a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Mała biblioteczka
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Mała biblioteczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Mała biblioteczka   Czw Wrz 18, 2014 3:22 pm



Niewielka część Pokoju WspólnegoSlytherinu przeznaczona dla uczniów pragnących w spokoju zgłębiać treści niektórych ksiąg specjalnie wybranych przez szkolną bibliotekarkę. Dodatkowo można tutaj porozmawiać czy pograć w jedną z najpopularniejszych gier czarodziejów czyli w szachy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Pią Lut 06, 2015 7:50 pm

Po wysłaniu listu weszła do biblioteczki i westchnęła. Było jej głupio że tak potraktowała przyjaciela. Chciała z nim relacje naprawić, nie powinna byłaby go wtedy bić. Spuściła wzrok i zaczęła bawić się z pufkiem. Jeśli Barty by chciał to wszystko naprawić, to może przyjdzie. Jeśli nie to straciła go na zawsze. Zazdrość zmieniła ją i tylko się z nim skłóciła. Powinna go przeprosić może byłaby jeszcze szansa, by to naprawić. Przymknęła oczy i czekała, pijąc gorącą czekoladę. Odłożyła ją i zajęła się odrabianiem pracy, którą zadał im profesor od OPCM. Wilkołaki serio ale byle żeby ocena była i świetna średnia na koniec szkoły.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Pią Lut 06, 2015 8:02 pm

Jak tylko odczytał list od Sofie z wiadomością, że chce mu wszystko wyjaśnić, miał ochotę od razu go zgnieść i wyrzucić. Zrobił to nawet i zacisnął w pięść, ale po chwili rozwinął i znowu przeczytał pognieciony już tym razem zwitek pergaminu. W sumie chciał wysłuchać jak wytłumaczy swoje zachowanie. Poszedł więc na spotkanie, ale jedyne co zamierzał zrobić to dać jej szansę na wytłumaczenie się. Nie wiedział jaką podejmie decyzję odnośnie ich dalszej przyjaźni. Gdy się zjawił ona już czekała. Podszedł więc do niej usiadł w fotelu czekając, aż ona zrobi to samo.
- Słucham. Masz dziesięć minut. Później jestem umówiony z Amelią – powiedział do niej, czekając na wyjaśnienia.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Pią Lut 06, 2015 9:07 pm

Westchneła cicho i popatrzyła mu w oczy. Postanowiła być szczera nawet jeśli mu to się nie spodoba.
-Gdy przekroczyłeś próg klubu z Fern poczułam się zazdrosna i to bardzo-zmrużyła chwile.
-Na szczęście ludzie zapomnieli o tym że powiedziałeś o mnie i Rhodesie, wiesz że to był mój największy sekret nie musiałeś wygadywać.-obrzuciła go smutnym spojrzeniem.
-Ciekawe co byś zrobił gdybym wygadała na przyjęciu, o tym że planujesz być u boku  Voldemorta-założyła nogę na nogę i przygryzła lekko usta.
-Powstrzymałam się przed wygadaniem tego w złości, biorąc pod uwagę naszą wieloletnią przyjaźń Barty-rzekła szczerze patrząc mu cały czas w oczy.
-Co do nas bardzo cię przepraszam, to tylko zazdrość spowodowała że cię uderzyłam.
-Szczególnie że u mnie mówiłeś że w szkole nikogo nie masz
-podrapała pufka za uszkiem, i wróciła wzrokiem do notatek na opcm.
-Więc jeśli chcesz i jeśli mi wybaczysz, to chce byśmy dalej się przyjaźnili ja nie wkroczę między ciebie i Amelię, masz prawo być szczęśliwy jesteś moim przyjacielem, nie mogę ci mówić z kim masz być nawet jeśli-urwała nie będzie mu mówić że po tej ich nocy, poczuła jak serce zaczęło jej na nowo bić i że każdy jego uśmiech, poprawiał jej humor i jego dotyk powodował że czuła się ważna dla niego, mimo że miał kogoś.
-Przepraszam też za te gorzkie słowa i uderzenie-pogładziła jego polik po czym się odsunęła, wracając na swoje miejsce na kanapie i biorąc notatki do ręki.
-Co do nowego Nauczyciela OPCM jest strasznie wymagający i surowy, więc na lekcji musisz uważać bo inaczej poleci po punktach-westchnęła i napisała kolejne zdanie o wilkołaku.
-Jeszcze jedna sprawa nadal chcesz być w jego szeregach?, bo coś czuję że niedługo wezwie on swoich popleczników, i cię wezmę ze sobą. -Jak nie będę musiała mu niestety powiedzieć prawdę, nie chce go znów zawieść to mój Pan.-nie była pewna czy Amelia nie wpłynęła na jego decyzje o przyszłości.
-Wiesz ze on jeśli by ci kazał torturować twoją dziewczynę musiałbyś to zrobić?, i pewności nie mam czy jak już ciebie sprowadzę. To być może wejdzie w twoje myśli, by sprawdzić czy masz czyste i szczere zamiary w sprawie dołączenia się do jego szeregów. Już mieliśmy taką jedną Rebekę która się wypięła na niego i została potem zabita wraz z większością aurorów.-szepnęła krótko o jednej z misji które im zlecił kiedyś.
-To tyle liczę że mi wybaczysz, bo byłeś i zawsze będziesz moim najlepszym przyjacielem, nawet jeśli już za takowego się nie uważasz i mnie znienawidziłeś.-spuściła wzrok wracając i skupiając się już tylko na notatkach na lekcje.
-Jakoś to zrozumiem-powiedziała smutno i zamoczyła pióro w atramencie, pisząc kończącą opinię o wilkołakach.
-Ja nie opiszę cię w super latywach, Czarny Pan będzie musiał sam to określić czy się nadajesz, na rekruta. Gdybyśmy się nie pokłócili to pewnie bym stanęła w obronie ciebie, teraz nie wiem lecz jeśli to byłoby konieczne. Obroniłabym cię przed jego gniewem, nawet jeśli bym znów ucierpiała od Crucio. -Pozwoliłabym mu nawet zajrzeć w moje myśli, by zobaczył że jesteś warty tego by nosić mroczny znak-mruknęła nie patrząc na niego i kończąc już swoje wypracowanie. Wzięła do ręki teraz transmutacje i zaczęła ją powoli czytać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Nie Lut 08, 2015 8:25 pm

Siedział spokojnie słuchając jej pełnych polotu zdań. Czy kłamała nie potrafił tego stwierdzić, mówiła to jednak z pięknie przygotowanymi emocjami. Zupełnie tak jakby ćwiczyła tę scenę kilkanaście razy przed lustrem.
- Zazdrosna? Niby dlaczego? Niczego sobie nie obiecywaliśmy... - powiedział, nie rozumiejąc tej jej zazdrości. Przecież ustalili, że zostają tylko przyjaciółmi, poza tym... Nic nie czuł to Sofie, nie potrafił inaczej.
- Wiem, Ty nie musiałaś walić mnie w twarz. Nie wiedziałem nawet za co - odparł zupełnie niewzruszony tym, że wydał jej tajemnicę. Przecież nie powiedział, że z nim była. Wiele razy słyszało się o uczennicach zakochanych w nauczycielach. Mogła więc zwyczajnie koić rany po tym, jak nie udało się jej go zdobyć.
- Hm, najzwyczajniej w świecie wyparłbym się tego. Nie zapominaj, że to Ty masz Mroczny Znak nie ja. Jak więc myślisz, komu by wtedy uwierzyli? - zapytał z miną niewiniątka i zamrugał szybko powiekami niczym flirtująca nastolatka.
- Przyjaźń powiadasz? Obiecałaś, że będzie jak dawniej, że będziemy zachowywać się jakby nic się nie stało, a Ty mnie unikasz odkąd tylko wróciliśmy do zamku! Gdyby nie ta cała akcja u Ślimaka, nawet teraz byśmy nie rozmawiali! I Ty mówisz o wieloletnej przyjaźni? Nie powiedziałem Ci o Amelii, bo to było zbyt świeże, zbyt niepewne, aby się z tym afiszować. Powiem jej o tym, co zaszło u ciebie w domu, Sofie. Nie musisz się do tego mieszać - zakończył z mocą. Chciał osobiście powiedzieć o tym swojej dziewczynie, nie chciał, by dowiedziała się od osób trzecich. Gotowa będzie jeszcze sobie pomyśleć. że chciał to przed nią ukryć.
- Rychło w czas - mruknął gdy dotknęła jego policzka, nawet się nie poruszył. Dalej siedział w fotelu nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć. - Dam sobie z nim radę, nie musisz się martwić - stwierdził. Co go obchodzi nowy nauczyciel OPCM? Przecież dobrze radził sobie z tym przedmiotem. Gorzej było z eliksirami, ale i te powoli zaczynał rozumieć.
- Nadal chcę, myślałaś, że nie? Amelia o tym wie, próbowała mi to wytłumaczyć, wyperswadować, ale nie udało się jej i to zaakceptowała. Nie popiera, ale akceptuje. Wiem, że będę musiał ją torturować, jeśli będzie taka potrzeba. Zrobię to. Wymażę jej potem pamięć, żeby nie pamiętała tego wydarzenia. I nie mam przed nim nic do ukrycia, może mnie sprawdzać ile chce - rzekł.
Nie wiedział co myśleć. Chciał jej wybaczyć, przecież nie zrobiła nic złego. Kłamstwo zdarza się każdemu, puszczenie nerw także. Brakowało mu jej, ale musiała zaakceptować fakt, że jest z Fern.
- Wybaczę Ci, nasza przyjaźń jest dla mnie zbyt ważna, by przez zwykłe nieporozumienie ją niszczyć - powiedział po dłuższym zastanowieniu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Sro Lut 11, 2015 1:13 pm

-Prawie się przespaliśmy wiesz?, więc jak miałam się zachować. Gdy w mojej głowie pojawiały się pocałunki twoje, które powodowały że moje zimne serce ruszyło i wpuszczało ciepło?-obrzuciła go uważnym spojrzeniem i pokręciła głową.
-Twój dotyk spowodował że poczułam się ważniejsza dla ciebie, niż jakieś inne pospolite dziewczyny, twój uśmiech humor mi poprawia a dotyk powoduje że czuje że żyje i nie jestem chodzącym zombie, które użala się nad sobą.-mruknęła ściskając mocno książkę do transmutacji.
-Unikałam cię kując starając się zapomnieć o tym co zaszło, ale nie umiałam po prostu.-powiedziała szczerze i westchnęła znów.
-Błagam nie rób tak to takie dziwne, jakbym widziała Lockharta zakochanego w swoim odbiciu, tylko nie zacznij używać błyszczyka-lubiła puchona. Lecz jego samouwielbienie irytowało ją.
-Ważne że nie powiedziałeś że z nim byłam bo pewnie byśmy musieli się pożegnać na zawsze, Bo Drops wywaliłby mnie ze szkoły. Wiec musiałabym skończyć naukę w Beuxbatox,gdzie uczyła się moja babka i prababka.-otworzyła rozdział z którego ostatnio kuła do transmutacji.
-Przez chwile tak pomyślałam bo Amelia nie jest przychylnie nastawiona do Lorda, nawet jeśli ze względu na jej krew chciał mieć ją w szeregach ale nie chce o niej rozmawiać.-uśmiechnęła się ciepło i wróciła do podręcznika.
-Dzięki bo już bałam się że mi nie wybaczysz,po tym co zrobiłam i stracę jedną z dwóch najbardziej zaufanych mi osób w Slytherinie.-barty znał jej wszystkie sekrety, ona jego i trzymali to głęboko w sobie, mimo że jeden wygadał w złości.
-Nie mam zamiaru się mieszać bo wyjdę na psuje, z resztą umiem wszystko zepsuć z wyjątkiem eliksirów i misji od Voldemorta.-wbiła wzrok w jego ciemne oczy zamyślona, i upiła łyk gorącej czekolady. Koło niej pojawił się Arti który chwile potem wtulił się w jej długie złote włosy drzemiąc.
-Przyszłam z nim to jedyna osoba która się zgodziła, często z nim jestem na ślimaku. Jakbym przyszła sama pewnie bym zaraz po otwarciu się zmyła i znów byśmy nie spotkali się.-umilkła i wróciła do nauki.
-Poczułam się po prostu wykorzystana, jak zobaczyłam ciebie i ją-wzruszyła obojętnie ramionami i skupiła się już na transmutacji. Prosty temat dobrze że przykładała się ostatnio do stosu przedmiotów, który w 7 klasie sobie wybrała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Pią Lut 13, 2015 4:09 pm

- Wiem, nie musisz mi o tym przypominać na każdym kroku. Ruszyły Twoje zimne serce? Nie chciałem tego, byś tak to odebrała, to... przez whisky - powiedział, może zbyt okrutnie, ale przecież chciał być wobec niej szczery.
- Bo jesteś ważna. Jesteś moją przyjaciółką, jesteś niemal częścią mnie, na swój sposób jesteś wyjątkowa. Rozumiesz mnie jak nikt inny - wyjaśnił jej, a głos drżał mu z emocji.
- Niepotrzebnie. Unikając mnie sprawiłaś, że poczułem się winny. Ze to przeze mnie, przez moje zachowanie na świętach wszystko zepsułem - zniżył głos niemal do szeptu. Na wzmiankę o Lockharcie, kącik ust powędrował w górę. - Bez przesady. Nie martwiłem się o swoją buźkę, tylko o niezrozumienie przyczyny dlaczego mnie w nią uderzono.
- [b]Aż tak podły nie jestem. Nigdy bym nie powiedział o tym, co was łączyło. I o tym, co masz na ręce
- stwierdził zdecydowanie. Co jak co, ale nie zrobiłby tego. Wiedział, że to równałoby się z jej utratą na zawsze, a tego nie chciał i nie zniósłby.
- Tak, jest. Waha się między byciem aurorem, co jest dla mnie niezbyt odpowiednie albo nauczycielką astronomii, co już jest lepsze - dodał tylko i pominął dalszy temat. Szanował to, że nie chciała o niej rozmawiać.
- Nie mógłbym inaczej. Jak wspominałem na początku, jesteś dla mnie ważna. Zajmujesz pierwsze miejsce w moim sercu i nic ani nikt tego nie zmieni. Każdy będzie musiał to zrozumieć, a jak nie, to niech spada - skomentował z mocą. Byli na dobre i złe od początku, wiele razem przeszli, muszą to zaakceptować.
- Nie mów tak, po prostu należysz do tych, co mają w życiu pecha, podobnie jak ja. Nie zawsze wszystko nam wychodzi, a jak już, to naprawdę musi to być cud - zakończył.
- Na pewno ktoś inny by się zgodził. Śmiem myśleć, że Gilderoy zrobił to bardziej dla siebie niż dla ciebie, by bożyszcze szkoły, za jakie się uważa, nie przyszło samo. Ale skoro mówisz, że zawsze z nim chodzisz na spotkania to w porządku.
- Nie, to nie tak. Nie wykorzystałem Cię, po prostu chwilowo straciłem panowanie nad sobą - wyjaśnił. Nie chciał by tak myślała, że zachował się jak typowy dupek, co wykorzystuje dziewczyny. Jak można to robić skoro nawet nigdy z żadną nie spał!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Pon Lut 16, 2015 10:58 am

-Mówią że Między mężczyzną a ko­bietą przy­jaźń nie jest możli­wa. Na­miętność, wro­gość, uwiel­bienie, miłość – tak, lecz nie przyjaźń.-uśmiechnęła się blado i upiła znów łyk gorącej czekolady.
-My chyba jesteśmy wyjątkiem albo to jest tylko ukryte pod maskami i stwarzamy tylko pozory. Niech myślą co chcą przyjaźń damsko-męska jest rzadka przyjaciel zostaje na całe życie dziewczyna, kochanka, narzeczona i żona już nie-stwierdziła po dłuższej chwili namysłu.
-Najwidoczniej źle znów ulokowałam swoje uczucia, być może gazetka ma racje-chwyciła kolejny numer "O Czym Jęczy Marta" który przyniosła jej sowa i zaczęła czytać, skupiając się na artykule o sobie.
-W ferie powiedziałam sobie jak wyszedłeś nie mówiąc mi gdzie, że jeśli rodzice znów wybiorą mi narzeczonego bez wahania się zgodzę jeśli nikt do tej pory mnie nie zechce na stałą partnerkę którą Kocha, póki co jestem singielką tylko nie wiem czy z tego się cieszyć-puściła mu oczko nie używała swojego uroku by zdobywać Facetów, bo nie wiadomo co by sobie pomyśleli. Swoje zdolności trzymała ostatnio w ryzach mimo że, i tak ciepła aura wychodziła z jej ciała.
-Pierwsze miejsce w twoim sercu nawet jeśli masz kogoś, z którym myślisz o związaniu się w przyszłości?-przynajmniej miał kogoś przecież taki przystojniak, nie może być wiecznie samotny nawet jeśli już wybrał swoje życie by służyć w szeregach Czarnego Pana. Może się z tego cieszyła ale też się bała, jeśli go straci to nie wiedziała co wtedy zrobi, biorąc pod uwagę klątwę która ciążyła na związkach Amelii.
-Ja mam największego straciłam swoją pierwszą i jedyną prawdziwą miłość, którą zesłało mi przeznaczenie.Facet który mnie pokochał taką jaką jestem, nie z powodu genów.
-Ty nie masz pecha masz dziewczynę, przyjaciół owszem mijając rodziców którzy jarają się szlamami.
-Uwierz mi tak bo nikt z chłopaków mnie nie zaprasza, nawet raz poszłam z dziewczyną na klub ślimaka, była to moja przyjaciółka ze ślizgonów. Zawsze muszę brać sprawy w swoje ręce, chyba zacznę przychodzić znów sama na wszystkie imprezy w Hogwarcie-transmutacja spokojnie leżała na jej kolanach.
-Taaak poniosło a wyglądało jakbyś tego nigdy nie robił, co byś zrobił gdyby Faktycznie to do końca dotarło, gdybym się nie ogarnęła w porę ani ty?-spojrzała mu głęboko w oczy licząc na szczerą odpowiedź. Bo była ciekawa co by zrobił gdyby faktycznie to dokończyli.
-Więc cieszę się że mi wybaczyłeś Barty, bo strata przyjaciela bywa boleśniejsza od straty chłopaka czasami.-usadowiła się wygodniej na kanapie, nie spuszczając z niego wzroku.
-To może nie powinniśmy pić więcej alkoholu jeśli uważasz że to przez whisky?-mruknęła po czym czekała na to co powie w sprawie jej pytania, które mu zadała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Wto Mar 24, 2015 6:40 pm

- Ja mimo wszystko nadal w nią wierzę. Przez tyle lat było dobrze. Mówiliśmy sobie o wszystkim, a jeden pieprzony wieczór, whisky sprawiło, że zaczęliśmy mieć wątpliwości - powiedział, a przez jego twarz przebiegł cień uśmiechu.
- Tak, czytałem, ale zupełnie Cię nie rozumiem. Nie kochasz tego człowieka. Nawet go nie znasz, a mimo to zgadzasz się za niego wyjść? Sofie, nie niszcz sobie życia, proszę... - wyszeptał do niej podchodząc bliżej. Chciał ją przytulić, pocieszyć... dotknąć. Wiedział, że nie może tego zrobić. - Nie kochasz go - dodał z naciskiem.
Był wściekły. Wręcz wkurwiony faktem, że ktoś decyduje za Sofie, układa jej życie wbrew jej woli, a ona z dobrego wychowania robi co jej każą. On sam też się buntował związkiem z Rhodesem, ale ojciec zgodził się go unieważnić jak tylko Anthony Rhodes okazał się Śmierciożercą.
- Tak. Nie myślę tak daleko o przyszłości. Mam dopiero szesnaście lat i całe życie przed sobą, czym mam się przejmować? Mam zacząć wybierać kolor tapety w pokoju dziecinnym? Nie - warknął ze złością. Był zły, że kogoś miała. Zły, że ktoś może ją dotykać, a ona na to pozwala.
- Skąd wiesz, że on był Twoim przeznaczeniem? - spytał zaskoczony. Czasem jak coś powiedziała, to naprawdę zaczął się nad tym głęboko zastanawiać.
- Nie wiem, co by było, gdybyś się nie opamiętała - stwierdził cicho. Oboje wiedzieli czym by się to skończyło, ale żadne z nich nie chciało powiedzieć tego głośno.
- Ja także nie chcę Cię stracić - odparł i uśmiechnął się.
- Nie, to nie tylko wina whisky, choć jej nie wykluczam. Magia świąt, nasze wyznania, pocieszenia, to chyba wywołało w nas tę falę nagłych uczuć, potrzeby bliskości....

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Wto Mar 24, 2015 7:48 pm

Wysłuchała go uważnie, nie kryjąc ciepłego uśmiechu który miała dla najbliższych.
-Fakt masz rację Barty, ten wieczór niepotrzebnie tak zareagowałam w klubie było mi głupio.-przygryzła lekko swoje usta wzdychając.
-Nawet poleciałam po tym wszystkim i przeprosiłam ślimaka i gości z Uczelni, wybaczył mi i dał mi kieliszek wina a potem poszłam do dormitorium.-zaśmiała się cicho pijąc kolejne łyki czekolady. Gdy zeszli na temat jej zaręczyn jej policzki pokryły małe rumieńce.
-Tak by rodzice byli szczęśliwi że godzę się utrzymać tradycję, i przystanąć na tą propozycje-ułożyła swoje dłonie na kolana, gdy odłożyła kubek z napojem.
-Wiem że go nie Kocham i co z tego?, może ze 3-4 razy się spotkaliśmy i poszliśmy we dwoje gdzieś.-miała na myśli walentynki, ślub Bellatrix i parę nieobowiązujących spacerów.
Popatrzyła na gazetkę i artykuł o rozterkach Amelii.
-Nie buntuje się przeciw temu, przy pierwszych zaręczynach udało mi się je unieważnić bo byłam zakochana, teraz nie jestem trudno określić moje uczucia aktualnie.-spojrzała na swojego przyjaciela uważnie.
-Wściekłość, Frustracja?, uziemienie mnie z kimś kogo prawie nie znam, ale Mój i Jego ród od wielu lat się zna a że jesteśmy jedynymi potomkami ich, chcą nas połączyć w małżeństwo dla dobra tego wszystkiego. -mruknęła cicho pod nosem.
-Jeszcze też kojarzy on linię Dragomir, z której wywodziła się moja matka przed ślubem.-poprawiła włosy i oparła się o kanapę wpatrując w kryształowa lampę w salonie.
-Tak czułam ale ostatecznie kapryśny los nas rozdzielił.-wzruszyła ramionami rozmyślając.
-Moja i Jego mama już powoli szukają miejsca byśmy wzięli ten ślub,tylko tyle wiem o reszcie nic nie mówią-popatrzyła na swoje pomalowane na czarno paznokcie z srebrnym gwieździstym wzorkiem.
-Jest rok młodszy odemnie myślałam że kolejny będzie może rok lub dwa lata starszy ale nie Christian jest w twoim wieku.-pokręciła głową.
-Wybrałam w końcu kierunek na który się udam na studiach uzdrowicielski, bo to mi bardzo dobrze wychodzi-puściła mu oczko zamyślona.
-Właściwie gdzie znikłeś tuż po nowym roku? przed powrotem do szkoły?-była ciekawa
-Mówiłeś że wychodzisz i potem cię nie mogłam znaleźć, martwiłam się Barty-zdjęła wzrok z sufitu była zła na Amelię że ta na boku jeszcze kogoś ma, i tylko rani jej przyjaciela.
-Rozmawiałeś już ze swoją lubą o tym co jest w gazetce?, to że ona w lesie ten-teges? Przepraszam że pytam ale nie podoba mi się to że jest z tobą i jeszcze ktoś inny jest niech się zdecyduje.-jej oczy błysnęły wściekłością tak że ścisnęła rękę w pięść.
-Fakt byłam w dołku potrzebowałam ciebie, by się wygadać. Żałuję że od razu po wsadzeniu Tośka do paki nie przyszłam do ciebie, szukałam pocieszenia w samotności i książkach, co nie było zwykle w moim stylu.-wzdrygnęła się na to wspomnienie, pomijając oczywiście te jej próby które robiła, nim postanowiła skupić się na nauce.
-Nawet polubiłam przez to wszystko kucie do Transmy ugh!-wydała śmieszny odgłos frustracji.
-Najgorsze jest to że kiepsko mi poszło na kursie teleportacji i pewnie jak gościu przyśle wyniki, okaże się że nie zaliczyłam i muszę podejść w przyszłym roku już jako studentka.-wypracowanie może poczekać nie prędko zapowiadało się kolejne ćwiczenie.
-Ostatnio na Transmutacji przez moje codzienne kucie Kocica postawiła mi PO!-tak owszem cieszyła się w końcu pokazała że ślizgoni też mogą nauczyć się tego przedmiotu.
-Pokaże ci zaklęcie którego się nauczyłam ostatnio-wbiła wzrok w małe jajko które przyniosła skrzatka.
-Tuxum Aylanti-wypowiedziała i jajko zmieniło się w niewielką figurkę w kształcie nietoperza z czerwonymi oczami.
-Jej proszę to dla ciebie Barty-podsunęła mu figurkę uśmiechnięta.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Sob Mar 28, 2015 6:00 pm

Odwzajemnił uśmiech, on również czuł się niezręcznie, a potem był wściekły za to, że poniżyła go przy wszystkich.
- Tak, ja także. Nie powinienem był głośno mówić o... wiesz kim. To co było między wami... Zachowałem się jak typowy szczeniak, nie wart zaufania i powierzenia żadnej tajemnicy. Nie panowałem nad sobą, nie chciałem tak naprawdę Cię zdradzić, uwierz mi - powiedział z przejęciem. Dotarło do niego, że przez swoje zadufanie, swoją pieprzoną dumę, mógł zniszczyć swojej najlepszej przyjaciółce, życie. - Przepraszam - dodał na sam koniec.
Z każdym kolejnym jej słowem, wyjaśnieniem i tłumaczeniem tego, że robi to dla rodziców i tradycji, a nie dla siebie, wkurzał go coraz bardziej. Co za beznadzieja! Jak można zmuszać własne dzieci do takich czynów?! Przecież oni są na tyle dojrzali, że na pewno nie wybrali by sobie szlamy na narzeczonych. Podszedł do niej, wyrwał jej kubek z dłoni i trzaskiem odstawił go na stolik, a kilka kropel czekolady wyskoczyło z kubka na blat pod wpływem gwałtownego uderzenia. Złapał ją na ramiona i podniósł przyciskając do siebie. Stał nad nią, tak blisko, że niemal stykali się nosami i wargami, spojrzał jej głęboko w oczy.
- Nie. Rozumiesz? Nie zgadzam się. Zabraniam Ci niszczyć sobie życie. 4 spotkania? Dziewczyno? Słyszysz się? Widziałaś się z nim zaledwie parę razy i decydujesz się być jego żoną? Szlag! Jeśli będzie trzeba zwiążę Cię i wywiozę daleko stąd, bylebyś tego nie robiła! - powiedział z mocą, naciskiem. Dla niego mógłby być nawet dziesięciolatkiem a i tak byłby dla Sofie nieodpowiedni. I Barty wcale nie zachowywał się jak pies ogrodnika. Puścił ją i cofnął się, bo poczuł, że jego serce znowu przyspiesza swój zwykły rytm, a w głowie zaczyna się mu kręcić.
- To dobrze. Będzie mi miał kto leczyć rany, a co do świąt... Długa historia. O mało nie zginąłem, ale opowiem Ci ją przy najbliższej okazji - dodał.
- Nie. Nie rozmawiałem. Ostatnio nie mogę jej nigdzie złapać. Oby tylko to nie była prawda, bo nie ręczę za siebie. Żadna, podkreślam, żadna dziewczyna, nie będzie przyprawiała mi rogów! - zacisnął pięść ze złości. Nie chciałby wyjść na idiotę w oczach całego Hogwartu, że Fern zdradziła go z lisem.
- Na pewno zdasz, mam takie przeczucie - Barty żałował, że może dopiero w przyszłym roku do niego podchodzić. Tak bardzo chciałby już się teleportować gdzie dusza zapragnie!
- To gratuluję - rzekł zwięźle. Cieszył się, że ma dobre oceny i osiągnie swój cel.
- O! - powiedział zaskoczony, gdy pokazała mu jakiego zaklęcia się nauczyła. Był naprawdę pod wrażeniem. - Dzięki - powiedział. - Od teraz zawsze będę go nosił, na szczęście - dodał z uśmiechem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Nie Mar 29, 2015 12:27 am

Pokręciła głową słuchając jego wywodu, rozumiała to dobrze bo to było durne zachowanie z jej strony. Na szczęście Profesor Slughorn nie był zły i nie uważał że przyniosła wstyd.
Poprawiła znów swoje włosy i westchnęła słowo przepraszam spowodowało że poczuła się lepiej.
-Barty wybaczam ci-puściła mu oczko, potem się raptownie wszystko zmieniło. Chłopak targany złością uniósł ją do góry i przycisnął do siebie. W jej oczach przez chwile błysnął strach lecz potem znikł tak szybko jak się pojawił.
-Wiem Mój Drogi-zmieszała się lekko, fakt faktem tylko kilka razy się spotkała z Chrisem, ale tradycja to tradycja.
-CO! OMAL NIE ZGINĄŁEŚ?!-krzyknęła wpatrując się uważnie w niego. Jeśli miał jeszcze ranę musiała zobaczyć i wyleczyć..
-Kiedyś? ale ja chce usłyszeć teraz prawie straciłeś życie!!, jeśli masz ranę czy coś chce zobaczyć i stwierdzić-jej oczy błysnęły więc chwyciła go za nadgarstek i pociągnęła na kanapę.
-Mów gdzie masz ranę pozwól że obejrzę proszę-jej twarz pokryło zmartwienie i troska o życie najlepszego przyjaciela.
-Też liczę że to nieprawda a jeśli to prawda, pozna smak wściekłej przyjaciółki. Za to że wykorzystała ciebie i ponownie zagrała na twoich uczuciach.-ścisnęła rękę w pięść i syknęła wściekła niczym wąż.
-Noś powinno ci szczęście przynieść, na lekcji z jajka stworzyłam kryształową figurkę węża, dałam ją kuzynowi na urodziny, był kiedyś ślizgonem-uśmiechnęła się lekko i wpatrywała w Bartka z troską. Nie wyobrażała sobie tego że zginąłby, to jest osoba której może najbardziej ufać.
-Cóż zobaczymy jeśli zaliczę będę szczęśliwa-stwierdziła i uniosła znów kubek z czekoladą pijąc łyk.
-Tak będę leczyć ciebie i wiele innych osób nawet obcych facetów i kobiety których nie znam-pokręciła rozbawiona głową.
-Nawet jeśli Profesor Slughorn to usłyszał, stwierdził że to tylko Domysły, i na szczęście nie poszedł do Dumbledore-wbiła wzrok w swojego przyjaciela.
-Wiesz że twoja śmierć byłaby dla mnie gwoździem do trumny-szepnęła cicho, obejmując dłońmi kubek z czekoladą.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barty Crouch Jr

avatar

Liczba postów : 419

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Sob Kwi 04, 2015 6:30 pm

Był szczęśliwy, gdy mu wybaczyła. Wiedział, że już nigdy więcej tego nie zrobi. Nie skrzywdzi jej i nie zdradzi jej zaufania w żaden sposób.
- Wiesz, a mimo wszystko godzisz się na to - powiedział bezradnie. Nie miał już siły, by ją przekonywać do zmiany decyzji. Ona sama odpowiadała za swoje życie i nie powinien się do niego mieszać
- No dobrze, w porządku - powiedział zrezygnowany..
Westchnął. Chciał o tym zapomnieć, wyrzucić to z pamięci, że omal nie zginął, a tutaj musi jeszcze raz przez to przechodzić. Jednak Sofie zasługiwała na to, by wiedzieć. Usiadł więc razem z nią na kanapie i zaczął opowiadać.O tym jak pokłócił się z tym tchórzem o poglądy, o starcu, o wyspie, uwiezieniu na niej przez starca, który kazał im umieścić w krypcie tajemniczy kamień. O wielkim ślimaku i Białajrze. Oraz o Inferiusach i tym jak walczyli bez magii, która tam nie działała i o tym, jak te trupy go pogryzły i sprowadziły na skraj życia.
- Jessi nas uratowała. Włożyła ten kamień i znalazła antidotum. Rany już nie ma, ale blizna zostanie na zawsze - zakończył opowieść i uniósł koszulę pokazując jej brzuch. w miejscu tuż obok pępka widniała blada biała i cienka skóra w kształcie przypominającym rozlaną kałużę po mleku na stole.
- Spokojnie. Jeszcze umiem sobie radzić z niewiernymi dziewczynami - zaśmiał się.
- W porządku. - rzekł i schował nietoperza do kieszeni. Od tej chwili stał się dla niego ważny, bo był od Sofie.
- [b]Na pewno, a widząc Twój zapał, będziesz świetną uzdrowicielką[/]b] - uśmiechnął się.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Barty Crouch
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3055-bartemiusz-crouch-jr#506
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   Sob Kwi 04, 2015 6:44 pm

Pogadali, pogadali. Sofie wzruszyła obojętnie ramionami.
-Cóż mówi się trudno spełnię wolę rodziców, zobaczymy się po świętach jak już oficjalnie będę jego narzeczoną.
Podniosła się i popatrzyła na przyjaciela.
-Powodzenia w razie co wiesz gdzie mnie znajdziesz, bo wracam do domu na wielkanoc.-z miną zbitego psa opuściła pokój wspólny i skierowała się do dormitorium dziewczyn.
-Dobranoc Barty, najważniejsze dla mnie jest to że żyjesz.-pocałowała go w policzek,bo już i tak nie mieli o czym gadać. Gdy jej opisał co się stało.
-Mogę poszukać zaklęcia leczącego który usuwa blizny też mam jedną-uniosła bluzkę pokazując bok gdzie była biała blizna po ugodzeniu nożem, na jednej z misji od Voldemorta.
-Zmykam spać bo rano trzeba wstać-mruknęła i opuściła bluzkę, biorąc na ręce pusie.
-Decyzji nie zmienię nie znalazł się żaden facet który mnie kocha a ja go , wiec teraz nic na przeszkodzie tego ślubu nie stoi-uśmiechnęła się smutno i pobiegła bardzo szybko do dormitorium dziewczyn z VII roku. Trzasnęła drzwiami i zajęła się lekturą książki o leczeniu, kotka ułożyła się obok i zasnęła.

z.t oboje

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mała biblioteczka   

Powrót do góry Go down
 

Mała biblioteczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Biblioteczka z czytelnią
» Mała biblioteczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: Pokój wspólny-