a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Wierzba nad brzegiem
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Wierzba nad brzegiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Wierzba nad brzegiem   Pią Wrz 19, 2014 8:04 pm

[You must be registered and logged in to see this image.]


Chyba nikt z żywych nie pamięta, kiedy ta wierzba została posadzona. Rośnie tuż przy brzegu jeziora. Jest lekko pochylona, zaś jej konary są dość grube i silnie, dlatego od lat przyciąga w swoje okolice amatorów wspinaczki. Wejść na to drzewo nie jest trudno, zaś widok na jezioro i pobliskie drzewo jest z niego na prawdę cudowny. Aby nie przysłaniały go liście, uczniowie z reguły wycinają część liści. Młodzież lubi w tej okolicy odpoczywać, plotkować, czy po prostu się uczyć, a w wolne dni organizować przy wierzbie pikniki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Madeline Hatter

avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sro Paź 01, 2014 2:23 pm

Maddie kicała przy wierzbie, zaglądając w różne zakamarki w okolicy. Tak, dosłownie kicała, w "żabkowatej" pozycji. Postanowiła wybrać się poza zamkowe mury, zaczerpnąć trochę powietrza. I myślała, że ten wypad to idealny pomyśl, ale... Zgubiła Earl Greya! Nie pierwszy raz i nie ostatni, bo tego sierściucha najwyraźniej bardzo bawiły jej poszukiwania. Mała, puchata cholera!
Krukonka wspięła się na najniższą gałąź drzewa i zawisła na niej do góry nogami, by móc zaglądnąć w małą jamę, pomiędzy konarami. Jednak nie widać było nawet przebłysku białego futerka. Madeline fuknęła, zmarszczyła nos i usiadła z powrotem na gałęzi.
- Myśl jak królik, Maddie! - poleciła sobie. - Biały królik w króliczej norze, pogryzający pomarańczową marchewkę. Ale jak nie królicza nora, to co? - dumała, poprawiając cylinder na głowie. Zamachała kilka razy nogami, myśląc, że chętnie napiłaby się herbaty. Nie, stop, Mad! Nie czas na myślenie o herbacie, twój wierny króliś zaginął!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There is a place. Like no place on Earth.
Some say to survive it: You need to be as mad as a Hatter.
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2879-madeline-hatter
Samuel O'Hara

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sro Paź 01, 2014 2:39 pm

Samuel szedł przed siebie i "przypadkowo" trafił w to miejsce. Jak by ktoś się pytał to on wcale nie śledził tej uroczej krukonki. Widząc jej zachowanie, Sam domyślił się że zaginął jej królik. -Szukasz Earl Greya?- zapytał, znając już odpowiedź. Podszedł do drzewa i kiwnął głową, trzymając się za swój kaszkiet, w geście przywitania. -Wątpię żeby wspiął się na drzewo- powiedział uśmiechając się przyjaźnie. Ach, jaka Madeline jest cudowna, te jej włosy i oczy, i charakter. Sam na chwilę odpłynął. Po jakiś dwóch minutach ocknął się, mając nadzieję że dziewczyna nie zwróciła na to uwagi. -Ymm- potrząsnął głową, żeby jego mózg wrócił z powrotem na ziemię. -Gdybym był królikiem, ukrył bym się tam gdzie jest bezpiecznie, i gdzie jest jedzenie oczywiście.- powiedział, zastanawiając się gdzie mógł się schować ten mały gryzoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2914-samuel-o-hara
Madeline Hatter

avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sro Paź 01, 2014 4:39 pm

Twarz Maddie rozjaśniła się na widok Sama. Właśnie jego potrzebowała - kogoś, kto będzie potrafił wczuć się w rolę królika, pomoże jej, a po znalezieniu futrzaka jeszcze napiją się herbaty i pogadają. To zabawne, że O'Hara zawsze pojawiał się w pobliżu, gdy miała kłopoty.
- Tak! Skąd wiedziałeś? Też jesteś jasnowidzem? - spytała Mad, autentycznie zdziwiona. Przyłożyła dłonie do skroni i zrobiła rozbrajająco skupioną minę. - Moje własne zdolności coś mnie dzisiaj zawodzą. Może ty mi w takim razie byś pomógł?
Nie, Madeline wcale nie żartowała. Zresztą Sam znał ją na tyle dobrze, że wiedział, iż Krukonka myśli, że potrafi przewidywać przyszłość. Jej prognozy zwykle sprawdzają się tak... No, w dziesięciu procentach. Może dziewięciu. A Puchon nagle jakoś się odkleił, co Maddie zauważyła dopiero po tym, jak przez dłuższy czas nie odpowiadał na jej pytanie. Już miała zamachać mu cylindrem przed nosem, lub pstryknąć go w nos, ale jednak się obudził. Czyli dalej żyje! Amen!
- Hm - dziewczyna zastanowiła się nad słowami Samuela. - Cóż, drzewo to bardzo bezpieczne miejsce, a nie wiesz, do czego ta łajza jest zdolna. - Mad zdjęła szybkim ruchem kapelusz i podała go chłopakowi. - Potrzymaj proszę. Idę poszukać go na górze - oznajmiła, i zaczęła wspinać się po gałęziach.
Z cylindra natomiast wyglądnął na chwilę mały, biały pyszczek. Earl Grey wbił paciorkowate spojrzenie w twarz Puchona, fuknął i schował się z powrotem w kapeluszu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There is a place. Like no place on Earth.
Some say to survive it: You need to be as mad as a Hatter.
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2879-madeline-hatter
Samuel O'Hara

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sro Paź 01, 2014 5:24 pm

Samowi podobała się propozycja herbatki. Oczywiście najpierw trzeba znaleźć tego królika. Samuel zawsze był gotów pomóc Madeline. -Nie, niestety nie zostałem obdarzony takimi umiejętnościami, słyszałem jak mówiłaś, co byś zrobiła gdybyś była królikiem. Więc wywnioskowałem że szukasz swojego małego przyjaciela- O'Hara nigdy nie wątpił w umiejętności krukonki. Jeśli mógł uwierzyć w magię i Hogwart, to jest duża szansa, że dziewczyna tego nie zmyśla. Sam nigdy nawet o tym nie pomyślał, ale słyszał różne rzeczy na jej temat. Nigdy się tym nie przejmował i nie zamierza. Madeline to jedna z najcudowniejszych dziewczyn jakie spotkał. Możliwe że to lekkie zauroczenie, ale skoro oboje się lubią, to kto wie.
Sam czuł się zaszczycony mogąc trzymać cylinder krukoni. -Tylko się nie zabij!- ostrzegł ją, ale żartobliwym tonem. Raczej wątpił że coś takiego się stanie.
Puchon parsknął śmiechem widząc białego, puszystego króliczka w cylindrze. Zupełnie jak u tych mugolskich magików co wyciągają króliki z kapeluszy. -Znalazłem twoją zgubę- powiedział do dziewczyny. Odłożył nakrycie głowy delikatnie na ziemię i podniósł spokojnie białego gryzonia. Miał nadzieję że królik się nie przestraszy i nie ucieknie gdzieś dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2914-samuel-o-hara
Madeline Hatter

avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sro Paź 01, 2014 5:53 pm

Maddie pokiwała głową, lekko rozczarowana, że Sam nie posiada takowych umiejętności. Toż to byłoby bardzo przydatne i bardzo zabawne! Chociaż z drugiej strony to jest okropnie męczące, kiedy wie się, co się stanie. To tak, jakby przed Gwiazdką wiedzieć, co się dostanie pod choinkę. A Mad lubiła, jak życie było pełne niespodzianek. Nie oznacza to oczywiście brak jej "umiejętności".
- Nie mam zamiaru umierać, jeszcze nie dziś - odpowiedziała Madeline chłopakowi przez ramię i zaśmiała się wesoło. Przeszła już kawałek po drzewie, zwiesiła się, to tu, to tam, zaglądając w liczne dziury, dziuple i kryjówki. Ona sama pewnie schowała by się pod mchem, bo jest taki milusi i cieplutki.
Mad uniosła gwałtownie głowę na słowa Sama. Przekicała po drzewie i zeskoczyła na ziemię obok Puchona.
- Ah, to cholera! - zaśmiała się i przejęła Earl Greya z rąk Samuela. Królik w tym czasie fuknął ponownie i wdrapał się na ramię dziewczyny. Krukonka podniosła cylinder i nałożyła go na głowę. - Dziękuję za pomoc w znalezieniu futrzaka - podziękowała, a na dodatek cmoknęła chłopaka w policzek. Chwyciła go pod ramię. - To co, może pójdziemy na herbatę? Już zdążyłam się za tym wszystkim stęsknić, chociaż wakacje były czarownie czadowe!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

There is a place. Like no place on Earth.
Some say to survive it: You need to be as mad as a Hatter.
[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2879-madeline-hatter
Samuel O'Hara

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sro Paź 01, 2014 7:48 pm

Sam często był ciekaw jak to jest przewidywać przyszłość. Pewnie czasem jest to przydatne, w niebezpiecznych sytuacjach może nawet uratować życie. Ale nudno byłoby wiedzieć wszystko. Puchon chętnie pojął by tą umiejętność na dzień lub dwa, ale nie na dłużej.
Chłopak nawet nie zauważył że dziewczyna zeszła. Słysząc głos Madeline Sam podskoczył. Przez chwilę myślał że królik uciekł ze strachu. Zaczął się za nim rozglądać, do puki nie zauważył go na ramieniu dziewczyny.
-Uff, myślałem że znowu uciekł- powiedział z ulgą. W tej chwili był jakiś nie ogarnięty. Szukanie królika, który cały czas siedział w cylindrze. Trochę zakręcone, zależy dla kogo. Sam jest osobą roztrzepaną, czasami ma wrażenie że mózg mu wybuchnie.
Chłopaka zaskoczyła reakcja krukonki. Pocałowała go! Co prawda w policzek, ale zalicza się to do pocałunków. Oczy puchona powiększyły się, a uśmiech na jego twarzy, z serdecznego zmienił się na pełen sukcesu.
-Nie-ma-za-co- wydukał. Po chwili z roztrzepanego chłopaka, za mienił się w uprzejmego puchona jakim to zwykle był.
-To gdzie idziemy?- Powiedział uśmiechając się do niej.

z/t (napisz w jakiejś herbaciarni, lub w czymś podobnym)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t2914-samuel-o-hara
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Czw Paź 09, 2014 6:14 pm

Był piękny, słoneczny dzień i większość uczniów po skończonych zajęciach postanowiła skorzystać z tych, możliwe że ostatnich w tym roku, promieni słońca spacerując po Błoniach w mniejszych lub większych grupach, a czasem samotnie. Do tych samotnych spacerowoczow należał Black Sinclair . Chłopak przechadzał się brzegiem jeziora, gdy jakiś mało uważny pierwszoroczny potrącił go biegnąc do swoich kolegów i nawet tego nie zauważył, biegnąc dalej bez słowa gdy tym czasem po chwili nieudanej próby złapania równowagi, Black z głośnym pluskiem wpadł do zimnej wody. Szybko z niej wyszedł i nie patrząc za bardzo co się wokół niego dzieje, zaczął wykręcac ubranie z wody. Pech chciał, że w miejscu gdzie pozbywal się nadmiaru H2O ze swojej szaty, oparta o pien drzewa drzemala Natalie Moore i cała woda spadła prosto ma nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lynn Montrose

avatar

Liczba postów : 25

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sob Paź 18, 2014 8:00 pm

//to ze schodów + sorry za tamtą gafę xd

Zacznijmy od tego, że Lynn już mogła czuć się martwa i bohaterski wyczyn pana Gilderoya na schodach byłby zbędny. Dlaczego? Bo właśnie to ona! Taka niepozorna, mała Lynn Montrose schodziła pod rękę z boskim Lockhartem pod rękę. Nie jedna pewnie by jej zazdrościła. No osobiście Lynn nie miękły kolana, nie to że uważała Gilderoya za jakiegoś brzydala bo to NIEMOŻLIWE. Raczej oto, że traktowała go normalnie. Jak zwyczajnego Puchona, a w duchu mogła sobie myśleć, jaki to on doskonały! Przecież się nawet nie łudziła, że on zwróciłby na nią uwagę. Jedną z cech charakterystycznych Lynn jest to, że ma strasznie niską samoocenę. Ale zostawmy to na kiedy indziej. Dwójka puchonów znalazła się przy brzegu jeziora, a Lynn wybrała wierzbę. Lubiła pod nią siedzieć, wtedy nikt jej nie przeszkadzał. A ona mogła spokojnie robić swoje, wiecie pisać w pamiętniku, albo po raz kolejny zapełniać swój szkicownik bazgrołami. Usiadła pod drzewem.
-Przyjemnie tu. Dużo lepiej niż w sali.-stwierdziła odrzucając blond włosy, które chyba dzisiaj robiły jej wyjątkowo na złość.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Lynn Montrose
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jasmine A. Leighton

avatar

Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Nie Mar 22, 2015 10:27 am

Jasmine zupełnie nie spodziewała się, że będzie musiała utworzyć 'drużynę' z jakimkolwiek Ślizgonem. Z czystej uprzejmości starała się ukryć swoje zaskoczenie, aby chłopak nie zinterpretował źle jej reakcji. Co prawda obawiała się tej współpracy, ale wcale nie czuła się zniechęcona do zabawy. Słońce już tak pięknie świeciło, wokół panowała wiosenna atmosfera. To właśnie tę porę roku uwielbiała panna Leighton... wszystko budziło się do życia z zimowego snu. Ona także powoli otwierała oczy zapominając o dość wstydliwym dla niej incydencie z pewnym Krukonem przy pomocy amortencji. W końcu Jasmine skierowała spojrzenie na towarzysza uśmiechając się dziewczęco. Szybko jednak przeniosła wzrok w inny punkt, taka to nieśmiała była. Odwróciła się do profesor McGonagall i skinęła głową na pożegnanie, a następnie zdecydowała przełamać lody odnośnie współpracy ze Ślizgonem... w końcu musieli na ten czas się dogadywać, nieważne jak negatywnie byłby nastawiony.
- Jestem Jasmine. Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić... - przyznała szczerze kierując się... właściwie bez większego celu. Ślizgon podążał za nią. Nogi pociągnęły ich nad brzeg jeziora, przystanęli przy wierzbie. Panna Leighton nie mogła się doczekać pierwszego zadania.
- Może ty zaczniesz?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Jasmine A. Leighton

[You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.] [You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3330-jasmine-a-leighton
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Nie Mar 22, 2015 9:10 pm

Uczniowie nie zauważyli nawet kiedy zaczęło zachodzić słońce. W końcu usłyszeli sygnał, dźwiękowy, który skierował ich na miejsce początkowej zbiórki.
W tym czasie zanim się zebrali były podliczane punkty.

KONIEC EVENTU
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sro Mar 25, 2015 3:38 pm

Cornelia Turner siedziała spokojnie nad brzegiem jeziora. Chciała sobie przemyśleć ostatnie wydarzenia. Musiała się wziąć za naukę, bo jak tak dalej pójdzie..nie zda roku, a powtarzanie go, wcale nie jest przyjemną myślą.
W pewnym momencie koło niej pojawiła się ślizgonka -
Scarlett Delaney.
Dziewczyna miała niesamowicie zły humor, dlatego nie zważając na nic podeszła do gryfonki i zaczęła na nią krzyczeć.
Co ty tutaj robisz? Pozwolił ci ktoś siedzieć tutaj? Nie? To spadaj!- krzyczała. Gryfonka jednak nie chciała dać za wygraną i tak rozpoczęła się kłótnia.
Zauważył to przechodzący niedaleko Bryan]. Chłopak zaciekawiony całą sytuacją podszedł i zaczął obserwować kłótnie. Czy rozdzielisz dziewczęta? A może odwrócisz się na pięcie i wrócisz do zamku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sro Mar 25, 2015 4:30 pm

Carell postanowił sobie odpocząć od codziennego natłoku zajęć wyjątkowo nie ćwiczeniami, a zwykłym spacerkiem na błoniach. Bił się z myślami, czy wyciągnąć kolejnego papierosa, czy też odpuścić sobie - w końcu miał rzucić, ale jednak...nałóg wygrał i już po chwili między wargami znalazła się fajka, rozpalona za pomocą zapalniczki. Zaciągnął się mocno wypuszczając chmurę dymu i przeciągnął się, rozglądając po okolicy. Cisza, spokój...wróć. Była by cisza i spokój, gdyby nie jakaś krzycząca dziewczyna. Na kogo ona właśnie krzyczała? Nie miał pojęcia, a że Bryan był cholernie ciekawskim chłopakiem podszedł bliżej. Jedną dziewczynę kojarzył z widzenia, była z tego samego domu co on, ale ta druga, która podniosła głos..? Być może gdzieś ją kiedyś widział, ale nie miał pojęcia kto to jest. I o co w ogóle jej chodzi? To jest uczennica? Nie wyglądała tak, ale...cóż, Bryan'owi też nie raz dawano więcej lat niż miał w rzeczywistości. Cóż. Podszedł bliżej, mając nadzieję, że uda mu się zakończyć ich głupią kłótnię, zanim na dobre się zacznie. Co prawda sprawy mogły odwrócić się przeciwko niemu i mogły rzucić się na niego bijąc, drapiąc, gryząc lub co gorsza - rzucając zaklęciami.
-Hej, spokojnie dziewczyny...nie musicie zaraz krzyczeć, zawsze możecie się normalnie dogadać, prawda? - rzucił stając między nimi. Co z tego dalej wyniknie? Kto wie...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Scarlett Delaney

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Czw Mar 26, 2015 1:25 pm

(eeej... ja taka nie jestem ;c)
Nie wiesziała na co się zdenerwowała... Nie wiedziała, dokąd szła. Pierwszoroczniaki na widok wkurzonej Ślizgonki natychmiast schodziły z drogi. I bardzo dobrze! Lepiej dla nich, żeby nie natrafiły na czołg, jakim teraz była Scarlett. Niestety, pewna Gryfonka nie miała tego szczęścia. Straciła panowanie i zaczęła na nią krzyczeć. Sama dokładnie nie słyszała tego, co wyszło jej z ust. Gniew przysłaniał jej wszystko. Do jej uszu dotarły jednak uspakajające słowa jakiegoś chłopaka. Najpierw posłała mu mordercze spojrzenie, ale po chwili dotarło do niej, co znaczyły te słowa. Co ona do cholery wyrabia? Wyprostowała się i wzięła głęboki oddech.
- P... Przepraszam... - szepnęła i odwróciła wzrok. Cóż za upokorzenie! - Możesz sobie tutaj siedzieć...
Zobaczyła, że trzyma ona w ręku jakąś książkę.
- Uczysz się? Pomóc ci w czymś? Nie, żebym się chwaliła, ale wiem całkiem sporo. Przynajmniej tyle mogę zrobić po tym, jak zachowałam się tak... Niestosownie. - powiedziała marszcząc brwi. Nie zna żadnego z nich. - Jestem Scarlett Delaney. A wy to...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Gość
Gość
avatar


PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Czw Mar 26, 2015 8:33 pm

Do Jasmine:

-Tak myślisz?-zapytałem z nutką ironii w głosie, unosząc sceptycznie brwi, po czym podążyłem za nią przez otaczające zamek, porośnięte bujną trawą błonia. Po kilkunastu krokach znaleźliśmy się nad brzegiem rozległego jeziora, usytuowanego pośrodku zalanych marcowym słońcem błoń, w którym odbijał się oślepiający blask słońca. Był dość ciepły i słoneczny dzień.
Powrót do góry Go down
Cornelia Turner

avatar

Liczba postów : 47

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sob Mar 28, 2015 7:17 pm

Cornelia ni z tego z owego dostała opierdziel za to że sie uczyla. Boże ratuj ja przed wybuchem. Cale szczęście jakis chłopak swoim uspokajającym głosem chyba przemówił dziewczynie do rozsadku. Gdyby nie on to Cornelia pewnie by sie nie powstrzymała przed wybuchem złości na slizgonke. Zresztą nie wszyscy musieli wiedzieć jaka brunetka była gdy sie na nia wsiadło. Po prostu by sie bronila. Ale nie wiadomo czy nie zaczęła by wymachiwac rozdzka w strone dziewczyny.
- Kazdemu zdarza sie nie powstrzymac emocji ale nastepnym razem poprosze bys nie wyzywala sie na bogu ducha winnych ludziach bo z jednej strony nieco mnie przestraszylas tymi krzykami. Mowie serio- klamala. Nie przestraszyla jej ale przeciez lepiej nie zaczynac ze slizgonami bo to po prostu bez wiekszego sensu. Z jednym juz prawie zaczela w izbie pamieci i teraz mialaby szlaban. On chyba tez ale na szczęście zdazyla sie ulotnic zanim zaczeli sie wyzywac.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1669-ginevra-cornelia-turner
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sob Mar 28, 2015 7:26 pm

Brunet był w stanie doskonale zrozumieć dziewczynę, też nie raz zdarzały mu się wybuchy niekontrolowanej złości, tylko u niego to kończyło się o wiele gorzej - oczywiście dla osoby z którą rozmawiał. Jeśli był to facet, zwykle kończył z połamanym nosem, natomiast...kobiety traktował zawsze łagodnie, miał do nich szacunek, który wpoiła mu matkę, ale kiedy go zdenerwowały, mogły być pewne, że usłyszą od niego dokładnie wszystko co o nich myślał. Nie miał w zwyczaju ukrywać swoich myśli - emocje - owszem, ale nie to co myślał. Ale wiadomo, że czasem gniewu nie da się powstrzymać. Uśmiechnął się widząc, że dziewczyna, która zaczęła się uspokoiła, a następnie przedstawiła. Druga tego nie zrobiła, ale pewnie zaraz również poznają jej imię.
-Ja jestem Bryan. Bryan Carell, miło mi was poznać. Może...tak, żeby rozładować stres zaproszę was na spacer? - zapytał dalej uśmiechając się, a potem poczekał, aż dziewczyny się zgodzą, lub też odmówią i na przykład karzą mu spadać - w końcu różnie bywa prawda? Ale dziewczyna (ślizgonka jak mniemał) była całkiem miła, co tylko potwierdzało to, co uważał od zawsze - nie ważne do jakiego domu się trafia, ważne jakim się jest dla innych.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Scarlett Delaney

avatar

Liczba postów : 65

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Pon Kwi 06, 2015 2:58 pm

Ślizgonka zmarszczyła brwi. Coś jej w tej dziewczynie nie pasowało. Zwykle intuicja jej nie zawodzi. Będzie musiała uważać. Odwróciła się w stronę Bryana i uśmiechnęła się szeroko, a przede wszystkim szczerze. Rzadko kiedy ma ku temu okazję.
- Bardzo chętnie się przejdę. - odwrociła się w stronę nieznajomej. Wciąż nie podała swojego imienia. - I jeszcze raz przepraszam.
Może przy okazji trochę lepiej ich pozna. Zawsze warto było mieć kogoś, z kim można spokojnie pogadać. Nie czuła już złości, więc rozmowa z nią będzie znowu zwyczajna. Wyprostowała się, przybierając swoją sztywną postawę.
- Powinnam jakoś wynagrodzić wam ten wybuch, co? Jak dla mnie pomysł ze spacerem nie jest taki zły -Wiele osób z jej domów by tego nie pochwaliło, ale rodzice nauczyli ją kultury, a zachowała się... Cóż... Wiele słów przychodziło jej na myśl. - Z jakich domów jesteście? Jak już zdążyliście się pewnie domyślić, ja jestem ze Slytherinu. - powiedziała krzywiąc się przy tym, kiedy zaczęli iść przed siebie. Oczywiście była dumna z prznależności do tego właśnie domu. Wiedziała jednak, co myślą o nim osoby spoza niego. Spojrzała w kierunku wierzby i uśmiechnęła się pod nosem. Zawsze uwielbiała ten widok. Był taki malowniczy o zachodzie słońca. Można by było urządzić sobie tutaj cudowną randkę. Oczywiście najpierw musiała znaleźć osobę, z którą chciałaby na nią pójść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3258-scarlett-delaney
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Nie Cze 21, 2015 8:12 pm

Od kwietnia minęło trochę czasu, więc tych wyżej zignoruję/
Czarne cielsko usadowiło zmurszałe gnaty nad brzegiem jeziora. Po mokrych, związanych w kucyk kłakach dało się poznać, że całkiem niedawno zażył kąpieli, co było zjawiskiem dość niecodziennym. Oparty plecami o pień wierzby, skrobał piórem o wygryzionych primieniach po pergaminie w sposób wyjątkowo gorliwy. Cokolwiek pisał, zajeło to dotąd dobre kilka zwojów, które, niedbale zwinięte, walały się u jego stóp. Miła pogoda ani wesołe krzyki frygających tu i tam uczniaków zdawały się nie wzbudzać w nim żadnych emocji czy tęsknoty.
Z kieszeni jego czarnego płaszcza wystawała rękojeść składanego noża.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Susanne Bowers

avatar

Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Pon Cze 22, 2015 9:18 am

Po nudnym siedzeniu w dormitorium ślizgonów (A trzeba zaznaczyć że siedziałam tam sama i co gorsza.. Odrabiałam lekcje!!) stwierdziłam, że w końcu wybiorę się na spacer. Wyszłam więc z zielonego pokoju wspólnego by zrobić coś ala obchód po całej szkole. Postanowiłam zrobić sobie spacer kolokwialnie mówiąc. Przeszłam chyba cały zamek od sowiarni i biblioteki po wielką salę. W końcu zdecydowała się wyjść na spacer poza granice budynku. Okrążyłam jezioro poszłam na skraj zakazanego lasu. No po prostu kręciłam się po całych błoniach myśląc jak ogarnąć kogoś kto odrobi za mnie resztę moich lekcji. " A może by tak jakiegoś studenta ścignąć by mi pomógł?". Pomyślałam i nie zauważyłam że w miejscu do którego zmierzałam by usiąść siedziała jakaś osoba. Ni to duch, ni to pies, ni to człowiek. Szczerze trochę mnie to coś zaciekawiło i zainteresowało aż sama się zdziwiłam. Podeszłam nieco bliżej usiadłam i zaczęłam się przyglądać temu czemuś niepodobnemu do niczego. Widać było że zażył kąpiel bo miał mokre włosy. Skąd ja widziałam takie szczegóły? Przecież nigdy wcześniej bym tego nie zauważyła bo nie byłoby to dla mnie ważne. Masakra.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3617-eunice-bowers
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Wto Cze 23, 2015 6:26 pm

Nie zignorował dziewczyny, bo skierował nań spojrzenie żółtych, kpiących ślepiów już po kilku sekundach od momentu, gdy usadziła zgrabny tyłek na letniej, lekko wilgotnej trawie. Obejrzał ją od góry do dołu, od prawej do lewej, tak samo z resztą, jak ona jego. Nie potrzebował wiele czasu, by wydać osąd; prędko spostrzegł w jej oczach, że nie jest kimś, kogo się spodziewał. Jeszcze nie wiedział, czy mu się to podoba i czy może użyć tego do sprawienia sobie przyjemności. Jakiejkolwiek.
- Oh, tylko popatrz! Prawdziwa samiczka przyszła przyglądać się mi - tako rzekłszy, obnażył gęste kły w gorzkim uśmiechu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Susanne Bowers

avatar

Liczba postów : 11

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sro Cze 24, 2015 11:07 am

Słowa tego czegoś nieco mnie hmmm… oszołomiły? Nie to nie jest dobre słowo ale teraz nie chce mi się myśleć nad innym. Spojrzałam na to Coś czego nie rozróżniałam mimo że miało usta i potrafiło mówić. Aj te dziwne mało ludzkie istoty. I weź tu rozpoznaj co to jest. Znów spojrzałam na to dziwne stworzenie podobne do człowieka i wyglądające jak trup. Uśmiechnęłam się nieco ironicznie na słowa chłopaka, czy co to tam było. Odwróciłam wzrok na chwilę by spojrzeć na jezioro nad którego brzegiem siedziałam. „ Nie wiem kto miałby mi pomóc w odrobieniu moich cholernych lekcji” pomyślałam.
- Wydaje Ci się że jesteś zabawny nazywając młodą kobietę samiczką i porównując ją do zwierzęcia co nie?- Spytałam wciąż nie odwracając wzroku od jeziora. No nie będę przecież patrzeć na jego… kły. Nadal nie odwracając wzroku od jeziora przemówiłam – Hmmm nieważne czy nazwiesz mnie samiczką bynajmniej nie pomyliłeś płci chociaż mogłeś
Zaczęłam się głośno śmiać w końcu patrząc na chłopaka. Czy kim on tam był.
- Ty za to nie wyglądasz na samca z krwi i kości a przynajmniej nie z tym gorzkim uśmiechem na ustach - Mruknęłam pod nosem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3617-eunice-bowers
Black Sinclair

avatar

Liczba postów : 747

PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   Sro Cze 24, 2015 11:44 am

Widział na twarzy dziewczyny niekryte obrzydzenie, może strach. Pierwszy zmysł już zaliczony, teraz pora na drugi - musi to usłyszeć!
Kogoś może zdziwić odmienność jego postawy w stosunku do Ślizgonki, bo zwykł wychowanków Domu Węża pozdrawiać i działać na ich korzyść, ale dziewczyna nie była tak zielona, jak być powinna; pod sklepieniem jej czerepu rozciągała się żarząca oranżem izba. Gdy przeanalizował słowa wypełzłe z wąskiej krtani, ostatecznie zaklasyfikował jej kompleksję: ręka ciężka a myśl krótka, choć prędka.
Wtedy poderwał się i położył obdartą łapę na czubku głowy dziewoi.
- Mam udowodnić?
Wszystko to przypominało rendez vous dwóch znudzonych zwierząt. Z wliczoną walką o dominację.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Prawdziwa pomyłka jest wtedy, kiedy załączysz swój akt zgonu zamiast aktu urodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t628-black-victor-sinclair
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wierzba nad brzegiem   

Powrót do góry Go down
 

Wierzba nad brzegiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Wierzba Bijąca
» Płacząca wierzba przy stawie
» Wierzba Bijąca
» Nad Jeziorem
» Wierzba Bijąca

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Błonia-