a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Ruiny
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Ruiny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Ruiny   Pią Wrz 19, 2014 8:01 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]


W dość odległym krańcu błoń, niedaleko Zakazanego Lasu uczniowie mogą odnaleźć ruiny jakiegoś budynku: stoi jeszcze tylko frontowa ściana, zaś za nią można znaleźć tylko ogromne ilości gruzu, szkła i trochę powoli rozkładającego się drewna. Całość otacza kilka drzew oraz wysoka trawa, która miejscami osiąga nawet półtora metra wysokości. Kilka metrów od zawalającej się ściany stoi zardzewiała furtka - najwyraźniej kiedyś teren otaczał płot, teraz jednak został z niej tylko ten metalowy element.
Niektórzy uczniowie twierdzą, że budynek, który tutaj niegdyś stał, należał do gajowego, inni twierdzą, że mieszkali tu jacyś nauczyciele, czy pracownicy szkoły. Jak było na prawdę? Tego nie dowie się raczej nikt... Pewne jest jednak, że ruiny nie są zbyt często odwiedzane przez uczniów, dlatego jeśli tylko ktoś szuka odrobiny samotności, bądź miejsca na jakąś intymną rozmowę, ten rejon błoń nadaje się do tego wyśmienicie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Ruiny   Wto Wrz 30, 2014 9:17 pm

Luke właściwie nie miał nic lepszego do roboty jak tylko wziąć książkę w rękę i zaszyć się w jakimś cichym kącie. Oczywiście nie dlatego, że był fanem spokoju i samotności, po prostu miał na tyle wciągającą lekturę, że wymagała ona pełnej uwagi. Dopiero co skończyły się wakacje, a on już czuł lekki chłód owiewający jego odsłonięte ręce, więc ubrał na siebie jakąś kurtkę i usiadł na jednym z murków, który nie wyglądał zbyt stabilny. Lubił to miejsce, ponieważ zapewniało one prywatność i cisze, której nawet on czasami potrzebował. Początek roku a mu już spodobały się dwie kolejne dziewczyny. Czasami się zastanawiał, czy one kiedyś się nie zdenerwują, bo mimo, że nic im nie obiecuje, to jednak paru może zrobić nadzieje. Wciąż myślał o Amelii i o dziewczynie, którą spotkał w wakacje. Z tą drugą raczej rozdział był skończony, ale puchonka nie mógł wypaść mu z głowy. Poza tym bardzo polubił też Natalie, przyjaciółkę Nany. Niewiele musiał z nią rozmawiać, żeby utkwiła mu w pamięci. Zastanawiał się, czy tylko on tak ma, że w każdej dziewczynie widzi coś wyjątkowego i najchętniej byłby z nimi wszystkimi na raz, ale to było niemożliwe, więc pozostawał mu flirt bez zobowiązań, to był jedyny sposób, żeby nie decydować się tylko na jedną, jedyną kobietę w swoim życiu. Wątpił, żeby kiedyś był dobrym mężem. Chciał być ojcem, ale do tego trzeba stabilnej rodziny, a nie wiedział, czy byłby w stanie coś takiego zaoferować kobiecie. Na razie jednak był jeszcze młody i w sumie nie musiał się tym tak martwić.
Ruiny miały specyficzny klimat, trochę owiany tajemnicą. Nagle zobaczył, że na jednym z kamieni siedzi też jakaś dziewczyna i czyta. Zanim przerwał jej lekturę omiótł ją dyskretnie wzrokiem i uśmiechnął się. Podobała mu się. Była kolorowa i to fajnie odznaczało się na tle, które ich otaczało. Podszedł do niej bliżej i odgarnął jej włosy za ucho, bo zasłaniały jej twarz, kiedy nachylała się, żeby czytać.
- Cześć - uśmiechnął się, patrząc na nią. - Jestem Luke, chyba nie znamy się za bardzo. A szkoda.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Madeline Hatter

avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Ruiny   Wto Wrz 30, 2014 9:48 pm

Maddie była uczulona na okres jesiennego chłodu, który w myślach nazywała srogą zimą. No, może czasem wypowiadała te myśli na głos, chociaż wcale nie miała takiego zamiaru. W każdym bądź razie dziewczyna w takie właśnie dni, jak dzisiejszy - chłodne - owijała się w jak najcieplejszy sweter, by zatrzymać w sobie choć trochę ciepełka, pobranego z kominka w pokoju wspólnym Krukonów. Z drugiej jednak strony Madeline kochała naturę, i drzewka i te stare ruiny, kryjące w sobie tyle tajemnic! Zwykle włóczyła się po nich, zaglądając pod kamienie i szukając owadów, ale ten dzień był pierwszym szokująco zimnym dniem. Dlatego Krukonka chwyciła "Sklepy Cynamonowe", bardzo dziwną książkę mugolskiego autora Bruna Schulza, i usadowiła się po turecku na dużym kamieniu, porośniętym mchem. Jeśli już jesteśmy w temacie książek - Mad nigdy nie rozumiała, czemu ludzie czytają książki od góry do dołu, i od lewej do prawej. Toż to takie nielogiczne! Ona zawsze trzymała książkę do góry nogami, zaprzeczając pospolicie ludzkiej głupocie. No ale w każdym bądź razie siedziała tak sobie, z cylindrem u stóp i Earl Greyem przycupniętym na jej ramieniu. Króliś wcinał jakąś trawkę, podczas gdy różowowłosa pogrążyła się w lekturze.
W pewnym jednak momencie jej skupienie na obrazowaniu sobie sceny "Sklepów Cynamonowych" przerwał nieznajomy głos. Kosmyk włosów Maddie powędrował w niezwykle magiczny sposób za jej ucho, aż otworzyła szeroko oczy i skierowała spojrzenie intensywnie zielone spojrzenie na jakiegoś chłopaka.
Madeline wydawało się, że skądś go kojarzy. Przekrzywiła głowę lekko w lewo, zmrużyła oczy i starała sobie przypomnieć, skąd. W końcu jednak nic nie przyszło jej do głowy, więc jedynie uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Luke. Ładne imię. Brzmi jak Kruk, czyli Ravenclaw, prawda? - stwierdziła, co w jej osobistym słowniku było swego rodzaju przywitaniem. - Ja jestem Maddie, ale podobno ludzie mówią na mnie Mad*. W sumie sama nie wiem, ludzie niewątpliwie strasznie dużo mówią, a kompletnie bezsensu, nie uważasz? - zastanowiła się, podczas gdy Earl Grey wbił uważne spojrzenie w nowo przybyłego. Oceniał go chwilę, po czym fuknął i wskoczył do cylindra, leżącego u stóp kamienia. - Usiądziesz? - spytała po chwili Krukonka, uświadamiając sobie, że niegrzecznie tak nie zaproponować spoczynku, gościowi, który zawędrował w jej część ruin, i uśmiechnęła się w ten swój niewinny, uroczy sposób.

*ang. - szalona

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There is a place. Like no place on Earth.
Some say to survive it: You need to be as mad as a Hatter.
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2879-madeline-hatter
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Ruiny   Pią Paź 03, 2014 11:43 pm

Pierwsze co zauważył, to intensywne zielone oczy, które od razu go zauroczyły. Zainteresował go ton głosu dziewczyny. Był taki jakby... nieobecny. Spodobał mu się, a gest, który wykonała zastanawiając się, czy go zna, wydał mu się bardzo uroczy i szczery. Widać było, że należała do tego rodzaju dziewczyn, które nigdy niczego nie udawały. Były naturalne i słodkie aż do bólu.
- Ciekawy ciąg skojarzeń, ale owszem, krukon - uśmiechnął się przyjaźnie. - Mad? Ładnie - przyznał i postarał się nie zaśmiać po podsumowaniu dziewczyny. Podobało mu się to "lekkie" oderwanie od rzeczywistości, które dało się wyczuć patrząc na dziewczynę. Nie zaśmiał się po komentarzu o ludziach, który od razu dał mu do zrozumienia, że dziewczyna należy do tych, które wyróżniają się z tłumu i postanowił, że wpasuje się w jej klimat. A coś takiego wychodziło mu idealnie, naprawdę potrafił się dostosować.
- Masz rację - przyznał, zerkając na okładkę jej książki. Od razu go zainteresowała, ponieważ nigdy jej nie czytał, a każdy kto go znał wiedział, że wszystkie książki, które nie wpadły mu jeszcze do rąk, budziły jego fascynacje. - Co czytasz? - zapytał i kiwnął głową, kiedy zaproponowała mu, aby usiadł, po czym zajął miejsce obok niej. Było naprawdę chłodno, więc spojrzał na dziewczynę uważnie.
- Nie marzniesz? Wiele co prawda nie poradzę, ale mogę zaoferować kurtkę, lub swoje ramię. Albo to i to oczywiście.
- bądź co bądź, Luke był dżentelmenem i zawsze dbał o takie sprawy. Mimo, że dziewczyna była porządnie owinięta swetrem.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Madeline Hatter

avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Ruiny   Sob Paź 04, 2014 10:32 am

Maddie uśmiechnęła się z zadowoleniem, gdy chłopak przyznał jej rację. Bardzo mało ludzi przyznawało jej rację, więc była to bardzo miła odmiana. Krukonka obrzuciła Luke'a jeszcze jednym roztrzepanym spojrzeniem, z drugiej strony niezwykle zaciekawionym. Skoro był Krukonem, powinna go chociaż kojarzyć z widzenia, prawda? No niestety, ale Mad była kompletnym nieogarem i ona nie poznałaby nawet Lincolna, jeśli przebiegłby jej przed nosem.
- A, to? "Sklepy Cynamonowe" - odpowiedziała po krótkiej chwili zawiechy. Trochę się na chłopaka zapatrzyła. Ale nie, nie w tym kontekście, co myślicie. Ot tak, ona lubiła patrzeć na ludzi i takie drobne gesty, których czasem nie widać na pierwszy rzut oka. - Świetna książka! Troszkę dziwna, ale bardzo malownicza. Posłuchaj - poleciła Luke'owi i odchrząknęła. Otworzyła książkę (do góry nogami i na odwrót, ale csss!), po czym otworzyła ją na jednej z pierwszych stron. - „W sobotnie popołudnie wychodziłem z matką na spacer. Z półmroku sieni wstępowało się od razu w słoneczną kipiel dnia. Przechodnie, brodząc w złocie, mieli oczy zmrużone od żaru, jakby zalepione miodem, a podciągnięta górna warga odsłaniała im dziąsła i zęby. I wszyscy brodzący w tym dniu złotym mieli ów grymas skwaru" - po tych słowach zamilkła na chwile i spojrzała uważnie na chłopaka, który patrzył na nią w ten sam uważny sposób. Nie mogła powstrzymać cichego śmiechu.
Madline przeanalizowała słowa Krukona, otulając się jeszcze mocniej swetrem.
- Wiesz, nie będę ci zabierać kurtki, bo wtedy zmarzniesz. We wszystkich książkach tak robią, ale to strasznie głupie. Przecież dużo lepiej i korzystniej dla każdego, jest się przytulić - stwierdziła z uśmiechem i Luke ani się obejrzał, a Maddie już była w niego wtulona. Earl Grey natomiast fuknął z oburzeniem i przeskoczył na kolano dziewczyny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There is a place. Like no place on Earth.
Some say to survive it: You need to be as mad as a Hatter.
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2879-madeline-hatter
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Ruiny   Sro Paź 08, 2014 5:26 pm

Wsłuchał się spokojnie, kiedy czytała i uśmiechał się mimowolnie. Obserwował jej delikatne gesty, wsłuchiwał się w jej głos i uważnie przyglądał się jej minie, kiedy cytowała książkę. Lubił przyglądać się dziewczynom. Były takie słodkie, interesujące, piękne. Niektóre ambitne, chłodne i złośliwe: ostre jak brzytwa. Drugie, takie jak ona przypominały porcelanowe laleczki, niewinne, pełne pozytywnej energii i przepełnione nieodpartym urokiem osobistym. Nie faworyzował żadnego z tych dwóch typów temperamentów: oba uwielbiał. Nie był nawet w połowie tak empatyczny jak większość dziewczyn, ale potrafił je zrozumieć. Porozmawiać z nimi, pocieszyć i dogadać się w różnych sytuacjach. Nie udawał, że ich słucha. Naprawdę to robił, zawsze. Nie lekceważył sobie żadnej, wszystkie szanował i dbał o każdą znajomość, na której mu zależało. Potrafił postępować z każdą dziewczyną tak, jak tego (czasami podświadomie) chciała, albo jak tego potrzebowała. W każdym razie zawsze doprowadzał do tego, że było im dobrze w jego towarzystwie. Niektóre traktowały go jak przyjaciela, niektóre angażowały się znacznie bardziej.
- Na pewno po nią sięgnę - kiwnął głową, uśmiechając się do dziewczyny i patrząc na nią. Puścił jej oko rozbawiony, kiedy się zaśmiała.
Mimo, że od razu wyczuł charakter dziewczyny i tak zaskoczyła go ta niespodziewana, ale zdecydowanie przyjemna bliskość. Od razu otoczył ją ramieniem i pogłaskał po włosach.
- W sumie masz rację. To dużo praktyczniejsze - stwierdził, próbując się nie zaśmiać. Rozbroiła go jej słodkość i bezpośredniość. Ona nawet pewnie nie zauważała, że robi coś zupełnie innego, niż prawie wszystkie inne dziewczyny na jej miejscu. - Widzę, że twojemu zwierzakowi nie podoba się moje towarzystwo?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Madeline Hatter

avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Ruiny   Sob Paź 11, 2014 5:57 pm

Madeline, ucieszona nakłonieniem kolejnej osoby do przeczytania tej niezwykłej książki, uśmiechnęła się szerzej niż kot z Chershire. Czy jak on się tam, no, nieważne. W każdym bądź razie posłała Luke'owi przetotalnie uroczy uśmiech i do tego nieświadomie zatrzepotała rzęsami, niczym skrzydełkami motyla. Co prawda ona motylkiem nie była, ale miała niewątpliwie śliczną buźkę i przeurocze usposobienie. Maddie uwielbiała być głaskana po włosach, przytulana i w ogóle rozpieszczana w taki sposób. Było to niewiarygodnie miłe, niezależnie od tego, czy była traktowana jak mięciusi kotek, czy termoforek.
Krukonka spojrzała z zastanowieniem na królika i pokiwała twierdząco głową.
- Nooo, Earl Grey nikogo nie lubi. Chyba że w jakiś dziwaczny, mistyczny sposób zdobędziesz jego przychylność, karmiąc go kiełkami herbaty, albo przyodziewając w sweterek - stwierdziła i przytuliła królisia do swojego policzka, na co ten fuknął obrażony, spojrzał ponownie na Luke'a i tym razem schował się w kapeluszu. - W ogóle to strasznie dziwne, że cię nie kojarzę. Taki miły z ciebie chłopak, w tym samym domu na dodatek jesteśmy, i ja cię nie znam? Jak to się stało?
W tym momencie dziewczyna wybuchnęła niepowstrzymanym śmiechem nad myślą, że może faktycznie, spotkali się kiedyś, ale go zwyczajnie zapomniała! W jej przypadku nie byłoby to takie dziwne.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There is a place. Like no place on Earth.
Some say to survive it: You need to be as mad as a Hatter.
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2879-madeline-hatter
Luke Williams

avatar

Liczba postów : 186

PisanieTemat: Re: Ruiny   Sro Paź 29, 2014 8:47 pm

Na jego twarzy od razu pojawił się uśmiech, kiedy dziewczyna zatrzepotała rzęsami. Wiedział, że nie zrobiła tego celowo, ale to i tak było bardzo słodkie i pociągające. Obejmował ją.
- Hm, nie mam przy sobie kiełek herbaty, ale następnym razem na pewno się zaopatrzę - zaśmiał się. - Nie mam pojęcia, ale może to i lepiej. Mogłabyś usłyszeć jeszcze trochę plotek, a lepiej, żebym w twoich oczach pozostał czysty - stwierdził i wziął od niej książkę. Przyjrzał się o kładce i z powrotem jej ją oddał. - Szkoda, że mamy taką chłodną noc. Mam ochotę na kąpiel w jeziorze - przyznał nagle, patrząc w stronę wody. Uwielbiał pływać. Właściwie lubił sport w każdym przypadku.


_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Każda kobieta to fortepian- tylko trzeba umieć grać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2214-luke-williams
Jęcząca Marta

avatar

Liczba postów : 90

PisanieTemat: Re: Ruiny   Sro Paź 29, 2014 8:59 pm

Nagle usłyszeli głośny śmiech i im oczom ukazała się zjawa. Była to Jęcząca Marta !
- Ktoś tu ma ochotę popływać.... Nic straconego ! - nagle chłopak uniósł się w powietrze i przeleciał z zawrotną prędkością w stronę jeziora po czym z głośnym chlupnięciem wpadł do wody !
- Mam nadzieję że umie pływać, ale jeśli okaże się że nie to przekaż mu że w mojej łazience zmieszczą się dwa duchy... - zarechotała powtórnie i zniknęła tak jak się pojawiła !

z/t wszyscy

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



[You must be registered and logged in to see this image.]

Kto powiedział że bycie duchem jest nudne?
Czy wydaje ci się że będąc żywą,
widujesz więcej nagich chłopców niż ja?!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny   Pią Gru 19, 2014 7:56 pm

Właśnie zapowiadał się jeden z chłodniejszych grudniowych dni. Wiatr delikatnie, miarowo kołysał koronami drzew Zakazanego Lasu, a promienie słońca próbowały przebić się przez zimowe chmury. Jakiś czas temu Raion skończył poranne zajęcia i postanowił rozprostować kości. Zamiast biblioteki wybrał spacer po świeżym powietrzu. Oczywiście, gdy opuszczał zamkowe mury, spotkał go mały wypadek. Gryfon poślizgnął się na zaśnieżonym schodku i wpadł prosto w najbliższą zaspę. Przynajmniej cieplejsza, czarna kurtka, pasiasty szalik oraz mocno czerwone rękawiczki skutecznie zabezpieczały przed zimnem. Takim sposobem nastolatek wpadł na pomysł, żeby odwiedzić tajemnicze, nawiedzone ruiny, o których krążyło wiele plotek. Nawet nie podejrzewając czy ktoś obserwował całe zajście wstał, otrzepał się i pomaszerował przed siebie, aż dotarł tutaj. Najbardziej męczącym zajęciem było odgarnianie zamarzniętych gałązek, pokonywanie głębszych warstw białego puchu, a nawet chwilowe utraty orientacji w terenie. Jednak trud dalekiej wędrówki wynagradzał niecodzienny widok. Lekko żółtawa, ceglana ściana odznaczała się na tle śniegu. Panowały tutaj cisza oraz spokój, więc Raion bezceremonialnie usiadł sobie na ziemi. W Japonii bardzo często całe rodziny zasiadały przy stołach wyłącznie na samych poduszkach, dlatego Novembre mniej komfortowe sytuacje znosił lepiej niż tutejsi rówieśnicy. Tymczasem wyobraźnia Gryfona pracowała na najcięższych obrotach. Po dłuższej chwili postanowił ulepić jednorożca ze śniegu. Tradycyjnie niczym mugol zaczął formować kupkę, która miała stanowić tułów magicznej bestii.
Powrót do góry Go down
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Ruiny   Pią Gru 19, 2014 9:44 pm

Ślizgonka w zamyśleniu opuściła zamek.Ostatnio dużo czasu spędzała na wróceniu do normalności.Rozmowa z Bartym uświadomiła ją o tym że nie jest jego Sofie którą zna..Nawet jeśli sporo wypili to i tak powoli planowała wrócić do siebie..Pojawiła się w ruinach a zimowy wiatr rozwiał jej jasne włosy, w które były wplątane płatki śniegu..Uśmiechnęła się lekko tyle wspomnień jednak to nie było już ważne..Skierowała się w stronę sylwetki chłopaka który lepił bałwana?..podeszła bliżej nie to był jednorożec..Jej oczy błysnęły radośnie i przyspieszyła kroku..-Hej Raion-rzuciła beztroskim tonem w jego stronę..Otrzepała spódnicę i przyklnęła przy nim pomagając mu lepić to coś..-Lubisz jednorożce?-spytała od tak sobie i zaczęła rzeźbić głowę ze śniegu wolnymi ruchami..Użyła magi by storzyć róg z lodu który potem przylepią gdy już stworzenie skończą..Ułożyła go koło chłopaka cały czas pogrążona w swoich myślach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny   Pią Gru 26, 2014 12:53 am

Chłopak był tak zajęty lepieniem odpowiednich kształtów ze śniegu, że nawet nie usłyszał odgłosu kroków Ślizgonki na puchowej ścieżce. Dlatego ogarnęła go lekka panika, kiedy koleżanka przemówiła jak gdyby nigdy nic. Jego policzki, o ile to możliwe, zarumieniły się jeszcze bardziej. Przez ten incydent chłopak zupełnie odruchowo owinął szalik mocniej wokół szyi. Dopiero po dłuższej chwili spojrzał na JUŻ siedzącą obok niego Sofie. Trzeba przyznać, że tak naprawdę dziewczyna zawstydziła Gryfona "magicznym" przybyciem niż chęcią pomocy w lepieniu bałwana. Wreszcie Raion odetchnął swobodnie, gdy usłyszał jej pytanie.
-Ohayō* Sofie... Trochę czasu minęło od naszego ostatniego spotkania... Dobrze. Powiem tobie pewną tajemnicę, jeśli mnie później nie wyśmiejesz. Jednorożce czy pegazy są intrygujące, niedostępne dla większości ludzi, a nawet trochę niebezpieczne. Przynajmniej ja odczuwam pewien strach przed nimi... W końcu nawet majestatyczne stworzenia mają swoją tajną broń...- Nastolatek mówił ze spokojem w głosie, ale całkowicie poważnie. Przeszedł go dreszcz po plecach na samo wspomnienie spotkania ze zwykłym koniem. Przecież każdy miał swoje tajemnice, nieprzyjemne doświadczenia czy błędy, które próbował naprawić. Toteż Gryfon liczył, że blondynka pominie kąśliwe uwagi. Może nawet znów chwilowo zapomni o podziale domów? Przynajmniej śniegowy jednorożec nabierał ciekawych kształtów. Część bruneta bardziej przypominała jaszczurko-psa, ale liczyła się zabawa!
-A ty masz jakieś ulubione magiczne stworzenia? Chciałabyś kiedyś odkrywać dotąd nieznane gatunki czy wolałabyś pełnić rolę magicznego weterynarza?- Nastolatek zapytał z czystej ciekawości. Chciał poznać Ślizgonkę trochę lepiej. Międzyczasie Raion skierował swój wzrok na oszronione gałęzie drzew. Dla niego zima miała swój niecodzienny urok oraz czar.  

*Dzień dobry
Powrót do góry Go down
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Ruiny   Sob Gru 27, 2014 10:08 pm

Uśmiechnęła się lekko słuchając go uważnie, gdy jej wyznał ten swój malutki sekrecik..Ona swoich miała wiele, ale wszystkim tego nie mówiła..Powstrzymała się od złośliwych uwag..Niektórzy gryfoni byli spoko i Raion właśnie do tej grupy należał..
-Czasami pegaz lub jednorożec bardziej boi się ciebie, niżeli ty go..Szczególnie gdy jesteś w pobliżu matki z młodymi-przypomniała sobie co mówili jej w rezerwacie..-Samica chroni swoje dzieci, jest wtedy bardziej czujna i zaniepokojona, zajmowałam się jednym porzuconym maleństwem jednorożca, bo było słabe z miotu ale z pegazami dałam radę go postawić na nogi-uśmiechnęła się szeroko na wspomnienie rezerwatu..-Sama nie wiem ale lubię przygody, więc pewnie bym gatunki odkrywała, bo też leczeniem się zajmowałam na wycieczce..uwielbiam jednorożce i pufki-przeciągnęła się lekko i uniosła się ze śniegu..Oboje ulepili ślicznego jednorożca, po czym udali się do Dormitorium i na drugi dzień wrócili do Londynu..

z/t Raion i Sofie

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny   Wto Mar 24, 2015 11:15 am

Nie był w jakimś specjalnym nastroju ostatnimi dniami z wiadomych względów. Wciąż w głowie miał sytuację z Jessi Mall i te jego wyznanie przed Tarczą Zegarową, które to Gryfonka odrzuciła, choć przyjęła do wiadomości. Nie miał jednak zamiaru zaszywać się w kąt lochów z tego powodu, tylko wręcz przeciwnie – wychodził na zewnątrz. I choć to były spacery samotnego wilka to jednak śmiało mógł stwierdzić, że przynosiły mu ukojenie. Gdzie więc tym razem poniosą go jego nogi i rozważania?
Otóż zawędrował tam, gdzie w sumie rzadko widywano uczniów Hogwartu, ba, nawet i nauczycieli. To były ruiny, na których temat krążyło wiele legend i opowieści. Czasu jego życia nie starczyłoby na opowiedzenie wszystkich, czy nawet większości z nich. Ktoś mu kiedyś mówił, że to były pierwotne mury szkoły Hogwart, którą założyli ongiś czterej wielcy czarodzieje-założyciele. Mówiło się, że też z tego powodu straszy w tym miejscu. No ale gdzie w Hogwarcie nie było duchów? Praktycznie wszędzie można było je spotkać.
- Ciekawe, zaiste ciekawe. – powiedział podchodząc bliżej przyglądawszy się murom i dotykając jednej ze zniszczonych ścian.
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Ruiny   Sro Mar 25, 2015 12:35 pm

Ślizgonka zmierzała w kierunku ruin, sama nie wiedziała z jakiego powodu. Jej wujek dał jej jakieś mugolskie urządzenie. Postanowiła je wypróbować. Do uszu leciała jej bardzo ciekawa muzyka. Nawet jej się podobała. Miała nadzieję na trochę wypoczynku w samotności, ale gdy podeszła nieco bliżej, zauważyła, że wcale nie jest sama. Wyjęła jedną słuchawkę i ściszyła muzykę. Podeszła pewnie bliżej. Ohh! To Wiktor! Położyła mu rękę na ramieniu.
- Dzień dobry. - powitała go przyjaźnie. - Co tutaj robisz?
Jej ciekawość kiedyś zaprowadzi ją do piekła... Jednak... Była dzisiaj w doskonałym humorze, a wtedy zawsze zadaje mnóstwo pytań. Dostrzegła jednak, że coś trapi jej nowego "przyjaciela". Potrafi dostrzegać takie rzeczy.
- Nie chcę się narzucać... Jeśli nie chcesz mi powiedzieć, nie musisz... - zaczęła niepewnie. - Ale widzę, że coś się dzieje. Może nie znamy się długo, ale wystarczająco dobrze. Powiesz mi, o co chodzi?
Wyłączyła odtwarzacz i schowała słuchawki do kieszeni. Hmm... Powinna sobie pójść, czy jednak zostać?
- Mam zostawić cię samego ze swoimi myślami? - spytała unosząc brew i kładąc ręce na biodrach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny   Sro Mar 25, 2015 2:20 pm

Był pogrążony w swoich myślach, a mówiąc konkretniej gdzieś odpłynął. Kiedy więc ktoś mu położył rękę na ramieniu to się wzdrygnął i był niemalże bojowo nastawiony. Odwrócił głowę i chciał już zbesztać delikwenta, który śmiał go przebudzić z tych jego rozważań, gdy zorientował się, że ową osobą, która tejże rzeczy dokonała była Scarlett. Ucieszył się, bo na jego twarzy pojawił się na dwie sekundy uśmiech od ucha do ucha. W sumie nawet się ucieszył, że to ona, bo dawno jej nie widział.
- Witaj. – przywitał się i pocałował ją w policzek tak z samego siebie. - Właściwie to sam nie wiem. Przywiodły mnie tu moje nogi. Poza tym.. ciekawość? – wzruszył ramionami powracając wzrokiem na ruiny. Chciałby odkryć ich tajemnicę, ale jednocześnie strach był silniejszy. A co jeśli nie uda mu się wyjść z tego cało, bo ktoś zapieczętował to jakimiś pradawnymi czarami? Albo może mieszkają tutaj jakieś potwory, których świat nie widział, bądź też nie zdążył zobaczyć? Nigdy nie wiadomo…
- Nic się przed Tobą nie ukryje, co? – zadał jej pytanie retoryczne. Sam nie wiedział czy powiedzieć Scarlett prawdę, czy też się od tego migać. A jeśli Scarlett coś czuła do Wiktora to będzie problemik jak on jej powie o Jessi. A zresztą… Raz koziego…
- Wyznałem jednej Gryfonce miłość… – powiedział i nie był w stanie powiedzieć nic więcej. Nie żeby się wzruszył, czy coś w tym stylu. Po prostu tak jakoś uznał, że więcej na ten moment nie potrafi przeobrazić w słowa.
- Co tam masz za dziwną rzecz? – zapytał zaobserwowawszy coś w jej uchu, skąd chyba dobiegały jakieś dźwięki. Nie był pewny co to jest, na pewno nie była to jakaś magia. No w każdym razie nie taka jaką rozumieli czarodzieje. Czyżby to było coś mugolskiego?
- Nie, zostań. Potrzebuję Cię. – powiedział i podszedł do niej wtulając się mocno niczym w najlepszą przyjaciółkę. W istocie ufał Scarlett w pewnym sensie, więc można powiedzieć, że jako taką przyjaciółkę ją traktował. Jak było jednak z jej strony?
- Wolałbym nie zostawać teraz i tutaj sam. Poza tym zobacz. – wskazał lewą ręką na ruiny, obejmując jednocześnie prawą ręką Ślizgonkę. - Czyż te ruiny nie są piękne? – zadał jej pytanie. - Nie zastanawiało Cię nigdy co tutaj kiedyś było? Co o tym sądzisz? – kontynuował swe pytania aby podtrzymać konwersację. Był ciekaw zdania swojej starszej koleżanki.
- Żyjesz dłużej na tym świecie i w Hogwarcie. Na pewno wiesz więcej. Jesteś taka mądra, droga Scarlett. – mówił całkowicie bez ironii.
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Ruiny   Czw Mar 26, 2015 2:16 pm

Zarumieniła się lekko, gdy pocałował ją w policzek. Boże! Zachowuje się jak nastolatka! Masz 17 lat, kobieto! Odchrząknęła.
- Nieświadomość i ciekawość to niebezpieczne połączenie. - mruknęła pod nosem. Ruiny nie wydawały jej się interesujące. Być może gdzieś już o nich słyszała. Tylko gdzie? Spojrzała na niego z twarzą pozbawioną wyrazu. Czekaj... Czekaj... GRYFONCE? Czy on powariował? No cóż...
- Serce nie sługa. - powiedziała wzruszając ramionami. To w końcu nie jej sprawa. Nie będzie pytała o szczegóły. Nie, żeby ten temat wydał się jej ciekawy.
- To? Mój wujek mi to dał. Taki mugolski przedmiot. Wkładasz to do uszu... - pokazała mu słuchawki. - I wybierasz na tym urządzeniu muzykę, której chcesz posłuchać. No i przez te słuchawki muzyka leci ci do uszu. Całkiem przydatny. Miło się tego słucha w nocy. - nie wiedziała, jak inaczej mogłaby mu to wytłumaczyć. Sama mało o tym wie.
- Ludzie mają odmienne zdania na temat tego, co piękne. - wzruszyła ramionami. - Myślę, że nie warto jest rozpamiętywać przeszłości. Nie prowadzi to do niczego. Można jednak to odbudować i wykorzystać do czegoś, skoro i tak nie mają zamiaru tego usunąć.
Uniosła brwi. Ona mądra? Nie pierwszy raz to słyszy, ale czuła, że jej policzki zaczynają różowieć.
- Nie trzeba żyć długo, żeby wiedzieć więcej, niż inni. Być może osoby starsze wiedzą więcej o życiu, ale istnieją różne rodzaje wiedzy, prawda? A to, czy jestem mądra, to już sprawa dyskusyjna. - podeszła bliżej ruin i pogładziła dlonią po resztce muru. - Magiczne stworzenia... Chyba tutaj czasami przychodzą. - No i znowu myślę na glos! - Pewnie gdzieś tutaj znajdziemy ich ślady. Nie mam jednak pojęcia, w jakim celu się tutaj zjawiają. Pewnie czują się tutaj bezpiecznie. - odwróciła się do niego. Spojrzeniem pytała go zdanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny   Czw Mar 26, 2015 6:02 pm

Uśmiechnął się na jej słowa i obrazek zarumienienia się. To było takie słodkie. Pomimo, że miała 17 lat to czasami jej zachowanie sprawiało, że Wiktor widział w niej młodszą dziewczynę. Oczywiście dalej była młoda. I piękna...
- Tak, serce nie sługa. – powtórzył Wiktor. - Mówiąc szczerze to żałuję tego. Ona ma kogoś. Co prawda idiotę, ale.. co tam... – wzruszył ramionami na samą myśl o Remusie Lupinie. Od początku nie trawił tego gagatka, ale ostatecznie nie mógł nic zrobić. To że mama Jessi wolała Estrina to niestety nic nie znaczyło. Duże znaczenie miało tutaj uczucie panny Mall, a z tym nie sposób wygrać
- Mugolski? – powtórzył Ślizgon już nieco zniesmaczony. Nie lubił mugoli, ani niczego co jest z nimi związane. - Szczerze mówiąc bardzo mnie zdziwiłaś tym, że używasz czegoś mugolskiego. – podniósł brwi i aż się na chwilę od niej się odsunął. A jak to coś, co ma Scarlett, jest zaraźliwe? Jeśli to go zarazi mugolactwem? Aż się wzdrygnął na samą myśl. On jako przyszły, potężny Minister Magii nie może sobie na takie coś pozwolić.
- Czy mamy więc zapominać o przeszłości? – zapytał Wiktor. - Uważam, że nie. Powinniśmy o niej pamiętać, bo przyszłość dzięki temu może być lepiej zbudowana. Takie jest moje zdanie. Zgodzisz się z moją opinią, droga Scarlett? – zapytał się i ponownie się do niej przybliżył, lecz nie objął tak jak wcześniej. Może za dużo sobie wobec niej pozwalał, a ona i tak jego „końskie zaloty” miała gdzieś?
- A może przeszukamy te ruiny? Może coś, lub kogoś, tu znajdziemy? – zaproponował Estrin
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Ruiny   Nie Kwi 05, 2015 1:35 pm

Zaciekawił ją... Miała kogoś? Biedny Wiktor. Skoro zakochał się w niej, więc musi być mu ciężko. Pomimo tego, że to Gryfonka. Daj spokój, idiotko. Powiedział, że tego żałuje!
- Być może ona nie postrzega go jako idiotę. - odpowiedziała spokojnie. - Nie przepadasz za nim, co?
Była tego pewna. Ciekawa była, czy z powodu tego, że są razem, czy chodzi o co innego. Patrzyła, jak się od niej osuwa, kiedy pokazała, że to mugolski sprzęt.
- Ejj! Świat czarodziejów też rusza do przodu. Kiedyś my też będziemy takie coś posiadali. I przecież to cię nie zabije! To tak, jakbyś słuchał jakiegoś zespołu, tylko nie musisz iść na koncert. - Co mu odbiło? Patrzył na nią, jak na schorowaną. Do tego się wzdrygnął.
- Moja matka zawsze mówiła, żeby nie zapominać tego, co uczyniło nas silniejszym. Jednak każdy z nas ma swoje demony. O demonach nie zawsze warto pamiętać. Są przeszłością. Jednak mimo to pozostaną z nami na zawsze. Zostawiają trwały ślad. - nawet nie musiała się wysilać. Odpowiadanie mu na pytania było takie proste. Zmarzczyła brwi, gdy znowu się przysunął, ale po chwili uśmiechnęła się do niego ciepło, a jej wzrok złagodniał. Miał na nią dziwny wpływ.
- Nie masz nic innego do roboty? - spytała unosząc brew, chociaż wiadomo było, że się zgodzi. Złapała go za rękę. - No to chodźmy!
Od dawna nie była taka podekscytowana. Ciekawe, czy zauważył, że zaczęła nosić kolorowe soczewki? Kolejny gadżet od rodziny. Spojrzała mu głęboko w oczy i pociągnęła za sobą, by przeczesać teren.
- Tutaj są zatarte ślady. - wskazała wolną ręką. - Prawdopodobnie przez wiatr. Może są tutaj jakieś świeższe?
Była dobra w takich rzeczach. Potrafiła w końcu zauważać rzeczy, które inni by pominęli. Nigdy nie sądziła, że uzna to za błogosławieństwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny   Nie Kwi 05, 2015 2:12 pm

- Nie przepadam to mało powiedziane. No ale nie rozmawiajmy już o rzeczach przykrych. – powiedział i znów przybliżył się do niej i ją objął. W sumie czuł, że przy Scarlett może być nieco bardziej otwarty niż przy Jessi. Można nawet powiedzieć, że panna Delaney stała się mimowolnie jego powierniczką różnych spraw. To było nawet miłe z jej strony, że nie odrzuciła go po takich wyznaniach. W końcu która kobieta lubi rozmawiać o innej przy facetach? Prędzej rozmawiają o tym jakiego koloru mają paznokcie, razem chodzą też do łazienek i tak dalej...
- Ja jednak jestem sceptycznie do tego nastawiony. To w końcu mugolski wynalazek i nie wiadomo czy mugole nie stworzyli tego po to by nas czarodziejów szpiegować. Nie przyszło Ci to do głowy, umiłowana Scarlett? – zapytał lekko ją ściskając u boku. Była taka piękna, a zaryzykowałby nawet, że ładniejsza niż Jessi. Spoglądał na nią kątem oka i zauważał coraz to lepsze ku temu argumenty. Ten ponętny tyłeczek, piersi i ogólnie budowa ciała mówiła sama za siebie. Scarlett Delaney to naprawdę przepiękna kobieta, ale na pewno ma wielu adoratorów.
- Trochę strasznie to wszystko opowiadasz. – spojrzał na nią i aż się trochę zdziwił. Ona przyglądała się mu głęboko patrząc w oczy. Nagle coś dziwnego w nich zauważył. - Co Ty masz w oczach, kochana? – zapytał, bo nigdy wcześniej czegoś takiego chyba nie widział. Zdziwił się i ufał, że nie jest jakoś przewlekle chora. Jednak na razie nie otrzymał odpowiedzi na to pytanie, więc nie ciągnął tematu.
Scarlett pociągnęła go za rękę za sobą i aż prawie się przewrócił. Nagle zatrzymała się, a on wpadł na nią i złapał ją za tyłek, przypadkiem rzecz jasna. Tyłka rzecz jasna nie puścił, a słuchał jedynie tego co ma dziewczyna do powiedzenia.
- A może zostaniemy tutaj chwilę sami, a śledztwo wznowimy za.. kilka chwil? – powiedział i przysunął ją do siebie zaczynając namiętnie całować w usta. Jego ręce wędrowały po całym jej ciele, a w szczególności upodobały sobie jej pośladki, które ściskał raz po raz, a nawet zdarzyło mu się je klepnąć. Sam nie wiedział dlaczego to zrobił, dlaczego to robił. Czy poniosła go chwila? Tego dowiemy się w najbliższym czasie na pewno...
Zmiana ruchu, zaczął wędrować swymi ustami po jej szyi, delikatnie je przy tym muskając. Czy to aby na pewno dobry moment w ich znajomości na tego typu zagrywki?
Powrót do góry Go down
Scarlett Delaney

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Ruiny   Nie Kwi 05, 2015 5:26 pm

Wzruszyła ramionami na znak, że nie interesują ją, o czym będą ostatecznie rozmawiać. Ogólnie nie była osobą specjalnie rozmowną. Rzuciła mi zaskoczone spojrzenie, gdy ten ją objął. Uśmiechnęła się nieśmiało.
- Zapewniam cię, że został sprawdzony. Nic mi nie grozi. - chciała się roześmiać, ale powstrzymała się. Chociaż musiała przyznać, że było ciężko. Jedno ją zaciekawiło... Umiłowana? - Dlaczego "umiłowana"? Jeżeli oczywiście mogę spytać...
Dziwnie się czuła, kiedy tak ją obejmował. Nie przypominała sobie, by ktokolwiek to robił, dlaczego okropnie zesztywniała. Pozwalała się dotykać, chociaż nie przepadała za tym. Sama nie wiedziała z jakiego powodu. Po prostu tego nie lubiła i tyle. Jednak od każdej reguły jest wyjątek.
- Być może masz rację... - stwierdziła znowu przybierając swoją sztywniacką postawę. Ohh... Teraz go interesuje, co ja mam w oczach? Szarpnęła go mocno, jak zwykle pewna siebie i władcza. Kiedy zatrzymała się, by pokazać mu odkryte przed siebie znalezisko, poczuła jak na nią wpada, łapiąc ją za... No właśnie. Za jej tyłek! Wciągnęła głośno powietrze. No nie wierzę. Powiedziała to, co miała do oznajmienia w nadziei, że ją puści. Najwyraźniej jednak jego ręce nigdzie się nie wybierały. Najdziwniejsze było to, że... Tak naprawdę wcale nie chciała, by ją puszczał. Było jej zaskakująco dobrze. Otworzyła szerzej oczy. Jak to za kilka chwil? Chryste! On ją pocałował! I to całkiem nieźle. Cicho jęknęła mu w usta, kiedy jego dłonie zaczęły poznawać nowy teren, jakim było jej ciało. Objęła go mocno w pasie i przycisnęła do siebie, by dać mu znak, żeby nie przestawał. Rozpalił w niej nieznany ogień i miała nadzieję, że zbyt prędko nie zgaśnie. Kiedy wreszcie oderwał usta od jej ust kompletnie brakowało jej tchu. Oddychała ciężko.
- Wiktor... - wyszeptała jego imię niczym modlitwę i spojrzała na niego z rozchylonymi ustami. - Co ty mi robisz?
Wczepiła swoje smukłe palce w jego włosy. Są takie miękkie!
- Chodź... Ktoś nas może zauważyć. - nagle przeszyło ją ukłucie paniki. Ona, taka poukładana, opanowana uczennica. Kto by pomyślał? Lepiej, żeby nikt jej nie widział. Rumieńce na twarzy, cała rozpalona. Zdecydowanie by tego nie chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny   Nie Kwi 05, 2015 8:38 pm

+18
// żeby się Sofie nie czepiała xD //

Wiktor tylko skinął głową na znak, że dotarły do niego jej słowa i je zrozumiał, choć nie do końca się z nimi zgadzał. Nie uważał żeby wynalazki mugoli nie mogły w jakikolwiek sposób mogły by być bezpieczne dla czarodziejów. Z jakiegoś powodu to właśnie czarodzieje, a nie mugolaki magią władają, więc istniał motyw zazdrości z ich strony. Mogliby przecież zagrozić magicznej części tego świata, co nie było by w żaden sposób zabawne. Żywił do nich nienawiść, chociaż kiedyś jeszcze próbował zrozumieć w jakiś sposób ich świat. Na próżno...
- Umiłowana, zgadza się. – powtórzył Ślizgon. - Umiłowana, to taka kobieta, którą ktoś darzy wielkim uczuciem. To osoba, która jest darzona wielką miłością. Mam nadzieję, że satysfakcjonuje Cię taka odpowiedź? – zapytał i dalej nie kontynuował tego tematu. Jeśli jednak Scarlett wyrazi taką wolę to nie będzie robił problemu aby jej to wytłumaczyć. Zresztą teraz nawet miał zupełnie inne rzeczy na głowie.
Oddawali się chwili „lekkiej namiętności”. Jego ręce w dalszym ciągu robiły sobie wędrówki po jej ciele, a jej brak protestu był tylko znakiem do tego żeby nie przestawał. Można powiedzieć, że nawet odczytał to jako znak, że może iść dalej. Jego prawa rękę zniknęła w jej majtkach w okolicach tyłka i w tym momencie Scarlett zadała pytanie jakby się otrząsnęła z jakiegoś głębokiego snu.
- Ja... Po prostu... – nie zdążył odpowiedzieć kiedy ona zaciągnęła go głębiej w te ruiny. Znaleźli się w miejscu, gdzie raczej nikt nie powinien się zapuścić. Dzięki temu będą mogli swobodnie zająć się sobą, no i swoimi ciałami.
- Boisz się? Robię coś wbrew Tobie? – zapytał nagle szesnastolatek i nie czekając dłużej na jej odpowiedź przysunął ją do swojego ciała tak, że niemalże mogli stanowić jedność.
Wsunął swoje ręce w jej majtki i delikatnie ścisnął tak jak to robił do tej pory. Jego usta wędrowały od jej ust aż po szyję z najwyższą namiętnością. Drugą, wolną ręką przesuwał delikatnie palcami po jej boku wędrując od góry do dołu. Następnie ta ręka powędrowała w górę w okolicy jej piersi. Wkrótce potem wsunęła się, sama rzecz jasna, za stanik. Och, cóż to było za zajebiste uczucie... Przypomniał sobie, że ktoś mu kiedyś powiedział, że „nie ma to jak okład z młodych piersi”. A może warto coś takiego wypróbować?
- Czuję pociąg do Ciebie Scarlett. – powiedział i w tym momencie mocniej ścisnął jej pierś, ale znowu nie aż tak bardzo żeby dziewczynie nie sprawić przypadkiem bólu. Nie sądził żeby lubiła tego typu hardcorowe akcje. Zaczął powoli ściągać z niej górną część jej odzienia. Miał ochotę ją zobaczyć nagą, w całej okazałości.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ruiny   

Powrót do góry Go down
 

Ruiny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Ruiny Zakazanej Świątyni
» Ruiny miasta Ilion
» Ruiny Magazynu
» Ruiny Eisenwald
» [ME] Tajemnicze Ruiny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Błonia-