a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Wrzeszcząca chata
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Wrzeszcząca chata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Wrzeszcząca chata   Pią Wrz 19, 2014 6:27 pm



Już od kilku lat o Wrzeszczącej Chacie mówi się, że jest to jedno z najbardziej nawiedzonych miejsc w Wielkiej Brytanii. Ten nieduży, stary dom umieszczony jest na wzgórzu za wioską. Choć nie jest zbyt stary, widać, że wymaga solidnego remontu - tynk już zaczął odpadać, a okna od kilku lat są zabite deskami, przez co mieszkańców Hogsmeade odstrasza on nie tylko przez duchy, które tu ponoć mieszkają, ale również przez sam swój wygląd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pią Gru 05, 2014 5:56 pm

Deportował się prosto do Wrzeszczącej Chaty. Uprzedził przyjaciół, że on przyjdzie tu pierwszy, sam, by spokojnie się przygotować. O ile można się do tego przygotować. Nigdy nie pogodzi się ze swoim losem, chociaż ojcu wybaczył. To nie była jego wina. Tylko Fenrira. To przez niego teraz cierpi. Rozejrzał się po wnętrzu. Nic się tu nie zmieniło od ich ostatniej wizyty tutaj... miesiąc temu. Spojrzał w wiszące, pęknięte lustro. Widniała w nim blada, pozbawiona życia twarz, podkrążone oczy straciły blask, a włosy dotychczas zawsze perfekcyjnie ułożone tworzyły jeden wielki kłąb. Po co się starać skoro i tak za chwilę wszystko się rozwali.
- Znowu to samo... Dlaczego ja? Czemu nikt nie wynalazł na to lekarstwa? - mówił sam do siebie czekając na przyjście przyjaciół. Obiecali, że przyjdą. Miał nadzieję, że bez Jessi. Zresztą i tak jej nie powiedział, że to akurat dziś.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pią Gru 05, 2014 6:11 pm

Syriusz teleportował się prosto do wnętrza Wrzeszczącej Chaty. Znajdował się na parterze pogrążonym w półmroku, ponieważ dom nie miał żadnego oświetlenia. Słońce chyliło się ku zachodowi, spodziewał się więc, że Remus będzie już na miejscu. W końcu powiedział, że pojawi się najwcześniej. Syriusz nie zwlekał z dawaniem mu czasu na przygotowania, pojawił się dosłownie pięć minut później, tylko, że znalazł się w innym miejscu domu.
Wyciągnął różdżkę i oświetlił sobie wnętrze starego, zakurzonego salonu. Połamane i zbutwiałe schody prowadziły na piętro. Wspiął się po nich ostrożnie, zastanawiając się jakim cudem pełnią one jeszcze swoją funkcję. Oczywiście, dzięki magii, gdyby nie to, dawno by się już rozleciały. Wnętrze Chaty wyglądało niezbyt urokliwe, nic dziwnego, że kilka lat wcześniej została okrzyknięta najbardziej nawiedzonym domem w Wielkiej Brytanii. Syriusz należał do nielicznych, którzy znali powód tych nawiedzeń. Znalazł się na piętrze i nasłuchiwał, jakby chcąc wybadać, czy przemiana Remusa już się zaczęła. Na szczęście jeszcze do tego nie doszło, a w pokoju po środku korytarza słychać było skrzypienie podłogi wywołane krokami Lupina. Niewiele myśląc zmienił się w zwierzę i podreptał na czterech łapach prosto do pokoju, gdzie spodziewał się spotkać Remusa. Oczywiście, ten już tam był. Syriusz "zaszczekał" merdając przy tym ogonem. Stwierdził jednak, że wystarczy tych cyrków i powrócił na oczach Lupina do pierwotnej postaci. Wyszczerzył zęby w uśmiechu, żeby rozweselić trochę przygnębionego sytuacją przyjaciela.
- No i jak samopoczucie, Luniaczku? - Spytał zupełnie niepotrzebnie, ponieważ widział po jego wyglądzie, że wcale nie jest mu do śmiechu. - Gotowy na podbój Hogsmeade i Zakazanego Lasu? - Dodał po chwili i opadł na najbliższe sypialniane łóżko. Podniósł po chwili głowę i podparł ją ręką zgiętą w łokciu.
- Rogacz i Glizdogon powinni się niedługo pojawić. - Rzekł, kierując swoje spojrzenie na okno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pią Gru 05, 2014 8:04 pm

Wrzeszcząca Chata. Najstraszniejszy dom w Anglii, a nikt nie pomyślałby, że właśnie w tym miejscu cierpi człowiek. Przeżywa ogromne katusze dwanaście razy każdego roku i tak już będzie zawsze. Remus był wdzięczny swoim przyjaciołom za to, że go nie odtrącili, bo przecież mogli mieć swoje sprawy, zwłaszcza teraz po Hogwarcie.
Dlatego ucieszył się na widok ogromnego psa, który właśnie wpadł do pokoju i wesoło merdał ogonem. Syriuszowi udało się nieco rozweselić Remusa, bo natychmiast zaczął się śmiać, widząc go.
- Wyborne. Wprost nie mogę się doczekać momentu, gdy zaczną mi rosnąć kły, owłosienie w tych miejscach ciała, gdzie nie powinno go być i ogromne łapy - odparł siląc się na wesołość. Wbrew pozorom wcale mu nie było do śmiechu, jednak trzeba być twardym. - A jakże, że gotowy. Myślisz, że spotkamy jakieś zwierzęce samiczki? - dodał blado się uśmiechając.
- Cieszę się. Mam nadzieję, że zdążą przed przemianą... - westchnął, również zerkając w kierunku okna.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pią Gru 05, 2014 9:19 pm

Jessi siedziała na schodach prowadzących na błonia, wszyscy uczniowie siedzieli sobie w Wielkiej Sali i wcinali kolację ale jej nic nie przyszło by przez gardło. Zastanawiała się co ma właściwie zrobić. Siedzieć tutaj jeszcze jakiś czas a później iść do wieży i spać? Remus pewnie tego by od niej oczekiwał, ale czy Jessi byłą by w stanie zrobić coś takiego? Z pewnością nie dzisiaj, nie gdy tej nocy miała być pełnia.
Z jednej strony Mall czekała na jakąś wiadomość, może list? Nie była pewna czy teraz gdy szkoła się już skończyła dalej jako miejsce spędzania tych księżycowych nocy jej ukochany będzie wybierał Wrzeszczącą Chatę, może zmienił zdanie? Znalazł lepszą kryjówkę?
A może po prostu powinna iść i sprawdzić?
Westchnęła głęboko. Z oddali widziała światło w Chatce Hagrida. Nagle usłyszała dźwięk otwierających się drzwi, przesunęła się w cień obserwując czy to czasem nie Filch lub któryś z nauczycieli, jednak nie...
Okazało się że to jakaś obściskująca się parka wypadła na chłodne powietrze. Spacer w świetle księżyca, takie to romantyczne, takie głupie i nieodpowiedzialne. Jessi zauważyła że jej dłoń ściśnięta jest w pięść tylko dla czego? Może dla tego że denerwowała ją głupota tej dwójki, która nie zdawała sobie sprawy że wychodząc w taką noc jak ta mogą sprawić komuś wiele problemów. A może po prostu zupełnie nieświadomie zazdrościła im tej możliwości, tego że nie muszą się bać pełni.
Uświadomiła sobie też że tak na prawdę decyzję podjęła już dawno zanim jeszcze jej kroki skierowały ją na te schody. Cicho niczym cień przemknęła na błonia i do wierzby bijącej, dokładnie wiedział co zrobić by drzewo ją przepuściło.
Po chwili była już w ciemnym tunelu prowadzącym prosto do Chaty, stwierdziła że te okropne pająki zdążyły już zrobić sobie tutaj cały apartament! Zacisnęła zęby i oświetlając sobie drogę różdżką ostrożnie by nie spotkać jednego z tych okropnych pająków przeszła całą trasę.
Spodziewała się ciszy i tego że zaraz zrobi odwrót na pięcie, spodziewała się że Remus specjalnie zmieni miejsce swojej przemiany, a jednak usłyszała znajome głosy. Wbiegła na piętro ile sił w nogach i wpadła do pokoju.
Na łóżku leżał Syriusz rozwalony jak w jakimś czterogwiazdkowym hotelu! Uśmiechnęła się do niego, a później swj wzrok skierowała na ukochanego.
- Cześć. - przygryzła dolną wargę jak zwykle gdy się denerwowała. Czuła że Remus zaraz zacznie swoje kazanie więc nim się odezwał po prostu rzuciła mu się na szyję przytulając z całej siły i skradła mu buziaka nie zważając na nic.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pią Gru 05, 2014 10:08 pm

Remus spodziewał się tutaj niemal każdego, tylko nie Jessi. Liczył, że zapomni, będzie miała inne sprawy, cokolwiek byle tylko tutaj nie przyszła. Wybrał Wrzeszczącą Chatę nie tylko ze względu na to, że ją znał i że tutaj czuł się najbezpieczniej. Wybrał ją przede wszystkim dlatego, by jego dziewczyna nie skojarzyła tego miejsca na przemianę jako rzecz oczywistą. Przecież mogła pomyśleć, że teraz gdy wyszli już ze szkoły, znaleźli coś innego, że Remus nie będzie chciał narażać innych uczniów Hogwartu. Dlatego między innymi beztrosko gawędził sobie ze Syriuszem, bo był przygotowany tylko na przyjście Jamesa i Petera. Nie na nią. Gdy tylko pojawiła się w drzwiach i po prostu się niewinnie przywitała, pierwsze na co miał ochotę to podbiec i ją przytulić. Po prostu. Złość na nią i zdrowy rozsądek jednak skutecznie zatrzymał go w miejscu, chociaż zdążył już wstać i zrobić krok w jej kierunku. Był rozdrażniony i złośliwy w te dni, a jej przybycie jeszcze tylko spotęgowały te uczucia.
-Co Ty tu, do cholery, robisz? Już dawno powinnaś być w dormitorium! I natychmiast tam wracaj! - powiedział z trudem hamując podniesiony głos. Myślał, że go zrozumiała, że posłucha i odsunie ją tego wszystkiego. Po raz kolejny pomylił się co do jej osoby.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Peter Pettigrew



Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pią Gru 05, 2014 11:16 pm

Znów ten dzień w miesiącu. Bał się. O siebie i przyjaciół. Szczególnie oczywiście o Remusa. Z nerwów jadł za dwóch, a raczej w jego przypadku za dwudziestu, bo za dwóch to on na co dzień je. Przez cały dzień dosłownie chodził z nerwów powtarzajac w kółko " to dzś to dziś".
Ze zdziwieniem zauważył, że zapada już wieczór. Czym prędzej ruszył do wioski i w okolicach Wrzeszczącej Chaty znalazł ustronne miejsce, gdzie się przemienił w szczura. W tej postaci wszedł mysią dziurą do chaty i przemknął do głównego pomieszczenia.
Wciąż jako szczurek wspiął się do komnaty, w której co miesiąc się spotykali, jednak zatrzymał się tuż przed drzwiami słysząc nieco podniesiony głos Remusa i jeszcze kogoś... Jessi?
Zaglądnął przez jakąś dziurkę w drzwiach i rzeczywiście. W pokoju byli Syriusz leżący spokojnie na łóżku jak to Syriusz całkiem wyluzowany, a także Remus i Jessi obściskujący się na drugim końcu pokoju. Wycofał się za drzwi, przemienił i już jako człowiek cichutko wszedł do pokoju skulony, jakby się czegoś bał.
-H-hej. Cze-cześć Jessi- przywitał się i przemknął gdzieś w kąt tuż obok Syriusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
James Potter



Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pią Gru 05, 2014 11:34 pm

Pełnia, znowu, jak co miesiąc. I ponownie Huncwoci wyruszyli do Wrzeszczącej Chaty. Remus poszedł tam wczesniej, aby się "przygotować". Uszanowali jego decyzję, ale i tak wyruszyli już niedługo. W ostatniej chwili James wrócił się jeszcze, zapominając peleryny-niewidki, którą zwykle miał przy sobie. Ale nie mógł jej znaleźć, od dłuższego czasu nie mógł jej znaleźć (od jakiegoś roku, ale Rogacz taki był nierozgarniety, że jakoś o tym zapominał). Syriusz i Peter poszli więc pierwsi, a James dotarł chwilę później. Wszedł do Chaty, rozglądając się po znajomym wnętrzu. Podszedł do drzwi, z którymi usłyszał znajome głosy. Wpadł do środka, rozkładając ramiona:
- No czeeeeeeść! - zawołał i dopiero teraz zwrócił uwagę na jeden ze szczególnych znajomych głosów. Jessi? Zwrócił głowę w kierunku dziewczyny, którą właśnie beształ Lupin. James nawet się nie dziwił, Lupin bał się, że jego ukochanej może się coś stać i po prawdzie on osobiście też wolałby, aby Gryfonka znajdowała się tam, gdzie powinna o tej godzinie. Zmarszczył brwi.
- Zdaje mi się, że Remus ma rację.. - urwał, bo już miał zamiar dopowiedzieć, że w sumie czemu Jessi nie mogłaby zostać? Jest animagiem, jako jedna z nich dałaby sobie radę, ale rozumiał Lupina i postanowił stanąc po stronie przyjaciela.

/ Powiedziałam wam coś o pelerynie niewidce.
Jest to ostrzeżenie numer 1.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pią Gru 05, 2014 11:50 pm

Jessi wywróciła oczyma i tylko mocniej przytuliła swojego chłopaka.
- I ciekawe co mam tam niby robić siedzieć całą noc przed kominkiem? - wiedziała że chłopak się o nią martwi, ba wcale mu się nie dziwiła ale przecież sam się zgodził żeby im towarzyszyła więc nie rozumiała o co cała ta chryja. Myślał że wakacje zmieniają coś w tym układzie? No chyba nie myślał że Jessi choćby nie sprawdzi czy ich tutaj nie ma. Znał ją i nawet jeśli sam przed sobą się nie przyznawał to wiedział że przyjdzie.
Wtedy do pokoju wszedł Peter.
- Hej Glizdek. - rzuciła posyłając Peterowi krótki uśmiech jednak szybko wróciła wzrokiem do ukochanego.
- Nie krzycz zobacz Peter już jest wystarczająco zdenerwowany, po za tym dobrze wiesz że wilk może więcej zdziałać niż szczur. Nie myślałeś że możesz go zdeptać? A jednak na Petera nie wrzeszczysz... - chciała dodać coś jeszcze ale wtedy do pokoju wpadł James.
- I ty przeciwko mnie? - spojrzała na braciszka z wyrzutem, ach ta męska solidarność... Ciekawe gdyby to o Lily chodziło czy James nie chciał by być obok niej w takiej chwili. Spojrzała Jamesowi prosto w oczy jak by chciała mu właśnie taką myśl przekazać, jak by chciała zapytać czy siedział by na dupsku wiedząc że jego druga połówka właśnie cierpi, wiedząc gdzie się to dzieje i kiedy, czy siedział by z założonymi rękami. Wiedziała że kto jak kto ale on zrozumie jej przekaz, rozumieli się bez słów.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Sob Gru 06, 2014 3:03 am

Syriusz ucieszył się, że chociaż na chwilę udało mu się rozweselić przyjaciela, który nawet się zaśmiał.
- Ale tam nie przesadzaj, czasem te atrybuty się przydają, pomyśl sobie, jakiej nadają Ci męskości! – Zachichotał wesoło, wciąż starając się odprężyć Remusa. Łapa bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji, od lat uczestniczył w przemianach Remusa i wiedział, że czasami niewiele brakowało, by sprawy wyrwały się spod kontroli. Mimowolnie jego twarz rozciągnęła się w uśmiechu na słowa „samiczki”. – A to taki z Ciebie pies na baby, szczek, szczek! – Zaśmiał się, jednak szybko spoważniał, poprawiając się na niezbyt czystej pościeli, jakby nie przeszkadzał mu jej stan, ponieważ po wszystkim i tak będą mocno sponiewierani.
- Zdążą, muszą zdążyć. A jak nie, to na kolacje przyrządzimy sobie sarninę i szczury w sosie własnym. – Uśmiechnął się i drgnął, ponieważ usłyszał jakieś kroki. I to dosyć dziwne kroki, które biegły i z pewnością nie należały ani do Rogacza ani do Glizdogona. Widząc Jessi, poderwał się ze swojego łóżka z czterogwiazdkowego hotelu, a włosy opadły mu w nieładzie na czoło.
- Jessi!, miało Cię tu nie być! – Zaperzył się, jednak Jessi totalnie go zignorowała, skupiając swoją uwagę na Remusie. Opadł z powrotem na łóżko i przyglądał się obojgu spod byka. Włożył sobie ramiona pod głowę i pogwizdywał, kiedy Remus zganił swoją dziewczynę. Do cholery? A cóż to za słownictwo panie Lunatyku! Pomyślał z lekkim rozbawieniem, starając się wyzbyć tego napięcia, które w nim narastało. Nie był tak wyluzowany, jak to okazywał. Nie sądził, że obecność Jessi podczas pełni była dobrym wyjściem. Przyglądał się obdrapanemu sufitowi aż w końcu przymknął na chwilę oczy, by na powrót je otworzyć. Za drzwiami słyszał skrobanie małych stóp, jakby w domu zalęgły się myszy. No jasne, że tak. Glizdogon zaszczycił ich swoją obecnością, po chwili wszedł i przywitał się cicho jak to miał w zwyczaju.
- Cześć Peterku! – Łapa z uśmiechem poklepał łóżko, aby Glizdek sobie na nim przycupnął. Wieki minął kiedy tamci dwoje wreszcie zorientują się, że nie są w pokoju sami. Syriusz uniósł się na łokciach i wyszczerzył zęby w uśmiechu na widok Rogacza w całej okazałości.
- No czeeeeeeeeść! – Odpowiedział tym samym tonem i nie zdziwił się, że James od razu zarejestrował obecność Jessi w Chacie. W tym temacie Huncwoci byli jednogłośni. Jessi powinna być teraz w zamku. Zabawy, zabawami, żarty, żartami, ale pełnia to nie przelewki. Ciekawe jakby się tłumaczyła, gdyby wróciła do Hogwartu ranna. Och, tak, wiedział, że Jessi potrafi być jak Mary Sue i nie zdziwiłby się gdyby po jakimś wypadku w ogóle nie odwiedziła Skrzydła Szpitalnego. Rogacz chyba zawahał się w ocenie sytuacji, lecz ostatecznie poparł słowa Lupina, pozostając przy męskiej solidarności. W sumie kiedy Jessi wytoczyła argument jakoby Lunatyk miał zdeptać Glizdogona, zaczął się zastanawiać nad tym czy rzeczywiście nie powinna zostać.
- Twoja kobieta ma trochę racji, Lunatyku! - Rzekł po chwili, wciąż leżąc na łóżku, nie podnosił nawet głowy, jakby to łóżko miało w okół siebie pole grawitacyjne, które go do siebie przyciągało. Jessi starała się wysłać przekaz Rogaczowi, jednak dotarł on również do Łapy, co udowodnił swoimi słowami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Sob Gru 06, 2014 3:02 pm

Spojrzał na Jessi. Ponuro. Bez uśmiechu. Wysłuchał znudzony jej usilnych argumentacji sugerujących to, że powinna tu zostać, gdyż jest niezbędna. Westchnął.
- Mogłabyś robić mnóstwo rzeczy przed kominkiem. Ćwiczyć jogę, szpagat, wkuwać do egzaminów. Na pewno by Ci to nie zaszkodziło, a raczej wręcz przeciwnie.
Delikatnie ją od siebie odsunął, jakby była z najcieńszej, chińskiej porcelany i spojrzał na nią. Nie podobało mu się ani trochę to, że tu była. Powinna być w zamku, z dala od tego wszystkiego. To nie jest miejsce dla dziewczyn, szczególnie dzisiaj. Nie obchodził go nawet fakt, że Jessi także była animagiem i to nie byle jakim, bo wilkiem. Wszystko to jednak nie miało najmniejszego znaczenia w sytuacji, w jakiej się znajdowali. Oczekiwał wyjaśnień od swojej lubej, gdy doszły go kolejne kroki. Ujrzał wchodzącego Petera, wiecznie przestraszonego i bojącego się własnego cienia. Swoja drogą od zawsze zastanawiał się i raczej nigdy nie przestanie tego robić, dlaczego Peter, ze wszystkich zwierzaków świata, wybrał akurat szczura. Przecież wcale nie był aż tak tchórzliwy, za jakiego wszyscy go mieli. Mniejsza jednak z tym, teraz ma o wiele ważniejszy problem. Przybycie kogoś kogo nie powinno tutaj być.
- Witaj, Peter. Niestety, Jessi zaraz wychodzi - odpowiedział za nią niemal gromiąc ją spojrzeniem. - I wcale nie krzyczę. Poza tym Peter boi się własnego cienia. Ten szczur, jak go nazwałaś, wbrew pozorom robi dużo więcej niż Ci się zdaje. Nie rozdeptałem go przez pięć lat to i teraz też go nie rozdepczę. Jeśli chodzi o sztukę unikania moich stóp to Glizdogon jest w tym lepszy niż Syriusz - powiedział w miarę spokojnie. Zwrócił swoją uwagę na przyjaciela. - Powiedz jej ile razy składałem Ci połamane żebra, po tym jak walnąłem Tobą w drzewo - odezwał się do niego, bo może on przemówi jej do rozumu. Ledwie wypowiedział to zdanie, gdy cały w skowronkach wpadł Rogacz we własnej, choć jeszcze nie jeleniowatej osobie. -Albo James. Powiedz jej, jak Cię potraktowałem, gdy rogami usiłowałeś mnie odciągnąć od bezdomnego człowieka wałęsającego się po Hogsmeade - żachnął się coraz bardziej bliski histerii, że nie chce go ona zupełnie słuchać. Na szczęście James go poparł. Uśmiechnął się z wdzięcznością. - Dzięki, James - skomentował krótko. Natomiast gdy Syriusz z kolei poparł Jessi, miał ochot go zadusić. Spojrzał na niego ze złością i gdyby spojrzenie potrafiło zabijać, to w tym momencie padłby trupem na drewnianej podłodze chaty.
- Nie zgadzam się na to, by Jessi tu została. Widzę jednak, że każdy ma swoje podzielone zdania. Głosujmy zatem kto jest za tym, by została, a kto za tym by odprowadzić ją przed zamek? - stwierdził zrezygnowany - Ja chyba nie muszę mówić, bo to jest oczywiste - mruknął pod nosem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Gru 07, 2014 2:15 am

Syriusz podniósł się z pozycji leżącej, kiedy Remus obrzucił go morderczym spojrzeniem. Właściwie to zastanawiał się, dlaczego jeszcze nie jest martwy, ponieważ wzrok Lunatyka wydawał się zabijać i nie potrzebował do tego w ogóle przemiany. Nic sobie jednak z tego nie zrobił, kiedy pozwolił sobie po raz kolejny zabrać głos, aby wytłumaczyć swoją myśl przyjacielowi.
- Źle mnie zrozumiałeś. Podobnie jak Ty, jestem za tym, aby Jessi jak najszybciej wróciła do zamku. Pomyślałem jednak, że gdyby jednak z nami poszła i poczuła na własnej skórze i pogruchotanych żebrach co usiłujesz jej przekazać, może więcej tak by nie nalegała na swój udział w tym przedsięwzięciu. - Zakończył, akcentując poszczególne słowa i w tych momentach zerkał wymownie na przyjaciółkę. Machnął jednak na to ręką. Skinął głową na słowa Remusa, że on w przeciwieństwie do Glizdogona obrywał znacznie częściej. - Trudno mi powiedzieć ile to było razy, zdaje się, że straciłem rachubę, a moje żebra gdyby nie magia zaczęłyby przypominać harmonijkę. - Mruknął i od razu przeszedł do głosowania.
- Mimo wcześniejszych słów i tak jestem na nie, odprowadzamy Cię do zamku, młoda damo. - Zakończył swoją wypowiedź i pozwolił dojść do słowa pozostałym Huncwotom, ponownie opadając na łóżko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Gru 07, 2014 12:05 pm

Słysząc słowa Syriusza nie mogła wprost uwierzyć że coś takiego usłyszała aż szeroko otworzyła oczy patrząc na przyjaciela z niedowierzaniem. Coś tu śmierdziało, zbyt dobrze znała Syriusza już wprost słyszała w głowie "... ma trochę racji Lunatyku... ALE..." bo z pewnością doda jakieś ale szczególnie po ostrym spojrzeniu jakim zaczął rzucać jej chłopak na prawo i lewo.
Nie mogła uwierzyć że po tym wszystkim Remus w dalszym ciągu robi taką aferę. Zapomniał już w jakim stanie witał ją w dormitorium kilka miesięcy temu? I jakoś dała sobie radę nic jej nie było!
Położyła dłoń na policzku swojego chłopaka i zmusiła by spojrzał jej w oczy.
- Złamane żebra to ja przynosiła nie z jednego meczu i nie z jednego treningu, a jeśli chodzi o zderzenia z drzewem myślę że są mniej bolesne niż te z regałem bibliotecznym nie sądzisz? - Czuła że reszta patrzy na nią jak na wariatke, nie wiedzieli o czym ona bredzi ale w końcu Remus wiedział co działo się na misji w starym archiwum a to jego miała przekonać.
- Po za tym możecie mnie odprowadzić na błonia proszę bardzo... Hagrid mówił że w zakazanym lesie widział podczas ostatniej pełni wilkołaka, podejrzewam że to nie byłeś ty mój drogi więc... Może stać się tak że jak znajdę się w pobliżu lasu, spotkam wilkołaka i... zupełnie nie będę wiedziała jak się bronić. W końcu co ja tam mogę najwyżej wbić sobie we włosy wykałaczke z oliwką by mu lepiej smakowało.-  o tak wyciągnęła prawdziwą armate ale skoro jej chłopak twierdził że nie jest w stanie mu pomóc to co tu mówić o obcym wilkołaku.
- Oczywiście nie mówię że muszę się na niego naciąć ale prawdopodobieństwo istnieje. - nie spuszczała wzroku z oczu swojego faceta, całe te głosowanie zignorowała po prostu w końcu nawet jak zagłosują na nie to co? Siłą jej zanieść nie będą próbować. Znała Remusa, chłopa nie zaryzykuje że znajdzie się tak blisko zamku podczas przemiany. Nie puszczą z nią Petera bo temu najpewniej Jessi by uciekła a przecież Syriusz i James są potrzebni na miejscu.
- A tak na marginesie to pamiętasz że coś mi obiecałeś? Obietnic się dotrzymuje. A jak chłopacy założą rodziny i nie będą mogli ci towarzyszyć? Kto wtedy z Tobą będzie podczas przemiany? Chyba wolisz żebym poznała twoją siłę pod ich obecność a nie jak zostanę sama co? - miała nadzieję że jeśli żaden z poprzednich argumentów nie dotarł do Remusa to ten na pewno trafi w samo sedno.
Spojrzała jeszcze na Syriusza, Jamesa i Petera chyba też musieli o tym myśleć przecież nie sądzili że do końca życia będą sami sobie prawda? A Jessi chciała być z Remusem już do końca - na dobre i na złe.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Gru 07, 2014 9:33 pm

Nie zwrócił uwagi na niedowierzające spojrzenie Jessi w jego stronę. Opadł ponownie na poduszki i przymknął powieki, jakby zbierając energię na nadchodzący wieczór oraz noc, które nie należały do najlżejszych. Remus miał rację wspominając o tym ile razy rąbnął Syriuszem o drzewo, albo jakiś głaz. Zdarzały się też mocne zadrapania wilkołaczymi pazurami, które również nie należały do najprzyjemniejszych. Syriusz zawsze wylizywał się z ran, ale nie sądził, by to było coś odpowiedniego dla Jessi. Postanowił, że nie będzie się wtrącać więcej w małżeńską kłótnię państwa Lupinów, widać było jednak, że jego powieki poruszają się, kiedy w skupieniu słuchał słów przyjaciółki, zastanawiając się czy ona rzeczywiście się słyszy.
- Radziłbym Ci nie porównywać tego do wypadków po meczu czy treningu. To zupełnie co innego. Brzmisz jakbyś sama nie wiedziała co mówisz. – Mruknął po chwili, otwierając oczy i spoglądając na parę na środku pokoju. – Mowa była o odprowadzeniu do zamku, a nie na błonia, więc nie obracaj kota ogonem. Z drugiej strony nawet jeśli w Hogwarcie jest nowy młody wilkołaczek, to Twoje argumenty przestały się właśnie ze sobą łączyć. Uważasz, że z Remusem sobie poradzisz, ale tamten od razu może Cię zjeść? No cóż. Skoro istnieje takie prawdopodobieństwo, tym bardziej powinnaś wracać do łóżka, to nie Obrona przed Czarną Magią, tutaj trzeba liczyć tylko na siebie i swój refleks. – Dodał, uśmiechając się coraz szerzej i rozparł się wygodniej na poduszkach, cały aż emanował nieskrywaną satysfakcją, że udało mu się obalić argumenty Jessi.
- A myślisz, że kiedy zostaniesz rzekomo, bo ja bynajmniej nie przewiduję zakładania rodziny, sama z Remusem to on zgodzi się na Twoje ścisłe towarzystwo? – Zaśmiał się, jednak bez wesołości. – Nie sądzę, spójrz tylko na Lunatyka, nie wygląda na zadowolonego z tego pomysłu. – Zakończył swoją tyradę i również spojrzał na Remusa. Uśmiech zszedł mu z twarzy, kiedy zauważył, że w Remusie zachodzą zmiany. Poderwał się z łóżka i odepchnął Jessi, która stała najbliżej Lunatyka. Nie był jednak już tym samym Syriuszem, na podłodze, na czterech łapał stał wielki czarny pies w pełnej gotowości do zareagowania.


Ostatnio zmieniony przez Syriusz Black dnia Nie Gru 07, 2014 11:27 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Gru 07, 2014 10:41 pm

Ucieszył się, że także i Syriusz jest po jego stronie. Jessi nie miała z nimi szans, musiała wrócić do zamku i powinni dopilnować by tam trafiła jak najprędzej zanim wzejdzie księżyc.
- Nie ma mowy, Syriuszu. Nie musi przekonywać się na własnej skórze o tym, więc Twoja pierwsza myśl, by wróciła do szkoły, o wiele bardziej mi się podoba. Nie mógłbym potem normalnie funkcjonować, gdybym cokolwiek jej zrobił. Nieważne pod jaką postacią by była - odparł z mocą usiłując wzrokiem wymóc na swojej ukochanej posłuszeństwo. I tak pewnie niewiele to da, bo ona zawsze wie najlepiej. -A bo się wiecznie rzucasz na mnie i mnie denerwujesz - odburknął bez cienia wesołości, jednak zarówno Syriusz jak i Remus wiedzieli, że miało to być powiedziane żartem.
- I to natychmiast - dodał i skinął głową na słowa przyjaciela. Pozostali Huncwoci również musieli ich poprzeć, wtedy nie będzie miała wyboru.
Czując jak dotyka jego twarzy, by gotów natychmiast jej ulec, pozwolić zostać, mieć ją przy sobie. Skutecznie odpędziły tę myśl jej słowa, które w ogóle mu się nie spodobały, a mało tego, nawet rozśmieszyły.
- Czy Ty siebie słyszysz? Uczyłaś się o wilkołakach? Podejrzewam, że tak. I Ty porównujesz uderzenie na treningu czy wpadnięcie na drzewo z uderzeniem przez wilkołaka? W takim razie mało o nich wiesz, a to niedobrze. Chcąc z nimi przebywać MUSISZ zdawać sobie sprawę z tego, że są bardzo, ale to bardzo niebezpieczne i silne - mówił to patrząc jej w oczy. Myślał, że wie o nim wszystko, a ta wyskakuje z tekstem, że przyniosła złamane żebro z treningu, na Merlina! Miał zamiar coś jeszcze powiedzieć, kiedy go zmroziło, słysząc jej kolejne zdanie. Inny wilkołak?
- Co? Jak to, widział innego wilkołaka? Skąd pewność, że to nie byłem ja? - skomentował. I co, do diaska, Hagrid robił w Zakazanym Lesie i to w czasie pełni? Czy on rozum postradał!? Wiedział przecież, że są wilkołaki, a mimo to wałęsa się po nocach w tych okresie? Szaleniec i tyle!
- Owszem, wiem co Ci obiecałem, ale.... - urwał, bo w tym momencie jego głowę przyszył niesamowicie bolący błysk, wszystkie mięśnie napięły się do granic możliwości. Remus wykrzywił swoją twarz w grymasie niewyobrażalnej męki i zgiął się w pół. Zaczął się zmieniać... Twarz przestała być twarzą ludzką, powoli wydłużała się i formowała w wilczy pysk zaopatrzony w ostre, żądne krwi kły. Ubranie pękło w szwach, bo ciało mu się powiększyło i porosło włosiem. Buty rozerwały się na strzępy, a stopy wydłużyły się o kilka rozmiarów, urosły na nich pazury. Cała przemiana trwała zaledwie pięć minut. Pięć minut niesamowitego cierpienia i Remus Lupin stał się zwierzęciem. Głodnym zwierzęciem. Wilkołakiem. Wciąż skulony, cicho skomlał, by nagle gwałtownie się wyprostować. Zawył. Głośno i rozpaczliwie, dając znak, że to jego terytorium...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Gru 07, 2014 11:21 pm

Syriusz wpadł na szatański plan. Nim Remus dokonał swojej przemiany, w której właściwie miał ochotę uczestniczyć. Pamiętał jak kiedyś kilka lat wstecz trzymał przyjaciela i powtarzał, że to tylko skorupa, powłoka, która się nie liczy, a wnętrze jest najważniejsze. Remus jednak przestał już posługiwać się ludzką mową i jednym zamachnięciem wyrzucił Syriusza przez okno. Od tamtej pory trzymał się zwierzęcej postaci, jakby to miało dać mu chociaż namiastkę bezpieczeństwa. Zawsze mógł powstrzymać Lunatyka zębami, które wcale tak mocno nie ustępowały zębom wilkołaka.

Tego dnia miał inny plan, a wytworzył się on w jego głowie automatycznie, kiedy tylko pojawiła się w pomieszczeniu Jessi Mall. To dlatego leżał do tej pory tak spokojnie na łóżku. Nim dziewczyna się spostrzegła, chwycił zębami jej nogę, gryząc odrobinę za mocno, z pewnością długo nie będzie mogła chodzić bez odpowiedniego usztywnienia, skoro Jessi była taka gotowa na przyjmowanie obrażeń, to właśnie miała ku temu okazję. Wyciągnął Jessi z pokoju, ciągnąc ją po ziemi jak szmacianą lalkę. Miał nadzieję, że w tym czasie Rogacz i Glizdogon odwrócą uwagę wilkołaka od jego i Jessi. Ściągnął ją po schodach nie przerywając uścisku zębów na jej nodze. Znaleźli się na parterze, w przedsionku, w którym znajdowała się klapa do piwnicy, wcześniej otwarta, nie wiedzieć czemu. Od kiedy wszedł do Chaty, zwróciła jego uwagę. Syriusza zaczął przerażać jego własny pomysł, ale nie widział innej opcji. Wepchnął Jessi do murowanej piwnicy z oknami tak malutkimi, że tylko Glizdogon by się w nich przecisnął. Zamknął klapę i na moment powrócił do swojej własnej postaci. Przysunął w to miejsce bardzo ciężką szafę, której podłoże znajdowało się centralnie na podłodze, bez jakichkolwiek nóg. Kiedy wszystko było gotowe, zapieczętował w razie czego drzwi zaklęciem Colloportus. Nie musiał jednak tego robić, ponieważ klapa otwierała się do góry, więc wyjście było niemożliwe tak czy siak.

Powrócił do postaci psa i czym prędzej pobiegł do pokoju, w którym zostali Rogacz i Glizdogon w samotności zmagający się z Remusem, który prawie już im umknął. Rozeznał się w sytuacji w ułamku sekundy i postanowił przechytrzyć wilkołaka. Było to nawiązanie do zwrotu Wrońskiego. Rozbiegł się w stronę okna, jakby z zamiarem wyskoczenia przez framugę, aby ściągnąć uwagę wilkołaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Gru 07, 2014 11:21 pm

The member 'Syriusz Black' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Pettigrew



Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pon Gru 08, 2014 4:37 pm

Chwilę po nim do pokoju wpadł James z “poterowskim” uśmiechem i rozłożonymi ramionami, zupełnie jakby właśnie odbierał owacje na stojąco po wygraniu Mistrzostw Świata, albo był jakąś tanią gwiazdeczką estrady. Aż się sam na usta cisnął uśmiech na jego widok.
Perer spoglądał na każdą obecną w pomieszczeniu osobę po kolei przysiadając obok Syriusza i zastanawiał się o co właściwie chodzi. Dlaczego Remus tak krzyczy na swoją dziewczynę. Dlaczego James wygląda jakby nie do końca się z nim zgadzał? Dlaczego Jessi nie może zrozumieć, że to niebezpieczne i wszyscy się o nią martwią, nawet bardziej niż o siebie czy Lupina? Oni byli przyzwyczajeni już do pełni. Byli zgrani i wiedzieli co robić. Ona była w tym nowa i mogło coś jej się stać.
-My s-się o cie-ciebie mart-martwimy Jessi- powiedział cicho.-Siedzenie przed ko-komin-kominkiem nie jest ta-takie złe- uśmiechnął się ciepło wyprzedzając o sekundę uwagę Lupina, która była dużo ostrzejsza i dość niemiła. Glizdek spojrzał na przyjaciela zdziwiony tym, jak ten zwrócił się do swojej dziewczyny, jak na gust szczurka sugerując, ze nie należy ona do szczególnie ogarniętych i dobrych uczniów, co przecież nie było prawdą, z tego co orientował się Peter Jessi była dobrą uczennicą.
-Ni-Nic mi nie je-jest- wyjąkał, gdy Jessi zwróciła uwagę na jego zdenerwowanie.
Uniósł lekko zdziwiony brwi widząc jakąś dziwną wymianę spojrzeń między Jessi, Jamesem i Syriuszem. Nie wiedział o co im chodzi. Wyglądali jakby przekazywali sobie jakąś informacje czy coś w tym stylu. Peter posłał pytające spojrzenie Remusowi, mając nadzieję, ze on rozumie o co tej trójce chodzi.
Jeszcze bardziej zdziwił się gdy Syriusz poparł Jessi.
-Ale przecież… ja u- umiem so-sobie r-ra-radzić. Lu-Lunio mnie nie zdepta- zaprotestował niemrawo, głosem cichym i niepewnym. Wyobraził sobie, jak wielka łapa Lupina staje na jego niewielkim szczurzym ciałku i aż sam się zatrząsł, a w jego oczach widać było strach, który przeczył jego słowom.
Gdy zarządzono to całe głosowanie miał już powiedzieć, że jest za odstawieniem Jessi do zamku, gdy ta podała argumenty, które zmusiły go do zastanowienia się.
Oni się tak wykłócali, a Peter tylko spoglądał na Lupina coraz bardziej się denerwując, ponieważ Luniaczek, właśnie zaczynał przechodzić przemianę.
-Za póź-późno na od-odpro-odprowadzenie- wydukał, a chwilę potem Syriusz w psiej postaci odepchnął Jessi. Peter podszedł do niej i odciągnął ją jeszcze dalej od przechodzącego przemianę Lupina.
-Le-lepiej się od-odsunąć- powiedział. A po chwili Jessi wyślizgnęła mu się z rąk … została dosłownie wywleczona z pokoju przez Syriusza.
Miał tylko chwilę na zdziwienie, bo w następnej przemiana Lupina dobiegła końca więc i on czym prędzej się przemienił, nauczony, ze mniejsza, szczurza postać jest dużo dla niego bezpieczniejsza.
Syriusz wciąż w psiej postaci po chwili wrócił i ruszył do okna. Peter tylko obserwował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
James Potter



Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pon Gru 08, 2014 7:06 pm

James patrzył na Jessi, ale za chwilę odwrócił wzrok, widząc wyraz jej oczu. Dobrze wiedział o co jej chodzi, kiedyś zdaje się nawet rozmawiali na ten temat. Gdyby ON był wilkołakiem to również wolałby, żeby jego dziewczyna była bezpiecznia, z daleka od niego, gdzie mogłaby przeczekać jego przemianę i potem odzyskać go z powrotem. Ale gdyby... gdyby to ONA miała taki problem? Czy siedziałby z załozonymi rękami, czekając aż wróci? To już było dużo, dużo trudniejsze pytanie. Zacisnął dłonie w pięści. To jasne, że wolałby być przy niej, ale.. Na Merlina, za nim przemawia tyle argumentów! Po pierwsze ma już doświadczenie z wilkołakami! Po drugie umie sobie radzić, jest dużo bardziej odporny i silniejszy, do cholery, przecież jest facetem. A Jessi.. Przez dłuższy czas słuchał wypowiedzi Remusa, Syriusza i nawet Petera. Czuł się nieco rozdarty, bo spojrzenie Jessi dało mu do myslenia. Zdecydował jednak, że wolałby, aby dziewczyna była w zamku. Zwłaszcza jak Remus zaczął przypominać im co się czasem dzieje podczas pełni.
- Mimo wszystko - podkreślił, patrząc znacząco na Jessi, dając jej do zrozumienia, że zrozumiał jej spojrzenie - chyba zgadzam się z resztą. Powinnaś być w zamku. Uwierz mi, ja sam gram w quidditcha i obrażeń podczas pełni nie da się porównać do draśnięć podczas meczy - podkreślił. Naprawdę, to akurat było głupie, aby porównywać takie rzeczy do meczu quidditcha! Żeby Jessi przekonała się o tym na własnej skórze.. Za tym pomysłem też nie był. Odprowadzenie do zamku to najlepsze wyjście. Może traktowali to poważnie, ale to była poważna sprawa! Jako Huncwoci mieli wszystko gdzieś i kilka lat temu postanowili być z Remusem, uznając to za świetną zabawę, ale gdy w grę wchodziła dziewczyna i to ukochana tego, który przechodził przemianę.. Mieli już za dużo do stracenia i nie chcieli ryzykować. Sami dawali sobie radę i James miał nadzieje, że dziewczyna im to wybaczy i zrozumie. Zgodził się ze słowami Syriusz dotyczące drugiego wilkołaka i nawet uniósł brwi na nieskładność wypowiedzi Jessi. Bo co? Z Remusem sobie poradzi, a z innym wilkołakiem nie? Reszty argumentów wysłuchał w milczeniu, bo, no cóż, zgadzał się z nimi. W końcu spojrzał na dziewczynę.
- Jess, Remus od tylu lat sobie radził, z nami, naprawdę nic mu nie będzie - powiedział dobitnie, bo wiedział, że dziewczyna rozmyslała o tym, jak to jej ukochany musi cierpieć. No musi, taki już spotkał go los, ale ona swoją obecnością mu nie pomoże. - Nie musisz się martwić, a jedynie teraz przysparzasz mu jeszcze więcej zmartwień, bo wczesniej przynajmniej mógł mieć świadomośc, że jesteś bezpieczna w zamku, a teraz..? Przez Ciebie zamartwia się jeszcze bardziej - powiedział wprost. Może to przemówi jej do rozsądku. - Robisz dla niego więcej dobrego, będą w zamku niż tutaj - dodał jeszcze, ale więcej nie zdążył, bo własnie zaczęła się przemiana. James kątem oka distrzegł, że Syriusz zabiera gdzieś Jessi. Dobrze. Potter skupił się na Lupinie. Po chwili na miejscu Pottera stał potężny jeleń, odciągając uwagę wilkołaka od dwójki ludzi, wymykających się z pokoju. Po chwili wrócił Syriusz i James spojrzał na niego pytająco, bo nie było z nimi dziewczyny. Ale Syriusz już zmienił się w psa, więc na wyjasnienia przyjdzie czas później. Na razie musieli uspokoić Lupina. Zawsze tak robili. Nie mogli wypuścić go na zewnątrz kiedy był w tym swoim "poprzemianowym" stanie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Wto Gru 09, 2014 10:25 pm

Jessi zamierzała nie dać tak łatwo za wygraną, cały czas trzymała dłoń na policzku swojego chłopaka i chciała już coś odpowiedzieć spuściła więc z niego na chwilę wzrok by spojrzeć na przyjaciół, już otwierała usta by coś odpowiedzieć i wtedy też poczuła że coś jest nie w porządku. Wyraźnie czuła jak Remus napina wszystkie mięśnie i gdy właśnie kierowała na niego swoje spojrzenie poczuła mocne uderzenie w bok i to wcale nie ze strony z której stał jej chłopak a z przeciwnego kierunku. Przez chwilę czuła się jak jakaś laleczka na sznurkach które właśnie zostały rzucone przez lalkarza gdzieś w bok.
Straciła równowagę i pacnęła na tyłek wznosząc tuman kurzu.
No tak mogła się domyślić że to SYRIUSZ!
Za uchem usłyszała głos Petera i poczuła że łapie ją pod ramiona i próbuje pomóc jej wstać ale to też nie trwało zbyt długo ponieważ wtedy silny ból przeszedł jej kostkę!
- Oszalałeś?! Puszczaj! - zaczęła wyrywać się wielkiemu psu, który kiedyś na błoniach tak bardzo jej się podobał że chciała go przygarnąć, nakarmić i sprawić by stał się jej pupilkiem! Teraz jedyne czego chciała to uwolnić się z uścisku jego szczeki. Wyrywała się i wierzgała nogami, próbowała chwycić się czegoś aby Syriusz nie mógł jej tak dłużej poniewierać jednak prawie wszystko w tym miejscu było drewniane i zniszczone przez czas więc deski tylko pozostawały jej w dłoniach! Przez moment miała ochotę zdzielić Syriusza jedną z tych desek w łepetynę z całej siły jednak powstrzymała się, cóż nie potrafiła zrobić krzywdy przyjacielowi!
W końcu znalazła się w piwnicy lądując w niej tyłkiem i obijając sobie boleśnie kość ogonową!
-Jak stąd wyjdę to porachuję ci wszystkie pchły w tym futrzanym tyłku! - krzyknęła ze złością i zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu, okienka były zbyt malutkie a klapa była jedynym wyjściem, do tego czuła jak w miejscu gdzie zęby Syriusza przecięły jej skórę leje się krew, rękę miała rozciętą przez jeden z wystających gwoździ który tkwił w desce której próbowała się chwycić, do tego bolało ją żebro od uderzenia o schody. Świetnie wprost bajecznie sobie to Syriusz wymyślił!
Wyciągnęła różdżkę i poskładała się trochę do kupy przy pomocy prostego zaklęcia uzdrawiającego, chwaliła teraz (ot kolejny raz w życiu) te wszystkie wakacyjne dni które z ojcem spędzała w Mungu. Nie miała zamiaru być uzdrowicielem jak on by to widział ale czasem te jego nauki się przydawały.
Może nie było to zbyt wiele ale krew przestała lecieć a to już był sukces!
Stanęła na własnych nogach ignorując ból całego ciała, lustrowała wzrokiem sklepienie, czy wytrzyma? Słyszała jak Syriusz ustawia na klapie coś ciężkiego za pewne jakąś szafę lub skrzynię, w głowie miała tylko jedno zaklęcie które mogło by pomóc...
- Bombarda (k1) - rzuciła odsuwając się pod ścianę jak najdalej miejsca w które chciała trafić zaklęciem, modląc się jednocześnie by cała chata się nie zawaliła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Wto Gru 09, 2014 10:25 pm

The member 'Jessi Mall' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Sro Gru 10, 2014 6:50 pm

Remus nie rozumował już ludzkim mózgiem. Jego życiem kierowały teraz wszystkie zwierzęce instynkty i zmysły, które były wyostrzone. Słyszał najmniejszy szelest dochodzący z Chaty i z poza niej, czuł różne zapachy, jednak najbardziej w nos rzucił mu się ludzki zapach. Zawarczał. Rozglądał się po salonie szukając źródła, które poczuł. Zamiast człowieka ujrzał przed sobą wielkiego jelenia, który próbował go przed czymś zatrzymać. Zawarczał ostrzegawczo i uniósł łapę ozdobioną pięcioma ostrymi jak brzytwa pazurami w ostrzegawczym geście. Po chwili skoczył prosto przed siebie demolując kilka stojących mu na drodze krzeseł, połamał łózko i o włos minął stopą Petera przemienionego już w szczura. Drzwi tarasował mu jeleń, jednak nie chciał go skrzywdzić. Złość zjeżyła mu sierść na karku i skoczył w kierunku okna, gdyż doszedł go powiew wiatru, niestety, tam również czekało go rozczarowanie, bo to z kolei, zagrodzone było przez psa. Wściekle zawył i zaczął demolować wnętrze pokoju, łamał meble, drapał ściany, niszczył wszystko tylko po to, by się wydostać, bo jeden z głównych, najsilniejszych instynktów, pulsował bolesnym ssaniem w żołądku. Zew głodu... I wtedy właśnie usłyszał ten głos... Głos, który sprawił, że do ust naciekła mu ilość śliny mogąca zapełnić średnich rozmiarów basen. Nie zważając na nic odepchnął jelenia stojącego mu na drodze i dopadł do klapy, gdy wyczuł zapach człowieka. Drapał i skomlał próbując dostać się do środka, demolował stojące na niej sprzęty, jednak z marnym skutkiem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Czw Gru 11, 2014 8:34 pm

Syriusz wrócił do pomieszczenia, jednak Remus nie był już tym samym Luniaczkiem co chwilę wcześniej. Przemiana dokonała się już całkowicie i teraz był wilkołakiem, kierującym się jedynie instynktami i dzikością natury. Wilkołak wydawał się mieć ochotę skoczyć na potężnego jelenia, który swoją drogą ledwo mieścił się w tym domu, ponieważ jego rogi zahaczały o sam sufit. Łapa był w pewnej gotowości, by wskoczyć na grzbiet Lunatyka i zębami odciągnąć go od Rogacza, ten jednak pogroził mu pazurami i rzucił się ze swoją agresją na niczemu winne krzesła. Łóżko zostało doszczętnie zniszczone, a szkoda, ponieważ było stare, lecz całkiem wygodne. W tym momencie spod stóp wilkołaka czmychnął duży szczur, uciekając przed rozdeptaniem. Wilkołak podchwycił zagranie psa i ruszył za nim do okna i wtedy pies zatarasował wilczurowi kolejną drogę ucieczki. Skulił uszy po sobie kiedy ten zawył przeraźliwie i zaczął demolować wnętrze pokoju. W tym momencie doszedł ich głos Jessi i pies widząc reakcję wilkołaka, czym prędzej ruszył za nim, by go powstrzymać. Jeleń został odepchnięty mocno na bok i potrzebował krótkiej chwili, aby wrócić do tematu, więc teraz była kolej Łapy. Skoczył na wilkołaka, który zaczął rozwalać, wcześniej zniszczoną już Bombardą szafę. Podłoga była prawie całkowicie zawalona. Chwycił zębami grzbiet potwora, jednak po chwili został odrzucony jak szmaciana lalka, odbił się od ściany i spadł na połamane deski podłogi. Zawył z bólu, jednak pozbierał się i znów skoczył na wilkołaka, chcąc odciągnąć jego uwagę od zniszczonej klapy, pod którą gramoliła się Jessi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pią Gru 12, 2014 11:47 pm

Pył, kurz i latające deski wymarzone towarzystwo do spędzenia wieczoru!
Do tego huk był tak silny że przez chwilę dziewczyna nie słyszała niczego co działo się na wyższych piętrach budynku.
Przymknęła oczy i zakryła głowę ramionami dosłownie w ostatniej chwili bo ledwo to zrobiła poczuła uderzenie w przedramię, ot dostała by prosto w łepetynę deską, jak miło...
Po kilku chwilach gdy wszystko co miało spaść, przy pomocy grawitacji opadło na posadzkę otworzyła oczy.
Wyszła jej całkiem potężna demolka, niby nic dziwnego ale sam fakt że cała chata nie spadła im na głowy był niezwykły!
Gdy początkowe piszczenie w uszach minęło Jessi zdała sobie sprawę z zamieszania panującego tuż nad jej głową. No tak imprezka z piętra przeniosła się na parter...
Wtedy dziewczynę olśniło! Przecież Remusa musiał przyciągać jej zapach! Syriusz całkiem nieświadomie zrobił sam sobie i całej reszcie pod górkę! Gdyby pozwolił Jessi spokojnie zamienić się w Wilka nie było by tego problemu a tak Lupin wyczuwał całkiem smaczną kolację tuż pod swoimi stopami i szalał zgłodniały z pewnością jeszcze bardziej niż normalnie.
Nie czekając na nic Mall dokonała przemiany, eliminując w ten sposób element rozdrażniający wilkołaka. Zapach ludzki zmienił się w zapach wilka.
Wyczulone zwierzęce uszy Mall wychwyciły skomlenie psa, potrzebował pomocy, tak więc wilczyca wyskoczyła z piwnicy i korzystając z momentu zaskoczenia jaki wywołało nagłe zniknięcie interesującego wilkołaka zapachu skoczyła mu na pierś pozbawiając równowagi i przewracając na pogruchotane deski unieruchamiając na kilka chwil, miała cichą nadzieję że na wystarczająco długo by Syriusz się pozbierał a James i Peter zdążyli do nich dołączyć w końcu nigdy nie wiadomo jaki będzie kolejny krok wilkołaka. Instynktownie odsłoniła zęby i zawarczała cicho.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin



Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Gru 14, 2014 9:49 pm

Wilkołak był głodny i okazywał to w możliwie jak najbrutalniejszy sposób. Czuł smakowite mięso, a nie mógł go dostać, co jeszcze bardziej pobudziło jego irytacje. Remus usłyszał huk, a dym i odłamki zniszczonej szafy uderzyły go w pysk, robiąc na nim kilka podłużnych ran, jednak nie na tyle poważnych, by coś mu groziło. Zawył z bólu i wściekłości, gdy poczuł jak podłoga pod łapami staje się miękka, zapach stał się jeszcze bardziej intensywny, gdy poczuł jak pies wbija mu swoje zębiska w grzbiet, więc zrzucił go z siebie mocnym potrząśnięciem po czym zamachnął się łapą uderzając w bok zwierzęcia, nie patrząc nawet co się z nim dalej działo. Słyszał tylko jego skowyt bólu i skulił uszy po sobie. Miał zamiar do reszty rozerwać podłogę i zaspokoić głód, gdy pies po raz drugi rzucił się na niego. Wkurzył go. Wilkołakowi wydawało się w tej chwili, że chce mu odebrać zdobycz, a na to nie może pozwolić. Wyszczerzył więc swoje ogromne kły, zjeżył sierść i w szale rzucił się na Syriusza, łapiąc go pyskiem grzbiet i potrząsając łbem, by pokazać mu jego miejsce. Zapach, który tak bardzo kusił jego nozdrza, właśnie zniknął i Lupin stracił orientację, że rozluźnił nacisk kłów, którymi ściskał Syriusza. Zanim zdążył ocenić sytuację wielki wilczur skoczył mu pierś i powalił. Uderzył głową w jedną z rozwalonych desek, zaskomlał w bólu, zaraz jednak zjeżył się ponownie i zamachnął łapą, całą siłę wkładając w uderzenie w pysk wilczura, który go zaatakował.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   

Powrót do góry Go down
 

Wrzeszcząca chata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Serce zakazanego lasu
» Wrzeszcząca Chata
» Za Wrzeszczącą Chatą
» Chata szalonego szamana
» Tymczasowa "Chata Wróżki"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: HOGSMEADE-