a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Pomost przy jeziorze
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Pomost przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Pomost przy jeziorze   Pią Wrz 19, 2014 7:53 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]


Drewniany pomost wysunięty na około sześć metrów. Nie jest zbyt szeroki - zmieszczą się na nim najwyżej dwie osoby idące ramię w ramię. Jego dni świetności już dawno przeminęły: brakuje w nim kilku desek, zaś te, które dalej się trzymają, trzeszczą przy każdym ruchu. Na dodatek na większości z nich uczniowie postanowili wyryć swoje imiona, bądź krótkie sentencje, dlatego na ich powierzchni można znaleźć na prawdę dużo ciekawych informacji. Kto wie, może to właśnie Twoi rodzice tu się poznali i napisali o tym? A może Twoja starsza siostra, bądź brat postanowił dać upust swojemu smutnemu nastrojowi, ryjąc coś w deskach?
Miejsce znajduje się na uboczu, dlatego świetnie nadaje się na bardziej prywatne rozmowy. Przez tą właściwość jest lubiany przez uczniów, dlatego w ciepłe dni ciężko znaleźć chwilę, by ten stał pusty i nieużywany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Wto Wrz 30, 2014 3:43 pm

Dzień był słoneczny i ciepły jednak Jessi nie czuła się zbyt dobrze w starych tak dobrze znanych sobie murach zamku. Brakowało jej strasznie swoich towarzyszy którzy niestety ale niedługo rozpoczynali rok akademicki a ona musiał tu tkwić. Anka miała dla niej mało czasu bo pani prefekt naczelna miała swoje obowiązki (swoją drogą Jessi nie pamiętała by Remus miał ich tak dużo , może po prostu większość z nich lekceważył czy coś ) tak samo Sofie, Roska jak to ona zaszywała się gdzieś skąd ciężko było ją wyciągnąć, Roy gdzieś się szlajał...
Tak, dziwnie było się Jessi przyzwyczaić do tego nowego porządku... Ale to zaledwie jeden z pierwszych dni, w końcu Jessi była Jessi i jak to z nią bywało nastrój zmieni jej się w przeciągu kilku sekund na imprezowy i wtedy dopiero nikt nie będzie umiał jej opanować !
Tak czy inaczej postanowiła że zabierze swoje kochane maleństwo (gitarę oczywiście) i pójdzie trochę pograć, gdy tylko zobaczono ją z gitarą w pokoju wspólnym posypały się jak zawsze zamówienia na utwory które miała zagrać jednak to nie był ten dzień. Czarnowłosa przeprosiła wszystkich i czym prędzej opuściła zamkowe mury.
Wiedziała doskonale gdzie się wybiera !
W końcu dotarła do starego pomostu i podążyła aż na jego skraj po czym usiadła, ściągnęła buty i zanurzyła stopy w chłodnej wodzie.
Uśmiechnęła się sama do siebie. Było tak przyjemnie i błogo...
Złapała za gitarę i oczywiście zaczęła grać by po chwili zacząć śpiewać przy tym pierwszą piosenkę która przyszła jej do głowy....

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Wto Wrz 30, 2014 6:19 pm

Joe wpadł na genialny pomysł i tylko czekał, aż będzie mógł zacząć wdrażać go w życie. Ale żeby wszystko wyszło zgodnie z planem potrzebował wielu informacji z biblioteki. No ale dzień był taki super! Po co siedzieć w bibliotece, skoro można wyjść na dwór i dokładnie przemyśleć wszystkie punkty tego planu. Nie miał zamiaru nigdzie siadać. Ruszył błoniami w kierunku jeziora, bo tam zawsze najłatwiej coś rozkmninić. Mógł też spokojnie pokłócić się sam ze sobą. Oczywiście w samotności Joe mógł ściągnąć maskę infantylnego figlarza. Nooo... Pod warunkiem, że to jego maska. Ludzie uważają go za dziecko, twierdzą, że do niczego nie dojdzie... Ale on nie chce nic konkretnego osiągnąć. Czy nikt nie pozwoli mu być taki, jaki jest?
Od kilku minut szedł już brzegiem jeziora, jednak dopiero teraz dosłyszał dźwięki gitary i czyjś śpiew. W jego mózgu zapaliła się żarówka. Ściągnął buty, żeby nie robić zbędnego hałasu. Zakradł się aż do pierwszej deski pomostu, kiedy przystanął i zaczął gorączkowo rozmyślać nad tym, co chce zrobić. Wiedział już, że to dziewczyna... Może udałoby się ją jakoś wpakować do wody? Skoro dziewczyna jeszcze go nie widzi, to wejście na pomost i skrzypnięcie może zniweczyć wszystko. Gorączkowo przetrząsnął kieszenie: żelki, zaczarowane żelki, petardy. Słabo, ale nie planował nikomu wycinać tu żartu. Sądził, że będzie sam. Wyczuł też różdżkę, ale zaczarowanie kogoś to nie to samo. A co tam...
Dżo Dżo ciuchutko odstawił buty, skarpetki i zawartość kieszeni (notes, długopis i te rzeczy wyżej wymienione) na brzeg, po czym zaczął na palcach przesuwać się wzdłuż pomostu. Gdy doszedł do linii brzegu jego plan mógł spalić na panewce. Lekko się pochylił i prawie bezgłośnie wszedł do jeziora. Jego wzrok spoczywał na plecach dziewczyny. Skoro jego stopy były już w wodzie zaczął przesuwać się po kilka centymetrów na raz. Robił też relatywnie długie przerwy, żeby nie tworzyć zbyt dużych fal. W końcu doszedł do takiego miejsca, że mógł wejść pod pomost z głową nad poziomem wody. Z szerokim bananem na twarzy zaczął przesuwać się w kierunku końca pomostu, z którego zwisały swobodnie nogi. To były zgrabne nogi.
Gdy był już na wyciągnięcie ręki od nóg dziewczyny, Puchon przystanął. Woda nie była zimna więc miał jeszcze trochę czasu. Zaczął rozważać wariacje swojego planu. Wybrał najprostszą. Wyciągnął ręce z jeziora i nagle, gwałtownie, lecz nie mocno, chwycił łydki dziewczyny, tylko po to, żeby po kilku sekundach je puścić i dać nura pod wodę. Nie był najlepszym pływakiem, więc wiele czasu nie wytrzyma.
Powrót do góry Go down
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sro Paź 01, 2014 8:20 am

Jessi jak zwykle gdy zaczyna grać przeniosła się w swój świat w którym liczyły się tylko kolejne nuty płynące w dal tworząc melodie. Oczywiście nie usłyszała że ktoś się za nią skrada pewnie gdyby po prostu wbiegł nas na pomost i ją pchnął to zorientowała by się co się dzieje dopiero będąc w wodzie. Taki jednak wyczyn skończył by się tragicznie dla puchona bo gdyby gitara się zmoczyła... Oj biedny by był nasz Joe...
Ale wracając do rzeczy które się działy i pomijając rozważania na temat tego co by było gdyby.
Nagle dziewczyna poczuła chwyt na łydkach! Odruchowo fiknęła nogami próbując zrzucić to coś co ją złapało! O mały włos nie wpadła przy tym do wody jednak szybko odzyskała równowagę i na samym początku odłożyła gitarę na bezpieczne miejsce na deskach z dala od wody. Po czym chwytając się krawędzi mostku pochyliła się do przodu i zajrzała pod spód. Wiedziała że jezioro ma wielu mieszkańców ale nigdy nie posądziła by żadnego z nich o poczucie humoru! Kałamarnica dowcipniś? Tryton którego trzymają się żarty? No proszę w co jak w co ale w coś takiego wierzyć jej się nie chciało.
Pod pomostem było jednak pusto. Jessi uniosła brew do góry co w tej pozycji w jakiej teraz tkwiła musiało wyglądać strasznie komicznie. Już miała się podnieść gdy na wodzie zaczęły pojawiać się bombelki powietrza... Tu cię mam gagadku pomyślała a jej oczom ukazał się dowcipny nurek.
- Mam nadzieję że dobrze się bawisz - uśmiechnęła się przy tym szeroko cały czas pozostając w pozycji która sprawiała że końcówki jej długich czarnych włosów moczyły się radośnie w wodach jeziora.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sro Paź 01, 2014 9:07 am

Przez taflę wody widział, że dziewczyna wychyla się znad pomosty i próbuje prześwietlić powierzchnię jeziora. Wydawało mu się, że dziewczyna zaczynała się cofać (pewnie uznała, że to kałamarnica), gdy poczuł palący ból w piersiach. Płucom kończyło się powietrze. W niemej agonii otworzył usta i kilka bąbelków zmąciło lekko falujące lustro wody. W tym momencie dziewczyna przestała się podnosić. Cóż... Przypał...
Joe wypłynął na powierzchnię i wypluł z ust resztkę wody. Łapczywie łapał powietrze głośno przy tym dysząc. Pływanie i nurkowanie to nie były jego specjalizacje. Dopiero teraz przyjrzał się roześmianej twarzy dziewczyny, samemu mając wesołego banana na twarzy. Czy to była Jessi? To mogła być Jessi. To ona trzymała się z Huncwotami? Tak. To chyba ona była. Ale czy na pewno? Może gdyby nie była do góry nogami, określenie tego łatwiej by mu przyszło. Ach. Szkoda, że Pottera i Blacka już nie ma. Chociaż ich numery nie były tak wyrafinowane jak Joe'go, to jednak świadomość, że są ludzie również doceniający i praktykujący ten piekielnie trudny kunszt sprawiania wszelkich problemów zawsze go budowała. Teraz już ich nie było.
- No hej Je... - odezwał się, lecz nie dokończył imienia swojej ostatniej ofiary. A jeśli to nie ona? Dziewczyny są zawsze złe, gdy myli się ich imiona. - Pierwszorzędnie, moja droga. Pierwszorzędnie! Pozwolisz, że wejdę na górę.
Podpłynął do krawędzi pomostu i bardzo zwinnie (nie przewracając się przy tym) podciągnął się na niego po czym stanął na krawędzi. Jego wzrok przykuła leżąca nieopodal gitara.
- Co grałaś? - Zagaił puchon.
Powrót do góry Go down
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sro Paź 01, 2014 8:49 pm

I tak oto kolejny raz przyroda pokonała człowieka! W tym przypadku to przyroda w zmowie z fizjologią. Ale na brak powietrza nic nie dało się zrobić. No można by użyć zaklęcia bąblogłowy ale chłopak miał pełne prawo go nie znać.
Chłopak prychał i kaszlał jak kot wrzucony do wody co u Jessi nie wiedząc czemu wywołało nagły atak głupawki. Śmiała się tak że nie była w stanie nic powiedzieć ot normalna reakcja Jessi ale ktoś kto jej nie znał mógł stwierdzić że to może jakieś groźne zaburzenie psychicznie. Gdy doszła już do siebie postanowiła odpowiedzieć na zadane pytanie.
- A takie tam wiesz, żeby dać odpocząć głowie bo zbyt dużo myślenia jest nie zdrowe a szczególnie w moim przypadku - puściła chłopakowi oczko. Była przekonana że go kojarzy a przynajmniej że powinna. Światło jej że jest puchonem ale na gacie merlina jak on miał na imię? Do tego dochodziło to nieodparte wrażenie że on jest w tej samej sytuacji! Gdzieś dzwoni ale w którym kościele? Mogli tak siedzieć i udawać że mają pewność ale gryfonka nie widziała w tym sensu.
- To ten możesz mówić mi Jessi - wypaliła po prostu odwracając twarz w stronę słońca i pozwalając by lekki wiaterek suszył jej włosy.
- Wiesz numer był pierwszorzędny ale lepiej byś się nie przeziębił - i bez ostrzeżenia niewerbalnie skierowała na Joea ciepły podmuch wiatru który osuszył jego ubrania i zrobił piękny bałagan na jego głowie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Czw Paź 02, 2014 10:41 am

- Mhm... - mruknął Joe na wyjaśnienia, jak się jednak okazało, Jessi.
Mrugnięcie okiem potwierdziło domniemania Puchona. To była ta dziewczyna od Huncwotów. A czy ona przypadkiem nie kręciła z Lupinem? Z tym uchodzącym za najrozsądniejszego? Nie... Nie był przekonany czy tak było. Spróbował wyczytać odpowiedź z twarzy dziewczyny, gdy nagle poczuł podmuch ciepła na całym ciele. Fakt, że chłopak stał na skraju pomostu, a Jessi zadziałała na niego siłą, której się nie spodziewał, spowodował, że Joe gwałtownie zaczął machać rękoma w celu utrzymania równowagi. Po kilku sekundach beznadziejnej walki udało mu się zostać na pomoście, a nie wylądować z gracją (lub bez niej) w jeziorze.
- Dz-dzięki. - Wyjąkał rozbawiony chłopak. Omiótł wzrokiem swoją dotychczas mokrą szatę i z ulgą stwierdził, że elegancko wyschła. - Fenomenalnie!
Joe ruszył w kierunku początku pomostu gdzie leżały jego rzeczy. Zapakował je do kieszeni i trzymając buty w ręku wrócił w okolice dziewczyny. Usiadł na skraju pomostu, podwinął nogawki i wsadził nogi do wody. Cóż nie musiał tego porobić, ponieważ dzięki swoim magicznym 160 cm ledwo sięgał stopami do tafli wody. Chwilę pokopał wodę, obryzgując się przy tym leciutko i walnął się na plecy.
- Ja jestem Joe. Ale mów mi Dżo Dżo. - Powiedział, wyciągając notes i otwierając go na ostatniej stronie. Wyciągnął też długopis i zanotował kiedy, komu i co zrobił. Po chwili zaczął wertować notes aż w końcu znalazł kilka pustych stron i zapisał nagłówek: "Cuksy Urazogenne, Których Innowacyjna Efektywność Rozbroi Każdą Istotę - CUKIERKI".
Powrót do góry Go down
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Czw Paź 02, 2014 5:46 pm

Jessi radośnie zachichotała patrząc jak Dżo uparcie walczy z grawitacją, przez moment przeszła jej przez myśl że może by tak dopomóc siłom natury. Jakim to pięknym widokiem było by patrzenie jak ląduje w wodzie, po sekundzie pojawiła się druga myśl żeby podać mu dłoń, jednak tak szybko jak ta pojawiła się kolejna że gdy Dżo chwyci ją za dłoń niewątpliwie pociągnie ją za sobą w toń jeziora. Tak więc pozwoliła by chłopak obronił się sam, co całkiem nie źle mu wyszło.
Swoją drogą była straszliwie ciekawa co też mu siedzi w głowie. Cały czas jej się przyglądał jak by była jakimś ciekawym eksponatem w izbie pamięci.
- To nic wielkiego. - machnęła ręką na komentarz do rzuconego przed chwilą zaklęcia.
- Bardzo się przydaje podczas meczy i treningów, sam wiesz pogoda lubi być kapryśna, to proste zaklęcie ale muszę przyznać że rzucane niewerbalnie jest nawet efektowne. - swoją drogą Jessi była na prawdę zadowolona że udało jej się opanować magię niewerbalną, ileż to numerów można było wykonać przy pomocy zaklęć rzucanych bez wiedzy innych osób.
Odprowadziła chłopaka wzrokiem w jedną i drugą stronę, jego pochód przypominał jej pokaz mody kiedy to modelka chodzi po wybiegu to w jedną to w drugą stronę. Skąd jej się brały takie skojarzenia ?
- Wydaje mi się czy chcesz się mnie o coś zapytać ? - uniosła pytająco jedną brew, po czym podążyła za chłopakiem i zajrzała mu przez ramię ciekawa co też pisał w swoim notesie.
- Mam rozumieć że jesteś kolejną osobą od której mam uważać co dostaję do jedzenia ? - uśmiechnęła się lekko na wspomnienie Petera którego James i Syriusz uraczyli pewnego dnia ciasteczkami po których wyrosły mu gigantyczne szczurze wąsy. Twierdzili że skoro sam nie chce robić im tej przyjemności i pozostawiać sobie wąsików to oni musieli coś wykombinować.
Od tej pory zawsze rozważnie traktowała wszelkie słodkości podsyłane jej prze Huncwotów w końcu na całe życie wystarczyło jej jak się z niej piali gdy podczas nauki animagii zostały jej piękne wilcze uszy których nie umiała się pozbyć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sob Paź 04, 2014 9:18 am

A no tak, bo przecież ona gra w Quidditcha!
Joe rozważył słowa dziewczyny. Chce się o coś spytać? Hmmm... Ciężko powiedzieć... A może jednak?
- Spytać chyba nie... - zaczął spokojnie Puchon. - Raczej zastanawiam się, jak powodzi się Panom Huncwotom.
Niby to dopiero początek, ale jakoś już jest zauważalna nieobecność kilku osób z ubiegłej siódmej klasy. W tym ta czwórka nazywająca siebie Huncwotami. Oczywiście dwóch liderów - Potter i Black. Taak... To oni niekwestionowanie odpowiadali za większość burd i temu podobnych. Lupin, który miał ich pilnować czy raczej starać się odwodzić ich od niektórych rzeczy. No i ten ostatni. Malutki. Znaczy najmniejszy. Peter. Wiecznie wpatrzony w Blacka i Pottera. A teraz? Gdzie są? Poszli na studia? Czy tam też dają wszystkim popalić? Kto ich tam wie... Niestety Joe, ich cichy sojusznik, został sam w tej szkole. Bez wsparcia. Bez dodatkowych oczu... Potrzebuje pomocnika. Same daleko się nie zajdzie.
Gdy dziewczyna znów zadała mu pytanie Dżo Dżo z przyzwyczajenie zaczął zamykać notes. Jednak już po chwili się zreflektował, że raczej nie ma sensu tego robić. Skoro Jessi trzymała z Huncwotami to znaczy, że wiedziała o co najmniej połowie ich planów i jednak nigdy na nich nie nakablowała (chyba). Okazałaby się ogromną hipokrytką, gdyby miała donieść na niego.
- Czemu uważać? - zaperzył się chłopak, a w myślach dodał "I co to znaczy kolejną?". Czyżby Huncwoci jej też dopiekli? Bo to raczej o nich chodziło.
Joe znów otworzył notes na stronie z "CUKIERKAMI" i zaczął notować dalej.
"Efekty:"
~ Krwotok
~ Czyraki
~ Strata przytomności
~ Nagły wzrost jakiejś części ciała
~ Jakaś drobna transmutacja

- Żelkę? - spytał Joe sięgając do kieszeni.


Ostatnio zmieniony przez Joe Jordan dnia Pią Paź 17, 2014 3:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sob Paź 11, 2014 4:20 pm

Jessi uniosła brew gdy chłopak zaprzeczył jednak wrażenie wiszącego w powietrzu pytania nie chciało ustąpić. Nie myliła się bo choć nie było to wprost zadane pytanie miało z pytaniem jednak wiele wspólnego.
Czemu jednak każdy musiał się jej pytać o nich? No dobra była jedną z nich, tą najbardziej poszkodowaną bo rok młodszą i muszącą cały rok rozmaite numery robić samemu co powiedźmy szczerze się jej nie podobało, nie da się też ukryć że była dziewczyną jednego z nich. Niby tego najbardziej spokojnego... Uhum... Akurat... No ale żeby pół szkoły miało ją teraz zaczepiać tylko dla tego że byli straszliwie ciekawi czy budynek uczelni jeszcze stoi czy też nie ? No na to to ona się nie pisała. Z resztą gdyby faktycznie wysadzili budynek kolegium to na pewno pisano by o tym w proroku codziennym...
Tak też Jessi przeczesała dłonią włosy i stwierdziła że koniec tych przemyśleń (choć trwało to może ze dwie sekundy )
- A co konkretnie chciał byś wiedzieć? - tak bo ona akurat mogła by wiele powiedzieć, no może źle to przedstawiłam bo powiedzieć nie może nawet połowy tego co wiedziała bo w końcu były to sprawy pomiędzy Jessi i resztą paczki ale nawet tego co do oficjalnego obiegu mogła wpuścić było całkiem sporo. Nic dziwnego w końcu jak się ma nadpobudliwość to tak to później jest.
Ruch który wykonał Dżo bardzo ją zadziwił, cóż nie była przyzwyczajona że ktoś chowa swoje tajne plany za jej plecami raczej wręcz odwrotnie, zawsze przybiegano do niej na samym początku by wyjawić plan i przedstawić jej w tym planie rolę , ale skąd chłopak mógł o tym wiedzieć ? No właśnie nie mógł. Tak więc Jessi nie miała mu tego za złe.
Szczególnie że po chwili jednak chyba doszedł do wniosku że Jessi należy do tych osób które nie latają do nauczyciel na skargi. Cały czas Jessi się zastanawiała jak Remus to robił że udawało mu się ukrywać jej występki i jak ona przetrwa ten rok bez jego pomocy ! Musi się zaopatrzyć w jakieś szprotki dla Pani Norris bo na sto procent będzie stałym gościem na szlabanach u woźnego.
- No wiesz raz wysłałam Peterowi ciasteczka po których nos osiągał gigantyczne rozmiary a przez przypadek Syriusz je pożarł... - wybuchnęła śmiechem na samo wspomnienie chwili gdy weszła do pokoju wspólnego i zobaczyła Łapę i nosem tak wielkim że ledwo mieścił się w drzwiach. Gdy się trochę ogarnęła dokończyła.
- a Syriusz jak to Syriusz jak się dowiedział że to moja sprawka to jeszcze przez trzy miesiące podsyłał mi różne słodkość, nie chcę myśleć co by mi po nich urosło. - znowu się roześmiała.
Tak cała Jessi, wpadła w głupawkę i teraz pewnie ciężko będzie jej wrócić do normalnego stanu !
- A nic mi po niej nie urośnie ? - zapytała przekrzywiając głowę.
- Dopisz jeszcze że mogły by powodować zmianę koloru włosów. - stuknęła lekko palcem w listę efektów wywoływanych przez cukierki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sob Paź 18, 2014 5:22 pm

Czy to interesowało Dżo? Czy obchodziło go, co się dzieje teraz z Huncwotami? Czy ich obecne egzystencje miały dla niego jeszcze jakieś znaczenie?
- Cóż... Chyba nic nie chcę wiedzieć... Tak tylko sobie rozmyślam... Bez nich to już nie jest ta sama szkoła... - westchnął Puchon.
Taka prawda. Oni zawsze zaczynali rok z hukiem. A teraz? Teraz wokoło czuje się aurę szarży trollów. No niby to było przykre itepe itede, ale oni na pewno nic by sobie z tego nie robili i w ten czy inny sposób poderwali wszystkich do życia. Smutek. Ale nie ma co się zadręczać. Trzeba po prostu się ogarnąć i zacząć robić swoje.
Dżo parsknął, usłyszawszy historyjkę opowiedzianą przez dziewczynę, jednak szeroki uśmiech pojawił się dopiero, gdy Jessi się roześmiała. Zerknął do notesu, żeby się upewnić, że ma tam "powiększenie". Nie zdziwił się, że tam było. Jednak Dżo raczej myślał o powiększeniu uszu. To takie nietypowe.
Automatycznie przed jego oczami pojawił się obraz małego chłopaka, który zawsze trzymał się z Potterem, Blackiem i Lupinem. Peter. Taaak. Zdecydowanie się wyróżniał i w pewnym sensie nie pasował do grupy. Jednak Joe uważał, że bez niego to już nie byłaby ta sama drużyna. Żeby maszyna działała, nawet te najmniejsze kółka zębate muszą się obracać bez zarzutu.
- Hmmm.... W sumie może być.
Dżo Dżo uśmiechnął się i ochoczo dopisał:
~ Zmiana koloru włosów. ... Niekoniecznie na głowie.
- Tylko jak zaczarować lub jaki składnik dodać, żeby działały bez zarzutu, a efekty nie były zbyt trudne do... eee... zatrzymania, zatamowania czy jakoś tak. Cokolwiek się robi z przykrymi skutkami niektórych rzeczy. - Był zbyt przejęty, żeby umieć się poprawnie wysłowić. - Cóż... Może urośnie, może nie urośnie... A może coś się zamieni w coś innego... Zabawmy się! - Zdecydował nagle Puchon, podnosząc się gwałtownie.
Wsadził obie dłonie do kieszeni i wyciągnął po jednej żelce schowanych w zamkniętych pięściach. Obrócił je do góry nogami i otworzył dłonie.
- Wybieraj! - Dżo Dżo szczerzył się już od ucha do ucha.

///
Jeśli chcesz żelkę lub ewentualnie lubisz ryzyko to rzucaj kostką :3 Parzyste to magiczna, nieparzyste to zwykła. Efekt już wymyśliłem i go nie zmienię, lecz podam dopiero po rzucie xD
Powrót do góry Go down
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Nie Paź 19, 2014 1:27 pm

Jessi pokiwała głową potakując Dżo miał rację to nie była już ta sama szkoła ale nikt nie powiedział że będzie nudno, smutno i że nic nie będzie się działo ! Co to to nie ! W końcu została w tych murach jeszcze jedna Huncwotka a z pewnością nie zabraknie jej pomocników !
Jessi patrzyła jak Dżo dopisuje zmianę koloru włosów , to mogło by być bardzo ciekawe ! Szczególnie jak by wysłała taki łakoć Syriuszowi i ten zmienił by się w psa ! Ot różowy pies ! To by było coś ! Tylko ten cwaniak raczej się już pilnuje co je i od kogo po ostatniej akcji.
- Może podpytaj pielęgniarkę o jakieś uniwersalne lekarstwo? Wiesz nie tak wprost ale przy okazji jakiegoś "urazu" Ona się na tym zna i na pewno jakiś składnik by ci podpowiedziała. - tak wystarczy trochę sprytu żeby dostać potrzebne nam informacje w mgnieniu oka, Jessi wydawało się że kto jak kto ale puchon nie powinien mieć problemu i na pewno sobie poradzi z podpytaniem pielęgniarki, zawsze Jessi może mu towarzyszyć żeby było bardziej wiarygodnie!
Gryfonka patrzyła na wyciągnięte dłonie chłopaka i pojawił się ten znajomy dreszczyk emocji. Bez wahania wybrała żelkę znajdującą się w prawej jego dłoni i wpakowała sobie do ust ! Ciekawe co też się wydarzy !

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Nie Paź 19, 2014 1:27 pm

The member 'Jessi Mall' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Nie Lis 16, 2014 10:34 am

//// NIE NIENAWIDŹ MNIE!!!! <3

A więc zdecydowała. Zdecydowała wesoło. Czyli Jessi dostaje żelkę magiczną. Żelki były identyczne, więc dziewczyna nie miała szans poznać, która jest która. No chyba, że jest genialna. No to może ewentualnie wtedy.
Joe z szerokim uśmiechem podał gryfonce żelkę. Uważnie wpatrywał się jej w oczy w sumie bez żadnego konkretnego powodu. Ot tak - po prostu! Sam zaczął dziwnie bawić się swoją zwykłą żelką. W sumie teraz doszedł do wniosku, że Jessi ma tą lepszą.
Schylił się w miejscu, w którym siedział i podniósł z ziemi notes, długopis, różdżkę i buty, chowając wszystko poza obuwiem do kieszeni. Postanowił wracać boso. Może później je założy. Albo znajdzie jakieś błoto i wytapla w nim buty powodując ekstra pracę dla Filcha? Kto wie... Niezbadane są wyroki i przemyślenia puchona. Ale wracając na ziemię...
W dłoni ciągle trzymał swoją żelkę. Zastanawiał się czy powiedzieć Jessi, że ma magiczną, czy nie. Nie miał nic do niej, a smakołyk zawsze mogłaby ją wykorzystać przeciw komuś innemu. Ale czy chciał tego? Czy chciał, żeby sława przeszła na czerwoną? Nigdy w życiu.
- Gdybyś wpadła na jakiś pomysł, jak wywołać te efekty - tu znacząco poklepał notes schowany w kieszeni - albo jak je zneutralizować, to możesz mi wysłać sowę.
Joe zrównał się z dziewczyną tak, że patrzyli w przeciwnych kierunkach, po czym wsadził sobie swoją żelkę do ust i nieznacznie mlaszcząc ruszył w stronę Hogwartu.
- Papa Jessi! Do rychłego zobaczenia. No i... Decyduj!/
Joe pozostawił dziewczynę, żeby mogła sama podjąć decyzję. Czy zje, czy zachowa, czy może wyrzuci? Co zrobi Dżesi? Czy skoro Joe zjadł swoją to znaczy, że to jej jest magiczna? A może jego była magiczna ale ma jakiś pozytywny efekt, a przez to ona ma zwykłą? Co zrobi Jessi?
Joe podniósł jeszcze dłoń i pomachał jej na odchodnym, nie odwracając się do niej przodem. Nie miał pojęcia, czy widziała ten gest, czy nie.

zt.
///
Przepraszam za miesiąc zwłoki... : (
Twoja żelka zamienia nos w trąbę słonia, a uszy w, nie ma niespodzianki, uszy słonia! Oczywiście poza tym nic się nie zmienia. Twoja śliczna twarz dalej pozostaje na swój sposób śliczna. Nic więcej się nie zmienia xD
Wyglądasz prawie tak ---> elephant
Albo ktoś, kto ją zje. Decyduj!
Powrót do góry Go down
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Pon Lis 17, 2014 4:43 pm

/ będziesz zabity za to że musiałam tyle czekać ! /

Dżo pospieszył w stronę zamku a Jessi przez moment jeszcze stała na pomoście, po zjedzeniu żelki przez jedną długą chwilę nic się nie działo i dziewczyna pomyślała że może trafiła jej się zwykła ?
Wzruszyła ramionami i....
Wybuchła śmiechem widząc swoje odbicie w lustrze wody, wyglądała jak słonik !
zabrała się w stronę zamku żeby coś z tym fantem zrobić.

z/t

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Wto Gru 09, 2014 10:06 pm

Zbliżają się święta i zorganizowano wypad do wioski. Wydawać by się mogło, że wszyscy którym już wolno wyruszą na poszukiwania prezentów dla bliskich. A jednak pewna Puchonka zamiast buszować po sklepach i butikach, spacerowała po błoniach.
Amelia Mary Fern nie miała ochoty cieszyć się świąteczną atmosferą. Usiadła na pomoście i czytała jakąś książkę, nie przejmujac się zimnem.
Także inna istotka nie wyruszyła do wioski. Triss wyszła na błonia cieszyć się względnym spokojem, gdyż większość uczniów wyruszyła na zakupy do wioski, więc w szkole było cicho. A z powodu dość niskiej temperatury, raczej nikt nie wychodził dziś na zewnątrz. Zdziwiła się widząc siedzącą na pomoście dziewczynę, która... płakała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Triss



Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sro Gru 10, 2014 6:52 pm

Często zdarzało jej się przebywać w towarzystwie centaurów. Raz nawet się z jednym "zaprzyjaźniła", lecz to była zupełnie inna sytuacja. Tamten był bardzo młody, a jego stado zostało prawie doszczętnie wybite, prawdopodobnie zaklęciami czarodziejów. A było to wtedy, gdy Triss po raz pierwszy usłyszała o ludziach obdarzonych mocą. Natomiast w Zakazanym Lesie... Tamtejsze centaury, choć ją tolerowały, nie lubiły obecności dziewczyny w swojej części lasu. Mogła tamtędy jedynie przejść, nie zatrzymując się ani na moment, by nie poddawać próbie ich cierpliwości. Nic więc dziwnego, że nastolatka tak często zapuszczała się na zamkowe błonia- miejsca często odwiedzanego przez uczniów Hogwartu. Przynajmniej wtedy odwiedzali, gdy było ciepło. A teraz, gdy mróz zaczął dawać się we znaki, spacerowiczów z każdym dniem robiło się coraz mniej. Dzięki temu, Triss nie musiała wysłuchiwać, czy w pobliżu nie rozlega się tętent kopyt i odgłos naprężonych cięciw, jak również mogła w spokoju zebrać myśli, nie mącone przez obecność nieznajomych. A błonia Hogwartu, nawet w takiej porze roku, były urokliwym i pięknym miejscem... Gdy tylko jednak nastolatka opuściła las i ruszyła w okolice pobliskiego jeziora, szybko dotarł do niej odgłos płaczu młodej dziewczyny. Czyżby pomimo niesprzyjających warunków, któraś z uczennic postanowiła również poszukać jakiegoś miejsca odosobnienia, po za murami zamku? By to sprawdzić, nastolatka bezszelestnie zbliżyła się do niej na odległość paru metrów... Nieznajoma siedziała na pomoście i choć była do Triss odwrócona tyłem, zapach łez jasno określał jej obecny nastrój... Nie zastanawiając się więc nad tym zbyt długo, dziewczyna zdecydowała się podejść do niej jeszcze bliżej.
- Witaj... Wiem, że nie powinnam się wtrącać, lecz czy smutki są warte ryzykowania chorobą?- Rzekła do niej spokojnym, przyjaznym tonem, zdejmując w międzyczasie swoją pelerynę i okrywając nią puchonkę. Choć się nie znały, Triss nie potrafiła obojętnie minąć dziewczyny, zostawiając ją samą z problemami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Amelia Mary Fern



Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Pią Gru 12, 2014 12:43 am

Ledwie minęło śniadanie szkoła opustoszała niemal zupełnie, jedynie grupki młodszych roczników plątały się po korytarzach narzekając, ze im jeszcze nie wolno opuszczać szkoły i odwiedzić Hogsmade lub, że jest za zimno na spacer. Amelii zimno nie przeszkadzało. Co prawda była typem osoby, która najchętniej by się do jakiegoś grzejnika przywiązał i do końca zimy go z ramion nie wypuszczała, ale w gruncie rzeczy lubiła zimę. Kochała bajkowy widok ośnieżonych błoni i Zakazanego Lasu przykrytego białą pierzyną śniegu, jaki wtedy roztacza się z wieży astronomicznej. Lubiła chrzęst śniegu pod podeszwami butów. niestety śnieg jeszcze nie spadł, ale już dało się go wyczuć w podmuchach lodowatego wiatru i ujrzeć jego zapowiedź w postaci mroźnych mozaik wymalowanych przez szron na oknach.
Mając już nieco dość najmłodszych uczniów oraz nie specjalnie mając ochotę na wizytę w wiosce ruszyła na mały spacer po błoniach.
W swoim spacerze dotarła aż na pomost, gdzie postanowiła na chwilę usiąść. Właściwie to miała w planach posiedzieć tu dłużej i przeczytać przyniesioną przez siebie książkę. Chciała pobyć sama by w spokoju oddać się lekturze, która była dla niej dość ważna. PO okładce widać było, że tom nie należy do najmłodszych, a ponad to był często otwierany, bowiem skórzana oprawa była już mocno przetarta, tak, ze widniały na niej niezbyt estetyczne jaśniejsze plamy. Gdy otwarło się książkę widać było, ze strony także były często przewracane. Czym była więc ta książka i dlaczego była dla Amelii tak ważna?
Niech to na razie zostanie tajemnicą.
Puchonka otworzyła książkę i zagłębiła się w lekturze. Po chwili z jej oczu zaczęły spływać łzy tworząc na zarumienionych od zimna policzkach dwa strumienie znikające gdzieś w wysoko uniesionym kołnierzu jej płaszczyka.
Nie dane jej było jednak zbyt długo cieszyć się samotnością. Gdy utorowane przez słone krople strumienie były już wyraźnie widoczne, a i utrzymywanie względnej cichy przestało już jej wychodzić przez co cichy szloch wydobywał się z jej gardła, podeszła do niej jakaś dziewczyna. Początkowo Amelia nie zauważyła, ze ma towarzystwo zbyt skupiona na książce.
-Hej-powiedziała cicho niepewnym głosem, nie do końca wciąż nad nim panując, gdy zaskoczona obróciła się przodem do nowo przybyłej. Po chwili poczuła jak ciężka zimowa peleryna dziewczyny opada na jej ramiona.
-Dziękuję, ale nie trzeba, za ty zmarzniesz-zwróciła się do dziewczyny chcąc oddać jej pelerynę.-Nic mi nie będzie. To tylko... przeszłość. Czasem wspomnienia sprawiają wielki ból...- powiedziała cicho patrząc na trzymaną wciąż w dłoniach książkę. Nie znała dziewczyny, choć na oko wydawało jej się, ze są mniej więcej w tym samym wieku.
-Chyba się nie znamy, jestem Amelia- przedstawiła się ocierając słone strumienie z policzków i uśmiechając się ciepło z sympatią do nieznajomej.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Triss



Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sob Gru 13, 2014 5:53 pm

Ludzie są bardzo różni, niczym płatki śniegu, które gęsto okryły błonia Hogwartu. Każdy jest wyjątkowy i nigdy nie można powiedzieć, że kogoś się zna w stu procentach. W końcu, życie bywa zaskakujące i ktoś, kogo mogliśmy uważać za szarą myszkę, może się nagle okazać kimś dzielnym i śmiałym. I jedynie ukrywać to przed nieprzyjaznym światem, utrzymywać element tajemnicy. Tak samo było i w tym przypadku. Niepozorna puchonka, choć na zewnątrz hulał mróz, a śnieg na czas zimy zakrył ślady tragicznych wydarzeń przeszłości, nie bała się samotnie opuścić murów zamku. Choć z pewnością wiedziała, że nawet pod czujnym wzrokiem dyrektora szkoły, nikt nie może się czuć bezpiecznie. A może było inaczej? Może smutek, wywołany nieznanymi dla Triss przejściami Amelii z przeszłości, przesłonił jej resztę spraw, na które również powinna mieć baczenie? Ludzie bywają w końcu nieprzewidywalni, nawet dla samych siebie...
- Przywykłam do zimna i nawet je lubię. Choć mama zawsze każe mi zakładać ciepłe ubrania.- Odpowiedziała z lekko skrywanym uśmiechem. No cóż, może o to właśnie chodziło... Każdy ma inne zamiłowania i ulubione rzeczy. A dziewczynie z domu borsuka, pewnie w tejże chwili najbardziej potrzebne było trochę wytchnienia od smutków życia, co  dawał spacer do ulubionych miejsc wśród szkolnych błoni. Mimo to jednak, po usłyszeniu różnych historii na temat życia hogwardzkich uczniów, Triss wolała, by Amelia nie zostawała sama. Choć narzucać się jej też nie powinna.
- Z przeszłości można czerpać cenne lekcje. Lecz jeśli ma ona negatywny wpływ na teraźniejszość, zwłaszcza w kwestii emocji, to może lepiej odciąć się od niej myślami choć na moment, by odetchnąć i skupić się na przyszłości?- Westchnęła cicho, przypatrując się ukradkiem książce, która trzymała puchonka. Znów, jej ciekawość prawie wzięła górę.
- Jeśli oczywiście chcesz zostać sama ze swoimi myślami, nie będę ci przeszkadzać. Nie zadręczaj się jednak przeszłością. Bez względu na wszystko, nic już nie ma wpływu na to, co było. Trzeba żyć dalej.- Odrzekła, zawieszając sobie pelerynę na ramieniu i przechodząc obok Amelii, bliżej jeziora.
- Zwą mnie Triss.- Mruknęła, po czym uklękła przy krawędzi pomostu i zanurzyła jedną dłoń w wodzie. Chłód, jaki przy tym poczuła, był nawet przyjemny, choć ludzie po dłuższym kontakcie z marznącą cieczą, mogliby się nabawić odmrożeń. Ciekawe... Czy uczniowie Hogwartu chętnie szukają okazji, by wyrwać się z lekcji? Czy jednak lubą swoją szkołę? Może krótka rozmowa na temat szkolnych zainteresowań, pomógłby Amelii choć na moment zapomnieć o smutkach? Z myślą o tym, Triss wstała i spojrzała na dziewczynę z książką, mając nadzieje, że jednak zgodzi się na to, by jej potowarzyszyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Amelia Mary Fern



Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Czw Gru 18, 2014 9:39 pm

Śnieg mógł niestety zatrzeć jedynie widzialne ślady przeszłości. To co sprawiało największy ból nie znikało tak łatwo jak ślady na piasku. Wspomnienia przeszłości potrafiły męczyć latami, nim udało się pogodzić z nimi. Ból nigdy nie mija, ale można się do niego przyzwyczaić, jednak wymagało to wiele czasu.
Zimno przeszywające jej nerwy pozwalało skupić się na czymś innym i przynajmniej odrobinę odciąć się od wewnętrznego bólu łamiącego jej serce. A z każdą przewróconą stroną było coraz gorzej.
Czy się bała? A kto w tych czasach nie odczuwa lęku o swoją przyszłość? Każdy czarodziej wychodził z domu trzykrotnie sprawdzając otoczenie, nie ufano już niemal nikomu, nawet tym których znało się latami. Co prawda Hogwart ze względu na liczne czary ochronne, a także osobę dyrektora, przed którym nawet Voldemort wydawał się czuć respekt, uchodził za najbezpieczniejsze miejsce lecz Amelia wiedziała jak bardzo złudna jest ta opinia. Wiedziała o większości szpiegów Czarnego Pana w szkole, nie mówiąc już o tym, że przecież Voldemort nie raz już pokazał, ze jest w stanie wejść na teren szkoły i spowodować tragedie. Tak Amelia bała się. Okropnie się bała. Jednocześnie była zobojętniała. Wiedziała, ze nic nie poradzi na to co ma się stać. Nie znaczy to oczywiście, ze nie walczyłaby gdyby zaszła taka konieczność, jednak nie pozwalała by strach ograniczał ją. Dlatego mimo obaw wychodziła na spacery. Zresztą ona miała swojego tajnego anioła stróża. Uśmiechnęła się kącikiem ust, gdy Defene jakby słysząc jej myśli potarła łebkiem o jej szyję, ukryta szczelnie pod kotarą gęstych włosów Puchonki.
-Troskliwa mama- uśmiechnęła się do dziewczyny ciepło, choć w jej oczach widać było pogłębiający się smutek. O nią nikt tak nie dbał. Nawet nie znała swojej mamy…
-Historia to wspaniała nauczycielka, tylko uczniów ma nieposłusznych, którzy choć słuchają nie potrafią wyciągniętych wniosków przekształcić w czyny by uniknąć powtarzania błędów innych. Uczymy się niestety na własnych błędach, często powtarzając je po wielokroć z nadzieją, ze skutek się zmieni. - powiedziała głęboko zamyślona patrząc gdzieś w dal.
-Odcięcie się od przeszłości choć możliwe niemal zawsze niemal nigdy nie jest tak łatwe jakbyśmy chcieli. A nie zawsze chcemy. Najwięcej bólu sprawia to co było piękne, ale jest przeszłością i jedynie wspomnieniem. Utrata szczęścia chwili to największe cierpienie jakie dają wspomnienia, ale mimo to brnie się w nie coraz głębiej, chcąc w tym cierpieniu zaznać choć przez moment tamtego przeszłego szczęścia.- obróciła głowę w stronę swojej niespodziewanej towarzyszki uśmiechając się do niej melancholijnie Mówiła nieskładnie i cicho. Widać, a raczej słychać było, ze mówi to co myśli. Dosłownie. Bo czy myśli kiedykolwiek są składne?
-Przyszłość jest tak niepewna, ze chyba nie warto zaprzątać sobie nią głowy. Skupiać należy się na teraźniejszości. Bo tylko chwila obecna na prawdę należy do nas- powoli odchodziła od niej ta smutna melancholia, a łzy jeszcze przed chwilą strumieniem spływające po jej policzku powoli wysychały.
-Zostań jeśli chcesz. Nie przeszkadzasz. Tylko ostrzegam nie jestem zbyt dobrą kompanką- uśmiechnęła się wstając powoli z ośnieżonych desek pomostu. Przytuliła książkę do piersi i przymykając oczy wzięła głęboki wdech mroźnego powietrza.
-Ja przybyłam tu podręczyć się przeszłością, a co ciebie przywiało przez te śniegi tu?- spytała otwierając powoli oczy i patrząc na Triss już nieco weselej. Melancholia powoli odpływała sprawiając, ze jej oczy odzyskiwały wesoły blask typowy dla Amelii.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Triss



Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sro Gru 24, 2014 3:13 pm

W takiej sytuacji, jak ta, z pewnością przydałaby się obecność jakiegoś komika lub żartownisia. taki, to z pewnością potrafiłby wymyślić zabawna anegdotę lub przekręcić jakieś zdanie w żart, nawet w nieciekawej sytuacji, co choć na chwilę pomogłoby bardziej rozluźnić sytuację i trochę poprawić nastrój puchonki. Triss wydawało się przez moment, że jej plan nawet miał szanse się powieść, mimo, iż nie była istotą wystarczająco rozrywkową. Przecież, po krótkiej wymianie zdań, po licu dziewczyny, w końcu przestały płynąć łzy. Widząc to, nastolatka z chęcią została na pomoście, by jeszcze trochę potowarzyszyć uczennicy.
- Tak, miło jest mieć się do kogo odezwać. Jeśli nie do rodziców, to zawsze do jakiegoś przyjaciela, przyjaciółki lub kogoś innego. Samotność rzadko pomaga.- Odpowiedziała obserwując, jak Amelia znów odzyskuje dobry humor, albo przynajmniej tak się Triss zdawało. Nie ważne... Grunt, by puchonka nie poddawała się życiu i brała z niego garściami, niezależnie od okoliczności.
- Co tu robię? Zastanawiam się, co robić... Jestem uczennicą z wymiany. Zostanę tu przynajmniej na pewien czas i będę obserwować Hogwardzkie życie i metody nauczania.- Rzekła, powtarzając jednocześnie tą samą wymówkę, jaką przedstawiła spotkanej w Londynie, pani Caligo. I tak miało jak na razie pozostać. W końcu, to tylko drobne kłamstewko, a może pomóc dziewczynie lepiej dotrzeć do rówieśników, nawiązać z nimi jakiś kontakt.
- Możliwe, że spotkamy się na jakiejś lekcji. Na jaki rok nauki uczęszczasz?- Spytała, mając nadzieję, że przynajmniej jedna przyjazna dusza, wspomoże ją w tej dość nieciekawej sytuacji. Nikogo nie znała, po za częścią nauczycieli. Więc towarzystwo Amelii, mogło okazać się przydatne. Przy okazji, Triss mogłaby dopilnować, by puchonka mniej razy miała powody, by wpadać w zły nastrój, a do jej oczy zalewać się łzami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Amelia Mary Fern



Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Pią Gru 26, 2014 1:49 am

Oj tak brakowało kogoś kto umiałby rozładować sytuację i je obie rozbawić. Amelia miała dość mocnego doła, za co obwiniać mogła tylko siebie. Jej towarzyszka choć była w dużo lepszym stanie niż Puchonka chyba zaczęła nieco zarażać się melancholią dziewczyny. Tak się wydawało Amelii. Widać było, że dziewczyna chce pocieszyć pogrążoną wciąż we własnych myślach Puchonkę, a ta widząc to czuła się gorzej, bo wiedziała, że to bezcelowe. Było niewiele osób, które potrafiło ją ot tak wyciągnąć z dołka. Łzy przestały jej co prawda płynąć, ale bardziej ze względu na wstyd, ze ktoś widział ją płaczącą. Mimo to ucieszyła się, że dziewczyna zechciała dotrzymać jej towarzystwa. Jakoś tak.. nie chciała być sama. Ale w życiu by się do tego nie przyznała.
-Nawet wśród najbliższych można być samotnym. Trudno znaleźć kogoś, kto przegania to beznadziejne uczucie raz na zawsze....zaczynam nawet myśleć, ze graniczy to z cudem...Ale masz rację. Miło jest mieć do kogo usta otworzyć. - niemrawo uśmiechnęła się do Triss, a jej oczy miały ... przepraszający wyraz. Jakby chciała przeprosić za to co mówi. I trochę tak było. Miała bardzo melancholijny nastrój, a to wiązało się z dość pesymistycznym myśleniem, a co za tym idzie zapewne większość tego co powie nie będzie należeć do najweselszych.
-Z wymiany? Tak późno? - spytała wyłapując coś co nie bardzo jej pasowało. Zazwyczaj bowiem wszelkie wymiany między szkolne odbywają się na początku roku-Prawie święta- dodała w gwoli wyjaśnienia-Zdążysz się zaaklimatyzować nim wszyscy niemal wybędą do domów na ferie?- spytała, a w jej głosie słychać było troskę o los nowej koleżanki. Wiedziała jak trudne jest życie kogoś, kto nie może sobie znaleźć miejsca.
-Jestem z szóstego rocznika-odpowiedziała patrząc z zainteresowaniem na dziewczynę. Miała nadzieję, że mają jakieś zajęcia razem. Mogłaby jakoś pomóc dziewczynie pomóc się zaaklimatyzować.
-Poznałaś już kogoś poza mną ?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Triss



Liczba postów : 140

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Nie Sty 04, 2015 5:22 pm

Nie chciała Amelii do niczego zmuszać. To tylko pogorszyłoby sytuacje, jeszcze bardziej napinając atmosferę. Choć, gdyby jeszcze kiedyś zdarzyło się widzieć ją w takim stanie, Triss nie miałaby wyboru- zaciągnęłaby puchonkę silą do Słodkiego Królestwa i wywołała poprawę nastroju słodkościami, nasączonymi eliksirami humoru. Bo przecież, zbyt długo przeciągający się dół emocjonalny, mógł wywołać myśli samobójcze. Więc nawet, gdyby dziewczyna miała się na nią za to później obrazić, starania nie poszłyby na marne.
- Najbliższych? A czy nie spodobałoby ci się spędzanie wolnych chwil w towarzystwie znajomych z domu w Hogwarcie? Wspólne zabawy towarzyskie i tym podobne... Słyszałam, że pokój wspólny Hufflepuffu, ma bardzo przyjemny wystrój. Może zaproponuj innym puchonom wieczorek zabaw i spróbuj się odprężyć.- Zaproponowała, starając sobie wyobrazić pomieszczenie podobne do salonu, w barwach domu borsuka i pasujących do nich akcentach. I już na samym początku, pierwsze, co jej przyszło na myśl, to... Ul. Trochę to było dziwne, ale jednocześnie przywoływało atmosferę wsi i słońca.
- Barwy Twojego domu, cechują się swego rodzaju ciepłem i szczęściem. Nie są tak ponure, jak te krukonów i slizgonów. Żółty, to w końcu radosny kolor. A czerń, dodaje mu stanowczego wyrazu. Z pewnością wasze dormitorium jest bardzo ładne i przytulne. Chętnie zajrzałabym tam choć na chwilę, gdyby akurat wejście było otwarte...- zachwycała się klimatami Hufflepuffu, a mając odpowiedzieć na pytania Amelii, ponownie się uśmiechnęła.
- Pewnie jakiś eksperyment pedagogiczny. Wybrano kilka osób z mojej strony, kilka osób z waszej i zrobili zamianę. Ciekawe, co z tego wyniknie. Początkowo nie byłam chętna, by w tym uczestniczyć.- Odpowiedziała, zastanawiając się, czy po skończeniu się roku szkolnego, będzie musiała opuścić szkołę. Na razie, nie czuła z Hogwartem żadnej więzi, lecz zaczynały się już ferie świąteczno-zimowe. Po nich, wakacje zaczną się, zanim ktokolwiek się obejrzy. Czyli, będzie mało czasu.
- Z pewnością więc, zobaczymy się na jakichś zajęciach. Na razie bowiem, jesteś pierwszą uczennicą, z którą rozmawiam. Innych znam tylko z widzenia lub słyszenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3234-triss
Amelia Mary Fern



Liczba postów : 1107

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Wto Sty 13, 2015 12:32 am

Na Amelię już dawno przestały działać słodkości. Afrah nie raz próbowała wyciągnąć ja z doła przy pomocy ton czekolady. Zdarzyło się nawet wino. Ale co z tego? Humor Puchonki poprawiał się na kilka chwil by po chwili stać się jeszcze gorszym. Nie. Jedynym sposobem by jakoś się wykaraskała z tego, było - być. Pozwolić jej poczuć, ze nie jest jednak sama. Jedna kto wpadłby na to. Albo inaczej kto chciałby siedzieć z dziewczyną będącą chodzącym nieszczęściem?
Myśli samobójcze… cóż je miała już za sobą. Żyła tylko dlatego, ze w sumie… chciała zrobić paru osobą na złość, tak przynajmniej powtarzała Afrah. W rzeczywistości.. bała się, lecz nie śmierci, ale tego, ze gdy ona umrze wszyscy zapomną...a tak przynajmniej ona pamiętała o Sebastianie Alexie, Julii, Samaelu czy Emily.
-Wiesz.. nie jestem typem duszy towarzystwa. Propozycje zabaw nie są w moim stylu. Pewnie i tak nikt by się na to nie pisał… nie jestem zbyt lubianą istotką
Uśmiechnęła się wzruszając obojętnie ramionami. Nigdy specjalnie nie zależało jej na posiadaniu grona przyjaciół. Wystarczyło jej tych kilku, na których wiedziała, że może liczyć. Niestety w większości byli oni daleko albo nie żyli. Takie jej szczęście.
-Pięknie to opisałaś.Mi zawsze przypominało to pszczoły. Atmosfera w pokoju wspólnym też nieco przypomina czasem pszczeli ul- zgiełk i harmider.
Zaśmiała się cicho.
-Jak chcesz mogę cię wprowadzić, ale wierz nie ma za wiele do oglądania
Rzuciła uśmiechając się delikatnie.
-Czemu?
Spytała patrząc na nią uważnie. Jej szkoła musiała być bardzo miła, bo nawet Amelia która Hogwart kochała całym sercem miała czasem ochotę uciec i skryć się gdzieś daleko od niego.
-W takim razie niezmiernie mi miło. Może cię nieco oprowadzić. Szkoła ma kilka zakamarków znanych tylko uczniom
Puściła dziewczynie oko proponując mały spacer, głównie dlatego, że zaczynało jej już robić się zimno mimo pożyczonego płaszcza. Siedziały w końcu tu już całkiem długą chwilę. Pocierała ramiona by się nieco rozgrzać i czekała na odpowiedź Triss z nadzieją, że ta zgodzi się przynajmniej udać do zamku i tam kontynuować rozmowę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Amelia Mary Fern
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t382-amelia-mary-fern
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sob Mar 21, 2015 1:27 pm

EVENT "W POSZUKIWANIU OZNAK WIOSNY"

Był piękny dzień -21 marca, czyli kalendarzowy pierwszy dzień wiosny. Uczniowie, którzy zgłosili się do zabawy w znakomitych humorach pojawili się na miejscu zbiórki.
Tam czekała już na nich profesor McGonagall oraz profesor Slughorn, którzy zadali sobie trud w przygotowanie tego wydarzenia.
-Będziecie podzieleni na cztery pary. W nich zdobywacie punkty, dzięki czemu na koniec będziemy mogli dowiedzieć się, kto będzie zwycięzcą.- powiedziała nauczycielka z iście promiennym, wiosennym uśmiechem.
-Waszym zadaniem będzie losowanie kart z zadaniami. Jeśli zadanie wam się powtórzy macie możliwość powtórzyć losowanie. Jednak, musicie zrealizować każde z nich.- stwierdził z uśmiechem nauczyciel eliksirów. Zapowiadała się przecież genialna zabawa czyż nie?
-Jest 10 zadań + bonusy. Na realizację macie czas do wieczora. Wtedy będą liczyły się wasze punkty. Do dyspozycji macie CAŁE BŁONIA.-podkreślili nauczyciele, po czym przedstawili składy drużyn.

GRUPA I ...   GRUPA II  ...   GRUPA III  ... GRUPA IV
-Jessi  ...     -Rigel   ...       -Thomas  ...    -Rosemarie
-Wiktor ...    - Nikita    ...    -Jasmine  ...   -Regulus

-Liczy się współpraca! Powodzenia.- zostało powiedziane, po czym pozwolono naradzić się uczniom w grupach, gdzie pójdą i kto będzie losował pierwsza karteczkę.

****
KILKA ZASAD.
1. MG będzie większość czasu obecny, więc w sprawach spornych reaguje.
2. Losowanie kart odbywa się poprzez użycie kostek z napisem "WIOSNA"
3. Najlepiej by było, aby każda dwójka zaczęła w innym miejscu błoni.
4. Zabawa trwa do jutra, do godzin wieczornych, więc ile zdążycie zrobić zadań zależy tylko od was.
5. W razie wątpliwości pisać do Anki na pw!
POWODZENIA!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   

Powrót do góry Go down
 

Pomost przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Magiczne lampiony na jeziorze
» Jezioro
» Recepcja

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Błonia-