a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Pomost przy jeziorze - Page 3
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Pomost przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sro Mar 25, 2015 11:18 pm

Widziała kątem oka, że patrzy na to co ona robi i prawdę powiedziawszy trochę się zawiodła. Sądziła, że nie jest tak spokojny. Przyglądała mu się uważnie. Może nie wiedział kim była? To wręcz nierozsądne podchodzić tak do obcej kobiety. W sumie dopóki się nie przedstawił też nie wiedziała kim jest.
Eh, a jeszcze przed chwilą była prawie zainteresowana tym co się może wydarzyć! Coś by się działo. Ponownie zamknęła oczy.
- Zawsze sądziłam, że uprzejmość to cecha Hufflepufle. Kto by pomyślał, że Gryfonii są tacy pokorni. - Uniosła zadziornie kącik ust, zastanawiając się czy go sprowokuje. Nie potrafiła czasem wytłumaczyć tej nagłej potrzeby niemal nie znać granic w postawionym stwierdzeniu tylko po to, by w rozmówcy wzbudzić emocje.
Przesunęła językiem po podniebieniu. Ten papieros był obrzydliwy, ale coś takiego... zostawiał po sobie... ten moment zaciągania jej się chyba najbardziej podobał - patrzenie, jak bibuła spala, jak wydobywa się dym i to bardzo blisko twarzy, jak po drugiej stronie - w ustach - czuje coś, co wciągnęła i co zaraz wypuści...
- Rigel Ashdown. - Spojrzała mu w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Czw Mar 26, 2015 8:42 pm

Cóż, być może źle go oceniła. A może nie? Może w rzeczywistości chłopak, który teraz wydawał się oazą spokoju w rzeczywistości nią był, może tylko udawał? Gdyby go lepiej znała doskonale wiedziała by, że Bryan jest nieprzywidywalny, w jednej chwili jest cichy, opanowany, a w następnej już ogarnia go furia i kompletnie nie myśli co robi. Wtedy już kierują nim inne rzeczy niż rozum, ale to mało ważne, na pewno to nie był temat na teraz.
-Widzisz, ja na przykład wychodzę z założenia, że to jest akurat jest mało ważne do jakiego domu trafiamy. Wszystko zależy od człowieka, od charakteru, od tego co siedzi tutaj i tutaj. - wypowiadając ostatnie słowo wskazał palcem najpierw na swoją głowę, oczywiście mając na myśli mózg, a potem na klatkę piersiową, co znaczyło oczywiście serce, które sobie teraz spokojnie biło tłocząc krew do całego ciała. No może nie biło tak do końca spokojnie, sam nie wiedział dlaczego, ale to też było chyba mało ważne. Przez chwilę ponownie spojrzał na taflę wodną obserwując jak wiatr tworzy malutkie fale, a potem ponownie spojrzał w jej oczy. Były...ładne, głębokie, mógłby nawet w nich zatonąć, ale wydało mu się wtedy, że...kryją w sobie jakąś tajemnicę, coś nieodgadnionego i być może jeszcze...żal? Ale to wszystko były tajemnice, które były daleko za jego zasięgiem. Nie mógł ich odkryć teraz, nie wiedział czy kiedykolwiek odkryje. Nigdy nie wiadomo jak wszystko się potoczy, co się dalej wydarzy.
-Rigel...Ładne imię, nigdy w życiu nie spotkałem nikogo, kto się tak nazywał. Podoba mi się. - być może dla innych nie było jakieś wyjątkowe, ale dla niego tak. Pierwszy raz się z nim spotkał i naprawdę mu się podobało. Uparcie zaglądał jej prosto w tęczówki, a po chwili na jego ustach ponownie wymalował się uśmiech. Delikatny, bo delikatny, ale zawsze. Lubił się uśmiechać, po prostu.
-Więc..Rigel...Coś Cię trapi? Jeśli oczywiście mogę wiedzieć. - zapytał, kierowała nim oczywiście chęć pomocy, już taki był - zawsze chciał wszytkim pomagać, przez co często cierpiał, wykorzystywali go...Ale tak właśnie było, nie potrafił się zmienić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Pią Mar 27, 2015 11:36 pm

Przyglądała mu się uważnie zanim się odezwał, bo skoro on nie kończył kontaktu wzrokowego, to ona tym bardziej nie zamierzała tego robić. Niezauważenie dla samej siebie wyprostowała się i uniosła podbródek, jakby koniecznie chciała wyjść na wyższą, niż jest w rzeczywistości. Bo tak generalnie była od niego niższa - Rigel była bardzo niską i drobną dziewczyną - może dlatego nikt, kto jej nie znał nie brał jej na poważnie. Patrząc na jej twarz nie widziało się ślizgonki, która rzuci jakimś opryskliwym tekstem, wypowie zaklęcie, które sprawi ci nieprzyjemność czy chociażby krzywo spojrzy. Wyglądała raczej na zagubioną dziewczynkę, która stara się przybrać maskę. Cóż, podobnież bardziej dociekliwi to widzieli. Jej specjalnie nie zależało na niczyjej opinii w tym temacie - miała swoje własne cele do spełnienia punkt po punkcie. Na przykład - być szczęśliwą. Przynajmniej póki miała szansę.
- Nie wiem w jakim ty świecie żyjesz, ale od tego co masz tutaj - klepnęła go w głowę - i tutaj - dotknęła palcem jego serca - zależy do jakiego domu się dostajesz, co sprowadza się do tego, że pewne cechy posiadają wszyscy mieszkańcy domu, nawet jeżeli o nich na pozór nie wiedzą, lub co gorsza... - spojrzała mu w oczy mrużąc swoje ślepia - próbują je ukryć. Wtedy objawiają się w najmniej oczekiwanym momencie i są przerażająco ogromnym ciosem. Mocą nie do opanowania.
Zakończyła i nieznacznie się odsunęła. Normalnie odwróciłaby wzrok, ale teraz nie mogła, bo w końcu ona pierwsza nie przerwie kontaktu.
- Rigel to najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Oriona. - Patrzyła dokładnie na niego, na każdy jego najmniejszy gest, każdy lekki uśmiech... co on planował? Aż w końcu powiedział. Nieco nawet się odprężyła, że już wie. - Nic. Zupełnie nic mnie nie trapi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Sob Mar 28, 2015 9:04 pm

Brunet postanowił usiąść koło niej, a mało tego...spojrzał na jej bose stopy poruszające się w wodzie i uznał, że to jest świetny pomysł. Również zdjął swoje buty i odstawił na bok, a nogi włożył do wody. Uh. Była trochę zimna!
-Aj..Pierwsze wrażenie niezbyt przyjemne. - skwitował krzywiąc się lekko, ale zaraz mu przeszło i znowu spojrzał na nią.
Komentując to, co ktoś wyżej zauważył - faktycznie, nie można było tego w niej dostrzec. Wyglądała na...miłą osobę i Bryan na pewno nie uważał, że jest 'ślizgonką, która zaraz rzuci jakiś opryskliwy tekst'. Chociaż...Jej słowa były w jakiś sposób nasączone jadem, ciekawe czy reagowała tak na każdego, kogo dopiero poznała, czy może on ją po prostu denerwował? Nie zamierzał się nad tym zastanawiać, na pewno nie teraz.
-Nie koniecznie. Podobno wszyscy ślizgoni są złośliwi, opryskliwi i aroganccy, a jeden z moich lepszych przyjaciół pochodzi z tamtego domu i nie jest taki. Ma czasami różne wyskoki, ale w gruncie rzeczy uważam, że w jego przypadku tiara się pomyliła. Sama stwierdziłaś, gdy tylko mnie zobaczyłaś, że myślałaś, iż uprzejmość to cecha puchonów - a ja należę do gryffindoru. Każdy jest inny, a dom to tylko otoczenie, do którego najbardziej się pasuje, nie koniecznie ze względu na te same cechy charakteru. Uważam, że bardzo się różnie od większości gryfonów. Dlatego nie zgodzę się z Tobą. - nie skomentował tego, że klepnęła go w głowę, ani, że dotknęła jego klatki piersiowej. Coś sprawiało, że mogła to zrobić, że mógł jej na to pozwolić. Cholernie podobało mu się to, że po prostu z nim rozmawiała, nie reagowała na niego jak wiele rówieśniczek patrząc na jego mięśnie, czy też urodę..Patrzyła na niego jak na człowieka, a nie jak na jakiś obiekt westchnień. Fajnie tak po prostu z kimś porozmawiać..z kimś inteligentnym.
-Najjaśniejsza gwiazda..hmm. Ciekawe. - powiedział, faktycznie. Ciekawe, dlaczego rodzice wybrali właśnie takie imię. Czyżby była dla nich właśnie taką gwiazdą? To już było zbyt prywatne pytanie, dlatego zachował je dla siebie.
-Wiesz, wydajesz się taka...pogrążona w smutku, w żalu. Wybacz, nie powinienem może tak wypytywać...Właściwie to się nie znamy, takie odnoszę wrażenie. Ja na przykład mam mnóstwo zmartwień, dlatego tutaj przyszedłem. Sam. Oderwać się od wszystkiego, moje myśli błądzą po wspomnieniach, do których nie chcę wracać, właśnie z tego powodu musiałem pobyć na zewnątrz..Ale cieszy mnie twoje towarzystwo. - sam nie wiedzał po co jej to wszytko mówi, może go uznać za gadułę, albo pomyśleć, że na siłę szuka przyjaciół. Ale tak nie było.
I serio - cieszyło go jej towarzystwo, mimo, że na prawdopodobnie nie odczuwała tego samego. W końcu...przyszedł taki gryfon, siada obok niej bez pytania, ciągle gada, wypytuje...Mógł by wprost zapytać, czy przeszkadza jej, że tutaj jest, ale przemilczał to.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rigel R. Ashdown

avatar

Liczba postów : 230

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Nie Mar 29, 2015 1:25 pm

Patrzyła jak tak po prostu sobie koło niej siada, jakby byli przyjaciółmi, czy kimś w tym rodzaju. Nie za bardzo wiedziała, czemu ten Gryfon tak swobodnie się przy niej czuł. Czyżby straciła swoją dziwnowatość? Zmrużyła oczy. No jeżeli chciał, to nie zamierzała mu zabraniać. Zwłaszcza, że nie zapytał.
Rigel wykształciła w sobie pewne rzeczy, które miały ją ochraniać przed ludźmi, którzy mogliby ją w jakiś sposób skrzywdzić. A że sam etap ufania i przekonywania się był zbyt ryzykowny, to korzystała z tych odstraszaczy na co dzień. Wzrok. Ton głosu. Psychopatyczna mina. Ale jasne, zawsze zdawali się tacy, którzy na jej wzrok uważali, że uroczo się złości, na ton głosu, że jest melodyjny, a psychopatyczną minę uważali za słodki element jej całokształtu. Zdarzali się wszyscy. Cóż, do momentu aż sięgała po różdżkę, a przynajmniej chciała to widzieć w tym świetle, bo nie ma to jak mieć ten swój własny świat.
- A kim jest twój najlepszy przyjaciel? Bo zapewniam cię, że każdy z nas ma w sobie tę samą cząstkę. A tiara się nigdy nie myli. Bo wiesz... twój przyjaciel może się troszczyć o tych których ceni i kocha, ale to nie znaczy, że nie jest w stanie posunąć się do bezwzględności. Może hamować swoje instynkty, to ze nie dręczy innych nie znaczy, że denerwuje go jeżeli ktoś to robi, a jemu dręczona osoba i dręczyciel są obojętni. Każdy ma dwie strony. A co do ciebie... - patrzyła mu w oczy uważnie. - Nie opuszczasz gardy nie dlatego, że się do tego zmuszasz, tylko nie czujesz potrzeby. Jesteś irracjonalny, bo przysiadasz się do ślizgona ot, bez niczego. Nie zdziwiłabym się chyba, jakbym usłyszała jutro, że nie ma cię w szkole, bo wspinasz się na najwyższy szczyt szukając Złotego Feniksa. - powiedziała wręcz z lekkim prychnięciem - Nawet bez twoich szat wiedziałabym, że jesteś gryfonem. Masz zapach Gryfona. Wzrok Gryfona i Brawurowość prawdopodobnie. - Przesunęła po nim wzrokiem. Może mówiła na wyrost, nie znała go, ale takie miała przeczucie, to to powiedziała. Swoją drogą to akurat było całkiem fajne doświadczenie, tak... gdybać. Nie często miała okazję to robić. - Każdą z tych cech może mieć każdy, ale zbitkę tylko konkretny dom. - Wzruszyła ramionami. Jej serce jest ślizgońskie, ale umysł od zawsze należy Krukona. Lubiła te słowa Tiary. Nie uważała, że to coś wyjątkowego, po prostu lubiła ich brzmienie i dziwną konstrukcję.
Patrzyła nadal na niego, kiedy mówił o kłopotach. Zmrużyła oczy i uniosła podbródek nieco wyżej i cicho westchnęła.
- Przykro mi, to mimika mojej twarzy, a nie trapienie. - Wzruszyła ramionami. - Ale miło, że chcesz we mnie zobaczyć swoje odbicie. - Zmrużyła ponownie oczy, po czym nieco mocniej odchyliła się do tyłu na rękach i nieco bardziej zabujała nogami. Fakt... woda była zimna, ale powoli już do tego się przyzwyczajała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2472-rigel-remy-ashdown#46478
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   Wto Mar 31, 2015 1:51 pm

Faktycznie, jego zachowanie mogło nie spodobać się wielu osobom - bywał dość bezczelny i bezpośredni - tak jak teraz, po prostu tak koło niej siadając, jakby się dobrze znali, mimo, iż kompletnie nie miał pojęcia kim ona jest..
I odpowiadając na pytanie - nie, raczej nie straciła swojej dziwności - wydała mu się odrobinę właśnie taka, ale to nie znaczy, że była zła, czy coś w tym rodzaju. Dla niego była...nieco pogubiona, przynajmniej takie odnosił na razie wrażenie - nie mógł mieć pewności.
Dlaczego właściwie jeszcze nie odszedł, tylko dalej męczył ją swoją obecnością? Sam nie do końca wiedział.
Może dlatego, że widział w niej podświadomie odrobinę...siebie? Również wykształcił w sobie coś, co miało odstraszać ludzi od zadawania mu trudnych pytań, czy fałszywego żałowania go. Tylko u niego był to uśmiech, był wiecznie szczęśliwy - na pozór, wychodząc z dormitorium zakładał na maskę twarz, by po raz kolejny opuścić pokój wspólny i zagrać kogoś innego. Normalnego (cokolwiek to znaczy) chłopaka, bez żadnych problemów, wesołka...I to działało, za takiego go mieli. Kto mógł by podejrzewać, że w rzeczywistości tym zagubionym gryfonem już dawno wstrząsnęła pewna tragedia zmieniając na zawsze jego psychikę? Nie mogli tego wiedzieć. A on unikał krzywdzenia, lub ludzi, którzy mogli by wykorzystać jego słabości.
-Mało ważne kim jest. Ważne, że jest przyjacielem. Bądź co bądź..zakończmy może ten temat, bo i tak nie dojdziemy tutaj do porozumienia. Uważam, że racja leży tutaj po części po obu stronach. - następnie posłuchał tego co ma do powiedzenia o nim. Wzdrygnął się trochę w duchu. Miała rację - nie opuszczał gardy, nigdy. Tak łatwy był do rozpracowania?
To wszystko było prawdą.
-Być może masz rację. Taki właśnie jestem. Złoty feniks mówisz? Skoro umrę na sto procent, powinienem też żyć na sto, nie uważasz? Zdobędę wszystko czego chcę, to zależy tylko ode mnie. Być może z daleka widać cechy gryfona, wcale mi to nie przeszkadza. Brawura, odwaga..taki się już urodziłem. - odparł tylko, dalej się w nią wpatrując.
Miała rację w wielu kwestiach. Mimo wszystko uważał, że nie jest taka, jaką stara się być. To co teraz pokazuje sobą to tylko maska, zwykłe przebranie, ale tego również nie powiedział na głos.
-Nie szukam w Tobie swojego odbicia, za bardzo się różnimy. Chociaż...myślę, że znalazło by się kilka wspólnych cech, być może celów - chociaż w to drugie raczej wątpie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pomost przy jeziorze   

Powrót do góry Go down
 

Pomost przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Magiczne lampiony na jeziorze
» Jezioro
» Recepcja

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Błonia-