a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Gabinet prof. McGonagall
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Gabinet prof. McGonagall

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Gabinet prof. McGonagall   Pią Wrz 19, 2014 7:46 pm



Gabinet opiekunki domu Gryfa to przyjemne pomieszczenie, znajduje się w nim dużo książek, solidne biurko i inne potrzebne profesorce przedmioty. Wszystko tutaj jest idealnie poukładane i skrupulatnie posegregowane co odzwierciedla idealnie charakter jego mieszkanki.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   Pon Kwi 13, 2015 11:51 am

Praktyki
1. James Potter (sportowy)
2. Helen de V. (Sportowy)

Sesja 1

Minerwa McGonagall czekała na Jamesa i Helen z niespotykanym na jej twarzy uśmiechem. Usiadła za swoim biurkiem i zaczęła sprawdzać wypracowana uczniów, czekając na studentów.
Da im zadanie... Które będą wykonywać przez cały miesiąc. Tak, to jest dobra opcja.
Spojrzała w stronę drzwi oczekując na nich. Westchnęła... Witamy huncwota znów w Hogwarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Helen de Villiers

avatar

Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   Wto Kwi 14, 2015 3:20 am

Praktyki w Hogwarcie. Cóż, nie była to gwiazdka z nieba, ale zawsze lepsze to niż roznoszenie nocników w Skrzydle Szpitalnym. Miała nadzieję, że jednak głównym zadaniem jej i Pottera będzie nauczenie bandy małolatów jak mają utrzymać się na miotle, a nie jakieś nudne i papierkowe sprawy. Helen właśnie stała przed lustrem, kończąc makijaż, a obok na stole leżała jej otwarta torebka, do której wpadały co i raz jakieś bliżej nieokreślone rzeczy, które koniecznie musiała zabrać ze sobą. Pogoda dopisywała i Helen postanowiła przejść się do zamku pieszo. W końcu na terenie błoni ani samych zabudowań nie można się było teleportować, a nie widziała sensu w tym, by robić to, gdy do bramy głównej miała rzut beretem. Miała skrytą nadzieję, że po drodze spotka Pottera, ale ten niedorozwinięty psychicznie panicz Rogacz jak zwykle zajmował się pewnie jakimiś wybrykami i durnotami, zamiast ogarnąć poważne sprawy, takie jak praktyki. Weszła po schodach prowadzących do drzwi głównych zamku i odetchnęła na powrót powietrzem Hogwartu, za którym można było powiedzieć, że się stęskniła. Wyminęła hordy uczniów i udała się prosto do gabinetu profesor McGonagall, która miała być ich opiekunką. Zapukała do drzwi, a gdy usłyszała zaproszenie, nacisnęła mocniej klamkę i weszła do środka.
- Dzień dobry, pani profesor. – Przywitała się i zajęła miejsce za biurkiem, powstrzymując się od rozpoczynania jakiejkolwiek rozmowy, zanim nie zjawił się drugi delikwent, niejaki Huncwot.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Mean Girls:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3252-helen-de-villiers
James Potter

avatar

Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   Sob Kwi 18, 2015 1:22 pm

Nadszedł ten dzień! Potter szczerzył się od rana na myśl o powrocie do Hogwartu. Owszem, w Kolegium mieli więcej swobody, ale czy w Hogwarcie jej nie miał? Mimo, że trochę nielegalnie? To tylko dodawało adrenaliny! W zamku spędził najlepsze lata swojego życia i zawsze będzie go wspominał z rozrzewnieniem.
Oczywiście, musiał się wybrać na ostatnią chwilę. No dobra, zaspał! Ale każdemu się zdarza! Szybko się ogarnął, ubrał jak człowiek, żeby jakoś wyglądać i wyszedł z Kolegium. Miał zamiar udać się na piechotę, ale czas go gonił. Teleportował się więc przed bramę Hogwartu. Szybko udał się do gabinetu profesor McGonagall, przygładzając nieco niesforne włosy. Nie zdążył nawet porozglądać się po zamku, później przyjdzie czas na sentymenty. Przed drzwiami pojawił się akurat wtedy, gdy wybiła godzina spotkania. Odetchnął z ulgą. Dzisiaj wolał się nie spóźniać i udało mu się przybyć na czas. Po usłyszeniu zaproszenia wszedł do środka.
- Dzień dobry, pani profesor - powiedział z szerokim uśmiechem, widząc swoją byłą opiekunkę domu. Ach, ile ona przez nich straciła nerwów! Ciekawe jak będzie wyglądał ich pobyt tutaj. Rzucił okiem na Helen, a na jego twarzy pojawił się lekko kpiący uśmiech. Oj, będzie ciekawie!
- Witaj, de Villiers - przywitał się z błyskiem w oku. Usiadł na wskazanym przez panią profesor miejscu i czekał na rozpoczęcie rozmowy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   Sob Maj 30, 2015 5:45 pm

-Pani profesor to nie moja wina - powiedziała Diana od razu po wejściu do pokoju McGonagall - zostałam tam zaciągnięta przez jakiegoś faceta, co widziała Alice która szła mi pomóc. Te dwie małpy - kontynuowała wskazując ślizgonki - nie chciały mnie stamtąd wypuścić... i tym samym zmusiły do walki. Same  z siebie wraz z Alice byśmy tam nie poszły. Zostałyśmy zmuszone przez osobę trzecią.. - tłumaczyła całe zajście Diana mówiąc bardzo szybko i głośno na jednym oddechu, żeby ślizgonki nie zdołały jej przerwać. Widać było po niej, że jest zdenerwowana, zła i  niespokojna. Chciała aby tylko ślizgonki zostały ukarane gdyż to była ich wina, że doszło do całego starcia. Miała nadzieję, że profesorka zrozumie sytuację w jakiej znalazły się z Alice.
Powrót do góry Go down
Katherin Veronica Grigori

avatar

Liczba postów : 167

PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   Sob Maj 30, 2015 6:51 pm

Kat nie miała najmniejszej ochoty spotykać się z profesorką. Co jak co ale McGonagall denerwowała ją najbardziej. Zawsze stawiała się w obronie słabszych, choć nie zawsze mieli rację. Wiedziała jednak, że ta sprawa jest z góry przegrana. Z drugiej jednak strony to nie ona pierwsza zaatakowała. Kat tylko się broniła. Jednak nie chciała powiedzieć tego na głos. Jak by to wyglądało, gdyby przyznała się, że jedenastoletnia dziewczynka pierwsza rzuciła się na nią? No właśnie, komicznie. Raczej profesor by jej nie uwierzyła. Chcąc jak najszybciej wyjść z tam tond miała w planach ograniczenie konwersacji do minimum.
- Dobry wieczór Pani Profesor. - lekkie skinięcie głową miało być oznaką szacunku. Niekoniecznie szczerego ale o tym nikt już nie musiał wiedzieć.
Ledwie weszli a puchonka zaczęła swoją tyradę na temat tego jacy to ślizgoni są bee. Kat słuchała jej z nieukrywaną niechęcią. Co jak co ale nie lubiła, gdy ktoś w jej obecności obrażał jej dom. Jeszcze w dodatku nazwała Kat i Arabellę małpami. Tego było już zdecydowanie za wiele.
- Pani profesor czy mogę coś dodać? - nie czekając na odpowiedź zaczęła mówić - Nie doszło by do tego pojedynku, gdyby ta mała nie rzuciła się na mnie. My tylko się broniłyśmy. - i po dumie. Gdyby Diana nie zaczęła obrażać dziewczyn jak i ich domu, Kat, nigdy w życiu nie powiedziała by tego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Katherin Veronica Grigori


I śmierci myśl jest miła mojej duszy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3474-katherin-veronica-grigor
Alice Moonlight

avatar

Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   Sob Maj 30, 2015 6:52 pm

Przez całą drogę do gabinetu Alice próbowała wymyślić jakieś uzasadnienie swojego pobytu w sali Przyjęcia Śmierci. W pewnym sensie znalazła się jedynie w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie, ale nie była pewna, czy pani profesor zrozumie ów pewien sens. Ze spuszczoną głową weszła do gabinetu tuż za Dianą. Uniosła lekko wzrok, spoglądając na Dianę, która szybko zaczęła tłumaczyć je obie. Uśmiechnęła się lekko i gestem poprosiła koleżankę o udzielenie jej głosu, ale wtedy zabrała go ta druga Ślizgonka, bodajże Katherine. Na szczęście mówiła krótko i Alice odezwała się następna. Wiedziała, że zwalenie całej winy na Ślizgonki nic nie da, a, znając ich podstępność i spryt, poskutkuje tylko większą liczbą ujemnych punktów. Które i tak otrzymają, a przynajmniej ona. Jednakże Katherine wyjawiła tylko połowę prawdy.
- Pani profesor, przede wszystkim proszę o łagodne potraktowanie Diany. Mogę poświadczyć, że znalazła się w sali Przyjęcia Śmierci wbrew własnej woli. Black z Hufflepuffu zaciągnął ją tam siłą. Śmiem twierdzić, że jego zamiary były dużo gorsze od naszego odstępstwa od regulaminu. Na swoje usprawiedliwienie nie mam nic z punktu widzenia prawa szkolnego, ale sądzę, że może mnie usprawiedliwiać chęć pomocy, a może wręcz uratowania Diany. Rozmawiałyśmy, a nagle ktoś ją zachodzi od tyłu i ciągnie do lochów... Rozumie pani mój lęk, prawda? Co do walki... Diana się broniła, to oczywiste, natomiast te dwie Ślizgonki uniemożliwiły jej szybkie odejście od oprawcy. Bała się, chciała się już stamtąd wydostać, dlatego je zaatakowała. Przyznaję, że wyraźnie wyraziły one chęć udowodnienia mi, iż wejście na teren lochów było błędem, a do tego Arabella odpłaciła się Dianie... Wiem, że rzucenie na nią zaklęcia było głupie i zrozumiem, jeśli postanowi mnie pani ukarać, ale proszę mieć na uwadze, że było ono niegroźne. Dziękuję - zakończyła. Nigdy nie podejrzewała się o umiejętność wygłoszenia takiej przemowy, a jednak!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



...is something you can't stop. And that's beautiful.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3562-alice-moonlight
Arabella Blackthorne

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   Sob Maj 30, 2015 7:56 pm

Świetnie, one chciały tylko zdobyć notatki, a skończyło się wizytą w gabinecie McGonagall. Bella miała ochotę rozwalić tej z niebieskich, głowę o ścianę. Dlatego idąc korytarzem trzymała się blisko Kat, tak by w razie czego ją przechwyciła. Ta wredna Krukonka miała czelność rzucić na nią zaklęcie, miała szczęście, że zjawił się woźny, inaczej w ruch poszłyby groźniejsze zaklęcia. Wchodząc do gabinetu miała mieszane uczucia, w końcu wina zawsze spadała na zielonych, nawet jeśli okazywali się być tymi 'dobrymi'. Jednak Arabella zachowała spokój i wsłuchiwała tego co mają do powiedzenia ich przeciwniczki, a później odezwała się Kat. Bella skinieniem głowy przyznała jej rację.
-Pani Profesor, to Diana zaatakowała pierwsza, dlatego rzuciłam zaklęcie, które jedynie skrępowało jej ruchy, tak aby nie mogła zrobić krzywdy Kat- powiedziała chłodnym głosem, świetnie musiały się zniżyć do poziomu tamtych, tylko żeby się bronić.- Później Alice rzuciła zaklęcie na mnie, w dodatku bezpodstawnie- powiedziała z udawanym żalem w głosie i popatrzyła na Krukonkę, a następnie na MGonagall, tym zakończyła swoja wypowiedź. Teraz czekali jedynie na karę, który pewnie dostaną wszyscy, jednak Ara miała nadzieję, że nie będzie ona aż tak surowa! Przecież nikomu nic się nie stało, to była jedynie miała sprzeczka, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3552-arabella-blackthorne
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   Sob Maj 30, 2015 10:42 pm

-same do tego doprowadziłyście! gdybyście umożliwiły mi wyjście stamtąd nie doszłoby do tego! - wrzasnęła maksymalnie  wkurzona Diana - Co niby miałam zrobić wy głupie puste lalki?! - krzyczała na ślizgonki. Po opanowaniu głosu, grzecznym tonem zwróciła się do profesorki - zaatakowałam je Pani Profesor, bo nie dały mi wyboru. Pani profesor, za złamanie zasad wraz z Alice przepraszamy, ale proszę zrozumieć że nie miałyśmy wyboru. Musiałam coś zrobić, zwłaszcza że ostatnio zostało porwanych 2 uczniów. Nie chciałam być  kolejną ofiarą, a Alice mi pomagała się stamtąd wydostać. Gdyby nie one nie byłoby całej sprawy - wstrzymała oddech czekając na reakcję McGonagall. Miała nadzieję, a wręcz liczyła na to że kara  najbardziej dotknie śłizgonki.
Powrót do góry Go down
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   Nie Maj 31, 2015 9:20 pm

Wtenczas gdy dziewczęta zasypywały starą kocicę objaśnieniami, tłumaczeniami, komentarzami i próbowały prostymi metodami perswadować szczegóły dotyczące kary, on nurzał się w milczeniu, bo zafiksowany był w fazie borsuczej już od kilku dobrych lat, tak więc i teraz nie lza było mu rozewrzeć paszczę. Żółtymi oczętami lustrował rąbek uczniowskiego płaszcza, który wyflaczał właśnie dłońmi o poranionych grzbietach. Pysk jego wygiął się w grymasie rozbawienia. Dostawał burę pierwszy raz od kiedy umarł! Zastanawiał się, czy wciąż figuruje w spisie uczniów i czy po tej rozmowie nie wyeksmitują go z dormitorium. Właściwie, to zupełnie nie miałby teraz gdzie pójść.
Mimo wszystko, zachowanie Ślizgonek było miłe; nie wspomniały o nim ani razu, nie próbowały uwypuklić jego czynów czy nawet odnotować ich, a mogło to przecież przenieść na niego ciężar winy jako że był katalizatorem i w ogóle czynnikiem sprawczym. Czy to wyraz sympatii? Ah, spodobała mu się ta myśl i pazurami trzymał się za jej brzeg.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   Pon Cze 01, 2015 8:48 pm

Profesorka była bardzo wzburzona zachowaniem uczniów. Nie wiedziała też, dlaczego woźny przyprowadził akurat ich do niej. Żadne z nich nie znajdowało się w Gryffindorze. Wzruszyła ramionami obserwując ich. Pokręciła głową słuchając kolejnych tłumaczeń. Kiedy jednak dziewczęta zaczęły się przekrzykiwać ryknęła.
-Spokój!- nie miała zamiaru się denerwować. Przywołała na twarz jeden z najbardziej charakterystycznych dla niej wyrazów twarzy. Była to powaga, czyż nie idealne na taką okoliczność.
-To nie miejsce do dyskusji i nie mnie oceniać całe zdarzenie. Same musicie to zrobić w swoich sumieniach. Ty też młody człowieku.- zwróciła się do Blacka. Wstała i chodząc zastanawiała się. co musi zrobić w takiej sytuacji.
-Wasz dom traci 10 punktów za każe z was za wtargnięcie do sali, do której nie macie wstępu. Dalej dostajecie szlaban do odrobienia. Wszyscy razem macie do wyczyszczenia łazienkę Jęczącej Marty. Bez magii oczywiście. Zjawcie się tam jutro wieczorem. Teraz dowiedzenia.- stwierdziła, po czym wyszła z gabinetu. Musiała jeszcze porozmawiać z dyrektorem, nie miała czasu na rozwiązywanie uczniowskich konfliktów.


***
Szlaban do odegrania obowiązkowo przez każdego z was.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet prof. McGonagall   

Powrót do góry Go down
 

Gabinet prof. McGonagall

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gabinet prof. McGonagall
» Gabinet profesor McGonagall
» Gabinet prof. Obrony Przed Czarną Magią
» Gabinet prof. Rogińskiego
» Gabinet Pielęgniarski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: I pietro-