a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Korytarz
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Korytarz   Pią Wrz 19, 2014 7:44 pm

 

Korytarz. Długi, ciągnący się, w czasie przerw między lekcjami wypełniony śpieszącymi się uczniami. Łatwo tutaj na kogoś wpaść czy po prostu kogoś spotkać.  Jak to na korytarzu bywa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xochiquetzal Gratz

avatar

Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Paź 05, 2014 5:54 pm

Nie cofnęła ręki, chociaż taki miała właśnie odruch. Ręka Maddie w porównaniu z jej wydawała się być naprawdę duża i z lubością splotła z nią palce. Jej chłodna, mała ręka wydawała się idealnie pasować do dłoni Mad. Nie zwracała uwagi na dziwne, nawet mało przyjemne spojrzenia gapiów. Łzy zniknęły już całkowicie, do tego czuła się dziwnie wolna. Uczucie do dziewczyny ciążyło jej niesłychanie. Tyle razy miała ochotę jej to powiedzieć. Kiedy śmiała się do rozpuku z jej mało inteligentnego żartu, kiedy wysłała do niej sowę w środku nocy, żeby razem mogły obejrzeć deszcz meteorytów... w tych momentach nic nie miało znaczenia. Teraz, kiedy wszystko było już jasne, nie potrafiła nie cieszyć się z życia. Kroczyła przed siebie niemal z dumą, trzymając ją za rękę.
- Widzisz go gdzieś? - spytała, rozglądając się
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2919-xochiquetzal-gratz
Madeline Hatter

avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Paź 05, 2014 6:46 pm

Maddie, lekko zdezorientowana, kroczyła za Xochiquetzal z miną naćpanego jednorożca. Nie do końca ogarniała zachowania ani jej, ani X. W sumie powinny teraz chyba chować się przed sobą po kątach, czy coś. Nie żeby nie odpowiadała jej aktualna sytuacja, wręcz przeciwnie. Cieszyła się z tego, przecież kochała swoją przyjaciółkę! No, sama nie wiedziała do końca jak, ale kij z tym! Tyle że czuła się okropnie niepewnie na tym gruncie. Normalnie kroczyła przez życie z uśmiechem i wymalowanym na czole: I DOOON'T CAAARE. A teraz rzucała Xochiquetzal co jakiś czas nieśmiały (TAK, NIEŚMIAŁY) uśmiech i niepewnie spojrzenie.
Krukonka przejechała palcami po swoich wargach, dalej czując na nich smak ostatniego pocałunku, więc praktycznie podskoczyła na słowa Gratz.
- Eee, aaa, yyyy - wyjąkała i otworzyła szeroko oczy, skanując otoczenie. - Raczej nie, a trudno go nie zauważyć. Jego tatuaże są absolutnie boskie, nie wiem, czemu inni go nie lubią! Chociaż nie, Earl Grey go lubi, prawda, króliczku? - zwróciła się do królisia, siedzącego na jej ramieniu. Ten zrobił minę, wyrażającą kompletny sprzeciw i fuknął na dodatek, ale Mad zaśmiała się tylko. - Widzisz? Uwielbiają się!
No, pomijając fakt, że Brzydal próbował zeżreć Earl Greya.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There is a place. Like no place on Earth.
Some say to survive it: You need to be as mad as a Hatter.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2879-madeline-hatter
Xochiquetzal Gratz

avatar

Liczba postów : 16

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Paź 06, 2014 11:44 am

Obserwuję zabawną scenkę z Herbatkiem w roli głównej. Co do niego, widuję go rzecz jasna całkiem często, ale mimo tego go nie znam. Jednak dobrze wiem, że nie znoszą się z moim kotem. Pozwalam jednak Hatter być przekonaną o ich bezgranicznej sympatii i tylko się uśmiecham, udając, że zasłaniam usta, żeby nie parsknąć śmiechem.
- On jest łysy, Mad. Ludzie patrzą na niego, jak na kosmitę, nie oszukujmy się. - mówię, wzruszając ramionami bo naprawdę średnio mnie obchodzi. Jednak nieobecność kota niepokoi mnie do tego stopnia, że na moment zapominam o emocjach związanych z przyjaciółką i wkładam więcej serca w poszukiwania. Po kilku minutach dostrzegam mojego ekscentrycznego kota obrażonego, zwiniętego w kulkę pod jednym z parapetów. Biorę go na ręce i szepczę do ucha przeprosiny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2919-xochiquetzal-gratz
Madeline Hatter

avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Paź 06, 2014 8:12 pm

Maddie przewróciła wymownie oczami. Przecież to, że jest łysy, nic nie zmienia. Po prostu ludzie nie potrafią dostrzec prawdziwego piękna, o. A te tatuaże to przecież małe dzieła sztuki! Ba, samo namówienie kota do wytatuowania go jest sztuką. Serio, nie mam pojęcia, jak Xochiquetzal to zrobiła, skoro Mad nie potrafiła namówić Earl Greya do zjedzenia wczorajszej marchewki.
- Ej, na mnie też tak patrzą, a to wcale nie znaczy, że jestem brzydka, prawda? - spytała wymownie Krukonka, unosząc zabawnie brwi do góry. I nie chodziło wcale o to, że chciała pocieszyć X. Ha, CHCIAŁABY! Ona po prostu broniła swojej świętej racji.
Gdy Puchonka znalazła kota, Madeline wykonała kilka zwycięskich ruchów.
- Więęęc... - powiedziała w końcu, po chwili milczenia, chyba pierwszy raz w życiu czując się niezręcznie. I co teraz?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There is a place. Like no place on Earth.
Some say to survive it: You need to be as mad as a Hatter.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2879-madeline-hatter
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Lis 02, 2014 10:33 pm

/dosyć dawno pisałyście, więc nie wiem czy dalej to trwa, jakby coś, to sesje nie kolidują, okej?

Mężczyzna kręcił się po korytarzu, sprawdzając, czy nie ma jakichś samotnych uczniów błąkających się po Hogwarcie. W końcu w czasie balu prawie nikt nie nadzorował korytarzy, a on i tak dusił się w wielkiej sali. Nie lubił takich zbiorowisk. Szedł spokojnie i rozglądał się, do momentu do którego się nie zamyślił i zupełnie przestał patrzeć przez siebie. W ten sposób przez przypadek zderzył się z jakąś gryfonką, a kiedy spojrzał na nią, dostrzegł w niej Anarhold. Nie znał jej, ale kojarzył. Ładna gryfonka. Tu się zaczynał konflikt. Z jednej strony gryfonka - nie znosił gryfonek, a z drugiej ładna - a do ładnych kobiet, a nawet dziewczyn miał lekką słabość.
- Należy uważać, jak się chodzi, panno Tempest - rzucił powoli i chłodno. Spojrzał na nią. Dyskretnie... No dobra, średnio dyskretnie omiótł ją spojrzeniem, ale nic nie powiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Lis 02, 2014 10:47 pm

/ Sesja po 2 tygodniach jest przedawniona. Czyli nie ma czym się martwić ♥

Wyszła na chwilę z Wielkiej Sali, żeby się przewietrzyć. Poza tym była prefektem naczelnym, więc stwierdziła, że powinna od czasu do czasu przejść się po zamku i pilnować porządku. Może akurat, któryś z uczniów potrzebuje jej pomocy. Jednak kiedy wyszła na korytarz troszkę się zamyśliła. W jej głowie pojawiały się obrazy z balu rok wstecz. W końcu wtedy czuła się w pełni szczęśliwa.. Teraz było torszkę inaczej...
Miała sobie właśnie odpowiedzieć jak, jednakże trafiła na pewną przeszkodę, którą był ich praktykant. Nie za bardzo przep. Nie przepadała za gościem, ale w sumie nie znała go. Wiedziała tylko, że jest starszy dwa czy trzy lata, uczęszczał niegdyś do Slytherinu oraz to, że uczył zielarstwa. Znaczy uczył się na nauczyciela... skoro to lubił i miał pasję.
-Przepraszam. Byłam sprawdzić, czy wszystko w szkole w porzadku.- przyznała się. Przecież nie miała wymówki, powiedziała prawdę. Gryfoni... czy kłamali? Pewnie nie raz, nie dwa... ale chociaż w dobrej sprawie, No Ance się prawie to nie zdarzało... ale jednak... czasami to było silniejsze.
Uśmiechnęła się delikatnie do chłopaka stojącego na przeciwko niego.Przekrzywiła głowę z niemałym zainteresowaniem lustrując mężczyznę. Lubiła wiedzieć z kim ma doczynienia. Czasami udawało jej się odczytać z postawy i mimiki jakie ludzie mieli, co do niej zamiary. Ale przecież nie dostanie minusowych punktów za wypełnianie swoich obowiązków. W szpilkach, nie szpilkach, ale zawsze obowiązków.
-A pan się nie bawi na balu?-zapytała zainteresowana. No pan... przecież nie powie do praktykanta po imieniu. Szczerze to nawet go nie pamiętała. Nazwisko, gdzieś miała na końcu języka, ale komu to potrzebne. Zielarstwa chyba nawet nie będzie zdawać na owutemach. Chyba, że zdecyduje się na uzdowicielstwo. W sumie przydałoby się. Mało ostatnimi czasy magomdeyków. A takie niebezpieczne czasy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Lis 02, 2014 11:08 pm

Patrzył na nią spokojnie. Starał się zachować nonszalancje i chłód, ale była ładna. Cholernie ładna... Zazwyczaj gryfoni go irytowali, więc całkiem ich unikał, ale w tym wypadku, trudno było ją tak obojętnie minąć, szczególnie, że dosyć grzecznie zareagowała. Nie było się nawet do czego przyczepić. No i miała prawo chodzić po korytarzach. A jakby nie patrzeć, on też się zamyślił i ich zderzenie było w większości jego winą. Kiwnął więc tylko głową po jej wytłumaczeniu.
- Nie przepadam za takimi... zabawami - powiedział spokojnie. - Ale ty powinnaś chyba korzystać z nocy. Wszyscy twoi znajomi są na sali. Ja lubię samotne spacery po zamku, ale gryfoni są chyba zwolennikami korzystania z każdej minuty imprezy - zabrzmiało to trochę kpiąco, ale ciężko było ocenić, czy to było celowe, czy po prostu mężczyzna miał taki sposób mówienia. Poprawił rękaw garnituru i spojrzał na nią uważnie. Lubił tę pracę nie tylko za to, że mógł trochę pognębić gryfonów, ale też za to, że spotykał sporo osób i czuł się przy nich trochę młodziej. W końcu był niewiele starszy od szóstego, czy siódmego roku. Z niektórymi uczniami dało się pogadać. Na przykład taka Gwen. Trudno o kogoś bardziej podobnego do niego. Jak bratnie dusze. - Wiem, że wy prefekci Gryffindoru czujecie się szczególnie zobowiązani, jeżeli chodzi o spełnianie waszych obowiązków, ale wydaje mi się, że wystarczy, jak będziesz pilnowala porządku na balu. Z tym tłumem odmiennych temperamentów nie trudno o jakieś kłótnie - przewrócił oczami. Co innego przerwać raz jakiś czas jakiś konflikt na korytarzu, a co innego pilnować, aby na takim balu było spokojnie. Wszyscy którzy się kochali, nienawidzili, wszyscy w jednej sali. Przecież to aż się prosiło o jakiś wybuch. Dlatego wolał zrzucić ten obowiązek na innych nauczycieli, a samemu trochę porozglądać się wszędzie indziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Lis 02, 2014 11:18 pm

Nie przegapiła ani jednego ruchu mężczyzny. Każdy gest odczytała, a słowo wbiło się do jej głowy. Mówił takim niesamowicie spokojnym głosem. Było to dla niej dość nie spotykane, w końcu wokół niej było pełno ludzi pełnych werwy i wielkich pokładów energii. Jednak troszkę zirytowały ją jego słowa...Czy to źle, że przedstawiciele jej domu potrafili się dobrze bawić i lubili takie rozrywki. Postanowiła jednak puścić tę uwagę w niepamięć. Po co jej kłopoty?
Czyżby Anarhold Tempest troszkę wydoroślała? No coś takiego. Jeszcze rok temu zareagowałaby bardzo emocjonalnie. Zaczęłaby pyskować, naskakiwać na biednego człowieka przed nią,a teraz... Spokojna, opanowana. Ścisneła tylko lekko usta w zastanowieniu, co by tutaj powiedzieć.
-Na balu jest pełno nauczycieli, aurorów, osobistości z dużo lepszymi umiejętnościami magicznymi niż moje. Myślę, że sobie poradzą. To na korytarzach dzieją się najdziwniejsze rzeczy. Trzeba tylko trafić tutaj w odpowiednim momencie.-stwierdziła rezolutnie przypominając sobie niektóre zdarzenia z przeszłości. Wszyscy potrafili bawić się w najlepsze, gdy na korytarzu czy na błoniach działy się tragedie. W ten sposób ginęła naprawdę duża liczba osób. Jednak, dla niektórych życie ludzkie się tak nie liczyło, nieprawdaż?
Poprawiła nerwowo włosy. Nie wiedziała, dlaczego tak emocjonalnie wpływa na nią obecność praktykanta. Zignorowała jednak to uczucie i skupiła się na spoglądaniu w jego oczy. W sumie było w nich coś ciekawego, niebezpiecznego... ale też intrygującego. Starała się nie spuścić wzroku. Nie była jednak pewna czy jej się to uda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Lis 03, 2014 12:14 am

Uważnie obserwował jej reakcje. Zaskoczył go ten spokój i opanowanie. To, że nie zareagowała na jego wyraźne zaczepki o gryfonach. Spodobało mu się to. Jej reakcja. Uwielbiał ludzi, którzy wznosili się ponad takie rzeczy. W ten sposób właśnie selekcjonował ludzi na tych, którym warto dalej uprzykrzać życie i na tych, na których warto spojrzeć w inny sposób. Ana załapała się do tej drugiej grupy.
- Masz racje - odparł w końcu, patrzac na nią. - Nie ma nic gorszego, niż dopuszcenie do tego, aby jakiś teren w Hogwarcie był nienadzorowany. To prawie zawsze prowadzi do nieszczęść. Uczniowie są tacy nieodpowiedzialni - pokręcił głową. - Kolejny minus takich imprez. Wszystkim się wydaje, że każdy siedzi na sali i się bawi. A to idealny moment do grasowania po Hogwarcie i wpakowania się w kłopoty - pokręcił głową.
- Nie pomyślałaś, że właśnie ty możesz wpaść w kłopoty, jak będziesz chodziła sama po pustym zamku? Jesteś tylko drobną gryfonką, a teraz tutaj prawie nikt się nie kręci. Nieszczęśliwie trafisz na jakiegoś ślizgona, który wypił trochę za dużo ognistej, a nie przepada za takimi jak ty i nieszczęście gotowe - widział, jak dziewczyna uważnie mu się przygląda. On też to robił, rozmawiając z osobami, których nie znał, albo do których nie miał zaufania. Był dobrym obserwatorem. Mało kto wiedział, ale czasami zdarzało mu się przelać coś na papier. Świetnie sobie radził jako narrator, bo potrafił na większość spraw spojrzeć z dystansem. - Może powinnaś wrócić na salę. Ja dopilnuje, żeby w zamku było względnie bezpieczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Szara Dama

avatar

Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Lis 03, 2014 10:27 pm

Zjawiła się na korytarzu na I piętrze. Dochodził stąd hałas z Wielkiej Sali i Szara Dama skrzywiła się i postanowiła jak najszybciej się stąd zmyć. Pojawiła się na balu na chwilę, na samo rozpoczecie. Wiadomo, że dyrektor zaprosił również duchy do udziału, w końcu to Noc Duchów! Ona jednak uprzejmie przebywała tam jakiś czas, a potem zniknęła zaszywając się w ciszy zamku. Przemknęła obok praktykatna i Gryfonki tak szybko, że jemu włosy stanęły niemal deba od wiatru, który wytworzyła i wyglądał jakby wyszedł spod mugolskiej kosiarki lub nożyc niewprawnego fryzjera, a dziewczynie podwiało sukienkę. Zniknęła za rogiem..

z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

The Grey Lady


When I lived, I was Helena Ravenclaw...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2267-szara-dama
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Lis 03, 2014 11:22 pm

To, że kłopoty lubiły, ba... kochały Ankę wiadome było nie od dziś. Jeśli chodziło o tarapaty można rzec, że przy nich na 90 procnt spotkasz prefekta naczelnego Gryffindoru. I raczej nie w sytuacji, że będzie ona odejmować jakies punkty. Raczej prawdopodobne, że będzie brała czynny udział w wydarzeniu. Więc pytanie, dlaczego więc została prefektem... ba i to naczelnym.
Profesorowie wierzyli w jej odpowiedzialność itd. No nie było szans, żeby tak idealnie zastąpiła Evans i Lupina. Uśmiechnęła się jednak nieznacznie do przyszłego profesora...
-I tak wpadam w kłopoty bardzo często, więc co za różnica, gdy stanie się to jeszcze raz. Zresztą w tych czasach trzeba być przygotowanym na wszystko.- wypowiedziała te słowa w bardzo złym momencie, ponieważ pojawiła sie właśnie Szara Dama, szarżująca wręcz na korytarzu. Najwyraźniej zmierzała na bal do wielkiej sali. Zmierzała... raczej pędziła spóźniona. Ale jak to mówią, każda piękna, szanująca się młoda dama musi się odrobinę spóźnić i zrobić wielkie wejście. Ale, żeby aż tak. Przelatując obok Any podwinęła jej sukienkę... Ana szybko jednak sobie z problemem poradziła. Przytrzymała ją i wygładziła na udzie.
Na jej buzi pojawił się jednak lekki rumieniec. Bardziej jednak zażenowania czy zawstydzenia. W końcu nie takie rzeczy sie Tempestównie zdażały.
-Ale ta Dama pędzi. Mogłaby trochę uważać, nie sądzi pan?-zagadnęła ze spokojem na twarzy. W środku jednak miała ochotę dorwać ducha i nauczyć go dobrych manier. W końcu nauczyłaby się, że trzeba trochę uważać na innych. Jakby tak komuś krzywdę zrobiła. Albo np...
I wtedy zauważyła nową fryzurę praktykanta i nie wytrzymała. A przysięgam, że próbowała. Zaczęła się śmiać... i najgorsze, że nie mogła przestać. Idealna fryzura na halloween.
Jakie to szczęście, że ona postawiła na koka, brawa dla tej pani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Lis 08, 2014 5:29 pm

Patrzył na nią. Miała racje, w końcu była prefektem naczelnym, musiała być gotowa na wszystko. W sumie zastanawiał się po co właściwie są ci prefekci. Nie wystarczy, ze nauczyciele pilnują uczniów? Nie, żeby był wrogiem niesprawiedliwości, bo zdecydowanie nie był, ale w końcu władze szkoły były, a coś takiego to była czysta prowokacja do niesprawiedliwego odejmowania i przyznawania punktów. W końcu każdy chciał, żeby jego dom wypadł najlepiej. No, ale to już był problem sprawiedliwych i grzecznych gryfonów, ślizgoni czerpali z tego tylko korzyści.
- Może i racja. W końcu coś by was mogło przygotować do prawdziwego życia. A nie ma na to nic lepszego, jak kłopoty - stwierdził i gdyby tylko szara dama choć na chwilę się zatrzymała, chyba by ją udusił. No dobra, to było trochę niewykonalne, ale na pewno tak by ją przestraszył, że by jej serce stanęło, nie... zresztą, nie ważne. Strasznie denerwowały go wszelkie zjawy, które kręciły się w Hogwarcie. A ta już go całkiem zirytowała, chociaż kiedy  zobaczył jak sukienka Any unosi się trochę zbyt wysoko w górę, uśmiechnął sie nieznacznie, choć widocznie pod nosem. W końcu ile on był od niej starszy? Najwyżej parę lat.
- Mogłaby. Ale duchy to straszni egoiści, którzy... - zaczął swój wywód, kiedy nagle przerwał mu śmiech dziewczyny. Uniósł brew, patrząc na nią. Dostrzegł, która część jego ciała ją tak bawi i dotknął swojej głowy. Zdał sobie sprawę, że Szara dama lekko naruszyła jego fryzurę.
- Co cię tak bawi, panno Tempest? - spytał surowo. Nie, żeby nie miał dystansu do siebie... ale cóż, nie przepadał, kiedy tak bezpośrednio się z niego śmiano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Anarhold Tempest

avatar

Liczba postów : 522

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Lis 14, 2014 3:59 pm

Anarhold Tempest można było nazwać śmieszką. Uwielbiała się śmiać, dobrze bawić, cieszyć kogoś towarzystwem, a jak ją coś rozśmieszy na dobre to już koniec.
-Nic, nic panie profesorze. -powiedziała uśmiechając się do niego wesoło. No nic nie poradzi na to, co w tym momencie się wydarzyło. Chyba jak następnym razem spotka Szarą Damę podziękuje jej.
No coż...
W sumie wesoło było. A ta jej podwiana sukienka to nic. Nie przejmowała się tym. Ukłoniła się ładnie, niczym mroczna halloweenowa księżniczka.
-Jeszcze napewno się spotkamy.- powiedziała po czym odeszła w swoją stronę.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t10-anarhold-roddy-tempest?hig
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Gru 04, 2014 5:48 pm

Niektórzy twierdzą, że Ślizgoni to parszywe lenie i raczej ze swojej nory, czyli z Lochów, zwykle się nie ruszają. Wiktor postanowił, że złamie dziś ten dziecinny sezon i będzie się wałęsał po zamku ile tylko dusza zapragnie. Nawet jak będzie trzeba to będzie to robił do późnej nocy. Dziś miał taki super humor, że mógłby nawet ponaprzykrzać się dla zabawy jakiemuś belfrowi. Z drugiej jednak strony wolał nie robić sobie problemów, więc nie ryzykował takim przedsięwzięciem.
Dotarł właśnie na I piętro i zamierzał wejść na samą górę zamku, do jednej z wież. Jednakże na tą chwilę postanowił, że zrobi sobie jakąś chwilę przerwy. W końcu ile można łazić tak bez sensu? Zdrowy człowiek musi w końcu odpocząć prawda?
Wiktor oparł się o jakąś ścianę i pogrążył w zadumie.
Powrót do góry Go down
Effie Alvord

avatar

Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 06, 2014 9:51 pm

Wracała właśnie z samotnego spaceru po błoniach. Nudziła się w domitorium, dlatego postanowiła wyjść. Jednak długo nie przechadzała się na zewnątrz, zaledwie po dziesięciu minutach zrezygnowała. Było zimno, a wręcz za zimno - przynajmniej dla niej. Nie ubrała się wystarczająco ciepło, dlatego zrezygnowała z dalszej wędrówki. Znajdowała się na pierwszym pietrze. W tej chwili marzyła tylko znaleźć się w swoim łóżku pod stosem kołder i kocy. Miała nadzieję, że kogoś zastanie w pokoju wspólnym, lecz znając jej szczęście tak nie będzie. Błagała o jakiegoś towarzysza, który zajmie jej trochę czasu. Przez myśl przeszło jej by zejść na dół i pójść do kuchni po herbatę i być może coś do zjedzenia. Jednak zrezygnowała, gdy zauważyła chłopaka opartego o ścianę. Czyżby ktoś wysłuchał jej próśb? Podeszła i stanęła obok niego, rozpoznała go - był to Wiktor. - Cześć - przywitała się. Zauważyła, ze chłopak nad czymś myśli, zastanawiała się czy ją zauważy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3156-effie-alvord#52797
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 06, 2014 10:23 pm

Wiktor zamyślił się tak bardzo stojąc na tym korytarzu, że nawet jakby jakaś piękna kobieta stanęła przed nim nago i zatańczyła na rurze to najprawdopodobniej by tego nie zauważył. Ogólnie w sumie kobiety specjalnie mu w głowie nie leżały. Choć trzeba przyznać, że na parę przedstawicielek płci pięknej chcąc nie chcąc zwracał uwagę i nawet zawiesił sobie na niektórych oko dla treningu.
I pewnie Rosjanin tak by stał w zamyśleniu dalej gdyby nie to, że właśnie podeszła do niego jego znajoma ze starszego rocznika – Effie Alvord.
- Och, cześć. – przywitał się nieco zaskoczony pojawieniem się Krukonki w tym miejscu. - Sądziłem, że Pokój Wspólny Krukonów jest raczej w jednej z wież niż tutaj. – powiedział nieco uszczypliwie, choć tak naprawdę żadnego w tym jego złośliwego zamiaru nie było. I ufał, że tak tego nie odebrała, zwłaszcza że nic do niej nie miał.
- Nie spodziewałem się, że będę stał tu sam. Ee.. to znaczy teraz to już nie sam. – i to rzekłszy uśmiechnął się do niej. I chociaż była od niego starsza o rok, w dodatku z innego zupełnie domu w Hogwarcie, to ze śmiałością mógł stwierdzić, że spokojnie się z nią da dogadać.
- Co u Ciebie? Jakieś zmiany życiowe? – zapytał z ciekawości.
Powrót do góry Go down
Effie Alvord

avatar

Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 06, 2014 11:00 pm

Nie zdziwiło jej to, że był zaskoczony jej widokiem. Cud, że w ogóle zwrócił na nią uwagę. - Tak, nie mylisz się, nie specjalnie się spieszę jak już zresztą sam zauważyłeś - uśmiechnęła się. - Miałam w planach tak długo krążyć po zamku aż w końcu kogoś spotkam, no i wiesz trochę pomęczyć trochę tę osobę - zaśmiała się cicho. Tak zamierzała uczynić z chłopakiem, może być pewien, że tak szybko sobie nie pójdzie. Nie była pewna czy kogoś spotka w Pokoju Wspólnym, a on był idealnym towarzyszem. Nie przeszkadzało jej, że był Ślizgonem, nie miała uprzedzeń do ludzi, ze względu na przynależność. Uważała, że trzeba kogoś poznać, by móc coś o kimś powiedzieć. Rozumiała o co mu chodzi, sama nie przypuszczała, że akurat tutaj spotka jakiegoś ucznia o tej godzinie. - Życiowe zmiany - powtórzyła, zastanawiając się. - Nie raczej nie, ale postanowienia owszem. Już chyba nigdy o tej porze roku nie wyjdę na błonia nie ubierając się porządnie - stwierdziła - O ile w ogóle wyjdę - zaśmiała się cicho i ściągnęła płaszcz. Robiło jej się ciepło, w końcu znajdowała się już w zamku. - A ty co tutaj robisz? Nad czym się tak zastanawiasz? - spojrzała na niego, szczerze ciekawa jego odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3156-effie-alvord#52797
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Gru 07, 2014 12:35 pm

Wiktor uniósł brwi, bo miał wrażenie jakby dziewczyna trochę próbowała go w pewien sposób kokietować. Nie miał nic przeciwko temu, bo nie ukrywał, że nawet jest dość ładną osobą. Szkoda tylko, że nie była z tego samego domu, co on, bo to by mu znacznie ułatwiło sprawę. Może by był wtedy jakiś bardziej odważny, czy coś w tym stylu, i sam starałby się poderwać Effie. Na tą chwilę miał jednak jeszcze pewne opory. A może po prostu dziewczyny nie były mu teraz w głowie? I nie, nie był gejem. Był heteroseksualny. Po prostu może miał na dzień dzisiejszy nieco inne priorytety?
- Życiowe zmiany.. – także i on powtórzył te słowa na głos. - Dobrze, że w ogóle się ubrałaś, a nie że wyszłaś kompletnie nago. – zażartował. Chociaż może i fajnie by było zobaczyć jej nagie ciało? Wiktorze! Opamiętaj się! Uczniowi Hogwartu takie myśli nie przystoją! – mówił sam do siebie. Aż dziw bierze, że z niego wyszedł taki troszkę zboczuszek. Dobrze, że Effie nie słyszy jego myśli... A jeśli jest mistrzynią legilimencji!?
- Można powiedzieć, że spaceruję w poszukiwaniu inspiracji. – powiedział niby tak od niechcenia Rosjanin. - Właściwie to nie miałem specjalnego celu zatrzymywania się tutaj, ani też nie rozmyślam nad jakąś konkretną sprawą. – wzruszył po raz kolejny swoimi ramionami. Bo właściwie tak też było. A może on w jej towarzystwie już zapomniał co chciał zrobić? Ach te kobiety...
- W sumie chciałem iść poszwendać się po wieżach Hogwarckich. – powiedział do niej odwracając się nań wzrokiem. Jej spojrzenie bardzo onieśmielało chłopaka. Ale starał się tego po sobie nie poznać.
- Zawsze kusiło mnie żeby wejść do Wieży Dyrektorskiej. – dodał po chwili.
Powrót do góry Go down
Effie Alvord

avatar

Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Gru 07, 2014 1:15 pm

Ona kokietować? Ależ nigdy w życiu, a nawet jakby czy byłoby to coś złego? Uważała, że chłopak jest przystojny, jednak trochę żałowała, że jest między nimi różnica wieku. W końcu jest rok starsza. Jej to nie przeszkadza, ale nie była pewna co jej towarzysz o tym myśli. Uniosła zaskoczona brwi, gdy usłyszała co powiedział, lecz po chwili zaśmiała się, wyobrażając sobie tą całą sytuację. - Może wtedy łatwiej byłoby znaleźć mi kompana - mrugnęła do niego, po czym roześmiała się. Czyżby chłopak chciał jej coś zasugerować tym żartem? Spojrzała na niego od góry do dołu, oceniając go w międzyczasie. Gdy uświadomiła sobie co właśnie zrobiła i to na dodatek w jego towarzystwie - zarumieniła się. O czym ona w ogóle myślała, "Effie uspokój się" - skarciła się. Miała cichą nadzieję, że być może Wiktor nie zauważył jej zachowania. - Inspiracji - powtórzyła uśmiechając się tajemniczo. - Myślę, że już ją znalazłeś - rozpromieniona wskazała na siebie. - Nie oszukujmy się, ja i tak wiem dlaczego tu jesteś - powiedziała. - To mój drogi nazywa się przeznaczenie - była całkiem poważna, lecz po chwili uśmiechnęła się szeroko. - Po wieżach - pokiwała głową, wszystko rozumiejąc. - Tak sobie myślę, że podczas tego wędrówki chciałeś spotkać pewną uroczą Krukonkę - przyglądała się uważnie jego twarzy. Oczywiście mówiąc to na myśli miała siebie. Ciekawiło ją co chłopak jej na to odpowie. Gdy powiedział o Wieży Dyrektorskiej zamyśliła się na chwilę. Wiele osób zapewne chciało tam wejść, lecz jej to jakoś nigdy specjalnie nie kusiło. - Naprawdę? A cóż tak cię kusi, by tam wejść? - zapytała zaciekawiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3156-effie-alvord#52797
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Gru 07, 2014 3:23 pm

Rozmowa z nią była jedną z ciekawszych konwersacji jakie miał kiedykolwiek w życiu z kimkolwiek przeprowadzać. Dlatego można powiedzieć, że ani trochę nie żałował, że zatrzymał się tutaj na korytarzu kilkanaście minut wcześniej. W przeciwnym wypadku nie miałby okazji spotkać Effie i pokonwersować z nią, było nie było, na poziomie. I choć rozmowa miała lekką formę żartu to jednak jakiś tam odpowiedni poziom był zawsze zachowany.
- No to może innym razem. – i roześmiał się niemalże na całe gardło. Trwało to jednak około 2-óch sekund. Musiał się w końcu ogarnąć, bo jeszcze postronne osoby, w tym także i jego rozmówczyni, uznają go za jakiegoś debila czy chorego psychicznie człowieka. A przecież medycznie nie stwierdzono u niego ADHD czy innych groźnych chorób.
- Przeznaczenie powiadasz? – powrócił i zrobił zdziwioną minę połączoną wraz z uśmiechem w kierunku Krukonki. - No to skoro to przeznaczenie nas tutaj przywiodło w to jakże ciekawe miejsce.. – ironizował, choć w tym pozytywnym znaczeniu. - W takim razie chyba będziesz musiała mi potem towarzyszyć w podróży do takiej wieży. – puścił do niej oko i jednocześnie złapał buraka uśmiechając się do starszej od siebie dziewczyny. Czyżby Effie była jakąś wilą albo kimś w tym rodzaju? Rzuciła na niego czar, albo on przypadkowo wszedł na linię takiego uroku? Ach, te kobiety...
- Uroczą Krukonkę, powiadasz? – i spojrzał się na nią starając się obczaić ją od góry do dołu. Położył jej nieśmiało rękę na ramieniu, od tak w formie jakiegoś flirtu.
- Hm... A kogóż to, piękna Effie, masz na myśli? – zapytał i zaśmiał się przez chwilę, lecz w żadnym wypadku nie był to szyderczy śmiech. Naprawdę zastanawiał się czy ona nie jest wilą. Jeśli tak, to już jest ugotowany!
- Bo tak naprawdę jest to jedno z niewielu pomieszczeń gdzie uczniom nie wolno wchodzić. No chyba że się coś poważnego przeskrobie. – powiedział bez emocji. - Właściwie to można powiedzieć, że chyba cały zamek już widziałem, prócz naturalnie pokojów wspólnych i dormitoriów innych domów. – wzruszył ramionami i patrzył się w ramach bezpieczeństwa w posadzkę. Po chwili jednak podniósł wzrok znów na dziewczynę.
- A ciebie nigdy nie kusiło żeby zajrzeć w jakieś zakazane pomieszczenia czy miejsca w Hogwarcie? – zapytał nagle.
Powrót do góry Go down
Effie Alvord

avatar

Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Gru 07, 2014 4:18 pm

Jego śmiech był zaraźliwy, po chwili Effie śmiała się razem z nim. Ona nie potrafiła się tak szybko uspokoić, zajęło jej to nieco dłużej niż chłopakowi. Trudno było jej przejść z takiego stanu do powagi, zawsze zajmowało jej to trochę czasu. W końcu śmiech niemal zawsze jej towarzyszy. Nie trudno ją rozśmieszyć, zdarza się, że śmieje się nawet gdy się denerwuje, tak już ma o dziecka.
- A ty uważasz inaczej? - zapytała, starając się by zachować powagę. - Nie czepiaj się, lepsze to niż nic - stwierdziła, przyglądając mu się. No cóż nie mogła mieć mu za złe jego sposobu bycia prawda? W końcu można się przyzwyczaić do tego, że Ślizgoni często używają sarkazmu lub ironii. - Chwila, nie rozpędzaj się tak - zaśmiała się - Nikt nie powiedział, że będę musiała ci towarzyszyć, zawsze mogę zniknąć w nieoczekiwanej chwili. - stwierdziła, nie zauważając zmiany na twarzy chłopaka, za bardzo się skupiała na tym by zachować powagę. Położyła dłoń na biodrze i uparcie się w niego wpatrywała, w czasie gdy ona lustrował ją wzrokiem od góry do dołu. - Jeszcze się nie zorientowałeś? Stoi przed tobą - odpowiedziała, rumieniąc się, gdy usłyszała komplement. Słuchała go uważnie. - To czemu czegoś nie przeskrobiesz? - zapytała. - Tak byłoby łatwiej, no ale nie towarzyszyłoby ci wtedy tyle emocji, nie byłoby tym samym, czym teraz dla ciebie jest. - odpowiedziała sobie sama. Zastanowiła się przez chwilę słysząc pytanie chłopaka. - Oczywiście, że tak było, kimże bym była, gdyby było inaczej - stwierdziła poważnie. - Ale jednak wieża dyrektorska nie należała nigdy do tych miejsc - uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3156-effie-alvord#52797
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Gru 10, 2014 2:54 pm

// Wybacz, na śmierć zapomniałem o odpisie dla Ciebie! Upominaj się na PW albo podam Ci moje gg:)

-Ajć, jakaż szkoda. Będę musiał poszukać szybko jakiejś innej uroczej Krukonki. – to powiedziawszy wzruszył ramionami, a potem tradycyjnie, jak to bywało podczas rozmowy z Effie, roześmiał się i potem starał się szybko uspokoić. Ta rozmowa rzeczywiście zaczęła mu się podobać coraz bardziej. Możliwe, że z tej znajomości wyjdzie coś bardzo ciekawego.
- Okej, jesteś uroczą Krukonką. To fakt. Tylko nie bij aż tak tą swoją pięknością po oczach, bo oślepnę. – próbował ją w jakiś sposób poderwać. Choć trzeba było przyznać, że jak na Ślizgona to był to naprawdę tani chwyt podrywu. Mógł się postarać o coś znacznie bardziej ekstra. Może innym razem…
- Bo jak przeskrobię to znalazłbym się tam bez pewnego zastrzyku adrenaliny! Ja bym chciał tam wejść pod nieobecność dyrektora. Rozumiesz? – zapytał Krukonki, choć nie był pewien tak do końca czy ona zrozumiała o co mu chodzi.
- To kiedy ze mną tam pójdziesz, co? – zapytał.
Powrót do góry Go down
Effie Alvord

avatar

Liczba postów : 46

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Gru 11, 2014 5:48 pm

- I to wielka - uśmiechnęła się. - Uwierz mi szybko takiej nie znajdziesz, o ile w ogóle Ci się to dzisiaj uda. Ale powodzenia, kto wie może znajdziesz kogoś interesującego - starała się zachować powagę i mimo, że nie było to najłatwiejsze udało jej się, ale zdecydowanie roześmiany chłopak nie pomagał jej w tym. Patrzyła na niego, uważnie obserwując jak próbuje się uspokoić. Musiała przyznać, że całkiem nieźle mu to idzie. Słysząc jego uwagę zarumieniła się i roześmiała. - Ach, no wiesz od zawsze wiedziałam, że mam w sobie to coś - odrzuciła włosy na plecy, śmiejąc się nadal. Lubiła te ich pogawędki, nigdy się podczas nich nie nudziła. - Tak, tak rozumiem - pokiwała głową. - Wiesz zapewne nie jesteś jedyny, pewnie wielu uczniów również chce to zrobić - stwierdziła. - Że niby ja? - zapytała zaskoczona tym pytaniem, nie spodziewała się tego. - Myślałam, że masz już jakiegoś Ślizgona, który jest ciekaw co się tam znajduje równie mocno jak ty - powiedziała całkiem szczerze

// Nic się nie stało, ale obiecuję, że następnym razem się upomnę ;D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3156-effie-alvord#52797
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Gru 11, 2014 7:28 pm

Jej uśmiech tak jakby dodawał mu siły i pewności siebie. Sam nie wiedział czy ją lubi czy bardzo lubi, ale na pewno mógł powiedzieć, że dobrze mu się z nią rozmawia. Nie żałował ani sekundy konwersacji z tą panną.
- Nie no jak już się tutaj przypałętałaś... – w tym momencie ugryzł się w język. A może to był specjalny zabieg? - … Tzn. chciałem powiedzieć, że skoro już tu jesteś to zostań. Znaczy... A już nic nie powiem. – powiedział machnąwszy ręką na swoją wypowiedź. Trochę się zaplątał w słowach, sam nie wiedział dlaczego. Może po prostu przy pięknych dziewczynach tak głupiał? No ale cóż, kobiety to dość potężna broń.
- Czy Ty masz na imię „Skromna” ? – zapytał nagle, kiedy mówiła, że ma coś w sobie. W sumie tak po prawdzie to nie skłamała. Miała coś w sobie, co pozwoliło rozmówcy skupić na niej swoją uwagę.
- Wiesz, a może lepiej wybrać taką uroczą i mądrą Krukonkę, która by mi potowarzyszyła? Znasz może taką? – zapytał kokieteryjnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 

Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: I pietro-