a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Dormitorium rocznika VI
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Dormitorium rocznika VI

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Dormitorium rocznika VI   Czw Wrz 18, 2014 2:21 pm


Pomieszczenie bardzo przytulne. Znajduje się w nim pięć identycznych łóżek z pięknymi baldachimami. Oczywiście wszystko było w barwach domu węża. Obok każdego z łóżek znajduje się mała szafka nocna. Na ścianie widoczne są magiczne świece oraz różne ozdoby. Widoczne są również drzwi prowadzące do ślicznej łazienki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Czw Sty 15, 2015 7:35 pm

Wiktor z powrotu do Hogwartu specjalnie się nie cieszył. Oznaczało to, że będzie musiał spędzić trochę czasu znowu nad książkami i się uczyć, a przynajmniej próbować się uczyć. W końcu jakoś trzeba zaliczyć te cholerne egzaminy jeśli się chcę skończyć szkołę w przyszłym roku. Był w końcu na przedostatniej prostej do zakończenia swojej edukacji w tym dziwnym miejscu. Tak, w istocie uważał Hogwart za dziwne miejsce. Nie uczyli tutaj wszystkiego, bo uważali, że uczniowie są zbyt delikatni na niektóre rzeczy. Wiktor miał zupełnie inne zdanie na temat chociażby czarnej magii, którą powinni się także nauczyć, a nie tylko przed nią bronić. Jak można się bronić przed czymś, na temat czego nie mamy wyobrażenia? Może i to był jego dość brutalny pogląd, ale ostatecznie za bardzo się z nim nie nosił. Niektórym mogłoby się to nie spodobać.
Wiktor wszedł do swojego dormitorium i rzucił się na łóżko. Czyżby teraz była pora na drzemkę?
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney



Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Pią Sty 16, 2015 8:35 am

Nie była zwolenniczką odwiedzenia kogoś, w tym mężczyzny w jego dormitorium, ale chciała sprawdzić, jak czuje się nowo poznany Ślizgon. Podczas jej wędrówki pewni chłopcy patrzyli na nią krzywo, ale jedno ostre spojrzenie mówiące "idź stąd, albo cię zniszczę" natychmiast dawało tym młodziakom znak, żeby z nią nie zadzierać. Zastanawiała się, jakim cudem trafili do Slytherinu? Niektórzy z nich równie dobrze mogliby być Puchonami. Tak samo kiepscy i niezdarni. Zapukała do drzwi, gdyż tego wymagała jej kultura, a następnie z niezwykłą pewnością siebie weszła do środka. Od razu zauważyła swój cel i uśmiechnęła się szeroko.
- Witaj, Wiktorze. - powiedziała poważnie, lecz nie dało się ukryć nuty radości w jej głosie. Uwielbiała poznawać nowych ludzi. Nawet, jeżeli bywała bardzo złośliwa i ostra. Nikt nie lubi być samotnym. Usiadła na brzegu jego łóżka i obserwowała go przez chwilę w ciszy. Odchrząknęła i znowu przybrała kamienny wyraz twarzy.
- Ciężki dzień nauki? - spytała i uniosła brwi, jakby ją to nie zdziwiło. W gruncie rzeczy tak rzeczywiście było. Ona przyzwyczaiła się już do tego i nie odczuwała zmęczenia. - Zdecydowanie potrzebujesz ciepłej kąpieli. Jesteś spięty.
Gdyby dopiero co go nie poznała, prawdopodobnie zgodziłaby się na zrobienie mu masażu, tak jak swojemu młodszemu bratu, jednak na samym wstępie nie należało proponować takich rzeczy. Mogło to dla niego źle zabrzmieć. Zarzuciła włosy do tyłu i spuściła wzrok. Też potrzebowała chwili wytchnienia. Nie miała nawet pojęcia, po co tutaj przyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Pią Sty 16, 2015 6:19 pm

Wiktor nagle się ocknął, bo zorientował się, że właśnie ktoś wszedł do męskiego dormitorium. O dziwo to nie był żaden z chłopaków. Głos, który rozpoznał należał do Scarlett.
- Jejku! Jak mnie wystraszyłaś! – pisnął przerażony Ślizgon. - A co by było jakbym leżał w piżamie, albo co gorsza.. nagi? – powiedział nieco oburzony szesnastolatek. Co prawda nic co ludzkie nie jest mu obce, ale chyba obowiązują pewne granice przyzwoitości, prawda? Na szczęście nie rozebrał się, więc nie było aż takiego strachu.
- Można tak powiedzieć. – odpowiedział jej na pytanie. Teraz jednak się uspokoił i już był skłonny do nieco normalniejszej rozmowy w swoim wykonaniu.
- Ciepła kąpiel powiadasz? Brzmi jak propozycja. – podniósł dwukrotnie szybko brwi. Czyżby Scarlett chciała go uwieść? A może on sobie za dużo wmawiał? Nie była brzydką kobietą. Należała do jednej z najpiękniejszych dziewczyn w szkole. Założyłby się jednak, że taka kobieta jak ona nie spojrzałaby na niego w ogóle. Z drugiej strony dobrze im się rozmawiało w pociągu, więc może coś z tego wyjdzie?
- To co? Kiedy i gdzie? – zapytał odważnie Wiktor. - Wspólna kąpiel z bąbelkami? – kontynuował temat mieszkaniec Slytherinu. Oj będzie się działo.
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney



Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Pią Sty 16, 2015 8:15 pm

Wybałuszyła na niego oczy. Jak takie coś mogło przyjść mu do głowy? Nie wiedziała, czy powinna zacząć się śmiać, czy też go przepraszać. Postanowiła zachować spokój w tej niezręcznej sytuacji.
- Skoro lubisz leżeć nago na pościelu wśród swoich rówieśników, to rzeczywiście ktoś tu ma problem... - powiedziała patrząc na niego surowo. Chciała uświadomić mu, jak głupie było to, co przed chwilą powiedział. - Liczyłam jedynie na "Witaj, Scarlett, jak się miewasz?", ale powiedzmy, że twoje powitanie też jest w porządku.
Mówiąc szczerze była bliska padnięcia ze śmiechu, jednak nauczyła się panować nad swoimi emocjami. Cieszyła się, kiedy widziała, że czuje się coraz lepiej i prawdopodobnie ich rozmowa będzie teraz normalniejsza.
- Można tak powiedzieć? Chcesz przez to powiedzieć, że było jeszcze gorzej, czy po prostu chcesz się wywinąć od odpowiedzi? - spytała przechylając głowę na bok. Była bardzo ciekawa jego odpowiedzi. Bardzo lubiła wiedzieć o wszystkim i chciała, aby ten chłopak jej zaufał. Chyba, że jest tak strasznie namolna. W takim wypadku to zmieniałoby zupełnie postać rzeczy.
- Nie, to nie propozycja... Tylko zwyczajna troska o swojego nowo poznanego znajomego. - wytłumaczyła wzruszając ramionami, jednak tego, co powiedział potem zupełnie się nie spodziewała. Czuła, że się rumieni i pewnie wygląda jak dorodny burak. Co to za propozycja?
- Ja... - zająknęła się dziewczyna. Została kompletnie zbita z tropu. Co mogła mu odpowiedzieć? - Jest mnóstwo innych dziewczyn w Hogwarcie.
Powiedziała z braku argumentów. Nie chciała mówić po prostu "nie". Skoro proponował jej wspólną kąpiel, to na pewno coś musiało być na rzeczy. Pierwszy raz w życiu została postawiona w sytuacji i do tego nie wiedziała, jak z tego wybrnąć.
- Są ładniejsze dziewczyny ode mnie. Uwierz mi, że naprawdę niczym się nie wyróżniam. Nie bez powodu nie mam chłopaka. I nigdy w życiu nie miałam. - powiedziała zawstydzona i spuściła wzrok. - Ale myślę, że na pewno jakaś zechce. Po prostu... Chciałam być dla ciebie miła. To nie tak, że mi się nie podobasz. Jesteś bardzo atrakcyjny, inteligentny i w moim guście, ale... - sama słyszała, że teraz zupełnie się zbłaźniła. Zawsze zachowująca spokój Scarlett, którą nikt jeszcze nie zagiął właśnie powiedziała komuś, że jej się podoba... Świetnie! - Może mogę ci pomóc w lekcjach? - spytała próbując zmienić temat na sprawy, w których bardziej się orientuje. Serce waliło jej jak szalone, a mózg dawał do zrozumienia, że jest skończoną idiotką.
- Przepraszam... - szepnęła cicho i odwróciła głowę w drugą stronę, aby nie widział, jak bardzo ją to zawstydziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Pią Sty 16, 2015 9:02 pm

Wiktor trochę się speszył słysząc słowa Scarlett, ale ostatecznie uznał, że nie będzie tego dłużej komentował. Miała prawo do takiego osądu, a ostatecznie on nie był jakoś specjalnie uderzający w jego osobę. Zresztą niby dlaczego miałby być zły na kogoś takiego jak ona?
- Masz rację. Zachowałem się jak gówniarz. To się więcej nie powtórzy. – odpowiedział, lecz było widać, że nie skończył wypowiedzi. - Witaj Scarlett! Jak się miewa kobieta taka piękna jak Ty w taki piękny dzień? – tryskał wręcz humorem w tym momencie spoglądając na starszą od siebie o rok Ślizgonkę. Może nie był to najlepszy tekst w jego wykonaniu, ale miał nadzieję, że choć trochę naprawił swoje zachowanie w tym momencie.
- Nie, nie chcę się wywinąć od odpowiedzi. Po prostu zawsze mogło być gorzej. – puścił do niej oczko, choć nie powinien był się tak spoufalać. W gruncie rzeczy dopiero co się z nią poznał mimo że byli z jednego domu w Hogwarcie.
Scarlett twierdziła, że kąpiel nie była propozycją. On też tak twierdził, ale chciał trochę podciągnąć ten temat.
- Gadanie, gadanie. – machnął ręką i uśmiechał się od ucha do ucha. - Mówisz, że to nie propozycja, a jednak zarumieniłaś się. Niby jesteś Ślizgonką, a teraz czerwień bije od Ciebie niczym od Gryfonów. Oj Scarlett, Scarlett... – kontynuował temat Wiktor. - W sumie masz rację. Dziewczyn jest pełno, ale kobiet.. – i tutaj zrobił dłuższą pauzę wpatrując się w niewidoczny punkt. Następnie swoje spojrzenie skierował właśnie na siedemnastolatkę i zaczął się śmiać. Potem jednak ten chichot ustał.
- Skoro tak uważasz.. – powiedział i na chwilę wstał z łóżka przeciągając się i ziewając. - Może i tak jest jak mówisz, ale ja uważam inaczej. Poza tym masz w sobie coś takiego,c o przyciąga do Ciebie ludzi, mężczyzn, chłopaków. – powiedział i zrobił znów przerwę w swojej przemowie. - Jak to nie miałaś chłopaka? To jak Ty żyłaś dziewczyno przez tyle lat? Zero przytulania, trzymania się za ręce, pocałunków? Nawet seksu? – chyba dawno z nikim tak bardzo szczerze nie rozmawiał na podobne tematy. Może właśnie Scarlett rzeczywiście miała w sobie coś, co pozwalało się otworzyć? To jest dla niej na pewno bardzo duży plus.
- Widzę, że powoli się rozkręcasz. Masz rację, do wszystkiego trzeba podchodzić etapowo. Inaczej wszystko wówczas za szybko by się zaczynało i pewnie jeszcze szybciej kończyło. – powiedział kątem ucha słysząc to jakie komplementy prawiła na jego temat piękna Ślizgonka. - No i dzięki.. za miłe słowa. Jestem szczerze.. zaskoczony i.. wzruszony. – powiedział nie wiedząc za bardzo jakich słów powinien użyć aby podziękować pannie Delaney. Spuścił głowę na dół, a potem usłyszał kolejne pytanie.
- W lekcjach? – powiedział zaskoczony i.. lekko zasmucony chłopak. - Czyli z kąpieli nici.. – powiedział zasmucony z lekka Wiktor. Nie żeby od razu chciał ją zaciągnąć do łóżka czy coś... Co to to nie... On też uważał, że w pewnych sprawach trzeba dojść etapowo.
- Nie mam Ci czego wybaczać, także nie przepraszaj. – powiedział i położył swoją rękę na jej prawym ramieniu. Gdyby znali się trochę dłużej to pewnie by ją przytulił. Na razie jednak nie mógł sobie na to pozwolić.
- Mam nadzieję, że Cię czymś nie uraziłem? – zapytał dalej trzymając rękę na jej ramieniu. W ogóle się nie zorientował, że ta chwila trwała już jakiś czas. Czy to nie było zbyt.. piękne?
- Może wyglądam na chama, i czasami mnie za takiego ludzie mają, ale przynajmniej jestem szczery. Jednak jeśli Ci to nie odpowiada to po prostu powiedz. – dodał po chwili i znów wstał z łóżka, a następnie zrobił jedno kółko po całym dormitorium. Trochę się jednak musiał tutaj zdrzemnąć skoro tak bardzo chciał się rozciągnąć. Ciekawe czy ona by mu w tym rozciąganiu pomogła?
- Swoją drogą zawsze mnie dziwiło czemu damska płeć może wchodzić do męskiego dormitorium, a odwrotnie to już się zaczynają jakieś problemy. – wzruszył ramionami.
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney



Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Sob Sty 17, 2015 12:17 pm

Dziewczyna roześmiała się cicho. Nie sądziła, że ten chłopak ma poczucie humoru. Najwidoczniej jednak ma i bardzo jej się to podobało. Przynajmniej będzie mogła się trochę odstresować w jego towarzystwie.
- Nieładnie tak żartować sobie z takiej dziewczyny jak ja... Wiesz... - specjalnie przeciągała to zdanie jak najdłużej. - Mam też pazurki i nie zawaham się ich użyć.
Mówiła bardzo poważnie. Nie należała do tych łagodnych młodych dziewcząt, które szukają pomocy u innych, gdyż bez wsparcia reszty Ślizgonów są nikim. Jak dla niej było to żałosne. Chcą się tylko popisać. Gdyby mogła, nauczyłaby ich wszystkich, jak powinno się zachowywać. Trochę zaskoczył ją, kiedy puścił do niej oko. Nie miała bladego pojęcia, jak ma zareagować. Mężczyźni to rzeczywiście dziwne istoty.
- Ej, ej, ej! - krzyknęła. - Nie porównuj mnie do Gryfonów! - zmarszczyła brwi. Niektórzy pewnie uznaliby to za żart, ale ona niestety nie. - Może i mam te 17 lat, ale kobieta charakteryzuje się tym, że wykazuje się ogromną dojrzałością. Nie tylko swoim wiekiem... - powiedziała i zdmuchnęła z twarzy włos, który wymknął jej się z ciasnego koka. Patrzyła jak podnosi się z łóżka. Przyciąga do niej? Co takiego? Spojrzała na niego jak na wariata.
- Nawet, jeżeli tak jest, to nie zdaję sobie z tego sprawy. Może po prostu jestem szczera? - zaczęła się głośno nad tym zastanawiać. Ten chłopak zaczynał ją coraz bardziej zadziwiać. - Nigdy w życiu nie miała chłopaka i mam się świetnie... Dziękuję za troskę. - powiedziała nieco złośliwie. - I nie będę uprawiała seksu z osobą, do której nic nie czuję i nie wyobrażam sobie z nią wspólnej przyszłości.
Powiedziała to całkowicie poważnie. Mogła mieć chłopaka i normalnie się z nim całować, ale nigdy w życiu nie zaszłaby tak daleko, gdyby nie chcieli związać się na całe życie. Mimo, że podziękował jej za to, co powiedziała, to poczuła się jeszcze gorzej. Po coś głupia babo to zaczynała?
- Dlaczego tak bardzo ci zależy na tej kąpieli? - spytała nagle zaciekawiona. Widziała, że go to zasmuciło, więc zastanawiała się, dlaczego tak jest... Patrzyła jak kładzie jej rękę na ramieniu. To takie zabawne uczucie, a co najdziwniejsze... Podobało jej się to. Nie wiedziała kiedy złapała go za tę rękę, ale natychmiast się wycofała.
- Nie, nie... Skądże znowu. - mruknęła cicho. Również wstała i podeszła do niego. - Każdy Ślizgon tak ma... Tacy już jesteśmy, ale jak dla mnie jesteś wcale chamski. Może dlatego, że należymy do tego samego domu traktujesz mnie ulgowo? Nie mam pojęcia... - pokręciła głową. W końcu tak też mogło być. Mógł równie dobrze udawać, że dobrze czuje się w jej towarzystwie. Roześmiała się cicho. - Myślę, że to dlatego, że bardziej ufają dziewczynom, niż wam. Wiedzą, że jesteśmy odpowiedzialne i nawet, jeżeli przyjdziemy do was z wizytą, do niczego nie dojdzie. Wiesz jak to jest z naszym pokoleniem... - mówiła oczywiście o gronie tych, które puszczają się na prawo i lewo, mając nadzieję, że dobre oceny zdobędą się same. Westchnęła ciężko. - Jeżeli czujesz się źle przy mnie, to zawsze mogę wyjść, wiesz? Wystarczy, że to powiesz... Nie obrażę się... - zaczęła pocierać swoje ramię. Zawsze tak robiła, gdy była zdenerwowana lub czuła się okropnie. Jeżeli tak naprawdę jest, to niech jej to powie. Będą mieli to za sobą. - I nie powinnam mówić takich rzeczy... Musiałeś czuć się okropnie zawstydzony. Lepiej będzie, jeżeli sama stąd wyjdę, zanim zrobię coś głupszego. - odetchnęła głęboko i odwróciła się do wyjścia, jednak nie ruszyła się. Zastygła w bezruchu. - No więc... Miłego odpoczynku. Naprawdę weź kąpiel. Przyda ci się.
Spuściła głowę i zrobiła dwa kroki w stronę wyjścia. Nawet, jeżeli nie chciała wychodzić, to zbyt mocno się pogrążyła, aby móc mu spojrzeć w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Nie Sty 18, 2015 11:02 am

- Ja nie żartuję. – zaperzył się młodziutki Ślizgon. On w istocie mówił serio na jej temat, a to, że ona nie wierzyła, to już był drugi problem. Nie wiedział jednak jak może jej to udowodnić, że mówi prawdę co do jej osoby.
- Wybacz jeśli Cię uraziłem. Nie było to moim zamiarem. – zmieszał się chłopak. Niektóre uwagi to rzeczywiście mógł zostawić dla siebie. Czasami lepiej nie wypowiadać niektórych kwestii zwłaszcza, że mogą być ona nieprzyjemne dla tego, do którego je kierujemy.
- Rozumiem i szanuję to. Jeśli w jakiś sposób moja wypowiedź Cię obraziła to chciałbym Cię z tego miejsca i w tym czasie przeprosić. Naprawdę nie chciałem byś tak to zrozumiała. Może nie powinienem się odzywać w tej sprawie? – wypowiedział się Wiktor, a następnie zapadła taka niezręczna cisza. Nie lubił takiej niezapowiedzianej ciszy. W ogóle nie lubił ciszy. Jednakże czasami trzeba było przemilczeć niektóre fakty.
- W sumie sama pierwsza zaczęłaś o kąpieli. Ja.. w sumie trochę sobie dodałem. Wiem, głupi jestem. To normalne, że nie znamy się długo, więc nie powinniśmy razem się kąpać. Sorry, wygłupiłem się. Idiotą jestem. – i spuścił głowę w dół. Czuł, że zrobił z siebie głupka i to w jednym z najmniej odpowiednich momentów. Cóż, nie zawsze dobrze wybierał chwilę, w której trzeba było coś powiedzieć. Czasami był taki narwany, ale walczył. Z tym.
- Nie, nie traktuję Cię ulgowo. – zaprzeczył panicz Estrin. - Ale fakt, że jesteś ze Slytherinu to łatwiej nam się po prostu rozmawia. Teoretycznie łatwiej jest mi zaufać Tobie. – odpowiedział Wiktor. - A co do tych dormitoriów... Możliwe, że masz rację. Ale to jest dyskryminacja męskiego rodzaju w tej szkole! – oburzył się Wiktor.
Potem nastąpiła dość długa przemowa panny Scarlett, podczas której nie wiedział jak się zachować. Dziewczyna najwyraźniej miała do siebie o coś żal, ale Wiktor nie bardzo wiedział dlaczego. Przecież nic takiego nie zrobiła, więc nie powinna mieć do siebie żadnych pretensji. Kiedy jednak zaczęła kierować się do wyjścia, chłopak zreflektował się i rzucił się za nią.
- Zostań. – położył jej rękę na ramieniu. - Nikt Cię stąd nie wygania, bo nie ma za co. A już na pewno to nie jestem ja. – kontynuował. - Poza tym chciałbym abyś została. – dodał po chwili spokojnym tonem.
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney



Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Pon Sty 19, 2015 11:21 pm

Właśnie zebrała się duchowo do wyjścia, kiedy ponownie poczuła uścisk jego ręki na jej delikatnym ramieniu. Odwróciła głowę w jego stronę. Wyglądała na taką zmęczoną... Jednak uśmiechnęła się. Nie był to zwyczajny uśmiech. Był dojrzaly, pełen uroku i potrafił napełniać szczęściem.
- Uwierz mi, że jestem z tobą... I będę. Kiedykolwiek będziesz mnie potrzebował. - powiedziała i przytuliła go mocno. - Jeżeli będziesz chciał pogadać, przyjdę. Może wyglądam teraz niewinnie. - przerwała uścisk, a jej twarz znowu zrobiła się surowa. - Ale uwierz mi, że taka nie jestem...
Nie żartowała. Z nią się nie zadziera i każdy w szkole doskonale o tym wie. Miała nadzieję, iż on również zrozumie przekaz. Nie robiła żadnych wyjątków.
- Skoro już mam tutaj zostać, to musimy znaleźć jakieś zajęcie. - mówiąc to ściągała swoją szatę, po czym rozciągnęła się mocno. - Myślę, że możemy poćwiczyć jakieś zaklęcia. Zawsze coś się znajdzie. - wzruszyła ramionami i usiadła na jego łóżku.
Szczerze powiedziawszy, to czuła się tutaj jak u siebie. Prawdę mówiąc, nie była u siebie, ani w swoim dormitorium.
- Nie będzie ci przeszkadzało to, że się rozgoszczę? - spytała, chociaż w sumie już to zrobiła. Wciąż wyglądała ogroźnie i jak prawdziwa dama, jednak coś w jej zachowaniu zmieniło się na takie, jak za dawnych lat. Odchrząknęła i zerwała się z łóżka. Poprawiła swoją spódniczkę i zaczęła przechadzać się po dormitorium.
- Wciąż nie wiem, czym się interesujesz... Jaka jest twoja rodzina? Co robisz w wolnych chwilach? - spytała i odwróciła się do niego na pięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Wto Sty 20, 2015 11:15 am

Wszystkiego się teraz spodziewał, ale nie takich miłych słów i nie tego, że ona go.. przytuli. Normalnie był w takim szoku, że chyba zaraz szczęka opadnie mu do samego dołu i przebije podłogę aż do niezbadanych podziemi szkoły. Ewentualnie on sam się zapadnie gdzieś w dół, bo zaiste stało się coś, czego w życiu by nie przewidział nawet jakiś najbardziej znany wróżbita z kraju co się zwie Polska by tak mu tego nie wywróżył. Początkowo był zaskoczony, ale ostatecznie też ją przytulił, chociaż może nie tak mocno jak ona jego. Na całe szczęście go nie zadusiła, więc dalej stan Ślizgonów w Hogwarcie się zgadza.
- Ja z Tobą też. Również możesz na mnie liczyć, o każdej porze dnia i nocy. – powiedział. - Chociaż jeśli chodzi o noc to wolałbym aby były to w miarę reformowalne godziny. – dodał po chwili, a następnie się roześmiał spoglądając jej głęboko w oczy. Były takie pełne tajemnicy, którą aż się chciało odkryć. Ale nie tak od razu żeby się zniechęcić, o nie. Najlepsze tajemnice i sekrety to takie, które odkrywa się powolutku, część po części, kawałek po kawałeczku, bez większego pośpiechu. Wiktor kiwnął głową na znak, że zrozumiał i rozejrzał się po pokoju już bez tulenia Scarlett
- Dobrze, mogą być zaklęcia. Liczę, że taka dama jak Ty pokaże mi kilka przydatnych czarów? – powiedział kierując na nią swoje uwodzicielskie spojrzenie. Inaczej rozmawiało się z Jessi, a inaczej ze Scarlett. Jego uczucia szalały teraz niesamowicie. Wiedział jednak, że Jessi nie spojrzy na niego póki Remus będzie stał mu na drodze. Może więc odpuścić sobie Gryfonkę?
- Jasne! – powiedział głośniej uradowany. Dziewczyna rzeczywiście się rozgościła chodząc po dormitorium. Miał wrażenie, że zachowuje się jak ktoś z inspekcji. A może to była swego rodzaju perfekcyjna pani domu i zaraz zrobi mu „test białej rękawiczki” ?
- Moi rodzice pracują w brytyjskim Ministerstwie Magii. Tata w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów, a mama w Departamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzenia. Aczkolwiek nie mam zamiaru korzystać z ich znajomości żeby dostać pracę w Ministerstwie. Wolę dojść sam, swoimi siłami na szczyt. – powiedział. - Nie wiem czy Ci mówiłem, ale mam plany zostać Ministrem Magii i wprowadzić kilka reform. – dodał po chwili drapiąc się po brodzie i jednocześnie świdrując wzrokiem Scarlett od góry do dołu. Całkiem, całkiem laseczka. Niezła z niej kobieta. Do tego ma zbliżone poglądy do niego, o ile nie tożsame.
- Jak będę Ministrem to Ty zostaniesz Szefem Biura Aurorów, o ile to wiąże się z Twoimi planami. – puścił do niej oko, kiedy ta się nagle do niego odwróciła. Musiał więc ogarnąć swoje patrzałki żeby nie zorientowała się, że gapi się chociażby na jej tyłek.
- Hm… Może to zabrzmi mrocznie, ale… Interesuję się czarną magią. Chciałbym zgłębić jej tajniki i zezwolić na jej nauczanie w szkole. W każdym razie na pewno jej używanie i nauczanie o niej zwiększyłoby bezpieczeństwo na świecie. Nie wiem czemu ludzie się tego boją… – wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic. Był bezradny w tym momencie, bo ciężko było przekonać kogokolwiek do swoich racji. Zwłaszcza, że chyba był jedynym w szkole, który tak bardzo tego pragnął. A może nie wiedział, że jedynym?
- Ostatnio w wolnych chwilach piszę program polityczny i listę dekretów, które wprowadzą jako nowy Minister Magii. Wiem, że do tego trochę jeszcze czasu zostało, kilka lat co najmniej, ale warto już zacząć teraz żeby innych ubiec. – stwierdził Ślizgon i zawsze mocno trzymał się tej swojej racji. Jak teraz zacznie myśleć o władzy to potem, gdy już będzie miało dojść do jej objęcia, wszystko pójdzie z góry. W każdym razie tak mu się wydawało.
- Uwielbiam owoce morza. Krewetki, ośmiornice, raki, langusty i tym podobne. Wiesz jakie to pyszne? – aż wstał z wrażenia na samą myśl o krewetkach tygrysich lekko skropionych masłem i przybranych koperkiem. Ach, co za pychota! - Jak kiedyś mnie odwiedzisz w moim domu to zrobię Ci takie. A może wolisz japońskie sushi z sosem sojowym i wasabi? Pali w buzi jak za dużo tego weźmiesz naraz. – powiedział i aż skrzywił się na samą myśl o tym. - Ale w rezultacie uwielbiam ostre potrawy. Takie na przykład kanapki z papryką czili czy ostrym frytki polane pikantnym keczupem. Mmm… Pychota! – rozmarzył się w tym momencie szesnastolatek. Zjadły sobie teraz papryczkę czili tak dla rozluźnienia atmosfery.
- Nie zanudzam Cię? – zapytał nagle orientując się, że gada tak i gada nie dając dojść do głosu biednej Scarlett.
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney



Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Wto Sty 20, 2015 11:07 pm

W głębi duszy poczułą ulgę, kiedy on również odwzajemnił jej uścisk. To było takie... Magiczne. Nie licząc tego, że żyją w świecie pełnym magii.
- Rozumiem. - roześmiała się uroczo i zarzuciła swoimi cudnymi włosami. - I owszem. Znam wiele przydatnych zaklęć. Ostatnio Regulus oberwał ode mnie na OPCM'ie. Musieli zabrać go do szkrzydla szpitalnego. - skrzywiła się, kiedy to powiedziała. Nie chciała, aby tak wyszło. Nawet się nie starała! Popatrzyła na rzuconą przez siebie szatę. Wiktor odpowiedział chyba zbyt entuzjastycznie. Dlatego przez moment rzuciła mu pytające spojrzenie, ale zaraz potem odwróciła się i zaczęła oglądach pomieszczenie.
- Mój ojciec też pracuje w Ministerstwie. W Departamencie Tajemnic mówiąc dokładniej. - powiedziała wzruszając ramionami. Dla niej nie było to nic nowego. Nie zauważyła nic ciekawego, oprócz walających się ubrań. Pewnie dopiero co je tutaj rozrzucono i skrzaty nie mogły ich posprzątać.
- Nie kręci mnie to... - powiedziała znudzonym tonem, kiedy schyliła się, aby obejrzeć bliżej jedno ze zdjęć. Słuchała go uważnie i kręciła się przy tym po pokoju. Zrobiło jej się gorąco, więc rozpięła dwa pierwsze guziki koszuli. Gdy zakończył wreszcie swoją wypowiedź, stanęła przed nim z rękoma na biodrach. - Większość już mi powiedziałeś, ale nie. O dziwo lubię cię słuchać. - powiedziała i poprawiła mu krawat od szaty, po czym wygładziła. Położyła się na jego łóżku i wlepiła wzrok w sufit.
- Ja tam lubię jeść słodycze. Mogłabym spożywać je w nieograniczonych ilościach. Mam też uczulenie na jabłka. - nigdy w życiu nie jadła jabłek... To by jej mogło zaszkodzić. - Jak smakują jabłka? - zapytaja niespodziewanie i przeniosła swój wzrok na niego. Chciała wiedzieć... Może to i głupie pytanie, jednak bardzo ją to zaciekawiło.
- Mam pomysł! - wypaliła nagle młoda Ślizgonka, po czym zerwała się i złapala go za ramiona. - Pokażesz mi, jak dobrze się bawić! - zawołała uradowana.
Nareszcie czuła, że żyła. I niedługo będzie musiała to przerwać. Nic nie stoi na przeszkodzie do tego, aby trochę zaszaleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Sro Sty 21, 2015 10:05 pm

- Czyli wniosek jest jeden – na Ciebie trzeba uważać. – zachichotał wysłuchując opowieści o Regulusie. Wolał nie skończyć tak jak on, ale ostatecznie w głębi duszy czuł, że ma u Scarlett jakieś fory i ona go oszczędzi.
Kiedy usłyszał o ojcu Scarlett to lekko się przestraszył. Pracował w jednym z najbardziej tajemniczych departamentów, o którym zbyt wiele mu nie było wiadomo. Ostatecznie jednak nie podjął tego tematu dalej.
- To bardzo mi miło, że lubisz mnie słuchać. I z wzajemnością. – uśmiechnął się do niej, a następnie obserwował jak rozpięła dwa guziki od koszuli. Zrobiło mu się tak jakoś dziwnie gorąco. Ale to chyba normalne u facetów. Właśnie! Był facetem, więc to normalne, że zwracał bardziej uwagę na pewne części ciała u kobiet niż na inne. Piersi, pupa… To coś, na co każdy przedstawiciel tak zwanej płci brzydkiej zwróci uwagę. Nawet taki bezduszny dupek jak Wiktor Estrin potrafi dostrzec.. piękno płci przeciwnej.
- To już wiem, co Ci powinienem kupić tak bez okazji, tylko za to, że jesteś. Czekoladę z orzechami. – powiedział i uśmiechnął się do niej ponownie. - Jabłka? – zapytał nagle zaskoczony. Nie wiedział, że Scarlett nie lubi jabłek. Nie lubi? Właściwie to nie mogła ich jeść, bo była na nie uczulona i to na Wiktorze spoczywał obowiązek opisania jej smaku tego cudownego owocu.
- Smak dojrzałych jabłek jest słodko-kwaskowaty. Rozmaite odmiany mogą być bardziej lub mniej słodkie lub kwaśne. Niektóre mogą nawet przypominać smak gruszki, choć to nie jest to samo. – odpowiedział na jej pytanie szesnastolatek.
Poczuł się jeszcze bardziej niż wcześniej zaskoczony, kiedy złapała go za ramiona obwieszczając mu cudowną nowinę.
- Aha. – powiedział wciąż będąc zaskoczonym Wiktor. - Czyli będziemy torturować mugoli? – zapytał uśmiechając się i jednocześnie mrugając oczyma. Szybko jednak się zorientował, że nie o taką formę rozrywki jej chodziło.
- To może pójdziemy nad skalną półką i skoczymy na bangee? – rzucił pierwszą propozycję. - Możemy też wykąpać się w jeziorze i podpłynąć tam pod królestwo Trytonów. – zaproponował drugą opcję. Ale trzecia opcja chyba wydawała mu się najciekawsza. - A może zwędzimy po Hipogryfie, a potem polatamy nad Błoniami Hogwartu? – to wydawała mu się najlepsza opcja ze wszystkich. Takiego czegoś jeszcze nigdy nie robił. Chciałby zrobić coś na granicy ryzyka, zwłaszcza, że nie robiłby tego sam. W każdym razie taką miał nadzieję.
- No chyba że uciekniemy w nocy do Hogsmeade i może załapiemy się na jakąś dyskotekę? – że też trzymały się go takie dzikie pomysły… Czy Scarlett podzielała jego entuzjazm i plany?
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney



Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Nie Lut 08, 2015 6:30 pm

Dziewczyna szturchnęła go lekko w bok. Był na swój sposób zabawny. Nawet uroczy. Jaki niezwykły przypadek! Uroczy Ślizgon. Znowu poczuła, że ją obserwuje. Mężczyźni... Jakby nigdy w życiu nie widzieli kobiety! Większość z nich zauważa dziewczynę dopiero wtedy, gdy ta dorośnie. Chrząknęła do niego znacząco.
- Bardzo mnie to cieszy. Myślałam, że cię zanudzę na śmierć. Uwierz mi... Czasami potrafię nawijać bez przerwy o nauce. - powiedziała wznosząc ręce do nieba.
- Będę zachwycona! - zawołała radośnie na wzmiance o czekoladzie. Szczególnie z orzechami. Chociaż szczerze mówiąc wolała czekoladę z truskawkami lub innymi owocami. Zamyśliła się ogromnie.
- Słodko-kwaśne... - powtórzyła cicho po nim. To musiało być ciekawe. - Chciałabym ich spróbować... Niestety nie ma tak łatwo w życiu. Trzeba sobie czegoś odmówić.
Żadna z propozycji Wiktora nie przypadła jej do gustu.
- Myślałam, że zaproponujesz włóczenie się po Hogwarcie o północy i uciekanie przed tym starym workiem... - powiedziała znudzona. - Albo przynajmniej coś w tym stylu... - pocałowała go delikatnie w usta. - To by było lepsze...
Wzruszyła ramionami. Zaczęła się zastanawiać, czy nie była zbyt śmiała... Hmm... A nawet jeżeli, to czy by jej o tym powiedział? W sumie nie widziała w tym nic złego. I dlaczego tak się przejmuje tym, co on sobie o niej myśli? - Ale cóż... Niech ci będzie. Mogę pójść i nad jezioro.
Zapięła guziki i złapała za szatę. I tak nie ma nic lepszego do roboty...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Nie Lut 08, 2015 9:20 pm

Wiktor tylko uśmiechnął się do Scarlett słysząc jej wyraźną radość w głosie. Już zaczął sobie powoli układać myśli jaką to czekoladę kupi specjalnie dla swojej koleżanki starszej o rok. A może by było jej miło gdyby sam spróbował taką czekoladę wytworzyć? Wiedział, że nie jest to łatwa sztuka, ale czego się nie robi dla takich pięknych kobiet jak ona?
- Wiesz, a czy Ty nie możesz jeść jabłek w czystej postaci owocu, czy też wszystkie jabłkopochodne wytwory? – zapytał, bo wpadł na pewien pomysł. - A może tak by wycisnąć sok z jabłek? Nie będzie to co prawda to samo, co sensu stricte owoc jabłkowy, ale smak powinien być ten sam. Ale nie wiem czy byś chciała zaryzykować. – zaproponował niepewnie Ślizgon. Chciał w jakiś sposób zobrazować jej smak tego przecudownego owocu, ale nie wiedział jak wybrnąć z jej problemu. Nie chciał też narazić na szwank jej zdrowia lub życia, bo tego by sobie nie wybaczył. A pomysł, który zaproponował wydawał się być ciekawą alternatywa dla niej. A właściwie dla nich obojga, bo dzięki temu mógłby załapać u niej jakiegoś plusa.
Kiedy jednak usłyszał to co powiedziała za chwilę to myślał, że się chyba przesłyszał. A to co zrobiła chwilę później to już w ogóle nie mógł przewidzieć. Spłonął rumieńcem i zamilknął przez kilkanaście sekund.
- W sumie… Może i masz rację? – zastanowił się głośno szesnastoletni Ślizgon. - Może zróbmy tak… – i tutaj nastąpiła kolejna dłuższa pauza, bo musiał dobrze przemyśleć to co chciał powiedzieć żeby nie wyjść na kompletnego durnia.
- Będziemy go robić w konia. Zrobimy trochę hałasu na drugim piętrze i będziemy uciekać do łazienek. Skryjemy się tam. „Stary worek”, jak go nazwałaś, ma ślepotę na oczach, więc pewnie nas tam nie zauważy. – powiedział i już było wiadomo, że coś chce dodać. - Ten kto ostatni wbiegnie do łazienki ten traci punkt i musi z siebie zdjąć jedną część ubrania. Co Ty na to? – zamrugał dwa razy oczami starając się patrzeć jej w oczy tak głęboko jak jeszcze nie patrzył żadnej innej dziewczynie. No może za wyjątkiem Jessi, ale to było jeszcze w czasach kiedy nie miała obok siebie Remusa Lupina.
- Jezioro możemy sobie odłożyć na późniejszy moment. Ale też jakoś na noc. Będzie ciekawiej. I proponuję kąpiel na waleta. – znów zamrugał oczyma. Wiktor robił się wyraźniej coraz śmielszy, czego się osobiście po sobie nie spodziewał.
- Wracając do wkurzania naszego kochanego „worka”… – podszedł do niej i złapał ją prawą ręką za lewy pośladek, a następnie przysunął ją do siebie drugą ręką i pocałował w usta.
- To tak w woli rewanżu. – uśmiechnął się, ale nie zwolnił uścisku. Jedynie przestał ją trzymać za pośladek. Miał tylko nadzieję, że go z liścia nie zdzieli.
- To jak? Przystajesz na propozycję? Do północy co prawda jeszcze trochę czasu, ale chciałbym wiedzieć. – zapytał Scarlett, a po kilku chwilach wyszli z dormitorium i udali się w sobie tylko znanym kierunku.

z/t Wiktor
z/t Scarlett

// nie chciało mi się już czekać, więc uwalniam nas z tego wątku.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dormitorium rocznika VI   Today at 10:04 am

Powrót do góry Go down
 

Dormitorium rocznika VI

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Dormitorium dziewcząt z VII roku
» Dormitorium dziewcząt z VI roku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Pokoje chłopców-