a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Wrzeszcząca chata - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Wrzeszcząca chata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Wto Gru 16, 2014 10:55 am

Cios zadany przez wilkołaka był trafiony i dosyć bolesny, pod okiem Panny Mall z pewnością przez kilkanaście dni znajdować się będzie piękny ciemny siniak. Wilczyca nie była jednak dłużna i instynktownie zacisnęła ostre, zęby w łapie wilkołaka, słychać było odgłos pękającej kości, palce wskazujący Lupina z pewnością będzie wymagał interwencji...
W tym samym czasie do siebie doszli i wkroczyli do akcji James, Peter no i oczywiście Syriusz.
Przyjaciele wykorzystali okazję, którą stworzyła im Jessi powalając chłopaka i razem z nią nie pozwolili mu już wstać, wielki czarny pies wraz z długowłosą wilczycą groźnie warczeli i w krytycznych momentach swymi wielkimi łapami powalali ramię w ramię wilkołaka, który rzucał się jak poparzony, jeleń nie szczędził swej siły i rogów, nawet szary szczur ugryzł Lupina w paluch od stopy, gdy ten chciał go kopnąć.
Przepychanki trwały kilka godzin, wszyscy byli już bardzo zmęczeni, wilkołak poczuł to i z całą siłą odrzucił całą piątkę w różne części chaty, był już przy drzwiach z zamiarem czmychnięcia w las gdy padł na ziemię jak długi!
Wschód słońca, Lupin wrócił do swojej ludzkiej postaci...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Wto Gru 16, 2014 11:33 am

Wilczyca zaskomlała gdy łapa wilkołaka dosięgła jej pyska, wydawało jej się że przez moment widzi przed oczyma gwiazdki była pewna że po tym uderzeniu zostanie ślad jednak sprawdzi to dopiero rankiem gdy przybierze swą ludzką postać, teraz nie było czasu na zajmowanie się takimi drobnostkami.Musiała działać.. Nie miała jednak czasu na zastanawianie się i zadziałała instynktownie zacisnęła zęby na łapie która ją właśnie trafiła, nie żeby specjalnie, w tamtym momencie o tym nie myślała ale zrobiła to z całej siły jaką miała w szczękach i uświadomił jej to dopiero dźwięk pękającej kości, który dotarł do jej uszu, które od razu położył po sobie. Już miała wyrzuty sumienia że zrobiła swojemu chłopakowi krzywdę.
Wtedy też do akcji wrócił Syriusz oraz James i Peter.
Byli w komplecie więc mieli ułatwione zadanie. Co prawda nie mogli się komunikować przy pomocy mowy, ale było to w ich przypadku zbędne. Znali się na tyle długo że rozumieli się bez słów i zgodnie stwierdzili że Remus musi pozostać do rana w tej leżącej pozycji a oni muszą zrobić wszystko aby tak było.
Dawali z siebie wszystko.
Jessi co i rusz warczała i groźnie kłapała zębami, gdy trzeba było nawet podgryzała jednak już nie tak mocno, nie chcąc znowu połamać jakiejś kości swojego chłopaka, współpracowała z Syriuszem jednak wcale to nie znaczyło że nie przeszła jej ochota walnąć go czymś ciężkim za to że ją capnął w nogę! Dopóki adrenalina działała nie było tak źle ale z pewnością gdy dziewczyna wróci do zamku nie będzie mogła zwlec się z łóżka.
Mall była zaskoczona tym ile siły drzemie w ciele jelenia, widziała Jamesa w tej postaci tak wiele razy jednak nigdy nie wydawało jej się żeby jeleń mógł być aż tak silnym stworzeniem, jego rogi i ciężar ciała uniemożliwiały wilkołakowi podniesienie się na równe nogi, nawet Peter pomagał jak tylko mógł, czy Jessi się wydawało czy szczurek ugryzł wilkołaka?
Przepychanki trwały już jakiś czas, kilkadziesiąt minut a może już nawet kilka godzin? Gryfonka straciła zupełnie poczucie czasu, nie dziwiła się że tą chatę okrzyknięto najbardziej nawiedzonym miejscem w Anglii w końcu cały ten rumor który tu robili było pewnie słychać aż w Hogwardzie.
Jessi zaczęła odczuwać zmęczenie, widać było że jej przyjaciele również, nie umknęło to uwadze Remusa i nagle wszystko się zmieniło. Jessi właśnie zamachnęła się łapą chcąc przytwierdzić do podłogi łapę Remusa która właśnie wystrzeliła w powietrze gdy poczuła podmuch powietrza i nim się zorientowała silny ból w okolicy klatki piersiowej a później z hukiem łupnęła do starej szafy która rozpadła się na tysiąc kawałków gdy ciało wilczycy uderzyło w nią z impetem. Następnie słychać było jeszcze trzy uderzenia z czego Jessi wywnioskowała że Syriusz, James i Peter podzielili jej los. Skoczyła na łapy wydostając się z szafy co skończyło się skomleniem gdyż w wyniku uderzenia coś przeskoczyło w jednej z nich.
Ku jej przerażeniu wilkołak stał już w otwartych drzwiach! Ogarnęło ją przerażenie jeżeli teraz ucieknie...
Łup... Remus padł jak długi na podłogę, już w swojej ludzkiej postaci, przez otwarte drzwi do pomieszczenia wpadały pierwsze promienie wschodzącego słońca.
Wilczyca rzuciła się w stronę leżącego na ziemni chłopaka, w biegu już zmieniła się z powrotem w dziewczynę, która grzmotnęła przy omdlałym chłopaku na kolana z taką siłą że deski zagruchotały głucho, drzazgi pokaleczyły jej skórę jednak to zignorowała.
Delikatnie uniosła głowę swojego ukochanego i położyła sobie na kolanach, ostrożnie zaczęła odgarniać mu z twarzy włosy a z jej ust nieustannie i rytmicznie wydostawało się jedno słowo.
- Przepraszam, przepraszam,przepraszam....- nie zaprzątała sobie głowy obolałymi żebrami, rozgruchotaną kostką, krwawiącymi kolanami, umazanymi krwią dłoniami, potarganymi włosami ani nawet wielkim limem pod okiem, w tej chwili najbardziej bolał ją widok bladej pokrwawionej twarzy, zdartych do krwi dłoni i złamany palec Remusa.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
James Potter

avatar

Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Wto Gru 16, 2014 11:52 am

James miał ochotę zawyć jak pies, kiedy widział co się dzieje. Miała być normalna, taka jak zwykle pełnia, ale do akcji musiała wkroczyć Jessi! Syriusz zawlókł ją gdzieś, wrócił potem i James już myslał, że za chwilę Remus się uspokoi i wszystko będzie jak zwykle. Nie docenił jednak tej upartej istoty jaką była Jessi, która chyba tego wieczoru zostawiła mózg w Pokoju Wspólnym. Usłyszał huk, chatka zatrzęsła się i wszyscy zamarli, jakby się bali, że domek się zawali. Nic takiego jednak się nie stało i wszystko ruszyło znowu, jakby w zwolnionym tempie, ale coraz szybciej. Remus wył oszalały z głodu, próbując im umknąć i wydostać się byle dosięgnąć swojej ofiary. James wiedział, że to wina Jessi. Wyczuwał ją, powinna zostać jak grzeczne dziecko w zamku i nie wtrącać się. Na początku był rozdarty, domyslam się co dziewczyna przeżywa, ale teraz był już pewny, że lepiej jakby została w zamku. Nie pomagala, a wręcz przeciwnie, Remus zachowywał się jak nigdy. W końcu wpadła Jessi przynajmniej w postaci wilka i James miał nadzieję, że Lupina za chwile ogarnie względny spokój. Nic bardziej mylnego. Remus wierzgał jak oszalały jakby miał jakiś atak, gorszy od stanu w którym się znajdował. Już nie zwracał uwagi czy ich zrani czy nie. Rogacz słyszał jęki Łapy i krew buzowała w nim, podburzana wściekłością. Na całą sytuację, za to, że nie dopilnowali, aby Jessi wróciła do zamku. Miał ochotę warknąć na nią, ale jelenie raczej nie warczą. Przestał zwracać na dziewczynę uwagę, starając się pomóc z oszalałym Remusem. Wszyscy próbowali go uspokoić, ale wilkołak w takim stanie był w końcu silniejszy od nich, kiedy po kilku godzinach niemal padali wyczerpani, każdy z mniejszymi bądź większymi ranami. James zmartwił się, widząc Łapę, który chyba odniósł największe rany. W końcu poczuł jak wilkołak odrzuca ich wszystkich od siebie i już myslał, ze to koniec, że skończy się ta ich niebezpieczna zabawa, że w końcu stanie sie nieszczęście.. Żadne z nich nie zauważyło upływającego czasu i nagle, niczym błogosławieństwo do środka wpadło kilka słonecznych promieni, a Remus zaczął przechodzić przemianę i w końcu padł na ziemię w postaci człowieka. James oddychał ciężko i tuż po Jessi, zmienił się z powrotem w samego siebie. Uniósł dłoń do czoła, gdzie czuł spływającą strużkę krwi. Inne zranienia obejrzy później. Podniósł się na chwiejnych nogach i podszedł do Remusa, patrząc ze zgrozą w twarz, taką twarz której jeszcze nie widział. Jessi siedziała nad nim, bezsensownie mrucząc słowa przeprosin.
- Chyba już trochę za późno na przeprosiny, co? - powiedział lodowato. Była jego przyjaciółką, ba, nawet prawie siostrą, ale aktualnie był na nią wściekły. Zamiast słuchać ich, oczywiście posłuchała swojego mózgu (pewnie ona będzie mówić, że serca) wytaczając im jakieś idiotyczne argumenty, które zabrały im czas, aby odciągnąć z Chaty dziewczyne. I co teraz zrobisz ze swoimi argumentami?
- Na co Ci to było? - zapytał twardo, klękając przy Lupinie, nie patrząc w twarz Jessi. Wyjął różdżkę i skierował ją na chłopaka. - Mówiłem, że Cię rozumiem, wiesz, że tyle razy stoję po Twojej stronie i powinnas dobrze wiedzieć, że chcemy Twojego dobra.. i jego dobra - wskazał na Remusa. Niewerbalnie wypowiadał zaklęcia, wodząc różdżką po zranieniach Remusa. Leczył to, co mógł, resztą musi zając sie profesjonalista. - Powtarzaliśmy Ci, że powinnaś wrócić do zamku, że mu nie pomożesz, widzisz do czego doprowadził Twój upór? - w końcu spojrzał na nią, wskazując jej ukochanego. - Wszystko poszłoby tak jak zwykle, Remus czułby się jutro względnie dobrze, napisałby list, że nic mu nie jest... Ale po co? Trzeba było mu zadać więcej cierpienia - przewrócił oczami.
Może były to mocne słowa, ale dziewczyna powinna zrozumieć, że to nie zabawa. Ze do ich comiesięcznych wypraw nie może dołączyć się każdy napotkany animag, a Remus będzie zachowywał się tak, jakby miał kolejnego przyjaciela i hasał z nim po Zakazanym Lesie. Mimo, że była to Jessi Remus nie ma wtedy swojego umysłu, mysli inaczej, najpierw czuł człowieka co go denerwowało i wpadał w wilczy szał, a potem denerwował go zapach kogoś obcego.
- Tylko się nie tłumacz - powiedział, uprzedzając moment, kiedy Jessi otworzy usta. - Uprzedzaliśmy Cię, to poważna sprawa, a Ty zbagatelizowałaś wszystko jakimiś wyświechtanymi argumentami. Czy tak wyglądasz po meczu quidditcha? - zapytał, patrząc znacząco na jej obrażenia. Remus był niemal jedną wielka raną, więc James trochę spędził na wymawianiu zaklęć, które pamiętał, aby trochę ulzyć przyjacielowi. Ostatnie minuty spędził w milczeniu, słysząc tylko głębokie oddechy przyjaciół.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Czw Gru 18, 2014 2:29 pm

Wilkołak poczuł jak wilczyca zostaje odrzucona i uścisk na piersi nieco mu zelżał, ale nim zdołał wstać znowu się na niego rzuciła chwytając zębiskami za jego łapę. Usłyszał trzask, a później przejmujący ból, który wbił się kolcem w jego głowę i łapę równocześnie, skulił uszy, ale i też wściekł się jeszcze bardziej. Nie zabijał zwierząt, ale te tutaj chciał zabić, bo mu przeszkadzały w polowaniu. Potem nagle rzuciły się na niego wszystkie. Olbrzymi jeleń ugodził go gdzieś w bok rogami, aż wilkołak zaskomlał cicho. Wił się i wyrywał, machał nogami usiłując zrzucić z siebie te zwierzęta. Coś ugryzło go w dolną kończynę. Pies i wilk trzymali go za łapy, jeleń przygniatał do ziemi i nie pozwalał wstać. Jego wściekłość osiągnęła zenit, wkładając w to wszystkie swoje instynkty, mięśnie i siłę, wydostał się z ich uścisku, chcąc umknąć. Stchórzył. Stwierdził, że nie da sobie rady sam z czterema stworzeniami i wolał uciec. Był już przy drzwiach, gdy dopadło go słońce. Zaskomlał, zawył i padł na podłogę. Powoli zaczął wracać do swojej postaci... Najpierw głowa zmniejszyła się i wróciła do kształtu sprzed przemiany, łapy i pazury stały się na powrót ludzkie, ogon zniknął równocześnie z włosami porastającymi ciało. Znowu był Remusem Lupinem. Jęknął. Bolało go dosłownie wszystko, miał dość liczne rany, porozrywane gdzieniegdzie zębami Syriusza, siny bok od rogów Jamesa, dziurkę w dużym palcu u nogi od ugryzienia Petera, jednak najbardziej bolała go dłoń. Twarz nosiła oznaki spotkania z odłamkami desek, a guz z tyłu głowy po tym jak gruchnął na deski dodatkowo dopełnił dzieła. Chciał leżeć i umrzeć, nie był w stanie sam chodzić, za bardzo był zmęczony, za bardzo obolały. Miał zamknięte oczy i oddychał ciężko i szybko. Poczuł tylko unoszenie głowy i układanie jej na czymś twardym, ale w miarę wygodnym. Było mu teraz dobrze choć nadal odczuwał ból. Dochodziły go głosy. Słyszał jak ktoś go przeprasza, a potem jak ktoś na kogoś krzyczy. Gdzieniegdzie ból znikał lub stawał się łagodniejszy, leczono go, jakże bym im wdzięczny! Wreszcie zaczął do siebie wracać. Otworzył oczy i ostrożnie rozejrzał się po wnętrzu. Milczący James i reszta, wisząca nad nim twarz Jessi... zaczął sobie przypominać ostatnie wydarzenia. Za wyjątkiem tych, które przeżywał pod postacią wilkołaka.
- Co macie takie miny? Wyglądałem znacznie gorzej... Syriuszu... - spojrzał na przyjaciela, który pewnie wcale nie wyglądał lepiej od niego. - Przepraszam, ja... sam wiesz - westchnął. Zmęczone twarze jego przyjaciół wcale nie zachęcały do ich oglądania. Zrozumiał więc, że musiał im dać nieźle w kość. - Wszystkich was przepraszam - Oni doskonale wiedzieli, że nie musi przepraszać, bo nie chciał nikogo skrzywdzić świadomie. - Widzę, że zrobiłem niezłą demolkę - starał się uśmiechnąć, ale kiedy spojrzał na twarz Jessi, jej sine oko, uśmiech zamarł mu w połowie drogi. Nie zważając na ból pleców i mięśni poderwał się w górę. Syknął. Przesunął się po podłodze obok, nie wstając i uważnie zlustrował ją wzrokiem. Jęknął i ukrył twarz w dłoniach. Nie. Tylko nie ona.
- Tego chciałaś? Tak wyglądać? Koniecznie chciałaś zostać przeze mnie skrzywdzoną? W takim razie gratulacje, spełniłaś swoje marzenie! - powiedział bezlitośnie, z nieukrywanym jednak bólem. -Właśnie dlatego nie chciałem, byś tu była! Ale nie, ty musiałaś po raz kolejny udowodnić światu, że dasz radę! Nie jesteś niezniszczalna, Jessi! Tym bardziej kiedy ja... ach! - krzyknął ze złością, bo sam już nie wiedział co miał mówić. Nie chciał też słuchać jej kolejnych tłumaczeń. Liczył tylko na to, że wreszcie ona to zrozumie i odpuści.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Czw Gru 18, 2014 7:30 pm

Słyszała jak James na nią wrzeszczy jednak jak by wcale nie dochodził do niej sens tych słów. Zupełnie tak jak gdyby postawić przed nią Chińczyka który zaczął by się wykłócać o coś po Chińsku i liczył na to że ona zrozumie.
Albo jeszcze inaczej, słyszała że on coś wrzeszczy ale nie słyszała co bo James i cała reszta w tej chwili stali jak by za grubą szybą i sens słów zatrzymywał się na tej szybie nie mając szansy dotrzeć do adresata.
Nie mówiła nic wpatrywała się tylko w Remusa, gdy ten otworzył oczy na jej ustach pojawił się słabiuteńki uśmiech, skoro się ocknął to nie było aż tak źle prawda? Nie było aż tak źle... Wtedy też jak by wróciła zza swojej szyby do rzeczywistości.
Słyszała jak Remus przeprasza i mówi coś o demolce już chciała zażartować że osiemdziesiąt procent tej demolki to zasługa jej bombardy gdy jej ukochany zerwał się jak poparzony.
- Ale przecież nic mi nie jest to tylko siniak i trochę brudu... Przecież... Przecież to ja zrobiłam Tobie większą krzywdę ten złamany palec... - nie tłumaczyła się, stwierdzała tylko fakty.
Remus zaczął krzyczeć, nie dziwiła mu się była to oznaka strachu o nią. Westchnęła czuła że cokolwiek nie powie i tak wszystko będzie na nią. Nikt nie brał pod uwagę faktu że gdyby zamiast próbować zamknąć ją w piwnicy pozwolili by na czas jej się przemienić było by o niebo lepiej, nikt nie myślał o tym że gdyby wilkołak pierwszy znalazł się w piwnicy nim Jessi się uwolniła to dopiero mogło by być źle ale nie oni mieli zamiar wrzeszczeć i na siłę udowodnić że mieli rację. Teraz nikt nie miał racji ani ona że tu przyszła ani oni że gdy było już zbyt późno by odsyłać ją do domu nie pozwolili po prostu jej zostać i robić swoje. Cóż było jednak już zbyt późno a co się stało to się nie odstanie.
Jessi była Jessi i spokojnie zbierała całą tą złość którą na nią teraz wylewali i nie miała im zupełnie tego za złe. Wręcz przeciwnie była głęboko poruszona faktem że tyle dla nich znaczy że wściekali się na nią aż tak bardzo.
W końcu gdy wszyscy przestali krzyczeć, wrzeszczeć i prawić morały (zostawiam Wam możliwość jeszcze trochę pokrzyczeć w kolejnych postach) wstała z podłogi i popatrzyła trzeźwym wzrokiem na całą czwórkę.
- Już świta dziewczyny zaraz wstaną a jeśli nie pojawię się na śniadaniu zaczną coś podejrzewać. - chwaliła stwórcę że od wielu lat każdego ranka biegała i trenowała loty na miotle jeśli wyrobi się przed śniadaniem nikt nawet nie zauważy że nie było jej całą noc. Oczywiście miała zamiar wszystkim wmówić że podczas porannego treningu spadła z miotły.
Wyciągnęła swoją różdżkę i niewerbalnym accio przywołała całą czwórkę do siebie i zamknęła ich zdezorientowaną teraz grupkę w uścisku.
- Kocham Was wszystkich ale... ale Remusa najbardziej. - spojrzała swojemu chłopakowi prosto w oczy. Ciekawe czy umiał wyczytać z jej spojrzenia bezgraniczną miłość jaką go darzyła? Wspięła się na palce i złożyła w kąciku jego ust delikatny i krótki pocałunek. W tej chwili w chacie pojawiła się jej miotła którą nie wiadomo kiedy zdążyła przywołać, ach ta magia niewerbalna!
Wskoczyła na Pędzącą Strzałę 78 i odleciała w stronę zamku zostawiając swoich bliskich zszokowanych i chyba troszeczkę rozczulonych jej demonstracją uczuć. Może uświadomili sobie teraz co nią kierowało gdy pojawiła się tutaj wieczorem?

z/t Jessi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pon Gru 22, 2014 2:45 am

Łapa czuł silny wstrząs żołądka, który prawie podjechał mu do gardła, gdy wilkołak zrzucił go z siebie mocnym potrząśnięciem i po chwili oberwał dodatkowo w bok, prosto w żebra. Upadł na podłogę i zawył z przeszywającego bólu, zadanego pazurami wilkołaka. Poczuł jak po czarnej, szczeciniastej sierści sączy mu się krew. Wilkołak stracił nim zainteresowanie, jakby sądząc, że wyeliminował przeciwnika i Łapa po raz kolejny ponowił próbę. Wtedy Lunatyk się wściekł i to tak, jak dawno mu się nie zdarzało. Kiedy spędzali pełnie tylko we czwórkę, bywało o wiele spokojniej, no cóż. Zamiast uciekać przed najeżonym, jeżącym kły wilkołakiem, zrobił dokładnie to samo. Najeżył się i zaczął ujadać, mimo, że był dużo mniejszych gabarytów, wcale się tym jednak nie przejmował. Spoglądał na przeciwnika groźnym spojrzeniem. Zorientował się jednak zbyt późno, do czego dążył wilkołak i po chwili poczuł rozdzierający ból, który był nieporównywalnie większy niż to przed chwilą, tamto było jedynie draśnięciem. To co wydobyło się z gardła psa, nie było zwykłym skomleniem, tylko rozdzierającym wyciem, kiedy wilkołak potrząsał łbem, prawie rozrywając zębami jego kark. Jessi wreszcie wpadła na pomysł, by przemienić się w swoją postać animagiczną, chociaż nikt nie bronił jej uczynić jej tego dużo wcześniej. Lupin rozluźnił wreszcie uścisk, a Jessi pod postacią wilka, przygniotła go do podłogi. Syriusza nikt nie musiał przygniatać, przez chwilę leżał, starając się odzyskać równowagę, jednak ból przysłaniał mu zdrowy rozsądek. Całą siłą woli musiał powstrzymać się, by nie powrócić do ludzkiej postaci. Podźwignął się na nogi, jednak głowa wisiała mu smętnie, nie chciał podrażniać dodatkowo zadanych przez wilkołaka ran. Wtedy właśnie wilkołak zamachnął się i zdzielił wilka łapą w pysk(buzię!). Łapa wykorzystał okazję i pomagał pozostałym powalać wilkołaka, który rzucał się jak dziki, w międzyczasie nie przestawał groźnie warczeć. Wilczyca odwdzięczyła się wilkołakowi mocnym zaciśnięciem zębów na jego łapie i wszyscy mogli usłyszeć dźwięk pękającej kości. Aż dziw brał, że nie odgryzła mu tego palca.
Przez wiele godzin walczyli o to, by Remusowi nie udało się wyskoczyć z Wrzeszczącej Chaty, ramię w ramię powalali wilkołaka, a ten, pojedynczy osobnik wcale nie zdawał się przejmować ich przewagą liczebną. Łapa współpracował z wilczycą, jednak momentami miał wrażenie, że to na niego warczy i kładł tylko uszy po sobie co nie było trudne, ponieważ już i tak ledwo się trzymał. Adrenalina jednak pulsowała w jego żyłach i czuł, że padnie bezwładny na podłogę kiedy będzie już po wszystkim.
Łapa wcale nie dziwił się temu, że Rogacz, kiedy chciał był bardzo silny i mógł przygnieść swoim „cielskiem” wilkołaka i zdawał sobie sprawę, że bez niego nigdy nie poradziliby sobie podczas tych nocnych eskapad. Może i Łapa był zwinniejszy i mógł wskakiwać wilkołakowi na grzbiet, ściągając go z obranego kursu, ale to Rogacz w ostateczności powalał go na ziemię i uniemożliwiał podniesienie się na równe nogi. Tej nocy wszyscy walczyli zawzięcie, wraz z Peterem, który ugryzł wilkołaka. Na pierwszy rzut oka wydawał się całkowicie bezużyteczny, jako ten najmniejszy. Potrafił jednak zwrócić na siebie uwagę wilkołaka i swoim szczurzym biegiem zdekoncentrować go, by Łapa i Rogacz mogli wkroczyć do akcji.
Syriusz sądził, że dłużej już nie wytrzyma i padnie, pozwalając by zęby wilkołaka rozszarpały go do końca. Prawie tak się stało, ponieważ łapa wilkołaka wystrzeliła gwałtownie w górę i Jessi nie zdążyła nad nią zapanować. Poczuł silne uderzenie, ale nijak to się miało do bólu który wilkołak zadał mu chwilę wcześniej. Poczuł, że szybuje i miał ochotę odlecieć w ten sposób do krainy wiecznych łowów i dopiero łoskot jakiegoś mebla, roztrzaskującego się pod jego ciężarem, uzmysłowiło mu, że to jeszcze nie koniec zabawy. Niefortunnie wylądował na przedniej łapie i kiedy starał się podnieść, nie mógł utrzymać równowagi, pod wpływem ran na karku poleciał pyskiem na ziemię. Podniósł się ponownie, wiedząc już, że nie może opierać więcej ciężaru na lewej łapie, co wcale nie było żadnym ułatwieniem. Uniósł ledwie głowę, co spotęgowało ból w szyi i zobaczył, że wilkołak zaraz ucieknie przez otwarte drzwi. Los się jednak do nich uśmiechnął, księżyc ustąpił miejsca pierwszym nieśmiałym promieniom wschodzącego słońca i Remus padł na ziemię, wracając do swojej ludzkiej postaci. Gdy Łapa to zobaczył, coś w nim pękło i zwalił się na podłogę, przy okazji wracając do swojej ludzkiej postaci. Był nieźle poturbowany, z boku sączyła mu się krew, lewa ręka była co najmniej zwichnięta, o ile nawet nie złamana, ale chyba jednak nie. Natomiast kark był pokiereszowany nie tyle od zębów, co od potrząsania nim, co spotęgowało tylko obrażenia. Leżał na podłodze, oddychając ciężko i słyszał jak Jessi biegnie do Remusa mrucząc słowa przeprosin. Takiej ciężkiej pełni dawno już nie mieli. To wszystko przez jej obecność. Syriusz zawsze twierdził, że do pewnych kwestii kobiety po prostu nie mogą się wtrącać i koniec sprawy, do widzenia, k r o p k a. Jak widać, teraz właśnie się to sprawdzało. Słyszał, że James powrócił do swojej postaci i również podszedł do Remusa. Syriusz miał ochotę zrobić to samo, jednak nie miał szans z pulsującą bólem szyją, która doprowadzała go do szaleństwa, kiedy tylko spróbował się podnieść. W końcu udało mu się to i doczołgał się do pozostałych z grymasem na ustach. Po chwili znowu opadł na deski i przymknął oczy. Nie miał siły się odzywać. James w tym momencie był jak jego syjamski brat bliźniak. Wypowiadał wszystko to, na co Łapa nie miał w tej chwili siły wypowiedzieć. Nie przerywał mu, mimo, że jego świszczący oddech zagłuszał momentami grobową ciszę, jaka zapanowała w pomieszczeniu. Słyszał, że James się wściekł i wcale mu się nie dziwił. Gdy tylko zobaczył przekraczającą próg pokoju Jessi, wiedział, że to przyniesie tylko same kłopoty. Pozwolił wyrzucić Jamesowi nerwy z siebie i wszystko co leżało mu na wątrobie. Kiedy ten skończył, Syriusz uchylił oczy, które w tym momencie zdawały się nie mieć w ogóle białek, ponieważ źrenice tak mu się powiększyły.
- To był ostatni raz, kiedy Jes-ssi nam towarzyszyła… – Rzekł chrapliwie, unosząc rękę do góry. Podparł się nią i znalazł się w pozycji półleżącej, a głowa zwisła mu bezwładnie. Czuł, jak na plecy ścieka mu krew, jednak nie był zdolny do tego, by wydobyć różdżkę i tak od razu się uleczyć. Uniósł nieznacznie głowę do góry, tłumiąc grymas bólu, kiedy usłyszał Remusa zwracającego się do niego. Pokręcił przecząco głową, kiedy ten zaczął go przepraszać.
- Wiem, Remusie. – Odparł, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Odwrócił wzrok, rozglądając się za Peterem. – A ten gdzie zniknął? Wyłaź Peter, wyłaź i baw się z nami! – Zawołał chrapliwym głosem i wreszcie udało mu się podnieść, jednak głowę trzymał pod nienaturalnym kątem, by nie nadwyrężać poranionego karku. Zrobił kilka chwiejnych kroków i usiadł na rozwalonym po walce łóżku, na którym wcześniej się wylegiwał. Oparł czoło o zachowany filar i obserwował Remusa, który właśnie zdał sobie sprawę, że przyprawił Jessi o śliwkę na oku. Po raz pierwszy od bardzo dawna Syriusz nie kwapił się, by być w centrum uwagi. Po chwili jednak i on się odezwał.
- Widzisz? Mieliśmy rację, jednak do Ciebie czyjeś argumenty docierają widocznie po fakcie. Zapamiętaj sobie, że pełnia to czas, w którym niestety, ale nie ma dla Ciebie miejsca w jego życiu. – Rzekł, zastanawiając się, czy dziewczyna w ogóle zdawała sobie sprawę z tego, że podczas przemiany znajdowała się przy Remusie zbyt blisko i Łapa dał jej c a ł e dziesięć sekund na zmianę w wilka, jednak kiedy tego nie uczyniła, po prostu spanikował, przeklinając w duchu jej spóźniony refleks. Dziwił się, że jeszcze nie wypowiedziała tego na głos, co pewnie w duchu sobie myślała. Słysząc słowa Jessi o śniadaniu w Hogwarcie, nie wiedział, czy ma się rozpłakać, czy roześmiać, a może po prostu jedno i drugie.
- Smacznego, nie ma to jak jajecznica na bekonie po wyczerpującej nocy w towarzystwie wilkołaka. Palce lizać! – Rzekł z przekąsem. Poczuł, że zaklęcie ściąga go z łózka i miał ochotę przytrzymać się filaru by to powstrzymać. Znaleźli się w ciasnym uścisku Jessi i Syriusz stwierdził, że już gorzej być nie może, kiedy dziewczyna wbiła mu palce w poraniony bok. Wywrócił oczami kiedy Gryfonka pocałowała Lunatyka, po czym odleciała na swojej miotle do zamku.
- Że też nie wpadliśmy na to, by usadzić ją na tej miotle i nie wyprawić na inną planetę razem z jej motywami, by się tu pojawić! – Zawołał z rozdrażnieniem. Sięgnął do tylnej kieszeni po różdżkę, mając nadzieję, że nadal się tam znajduje. Nic bardziej mylnego. Różdżka zniknęła, a Syriusz opadł na łóżko, ponieważ nie był w stanie przeszukiwać właśnie całego rozgardiaszu, by ją odnaleźć. Szyja paliła go piekielnym bólem.
zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black


Ostatnio zmieniony przez Syriusz Black dnia Sob Mar 21, 2015 12:05 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Peter Pettigrew

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pon Gru 22, 2014 3:25 am

Plan był taki jak co miesiąc, czyli zatrzymać Remusa w chacie i nie pozwolić mu nikogo skrzywdzić. Prościzna, nie? Peter pod postacią szczura, tak na prawdę mógł nie wiele zrobić. Co najwyżej podgryzać wilkołaka i odwracać jego uwagę, ściągając ją na siebie i to waśnie robił. Udało mu się nawet wleźć na wilczy kark. Wszytko układało się nawet nieźle, dopóki wrażliwych uszu zwierząt nie dobiegł głos Jessi. Wilkołak ruszył ku źródłu dźwięku i na nic zdały się wysiłku huncwotów by go zatrzymać.
Odbyła się walka, której Peter byl raczej mało istotnym uczestnikiem. Spadł bowiem z wilczego ramienia i nie dał rady już wejść tam ponownie, więc zostało mu plątanie się Remusowi pod nogami ryzykując zostanie szczurzym naleśnikiem.
Na szczęście świt szybko nastał, choć dla Glizdka i zapewne reszty obecnych trwało to wieczność. Remus zmienił się człowieka i chyba nie zauważył, jakie obrażenia zadał Jessi. Peter także przyjął ludzką postać
-W-wszystko w po-porządku?- jąkał się, ale i stękał przez połamane żebra i złamaną nogę. Przyglądał się zbolałym wzrokiem przyjaciołom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3839-peter-pettigrew
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Cze 14, 2015 9:19 pm

Udało mu się nakłonić Jessi do spotkania. Umówili się we Wrzeszczącej Chacie, miejscu, którego tak bardzo nienawidził jednocześnie jednak niezmiernie je ceniąc. Tyle razu tu bywał zmieniając się w niej co miesiąc w wilkołaka, którym był. Straszył tym ludzi, aż dom zyskał opinię najbardziej nawiedzonego domu w całej Anglii. Niczego nieświadomi ludzie nie mieli pojęcia, że sprawcą tego wszystkiego jest Remus. W każdym bądź razie przeżył tu wiele. Tym razem miał się tu spotkać z Jessi, tylko z nią. Czekał już na nią, przy okazji obgryzając wszystkie paznokcie niemal do krwi, bo tak bardzo się o nią martwił. Był też na nią wściekły, bardzo. Jednego był jednak pewien: cieszył się, że ją zobaczy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Cze 14, 2015 9:31 pm

Co ci faceci z niej robili? Niby była twarda a jednak gdy płeć przeciwna naciskał bardzo mocno w końcu ustępowała. No przynajmniej tak było w ostatnich dwóch przypadkach. Raz gdy Viktor sprawił że jednak wróciła do Hogwartu i drugi raz teraz gdy Remus namówił ją na spotkanie.
Weszła do Wrzeszczej chaty upewniając się czy włosy zasłaniają choć trochę bliznę na łuku brwiowym.
Już wyobrażała sobie minę Remusa.
-Jesteś tu?- zawołała w mrok chaty pokonując kolejne metry. To nie miał być przyjemny wieczór.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Cze 14, 2015 9:38 pm

Usłyszał jej kroki zanim ją zobaczył. Chata była stara i słychać dosłownie każdą trzeszczącą deskę. Nic nie ukryło nadchodzących osób. Serce załomotało mu na dźwięk jej głosu. Siedział na krześle ze zapaloną różdżką, rozjaśniając nieco ciemność wokół siebie i w całym pokoju, a gdy ją ujrzał, rozświetlił cały pokój. Podbiegł do niej i porwał w ramiona. Miał ją skrzyczeć, zrobić kazanie, ale jedyne na co miał teraz ochotę, to ją tulić do końca świata.
- Jessi... myślałem, że umrę, że cię straciłem... - wyszeptał w jej włosy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Cze 14, 2015 10:13 pm

Gdy wyszła zza rogu zobaczyła go w lekkiej poświacie światła z różdżki. Przygryzła warge zdenerwowana gdy pokój rozjaśniło światło a następnie chłopak wziął ją w ramiona. Początkowo chciała przytulić się do niego z całych sił ale zaraz oprzytomniała. Nie powinna tego robić, nie zasługiwała na jego miłość. Jeśli z nim będzie to on będzie w niebezpieczeństwie niebezpieczeństwie, po za tym czy umiał by zrozumieć? Zaakceptować to co się stało? Wątpiła w to.
Jej ciało całe zesztywniało. Czy zmartwi się tym i weźmie to za jakoś uraz po porwaniu? Pewnie tak bo w zasadzie właśnie tym była jej reakcja.
- Jeszcze trochę pożyjesz jeśli twoje życie zależy od tego czy ja chodzę po tej ziemi. Śmierć mnie nie chce u siebie. Pewnie boi się konkurencji.- czy słowa o śmierci wypowiedziała z żalem w głosie? Żałowała że nie umarła?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Nie Cze 14, 2015 10:23 pm

Od razu wyczuł, że coś jest nie tak. Nie przytuliła się do niego jak zwykle, nie wtuliła w jego ramiona. Zesztywniała, była niczym kukła bez czucia. Zmrużył oczy i odsunął ją od siebie. Serce mu krwawiło, bowiem niczego nie pojmował. Gdzie była? Co się stało, co zaszło, że zrobiła się taka dziwna? Musi się dowiedzieć kto i co jej zrobił. Był jednak naiwny, licząc, że Jessi opowie mu o wszystkim. Nigdy tego nie robiła mimo wspólnych ustaleń. Zawsze miała coś do ukrycia.
- Ty jesteś moim życiem. Jeśli cokolwiek ci się stanie... - urwał, nie mógł o tym mówić. - Co się dzieje? Dlaczego jesteś taka.... oschła? - zapytał, a oczy barwy miodu błyszczały w poświacie światła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pon Cze 15, 2015 9:58 am

Westchnęła tylko słysząc jego pytanie. co miała mu powiedzieć do diabła? "Kochanie no wiesz mam nadzieję że się nie zmartwisz ale dochodzę właśnie do siebie po zabiciu rodziców przyjaciółki i otrzymaniu mrocznego znaku, ale nie martw się to minie" na samą myśl o tym chciała się roześmiać gorzkim śmiechem który jednak uwiązł jej w gardle gdy tylko spojrzała w oczy chłopaka.
A mieli spędzić razem resztę życia. Zabrali jej wszystko, nawet to.
- Remus uwierz mi że stanięcie przed obliczem Voldemorta i spędzenie kilku tygodni w ciemnej piwnicy nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy. - nie skłamała i powiedziała dokładnie to o co zapytał. Przecież właśnie to wszystko było powodem jej samopoczucia i zachowania.
Instynktownie zebrała z policzka włosy zbyt późno przypominając sobie że tym ruchem odsłania świeżo zabliźnioną ranę.
Cholera.
Rzuciła w myślach całą wiązankę bluzg sama na siebie licząc że w tym słabym świetle chłopak niczego nie zauważy.
- Coś mnie ominęło jak mnie nie było?- zapytała zmieniając natychmiast temat.
- Od kiedy mnie wypuścili ciągle dostaję sowy ale nie miałam czasu ani siły ich wszystkich czytać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pon Cze 15, 2015 4:37 pm

Z minuty na minuty coraz bardziej się denerwował, gdy milczała. Wydawało mu się to zbyt długie, aż w końcu powiedziała. Zmroziło go. Zamroczyło i omal nie zemdlał na jej słowa. Musiał się jej przytrzymać, bo inaczej padłby jak długi. Remus Lupin był blady, ale teraz był niemal przezroczysty jak płótno.
- Kochanie... - wyszeptał tylko na nowo ją przytulając. Nie chciał jej o nic więcej pytać. Samo spotkanie z Voldemortem, za pewne torturowanie jej przez niego, było niepojętne i okropne. Gdyby tylko mógł dopaść drania, że ośmielił się podnieść na nią różdżkę!
Lupin dostrzegł ranę na jej policzku, przemilczał jednak sprawę. Uznał, że to efekt jej spotkania. Nie chciał jeszcze bardziej jej dręczyć wracaniem do minionych wydarzeń. Liczył, że kiedy wewnętrzne rany się zabliźnią, powie mu o wszystkim, o tym co ją spotkało.
- Dziwisz się? Sowy adresowane do ciebie wracały, więc wszyscy rwali włosy z głowy, co się dzieje. A poza tym... nie wiem czy powinienem Ci o tym mówić. Powinna to zrobić Lily... Kurczę, mam nadzieję, że mi wybaczy... Lily i James zostaną rodzicami - powiedział wzdychając. Zmiana tematu, a jakże. To idealnie jej wychodziło.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Wto Cze 16, 2015 8:33 pm

Wiedziała, wiedziała że tak będzie. Remus pobladł a potem pozieleniał, znowu zbladł i niebezpiecznie się zachwiał.
Przecież gdyby pokazała mu mroczny znak to jak nic padł by tu na zawał i miała by kolejną osobę na sumieniu!
Właśnie dla tego musiała go chronić.
Pozwoliła by ją przytulił, kciukiem i palcem wskazującym ścisnęła sobie nasadę nosa, czuła już zbliżający się ostry ból głowy a to był dopiero początek!
- Nie wcale nie jestem zdziwiona al...- urwała, odszukała jego spojrzenie i uniosła pytająco brew. Co??
James i Lily spodziewają się dziecka?
Nie mogła uwierzyć w to co słyszała. Szok i niedowierzanie malowały się na jej twarzy.
-Pewnie są bardzo szczęśliwi.- tylko tyle udało jej się z siebie wydusić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Sob Cze 20, 2015 9:08 am

Gdyby tylko mógł na pewno zamieniłby się z nią miejscami, by nie przeżywała tego co zafundował jej w gratisie Voldemort. Ten to na pewno się zna na rozgrywce. Z nim nikt nie nudziłby się, to pewne. Jednak mało kogo śmieszyły jego żarty, chyba tylko jego samego. Tak strasznie było mu szkoda ukochanej, że akurat ją to spotkało. Nie życzył tego nikomu, naprawdę.
Uśmiechnął się na widok jej zaskoczonej miny. Tak, nikt nie spodziewał się, że ta spokojna, niepozorna Lily da sobie zrobić dziecko Jamesowi. Czasem jednak tak bywa, Remus cieszył się ich szczęściem i ciekaw był, jak zareagował na tę wiadomość Rogaty.
- Lily jest, ale Jamesowi jeszcze nie powiedziała. Boi się jego reakcji - powiedział głaszcząc ją po policzku.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Sob Cze 20, 2015 12:28 pm

Wiadomość o ciąży Lily była pierwszą dobrą informacją od bardzo dawna i choć ucieszyło ją szczęście przyjaciół wiedziała że jeśli będzie nadal obecna w ich życiu to zarówno im jak i maleństwu może to zaszkodzić.
- Jestem pewna że James będzie unosić się pod niebo z radości. Teraz czeka ich wiele wspaniałych chwil. Ślub i narodziny maleństwa. Bo jestem pewna że James będzie chciał poślubić Lily przed narodzinami malucha. - westchnęła ciężko myśląc o tym wszystkim co ją ominie jeśli teraz odsunie się od przyjaciół ale czy miała inne wyjście?
Przecież oni tego nie zrozumieją.
Ona sama niewiele rozumiała.
Odsunęła się od Remusa delikatnie i stanęła przy oknie wyglądając przez nie. Wbiła wzrok w gwieździste niebo.
Czemu nic nie mogło być proste?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Sob Cze 20, 2015 10:32 pm

Uśmiechnął się na samą myśl o tym. James na pewno poślubi Lily, gdy tylko dowie się o jej ciąży, znał go wiedział to. Poza tym i tak planował jej się oświadczyć, tylko czekał na odpowiedni moment.
- Tak, to pewne. Dobrze, że chociaż ich dwójka zazna odrobiny szczęścia, w tym dzisiejszym, popapranym świecie - stwierdził.
Westchnął kiedy odwróciła się od niego i podeszła do okna. Nie rozumiał nic. Czuł, że ją traci. Voldemort po raz kolejny kogoś zniszczył psychicznie, a ona na pewno nie powie mu nic. Jak zawsze.
- Pamiętasz, co sobie kiedyś obiecaliśmy? Że będziemy sobie wszystko mówić, bez względu na to, jak czarna i straszna jest prawda. I na ironię, nigdy nie dotrzymałaś słowa. Zawsze dowiadywałem się o wszystkim ostatni. Najśmieszniejsze jest to, że nie od ciebie - powiedział cicho, z bólem i żalem.
Czuł się odtrącony. Jak niepotrzebny nikomu, zużyty mebel.
Ok, było fajnie, dobrze się spisałeś, a teraz daj mi spokój?
- Co się dzieje, Jessi. Błagam, powiedz mi - jęknął.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pon Cze 22, 2015 5:09 pm

Przygryzła wargę jak zawsze gdy była czymś bardzo zdenerwowana.
Jeśli on czuł że ją traci to ona była tego pewna, straciła go już jakiś czas temu ale on jeszcze o tym nie wiedział.
Oparła się dłonią o jedną z desek którymi zabite było okno, wyglądała teraz jak osoba która ledwo trzyma się na nogach, jak by przygniatał ją wielki ciężar a ta spróchniała deska była ostatnią rzeczą która trzyma ją w całości.
Wyglądała tak jak się czuła.
Spojrzała smutno na Remusa, miał rację. Zasługiwał na szczerość.
Po za tym była pewna że nie uwierzy w żadne inne bajeczki, że każdy powód dla którego nie mogli by być razem odeprze z marszu śmiejąc się że łudziła się że uwierzy w coś takiego.
Tego jednego argumentu nie mógł odeprzeć.
- Mam nadzieję że Ty pamiętasz coś innego o co kiedyś Cię prosiłam. - zbliżyła się do niego, już czuła jak łzy cisną się jej do oczu. Wiedziała że będzie to straszny moment.
Jak on zareaguje? Spojrzy na nią ze wstrętem? Znienawidzi? A może od razu wyciągnie różdżkę i zaciągnie do Azkabanu? Nawet jeśli, to nie miała zamiaru się stawiać. Specjalnie nie powiedziała o jaką obietnicę jej chodzi. Miał zawsze pamiętać że Go kocha ale kto chciał by miłości takiej dziewczyny jak ona? Nie będzie mu miała za złe, obiecała to sobie. Musiał być bezpieczny a jej miłość z pewnością nie była bezpieczna dla niego.
Wyciągnęła przed siebie dłoń i odnalazła jego po czym złączyła ich palce ze sobą.
Korciło ją by go pocałować ten ostatni raz ale powstrzymała się, to było by zbyt samolubne, nie miała prawa.
Nie przed tym co właśnie chciała mu pokazać.
Spojrzała na ich połączone dłonie a potem skierowała wzrok na jego twarz.
W tym samym czasie wolną dłonią z wolna uniosła lewy rękaw bluzki odkrywając lewe przedramię.
Wtedy obróciła ich połączone ręce tak że mroczny znak stał się widoczny.
Zadrżała.
Podobno świat kończy się tylko raz... BZDURA!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Pon Cze 22, 2015 11:07 pm

Milczał. Czekał cierpliwie na jakieś słowa wyjaśnienia. Chociaż wiedział, że nie powinien naciskać, nie mógł się powstrzymać. Musiał wiedzieć, znać prawdę. To dlaczego go unikała, dlaczego nie chciała z nim rozmawiać normalnie tylko jakieś pojedyncze zdania i dlaczego nagle go od siebie odpychała. Chciał wiedzieć wszystko, zniesie całą prawdę, nawet najgorszą. Obserwował ją. W pomieszczeniu słychać było tylko ciche oddechy i świergot świercza, który dobiegał przez uchylone okno. Potem na niego spojrzała. Oczy miała przeraźliwie smutne, a Remus wyczytał z nich coś strasznego. Zaczął się obawiać prawdy. Zaczął żałować, że ją o to poprosił. Myślał, że chodzi o innego mężczyznę. Że ma kogoś innego. Cały jego świat runąłby wtedy na dół pociągajac go ze sobą. I wtedy przemówiła.
Zmarszczył czoło, próbując przypomnieć sobie, o co go prosiła. Nie mógł znaleźć tej myśli, tych słów, tej prośby. On! Ten, który potrafi na pamięć nauczyć się całej książki, nie potrafi przypomnieć jej słów. Zbliżyła się do niego i splotła swoją dłoń z jego. Serce mu łopotało radośnie, licząc na pocałunek. Nic się nie stało. Patrząc mu w oczy robiła coś drugą ręką. Spojrzał na dół. Nie podobało mu się to co robiła. Kiedy zobaczył to... umarł. Duchowo.
Jego oczy zrobiły się wielkie jak spodki. Serce zamarło, niemal przestało bić. Mylił się. Nie był w stanie znieść tej prawdy. Nie taką!
- Nie... - wyszeptał, cofając się. Cofał się i cofał, aż uderzył plecami o ścianę. Oczy nadal miał o szeroko otwarte.
Mroczny Znak. Jego Znak. Jessi, ukochana i jedyna kobieta jaką kiedykolwiek pokochał poza matką, została Śmierciożerczynią. Ta, która tak zaciekle z nimi walczyła, została jedną z nich. - To żart, prawda? - zaśmiał się nerwowo, jednak widząc jej brak reakcji, uwierzył, że nie.
- Ty... ty - brakowało mu słów. Nie wiedział co o niej myśleć, co powiedzieć. Miał ochotę coś jej zrobić. Uderzyć, zaprowadzić prosto do Dumbledore'a, a jedyne na co się zdobył, to stanie i patrzenie na nią. - Ja mogłaś, Jessi? Jak mogłaś to zrobić? To... koniec... To ma sensu. Już nie. Nie po tym co zobaczyłem... - mówił zdanie po zdaniu. Z wyrzutem. Złością. Z żalem. - Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumna. Kocha... Kochałem Cię, byłem gotów oddać za Ciebie życie, poświęcić się dla Ciebie, a teraz... Brzydzę się Tobą - dodał na koniec cedząc słowa.  Chyba nie musiał nic dodać. Jej wyjaśnienia nie były mu do niczego potrzebne. Sama wszystko wyjawiła, nic nie mówiąc. Wystarczył jeden, czarny tatuaż z czaszką i wyłażącym z jej żuchwy wężem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Wto Cze 23, 2015 9:04 pm

Patrzyła na niego powstrzymując się przed szlochem który narastał w jej piersi.
Gdyby teraz odezwała się choć słowem nie powstrzymała by płaczu, a nie mogła płakać. Nie mogła.
Musiała być silna, musiała zachować kamienną twarz tak by uwierzył, by uwierzył do końca. Jej wahanie nie mogło niczego zmienić, nie pamiętała momentu w którym dostała mroczny znak, nie pamiętała skąd wzięła się w Londynie ale pamiętała jak zabija tych ludzi. Do póki nie pozna całej prawdy dotyczącej tamtych dni, do póki nie odzyska własnych wspomnień, musiała się trzymać od nich z daleka, musiała zadbać o bezpieczeństwo swoich bliskich, o bezpieczeństwo Remusa.
Jego słowa cięły jej serce jak noże, bezlitośnie. Nie mogła uwierzyć tylko w jedną rzecz.
Remus John Lupin przyjął bez mrugnięcia okiem wiadomość że jego narzeczona została śmierciożercą, jego narzeczona, ta która osobiście wsadzała śmierciożerców do azkabanu, ta która sprzeciwiała się rodzinnej tradycji, ta której najlepszą przyjaciółką była dziewczyna mugolskiego pochodzenia a ukochanym czarodziej półkrwi! A on nawet nie pomyślał o innej możliwości. Przyjął za pewnik to że jednak w głębi duszy była zła i zepsuta.
Tak słabo ją znał?
A może to jego miłość była tak bardzo płytka?
Widziała w jego oczach pogardę, w tych oczach w których nie tak dawno widziała bezgraniczną miłość.
Ten widok miał wracać do niej w snach jako najgorszy koszmar.
Mieli się pobrać, być ze sobą w dobrych i złych chwilach...
Zabrali jej wszystko, wszystko co miała.
Przymknęła oczy i przeczesała dłońmi włosy, nie wiedziała co ma powiedzieć.
- Chciałeś wiedzieć dla czego zachowuję się tak a nie inaczej. Patrząc na Ciebie wydaje mi się że dałam Ci wystarczający argument. - jej własny beznamiętny, zimny głos odbijał się echem w jej czaszce.
-Jeśli nie chcesz mnie teraz zaciągnąć do ministerstwa to chce żebyś wiedział że nie zobaczymy się nigdy więcej. Nie musisz się martwić, niczego od Ciebie nie oczekuję. - ścisnęła dłonie w pięści wbijając sobie paznokcie w ich wewnętrzną stronę - Będzie tak jak gdybym nigdy nie istniała. - powiedziała to, udało jej się zrobić to i nie pokazać po sobie jak bardzo cierpi. Do tej pory umiejętności aktorskie ratowały jej życie, teraz były jej gwoździem do trumny.
Poczuła że jeśli spędzi tu jeszcze chociaż minutę nie wytrzyma.
Minęła go wolnym krokiem, nie miała dość siły by to przeciągać.
W drzwiach oparła się jeszcze dłonią o futrynę.
- Żegnaj. - nie obróciła się nawet w jego stronę, zniknęła pośpiesznie w przejściu prowadzącym do Hogwartu nim pierwsza spływająca po policzku łza upadła na zakurzoną podłogę niwecząc cały jej plan.

z/t Jess

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   Wto Cze 23, 2015 11:03 pm

Oczy zapiekły go boleśnie, w piersi bolało. Naprawdę bolało i gdyby nie to, że był zdrowy jak rydz w teorii mugolskiej, podejrzewałby u siebie przedwczesny stan zawałowy. Powód był jednak znacznie inny. Gorszy. To bolała miłość. Miłość, jaką obdarzył stojącą przed nim Jessicę Mall. Która w tak pefidnie aktorski sposób ukrywała przed wszystkimi fakt, że popiera Voldemorta. Teraz już rozumiał dlaczego z każdej akcji ze Śmierciożercami wychodziła poturbowana, ale nie na tyle jednak by cokolwiek zagrażało jej życiu. Nie żeby życzył jej śmierci, ale może w tej sytuacji to byłoby dla niej dobre. Nie chciał kiedyś spotkać się z nią twarzą w twarz, walczyć. Nie umiałby, bo wbrew tego co jej powiedział, nadal ją kochał i nie mógł nakazać swojemu sercu, by przestało to robić. Dlatego tak właśnie go bolało. Oddychał ciężko, z bólem wysłuchując jej obojętnych, zimnych niemal słów.
- Nie chcę tego robić. Chociaż wiem, że powinienem. Nie chcę być tym, który to zrobi - powiedział. Nienawidził także siebie za to wszystko. Powiedziała prawdę, powinien oddać ją w ręce władz, a stał jak kołek pozwalając jej tak po prostu odejść.
Nie zobaczymy się nigdy więcej. Będzie tak jak gdybym nigdy nie istniała.
Te dwa zdania z wielkim hukiem odbijały się o wnętrze jego czaszki. Jęknął. Nie. Nie chciał tak. Chciał coś powiedzieć, odezwać się, ale głos uwiązł mu w gardle. Wychrypiał tylko coś niezrozumiałego, co mogła odebrać jako pogardliwe prychnięcie. Odeszła. Zniknęła w tunelu i nie odwróciła się, nawet nie zatrzymała. Serce mu krwawiło i z miłości i żalu. Nie wiedział od czego bardziej. On także odszedł. Przysiągł, że wizyta tutaj, będzie jego ostatnią...

z/t Remus

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca chata   

Powrót do góry Go down
 

Wrzeszcząca chata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Serce zakazanego lasu
» Wrzeszcząca Chata
» Za Wrzeszczącą Chatą
» Chata szalonego szamana
» Tymczasowa "Chata Wróżki"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: HOGSMEADE-