a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Balkon - Page 2
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Balkon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Jasmine A. Leighton



Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Balkon    Sob Kwi 04, 2015 5:05 pm

Andre otrzymał sowę od Jessi, że wszyscy Krukoni są zaproszenia na imprezę. To było miłe z nich strony! Nie mieliśmy nic do stracenia! W końcu u nas też miało się odbyć świętowanie, ale dlaczego by nie połączyć obie imprezy! Wysłała jeszcze pocztę do Mattiasa, mając nadzieję, że nikt się nie obrazi, jeśli pojawi się Puchon. Jakoś bardzo go polubiła i miała ochotę z nim porozmawiać. Wierzyła, że się zjawi. A tymczasem weszła na wieżę, jako pierwsza z gości! Och, Jasmine nienawidziła się spóźniać i może dlatego zawsze przychodziła wręcz przed czasem. Na miejscu była tylko Jessi, jednak panna Leighton nie mogła poświęcić jej stuprocentowej uwagi. To wystrój ją zszokował. Było pięknie! Jednak po chwili się oderwała i pomachała koleżance, z którą dzisiaj rywalizowała.
- Cześć Jessi! - i odwróciła się słysząc czyjejś kroki. No, ludzie się zbierali! Krukonka była podekscytowana, miała przeczucie, że to będzie jedna z najlepszych imprez.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Jasmine A. Leighton

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3330-jasmine-a-leighton
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Balkon    Sob Kwi 04, 2015 6:17 pm

Pora na imprezę! No tak, co tam że przegrali, co tam, że nie mieli czego świętować, ale imprezę i tak można zrobić nie!? Jak zawsze Jessi królowa przyjęć, zorganizowała wszystko i rozesłała zaproszenia... tym razem poszli nawet o krok dalej i świętujemy z Krukonami... ciekawe, bardzo ciekawe! Dziewczyna zeszła z boiska i udała się najpierw pod prysznic, a następnie do dormitorium, by się przebrać, w końcu nie mogła zjawić się w takim stanie. Gotowa mogła ruszyć już na balkon.
Po przekroczyła próg pomieszczenia w podziwie dla Gryfonki, że udało jej się tak szybko wszystko przygotować!
-Wszystkiego najlepszego z okazji przegranej!- Wykrzyknęła witając dziewczyny!-No i gratuluję zwycięstwa, ale to na pewno był przypadek.- Rzuciła w stronę Krukonki.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Balkon    Sob Kwi 04, 2015 6:40 pm

No cóż, przez moment Bryan miał dość wisielczy nastrój, ale to trwało tylko chwilę. Nie był zawistnym człowiekiem, dlatego też...cieszył się ze zwycięstwa ludzi z przeciwnej drużyny. Byli w porządku, co innego gdyby grali ze Slytherinem, wtedy pewnie był by wściekły, co prawda...jego pierwszy mecz i już przegrany...ale porażka to tylko kolejny szczebel w drodze do zwycięstwa, prawda?
Dostał wiadomość o jakiejś imprezie szykującej się zaraz po meczu, z okazji...miłej wspólnej zabawy, więc czym prędzej pognał do dormitorium by doprowadzić się do porządku. Postanowił ubrać się dość elegancko, ale nie do przesady, nawet jeśli wszyscy przyszli by w dresach - nie przeszkadzało by mu to. Założył jeansy, koszulkę oraz czarny sweter, co prawda bardziej pasujący do jakiejś koszuli z kołnierzykiem, ale mało ważne. W końcu dotarł na wieżę astronomiczną i wyszedł na balkon zdając sobie sprawę, że...niewiele osób tutaj zna. Ale to nic, poznawanie nowych osób było ciekawym doświadczeniem.
-Cześć, gratuluję wygranej. - powiedział w kierunku krukonów, bo ludzi z jego domu jako tako kojarzył..No i oczywiście była Rose, do której podszedł kładąc jej dłoń na plecach i ucałował ją delikatnie w policzek.
-Świetna gra, ale nic nie trafiłem, Ty chyba też z tego co widziałem. - powiedział jej prosto w ucho.
Faktycznie, oboje ani razu nikogo nie upolowali tłuczkiem, jakby ktoś z góry się na nich uwziął.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Balkon    Sob Kwi 04, 2015 6:59 pm

Bardzo szybko ochłonął z emocji towarzyszących w trakcie meczu, dlatego też nie miał nic przeciwko, żeby jego cudowna i niezastąpiona drużyna spędziła miły wieczór tuż przed rozjazdem do domu na święta.
Przebrany i ogarnięty z towarzyszącą mu Elsą (najprawdopodobniej towarzyszącą, ponieważ jeszcze mi nie odpisała na gg *takawa forever alone*) pojawił się na przyjęciu z okazji... wygranej? Przegranej? Hm... Z okazji meczu! Tak, to brzmiało co najmniej świetnie. Profesor Flitwick też nie miał nic przeciwko, gdy tylko dowiedział się o wyniku. Poza tym... dzisiejszego dnia żaden z krukonów nie przejmował się szlabanami.
- Przypadki chodzą po ludziach Rosemarie.- Stwierdził słysząc pannę Cleverly i skinął nieznacznie głową. Co za cudowny pomysł, żeby odpocząć po tak wymagającej rozgrywce i świętować kolejny mecz wspólny.
Ze ślizgonami nigdy by to nie przeszło... Zresztą oni nie lubili świętować porażek, a zwycięstw przy takich drużynach nie mogli się doczekać od paru już lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jasmine A. Leighton



Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Balkon    Sob Kwi 04, 2015 9:33 pm

Ludzie zaczęli się schodzić. Co prawda, Jasmine miała nadzieję, że zbierze się duża liczba imprezowiczów, niemniej jednak chyba większość wolała spędzić ten czas w samotności. Ktoś się do niej odezwał... to była ta dziewczyna, która kilka razy celowała na nią tłuczkiem! Ale panna Leighton nie mogła się na nią wściekać. Po pierwsze - była zbyt nieśmiała, po drugie - gra to gra, życie to życie. Krukonka tylko roześmiała się cicho tym swoim dźwięcznym dziewczęcym śmiechem.
- Och, zapewne przypadkiem też było, że ani razu tłuczek mnie nie dosięgnął. - choć zaraz pożałowała tych słów. A jeśli Gryfonka odbierze je jako atak? Och, Jasmine nie miała pojęcia o poczuciu humorów większości uczniaków, toteż nie potrafiła za wszystkimi nadążyć. Sięgnęła po jakiś trunek. Zdecydowanie po ten, który wydawał się być najmniejszej ilości alkoholu. Uniosła go, chcąc ogłosić pierwszy toast. I musiał się on tyczyć Takawy. Zrobił dziś coś spektakularnego.
- Pragnę wnieść toast. Może najpierw za dzisiejszego mistrza. Za jego sokole oko, niesamowitą szybkość i... no, niech żyje Takawa! - zmieszała się trochę, bo zdecydowanie nie lubiła być w centrum uwagi. Uniosła szklaneczkę i przechyliła od razu się krzywiąc. Przyjemne ciepło rozlało się po jej ciele, ale wciąż paliło jej gardło... co to u licha było?
I Mattias... czyżby Mattias ją olał?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Jasmine A. Leighton

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3330-jasmine-a-leighton
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Balkon    Sob Kwi 04, 2015 9:48 pm

Słysząc toast jedynie zaśmiał się cicho biorąc szklankę z alkoholem. Doprawdy, przecież on był tylko jednym z elementów drużyny. Sam nie byłby w stanie zrobić nic.
- Uzupełnię nieco ten toast. Bo gdyby nie panna Mall z pewnością nie miałbym motywacji nawet do wyciągania miotły ze schowka. Największą nagrodą jest świadomość, że ma się tak doskonałego przeciwnika. Jessi. Bijesz resztę szukających na łeb na szyję.- Uniósł lekko szklankę schylając głowę.
Może i ten mecz nie był sukcesem dla Skrzydła Szpitalnego, może każdy z pałkarzy miał dzisiaj swoje wzloty i upadki, ale najważniejsze było to, ze teraz wszyscy razem mogli się zebrać i świętować sezon Quidditch'a. Powinni zrobić kiedyś mieszane mecze towarzyskie. Może i Gilderoy by się dołączył wówczas...
Upił łyk whisky klepiąc Jasmine po ramieniu.
- Świetna gra. Zresztą każdy dzisiaj pokazał na co go stać. Ale fakt faktem, profesor Flitwick ponoć nieomal spadł z trybun. Podejrzewam, że transmutacja będzie dla nas ciężka Krukoni! Trzeba być silnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Balkon    Sob Kwi 04, 2015 10:01 pm

Pierwsza na ich małym przyjęciu pojawiła się ścigająca Ravenclawu - bodaj że Jasmine ale ręki Jessi uciąć by sobie nie dała. Przywitała dziewczynę szerokim uśmiechem i krótkim cześć gdy pojawiła się Roska!
- Najlepszego, dokładnie jak mówisz. - przyznała Rosce rację śmiejąc się pod nosem - nie ma to jak dystans do siebie prawda?
Mall zaintrygowała przyglądała się jak Bryan obchodzi się z jej koleżanką a gdy napotkała spojrzenie Cleverly uniosła nieznacznie brew w niemym pytaniu, czyżby coś było między nimi a kumpela jeszcze nic jej nie powiedziała? Koniec z pierogami jeśli było to prawdą!
Tą niemą wymianę zdań przerwała Jasmine tak? No cholera musiała się upewnić.
Toast!
Jessi zerwała się z barierki i popędziła po szklaneczkę jakiegoś trunku dla siebie. Jak się spodziewała dziś wszyscy będą wysławiać Andre pod niebiosa, zasłużył sobie. Chwyt był bardzo dobry szkoda że ona sama tego dnia nie wykazała się swoimi umiejętnościami, no cóż nie będzie rozpaczać w końcu impreza to impreza. Zaskoczona spojrzała na kapitana krukonów, no tego to się nie spodziewała.
- Nie przesadzajmy. Dziś to ty pokazałeś klasę. Piękny chwyt. No i obie drużyny były rewelacyjne w pewnym momencie komentator musiał zrezygnować z wymieniania nazwisk graczy którzy mieli kafla bo nie mógł zdążyć. - uśmiechnęła się do wszystkich, oby więcej takich meczy jest co oglądać i co świętować.
- Myślę że nie tylko dla Was. - była pewna że jak tylko opiekunka domu ją dorwie to będzie miała do wysłuchania całkiem spory wywód na temat taktyki i treningów. Oby tylko nie miało to miejsca przed przerwą świąteczną!

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Balkon    Sob Kwi 04, 2015 11:48 pm

Poczuła czyjąś rękę na plecach, więc obróciła głowę niemal pewna kim jest owa osoba.
-Cześć!- Przywitała go z uśmiechem.-No to już wiemy dlaczego nie trafiłeś... zamiast skupiać się na tłuczku gapiłeś się na mnie, a mnie nie poszło zapewne dlatego, że stresował mnie twój wzrok!- No to już mamy winnego.
Odwzajemniła wzrok Jessi, wzruszając ramionami chciała jej powiedzieć "przecież nie pytałaś!" i niech tylko spróbuje skończyć z pierogami to szczerze się na nią obrazi.
-Wiesz Jasmine... stwierdziłam, że nie będę osłabiać bardziej waszej drużyny... próbowałam grać fair!- Nie miała zamiaru się obrazić... przynajmniej nie dopóki nie miała więcej do powiedzenia, ale przyszła pora na toast. Wsłuchiwała się jak szukający odrzucali do siebie na wzajem zaszczyty tytuł najlepszego gracza czy coś...
-Jeżeli nie możecie się zdecydować kto był dzisiaj najlepszy możecie wybrać mnie... ja tam nie odmówię.- Zażartowała, wiedząc, że za swoją beznadziejną co najwyżej dostanie tytuł najgorszego zawodnika meczu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Mattias Solberg



Liczba postów : 114

PisanieTemat: Re: Balkon    Nie Kwi 05, 2015 9:41 am

Lezał na swoim lozku, kiedy poczul szczypanie w ucho. Zauwazyl, ze to jego sowka, ktora trzyma cos w swojej nozce. Chcial od razu wyjac pergamin z nozki, ale sowka, nie chciala go oddac. Ach no tak, pic Ci sie chce.. Palnal sie w czolo, wstal z lozka. Siegnal po miseczke lezaca na szafce nocnej, napelnil ja do polowy woda. Podsunal Saharze, dopiero teraz mogl wyjac zawiniatko, rozpieczentowal, zaczal czytac, usmiechnal sie, widzac podpis Jas. Podszedl do swojego kufra z ciuchami, wyciagnal elegancka, niebieska koszule, jedna ze swoich skorzanych kurtek, czarne spodnie i czyste adidasy. Przebral sie w naszykowane rzeczy, zamknal kufer, opuscil dormitorium Puchonow, skierowal swoje kroki w strone balkonu, na wiezy Astronomicznej. Kiedy tam doszedl, zauwazyl sporo Gryfonow i Krukonow, wzrokiem zaczal szukac Jasmine, kiedy ja zauwazyl, podszedl po cichu do niej, stanal za nia, dlonmi zakryl jej oczy i zlozyl delikatny calus na jej policzku.
- Zgadnij kto to? - powiedzial to lekko modulowanym glosem, zlozyl pocalunek na drugim policzku Jas.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _









Matt Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3396-matthias-solberg
Roy Hale



Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Balkon    Nie Kwi 05, 2015 1:13 pm

Po skończonym meczu oraz rozmowie z Florą przebrał się i przyszedł na miejsce świętować przegraną. Może i powinien przyjść wcześniej, ale nie mógł jakoś. Wyglądał jak na niego dziwnie. Czyżby zgubił swoje ulubionego puchona, który pomagał mu się ubrać? Tak, ubrał się sam! Przyszedł już po toaście, może taki miał być zamiar? Jednakże uśmiechnął się do Andre. Należało mu się. Był świetnym szukającym, naprawdę! Już miał podejść do Rose kiedy zorientował się, że jest zbyt zajęta. Zaśmiał się i wziął do ręki trunek. Zauważył, że nie tylko Gryfoni i krukoni tutaj są. Przyszedł również jakiś zbłąkany chłopak. Nie był pewien z jakiego jest domu, ale był pewien, że do żadnego z nich nie należy. Nie skomentował tego. Wszyscy powinni się bawić. Pomachał nieśmiało Jessi, przecież dawno z nią nie gadał i zaczął obserwować pozostałe osoby.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Roy
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić

©CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Balkon    Nie Kwi 05, 2015 7:13 pm

Bryan też w sumie tutaj nikogo nie znał dobrze, poza Rose...Dlatego postanowił zostać obok niej. Zdał sobie sprawę, że nie ma żadnego kielicha w dłoni, dlatego czym prędzej złapał za dwa - jeden podając Pannie Cleverly, drugi natomiast zostawił dla siebie. Oczywiście były z procentami. Gdy Jas wzniosła toast oczywiście uniósł naczynie do góry, kierując swoją twarz w kierunku Andre i uśmiechając się do niego. Faktycznie, świetnie się spisał podczas tego meczu, z jaką łatwością złapał znicz...Oczywiście ich szukająca też była doskonała, ale dzisiaj to on zakończył mecz, dlatego należało wypić jego zdrowie. Przechylił kielich wlewając sporą ilość rozgrzewającego płynu do swojego gardła. Potem skierował twarz w kierunku Rose, obejmując ją - a co, przecież chyba mógł sobie na to pozwolić.
-Jak mogliśmy nic nie trafić...kiepsko zagraliśmy. Masz rację, zdecydowanie skupiłem za bardzo swoją uwagę na Tobie. Więc to wszystko Twoja wina. - skwitował żartobliwym tonem. Oczywiście żartował, ale był zły na siebie. Widział to wszystko zupełnie inaczej...No ale nic. Nie spodziewał się, że po przegranej będą się tak świetnie bawić. Jego wzrok skierował się na jednego z gryfonów, który stał sam i rozglądał się po sali. Wydało mu się, że dzisiaj nikt nie powinien zostać sam, dlatego też powiedział w kierunku swojej towarzyszki:
-Przeproszę Cię na chwilę. - a potem znów ucałował ją w policzek, mając nadzieję, że wybaczy mu to, że ją teraz zostawił.
Podszedł do Roy'a z uśmiechem.
-Czekasz na kogoś? Jeśli nie, to pomyślałem, że mogli byśmy się razem napić, wiesz...za naszą przegraną. Nawiasem mówiąc świetnie zagrałeś, mi dzisiaj poszło gorzej. - powiedzał dość wesoło i rozejrzał się za szklanką z jakimś napojem, a gdy ją znalazł czym prędzej po nią sięgnął i mu wręczył unosząc swoje naczynie, by uderzyć o jego kielich.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Verónica Vargas



Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Balkon    Pon Kwi 06, 2015 1:13 am

Verónica biegła na łeb na szyję w kierunku balkonu. Nie chciała się spóźniać na imprezę integracyjną obie drużyny, ale tak po prostu jakoś wyszło. Ubrała ciemne spodnie i koszulę w kwiaty, wepchniętą w środek. Miała nadzieję, że Shira również przyjdzie. Zapomniała się z nią jednak umówić, bowiem emocje z dzisiejszej rozgrywki jeszcze nie opadły. Jak przystało na spóźnialską, nie mogła wejść z pustymi rękami. Zaczerpnęła więc ze swoich zapasów i zabrała ze sobą kociołki czekoladowe wypełnione Ognistą Whisky. Zwłaszcza, że była pewna, że na imprezie, którą organizowała Jessi nie mogło zabraknąć przecież alkoholu. Przywitała się z obiema drużynami, gratulując oczywiście wygranej Krukonom. Wzięła do reszty trunek i podeszła do reszty, stając gdzieś pomiędzy Jessi, a Roską.
- Mam nadzieję, że nie każecie mi pić karniaków? - Zaśmiała się.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Roy Hale



Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Balkon    Pon Kwi 06, 2015 12:54 pm

Już po chwili ktoś podszedł do chłopaka. Uśmiechnął się widząc gryfona. Jak to dobrze, że niektórzy się nie wstydzą i lubią podejść do kogoś, kogo absolutnie nie znają by zagadać. Kątem oka zerknął na innych. Czy czekał na kogoś? No pewnie! Tylko czy powinien to powiedzieć? Postanowił, że powie. W końcu to nic takiego, a on zawsze mówił prawdę.
- W sumie to tak. To dla Roski tutaj przyszedłem, ale zauważyłem, ze ktoś już moje miejsce zajął. - uśmiechnął się do niej, a później do chłopaka. On nigdy dziewczyny nie wystawił ani tak jak tamten nie zostawił by przyjść i zaproponować wspólne picie innemu. Ale nie oceniał już. Może po prostu woli chłopaków?! Nie żeby coś sugerował! Może lubił bardziej poznawać chłopaków, nawiązywać z nimi przyjaźnie! Wziął do ręki szklankę od niego, bo niby on by nie wziął?! Obserwował jego reakcje.
- A poza tym na meczu szło mi źle. ciągłe zabieranie sobie piłki było bardzo nużące. Jednak i tak nie trafiałem. Kiepski jestem, w tamtym roku uważam że było lepiej, ale nie narzekam. W końcu Rose jest najlepszym pałkarzem! Co bym zrobił gdyby nie ona?! Ty również jesteś niesamowity!
Stuknął jego kielichem po czym nabrał powietrza i powiedział na tyle cicho, że tylko chłopak go usłyszał.
- Za pałkarzy, dzięki którym wciąż jesteśmy cali- no tak. Upił łyk po czym podszedł do dziewczyny po czym ją lekko pocałował.
- Jak się bawisz?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Roy
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić

©CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Balkon    Pon Kwi 06, 2015 2:05 pm

Wzięła jeden z kieliszków od Gryfona i podziękowała mu z uśmiechem, po czym upiła trochę z niego po wzniesionym toaście.
-Moja wina!? Kto ci kazał się na mnie gapić!? Nie moja wina, że jestem tak wspaniała, że nie możesz się powstrzymać.- Odpowiedziała również żartem, bo w końcu to niczyja wina, mieli gorszy dzień i tyle, przecież to nie jest ich ostatni mecz i może następnym razem pójdzie im lepiej, przynajmniej miała takową nadzieję.
Widziała jak Roy wchodził do pomieszczenia, wyglądał na trochę zagubionego, więc obiecała sobie, że później pójdzie z nim porozmawiać, w końcu nie zostawia się przyjaciół samych prawda? W tym momencie Bryan oświadczył, że sobie gdzieś idzie i myślała, że właśnie nadarzyła się do tego okazja. Skinęła głową z uśmiechem na znak, że oczywiście pozwala, nie ma mu za złe i wtedy okazało się, ze to on podszedł do chłopaka... no cóż pogada z nim trochę później.
Po drodze pojawiła się jeszcze Verónica, więc pomachała do niej z uśmiechem.
-Tym razem ci odpuścimy! Ale nie przyzwyczajaj się do tego!- Odpowiedziała jej również się śmiejąc. Miała już iść pogadać z Jessi, kiedy to Roy porzucił swoje towarzystwo i sam do niej podszedł. Dziewczyna niemal się na niego rzuciła przytulając mocno i całując w policzek, w końcu był jej przyjacielem i mogła, bo kto jej zabroni!? Dawno go nie widziała...
-Bardzo dobrze, a ty!?- Zapytała z szerokim uśmiechem, po czym zerknęła w stronę Bryana...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Balkon    Pon Kwi 06, 2015 2:25 pm

-Niech będzie. Za pałkarzy. - odparł również przechylając kielich i wypijając to co się w nim znajdowało. Myślał, że może pogadają trochę dłużej, ale widocznie chłopakowi trochę się spieszyło. No nic, innym razem znajdzie się okazja, by dłużej podyskutować. Odłożył pusty już kielich i złapał za następny, jednocześnie z ciekawości zerkając w kierunku chłopaka, z którym przed chwilą pił.
A ten podszedł do Rose...rzuciła mu się natychmiast na szyję, a potem ucałowała go w policzek. Widocznie dobrze się znali. Uniósł brew, patrząc na nią z pewną...zazdrością, ale faktycznie. Nie mógł jej niczego zabronić, dlatego też tylko wzruszył ramionami i rzucił jej spojrzenie w stylu 'będziesz coś chciała!', ale uśmiech, który zaraz pojawił się na jego twarzy, zdradzając, że wcale a wcale nie jest zły. Ruszył w kierunku dziewczyny, która dopiero przyszła - również ich ścigającej - ale nie mieli okazji się pozznać. Gdy już był obok powiedział:
-Słyszałem coś o jakichś karniakach..Chyba będziesz musiała wypić kilka. - zaśmiał się krótko a potem dodał jeszcze:
-Nie mieliśmy okazji się poznać. Jestem Bryan, tak na marginesie nieźle zagrałaś. Mimo tego, że przegraliśmy świetnie się bawiłem. - rozejrzał się po całej sali. Wszyscy uśmiechnięci, rozmawiający ze sobą, prawie każdy trzymał w ręku jakąś szklankę. Podobało mu się to. Odszukał wzrokiem Rose i gdy ich spojrzenia spotkały się wreszcie puścił jej 'oczko'.
Widocznie była bardzo zajęta rozmową. Ale nie za bardzo..? Miał nadzieję.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Verónica Vargas



Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Balkon    Pon Kwi 06, 2015 5:57 pm

Verónica rozglądała się chwilę po zgromadzonych, zauważając, że poza członkami drużyn był tylko jeden Puchon. W pierwszej chwili pomyślała, że przyszedł pogratulować meczu swojej kuzynce, jednak gdy stanął przy Jasmine, zakrywając jej oczy, zdała sobie sprawę, jakie to sprawy się tu teraz szykują. Przeniosła wzrok na dwóch Gryfonów, którzy rzucali ukradkowe spojrzenia Rosemarie. Taaak, chemią aż kipiało w tym towarzystwie. Spojrzała wymownie w niebo, zastanawiając się czy poziom wilgotności aby na pewno wzrósł od tych zbliżających się chmur - które pewnie miały ochotę uprzykrzyć im zabawę, jednak znajdowały się na tyle daleko, by nie musieli się nimi jeszcze przejmować – czy raczej od czegoś innego.
- Dzięki Rose, wyrozumiałość to Twoje drugie imię! – Zaśmiała się do dziewczyny. Wtedy też podszedł Roy i Rosemarie rzuciła mu się na powitanie w ramiona, całując wylewnie w policzki. Rzeczywiście, wilgotność powietrza wzrosła do tego stopnia, że żałowała iż nie zabrała ze sobą parasola. Verónica dyskretnie wycofała się z krzywym uśmiechem igrającym na jej twarzy. Już miała odejść w kierunku jakiś przekąsek, gdy przed nią wyrósł nowy zawodnik ich drużyny, którego znała jedynie z widzenia.
- Kilka? Aż takie szybkie tempo narzuciliście? Wydawało mi się, że aż tak dużo się nie spóźniłam. Ale nie obawiaj się, wszystko nadrobię. – Mrugnęła porozumiewawczo i również się przedstawiła, wyciągając do niego dłoń na przywitanie i ściskając mocno i dosyć konkretnie. Tak, Verónica nienawidziła gdy jakieś dziewczyny, bądź co gorsza chłopcy podawali jej na przywitanie tak zwanego – mokrego śledzia – zamiast zwykłego uścisku dłoni, dlatego ona sama, wychowana wśród dwóch starszych braci, uścisk miała mocniejszy niż większość dziewczyn.
- Miło mi Cię poznać, Bryan. Jestem Verónica, dziękuję, Ty również nieźle sobie radziłeś. Przegrana, jak przegrana, ale dobra zabawa jest najważniejsza i to z naszym udziałem. – Odpowiedziała, również po chwili rozglądając się po Sali. Przeniosła wzrok na Roskę rozmawiającą z Hale, a następnie na Bryana i zagwizdała widząc wyraz jego twarzy.
- No, no, no. – Mruknęła pod nosem, z całej siły walcząc ze sobą by się nie zaśmiać. Podsunęła Gryfonowi opakowanie czekoladowych kociołków nadziewanych alkoholem. – Masz, przegryź sobie. – Dodała z lekko kpiarskim uśmiechem na ustach.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Roy Hale



Liczba postów : 949

PisanieTemat: Re: Balkon    Pon Kwi 06, 2015 6:25 pm

Zaśmiał się kiedy go dziewczyna przytuliła i pocałowała w policzek. Sam nie wiedział dlaczego, ale czuł się tak jakby właśnie rozbił czyjś związek! Może powinien od razu odpuścić? Przecież widział jak iskrzyło między tamtą dwójka. Popatrzył na Gryfona. Myślał, ze podejdzie za nim. Miał taką nadzieję, ale ten podszedł do innej. Zauważył jego wzrok, a także kilku innych osób i odsunął się nieco. Nie powinien może wcale przychodzić? W każdym razie przegiął ostro.
- Zabawa jak zabawa. Powiem, że na pewno nie będzie należała do najlepszej. Miałem wcale nie przychodzić, ale nie chciałem cię zawieść. Po meczu widziałem się jeszcze z Florą. Wiesz jak jest- powiedział poważnym, nieco smutnawym głosem.
Widział minę chłopaka nowo poznanego. Niestety nie przedstawił się, a ten nie zapytał. A może przedstawił, a ten zapomniał? Krótką pamięć miał do imion. Oh, jak iskrzyło. Tej nocy musiało się coś wydarzyć! Był tego niemal pewny. W każdym razie nie chciał być tego światkiem. Gdyby wiedział to by sobie nawet odpuścił. Wsadził ręce do tylnych kieszeni i zrobił krok w stronę wyjścia.
- Rose, pamiętaj, ty tu rządzisz. do do zobaczenia.. kiedyś. - no cóż.. nawet nie wiedział kiedy. Rzadko się widywali, to był fakt. Miał nadzieję, że zdąży jeszcze pogadać z dziewczyną przed zakończeniem roku. A potem? Pewnie nie było szans na spotkanie. Odwrócił się i już po chwili go nie było. Zniknął równie szybko jak się pojawił, jak zawsze.

/zt

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _



Roy
Nie ma we mnie nic, co możesz jeszcze zranić

©CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t861-roy-hale
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Balkon    Pon Kwi 06, 2015 10:36 pm

-Chociaż ty mnie doceniasz!- Odezwała się do gryfonki, jakoś nie często słyszała takie słowa... ale nie miała jak zamienić z nią paru słów więcej, bo pojawił się Roy.
-Cieszę się, że jesteś, w końcu co to za zabawa bez ciebie!- Byli razem już na tylu imprezach, że to nie mal łączyło się w parę.
Spojrzała jeszcze w stronę  Bryana który teraz rozmawiał z Verónicą, ale on chyba też nie do końca skupiał się na swojej rozmowie, widziała, że też zerka na nią, uśmiechnęła się widząc jego wzrok i odpowiedziała swoim w stylu "nie mam pojęcia o co ci chodzi" i powróciła już całkowicie do Hale'a i słuchała go opróżniając powoli kieliszek, aż stał się całkowicie pusty i mogła go wymienić.
Nie do końca wiedziała o co chodziło chłopakowi kiedy wypowiadał ostatnie słowa przed wyjściem. Ona tu rządzi!? Stała tak zdezorientowana patrząc jak ten odchodzi!? Nie mógł mówić jaśniej? Nie dość, że była zmęczona po meczu, to jeszcze po alkoholu, może małej ilości, ale zawsze, a to w połączeniu na prawdę utrudniało myślenie!.
Rozłożyła jedynie bezradnie ręce i pozostała na swoim miejscu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


    Dedicate yourself and you gonna find yourself,
    standing in the Hall of Fame

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Percy McCall



Liczba postów : 4

PisanieTemat: Re: Balkon    Wto Kwi 07, 2015 11:40 am

Percy'ego nie było na meczu, bo o wiele bardziej wolał gnić wtedy we własnym dormitorium, korzystając z okazji, że jest ono całkowicie puste, a przy tym daje naprawdę wielkie możliwości samo... yyyy rozwoju, więc gdy w końcu zwlókł się z łóżka, była już dość późna godzina. Resztę dnia miał ochotę spędzić w podobny sposób, ale gdy pocztą pantoflową dotarła do niego wiadomość, że szykuje się jakaś pomeczowa impreza, ubrał się i przygotował do wyjścia w tak błyskawicznym tempie, że nawet profesor McGonagall nie zmieniłaby się szybciej w swojego zoofilskiego kociaka.
Zapakował do kieszeni pudełko wybuchających drażetek, które robiły z ust jesień średniowiecza, jeśli odpowiednio szybko się ich nie połknęło (a było to dość trudne, bo smakowały bardzo, bardzo, BARDZO paskudnie), przeczesał niesforne włosy i pędem udał się na miejsce imprezy, zastając na niej już kilka osób. Bawiące się towarzystwo nie zwracało na niego większej uwagi, dlatego przemknął niezauważony do stołu z przekąskami, porwał jakiś kubek z napojem i wysypał połowę drażetek do ogromnej misy, w której znajdowało się trochę słodyczy.
Wyczaił w końcu w tłumie kilka znajomych twarzy, na które napotykał się podczas zajęć. Mając do wyboru stanie jak ostatnia sierota i objadanie się przekąskami, a porozmawianie z żywymi ludźmi, niechętnie wybrał opcję numer dwa, rzucając jeszcze ostatnie spojrzenie na misę, do której właśnie zbliżała się jakaś nieznana mu para. Uśmiechnął się pod nosem i czym prędzej stamtąd odszedł, podchodząc do małej grupki.
- Cześć dziewczyny! - zawołał już z daleka, by każdy miał wystarczająco dużo czasu, żeby przed nim ewentualnie zwiać. - I faceci - dodał już nieco ciszej, lawirując między chodzącymi dookoła ludźmi i starając się przy tym nie uronić ani kropelki ze swojego napoju. - Jak tam, Gryfiaki, tyłki was bolą po sromotnej porażce?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Balkon    Wto Kwi 07, 2015 3:12 pm

Faktycznie z imprezy zrobiło się kółeczko wzajemnej adoracji, gryfon również to zauważył, zwłaszcza, że sam do niego należał. Pełno pochwał, przytualnia się i takich różnych...No cóż, jego tutaj z płci przeciwnej zdecydowanie interesowała tylko Rose, a chyba żaden facet nie był by szczęśliwy, gdyby obserwował takie sceny. 'Wylewnie' to chyba zbyt mało powiedziane, no ale nic. Postanowił to olać, w końcu nie zabroni jej kontaktów z przyjacielem, nie miał takiej mocy. Jaki by ten jej przyjaciel nie był i jakby go nie denerwował...
Postanowił teraz skupić się na rozmowie z nowo poznaną gryfonką.
-A jaaak? Tutaj się nie obijamy, tylko pijemy. Wytrzymasz tempo? To dobrze, będzie z kim dzisiaj walczyć. Te wszystkie butelki same się nie wypiją.. - rzucił śmiejąc się zaraz po tym jak uścisnął jej dłoń. Faktycznie, uścisk z jej strony był porządny, więc on też nie pozostawał dłużny, ale oczywiście nie przesadził. Nie chciał przecież wyjść na idiotę, próbując jej udowodnić, że może ścisnąć mocniej jej rękę. Przecież to był by zwykły debilizm, a on debilem nie był. Może czasami, ale tylko trochę.
-Ja sobie nieźle radziłem? Pff, bzdura. Przecież nie trafiłem nikogo ani razu tym cholernym tłuczkiem, mimo, że miałem kilka okazji! Ja nie wiem, chyba szczęście mnie opuściło, za to chyba nasz wspaniały ścigający niespecjalnie chciał podawać ci kafla...albo takie tylko odniosłem wrażenie. - powiedział, dało się wyczuć pewien..sarkazm przy słowach 'wspaniały ścigający' i oboje dobrze wiedzieli o kogo mu chodziło. Sam nie wiedział kiedy stał się taki cięty na Roy'a...
Oczywiście Verónica doskonale dostrzegła jego spojrzenie, którym obdarował Pannę Cleverly...oj. Zmieszał się trochę, a potem przywołał na twarz radosny uśmiech.
-E...no co? - mruknął udając niewiniątko, że nie wie o co jej w ogóle chodzi. Sięgnął po jedną czekoladkę nadzianą procentami i wrzucił ją do ust. Hm. Niezła.
-Dziękuje. To co, za co pijemy? - spytał wyciągając naczynie z alkoholem w jej kierunku. Niech ona wymyśli jakiś toast. A co on się będzie przemęczał. Kątem oka dostrzegł wchodzącego do sali chłopaka. Gdy usłyszał co tamten mówi tylko westchnął sądząc, że raczej go nie polubi, ale olał kompletnie jego przybycie.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Jasmine A. Leighton



Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Balkon    Sro Kwi 08, 2015 7:43 pm

Jasmine oparła się o ścianę z delikatnym dziewczęcym uśmiechem. Podobało jej się, że wszyscy, pomimo że wcześniej rywalizowaliśmy, potrafiliśmy złączyć się w jedno i stworzyć idealny klimat do imprezy. Leighton jednak momentalnie zmrużyła powieki. Zaraz, zaraz! Wszyscy piją, stoją jak słupy i niby rozmawiają... czegoś tu Krukonce brakowało! Kiedy odkryła co to takie, pokręciła głową, wyjęła swoją różdżkę, wykonała zgrabny ruch dłonią i wnet nie wiadomo skąd wokół rozbrzmiała powolna melodia... chciała ich wszystkich przygotować do muzyki. Już zamierzała 'zapodać coś' szybszego, kiedy poczuła dłonie na oczach. Wstrzymała powietrze, czując delikatny zapach Mattiasa. Dokładnie taki, jaki zapamiętała z ostatniego spotkania. Niestety, nie mógł jej zaskoczyć. Uśmiechnęła się sama do siebie i momentalnie zarumieniła, kiedy obdarzył ją pocałunkiem w polik.
- Ach, czyżby był to pan od naprawiania książek? - uśmiechnęła się szerzej. I kolejny drobny pocałunek. Policzki panny Leighton zapłonęły jeszcze bardziej. Odchyliła się, by przekonać się, że rzeczywiście to on.
- Pozwolisz? - skierowała wzrok na swoją różdżkę i wyszukanym zaklęciem wprowadziła odpowiedni nastrój w pomieszczeniu. Muzyka sprawiała, że aż nogi same prowadziły do tańca. Uśmiechnęła się, jakby dostała 'Wybitny' z Eliksirów i spojrzała dumnie na towarzysza.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że przyszedłeś.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Jasmine A. Leighton

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3330-jasmine-a-leighton
Mattias Solberg



Liczba postów : 114

PisanieTemat: Re: Balkon    Sro Kwi 08, 2015 9:30 pm

- Oczywiście, Jas. - wtem z niewiadomego źródła, popłynęła skoczna muzyka.
Obrócił dziewczynę w swoją stronę, by móc patrzeć w jej oczy, uśmiechnął się ciepło, zbliżył swoje usta do jej ucha.
- Oczywiście, że to ja, szybko zgadłaś, no i to tylko raz się z książką zdarzyło - szepnął do niej, lekko się zaśmiał.
- Ja również bardzo się cieszę, że Cię spotykam. - uśmiech nie schodził z jego twarzy, chwycił Jas za rękę i poprowadził na parkiet, zaczęli tańczyć i gibać się w rytm muzyki. Matt chwycił swoją różdżkę, delikatnym ruchem zmienił muzykę, na bardziej nastrojową, oparł głowę Jasmine na swoim ramieniu, całował ją w czółko.
- Wiesz co? Jesteś cudowną dziewczyną, piękna i mądrą na pewno, nie bez powodu jesteś u Krukonów. - odchylił delikatnie jej głowę, musnął usteczka, szybko się od nich odklejąc, gdyż nie wiedział jak dziewczyna zareaguje na takie czułości.
Po zakończonym towarzyskim tańcu, usiedli razem przy stoliku.
- Może ponczu, Jas, po tych tańcach trochę mi w gardle zaschło a Tobie? - puścił do niej oczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3396-matthias-solberg
Verónica Vargas



Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Balkon    Czw Kwi 09, 2015 3:09 pm

Zastanawiała się chwilę, czy nie skomentować tego, co się działo między Bryanem, Royem a Rosemarie, ale postanowiła nie ingerować w ich skomplikowane relacje. Z doświadczenia wiedziała, że jeśli dwójka Gryfonów rzuca sobie kąśliwe spojrzenia z powodu jakiejś Gryfonki, to lepiej trzymać się od tego z daleka, szczególnie gdy jeden z nich opuszcza nagle świetną imprezę. Ledwo zdążyła odebrać od Bryana procentowy napój, gdy w zasięgu jej wzroku pojawił się osobnik, którego najmniej spodziewała się tu zastać. A na domiar wszystkiego zbliżał się w kierunku grupki, której była częścią i już z daleka wykrzykiwał swoje powitanie.
Rzuciła przepraszające spojrzenie w stronę Gryfona, jakby to była jej wina, że Percy postanowił się zmaterializować akurat tutaj, po czym zacisnęła obie dłonie na szkle. Dobrze znała Puchona i wiedziała, że ten nie odmówiłby sobie przyjemności uściśnięcia jej dłoni tak mocno, jak tylko by potrafił i to wyłącznie po to, by zaprezentować jej, kto jest silniejszy. Czasami odwdzięczała mu się równie mocnym uściskiem, ale i tak musiała się kontrolować, by w ferworze rywalizacji nie zmiażdżyć biedakowi palców.
- Wypijmy za waleczną drużynę Gryfonów, która nie odpuszczała do końca – powiedziała, mrużąc lekko oczy i przygotowując się na spotkanie z Percym. Nie musiała długo czekać, gdy ten równie głośno co poprzednio prawie wkupił się w łaski jej kolegów z drużyny swoim tekstem o bolących tyłkach. Sądząc po reakcji Bryana, Puchon raczej nie zaskarbił sobie jego wielkiej sympatii. Alkohol przyjemnie palił w gardle, więc Verónica postanowiła nie sprawdzać, skąd nagle Jessi wytrzasnęła takie ilości procentów. Czasami lepiej było niektórych rzeczy po prostu nie wiedzieć. Zwróciła się do Percy'ego, który zdążył już do nich dojść i nawet wychylić do dna cokolwiek miał w swojej szklance.
- Nie wiedziałam, że interesują się takie imprezy – przyglądała mu się badawczo, jakby się spodziewała, że w każdej chwili Puchon może zrobić jeden z tych swoich głupich kawałów. Nie byłoby zresztą w tym nic zaskakującego, bo Percy już nie raz i nie dwa podpadł osobom ze swojego najbliższego otoczenia. Czasami sama się zastanawiała, co sprawia, że mimo wzajemnego dogryzania sobie wciąż łączy ich tak wyjątkowo pozytywna relacja.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Percy McCall



Liczba postów : 4

PisanieTemat: Re: Balkon    Czw Kwi 09, 2015 3:26 pm

Przywykł już do tego, że większość mieszkańców zamku woli go omijać z daleka, ale czy to znaczyło, że sam miał od razu unikać i ich? Jeśli chcieli mu zejść z drogi w obawie przed jakimś żartem... to lepiej dla nich, że nie kusili losu. Odwrócił się jeszcze, by zobaczyć efekt swoich cudownych magicznych drażetek, ale ochotnicy przy misie właśnie oddalali się w szaleńczym tempie od stołu, trzymając się za brzuch. W myślach życzył im wszystkiego najlepszego i wolnej kabiny w toalecie, po czym stanął przy grupce, w której zobaczył upatrzony przez siebie gryfoński cel.
Nie zdążył usłyszeć, co powiedziała Verónica, ale gdy wszyscy unieśli do ust swoje kubki, wypił zawartość swojego, po cichu licząc, że ktoś kulturalny zobaczywszy puste dno postanowi stanąć na wysokości zadania i napełnić mu puste naczynie czymś o większej zawartości alkoholu. Oschłe spojrzenie Gryfona nie zrobiło na nim większego wrażenia i bardziej by się przejął, gdyby należało na przykład do jakiejś dziewczyny o w miarę przyjemnej aparycji i ciałem, na którym mógłby zawiesić oko... a nie do chłopaka, który wyglądał tak, jakby wizyty na siłowni były podstawowym zajęciem w ciągu jego dnia.
Percy czasami, no dobra, Percy zazwyczaj się mylił w ocenie innych ludzi, kierując się najczęściej ich wyglądem i szufladkując je do stereotypowych worów, dopiero później poznając ich prawdziwą naturę. Ale skoro Gryfon postanowił go ignorować, nawet nie racząc wymruczeć szczątkowego powitania, to nie spodziewał się, by jego ocena uległa zmianie. Stanął obok swojej gryfońskiej koleżanki, która robiła właśnie zbolałą minę (ciekawe to na jego widok, czy sprzykrzyło jej się towarzystwo Gryfona) i zajrzał jej przez ramię do wpół opróżnionego kubka.
- Bo nie interesują mnie imprezy jako imprezy, ale osoby na tych imprezach - przewrócił oczami, odsuwając się na krok, bo pamiętał, że Verónica nie lubi sapania jej nad uchem, co często wykorzystywał, sapiąc nad nim ile wlezie. - Więc może przejmiesz obowiązki gospodarza i przedstawisz mnie tym nielicznym, którzy zdają się mnie jeszcze nie znać? - rzucił dwuznaczne spojrzenie w stroję Gryfona. No, chłoptasiu, rzuciłeś Puchonowi wyzwanie, to pora je podjąć. Percy nie był typem osoby, która pozwalała się ignorować, szczególnie w towarzystwie dziewczyn, na których mu zależało. A jeśli to było koniecznie, nie wahał się zaznaczać swojego terytorium w obrazowy i mniej obrazowy sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Balkon    Czw Kwi 09, 2015 3:33 pm

To co działo się między tą trójką faktycznie lepiej było zostawić bez komentarza. Sam nie wiedział czemu nagle odczuł taką zazdrość, sam skarcił się za to w duchu, ale postanowił przestać teraz o tym myśleć, w końcu to była impreza, ta? Wszyscy mieli dobre humory, pili sobie, rozmawiali, więc postanowił się...zaaklimatyzować. To przepraszające spojrzenie było kompletnie nie na miejscu, bo nie było jej winą, iż ten osobnik się tutaj pojawił. Poza tym tak naprawdę go nie znał, może okaże się zupełnie innym człowiekiem, być może Bryan właśnie wrzucił go do złej szufladki? Wszystko mogło być inne, niż takie, na jakie wyglądało.
Chłopak podszedł do nich i Carell od razu mógł zdać sobie sprawę z tego, że ta dwójka na penwo się dobrze zna. Odwrócił wzrok na moment w inną stronę, ale ponownie spojrzał w kierunku puchona. No cóż, skoro trzeba podjąć to 'wyzwanie', to na pewno to zrobi. Nie należał do ludzi, na których wrażenie robi bycie bezczelnym. Postanowił mimo wszystko być miły, taką miał naturę.
-Chyba sam możesz się przedstawić, nie? Jestem Bryan. - wyciągnął do niego dłoń z zamiarem uściśnięcia jej, przy tym patrząc mu w oczy. Sam lubił ludzi, którzy utrzymywali kontakt wzrokowy podczas rozmowy z nim.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Balkon    

Powrót do góry Go down
 

Balkon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Wieże :: Wieża Astronomiczna-