a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Balkon - Page 3
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Balkon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Jasmine A. Leighton



Liczba postów : 67

PisanieTemat: Re: Balkon    Czw Kwi 09, 2015 6:59 pm

Nieco oszołomiona, otworzyła szerzej oczy, kiedy Mattias tak gwałtownie obrócił ją w swoją stronę. Momentalnie roześmiała się perliście. Ucichła, kiedy tylko przysunął się do niej. Ta bliskość zawsze ją w pewien sposób onieśmielała... i szept. Drobne dreszcze rozchodziły się po jej karku. Musiała się odchylić, bo powietrze, którym ją muskał, łaskotało jej skórę tuż przy uchu.
Nie zdążyła powiedzieć nic, kiedy Solberg porwał ją do tańca. Kto by pomyślał, że taki śmiałek z Niego! Zaśmiała się jeszcze głośniej i chętnie wskoczyła na parkiet. Byli nielicznymi, którzy tańczyli, co przeszkadzało i nieco krępowało pannę Leighton, jednak szybko zapomniała o tym przy towarzystwie Mattiasa. Może tańczyła nieco niepewnie i mało... zmysłowo, nie będąc pewna ruchów, które wykonuje, ale tkwił w tym jakiś niewinny urok, poza tym... żadne z nich się nie przejmowało. Śmiali się i tańcowali... prawdziwie uczciła wygraną w qudditcha!
Tym razem muzyka stała się nieco powolniejsza. Och, Jasmine już chciała powrócić na swoje miejsce, kiedy Mattias zatrzymał ją, by wypowiedzieć te kilka słów, które sprawiły, że naprawdę cała się zaczerwieniła. Nie wiedziała co odpowiedzieć, bąknęła jakieś dziękuję, niezbyt przyzwyczajona do komplementów i właściwie... pocałował ją bez żadnego uprzedzenia. Kto by pomyślał, że taka wstydliwa dziewczyna, a zaliczyła w ostatnim czasie już dwa pocałunki! Poprzedni doprowadził ją do płaczu, ponieważ całujący ją wykorzystał, a właściwie wykorzystał to, że była w czasie działania amortencji... tym razem całował ją Mattias. Odsunął się szybko, tak że ledwie poczuła miękkość jego warg. To było przyjemne... i przynajmniej tym razem nie uciekła! Zastanowiła się, jak blisko jest z Puchonem. I czy rzeczywiście może być dla kogoś piękna, inteligentna...
Zakręciło jej się w głowie. O matko, pomyślała, muszę, muszę czegoś złapać.Pokręciła głową na propozycję Mattiasa. Wykrzywiła twarz.
- Przepraszam, naprawdę...dziwnie się poczułam. - powiedziała zgodnie z prawdą. Rzuciła mu przepraszające spojrzenie. Chciała coś dopowiedzieć odnośnie pocałunku, ale wciąż nie potrafiła nic wyrzucić. Onieśmielał ją. No i musiała wyjść, bo miała wrażenie, że padnie jak długa na samym środku imprezy. Cóż jej się raptem stało? Nie mogła tego pojąć

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3330-jasmine-a-leighton
Elsa Palmer



Liczba postów : 101

PisanieTemat: Re: Balkon    Czw Kwi 09, 2015 11:21 pm

Impreza.
Cóż to za okropne słowo.
Cała ta fałszywa otoczka uśmiechów i targ próżności, sprawiały, że przebywanie w takim miejscu było dla Elsy prawdziwą męczarnią.
Nigdy zbyt dobrze nie czuła się w tłumie i choć parę razy próbowała sobię z tą nie chęcią poradzić, jej starania na nic się zdały, bo tak samo jak kiedyś, nie lubiła tego rodzaju spędów - Podobnie jak Qudditcha.
Co dla nie których, byłoby hańbą.
Ale z tego powodu, że dzisiejszego dnia grali Krukoni, musiała swoją nie cheć odstawić na bok w końcu to z powodu Andre, zgodziła się tutaj przyjść i być obecną na tym meczu, a to już naprawdę duży wyczyn w jej wydaniu, przesiedzieć cały mecz na trybunach i w dodarku przyjść na impreze.
Zwykle unikała tego.
Tak więc, stała nie daleko Andre, milcząca, cicha i starająca się udawać zainteresowanie rozmowami, które słyszała wokół siebie. Do żadnej jednak się nie przyłączyła.
Ale miała nadzieję, że nie sprawia tym zachowniem nikomu przykrości, w końcu nie wiele mogła powiedzieć na temat samej gry z wyjatkiem tego, że jej  dryżuna, bardzo dobrze sobie radziła.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


<3 Krop­la miłości znaczy więcej niż ocean rozumu. <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1648-elisabeth-palmer
Anthony Blackwood



Liczba postów : 170

PisanieTemat: Re: Balkon    Pią Kwi 10, 2015 11:22 am

Takawa miał pełną świadomość, że wcale nie powinien zabierać tu Elsi. Nie mniej... Nie mógł odmówić pojawienia się na przyjęciu zorganizowanym przez drużynę.
Zerknął w stronę panny Palmer i objął ją delikatnie w pasie.
- Obiecuję, że uciekniemy stąd tak szybko jak to będzie możliwe.- Mruknął jej cichutko do ucha i uśmiechnął się pod nosem. Równie dobrze mogli się wymknąć do biblioteki, albo spędzić ten wieczór w spokojnym, opuszczonym pokoju wspólnym przy dobrej książce.
Tylko krukoni byli w stanie dostrzec piękno takich spokojnych nocek.
Wręczył jej kieliszek z szampanem, rozglądając się po sali. Niemożliwe. Rosemarie z tym... z tą podróbą wilkołaka z pewnej popularnej książki mugolskiej? Tragedia, to może spowodować jej wywalenie z Loży. Czy jej odbiło? A może ten... ten... "mężczyzna" wlał jej do kieliszka amortencję? Trudno. Musiała sobie sama radzić. Takawa nie będzie się bawił w rycerza. Już ten puchon był lepszy. Wszystko było lepsze od niego!
Pokręcił głową wracając do Elsy. Mógł ją zostawić w dormitorium... Miał tylko nadzieję, że nie będzie mu miała tego za złe. Przynajmniej nie przez długi czas.
- Prześlicznie dzisiaj wyglądasz. Znaczy... zawsze ślicznie wyglądasz, ale dzisiaj...- Pogubił się. Tak, Andre komplementuj. I tak nic ci z tego nie wyjdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Percy McCall



Liczba postów : 4

PisanieTemat: Re: Balkon    Pią Kwi 10, 2015 12:18 pm

Zmierzył Gryfona przeciągłym spojrzeniem, jakby spodziewając się, że wyciągnięta dłoń nagle zamieni się w pełzającego węża albo wybuchnie milionem fajerwerków i uczyni imprezę nieco bardziej szaloną. Dłoń wydawała się jednak zwykłą dłonią, może nieco muskularną jak na delikatne standardy Percy'ego, ale najwyraźniej ani ona, ani jej właściciel nie mieli złych zamiarów. Uścisnął ją więc niepewnie, zapanowując nad swoim samczym pragnieniem zaciśnięcia mocno palców. Spokojnie, Percy, nie musisz zaznaczać terytorium tak od razu, gdyby Verónica wiedziała, co ci chodzi po łbie, już dawno zdzieliłaby cię książką w tą pustą łepetynę.
- Percy McCall - wyszczerzył zęby, prezentując swój puchońskich uśmiech, który wcale, ale to wcale nie zdradzał predyspozycji właściciela do płatania najbardziej idiotycznych kawałów na świecie. - Jeden z najprzystojniejszych Puchonów w historii Hogwartu i niekwestionowany lider kartotek naszego biednego woźnego, który, nawiasem mówiąc, będzie miał dzisiaj sporo roboty, jeśli moje magiczne draże zadziałają.
Rozejrzał się po twarzach innych zebranych, skupiając się na Gryfonkach, które do tej pory postanowiły zachować milczenie (najwyraźniej przerażone blaskiem jego zajebistości). Krukoni bawili się we własnym gronie, co mu absolutnie nie przeszkadzało, bo od dawna było wiadomo, że najlepszym dowcipem jest dla nich podmienienie książki z podręcznika na jakiś wstydliwy romans.
- A reszta pań taka milcząca, przegrana to przecież nie koniec świata!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Verónica Vargas



Liczba postów : 153

PisanieTemat: Re: Balkon    Pon Kwi 13, 2015 12:19 am

Podążyła wzrokiem za spojrzeniem Percy’ego i wtedy wszystko było już dla niej jasne. Zbolałym wzrokiem odprowadzała nieszczęśników, którzy w swojej dziecięcej naiwności padli ofiarą chytrego Puchona, który wziął sobie do serca, by stać się jednoosobowym następcą Huncwotów. Chociaż znając Percy’ego, w życiu by się do tego nie przyznał. On, naśladowcą?! W żadnym wypadku. Trzeba mu było przyznać jednak, że w tym co robił zachowywał oryginalność, że nikt na głos nie śmiał go do nikogo porównywać. Było jej szkoda nieszczęśników, jednak nie mogła powstrzymać się od ukrytego uśmiechu, igrającego na jej wargach.
Nie mogła jednak pokazać mu, że jego żarty ją bawią, by nie napawał się przy wszystkich swoją satysfakcją. Zrobiła więc zbolałą minę, rozglądając się za jakimś trunkiem, którym mogłaby zatkać mu usta. Westchnęła przeciągle, gdy usłyszała, a raczej poczuła jego głos, tuż nad swoim uchem. Nie tylko głos, a także mocno alkoholowy oddech, od którego przeszły ją ciarki. Nie mogła jednak zdecydować się czy było to uczucie przyjemne, czy też nie za bardzo. Oscylowało gdzieś na cienkiej granicy, pomiędzy. Zerknęła na kolegę, unosząc brew do góry.
- W takim razie Bryan musi być bardzo interesującą postacią, bo nie chce mi się wierzyć, że swoje imprezowe podboje zaczynasz ode mnie. Za dobrze się znamy, McCall. – Uśmiechnęła się kpiarsko i wreszcie odprężyła, gdy odsunął się od niej na krok. Dopiero wtedy poczuła jak bardzo miała napięte wszystkie mięśnie. Przechyliła szklankę, dopijając do końca trunek, który został jej na dnie, by dać sobie odrobinę więcej czasu. Obowiązki gospodarza, też coś. Ten jak coś wymyśli, to klękajcie narody. Oczywiście, że by to zrobiła, nie lubiła gdy nieznający się ludzie w jej towarzystwie stali jak słupy soli. Nie miała problemu w przedstawianiu ich sobie, jednak tych dwóch nie tylko stało jak słupy soli, ale też łypali na siebie spode łba. Gdyby nie znała Puchona i nie wiedziała, że stroi sobie żarty, to pomyślałaby, że teraz oni znaleźli się w dziwnej sytuacji z Bryanem włącznie, który zamienił okopy z Roy’a i Rosemarie na nich. Przez chwilę straciła mowę, przez co panowie zajęli się sobą. Przeniosła spojrzenie z Percy’ego na Bryana. Nie mogła wyjść z przekonania, że tych dwóch prowadzi jakąś niewypowiedzianą rywalizację. Gdy przeniosła wzrok na Percy’ego była już tego prawie pewna. Wywróciła oczami, mając ochotę zdzielić Percy’ego książką po głowie. Całe szczęście, że wyrosła z głupawych nawyków już na czwartym roku.
- Przy dobrych wiatrach, będziesz pewnie sprzątał obrobione nocniki przez własne ofiary w Skrzydle Szpitalnym i to bez użycia czarów, nie chcę jednak myśleć, co będzie jeśli nie będziesz miał tyle szczęścia. – Dodała, robiąc minę pt. „Sorry, taki mamy klimat”. Gdy tylko Percy skupił uwagę na pozostałych dziewczętach, Verónica wyjęła mu z ręki szklankę i dolała do niej mocnego trunku, to samo czyniąc też ze szklanką Bryana i swoją własną. Gdy odstawiła butelkę, spojrzała na Percy’ego.
- Niektórzy potrafią przyjmować przegraną ze spokojnym milczeniem, ale w Twoim świecie kredek i latających lamorożców, to chyba jakiś ewenement, co nie, Percy? – Spytała z szyderczym uśmiechem, który nie schodził jej z twarzy, gdy wręczyła mu na powrót jego szklankę.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Verónica Vargas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3028-veronica-vargas
Jessi Mall



Liczba postów : 2424

PisanieTemat: Re: Balkon    Pon Kwi 27, 2015 8:54 am

/Bo i tak już tu nikt nie pisze.../

Impreza trwała w najlepsze, rozmowy, śmiechy i litry kremowego piwa oraz wszelkich innych trunków.
Jessi krążyła między wszystkimi jak mała satelita zagadując, częstując napojami i przekąskami oraz wyciągając na parkiet każdą napotkaną na swej drodze ignorując całkowicie fakt że całkiem często przerywała tym jakieś rozmowy. Nie było ważne czy napatoczył się jej ktoś z jej domu czy z Ravenclawu a nawet czy był to jakiś zbłąkany puchon - nikt tej nocy nie był bezpieczny.
Mijały kolejne minuty, godziny aż w końcu zegar na odległej wieży zegarowej wybił godzinę 3, na balkonie o tej porze krążyły tylko ostatnie niedobitki tańczące przy wolnym utworze "Mandragor" oraz niedopici jeszcze maruderzy przy barku.
-No dobra kończymy imprezę! - zawołała Jessi klaszcząc jednocześnie w dłonie. Widziała te zawiedzione miny tak też parki z parkietu odesłała razem rzucając aluzję o przepięknym wschodzie słońca który już niebawem będzie można bezkarnie obserwować a to przecież iście romantyczne zakończenie wieczora we dwoje. Poskutkowało idealnie, parki wręcz w podskokach opuszczały balkon. Z amatorami trunków było jeszcze łatwiej - butelka ognistej na drogę załatwiła sprawę.
Mall rozejrzała się dookoła kręcąc głową - bałagan jaki tu panował był ogromny. Gryfonka wydobyła z kieszeni swoją różdżkę z zamiarem uprzątnięcia wszystkiego zaklęciem gdy obok niej zmaterializował się jeden ze szkolnych skrzató domowych.
- Panienka się kładzie, ja wszystko posprzątam nim Panienka zdąży dotrzeć do swojej sypialni. - Jessi uśmiechnęła się do stworzonka - nie miała zamiaru się kłócić marzyła już tylko o szybkim prysznicu i miękkiej poduszce. Podziękowała i ruszyła ciemnym korytarzem.
To była fajna impreza.

z/t wszyscy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jessi Mall
Zanim ty to rozwiążesz
wymienię ci pięć osób, które nas jutro znienawidzą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t866-jessica-jessi-mall
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Balkon    Today at 2:48 am

Powrót do góry Go down
 

Balkon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: ZAMEK :: Wieże :: Wieża Astronomiczna-