a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Stacja kolejowa - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Cze 10, 2015 12:46 pm

Podniosła na chłopaka zmęczone spojrzenie, nie miała nawet siły z nim dyskutować z pewnością gdyby to dziś było ich pierwsze spotkanie w życiu nie zamienili by ze sobą słowa. Na prawdę nic nie wiedział czy po prostu próbował w ten sposób ją podejść? Nie wiedziała. Nie umiała się domyślić, nie dzisiaj.
- Skoro się śpieszysz to nie będę Cię zatrzymywać słyszałam o tych nowych środkach bezpieczeństwa. Aurorzy, dementorzy te sprawy, a wszystko tylko przez to że Nas porwali? Serio? Przecież nawet mnie nie zabili, taki pech. - spuściła wzrok i zaśmiała się gorzko nad beznadziejnością tej sytuacji.
Zabrano jej wszystko nawet Hogwart który i tak za nie więcej niż kilka tygodni miała opuścić.
- Oczywiście że nie pomyliłam, tak dobrze mnie znasz no proszę. Kolejny któremu się wydaje że coś o mnie wie. - jak się okazywało ona sama niewiele o sobie wiedziała, nie wiedziała że jest zdolna do popełnienia takich czynów. Tydzień temu gdyby ktoś jej powiedział co zrobi...
- To nasz kochany dyrektor nic Wam nie powiedział? Nie powiedział kto mógł mnie porwać? To nie w jego stylu sprowadzać armię aurorów i demonów pożerających dusze nie mówiąc nic nikomu. - pokręciła głową.
- Viktor wracaj do zamku bo będziesz mieć problemy. - sama zwróciła wzrok na swoją leżącą obok na ławce torebkę i zaczęła czegoś w niej szukać, wyrzuciła z niej butelkę, pustą butelkę po ognistej wprost na tory po czym znalazła drugą z której upite było nie więcej niż zawartość szyjki.
Kochała swoją magicznie powiększoną torebkę, kochała swoją czystokrwistą rodzinkę i jej majątek dzięki któremu nie musiała się martwić że wyrzucą ją z jakiegoś baru za niezapłacone rachunki, nigdy nie korzystała z dobrodziejstw nazwiska ale czy teraz gdy stała się śmierciożercą powinna mieć jakiekolwiek skrupuły? Czy nie w takim duchu próbowano ją wychować? Sprzeciwiała się, walczyła i co z tego?
Nie poszedł Mahomet do góry to przyszła góra do Mahometa.
Przeznaczenie i tak cię dopadnie.
Zawsze.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Viktor Dragov

avatar

Liczba postów : 75

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Cze 10, 2015 1:20 pm

Dziwne, nieprzyjemne mrowienie przeszło po jego kręgosłupie od dołu do góry, pozostawiając za sobą jedynie niewyraźne uczucie chłodu, gdy tylko gorzki śmiech, przypominający bardziej nieudaną próbę chichotu, dotarł do uszu klęczącego chłopaka. Wybił się z rytmu. Próbował przeanalizować każde pojedyncze słowo, szczegół, o jakim Jessi zdołała wspomnieć i po prostu nie rozumiał. Aurorzy? Dementorzy? W Hogwarcie? O czym ona, do cholery jasnej, plotła?
Lekko zmarszczył czoło, nie będąc w stanie pojąć w tak krótkim czasie, co właśnie miało miejsce. Rozejrzawszy po okolicy, gdy Jessi w nerwach kontynuowała swój wywód, próbował ułożyć układankę, o jakiej mu się nie śniło, bo jej do tej pory nie znał. Element pierwszy, ta siedząca na ławce, wyglądająca jak siedem nieszczęść z ładną buzią, dziewczyna została porwana. Element drugi, aurorzy i dementorzy na terenie zamku, czego zdecydowanie nie spodziewał się podczas ostatniego roku swej edukacji. Element trzeci, nie taki znowu zaskakujący, a jednak - dobra znajoma, polecająca powrót pociągiem do Hogwartu, bo będzie miał problemy. Nic nie trzymało się tej przysłowiowej kupy, a on jeszcze wczoraj zakładał, że jedynie nuda może mu doskwierać w szkole. A teraz? Teraz to musiał się porządnie zastanowić, co zrobić z tym beznadziejnym przypadkiem Mall.
Milczał, gdy powiódł wzrokiem za rzuconą, pustą butelką, która roztrzaskała się o szyny. Krótko po tym, na wysokości jego oczu, pojawił się nowy trunek w dłoniach Gryfonki.
Nie wiele trzeba było. Wyciągnął rękę i nie czekając na jakikolwiek sprzeciw, zabrał butelkę z rąk Jessi, podnosząc się na równe nogi, mrucząc coś pod nosem po bułgarsku.
- Kłamałaś, kiedy mówiłaś mi, jak bardzo kochasz Gryffindor.
Jego orzechowe spojrzenie utkwiło w postaci dziewczyny, gdy chował napój pod materiałem płaszcza w drugiej ręce, a niewielka odległość między nimi musiała ją zmusić do podniesienia głowy. Wyraz twarzy Viktora w ogóle się nie zmienił. Ta sama, kamienna ekspresja, delikatnie ściągnięte brwi i czujny wzrok, a jednak miał w sobie jakiś stoicki spokój, którym cechowała się również jego kuzynka. Raczej wiedział, co powinien zrobić.
- Kłamałaś, kiedy powiedziałaś, że rozpiera cię duma i radość z bycia w Hogwarcie - zaakcentował, przerywając na chwilę. - Taka naprawdę jesteś? Słaba, skruszona, szukająca pocieszenia w tym? - uniósł butelkę z alkoholem, przyglądając się płynnej substancji wewnątrz.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There are no HEROES, no VILLIANS.



Just SURVIVORS.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3591-viktor-dragov
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Cze 10, 2015 1:40 pm

Nie zwracała już na niego uwagi przekonana że sobie pójdzie. Do tej pory to ona podtrzymywała wszystkie rozmowy między nimi a więc logicznie rzec biorąc w tym momencie powinni uznać tą krótką i jakże uroczą pogawędkę.
Nie dane jej było nawet odkręcić butelkę gdy poczuła się dziwnie lekka.
Upiła się już samym widokiem butelki! Jakież to ekonomiczne!
Podniosła twarz do słonca gwiazd jednak nie zobaczyła nic oprócz twarzy Viktora wyrzeźbionej z kamienia niczym greckie bóstwo zstępujące na ziemię. Mogła by go pomylić z bogiem wojny, zemsty lub innej cholery.
- A czy mówiłam ci kiedyś że jesteś bardzo przystojny gdy mnie tak łoisz? - podniosła dłoń do jego policzka i przejechała po nim z wolna opuszkami palców po czym odchyliła głowę do tyłu i ponownie wybuchła śmiechem.
- Nic nie rozumiesz. Tiara się pomyliła, a to co ja czuję wcale się nie liczy. Nie jestem dość dobra by być gryfonką, nie zasługuję by kiedykolwiek przekroczyć jeszcze próg tej szkoły. Powinnam leżeć martwa w jakiejś zapomnianej alejce a mimo to żyję, zbyt wysoką miało to cenę. Moje życie nie było tego warte. - spojrzała mu w oczy, pierwszy raz od momentu w którym wróciła, w którym ją wypuścili, kiedy ocknęła się obok Andre w alejce na tyłach baru na Nokturnie kompletnie nie wiedząc skąd się tam wzięła, wtedy widziała w oczach przyjaciela nieme pytanie i coś czego nie potrafiła zrozumieć. Co miała zobaczyć w oczach Bułgara? Co on zobaczy w jej oczach?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Viktor Dragov

avatar

Liczba postów : 75

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Cze 10, 2015 2:30 pm

Ten krótki gest wzmożył jego czujność. Nie lubił, gdy ktoś ingerował w jego przestrzeń intymną, nawet jeżeli tą osobą była dziewczyna, która go wprowadziła w społeczność ich domu. Zachował na zewnątrz spokój, choć w środku coś zawrzało i nie do końca potrafił stwierdzić czy to delikatna dłoń Jess, słowa, czy własna moralność tak na niego podziałała.
Przełożył butelkę do drugiej ręki i uniósł wolną, chwytając tę należącą do Gryfonki w przegubie, zabierając ją od swojej twarzy, ale wciąż trzymał ją w górze. Na kilka sekund jego spojrzenie przybrało kompletnie inną paletę emocji, aniżeli do tej pory. Śmiech towarzyszki zaniepokoił go, choć nie tak bardzo jak kolejne słowa, padające z jasnych ust.
W oczekiwaniu na koniec, przyglądał się dokładnie jej ekspresji. Temu, jak składała wargi, gdy formowały kolejne dźwięki, jak zmęczone oczy szukały czegoś, o czym nie miał pojęcia, nawet nasłuchiwał szarpanego rytmu oddechów, przypominającego walkę tonącego o każdy centymetr sześcienny tlenu w płucach. Wreszcie opuścił rękę dziewczyny, powoli i z należytym szacunkiem, jakby w obawie, że zbyt szybki ruch doprowadzi do destrukcji.
- Nie myli - mruknął pod nosem, puszczając kończynę Jessi. - A ty nie jesteś wyrocznią, która decyduje o tym, co lub kto ma przeżyć, a co nie. - podsumował, cofając się dwa kroki, aby mieć lepszy widok na całą postać Gryfonki. Naprawdę wyglądała jak siedem nieszczęść... Coś w tym go poruszyło i nie mógł pozostawić tego bez komentarza. Milczenie idzie na razie w odstawkę.
- Za to ja najwidoczniej tak - jego głos zagrzmiał, a gdy kątem oka zerknął w lewo nie dostrzegł nikogo. Byli sami na tym peronie stacji. Nie musiał się więc powstrzymywać. Odetchnął ciężko i zwrócił swą uwagę ponownie Mall. - Nie chcesz wracać do Hogwartu? Nie wracaj. Nikt cię do tego nie zmusi - rozłożył ręce na boki. - Tylko nie licz wtedy, że ktoś za tobą pójdzie, aby sprzątać bajzel, jaki zdołasz po drodze narobić. Nikt nie idzie za tchórzami na pewną śmierć. - odwrócił się i powolnymi krokami podchodził do krawędzi peronu. Przystanął nad nią tak, że czubki jego skórzanych półbutów wystawały poza granicę. Ostrożnie dobierał kolejne słowa, choć był pewien tego, co chciał powiedzieć. Zawdzięczał jej o wiele za dużo, aby to miał teraz tak zostawić - Jednak - obrócił się bokiem, wyrzucając butelkę z alkoholem na tory. Nie będzie dzisiaj potrzebna. Złociste oczy skierowane prosto na Jessi. - Jeżeli wrócisz to i tak spojrzą na ciebie jak na wyrzutka - wsadził wolną dłoń do kieszeni ciemnych jeansów. - Ale wówczas dam ci gwarancję, że będę obok, aby posprzątać po tobie i przeprać każdemu twarz, kto w taki sposób będzie cię określał. Nie musisz być z tym sama, Mall. Wciąż nie rozumiem tego porwania, nie rozumiem, co miałaś z tym wspólnego, ale nie muszę tego wiedzieć, aby móc cię wspierać. Od tego chyba... Są przyjaciele?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There are no HEROES, no VILLIANS.



Just SURVIVORS.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3591-viktor-dragov
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Cze 10, 2015 2:50 pm

Oswobodzona twardo stanęła na ziemi by wyrzucić nagle ramiona w górę. Skupiła wzrok na Viktorze tak intensywnie jak gdyby chciała prześwietlić spojrzeniem wnętrze jego głowy i przekonać się co też na prawdę skrywa jego głowa za murem który wokół siebie wznosił tak skutecznie i za który nie pozwalał się nikomu przedostać.
- Nie jestem pieprzoną wyrocznią to fakt ale mogła bym chyba decydować chociaż o własnym życiu prawda? Gdybym... gdybym dała się zabić może dwie inne osoby teraz by żyły rozumiesz to? Może gdybym podjęła decyzję o tym by rzucić się w wir walki jak zawsze to robiłam zamiast posłuchać przyjaciela który powiedział że musimy przeżyć oboje to tych dwoje ludzi by żyło! Mam dosyć dobrych rad! Przez dobre rady wpakowałam się w wielkie i śmierdzące gówno! Chcesz to sprzątać? Nie wydaje mi się byś miał tak wielką łopatę by to unieść. - obróciła się wokół własnej osi tak szybko jak gdyby to wiatr który rozwiał jej włosy wprawił ją w ten ruch a jej wzrok padł na stojący nieopodal ławki pojemnik na śmieci, błyskawicznym ruchem wyciągnęła różdżkę i posłała w stronę kubła zaklęcie które doprowadziło do jego wybuchu. Ona sama padła na kolana rozcinając skórę o szorstką powierzchnię kamieni którymi wyłożona była powierzchnia peronu i wybuchła histerycznym szlochem który targnął całym jej ciałem.
Płakała.
Pierwszy raz od tak dawna.
Srebrne łzy jak perły spływały jej po policzkach znacząc wąską stróżką ścieżkę.
Nie zwracając uwagi na nic uderzyła pięścią o ziemię przed sobą, była zrozpaczona a jednocześnie jak jeszcze nigdy w życiu pałała chęcią zemsty i mordu.
Gdyby tylko pamiętała komu musi zapłacić, gdyby znała sposób jak się tego dowiedzieć, jak sprawić by wspomnienia wróciły, jak odkupić swe winy...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Viktor Dragov

avatar

Liczba postów : 75

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Cze 10, 2015 3:19 pm

- Jesteś egoistką.
Wycedził, podchodząc do Jessi, kiedy ta znalazła się na ziemi i zanosiła się płaczem. Nie było czasu na mrzonki, należało działać. W tempie natychmiastowym, klęknął przed nią, przerzucił płaszcz przez prawe ramię i energicznie złapał za barki dziewczyny, unosząc ją na tyle, aby na niego spojrzała.
- Spójrz na mnie - polecił, szukając zagubionego wzroku. - No spójrz na mnie! - powtórzył, lekko wstrząsając ramionami Gryfonki, aby oprzytomniała. - Przestań bawić się w gdybanie, bo to ci zdecydowanie nie wychodzi. Nie, nie rób takiej miny, teraz wysłuchasz tego, co mam ci do powiedzenia, Mall.
Jego ton zdradzał, iż nie zniesie ani krzty sprzeciwu. Był rosły, pewien siebie, a przede wszystkim, Jessi jeszcze nie widziała go nigdy, kiedy robiło się poważnie. Nowe doświadczenia i doznania zawsze zmuszają człowieka do wytężenia uwagi, na co szczerze Dragov liczył. Co za bagno, była rozsypana na drobne kawałeczki i nikt do tej pory nie raczył tego zebrać.
- Masz dosyć dobrych rad? Świetnie, miej dość, ale gdyby nie one, dziś byś nie żyła. Byłabyś trupem i pozostawiła swoich bliskich w najgorszy możliwy sposób. Skąd możesz wiedzieć, że gdybyś podjęła inną decyzję, to tamta dwójka uszłaby z życiem? No skąd, pytam się? Jesteś na tyle dobra, że zagwarantowałabyś im bezpieczeństwo? Rozgromiłabyś przeciwników w pojedynkę i ochroniła każdego, kto by się napatoczył? Jessi, ludzie umierają i nic z tym nie zrobisz, ale jeżeli teraz będziesz tylko ubolewać nad swoim losem, to uwierz mi, większość z nich umrze przed terminem, bo może akurat ty mogłabyś ich uratować! - podniósł nieznacznie głos. Przerwał, wpatrując się w zaczerwienione od płaczu oczu dziewczyny i ten widok przeszył go na wskroś. Zadziałał, jak nieznane dotąd zaklęcie, a z jego twarzy zszedł wyraz gniewu czy też śmiertelnej powagi. Oczy emanowały obcym mu... współczuciem i zrozumieniem. Nie osądzał jej. Tłumaczył. Dobitnie. Może to przez ich relację, może też przez stan w jakim teraz była, ale szybko się przekonał, że nie powinien jej zostawić.
- Oni nie zginęli po to, abyś teraz miała płakać nad sobą i egoistycznie pokazywać, jaka jesteś z tego powodu nieszczęśliwa - zagłuszył szum wiatru. - Zachowując się tak tylko pokazujesz, że ich śmierć była bezowocna, pozbawiona znaczenia, a przede wszystkim głupia i durna.
Nawet nie zauważył, kiedy objął dziewczynę ramieniem. Odruch, o jaki nigdy by się nie podejrzewał.
- Czasem, aby zobaczyć nowe ścieżki, musisz spaść na dno. Pora wstać i wybrać nowy kierunek, Mall. Idziesz sama albo idziesz ze mną.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There are no HEROES, no VILLIANS.



Just SURVIVORS.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3591-viktor-dragov
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Cze 10, 2015 5:23 pm

Jak on niczego nie rozumiał, jak bardzo człowiek mógł nie rozumieć? Jess tego nie wiedziała ale wiedziała, była pewna że Viktor właśnie osiągnął szczyt niezrozumienia. Miała ochotę podciągnąć rękaw i krzyknąć "zobacz jaką cenę musiałam zapłacić, to ja ich zabiłam! Ocaliłam dwa życia kończąc dwa inne!" Jednak głos uwiązł jej w gardle zastąpiony szlochem.
Kolejny raz poczuła się lekka i wiedziała że ten chłopak próbuje pozbierać z ziemi nie tylko jej ciało ale i coś o wiele cenniejszego, nie chciała mu w tym pomagać bo czuła ze znajduje się tam gdzie powinna, na dnie.
- I co ci to da? Co da to że będę słuchać? - zmusiła się by spojrzeć mu prosto w twarz i było to raczej wynikiem braku chęci do dalszego potrząsania niż chęcią rozmowy, była tak obolała po wszystkich tych dniach w zatęchłej piwnicy że podczas tych wstrząsów czuła każdy mięsień i każdą kość w swoim ciele.
Słuchała.
Słuchała jego słów kręcąc głową na znak protestu, nie rozumiał, nie rozumiał niczego.
Nim się zorientowała była już w jego ramionach i instynktownie oparła się czołem o jego tors.
- Gdybym umarła oni by żyli i wiem o tym na pewno bo...- urwała, nie przejdzie jej to przez gardło , nie umiała powiedzieć tego na głos.
Jakaś mała cząstka jej duszy krzyczała wręcz że to nie ona, ale przecież wspomnienia mówiły co innego, te które posiadała a co mogły by zmienić te które zostały wymazane z jej głowy?
Nic.
Zrobiła to, ocaliła życie i dołączyła do śmierciożerców. Koniec pieśni.
Zadusiła tą małą protestującą cząstkę duszy.
- To ja ich zabiłam...- wyszeptała ledwo słyszalnie prosto w materiał jego ubrania, nie głośniej niż brzmiało tchnienie wiatru w głębi peronu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Viktor Dragov

avatar

Liczba postów : 75

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sro Cze 10, 2015 5:49 pm

Był cierpliwy, ale do czasu. Zdecydowanie do czasu. Skąd mógł wiedzieć, jak źle jest, skoro nie czytał tego durnego Proroka, spędzał czas z rodziną, a Jessi... Jessi była w takim stanie? Podnoszenie innych wciąż jednak należało do najmniej przyjemnych rzeczy. Część jego desperacko szukała w zakamarkach surowego, niezłomnego umysłu rozwiązania idealnego, perfekcyjnego, dzięki któremu mógłby rozwiać ten cały burdel. Przekleństwo w błogosławieństwie, bo nic mu nie przychodziło do głowy.
Nie odpowiedział. Teraz, gdy ich kontakt wzrokowy został zerwany, mógł nerwowo rozglądać się na boki, jakby w tym wysadzonym koszu na śmieci miał zaraz znaleźć rozwiązanie wszelkich trosk. Złoty środek. Kawałki szkła, chusteczki, jakieś opakowanie po czekoladowych żabach, butelka plastikowa. Nic, jedno wielkie zero.
- Masz stu procentową pewność? Masz pewność, że gdybyś zginęła, nie pociągnęłabyś ich żyć ze sobą? Zaufałabyś tak bardzo tym ludziom, że oddałabyś to, co najcenniejsze, z zawiązaną opaską na oczach? A co jeżeli oni by po tym też zostali zabici, mimo twojej ofiary? - wtrącił natychmiast, instynktownie przyciągając do siebie bardziej Jessi.
Nie chciał tego. Cholera, jak on nie chciał widzieć jej w takim stanie. Wolał tę uśmiechniętą wersję Jessi, która chodziła za nim non stop, nie dając spokoju pierwszego dnia, a nawet goniła po Hogwarcie, aby nie pozwolić mu przypadkiem gdzieś się zaszyć. Najgorsze jednak było uczucie wyżerające od środka, szyderczo kpiące z jego starań. Niby skąd on miał wiedzieć, co teraz powinien zrobić? Nie znał się na tym, kompletnie.
Powiedziała coś. Zmarszczył czoło i nieznacznie opuścił głowę. Nie usłyszał. Znowu zaklął w duchu. Zamiast tego, ściągnął z ramienia płaszcz i okrył nim Gryfonkę, nic od siebie nie dodając. Odsunął się na chwilę, aby móc spojrzeć na jej zalaną od łez twarz i poprawić materiał z przodu. Robiło się zimno, a w tym stanie raczej szybko coś dopadnie Mall.
- Bez ciebie nie wracam.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There are no HEROES, no VILLIANS.



Just SURVIVORS.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3591-viktor-dragov
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Czw Cze 11, 2015 9:46 pm

Los bywał tak bardzo przewrotny skoro wrzuca człowieka który nie potrafi i nie chce uzewnętrzniać swoich uczuć do jednego worka z człowiekiem który desperacko potrzebuje pomocy. Los każe nam łapać się brzytwy i liczyć na to że ta pozwoli nam unosić się na powierzchni, ewentualnie że ciachniemy nią jedną z głównych tętnic i wykrwawimy się w czasie krótszym niż cztery minuty.
Los był dziwką.
Co tu się więcej rozwodzić nad oczywistością?
Stali tak na pustym peronie połączeni w uścisku pod osłoną nocy a nad nimi niebo pełne gwiazd. Scena jak z najpiękniejszego snu który tak na prawdę był najgorszym z pośród koszmarów.
A jednak ramiona tego chłopaka, jego bliskość, ciepło jego ciała, zapach jego skóry to wszystko działało jakoś dziwnie kojąco. Stojąca do tej pory sztywno jak napięta struna gitary dziewczyna poddała się temu wszystkiemu, nagle choć całkiem nieświadomie uniosła ręce do góry obejmując chłopaka w pasie, wtuliła policzek w jego tors tuż przy miejscu gdzie biło jego serce i pozwoliła sobie wsłuchać się w jego rytm.
Był zdenerwowany, nie pewny, bał się. Jego serce łomotało jak ptak zamknięty w klatce.
A ona świadoma tego bezwstydnie, samolubnie wtuliła się w niego jeszcze mocniej choć była tak bardzo świadoma tego że chłopak który nadstawił dla niej swoje ramię tak na prawdę wcale nie był z tego faktu zadowolony.
Poczuła na sobie ciężar jego płaszcza a na policzkach ciepło kolejnych natrętnie cisnących się do oczu łez których nie umiała powstrzymać.
- Dlaczego to robisz? - zapytała spoglądając mu prosto w oczy, nie musiał, nie powinien a mimo wszystko.
Był.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Viktor Dragov

avatar

Liczba postów : 75

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Czw Cze 11, 2015 10:08 pm

Nie pojmował tej całej sytuacji i szczerze - nie chciał. O ile głównym celem oraz priorytetem był powrót do Hogwartu, o tyle na liście zadań do zrobienia pojawił się niewielki podpunkt do zrealizowania, który wyskoczył nagle, niespodziewanie, jak niechciana ciotka, co to wjeżdża ze swoimi buciorami na przyjęcie bez zapowiedzi. Nie można było powiedzieć, aby został przytłoczony jakimś wielkim ciężarem, ale stan dziewczyny zdecydowanie nie ułatwiał mu jakkolwiek sytuacji. I jeszcze to głupie uczucie, że powinien o nią zadbać. Szlag jasny niech trafi ten cały angielski zamek. Zrobił się miękki.
Temperatura w środku nie podskoczyła jakoś szczególnie wysoko, ale faktycznie, serce nie dawało spokoju. Viktor nie należał do osób, które lubiły przytulać albo być przytulanym przez innych i praktycznie każdy, bliższy kontakt z drugim człowiekiem owocował w heroiczną walkę pomiędzy jego stanem ducha, a narastającą obawą oraz pytaniami, co powinien dalej począć. Chłodno próbował przeanalizować całą sytuację, odnaleźć jakiekolwiek rozwiązanie, dzięki któremu mógłby wpaść z powrotem w swój spokojny rytm, ale wtedy Jessi objęła go w pasie i było pozamiatane. Przepadł.
Cicho przełknął ślinę z trudem, zerkając za siebie w kierunku przejścia na sąsiedni peron. To straszne, nikt nie pojawił się na peronie, a poza szumem wiatru nie słyszał nic. Żadnych kroków, głosów, nawet pociągu jadącego w oddali. Byli tutaj sami, jakby nagle znaleźli się w kiepskim horrorze o żywych trupach. Ostatni przy życiu. Pokrzepiająca myśl, nie ma co. Bezgłośnie wypuścił z trudem powietrze w płucach. Nawet nie zauważył, że wstrzymał oddech, gdy Jessi przytuliła się do niego bardziej. Spojrzał w dół i napotkał zaczerwienione od płaczu oczy Gryfonki, co miało siłę podobną do uderzenia potężnej fali. Kobiece łzy jednak działały na tego potencjalnego milczka.
Nie szukał odpowiedzi na pytanie. Jedynie wzruszył ramionami, zgodnie z prawdą. Zależało mu na niej? Dbał o nią? Może chciał po prostu powstrzymać narastający problem? Cokolwiek.
Uniósł jedną dłoń na wysokość jej zalanej łzami twarzy i przez moment zawahał się czy w ogóle może zaingerować w prywatną przestrzeń. Spojrzał na nią pytająco, nad wyraz łagodnie, co nie zdarzało się zbyt często w jego przypadku. Lekko przytaknął sobie, dając Jessi znać, że zaraz coś zrobi i wtedy nachylił się odrobinę do przodu, otarł jej łzy i bez słowa przytulił ją jeszcze raz, obejmując pewnie, ale nie za mocno. Musiała wiedzieć, że ma w kimś oparcie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There are no HEROES, no VILLIANS.



Just SURVIVORS.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3591-viktor-dragov
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pią Cze 12, 2015 11:25 pm

Wzruszenie ramion jako odpowiedź było na tyle uniwersalne że nie powinno się go w tym momencie nazywać "wzruszeniem ramion" a "dopasuj sobie odpowiedź sam". Każdy mógł czerpać z takie odpowiedzi pełnymi garściami i raczyć się tym co sam chciał by usłyszeć pławiąc się jednocześnie w poczuciu swojej własnej wyższości.
Nie Jessi.
Ona westchnęła tylko cicho godząc się tym samym na odpowiedź "nic nie poradzę na ten odruch serca którego pewnie będę potem żałować do końca życia".
W gruncie rzeczy wiedziała że najodpowiedniej zachowała by się teraz powiększając dystans między sobą a Viktorem a jednak jakaś dziwna moc, niczym guma do żucia przyklejona do krzesła na której zasiadamy swoim zacnym tyłkiem a ona nie chce się od nas odczepić aż do momentu w którym zamrozimy spodnie wraz z gumą trzymała ją dalej przy chłopaku i nie pozwalała się ruszyć choćby na krok.
Gest który wykonał sprawił że zmrużyła oczy gotując się na nagłe opadnięcie dłoni na jej policzek co z pewnością miało by ją otrzeźwić i sprowadzić całkowicie do świata istot żywych i zdrowych na umyśle, a jednak nic podobnego się nie stało.
Dłoń ta okazała się nadzwyczaj miękka i delikatna a gest czuły aby nie pokusić się o stwierdzenie pieszczotliwy.
Pod wpływem chwili, kuszona ciepłem jego dłoni wtuliła w tą dłoń swój policzek.
Desperacka próba odnalezienia gruntu pod stopami?
Otoczona jego ramionami czuła że choć działa to na nią kojąco nie może tego dłużej przeciągać.
W odległej wieży zegarowej wybiła kolejna godzina.
- Na ciebie już chyba pora.- głos nie drżał jej wcale a delikatnym ruchem wbrew sobie samej próbowała niezgrabnie wyplątać się z jego ramion, nie chciała litości.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Viktor Dragov

avatar

Liczba postów : 75

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Sob Cze 13, 2015 9:22 am

Najłatwiej byłoby teraz zabrać swój płaszcz i po prostu pójść na pociąg. Nie rozdrabniać się w szczegółach i szczególikach, podnieść z tej zimnej, szorstkiej ziemi pokrytej kamieniami, wsiąść do swojego wagonu, odjechać. Zrobiłby to. Jak cholera zrobiły to, gdyby ta Makabra raczyła mówić jaśniej, dokładnie, a najlepiej po prostu tak, aby go urazić. Wtedy w stu procentach pozbyłaby się niesfornego przypadku Bułgara. Nie był tak uparty, jak Jessi - nie ganiał za innymi. Wóz albo przewóz.
Jej policzek był chłodny, ale nie do przesady. Kto jak kto, Mall nigdy nie zgarnie korony Królowej Śniegu, niemniej, taka drobnostka nakierowała jego myśli na inny tor - ile już tu siedzi? Ile minęło godzin, odkąd ostatni raz była w ciepłym miejscu? Ile długich dni minęło, odkąd się nie widzieli i doszło do tak beznadziejnej zmiany?
Otarłszy łzy kapiące z niegdyś radujących się oczu Jessi, Viktor zaprzestał trzymania jej blisko siebie, gdy tylko ten niewielki, potencjalnie nic nieznaczący, ruch uświadomił go o zwolnieniu lejców bryczki. Przyczepa - zatrzymaj, ciągnik - stop. Wtedy, jak najbardziej nieoczekiwana burza deszczowa w grudniu, spadły na niego krótkie, acz dobitne, słowa Gryfonki, co wcale nie ułatwiało sytuacji. Przełknął cicho ślinę, powoli zabierając ręce z powrotem. Spuścił markotnie wzrok, nieznacznie szurnął butem i znowu spojrzał na dziewczynę. Nie powinna tak wyglądać. Nikt nigdy nie powinien doprowadzić jej do takiego stanu rozbicia, godnego pożałowania.
Odsunął się odrobinę, kiedy uniósł dłonie, aby poprawić jeszcze raz ciemny płaszcz na ramionach Jessi. Z przodu miał srebrne, gładkie guziki, a jego dodatkowym atutem był doczepiany na jesień kaptur, który, ku chwale drobnego przyzwyczajenia oraz lenistwa, tkwił tam również podczas tego lata. Noc robiła się bardziej wietrzna, temperatura drastycznie spadała o tych kilka stopni, przywodząc na myśl wczesny, wiosenny poranek albo roztopy po zimie. Zapiął, od góry, trzy guziki płaszcza, co, gdyby Jess wstała, tworzyło prowizoryczną pelerynę z luźnymi rękawami. Może trochę (bardzo) za dużą na towarzyszkę, ale lepsze to, aniżeli nic.
Wstał. Otrzepał z kolan nieliczne, drobne kamyczki, które wbiły się w materiał ciemnych spodni, poprawił koszulę i sprawnie pochylił głęboko do przodu, czemu towarzyszyło charakterystyczne strzyknięcie w kolanie. Jego twarz znajdowała się teraz może niespełna dwadzieścia centymetrów od tej Jess. Miał potencjalnie całą  wieczność na spoglądanie w te zaszklone i zaczerwienione oczy, które, jak nikt, potrafiły do czegoś przekonać Dragova. Dziewczyna nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wielką mocą posiadała, a tutaj nie mowa już o magii.  Gdy przesunął środek ciężkości bardziej do przodu i wyciągnął ręce przed siebie, otoczył nimi Gryfonkę w pasie, po czym, jak worek, podniósł ją i przełożył przez ramię, nie słuchając ewentualnych protestów. Zaraz po tym, usztywniając chwyt, przeszedł kilkanaście kroków w głąb stacji. Zatrzymał się dopiero po kilku minutach, gdy przeszedł na inny peron; był tak samo pusty, jak poprzedni i również na świeżym powietrzu, bez choćby cienia dachu nad głową.
Posadził ją na niewielkiej, drewnianej ławeczce, dopiero wtedy, gdy uznał, że są tutaj faktycznie sami. Droga wylotowa do Londynu. Usiadł obok, jak gdyby nigdy nic, założył ręce na klatce piersiowej i oparł wygodnie o bok ławki.
- Viktor Dragov - mruknął pod nosem. - Nie uwierzy pani, czego przed chwilą doświadczyłem. Bywa pani czasami na zachodnim peronie? - zerknął kątem oka ku dziewczynie. - Ktoś wysadził kosz na śmieci, ale nie tak, jak mogłyby to zrobić wredne dzieciaki, proszę pani. Jakaś czarownica, zrobiła z tego kubła istne inferno, którego nie wyczarowałby pierwszy lepszy mag.
Może tak...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There are no HEROES, no VILLIANS.



Just SURVIVORS.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3591-viktor-dragov
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Pon Cze 15, 2015 9:50 am

Już, już otoczyła się złudną nadzieją na to że Viktor ma zamiar odejść, puścił ją i zaczął poprawiać płaszcz na ramionach co mogła odczytać w swej naiwności za znak. "Chcesz żebym poszedł to idę ale przynajmniej zadbam o to żeby było ci ciepło żeby mnie wyrzuty sumienia nie zjadły".
W pełni by to zrozumiała. Nikt nie chciał walczyć z wyrzutami sumienia i lepiej odejść w świadomości że zrobiło się wszystko co można było niż że nie zrobiło się nic.
Nic jednak bardziej złudnego, chłopak wykonał nagły ruch, pęd powietrza uderzył Jessi w twarz rozwiewając długie czarne włosy we wszystkie możliwe strony, włosy ostatecznie zasłoniły jej pole widzenia lądując bezwstydnie na twarzy dziewczyny.
Brały chyba przykład ze swojej właścicielki która po udanym meczy miała zwyczaj lądować na swej miotle w każdym możliwym miejscu które uznała za sposobne bez żadnych zahamowań nawet jeśli miał by to być środek trybuny slytherynu.
Oczywiście po otrząśnięciu się z pierwszego szoku i uspokojeniu błędnika zaczęła wyrywać się i piszczeć na znak sprzeciwu.
Panna z dobrego domu nawet taka jak Jess pakująca się w wieczne kłopoty, robiąca sobie wieczne żarty z każdego i wszystkiego ostatecznie nie była przyzwyczajona do tego typu traktowania.
Po kilku minutach bezskutecznej walki postanowiła jednak dać sobie spokój i nie marnować energii, musiała przyznać że chłopak miał mocny chwyt a ona ze swoją wagą mogła jedynie podeprzeć brodę ręką i czekać aż dotrą do celu którym okazałą się ławka na przeciwnym peronie.
Ludzie chyba wzięli sobie tej nocy wolne od życia a może to te ciągłe porwania, atak na Londyn i ogólna atmosfera niepewności zatrzymała ich w domach?
Towarzysz jak gdyby nigdy nic zasiadł u jej boku i przybrał pozycję wygodną.
Mało tego przedstawił się uroczyście i rozpoczął niezobowiązującą pogawędkę.
Tak to zamierzał rozegrać?
Mall wywróciła tylko oczyma po czym pociągnęła nosem i spojrzała na niego spod byka.
- Z pewnością miała jakiś dobry powód skoro nie miała litości dla tego bezbronnego przedmiotu codziennego użytku.- burknęła w odpowiedzi.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Viktor Dragov

avatar

Liczba postów : 75

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Czw Cze 18, 2015 8:42 pm

Udał, że wcale nie widzi tego świdrującego spojrzenia Gryfonki, którym zapewne mogłaby go teraz zabić... Gdyby tylko był niższy, lżejszy i nie potrafił się obronić. Odkąd pamiętał, jeszcze ani razu nie oberwał od Jessi - ni to w żartach, ni to na poważnie, a przecież podczas imprez w Wieży Gryffindoru był nie raz świadkiem tego, jak inny przedstawiciel płci brzydkiej oberwał kuksańca w bok, bo zrobił jakiś głupi żart albo dokuczał jej docinkami (co, nota bene, jeżeli było tym, o czym Bułgar myślał, to należało do tych głupich form flirtu, nad którymi jedynie zwieszał głowę. Nie żeby był jakkolwiek lepszy...). Tak czy inaczej, niewzruszony jedynie przytaknął i zerknąwszy w bok, ku pociągającej nosem dziewczynie, wskazał krótkim ruchem brody boczną kieszeń. Chyba wciąż były tam czyste chusteczki.
- Przyznam, że miałbym obawy, gdybym sobie u niej nagrabił - zaczął, zerkając na swoje buty i widząc na czubku prawego niewielki kawałek papierka - zapewne z wysadzonego kosza - pochylił się do przodu i go strzepnął. Perfekcjonizm. Zero ubrudzeń. - W każdym bądź razie... - usiadł z powrotem opierając plecy o ławkę. Potrzebował chwili na przeanalizowanie kolejnych słów, a raczej na dobranie tych odpowiednich. Nagle miał pustkę w głowie i wręcz miał ochotę znowu zamilknąć. Tak byłoby najprościej, najwygodniej, zaś cisza podziałałaby kojąco na zmęczonego chłopaka. Niestety, albo stety, podjął się dobrowolnie zadania, które wymagało od niego, ku jego niezadowoleniu, otwierania ust i wydobywania dźwięków pod postacią słów. Przekichany interes, lecz odejście od niego nie wchodziło w rachubę. Nie byłby fair wobec siebie... i wobec Jessi.
Splótł palce u obu dłoni ze sobą, oparłszy łokcie o kolana, gdy tylko przesunął się odrobinę do przodu. Odosobnione spojrzenie tkwiło w gąszczu podszytu leśnego naprzeciwko stacji, jakby szukał tam odpowiedzi potrzebnej dosłownie w tempie natychmiastowym. Co miał dalej powiedzieć? Jak przekonać tę upartą dziewuchę, że powinna wrócić do Hogwartu? Z reguły nie mieszał się w cudze sprawy, może nawet teraz popełniał życiowy błąd, bo dosłownie za kilka minut przyjedzie jego pociąg, a ten zostanie tutaj, jak kołek wbity w ziemię, oczekując lichego, świeckiego cudu.
- Nikt cię nie będzie osądzać. - mruknął pod nosem, choć nie raczył odwrócić swej uwagi ku Gryfonce. Tylko tyle. Nic więcej. Powiedział prawdę, a przynajmniej jej część; on nie zamierzał. - Zostaniesz tutaj to zostaniesz, wrócisz to wrócisz. W obu przypadkach będziesz mieć mnie na ogonie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There are no HEROES, no VILLIANS.



Just SURVIVORS.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3591-viktor-dragov
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Wto Cze 23, 2015 8:02 pm

Przekręciła głowę w jego stronę i posłała mu spojrzenie które można by zaliczyć do tych niezbyt przyjemnych. - Na Twoim miejscu nie żyła bym już w tak błogiej bańce pozornego bezpieczeństwa. - prychnęła i wróciła wzrokiem do podziwiania torów kolejowych przed sobą.
Może mu się w końcu znudzi i wróci chłopak do zamku? Albo zrobi mu się zimno? Albo głodno? Albo siku mu się zachce!
Uparta bestia z niego była i to w pewnym sensie wyhodowana na własnej krwawicy!
Że też musiała się uprzeć że wprowadzi go w życie Hogwartu i nie pozwoli by siedział gapiąc się w ścianę.
Jak by nie mogła sobie poszukać innego tragarza do piwa kremowego.
Mogła by rzec "samotności żegnaj".
Westchnęła głośno, teatralnie rzec by można dając mu dobitnie znak że wcale nie jest zadowolona ze słów które właśnie mają wydobyć się z jej ust.
- No dobra! - fuknęła niczym rozzłoszczona kotka i kopnęła jakiś leżący w zasięgu jej nogi kamień.
Nie żeby wygrał, przecież kto jak kto ale Jess zawsze walczyła do końca ale wiedziała że jeśli zostanie tu, na tej ławce to on zostanie tu razem z nią i nie spuści jej z pola widzenia a tak w Hogwarcie będzie mogła zaszyć się gdzieś i jakoś przechorować do końca czerwca.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Viktor Dragov

avatar

Liczba postów : 75

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Czw Cze 25, 2015 12:44 pm

- Coś takiego jest mi obce. Codziennie żyję, jak na wojnie.
Odpowiedział wręcz natychmiast, ciut za szybko, w jego mniemaniu. Może pierwsze wrażenie było mylące, a słowa rozbrzmiewające w powietrzu wręcz idiotyczne, bo przecież nikt dookoła się nie mordował przez ostatnich parę lat w skali tysięcznej, jednak, gdyby spojrzeć na to z innej strony, jego zachowanie idealnie oddawało znaczenie wypowiedzianego zdania. Wiecznie zamknięty w sobie, nieodzywający się, posiadający własny pogląd na świat, a jednak kierujący się surowymi zasadami - gdyby był mugolakiem, prawdopodobnie skończyłby w wojsku. I to nie przez brak zadowolenia z obecnego życia, co, wbrew pozorom, zdążyło już go dotknąć jakiś czas temu, czy też przez chęć poczucia nowej dawki adrenaliny wyciągającej z beznadziejnego letargu. Ostatnio po prostu nieszczególnie był sobą dla... siebie samego.
Zerknął kątem oka ku Jessi, gdy ta westchnęła głośno. Uniósł nieznacznie brew, gdy ta wydała werdykt, jakiego w pewnym sensie się spodziewał. Dziewczynę można było ugrać, o czym przekonał się z własnych doświadczeń i obserwacji. Trzeba było tylko wiedzieć, w które punkty trafić i ważyć, jak na złość, te wszystkie słowa czy czyny. Raz należało zachować się absurdalnie, aby w następnej chwili stwierdzić z poważną mina, że nie zejdzie się z jej ogona. Może i z tego nie zdawała sobie sprawy, ale w tej kwestii była podobna do Gryfona. Chyba dlatego mógł jakoś to wszystko znieść, począwszy od żywego cienia za plecami pod postacią Jessi, skończywszy na noszeniu tego przeklętego, obrzydliwego piwa na imprezy w Wieży Gryffindoru.
- "No dobra" co? - zapytał, unosząc głowę i zamykając oczy. Musiał pociągnąć ją za język, inaczej całkiem nie przekona tej upartej bestii.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There are no HEROES, no VILLIANS.



Just SURVIVORS.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3591-viktor-dragov
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   Czw Lip 02, 2015 4:32 pm

Wywróciła oczyma, oczywiście musiał to zrobić prawda!!? Musiał ciągnąć ją za język jak uczniowie III roku ze slytherynu ciągają kota za ogon prawda?
- Daj spokój co? Dobra, wrócę z Tobą do zamku. - słowa wypływały z jej ust z wielkim trudem, zupełnie jak by były tarką którą jak najbardziej ostrożnie próbuje przecisnąć przez swoje gardło a która nie ważne jak ostrożnie by tego nie robiła i tak rani jej gardło.
-Zadowolony? - zapytała pochylając się i przeczesując włosy dłonią.
Musiała trafić na niego prawda? Mało kto był by tak bardzo uparty, mało kto zrobił by wszystko żeby z nim wróciła.
Mało tego.
Mało kto nie uciekł by zaraz po tym jak zaczęła się złościć.
- Nie wiem co Ci to da. - dodała już całkiem zrezygnowana.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stacja kolejowa   

Powrót do góry Go down
 

Stacja kolejowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Opuszczona stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Stacja kolejowa
» Nieczynna stacja benzynowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: POZA HOGWARTEM :: HOGSMEADE-