a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Schody
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Schody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy



Liczba postów : 299

PisanieTemat: Schody   Pią Wrz 19, 2014 8:01 pm


Doprowadzą cię wszędzie tam gdzie chcesz, albo i też tam gdzie nie chcesz! Bo te nasze kochane, szerokie, przestronne schody, bywają bardzo dowcipne ! Chcesz na drugie piętro a one cię na czwarte, chcesz na czwarte trafiasz na siódme i tak w kółko. Trzeba się przyzwyczaić albo po prostu bardzo szybko się przemieszczać !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gilderoy Lockhart



Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Schody   Wto Paź 14, 2014 10:16 am

Tego dnia był tak pewny siebie, że nie wziął pod uwagę iż schody nie doprowadzą go na zajęcia. Ba... wyszedł jedynie pięć minut wcześniej i to go zskoczyło. Miał znaleźć się na Astronomii na samej górze, a teraz...
Westchnął zrezygnowany i wspinał się dalej i wtedy potrącił jakąś dziewczynę. Jak się okazało była to znajoma blondynka. Lynn... Uśmiechnął się do niej lekko opierając się o barierki.
-A gdzie to tak wędruje piękna pani?-zapytał pokazując swoje śnieżnobiałe ząbki. Automatycznie też przeczesał swoje kłaki. No nie mógł zaprzeczyć, że trochę wagi przykładał do pięknego wyglądu. Ale puchonka również wyglądała całkiem, całkiem...
I wtedy właśnie schody się ruszyły...
Zmieniały swoją pozycję przez kilka chwil, że dziewczyna nie utrzymała równowagi. Przewróciłaby się, gdyby nie nasz bohaterski Gilderoy Lockhart. Dumny z siebie złapał ją i przysunął do siebie. Trzymał ją stanowczo, w końcu nie chciał, żeby tak uroczej dziewczynie stała sie krzywda.
Kiedy już schody stanęły puścił dziewczynę z lekko zdezorienytowaną miną. W końcu nie mógł stwierdzić jak zareaguje koleżanka. Zachował się dość... stanowczo. Może przekroczył jakąś granicę? Nie wiedział.
Czy dostanie w pysk? To już chyba kwestia czasu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Lynn Montrose



Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Schody   Wto Paź 14, 2014 1:57 pm

Lynn w tym roku nie była sobą, ale cóż się dziwić? Kolejny rok w Hogwarcie, który zaczął się dziwnie i nieprzyjemnie, a przynajmniej takie wrażenie odnosiła Montrose. Jako, że nie bardzo miała ochotę iść na kolejne zajęcia z astronomii, a miała jeszcze do dokończenia zadanie domowe z eliksirów dopiero teraz szła na górę bez większego entuzjazmu. Co pewnie tłumaczyło jej wzburzenie.
-Uważaj jaak....o cześć Gilderoy. Astronomia, koszmarna sprawa, najchętniej bym nie szła.-burknęła załapując rumieńce na twarzy. Przekleństwo! Mimo to uśmiechnęła się lekko zażenowana. Znaczy przy Gilderoyu zawsze się tak czuła. Niby była dziewczyną, on chłopakiem, ale zawsze wydawało jej się, że wygląda jak idż i nie wracaj. I chociażby nie chciała to musiała przyznać, że wyglądał dobrze, jak zawsze. Ale wielką fanką Lockharta nie mogła się nazwać. Jakaś psychofanka, nieodstępująca go na krok? Nie, raczej zwykła koleżanka, która z chęcią zrobi zadanie domowe, jak tylko by się ładnie uśmiechnął. Schody zaczęły się ruszać, a Lynn oczywiście nie potrafiła zbyt długo balansować, koordynacja ruchowa jeżeli chodzi o takie wyczyny nie była jej mocną stroną. Jedyne co to umiała utrzymać się na obcasie, ale to już inna sprawa. Czy była zła na Gilderoya? Nie. Wręcz kurczowo trzymała się jego ręki, byle tylko nie stracić gruntu pod nogami. Przynajmniej nie zaczęła krzyczeć jak jakaś histeryczka. Kiedy wszystko się uspokoiło, zażenowana swoją nieporadnością Lynn zaczęła nerwowo poprawiać mundurek, odchrząknęła cicho. Z nieco zmieszanym i nieporadnym uśmiechem, którego nie lubiła, chociaż tata mówił, że wygląda uroczo (pewnie dlatego że powiedział tak ojciec to tego nie lubiła)
-Dzięki bardzo. I przepraszam, jak widać niezdara ze mnie.No trudno, ktoś musi- rzuciła, jednocześnie nerwowo odrzucając do tyłu blond włosy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Lynn Montrose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gilderoy Lockhart



Liczba postów : 314

PisanieTemat: Re: Schody   Wto Paź 14, 2014 8:33 pm

/ Kocie Lynn jest rok młodsza i ma Historię :>

Spojrzał na nią zadowolony. W sumie nie wiedział, dlaczego jednak podobał mu się uśmiech tej dziewczyny. Na dodatek te rumieńce. Matko i córko... TE RUMIŃCE. Działały na niego jak nic i nikt inny. No była jeszcze Dorcas, ale ona... dawno i nieprawda. A pomyśleć, że ośiadczać jej się chciał. Dziewczyny... nie powinien zawracać sobie nimi głowy. W końcu już czas na naukę, a chciał się dostać na uczelnie. Kierunek artystyczny to było coś dla niego. W sumie wyobraźcie sobie Gilderoya jako stylistę i modela w najlepszych magazynach dla Czarownic. Marzenia... marzenia do spełnienia. W końcu chłopak dążył do swoich celów.
-To nie idź. Mogę ci zaproponować spędzanie czasu w moim skromnym towarzystwie.- powiedział z widocznym błyskiem w oku. W sumie dlaczego nie. Spędzenie przedpołudnia z piękną puchonką było lepszą opcją niż siedzenie i słuchanie o jakiś śmiesznych gwiazdozbiorach. Gdyby jakaś gwiazda nosiła jego imię, to w sumie... co innego. Mógłby to jakoś zdzierżyć, a tak...?
Wziął ją pod rękę i zaczął prowadzić po schodach. Najpierw musiał się zorientowac w terenie. Gdzie to ich wyniosło. Znaczy... no...
Z tymi schodami to sprawa nie była wcale taka prosta. Robiły co chciały...
-Mam nadzieję, że nie wyniosły nas zbyt daleko. Wbrew pozorom jestem całkiem leniwym człowiekiem.- powiedział szczerze chłopak, no bo co ma ukrywać swoje cechy charakteru. Chciałby, żeby z Lynn poznali się lepiej. W końcu lepiej mieć więcej znajomych, którzy będą kupować jego magazyny czy ubrania prawda? Znajomości wszędzie. Wziął ją pod rękę i poprowadził na błonia.

/zt x2

Możesz zacząć gdzieś na świeżym powietrzu, na błoniach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t257-gilderoy-lockhart
Verónica Vargas



Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Schody   Pon Lis 10, 2014 3:24 pm

Po zakończeniu zajęć z transmutacji, Verónica wybiegła z sali jakby ją jakiś hipogryf gonił, a w ucieczkach przed nimi miała wprawę, ponieważ jej babcia posiadała hodowlę hipogryfów, którą ostatnimi czasy zajmował się głównie jej starszy brat. Zwierzęta były oswojone i z reguły bardzo przyjazne, jednak kiedy miały swoje humorki, co gorsza, nie odkłoniły się podczas wizyty, trzeba było brać nogi za pas. Tak właśnie w tej chwili wyglądała młoda Gryfonka, która pędziła korytarzem niczym burza, a wszystko po to, żeby jak najszybciej znaleźć się w Pokoju Wspólnym Gryffindoru, gdzie miała nadzieję spotkać starszego kolegę Raiona Novembre. Miała do niego pewną sprawę, nie wiedziała jednak jak chłopak ją przyjmie. Przystanęła na schodach, które rozpoczęły swoją kolejną wędrówkę, modliła się w duchu, żeby nie zaprowadziły jej czasem dwa piętra niżej, bo takie sytuacje się zdarzały. Te jednak wcale nie posłuchały dziewczyny i zawędrowały na piąte piętro, zamiast na siódme. No cóż... Jednak jej sytuacja uległa diametralnej zmianie, kiedy na schody wszedł akurat Raion Novembre, którego najwidoczniej nie było wcale w Pokoju Wspólnym Gryfonów. Wspięła się kilka schodów, wymijając jakiś uczniów z drugiego roku i podeszła do chłopaka, który w pierwszej chwili jej nie zauważył.
- Cześć Raion!, co słychać? - Spytała, przesadnie szeroko się uśmiechając do kolegi, ponieważ nie bardzo wiedziała, jak ma mu przedstawić to z czym do niego przyszła.
- Słuchaj, jest taka sprawa... - Zaczęła po chwili enigmatycznie, a po chwili wydusiła wszystko na jednym wydechu. - Nie zostawiłeś sobie może na pamiątkę esejów ze starożytnych run z szóstego roku? Bo widzisz, muszę dokończyć swój o etruskich runach, ale stanęłam na rozwinięciu i nie mogę wybrnąć, a wszystko co było w podręczniku już wykorzystałam. Nie zechciałbyś może pokazać mi swojego eseju, żebym mogła zaczerpnąć trochę... inspiracji? - Spytała, robiąc niewinną minę, a kiedy mówiła, gestykulowała tak energicznie, że pasek torby kilka razy zsunął jej się z ramienia. - Nie chcę przepisywać niczego słowo, w słowo. Tylko rzuciłabym okiem. - Dodała, z nadzieją w głosie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Schody   Pon Lis 10, 2014 4:35 pm

Tak naprawdę, to chłopak właśnie wracał z porannych zajęć. Cały czas rozmyślał nad wyborem odpowiednich studiów dla siebie. Standardowo podwinął rękawy szaty, aż pod same łokcie. Wyjątkowo dzisiaj pojedyncze pasma włosów przesłaniały mu oczy. Chciał trochę odpocząć w Pokoju Wspólnym Gryfonów oraz doprowadzić swój wygląd do ładu. Niespodziewanie Raion cicho westchnął i zaczął pakować książki do swojej torby. Zanim zdążył pokonać kolejne kilka schodów, drogę zagrodziła mu „jakaś” osoba. Rozpoznał ją dopiero po głosie. Verónica Vargas... Ta dziewczyna zawsze umiała go onieśmielić swoim nadzwyczajnym gadulstwem.
- Ohayō*... Właściwie chciałem coś...- Niestety chłopak nie zdołał wypowiedzieć nawet jednego zdania do końca. Powód był dziecinnie prosty! Gryfonka zaczęła nadawać niczym prawdziwy spiker w radiu. Biedny Gryfon lekko się zarumienił. Skutkiem tego było kolejne ciche westchnięcie. Czemu Raion miał dziwne wrażenie, że odkąd „Verónica” poznała jego najlepiej ukrywany sekret, to częściej go wykorzystywała do odrabiania prac domowych, wyciągania na spacery, gry w eksplodującego durnia itp. Pamiętnego wieczoru chciał tylko przećwiczyć gamę, ale ona musiała wtedy akurat tam tędy przechodzić. Oczywiście dotrzymała swego słowa i trzymała język za zębami. Jednak Raion czuł się dziwnie w jej towarzystwie. Ona nawijała, a on grzecznie słuchał... Minęła dłuższa chwila nim zrozumiał sens wypowiedzi Gryfonki. Wolną ręką momentalnie zasłonił swoje oczy. Dlaczego? Ponieważ dorównywała mu wzrostem! Toteż kontakt wzrokowy mógł onieśmielić go bardziej...    
-Eto... Mogłabyś mi na spokojnie wyjaśnić dlaczego dostajesz takie trudne tematy? Byłoby też dobrze, gdybyś zdradziła ostateczny termin oddania pracy. Naze* przychodzisz znów do mnie? W nagrodę chciałbym dostać małego hipogryfa...- Ostatnie zdanie miało brzmieć typowo żartobliwie. Ciekawe co pomyślała sobie Verónica... Chłopak spojrzał na nią uważniej spomiędzy palców. Czy ona znała innych gryfonów? Ich też tak męczyła?

Tłumaczenie:
-Dzień dobry*...
-Dlaczego*
Powrót do góry Go down
Verónica Vargas



Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Schody   Pon Lis 10, 2014 4:59 pm

Verónica zdała sobie sprawę, że nie dała koledze dojść do słowa, kiedy zaczął coś mówić o swoich zamierzeniach na popołudnie, jak zwykle musiała kogoś zagadać. Zmieszała się lekko i słuchała z przyjaznym uśmiechem, co też on mówi. Nie wiedziała co dzieje się w tej skośnookiej głowie, jednak gdyby wiedziała, to uznałaby, że lekko przesadza. Nie wykorzystywała go AŻ TAK często. Przynajmniej w sobie tylko znanych granicach przyzwoitości, poza tym nie była jakaś niedorozwinięta i często szukała jedynie tropu jakiegoś wątku do zadania, nie oczekiwała, żeby ktoś odrabiał za nią prace domowe czy też rzucał gotowcami. Owszem, od kiedy poznała jego bardzo długo skrywany sekret, śmielej wstępowała w jego strefę prywatną, nie zdając sobie sprawy, że może kogokolwiek onieśmielać swoim gadulstwem. Wzrost dziewczyny tylko jej ułatwiał w podobnych sytuacjach jak ta, ponieważ mogła zachowywać kontakt wzrokowy z wyższym rozmówcą. Zmarszczyła brwi, kiedy Gryfon schował twarz w dłoniach i spoglądał na nią chwilę przez palce. Oczywiście, że znała innych Gryfonów, ale nieliczni uczęszczali na zajęcia ze starożytnych run, więc komu miała zawracać głowę jak nie Raion'owi? Słysząc jego słowa lekko się obruszyła.
- Jakie trudne tematy? No, może rzeczywiście. Profesorka każdemu wybierała osobny, a ja jak ten nieszczęścik zgarnęłam jak zwykle najgorszy. O termin się nieeee martw. - Machnęła ręką. - Mam jeszcze masę czasu, chciałam go po prostu skończyć wcześniej. Przecież wiesz, że przed sumami porzuciłam odrabianie wszystkiego na ostatnią chwilę. Przychodzę do Ciebie, bo jesteś starszy i już to przerabiałeś. - Wyrzuciła ramiona w górę, wywracając przy tym oczami, jakby to była oczywista oczywistość. Uśmiechnęła się słysząc, że chłopak chce małego hipogryfa. - Niestety nie mogę małych wyprowadzać z zagrody, ale możesz takiego zaadoptować na razie na odległość. Może być tylko Twój, z tym, że będziesz przesyłał na niego składki na wizyty u uzdrowicieli specjalizujących się w magicznych stworzeniach i na fretki, kiedy zacznie się nimi żywić. Co Ty na to? - Wyszczerzyła zęby w uśmiechu, zastanawiając się czy Raion pomyśli, że mówi całkiem serio. Po chwili zapytała z innej beczki.
- Idziesz może do Pokoju Wspólnego? - Teraz był moment kiedy Raion powinien zrobić taką minę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Schody   Pią Lis 14, 2014 8:49 pm


Rzeczywiście Gryfon przeinaczał niektóre działania/intencje koleżanki, ale niestety taki miał charakter. Przynajmniej całe szczęście, że każda myśl pozostawała wewnątrz umysłu autora. W innym wypadku Raiona męczyłoby sumienie, a Verónica nadymała chomikowe policzki i odeszła obrażona. Oczywiście nie ujmował jej też inteligencji. Jednak dziewczyna zamiast powiedzieć wprost „nudzi mi się”, to wymyślała najróżniejsze wymówki. Pewnie dbała o jego zdrowie psychiczne! Międzyczasie Gryfon wysłuchał wszystkich „przeciw” oraz „za” koleżanki. Zdecydowanie nie lubił, gdy przewracała oczami. Wtedy przywodziła mu na myśl nieistniejącą młodszą siostrę. Tak! Nastolatek momentami chciał mieć rodzeństwo. Niespodziewanie zasłonił ostrożnie dłonią jej oczy. Co tam schody i przechodzący tłum... Drugą ręką wyciągnął z wnętrza torby kilka wiśni w czekoladzie. Później najzwyczajniej w świecie poczęstował koleżankę. Niech Verónica odgaduje smaki, a on spokojnie odpowie...
-Niestety nie stać mnie na medyków i jedzenie dla Hipcia. Za to mogę zaproponować pracę przy jego opiece. Wiesz... Wyprowadzanie na spacer, sprzątanie kup, kąpanie, czesanie ogona. Dobra... Koniec tych żartów. Możesz kupić mi małą, słodką fretkę. Nazwiemy ją Wercia i wszyscy będą szczęśliwy. Nawet wybaczę ci wtedy eksplodującego durnia...- Tym razem Novembre nie żartował. Chciał kupić sobie kiedyś zwierzę, ale tutejsze zasady zabraniały posiadania papużek. Poza tym „Ver” uruchomiła też jego kiepskie poczucie humoru (imię fretki), więc zaraz mogła się spodziewać innych tekstów. Tymczasem powoli odsłonił koleżance oczy, żeby mogła podziwiać otoczenie. Zaproponowała PWG, dlatego też wypadałoby ruszyć dalej...
-Zanim mi przerwałaś, to właśnie chciałem zaproponować. Potrzebuję minuty odpoczynku oraz ciepłej herbaty... Tak ogólnie wcale nie jestem stary, ani kujonem, ani kimś wybitnym, ani osobą czytająca w myślach... Pewno posiedzę nad tym referatem z tobą skoro nie masz konkretnego terminu... W nagrodę poproszę babeczki owocowe...- Gryfon postanowił sobie trochę pomarudzić podczas wspinaczki schodami. Sprawdzał jej reakcję? Możliwe...
Powrót do góry Go down
Verónica Vargas



Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Schody   Sob Lis 15, 2014 2:01 pm

Różne rzeczy można było powiedzieć o Veronice, że ma chomikowe policzki, owszem, ale nie to, że odchodziła obrażona. Oczywiście, że dbała o jego zdrowie psychiczne, dobre samopoczucie i gdyby miała zagrażać mu nuda, to ona pilnowała, żeby miał zawsze jakieś zajęcie. Mogła przypominać Raionowi młodszą siostrę, ponieważ była młodszą siostrą i czasem zachowywała się w taki sposób, miała to we krwi, w końcu była młodszą siostrą dwóch starszych braci. Tylko skończyła wywracać oczami, kiedy nagle zdała sobie sprawę, że straciła wzrok. A nie, jednak nie straciła, to ręka Raiona znalazła się na jej oczach, tak, że na schodach zapanowała ciemność. Verónica znieruchomiała, ponieważ bała się, że kiedy się poruszy to wpadnie na jakiegoś ucznia mijającego ich albo wypadnie poza poręcz i zleci prosto na parter, łamiąc kręgosłup albo zabijając się na miejscu. Poczuła, że chłopak wciska jej coś małego do buzi. W życiu nie była w podobnej tak perwersyjnej sytuacji i to w miejscu publicznym w zamku. Zaśmiała się na swoje myśli, ciesząc się, że Raion nie może ich odgadnąć i zjadła to czym ją poczęstował.
- Ooo wiśnie w czekoladzie, mmm, dobre! - Powiedziała, kiedy przeżuwała, słuchając jego odpowiedzi.
- Ooo świetnie, nowy wolontariusz! Takich nigdy za wiele, zwłaszcza, że nie dawno hodowla zwiększyła się o kilka okazów. William się ucieszy! - Zaśmiała się, wiedziała, że Raion nie mówił tego serio. Kiedy zaproponował nazwanie fretki jej imieniem, zachłysnęła się powietrzem ze śmiechu.
- Kupię Ci, jeśli to będzie nasza wspólna fretka i będziemy ją razem miziać w Pokoju Wspólnym. - Zaśmiała się, pomijając fakt, że w ich hodowli fretki są elementem jadłospisu hipogryfów. Verónica kochała wszystkie zwierzęta na równi, jednak potrafiła odzielać sprawy praw natury od swoich upodobań. No cóż, nie można mieć wszystkiego. W końcu przejrzała na oczy. Może i Raion miał kiepskie poczucie humoru, ale ją mimo wszystko śmieszył. Wzrok przyzwyczaił jej się powoli znów do jasnego światła, zamrugała kilkakrotnie.
- Ja też z chęcią napiję się herbaty! Chodźmy! - Chwyciła chłopaka za nadgarstek i pociągnęła w stronę kolejnych schodów, które prowadziły do Wieży Gryffindoru. Pominęła milczeniem jego wzmiankę o referacie ze starożytnych run, o którym już dawno zapomniała. Nie zwróciła też uwagi na marudny ton kolegi. Po kilku minutach wchodzili już przez przejście za obrazem Grubej Damy do Salonu Gryfonów.
/zt x2 - odpisz w pokoju wspólnym Razz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Schody   

Powrót do góry Go down
 

Schody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Schody przed szkołą
» Kręte Schody
» Ruchome Schody
» Na zewnątrz
» Spiralne schody

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: VI piętro-