a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Poddasze - Page 6
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Lis 21, 2014 4:13 pm

I jeszcze się nie rzuci....

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Lis 21, 2014 4:13 pm

The member 'Jessi Mall' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Lis 21, 2014 4:14 pm

To jest dopiero, złośliwość!!!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Lis 21, 2014 4:14 pm

The member 'Jessi Mall' has done the following action : Rzuć kostką

'Gra z MG' :
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Remus Lupin

avatar

Liczba postów : 663

PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Lis 21, 2014 4:18 pm

Remus bardzo mocno kibicował swojej dziewczynie, ale równie mocno ucieszyłby się gdyby któryś z jego przyjaciół złapał znicz. Poza tym ciekaw był też nagrody jaką wymyśliła Jessi w ramach złapania znicza. Dyskretnie też pociągał rusz to rusz z otwartej nie wiadomo skąd butelki ognistej whisky. Gra trwała już jakiś czas, a on nie miał zbyt mocnej głowy do picia więc szybko poczuł się dziwnie lekki i wprawiony w jeszcze lepszy nastrój niż był. Oby nie powiedział tylko czegoś głupiego lub obraźliwego do któregokolwiek z gości. Po kryjomu wyjął różdżkę by ułatwić zadanie Jessi i powstrzymać tłuczki. Kto powiedział, że mieli grać uczciwie?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Remus Lupin

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1368-remus-mow-mi-lunio-john-
James Potter

avatar

Liczba postów : 743

PisanieTemat: Re: Poddasze   Sob Lis 22, 2014 8:14 pm

James wyrzucił ręce w górę, kiedy Jessi złapała znicz i wydał zwycięski okrzyk.
- Nooo, brawo! Udowodniłaś, że jednak jest z Ciebie szukająca! Przestaję się martwić o drużynę Gryffindoru - mrugnął do niej z łobuzerskim uśmiechem. Otworzyli jeszcze jednego szampana, aby uczcić zwycięstwo i odetchnąć z ulga, że w końcu udało się złapać znicza. Pobawili się, potańczyli, minęło trochę czasu i Huncwoci stwierdzili, że powinni się zbierać. Shira udawała, że wcale nie jest śpiąca, ale co chwilę oczy zamykały jej się same. Podeszli więc do Jessi.
- To widzimy się na balu? - uśmiechnął się szeroko. - Jeszcze raz sto lat, siostrzyczko, zachowuj się jak należy - powiedział do niej znacząco i przyciągnął do siebie, zgniatając w braterskim uścisku.
- Dziękuję za zaproszenie, Jessi, do zobaczenia! - powiedziała Shira, całując dziewczynę w policzek na pożegnanie. Pożegnał się i Syriusz i opuścili pomieszczenie, żegnając się z pozostałymi osobami. James i Syriusz pożegnali się z Shirą. Dziewczyna odeszła w stronę swojej wieży, a Huncwoci ruszyli w kierunku wyjścia z zamku, a potem wrócili do akademika.

/zt dla Jamesa, Syriusza i Shiry

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


James Potter

"Rogacz"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1530-james-potter
Jessi Mall

avatar

Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Poddasze   Wto Lis 25, 2014 11:48 am

W końcu udało jej się złapać znicz. Cóż dla osoby która złapie przewidziana była nagroda a że złapała sama solenizantka... Nie no nie da nagrody sama sobie ! Bez przesady moi mili.
Jednak Mall wpadła na wspaniały pomysł.
Na miejscu wyczarowała plakietki z napisem: "Najlepszy Zawodnik Imprezy" który po chwili zmieniał się w obrazek czarodzieja z butelką ognistej w dłoni idącego chwiejnym krokiem i wręczyła wszystkim którzy brali udział w zabawie!
Po tym oczywiście wypili po drinku, no może dwa... w porywach dziesięć! Kto by się czepiał szczegółów akcji?!
Wszyscy bawili się przednie tańczyli, plotkowali, jedli, pili i ogólnie robili to co na imprezach się robić powinno.
Było już bardzo późno w nocy gdy ludzie zaczęli się rozchodzić do domów.
Każdego Jessi żegnała dziękując za wspólną szampańską zabawę. W końcu została już tylko ona i Remus który uparł się że musi jej pomóc posprzątać po zabawie. Traf chciał że jej ukochany nie stronił tego wieczora od alkoholu a że jaką głowię miął każdy wiedział. Powiem tylko że raczej w tym pomaganiu był dziś gorszy niż zazwyczaj, gdy Jessi udało się go przekonać żeby po prostu posiedział i poczekał aż skończy okazało się że uporała się z zadaniem w kilkanaście minut.
Na koniec zapakowała wszystkie swoje rewelacyjne prezenty do swojej magicznej torebki, wyściskała swojego chłopaka i zrobiła coś czego raczej unikała będąc w Hogwarcie.
Przywołała swojego skrzata domowego i poprosiła by ten odtransportował Lunatyka bezpiecznie to akademika.
Gdy już się to stało dziewczyna podśpiewując sobie pod nosem ruszyła do dormitorium i położyła się spać.


z/t wszyscy !!!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Neptun D'Ambrosio

avatar

Liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Gru 05, 2014 2:18 am

Od kilku godzin siedział w miłym pokoiku i majsterkował przy swojej nowej zabawce. Skonstruował już w dawnej młodości robota, później sowę, a teraz bierze się za kociaka. Takiego bardziej domowego, gdyby zrobił maszynę wielkości naturalnego lwa, która także potrafi zabijać... nie za bardzo widział to w tej szkole. Więc wziął się za zwyczajnego kota. Dlaczego? Ostatnio jego jedynym towarzystwem była mechaniczna sowa, więc dlaczego by nie skonstruować kolejnego robota, z którym mógłby rozmawiać?
Neptun jednak nie da zwierzakowi umiejętności mowy - wystarczy już, że sowa daje mu w kość.
Był ubrany w zwykłe ciuchy, ale były całe poplamione smołą i innymi płynami. Chłopak spojrzał na zegarek. Jak tu przyszedł była dwunasta w nocy, teraz było dwadzieścia minut po drugiej. Siedzi tu bite dwie godziny, a udało mu się zrobić jedynie łeb kota. Nie idzie mu to zbyt szybko. Ale przecież nikt nie wie o jego nowym wymyśle i nie robi tego na czas. Jego to ma ostatnio bardzo dużo.
Nie spodziewał się innych gości w tym miejscu o tej godzinie, więc podskoczył, gdy usłyszał za sobą otwierane drzwi, a w nich stała ... Gwendolyn! Jego stara koleżanka z najmłodszych lat. Nigdy by nie pomyślał, że o drugiej w nocy przyjdzie odwiedzić go Gwen. Zresztą nie wiedziała, że on tu jest, więc nie przyszła tu do niego w odwiedziny. Stał przez pół minuty trochę oszołomiony patrząc na dziewczynę. Dopiero po chwili się opamiętał i przywitał się:
- Emm cześć... - Spojrzał na siebie i swoje całe poplamione ubranie. Podrapał się po głowie i trochę zmieszany rzekł: -Przepraszam za niezbyt wyjściowy strój. Nie wiedziałem, że takie GRZECZNE dziewczynki wychodzą w nocy na przechadzki. Co cię tu sprowadza młoda damo? - Starał się mieć bardzo, bardzo poważną minę. Stał wyprostowany teatralnie patrząc na Gwen z góry.
- Przecież takie malutkie ślizgonki nie mogą chodzić po zamku w nocy! Będziesz niewyspana na lekcjach! - Po tych słowach już nie wytrzymał i roześmiał się. Usiadł na jednej z kanap i pokazał jej głową niedokończonego kociaka.
- Widzisz to? To mój niedokończony projekt, który ma na myśli cię budzić i straszyć w nocy. - Wyszczerzył zęby w drwiącym uśmiechu. Cysto się z nią droczył. To chyba mu zostało po wielu latach znajomości. Nie czuł się przynajmniej przy niej spięty, jak niektórzy chłopacy.
Nie rozumiał tego - czemu większość chłopaków czuje się nieswojo przy dziewczynach. Przecież to tylko inna płeć, która według niego jest no lepsza. Woli towarzystwo kobiet niż jego kolegów. Ale ponad wszystkich woli maszyny. Poklepał miejsce obok siebie by usiadła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Ten, kto boi sie bitwy,
nie odnosi zwycięstw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3170-jeszcze-budowa#53024
Gwendolyn de Villiers

avatar

Liczba postów : 113

PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Gru 05, 2014 2:27 pm

A co Gwendolyn robiła tak późno w nocy poza dormitorium? Nie warto się nad tym rozwodzić. Zdenerwowało ją kilku młodziaków i stwierdziła, że aby nie wybuchnąc do końca przejdzie się po zamku. Cóż, wiedziała, że to zakazane, ale zamierzała pospacerować zaledwie po jednym korytarzu. Wyszło jak wyszło, w końcu trafiła na samą górę i postanowiła wejśc na poddasze, gdzie jeszcze - zdaje się - nigdy nie była. Uchyliła drzwi i weszła do środka, gdzie ku swojemu zdziwieniu ujrzała Neptuna. Drgnęła lekko, kiedy uświadomiła sobie, że ktoś jest w pokoju, bo nikogo się tutaj nie spodziewała. Milczeli przez chwilę, patrząc na siebie, aż w końcu odezwał się chłopak.
- Cześc - odpowiedziała. - Grzeczne dziewczynki może nie wychodzą - odpowiedziała znacząco. Rozejrzała się i spojrzała na fotel, ku któremu skierowała swe kroki. Usiadła prosto, opierając łokieć o podparcie i podparła twarz trzema palcami. - Nic takiego - powiedziała tylko. Nie chciało jej sie tłumaczyć. Przewróciła oczami, słysząc jego następne słowa.
- Zawsze się wysypiam, nie martw się - powiedziała, unosząc brew. Zerknęła na to, co jej pokazywał. Och, tak, pamiętała, że Neptun pasjonował się jakimiś robotami czy innymi dziwactwami, co dla niej było dośc mugolskie, bo w procesie tworzenia nie uzywał do tego magii. Zresztą widać po otoczeniu - mnóstwo płynów, smarów i innych dziwnych rzeczy. Cóz, każdy ma inne zainteresowania, ale czesto dziwiła się, że chłopakowi chce się w tym dłubać.
Spojrzała na niego sceptycznie.
- To chyba musisz się bardziej postarać - zauważyła. - I zaczarować tak, aby umiało się samo dostać do żeńskiego dormitorium - stwierdziła, bo każdy wie, że chłopcy nie mogą wejśc do dormitorium dziewcząt. Gwendolyn odczuwała z tego powodu jakąś dziwną satysfakcję. - A tak właściwie to co to ma być? - przechyliła lekko głowę, bo jak na razie ta częśc maszyny nic jej nie przypominała. - I dlaczego dłubiesz w tym o tej godzinie? Dnia Ci nie starcza?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _





Gwendolyn de Villiers
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1704-gwendolyn-de-villiers
Neptun D'Ambrosio

avatar

Liczba postów : 36

PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Gru 12, 2014 2:15 am

Czy właśnie Gwen nie była grzeczną dziewczynką? Neptun wiedział, że nie, No dobra zależy od sytuacji,
Uśmiechnął się szeroko słysząc jej słowa.
- No masz rację, grzeczne nie wychodzą. Ale do największych buntowników i ignorantów regulaminu szkolnego to też nie należysz. - Zaśmiał się. On sam nie był najgrzeczniejszy, ale BYŁ CZASEM na tyle dobrze się zachowujący, by nie było ciągłych skarg na jego osobę. Nawet zgłosił się do bycia prefektem!
- To znaczy, że rzadko wychodzisz na nocne spacery. I bardzo dobrze młoda damo. - Uśmiechnął się drwiąco. Miał jakieś dziwne przeczucie, że Gwen nie za bardzo chciała się tu z nim spotkać. Co jak co, ale na pewno myślała, że nikogo tu nie będzie o takiej porze. Czy jego maszyny można nazwać mugolskimi? Może jedynie sposób tworzenia. Do takich rzeczy magia jego zdaniem nie była potrzebna, przecież odrobinę myślenia nikomu nie zaszkodzi. A zastępowanie wszystkiego magią nazywało się lenistwem. A on nienawidził bezpodstawnego lenistwa. Dlatego kręci śrubokrętem, czy kluczem. Dlatego robi własne przewody i tak dalej. Ale gdy maszyna była gotowa zawsze dodawał jej różnych magicznych właściwości.
- Wiesz, tu nie ma żadnego problemu - kto powiedział, że będę tak upodabniał maszynę do oryginału, że będę jej dawać płeć? Więc czary chroniące dormitorium dla dziewcząt dla tego cacka nie będą stanowić problemu. - Powiedział dumny z siebie i ze swojej maszyny. Mimo że nie była skończona, już była doskonała. Po kolejnym pytaniu zmarszczył brwi.
- Dnia mi nie starcza? W dzień pewnie byłoby tu pełno ludzi. A chciałem mieć spokój, nie chciałem słuchać chichotów jakiś idiotycznych dzieciaków. - Oznajmił z pełnym skupieniem patrząc na głowę jeszcze-nie-żywego-kota. Ale mimo że potrzebował spokoju cieszył się, że jest tu Gwen. Raz na jakiś czas potrzebował towarzystwa kogoś, kto jest człowiekiem. Przez ostatnie dni coraz bardziej "dziczał". Odsuwał się od ludzi, uciekał od nich. Ale nikt nie musiał o tym wiedzieć.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Ten, kto boi sie bitwy,
nie odnosi zwycięstw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3170-jeszcze-budowa#53024
Gwendolyn de Villiers

avatar

Liczba postów : 113

PisanieTemat: Re: Poddasze   Nie Gru 21, 2014 3:18 pm

Uniosła kącik ust. Może i nie należała, ale zwyczajnie nie widziała, żeby specjalnie narażać siebie tylko dlatego, by komuś narobić problemów. Gdyby miałą w tym wyższy cel - to może. Takie zachowanie jednak pasowało jej do Huncwotów, których raczej sympatią nie darzyła, drazniło ją to ich małpowanie. No, nieważne. Na szczęście skończyli już Hogwart.
- Może jeszcze mnie nie znasz na tyle - odpowiedziała.
Przewróciła oczami. Owszem, rzadko wychodziła na nocne spacery, bo nie miała celu, ale nie zawsze kładła się spać o 20, prawda?
- Po prostu nie potrzebuję, aż tylu godzin snu co każdy inny - stwierdziła.
Ona nie nazwałaby tego lenistwem. Po to mają magię, zeby nie babrać się we wszystki jak mugole, a na pewno proces myslowy na tym nie ucierpi. Ale skoro on to lubił to co miała go przekonywać, że to bez sensu? Robił sobie niepotrzebnej roboty, ale to tylko jej zdanie.
Uśmiechnęła się kpiąco.
- Zobaczymy - powiedziała tylko. Wiedziała, że Neptun i tak raczej tego nie zrobi, a jego robot nie będzie tak wszechwiedzący, żeby otworzyć drzwi zamknięte na klucz.
Rzuciła okiem na pokój.
- Nie jestem tego taka pewna. Chyba mało kto wie o tym pokoju - no tak, wiele osób nie przechodzi korytarzem i nie zagląda za każdy gobelin, sprawdzając czy przypadkiem nie znajduje się tam ukryty pokój. - Ale co do spokoju to Cię rozumiem.  Też często szukam spokoju, bo w naszym salonie można zwariować od wrzasków dzieciaków i chichotów głupich dziewcząt - prychnęła.

zt oboje

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _





Gwendolyn de Villiers
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1704-gwendolyn-de-villiers
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Poddasze   Sro Kwi 01, 2015 11:26 am

Christian coraz częściej wolał stronić od ludzi. Widział w ich oczach, że chcą poruszyć temat jego przyszłych zaślubin. Cholerna gazetka szkolna! I ten wywiad Sofie. Czemu nie mogła oszczędzać w słowach? Dlaczego rodzina skazała go na taką udrękę? Zdecydowanie bardziej mu w głowie były imprezy, psikusy i gnębienie młodszych i słabszych, niż planowanie przyszłości z kobietą, którą spotkał zaledwie kilka razy. No właśnie, Sofie Brown... czekał tu na nią dobre kilka minut trzymając w dłoni whisky. Skądś ją wytrzasnął i zamierzał właśnie teraz, właśnie dzisiaj dać upust swoim udrękom przy pomocy dobrego alkoholu. Towarzyszyć mu miała Ślizgonka. Właściwie nic do niej nie miał, myślał nawet, że będą skłonni się dogadać. Ona złapała bukiet Panny Młodej, on zaś Muszkę Pana Młodego... w tym tkwił problem! Wprawdzie nie stanowili pośmiewiska, ale zdecydowanie stawało się to dużym polem do dyskusji w kilkuosobowych grupkach, które mijał na korytarzu. Przez myśl mu przeszło, że chciałby być kimś normalnym... szybko to odtrącił karcąc się w duchu. Każdy chciałby być taki jak ty, upomniał się. Wtedy też usłyszał dźwięk otwieranych starych drzwi, skrzypiały niemiłosiernie... miał nadzieję, że nie przywieje tutaj Irytka, ani woźnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Poddasze   Sro Kwi 01, 2015 11:52 am

Ech ten wywiad był jedną wielką pomyłką mogła przemilczeć większość słów. W pokoju wspólnym nic jej nie robili, bo była Prefektem Naczelnym. Znali już na wylot, nawet byłaby skłonna odjąć punkty swojemu domowi. Już raz tak zrobiła, prawie byli na prowadzeniu ale czerwoni i tak mieli więcej. Westchnęła cicho i pchnęła drzwi od poddasza, trzymając w ręku podręcznik dotyczący uzdrawiania. Popatrzyła niepewnie na Chrisa, w ręku trzymał whisky. Nie wróżyło to nic dobrego przy jej słabej głowie.
-Hej Chris-szepnęła cicho i usiadła na jakimś zapuszczonym fotelu. Przez to całe wesele nie pozwolili im pogadać w cztery oczy, rodzice ciągle chcieli by siedzieli z nimi. Skrzywiła się lekko, przypominając sobie swoje zachowaniem. Mimo wszystko sama myśl o tym powodowała że się lekko rumieniła. Jeszcze świadomość że zaliczyła kurs teleportacji, napawała ją pewnością siebie. Teraz mogła się odbierać i legalnie teleportować. Poprawiła włosy i wbiła wzrok w chłopaka.
-Przepraszam za ten wywiad-spuściła wzrok ukrywając twarz w książce, którą przy sobie dziś miała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Poddasze   Sro Kwi 01, 2015 1:28 pm

Spodziewał się, że jest to Sofie, dlatego nie poderwał się z miejsca i nie schował gdzieś butelki whisky. Miał rację, stanęła raptem przed nim z jakąś książką, która w tym momencie robiła za jej tarczę ochronną. Blake jednak otworzył oczy ze zdumienia. Wcale nie uważał panny Brown za winną, dlatego zaraz przerwał jej wypowiedź.
Niepotrzebnie. Udzieliłaś wywiadu... ludzie bardziej są ożywieni ślubem Bellatrix, gdzie oboje coś złapaliśmy. Nie możemy być chyba źli za to, że cóż... łapanie nam wychodzi. — wzruszył ramionami. Nie wierzył w żadne zabobony, a miał nadzieję, że Sofie również nie zrobiła sobie jakiejś nadziei po złapaniu bukietu. Poprawił się na zakurzonym fotelu i pociągnął solidnego łyka whisky. Następnie skierował swój wzrok na blond dziewczynę i uśmiechnął się, nie życzliwie, nie promiennie — chytrze, zadziornie — jak to zawsze miał w zwyczaju.
Ale wybraliśmy sobie miejsce na spotkanie. — przyznał, a jego ton stał się cichszy, mogłaby go nawet posądzisz o rozpoczęcie flirtu. — Jeszcze ktoś pomyśli, że romansujemy.
Podał jej butelkę whisky, będąc ciekawy, czy zdecyduje się napić. Miał mocną głową pomimo swojego dość młodego wieku... a może po prostu nigdy nie przesadzał z procentami i nie wiedział, jak to jest być naprawdę nietrzeźwym, niemniej jednak nie zamierzał wypić całej tej butelki. Chciał tylko, by zrobiło mu się na duszy lekko.
Tym się zajmujesz, prawda? — wskazał dłonią na książkę o uzdrawianiu. Słyszał gdzieś, że Sofie zamierza wybrać się właśnie na ten kierunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Poddasze   Sro Kwi 01, 2015 2:58 pm

-Wiem że są tym ożywieni, po prostu mieliśmy Farta przy łapaniu tych rzeczy-odsłoniła twarz i położyła książkę na kolana, zamykając ją na dziale o leczniczych maściach. W zabobony nie wierzyła bo nie była przesądna. Przecież to były mugolskie bzdury i nigdy się nie spełniały.
-To tylko ciemne zakurzone i brudne poddasze, lepsze to niż pokój wspólny..lub błonia-wyciągnęła się na swoim miejscu zamyślona.
-W tej szkole wszystko możliwe Chris-uśmiechnęła się złośliwie do "narzeczonego".
Przyjrzała się nieufnie butelce którą jej podał, chyba nie dosypał jej arszeniku. Żeby zamordować narzeczoną przed ślubem. Wezwała skrzatkę która podała jej jajko.
-Tuxum Aylanti-mruknęła i zmieniła to w mały kryształowy kieliszek i sobie nalała oddając mu butelkę.
-Nie zatrułeś tego?-zmrużyła oczy, i tak wyczuła że jest czyste, ale wolała się jeszcze upewnić.
-Tak chce pójść w ślady ojca i zostać uzdrowicielką w mungu, nie chce pracować w Ministerstwie Magii, ani być sławną artystką lub znanym graczem kłidicza. Ewentualnie pracować w Rezerwacie Magicznych Zwierząt w Rosji, choć nie powiem kusi ale wole zostać uzdrowicielką i w sumie mogłabym tam też pracować by leczyć pracowników-wzruszyła obojętnie ramionami. No co nie powie mu że musi mieć przykrywkę bo jest śmierciożercą, nie ufała mu niestety do końca. Wróciła do podręcznika i czytania o ziołowych okładach leczniczych.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Poddasze   Czw Kwi 02, 2015 11:28 am

Miał szansę chwilę przyjrzeć się jej urodzie. Patrzyła zamyślona gdzieś w jeden punkt, choć on wiedział, że myślami jest zupełnie w innym miejscu. Następnie wróciła do książki... książki, bleh. Christian nienawidził czytać, zdecydowanie wpajał wiedzę ze słuchu. Jej blond loki rozlały się po jej ramionach. Od czasu do czasu czasu uraczyła go spojrzeniem fiołkowych oczu. Trudno było oprzeć się myśli, że była piękna... ale to nie znaczyło, że pozwoli na ten ślub! Christian po raz pierwszy uśmiechnął się, ale na tyle delikatnie i akurat w chwili, kiedy Sofie przeglądała książkę, że nic nie widziała.
Oczywiście, panno Brown. Ale w czym my nie jesteśmy dobrzy? Skoro tak bardzo im się nudzi niech plotkują. Moja duma nieco ucierpi, ale jak przestaniemy zwracać na to uwagę, to po prostu odpuszczą. Zgadzasz się ze mną? — spytał, choć niespecjalnie czekał na odpowiedź. Zdziwił się, że Brown całkowicie mu nie ufał, ale nie miał do niej pretensji. Kiwnął jedynie głową na znak, że w alkoholu nic nie ma.
Wierzę, że mam na tyle uroku w sobie, że mógłbym Cię uwieść w naturalny sposób, a nie... zatruwając Cię. — wzdrygnął się. — Nie przepadam za nekrofilią.
Przyjrzał się skrzatkowi, a potem śledził poczynania Sofie. Usiadł wygodniej na kanapie, całkowicie ginąc w cieniu. Jedynie widać było jego głęboko niebieskie oczy.
Słuchał opowieści Sofie, uprzejmie potakując, choć nie wiedział, czy naprawdę interesuje go jej przyszłość. Starał się ją odtrącać w każdy możliwy sposób, a jednocześnie coraz częściej łaknął jej towarzystwa. Byli skazani na siebie, ale może potrafiliby zamienić to na własną wolę? Nie, buntowniczość Christiana na to nie pozwalała. Odtrącał ją, bo została na niego skazana. Tak nie mogło być. Westchnął niesłyszalnie.
Byłabyś dobrą uzdrowicielką. — skomentował tylko. Trapiła go raczej inna myśl i powiedział, zanim pomyślał, że mogło to zabrzmieć jak zazdrość. — Czujesz coś do Croucha?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Kwi 03, 2015 5:59 pm

Zaśmiała się cicho i popatrzyła na narzeczonego uważnie. W ubraniach na luzie mogła się przyjrzeć jego sylwetce i twarzy. Był przystojny i to bardzo, jego głębokie niebieskie oczy co przeszywały na wskroś. Czarne niczym heban włosy, pokręciła głową i upiła trochę whisky.
-Chris plotkują bo zazdroszczą, lub po prostu tak bardzo się nudzą.-słuchała uważnie jego głosy, może był zimny ale miał w sobie pewną uwodzicielską nutę.
-Tak zgadzam się z tobą, olejemy to i zapomną o wszystkim-obróciła w palcach kieliszek z whisky.
-Możliwe ale mnie trudno uwieść-puściła mu oczko rozbawiona-gdy zaczął o nekrofilli skrzywiła się okropnie na twarzy.
-Nekrofilia i Zoofilia to najgorsze z możliwych rzeczy fuj-upiła kolejny łyk trunku.
Może i Byli skazani na siebie, ale ostatnio trochę polubiła czas który spędzają razem.
-Dzięki dlatego robię wszystko by się uczyć już teraz, i mieć nieco wiedzy na studiach już-potem zszedł na temat jej przyjaciela, w sumie nic nie czuła oprócz troski.
-Nie nic nie czuję do niego, jest moim przyjacielem i troszczę się o niego, jakby był dla mnie młodszym bratem-mruknęła po tym co zaszło między nimi, nie mogła żadnej określonej emocji z siebie wykrzesać.
-Przecież on i tak ma dziewczynę Fern z Pucholandu więc wiem że jest zajęty, nawet jak go widzę czuje tylko troskę, znam go odkąd, przekroczył pierwszy raz próg szkoły.-uśmiechnęła się szczerze, wyczuła zazdrość ale jej to nie przeszkadzało. Przecież była "jego" dopóki któreś nie zbuntuje się przeciw tym zaręczynom.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Poddasze   Sob Kwi 04, 2015 9:59 pm

Czuł jej uważne spojrzenie. I doskonale wiedział, co ono oznacza. Większość przedstawicielek płci pięknej w ten sposób patrzyło na mrocznego, ale jakże pociągającego panicza Blake'a. Uniósł w ten swój zadziorny sposób kącik ust tworząc coś w rodzaju uśmiechu. Schlebiało mu to, że to właśnie ona podziwia jego urodę. Christian jedynie przytaknął jej słowom. Miała rację. Nudziło im się bądź zazdrościli. Nie warto zagłębiać się w to dalej.
Ożywił się jednak w pewnej chwili. Czyżby Sofie stawiła mu wyzwanie. Trudno mnie uwieść... powiedziała przed chwilą. On zaś, skromnie zresztą, był pewien, że podołałby temu wyzwaniu. Przysunął fotel bliżej niej, ponieważ ta rozmowa zaczynała schodzić na znacznie ciekawszy tor.
Uważasz, że nie dałbym rady? — przeszył ją spojrzeniem. Zawsze, kiedy patrzył, patrzył uważnie, jakby nikogo i nic za rozmówcą nie widział. To był plus dla niego, bowiem druga osoba czuła jego zainteresowanie, a nie znużenie... znużony również bywał, najczęściej, kiedy Filch dawał mu reprymendę. — Kusisz, Brown, podpuszczasz mnie.
Uśmiechnął się. O co mu chodziło z tym kuszeniem? A o to, że prowokowała go do podjęcia 'uwodzenia'. Może nie powinni się lubić, bo muszą połączyć się w coś, czego oboje nie chcą... ale kto powiedział, że w rzeczywistości nie mogą flirtować? Szczególnie, że Sofie była słodka w swej wredności, a zarazem... nie oszukujmy się — zjawiskowa.
Parsknął śmiechem, kiedy Ślizgonka wymówiła 'fuj'.
Zgodzę się z tym... zdecydowanie wolę kobiety o zawszonych kundlów i zwłok.
Kiwnął głową. On nie wiedział jeszcze, czy w ogóle zacznie studiować. Był wolną duszą... jeśli chciał uciec, to ucieknie, jeśli chciał studiować, to będzie studiować. Jeśli nie chce wziąć ślubu, to go nie weźmie! Wsłuchał się w jej słowa dotyczące Bartiego. Nie bardzo go lubił... może tu chodziło o Sofie. W pewnym sensie należała do niego. A Crouch... był przyjacielem, ale czasem zachowywał się tak, jakby łączyło ich coś głębszego.
Przyjaźń damsko-męska, niesamowite. — pociągnął kolejnego łyka. Zaczynało mu się robić ciepło, dlatego poluzował krawat. Elegancik, bez koszuli ani rusz! Gdyby jeszcze na co dzień mógł zakładać granitur...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Poddasze   Nie Kwi 05, 2015 10:06 am

Upiła kolejny łyk whisky, słuchając jego słów. Uśmiechnęła się łobuzersko.
-Nie dasz rady-mruknęła lekko się rumieniąc gdy przeszył ją spojrzeniem, i chwile potem się przesunął w jej stronę.
-Och doprawdy Blake?-jej głos zmienił się na nieco głębszy, tak panna brown podjęła jego grę. Niełatwo było ją uwieść, więc zgrywała niedostępną.
-No co w tym śmiesznego Chris!-obrzuciła go oburzonym spojrzeniem, mimo wszystko sama się zaczęła z tego "fuj" śmiać.
-Ja też wolę czuć żywego chłopaka, a nie zimnego trupa i kudłate zwierze-oparła się wygodniej na swoim fotelu.
-Tak przyjaźń Damsko-Męska on tylko mówił że jestem dla niego jak starsza siostra, nie mówił nic że widzi we mnie swoją drugą połówkę-mówiła prawdę jakoś nie zauważyła że czuł coś głębszego, przecież po tym jak prawie ją wykorzystał i tak związał się z wielbicielką zoofili.
-Współczuje mu tego co przeczytałam w gazetce, ale ja nic nie czuję jego sprawa. Oprócz tego że gadają o weselu Bellatrix, jeszcze wyłapuje to że mówią o Fern która Sypia z Lisem, gazetka nie kłamie.-zaśmiała się a w jej głosie była wyraźna nuta ironii. Kolejne łyki drobne trunku, i zrobiło jej się ciepło że rozpięła kilka guzików swetra. Bo na Poddaszu było zimno.Gdy tylko poluzował krawat ścisnęła rękę w pięść za sobą, by tylko nie spojrzeć w stronę jego klaty.
-Bez krawatu się nie ruszasz co, to czemu na weselu go nie miałeś?-zmrużyła źrenice do kocich szparek, by potem się uspokoić i czekać na to co powie. Kusiło ją wtedy by dorwać krawat i zawiązać mu, tylko po to by dalej wtedy udawali. Na szczęście tu byli sami i mogli być sobą, bez sztucznych uśmiechów i niepewnego zerkania za siebie, gdy czuli spojrzenie swoich rodziców.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christian Blake

avatar

Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Poddasze   Czw Kwi 09, 2015 9:19 pm

Jego zadziorny uśmiech pogłębił się. A niech to, niepozorna panna Brown podjęła jego grę! Tego się nie spodziewał szczerze powiedziawszy. Ale podobało mu się to. Rozmowa zeszła zdecydowanie na lepszy tor... nie żywił wobec niej głębszych uczuć, a może po prostu o tym nie wiedział. Nawet jeśli, musiały być one znikome, możliwe... że pierwsze fazy zauroczenia, ale za nic w świecie by tego przed sobą nie przyznał. Nie można jednak było ukryć faktu, że Sofie podobała się Chrisianowi. Była zupełnie inna. On pogrążony w mroku, ona w jasności. Promieniała światłem.
Brzmisz, jakbyś chciała się przekonać, na co mnie stać... — mruknął, ostrzegał ją. Dlaczego by nie rozpocząć niewinnego flirtu?
Wyglądasz tak niewinnie, a jednym słowem potrafisz zetrzeć im te głupawe śmieszki. — oczywiście mowa o wszystkich wrogach, czyt. mugolach, Gryfonach. Możliwe, że pewien sposób wyraził podziw. Odruchowo uniósł dłoń i przybliżył do niej, zauważając jak jej kosmyk blond włosów nachodził na oczy. Zgarnął go i założył za ucho przeszywając ją spojrzeniem. Wiedział, że może sprawiać to na niej wielkie wrażenie i miał satysfakcję.
Kiwnął głową przyjmując jej odpowiedź. Nie miał powodów, aby jej nie wierzyć. Kolejne słowa panny Brown jednak go rozśmieszyły. Owszem, czytał o dość specyficznym romansie panny Fern. Aż wzdrygnął się...
Najbardziej poszkodowany jest Crouch. No popatrz, Amelia wolała właściwie zwykłego lisa, od chłopaka. Jestem pewien, że właśnie tak brzmią słowa wszystkich plotkar w szkole... — wzruszył ramionami. Barty był jej przyjacielem, dlatego nie zamierzał odnosić się do Niego wrogo, ponadto że był identycznie jak oni - Ślizgonem. Zniżył momentalnie wzrok, widząc jak Brown rozpina guziki swetra. Uniósł brew z zaciekawieniem. Ciekawa uwaga cisnęła mu się na usta.
Już się rozbierasz, kochanie? Szybka jesteś... — i roześmiał się cicho. Zamyślił się w chwili, kiedy wspomniała o krawacie. — Nienawidzę krawatów. Uciskają i tyle... ale każdy uczeń powinien nosić krawat w barwach swojego domu, prawda? A ja jestem dumny, skąd pochodzę. — sprawdził jej reakcję i dodał. — Użyłbym też tego krawatu do innych celów.
Wielki flirciarz, Christian Blake! Proszę o brawa!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3341-christian-blake#55959
Sofie Brown

avatar

Liczba postów : 1937

PisanieTemat: Re: Poddasze   Pią Kwi 10, 2015 10:22 am

Igrał z nią jak węgielek z ogniem. Nie podda się tak łatwo, jej oczy błysnęły figlarnie.
-Och i ciekawe czy ci się w końcu uda-łapała go za słówka. Lubiła się z nim droczyć, a co przecież ma do tego prawo.
-Taki mój urok po prostu nie mogę patrzeć na szlamy i gryfonów, z chęcią bym starła ich z powierzchni ziemi, ja gumka krzywe kreski po ołówku-zaśmiała się cicho.
Przez moment serce przyspieszyło jej bicie, ale to ukryła.  Niestety lubiła bardzo ten niewinny flirciarski gest skierowany w jej stronę.
-Już kiedyś Fern dała mu kosza ale ten uparł się by spróbować jeszcze raz, wcześniej był Michael Leffler, mój świętej pamięci Brat Sebastian i Barty-pokręciła głową.
-Teraz Lisek z którym sobie sypia blee!, woli pospolite i śmierdzące zwierze od człowieka.-poczuła jego wzrok na swoim swetrze który odpięła.
-Oj Kochanie tak lepiej po co mam być zapięta pod samą szyję?-miała pod tym jeszcze bluzkę i niewielką apaszkę w srebrno-zielonych barwach jak ich dom.
-Jestem dumna że trafiłam do tego domu nie innego, jest lepiej niż u krukonów i puchonów co gorsza gryfonów-jej usta pokrywał łobuzerski uśmiech.
-Innych czyli?-pochwyciła znów jego odpowiedź, starając się zgrywać dalej niedostępną. Gra grą może i był jej narzeczonym ale powoli widziała w nim normalnego chłopaka, był przystojny i wiele innych epitetów, nie postrzegała już go jak kogoś z kim będzie zmuszona spędzić resztę życia. Był ślizgonem jak ona, pochodził z szanowanego rodu więc jeśli by się postarać,dogadali by się bardzo dobrze. Domyślała się o co chodziło z tymi innymi celami, ale powstrzymała się od tego by wypowiedzieć to na głos. Tak dobrze się jej z nim gadało że zaprosiła go do siebie na ferie jeśli się nie pojawi nie szkodzi zrozumie.

zt oboje

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Sofie Brown
Falling out of love is hard, Falling for betrayal is worst.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Poddasze   

Powrót do góry Go down
 

Poddasze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

 Similar topics

-
» Szklane poddasze.
» Poddasze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: VII piętro-