a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Mała biblioteczka - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Mała biblioteczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Nie Kwi 05, 2015 9:36 pm

Przecież oni się nawet nie zdążyli pokłócić, co najwyżej przyznawał jej racje przy każdej wymianie zdań, ale to już nie była jej wina… Oczywiście, ze nie mieli łatwo i czasami się zastanawiała czy czasami nie przez to była sama, ale nawet jakby to nie miała zamiaru się zmienić, bo jeszcze trochę a podałaby się na złotej tacy, a w życiu tak łatwo być nie mogło!
-Dzisiaj jest czwartek!- Odpowiedziała bez zastanowienia, w końcu pijała ją już w ten dzień kilka ładnych lat i cieszyła się, że w końcu będzie miała towarzysza czekolady!
-Dobry pomysł… tylko chyba powinniśmy faktycznie zająć się piciem tej czekolady.- Zauważyła spoglądając na dwa niemal prawie całkowicie pełne kubki czekolady, która zapewne była już całkowicie zimna, a przez co nie taka dobra.
-Jak coś trudnego może być przyjemne?-Zapytała całkowicie tego nie rozumiejąc… zazwyczaj wybiera się te łatwiejsze wyjścia.- Ale mimo wszystko cieszę się, że ją wybrałeś.- Uśmiechnęła się wyraźnie z tego zadowolona. To było swego rodzaju zobowiązanie co dało jej jakąś pewność, a może nawet bezpieczeństwo, większą szansę, że na koniec znowu nie będzie cierpieć.
Przyjrzała mu się dokładniej i chyba naprawdę tylko się zamyślił, nie musiało to być od razu coś złego, chociaż była bardzo ciekawa o czym tak myśli, ale przecież nie mogła wiedzieć wszystkiego… niestety, każdy miał prawo do prywatności i do tajemnic.
Nie miała pojęcia co chciał powiedzieć przez to „Ej” ale jakoś tym razem mało ją to interesowało i miała nadzieję, że nie będzie miał jej tego za złe. Jak widać dość dobrze jej szło osiąganie swojego celu, chociaż nie do końca była pewna, czy faktycznie tego chciała, nie była pewna czy chciała sprawić, aby zapomniał o całym świecie jednak teraz nie była pora na rozmyślanie na takie tematy, będzie się tym martwiła później. Teraz usadowiła się wygodnie na jego kolanach, na których było o wiele wygodniej.
W końcu udało jej się wygrać z papierosami! Może następnym razem jak będzie miał ochotę zapalić, to po prostu przyjdzie do niej…
Dla niej również przestało się wszystko liczyć, co gorsza przestało jej to nawet przeszkadzać, robiło się dla niej to niebezpieczne i niezdrowe… jakby się uzależniała, ale znowu oddaliła myśli wracając do tego co się działo aktualnie.
-To przynajmniej nie jestem sama…- powiedziała muskając palcami jego policzek, a następnie dołeczki. Przyszło jej coś jeszcze na myśl, ale zamknął jej usta pocałunkiem, na którym się skupiła, mając gdzieś to, że chciała cokolwiek jeszcze powiedzieć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Nie Kwi 05, 2015 11:09 pm

Faktycznie, jeszcze nie udało im się pokłócić, dlatego kłótnia jest w cudzysłowiu. I oby nigdy się nie pokłócili, po co w ogóle na siebie krzyczeć, czy cokolwiek w tym rodzaju. Zawsze można się przecież spokojnie dogadać...albo połamać nosy. To o wiele prostsze niż bezsensowne kłótnie. Jeśli chodzi o facetów oczywiście, z kobietami jest inaczej. Im nie można połamać nosa, za to one mogą Tobie.
-Czwartek mówisz? Ok. To w każdy czwartek będę przynosił Ci kubek czekolady, choćby nie wiem co się działo. - odparł na jej natychmiastową odpowiedź na pytanie o dzień. Czy nie wspominała już wcześniej, że w każdy czwartek raczy swoje kubki smakowe tym właśnie napojem? Chyba tak. Dobra, nie ważne.
-Dobra, dobra...czekolada poczeka, najwyżej polecę po kolejną porcję. - odparł nie chcąc jej teraz wypuszczać ze swoich objęć, przerywać tego wszystkiego. Nie, to było na pewno lepsze niż ten słodki napój.
No cóż...Jak trudne rzeczy mogą być przyjemne? Otóż mogą. Na przykład podnoszenie ciężarów, czy ogólnie ćwiczenia zawsze są trudne, a sprawiają mu niesamowitą radość. Tak samo będzie z drogą prowadzącą do jej serca. Może nie będzie to łatwe, ale każdego dnia będzie się starał, będzie ją poznawał, jej wady, zalety...a ta perspektywa mu się naprawdę podobała.
-Jak widzisz może. Masz trudny charakter, a mimo wszystko to, że tu jesteś jest naprawdę wspaniałe. Jest mnóstwo rzeczy, które nie są proste, a mimo wszystko wprawiają człowieka w dobry nastrój. I też cieszę się, że ją wybrałem. - odparł, uśmiechając się i objął ją jedną ręką. Te pocałunki sprawiały, że robiło mu się gorąco, za gorąco. Oj, dlaczego ona tak bezczelnie zdobywała jego serce z każdą sekundą? Też nie było jej blisko do całkowitego wzięcia jego pikawy w posiadanie, ale...z każdą chwilą coraz bliżej. To nie ona miała zakochać się bez pamięci? Wszystko było nie tak!
Ale nie myślał już o ty, nie myślał o niczym innym niż o niej. Całowali się tak przez dłuższą chwilę, nawet baaardzo długą, aż w końcu przerwał. Wiadomo, że mogliby tak dłużej, ale wypadałoby też porozmawiać?
-No nie jesteś sama. I nie będziesz. Już się mnie nie pozbędziesz... - powiedział pozornie z pełną powagą, śmiejąc się tylko w duszy. No ale to prawda, tak było. Nawet jeśli im nie wyjdzie...Już zawsze będzie gdzieś w jej życiu i będzie wiedziała, że ma w nim wsparcie. Zasłużyła na to sobie tak szybko...Niesamowite.
Co ona w sobie miała? Nie mógł zrozumieć, która część jej osobowości go tak przyciągała. Chyba całokształt?
-Opowiedz mi jeszcze coś o sobie...Chcę wiedzieć wszystko.. - mruknął przytulając twarz do jej ramienia, oparł o nie czoło - siedziała akurat tak, że dokładnie na tej wysokości było mu wygodnie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Pon Kwi 06, 2015 10:10 pm

Oczywiście, że kłótnia była wpisana w cudzysłowie, na szczęście, przede wszystkim dla niego, ona była przyzwyczajona do krzyczenia i wykłócania się, można by nawet powiedzieć, że to był jej żywioł, a łamanie nosów chyba mu się by w jej przypadku nie przydało, przynajmniej tak jej się wydawało, ale w końcu mogła się mylić…
-Trzymam cię za słowo w końcu czwartek bez czekolady to nie czwartek!- Odpowiedziała wesoło. W końcu może i przykry dla niego obowiązek, a raczej kara stała się ich wspólną tradycją, lepiej być chyba nie mogła. Chociaż nie do końca była pewna tego „choćby nie wiem co się działo” w końcu przychodziły przerwy świąteczne czy inne zdarzenia losowe kiedy nie będzie mógł spędzić tego wieczora z nią, ciekawa była co wtedy wymyśli.
-Czy naprawdę uważasz, że bym cię po nią puściła?- Zapytała przytulając się do niego na znak, że nie ma zamiaru tego zrobić.
No tak, ćwiczenia to bardzo dobry przykład, takie bieganie sprawiało jej ogromną przyjemność, a jakoś nie odpoczywała przy tym. Czyli tak dało się, jej błąd, a punkt dla niego! Dobrze, że miał świadomość jej trudnego charakteru, przecież była typową kobietą, potrafiła się wściekać o pierdoły i w ogóle, a i tak odważył się podążać tą drogą i czym ona sobie na to zasłużyła!?
-Ja chyba cieszę się bardziej.- Powiedziała bardziej do siebie niż do niego, nie wiedziała nawet czy to usłyszał i wolałaby chyba aby nie słyszał, to mógłby być ten moment, w którym się zamyślił…
-Prędzej to ty będziesz chciał pozbyć się mnie.- Stwierdziła wzruszając ramionami jakby była tego w zupełności pewna.
-Hmmm… No to… Uwielbiam długo spać, a później dużo jeść przez co często się spóźniam, ale nienawidzę czekać na kogoś kiedy udaje mi się być punktualnie. Wszelakie święta również darzę szczerą nienawiścią, więc od kilku lat zostaję w trakcie nich w Hogwarcie. Nie wiem czy już wspominałam, ale kompletnie nie potrafię śpiewać i jestem uczulona na orzechy. W ogóle byłam koszmarnym dzieckiem, kiedyś podłożyłam koleżance mamy tort na fotelu, na którym usiadła, miałam przez to karę na dwa tygodnie, ale warto było. I chyba coś mi z tego zostało, nadal jestem okropna,  czasami nawet czerpię przyjemność z kłótni.- Nie wiedziała co mogłaby jeszcze powiedzieć, w sumie już gadała głupoty i chyba dobrze, że przestała mówić, teraz niech on coś o sobie opowie.
-O mnie już wystarczy! Teraz twoja kolej!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Pon Kwi 06, 2015 10:31 pm

No cóż, akurat Bryan był zdecydowanie bardziej przyzwyczajony do pustki, ciszy, ale w kłótniach również odnajdywał się doskonale - na nieszczęście dla niej. Cóż, być może znaczenie miała w tym jego przypadłość wiecznego wyrzucania się z siebie wszystkiego co myśli na temat innych osób? Na pewno tak właśnie było. Kurde, z jednej strony super, że nie różnili się tak bardzo, a z drugiej strony dwa tak mocne charaktery...To musiało się skończyć źle. I kiedyś na pewno dojdzie do awantury, ale oby jak najpóźniej!
-Okej, nie zawiedziesz się na mnie. - odparł, gdy powiedziała, że trzyma go za słowo. I serio..? Ona naprawdę była w stanie dalej myśleć, że takie marne trudności jak jakieś ferie, wakacje czy inne tego rodzaju rzeczy są dla niego jakąkolwiek trudnością? Chyba jeszcze nie poznała go na tyle, skoro tak dalej uważała. On wiedział doskonale, że nie ma siły, która by go powstrzymała. Jest jedna możliwość - ona nie będzie chciała jego towarzystwa, wtedy się usunie, ale jeśli będzie chciała pić czekoladę w czwartek...to ją dostanie. Gdzie by nie była, w którym miejscu na świecie. I tak bardzo się myliła, to nie było ani karą, ani przykrym obowiązkiem. Dobra, może nie mogła od razu zrozumieć, że tym, iż przydzieliła mu zadanie przynoszenia jej co tydzień czekolady było dla niego tylko kolejnym pretekstem by ją zobaczyć...trudno, być może kiedyś jej o tym powie. Na razie niech myśli, że po prostu spełnia obietnicę, czy też naprawia swoje błędy.
Okej, niech będzie. Nie miał pojęcia, że nie będzie już mógł wyskoczyć stąd na chwilę kiedy będzie miał na to ochotę - wydawało się, że na chwilę obecną to Panna Cleverly ma całkowitą kontrolę nad sytuacją, ale postanowił to przemilczeć - niech będzie. I to było straszne - pozwolił by jej teraz na wszystko. Być może z czasem mu to przejdzie - lepiej by było chyba (dla niej), żeby nie.
-Nie sądzę. Na pewno to ja jestem bardziej szczęśliwy z tego powodu. - odparł zamierzając się z nią droczyć. Nie możliwe, by była bardziej szczęśliwa od niego, zwłaszcza, że on od dawna takiej radości nie czuł! Może tym razem nie wyjdzie znowu na jej.
Postanowił nie wgłębiać się za bardzo w jej słowa na temat tego, że prędzej on pozbędzie się jej. Pokiwał tylko przecząco głową, nie miał siły jej tłumaczyć, że nie ma racji...Ale za to bardzo dokładnie wysłuchał jej słów. Gdy była tak mniej więcej w połowie jego dłoń powędrowała ponownie do jej twarzy, gładząc jej policzek.
-Mówiłem Ci już, że jesteś piękna? - powiedział cicho, po raz kolejny goszcząc uśmiech na swojej twarzy, a potem pozwolił jej dokończyć. Zastanowił się chwilę..co mógłby jej powiedzieć o sobie?
-Czy wystarczy, jeśli powiem że za Tobą szaleję? Pewnie nie...no dobra, więęęęc..Spanie do południa nie jest zdecydowanie dla mnie, bo ćwiczenia same się nie zrobią - ale to, że jestem upośledzony jeśli chodzi o ćwiczenia to już wiesz. Nie lubię herbaty, za to lubię wysokoprocentowe trunki, najbardziej lubię whisky. Lubię zapalić papierosa, czasem..to też wiesz, mimo, że nie pochwalasz. Moją ulubioną książką jest 'ojciec chrzestny. Szaleje za Tobą..a, to mówiłem. Dobra...Mam alergię na grzyby, uwielbiam zwierzęta, nienawidzę jeść ryb...Uwielbiam Cię, aha, to już było...Kocham nocne spacery, wpatrywać się w gwiazdy, jesteś taka piękna..a, to też już mówiłem... - zaczął się zastanawiać, czy może powiedzieć coś więcej..Ale chyba nie miał pomysłu, a może ona coś teraz powie? Ewentualnie zada pytanie? Lub nie, zmieni temat? Cokolwiek.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Pon Kwi 06, 2015 11:41 pm

To już się okaże kto opanował sztukę kłótni do perfekcji, a komu to się tylko wydaje, ale niech się lepiej to nie okazuje zbyt szybko. Oni są jak dwa płomienie, w chwilach spokoju wspaniale ze sobą współgrają, ale chwila nieuwagi a może powstać z tego niekontrolowany i niebezpieczny pożar i nie wiadomo jak to może się skończyć.
Ciekawe… pozwoliłby jej na wszystko… Nie miała zamiaru tego teraz sprawdzać, ale wolała żeby to się szybko nie zmieniło. Chociaż z drugiej strony wystarczyłoby, aby tylko poprosił o cokolwiek, to dziewczyna zrobiłaby wszystko, aby spełnić prośbę, co było całkowicie chore i dziwne, przynajmniej z jej punktu widzenia.
-Dobra, z grzeczności nie zaprzeczę!- Zakończyła przerywając tę jego grę i zabierając powód do droczenia się z nią. Znała swój poziom szczęśliwości, ale chyba nie było sposobu, by to porównać, więc nie było sposobu do rozwiązania problemu, a i tak wiedziała, że to ona jest bardziej szczęśliwa.
-Coś mi się obiło o uszy…- Stwierdziła wtulając twarz w jego dłoń- ale możesz powtórzyć żebym była pewna.- Dodała po chwili z uśmiechem i dokończyła swój monolog. Po czym zebrała w sobie na tyle silnej woli, aby zamknąć się na tyle by go wysłuchać. Wzięła tylko sobie jego dłoń ze swojego policzka i zaczęła się nią bawić.
Zaczęła się śmiać słysząc te jego komplementy, ale starała się wyłapać z jego wypowiedzi te fakty, które były o nim, a nie o niej.
-Miałeś opowiadać o sobie, a nie o mnie!- Oburzyła się, ale oczywiście z jej ust nie schodził uśmiech. Kiedy kończył mówić, wpadła na pewien pomysł… Najpierw wstała z jego kolan, a później pociągnęła go za sobą.
-CHODŹ!- Odezwała się lekko podekscytowana, po czym sięgnęła po swój kubek wypijając całą czekoladę naraz, zimna, nie zimna, to w końcu czekolada,  była wspaniała i nie mogła pozwolić na to aby się zmarnowała.
-Idziemy na spacer!- Oświadczyła jakby dawała mu co najmniej gwiazdkę z nieba czy coś takiego, a nie zaciągała na spacer nie wiedząc czy w ogóle ma na to ochotę… no ale cóż nie pozostawiła mu chyba wyboru…
[z/t x2]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   

Powrót do góry Go down
 

Mała biblioteczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Biblioteczka z czytelnią
» Mała biblioteczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Pokój wspólny-