a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Pub pod Trzema Miotłami - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Pub pod Trzema Miotłami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Nie Gru 07, 2014 3:23 am

Nie zwrócił większej uwagi na to, że dziewczyna przygląda się Williamowi, ponieważ bardziej pochłonięty był swoim przyglądaniem się Tanyi, jak gdyby chciał sprawdzić czy zapamiętał ją tak dobrze jak mu się wcześniej wydawało. Najwyraźniej mocno się pomylił, ponieważ dziewczyna okazała się jeszcze piękniejsza niż ostatnim razem. To on cieszył się z tego, że Tanya wyszła w ogóle z taką propozycją. Po odczytaniu jej odpowiedzi cały dzień pluł sobie w brodę, że to on tego nie zaproponował, a powinien! No cóż, było minęło, ważne, że jednak się dogadali i siedzieli właśnie w Trzech Miotłach, szczerząc do siebie zęby w uśmiechu, jakby żadne nie wiedziało od jakiego tematu zacząć. William nie stresował się jednak tym, że nie będą mieli o czym rozmawiać, jego zdaniem tematy zawsze się znajdywały, czasami potrafił przeskakiwać z jednego do drugiego tak szybko, że jego rozmówcy gubili wątek, jednak na razie nie chciał się narzucać ze swoim gadulstwem i słuchał z uśmiechem słów Tatyany.
- Niepotrzebnie się bałaś, kobiety mają przywilej do tego, że mogą się spóźniać. Ale to dobrze o Tobie świadczy, że przyszłaś punktualnie. – Odpowiedział, uśmiechając się szeroko i kiwnął głową, przyznając jej rację, warunki na czekanie miał bardzo wygodne.
- Dlatego też szybko stąd nie wyjdziemy, moja droga. – Rzekł w odpowiedzi na jej kolejne słowa o mrozie na zewnątrz. Zaśmiał się, kiedy zdał sobie sprawę jak to w ogóle zabrzmiało. – Nie, nie miałem na myśli przetrzymywania Cię bez Twojej zgody. – Dodał pospiesznie z wesołością w głosie. – No chyba, że sama byś tego chciała. – Sam nie wiedział skąd te słowa mu się brały, ale nie silił się w tym, by je powstrzymywać. Pierwsze lody zostały przełamane, dziewczyna bynajmniej nie musiała się przejmować tym jak wypadnie w jego oczach, ponieważ teraz to on zrobił z siebie wariata, co wcale mu nie przeszkadzało. Wciąż z rozbawieniem wymalowanym na twarzy, wstał od stolika i oddalił się do baru, by zamówić coś ciepłego dla swojej towarzyszki. Po chwili wrócił z parującym od wysokiej temperatury pucharem, który postawił tuż przed nosem Tatyany i usiadł na swoim wcześniejszym miejscu, uśmiechając się tajemniczo. Kiedy dziewczyna zaglądnęła niepewnie do naczynia, pospieszył z wyjaśnieniami.
- Grzany miód z korzeniami. Według Madame Rosmerty nic tak nie działa na zziębnięte kości. – Rzekł, po czym wychylił swój kufel z kremowym piwem, upijając spory łyk. Ponownie przyjrzał się jej swetrowi, dziewczyna prędko to zauważyła, zdezorientowana jego miną.
- Nic, fajny sweter. – Odpowiedział na jej pytanie nie starając się nawet ukryć uśmiechu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

William Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Tatyana Blythe

avatar

Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Nie Gru 07, 2014 2:57 pm

Oboje siedzieli wpatrując się w siebie. Nie przeszkadzało jej to, w końcu to chyba całkiem normalne. Musiała przyznać, że do twarzy mu w tej koszuli. Uśmiechnęła się mimowolnie, nawet jeśli przed spotkaniem wiedziałaby, że chłopak ubierze koszulę to i tak nie zrezygnowałaby ze swojego ciepłego swetra. Według niej wygląd nie jest aż tak szczególnie ważny. Oczywiście, że należy się ubrać odpowiednio i dość ładnie, ale ona nie rozumiała zbytnio niektórych dziewczyn, które zawsze na takiego typu spotkania ubierały sukienki lub spódnice. Nie wiedziała co William ma takiego w sobie, że aż tak ją zainteresował. Jeszcze nigdy nie zdarzyło jej się coś podobnego, zazwyczaj starała się przeganiać wszystkich nią zainteresowanych, a teraz role się odwróciły. Ciekawe czy poznaliby się kiedykolwiek, gdyby nie zaczepiła go na ulicy. Przez jakiś czas milczeli. Zazwyczaj Tatyana nie miała problemów z rozmową, otóż jest wygadana i niektórzy twierdzą, że buzia jej się w ogóle nie zamyka. Zdarza się, że dziewczyna nie potrafi wysiedzieć na miejscu w ciszy, bowiem strasznie ją ona denerwuje. Ale tym razem było inaczej, zapewne mogłaby spędzić tak całe to spotkanie, wpatrując się w niego. No, ale lekkie nerwy wzięły górę. Ona sama nie rozumiała swojego zachowania, nie zdarzało jej się tak dotąd. - Co takiego w tobie jest Williamie Vargas? - zapytała głośno, nie zdając sobie z tego nawet sprawy. Uśmiechnęła się słysząc jego uwagę na temat spóźniania się kobiet. - Tylko żebyś kiedyś nie pożałował swoich słów, uwierz mi mam dobrą pamięć - uśmiech nie schodził jej z twarzy. Ciekawe, może już do końca dzisiejszego dni tam zostanie, nawet kiedy już się rozstaną. Gdy zaśmiał się ona również zaczęła się śmiać. - Taką miałam nadzieję - powiedziała całkiem szczerze. - Masz moją zgodę, możesz mnie przetrzymywać tutaj jak długo tylko zechcesz. - powoli się już uspokajała. Miała nadzieję, że jej słowa nie zabrzmiały jakoś dziwnie. Zdecydowanie musiała przestać się przejmować tym wszystkim. Od tej chwili koniec z tym, co ma być to będzie, postanowiła sobie. Odprowadziła go wzrokiem do baru i bezwstydnie go obserwowała. Gdy została przyłapana przez chłopaka jej policzki pokryły się delikatnym rumieńcem. Najpierw niepewnie spojrzała na parujący puchar, który postawił przed nią, a później przeniosła swój wzrok na niego, chcąc dowiedzieć się co to takiego. - Och wspaniale - uśmiechnęła się - Wiesz mam słabą głowę, oby nie skończyło się to źle - zaśmiała się, upijając parę łyków napoju. - Mi również się podoba, a gdybyś wiedział jaki jest ciepły, polubiłbyś go jeszcze bardziej. - stwierdziła zadowolona ze swojego wyboru. - Ładna koszula - powiedziała, jeszcze raz na nią spoglądając, naprawdę jej się spodobała, a szczególnie dlatego, że William naprawdę dobrze w niej wyglądał.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Tatyana Blythe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3202-tatyana-blythe
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pon Gru 08, 2014 1:23 am

Nawet nie podejrzewał Tatyany o to, że mogłaby przez chwilę rozważać chęć wystrojenia się w sukienki, albo spódnice. Podobał mu się sam fakt, że włożyła sweter i ze zmarzniętymi policzkami i potarganymi od wiatru włosami do kompletu wyglądała naprawdę uroczo. On również ubrał się tak jak lubił, pomijając fakt, że założył tę koszulę, której jeszcze wcześniej nie nosił, więc może to potęgowało jakiś tam efekt wizualny. Nie dzielił ubrań „na niedziele” i „na dni robocze”, jednak ta jakoś tak uchowała mu się nie ruszana, jakby czekała na swoją chwilę, która dopiero co nadeszła. Albo po prostu nie miał za wiele okazji do tego by ubierać się w co innego niż strój do Quidditcha. Williamowi chodziły podobne myśli po głowie. Zastanawiał się dlaczego dziewczyna zwróciła na niego uwagę wtedy na Pokątnej i tak szybko zaproponowała kolejne spotkanie. Być może nie miała jeszcze zbyt wielu znajomych, ale czy na pewno tylko dlatego? Rozumiał chwilowe milczenie dziewczyny, on sam z początku nie wiedział jak zacząć. Dlatego też postanowił rozładować jakkolwiek tę sytuację. Nie, żeby cisza mu przeszkadzała. William był dobrą osobą do towarzystwa, mógł nawet pomilczeć z daną osobą i czuć się z tym dobrze. Nie szukał panicznie tematów do rozmowy, ponieważ zawsze ciekawiej było, kiedy same się nawiązywały, czasem z bardzo błahych początków. Właśnie chwilę tak milczeli, kiedy w lekkie osłupienie wprawiły go słowa dziewczyny.
- Nie mam pojęcia, co dokładnie miałaś na myśli? – Spytał z szerokim uśmiechem na ustach, całkowicie automatycznie. Jednak dziewczyna wydawała się nie zdawać sobie sprawy z tego, że wypowiedziała te słowa na głos. – Podobaja mi się Twoja zatajona groźba o dobrej pamięci, to znak, że przewidujesz kolejne spotkanie. - Wyszczerzył zęby w jeszcze szerszym uśmiechu. – Jak długo zechcę, albo jak dużo uda Ci się w siebie wlać. – Zaśmiał się, ciesząc się mimowolnie, że dziewczyna się wyluzowała i zapomniała o poprzednim napięciu. Powinna dać na wstrzymanie swojemu sumieniu, ponieważ on zrobił to już dawno. Jeszcze trochę, a zacznie mówić to co mu ślina na język przyniesie. Nie wiedział, że jest obserwowany, kiedy udał się do baru i wypytywał młodą kobietę za barem, Madame Rosmertę, jakie serwują najlepsze napoje na rozgrzanie. Zauważył to dopiero kiedy wrócił i instynktownie stłumił uśmiech. – Spokojnie, przypilnuję Cię. Ze mną nie zginiesz, najwyżej będę zmuszony zanieść Cię na rękach do akademika, ale tego raczej nie przewiduję. – Dodał wesoło, prawie kończąc swoje kremowe piwo. Dziewczyna wypowiedziała kolejne słowa, a on o mały włos by się zakrztusił na to co właśnie sobie pomyślał, a czego za żadne skarby świata nie powiedziałby na głos. Przyglądał się odrobinę za długo opustoszałej już szklance po piwie i wreszcie na nią spojrzał.
- Dziękuję, mnie również się podoba, a gdybyś wiedziała jak ładnie pachnie, polubiłabyś ją jeszcze bardziej. – Odpowiedział, w tym samym tonie co Tatyana. Po chwili nie mógł już utrzymać powagi i roześmiał się na te ich słowne gierki zahaczające momentami o flirt. Nie miał zamiaru tego przerywać na rzecz rozmów o szkole, czy innych głupstwach. W tym momencie wszystko było głupstwami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

William Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Tatyana Blythe

avatar

Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pon Gru 08, 2014 9:24 pm

Zastanawiało ją co kłębiło się w jego głowie, o czym myślał, a przede wszystkim co myślał o ich znajomości. Czy zamierzał ją rzeczywiście utrzymać, a może wiąże z nią jakieś większe plany. Gdy zadał jej pytanie, na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Zdała sobie sprawę, że wypowiedziała te słowa na głos. Nie miała bynajmniej takich zamiarów, wymsknęło jej się to przypadkiem. No, ale cóż teraz raczej się już nie wywinie. Mogłaby skłamać, że bredzi czy coś w tym stylu, ale po co to jej. Wtedy jej postanowienie mijałoby się z prawdą, miała się przecież nie przejmować. - No wiesz, tak się zastanawiałam dlaczego akurat ty, w końcu było tam mnóstwo innych osób - powiedziała. W końcu nie przyzna się, że jej się spodobał. Można by powiedzieć, że to ich pierwsze spotkanie, nie wiadomo co z tego wyniknie. Patrząc na to z innej strony Tanya nie miała doświadczenia w takich sprawa, ona zawsze była tą od pocieszania koleżanek, którym zbytnio nie wyszło. - Ależ oczywiście, że tak - odpowiedziała entuzjastycznie. - Jest tak przyjemnie, że z pewnością nie odpuszczę Ci kolejnego spotkania - uśmiechnęła się równie szeroko co on. - Myślę, że ta druga opcja jest dla Ciebie bardziej korzystna, bo jeśli chodzi o mnie to moglibyśmy tu siedzieć do jutra - zaśmiała się, mimo że mówiła całkowicie poważnie. Nie śpieszyło jej się do akademika, mogliby nawet siedzieć tak na tych krzesłach do samego rana, po prostu patrząc na siebie. Upiła kolejne parę niewielkich łyków. Napój był przepyszny, bardzo jej smakował. - Mam nadzieję, że nie chcesz mnie upić - powiedziała rozbawiona unosząc brew. - Kusząca propozycja, zastanowię się nad nią - zaśmiała się, wyobrażając sobie jak chłopak niesie ją na rękach do akademika. - Kto wie, może mam talent aktorski - uśmiechnęła się, zastanawiając się, czy zorientowałby się, gdyby udawała. W tym samym czasie zauważyła, że chłopak skończył już piwo kremowe. - Jeszcze jedno? - zapytała zachęcająco. Zaciekawiona przyglądała się chłopakowi, gdy ten niemal się zakrztusił. - Wszystko w porządku? - zapytała zmartwiona. Próbowała zachować powagę słysząc słowa chłopaka, lecz nie szło jej to najlepiej. Już po chwili znów się uśmiechała. - Mogłeś tego nie mówić, przez Ciebie nie będę o niczym innym myślała, tylko zastanawiała się co to zapach. - powstrzymując śmiech, napiła się napoju, jednak nadal go obserwując.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Tatyana Blythe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3202-tatyana-blythe
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pią Gru 12, 2014 12:29 am

Przyglądał się wnętrzowi swojego kufla i nagle jego myśli odbiegły gdzieś dalej. Zastanawiał się jak to zrobić, by zniknąć na jakiś czas z Hogwartu skoro nie miał niczego tutaj do roboty. Uważał, że mógłby wrócić już do wstępnych sezonowych rozgrywek w Chlubie Portree, jednak nikt prócz niego tak nie uważał. Do składu mógł wrócić dopiero kiedy ręka całkowicie mu wydobrzeje. Dlatego też kufel trzymał w lewej dłoni, a prawą najczęściej skrywał pod stołem. Spojrzał na dziewczynę i jego myśli szybko powróciły do tu i teraz. Oczywiście, że zamierzał utrzymać ich znajomość. Postanowił jednak pozwolić, aby rozwijała się we własnym tempie. Zauważył rumieńce na jej policzkach i zdał sobie automatycznie sprawę z tego, że to pytanie nie było zamierzone. Pluł sobie w brodę, dlaczego też nie ugryzł się w język, było już jednak na to za późno. Stłumił uśmiech, kiedy dziewczyna się odezwała.
- Dlaczego ja? No jak Ty nie wiesz, to ja Ci nie powiem. – Zaśmiał się. – Chociaż podejrzewałem, że może chociaż jedna osoba rozpoznaje mnie z drużyny Quidditcha, w końcu to krajowa liga. – Wzruszył ramionami, zupełnie nie rozumiejąc o co dziewczynie teraz mogło chodzić. Rozpromienił się całkowicie, dosłownie jak słońce, kiedy Tatyana stwierdziła, że jest przyjemnie. Tak naprawdę to niepokoił się tym spotkaniem, jakby nie wiedząc czego może się spodziewać i czy wypadnie dobrze. Kiedy jednak już tu siedział, przestał się przejmować czymkolwiek, przecież to nie była żadna randka w ciemno.
- Okej, przyjmuję wyzwanie. – Rzucił i rozsiadł się wygodniej na krześle, dając do zrozumienia, że szybko stąd nie wyjdzie. Uniósł brwi, kiedy Tatyana zasugerowała, że chce ją upić.
- Oczywiście, że nie. Wolę kiedy moje towarzyszki są w pełni świadome mojej obecności. – Wypalił bez zastanowienia. Uśmiechnął się figlarnie, kiedy zdał sobie sprawę, że dziewczyna go lekko prowokuje. – Nie udawaj upojenia alkoholowego, bo i tak Cię przejrzę. Poza tym takim miodkiem Kubusia Puchatka jeszcze nikt się nie upił. – Wskazał na jej puchar, szczerząc zęby w uśmiechu.
- Co powiesz na ognistą? – Wzruszył brwiami w górę i w dół z konspiracyjnym uśmiechem, kiedy w końcu doszedł do siebie po zakrztuszeniu. Na pewno nie powiedziałby na głos dziewczynie, jaki obraz stanął mu przed chwilą przed oczami. Skinął tylko głową na jej pytanie.
- No mogłem, teraz nie dasz mi spokoju. – Wyszczerzył zęby w uśmiechu i wstał od stolika, żeby odnieść kufel po kremowym piwie i zamówić ognistą. Po chwili wrócił i postawił przed dziewczyną kolejną szklankę. Coś czuł, że prędko stąd nie wyjdą.
- Chciałbym, żebyś mi opowiedziała o Rosji, albo Francji, z tego co zrozumiałem to jesteś dosyć kosmopolityczna. - Zagaił, kiedy usiadł. Sam był w połowie Hiszpanem i połowę dzieciństwa spędził właśnie tam, więc ciekaw był tego jak dziewczyna się odnajduje w Anglii. Można było uznać, że byli w bardzo podobnej sytuacji.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

William Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Tatyana Blythe

avatar

Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Nie Gru 14, 2014 11:00 am

Uśmiechnęła się słysząc jego słowa, nie do końca się z nimi zgadzała, ale nie chciała wyprowadzać go z błędu. Lepiej by tak myślał, w końcu ona sama jeszcze nie wie o co w tym wszystkim chodzi, co o tym myśleć. - Na pewno - przyznała mu rację. - Chętnie bym kiedyś zobaczyła jak grasz - powiedziała. Była pewna, że gdy tylko znów pojawi się w reprezentacji to na pewno wybierze się na jeden z meczy. Nie wątpiła w jego umiejętności, w końcu nie byle kogo przyjmują do drużyny, która gra w lidze krajowej. Cieszyła się, że chłopak nie zauważył jej zakłopotania lub po prostu nie dał tego po sobie poznać. Była mu za to bardzo wdzięczna.
- Świetnie - rozpromieniła się. - Zobaczymy kto dłużej wytrzyma. - uśmiechnęła się do niego szeroko i również wygodniej się rozsiadła. Zapowiadał się długi wieczór, z którego ona bardzo się cieszyła.
W sumie ciekawiło ją, czy gdyby miał masę obowiązków w Hogwarcie to też by się zjawił. No i oczywiście jak mu się tam podoba, skoro jest taki ugodowy, to czy wszedł mu już ktoś na głowę? Ona sama nie mogła się doczekać, aż zacznie praktyki, a potem już będzie przyjęta na stałe. W końcu o tym marzyła od małego. Uniosła brew, niby to zaskoczona, .- A zdarzyło się kiedykolwiek inaczej? - zapytała zaciekawiona. No cóż, trzeba przyznać, że robiło się coraz ciekawiej. Czyżby już kiedyś upił, jakąś biedną dziewczynę? - Mam się bać? - zapytała rozbawiona. - Nie bądź taki pewien, zapewniam Cię, że gdy chcę to potrafię naprawdę świetnie udawać - powiedziała i wypiła do końca miód pitny. - Kubusia Puchatka - roześmiała się, bardzo spodobała jej się ta nazwa. Słysząc wyzwanie, nachyliła się w jego stronę nad stołem. Ona miałaby odmówić? Przecież to byłoby do niej niepodobne. Już po samym jej uśmiechu, który się pojawił na twarzy, gdy William zaproponował coś mocniejszego, mógł się zorientować, jak będzie brzmiała jej odpowiedź. - Chętnie, ale nie ponoszę winy za nic co może się potem stać. - uprzedziła swojego towarzysza wesoła. Ona nie była wcale lepsza, jej wyobraźnia również działała, a to wszystko jego wina. Spojrzała na szklankę, którą przed nią postawił. - No to za to spotkanie co? - zaśmiała się i upiła dość sporą część. - Jestem pewna, że kiedyś się tego dowiem - stwierdziła, całkowicie pewna swoich słów i od razu wzięła się za odpowiedź na jego kolejne pytania. - Rosji zbytnio nie pamiętam, wiesz byłam wtedy mała, miałam zaledwie 4 lata, gdy stamtąd wyjechaliśmy. No ale Francja jest wspaniała. Mieszkałam w Cassis, niesamowite miejsce. Chętnie jeszcze kiedyś tam wrócę, chociażby w wakacje - przez chwilę zamyśliła się. - Niezapomniane widoki - rozmarzyła się przez chwilę zapominając gdzie i z kim się znajduje. - Byłeś kiedyś we Francji? - zapytała zaciekawiona. - Jeśli nie to zapraszam, chętnie Cię ugoszczę. Mimo, że wyjechaliśmy to rodzice domu nie sprzedali, w końcu to idealne miejsce jeśli chce się odpocząć. - powiedziała. - Ale tutaj nie jest źle, nawet mi się podoba, a znając życie to za parę miesięcy zakocham się w tym miejscu tak jak w poprzednim - zaśmiała się. - No, a jak to jest z tobą? Mieszkałeś w Hiszpanii, jak tam było? - zapytała uśmiechnięta, szczerze zaciekawiona. Nie była nigdy w Hiszpanii, ale chętnie by się wybrała. Chciałaby podróżować po świecie i zwiedzać różne miejsca. Miała nadzieję, że być może nawet jej się to uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3202-tatyana-blythe
William Vargas

avatar

Liczba postów : 61

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Wto Gru 23, 2014 2:33 am

Zmarszczył brwi, ponieważ uśmiech, jakim obrzuciła go Tatyana był wiele mówiący. Tak jakby chciała powiedzieć „tak, tak, tak sobie wmawiaj”. Widok ten pozostawiał mu wiele do przemyślenia, jednak cała ta sytuacja sprawiła, że nie mógł sam powstrzymać uśmiechu.
- Chętnie wróciłbym do tego… – Nie mógł powstrzymać ciężkiego westchnienia. Ale po chwili dodał. – Chętnie zobaczyłbym Cię na trybunach. – Uśmiechnął się pod nosem, podnosząc na nią wzrok, ponieważ chwilę wcześniej ktoś wszedł i William zerknął w tamtym kierunku. Przyglądał się Tatyanie, myśląc właśnie o tym, że gdyby tylko chciała mógłby jej załatwić bilety z najlepszymi miejscami i to nie tylko dla niej, ale też dla znajomych. Brzmiało to dosyć desperacko, ale William po prostu lubił spełniać życzenia osób, które lubił. Prawie jak złota rybka, tylko, że prawie robi wielką różnicę. Uniósł brwi, słysząc, że dziewczyna potwierdza iż właśnie rzuciła mu wyzwanie. Uśmiechnął się kurtuazyjnie. Szkoda, że nie czytał dziewczynie w myślach, bo chętnie by jej poopowiadał co nieco o tym co dzieje się w Hogwarcie, a był świadkiem bardzo ciekawych rzeczy momentami. Jednak nie wydawało mu się, by chciało się Tatyanie słuchać o jakiejś obcej szkole, do której nie chodziła. William do niedawna robił to o czym marzył od dzieciństwa, niestety czasami w życiu bywa różnie i trzeba robić cokolwiek, by nie zwariować, kiedy kontuzja krzyżuje plany. Mimo iż państwo Vargas zamieszkujący na stałe w Hiszpanii byli dobrze sytuowani, chłopak wolał utrzymywać się z własnych pieniędzy. Miał oczywiście pensję z zawodowego grania w Quidditcha, wolał jednak przy okazji pouczyć pierwszorocznych niż siedzieć i zbijać bąki. Kolejne pytanie dziewczyny wyrwało go z zamyślenia.
- Nie, a co Ty taka ciekawska? – Wyszczerzył białe zęby w uśmiechu. – Nie musisz się bać, ale widzę, że bardzo tego chcesz. – Spojrzał porozumiewawczo na nią, następnie na jej szklankę i znów na Tatyanę. – Coś czuję, że tak czy siak będę musiał Cię zanosić do Akademika. – Dodał, widząc jak dziewczyna opróżnia swój kielich. Wyprzedzając przy okazji jej kolejne słowa. Postawił przed nią kolejną szklankę i spytał z przejęciem. – W takim razie to ja powinienem się bać? – Roześmiał się, był bardzo ciekawy co też mogłoby się później stać. Nie chciał jej upijać, ale rzuciła mu wyzwanie, więc nie zamierzał nagle rezygnować ze swojej roli.
- Za spotkanie! – Zawtórował jej i stuknął swoją szklanką o jej szklankę. W tym samym momencie upili spore łyki ognistej, która od razu zapiekła ich w gardłach. Swoją drogą ten trunek dodawał pijącym odwagi, jednak nie wyglądało na to, by tym dwojgu jej brakowało. Stłumił śmiech, słysząc jej komentarz i przykrył na chwilę usta zewnętrzną stroną dłoni. Spojrzał na towarzyszkę z rozbawieniem.
- Będziesz musiała to ze mnie wyciągnąć siłą. – Rzekł tajemniczo i umilkł, ponieważ dziewczyna zaczęła opowiadać o swoim życiu. Zamrugał, kiedy podczas opowieści zadała mu pytanie.
- Byłem we Francji, w Paryżu i w Cannes, ale w Cassis nie miałem okazji. Chętnie się wybiorę, skoro zapraszasz. – Dodał, z uśmiechem. Podziwiał ją za to, że mimo młodego wieku potrafiła się zaaklimatyzować w różnych miejscach na świecie. Po części byli do siebie całkiem podobni.
- Jak tam było? Gorąco! Najlepsze są stare miasta i oczywiście plaża i fale Morza Śródziemnego. Miałem zamiar jechać tam na święta. – Urwał i spojrzał na Tatyanę, zastanawiając się, czy jakby zaprosił ją do domu w Hiszpanii na święta, byłoby to czymś nieprzyzwoitym. W końcu tak krótko się znali, jednak Williamowi wydawało się jakby znali się od zawsze, mimo, że jeszcze tak niewiele o sobie wiedzieli.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

William Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3109-william-vargas
Tatyana Blythe

avatar

Liczba postów : 29

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Sob Sty 03, 2015 7:17 pm

Ku jej zaskoczeniu cały czas rozmawiali, szybko zmieniali tematy, bez większych trudności z jednego przechodzili do następnego, nawet tego nie zauważając. Jakby się znali od dawna i to całkiem dobrze. Była bardzo zadowolona z takiego obroty sprawy, a przede wszystkim z tego jak ich spotkanie przebiegało. Zanim tu przyszła, wiele razy rozmyślała jak to będzie wyglądać, czy będą się swobodnie czuć w swoim towarzystwie, czy może któreś z nich będzie się nieco krępować. Oczywiście, od samego początku zakładała, że wszystko przebiegnie po jej myśli i jak najbardziej pozytywniej, lecz nie myślała, że będzie aż tak dobrze. Była mile zaskoczona, ale również bardzo zadowolona. Co jej towarzysz mógł wywnioskować, widząc uśmiech, który niemal w ogóle nie schodził z twarzy dziewczyny. Po prostu nie potrafiła inaczej, nawet gdy chciała przez chwilę chciała zachować powagę. Często się uśmiecha i jest ogólnie bardzo radosną osobą, ale tego wieczoru przebiła nawet samą siebie. Mimo że zdarzało jej się być myślami gdzie indziej, słyszała każde słowo, które wypowiadał William.
- Kto wie, może jeszcze kiedyś - powiedziała chcąc go pocieszyć. Nie wiedziała jak bardzo jego kontuzja jest poważna i czy kiedyś wróci do gry, jednak ona nie chciała zaczynać tego tematu. Była świadoma tego, że zapewne nie lubi o tym rozmawiać, a tym bardziej z osobą, którą zna tak krótko. Niespodziewanie roześmiała się. - Cieszę się, że skupiasz się na grze, a nie rozglądasz po trybunach. - być może, to zdanie wyjaśniło mu chociaż trochę powód jej rozbawienia, a może i nie. Dosyć często zdarzało jej się śmiać z rzeczy, które niekoniecznie bawiły innych. Niektórzy patrzyli wtedy na nią jak na wariatkę, a inni twierdzili, że to tyko dodaje jej uroku. - Kiedyś już miałam przyjemność zobaczyć Cię na boisku i muszę przyznać, że prezentowałeś się całkiem nieźle - posłała mu znaczący uśmiech, nadal lekko rozbawiona. Miała okazję parę razy być na meczu z jego udziałem, w końcu interesowała się Quidditchem i właśnie dlatego wtedy rozpoznała go na ulicy pokątnej. Oczywiście nie tylko dlatego go zaczepiła, gdyby choć trochę jej nie interesował to na pewno przeszłaby obok nie zwracając na niego najmniejszej uwagi.
- Nie bądź taki zdziwiona, bardzo lubię wyzwania - stwierdziła. Nawet teraz, gdy wiedziała, że raczej nie ma szans by wygrać z chłopakiem i nie wiedząc jak to się skończy, nie byłaby sobą, gdyby udała, że wcale nie słyszała jego słów i nie podjęła wyzwania.
- Ciekawska? Skądże, ja po prostu lubię wiedzieć z kim mam do czynienia - wyjaśniła, posyłając mu łagodny i niewinny uśmiech, który po chwili zniknął ustępując miejsce powadze, który znalazła się na jej twarzy, gdy tylko usłyszała następne słowa Williama. - O nie, nie, nie. Jeszcze Ci udowodnię, że znajdę się tam bez niczyjej pomocy. - powiedziała i równocześnie postanowiła to sobie za cel. Wiedziała, że nie może się wydarzyć inaczej i jeszcze mu to udowodni, przez co będzie mógł się przekonać jak uparta jest.
Po chwili również się roześmiała, słysząc jego śmiech.- Ależ skądże, jestem bardzo grzeczną dziewczynką - zapewniła. - Chyba nie sądzisz inaczej?
Wznieśli toast i upili dość spore łyki ognistej. Tatyana skrzywiła się, gdy poczuła pieczenie w gardle. No cóż gdy tu szła, nie spodziewała się, że będą pili ognistą. Zapewne doda im odwagi, ale czy było im to potrzebne? Według niej teraz też się dobrze dogadywali, bez pomocy żadnych alkoholi.
- Dwa razy nie musisz mnie zachęcać - uśmiechnęła się zaczepnie, spoglądając na niego. Jak już mu wcześniej wspomniała kiedyś się tego dowie i była też pewna, że tak się stanie.
- Świetnie, gwarantuje Ci, że nie będziesz żałował, w końcu będziesz miał najlepszą przewodniczkę, na lepszą nie trafiłbyś nigdzie - roześmiała się. - Dużo podróżujesz? - zapytała po chwili.
- Plaże, morze i upały. Trzy rzeczy, które najbardziej uwielbiam - powiedziała rozmarzonym głosem. - Tylko pozazdrościć. Ja chyba zostanę w Anglii, co prawda mój rosyjski jest już całkiem niezły, ale raczej nie myślałam by wrócić na święta do Rosji. - uśmiechnęła się. Rodzice próbowali ją namówić by przyjechała na przerwę świąteczną i odwiedziła ich. Jednak ona jakoś nie była co do tego przekonana, może to dziwne, ale nie chciała wracać, poza tym nie musiała się martwić, że rodzice spędzą święta sami, w końcu mieszka tam również część ich rodziny. O siebie również się nie martwiła, była pewna, że znajdzie sobie jakieś zajęcie i nawet nie zauważy kiedy z powrotem będzie musiała wrócić na zajęcia.

z/t x2

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Tatyana Blythe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3202-tatyana-blythe
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pon Mar 23, 2015 9:16 am

Wykorzystuje nagrodę z Konkursu, mg już o tym wie.

***

Była tutaj umówiona z siostrą, ostatnim razem im się nie udało spotkać. Gdyż obydwie miały swoje sprawy na głowie. Ona musiała wracać do szkoły bo wyjście do Wioski, kończyło się już powoli. Wymienianie listami, to nie to samo co rozmowa w cztery oczy. Tyle jej miała do opowiadania, a ich matka surowo zabraniała obydwu się kontaktować. Westchnęła ciężko i zamówiła sobie kieliszek ognistej Whisky, Rosmerta wiedziała że miała skończone 17 lat, więc bez problemu jej to podała. Zamieszała chwile trunek by chwile potem upić malutkiego łyka, zerknęła w stronę drzwi czekając aż Lizzy się w nich pojawi. Potem będzie musiała jeszcze wstąpić do miodowego królestwa, gdyż zapas jej słodyczy powoli się kończył.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Russell

avatar

Liczba postów : 44

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pon Mar 23, 2015 6:50 pm

Nie wiadomo jak Sofie, ale Elizabeth szalenie stresowała się na spotkanie ze swoją przyrodnią siostrą. Wprawdzie od niedawna wiedziały o swoim istnieniu, a teraz... wszystko raptem miało się zmienić. Oczywiście spotkanie to zostało zaaranżowane w taki sposób, aby matka Sofie (i właściwie Elizabeth także, ale wcale nie ma chęci tak ją nazywać) się nie dowiedziała. Istniało jednak ryzyko, że ktoś niepożądany przyłapie ich na rozmowie. W końcu to było Hogsmade, Pub pod trzema miotłami, tu każdy się znał... a mimo to nie mogły zaprzepaścić takiej okazji. Elizabeth weszła do środka ze skórzaną czarną kurtką, sam jej ubiór kompletnie nie pasował do jej dość delikatnej urody. Jednak panna Russell miała wiele sprzeczności i często inni patrzyli na nią pozornie. Na pierwszy rzut oka wydawała się krucha i delikatna, ale nikt nie wiedział, że była to Aurorka... Aurorka z piekła rodem. Rozejrzała się po pubie dostrzegając gdzieś w roku blond czuprynkę. Aż jej serce zabiło mocniej. Podeszła ostrożnie zdejmując okrycie, po czym odchrząknęła i kiedy tylko Sofie, bo była pewna, że to ona, kiedy tylko się odwróciła, Eliza aż otworzyła buzię z zaskoczenia... spodziewała się, że obie będą podobne, że istniała taka możliwość.. ale żeby aż tak?
- Ojej... - wykrztusiła, jednak zaraz się opanowała i utworzyła dawno wyćwiczony pewny siebie wyraz twarzy. - Sofie Brown, jak mniemam? - gdyby tylko Brown wiedziała, jak się w niej wszystko trzęsło. Tyle lat żyła w niewiedzy, że ma siostrę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3394-elizabeth-russell#56732
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pon Mar 23, 2015 8:01 pm

Zakrztusiła się Ognistą Whisky, gdy tylko usłyszała jak ktoś coś do niej mówi.
-T-tak-jej głos chwile zadrżał bała się że coś przeskrobała i pytają Sofie Brown, jak mniemam. Zamarła wpatrując się w twarz blondynki która do niej przemawiała, rozdziawiła dosłownie swoje usta gdy obejrzała sylwetkę Lizzy. Kropla w krople jak ona ale nie niczym bliźniaczki. Poprawiła szybko swoje włosy, ostatnio zbytnio się nie wysypiała. Owszem na ślubie Bellatrix złapała bukiet, ale odkąd w gazetce pojawił się jej wywiad o zbliżających się zaręczynach, nie wiedziała co robić. Westchnęła i zamknęła "O Czym Jęczy Marta", na stronie gdzie było Rozważna, romantyczna w obliczu Małżeństwa Mimo Woli.
-Ty jesteś Elizabeth Russell?-wskazała miejsce naprzeciwko siebie, i upiła przez słomkę kolejny łyk whisky. Na weselu prawie nic nie piła, bo ostatnim razem skończyło się to prawie jej i przyjaciela przespaniem. Pogodziła się z tym że ma dziewczynę, więc starała się trzymać kciuki. Mimo że okazuje się że Panna Fern, zdradza młodego Croucha z Lisem?. Cóż niezbyt to ogarniała, ale teraz liczyło się to że siostra się pojawiła i mogą porozmawiać.

zt x2

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.


Ostatnio zmieniony przez Sofie Brown dnia Wto Mar 31, 2015 9:22 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Potter

avatar

Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Nie Mar 29, 2015 8:52 pm

27 marca

James, Syriusz i Remus zjawili się w Trzech Miotłach. James miał wyśmienity humor. Miał urodziny, dostał już kilka prezentów i mógł je spędzić wśrod przyjaciół. Z Lunatykiem i Łapą widzieli się oczywiście w akademiku. Peter znowu gdzieś zniknął, ale zostawili mu wiadomość, żeby wiedział gdzie iśc, gdyby zechciał. W tym czasie James dostał wiadomość od Jessi, więc wpadł na pomysł, żeby i ona zjawiła sę w Hogsmeade. Syriusz w tym czasie napisał również do Shiry, może udałoby się jej wpaść. James nie miał nic przeciwko, już traktował ją już jako tą jedną z bliższych znajomych niż dalszych. Oczywiście, Potter naskrobał kilka słów do Lily, bo jeszcze nie zdążyli się zobaczyć. James podejrzewał, że może Lily nie ma czasu, skoro rano wysłała mu sowę z zyczeniami, ale wiedział, że to po prostu zazpobiegliwie. Czasem nie dawli rady widzieć się codziennie. Miał jednak nadzieję, że uda jej się wyrwać. Zebrali się więc, informując wszystkie osoby, które chcieli i udali się do Hogsmeade.
w Trzech Miotłach zajęli duzy stolik, aby wszyscy mogli się zmieścić.
- To może po kremowym piwie? Oczywiście na początek - powiedział do przyjaciół z łobuzerskim uśmiechem i zamówił napoje.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Lily Evans

avatar

Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Nie Mar 29, 2015 9:15 pm

Miała trochę czasu więc na spokojnie wyszła z kolegium i teleportowała się do Hogsmeade.
James zaproponował im wspólne świętowanie urodzin. Nie chciała się przypominać o swoich które miała w styczniu. Prezent Jamesowi już dała więc, na tą dzisiejszą okazje ubrała kolczyki i bransoletkę którą jej podarował na walentynki. Rozejrzała się po pubie szukając ukochanego. No proszę był i siedział zadowolony z życia.
Po cichu podeszła i zarzuciła mu chłodne ręce na szyję, muskając wargami kark.
-Hej Skarbie-mruknęła mu do ucha zastanawiając się nad jego reakcją.
-Kremowe piwo to nie taki zły pomysł, wole to niż Whisky-zaśmiała się cicho. Czyli jelonek był bezpieczny w szafce, więc odetchnęła z niemała ulgą. Oczywiście Ruda musiała ze sobą wziąć album który Jessi przysłała jej na urodziny. Parę fotek w wiosce nie zaszkodzi, by potem uzupełnić kolejnymi wspomnieniami album.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Nie Mar 29, 2015 10:12 pm

Jeśli James miał wyśmienity humor, to Syriusz miał co najmniej równie wyśmienity, albo jeszcze lepszy. W końcu nie co dzień jego najlepszy kumpel obchodzi swoje urodziny. Co prawda nie planowali nic tak burżujskiego jak listopadowa impreza Łapy, ale takie niepozornie zapowiadające się spotkania mogły przecież skutkować czymś znacznie ciekawszym. Syriusz nie bardzo wiedział co mógłby dać komuś, kto ma w zasadzie… wszystko? Nie kupiłby mu miotły, bo Potter, jak to Potter, miał już najlepszy egzemplarz z możliwych. Jako, że Syriusz nienawidził iście praktycznych prezentów, dlatego postanowił kupić Potterowi (i przy okazji sobie, Remusowi i Peterowi też, zapowiadał się męski wypad) bilety na najbliższy mecz Harpii z Holyhead wraz z możliwością uczestniczenia w ich treningu. Miał nadzieję, że to się Potterowi bardziej spodoba niż jakiś zestaw do czesania witek i smarowania drewna. Syriusz zajął miejsce przy stole i razem z resztą czekał na kremowe piwo. Kiedy weszła Lily i zaczęło się gruchanie dwóch gołąbków tylko wywrócił oczami, przejeżdżając dłonią po twarzy.
- Jeśli wasze czułe tete a tete potrwa jeszcze chwilę dłużej, to będę musiał wypić trzy kolejki Wściekłych Psów, takich co to w Pearl sprzedają, albo od razu bądź łaskaw i zamów dla mnie Ognistą. – Rzekł, błyskając białymi zębami w szerokim uśmiechu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black


Ostatnio zmieniony przez Syriusz Black dnia Pon Mar 30, 2015 10:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Nie Mar 29, 2015 10:31 pm

Urodziny Jamesa. Nadszedł ten wielki, wyczekiwany dzień i oczywiście ich świętym obowiązkiem było uczczenie ich należycie. Nie były jednak robione z taką pompą jak te, które obchodził Syriusz, ale i tak muszą wymyślić coś ciekawego na resztę wieczoru. Czuł się świetnie, urodziny kumpla to coś co lubił najbardziej, a i o prezent się postarał. Lily ostatnio narzekała, że mało czasu spędzają razem... Luniak zadbał o wszystko i wręczył przyjacielowi wykupiony tydzień dla dwóch osób na Hawaje  na morzu zachodnioindyjskim. Stapiał się idealnie z przerwą od nauki, więc nie musili się martwić zaległościami. Chciał dla nich przecież jak najlepiej. Ucieszył go widok Lily i ich miłosnych czułości. Nie przeszkadzał mu widok zakochanych par i nawet się uśmiechnął.
- Syriuszu, nie dramatyzuj. Twoja muza na pewno jest już w drodze. I chociaż może nie przyssie się do ciebie publicznie, to na pewno zrobi to w innym miejscu, gdy będziecie już sami - puścił przyjacielowi oczko cierpliwi czekając na kremowe piwo. Jemu osbiście nie spieszyło się do picia czegoś mocniejszego zwłaszcza po ostatniej akjci z oświadczynami po pijaku. Dla niego dzisiaj piwo byłoby idealnym dopełnieniem. Byl spokojny i zrelaksowany, gdyż zobaczy się z Jessi. Miała pozwolenie na wyjście z Hogwartu i wykorzysta je akurat na urodziny James'a. Zerknął na Lily, bo sam był ciekaw, po co Rudej album.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Peter Pettigrew

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pon Mar 30, 2015 1:55 pm

Życie studenckie Petera toczyło się swoim własnym losem. Szczerze powiedziawszy zastanawiał się kilkukrotnie czy dobrze zrobił wybierając Bezpieczeństwo Wewnętrzne, ale ostatecznie innej opcji dla siebie nie widział. Chciał w ten sposób się wzmocnić i wreszcie wybić ponad przeciętność i grupę oraz oderwać od siebie łatkę „Huncwota”. Z tym to byli kojarzeni wyłącznie Remus Lupin, Syriusz Black i James Potter. Właśnie! Z tego co się orientował James miał urodziny dziś i chyba robił jakąś imprezę w Trzech Miotłach. Peter czym prędzej poszedł kupić jakiś dobry alkohol czarodziejski, a następnie przebrał w jakieś bardziej ogarnięte ciuchy. Może to i przyjacielska impreza, ale trzeba się pokazać z dobrej strony, a nie jak jakiś obwieść. Może w końcu przestaną go traktować jak jakiegoś szczura i zaczną go szanować jak równego sobie gościa. Kiedy już się całkowicie ogarnął, udał się do Hosmeade, a konkretnie do Trzech Miotłe, gdzie dawno nie był. Ciekawe czy tam się cokolwiek zmieniło, czy nadal było tak jak to zapamiętał, gdy był tam po raz ostatni.
Wszedł do środka i podszedł do Rogacza.
- Wszystkiego Najlepszego, Rogaczu. A to prezent ode mnie. – i wręczył mu butelkę „Krwawego Barona*” – wina z 1921 roku.


*wymyślona nazwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pon Mar 30, 2015 8:38 pm

Tego właśnie potrzebowała przepustki do Hogsmeade! Nigdy by nie przypuszczała że w swoim ukochanym Hogwarcie zacznie się dusić. Cały czas obawiała się opuszczenia tego miejsca a teraz na nic nie czekała bardziej jak na ostatnie egzaminy i opuszczenie zamku. Dusiła się w szkole, od kiedy Remus, James, Syriusz, Peter oraz oczywiście Lily i jeszcze kilka innych osób z VII rocznika opuściło szkolne mury panna Mall zaczęła się czuć jakoś nieswojo, Doskwierała jej po prostu samotność! I nie chodziło o to że brakowało jej osób z którymi mogła by spędzać czas bo tych miała na prawdę pod dostatkiem jednak nie było to już to samo. Brakowało jej kogoś kto rozumiał ją bez słów szczególnie że Anka i Sofie miały dla niej ostatnio bardzo mało czasu i chociaż były pod jednym dachem nie widywała ich z byt często. Dziw brał ze to w ogóle jest możliwe.
Oczywiście wiadomość o możliwości wyjścia akurat w dzień urodzin James dostała po tym jak nadała sowę z prezentem. Wróciła zaraz do sowiarni i wysłała krótki list do Remusa a zanim opuściła to miejsce przyleciała sowa zwrotna od James z propozycją spotkania w Trzech Miotłach! Kurde! Ona nie opuści tej przeklętej wieży! Postanowiła już nie odpisywać tylko przygotować się i iść na spotkanie.
Do miasteczka wpadła jak miniaturowe tornado.
Po drodze kupiła od czarownicy prowadzącej stoisko z różnymi zabawkami dla dzieci unoszący się w powietrzu balonik o kształcie jelonka! Co prawda prezent solenizant już dostał ale nie wypadało przychodzić z pustą ręką prawda?
Weszła do pubu i od razu ich zobaczyła. Zajmowali największy stolik. Uśmiech sam cisnął się jej na usta. Stara dobre ekipa znowu w komplecie! Zauważyła jak barmanka przyjmuje nerwową minę na jej widok, Uoops chyba jeszcze pamiętała te latające korki od piwa kremowego którymi razem z Jamesem wytłukli kilka kufli podczas swojej ostatniej wspólnej wizyty tutaj.
- Cześć kochani!- przywitała się z wszystkimi zaczynając swój powitalny pochód. Na początek solenizant. Wręczyła mu balonik - Jeszcze raz najlepszego staruszku. - i cmoknęła w polik, następnie mocno przytuliła do siebie Lily i kolejno Syriusza oraz Petera ostatecznie lądując na kolanach Remusa i niezwłocznie zarzucając mu ręce na szyję uraczyła wylewnym (może nawet trochę zbyt wylewnym) buziakiem (wcale nie po to by jak zwykle zgorszyć tym Syriusza ależ skąd, bez insynuacji. )
- To co tam słychać? - zapytała odwracając się w końcu w stronę przyjaciół i racząc ich swoim najszerszym z możliwych uśmiechów.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pon Mar 30, 2015 10:36 pm

Kiedy dostała list od Syriusza siedziała akurat w Wieży Ravenclawu i próbowała się skupić na wypracowaniu, co szło jej wyjątkowo opornie. Ciągle tylko zamyślała się i wyglądała przed okno, gdzie w pewnym momencie zauważyła sowę. Podeszła do okna i odebrała list do siebie. W miarę czytania uśmiech jej się powiększał. Bez wahania rzuciła pióro i szybko zaniosła rzeczy do dormitorium. Przebrała się w coś ładniejszego, złapała torbę i ruszyła do Hogsmeade, oczywiście za pozwoleniem. Po drodze kupiła sporo słodyczy z Miodowego Królestwa i Ognistą Whisky. Dotarła do Trzech Mioteł, gdzie weszła dość niepewnie. Mimo, że już sporo czasu znała tą grupkę to nadal jednak trochę czuła, że jest jakby na doczepkę. Ale co się dziwić, w końcu oni wszyscy przyjaźnili się dobre kilka lat! Podeszła z uśmiechem do stolika, przy którym dostrzegła już grupkę znajomych. Przywitała się ze wszystkimi, ale najpierw podeszła do Jamesa.
- wszystkiego najlepszego! - złożyła mu życzenia i wręczyła prezent, zamykając go w urodzinowym uścisku. - Trochę słodkości i coś na wieczory w Kolegium - powiedziała, ale przy ostatnich słowach patrzyła znacząco na Syriusza, wspominając ich rozmowę w Hogsmeade czternastego lutego. Nikt się chyba nie zdziwił, że Shira zajęła miejsce obok Syriusza. Cóz, z powodów najzupełniej wiadomych, ale też dlatego, że przy nim czuła się najswobodniej. Przywitała go kulturalnym (!) buziakiem i uśmiechnęła się szeroko, szczęśliwa, że znowu może go zobaczyć. I oczywiście pozostałych. Jamesa, Lily, Remusa, Petera, choć z tym znała się najmniej, nawet Jessi, którą miała okazję widywać na korytarzach czy lekcjach, ale nie miały okazji zamienić zbyt dużo słów. Siódma klasa jest jednak dość zajmująca, każdy ma swoje obowiązki. Odetchnęła więc głęboko ze szczęścia, ciesząc się na ten swobodny, radosny dzień.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
James Potter

avatar

Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pon Mar 30, 2015 11:46 pm

W momencie kiedy kelnerka przyniosła im kremowe piwa do pubu weszła Lily. James jednak tego nie zauważył i już miał pociągnąć łyk napoju, kiedy czyjeś drobne rączki oplotły mu szyję, a kark musnęły delikatne usta. Takie niespodzianki lubił! Nie musiał nawet zgadywać, wiedział, że to panna Evans zawitała do Trzech Mioteł, zwłaszcza, że po chwili usłyszał jej głos przy swoim uchu. Odwrócił nieco twarz i powiedział:
- Witaj, słońce Ty moje! - złapał ją za dłonie i przekręcił się nieco na krześle. Pociągnął dziewczynę do siebie tak, aby usiadła mu na kolanach. Musnął ją w policzek i odezwał się:
- Jeszcze raz dziękuję za prezent!
Odwrócił się do Syriusza i kopnął go w nogę, tak po przyjacielsku. Roześmiał się na słowa Remusa.
- No właśnie! Słuchaj mądrego przyjaciela, a nie krzywisz się jak pierwszoroczniak - wyszczerzył się, a potem nachylił do przyjaciela. - Ognista będzie potem!
Wrócił z powrotem do Lily.
- A właśnie! Czy Ty wiesz co ja takiego dostałem od Syriusza i Remusa? - spojrzał na nią tajemniczo, budując napięcie. Prezenty zostawił w akademiku, żeby się przypadkiem nie zgubiły, więc musiał zaskoczyć ją słownie. - Syriusz załatwił... bilety na najbliższy mecz Harpii z Holyhead wraz z możliwością uczestniczenia w ich treningu, wyobrażasz sobie? Trening z jedną z najbardziej znanych drużyn quidditcha! - ekscytował się. No cóż, dziwne, że on - jako zawodnik - nie przejąłby się taką niespodzianką. Potem przeszedł do prezentu od Remusa, który był jednocześnie prezentem dla Lily. Za takie prezenty był ogromnie wdzięczny im obu. Nie spodziewał się tak dużych prezentów, które aż tak go ucieszą! Zawsze można na nich polegać.
- Za to od Remusa dostałem... wróć! dostaliśmy - znowu spojrzał na dziewczynę, uśmiechając się kątem ust - tygodniowy pobyt na Hawajach. Razem. Co Ty na to? - zapytał, patrząc na Lily uszczęśliwiony.
Zaraz do pubu wszedł Peter.
- No w końcu! Gdzieś Ty się dzisiaj podziewał? - zapytał James i spojrzał na Glizdogona od góry do dołu. - Nawet wyglądasz jak człowiek! - zaśmiał się. Oczywiście jego słowa miały być żartobliwe, zresztą jak wszystko. Przyjął od przyjaciela butelkę wina, oglądając jej etykietę. - Wow, niezłe, dzięki stary! - klepnął go po plecach, zapraszając gestem, żeby usiadł na wolnym miejscu.
I w tym momencie wpadła Jessi, wulkan energii, która nie omieszkała również zgorszyć Syriusza, całując namiętnie Remusa. James patrzył rozbawiony na parę zakochanych i zdegustowanego Blacka.
- Dzięki, siostra - odparł i przywiązał jakże uroczy balonik do oparcia jednego z krzeseł. Potem również Jessi pochwalił się swoimi prezentami.
W końcu pojawiła się Shira, wręczając Jamesowi również bardzo udany prezent, w końcu zapasy zaczynały im się kurczyć. Nawet nie musiał wskazywać jej miejsca, bo dziewczyna od razu usiadła obok Syriusza.
- Już zadowolony? - James wyszczerzył się do Syriusza.
Rozejrzał się po twarzach przyjaciół i stwierdził, że naprawdę się cieszy, mogąc ich tutaj wszystkich widzieć. Złapał w dłoń swój kufel i uniósł do góry.
- wznieśmy toast! Na razie piwem kremowym - zaznaczył. - Więc... oczywiście za mnie! Najzabawniejszego, najlepszego, najprzystojniejszego z Huncwotów i tak dalej, i tak dalej! - wyszczerzył się. - No i za Was też w sumie - dodał po chwili, jakby musiał się nad tym zastanowić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Peter Pettigrew

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Sro Kwi 01, 2015 9:44 pm

- Bywało się to tu, to tam. – powiedział wzruszając ramionami i nawet się uśmiechnął. Cieszył się na widok starego przyjaciela, ale dość neutralnie starał się do tego jego radości podejść. Wiedział, że zaraz znów będzie tym ciapowatym Glizdogonem, z którego się pół szkoły nabijało. Albo by nabijało, gdyby nie pozostali Huncwoci...
- Dzięki... – powiedział nieco zmieszany, ale w końcu potem i tak usiadł na wolnym miejscu. Rozejrzał się dookoła i widział znajome twarze. Ciekawe co też dalej James wymyśli?
- Twoje zdrowie, James! I niech los Ci zawsze sprzyja! – powiedział unosząc piwo kremowe w górę. Na razie to było piwo kremowe, a co potem będzie jak się impreza rozkręci?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Sro Kwi 01, 2015 11:05 pm

Remus szczerze już wątpił w to czy Peter się pojawił się powoli obracał butelkę z kremowym piwem w dłoniach, gdy oto pojawił się w drzwiach i od razu dołączył do ich stolika. Uśmiechnął się życzliwie do przyjaciela, wreszcie nadarzy się okazja, by z nim porozmawiać, ale to później, na razie postanowił nie poruszać tego tematu, mimo, że tęsknił za dawnym Peterem.
- Cześć, Peter. Bardzo nam milo, że wpadłeś. Siadaj i pij, czekamy na resztę i dalszą część wieczoru - powiedział wesoło do przyjaciela. Wtedy drzwi znowu się otworzyły i wpadła przez Jessi. Serce Remusa od razu zwariowało na jej widok i zaczęło bić szybciej, a z ust nie schodził uśmiech. Gdy wreszcie przywitała się z chłopakami, przyszedł i czas na niego. Odwzajemnij buziaka wcale nie mniej wylewnie niż ona, a dopiero co pouczał Syriusza, że to Shira się do niego przyssie. Piwo od razu poszło w odstawkę, a ramiona dziwnym trafem oplotły pannę Mall wokół jej talii i tajemniczo splotły się na jej brzuchu. Na końcu dołączyła jeszcze Shira i po ogólnych formalnościach siadła kogo Blacka (jakby się ktoś spodziewał, że siądzie gdzieś indziej, niech czuje się rozczarowany). Remus wychylił się lekko, by widzieć solenizanta i czekał na jakieś toasty czy propozycje ciągu dalszego. Długo czekać nie musiał, bo zaczął swoją przemowę, obiecując między wierszami, że na razie piją kremowe.
- Dodaj jeszcze, że najskromniejszego - wtrącił Remus chichocząc. Uniósł swoje piwo do ust - Sto lat, stary druhu - dodał i napił się wraz z całą resztą.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Czw Kwi 02, 2015 9:26 am

Wkrótce w pubie pojawiła się również i Shira. A więc byli już w komplecie!
Przydało by się jeszcze poszukać jakiejś pannicy dla Petera co by nie był taki samotny wśród tego kółeczka zakochanych parek które go otaczały. Jessi musiała przyznać że Glizdogon zachowywał się ostatnio jakoś inaczej. Zupełnie jak by się odsunął od przyjaciół. To było strasznie dziwne. Musiałą o to zapytać chłopaków oni spędzali z nim więcej czasu a ona może po prostu wpadała w paranoję z tęsknoty za nimi i to wszystko.
Jessi z uznaniem pokiwała głową słysząc jakie to prezenty James dostał na urodziny, chętnie by mu podkradła zarówno bilet na mecz i trening jak i wycieczkę na Hawaje! Ona, Remus, morze, plaża i słońce!
Tak wiele by dała za taki wyjazd!
Jessi parsknęła śmiechem na słowa toastu wzniesionego przez Jamesa no i oczywiście drobną uwagę Remusa. Znowu czuła się jak dawniej gdy każdego wieczora siedzieli wspólnie i droczyli się ku uciesze całego pokoju wspólnego.
Splotła swoje palce z dłonią Remusa spoczywającą na jej brzuchu, miała tylko nadzieję że ich przyjaciele nie zrozumieją tego gestu jej narzeczonego zbyt opacznie - z nimi to różnie bywało!
Chwyciła swoje kremowe piwo - To jeszcze raz najlepszego staruszku - uśmiechnęła się szeroko, podkreślając ostatnie słowo i upiła spory łyk trunku.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pią Kwi 03, 2015 1:39 am

/Wybaczcie za takiego byczego posta, ale znacie mnie już, inaczej nie umiem xD

Syriusz spojrzał na Remusa z taką miną, jakby mu cokolwiek powietrza zabrakło. W dodatku jeszcze Rogacz kopnął go w nogę. Oczywiście Łapa stroił sobie z nich żarty, ale uwielbiał, gdy podchodzili do jego aktorskiego talentu z taką powagą.
- Ja dramatyzuję? Ja pierwszoroczniak? Ja? Zadziwiające, że akurat Twoja muza Remus to samo mi w liście napisała! Jesteście okropni. Poza tym nie wnikaj co, gdzie i do czego przyssie się moja muza. Teraz mowa o tych tam! – Machnął ręką na Pottera i jego muzę. Syriusz również żartował z Ognistą Whisky i Wściekłymi Psami. Z radością wypiłby kolejkę zwykłego kremowego piwa, które smakowało jeszcze lepiej w tak doborowym towarzystwie. Podniósł głowę w taki sposób, że przez chwilę można było wyczuć w tym ruchu psi instynkt, gdy do lokalu wszedł kolejny gość. Syriusz wyciągnął ramiona, jakby miał zamiar objąć kolejnego przyjaciela już z daleka.
- Peter! – Zawołał z entuzjazmem. – Ależeś się wystroił, powiedziałbym nawet, że jak szczur na otwarcie kanału! – Zarechotał i od razu przeszedł do Jessi, która obdarowała go iście niedźwiedzim uściskiem, aż wydał z siebie zduszony dźwięk, oczywiście udając, bowiem w rzeczywistości mało co poczuł. Na szczęście! Jessi szybko straciła nim zainteresowanie i oddaliła się do swojego przyszłego małżonka, a gdy ich usta się zetknęły, Syriusz kurtuazyjnie obrócił wzrok, krzywiąc się jak na widok czyrakobulwy. Długo jednak nie pozostał w swoim jednoosobowym proteście na miłości i czułości, bo do baru weszła Shira! Od razu ją zauważył, ale nie poderwał się z miejsca jak skomlący zakochany szczeniak, pozwalając by złożyła najpierw życzenia solenizantowi. Teraz, kiedy tak przyglądał się wszystkim, którzy składali uroczyste życzenia Jamesowi stwierdził, że jego prezentacja wypadła dosyć sucho. Ale cóż miał poradzić na to, że James i tak wiedział, co Syriusz miałby mu powiedzieć. Czasem zachowywali się jakby dzielili ze sobą nie tylko dormitorium (NO HOMO) ale i mózgi. Z zamyślenia wyrwały go słowa Shiry, które wyczuł, że były skierowane również do niego. Uśmiechnął się półgębkiem odwzajemniając jej buziaka w jakże mniej kulturalny sposób.
- Byłbym bardziej zadowolony, gdyby wszystkich was tu nie było. – Rzekł, niechętnie odrywając się od ust Shiry. Przekrzywił głowę i obrzucił wszystkich pozornie złym spojrzeniem. Nachylił się do Shiry i zwrócił się do niej konspiracyjnym szeptem. – Uważaj na Remusa, przed chwilą rzucał jakieś straszne aluzje jakoby miałabyś się do mnie przyssać poza oczami gapiów. Nie chciałbym Cię okłamywać, więc będę z Tobą szczery. Bardzo mnie ta opcja kusi. – Mruknął tak, by nikt go nie słyszał, przesuwając dłonią po jej kolanie. Uniósł swój kufel i nim wzniósł toast za najlepszego przyjaciela, dorzucił.
- No dobra, chociaż w urodziny pozwolę Ci wierzyć, że jesteś zabawniejszy i przystojniejszy ode mnie! – Klepnął Rogacza mocno w ramie i upił solidny haust piwa. Kiedy przełknął, zwrócił się do Petera.
- Właśnie, Peter! Jak już mówisz o bywaniu, to co robiłeś w walentynki na Głównym Placu, czekałeś na kogoś? Byłeś tak pochłonięty staniem w miejscu, że nawet nie raczyłeś usłyszeć jak Cię wołałem! – Pokręcił głową z dezaprobatą. Dał jednak spokój biednemu Peterowi, ponieważ jego uwagę przykuły dłonie Remusa splecione na brzuchu Jessi. Wytrzeszczył oczy i pokręcił z niedowierzaniem głową. Z wrażenia odstawił aż swój kufel, który do tej pory wydawał się, jakby był przylepiony do jego dłoni i nachylił się do przyszłych państwa młodych.
- Chyba nie chcecie mi powiedzieć, że to całe narzeczeństwo to przez… przez… – Ostatnie słowa wypowiedział zupełnie niedosłyszalnie, gestykulując przy tym teatralnie, ale wszystko mogli wyczytać z ruchu jego warg. – C I Ą Ż Ę?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Lily Evans

avatar

Liczba postów : 627

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pią Kwi 03, 2015 6:21 pm

Pokręciła głową widząc marudzenie Syriusza, na szczęście jakiś czas potem przyszła Shira i sama obdarowała Syriusza pocałunkiem.
Słuchała uważnie tego co wymieniał James.
-To niezły zaszczyt was kopnął z tym treningiem-upiła trochę piwa kremowego.
-Wiesz chętnie wyrwę się z Londynu i pojadę na hawaje-objęła Rogacza lustrując wzrokiem Jessi i Remusa. Widząc ten gest wytrzeszczyła, oczy patrząc na Lunatyka i na Mall.
-Jess czy ty ten no-urwała bo pewna tego co powiedzieć chciała, nie była. Gdyby to zostało potwierdzone Lupin by nie był taki szczęśliwy, bo wiedziała że obawiał się tego. Że jego mały Futerkowy problem zostałby przeniesiony na potomstwo.
Trzymała w ręku butelkę z piwem kremowym zamyślona.
-Jeszcze raz wszystkiego najlepszego James-już w głowie zaczęła planować garderobę na ich wyjazd na Hawaje.
-Kochanie wolałbyś pojechać w wakacje na Hawaje, czy wcześniej?-spytała z ciekawości i usadowiła się wygodniej na jego kolanach,wtulając się. On i Ona w końcu by może nadrobili ten czas, który przez szkołę tracą. Mimo że uczą się w tym samym kolegium.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3283-ruda-czyli-lily-evans#54
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    Pią Kwi 03, 2015 10:08 pm

Remus zachichotał widząc spojrzenie jakie mu posłał Syriusz.
- Och, nie mam zamiaru, mój drogi. Niech się przysysa do czego chce, nie chcę znać szczegółów - odparł z rozbawieniem. Remus wcale nie miał zamiaru w nic wnikać, bo nie chciał wsiąknąć. Najprzyjemniej było w gronie przyjaciół. Dla Remusa nawet zwykły sok dyniowy byłby odpowiedni, byleby tylko spędzić czas z nimi, którego i tak mieli teraz niewiele mimo tego, że mieszkali w jednym pokoju.
Spojrzał na Syriusza, który dość wylewnie przywitał się z Shirą. Można by rzecz, że niemal połknęli siebie nawzajem. I on mu tu się będzie krzywił?! Hipokryta jeden.
- Racz powstrzymać swoje hucie na rzecz Jamesa. To jego dzień. Ty swój miałeś - poklepał go po ramieniu z uśmiechem. Widok zakochanego Syriusza był naprawdę piękny. Niepowtarzalny i chyba jedyny w całej jego miłosnej karierze. Ale jak to Remus zdążył stwierdzić: każdego kiedyś dopadnie miłosna strzała Amora.
- Tak i mądrzejszy ode mnie - wtrącił jeszcze Remus. Ciekaw był za to jakiej odpowiedzi udziel Peter na to, że nie słyszał wołającego go Blacka. Wyczuł też spojrzenia jakie posyłali jemu i Jessi pozostali. Zorientował się, że pozycja w jakiej siedzieli, splecione dłonie na brzuchu, mógłby faktycznie wyglądać dziwnie. Uśmiechnął się do nich dość słabo.
- Kurde... chcieliśmy wam o tym powiedzieć dopiero po urodzinach Rogacza - zaczął powoli niewinnie wpatrując się w butelkę kremowego piwa i licząc, że Jessi potwierdzi jego słowa.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pub pod Trzema Miotłami    

Powrót do góry Go down
 

Pub pod Trzema Miotłami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Pub pod trzema miotłami
» Pub Pod Trzema Miotłami
» Pub pod trzema miotłami
» Schowek na miotły
» Pub Trzy Miotły

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: HOGSMEADE-