a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Kominek - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Kominek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Alexandra Woods

avatar

Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Kominek   Sob Cze 06, 2015 9:18 am

Podczas pierwszych lat spędzonych w Hogwarcie z trudem przyjęła decyzję tiary. Slytherin. Skończyła w starym dormitorium swej matki, a ona... była jaka była. Już w wieku tych durnych jedenastu lat miała obawy, że stanie się jej kopią; choć z wyglądu bardziej przypominała ojca, w przeciwieństwie do Jareda. Długo myślała nad tym czy przypadkiem to ta powoli nawarstwiająca się nienawiść była czynnikiem, który zadecydował o przydzieleniu do Ślizgonów. Zła nie była, ale może ta głupia, stara czapka wiedziała wtedy już coś, o czym Lexa nie miała zielonego pojęcia?
Jeszcze chwilę głaskała Kath po włosach i czując tę krótką zmianę, uniosła brwi w zdziwieniu, a potem lekko zdzieliła ją po głowie, odsuwając się na tyle, aby mieć dziewczynę, dosłownie, na wyciągnięcie ręki.
- Mało kto dziękuje za cokolwiek - burknęła z udawanym oburzeniem zerkając na zalaną od łez twarz przyjaciółki. Pstryknęła ją w czoło, od tak. - Głupek.
I uśmiechnęła się szeroko, co było zjawiskiem tak rzadkim, że od razu poczuła nieprzyjemne pieczenie policzków, więc po paru sekundach zrezygnowała z niego na rzecz nieco lżejszego. Niestety, nie ważne, jakie były czasy, nikt nigdy nie dziękował na tyle, aby druga osoba poczuła się lepiej. Zawsze pozostawało to przemilczane, co, zdaniem Lexy, należało do absurdów. Jedno słowo, a naprawdę potrafiło stworzyć coś niesamowitego. Wiedziała i sama kierowała się tą ślizgońską dumą, lecz nie raz widziała, jak w miejscu zwykłego "dziękuję" inni robili coś, co przekreślało szansę na wypowiedzenie tego, o ironio, ludzkiego zaklęcia, przywołującego na myśl dobroć. Chyba tak nie potrafiła, a to za sprawą kuzyna z Rumunii, który powiedział jej, aby po każdym spotkaniu ze smokiem, którego zdążyła wcześniej poznać, najzwyczajniej w świecie się ukłonić. Dziwna była ta część jej rodziny i jeszcze parę lat temu tego nie rozumiała, no a teraz? Teraz już wie, po co to wszystko.
Przytaknęła niemo, godząc się na ustalone warunki. Jeżeli nie zabłądzi, tak jak ostatnio, po tym całym seansie, to powinna być chwilę po wschodzie słońca już w dormitorium. Miesiąc temu miała trochę za mało Wywaru i gdy było po wszystkim następnego dnia, czuła się tak zmarnowana i nieprzytomna, że zawędrowała przypadkiem do sali transmutacji, napotykając tam zdziwione spojrzenie profesor, jakim ją obdarzyła od góry do dołu. Dopiero po kilku sekundach zaświeciła się lampka, przypominająca, że, sądząc po stanie ubrań, wygląda jakby przeszła przez co najmniej las cierniowrzosów. Jakaś forma piekła to była.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Kominek   Sob Cze 06, 2015 1:15 pm

Wiedziała o tym. W końcu czasy były jakie były. Każdy dbał o swój interes nie interesując się ludźmi w około siebie. Jedynie nieliczni zachowali tą część swojego człowieczeństwa. W końcu Kath otaczała się tylko i wyłącznie takimi ludźmi lecz nadal było jej głupio, gdy dziękowali za coś tak oczywistego. Czuła się dziwnie. Nie było to możliwe nawet do opisania, gdyż sama Katherin nie wiedziała co tak naprawdę czuje do końca.
Ostatnio naprawdę starała się odnaleźć w tym pędzie życia. Gdy już sądziła, że wie czego tak naprawdę szukała jakaś kłoda kładła się pod jej nogi. Nie raz powtarzała swoim rodzicom co czuje lecz oni kompletnie jej nie słuchali. Uważali to za głupie. Za słabość. Patrzyli na nią oczami zasnutymi mgłą. Często szydzili z jej szczęścia. Wtedy tylko Will potrafił ją pocieszyć i powiedzieć, że będzie dobrze. Pamiętała to, jak by to było wczoraj, dzień w którym obiecał jej, że uciekną z tego domu. Zamieszkają gdzieś razem i nikt ich nie znajdzie. Teraz marzenie to miało miliony pęknięć. Bo niby była szansa na ucieczkę lecz co z tego kiedy on już nie jest sobą. Nie mógł być będąc z nimi. Ostatnio jej rodzina zgłaszała się do niej tylko i wyłącznie jak czegoś potrzebowała. Tak też było i tym razem. List który otrzymała potwierdzał to. Co do tego nie było najmniejszych wątpliwości. Postanowiła zastąpić marzenie o mieszkaniu z dala od wszystkiego ze swoim bratem innym, bardziej realnym. Chciała zamieszkać z Lexą.
- Wiem ale mi nie musisz dziękować. - pomimo zaszklonych oczu i śladów łez na policzkach uśmiechnęła się.
Widok uśmiechniętej przyjaciółki podziałał na nią jak miód na serce. Rzadko miała okazję widzieć ją tak szczęśliwą toteż patrzyła się na nią jak zaczarowana. Może i ten stan nie trwał długo ale był wystarczający aby dać jej nadzieję na lepszy świat jak i jutro.
W tym momencie nadzieja wstąpiła w nią. Uświadomiła, że może jednak warto wierzyć w ludzi. Że może jest szansa dla Williama.
Z niechęcią spojrzała na zegarek na dłoni Lexy. Nie zostało zbyt dużo czasu.
- No więc co dostanę w zamian za informację gdzie znajduje się obecnie twoja kurtka? - wesołe ogniki zatańczyły w jej oczach. Z powrotem mogła już żartować a nie tylko płakać. Rękawem swojego swetra wytarła resztki łez.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods

avatar

Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Kominek   Sob Cze 06, 2015 1:58 pm

- Nie muszę, ale mogę - odpowiedziała zgodnie z własnym przekonaniem, wzruszając przy tym ramionami.
Nie od dziś było wiadomym, że jeżeli dziewczyna chciała coś zrobić to starała się ze wszystkich sił - o ile była to rzecz dość wymagająca. Powiedzenie zwykłego słowa jej nie zabije, a z tego, co wywnioskowała, dało wiele towarzyszce. No, z uśmiechem już lepiej.
Niestety, albo i stety, szeroki, szczery uśmiech u Lexy był rzadkością i trwał doprawdy ułamki sekund. Nie potrafiła się przekonać, że nic jej nie będzie, jeżeli raz na jakiś czas częściej wyszczerzy zęby. Miała jakąś głupią blokadę w głowie, choć mogło to być również spowodowane takim, a nie innym życiem. Wieczna dyscyplina, numer dwa w rodzeństwie, do tego los nie oszczędził jej wypadku z wilkołakiem, zranionym sercem czy straconym zaufaniu przyjaciółki, w którą tak bardzo wierzyła. Życie dało Woods ostro popalić i nie wierzyła, aby w najbliższym czasie to miało się zmienić na lepsze. Przynajmniej nie tak szybko, jak tego w rzeczywistości chciała.
Z uwagą powiodła zielonymi oczami za spojrzeniem Kath, zatrzymując się na zegarku. Nagle czas przyśpieszył i miała już naprawdę go niewiele w zapasie, aby zejść do celi. Właściwie to pozostało jej go tylko tyle, że na nic pobocznego nie było miejsca, a chciała jeszcze zahaczyć po drodze i zabrać ze sobą dodatkową wodę.
Wykrzywiła usta w niezadowolonym grymasie, wywracając teatralnie oczami, po czym utkwiła strapiony wzrok w osobie przyjaciółki. Mimowolnie uniosła odrobinę kąciki ku górze, wzruszając jeszcze raz ramionami.
- Moją lichą wdzięczność, Grigori. Moją lichą wdzięczność... - powtórzyła, kręcąc głową, kiedy to podniosła się z kanapy i schyliła po torbę. Przewiesiła ją przez ramię, czując, jak nieprzyjemne dreszcze wracają i bynajmniej nie było to spowodowane myślą o zimnym lochu. - I tak już nie ma czasu. Mam płachtę, więc dam sobie radę - poklepała szmaciany materiał torby. Po chwili namysłu dodała. - No i chyba będzie lepiej, jeżeli pilotka pozostanie cała... Gdziekolwiek ją masz. Przetrzymasz mi ją do jutra? - poprosiła, podchodząc do Kath, aby zmierzwić jej włosy na głowie z uśmiechem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Cze 07, 2015 9:05 am

Widziała jak Lexa patrzy na to samo co on. Czas nie był ich sprzymierzeńcem. A wręcz przeciwnie. Nieubłaganie dążył do ich rozstania. Sekunda za sekundą biegł nieubłaganie. Trochę jednak jakby szybciej. Ktoś jej kiedyś powiedział, że jeśli może pozwolić sobie na to, by nie liczyć uderzeń fali i upływających chwil, jeśli upływ czasu nie wywołuje paniki w moim umyśle to znaczy, że jesteś naprawdę szczęśliwa. Mylił się. Pomimo liczenia każdej chwili, każdej sekundy, minuty czy godziny była cholernie szczęśliwa. Dlaczego? Bo mogła je spędzić z Lexą. Bywały dni, gdy nieprzemożony strach o nią i dziś z pewnością będzie kolejny taki dzień. W końcu pełnia. Kath przy niej nigdy nie mogła spać co wiązało się z wielogodzinnymi przemyśleniami.
- Możliwe ale nie oczekuję tego od nich. skoro zatracili tą cząstkę siebie to nic na to nie poradzę. - wzruszyła ramionami. Widziała grymas, który parę chwil temu zagościł na twarzy przyjaciółki.
Wstała razem z Lexą. Nie chciała dłużej jej zatrzymywać. W końcu miejsce do którego zmierzała nie było tak blisko mimo, iż znajdowało się wewnątrz zamku. Już chciała biec po kurtkę przyjaciółki, gdy ta zatrzymała ją.
- Jasne. Ze mną będzie bezpieczna ale... - Ściągnęła swój gruby, długi, szary sweter - Weź go. Tam na dole jest z pewnością strasznie zimno a nie chcę abyś była chora. - wcisnęła go w dłonie przyjaciółki.
Wiedziała, że płachta którą spakowała będzie niewystarczająca. Zawsze lepiej jest mieć coś cieplejszego niż tylko to.
- I nie przejmuj się , że coś może się z nim stać. Nie zależy aż tak bardzo mi na nim. - uśmiech nie schodził z jej ust. Pomimo, iż był prawdziwy w żaden sposób nie obejmował jej dużych, zielonych oczu. One nadal pozostawały zasnute mgiełką smutku.
- Jak wrócisz i wypoczniesz porozwiewamy. - objęła mocno Lexę - Naprawdę chciała bym iść z tobą ale wiem, że nie mogę.
Odsunęła się od niej trzymając ją za ramiona. Jednak chwilkę później puściła ją aby z kieszeni swetra wyciągnąć Dwa opakowania czekoladowych żab. Wiedziała, że Lexa nie może jeść teraz słodyczy ale po wszystkim jej się to przyda.
- Po wszystkim zjedz je. Może nie jest to wiele ale nabierzesz trochę sił.
Mając wolne ręce wykonała ten sam ruch co na parę minut wcześniej. Zmierzwiła jej włosy unosząc kąciki ust w namiastce uśmiechu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods

avatar

Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Kominek   Nie Cze 07, 2015 11:03 am

Z rozbawieniem odrzuciła głowę do tyłu, kręcąc nią na boki, aż znowu spojrzała ku Kath, delikatnie przygryzając dolną wargę.
- Zaczynasz brzmieć jak pewien martwy mistyk, którego znam - teraz już jej celem było rozładować napięcie, które powstało tylko przez to jedno zerknięcie na zegarek. Nienawidziła, gdy miała go nie tyle, ile chciała.
Nie omieszkała zrobić zdumionej miny, gdy Katherin ściągnęła z siebie swój szary sweter i wręczyła go jej. Zaskoczona spojrzała na swoje dłonie, w których trzymała jeszcze ciepły, przyjemny w dotyku materiał. Zielone oczy obdarzyły dziewczynę niemą wdzięcznością, gdy tylko przyłożyła podarowane ubranie do klatki piersiowej. Chciała coś powiedzieć, ale najzwyczajniej w świecie zabrakło Lexie słów, bo, choć gest wydawał się z pozoru zwyczajny, dla wilkołaka, spędzającego noce w mroźnej celi, był wręcz niepojęty, a przy tym wywoływał mimowolne wzruszenie.
- Dziękuję - już drugi raz dzisiaj. - Ale wiesz, że nie musisz tego robić? - zapytała po chwili, a gdy Ślizgonka ją objęła, nie omieszkała przełożyć darowanego swetra do jednej ręki, aby drugą móc mocno uścisnąć przyjaciółkę. W odpowiedzi na to smutne, niestety, stwierdzenie jedynie przytaknęła lekko, nie pozwalając ułudnej nadziei wlać się do jej głowy i zrobić sieczkę z mózgu. Musi z tym sama sobie poradzić.
- Ja... - zaczęła, niepewnie patrząc gdzieś w bok, kiedy Kath nagle wyciągnęła z kieszeni dwa opakowania czekoladowych żab. Momentalnie zaśmiała się niekontrolowanie, przykładając sobie dłoń ze swetrem do twarzy, aby stłumić nagły napad chichotu, gdy Ślizgonką zmierzwiła jej włosy. - Jesteś dla mnie za dobra. - wymamrotała po chwili, zabierając sweter z twarzy, a w oczach tańczyły krótko wesołe ogniki wdzięczności, które natychmiast zgasły. Wyciągnęła rękę i ścisnęła pokrzepiająco ramię przyjaciółki.
- Cokolwiek ci chodzi po głowie, niech się zamknie na noc. Pamiętaj, że jestem po twojej stronie, więc nie musisz przechodzić przez to sama.
Zdała sobie sprawę z tego, jak hipokryzja teraz wyciekła wraz z tymi słowami. Głupia, doskonale wiedziała, że Katherin mogłaby jej to spokojnie powtórzyć i byłoby to prawdą, ale... No właśnie, są rzeczy, na które nie mają wpływu, a ryzykowanie życia przyjaciółki na pewno nie wchodziło do kanonu elementów dobrej relacji. Z drugiej strony, samotność, od tego roku, nie była taka znowu zła, choć czasami doprowadzała do szaleństwa w celi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Kominek   Pon Cze 08, 2015 12:46 am

To zdanie rozśmieszyło ją. Tak bardzo, że w pewnym momencie musiała złapać się za brzuch z bólu.
- Mam nadzieję, że nie spotka mnie taki los jak jego. - w kącikach oczu zebrały się jej łzy. Nie, nie ze smutku. Ze śmiechu.
Mina Lexy była bezcenna. Nie łatwo było ją zaskoczyć a Katherin Veronice Grigori się to udało. I przez co? Przez danie jej własnego swetra. Niby nic nie znaczący gest lecz dla Lexy był wyjątkowy. Wdzięczność w oczach przyjaciółki była tak szczera, iż Kath nie robiła nic innego jak patrzyła się w nie. Tylko tyle była w stanie zrobić.
- Od tego są przyjaciele. - spojrzała z uśmiechem na nią - Nie muszę ale chcę. Jesteś dla mnie prawie jak siostra.
Uwielbiała te momenty szczęścia pomiędzy nimi. Czuła się wtedy wolna i szczęśliwa. A przede wszystkim spokojna. Spokojna o Lexę. Nie interesowały jej wtedy problemy. Wręcz nie istniały. Liczyło się tylko to, że jej przyjaciółka jest szczęśliwa.
- Za dobra? - pokręciła głową z rezygnacji. Wcale nie była dobra. Zresztą tak uważała - Nie jestem wcale dobra. Po prostu to ty wyzwalasz we mnie to co dobre.
Wiedziała, że to co mówi dziewczyna powinno się stać dziś w nocy lecz z pewnością do tego nie dojdzie. Zbyt bardzo się martwiła w takich chwilach. Nie chciała jednak aby Lexa robiła to samo.
- Wiem o tym. - powiedziała z przekonaniem którego w ogóle nie odczuwała - Nie chcę cię wyganiać ale powinnaś już iść.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy


Ostatnio zmieniony przez Katherin Veronica Grigori dnia Pią Cze 12, 2015 3:37 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alexandra Woods

avatar

Liczba postów : 81

PisanieTemat: Re: Kominek   Pon Cze 08, 2015 9:59 am

Odwdzięczyła się krótkim, przelotnym uśmiechem, przestępując z nogi na nogę i zerkając gdzieś w bok. Nie była najlepsza w przyjmowaniu tak otwartych komplementów, które, jak sprawiały wrażenie, pochodziły z samego środka drugiego człowieka. Były prawie jak siostry. Może w innym uniwersum takowymi są, a może wręcz przeciwnie i walczą ze sobą na śmierć i życie? Uniosła głową i westchnęła ciężko. Co złe, to nie ona. W tym świecie nigdy nie podniesie ręki na tę dziewczynę.
Posłała jej wątpliwe spojrzenie, chowając jednocześnie czekoladowe żaby do bocznej kieszeni torby.
- Jasne, jeżeli ty nie jesteś dobra, to ja jestem uosobieniem bezuczuciowego dementora - skwitowała, kombinując przy większej kieszeni materiałowej szmacianki, aż w jej dłoni zawitała ciemnobrązowa buteleczka z korkiem. - Albo Czarnego Pana. - dodała pośpiesznie, wzruszając ramionami, kiedy mocowała się z zatyczką.
Charakterystyczny pluk rozbrzmiał, gdy wyciągnęła niewielki koreczek z szklanej szyjki. Z nieudawanym zawodem zwróciła się do Katherin, unosząc butelkę eliksiru w geście toastu.
- Za wyganianie mnie z Pokoju Wspólnego, potocznie nazywanego niewyganianiem w mniemaniu jejmości Grigori, a także upojną dla wszystkich noc. Chleba i igrzysk!
Bez ociągania się wypiła łyk obrzydliwie gorzkiej cieczy, która przedziwnie ostudzała gardło, choć za każdym razem Lexa miała wrażenie, że Wywar zaraz spali żywcem jej krtań.
Kaszlnęła krótko z trudem walcząc z grymasem niezadowolenia na twarzy. Prędko zatkała buteleczkę z pozostałością cieczy i schowała do torby na swoje miejsce, zwracając się do Kath z półuśmiechem.
- Wytrzymać i przetrwać - mruknęła zrezygnowana, ściskając w drugiej ręce podarowany sweter Kath. Już i tak wiedziała, że założy go najdalej po całym seansie. Wyciągnęła rękę i zacisnęła pokrzepiająco palce na ramieniu Ślizgonki, zanim przytaknęła smutno i odsunęła się, poprawiając torbę na ramieniu. - Dbaj o siebie.
Miała już w zwyczaju wypowiadać to jedno, krótkie zdanie, jakby chcąc samą siebie przekonać, że Katherin posłucha się polecenia, będącego skrycie prośbą. Co miesiąc, bo czuła w kościach, iż wszystko może się zdarzyć. Dosłownie.
Nie ociągając się już dłużej, bez słowa, opuściła Pokój Wspólny, a echo jej kroków ciągnęło się jeszcze przed dormitorium, dopóki nie skręciła w jeden z wielu korytarzy lochu.

[z/t]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3577-alexandra-woods#59873
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Kominek   Pią Cze 12, 2015 3:47 pm

Toast jaki wzniosła jej przyjaciółka rozbawił ją. Było to śmieszne choć wcale takie być nie powinno. Ona o tym wiedziała. I w tym momencie ogarnęła ją niewysłowiona melancholia. Ile to już razy żegnały się w ten sposób? Nie pamiętała ale było ich tyle ile pełni spędzonych w tym zamczysku. Tego była pewna. Smutne ale prawdziwe. Każde spotkanie z osobna stawało przed jej oczami. Każde wnosiło coś nowego w ich przyjaźń. Czasem było to dobre czasem jednak wręcz przeciwnie. W końcu i one czasem potrafiły się pokłócić. Nie były przecież idealne.
Zapomniałaś o czymś. - spojrzała na nią z iskierkami w oczach - Wytrzymać, przetrwać i wrócić do mnie cała i zdrowa.
Wiedziała jednak, że ostatniej części będzie Lexie trudno dotrzymać. W końcu zawsze wracała zmęczona a czasami nawet z siniakami.
- Nie daj się złamać.
Słowa którymi zawsze ją żegnał. Bała się tego, że któregoś dnia Alexandra tego nie wytrzyma. Załamie się i to ją zniszczy. Katherin z pewnością by tego nie przeżyła.
Po jej wyjściu z powrotem usiadła przed kominkiem. W jednej z dłoni ściskała mały skrawek pergaminu. Nie chciała dłużej na niego patrzeć. Zbyt wiele bólu jej dawał. Nie czekając ani minuty dłużej cisnęła nim w ogień. Odrobina satysfakcji ogarnęła jej ciało. Szkoda, że decyzji też nie mogła podjąć w tak samo szybki sposób.

z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kominek   

Powrót do góry Go down
 

Kominek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Inara Nott

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Pokój wspólny-