a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Sklep Zonka
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Sklep Zonka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Sklep Zonka   Pią Wrz 19, 2014 6:47 pm



Sklep Zonka jest jednym z tych najbardziej lubianych przez uczniów Hogwartu. Znajduje się on na głównej ulicy i wyróżnia dzięki temu, że pomalowany jest na czerwony kolor. Jest niezbyt duży i wypełniony takimi przedmiotami jak łajnobomby, cukierki wywołujące czkawkę, czy mydełka z żabiego skrzeku. Choć nie jest zbyt popularny wśród mieszkańców Hogsmeade, podczas każdej wizyty uczniów Hogwartu w wiosce wypełniony jest jego uczniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christian Fawley



Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Sklep Zonka   Sob Gru 20, 2014 6:57 pm

Pocierał zmarznięte dłonie, ale mimo założonych rękawiczek czuł chłód i przenikające go zimno. Nie miał najmniejszego zamiaru wychodzić rano ze swojego pokoju, ale w końcu siłą woli zwlókł się najpierw na podłogę, a potem zamiatając ją swoim ciałem dotarł do krzesła, na którym leżały rozwalone ubrania. Godzinę później stał przed wejściem do Zonka i zastanawiał się, czy na pewno dobrze robi. Cukierki wymiotki były jednak chyba jego ostatnią deską ratunku, która ratowałaby go przed kolejnymi zajęciami, na których jego beznadziejna wiedza z eliksirów po raz kolejny zostałaby wyeksponowana przed całym rokiem. A na to zdecydowanie nie mógł sobie pozwolić - chociaż jakoś przebrnął Hogwart, samemu się dziwiąc, jakim cudem Slughorn nie udupił go z eliksirów, to w kolegium tak łatwo by mu nie poszło. Mimo że eliksiry nie były osobnym przedmiotem, to jednak wymagano z nich wiedzy na kilku zajęciach.

Zdecydowanym ruchem otworzył drzwi i wszedł do środka, od razu kierując się w prawą stronę, gdzie na półkach stały słoje z różnorodną zawartością. Minął wielkie szklane pojemniki z tasiemcowymi żelkami i przedostał się między szufladami z wystającymi piszczącymi sówkami. Dopiero gdy stanął przed rozległą półką ubarwioną dziesiątkami kolorowych cukierków, ciasteczek i gum, rozejrzał się dookoła. Byłoby niewskazane, gdyby w tym momencie zobaczył go jakiś student z kolegium, a już nie daj Merlinie, ktoś z jego roku. Wtedy jego ewentualna abstynencja na zajęciach od razu stałaby się podejrzana i tłumaczenie, że właśnie zachorował na grypę jelitową stanęłoby pod poważnym znakiem zapytania. Wyciągnął ze słoja porządną garść cukierków i zapakował je do torebki, która usłużnie sama się zamknęła i zalepiła. Rzucił jeszcze okiem na inne słodkości, które kusiły swoim kolorowym wyglądem i niesamowitymi zapachami, ale widząc pod jednym ze słojów informację, że ma do czynienia z biegunkowym szaleństwem, postanowił skończyć zakupy na wymiotkach.

Odwrócił się, gotów jak najszybciej podejść do kasy i mieć całą wyprawę za sobą. Wizja zakopania się pod kołdrę w swoim ukochanym łóżku niesamowicie kusiła, dlatego wykonał gwałtowny zwrot i w tym samym momencie wpadł na coś miękkiego, patrzącego na niego z wyrzutem.
- Przepraszam - mruknął, sprawdzając, czy torba jest cała, ale cukierki na szczęście nie ucierpiały. Podniósł wzrok z torby na miękką przeszkodzę i zaklął w myślach. Właśnie tego w tym momencie najbardziej potrzebowałem, pomyślał z przekąsem, automatycznie chowając torbę za siebie. Wyprostował się, starając się ani trochę nie okazywać zdenerwowania tym niespodziewanym spotkaniem. - Możesz się przesunąć? Niektórzy przyszli tu na zakupy - rzucił w powietrze, udając, że jest zainteresowany czymś zlokalizowanym w drugiej alejce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Morganit Underwill



Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Sklep Zonka   Sob Gru 20, 2014 10:44 pm

Cała w śniegu wpadła do sklepu. Odrzuciła kaptur do tyłu, strzepała biały puszek z grzywki i potupała chwilę, żeby odkleić śnieg z butów. Wciągnęła dyndającego u nosa gila i rozejrzała się po wnętrzu. Brat wysłał ją tu ze specjalną misją „słuchaj, chcę te zielone cukierki, co mi je przywiozłaś ostatnio w wakacje”. Wracała na święta do domu, więc pomyślała, że lepiej będzie przywieźć mu je osobiście, zamiast terroryzować młodego Lantisem. Choć tłumaczyła wiele razy, że Lantis jak dziobie to albo chce jeść albo pokazuje, jak bardzo kocha, ale młody za nic nie mógł przyswoić tej informacji.

Namierzała właśnie róg sklepu, w którym znajdowały się regały pełne słoików z cukierkami, kiedy zlokalizowała tam jeszcze coś… Fawley, no nie… pomyślała, przewracając oczami. Strasznie ją ten kurdupel irytował swoją wiecznie naburmuszoną miną. Jakby się tak zastanowić, to nigdy, nawet w Hogwarcie, nie widziała go uśmiechniętego. Przez siedem lat nie zarejestrowała na jego twarzy choćby cienia uśmiechu. Chociaż…nie, jednak nie. Raz, dawno temu, już już myślała, że się uśmiecha, bo kącik jego ust powędrował w górę, ale zaraz potem drugi kącik powędrował w dół – to była najgłupsza mina, jaką udało mu się wykonać.

W kolegium starali się nie zwracać na siebie uwagi, nawet wspólne zajęcia nie sprawiły, żeby nawiązała się między nimi choć nić porozumienia. Po prostu omijali się wzrokiem. Jedynym wyjątkiem były zajęcia z eliksirów i transmutacji, kiedy to Fawley wyczyniał jakieś dziwne rzeczy w swoim kociołku, czym niezmiernie ją bawił, ewentualnie kiedy jej nie wyszło zaklęcie, a on ostentacyjnie przewracał oczami.

Nie było wyjścia, chciała wrócić jak najszybciej do akademika, a czekanie aż Fawley ruszy stamtąd tyłek było bez sensu. Podeszła cicho, mając nadzieję, że weźmie to, co chce, a on się nawet nie zorientuje, że tu była. Właśnie wodziła wzrokiem po półce szukając gorączkowo tych zakichanych cukierków, kiedy Fawley odwrócił się gwałtownie i przygrzał ramieniem prosto w jej lewy cycek. Zatkało ją na chwilę, najpierw z okazji uderzenia, a potem w reakcji na słowa, jakie wypowiedział.

- Hamuj, Fawley. Jakbyś się tak nie miotał, to byś na mnie nie wlazł. I nie chowaj tak tej torebki, widziałam co wziąłeś…nie jesteś typem dowcipnisia, który by to podrzucił jakiemuś dzieciakowi, więc podejrzewam, że chcesz to zjeść sam. No no, dobrze myślę, że prymus Fawley chce się urwać z zajęć? – przestała udawać, że poszukuje czegoś na półkach i popatrzyła na niego uśmiechając się ironicznie. – Fawley, są lepsze sposoby. Proponuję Ci mały deal – Ty jesteś lama z eliksirów, ja jestem niezła, ale za to nie radzę sobie z transmutacją tak dobrze, jak Ty. Co Ty na to, żeby udzielić sobie wzajemnie małych…korepetycji?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3237-morganit-underwill
Christian Fawley



Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Sklep Zonka   Sob Gru 20, 2014 11:54 pm

Odliczył najpierw w myślach do pięciu, starając się znaleźć jakiejś wyjście z całej sytuacji, a gdy dziewczyna zaczęła swoją przemowę, dołożył kolejną dziesiątkę, tym razem wstecz i po mandaryńsku. Musiał wyglądać dość ciekawie, stojąc jak słup soli i nie odzywając się ani słowem, ale czuł, że gdyby teraz coś powiedział, to byłoby to jakieś porządne zaklęcie wyciszające. Szukał w myślach nazwiska dziewczyny, próbując odpłacić jej jadowitym tonem, również zwracając się do niej po nazwisku, ale z przykrością stwierdził, że ma zbyt wiele sylab i wypowiedzenie go z typowym arystokratycznym syknięciem sugerującym wyższość, byłoby niestety niemożliwe. Postanowił więc zagrać inaczej i jeszcze bardziej się wyprostował, prezentując dumnie wszystkie swoje centymetry.

- Posłuchaj, ty... - zaczął groźnie, szukając jakiegoś trafnego określenia, ale prócz zwrotów bliskoznacznych ze szlamą niewiele przychodziło mu na myśl - ty impertynencka istoto, wpadająca na niewinnych studentów między sklepowymi półkami. - Doskonale wiedział, że brzmi to cokolwiek dziwnie, jeśli nie idiotycznie, ale postanowił brnąć dalej. - Przez myśl by mi nie przeszło, by urywać się z zajęć, tak robią tylko degeneraci, jak ta cała banda Huncwotów - zapowietrzył się na samo ich wspomnienie i kontynuował: - A cukierki kupowałem dla swojej sowy, uwielbia je - zmrużył oczy, gotowy bronić prawdziwości swoich słów i wysypał zawartość torebki z powrotem do słoika. Zamiast tego sięgnął ręką po jakieś ciastka stojące obok, nawet nie patrząc na nich nazwę i zapakował je w nową torebkę.
- Ale dzisiaj zamiast swojego ulubionego przysmaku dostanie co innego - dopiero teraz spojrzał na podpisany słój i zakaszlał, próbując ukryć zaskoczenie. Potencjalne pastylki były raczej dwuznaczną nazwą i chyba nikt by się nie nabrał na tłumaczenie, że kupuje je dla sowy. A już na pewno nie sprzedawca w Zonku, który kręcił się między regałami, najwyraźniej zaintrygowany tym, co działo się w jego sklepie.

Christian miał ochotę teleportować się jak najdalej z tego miejsca, czując, że chyba wyczerpał już limit wpadek na cały miesiąc. Najpierw okazał się ofermą wpadającą na ludzi w sklepie, potem ci ludzie okazali się mugolakami przyłapującymi go na kupowaniu cukierków znanych głównie z tego, że nabywali je uczniowie i studenci pragnący się zerwać z zajęć, a teraz, jakby tego wszystkiego było mało, stał na środku alejki z torbą pełną ciasteczek, których najwcześniej mógł użyć w czasie swojej nocy poślubnej. Wąs zadrgał mu nerwowo, gdy panicznie szukał w myślach jakiegoś sensownego wyjścia z całej sytuacji. I jak na typowego faceta przystało, znalazł wyjście niezwykle szybko: odkładając ciasteczka na półkę i wymijając dziewczynę bez słowa.

Już przy drzwiach uświadomił sobie, że może wypadałoby jednak jakoś jej pogrozić, a przynajmniej delikatnie ją przestrzec przez rozgadywaniem dookoła o tym nieszczęśliwym spotkaniu. Z westchnieniem rezygnacji skierował się więc z powrotem w jej stronę, zastając ją w alejce. Najwyraźniej była w zbyt wielkim szoku, by przez minioną minutę ruszyć się z miejsca. Spojrzał na nią z lekką irytacją, gotów zagrozić jej najbardziej wymyślnymi torturami, ale zamiast tego poczuł, jak wypowiada coś zupełnie innego.
- Mogę cię podszkolić z transmutacji w zamian za pomoc w eliksirach - powiedział, próbując ukryć wciąż obecną z nim niechęć - chociaż nie jestem pewien, czy w twoim wypadku da to jakiś skutek - dodał złośliwie. - Wyślę ci sowę z wiadomością, gdzie i kiedy możemy się spotkać. - Odwrócił się na pięcie i ponownie odmaszerował, tym razem czując jednak pewną ulgę. Przyłapał się nawet na tym, że czuł zadowolenie z takiego rozwiązania sprawy, ale zaraz wyjaśnił sobie, że to tylko dlatego, że zawsze mogło być gorzej. Przeżyje jakoś te korki w jej towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3071-christian-fawley
Morganit Underwill



Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Sklep Zonka   Nie Gru 21, 2014 11:07 am

Takiej szopki już dawno nie widziała. Fawley z każdą chwilą robił z siebie coraz większego barana. Na określenie „impertynencka istota” uniosła tylko brew, ale reszta jego wyczynów wprawiła ją w osłupienie. Wymiotki dla sowy? Fawley, serio? Po co jej wymiotki, i tak ją pewnie mdli na Twój widok – pomyślała złośliwie. Ale to i tak było nic przy ciasteczkach wspomagających potencję. Oczywiście również dla sowy. Scena była tak żenująca, że miała ochotę schować twarz w dłoniach. Na szczęście Fawley zorientował się, że najlepiej w tej sytuacji będzie po prostu wyjść, odłożył nieszczęsne ciasteczka na półkę i ruszył w stronę drzwi. I kiedy myślała, że to już koniec tego przedstawienia, usłyszała za sobą jego pseudoarystokratyczny syk. Zdziwiło ją nieco, że zgodził się na te korepetycje, ale po chwili pomyślała, że pewnie bał się, że pójdzie i rozgada wszystkim, że jego sowa jest wielbicielką ciasteczek na potencję. Przewróciła tylko oczami na słowa „wyślę Ci sowę” – przecież widzą się codziennie na zajęciach, nie mógłby po prostu podejść i powiedzieć „widzimy się tu i tu wtedy i wtedy”? Ale w sumie… chętnie zobaczę tę sowę – uśmiechnęła się do siebie, sięgnęła po zielone cukierki i ruszyła do kasy.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3237-morganit-underwill
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep Zonka   Today at 2:47 am

Powrót do góry Go down
 

Sklep Zonka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Sklep Zonka
» Sklep Zonka
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: HOGSMEADE-