a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Kamienny parapet
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Kamienny parapet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Budowy

avatar

Liczba postów : 299

PisanieTemat: Kamienny parapet   Pią Wrz 19, 2014 8:05 pm


Znajdujący się przy szerokim oknie, dokładnie w połowie korytarza parapet to idealne miejsce na odpoczynek miedzy lekcjami. Zamieści się na nim spokojnie dwie lub trzy osoby.Nie trzeba bać się, że marmur półki będzie zimny. Tak jak powietrze w zamku jest on magicznie podgrzewany, a przez okno roztacza się piękny widok na błonia i Zakazany las.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gwendolyn de Villiers

avatar

Liczba postów : 113

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Lis 02, 2014 6:50 pm

Gwen wyszła z sali, zostawiając za sobą hałas i tłum. Postanowiła trochę odetchnąć, bo wszystko zaczynało ją przytłaczać i nie mogła skupić myśli. Mówiła Ann, że nie lubi takich imprez, własnie przez ten stan, który ją potem opanowuje. Wybrała się na spacer po zamku, drżąc co i raz, bo wyszła przecież z dusznej sali, a normalną temperaturę panująca w zamku odczuwała teraz jako kilkanaście stopni niższą. Zwłaszcze, że miała sukienkę bez rękawów. Tak dotarła na VII piętro i z ulgą usiadła na kamiennym parapecie. Podciągnęła nogi, wyciągając je przed siebie i krzyżując w kostkach. Oparła się o ścianę, przymykając oczy. Było tak cicho..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _





Gwendolyn de Villiers
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1704-gwendolyn-de-villiers
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Lis 02, 2014 7:09 pm

Mark podparł się o ścianę koło dziewczyny i uśmiechnął sie, patrząc na nią.
- Czyżbyś dusiła się już na tej imprezie? Jeśli tak, to świetnie zdaje sobie sprawę, co czujesz - pokręcił głową. - Zamieszanie za zamieszaniem - skrzywił się. Patrzył na nią. Lubił ją, była jego ulubioną uczennicą. Przypominała mu jego za czasów szkolnych. No i w sumie za współczesnych czasów również. - Niezła kiecka, choć chyba trochę nie w klimacie, co? - uśmiechnął się blado.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Gwendolyn de Villiers

avatar

Liczba postów : 113

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Pon Lis 03, 2014 12:37 am

Usłyszała czyjś głos i już miała się zirytować, że mimo, że niby znalazła miejsce, w którym może odpocząc to jednak ktoś jej przeszkadzał. Poznała jednak ten głos, a gdy otworzyła oczy upewniła się w swoich domysłach.
- Idealnie ująłeś to, co czuję - powiedziała, a na wspomnienie tego gwaru na balu znowu poczuła to uczucie duszenia. - Naprawdę nie wiem co ludzie widzą w takich imprezach - dodała jeszcze, jednocześnie siadając prosto i spuszczając nogi z parapetu. Wewnętrzny odruch, jak na pannę z arystokratycznego domu przystało. Mimowolnie rzuciła okiem na swoją sukienkę.
- Raczej nie. Nie bawiłam się w żadne przebrania, zwłaszcza, że nawet nie miałam zamiaru iść, ale koleżanka z domu mnie wyciągnęła - rzekła, wznosząc na chwilę oczy ku górze. - Chociaż warto było iść, aby zobaczyć pewną Gryfonkę z dynią na głowie - powiedziała,, przypominając sobie ten incydent. - A Ty chyba nie byłeś tam zbyt długo? - zapytała, przenosząc ponownie wzrok na praktykanta. - Rozglądałam się za kimkolwiek znajomym, poza Ann, z którą przyszłam, lecz Ciebie nie zauważyłam.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _





Gwendolyn de Villiers
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1704-gwendolyn-de-villiers
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Pon Lis 03, 2014 12:48 am

Pokręcił głową, myśląc o tym, ze dziewczyna musiała męczyć się w tym dusznym pomieszczeniu. Zgadzał się z nią. Jak ludzie mogli lubić takie zgromadzenia... nie, żeby całkiem nie lubił imprezować. Owszem, napić się z kumplami, w dosyć kameralnym gronie, najlepiej z kilkoma ładnymi dziewczynami, ale jedynie w te pare osób, na luzie, bez tej całej oprawy, sukni, garniturów, huczącej muzyki... brr. Gwen miała klasę i wewnętrzny spokój, to mu się w niej podobało. Zawsze dało się z nią pogadać, posiedzieć i wziąć oddech między zajęciami, a pilnowaniem uczniów.
- Mogłaś chociaż przemycić jakieś kremowe piwo, albo ognistą. Chętnie bym się napił w twoim towarzystwie. Choć nie sądzę, żeby to było dozwolone - uśmiechnął się leniwie i usiadł obok niej.
- Ciesze się, że chociaż ty nie wpadłaś w szał tych idiotycznych przebieranek. Mam już dosyć wampirów, czarownic i innych wytworów latających po Hogwarcie - skrzywił się, przypominając sobie niektóre kostiumy, które najbardziej skłoniły go do przewrócenia oczami i aż odwrócenia wzroku. Nie znosił kiczu. - Nie widziałaś mnie na imprezie, bo pojawiłem się tam na krótką chwilę i prawie od razu się wycofałem. Postanowiłem pełnić swoje obowiązki pilnując pustych korytarzy. Idealne, spokojne zajęcie. No, dopóki nie wpadniesz na jakiegoś pajaca o opóźnionym rozwoju, który postanawia wykorzystać zainteresowanie ludzi balem i odwala jakieś numery poza salą. Na szczęście na tej imprezie mi się to jeszcze nie zdarzyło, więc jest okej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Gwendolyn de Villiers

avatar

Liczba postów : 113

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Pon Lis 03, 2014 11:05 pm

Gwendolyn uśmiechnęła się lekko.
- Wszystko co niedozwolone jest najlepsze - odparła. - Ale wydaje mi się, że mamy różdżki i można je zwyczajnie przywołać, jeśli jest taka potrzeba, czyż nie? - zapytała retorycznie. O, tak, magia daje wiele swobody i usprawnia życie. Jak Ci mugole radzili sobie bez magii.. W takiej sytuacji musieliby iść do sali i wziąc sobie piwo. Tyle roboty.
- To dobre dla dzieci, a nie niemal dorosłych ludzi, nie rozumiem dlaczego akurat ten dzień traktują jako powrót do bycia pięciolatkiem - powiedziała kpiąco. Przebierali się wszyscy, chichocząc jak panienki i robiąc z siebie idiotów. Gratuluję. Kto ma najbardziej kiczowaty strój - wygrywa! Ta-dam, gratuluję.
- Tez wyszłabym wcześniej, ale Ann mnie trzymała. Jest w porządku, ale ciąga mnie po tego typu wydarzeniach, a potem musze wysłuchiwać dlaczego tak wczesnie sobie poszłam. Jest bardziej rozrywkowa, ale na szczęscie ta rozrywkowośc przejawia się również w robieniu żartów Gryfonom - przypomniała sobie incydent z Clarke. - Wyobraź sobie, że nasza pani prefekt chciała Ann dać szlaban za wyczarowanie dyni na głowie jednej z nich - przewróciła oczami. Przy nim jakoś udawało się więcej mówić. Nawet miała ochote coś opowiedziec. Niesamowite.
- Jakieś szczególne incydenty - zapytała, wskazując głową na korytarz.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _





Gwendolyn de Villiers
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1704-gwendolyn-de-villiers
Mark North

avatar

Liczba postów : 17

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Sob Lis 08, 2014 5:51 pm

Spojrzał na nią i uśmeichnął się naturalnie. W sumie przy nikim innym nie był taki swobodny, rozluźniony.
- Z tobą się po prostu nie da kłócić, bo zawsze trafiasz w samo sedno - puścił jej oko i po prostu przywołał piwo zaklęciem. Podał jedno dziewczynie, a drugiego upił trochę. - Czasami nawet mi żal tych mugoli. Czasem - zaśmiał się i wziął większego łyka. Rozsiadł się wygodniej na schodku. Promienie księżyca wpadały prosto do zamku.
- To strasznie żałosne, ale cóż. Niektórzy nie są zbyt dojrzali emocjonalnie, nie da się ukryć - uśmiechnął się złośliwie. - Te tandetne stroje, kiczowate dekoracje, głupie zabawy, bez komentarza - nie znosił tego typu rzeczy. Jakby nie mógł każdy w kameralnym gronie posiedzieć, napić się, pograć w coś ewentualnie. A nie takie wielkie zbiorowiska, na których jedni się kochają, jedni nienawidzą, albo co gorsza to i to na raz. Czysta głupota.
- Współczuje ci. Mnie by nikt nie był w stanie tam zaciągnąć, no chyba, że dyrektor kazałby mi pilnować imprezy. Całe szczęście tak się nie stało i mogę włóczyć sie po korytarzach. Serio? Ci gryfoni to... - skrzywił się, ale po chwili dotarł do niego sens słów. - Czekaj, jak to wasza pani prefekt? Prefekt ślizgonów? - uniósł brew. - To trochę dziwne, a nawet bardzo.
- Dzisiaj na szczęście na korytarzach w miarę spokojnie. Parę małolatów przesadziło z ognistą, parę osób unika imprezy, a tak to prawie pusto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3097-mark-north
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Pon Lis 10, 2014 2:14 am

/osobna sesja, w czasie późniejszym troszkę Wink

Syriusz słysząc słowo 'wesela' prawie podskoczył, wyszczerzył usta w szerokim uśmiechu na samą myśl o tego typu przyjęciach.
- Musisz koniecznie mnie zabrać na najbliższe wesele w Twojej rodzinie! To jedne z lepszych imprez, jakie można sobie wymarzyć. W dodatku wszystkie Twoje ciocie i kuzynki będą mną zachwycone. - Rzekł, zrobił przy tym przesadnie 'reprezentatywną' minę. Oczywiście wygłupiał się, ponieważ nie miał zawyżonej samooceny. Sama myśl o możliwości towarzyszenia dziewczynie na jakimkolwiek weselu, sprawiła, że miał ochotę wysłać listy anonimy do rodziny Lovegoodów, żeby zaczęli już coś organizować. Nie miał jednak aż takiej władzy, aby komukolwiek narzucać takowy sakrament, więc powrócił do tu i teraz, ponieważ wspólne chwile z przyjaciółką tego wieczoru, zaczęły coraz bardziej ulatywać, pozostała im jedynie krótka chwila, po której Syriusz musiał opuścić (z wielką niechęcią!,) Hogwart, zanim wielkie wrota zostaną zamknięte na noc.
Sama ta myśl nie przeszkodziła jednak Łapie w przystaniu na wolę Krukonki. Uśmiechnął się figlarnie, pozwalając się pociągnąć w stronę schodów a następnie w stronę skrzydła, w którym znajdowała się Wieża Ravenclaw.
- Miałem nadzieję, że to powiesz. - Zaśmiał się i już ich nie było w Sali Wejściowej.
Zatrzymali się na siódmym piętrze, nieopodal kamiennego parapetu, ponieważ Syriusz nie mógł iść dalej. W zasadzie nigdy nie miał wstępu do Pokoju Wspólnego Krukonów, a jako student miał jeszcze mniejszą szansę na odwiedzenie tego miejsca. Stali, czekając aż oddechy im się uspokoją, ponieważ ten nie taki krótki odcinek przebyli bardzo szybko, prawie, że biegiem. Syriusz odezwał się pierwszy.
- Chciałem Ci bardzo podziękować za zaproszenie i ten cudowny wieczór, podczas którego mogłem zapomnieć, że już nie jestem częścią tego miejsca. - Mówił cichym głosem, bo na tym samym piętrze znajdował się gabinet woźnego, który był ostatnią osobą, jaką Syriusz chciałby spotkać. - No i oczywiście za świetną zabawę, która trwała zdecydowanie za krótko. - Uśmiechnął się i nim dziewczyna zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, podszedł do niej. Pochylił się i ucałował ją w czoło. Ten pocałunek był o wiele piękniejszy niż jakikolwiek ognisty w tak delikatnej fazie ich pięknej znajomości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Shira Lovegood

avatar

Liczba postów : 472

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Pon Lis 10, 2014 2:30 am

- W to nie wątpię - powiedziała Shira z rozbawieniem. - Więc jak dostaniesz takowe zaproszenie to się nie zdziw, spełnię swoją obietnicę - ostrzegła go. Za chwilę ruszyli pędem na górę, w końcu Syriusz nie mógł zostać zamknięty od środka w Hogwarcie, musiał wracać. Choć spodziewała się, że albo i tak znalazłby inne wyjście (w końcu jak Huncwoci wymykali się z zamku, podczas szkolnych lat), albo zostałby w środku, zadzwiając wszystkich rano swoją obecnością.
Kiedy dotarli na miejsce, Shira uspokoiła przyspieszony oddech. Miała dobrą kondycję, ale pokonanie siedmiu pięter w tak krótkim czasie nie było byle czym, zwłaszcza, że celowo nie korzystali z żadnych skrótów. Dziewczyna spojrzała na Syriusza, kiedy zaczął mówić, uśmiechając się promiennie cały czas. Nie chciała, żeby ten wieczór skończył się tak definitywnie, nie chciała, żeby sobie szedł. Nie zdążyła jednak nic odpowiedzieć na jego słowa, bo w tym momencie złożył na jej czole pocałunek. Zamknęła oczy, a jej serce nieco przyspieszyło. Mimo, że to tylko czoło to owy pocałunek był o wiele bardziej.. prywatny, piękniejszy.. Chociaż.. Nie, nie dała sobie dokończyć, nawet w myślach! Uniosła twarz, kiedy Syriusz odsunął swoją. Uśmiechnęła się.
- I ja dziękuję, że zgodziłeś się pojawić tutaj jako mój balowy partner - powiedziała. - Idź pierwszy. Musze mieć pewność, że ten wieczór naprawdę się skończył - rzekła z lekką nutą goryczy i oparła się ramieniem o ścianę, przy której stali. Naprawdę nie miała ochoty wracać do dormitorium, a jutrzejszego dnia Syriusz będzie tylko słowami zapisanymi w listach, nie wiadomo przez jak długi czas!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Shira Lovegood
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1513-shira-lovegood
Syriusz Black

avatar

Liczba postów : 570

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Pon Lis 10, 2014 1:59 pm

Również się uśmiechnął i pogłaskał ją jeszcze pokrzepiająco po ramieniu, co prawie wyszło jak poklepanie. Jakby chciał powiedzieć, że koniec Balu to jeszcze nie koniec świata. Szkoda, że się skończyło, ale jutro też jest dzień, a poza tym Shiry nagroda za strój zawierała w sobie zgodę na wizytę w Hogsmeade, do którego Syriusz znał doskonale drogę. A jak nie Hogsmeade, to były przecież jeszcze ich sowy, które koniecznie powinni w końcu ze sobą zapoznać! Właśnie!
- Hej, tylko nie płakusiaj - Rzekł, uśmiechając się kącikiem ust. Przytulił dziewczynę na pożegnanie, ale trwało to króciusieńko. Zachowywał się dosłownie tak, jakby w ogóle nie miał ochoty wyjść dzisiaj z tego zamku. Na odchodnym jeszcze jej pomachał i zawołał teatralnym szeptem, bowiem było już po ciszy nocnej.
- Nie podpieraj tego parapetu za długo tylko wskakuj do wyrka! Dobranoc! - Posłał jej całusa i zniknął na schodach prowadzących na dół.
***
Kiedy przemierzał korytarze, wykorzystując do tego wszystkie skróty, które znał na pamięć, przeszło mu przez myśl, żeby nie wracać od razu do Kolegium. Miał ochotę na mały nocny wybryk. Wyjął z wewnętrznej kieszeni szaty dwukierunkowe lusterko, jedno z dwóch, którego drugim właścicielem był nie kto inny jak sam James Potter. Zatrzymał się na środku korytarza na V piętrze i wypowiedział słowo klucz, czyli imię przyjaciela - James.
- Psst, Rogacz! - Powiedział półgłosem. - Heloooł! - Dodał, kiedy nie było żadnej reakcji.
Chwilę czekał, aż Rogacz zorientuje się, że jego lusterko się uaktywniło, pewnie pogrążony był z kimś w rozmowie. Kiedy w końcu ujrzał twarz przyjaciela w odbiciu swojego lusterka, wyszczerzył zęby w iście łobuzerskim uśmiechu.
- No czeeeść, przystojniaku - Zaczął, uśmiechając się szeroko, przez co Rogacz mógł obejrzeć sobie z pewnością całe uzębienie Łapy. - Gdzie jesteś? Bo słuchaj, wpadłem na taki pomysł, żebyśmy wyszli z zamku tunelem z trzeciego piętra i kupili coś dobrego w Miodowym Królestwie, nie wiem jak u Ciebie, ale moje zapasy się w nocnej szafce zaczynają się kurczyć. Wiem, że zamknięte jest o tej porze, ale przecież możemy zostawić pieniądze i liścik, że to my. No to co? Widzimy się pod posągiem Jednookiej Wiedźmy jak za starych dobrych czasów? - Spytał i zrobił ruch brwiami w górę i w dół, wiedząc, że przyjacielowi ten pomysł z pewnością się spodoba.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3039-syriusz-black
Gwendolyn de Villiers

avatar

Liczba postów : 113

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Sro Lis 12, 2014 12:41 am

Była zadowolona, że była w dobrych kontaktach z owym praktykantem. Nie to, żeby miała właśnie umyślnie łamać regulamin, ale zawsze dobrze mieć jest kogoś takiego. Przegadali chyba resztę balu, bo coraz więcej osób chodziło po korytarzach. Wstała więc z parapetu i zwróciła się do Marka.
- Chyba czas wracać- powiedziała. - Dziękuję za miłą rozmowę, dobranoc - dodała jeszcze i ruszyła w kierunku lochów, mając nadzieję na kolejne spotkanie z Northem.

/zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _





Gwendolyn de Villiers
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1704-gwendolyn-de-villiers
Roy Hale

avatar

Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Pią Kwi 10, 2015 6:08 pm

Roy kilka dni temu wrócił z przerwy świątecznej. Miał całkiem dobry humor tego dnia. Usiadł sobie na parapecie, tak jak tego dnia kiedy pogodził się z Florą i zaczął się rozglądać szukając towarzystwa. Samotność była naprawdę fajna, ale on długo nie mógł usiedzieć sam, w samotności, nic nie mówiąc, nic nie robiąc. Zawsze był w ruchu. Nie miał żadnej choroby nadpobudliwej. Poprawił włosy i skinął głową kilku znajomym. Pamiętał jeszcze swoją ulubioną puchonkę. to chyba dla niej kiedyś poprawiał te włosy.. a później wpadł w nawyk.
Czy podobały mu się święta? Owszem! Dużo smiechu, rozmów do późna i dużo żarcia. Podciągnął nogi pod prodę i przychylił gło w lewo.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Roy
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić

©️CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Pią Kwi 10, 2015 6:56 pm

Był piękny słoneczny dzień , więc dziewczyna z rana wybrała się trochę pobiegać, po powrocie udała się prosto pod prysznic i już mogła iść na codzienną przechadzkę po zamku. Szła korytarzem, rozczesując jeszcze mokre włosy palcami. Już z daleka widziała Gryfona, siedział tak samotnie, że nie mogła do niego nie podejść, z resztą i tak nie miała za bardzo nic do roboty. Chłopak akurat podciągnął nogi pod brodę, więc z łatwością dosłownie wskoczyła na miejsce obok i poprawiła sukienkę.
-Cześć! Przywitała się z uśmiechem na twarz.-Co ty tutaj tak sam siedzisz?- Zapytała szczerze zaintrygowana tym faktem, w końcu on bardzo rzadko spędzał czas w samotności.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Roy Hale

avatar

Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Sob Kwi 11, 2015 5:26 pm

Przestraszył się nieco gdy ktoś usiadł koło niego, ale kiedy odwrócił do niej głowę od razu pojawił się na jego twarzy szeroki uśmiech. Czyż to nie on myślał, ze już się nie zobaczą? Cóż.. widocznie źle myślał! Nie chciał by było to ostatnie spotkanie. Czemu? Coś się zmieniło? Przytulił się z dziewczyną na przywitanie. Zerknął na sukienkę i z powrotem na jej twarz.
- Hej. Chyba wszyscy mnie zostawili. Mają ważniejsze sprawy na głowie i sprawy. A ja siedzę i patrzę może komuś uprzykrzę życie. No i śliczna sukienka! - zaśmiał się.
- No i wracając do naszego ostatniego spotkania to z całego serca przepraszam, że tak chamsko się zachowałem. Nie mogłem spać po tym, ale udało się. - no tak. Cały Roy, teraz będzie marudzić monotonnym głosem aż dziewczyna zaśnie. Miał to w genach chyba. Cud, że jeszcze nigdy przy nim nie zasnęła. Ani z nim, ale o tym wolał już nie myśleć.
- A u ciebie co słychać? Jak się układa w życiu prywatnym?- no tak, to jest dyskretne dopytywanie!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Roy
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić

©️CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 12, 2015 5:40 pm

Odwzajemniła uścisk chłopaka, witając się z szerokim uśmiechem. Spojrzała na niego nieco niepewnie, wyglądał jakby się czymś martwił, ale mogło jej się po prostu to wydawać, więc nie pytała, przynajmniej na razie.
-Uprzykrzyć życie... Polecam Filcha, ewentualnie jęczącą Martę! Mogę ci nawet pomóc. NO chyba, że to jest twoje własne zajęcie i nie chcesz się nim z nikim dzielić!- Zapewne wydawało mu się, że przyjaciele go olali, po prostu wrócili do szkoły i wróciły obowiązki, to nie to samo co podczas przerwy.
-Dziękuję! Mnie też się podoba.- Odpowiedziała niezbyt skromnie na komplement, ale no cóż... taka już była.
-Nic się nie stało! Mimo, że nie rozumiem to wybaczam, poza tym nie chcę być źródłem twojej bezsenności!- Właśnie od tego są przyjaciele, aby wybaczać i pomagać,a nie rozumieć.
-U mnie bardzo dobrze, nie mogę narzekać, ale nie chcę nic mówić żeby nie zapeszyć.- Powiedziała z nieśmiałym uśmiechem, delikatnie przygryzając dolną wargę, a nawet na jej twarzy można było dojrzeć ślady rumieńców.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Roy Hale

avatar

Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 19, 2015 12:33 pm

- byłoby mi milo gdybyś pomogła. Dla świetnej zabawy czego człowiek nie zrobi?!- zasmial się prostujac nogi i odgarniajac włosy. - nie zabym chciał tym czynem jakoś zwrócić na siebie uwagę czy cos w tym stylu. Nawet nie chce się mścić, nigdy. Widzisz jaki ze mnie dobry chłopak?- podniósł dwa palce i wskazał na siebie i pokiwal głową. Zasmial się i upuszczajac jedna z rąk złapał ja za rękę.
No cóż, może nie było za późno żeby jakoś się do siebie zbliżyć? Co z florą? A co ma być?! Liczyło się teraz i tutaj! Nachylil się do dziewczyny i objął ją w pasie. Szepnal jej do ucha bardzo delikatnie i lekko podgryzl płatek ucha
- słyszałem, że mnie bardzo lubisz, prawda to? Nie masz co zaprzeczać.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Roy
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić

©️CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 19, 2015 5:32 pm

-Oczywiście, że ci pomogę i żeby nie było uprzykrzanie innym życia wcale nie sprawia mi przyjemności, ale dla ciebie wszystko! - Powiedziała prawie poważnie na koniec mrugając do niego, jej słowa były całkowitym kłamstwem i zarówno ona jak i chłopak o tym doskonale wiedzieli, w końcu kto by nie chciał wyciąć jakiegoś dowcipu Filchowi, albo pani Norris!?
-Pewnie, że co złego to nie ty! Jesteś niewinny jak aniołek!- Dodała ironicznie wspominając wszystkie wybryki chłopaka.
Poczuła się nieswojo kiedy chłopak złapał ją za rękę, nigdy nie robił takich rzeczy, w sumie żadne z jej przyjaciół tego nie robiło zesztywniała czekając co ten zechce zrobić dalej...
Momentalnie dotknęła jego dłoni usiłując ją zsunąć z jej pasa, ale na tyle delikatnie, aby go nie zranić ani nic. Chociaż sytuacja była coraz bardziej nieprzyjemna, a na jej twarzy malował się wyraźny szok i niedowierzanie, to wolała poczekać z gwałtowniejszą reakcją, może po prostu sobie z niej żartuje chcąc jej coś udowodnić.
-Oczywiście, że cię lubię... jesteś moim przyjacielem...- Powiedziała siedząc nieruchomo, mając nadzieję, że gryfon wyjaśni swoje zachowanie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Roy Hale

avatar

Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 19, 2015 5:49 pm

Nie sprawia przyjemności?> A to niespodzianka! On dla woźnego zrobiłby to z wielka chęcią, ale dla uczniów? Czy chciałby by ktoś jemu zrobił taki głupi kawał? Oczywiście nie, ale jeśli chodzi o pania Noris i jej pana to co innego przecież! Oni nie mogli mu nic poważnego zrobić. Najwyżej jakiś szlaban czy coś. Jeden szlaban jemu sytuacji nie zmieni, ale czy dziewczyna po tym nie byłaby na niego wściekła?
- Koniecznie na to musimy się umówić!
Kiedy dziewczyna zrobiła się spięta przysunął się jeszcze bliżej niż to było możliwe. Kiedy zdjęła jego dłoń to on ponowił próbę nic sobie z tego nie robiąc. Przecież on i Roska to byłaby taka wyjątkowa para! Może by trochę dziwnie się czuł, ja z siostrą, ale to była Roska! Warto było spróbować.
- Mam nadzieję, że stanę się kimś więcej niż przyjacielem. Nie ma co się wypierać!- zbliżył swoją twarz jeszcze bliżej do niej. Ich usta dzieliły już tylko kilka milimetrów. czuł na swojej twarzy jej oddech. Patrzył jej w oczy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Roy
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić

©️CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 19, 2015 6:03 pm

Oczywiście robienie żartów, a ich doświadczanie to dwie różne rzeczy, ale jak już to trzeba potrafić śmiać się również z samego siebie. Nie można ukrywać, to bardzo trudna sztuka i nawet dziewczynie nie zawsze to wychodziło, w szczególności kiedy ktoś wybrał sobie moment kiedy była w złym humorze.
-Pewnie, że tek!- Przyznała jeszcze wtedy nieświadoma tego co chłopak ma w planach.
Zupełnie nie miała pojęcia co on ma w planach i nie była z tego zadowolona! Czuła się skrępowana i nieswojo. Dużo bardziej odpowiadała jej opcja przyjaciół, traktowała chłopaka jak brata i nie przypuszczała aby mogło być z tego coś więcej, w szczególności, że nigdy nie dawała mu do zrozumienia, że coś więcej może być... przynajmniej tak jej się wydawało.
Ponownie zsunęła jego dłoń, tym razem bardziej stanowczo, zaznaczając tym gestem, że nie do końca podoba jej się to co on wyprawia.
-Roy nie wiem o co ci chodzi... i nie mam pojęcia czego ode mnie oczekujesz!- Powiedziała usiłując Odsunąć głowę trochę do tyłu, ale nie miała gdzie, bo za nią była już ściana.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Roy Hale

avatar

Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 19, 2015 7:04 pm

Znał dziewczynę od małego i wiedział, że zawsze była uparta, ale stawała na swoim. Wiedziała czego chce. Byla odważna. Lubił ją taka jaka jest! A była doskonala. Kiedy to dostrzedl? Nie miał pojęcia. Moze dopiero teraz?
- Jak to nie wiesz? Przeciez wiem, że czujesz więcej do mnie niż oczekujesz. Ale nie ma co tłumić uczuć. Kiedyś wybuchniesz, a swoje uczucia wylejesz na kogoś innego- zrobił smutna minę. Kiedy dziewczyna odchylila głowę do ściany najpierw pomyślał, że chce uciec, ale co jeśli chciała ułożyć się by było wygodniej? Niektóre dziewczyny po prostu zgrywaly niedostępne. Może takie bardziej kochał? Kto to wie?! Przysunal swoje usta do niej i leciutko je musknal. Dlaczego? Może po prostu nie wytrzymał. Nie ma co się dziwić, slicznie wyglądała, że aż mu cos stawało.
- to jak będzie?- spytał nie odsuwając się od niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 19, 2015 7:57 pm

NIe miała pojęcia co go nakłoniło do takiego zachowania i chyba nie chciała wiedzieć... chyba powinna zacząć być jeszcze bardziej okropna i do tego ubierać się beznadziejnie, aby nigdy więcej coś takiego się nie powtórzyło, nie była to zbyt komfortowa sytuacja, przynajmniej dla niej.
-Ale Roy... jesteś dla mnie bardziej jak brat... nigdy tego nie ukrywałam. Nic więcej do ciebie nie czuję!- Zaczęła się tłumaczyć i na chwilę zamknęła oczy usiłując zebrać myśli i w tym momencie chłopak wykorzystał okazję, by ich usta się złączyły, na krótko i niemal nieodczuwalnie, ale jednak. Dziewczyna oczywiście od razu obróciła głowę przerywając pocałunek niemal w tej samej chwili w której się zaczął.
-Co ty...- Zaczęła, ale nie dokończyła, bo gryfon znowu zaczął coś mówić.- Roy wiesz, że ja nie mogę... nie chcę!- Pomyślała o Bryanie. Nigdy by jej tego nie wybaczył i Bóg wie co by zrobił gryfonowi, ale chyba nie będzie potrafiła tego przed nim ukrywać, ale na pewno nie powie tego tak prosto z mostu, nie chciałaby aby zrobił Royowi krzywdę.
-Najlepiej będzie jak już pójdę... i o tym zapomnimy!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 19, 2015 8:14 pm

Niestety nasze gołąbki miały takiego pecha, że Bryan był całkiem niedaleko...Nawet bliżej niż myśleli. Nie chciał ich podsłuchiwać, ani podglądać, to nie było w jego stylu, ale gdy zobaczył co się tutaj wyrabia, po prostu...nie potrafił się powstrzymać. Nie mógł uwierzyć w to co widział, złość rosła w nim z każdą chwilą. Słyszał każde ich słowo, widział co gryfon chciał jej przekazać, ale przecież...
Nie miał prawa. Ten gnojek nie miał prawa jej nawet dotknąć, więc gdy ich usta się złączyły...
Po prostu nie wytrzymał.
Wyszedł zza rogu i podszedł do nich szybkim krokiem, na jego twarzy malowała się wściekłość. Zanim Roy, lub Roska zdążyli w jakikolwiek sposób zareagować złapał go za fraki i przycisnął do ściany obok. Złapał go jedną dłonią za gardło, na którym mocno zacisnął palce przyduszając chłopaka. Górował nad nim - był wyższy, silniejszy...A na dodatek teraz jedyne czego pragnął to zatłuc go.
Gniew całkowicie nim zawładnął, nie myślał już nawet co robił.
-Nie rozumiesz, kiedy kobieta mówi nie?! - wykrzyczał mu prosto w twarz dysząc ciężko, a następnie po prostu uderzył go prosto w nos wolną ręką - prawdopodobnie mu go łamiąc. Ale to nie miał być koniec, gdy chłopak osunął się na ziemię przykucnął przy nim - a raczej na nim - przyciskając go kolanem do ziemii i zadał jeszcze kilka ciosów.
Jeśli Panna Cleverly nie zareaguje...no cóż, może tutaj dojść do czegoś naprawdę nie dobrego.
Jego kostki zdobiła już krew powalonego gryfona i tak naprawdę...pewnie będzie potem żałował swojej gwałtownej reakcji, ale teraz...widział tylko swoją pięść, oraz jego twarz w którą uderzał raz po razie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Roy Hale

avatar

Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 19, 2015 8:43 pm

Dotarło do niego jak dziewczyna potraktowała go zimno. Słowa "nic do ciebie nie czuję", "nie chcę!" wciąż brzęczały mu w uszach. Wiedział, ze zranił ją, że nie będzie jak kiedyś. Był dla niej, jak sama określiła, jak brat! Teraz to już raczej trudno byłoby złagodzić sprawę. Jak powiedziało się A to czas najwyższy powiedzieć B. Złapał ją za rękę, chciał prosić by została, ale było za późno. Ktoś przyparł do o mur. Spojrzał na twarz osoby i zobaczył gryfona. Przypomniał sobie imprezę po meczu i dlaczego wyszedł. Byli ze sobą blisko, może nawet chodzili, a on dalej stawał między czymś. Uśmiechnął się lekko. miał coś w genach do pieprzenia wszystkiego sobie czy jak?! Postanowił, że za bardzo nie będzie się stawiał. Nawet w samoobronie. Należało mu się. Dał mu przewagę. Poczuł, że się dusi. Nie mógł przełknąć śliny, ani nabrać powietrza. W normalnej sytuacji chyba by się wyrywał, ale czy to miało znaczenie?
- ale czy ja się wtrącam w twoje sprawy? - wysapał kiedy mógł nabrać już powietrza i kiedy znalazł się na ziemi. Złapał się za nos, który go cholernie piekł i leciała ciurkiem krew. Oby chociaż jego włosy zachowały swój porządek!
Jednak już po chwili nie dbał o swoje włosy, ani czy nie pobrudzi czegoś co nie chce. Czuł się zupełnie jak worek treningowy. Może czymś takim zawsze powinien być. Przecież pewnie gryfon w bibliotece go też lał! Nie był to pierwszy i ostatni raz zapewne. Nie mógł się za bardzo ruszać, ponieważ chłopak siedział na nim. Walczył o każdy oddech. Skierował wzrok na dziewczynę i uśmiechał się. Później na chłopaka. Tylko na tyle go było stać, doprawdy? Spodziewał się czegoś więcej. dziewczyna była wyjątkowa, więc i bicie powinno być bardziej jeszcze bolesne. Podziwiał go za to, że nie wyjął różdżki. Taki mądrala.. Tak, bohater naprawdę był z niego. najlepiej używać przemocy przy kobiecie. Prawdziwy gentlemen. Nie chciało mu się już nawet ruszyć. Czekał na dalsze ciosy w milczeniu. Może go tam zabije, zadusi? nie spodziewał się takiej śmierci, ale.. chociaż nie musiał potem w oczy nikomu patrzeć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Roy
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić

©️CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Rosemarie Cleverly

avatar

Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 19, 2015 9:05 pm

Wydawało jej się, że chłopak wszystko zrozumiał, widziała że w jakiś sposób go zraniła, ale inaczej nie mogła, nie potrafiłaby go okłamać, to by bolało jeszcze bardziej. Z resztą teraz miał szansę znaleźć sobie kogoś kto odwzajemni jego uczucie, a nie być skazanym na miłość bez wzajemności. Jednak jej nadzieja prysnęła kiedy Bryan pojawił się chwilę za wcześnie, oczywiście nie miała zamiaru ukrywać przed nim tej sytuacji, ale zdawała sobie z tego sprawę jaki jest porywczy i wolała powiedzieć mu to odpowiednio wcześniej go przygotowując na takie informacje i na pewno nie w momencie kiedy Roy byłby w pobliżu. Na początku nie wiedziała co się dzieje ocknęła się dopiero kiedy Roy leżał już przyciśnięty do ziemi, a po jej policzkach płynęły łzy.
Dziewczyna zaczęła wykrzykiwać imię Carella, żeby przestał, ale nic do niego nie docierało. Najgorsze było to, że drugi gryfon nawet nie próbował się bronić, jakby przyjmował ciosy z wdzięcznością? Nie wiedziała o co tu chodzi i co ma zrobić, aby Bryan przestał. Zmusiła swoje ciało do poruszenia się i podbiegłą do nich.
Usiłowała złapać chłopaka za ręce, ale była za słaba... z resztą nic dziwnego, nie dość, że chłopakiem zawładnął gniew, to ona jeszcze była roztrzęsiona, a to mocno działało na jej niekorzyść. Czuła się srasznie bezsilna, do tego była przerażona. W końcu jej dłonie powędrowały do jego twarzy i obróciła ją w swoją stronę, aby zwrócił na nią uwagę, nie wiedziała czy to wystarczy, więc przycisnęła szybko swoje usta do jego, aby zapomniał o gryfonie.
-Przestań... proszę!- Powiedziała ledwie słyszalnie, łamiącym głosem i z trzęsącymi się wargami.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell

avatar

Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   Nie Kwi 19, 2015 9:14 pm

Był tak cholernie zaślepiony, że nawet nie zauważył kiedy kobieta próbowała odciągnąć go od Roy'a i faktycznie - miała raczej marne szanse. Wściekłość go zupełnie ogarnęła, więc uderzał jak opętany raz za razem kompletnie nie zważając na to do jakiego stanu doprowadzi chłopaka z jednego domu. Nie powinien tego robić, racja - mógł być wściekły, ale źle postąpił. Mimo wszystko...Rosemarie doskonale wiedziała jaki jest, wiedziała, że nie panuje nad swoim gniewem, nad wybuchami furii...
"Przestań, proszę.." - te słowa odbiły się w jego głowie echem kilka razy, w końcu przestał go bić. Trzymał dalej uniesioną dłoń, zaciśniętą w pięść i patrzył na chłopaka leżącego pod nim.
-Jak...jak śmiałeś.. - wyrzucił z siebie właściwie nie wiedząc co chciał powiedzieć. On nie miał prawa jej dotknąć w ten sposób, nikt nie miał prawa, nikt...Była dla niego teraz wszystkim, a on próbował zabrać mu to, co dla niego najcenniejsze...Cholera jasna! Miał w głowie mętlik, gdyby ktoś teraz wszedł do jego głowy to zagubił by się w tym labiryncie myśli, który się tam utworzył.
Wstał w końcu z niego i przeniósł swój wzrok na nią.
Dyszał ciągle wściekły, i wcale nie zanosiło się na to, by ta złość szybko odeszła.
-On...Może Ci się to podobało, co!? - wydarł się na nią, ale ręce trzymał przy sobie. Co jak co, ale oboje wiedzieli, że nie zrobi jej krzywdy, nie potrafił by jej uderzyć...Była kobietą, była...jego kobietą.
-Ty go jeszcze bronisz...powinienem go tutaj zatłuc! Kocham Cię, nie pozwolę, by ktokolwiek Cię w taki sposób dotykał! - wyrzucił z siebie po chwili, a potem przeniósł wzrok na chłopaka, wbił w niego zawistne spojrzenie...
-Jeśli spróbujesz to powtórzyć... - syknął, to była ewidentna groźba. Co dalej? Może Rose uda się jakoś uspokoić sytuację.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kamienny parapet   

Powrót do góry Go down
 

Kamienny parapet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Kamienny krąg
» Kamienny las
» Kamienny domek Ary i Lucifero

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: VII piętro-