz, iż możesz czegoś dokonać? - spytała z niedowierzaniem. - Skąd możesz to wiedzieć? Myślisz, że poradzisz sobie z presją noszenia tak wysokiego stanowiska? Że poradziłbyś sobie w zupełnie nowej sytuacji i zupełnie nowymi obowiązkami? Nie dostaje się stanowiska od tak. - pstryknęła głośno palcami. - Musisz wykazać się wiedzą i umiejętnością zniszczenia problemów w zarodku, zanim się rozprzestrzenią, a twoi wrogowie, który czekają tylko na to, aby odebrać ci posadę, wykorzystają każdy twój błąd przeciwko tobie. Byłbyś na to gotowy?
W sumie to było w pewnym sensie zabawne. Szesnatolek uważający, że nadaje się na Ministra Magii i wprowadzić duże zmiany w świecie czarodziejów. Myślała, że padnie ze śmiechu. Szczególnie, kiedy powiedział o swoich "wielkich planach". Była pewna, że robi jakąś głupią minę, która od razu mówi "o czym gada ten głupiec?".
- Wygłupić? Ależ skąd... To bardzo... - zacięła się na chwilę. - Ambitne, jak na uczniów w twoim wieku. - powiedziała przewracając oczami. Nie jeden raz widziała chodzących po Hogwarcie, wygłupiających się młodziaków. Zero w głowie i zero jakichkolwiek planów na przyszłość. - Masz cele, do których chcesz dążyć i nawet, jeżeli wiesz, że większość z nich może się nie spełnić, to chcesz, aby jak najwięcej z nich zostało dokonanych. - poprawiła swoje okulary. Oboje inaczej patrzyli na swoje oceny. Jak również na wiele innych spraw. No cóż. Nie trzeba zgadzać się ze wszystkim, co mówią inni.
- Jeżeli weźmiesz się solidnie do roboty, to myślę, że z łatwością sobie poradzisz. Najlepiej zacząć już teraz. Większość wykorzystuje ten czas do zabawyi wygłupów, ale kiedy przyjdzie czas na to, aby zdać te najważniejsze testy, to zapewne będą tego żałować. Nie mam nic przeciwko dobrej zabawie. Sama kiedyś byłam uśmiechnięta i spędzałam dużo czasu na spędzaniu czasu wraz z innymi Ślizgonami, ale zdałam sobie sprawę, że to do niczego mnie nie doprowadzi. Jestem czarownicą czystej krwi i do tego noszę nazwisko Delaney, z którego jestem dumna. Mam zamiar robić to, co inni oczekują ode mnie jako córki Chaola Delaneya. - wiedziała, że to prawda. Od początku chodzi oto. Chce, aby był dumny z tego, że jest jego córką. Tak jak ona jest dumna z tego, że on jest jej ojcem. Dał jej bardzo dobre możliwości do nauki i nie zmarnuje tego. Nie tym razem. Zarumieniła się mocno. Wcale nie była taka bystra, za jaką ją wziął.
- Bardzo ci dziękuję, jednak jeszcze dużo nauki przede mną. Na razie jestem jedną z najlepszych, lecz zaraz może pojawić się osoba, która mnie przebije. Nie mogę na to pozwolić i przerwać nauczania. Bardzo się cieszę, że tak o mnie uważasz. - poprawiła swoją spódniczkę, jakby chciała wygładzić nieistniejące fałdy. Interesowała go czarna magia? Nie zdziwiło jej to, ponieważ był Ślizgonem, jednak nie uśpiło jej czujności. Nie była na tyle głupia, aby nabrać się na to, że chodzi tylko o zwykłe badania.
- Jesteś pewien, że chcesz tylko badać tę dzieninę? Wyglądasz na takiego, który pragnie czegoś więcej. - jej spojrzenie stało się mocniejsze. Dała mu jasno do zrozumienia, że dokładnie wie, o co chodzi i nie musi się obawiać. - Nie pisnę ani słówka... - zapewniła dziewczyna. Nie miała z zwyczaju skarżenia na osoby, które dopiero poznała. Szczególnie na te, które są z tego samego domu. Mruknęła przeciągle.
- To bardzo ciekawe. Mam rozumieć, że chcesz być Ministem Magii, który tworzy zaklęcia? Czy może zostaniesz wróżką? - spytała żartobliwie. Dawno już nie powiedziała niczego tak... Idiotycznego jednym słowem. To takie dziwne uczucie znowu słyszeć siebie żartującą i tak swobodną. Przełknęła cicho ślinę.
- No cóż... Każdy ma jakieś plany i chce je osiągnąć w inny sposób. - spuściła głowę. - Musisz jednak wiedzieć, że nie zawsze da się pogodzić obowiązki z przyjemnościami. Nasze marzenia często wymagają wyrzeczeń. Tak jak przynależenie do pewnej grupy. - chciała powiedzieć "rodziny", lecz i tak już zbyt wiele zdradziła o sobie. - Nie zawsze dajemy sobie z tym radę.
Nie chciała, aby on także miał takie nudne życie jak ona. Zazdrościła tym, którzy mieli więcej czasu na releks i przyjemności, ale powoli zaczęła przyzwyczajać się do tego, że nie w życiu nie można mieć wszystkiego.
- Mam nadzieję, że spełnisz swoje marzenia, drogi Wiktorze. Te małe, jak również te większe... - wysunęła się do przodu i złapała go za rękę. - Pamiętaj tylko, aby nigdy się nie poddawać. Cokolwiek by się nie wydarzyło. W końcu to nadzieja umiera ostatnia. - puściła jego rękę i usiadła normalnie, jakby nic się nie wydarzyło. - A jaka jest twoja rodzina? Czy w ogóle wiążesz swoje plany z założeniem rodziny? Ja chciałabym mieć przynajmniej jedno dziecko. - nie wiedziała dlaczego, jednak poczuła, że zdradziła tym wyznaniem zbyt wiele. - W końcu musimy pozostawić po sobie potomków czystej krwi, prawda? Inaczej te wszystkie mieszańce i szlamy się jeszcze bardziej rozprzestrzenią. - powiedziała marszcząc brwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Przedział VI   Sro Sty 14, 2015 10:33 pm

Wiktor tylko uśmiechnął się na jej słowa. Cieszył się, że spotkał kogoś nieskażonego szlamem. To w istocie czystokrwiści czarodzieje trzymali ten świat magii w jeszcze ogarniętym stanie. Szlamy trzeba tępić – taka była dewiza życiowa Wiktora. Chociaż tak naprawdę się z tym nie nosił.
- Muszę Ci niestety przyznać rację. Rzekłbym więcej... To jest faworyzacja i to mi się bardzo nie podoba. – zacisnął pięści, bo w istocie się wkurzył. Nie mógł przeboleć, że ktoś taki jak on czy Scarlett mają gorzej ze względu na takie powsinogi jak te bezczelne kundle mieszane. Takie szlamy powinny żyć w swoim szlamowatym świecie i tam bruździć, a świat czarodziejów zostawić w spokoju.
- Tak sądzę. Nawet jestem tego pewien. – odpowiedział koleżance. - Presja to dla mnie nie problem. Nie z takimi rzeczami sobie radziłem w życiu. Mam kilka pomysłów, które Ci po części przedstawiłem. Także i w trakcie mojego urzędowania by się coś wymyśliło. – odrzekł po chwili. - Tak, jestem gotowy. – powiedział dumnie wypinając pierś do przodu i wynosząc głowę ku górze. Nie mógł się w sumie już doczekać jak będzie starszy o jakieś dziesięć lat i zajmie najwyższe stanowisko w rządzie. Minister Wiktor Estrin – świetnie to brzmi prawda?
- Dziękuję za opinie. – podziękował i uśmiechnął się do niej. Można powiedzieć, że nawet podniosło to trochę jego morale. Jej opinia sprawiła, że poczuł się jeszcze lepiej niż to było paręnaście minut temu. Normalnie aż by ją uściskał za to, że sprawiła iż ma taki humor. No ale na początku znajomości damsko-męskiej chyba nie wypada okazywać, co?
- Chaol Delaney... Coś mi to mówi... – zamyślił się przez chwilę. Gdzieś słyszał to imię i nazwisko, ale nie był pewien gdzie. Możliwe, że jego rodzice mu o tym wspominali, ale głowy by sobie uciąć nie dał. Miał po cichu nadzieję, że koleżanka rozwinie ten wątek i jakoś się to wszystko wyjaśni.
Kiedy wątek zszedł na czarną magię to początkowo nie był pewien czy może jej zaufać i mówić o swoich prawdziwych planach. Może i nadawała się na powierniczkę części tajemnic, ale ostatecznie tak naprawdę jej nie znał, więc nie mógł ze stu procentową pewnością stwierdzić, że nie wypapla go przy najbliższej okazji komuś, kto raczej nie powinien o jego zamiarach wiedzieć.
- Masz częściowo rację, Scarlett. – zaczął niepewnie Ślizgon. - Można powiedzieć, że po cichu popieram tych, co walczą w imię czystej krwi. Sam z chęcią bym ich wsparł, pomógł im. Niestety do tego potrzebna mi znajomość czarnej magii. Raczej ucznia Hogwartu w swoje szeregi nie przyjmą, prawda?[b]- Ministrem Magii będę z zawodu. Twórcą zaklęć będę hobbystycznie. Wróżbiarstwo mi nie w smak. – krótko skwitował pytanie koleżanki. Nigdy specjalnie za tym przedmiotem nie przepadał. Nie uważał go za jakiś specjalnie przydatny. No ale to tylko jego subiektywna opinia.
- Moja rodzina? – powtórzył Wiktor. - Oboje pracuję w brytyjskim Ministerstwie Magii. Ojciec w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów, a matka w Departamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami. Oboje czystej krwi. No i byli w Slytherinie. – powiedział dumny syn Estrinów. Nie spodziewał się jednak, że zacznie go wypytywać o przyszłą rodzinę. W życiu by na to nie wpadł.
- Na pewno chciałbym mieć własną rodzinę. Żonę, co najmniej dwójkę dzieci. Może być syn i córka, to jest mi obojętne. Ważne żeby wybranka mego serca była czystej krwi czarodziejką. Bo tak jak mówisz.. Trzeba po sobie zostawić potomków czystej krwi. Siła w czystości drzemie! – podniecił się szesnastolatek i aż wstał z miejsca unosząc ręce do góry. Był zadowolony z rodu w jakim się narodził. Nigdy nie zamieniłby ich na kogo innego.
- Chcesz coś z wózka? Zaraz powinna babeczka jechać. – zapytał się jej koleżanki. - Ja stawiam. – zaproponował Wiktor.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Przedział VI   Nie Kwi 05, 2015 11:47 am

Nadszedł dzień 5 kwietnia. Było dość chłodno,jednak nie przeszkadzało to nikomu w opuszczeniu murów szkolnych.
Uczniowie zaczęli szukać sobie przedziałów.
W końcu już niedługo pociąg miał ruszyć do Londynu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Przedział VI   Sro Maj 06, 2015 11:52 am

Piękny słoneczny dzień a uczniowie co? A uczniowie zamiast leżeć na plaży tłoczą się na peronie by wrócić do szkoły! Niektórzy już ostatni raz ale wszyscy po to by pisać w niedługim czasie egzaminy na koniec kolejnego roku nauki, najbardziej zestresowani są jak zawsze uczniowie V i VII rocznika. Czy wszyscy?
Teraz jednak nie czas na te rozmyślania, czas by wykorzystać ostatnie wolne chwile na śmiech i ploteczki.
Bo lekcje już tuż, tuż...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Przedział VI   Sob Maj 16, 2015 9:32 am

Pociąg jechał i jechał, aż w końcu bezpiecznie trafił na stacje Hogsmeade.
Uczniowie wysiedli z przedziałów i ruszyli powozami na kolację.
Następnego dni miały się rozpocząć wszystkie lekcje.

z.t wszyscy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przedział VI   

Powrót do góry Go down
 

Przedział VI

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

 Similar topics

-
» London Eye
» Przedział X
» Przedział 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Ekspres Londyn<->Hogwart-