a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Gospoda "Pod Świńskim Łbem"
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Gospoda "Pod Świńskim Łbem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Pią Wrz 19, 2014 6:32 pm




Znajdująca się na uboczu, cuchnąca z daleka gospoda, która przyciąga czarne charaktery oraz wszelakiego rodzaju spiskowców. Zawsze panuje tu niezwykły bałagan; szklanki stojąca na obskurnej ladzie są zawsze brudne, a stoliki już dawno nie widziały czystej ścierki. W powietrzu bezustannie unosi się zapach stęchlizny. Mimo wszystko, można tu kupić sporo napojów, jakieś zakąski i kilka deserów.
Podobno na górze znajdują się jakieś pokoje dla gości, jednak od lat nikt do nich nie zaglądał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alastor Moody



Liczba postów : 9

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Pon Paź 13, 2014 4:52 pm

Alastor Moody wszedł do gospody tylko po to, żeby czegoś się napić. Zamknął za sobą drzwi i podszedł to zakurzonej lady, za którą stał dobry znajomy "Szalonookiego", Aberforth. Widzieli się bardzo dawno temu. Przez ten czas barman mocno zsiwiał, ale nie zestarzał się po skórze tak, jak Alastor.
- No proszę, proszę! Kogo tu przywiało? Alastor Moody, kto by się spodziewał ? - głośno zawołał Dumbledore.
- Ale... Aberforthcie. Przyszedłem do ciebie na piwo. Takie jak robiłeś mi kiedyś. Mógłbym prosić? - odpowiedział auror.
- A no, pewnie.
Gdy barman nalewał piwo, Alastor zaczął rozglądać się po barze. Zobaczył wiele wypchanych i skurzonych dzików, jeleni i innych zwierząt leśnych. Aberforth nalał to, co nalać miał, a oczywiście wlał to do brudnej szklanki, co było normą w tej gospodzie. Moody ładnie podziękował i spytał o zapłatę.
- Dla ciebie przyjacielu, trzy sykle.
- Dobrze, dzięki. Może znowu tu przyjdę...
- Ta... Do zobaczenia za dziesięć lat.
Ale tego Alastor Moody już nie usłyszał. Po wyjściu z pubu aportował się do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2942-alastor-moody
Alice Morton



Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Pon Lis 10, 2014 6:27 pm

Gospoda "Pod świńskim łbem" to ostatnie miejsce, które chciała odwiedzić. Sądząc po ilości ludzi nie tylko ona. Tylko przy jednym ze stolików w rogu siedziało jakiś dwóch staruszków. Widocznie to musiało być ich ulubione miejsce w czasach młodości i z sentymentu wciąż przychodzili w to miejsce. Skąd ten pomysł? Bo gospoda odrzucała człowieka na wejściu. Niestety w Pubie pod Trzema Miotłami było zbyt dużo ludzi, by spokojnie poużalać się nad sobą, a w Herbaciarni u pani Puddifoot były tylko i wyłącznie pary. Na dodatek całujące się pary. Fuj, tfu, ble. W normalnych okolicznościach patrząc na zakochanych wyobrażała sobie siebie z mężczyzną. To zresztą było jedno z jej ulubionych zajęć. Tego wieczora ktoś by z pewnością oberwał od niej po mugolsku - z pięści w nos. No a tego byśmy nie chcieli.
Wzięła trzy głębokie wdechy i usiadła na krześle przy barze. Z zaplecza wyszedł mężczyzna, który kogoś jej przypominał. Niestety nie potrafiła w tym momencie otworzyć odpowiedniej klapki w mózgu, aby wypuścić pomocne dane, więc w myślach wzruszyła ramionami. Poprosiła o najmocniejszy alkohol w barze, a w zamian otrzymała szklankę z zaciekami, w której była spora ilość brązowego płynu. Upiła łyk i zakrztusiła się. Chwilę zajęło jej dojście do siebie. Rzadko piła, a w szczególności coś tak mocnego. Owy trunek sam w sobie nie był zły, musiała się po prostu przyzwyczaić. Nie często była smutna, ale jak już to od razu wpadała w czarną rozpacz. Wyniosła się z domu nagle i nie była to miła wyprowadzka. Czuła, że postąpiła zbyt pochopnie, nie miała w zwyczaju rozważać każdego kroku w swoim życiu. W porównaniu do Gabrielli o-jakże-ja-zawsze-wszystko-wiem Morton, czyli jej siostry bliźniaczki. Tak bardzo zazdrościła jej trzeźwego myślenia. Oj, ona trzeźwa tego wieczora być nie zamierzała. Chciała choć na chwilę przestać myśleć o przeszłości. Święta, wakacje - wszystko miała spędzić znów sama. Gabi z pewnością nie zamierzała znów zostawiać mamy samej. Najgorsze było to, że pieniędzy miała tyle, aby przeżyć poza kolegium i domem miesiąc. A co potem, zęby w ścianę i kartonik na King's Crossie? Wolałaby sprzątać Ministerstwo. Zamrugała kilkakrotnie, to było to! Sprzątaczek nigdy za dużo. Postanowiła się za to napić. Opróżniła naczynia do końca i poprosiła jeszcze raz to samo. Gdy znalazła się przed nią znów pełna szklanka położyła głowę na blacie i zaczęła się zastanawiać czy szklanka jest w połowie pełna, czy pusta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3107-alice-morton
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Pon Lis 10, 2014 7:10 pm

Ostatnimi czasy Syriusz Black zbyt często pojawiał się w podobnych miejscach, które zajmowały się dystrybucją napojów alkoholowych. Nie, jednak nie podobnych, ponieważ Gospoda "Pod Świńskim Łbem" nie umywała się do żadnego z takich miejsc. Był to chyba najstarszy magiczny pub w Wielkiej Brytanii i najbardziej 'zapyziały'. Gdyby Syriusz miał zrobić zestawienie wszystkich barów, które znał, a znał ich trochę, Gospoda ta zajęłaby miejsce oddzielone wielką przepaścią nawet od ostatniego. "Dziurawy Kocioł", w którym przyszło mu jakiś czas temu pracować, również nie należał do najnowszych i najświetniejszych miejsc rozrywki w świecie czarodziejskim, ale mimo to było tam stosunkowo czysto i nie przesiadywały tam typy AŻ TAK spod ciemnej gwiazdy. Trzy miotły to już w ogóle najgrzeczniejsze miejsce, którego targetem byli uczniowie Hogwartu, walący podczas wycieczek do Hogsmeade, drzwiami i oknami, aby skosztować słynnego kremowego piwa. Natomiast Pearl, gdzie kilka dni wcześniej spotkał Mię Dewan oraz Ricka Whitesa, to zupełnie inna kategoria. Ekskluzywne miejsce dla typowych urzędasków z Ministerstwa Magii, którym nie chciało się wracać od razu do domu, więc przesiadywali w modnej knajpce, aby pokazać pozostałym, jakież to oni mają bujne życie towarzyskie. Ktoś pokroju Christiana Fawley'a z pewnością uznałby, że Syriusz przesadza z bywaniem w barach, on jednak nie uważał, żeby było w tym coś dziwnego. Był studentem i musiał wykorzystać czas, który pozostał mu przed rozpoczęciem konkretnej i solidnej nauki, ponieważ Syriusz miał zamiar być najlepszy na roku i uczyć się przede wszystkim dla siebie, nie dla wybitnych ocen. Nigdy przecież nie upił się, zawsze wiedział kiedy skończyć, ponieważ najbardziej nie lubił kiedy zaczynał być pod wpływem. Wszedł do gospody targany jakimś dziwnym przeczuciem, mimo, że wróżbiarstwa to on nie praktykował. Wyminął jakiś dwóch starców, popijających trunki w okrutnie brudnych kuflach. Rozejrzał się po ciemnym wnętrzy, był poniedziałek, więc gości było niewielu. Właśnie dlatego na tle tej brzydkiej 'speluny' tak bardzo kontrastowała mu postać przy barze. Blond włosa młoda dziewczyna siedziała z głową opartą prosto na blacie i wpatrująca się w szklankę z alkoholem jak uczeń trzeciego roku w Hogwarcie w filiżankę z fusami na wróżbiarstwie.
- Myślę, że szklanka jest w połowie pełna, ale łapy* nie dam sobie uciąć, spójrz jak zarosła brudem. - Rzekł, uśmiechając się zdawkowo. Spojrzał na dziewczynę, włożył jej bezceremonialnie dłoń pod brodę i delikatnym, ale stanowczym ruchem sprawił, że musiała się poddać jego ręce i wyprostować się na wysokim krześle. - Nie opieraj się o blat, Alice, jeszcze złapiesz jakiegoś liszaja. - Odparł, widząc jej pytające spojrzenie. - Co spowodowało, że taka śliczna dziewczyna jak Ty przesiaduje w tak pieruńsko paskudnym miejscu, jak to? - Spytał, spoglądając na przyjaciółkę z troską.

---
*gra słów, od pseudonimu - Łapa

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Sryriusz Black
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Alice Morton



Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Pon Lis 10, 2014 7:58 pm

Do jej uszu doszedł znajomy głos, którego nie dało się pomylić. Prawy kącik jej ust uniósł się milimetr do góry, komentarz o szklance był strzałem w dziesiątkę. Jednakże z jej strony to wszystko, żadnej więcej reakcji. Dopiero w momencie, gdy wcisnął jej rękę pod brodę zmuszona była usiąść prosto. Posłała mu pytające spojrzenie. Dlaczego to zrobił, skoro było jej tak wygodnie? Gdyby nie fakt, że on to on to z pewnością właśnie by wyciągał własną różdżkę z tyłka. W tym stanie była zdolna do wszystkiego, jednakże tylko naciągnęła rękaw swetra i wytarła brodę. Liszaj to nie było to, o czym marzyła.
- Paskudne, nie paskudne. Czy to ważne? Alkohol mają tani i dobry. - Demonstracyjnie upiła łyk z brudnej szklanki. - Syriuszku nie mam aż tak dużego poczucia humoru. Lustra na mój widok pękają, a szczotka ucieka. Chyba zacznę podkradać Twoją.
Zlustrowała jego idealnie ułożone włosy. Bez wątpienia dbał o siebie w porównaniu do niej. Ona nie miała czasu na takie rzeczy skoro wstawała na zajęcia pięć minut przed rozpoczęciem, a musiała jeszcze na nie dobiec. Istniało spore prawdopodobieństwo, że gdyby zamknąć Łapcię w łazience, uprzednio biorąc z niego lustro to biedaczek by się zanudził. Ale nigdy nie uważała go za lalusia. Znała wielu mężczyzn, którzy zbytnio dbali o swój wygląd, na przykład taki Lucas. Natychmiast przestała o nim myśleć, nie chciała zwymiotować przyjacielowi na buty. Zamiast tego zaczęła się zastanawiać co spowodowało, że tu jest. Normalnie w takich sytuacjach wypłakiwała się w rękaw Gabi. Jednak nie chciała, aby siostra znała jej rozpaczliwą sytuację. Od razu zaczęłaby przekonywać ją do powrotu do domu z podkulonym ogonem. Za nic w świecie by na to nie poszła, a do tego z pewnością by się pokłóciły. Wolała tego uniknąć. A dlaczego nie poszła do kogoś innego? Nigdy właściwie nikomu nie mówiły o ich sytuacji w domu. Oczywiście wszyscy wiedzieli o tragicznej śmierci ich ojca i o tym, że ich matka była z nowym mężczyzną. Ale na tym się kończyło. Dlatego po wyprowadzce z domu udała się prosto do akademika. Chwila, moment... Przecież Syriusz też zwiał z domu i to jeszcze przed siedemnastką.
- Siadaj natychmiast! - To zdecydowanie nie była prośba. Jakby tego było mało to złapała go za rękaw i bezceremonialnie usadziła na krześle. - Jak poradziłeś sobie po wyprowadzce z domu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3107-alice-morton
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Pon Lis 10, 2014 9:30 pm

Przyglądał się dziewczynie uważnie, zastanawiając się nad przyczynami obecności Alicji w takim miejscu. Widział, jak przez jej twarz przemknął cień, kiedy doprowadził ją "do pionu". Uśmiechnął się z rozbawieniem, ponieważ wiedział do czego dziewczyna mogła być zdolna gdy się ją zdenerwowało, a w dodatku kiedy była w takim stanie jak teraz, w którym notabene jeszcze nigdy jej nie widział. Wiedział, że jego wcześniejsze słowa trafiły do niej i nie próbowała kłaść się więcej na barze w tenże sposób. Gdyby nie praca w Dziurawym Kotle i stała obserwacja jakie typy opierają się o bar brudnymi łapskami, może i by nie zwrócił uwagi dziewczynie, jednak w tym momencie wygląd blatu w Gospodzie, po stokroć gorszy niż w Dziurawym Kotle, spotęgował tę wizję wspomnienia.
- Nieeee, oczywiście, że nie. Tani i dobry alkohol, jak sama zauważyłaś, jest najważniejszy. - Uśmiechnął się łobuzersko, patrząc jak Alice bierze spory haust alkoholu, dosyć demonstracyjnym gestem. - To wielka szkoda, że nie masz na tyle poczucia humoru. Lustra może nie pękają na Twój widok, ale nie będę Cię nieszczerze komplementował, że dzisiaj wyglądasz wyjątkowo źle. Opijasz ucieczkę szczotki? Nie martw się, przyślę Ci swoją.
Alice trafiła na przypadkowy dzień, kiedy włosy Syriusza nie zdążyły się 'zwichrować', ponieważ teleportował się do Hogsmeade, a nie przyleciał motorem, jak to miał w zwyczaju. Starał się zawsze jakoś wyglądać, jednak zarost potrafił zachować nawet kilkudniowy. Zawsze jednak pachniał męskim żelem pod prysznic i nosił czyste ubrania, przeważnie ciemne jak jego czarna skóra, którą właśnie miał na sobie. Stał w milczeniu przyglądając się przyjaciółce, która pogrążyła się we własnych myślach. Trwało to dobrą chwilę, kiedy Alice wydała z siebie rozkaz, po czym bezceremonialnie usadziła go na krześle obok. Usiadł, owszem, sam miał zamiar to zrobić, ale spojrzał na Alice z niekrywanym zdziwieniem, kiedy tak gwałtownie przeszła do rzeczy.
- Po wyprowadzce z domu? Albo może ucieczce, chciałaś powiedzieć? - Zerknął na nią z ukosa, z lekkim uśmiechem na ustach. Zamówił sobie to samo co dziewczyna, a po chwile miał przed nosem swoją własną niezbyt czystą szklankę trunku. Upił łyk, przywołując wspomnienia z przeszłości. W końcu się odezwał.
- W sumie to nie musiałem sobie radzić. Bardzo pomogli mi rodzice Jamesa, u których mieszkałem do ukończenia Hogwartu. Później w czasie wakacji pomieszkiwałem w pokoju nad Dziurawym Kotłem, ponieważ tam pracowałem i kiedy kończyłem zmianę nad ranem, wolałem przespać się tam, niż zawracać głowę Potterom. Teraz mieszkam w akademiku, podobnie jak i Ty. - Wzruszył ramionami, pomijając fakt, że kiedy uciekł z domu, jego matka wściekła się do tego stopnia, że go wydziedziczyła. - Co konkretnego chciałabyś wiedzieć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Alice Morton



Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Wto Lis 11, 2014 5:42 pm

Alicja należała do osób, przed którymi powinno się uciekać gdy jest zła. W wpadała w szał często leciało w różne strony wszystko to, co akurat wpadło jej w ręce. O dziwo alkohol tego nie spotęgował. Nie miała siły nawet podnieść ręki. Na szczęście Syriusza. Różnie mogło się to skończyć, przyjaźń z nią można porównać do jazdy kolejką górską - nie wiesz co jeszcze Cię spotka. Ale czy tak nie jest zabawniej.
- Jesteś dla mnie taki dobry. Jak ja Ci się odwdzięczę? - Zmusiła swoje oczy, aby się zaszkliły. Wszyscy zawsze uważali, że powinna zostać aktorką. - Jak tylko przyjdzie to przywiążę ją do ściany. Z pewnością szybciej przyjdzie pocztą, w końcu mieszkasz aż trzy pokoje dalej. To tak ogromna odległość!
Alice nigdy nie miała w zwyczaju chodzić w brudnych lub niewyprasowanych ubraniach. Pod tym względem dbała o swój wizerunek i otaczające ją środowisko. Jednak rzucał się oczy fakt, że jej ubrania były ogromne i byłaby w stanie owinąć się nimi trzy razy. Pod tymi workami na ziemniaki kryła się niesamowicie drobna dziewczyna. Gdyby się uprzeć to sam Syriusz by mógł je założyć. Miałby je odrobinę obcisłe, ale w końcu nie ma problemu z eksponowaniem klatki piersiowej. Jej kreacje na bale w Hogwarcie były zawsze najdziwniejsze i kompletnie niepasujące do sytuacji. Nic dziwnego, że chłopcy zapraszali ją, żeby dobrze się bawić a nie na nią patrzeć. Ali zawsze należała do towarzyskich osób. Jakby jakieś pogotowie modowe przed następnym balem sprowadziło ją na drogę cnoty to byłaby dziewczyna idealna.
Zdecydowanie cechowała ją też gwałtowność. Na dodatek zawsze mówiła co myśli nie owijając w bawełnę. Często po jakiejś uroczej rozmowie musiała biec przez korytarz wymijając zaklęcia. Na nieszczęście przeciwnika Alice niesamowicie szybko biega.
- Czy to ważne? - Mruknęła pod nosem.
Przyglądała się chwilę jemu, po czym sięgnęła po szklankę w celu opróżnienia jej. Nie czuła już, że alkohol nie jest jakiś szczególnie dobry. Podejrzewała, że nawet jakby nalali jej zamiast brązowego płynu siki trolla to nie zauważyłaby różnicy.
- Teraz mieszkasz w akademiku, a jak poradzisz sobie w wakacje? Znów pójdziesz do Dziurawego Kotła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3107-alice-morton
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Sro Lis 12, 2014 1:24 am

Roześmiał się głośno słysząc odpowiedź dziewczyny, aż kilku wiekowych czarodziejów o obskurnym wyglądzie obejrzało się za nim. Upił łyk alkoholu i pokręcił głową z rozbawieniem.
- Oczywiście, że masz rację! Ależ ze mnie lama, nie mogę się przyzwyczaić, że mimo iż jesteśmy w nowym miejscu, mówię o Kolegium, to wciąż mamy siebie pod ręką. Przyniosę Ci do pokoju, ale jak zobaczę w niej później Twoje blond kłaczki, to inaczej będziemy rozmawiać. - Zażartował, chciał sprawić, żeby przygnębiona dziewczyna trochę się rozchmurzyła. Nie wiedział jednak na ile mu to wyszło, ponieważ Alice była urodzoną aktorką. Znał dziewczynę nie od dziś, wiedział jaka jest i jak się potrafi zachowywać w różnych sytuacjach. Jej styl również znał, ten jednak nie przeszkadzał Blackowi w dostrzeganiu w dziewczynie bardzo pięknej osoby. Co do uroczych rozmów, to Syriusz nie miał w zwyczaju takich prowadzić. Nie był też pocieszycielem, co to to nie. Kiedy jego dobra koleżanka Nana Clarke pogrążyła się w smutku na jakiś czas po utracie swojego ukochanego, być może oczekiwała od Łapy więcej pocieszenia niż sztywne poklepanie po ramieniu. Syriusz jednak jedyne co potrafił, jeśli osoba w jego towarzystwie miała jakieś swoje dołki, to zasadzić tej osobie przysłowiowego kopa w tyłek, żeby ta jak najprędzej się pozbierała i stanęła na nogi.
- Owszem, ważne. Jesteś bezdomna? - Spytał bez ogródek, mierząc dziewczynę przeszywającym spojrzeniem. Odwrócił wzrok dopiero, kiedy Alice zajęła się opróżnianiem swojego kufla. On zrobił to już chwilę temu. Na kolejne pytanie dziewczyny wzruszył ramionami.
- Nie mam pojęcia, coś wymyślę, ja zawsze spadam na cztery łapy. - Odpowiedział i przykrył jej dłoń swoją własną, która była dużo większa od dziewczęcej delikatnej rączki, dużo bardziej popękana i chropowata, a na wnętrzu "Łapy" Syriusza znajdowało się kilka odcisków. - Pomogę Ci, mam oszczędności, wszystko będzie dobrze, tylko więcej się nie zadręczaj. - Rzekł, uśmiechając się pokrzepiająco do dziewczyny. Poklepał ją lekko po dłoni i zabrał rękę, żeby domówić im trunku.
- Pod jednym warunkiem. - Dodał po chwili, robiąc tajemniczą minę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Alice Morton



Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Sro Lis 12, 2014 1:16 pm

Zmrużyła oczy. Gdyby wzrok mógł zabijać to teraz Syriuszka pakowaliby do plastikowego worka, a ją aurorzy właśnie zgarniali do Azkabanu. I całą karierę szlag by trafił.
- Grozisz mi? Chcesz się kiedyś obudzić z kurzajkami na twarzy?
Skoro potrafiła żartować to Syriuszowi udało się przywrócić do świata żywych. Pytanie tylko na jak długo. Tak na prawdę miała jeszcze dużo czasu na zamartwianie się przyszłością. Do lipca mogła mieszkać w akademiku a był dopiero listopad. Szkoda tylko, że święta będę inne niż zazwyczaj. Była pewna, że Gabi wróci do domu. Musiała się pogodzić z tym, że często jedna decyzja może wpłynąć na zmianę całego dotychczasowego życia. Dzisiejszego wieczora była w stanie się załamać, ale Syriusz uświadomił jej, że nie jest do końca bezradna. Przez wakacje mogła podjąć jakąkolwiek pracę i zaoszczędzić jakieś pieniądze. Na razie z pewnością poradzi sobie z tym co ma. A jeśli nie to przerwie studia. To chyba nie koniec świata? Aurorem może zostać trochę później.
- Jestem bezdomna. Miałam już serdecznie dosyć nowego faceta mojej matki. To leń, nieudacznik i laluś. A moja matka ciągle dookoła niego ciągle skacze. Ojciec się w grobie przewraca. Nie mogła znaleźć sobie kogoś normalnego i godnego jej?
Wzięła trzy głębokie wdechy. Miała wrażenie, że zaraz wybuchnie. Przez tyle lat miała nadzieję, że matka się opamięta. Ale tak się nie stało. Wiedziała, że nie wytrzyma tak długo, ale nigdy nie planowała takiego końca mieszkania w domu. Najgorsze było to, że Amanda nie próbowała jej zatrzymać, na jej twarzy nie pojawił się nawet cień strachu o córkę. Miała wrażenie, że jest to jej wręcz na rękę. Alicja z wozu, koniom lżej. Miała nadzieję, że drzwi wejściowe, którymi widowiskowo trzasnęła po prostu się rozwaliły!
Spojrzała na dłoń Syriusza. Był dla niej niesamowicie dobry. Cieszyła się, że ma wsparcie w osobie, która ją rozumie. Z pewnością każda inna osoba doradziłaby jej powrót do domu, ale tylko on wiedział, że to nie jest żadne rozwiązanie.
- Już mi wystarczająco pomogłeś. - Uśmiechnęła się, lecz przez następne jego słowa zmarszczyła brwi. - Jakim warunkiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3107-alice-morton
Syriusz Black



Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Czw Lis 13, 2014 7:46 pm

Syriusz czuł na sobie wzrok dziewczyny i zdawał sobie sprawę, że gdyby ten mógł zabijać, właśnie leżałby sztywny na podłodze najbrzydszej gospody, w jakiej kiedykolwiek przebywał.
- Nie grożę, tylko ostrzegam. - Rzekł z przekąsem, jednak kiedy spojrzał na dziewczynę, w jego oczach czaiło się rozbawienie. Wiedział, że żartuje i był rad z takiego obrotu sprawy, nawet jeśli miałby być tylko chwilowy. Widział, że dziewczynę gnębiły poważne sprawy, które mogły doprowadzić do jej załamania, on jednak nie miał zamiaru do tego dopuścić. Chciał sprawić, aby dziewczyna się otrząsnęła i być może, jak dopisze los, zaczęła żyć własnym życiem, nie oglądając się już na rodzinę. On sam nie wiedział jak to jest zawieść się na rodzinie po tylu szczęśliwych latach spędzonych przy domowym ognisku, ponieważ Łapa od zawsze był wyrzutkiem. Czasem się tym szczycił, czasem bywały gorsze dni, te następowały jednak w latach dziecięcych. Później tylko albo grał wszystkim Blackom na nosie, albo po prostu ignorował ich słowne zaczepki pod swoim adresem, których było w bród. Następowały też takie chwile kiedy np taka matka Walburga wchodziła do pokoju, aby wyrzucić po prostu co o nim sądzi, a trwało to niedopuszczalnie długo. W końcu miarka się przebrała i Syriusz spakował część swoich rzeczy, uciekając do swojego najlepszego przyjaciela. Tam w końcu odnalazł spokój i nikt nie mydlił mu głowy ze względu na to kim jest i kim chce być. Wyrwał się ze swoich ponurych myśli, żeby nie stracić nic z opowieści panny Morton. Westchnął i pokiwał głową ze zrozumieniem.
- Bardzo znany schemat rodziny, w której zabrakło kiedyś jej ważnego członka. To zrozumiałe, że Twoja matka próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Jednak w takim samym stopniu, w jakim poświęca się nowej miłości, powinna mieć też na względzie uczucia i samopoczucie swoich dzieci. - Powiedział spokojnie, obserwując jak robi kilka głębokich wdechów, żeby nie wybuchnąć z wściekłości.
- Musisz być silna, to najlepsza chwila, żebyś stanęła na nogi i weszła w dorosłość, dając szansę zarówno sobie jak i swojej matce na nowe życie. Musisz też przynajmniej spróbować otworzyć matce oczy, żeby nie zaprzepaściła tego co razem wspólnie budowałyście na rzecz tego lalusia i swojej drugiej młodości. - Uśmiechnął się rozbawiony określeniem 'laluś'. - Dzisiaj nie będziemy poświęcać mu więcej uwagi. - Dodał po chwili, jakby miał nadzieję, że to ją trochę uspokoi. Wiadomo, wyprowadzka z domu w takich realiach nie należała do najprzyjemniejszych, Syriusz świetnie rozumiał jej gniew. Słysząc jej słowa, uniósł pytająco gniew.
- Jeszcze nawet nie zacząłem. - Odparł, uśmiechając się tajemniczo. - Pod takim warunkiem, że za chwilę stąd pójdziemy i zawędrujemy gdzieś, gdzie nas oczy poniosą. - Zażartował. Czekał na reakcję dziewczyny, przy okazji ruszając w kierunku drzwi.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Nicholas James Sharker



Liczba postów : 273

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Sro Cze 03, 2015 6:34 pm

W tej obskurnej gospodzie przepełnionej zapachem potu, papierosów, oraz alkoholu znajdował się pewien mężczyzna.
Dość dobrze ubrany, choć nie już tak elegancko jak ubierał się kiedyś - koszula była pogięta, włosy nie były ułożone jak zwykle, a marynarka - teraz przewieszona przez krzesło - miała kilka plam...Wyżej opisany osobnik siedział w samym kącie sali - w takim miejscu, że mógł obserwować wszystkich wchodzących, a sam był ukryty w pół-mroku który tam panował. Wzrok miał jakby...nieobecny, a minę obojętną. Przed nim stał duży kufel piwa, a obok kilka pustych..Pił - tak, ostatnio pił zdecydowanie za dużo. Między jego wargami tkwił papieros, blondyn zaciągał się raz po raz wypuszczając za każdym razem chmurę dymu przed siebie.
Kiedyś był inny.
Tak, Ci, którzy znali dawnego James'a doskonale wiedzieli, że kiedyś wszystko było inaczej. Był ułożony, kulturalny, można nawet powiedzieć, że był gentleman'em. W tak młodym wieku wspiął się na stanowisko szefa biura aurorów, ale i to stracił. Co właściwie znaczy i to? Pewnie wielu z was zada pytanie - 'to co jeszcze stracił'?
A ja odpowiem - wszystko. Stracił wszystko, co było dla niego drogie, próbował nawet to odzyskać, ale było za późno.
Dobra, już tłumaczę co było tym wszystkim, a w tym czasie Nicholas będzie sobie popijał piwo, w końcu ono pomaga zapomnieć (oczywiście, gdy jest spożywane w dużych ilościach!).
Kruczoczarne włosy, piękne oczy w których można było utonąć, wspaniała figura (dla niego idealna), ale to przecież nie jest najważniejsze jeśli chodzi o kobietę idealną. A co jest ważne? Jej charakter, to, jak wielkie serce ma, jak dobrą jest osobą...To wszystko w połączeniu daje nam Lilly Crew - ideał, anioła, który był kiedyś przy Sharkerze, niestety...auror zbyt wiele razy połamał jej serce, nie zauważał tego wcześniej - zdał sobie sprawę za późno...
I wszystko poszło się..no wiecie co.
Nick uniósł po raz kolejny kufel do góry wlewając kolejną porcję piwa do swojego gardła. Wypił już wszystko, postanowił więc zamówić coś mocniejszego..whisky. Tak, whisky z lodem - co prawda nie mieli tutaj najlepszej, ale przynajmniej porządnie rozgrzewała. Podszedł do baru i grzecznie poprosił o wyżej wymieniony napój. Oparł ręce o blat i czekał, aż barman przygotuje napój stojąc plecami do drzwi...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Nicholas James Sharker

A gentleman is a man
who has respect for those
who can be of no possible service to him


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ryan Lyns



Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Pon Cze 08, 2015 3:57 pm

//Nickiem i tak będę usuwał ten post, więc piszę tu.
#Ubiór
Och, ostatnie dni były naprawdę koszmarne dla aurora. Tyle pracy, a na dodatek...Tego rodzaju pracy, której naprawdę nie cierpiał - czyli papierkowej roboty. Już przestawiało mu się w głowie od tych wszystkich małych literek, które musiał czytać, od nadmiaru dokumentów..A czy może być lepszy odpoczynek niż wieczór w gospodzie przy szklance piwa?
Pewnie, że nie ma lepszej formy spędzania czasu po ciężkiej pracy. Dlatego teraz Ryan stał przed drzwiami nad którymi wisiał szyld z nazwą lokalu - ''Pod Świńskim Łbem'' - miejsce znane chyba każdemu czarodziejowi. Dokańczał papierosa, na jego ustach widniał delikatny uśmiech. Zaciągnął się jeszcze kilka razy, a potem pozbył się fajki i pchnął śmiało drzwi odsłaniając przed sobą wnętrze lokalu. Wszedł do środka napotykając spojrzenia kilku stałych bywalców. Niektórzy za nim nie przepadali, nie raz bywało tak, że ucierał im nosa, gdy zaczynali do niego za bardzo podskakiwać, ale...dzisiaj miało obyć się bez awantur. Postanowił się trochę zmienić. Koniec z chlaniem do nieprzytomności, koniec z prowokowaniem awantur..Co prawda tak było łatwiej zapomnieć o wszystkim - upić się i mieć wszystko w dupie...Tak każdy potrafi, nie? Ale chyba czas stawić czoła wszystkim problemom, walczyć z nimi...Oj tak, Lyns należał do osób, które się nie poddają. Podszedł do baru i zamówił szklankę whisky z lodem - ostatnim czasem whisky stała się jego nierozłącznym kompanem, przyjaciółką, która dobrze go rozumiała. Zdecydowanie za dobrze.
W końcu (po kilku chwilach) otrzymał swoje zamówienie i podniósł szklankę do ust wlewając do swojego przełyku porządną porcję ognistej, która przyjemnie go rozgrzała. I jak tu nie pić, gdy to jest takie przyjemne..?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dawn Fairbairn



Liczba postów : 35

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Pon Cze 08, 2015 6:22 pm

Niepoprawni romantycy zawsze mieli w życiu pod górkę.
Ale czy to już miłość? Kilkadziesiąt wspólnie spędzonych godzin, urodziny znajomego, na którym pojawili się jako osoby sobie nawzajem towarzyszące, drobne gesty, uściski dłoni, porozumiewawcze uśmiechy, subtelne, nic nie znaczące całusy. I zniknął, przepadł jak kamień w wodę. Może coś mu się stało, a może zwyczajnie odszedł. Szukała go, wzywała, pytała wszystkich wokół. Z pobieżnego śledztwa nic nie wyszło, dochodzenie zakończone porażką. ‘Pan Arrangton zrezygnował ze studiów’ usłyszała w sekretariacie szkoły. Ale… jak to? Żadnej informacji, wiadomości, listu, a chociażby notatki. I czekała, czekała, czekała. Może to żart, może wróci, zmieni zdanie, a przynajmniej odezwie się do niej. Tak bardzo chciała usłyszeć, że nic mu nie jest i że wróci po nią, zabierze ją z tych zimnych murów, wyjadą z kraju i będą żyć w austriackich górach, pasąc owce do końca swych dni.
Póki co miała zapewniony niezaliczony rok. Nie zrobiła zupełnie nic. Nie chodziła na zajęcia, nie skończyła – ba, nawet nie zaczęła praktyk. Załamała się dziewczyna. Skoro i tak było jej już wszystko jedno, korzystała z wolnego czasu. Po wakacjach chciała wrócić na studia, spróbować jeszcze raz, może na innym kierunku. Smutki już utopiła, miała na to wystarczająco dużo czasu. Teraz już tylko relaksowała się raz w jednym raz w drugim pubie. Tego wieczora padło na Gospodę pod Świńskim Łbem, nawet jeśli miała wątpliwości, czy to odpowiedni lokal dla takiej dziewczyny jak ona. Usiadła z daleka od reszty przebywających tam czarodziejów, zapewne takich spod ciemnej gwiazdy. Sączyła niezbyt smacznego drinka i zastanawiała się, czy to przypadkiem nie najwyższa pora się stamtąd zmywać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Dawn Fairbairn

And if you don't need my love I'll give it all away
And if you refuse I prostitute My heart for sale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3064-dawn-fairbairn
Ryan Lyns



Liczba postów : 340

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Pon Cze 08, 2015 11:03 pm

Jako niepoprawny romantyk mogę się pod tym podpisać i lewą i prawą dłonią. Bo niby nim jestem. Przynajmniej tak mówią (niektórzy, nie wierzyłem im, ale teraz..cóż..). W każdym razie...Nie wiem jakie rozterki miłosne targały Panną Fairbairn, ale muszę przyznać, że i Pan Lyns miał swoje problemy na głowie. Skoro już rozmawiamy o miłości...Jego miłość, pierwsza kobieta którą pokochał tak mocno jak zapalniczka płomień po prostu...Zniknęła. A raczej nie zniknęła, tylko nie chce go już znać. I wcale jej się nie dziwie, był dla niej...zły. Po prostu zły. Narkotyki, alkohol, proste używki, które stały się pewnego dnia ważniejsze od niej. I nie, w sumie...nie pewnego dnia. Dzień tym można zaliczyć śmiało do dni najgorszych w życiu aurora. Umarła jego siostra, którą dopiero odzyskał, tak po prostu...zabrali ją. Zamordowali, a on nie mógł odkryć kto jest winny. Była to dla niego osobista porażka, zarówno jak dla brata, jak i dla łowcy czarnoksiężników - bo nim przecież był...Niestety osoby, które zniszczyły mu życie były nieuchwytne do tej pory, a on - mimo, że naprawdę starał się ich pojmać - nie mógł sobie poradzić z tym zadaniem. Cóż...Może dlatego popłynął tak mocno, że po raz kolejny zaczął tracić człowieczeństwo? A Sarah? Kobieta, która niegdyś wyciągała go z tych wszystkich uzależnień, z ulicy, która stała się jego drugim domem? Też w końcu nie wytrzymała i postanowiła odpuścić. I te wszystkie ostatnie zdarzenia stworzyły Ryan'a takim jakim jest teraz. Czy jest dobrym człowiekiem? Chciałby nim być, chociaż..Średnio mu to wychodzi.
Ale wracając do teraźniejszości...Pan Lyns siedział przy barze sącząc swoje whisky - w między czasie wyciągnął również papierosa, który teraz odpalony za pomocą zapalniczki benzynowej tlił się ulokowany między jego wargami. Zaciągał się raz po raz sprawiając, że unosiły się nad nim gęste chmury dymu...
Aż jego uwagę zwróciła pewna kobieta. A która? Tego już chyba wszyscy mogą się domyśleć. Dziewczyna usiadła z dala od niego, ale to mu wcale nie przeszkodziło...Sam nie wiedział czemu, ale postanowił do niej podejść. Wcale nie miał zamiaru jej podrywać (może trochę, zależy jak zareaguje na jego obecność - przecież może stwierdzić, że nie jest odpowiednim towarzyszem), po prostu...Rozmowa jest potrzebna, czyż nie? W każdym razie...Złapał swoją szklankę i podszedł do stolika, przy którym zasiadła. Piła chyba jakiegoś kolorowego drinka, świetnie..Przynajmniej nie stroniła od alkoholu. Może okaże się bratnią duszą? Zobaczymy. Podszedł do jej stołu i postawił na nim swoją szklankę.
-Ehm..Cześć. Czeka Pani na kogoś, czy mogę się dosiąść? - zapytał dość bezpośrednio z delikatnym uśmiechem wymalowanym na twarzy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

"Coura­ge is to re­sist fear, mas­te­ry of fear - not ab­sence of fear. "
Ryan Lyns
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dawn Fairbairn



Liczba postów : 35

PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   Pią Cze 26, 2015 9:00 am

Z zamyślenia wyrwał ją męski głos. Odwróciła odruchowo głowę, jako że do tamtej chwili wpatrywała się w okno i, totalnie zaskoczona, nie miała pojęcia, co do niej powiedział. Dostrzegła, że postawił szkło z alkoholem na stoliku przy którym siedziała. Wywnioskowała zatem, że chciał zająć to miejsce. Tylko po cholerę, skoro było tyle wolnych stolików?
Myśl, Dawn, myśl.
– Tak, proszę – odrzekła, nie do końca wiedząc, że pytanie brzmiało inaczej niż sądziła. Wskazała mu miejsce naprzeciwko. Nie wyglądał na typowego bywalca tamtego lokalu. A czy ona wyglądała? No właśnie. Gośćmi Gospody Pod Świńskim Łbem zazwyczaj byli opryszkowie, typy spod ciemnej gwiazdy, a na pewno nie delikatne i subtelne dziewczęta, którą zdecydowanie była. Nieznajomy wydawał się być bezpieczny. Przyjrzała się mu, kiedy w końcu otrząsnęła się z zamyślenia. Nie był jak Louis. Louis był… potężny. Louis był wysoki, dobrze zbudowany, nie gruby, ale taki nabity, silny, a jednocześnie nie skrzywdziłby muchy, to było widać. Wielka ciepła klucha. Stojąc obok siebie wyglądali jak Piękna i Bestia.
Stop.
Przestań. Będziesz teraz każdego do niego porównywać? Cichy głosik znajdujący się z tyłu jej głowy chyba w końcu doszedł do porozumienia z rozsądkiem. Przecież nawet go nie znasz, nie bądź desperatką.
Kierując się zasadami dobrego wychowania wiedziała, że to ona powinna pierwsza się z nim przywitać. Wyciągnęła zatem rękę, pomijając już kwestię, że to nieelegancko tak przez stół.
– Dawn Fairbairn – przedstawiła się krótko.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Dawn Fairbairn

And if you don't need my love I'll give it all away
And if you refuse I prostitute My heart for sale.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3064-dawn-fairbairn
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gospoda "Pod Świńskim Łbem"   

Powrót do góry Go down
 

Gospoda "Pod Świńskim Łbem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gospoda pod świńskim łbem
» Gospoda pod Świńskim Łbem
» Gospoda Pod Świńskim Łbem
» Gospoda Pod Świńskim Łbem
» Gospoda Kirilija

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: HOGSMEADE-