a
IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Brzeg jeziora - Page 3
List z Hogwartu
Niestety jak to często bywa, coś się kończy, a coś innego zaczyna. Czas Listu z Hogwartu dobiega końca. Mam nadzieję, że część osób będzie wspominało tę stronę z pewnym sentymentem, a nawiązane tutaj znajomości przetrwają pomimo zakończenia naszej działalności. Dziękujemy za te dwa lata! Administracja


 

 Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Mar 29, 2015 7:40 pm

Świetnie, że miała tak wyczulony zmysł słuchu - to naprawdę niesamowicie przydatna umiejętność - tak przynajmniej sądził. Na pewno mało kto potrafił ją zaskoczyć właśnie w takich miejscach, ciekawe tylko czy zachowywała w różnych sytuacjach zimną krew, czy potrafiła się przystosować. No cóż, na razie nie zamierzał tego sprawdzać, nie było ku temu okazji. Może kiedyś znajdą się (odpukać) w jakimś zagrożeniu, wtedy wszystkiego się dowie. Jak na razie jedynym zagrożeniem była dziewczyna siedząca na przeciwko niego, która na całe szczęście chyba nie wyczuła zapachu tytoniu. Naprawdę, mogła by być zła, a że akurat miała pod ręką nóż, talerz i szklany kielich to nie było zbyt ciekawie. Uhm...odetchnął z ulgą, gdy upewnił się, że nie wyczuła - a być może postanowiła to po prostu olać.
Punkt dla niego. Przynajmniej chwilowo.
-Cieszę się, że Ci się podoba. Na tym mi zależało, dzisiaj musi być idealnie. - odparł, a dziewczyna mogła od razu zauważyć, że zachowuje się kompletnie inaczej, niż podczas ostatniej ich rozmowy. Już nie traktuje jej po koleżeńsku, mówi do niej w inny sposób, nawet uśmiecha się inaczej - a to wszystko w skutek tego, że właśnie byli na randce, a nie beztrosko rozmawiali o głupotach.
Oczywiście na głupoty również przyjdzie czas - ale aktualnie był szarmanckim mężczyzną, który zaprosił piękną kobietę na kolację przy świecach. I ta rola zdecydowanie mu się podobała, było...fantastycznie, jak do tej pory. Oby tak pozostało cały wieczór.
Miał nadzieję, że nie popełni żadnego błędu i to właśnie był perfekcjonizm, o którym rozmawiali ledwie kilka dni temu.
Ciekawe, czy tak jak on nie mogła doczekać się tego spotkania. Domyślał się, że tak.
-Jak udało mi się przytaszczyć...hmm. To już pozostanie moją tajemnicą, jeszcze nie raz Cię tak zaskoczę. - zapewnił ją i faktycznie - był tego pewny. Na pewno ich znajomość w jakiś sposób się utrzyma, a akurat zaskakiwanie było jego mocną stroną. Potrafił to robić nieźle, i uwielbiał robić niespodzianki - szczególnie te miłe.
I właśnie teraz pojawił się problem, nad którym rozmyślał cały czas. Powinien sam zrobić to pieprzone jedzenie, cały czas go to dręczyło, ale jednak z tego zrezygnował. No i lipa..
-Cholera..! - zaklął cicho. Po chwili jednak uśmiech ponownie wrócił na jego twarz.
-Wiedziałem, że powinienem to zrobić sam, ale stwierdziłem, że skrzaty też sobie poradzą. Głupio mi było ich prosić, żeby użyczyli mi na moment kuchni, ale mogłem tak zrobić. Biłem się z myślami cały czas, ale w końcu stwierdziłem, że to co oni zrobią też będzie dobre...następnym razem sam coś zrobię, obiecuje. - powiedział dalej uśmiechnięty, nie do końca miało tak być, ale to nic...
-Jeśli już o tym mowa, to jedz, bo nam wystygnie. - dodał szybko i nie pytając jej o zdanie sięgnął po jej talerz i nałożył jej odpowiednią porcję jedzenia - w sumie całkiem sporo. Dokładnie tyle samo co sobie. Już taki był, dość zaborczy.
Miał nadzieję, że nie będzie mu tego miała za złe.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Mar 29, 2015 9:01 pm

Jak na razie chyba wyszło mu z tym całym "IDEALNIE" nie miała nic do zarzucenia i miała nadzieję, że pozostanie tak do końca, ten jeden raz mogła mu pozwolić na perfekcjonizm, niech straci.
Bezpieczniej czuła się kiedy tratował ja jak zwykłą znajomą, było to dla niej bardziej znajome, teraz wkraczała na nieznany teren, nie do końca wiedziała jak ma się zachować. Do tej pory na randki chodziła z przyjaciółmi. Zawsze taka była kolej rzeczy, najpierw się poznawali, zaczynali przyjaźnić i na tym budowali swój związek. Nie przywykła do takich relacji, ale miała nadzieję, że w jak najszybszym czasie się przyzwyczai.
-Mam nadzieję... Uwielbiam niespodzianki.- Stwierdziła wesoło starając się zachowywać jak najbardziej naturalnie. W sumie sama nie wiedziała dlaczego w jakimś stopniu się stresowała, jeszcze kilka dni temu potrafiła rozmawiać z nim całkowicie normalnie, może dlatego, że czuła się traktowana trochę inaczej, bardziej dorośle, chociaż czuła się trochę jak mała dziewczynka, która tylko bawi się w randkę.
-Może to dobrze, że najpierw spróbuje dania zrobionego przez skrzaty, będę miała z czym cię później porównywać, będę mogła być wtedy jeszcze bardziej krytyczna.- Powiedziała mrugając do niego porozumiewawczo. Chciała w ten sposób go trochę uspokoić, w końcu to jeszcze nie koniec świata, ale może to zaburzy jego perfekcjonizm...
-Może przynajmniej będę mogła poobserwować cię jak gotujesz.- Zauważyła kolejną pozytywną opcję z tym związaną.
Ucieszyła się, że w końcu przyszła pora na jedzenie, będzie miała czym zająć ręce... i usta, nie powie nic głupiego. Chociaż z drugiej strony, czemu akurat musiało być to spaghetti? Zawsze po jego jedzeniu kończy cała pomarańczowa od sosu.
Spojrzała na swoją, identyczną porcję co jego, czy głupio będzie wyglądać jeżeli zje tyle co chłopak? Miała nadzieję, ze nie i zabrała się do jedzenia.
-Bardzo dobre.- Przyznała z uśmiechem.-Czuję się usatysfakcjonowana Skrzatowym jedzeniem.- Miała nadzieję, ze to już w stu procentach upewni go faktycznie nic się nie stało.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Mar 29, 2015 9:21 pm

Jak na razie tak, ale tak musiało być cały czas. Rose miała po prostu się świetnie czuć, a rolą Carella było to, by wszystko było idealnie. To on miał sprawić, żeby zapamiętała to spotkanie do końca życia. I jak na razie mu wychodziło. Bardzo go to cieszyło.
Może czuła się bezpieczniej, gdy była traktowana jako mała dziewczynka, młoda osoba, chyba każdy z nas tak się czuje, prawda?
Tylko, że już dorosła do tego by traktowano ją jako dorosłą kobietę i nie zamierzał zmienić swojego podejścia do niej.
-Uwielbiasz? A jakie najbardziej, albo może kto Ci zrobił najfajniejszą niespodziankę? - zapytał podczas jedzenia, za które oczywiście już się zabrał. Pochłaniał szybko zawartość swojego talerza, ale nie jadł jak świnia - zgodnie z zasadami dobrego wychowania, co by sobie o nim pomyślała gdyby zaraz był cały ufafluniony na czerwono.
-Cieszę się, że Ci smakuje. Naprawdę. Na tym mi zależało, a będziesz miała na pewno okazję spróbować dań mojej roboty. - postanowił jak najszybciej stworzyć taką okazję, miał już nawet plan!
Ale oczywiście nie zamierzał się zdradzić, uśmiechnął się tylko sam do siebie na samą myśl, a potem znów wrócił do jedzenia. Na moment odłożył widelec, upijając łyk wina, a potem zajrzał jej ponownie w oczy, nachylając się nieco nad stołem.
-Pięknie dzisiaj wyglądasz, Rose. - powiedział cichutko, nie odrywając wzroku od jej oczu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Nie Mar 29, 2015 10:16 pm

No tak... jest już dużą dziewczynką i najwyższa pora zacząć się tak zachowywać, przecież nie będzie wiecznie dzieckiem. To odpowiedni moment aby zacząć stawać się dorosłą i odpowiedzialną, chociaż nie usuwała z siebie dziecka całkowicie. To tak jakby wychodząc wieczorem z dormitorium zamknęła za sobą jeden rozdział ze swojego życia, a teraz otwierała kolejny, ale to dobrze, to znak, że się rozwija.
-No własnie w tym jest problem. Mimo, że uwielbiam niespodzianki, bardzo rzadko jestem zaskakiwana.- Powiedziała niemal naburmuszona.-W sumie w tym momencie nie przychodzi mi do głowy żadna, więc możemy zaliczyć za najlepszą, tę dzisiejszą.- Powiedziała z uśmiechem wracając do jedzenie, bardzo starała się nie ubrudzić, a gdy tylko choć kropla sosu znalazła się na jej twarzy jak najszybciej starała się ją wytrzeć.
-Bardzo się cieszę i już nie mogę się doczekać.- Potwierdziła swoje słowa szerokim uśmiechem z dwóch powodów... jeden więcej dobrego jedzenia, dwa przyznał, że chce się spotkać ponownie, to tak jakby zaprosił ją na drugą randkę.
Na jego twarzy pojawił się dziwny uśmiech, niczym nieuwarunkowany, jakby uśmiechał się do własnych myśli i nie wiedziała czy to dobra wróżba.
Komplement z ust chłopaka, a raczej w tym momencie mężczyzny, starała się na niego patrzeć też w kategoriach dorosłych ludzi, był dla niej nowością. To nie to samo co rzucona mimochodem pochwała z ust przyjaciółki. Chciała aby mu się podobało i chyba osiągnęła swój cel.
-Dziękuję.- Jej policzki oczywiście musiały pokryć się czerwienią i nie była pewna czy uda jej się to zakryć włosami, dlatego szybko złapała kieliszek z winem, w końcu to alkohol mógł wpłynąć na pojawienie się rumieńca.
-Jak często robisz takie niespodzianki innym dziewczynom?- Zapytała mimochodem jakby była to pierwsza rzecz jaka jej przyszła do głowy.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Mar 30, 2015 2:49 pm

Miała całkowitą rację, chyba już minął czas, kiedy można było zachowywać się jak dziecko. Czasy się zmieniały, było coraz gorzej - dlatego musieli dorosnąć szybciej, niż by tego chcieli, zacząć sobie radzić sami. To było w sumie dość smutne, jak szybko młodzież musiała stawać się dorosłymi, jak szybko sięgała po różnego rodzaju używki i inne świństwa, oraz jak prędko spotykały ich różne okropieństwa - które bądź co bądź kształtowały ich charakter, ale również pozostawiały nieodwracalne zmiany na psychice.
Cóż, taki był świat, trzeba się po prostu przystosować. Są jednostki, które walczyły o lepsze jutro, ale niestety jak na razie były to tylko jednostki - a Bryan właśnie do tych pojedynczych przypadków należał i miał wrażenie, że Rose również.
Kolejne, co ich połączyło. Było tego co raz więcej i nie miał pojęcia czy to właściwie dobrze, czy źle. Ale doszedł szybko do wniosku, że to bardzo dobrze, że na pewno wyjdzie im to na plus.
-Cieszę się, że zaliczam się do kategorii 'najlepsze' w Twoim życiu. Na pewno nie ma takich wiele osób, czyli poniekąd już jestem kimś wyjątkowym. - powiedział dalej nieco żartobliwym tonem, ale całkowicie poważnie. Wiedział doskonale, że już jest dla niej osobą, o której raczej prędko nie zapomni. I nie zamierzał jej pozwolić zapomnieć, o nie, co to to nie.
-I nie rozumiem, dlatego tak rzadko spotykają Cię takie miłe niespodzianki. Przecież..jesteś..taką kobietą, że takie rzeczy powinny spotykać Cię codziennie, jeśli ktoś tego nie dostrzega, to chyba jest głupcem. - powiedział dalej całkiem poważnie, jak gdyby nigdy nic wracając do swojego talerza. Kurde, niesamowite jak szybko on pochłaniał jedzenie, bo jego talerz był już pusty.
Wytarł usta serwetką - której oczywiście nie mogło tam zabraknąć. W końcu było idealnie, a potem odłożył ją na pusty talerz i rozwalił się nieco wygodniej na krześle, spoglądając w niebo, które było czyste, więc świetnie było widać gwiazdy. Nie odrywając wzroku od tego widoku, odparł na jej słowa:
-Nie musisz dziękować, to prawda. Gdyby mi się nie podobał Twój ubiór również byś to usłyszała, ale wyglądasz wręcz zjawiskowo. Naprawdę. I...nie. Nie często. Czasem się zdarza, ale jesteś pierwszą którą zaskoczyłem w ten sposób. Zwykle były to jakieś kwiaty, czy coś, mało znaczące, ale Ty musisz dzisiaj poczuć się jak królewna. - No...Faktycznie. Na tym mu zależało. W końcu przeniósł wzrok na najjaśniejszą gwiazdę tego wieczoru - pannę Cleverly i uśmiechnął się do swoich myśli.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Kwi 01, 2015 8:03 pm

-Nie ty tylko twoja niespodzianka… ty musisz się jeszcze trochę postarać.- Mrugnęła do niego z uśmiechem żeby nie pomyślał, że go nie docenia czy w żaden sposób nie robi wrażenia, nic nie znaczy i ma zamiar czy ochotę o tym zapomnieć. Jak już wspomniał, takich osób w jej życiu zbyt wiele nie ma i nie tak łatwo się dostać do tej grupy. No cóż… miała nieco większe wymagania niż się mogło wydawać i nie zamierzała tego zmieniać.
-Nie do końca wiem co mam rozumieć pod pojęciem „taką”, ale bez przesady, chyba bym na to nie zasługiwała…- Miała wrażenie jakby przez moment została wyidealizowana, znała swoją wartość, ale nie oczekiwała by ktokolwiek traktował ją jak bóstwo.
-Z resztą codzienne niespodzianki przestają być niespodziankami, przestają być wtedy magiczne i wyjątkowe.- Uśmiechnęła się delikatnie i również kontynuowała jedzenie, ona za to tym razem ślimaczyła się z jedzeniem, bo albo mówiła, albo się śmiała, a to cholernie utrudnia konsumpcję, coś czuła, że w jego towarzystwie zrzuci kilka kilogramów…
Mogła bez wyrzutów sumienia się na niego gapić, kiedy ten wpatrywał się w gwiazdy i choć nie lubiła kiedy jej rozmówca nie patrzy jej w oczy, kiedy do niej mówił, tym razem aż tak bardzo nie przeszkadzało to dziewczynie.
-Czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie?- Oczywiście musiała się zarumienić słysząc jego odpowiedź, przecież była taka sama jak inne dziewczyny… no może trochę bardziej inteligentna… i wysportowana… i trochę ładniejsza, ale aż tak bardzo się nie różniła.
Wróciła do jedzenia, ale po chwili zastanowienia przyszło jej do głowy pytania.
-Już ustaliliśmy, że ty nie lubisz niespodzianek, ale może zaskoczył cię ktoś na tyle pozytywnie, że nie miałeś ochoty go zabić?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Kwi 01, 2015 8:50 pm

Och, no teraz to był naprawdę zawiedziony. Myślał, że koniec starań, że przytaszczenie tutaj stołu, zawinięcie z kuchni talerza makaronu z mięsem i zapalenie kilku świeczek sprawi, że stanie się dla niej najważniejszą osobą w życiu, a tutaj taka niespodzianka. A niech to.
Nie no, a tak serio..doskonale wiedział, że musi się jeszcze postarać, żeby zaliczyć się do tej grupy, to nie było takie proste. I żeby sobie nie myślała - ona również będzie musiała się sporo nastarać, żeby zdobyć jego zaufanie. Co prawda już sporo o nim wiedziała, ale to nie znaczyło jeszcze, że wie kim naprawdę jest. To, że mu się podobała nie zmieniało faktu, że zbliżenie się do niego było cholernie trudną rzeczą, wbrew pozorom.
Uśmiechnął się słysząc jej stwierdzenie, że nie do końca wie co rozumieć przez słowo 'taką'...I oczywiście - jak to on - zamierzał jej nieco powiedzieć na ten temat, ale też nie za dużo, co to to nie! Żeby nie poczuła się zbyt dowartościowana, bo jak bóstwo jej nie traktował! To, że aktualnie tak wyglądała, nie znaczy, że nim była i zaraz wybuduje jej ołtarzyk i zacznie ją czcić. No bo jak by to wyglądało, jakby go nakryła przy ołtarzyku z jej zdjęciami, palącymi się świeczkami i jego, bijącego pokłony? To by było conajmniej chore, nieprawdaż?
-Żartujesz sobie ze mnie? Znam Cię zaledwie kilka dni, a należysz już do grona osób z którymi najlepiej mi się spędza czas! Mało tego, tyle Ci o sobie powiedziałem, a Ty nadal chcesz się ze mną widywać. Masz wspaniały charakter i jesteś piękna, a pytasz się co to znaczy 'taką'? Proszę Cię, nie karz mi tego tłumaczyć. - powiedzał udając zrezygnowanego, ale jego kąciki ust delikatnie drgnęły, co oznaczało, że wcale nie był. Ale...jedna kwestia musiała zostać wyjaśniona. Zasługiwała.
W następnych zdaniach miała zdecydowaną rację - niespodzianki nie były by już takie fajne, gdyby były robione codziennie - to nie było by to samo. Wtedy niespodziewane stało by się spodziewanym i wszystko by prysło.
Spojrzał ukradkiem na jej talerz, faktycznie, zauważając, że strasznie wolno jej idzie to jedzenie. Wstrzymał się przed pytaniem, czy jej pomóc, zaśmiał się w duchu na samą myśl, na wyobrażenie, że mógłby to zrobić.
-Jak to czym? Tym, że jesteś taka jaka jesteś. - odparł krótko, zaglądając jej ponownie w oczy - jak to miał w zwyczaju, tak, by mogła odnieść wrażenie, że świdruje ją wzrokiem.
-Hmm..Pozytywnie zaskoczył? Pozytywnym zaskoczeniem jest dla mnie ładna pogoda, lub to, że daję radę zrobić rano więcej pompek, niż poprzedniego ranka. Ale czy ktoś mnie zaskoczył...raczej nie. Nie przypominam sobie. Ja jestem od robienia miłych niespodzianek, sam raczej ich nie doświadczam.. - powiedział, niby trochę smutno, ale jednak dalej z uśmiechem. Ponownie, jakby go to nie obchodziło, przez moment pomyślał, że fajnie było by, gdyby ktoś czasem pomyślał o nim, ale szybko wygnał te myśli z głowy. Dobrze było tak jak było, po co cokolwiek zmieniać?
-A Ty Rose...Przeżyłaś śmierć kogoś bliskiego? - zadał jakoś to pytanie, sam nie wiedząc czemu przyszło mu to do głowy. Nie wyglądała na osobę, która by coś takiego przeżyła, ale przecież Bryan też nie, a jednak tak było. Może po prostu chciał wiedzieć, albo spotkać kogoś, kto by odczuwał taki sam ból jak on..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Kwi 01, 2015 10:07 pm

Już miała nadzieję, że dawno ma pod swoim łóżkiem ołtarzyk z jej wizerunkiem, a ty takie rozczarowanie. Będzie musiała chyba trochę bardziej się postarać i chyba nie miała nic przeciwko temu, im więcej teraz włoży wysiłku w ich relację, tym lepsze będą później efekty.
Oczywiście po jego słowach jej ego podniosło się i to dość drastycznie, bardzo przyjemnie było słuchać takich rzeczy.
-Słuchanie jak to tłumaczysz byłoby na pewno miłym doświadczeniem, ale ci odpuszczę.- Powiedziała wspaniałomyślnie, zmniejszając ilość jedzenia znajdującą się na jej talerzu. Nie widziała powodu, aby nie chcieć się z nim spotykać, był bardzo wartościowym człowiekiem, poza tym przez większość czasu czuła się przy nim swobodnie. Pomijając fakt, że jest nieziemsko przystojny, ale nigdy nie przyzna przed samą sobą, że jej się podoba, a tym bardziej mu tego nie powie.
-Taka jaka jestem czyli hmm… inteligentna, wyrozumiała, z genialnym poczuciem humoru, do tego bardzo ładna… miałeś szczęście, że mnie poznałeś.- Podsumowała własną osobę z szerokim uśmiechem.
-Życie bez niespodzianek musi być strasznie nudne…- Miała szansę zrobić to pierwsza i zapewne wykorzysta swoją szansę, tylko musiała wpaść na coś naprawdę niezwykłego w końcu to miał być jego pierwszy raz, musiał być wyjątkowy i godny zapamiętania.
Jego pytanie trochę ją zaskoczyło, nie spodziewała się takiego w takich okolicznościach, uśmiech zniknął z jej twarzy. Pomyślała od razu o Liamie… w sumie nie wiedziała co się z nim stało, po prostu zniknął. Najpierw byli przyjaciółmi, później parą, ale z perspektywy czasu wiedziała, że było to jedynie młodzieńcze zauroczenie… nie kochała go, nie była pewna czy w jakimś stopniu była w ogóle zakochana… chociaż zranił ją swoim odejściem, ale to było niczym w porównaniu z utratą dwóch najważniejszych osób, w życiu dziecka.
-Nie.- Odpowiedziała cicho, wpatrując się w kieliszek, który teraz znajdował się w jej dłoni. Życie nie doświadczyło ich w równym stopniu, dziewczyna zapewne nigdy nie zrozumie tego co przeszedł i nawet nie próbowała tego rozumieć, takich tragedii nie potrafi sobie wyobrazić osoba, która tego nie przeżyła...

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Kwi 02, 2015 12:48 am

No cóż, niestety musiała jakoś przełknąć to straszne rozczarowanie, niestety nie był psychopatycznym fanem, prześladowcą, ani nikim w tym rodzaju. Był po prostu...lekko szurniętym, przesadnie uśmiechającym się i nazbyt odważnym gryfonem. Czyli udało nam się również podsumować jego osobę, także te całe podsumowania mamy już z głowy, ta? Całe szczęście.
Och, oczywiście, że jej ego stało się teraz o wiele wiele większe, nic dziwnego. Być może i nawet o to chodziło. Jeśli kiedykolwiek mogła narzekać na niskie poczucie własnej wartości, to właśnie teraz to się pewnie zmieniło. Uśmiechnięty wysłuchał jej odpowiedzi.
-Dzięki Ci Pani, że mogę tym razem Ci tego nie tłumaczyć. Ale kiedyś na pewno wytłumaczę, tylko nie teraz. Bo nie zmieścilibyśmy byśmy się już we trójkę w jednym pomieszczenu. Ja, Ty i Twoje ego - to było by za dużo. - powiedział pół-żartem, a potem zaśmiał się krótko, sięgając po kielich wina, upił solidnego łyka, a potem sięgnął do kieszeni po papiero...ee...zrezygnował jednak z pomysłu zapalenia szluga, mając nadzieję, że nie zrozumiała w jakim celu jego dłoń powędrowała do spodni i dlaczego po krótkim zastanowieniu tak się zmieszał. I tak miał już szczęście, że nie wyczuła wcześniej. Ale tak mu się chciało palić...Ech!
No cóż, była warta takiego drobnego wyrzeczenia, był tego pewien.
Och, jaka szkoda, że nie powie mu tego jak bardzo jest przystojny. Podejrzewam, że i jego ego by urosło, nie żeby słyszał to rzadko...Akurat pijane kobiety miały tendencje do komplementowania go bez żadnych zahamowań, dlatego wiedział, że może podobać się dziewczynom. Ale nie każda podobała się jemu, był dość...wybredny jeśli o to chodzi.
-Tak, tak. Dokładnie tak. Wszystko co powiedziałaś to prawda. Przynajmniej ja tak uważam. Może poza tym genialnym poczuciem humoru, nie nazwał bym go genialnym...może tylko tak w połowie...jednej czwartej..? - powiedział dalej się śmiejąc. Założył nogę na nogę pod stołem i rozwalił się wygodniej na krześle.
Oczywiście, że pytanie ją zaskoczyło, bo taki był tego cel. Było kompletnie nie spodziewane, a jej odpowiedź...nie, mowa jej ciała mówiła wiele za nią. Więc nawet jeśli nie chciała mu wszystkiego powiedzieć, mógł się domyślić po jej zachowaniu.
Uśmiech zniknął z jej twarzy, przez chwilę nawet wydawało mu się, że zrobiła się jakby bardziej...blada?
Wbiła spojrzenie w naczynie z winem, jej zachowanie kompletnie się zmieniło. Widać było, że również doznała straty.
Wstał, sięgając po kieliszek, który trzymała i bez pardonu wyjął go jej z ręki, odkładając na stół. Następnie swoje palce zacisnął na jej dłoni i ponownie usiadł. A, że stolik nie był duży nie musiał się specjalnie wysilać, żeby dosięgnąć - zwłaszcza, że miał długie ręce. Mocno ścisnął jej rękę (oczywiście nie do przesady!), a następnie przyjrzał się ponownie jej twarzy. Z jego ust również zniknął uśmiech, a zastąpiło go coś w rodzaju...troski, która wręcz od niego biła.
-Hej..Nie smuć się. Przepraszam, że zapytałem. Też kogoś straciłaś, prawda..? Widzę to po Tobie. Nie mów jeśli nie chcesz, naprawdę nie musisz, ale nie smuć się.. - powiedział cicho, czekając na jakąkolwiek reakcje..
-Wiesz, kiedy za dużo myślę o straconych osobach...przypominam sobie po prostu najlepsze chwilę z nimi, staram się wyrzucić myśl o ich stracie, bo zawsze ze mną będą. W głowie, oraz w sercu, duchem są przy mnie. To pomaga. - dodał jeszcze nie puszczając jej dłoni, a kciukiem przejechał delikatnie po jej wierzchu.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Kwi 02, 2015 2:42 pm

Jakoś nie przypominała sobie, aby kiedykolwiek jej poczucie własnej wartości było nieodpowiednie, a tym bardziej teraz, no może nawet jest zbyt wielkie. Jeszcze trochę, a zacznie uważać, że jest lepsza od innych, co jest tak bardzo ślizgońskie, że robiło jej się niedobrze na samą myśl.
-No dobra… jakoś wytrzymam do tego „kiedyś”, jak dla mnie trójka to już tłum.- Nie żeby nie lubiła towarzystwa, po prostu większa grupa ludzi ją irytowała, w szczególności kiedy miało być to jej ego… na pewno byłby nieznośne.
Miał szczęście, że akurat kiedy sięgał do kieszeni, ona skorzystała z chwili ciszy i zajęła się jedzeniem, w innym wypadku na pewno zainteresowałaby się co on tak kryje, a wtedy miałby kłopoty. Już sam widok opakowania z fajkami nie wpłynąłby dobrze, a co dopiero to co chciał z nimi zrobić. Powinien uważać na odruchy, bo może to się źle skończyć.
-Jak to!?- Zapytała oburzona.- Jest idealne! Może po prostu ty nie potrafisz go zrozumieć i dlatego wydaje ci się beznadziejne, ale prawda jest na pewno inna! Nie rozumiem co może ci się w nim nie podobać.- I znowu włączyła się jej gadatliwość, gdy tylko sobie to uświadomiła, przestała mówić natychmiastowo i żeby nie rozpocząć ponownie napiła się trochę wina.
Nie tyle, że nie chciała mu o tym powiedzieć, po prostu nie miała o czym, pogodziła się już z tym, przynajmniej na swój sposób. Podejrzewała, że po prostu gdzieś wyjechał czy coś, nic jej o tym nie mówią, zresztą już raz tak zrobił. Wolała sobie nie wyobrażać, ze nie żyje. Wydawało jej się, że bardziej poczuła się zdradzona, a to też bolało.
Odwzajemniła uścisk, czerpiąc radość z tego gestu, dodawał jej otuchy.
-Na prawdę nie ma o czym mówić, nie wiem nawet jak to nazwać… strata to chyba za mocne słowo.-Uśmiechnęła się delikatnie, trochę smutno, aby się o nią nie martwił, z drugiej strony cieszyła się, że robił wszystko co w swojej mocy, aby ją wesprzeć. Poczuła dreszcze kiedy jego kciuk musnął jej dłoń, przymknęła na chwilę oczy, a kiedy je otworzyła musiała zrobić coś, aby pozbyć się tej przygnębiającej aury.
-Opowiedz mi coś o swojej mamie…- Poprosiła, mając nadzieję, że wybierze coś wesołego i przyjemnego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Kwi 02, 2015 3:00 pm

No dobra, faktycznie nie wyglądała mu na dziewczynę, która by nie znała swojej wartości. Wręcz przeciwnie, myślał, że doskonale potrafi wykorzystywać swoje najlepsze cechy, czy też podkreślać piękno, tak, by działało na osoby w jej otoczeniu. Tak jak działa na niego, wszystko co mówiła, robiła, tylko sprawiało, że z minuty na minutę coraz bardziej darzył ją sympatią.
I tak, to była typowa cecha ślizgonów - uważanie się za lepszych od innych. Carell wychodził akurat z założenia, że każdy jest równy, a nawet jeśli w towarzystwie znajdują się osoby powiedzmy..słabsze fizycznie, czy psychicznie, nie należy wykorzystywać przeciwko nim ich słabości, tylko im pomagać. Ale...wykorzystywać te słabe strony również potrafił, każdy dobrze wiedział, że czasem trzeba - na przykład w obronie tego, co najdroższe.
-Nie jakoś, tylko będziesz musiała. Nie masz innego wyjścia, zamierzam Cię jeszcze długo potrzymać w niepewności. Nie mam pojęcia jak Ty to zniesiesz. - powiedział znów rozbawiony ich beztroską rozmową. Mówili o wszystkim i o niczym, a to było po prostu piękne! Mógł jej powiedzieć wszystko, nie bojąc się, że go na przykład wyśmieje i był pewny, że ona odczuwa dokładnie to samo w jego towarzystwie. Byli po prostu...sobą, nie tak jak to zwykle bywa na randkach - udawali kogoś innego, byle by się przypodobać osobie płci przeciwnej, byle by ją zdobyć...Tutaj nie było fałszu, tylko sama szczerość. Coś cudownego.
Uśmiechnął się wesoło, a potem zaśmiał, gdy nagle wybuchła. No dobra, może miała niezłe poczucie humoru, w sumie mu się podobało, ale zamierzał się jeszcze trochę z nią podroczyć. A co, żeby nie było nudno. Może zakończy się to dla niego trwałym okaleczeniem, albo tym razem wyleje mu butelkę trunku, który spożywali, na łeb?
Wszystko może się zdarzyć, czyżby była aż tak niezrównoważona? Nie, nie. Nie mógł tego powiedzieć na głos, więc tylko zaśmiał się w duchu do swoich myśli, które postanowił przed nią ukryć.
-No...na pewno nie jest genialne, nie myśl sobie! Może być...niezłe. - zaśmiał się dalej się z nią przekomarzając, nie mógł jej pozwolić na to, by jej racja była na górze. O nie, w końcu nikt nie może mieć racji oprócz nieprzegadanego Pana Carella!
No dobra, a tak całkiem poważnie wiedział już, że i tak jest tu na przegranej pozycji, ona jest tutaj osobą, która gada więcej.
A co do wina...Właśnie go zabrakło u niego w lampce, a w jej chyba też się kończyło, dlatego zręcznym ruchem sięgnął po butelkę, a potem rozlał ponownie do dwóch kieliszków.
Napił się znowu, nie puszczając jej ręki, o proszę jaki był zręczny chłopaczyna! Potrafił rozlać do dwóch kielichów wino, dalej trzymając jej rękę w uścisku, dalej gładząc kciukiem jej wierzch, wiedział, że trochę ją zabolało to pytanie, po prostu to widział. Nie wiedział, co tam się wydarzło, nie zamierzał naciskać. Nie chciał. Nie był jeszcze taką osobą, by móc o niej tyle wiedzieć, ale...mógł na pewno pomóc i to właśnie robił, będąc przy niej, dodając otuchy. Po prostu...czuła, że jest tutaj.
-Dobrze, skończmy ten temat. Przełóżmy to może na kiedy indziej, może za jakiś czas...? - powiedział cicho, wiedząc, że to już zamknięty dział i wrócą do niego wtedy, gdy będzie czuła, że musi o tym z kimś porozmawiać i miał nadzieję właśnie - że będzię tą osobą, do której się zwróci z tym problemem. A może dramatyzował i nie było to dla niej aż tak straszne? Tego nie wiedział.
Padło pytanie na temat jego matki, coś opowiedzieć? To było trudne. Uśmiechnął się lekko, widać było na jego twarzy, że myślami wrócił do jej obrazu...Wolną dłonią złapał za małego złotego jastrzębia wiszącego na jego szyi i zacisnął na nim palce.
-Co mogę Ci o niej opowiedzieć...tego jest tak dużo..Była wiecznie uśmiechnięta, świetnie gotowała...Była moim zdaniem aniołem. Kochała mnie nad życie - wiem o tym, zawsze dużo rozmawialiśmy wieczorami, nigdy nie zapominała pocałować mnie, kiedy szedłem spać - podejrzewam, że robiła by to do dzisiaj, pomimo wieku. Uwielbiała ptaki...konkretnie jastrzębie, ale to wiesz. Dużo czytała, grała na gitarze - na której nauczyła grać też mnie..Nie wiem co więcej, zadaj jakieś pytanie.. - mówił cicho, jakby nieco rozmarzony. Oczyma wyobraźni widział dokładnie wszystko o czym mówił, czuł się, jakby ponownie tam był, jakby przeniósł się w czasie i grał z matką na gitarze, jakby widział ją uśmiechniętą...To nie były złe wspomnienia, one wywoływały uśmiech na jego twarzy, mimo, że trochę bólu pozostało, dalej...była w jego sercu. I w głowie. Zawsze przy nim była.
I teraz naprawdę zdał sobie sprawę, jak bardzo cieszy się, że ta kobieta z nim tutaj siedzi, że trzyma ją za dłoń i opowiada o sobie. Zapragnął, żeby została jak najdłużej. I prawie by jej to powiedział, w porę ugryzł się w język, wiedząc, że to nie jest czas na takie słowa. Nie, zdecydowanie nie. Zerknął jej w oczy, mając wrażenie, że zaraz się w nich utopi..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Kwi 02, 2015 9:11 pm

Przecież ona była taka niecierpliwa, czekanie na coś było dla niej jak tortury. Rosemarie zawsze chciała wiedzieć wszystko i to natychmiast, jakby od tego miało zależeć jej życie i mimo że chłopak mówił to żartobliwie, to dla niej było to dość prawdopodobne.
-O nie… masz zamiar mnie tak strasznie torturować!?- Zapytała rozczarowana.- Wspominałam już może, że jesteś okropny!?- Oczywiście nie myślała tak naprawdę.
Szczerze nienawidziła sytuacji kiedy przy spotkaniu dwoje ludzi udaje kogoś innego i stara się podporządkować się tej drugiej osobie, później rozstają się zawiedzeni, a przypadliby sobie do gustu gdyby tylko byli sobą. Z resztą jaki sens ma budowanie jakiejkolwiek relacji na kłamstwie?
I tak prędzej czy później się posypie, a przy takiej sytuacji to raczej prędzej. Dlatego dla niej taka naturalna, zwykła rozmowa o pierdołach też była dobrym znakiem.
Czy ona wyglądała na niezrównoważoną albo nieobliczalną? Jeszcze nikogo nie skrzywdziła… no przynajmniej nie trwale, ale nie miała zamiaru, przynajmniej w tej chwili niczego rozwalać czy wylewać. Przecież nie jest aż tak porywcza… chyba.
-Oooo! Zapewne powinnam być jeszcze zaszczycona, że moje poczucie humoru zostało ocenione na aż całe „niezłe” co!?- Zaśmiała się, dla niej wystarcza, że ona była pewna, że jest ono wspaniałe, w końcu jej zdanie jest tu najważniejsze. Ona miała ZAWSZE rację, nawet jeżeli jej nie miała pozostawała przy swoim i nie dawała za wygraną. Czasami bycie upartą nie wychodziło jej na dobre, ale i tak nie bardzo się tym przejmowała.
Dobrze mieć obok drugą osobę, która jest gotowa w każdej chwili cię wspierać, miała nadzieję, że Bryan takową jest, nie mogła tego stwierdzić już teraz na pewno, ale takie miała przeczucie, a jej intuicja rzadko się myliła. Raczej wątpiła, że będzie do czego wracać jeżeli chodzi o ten temat, dla niej był on chyba zamknięty, nie chciała o tym myśleć, ani więcej tego rozpamiętywać. Musiała, żyć dalej, a nie stać w miejscu zastanawiając się co by było gdyby…
Z jego opowiadań wywnioskowała, że jego mama była niemal idealna, przede wszystkim kochała go i troszczyła się o syna, a nie o pieniądze i reputację jak to było w jej przypadku. W pewnym momencie zaczęła mu nawet zazdrościć, bo mimo że już jej nie ma, pozostały mu wspaniałe wspomnienia, pamiątki i uczucie bycia kochanym, jaj matka nie pozostawi po sobie czegoś takiego, miała z nią o wiele mniej wspólnego.
-No nie wiem… może powiedz mi skąd się jej wzięło to zamiłowanie do jastrzębi?- Nie wiedziała co dokładnie chciała wiedzieć, w sumie zapewne podobałoby jej się wszystko co by jej opowiedział zarówno o sobie, swojej mamie czy czymkolwiek innym. Mogłaby tak siedzieć, słuchać i czuć jego dłoń na swojej nawet do samego rana. Odsunęła na bok swój talerz, nawet nie zwracając uwagi na to, że nie ma deseru, rozprostowała jedynie nogi pod stołem wsłuchując się w odpowiedź.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Kwi 02, 2015 10:22 pm

No cóż, jeśli Panna Cleverly była niecierpliwą osobą, to już był zdecydowanie jej problem, bo Bryan miał to akurat teraz w głębokim poważaniu i zamierzał trzymać ją w niepewności tak długo, jak tylko się dało. A dało się..raczej długo. Potrafił być dość tajemniczą osobą i bardzo długo droczyć się z każdym. A tym bardziej z nią. Dlaczego? Zeby chociaż znał odpowiedź na to pytanie było by naprawdę świetnie...Ale niestety nie znał.
-Em...tak, zamierzam Cię torturować jeszcze bardzo długo, trzymać w niepewności. Co z tym zrobisz? Wiesz..zawsze...możesz mnie jakoś przekonać żebym wymiękł, żebym Ci szybciej to wszystko wytłumaczył. To wszystko już zależy od Ciebie. - powiedział, chyba nie dokońca wiedząc co ma na mysli..Ale mogło być wyniknąć z tego coś fajnego. I na to miał nadzieję.
-Naprawdę? Jestem dla Ciebie aż taki okropny? No wiesz...zawsze mogę sobie iść. - udał, że się obraził. Chociaż oboje doskonale wiedzieli, że tak nie było. Co się w ogóle z nim działo? To wszystko zaczynało pachnieć flirtem...I może to i dobrze. Po prostu...Carell przestał kompletnie ukrywać to, że bardzo mu się podoba. Ciekawe tylko, czy kobieta zdawała sobie z tego sprawę...Jeśli zdawała, mogła to odpowiednio wykorzystać - tak jak to potrafią robić tylko kobiety..
I w następnych zdaniach miała kompletną rację. Relacje zbudowane na kłamstwie rozsypywały się tak łatwo jak domek z kart. Dlatego Bryan właśnie w tym momencie postanowił, że ich relacja zostanie zbudowana na samej prawdzie, szczerości, obiecał sobie, że z całych sił będzie się starał jej nie okłamać. Wiadomo, że czasami nie ma wyjścia, każdy kłamie..Ale można to zdecydowanie ograniczyć do minimum, postarać się tego nie robić.
Po chwili zaśmiał się radośnie, słysząc to co powiedziała.
-Tak, powinnaś się czuć zaszczycona. Właśnie szanowny Pan Bryan Carell ocenił Twoje poczucie humoru na NIEZŁE! To już powód do dumy, możesz zacząć o tym opowiadać znajomym! - powiedział dalej przez śmiech.
No dobra, mógłby zgodzić się z tym, że miała ZAWSZE rację. Tylko, że nie powiedziała tego na głos, dlatego też nie było sensu o tym rozmawiać. A on nie zamierzał zaczynać tego tematu, wyszło by mu tylko na gorsze.
Podczas rozmowy o jego matce...było mu trochę trudno, ale czuł ciągle jej dotyk, który wręcz go rozpalał. Nie mogła wiedzieć o tym jak bardzo to na niego działa, mogła to wyczuć, zobaczyć na jego twarzy, ale czy to dostrzegała?
Zadrżał, gdy zapytała o Rositę, ale opanował szybko swoją reakcję, zastanawiając się nad odpowiedzią. Zacisnął mocniej palce na jej ręcę i rzekł:
-Jej zamiłowanie do jastrzębi? Zawsze wyobrażała sobie, że jest jak ptak, jak jastrząb. Wolna, niezależna, że lata między chmurami nie zważając na nic..Miała jednego, nazywał się Hugo. Nie mam pojęcia właściwie kiedy to się zaczęło, wiem tylko tyle ile mi powiedziała...Ale..chciałbym porozmawiać o Tobie. Powiedz mi coś więcej o sobie, coś czego nikt nie wie.. - zakończył, sięgając po kieliszek, by po raz kolejny się napić. Trzeba było zauważyć, że wypił już trochę wcześniej i czuł już przepływ alkoholu we krwi..

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Kwi 02, 2015 11:06 pm

On się nad nią znęcał, tak po prostu i otwarcie i z tego co zauważyła jeszcze mu się to podobało. Istny sadysta! Co miała zrobić… nigdy nie potrafiła korzystać z tych wszystkich dziewczęcych sztuczek, zawsze była sobą, a to wydawało jej się jakąś wyimaginowaną tajemną sztuką, której nigdy nie będzie w stanie pojąć.
-Co mogłabym zrobić, a byś ukrócił me męki!?- Zapytała tak prosto z mostu, mrużąc oczy i delikatnie się uśmiechając.
-Aż tak to może nie, ale trochę na pewno. Na siłę cię nie zatrzymam, ale też nie powiedziałam, że masz sobie pójść, wybór należy do ciebie… .- Przecież nie mogła tak bezpośrednio zaprzeczyć, to by oznaczało, że w jakimś stopniu jej zależy, a ona nie lubiła odkrywać przed kimkolwiek takich rzeczy, w ogóle nie lubiła rozmawiać o uczuciach, to było dla niej nienaturalne, a nawet krępujące. Nie dostrzegała tego, że w jakiś sposób mu się podoba, widocznie nie była zbyt spostrzegawcza, z drugiej strony kiedy jej się ktoś podoba, widać to było po niej od razu.
-Przepraszam, że nie doceniłam twojej oceny od razu.- Powiedziała ze śmiechem w głosie.- Oświadczyłabym to od razu całemu światu, ale wtedy to ja musiałabym sobie stąd pójść…- Nie dopowiedziała tego, ale logiczne było, że nie chciała opuszczać ani tego miejsca, ani tym bardziej już się z nim pożegnać.
Tym razem to ona ścisnęła jego rękę, jak zawsze egoistycznie musiała myśleć o sobie, nie zwracając uwagi na uczucia innych. Zrobiło jej się okropnie głupio i cieszyła się kiedy zmienił temat, chociaż nie koniecznie lubiła opowiadać o sobie. W szczególności teraz oczekiwał od niej trochę więcej szczegółów, a nie jedynie ogólniki. Jak zawsze w takich momentach sięgnęła po kieliszek, aby zdobyć trochę czasu na zastanowienie się.
-Nie mam pojęcia co ci powiedzieć…- Przyznała szczerze.- Hmm… - Zastanowiła się i przygryzła delikatnie wargę.-Podobasz mi się- Przyznała od razu się czerwieniąc i żałując tego co powiedziała… chyba zacznie na poważnie myśleć o zaszyciu sobie ust, albo odcięciu języka… stanowczo za dużo gadała.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Kwi 02, 2015 11:18 pm

No faktycznie, czerpał przyjemność z bycia takim wobec niej! Może to były jakieś psychopatyczne zapędy, ale kompletnie się tym nie przejmował. Wręcz przeciwnie, podobało mu się to. Ich aktualna relacja zaczęła nabierać coraz większych rumieńców, jeśli można to tak nazwać. W każdym razie..robiło się coraz przyjemniej. Upił kolejnego potężnego łyka, sam nie wiedział czy po to, żeby mieć więcej odwagi, czy po prostu chciało mu się pić? Być może i jedno i drugie, chociaż zdecydowanie pierwsze określenie było bardziej trafne.
-Co mogłabyś zrobić? Och, jest naprawdę wiele możliwości, ale pozostawię to już Tobie. Sama się męcz. - i znowu był tym okropnym, znowu kazał jej rozmyślać nad tym co powinna dalej zrobić nie dając żadnej podpowiedzi. No cóż, już taki był i nikt nie mógł tego zmienić, ani on, ani ona. Musiała do tego przywyknąć..to znaczy...nie musiała, ale jeśli chciała, żeby dalej trwał w jej życiu to nie będzie miała żadnego wyboru. No cóż, co on mógł na to poradzić..
-Co Ty w ogóle gadasz za głupoty? Chyba oczywiste, że nie ma najmniejszej możliwości, żebym stąd poszedł? Wiesz...chyba po prostu nie jestem w stanie zostawić Cię samej. - przyznał się wyrażając w końcu to co aktualnie odczuwał. Może to był błąd, że zaczynał tak szybko o tym mówić, ale aktualnie się tym nie przejmował. W jego krwi krążył alkohol, a w duszy? W duszy było aktualnie tylko to chore uczucie...bycia bezpiecznym, docenionym przez kogoś, to, że ktoś obok niego był, rozumiał go. Wydawała mu się teraz idealna i wątpił, żeby to uczucie kiedykolwiek przeminęło.
Poczuł, jak jej palce zaciskają się na jego dłoni i uśmiechnął się tylko, nie mógł powiedzieć, żeby mu się to nie spodobało. Mało tego, że go nie odrzuciła, to jeszcze sama mocniej zaciskała dłoń, chciała czuć jego dotyk tak samo jak on jej. Cudownie.
A potem wyznała to, co dokładnie chciał usłyszeć.
-Podobam Ci się, tak? - powiedział cicho, z już zupełnie innym uśmiechem na twarzy, bardziej...zmysłowym. Widać było już doskonale, że swobodna rozmowa przeszła w flirt, taki bez żadnego pardonu, przynajmniej z jego strony. Wstał, w drugą dłoń chwytając jej palce i również podnosząc ją do góry, by wstała razem z nim, na przeciwko niego...blisko niego. Tak blisko jak się dało. Jedną dłonią objął ją w pasie, a drugą pogładził po policzku.
-A co, jeśli teraz Ci powiem, że jedynym czego pragnę to pocałować Cię? - szepnął przybliżając się do jej twarzy, a jednak nie zrobił tego, czego chciał. Zatrzymał się blisko, ale...bez jej pozwolenia nic nie zrobił.
Uśmiechnął się tak, jak tylko on potrafił czekając na jej ruch, słowo, nie odrywając wzroku od jej tęczówek. I co Pani na to, Panno Cleverly?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Czw Kwi 02, 2015 11:51 pm

Psychopatyczne zapędy!? Czy aby nie powinna się zacząć bać? Może normalni ludzie reagują lękiem na takie osoby, ale ona widocznie jest jakaś wypaczona i nie reaguje tak jak powinna.
Miałaby się męczyć z odgadywaniem jego oczekiwań? O nie ma mowy! Wolała już znosić katusze i żyć w niepewności, kiedyś w końcu musiał jej powiedzieć…
-Wiesz… to ja chyba jednak poczekam aż sam mi powiesz.- Powiedziała usatysfakcjonowana swoją decyzją. W ogóle co to był za pomysł aby zmuszać ją do myślenia, w szczególności w takiej sytuacji kiedy kontrolę nad jej ciałem przejmowały zmysły, wszystko to co odczuwała, a nie umysł. W takich chwilach zawsze wychodziła na głupią, niemyślącą idiotkę, tylko blond włosów jej brakowało, ale nie miała zamiaru sobie takich sprawić.
To było bardzo miłe wyznanie, nie potrafił opuścić w tej sytuacji jej tak samo jak ona jego, czyli nie zwariowała, wszystko w jej głowie było na swoim miejscu, mimo że nie używała jej zawartości.
Błagam tylko niech teraz nie każe jej tego potwierdzać, czy usłyszenie togo raz w tym dniu nie wystarczy, Mruknęła jedynie twierdząco, nie mogąc zdobyć się na nic więcej, a jej spojrzenie zatopiło się w jego oczach. W tym momencie zaczęło jej brakować tej luźnej, swobodnej, a przede wszystkim bezpiecznej rozmowy, której tereny znała doskonale. Trochę zdezorientowana ustawiała się nie mal jak laleczka jak tylko chciał. Oczekiwał aby wstała, więc to zrobiła… nie panowała nad swoim ciałem, kiedy stała tak blisko niego, czy ona naprawdę musi tak reagować!? W miejscach gdzie ich ciała stykały, po jej skórze przechodził dreszcz.
-A co jeżeli wcale mi to nie będzie przeszkadzało?- Odpowiedziała pytaniem na pytanie i niewiele więcej myśląc, bo zapewne gdyby dopuściła myśli przyszłyby i wątpliwości, wspięła się na palce i przycisnęła swoje usta do jego.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Kwi 03, 2015 12:08 am

Tak, psychopatyczne zapędy, i co teraz!? To jest właśnie ten moment, w którym Rosemarie powinna wziąć nogi za pas i uciec jak najdalej, a jednak dalej przy nim trwała, nie ruszając się z miejsca, czyli...Mimo tego, kim był...chciała tutaj być. Mało tego, akceptowała wszystko co mówił, to jakim człowiekiem był. Podobało mu się to, możliwe nawet, że była osobą na którą czekał tak wiele czasu...A jeśli tak było...Powinna się chyba cieszyć, prawda?
-Dobrze, poczekaj. Nie bądź rozczarowana, gdy okaże się, że musisz czekać naprawdę wiele czasu. - odparł na jej słowa, dalej uśmiechnięty, ale znowu w inny sposób. Dlaczego ich sposób porozumiewania tak bardzo się zmienił? Cóż...Bryan nie mógł powiedzieć, że było mu źle, gdy traktowali się właśnie tak, a nie inaczej. Być może jej było z tym źle, w każdej chwili mogła stąd po prostu pójść. Zdjąć te swoje szpilki i ruszyć w kierunku zamku, a na zajęciach udawać, że go nie zna, na korytarzach szkolnych nie patrzeć na niego..Przecież to wszystko było tylko i wyłącznie jej decyzją. Może i te psychopatyczne zapędy nie były aż tak ogromne...
Mimo wszystko...już nie potrafił zostawić jej samej i wiedział jak zareagowałby, gdyby kiedykolwiek zobaczył ją z innym facetem, z kimkolwiek innym. Niekoniecznie oznaczało to, że uważał, iż dziewczyna jest jego własnością, ale jakoś...
Nie zniósł by tego. Ale czy to się teraz liczyło? Liczyło się właśnie to, że stała tak blisko niego, że czuł jej ciało blisko siebie, jedną dłoń opierał na jej talii, a drugą przesunął po jej twarzy, gdy wspięła się na palce, by wreszcie go pocałować. Uśmiechnął się delikatnie, dosłwonie przez ułamek sekundy, wpijając jej usta w swoje, obejmując jej dolną wargę swoimi i przygryzając delikatnie.
Następnie pozwolił, by ich języki złączyły się w namiętnym tańcu, nie wiedząc kompletnie, czy go odrzuci, czy też wręcz przeciwnie.
Miał wrażenie, że chciała tego samego, dokładnie tego co on. Przysunął ją jeszcze bliżej siebie, rękę zabierając z jej twarzy i kładąc na jej plecach. Zdał sobie sprawę, że pragnął tego od początku, odkąd tylko wylała na niego tą pamiętną czekoladę.
-Jesteś taka piękna.. - szepnął między pocałunkami. Może to było dość płytkie, ale tak bardzo chciał jej to teraz powiedzieć...musiał to zrobić.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Kwi 03, 2015 12:39 am

-Jestem przygotowana na taką ewentualność.- Powiedziała, a swoim sposobem patrzenia na niego tylko to potwierdziła. Nie mogła zrezygnować ze swojej decyzji tak szybko. Może kiedyś zmieni zdanie i wpadnie na pomysł jak go przekonać, by jej to wyjawił, ale nie może poddać się aż tak szybko.
W tym momencie już nie potrafiłaby udawać, że go nie zna, przecież na sam jego widok na jej twarzy pojawiłby się uśmiech, musiałaby udawać, a żeby to zrobić musiałaby okłamać samą siebie, a nie miała ani ochoty, ani zamiaru tego zrobić.
Jej samej na pewno nie spodoba się widok jego z inną dziewczyną. Rose z natury jest bardzo zaborcza, jej samej to w sobie przeszkadza, będzie się musiała mocno powstrzymywać, aby nie powyrywać kłaków choćby jego koleżance, a przecież nawet nie miała pojęcia na jakim etapie zatrzymała się ich relacja. Tym razem powinna się bać o samą siebie, może to ona jest tu psychopatką.
Przeniosła jedną ze swoich rąk na jego szyję, a druga zatrzymała się na ramieniu, dzięki temu stała stabilniej i mogła dokładniej zaangażować się w to co wyczyniały ich usta. Nie potrafiłaby teraz przerwać pocałunku, pozwoliła,aby ich języki odgrywały własne przedstawienie całkowicie się przy tym zatracając…czerpiąc przyjemność z przyjemności jaka z tego płynęła.
I pomyśleć, że połączyła ich czekolada…
Nie odpowiedziała na komplement, kiedy już powoli zaczynało jej brakować powietrza, oderwała się od niego opierając czoło na jego piersi, ciężko dysząc i starając się uspokoić dudniące serce. Uśmiechała się teraz sama do siebie i całego świata. Nie wiedziała co powinna teraz zrobić, jak się zachować czy co powiedzieć, więc po prostu czekała na jego reakcję.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Kwi 03, 2015 12:55 am

-Naprawdę jesteś przygotowana? Nie sądzę. - mruknął tylko cichutko w odpowiedzi na to co powiedziała. Nie wiedział do końca, czy ma w ogóle pojęcie o czym mówi, czy w ogóle miała jakiekolwiek pojęcie w co się pakuje...Ale to już był jej problem.
Uśmiechnął się delikatnie, ciesząc się z tego, że jest tak blisko niego - tak blisko, jak to było tylko możliwe na ten moment - bo doskonale wszyscy wiedzieli, że można o wiele bliżej, ale zdecydowanie na jeszcze większe zbliżenie było za szybko. Dlatego cieszył się tym momentem, tym co ich teraz połaczyło. To ciepło, które go zalało, gdy jej gorące wargi dotknęły jego...to było coś cudownego.
Dawno nie czuł się tak doskonale, być może znalazł w końcu osobę, która potrafiła rozpalić jego serce? A może to tylko krótkotrwałe zauroczenie? Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie potrafił sobie wyobrazić, żeby to mogło trwać tylko chwilę.
Właśnie, i połączyła ich głupia czekolada...nie mógł uwierzyć, że taka głupota sprawiła, że to wszystko tak właśnie się skończyło..
W sumier raczej zaczęło, bo uważał to za początek wszystkiego, taki..PRAWDZIWY początek ich relacji. Bo miał szczerą nadzieję, że to potrwa dłużej, o wiele wiele dłużej. Najlepiej całą wieczność, ale nie był aż taki wymagający.
W końcu dziewczyna się od niego oderwała, a on również uśmiechnął się do siebie.
Czuł jej dotyk, na swoim karku, na swoim ramieniu, czerpał przyjemność z tego, że była tak blisko, że opierała się o niego, że..poniekąd czuła się przy nim bezpiecznie - przynajmniej odnosił takie wrażenie.
Jego oddech był również przyspieszony, chociaż nie bardzo, to zawsze. Wiedział, że dziewczyna nie wiedziała co zrobić teraz, cóż, nie musiała. Ważne, że on wiedział, dlatego przytulił ją po prostu do siebie jeszcze mocniej.
-Rose... - szepnął, a potem przeczesał palcami jej włosy.
-Nie uważasz, że to już odpowiednia pora, żeby iść spać? - powiedział, dalej szeptem, w sumie dalej po to, żeby trochę się z nią podrażnić. Wiedział, że to ich pierwsze takie spotkanie, ale nie ostatnie - nie pozwolił by, żeby to się tak skończyło, ale...taki niedosyt był w sumie dobry, taki w jakim ją ostatnio pozostawił...
A teraz..Co dalej? Co dziewczyna zdecyduje się zrobić? Może ona go tutaj zostawi, a może jej ciało jej na to nie pozwoli? Wiedział, że aktualnie pragnie tylko więcej...Ale to nie było takie łatwe, prawda?

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Kwi 03, 2015 1:48 pm

Trochę się przeraziła widząc jego reakcję… miało być aż tak źle!? Miała nadzieję, że uda jej się po prostu nie myśleć o tym, zająć czymś innym, a wtedy jej ciekawość nie będzie o sobie przypominała. Jak na razie chłopak bardzo skutecznie odwracał od tego jej uwagę i chyba nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że jej pomaga i miała nadzieję, że raczej się o tym nie dowie.
Dziewczyna na pewno nie chciała, aby to była krótkotrwała znajomość, ale nie wszystko przecież zależało od niej. Na ich relacje miały wpływ trzy czynniki… Jej własne decyzje, te które podejmie Brayan i los… Niczego nie mogła być pewna, nawet samej siebie. Dlatego nie warto było stawiać na to, że tak będzie już zawsze i dać sobie spokój, żyjąc sobie w pozornym szczęści, które zaraz się posypie. Relacje ludzkie są koszmarnie skomplikowana i strasznie kruche, nieustannie trzeba nad nimi pracować.
Z przykrością musiała stwierdzić, że to ciepło, które jeszcze przed chwilą w niej buzowało i rozgrzewało każda część jej ciała, powoli zaczęło odpływać. Na szczęście po chwili zastąpiło je ciepło płynące od chłopaka, kiedy mocniej przycisnął ją do siebie, było to niemal równie przyjemne… chociaż nie, głupoty opowiadam, całowanie jest o sto razy lepsze, nieporównywalnie. Co oczywiście nie zmieniało faktu, że teraz też było przyjemnie.
Kiedy usłyszała swoje imię popatrzyła na niego z delikatnym uśmiechem, czerpiąc radość z bliskości w jakiej pozostawali, już dawno nie docierały do niej takie odczucia. Słuchała jego słów z niedowierzaniem, wymalowanym na twarzy bardzo dokładnie. Czy on naprawdę uważa, że udałoby jej się teraz zasnąć!? Jednak nie da mu tej satysfakcji i nie powie tego na głos. Gdyby skończyli to w tym momencie jej wyobraźnie miałaby ogromne pole do popisu… co mogło być dość ciekawe.
-Jeżeli chcesz.-Powiedziała wzruszając ramionami, po czym wspięła się na palce i pocałowała go w policzek.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Bryan Carell



Liczba postów : 180

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Kwi 03, 2015 5:06 pm

Było zdecydowanie gorzej niż źle, ale ona przecież jeszcze nie mogła tego wiedzieć. Dopiero z czasem mogła się o tym przekonać.
A czasu mieli akurat duuużoo. Przynajmniej miał nadzieję, że jeszcze sporo ze sobą spędzą. Ale niewiadomo, wszystko w rękach losu.
Dobrze, że nie chciała, żeby to trwało krótko, bo on odczuwał dokładnie to samo. Dobrze, że mieli taki sam pogląd w tej kwestii.
Uwielbiał jej bliskość, właśnie teraz zdał sobie sprawę z tego faktu. Kurde, czemu takie chwile nie mogą trwać wieczność?
Niestety były inne mało ważne rzeczy, jak jedzenie, potrzeby fizjologiczne...kto to w ogóle wymyślił.
Niestety była już naprawdę późna pora, a on zamierzał się wyspać. I nie wszystkie relacje są skomplikowane, tak jej się tylko mogło wydawać. Relacja, którą zamierzał z nią zbudować miała przetrwać wszystko. Przynajmniej na to miał nadzieję.
Odsunął się odrobinkę od niej i wziął ją za dłoń. Spojrzał przelotnie na stół, w myślach stwierdził, że potem to posprząta. Ruszył w kierunku zamku cały czas trzymając jej dłoń, bez słowa...
Gdy już byli w pokoju wspólnym uśmiechnął się do niej i pocałował ją tak namiętnie jak tylko potrafił prosto w usta.
-Na razie mała.. - powiedział pół-żartem puszczając jej oczko i skierował się do dormitorium, czując, że znowu pozostawia ją z lekkim niedosytem. Och, jaki on był okropny.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t3416-bryan-carell#57308
Rosemarie Cleverly



Liczba postów : 963

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pią Kwi 03, 2015 10:42 pm

Wolała pozostać w tej nieświadomości i nadal uważać, że wcale nie będzie tak najgorzej, w końcu nastawienie to podstawa.
Dobrze, że istniały takie rzeczy jak jedzenie i tak dalej… nie powinno się spędzać każdej chwili razem, nie żeby nie chciała, ale po jakimś czasie musi to być nudne. Bo o czym rozmawiać? Tak to przynajmniej można sobie opowiedzieć co się robiło przez cały dzień, przy wieczornym spotkaniu. Kiedy wie się o sobie już wszystko, nie ma co odkrywać, gubimy wtedy ciekawość i zainteresowanie, a to też nie uważała za dobre.
Czyli czas już iść do dormitorium… ścisnęła jego rękę uśmiechając się szeroko, oczywiście musieli iść bardzo wolno, przez te głupie szpilki, obiecała sobie, że już nigdy więcej ich nie włoży ani tych ani żadnych innych, ma na nich focha za utrudnianie jej życia.
Stanęli naprzeciwko siebie, dziewczyna popatrzyła mu w oczy, wiedziała co teraz będzie i właśnie na to czekała, ale nim pocałunek się dobrze zaczął już chłopak musiał go przerwać. Był intensywny, namiętny, ale jak dla niej zbyt krótki.
-Dobranoc.- Odpowiedziała przewracając oczami i idąc w stronę swojego dormitorium.
Znowu robił jej to samo, zostawiał samą w najmniej odpowiednim momencie, nienawidziła tego, ale chyba na jej nieszczęście równie mocno to uwielbiała… tak się w ogóle dało?

[z/t x2]

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t608-rosemarie-rose-cleverly
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Kwi 13, 2015 10:44 am

[You must be registered and logged in to see this image.]

Zaczynało robić się już bardzo późno. Na horyzoncie pojawił się piękny zachód słońca, właśnie w tym momencie pojawiła się tutaj Narcyza.
Kobieta długo się zastanawiała, gdzie miało miejsce ICH pierwsze spotkanie. W końcu mógł to być pociąg. Jakaś impreza czystokrwistych rodów. W końcu jednak jej się przypomniało.
Stała nad jeziorem, kiedy pojawił się ON.
Tak samo było teraz. Czekała... Ciekawa czy tym razem pojawi się jej piękny książę....
Nagle jednak usłyszała głos kogoś znajdującej się w jeziorze!
"POMOCY!, RATUNKU"
Czy Narcyza rzuci się do wody, aby ratować topielca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Narcyza Malfoy



Liczba postów : 189

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Pon Kwi 13, 2015 12:27 pm

Wstyd jej było, że tak długo zajęło jej przypomnienie sobie, gdzie spotkali się po raz pierwszy. Powinna to była pamiętać. Pozostało jednak wspomnienie, że było cudownie... On był przecudowny. I ten jego odurzający zapach. Wciąż czuła go, kiedy starała się zasnąć. Wciąż tak ma. Miejsce to nigdy się nie zmieniło. Jest tak samo piękne i malownicze. Szczególnie teraz, o zachodzie słońca. Odetchnęła głęboko. Przypomniało jej się, że była tutaj impreza. Przeszkadzał jej nadmiar ludzi i hałas, więc stanęła tuż przy brzegu i przyglądała się pozostałym. I wtedy właśnie go ujrzała. Jego blask ją oślepił. Diament nocnego nieba... Tak mówiła o nim w myślach. Uśmiechnęła się szeroko, lecz ten szybko zgasł, kiedy usłyszała wołanie o pomoc. Pod wpływem silnej impulsu kobieta wskoczyła do wody. Mogła w sumie skorzystać z różdżki... Podpłynęła jednak do poszkodowanego, złapała go w pasie jedną ręką i na plecach podpłynęła do brzegu. Nie sprawiło jej to najmniejszych problemów. Oprócz tego, że jest zdyszana i cała mokra.
- Mogłam skorzystać z różdżki... - warknęła sama do siebie. Nawet nie zwracała wagi na to, kim jest ten, który przed chwilą prawie utonął.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Narcyza Black
[You must be registered and logged in to see this image.][You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://list-z-hogwartu.my-rpg.com/t1095-narcyza-black
Mistrz Gry



Liczba postów : 4357

PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   Sro Kwi 15, 2015 2:46 pm

Topielec okazał się być jednym z puchonów. Chłopak popatrzył z wdzięcznością na kobietę.
-Dziękuję, uratowała mi pani życie. Ci okropni Ślizgoni znowu wrzucili mnie do wody.- powiedział chłopak wstając. Dając buziaka w policzek kobiecie i rzucił się w stronę zamku. Robiło mu się zimno...
W końcu było już późno.
Kobieta pokręciła tylko głową niezadowolona i spojrzała w prawo. Tam pojawiło się coś dziwnego. Stolik...
świece? Jedzenie?
Co tutaj się do cholery jasnej dzieje? Narcyza podeszła do tego miejsca i ujrzała piękny naszyjnik z najdroższych i najpiękniejszych klejnotów. Czy to dla niej?
Czy zaraz ktoś się pojawi, żeby wyjaśnić jej całą sytuację?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Brzeg jeziora   

Powrót do góry Go down
 

Brzeg jeziora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Brzeg jeziora
» Zachodni brzeg jeziora
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Jezioro
» Brzeg

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
List z Hogwartu :: Wspomnienia :: Porządki 3. :: HOGWART :: TERENY ZAMKOWE :: Błonia-